Słodki jak miód, kwaśny jak cytryna

Okładka książki Słodki jak miód, kwaśny jak cytryna
Matthew Fort Wydawnictwo: Pascal literatura podróżnicza
376 str. 6 godz. 16 min.
Kategoria:
literatura podróżnicza
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Sweet Honey, Bitter Lemons. Travels in Sicily on a Vespa
Data wydania:
2013-07-17
Data 1. wyd. pol.:
2013-07-17
Liczba stron:
376
Czas czytania
6 godz. 16 min.
Język:
polski
ISBN:
9788376421964
Tłumacz:
Karol Chojnowski
Średnia ocen

                6,6 6,6 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Słodki jak miód, kwaśny jak cytryna w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oficjalne recenzje książki Słodki jak miód, kwaśny jak cytryna i

Sycylia od kuchni



2665 123 64

Oceny książki Słodki jak miód, kwaśny jak cytryna

Średnia ocen
6,6 / 10
42 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
4678
4490

Na półkach: , , , , ,

Matthew Fort znany autor i krytyk kulinarny wyrusza swoją kultową vespą do pięknych Włoch i Sycylii.
Wiedzony wsponnieniamiz przeszłości wyjeżdża do Sycylii zasmakować tam smaków,jedzenia.
Odbyłam fascynującą,długą podróż,poznałam historie Sycylijczyków.
Skosztowałam najznakomitszych win.
Odwiedziłam piękne Palermo.
Dla mnie ta książka jest genialna,przepiękna,cudna to przyjemna lektura wspaniałe chwile spędziłam przy książce.

Matthew Fort znany autor i krytyk kulinarny wyrusza swoją kultową vespą do pięknych Włoch i Sycylii.
Wiedzony wsponnieniamiz przeszłości wyjeżdża do Sycylii zasmakować tam smaków,jedzenia.
Odbyłam fascynującą,długą podróż,poznałam historie Sycylijczyków.
Skosztowałam najznakomitszych win.
Odwiedziłam piękne Palermo.
Dla mnie ta książka jest genialna,przepiękna,cudna to...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

173 użytkowników ma tytuł Słodki jak miód, kwaśny jak cytryna na półkach głównych
  • 117
  • 52
  • 4
38 użytkowników ma tytuł Słodki jak miód, kwaśny jak cytryna na półkach dodatkowych
  • 25
  • 7
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Słodki jak miód, kwaśny jak cytryna

Inne książki autora

Matthew Fort
Matthew Fort
Brytyjski pisarz i krytyk kulinarny.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Zakochany w Paryżu. Miasto Świateł okiem paryżanina Olivier Magny
Zakochany w Paryżu. Miasto Świateł okiem paryżanina
Olivier Magny
Wybór książki pt. „Zakochany w Paryżu. Miasto Świateł okiem Paryżanina” był idealnym pomysłem na inaugurację wakacji i urlopu. Lektura ta może być bardzo pomocna i inspirująca przy rozmyślaniu i planowaniu wojaży, jak i w późniejszej fazie ich realizacji. Książka jest zbiorem bardzo dowcipnych i niezwykle interesujących anegdot oraz przemyśleń dotyczących stolicy Francji oraz jej mieszkańców. Rodowity Paryżanin, z przymrużeniem oka i dystansem, dzieli się z czytelnikami swoimi małymi tajemnicami. Są to wyjątkowo cenne wiadomości, gdyż przekazane z pierwszej ręki. Rozdziały są bardzo zróżnicowane tematycznie – dotyczą upodobań, zwyczajów, przyzwyczajeń Paryżan oraz ich stosunku do wielu międzynarodowych zagadnień. Każdy rozdział wzbogacony jest o poradę autora związaną z omawianym tematem i mini słowniczek wskazujący jak o nim „mówić jak Paryżanin”. Generalnie, w książce znajdziemy sporo odnośników w języku francuskim – na szczęście tłumaczonych na język polski. Chociaż dla mnie osobiście zabrakło transkrypcji tych wyrażeń. Ten swoisty przewodnik po Paryżu będzie idealnym uzupełnieniem tradycyjnego bedekera, także w czasie zwiedzania Francji. Dla miłośników francuszczyzny i pasjonatów podróży lubujących się w odkrywaniu obcych kultur lektura obowiązkowa! Mnie oczarowała i ubawiła! Lekka ale pouczająca książka, która nie może się nie podobać!
matram - awatar matram
ocenił na 7 6 lat temu
W dojrzewającym słońcu. O kobiecie, która stworzyła winnicę Patricia Atkinson
W dojrzewającym słońcu. O kobiecie, która stworzyła winnicę
Patricia Atkinson
Rzut oka na tekst zamieszczony na skrzydełkach i już pierwsze zaskoczenie. Spodziewałem się opowieści o kobiecie, która radykalnie zmieniła życie, odcinając się jednocześnie od zewnętrznych oznak sukcesu rządzących środowiskiem, w którym wcześniej przyszło jej żyć i z którego chciała się wyrwać. Tymczasem: jest kobietą sukcesu: pracuje nad nową powieścią, sprzedaje wina w Anglii, Szwajcarii i Japonii, wynajmuje domy wczasowiczom, a Anglicy realizują o niej filmy dokumentalne. Ci, którzy liczą na książkę o niewielkiej winnicy, gdzie zatrzymał się świat, w której rządzi naturalny rytm, a kolejne dni wypełnia spokój i harmonia, mogą doznać zawodu. Tym polecam "Lawendowe pole" Joanny Posoch. Pomysł na książkę jest nieco banalny. Homo urbanus zmęczony zgiełkiem miasta ucieka na prowincję poszukując innego życia. Trudno zliczyć powieści osadzone w tym klimacie. Jako że żadnej nie czytałem (z wyjątkiem wspomnianego wyżej "Lawendowego pola") skusiłem się na "W dojrzewającym słońcu". Sam tytuł niespecjalnie pasuje mi do tej książki. Sugeruje (a może tylko mi się tak wydaje?) sielsko-anielską rzeczywistość, w której czas płynie tylko sobie znanymi drogami, opóźniając się znacznie w stosunku do reszty świata. Przed rozpoczęciem lektury zastanawiałem się, czy Patricia Atkinson będzie potrafiła mnie zaskoczyć. Nie bawi mnie czytanie pozycji, których fabuła jest do bólu przewidywalna i jeszcze przed skończeniem książki mam o niej wyrobione zdanie. Cieszę się, że tym razem było inaczej. W pewnym momencie miałem ochotę przerwać lekturę i już do niej nie wracać. Wydawało mi się, że skoro do tej pory nic mnie nie urzekło to nie ma sensu męczyć się przez kolejne trzysta stron. Mimo to zdecydowałem się skończyć "W dojrzewającym słońcu". W tym przypadku właściwie ostatnie kilkadziesiąt stron zaważyło na całościowej ocenie książki. Wróćmy jednak na początek. Patricia Atkinson po porzuceniu pracy w jednym z angielskich banków osiedla się na południu Francji, gdzie kupuje winnicę. Nie ma zielonego pojęcia o uprawie winorośli, a co więcej nie zna nawet podstaw francuskiego! W dodatku prawie wszystkim musi zajmować się sama (jej mąż pracuje w Anglii, zresztą później dochodzi do rozstania). Radzi sobie dzięki nieocenionej pomocy sąsiadów. Lokalna społeczność szybko przyjmuje ją do siebie. Gdy łamie nogę nie może kompletnie nic zrobić winnicy. Kiedy leży w łóżku okoliczni mieszkańcy wykonują wszystkie pracy przy winorośli. Gdyby nie oni to tamtego lata nie autorka nie mogłaby liczyć z pewnością nawet na jedną butelkę wina. Wydaje się, że przemiana życia Patrici Atkinson i stworzenie przez nią winnicy są tylko tłem do pokazania czegoś więcej - bezinteresownej pomocy, życzliwości, ofiarności i otwartości na potrzeby innych. Zdecydowanie zawodzi natomiast przedstawienie scenerii. Liczyłem na wyczerpujące opisy przyrody. Południowa Francja, poza winnicami, kojarzy mi się z polami lawendy po horyzont, ciepłolubnymi roślinami i rozsianymi średniowiecznymi zamkami. Na moment zapomniałem, że autorka jest właścicielką nie rodzinnego gospodarstwa, ale poważnego przedsięwzięcia, a winogrona to najbardziej pryskane owoce na terenie Unii Europejskiej. Boujema powtarza procedurę mniej więcej co dziesięć dni, choć dolne liście wciąż jeszcze są niebieskawe po ostatnim oprysku. Gwoli sprawiedliwości dodam, że znajdziemy nieliczne, aczkolwiek bardzo plastyczne opisy przyrody: wzdłuż ściany domu rośnie glicynia, wspinająca się na drzewo limonki. Właśnie kwitnie - olśniewająco bladoliliowa na tle dwóch różowych tamaryszków w głębi. ich aromaty się mieszają: pieprzowy tamaryszka i odurzający, piżmowy glicynii. I dalej: przyszła wiosna. Glicynia na dziedzińcu znowu odcina się oślepiającym bladym fioletem od ciemnoróżowych koron tamaryszków. Rosną pod nimi muguets, konwalie. Ich odurzający aromat miesza się z piżmowym zapachem bukszpanowego żywopłotu i pieprzową wonią tamaryszku. Drobne ptaki śmigają wokół, pochłonięte życiem, budową gniazd i śpiewem. Obok momentów radosnych (które mimo wszystko dominują w powieści) nie brakuje tragicznych. Jednym z najbardziej oddanych pracowników autorki był młody Edge. Przyznam, że irytowało mnie cytowanie jego grafomańskich wierszy. Nie rozumiałem celu tego zabiegu. Traktowały one o banalnych czynnościach ze zwyczajnego życiu dwudziestoparolatka. Przedostatni rozdział kończy gwałtownie historię tej znajomości. Patricia Atkinson zamiast opisywać postępy choroby, która go dopadła ograniczyła się do zacytowania listów, przez co czytelnik przyjmuje to jeszcze bardziej emocjonalnie niż gdyby otrzymał informację o tragedii w toku narracji. W czasie lektury mój stosunek do "W dojrzewającym słońcu" zmieniał się. Najpierw czułem się zawiedziony. Później przekonałem się, że mój zawód bardzo dobrze świadczy o książce. Gdyby autorka spełniła moje oczekiwania, jakkolwiek to nie świadczy o moim guście, to czytelnicy otrzymaliby sielską, rustykalną, może trochę naiwną i wyidealizowaną opowieść o urokach życia na prowincji. Tymczasem na miejscu dawnych, tradycyjnych winnic pojawiła się ich nowoczesna forma. Nie sztuką jest opowiadać o odwiecznych wartościach, które powinny przyświecać człowiekowi w scenerii, w której wszystko wygląda tak jakby czas zatrzymał się. Wtedy wydaje się to niejako naturalne. Dużo trudniej jest przedstawić to samo w świecie, który nieustannie zmienia się. W moim mniemaniu autorce udało się stworzyć niebanalną opowieść łączącą elementy z przeszłości (w sferze materialnej ilustrują je w powieści stary kościół i zamek zamieszkany przez dwojga staruszków) z otoczeniem, które ma coraz mniej wspólnego ze światem naszych antenatów. [Recenzja pochodzi z bloga: librimagistri.blogspot.com]
czytelnik - awatar czytelnik
ocenił na 7 10 lat temu

Cytaty z książki Słodki jak miód, kwaśny jak cytryna

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Słodki jak miód, kwaśny jak cytryna