Spowiedź ambasadora

Okładka książki Spowiedź ambasadora
Romuald Spasowski Wydawnictwo: Universitas biografia, autobiografia, pamiętnik
728 str. 12 godz. 8 min.
Kategoria:
biografia, autobiografia, pamiętnik
Format:
papier
Data wydania:
2022-10-21
Data 1. wyd. pol.:
2022-10-21
Liczba stron:
728
Czas czytania
12 godz. 8 min.
Język:
polski
ISBN:
9788324238637
Średnia ocen

                8,5 8,5 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Spowiedź ambasadora w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Spowiedź ambasadora



książek na półce przeczytane 2690 napisanych opinii 2056

Oceny książki Spowiedź ambasadora

Średnia ocen
8,5 / 10
76 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
50
4

Na półkach: , ,

Świetnie się czyta. Pokazuje niestety całą perfidię systemu, który panował w PRL. Otworzyła mi oczy na wiele spraw o których nie miałem zielonego pojęcia. I też o których już teraz się nie mówi.
Ostatnie zdania książki dotyczące naszego wschodniego sąsiada po roku 2014 i 2022 cały czas są niestety aktualne

Świetnie się czyta. Pokazuje niestety całą perfidię systemu, który panował w PRL. Otworzyła mi oczy na wiele spraw o których nie miałem zielonego pojęcia. I też o których już teraz się nie mówi.
Ostatnie zdania książki dotyczące naszego wschodniego sąsiada po roku 2014 i 2022 cały czas są niestety aktualne

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

311 użytkowników ma tytuł Spowiedź ambasadora na półkach głównych
  • 218
  • 86
  • 7
38 użytkowników ma tytuł Spowiedź ambasadora na półkach dodatkowych
  • 24
  • 4
  • 2
  • 2
  • 2
  • 2
  • 2

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Śniadanie pachnie trupem. Ukraina na wojnie Zbigniew Parafianowicz
Śniadanie pachnie trupem. Ukraina na wojnie
Zbigniew Parafianowicz
Książka jest reklamowana, jako pierwszy reportaż z wojny na Ukrainie. Tak naprawdę wojna na Ukrainie rozpoczęła się w 2014 roku, kiedy to Rosja dzięki działaniom hybrydowym oderwała część Ukrainy. Później przez Porozumienia Mińskie częściowo zawieszony. 24 lutego 2022 roku ten konflikt na nowo rozgorzał, kiedy to Rosja już oficjalnie zaatakowała całe terytorium Ukrainy. Nie jest to na pewno pierwszy reportaż z Ukrainy i nie jest to, na szczęście, pierwsza książka autora na temat Ukrainy. Zbigniew Parafanowicz tematyką ukraińską zajmuje się już od 2003 roku i to jest jego trzecia książka na temat Ukrainy. Tak więc jego wiedza o Ukrainie jest ogromna. Zresztą w momencie wybuchu wojny 24 lutego 2022 był w Kijowie i spędził tam półtora miesiąca. Dzięki temu może prowadzić relacja z tych pierwszych dni wojny, pierwszego szoku, który przeżyli mieszkańcy Kijowa i Charkowa. Jednak wojsko było przygotowane do wojny, wcześniej wyprowadzone na pozycje. Tak więc Rosjanie bombardowali puste bazy. Ukraińcy błyskawicznie otrząsnęli się z pierwszego szoku i zaczęli działać wspólnie. Przedstawił działania wojska, policji, innych służb, a także relacje zwykłych mieszkańców. „Operacja specjalna”, jak tę wojnę nazywają Rosjanie, miała się skończyć po trzech dniach, wkroczeniem Rosjan do Kijowa, obaleniem rządu i podporządkowaniem sobie Ukrainy. Nikt nie witał Rosjan kwiatami, tak jak głosiła jej propaganda. Książkę można podzielić na dwie części. Pierwsza to są relacje z samej Ukrainy. Dla kogoś, kto śledzi na bieżąco wydarzenia na Ukrainie, te wydarzenia są znane. Chociaż niektóre rozmowy są szokujące. Zresztą część z tych relacji już było wcześniej przez autora publikowane, a tutaj je cytuje. Ciekawe są rozmowy przeprowadzona z Serhijem Żadanem, a także rozmowy z żołnierzami pułku Azow, czy rosyjskimi ochotnikami walczącymi po stronie ukraińskiej. Druga części książki mnie bardziej zainteresowała. Z zainteresowaniem przeczytałam historię pułku Azow, jakie kontrowersje wzbudzał nie tylko w samej Ukrainie, gdy powstawał w 2014 roku, aż po bohaterską obronę Mariupola. Ciekawym, choć bardziej znanym tematem jest fascynacja okultyzmem, szamanizmem, spirytualizmem elita rosyjskich. Połączenie tych ruchów z reanimowanym prawosławiem jest zadziwiające. Jednak najbardziej fascynujący był rozdział: „Dlaczego Zachód nie wierzył, że wojna wybuchnie?” W tym rozdziale Zbigniew Parafanowicz rekonstruuje chronologicznie wydarzenia poprzedzające inwazję rosyjską, uwzględniając materiały dyplomatów ukraińskich, zachodnich i polskich. Przytacza rozmowy z prezydenckim ministrem Jackiem Kumochem, a także rozmowy z innymi polskimi i ukraińskimi dyplomatami. Na końcu analizuje obecną sytuację w Ukrainie. Książka ta jest bardzo ważna, gdyż spina klamrą ponad 300 dni agresji Rosji na Ukrainę. Śledząc nawet codziennie wydarzenia na Ukrainie, część wydarzeń nam umyka, a o części zapominamy, dlatego ta książka, która w jednym miejscu przedstawia te wszystkie wydarzenia, jest pozycją bardzo ważną.
jatymyoni - awatar jatymyoni
ocenił na 8 4 miesiące temu
Rowerem przez II RP Bernard Newman
Rowerem przez II RP
Bernard Newman
Od czasu, gdy dowiedziałem się, że przed I Wojną Światową brytyjski Sztab Generalny wysłał pułkownika Bridgesa, aby rowerem jako turysta pojeździł po Belgii badając stan dróg i mostów w celu przygotowania planów obronnych dla Brytyjskiego Korpusu Ekspedycyjnego, z dużą nieufnością odnoszę się do angielskich cyklistów. Nawet Mike Cavendish mógł być wszak agentem MI6. Z podobną ostrożnością podchodziłem do relacji z jednoosobowego Tour de Pologne Newmana. Zupełnie niepotrzebnie. „Rowerem przez II RP” to całkiem interesujący portret nie tylko naszej ojczyzny praktycznie w przededniu wybuchu II WŚ, ale i brytyjskiej mentalności. To co paradoksalnie przydaje tej pozycji wartości, to fakt, że jest to relacji spisywana praktycznie na bieżąco, bez późniejszych korekt. Zakładając, że Bernard Newman był w wielu kwestiach wyrazicielem opinii brytyjskiego establishmentu widzimy z jak wielką naiwnością widział on rzeczywistość drugiej połowy lat 30-tych XX-wieku i jak błędnie prognozował bieg wypadków. Z kolei brak, z oczywistych względów, politycznej poprawności sprawia, że opinie autora mogą nam współczesnych szokować, ale możemy być pewni, że na papier przelewa to co naprawdę myślał, a nie to co sądził, że powinien myśleć. Wśród wielu fragmentów, które utkwiły mi w pamięci, z pewnością na dłużej pozostanie ten, w którym autor przedstawia Freie Stadt Danzig jako najbardziej nazistowskie miasto w jakim był. I pomyśleć, że niektórzy budują legendę przedwojennego Gdańska jako wspaniałego tygla kultur.
paszczak - awatar paszczak
ocenił na 7 20 dni temu
Światło i płomień. Odrodzenie i zniszczenie Rzeczypospolitej (1733–1795) Richard Butterwick
Światło i płomień. Odrodzenie i zniszczenie Rzeczypospolitej (1733–1795)
Richard Butterwick
Czy była szansa na uniknięcie 123. lat? Z upadku można się sporo nauczyć, jeśli chociażby zobaczyć w Stanisławie Auguście Poniatowskim człowieka. Można tę lekcję przejść z Brytyjczykiem, który robił doktorat z Poniatowskiego w Cambridge. Profesor Richard Butterwick momentami ożywczą interpretacją opisuje polsko-litewskie państwo późno-nowożytne akcentując polityczno-społeczne uwarunkowania. „Światło i płomień. Odrodzenie i zniszczenie Rzeczypospolitej (1733-1795)” w dużym stopniu jest oparte o osobowości wpływające na losy milionów. Lekturę akurat tej wersji zdarzeń, które Polacy znają w swoim mniemaniu świetnie, bardzo dobrze uwypukla kontekst najnowszej historii (posłowie do polskiego wydania powstało latem 2022). Wszelkie problemy wewnętrzne, które z ekspansjonistycznej wizji jutra tworzą niepewność, najlepiej eksternalizować. Rzeczpospolita była świetnym poligonem i buforem dla militaryzacji sąsiadów, bo nie potrafiła (i nie mogła) własnej anarchii wyplenić. Książka nie jest w treści nowatorska, poza kilkoma odcieniami interpretacji, przywołanymi relacjami obywateli brytyjskich z epoki i grupą materialnych odkryć z ostatnich lat. Wyszła interesująca alternatywa dla ‘narodowej autobiografii’ i przede wszystkim dla ‘swojskich kolein’, które nam utrudniają grupowanie przyczyn i okoliczności czy proces separacji detali od punktów zwrotnych w dziejach. Książka podtytułem trochę wprowadza w błąd. Okres panowania Augusta III stanowi jakieś 10% objętości tekstu głównego. Stąd jest skupiona na świetle (oświeceniowych reformach za rządów ostatniego króla) i płomieniu (konfliktach, przemocy zbrojnej i rozbiorach). Historyk z takiej periodyzacji uczciwie i sensownie tłumaczy się w posłowiu. Sama praca ma sporo atutów. Dzięki specyficznemu autorstwu, wprowadza oczywistą świeżość. Rodzime historie okresu upadku (chociażby słynna synteza Rostworowskiego przywołana przez Brytyjczyka wielokrotnie) referują dzieje z perspektywy emocjonalnej, którą uformowała kultura, chociażby romantyzm. Kościuszko, Kiliński, Virtuti Militari, obiady czwartkowe,… - tu wszystko zostało pozbawione bagażu mitotwórczego. W jakimś stopniu nasze kompleksy można podleczyć, gdy chwali ktoś z zewnątrz czy prostuje nieuzasadnioną dumę. Przez całą książkę powraca motyw wpisania polskiego trudu reform w kontekst otoczenia. Niesamodzielność rządów Wettinów, gdy imperialna Rosja pilnowała bez skrupułów interesów, a jeszcze bardziej rola swoistego kondominium epoki rozbiorów, wzmacnia unikatowość zrywu reformatorskiego. Butterwick na tym kontraście utkał główną narrację. Rozbudowane analizy reakcji różnych koterii i prądów schyłkowej magnaterii na ogólnym poziomie to odtworzenie ‘typowego szkolnego dyskursu’ z areną w postaci Sejmu. W skali bliższej jednostkom, Butterwick bardzo dobrze opisał nastroje reformatorów i magnaterii. Przywołał sporo z ich korespondencji publicznej i prywatnej. Budując napięcie ostatnich dekad istnienia kraju, odtworzył zagubienie, strach i niedowierzanie (chociażby emocje roztrzęsionego Potockiego i innych Targowiczan na wieść o II rozbiorze) upadających rodów. Warto chyba sobie jeszcze raz zrekapitulować postawy, pośród których były takie, gdzie ważniejsze od tego w jakim kraju się budowało klientelę, było to, ile wiosek oddawało hetmanowi/wojewodzie pańszczyznę. Warto jeszcze wspomnieć o kilku nowościach w historiografii europejskiej. Profesor sporo miejsca poświęcił na dyskusje polskiego republikanizmu, w szczególności wpisując go w europejską myśl nowożytną filozofii politycznej. Nie zapomniał również o przywołaniu kilku badań dotyczących percepcji konfederacji targowickiej w kręgach imperialnych, gdy na kilka lat otwarto archiwa rosyjskie. Interesujące spostrzeżenia czy dobrze dobrane zestawienia politycznych zjawisk nie zastąpią jednak kilku poziomów istnienia I RP, których jest zbyt mało. Obyczajowość jest nieco zdawkowa, nawet jeśli pojawia się nieco zdań o życiu biedoty na warszawskiej Pradze. Perełki w postaci opisu zaczątków policji państwowej czy pierwsze pra-partie typu nowoczesnego – to raczej wyjątki. Istotne różnice historyczne między Koroną i Litwą nie doczekały się wzmiankowania. Historyk książkę napisał jakby była kontynuacją wcześniejszej historii szlacheckiej. Jeśli tekst miał trafić na rynek brytyjski jako zamknięte dzieło, to pozostawia sporo zagadek. Ponieważ dużo miejsca zajmują opisy reform i kolejne etapy ustawodawstwa Rzeczypospolitej, to przemilczenia o wielu mechanizmach mogą dezorientować. Sejmiki, ich relacje z sejmem, rodzaje konfederacji, typy sejmów i proces elekcji – to wszystko jest nieusystematyzowane i pojawia się wprost, jeśli akurat jest potrzebne w wywodzie. W przypadku gospodarki, również wprowadzanej tylko wtedy, gdy stanowiła element próby konkretnych reform, jest tylko nieco lepiej. Na szczęście przy odrobinie wyobraźni, można sobie dopowiedzieć niewolnicze konsekwencje stwierdzenia: „Gospodarczy wpływ reform na majątki szlacheckie średniej wielkości, z których wiele nie mogłoby funkcjonować bez darmowej pracy, mógł okazać się zabójczy.” Wciąż jednak brakowało mi danych liczbowych, które urealniałyby opisy. System walutowy kraju i dodatkowo trzech państw zaborców komplikują ocenę wartości kroplówek uzyskiwanych przez Skarb w wyniku reform i zawieszają w próżni imperialistyczne wydatki Prus, Rosji czy ich poziomu pasożytowania na I RP. Nieco zawiodłem się na wątku mieszczańskim. W książce ‘czarna procesja’ formalnie się nie pojawia, a postulaty najmłodszej warstwy społecznej rozpłynęły się w uniwersałach, napomnieniach czy kolejnych artykułach Konstytucji. Być może Brytyjczyk obiektywnie ocenił ‘mizerię’ tego zrywu Dekerta i innych i jako detale po prostu zignorował? „Światło i płomień” nie jest przełomem. To raczej ‘powtórka z historii’. W kilku jednak punktach bardzo przydatna naszej martyrologii, być może słusznym poglądom wielu Polaków, które w wielości alternatyw sami w sobie czasem deprecjonujemy. Butterwick nie słodzi historii, nie jest też ‘po angielsku zdystansowany’. Szeroką wiedzą o epoce, sumiennie relacjonuje fakty. Sam Poniatowski w ostatecznej ocenie pozostaje nowoczesnym władcą, pracowitym monarchą świadomie korzystającym z prerogatyw. Warsztat pisarski profesora zaowocował ciekawym dynamizmem opowieści, więc lektura nie jest monotonna. Okres 1772-1795 jest w zasadzie jednorodnie (bez wyczuwalnych momentów szczególnie wyróżnionych, poza Sejmem Wielkim) prowadzonym dyskursem nad polską polityką wewnętrzną i zagraniczną. Z elementów technicznych, zabrakło indeksów i być może słowniczka kluczowych pojęć (głównie w związku z mechanizmami parlamentaryzmu szlacheckiego, o czym wspomniałem wyżej). W zasadzie to dobry podręcznik licealny, jako lektura przed maturą. Może nieco karmić nasze ego piękne wpisanie historii XVIII-wiecznej Rzeczypospolitej Obojga Narodów w poetykę greckiego dramatu w podsumowaniu: „Publiczne spory między reformatorami a tradycjonalistami stały się katalizatorem ożywienia kulturalnego, ale też rozbudziły naiwny optymizm co do przyszłych perspektyw Rzeczypospolitej, nieznajdujący bynajmniej uzasadnienia w sytuacji międzynarodowej. Wszystko to zostało osiągnięte dzięki wyborowi umiarkowanego kursu między Scyllą absolutnej monarchii a Charybdą rewolucyjnego terroru. W 1792 roku Rzeczpospolita budziła obawy sąsiadów, gdyż była statkiem dobrze przygotowanym do wypłynięcia na globalne wody XIX wieku. Statek ten został więc wielokrotnie ostrzelany z dział i zatopiony.” Zapewne z kolejnymi wiekami ta epoka będzie zyskiwać nowe warstwy nieuchronnego odrealnienia. Wciąż jednak musimy przepracowywać te kilka dekad upadku, jako lekcję dla zbiorowości; przynajmniej w czasie, gdy dane nam żyć akurat w środkowoeuropejskich nizinach z dość krótkimi i labilnymi tradycjami demokratycznymi. 7.0 - DOBRE z mini plusem
Carmel - awatar Carmel
ocenił na 7 3 miesiące temu
Węgry na nowo. Jak Viktor Orbán zaprogramował narodową tożsamość Dominik Héjj
Węgry na nowo. Jak Viktor Orbán zaprogramował narodową tożsamość
Dominik Héjj
Początkowo dość ciężko wchodziło mi się w lekturę, ale z czasem dałem się pochłonąć całkowicie. Dużo podróżuję, uwielbiam Budapeszt (świetne miejsce na citybreak) i mam sympatię do Węgier, ale przyznam, że tamtejszych realiów politycznych do tej pory zbytnio nie znałem. Dzięki książce, która jest napisana w sposób bardzo ciekawy, zaczynam rozumieć bardziej węgierskie myślenie i podejście do stosunków międzynarodowych. Bliżej mi do prawicy i nie miałem złego zdania o Wiktorze Orbanie (cenię m.in. węgierską politykę prorodzinną czy postawienie się nielegalnej migracji), ale autor, którego od lat śledzę na Twiiter/X, fajnie wyjaśnia to, jak Fidesz zawłaszczył węgierskie państwo i jak rozgrywa społeczeństwo patriotyzmem (nieco zakłamanym) i sentymentami do utraconych terenów. Nie zmieniłem zdania o Orbanie o 180 stopni, ale widzę teraz w nim dużo hipokryzji i politycznego zakłamania. Nie miałem go za ideał polityka, ale wydawał mi się silnym przywódcą z zasadami, czego nie można powiedzieć o polskich liderach politycznych. Czasami czytając książkę, mam wrażenie, że autor nawet nie próbuje znaleźć jakiś pozytywów Orbana i jego ugrupowania, a wydaje mi się, że takie są, jeśli ten człowiek jest tyle lat u władzy. I odpowiedzią na to nie może być wyłącznie sprzyjający Fideszowi system wyborczy i medialna propaganda. Co mnie zaskoczyło, to to, jak różnią się od siebie nasze narody. Widziałem też wiele podobieństw w rządach Fideszu to czasu, gdy w Polsce rządził PiS. Warto przeczytać, jeśli chce się lepiej zrozumieć inne europejskie państwo i jego postępowanie. Autor oczywiście nie usprawiedliwia działań węgierskiego rządu, ale pokazuje jego tok myślenia i pokazuje inną perspektywę. Warto przeczytać, jeśli jest się po prostu ciekawym świata, zwłaszcza tego nam najbliższego, europejskiego. Węgierskich nazwisk i nazw politycznych nie idzie zapamiętać, ale nie to jest najważniejsze
AdamKrokowski - awatar AdamKrokowski
ocenił na 8 1 miesiąc temu

Cytaty z książki Spowiedź ambasadora

Więcej
Romuald Spasowski Spowiedź ambasadora Zobacz więcej
Więcej