rozwiń zwiń

Słucham. Rozmowy o telefonie zaufania

Okładka książki Słucham. Rozmowy o telefonie zaufania
Michał DobrołowiczLucyna Kicińska Wydawnictwo: Prószyński i S-ka reportaż
248 str. 4 godz. 8 min.
Kategoria:
reportaż
Format:
papier
Data wydania:
2025-02-25
Data 1. wyd. pol.:
2025-02-25
Liczba stron:
248
Czas czytania
4 godz. 8 min.
Język:
polski
ISBN:
9788383910840
Średnia ocen

                7,7 7,7 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Słucham. Rozmowy o telefonie zaufania w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Słucham. Rozmowy o telefonie zaufania



książek na półce przeczytane 2098 napisanych opinii 2086

Oceny książki Słucham. Rozmowy o telefonie zaufania

Średnia ocen
7,7 / 10
135 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
432
303

Na półkach:

Życie jest warte rozmowy. Ta książka jest warta przeczytania. Nie znajdziemy tu stricte historii z telefonu zaufania (i bardzo dobrze! Cudze problemy nie są tanią sensacją), za to dowiemy się o warsztacie i pracy konsultanta, z którym możemy porozmawiać na linii. Polecam, ta książka jest poniekąd dużą dawką wiedzy o tym, jak rozmawiać i jak słyszeć drugą osobę.

Życie jest warte rozmowy. Ta książka jest warta przeczytania. Nie znajdziemy tu stricte historii z telefonu zaufania (i bardzo dobrze! Cudze problemy nie są tanią sensacją), za to dowiemy się o warsztacie i pracy konsultanta, z którym możemy porozmawiać na linii. Polecam, ta książka jest poniekąd dużą dawką wiedzy o tym, jak rozmawiać i jak słyszeć drugą osobę.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

370 użytkowników ma tytuł Słucham. Rozmowy o telefonie zaufania na półkach głównych
  • 215
  • 152
  • 3
58 użytkowników ma tytuł Słucham. Rozmowy o telefonie zaufania na półkach dodatkowych
  • 21
  • 19
  • 5
  • 4
  • 3
  • 3
  • 3

Inne książki autora

Michał Dobrołowicz
Michał Dobrołowicz
Doktor nauk społecznych (doktorat na Wydziale Socjologii Uniwersytetu Warszawskiego w 2021 roku), od 2008 roku dziennikarz radiowy (od 2015 roku w RMF FM), stały współpracownik magazynu „Plus Minus” – weekendowego wydania dziennika „Rzeczpospolita”. Regularnie przygotowuje materiały radiowe na temat polskiego systemu ochrony zdrowia oraz profilaktyki. Jest laureatem m.in. nagrody Zdrowe Pióro (2018),nagrody Priorytety w Ochronie Zdrowia oraz wyróżnienia w kategorii „Promocja zdrowia w mediach” w konkursie „Perspektywy medycyny” organizowanym przez Światowe Centrum Słuchu oraz Polską Akademię Nauk, zdobył tytuł Dziennikarza Medycznego Roku (2022). W grudniu 2023 roku został odznaczony przez ministra zdrowia odznaką honorową „Za zasługi dla ochrony zdrowia”.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Współuzależnione Marek Sekielski
Współuzależnione
Marek Sekielski
Marek Sekielski WSPÓŁUZALEŻNIONE  Reportaż czy też seria rozmów. Autor jest znany większości ludzi w Polsce, a wśród uzależnionych słyszał o nim chyba każdy. Wiem, bo o to pytam.  Wciągające rozmowy głównie z kobietami, bo ich ten problem najczęściej dotyczy. Na dziesięć współuzależnionych nowe życie zacznie jedna. Reszta żon, partnerek, matek tkwi w patologicznej sytuacji, która wyniszcza całą rodzinę. Nie można ich za to winić. Może dla patrzących z zewnątrz sprawa jest klarowna i prosta. Tymczasem problem współuzależnienia jest nie tylko złożony, ale stanowi właściwie całą grupę nieprawidłowości, zaburzeń, to rodzaj jednostki chorobowej. W związku z tym, że w Polsce alkoholizm i inne nałogi są bardzo częste, kobiet które utkwiły w tej patosytuacji jest tysiące. Warto zrozumieć, skąd i na czym to polega, bo to wcale nie jest proste ani oczywiste.  Zachęcam do przeczytania, żeby zrozumieć i wiedzieć. Poza tym może tym sposobem uda się komuś pomoc. Pomyślałam,  że będę polecać tę książkę innym, bo czasem taki tekst i uświadomienie sobie problemu może pomóc poszukać dla siebie terapii i wyjść z na prostą.  Pamiętam wiele takich kobiet i kiedyś nie umiałam ich zrozumieć. Teraz jest mi łatwiej,  bo lata doświadczenia w pracy robią swoje, choć wciąż zdarzają się sytuacje, gdy brakuje mi słów.  Wspominam panią, która bała się o męża. Nie chciała, żeby wychodził z domu, bo mógł spotkać kolegów, z którymi zacząłby pić i w związku z tym zniknąć z domu na jakiś czas. Dlatego robiła wszystko, żeby pozostawał z nią, pod jej kontrolą, w ich mieszkaniu. Kupowała mu alkohol, żeby pił go w domu sam, a nie gdzieś z kolegami. W sklepie, do które chodziła na zakupy każdego dnia myślano, że to ona jest alkoholiczką. Pamiętam też młodą kobietę ślepo zakochaną w swoim mężu. Mąż stracił ogromne sumy pieniędzy w grach hazardowych. Okradł ojca, z którym prowadził interes. To były naprawdę duże pieniądze. Do tego był alkohol i imprezy. Ta kobieta była "oporna"na wszystko, co złego zrobił jej mąż. Nawet to, że zaraził ją kiłą niczego nie zmieniło. Klapki na oczach. Nie wiem, jak potoczyły się jej losy.  Pamiętam też, jak kiedyś uniosłam się mówiąc "co pani wyprawia!". Głupio mi potem było, ale początkowałam w zawodzie. Przyszła do mnie z mężem, żeby go leczyć z alkoholizmu. Z naszej trójki wszyscy chcieli jego zdrowienia za wyjątkiem jego samego. Pił ciągami, a wtedy nie chodził do pracy. Był "cieciem" i sprzątał na osiedlu. Jego żona chodziła do pracy za niego, gdy wpadał w kolejny ciąg picia. Współuzależnienie nie ma związku ze statusem społecznym, wykształceniem czyli jest "bardzo demokratyczne". Nie należy go kojarzyć z "patologią", biedą, brakiem wiedzy. Kobieta może być prezesem korporacji, adwokatem czy lekarką i też wpadnie. Rzecz w deficytach wyniesionych z dzieciństwa, braku umiejętności w stawianiu granic, często też poczuciu osamotnienia w chorobie uzależnienieniowej partnera. Nie twierdzę,  że po przeczytaniu książki można stać się specjalistą od tematu, ale jeśli uda się choć trochę go zrozumieć, to nie będzie to zmarnowany czas.  
xymenka - awatar xymenka
oceniła na 8 19 dni temu
Dzieci Watykanu. Jak Kościół handlował „sierotami” Maria Laurino
Dzieci Watykanu. Jak Kościół handlował „sierotami”
Maria Laurino
Czasem miałam wrażenie, że autorka na siłę stara się być poetycka, co całkowicie nie jest potrzebne w gatunku jakim jest reportaż. Z tego też względu niekiedy ciężko czytało mi się niektóre akapity, miejscami też książka troszeczkę się dłużyła i ciągnęła. Nikt, kto zna historię kościoła katolickiego, nie powinien być zdziwiony, jaki mechanizm został stworzony przez tę instytucję na terenie Włoch. Muszę przyznać, że znajdowanie domu dla dzieci odebranych matkom jest nawet zaskakująco humanitarne jak na ówczesne katolickie standardy. Bardzo intrygujący był dla mnie motyw wysyłania dzieci akurat do USA,. Wątek ten nie został moim zdaniem wytłumaczony wyczerpująco. Podobnie jak nie przekonały mnie argumenty o tym, że papież rzekomo bał się, że dzieci odebrane matkom staną się komunistami - wszak byłaby to tylko garstka ludzi w wielomilionowym narodzie, li tylko niewielkie miasteczko, być może większa wioska. Nie było podstaw, by z tych przymusowych "sierot" robić wrogów Watykanu, akurat ten wątek wydaje mi się grubymi nićmi szyty. Poza tym same historie odnajdowania przez już dorosłe dzieci swoich włoskich korzeni są bardzo interesujące. Ciężko sobie wyobrazić, że czyjeś życie przypomina wręcz historie z książek Dana Browna i polega na przepytywaniu ludzi i znajdowaniu szczątkowych informacji w dokumentach. Uważam, że warto zapoznać się z procedurą stworzoną przez kościół włoski opisaną w tej książce - zapewne można znaleźć na ten temat jakieś artykuły, które w skondensowany sposób przedstawią to zagadnienie, książka zaś jest raczej dla osób chcący poznać ludzi, którzy ucierpieli w wyniku działań podejmowanych przez włoskich duchownych i zakonnice.
Rosmersholm - awatar Rosmersholm
ocenił na 6 18 dni temu
Udupione przez matki Natasza Socha
Udupione przez matki
Natasza Socha
Czy każda książka tego typu musi być poradnikiem? Otóż absolutnie nie! W dobie deficytu zaufania, to nie lada wyzwanie móc zaufać autorce i powierzyć jej trudne historie życia. Każda z nich zbudowana na fundamentach bólu, w tym nieobecności, nieuważności, krytyki, przesadnego pedantyzmu, narcyzmu i wielu innych. Czytając te wszystkie historie od kobiet, które są już dojrzałe, często same zostały matkami, babciami, a rana wciąż jest świeża poczułam ogromne współczucie dla obu stron. Świadome rodzicielstwo jest bardzo ważne, dlatego ten temat nie jest już tabu. Macierzyństwo to wiele wyrzeczeń, samotności, łączenia mnóstwo różnych ról, a często idzie to w parze z zarabianiem i pozostawaniem samej sobie. Dlatego z tekstu głównie wypływa temat pewnego rodzaju biedy, materialnej, ale i także dorobku traumatycznego z pokolenia na pokolenie. Kiedyś przeczytałam takie powiedzenie, że w wioskach indiańskich przy wychowaniu jednego dziecka brała udział cała wieś. Studiowałam resocjalizację i mieliśmy taki przedmiot historia wychowania- Sparta - Grecja ? To wszystko ewoluowało w innym wymiarze i obrazie, ale wciąż jest. Mało w książce jest opisów relacji kobiet z ojcami, snułam domysły, czy te kobiety wychowywały się tylko z matkami, ale oczywiście tylko w przypadkach, gdzie kobiety o tym po prostu nie wspomniały. Nie potrafię i nie nalegam na ocenę tej książki kto jaki był, bo każdy zagrał kartami, jakie rozdał los. I pozostaje mi na koniec przytoczyć cytat psychiatry doktora Karola Meingera:" Postawa człowieka jest ważniejsza od faktów". A postawą kobiet , które opowiedziały tutaj swoją historię było przede wszystkim nie powielanie tych schematów i walka, jeśli już zaczął się proces wdrażania zachowań krzywdzących własne dzieci. Książka lekko napisana, choć trudny temat, ale jakże potrzebny.
Elizabeth - awatar Elizabeth
ocenił na 10 5 dni temu
24 razy dożywocie. Rozmowy twarzą w twarz Zbyszek Nowak
24 razy dożywocie. Rozmowy twarzą w twarz
Zbyszek Nowak
Książka "24 razy dożywocie" autorstwa Zbyszka Nowaka to reportaż, który robi ogromne wrażenie swoją szczerością i bezpośredniością. Autor oddaje głos osobom skazanym na dożywotnie pozbawienie wolności, pokazując ich historie, motywacje oraz sposób patrzenia na własne czyny i karę. Dzięki temu czytelnik ma okazję zajrzeć w świat, który na co dzień pozostaje zamknięty za murami więzień i często jest upraszczany do krótkich nagłówków w mediach. Zaletą tej książki jest jej autentyczność. Każdy rozdział to rozmowa z innym skazanym, poprzedzona krótkim opisem jego sprawy, co pozwala lepiej zrozumieć kontekst i skalę popełnionych czynów. Jednocześnie autor nie próbuje szokować ani budować taniej sensacji – zamiast tego skupia się na człowieku i jego historii, co sprawia, że lektura jest poruszająca i skłania do refleksji nad naturą zbrodni oraz systemem kar. To jednak nie jest książka łatwa ani lekka. Opisywane historie są trudne, często wstrząsające, a sama forma wywiadów sprawia, że czytelnik musi zmierzyć się z bardzo różnymi postawami – od skruchy po jej całkowity brak. Właśnie ta różnorodność pokazuje, że osoby skazane na dożywocie nie są jednorodne i nie da się ich sprowadzić do jednego schematu. „24 razy dożywocie” to bardzo dobra i wartościowa książka, szczególnie dla osób zainteresowanych tematyką true crime i reportażem. Nie tylko przybliża historie najcięższych przestępstw, ale przede wszystkim zmusza do zastanowienia się nad tym, czym jest kara, czy resocjalizacja ma sens i gdzie przebiega granica między potępieniem czynu a próbą zrozumienia człowieka.
Patrycja - awatar Patrycja
oceniła na 6 5 dni temu
Polska na prochach Arkadiusz Lorenc
Polska na prochach
Arkadiusz Lorenc
Czy Wy też macie wrażenie, że żyjemy w kulturze „tabletki na każdą okazję”? Ten post będzie o książce, która sprawia, że po jej zamknięciu zaczynasz inaczej patrzeć na szafkę z lekami w domu swojej mamy czy babci. Przeczytałam „Polskę na prochach” dawno i do teraz mam w uszach echo rozdziału o „babciach chodzących po ścianach”. ​ ​To nie są historie z mrocznych zaułków. To cicha epidemia w kapciach, historie staruszek, które leki przepisane na 2 tygodnie... biorą od 20 lat. Często w tajemnicy przed rodziną, często dzięki lekarzom, którzy wypisują recepty „pod stołem”, dla świętego spokoju. Prawda wychodzi na jaw dopiero w szpitalu, gdy odstawienie pigułek powoduje bezsenność i tak silne objawy odstawienne, że lekarze od razu wiedzą, że mają do czynienia z uzależnieniem. ​Już na studiach patrzyłam na wizyty specjalistów, m.in. psychiatrów, z przerażeniem. Widziałam i widzę mechanizm „szybkiego plastra”. ​15 minut- tyle czasami trwa diagnoza depresji czy zaburzeń lękowych. ​Totalny brak planu- leki są wprowadzane i odstawiane bez należytej opieki. Lata na chemii- to, co miało być wsparciem doraźnym, staje się „protezą” na dekady. ​ ​Oglądałam serial Zabić ból o kryzysie opioidowym w USA i chociaż był dobry, to mnie nie zaskoczył. Utwierdził mnie tylko w decyzji, dlaczego od lat nie mam w domu kablówki. Nie chcę patrzeć na bloki reklamowe, gdzie w każdej przerwie serwuje się nam „lek na wszystko”. Na smutek, na nogi, na brak energii, na wątrobę. Ciekawe, co musiałoby się stać, żeby ludzie się obudzili. Przemysł farmaceutyczny ratuje życie, wiem i szanuję to wielkie osiągnięcie nauki. Jednak dokładnie ten sam przemysł jest też gigantycznym biznesem, który nie zawsze ma na celu nasze dobro. To bolesna lekcja, że świat nie zawsze jest dobry (to mój odwieczny ból duty i rozkmina dlaczego ludzie po prostu nie mogą być dobrzy), a intencje tych, którzy sprzedają nam „szczęście w kapsułce”, bywają różne.
mom_the_reader - awatar mom_the_reader
ocenił na 7 23 dni temu
Zbrodnia i śmierć z miłości. Historie zakochanych morderców i kanibali Renata Kuryłowicz
Zbrodnia i śmierć z miłości. Historie zakochanych morderców i kanibali
Renata Kuryłowicz
Zbrodnia z miłości od lat jest romantyzowana – pojawia się w literaturze, muzyce, filmach… Łatwiej nam ją zrozumieć, czy nawet usprawiedliwić. Renata Kuryłowicz w swojej książce „Zbrodnia i śmierć z miłości. Historie zakochanych morderców i kanibali” pokazuje, że nawet prawo przez wieki patrzyło na takie czyny z przymrużeniem oka i sama próbuje pokazać, że nie ma nic pięknego w takich przestępstwach. Opisy poszczególnych spraw są dosyć pobieżne (czego można się było domyślić po zobaczeniu rozmiaru publikacji), jednak pełne szczegółów, czyli tego, co fani true crime lubią najbardziej. Choć trzeba przyznać, że autorka sięgnęła po takie sprawy, które mogą być niekomfortowe do czytania. Na szczęście całość jest napisana naprawdę dobrze i zaskakująco (zważywszy na temat) lekko i z elementami humorystycznymi, które doskonale równoważą ciężki kaliber opowieści. Oczywiście, jeżeli o sprawach kryminalnych czytacie, to sporo tu opisanych już zapewne znacie, ale być może poznacie jakieś dodatkowe szczegóły. Z wstydem przyznaję, że wcześniej nie słuchałam podcastów autorki (ale obiecuję to nadrobić), więc nie wiem, czy o opisywanych zbrodniach już na swoim kanale opowiadała - jeśli tak, to pewnie będzie to świetnie uzupełnienie książki. A jeśli nie, a któryś rozdział was szczególnie zainteresował, to jestem przekonana, że ktoś inny już nagrał o tym odcinek, który w pełni zaspokoi waszą true crime’ową ciekawość. „Zbrodnia i śmierć z miłości” ląduje na mojej kryminalno-reportażowej półce, a teraz czekam na kolejną książkę Renaty Kuryłowicz – „Jeffrey Dahmer bez cenzury. Narodziny mordercy i kanibala”. Więcej recenzji na profilu https://www.instagram.com/sczytalim/
Ania - awatar Ania
oceniła na 7 10 dni temu
Cela numer 24. Rozmowy z dożywotnimi Zbyszek Nowak
Cela numer 24. Rozmowy z dożywotnimi
Zbyszek Nowak
Książka, która pozostawia czytelnika z większą liczbą pytań niż odpowiedzi. To reportaż Zbyszka Nowaka – zapis jego rozmów z 24 mężczyznami skazanymi na dożywocie, odbywającymi karę w różnych więzieniach w Polsce. Początkowo miałam obawy – zastanawiałam się, po co mam to czytać, czy nie będzie to zbyt brutalne i oderwane od rzeczywistości. Okazało się jednak, że książka nie jest taka, choć rzeczywiście zostawia czytelnika z wieloma pytaniami. Zabrakło mi pełniejszego obrazu spraw – dowodów oraz szerszego ujęcia kwestii sprawstwa w oparciu o akta. Wiem, że nie to było celem autora, ale dałoby to czytelnikom bardziej kompleksowy obraz. Muszę też przyznać, że nie znałam z doniesień medialnych żadnej z opisanych spraw, co dodatkowo utrudniało mi odnalezienie się w lekturze. Jaki obraz dożywotnich więźniów, systemu sądownictwa i resocjalizacji wyłania się z tych rozmów? Raczej negatywny. To nie jest to, czego się spodziewałam ani jak to sobie wyobrażałam (choć przyznaję, że wcześniej niewiele o tym myślałam). Skazani są różni – jedni zrzucają winę na alkohol, inni na narkotyki, jeszcze inni twierdzą, że zostali wrobieni lub znaleźli się w złym miejscu i czasie. Trudno jednak logicznie wytłumaczyć tak drastyczne czyny, jak podcięcie komuś gardła, strzał w głowę czy uduszenie. „Niesprzyjające okoliczności” brzmią w tym kontekście niewystarczająco. A jednocześnie z tyłu głowy mam też sprawę Tomasza Komendy. Jeśli chodzi o formę – książka składa się z zapisów rozmów z osadzonymi, uzupełnionych krótką informacją medialną oraz komentarzem autora dotyczącym akt sprawy. Każdy z rozmówców odnosi się do podobnych kwestii: co się wydarzyło, kim był wtedy, kim jest teraz, czy widzi siebie na wolności. Autor daje swoim bohaterom dużą swobodę wypowiedzi, przez co w książce pojawia się pewien chaos. Odniesienia do poprzednich publikacji czy podobnych spraw nie ułatwiały mi orientacji. Same rozmowy są interesujące i niezbyt długie. Nie są oceniane ani komentowane przez autora. Nie poznajemy też dalszych losów bohaterów – a szkoda. Osobiście czuję lekki niedosyt.
joanna_czyta - awatar joanna_czyta
oceniła na 6 2 dni temu
I już nigdy nie nazwę cię tatą. Gdy przemoc farmakochemiczna niszczy rodzinę. Dziennik córki Gisele Pelicot Caroline Darian
I już nigdy nie nazwę cię tatą. Gdy przemoc farmakochemiczna niszczy rodzinę. Dziennik córki Gisele Pelicot
Caroline Darian
Zainteresowała mnie ta książka, bo historia matki autorki jest jakoś blisko innego popularnego fetyszu... Książka historię tej sprawy faktycznie przybliża (umyślnie nie czytałem zbyt wiele wcześniej, by zapoznać się z nią z książki), choć nie jest to jakiś szczyt pisarskich osiągnięć i narracja nie jest zbyt dobra. Przyznam też, że autorka momentami mnie irytowała. Oczywiście miała prawo być zszokowana i rozgoryczona, a nawet dotknięta osobiście skoro jej zdjęcia też zostały znalezione... Ale to przede wszystkim jej matka była ofiarą, dużo częściej, dużo brutalniej i z większymi konsekwencjami, a mimo to radziła sobie dużo lepiej niż córka i zachowała pozytywne nastawienie do życia. A to co mnie razi to takie nastawienie autorki: "jak ona śmie nie być tą sytuacją aż tak zbulwersowana jak ja?!" - no takie mi wybrzmiewało, może nie każdy to tak odbierze. Książka uświadomiła mi jednak, że tu nie chodzi tylko o akty seksualne, ale że również odurzanie kogoś w taki sposób i z taką intensywnością, też mogło być bardzo niebezpieczne i jest w sumie kolejnym przestępstwem. Ale co - znowu - irytujące jest w autorce, to że mnie się wydaje, iż ją bulwersuje nie to że jej ojciec wykorzystywał matkę, praktycznie prowokował gwałty itp., nie, ją bulwersuje cuckold. Takie można odnieść wrażenie (choć może nadinterpretuję). A mnie... cóż, ja mam niechęć do każdego, kogo bulwersują formy seksualności które nie muszą być zrozumiałe dla wszystkich ale są ok, są neutralne jeśli się rozgrywają pomiędzy dorosłymi świadomymi (świadomymi!) i chętnymi osobami. I tak mi się wydaje, że to jest druga strona tej historii... Ja myślę, że cała ta sytuacja się stała, bo się dorośli ludzie nie potrafią dogadać: słuchaj, mam taki fetysz, możemy go jakoś realizować? Jeśli możemy jakoś - ja się nagnę, ty się nagniesz - stworzymy udany związek. Albo żadne z nas się nie nagnie, rozstajemy się i układamy sobie życie z kimś innym, kto będzie miał ten sam fetysz (to nie tragedia przecież, czemu ludziom się wydaje, że jak już są w jakimś związku, to koniecznie muszą w nim pozostać nawet, jak czegoś brakuje i się z nim nie realizują?) No ale o czym ja mówię w sumie, dość już się naczytałem książek o mózgach, żeby wiedzieć, że mózgi wielu ludzi tak nie funkcjonują ;) a zamiast tego idą od razu w przestępstwa. Jest to smutne i nie wiem czy można to zmienić. Ale im więcej o tym mówić, tym większa szansa, że może jednak... Ogólnie książka jest krótka, do przeczytania/przesłuchania w kilka godzin i dość łatwo skupić się na treści. I może jestem powyżej troszkę zbyt krytyczny co do osoby autorki, w sumie książka jest jej i o niej, więc może nie ma co mieć pretensji, że więcej pisze o sobie i swoich uczuciach niż o ojcu czy matce... (przeczytana/przesłuchana: 16.12.2025) 3+/5 [6/10]
lex - awatar lex
ocenił na 6 3 miesiące temu
Wybrałam Allaha. Polki, które przeszły na Islam Danuta Awolusi
Wybrałam Allaha. Polki, które przeszły na Islam
Danuta Awolusi
Książka, po którą sięgnęłam z czystej ciekawości. Bo temat – przyznajmy – dość nietypowy. Islam i Polki? Jakoś się to nie łączy. Może czasem się słyszy, że jakaś dziewczyna wyszła za mąż za muzułmanina, że ktoś przywiózł z wakacji „miłość życia” — i tyle. Ale żeby z własnej woli przejść na islam? Tak solo? I to nie z kaprysu, lecz po dłuższych poszukiwaniach duchowych? Nie, to raczej nie u nas. A jednak – są takie kobiety, skrywające się za hidżabem. Autorka pokazuje kilka z nich. Każda ma swoją historię, swoje powody. Ciekawe, to fakt, ale jakoś nie mogłam się pozbyć wrażenia, że to wszystko jest mocno wybiórcze. Ugrzecznione, wygładzone, jakby autorka nie chciała nikogo urazić. Nie wiem, czy to kwestia ograniczeń rozmówczyń, czy świadomego wyboru autorki, ale zabrakło mi głębszej analizy, kontekstu, a przede wszystkim — dystansu.A szkoda. Nie wiem też, na ile można tej książce ufać. Wszystko się tu jakoś za bardzo układa, za spokojnie. Zero wahań, zero trudnych emocji. A przecież konwersja na islam w Polsce to nie jest bajka o duchowym przebudzeniu. To chyba walka – z rodziną, znajomymi, stereotypami? A może faktycznie wcale nie? Tego mi zabrakło. Nie twierdzę, że książka nic nie wnosi. Coś tam pokazuje – kilka historii, kilka perspektyw. Ale czy daje pełniejszy obraz? Nie. Raczej migawki, fragmenty. Wiem więcej niż wiedziałam, ale nadal niewiele. I nie jestem wystarczająco zaciekawiona, by dociekać głębiej, takiej potrzeby autorka we mnie nie wzbudziła,. Podsumowując – temat świetny, ale wykonanie średnie. Potencjał ogromny, ale wyszło dość zachowawczo. Ciekawie, ale bez iskry.
Ewa Kowalska - awatar Ewa Kowalska
oceniła na 6 5 miesięcy temu
Noski. Tak ćpają polskie dzieci Piotr Mieśnik
Noski. Tak ćpają polskie dzieci
Piotr Mieśnik Magda Mieśnik
Noski, tak ćpają polskie dzieci 22/52 Dziewięciolatek na haju? Wydaje się niemożliwe. A jednak... Autorzy brutalnie zrywają klapki z oczu dorosłych. Siadłam do Nosków ze spokojem. Wiedziałam, że lektura nie będzie przyjemna, ale miałam poczucie, że nic mnie tu nie zaskoczy. Jako nastolatka naczytałam się Ćpunów, Dzieci z dworca zoo, czy Pamiętników narkomanki. Na studiach sporo uczyłam się o uzależnieniach. Potem co prawda temat zniknął z mojego radaru, ale myślałam, że wciąż wiem o co chodzi. Nie wiedziałam... Reportaż pokazuje smutne oblicze polskiej, dziecięcej narkomanii. Kiedyś pijane dziecko było ewenementem. Dziś, codziennie na oddział trafiają młodzi ludzie w wieku 8-18 lat, w stanie psychozy po zażyciu środków. Pandemia tylko przyspieszyła i wzmocniła problem. Autorzy przeprowadzają wywiady z osobami uzależnionymi, ich rodzicami, dilerami, lekarzami i terapeutami. Temat poznajemy z każdej strony. A obraz, który otrzymujemy nie napawa optymizmem. Wszyscy rozmówcy zgodnie twierdzą, że jest coraz gorzej. Dostępność do towaru jest nieograniczona. W internecie są gotowe, nielegalne przepisy. A każda szkoła ma swojego dilera... Po co czytać taką książkę? Żeby wiedzieć 🙄 Każdy rodzic powinien ją przeczytać, żeby mieć świadomość, żeby gadać, żeby znać pierwsze symptomy. Bo branie, przestało być stereotypowe - zarezerwowane dla nizin społecznych. Uzależnionych dzieci z tak zwanych dobrych domów jest coraz więcej. Terapeuci podkreślają, że jedynym remedium jest bliskość, rozmowy i dbanie o swój rodzicielski autorytet. Czytajcie zatem i bądźcie uważni. Bo mimo, że większości z nas ta wiedza się nie przyda, to warto wiedzieć ♡ Druzgocąca. I potrzebna. #reportaż #książka #trudnesprawy
Bookalove - awatar Bookalove
ocenił na 10 2 dni temu

Cytaty z książki Słucham. Rozmowy o telefonie zaufania

Więcej
Michał Dobrołowicz Słucham. Rozmowy o telefonie zaufania Zobacz więcej
Michał Dobrołowicz Słucham. Rozmowy o telefonie zaufania Zobacz więcej
Michał Dobrołowicz Słucham. Rozmowy o telefonie zaufania Zobacz więcej
Więcej