Na babski rozum

Okładka książki Na babski rozum
Marta Obuch Wydawnictwo: Filia literatura obyczajowa, romans
400 str. 6 godz. 40 min.
Kategoria:
literatura obyczajowa, romans
Format:
papier
Data wydania:
2026-02-04
Data 1. wyd. pol.:
2026-02-04
Liczba stron:
400
Czas czytania
6 godz. 40 min.
Język:
polski
ISBN:
9788384029640
Średnia ocen

                7,3 7,3 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Na babski rozum w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Na babski rozum



książek na półce przeczytane 731 napisanych opinii 731

Oceny książki Na babski rozum

Średnia ocen
7,3 / 10
105 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
311
176

Na półkach:

Matka Tosi organizuje swoje urodziny w starej chacie za miastem. Na nieszczęście dziewczyny ona ma jej w tym przedsięwzięciu pomagać. Szybko jednak okazuje się iż urodziny przeistaczają się w miejsce zbrodni. Zdarzenia, które mają miejsce są podejrzane, nic się ze sobą nie łączy. Po wiosce kręcą się podejrzane typy. Rodzina, która zjechała się na imprezę ma jakąś zmowę milczenia. To miał być spokojny wypad za miasto, a okazał się katastrofą.
To moja pierwsza przeczytana książka Pani Marty, ale nakaże udana. Bardzo szybko się czytało tę książkę. Niby był trup ale jakby go nie było. Niby kryminał ale z poczuciem humoru. Wszystkiego było tu w sam raz. Tajemnicy, humoru, lekkości pióra. No i sama główna bohaterka Tosia, młoda dziewczyna, ją polubiłam najbardziej.

Matka Tosi organizuje swoje urodziny w starej chacie za miastem. Na nieszczęście dziewczyny ona ma jej w tym przedsięwzięciu pomagać. Szybko jednak okazuje się iż urodziny przeistaczają się w miejsce zbrodni. Zdarzenia, które mają miejsce są podejrzane, nic się ze sobą nie łączy. Po wiosce kręcą się podejrzane typy. Rodzina, która zjechała się na imprezę ma jakąś zmowę...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

162 użytkowników ma tytuł Na babski rozum na półkach głównych
  • 112
  • 46
  • 4
44 użytkowników ma tytuł Na babski rozum na półkach dodatkowych
  • 17
  • 12
  • 5
  • 4
  • 2
  • 2
  • 2

Inne książki autora

Marta Obuch
Marta Obuch
Autorka komedii kryminalnych. Debiutowała w 2007 r. powieścią "Precz z brunetami!".Następna powieść z 2008 to "Odrobina fałszerstwa". Skończyła polonistykę na Uniwersytecie Śląskim, pracowała również jako dziennikarka. Doceniła prozę Joanny Chmielewskiej i poszła jej śladami. Twórczość Marty Obuch znalazła wielu czytelników ze względu na lekką fabułę i zabawne postacie, które wplątują się w najrozmaitsze afery kryminalne.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Morderstwo o zapachu kawy Marta Moeglich
Morderstwo o zapachu kawy
Marta Moeglich
"Morderstwo o zapachu kawy" autorki Marty Moeglich to powieść kryminalna, która od pierwszych stron mnie kupiła, bo zapowiadała się na cosy crime: z nutą dark academia i wyczuwalnym aromatem kawy. Moja intuicja co do klimatu nie do końca zdała egzamin, ale mimo to delektowałam się tą historią jak filiżanką dobrej kawy. Bo oczywiście kawa odgrywa w tym kryminale ważną rolę jak sugeruje już sam tytuł, ale w nieco innym znaczeniu, niż początkowo zakładałam. Akcja faktycznie toczy się na terenie uniwersytetu, jednak zamiast klimatu dark academia historia idzie raczej w stronę bardziej współczesnej odsłony akademickiego świata, co naturalnie mi to nie przeszkadzało. Sam pomysł, aby studenci prawa i kryminalistyki wzięli udział w dochodzeniu dotyczącym morderstwa profesora, był naprawdę świetny, tak samo jak wykonanie, co zdarza się rzadko. I to muszę przyznać: książkę czytało się szalenie dobrze! Mały mankament dostrzegłam jedynie w sposobie przedstawienia Misi i jej najbliższego otoczenia. Sama Misia momentami zachowywała się dość dziecinnie, a jej przyjaciele, w tym najlepsza przyjaciółka chwilami byli wobec niej osądzający i niesprawiedliwi. Tym bardziej że dziewczyna była po prostu zdeterminowana, by rozwiązać zagadkę. Przemknęła mi gdzieś na bookstagramie i już po samym tytule wiedziałam, że muszę ją mieć. To było silniejsze ode mnie, za każdym razem reaguję tak samo. Dopiero później zorientowałam się, że to drugi tom, więc teraz przede mną nadrabianie zaległości i szybkie poznanie pierwszej części! @librideluna
TheTwilightBook - awatar TheTwilightBook
ocenił na 8 3 dni temu
Winda do miłości Magdalena Witkiewicz
Winda do miłości
Magdalena Witkiewicz Alek Rogoziński
„Winda do miłości” to lekka i z dawką humoru opowieść, bo dość zgrabnie łączy ze sobą dwa style, czyli Magdaleny Witkiewicz i Alka Rogozińskiego. Bardzo lubię komedie kryminalne, więc sięgnęłam po tę książkę licząc na jakąś zabawną intrygę, które serwuje Alek Rogoziński. Zdecydowanie wolę czytać kryminały, chociaż lubię też powieści obyczajowe, więc przeczytałam również kilka książek autorstwa Magdaleny Witkiewicz, lecz chyba wolę twórczość tej dwójki osobno, nie w duecie. Chociaż czytało mi się tę książkę dosyć lekko i szybko. Tym bardziej, że to krótka opowieść. Nie wiem, czy wszyscy wierzą w obecnych czasach w klątwy, ale ja pamiętam jeszcze czasy, gdy w moich okolicach krążyły tabory Cyganów, a wróżby i różne zaklęcia i klątwy były często stosowane. Sama podchodzę do tego dosyć sceptycznie, bo wiele wróżb mijało się wtedy z prawdą. Jednak w mniejszych środowiskach nadal niektórzy wierzą w rzucane przez kogoś klątwy, które mogą działać nawet przez wiele lat. Gdy ktoś wpadł na pomysł, żeby zburzyć mały dom przy ulicy Miłosnej, w którym mieszkali Cyganie, a na jego miejscu wybudować pięciopiętrową kamienicę (z windą), stara Cyganka rzuciła klątwę na powstający dom. Klątwa miała nie pozwolić mieszkającym tu ludziom zaznać miłości. "Klątwa została rzucona. I czekała cierpliwie na swoje pierwsze ofiary." I choć może wydawać się to nieprawdopodobne, to taka klątwa rzucona na miejsce, jest podobno o wiele bardziej poważna niż rzucona na konkretną osobę... Klara wprowadzając się do jednego z mieszkań, które kupiła po dosyć okazyjnej cenie, nie podejrzewała nawet, że czekają ją tu ciekawe wydarzenia. "Kamienica przy ulicy Miłosnej na pierwszy, drugi i nawet kolejne rzuty oka wydawała się urocza. Klatka schodowa pachniała lawendą." Większość mieszkańców to starsze osoby. Już pierwszego dnia Klara została zaproszona na... pogrzeb jednej z byłych już lokatorek. Tak naprawdę to chyba od tego pogrzebu Klara stała się pełnoprawną mieszkanką kamienicy przy ulicy Miłosnej. W kamienicy zamieszkał też młody dziennikarz, który szukając ciekawego tematu, natknął się na informację o klątwie sprzed pięćdziesięciu lat. Ma zamiar napisać o tym artykuł. "Zrobię z tego artykuł roku! Zobaczysz! Może mnie nawet zaproszą do "Sprawy dla reportera". Zawsze chciałem zobaczyć, czy Jaworowicz ma własne nogi, czy też dopinają jej sztuczne, rozciągnięte na czas programu." Czy faktycznie klątwa jeszcze działa w tej kamienicy? Czy Klarę również dosięgnie jej moc? Czy uda się mieszkańcom kamienicy znaleźć szczęście i miłość? Jakie sekrety ukrywają mieszkańcy kamienicy? Dlaczego nie działa winda? Jakie jeszcze tajemnice skrywają się w tych murach? "Cygańskie klątwy są jak guma do żucia. Jak się przyklei, to koniec." Warto przeczytać lub posłuchać dla miłego relaksu.
Myszka - awatar Myszka
oceniła na 7 2 dni temu
Głowa do góry, cycki do przodu Gabriela Gargaś
Głowa do góry, cycki do przodu
Gabriela Gargaś
𝗚ł𝗼𝘄𝗮 𝗱𝗼 𝗴ó𝗿𝘆, 𝗰𝘆𝗰𝗸𝗶 𝗱𝗼 𝗽𝗿𝘇𝗼𝗱𝘂! – 𝗿𝗲𝗰𝗲𝗻𝘇𝗷𝗮 𝗸𝘀𝗶ąż𝗸𝗶, 𝗸𝘁ó𝗿𝗮 𝗺ó𝘄𝗶 𝘁𝗼, 𝗼 𝗰𝘇𝘆𝗺 𝘇𝗮𝘇𝘄𝘆𝗰𝘇𝗮𝗷 𝗺𝗶𝗹𝗰𝘇𝘆𝗺𝘆. Czasami trafiamy na książki, które sprawiają, że uśmiechamy się szeroko i jednocześnie czujemy, jak łza niepostrzeżenie spływa po policzku. Takie lektury zostają z nami na długo, bo nie da się ich po prostu „przeczytać” i odłożyć na półkę – one wnikają w codzienne myśli, jak znajomy zapach, który przywołuje wspomnienia. „Głowa do góry, cycki do przodu!” Gabrieli Gargaś jest właśnie jedną z takich książek. Od pierwszej strony czuć, że to nie jest zwykła powieść obyczajowa. To coś więcej – rozmowa. Wyobraź sobie przyjaciółkę, z którą możesz usiąść przy kawie i powiedzieć wszystko, co ci leży na sercu, bez lęku przed oceną, bez udawania i bez maski „wszystko jest w porządku”. Taka właśnie jest ta książka: szczera, bezpośrednia i pełna emocji, które potrafią trafić prosto do serca. Ta książka nie tylko opisuje życie, myśli i emocje bohaterki – ona je przeżywa razem z czytelnikiem. Gargaś potrafi wciągnąć nas tak głęboko, że czujemy się niemal częścią jej świata, jakbyśmy razem z bohaterką stąpali po tych samych ścieżkach jej codzienności. Kiedy zaczynałam lekturę, nie spodziewałam się, że tak szybko pochłonie mnie ten świat, pełen sprzeczności, bolesnych refleksji, frustracji, ale też chwil, które potrafią wzruszyć i rozśmieszyć jednocześnie. Wbrew temu, co sugeruje humorystyczny tytuł, to nie jest jedynie zabawna historia. To opowieść o kobiecie, która próbuje odnaleźć balans między codziennymi wyzwaniami a swoimi marzeniami, lękami i pragnieniami, a my razem z nią przeżywamy te wszystkie wzloty i upadki. Kiedy humor spotyka brutalną prawdę Czytałam fragmenty tej książki na głos, bo momentami po prostu nie dało się ich nie komentować. Niektóre zdania wywoływały natychmiastowy śmiech, a zaraz potem lekki dreszcz wzruszenia. To, co wyróżnia język Gabrieli Gargaś, to lekkość, która wcale nie jest powierzchowna. Wręcz przeciwnie – pod pozorną prostotą kryje się głęboka prawda o życiu, które nie zawsze jest proste, które potrafi być trudne, a czasem wręcz przytłaczające, ale które nigdy nie jest nudne. Autorka nie próbuje upiększać rzeczywistości ani przedstawiać jej w wersji „idealnej” czy „łagodnej dla oka”. Ona pokazuje życie w całej jego niedoskonałości – z tymi drobnymi porażkami, nieoczekiwanymi wyzwaniami, chwilami bezradności, ale też z nagłymi momentami zachwytu, śmiechu i zaskakującego piękna, które czasem trzeba dostrzec przez łzy śmiechu lub wzruszenia. Bywają momenty, kiedy uśmiecham się jeszcze zanim dotrę do sedna zdania, bo już sama konstrukcja dialogu lub błyskotliwa obserwacja bohaterki sprawia, że czuję się, jakbym uczestniczyła w scenie osobiście. Humor w tej książce nie wynika z lekkości tematu ani z prób rozbawienia czytelnika za wszelką cenę. Jest efektem niezwykłej umiejętności autorki, by mówić prawdę w taki sposób, że łapie nas za gardło, a zaraz potem pozwala rozbawić się do łez. I w tym właśnie tkwi geniusz Gabrieli Gargaś – w zdolności do odkrywania w codzienności detali, które są uniwersalne. Te małe fragmenty życia, które mówią o nas wszystkich: o naszych lękach, błędach, słabościach, wątpliwościach i o tym, jak próbujemy sobie radzić z tym, czego nie da się kontrolować. Autorka pokazuje, że codzienność jest pełna absurdów i sprzeczności. Potrafi uchwycić moment, w którym coś, co wydaje się banalne, staje się nagle niezwykle znaczące, a nawet komiczne. I to jest jeden z powodów, dla których książka zostaje w pamięci tak długo – bo zmusza do spojrzenia na życie z różnych perspektyw, pokazując, że śmiech i refleksja mogą iść ramię w ramię, a momenty radości często kryją w sobie ukryte prawdy o nas samych. Bohaterka, która mogłaby być każdą z nas Jednym z największych atutów tej książki jest postać głównej bohaterki. To kobieta, która pragnie być silna, pragnie kochać i pragnie żyć w pełni, choć życie rzadko układa się po jej myśli. Ma chwile zwątpienia, momenty niepewności, popełnia błędy, czasem czuje się całkowicie bezradna, a innym razem śmieje się z własnych słabości, próbując przetrwać kolejną trudną sytuację. Ta mieszanka siły i słabości sprawia, że czytelnik niemal od razu odnajduje w niej kawałek siebie. Nie jest ideałem. Nie jest bohaterką o nadludzkiej sile. Jest realna – zmagająca się codziennie z własnymi demonami, z drobnymi porażkami i niełatwymi decyzjami. I choć czasem upada, zawsze znajduje w sobie odrobinę odwagi, by podnieść głowę i iść dalej, choćby krok po kroku. To, co jest wyjątkowe w tej postaci, to jej autentyczność. Gargaś nie próbuje stworzyć postaci „perfekcyjnej” ani nadludzkiej, której życie toczy się w idealnym rytmie. Bohaterka jest pełna sprzeczności, które każdy z nas zna ze swojego życia. To kobieta, która jednocześnie się boi i odważnie działa, która tęskni za bliskością, ale czasem potrzebuje samotności, która potrafi być wrażliwa, a jednocześnie nie boi się mówić prawdy. Dzięki temu jej losy stają się uniwersalne – możemy w nich odnaleźć siebie, swoje wątpliwości i codzienne wybory, które kształtują nasze życie. Autorka tu nie boi się poruszać tematów, o których często nie rozmawiamy głośno. Gargaś subtelnie, ale z odwagą dotyka zagadnień relacji, miłości i przyjaźni. Nie są to pouczające morały ani instrukcje „jak żyć”. To raczej szczere, obserwacyjne spojrzenie na życie – na momenty szczęścia, na małe porażki, na niepewność, która potrafi nas sparaliżować, i na te ulotne chwile, które pozwalają nam uwierzyć, że wszystko ma sens. Dzięki temu czytelnik zaczyna sam zadawać sobie pytania: Czego naprawdę się boimy? Dlaczego czasem tak trudno jest nam zaufać? Dlaczego wobec siebie bywamy surowi, a wobec innych potrafimy okazać zrozumienie i cierpliwość? Bohaterka tej książki jest lustrem, w którym każdy może odnaleźć własne odbicie. Jej radości, lęki, słabości i triumfy sprawiają, że zaczynamy przyglądać się własnym emocjom z większą świadomością i empatią. To właśnie dzięki niej lektura staje się czymś więcej niż historią – staje się rozmową z samym sobą, próbą odpowiedzi na pytania, których czasem boimy się nawet sformułować. Nie tylko opowieść, ale lustro naszych emocji Ta książka ma w sobie coś, co trudno ująć w proste słowa. To jest właśnie to „więcej niż opowieść” – coś, co wychodzi poza fabułę, poza bohaterów i zdarzenia. Gabriela Gargaś nie ogranicza się do przedstawiania kolejnych wydarzeń – ona je przeżywa razem z czytelnikiem, pozwalając nam wejść w świat emocji tak blisko, jakbyśmy siedzieli naprzeciwko niej przy filiżance kawy. Ma się wrażenie, że każda scena jest częścią osobistej rozmowy, w której autorka potrafi śmiać się głośno, a w kolejnym zdaniu łkać cicho pod nosem, dzieląc się zarówno radością, jak i melancholią. To niezwykle intymne doświadczenie czytelnicze, bo sprawia, że zaczynamy odczuwać emocje bohaterki własnym ciałem i umysłem. Wielokrotnie łapałam się na tym, że zatrzymuję się po przeczytaniu kilku zdań i myślę: „Tak, też tak miałam”. To nie jest tylko wrażenie empatii wobec fikcyjnej postaci – to znak, że emocje i doświadczenia opisane w książce są uniwersalne i bliskie każdemu, kto choć przez chwilę zmagał się z podobnymi trudnościami. Nie są to sceny wymyślone z myślą o efekcie dramatycznym, ale chwile, które mogły wydarzyć się w życiu każdej z nas – czasem subtelne, prawie niezauważalne, a czasem z przytupem, mocne, bolesne i pełne intensywnych przeżyć. Autorka świetnie łączy codzienną rzeczywistość z głębokimi refleksjami nad życiem, relacjami i emocjami. To sprawia, że każda strona staje się lustrem – przeglądając się w nim, dostrzegamy własne lęki, słabości, radości i drobne zwycięstwa, których czasem nie potrafimy nazwać. To właśnie ta uniwersalność sprawia, że książka działa tak mocno – bo każda czytelniczka, niezależnie od wieku czy doświadczeń, odnajdzie w niej fragment siebie. Czytając, zaczynamy zastanawiać się nad własnym życiem, nad codziennymi wyborami, nad tym, jak reagujemy w trudnych chwilach i jak cieszymy się tymi ulotnymi momentami szczęścia. To nie jest książka, którą czyta się tylko dla fabuły. To jest książka, która pozwala wejść w emocje bohaterki i jednocześnie w nasze własne, sprawiając, że po jej zakończeniu trudno jest od niej całkowicie odejść. Prawda bez upiększeń, emocje bez cenzury To, co najbardziej urzeka w tej książce, to brak cukierkowej narracji i pozornej lekkości. Gabriela Gargaś nie szuka tanich emocji ani nie maluje świata na różowo, nie serwuje gotowych odpowiedzi ani fałszywego poczucia bezpieczeństwa. Świat przedstawiony w „Głowa do góry, cycki do przodu!” jest pełen blasków i cieni, radości i frustracji, nadziei i rozczarowań – dokładnie tak, jak wygląda prawdziwe życie. Autorka mówi o rzeczach trudnych – o porażkach, o zawodach, o chwilach, kiedy wszystko wydaje się bez sensu – ale robi to bez moralizowania i bez wymuszania emocji. Każda scena, każde zdanie oddaje surowość i prawdziwość przeżywanych uczuć, często bolesnych, czasem przytłaczających, ale zawsze autentycznych. To właśnie autentyczność tej książki sprawia, że trudno się od niej oderwać. Gargaś nie udaje, że życie jest idealne, ani nie próbuje osłodzić problemów bohaterki. Zamiast tego pokazuje, że momenty trudności i niepewności są naturalną częścią naszej codzienności, i że to w nich kryje się potencjał do refleksji, nauki i wzrostu. Czytając, łatwo poczuć, że autorka rozumie emocje czytelnika, że zna te chwile, kiedy czujemy się przytłoczeni, a jednocześnie chcemy wierzyć, że wszystko może się ułożyć. Z drugiej strony w tej książce nie brakuje światła i nadziei. Nie jest to fałszywe pocieszenie ani banalny happy end. To subtelna nuta optymizmu, delikatny sygnał, że nawet w najbardziej szarych chwilach można znaleźć coś, co sprawi, że spojrzymy na życie z nowej perspektywy. To właśnie ta równowaga – między brutalną prawdą a drobną iskrą nadziei – sprawia, że czytelnik nie odkłada książki z poczuciem ciężaru. Wręcz przeciwnie – chce czytać dalej, bo za kolejnym zakrętem czeka kolejna refleksja, kolejny moment, który pozwala dostrzec życie w pełni, z jego wszystkimi niuansami, i zrozumieć, że mimo trudności zawsze jest miejsce na śmiech, radość i chwilę wytchnienia. Gargaś udowadnia, że prawdziwe emocje nie potrzebują upiększeń, a szczerość wobec życia i siebie samego jest tym, co daje czytelnikowi najwięcej satysfakcji. Ta książka nie tylko opowiada historię, ale pozwala nam poczuć, że nie jesteśmy sami w swoich troskach, że nasze emocje są ważne, realne i pełne wartości, nawet jeśli bywają trudne. Język, który bawi i porusza Stylistycznie książka jest lekka, ale nie infantylna. Gabriela Gargaś operuje językiem codziennym, naturalnym i pełnym życia, dzięki czemu nawet trudniejsze tematy stają się przystępne i bliskie czytelnikowi. Każde zdanie, każda scena jest starannie skonstruowana – nie ma tu sztucznego patosu ani przesadnego dramatyzmu. Każde słowo ma znaczenie, każda obserwacja bohaterki wnosi coś do całości, a przy tym jest przesiąknięta emocjami, które łatwo poczuć własnym ciałem i umysłem. Czasem śmiejemy się głośno, czasem zatrzymujemy na chwilę, bo nagle dociera do nas głębszy sens sceny. Często łapię się na tym, że uśmiecham się jeszcze zanim dotrę do sedna zdania, bo język, jakim prowadzona jest narracja, sprawia, że tekst „żyje” i oddycha razem z czytelnikiem. To, co wyróżnia styl Gabrieli Gargaś, to niezwykła umiejętność łączenia humoru z emocją na takiej płaszczyźnie, że czytelnik niemal nie zauważa momentu, w którym śmiech zmienia się w wzruszenie. To bardzo subtelna, a równocześnie głęboka sztuka – opowiadać historie w taki sposób, by nie tylko obserwować bohaterów i wydarzenia, ale by je czuć. Dzięki temu każda strona książki staje się doświadczeniem zmysłowym i emocjonalnym, które wciąga i zostaje w pamięci na długo. Humor nie jest tu celem samym w sobie, lecz narzędziem, które pozwala dotrzeć do prawdy o życiu, ludziach i nas samych, pokazując, że śmiech i wzruszenie mogą iść ramię w ramię. Styl Gargaś sprawia, że książka staje się żywą opowieścią, w której codzienność bohaterki staje się naszym własnym doświadczeniem. Możemy w niej rozpoznać siebie, swoje myśli i reakcje, a jednocześnie pozwolić sobie na lekkość i radość, które wynikają z obserwacji życia z dystansem, ale i z pełnym zaangażowaniem emocjonalnym. To język, który nie tylko opowiada, ale pozwala poczuć każdą chwilę i zrozumieć jej znaczenie w szerszym kontekście emocji i ludzkich relacji. Czy to książka tylko dla kobiet? Na pierwszy rzut oka można by pomyśleć, że „Głowa do góry, cycki do przodu!” to lektura typowo kobieca. W końcu opowiada o emocjach, relacjach i codziennych doświadczeniach, które często kojarzymy z kobiecą perspektywą. Jednak w rzeczywistości ta książka przemawia do każdego, niezależnie od płci. Tematy, jakie porusza Gabriela Gargaś — poczucie własnej wartości, lęki, radości, potrzeba zrozumienia, bliskości i szczerości w relacjach — są uniwersalne. Każdy człowiek, który choć raz mierzył się z własnymi emocjami, wątpliwościami czy codziennymi wyzwaniami, odnajdzie w tej książce coś dla siebie. To nie jest typowa opowieść, która mówi, jak należy żyć albo jakie decyzje są „właściwe”. To książka, która zadaje pytania — często te, które sami boimy się postawić. Dlaczego boimy się zaufać innym? Dlaczego czasem tak surowo oceniamy siebie? Dlaczego szukamy w życiu szczęścia, a jednocześnie trudno nam pozwolić sobie na radość? Gargaś robi to w sposób niezwykle naturalny, subtelny i prawdziwy, tak że prawie nie zauważamy, kiedy zaczynamy głębszą refleksję nad własnym życiem. Co ważne, książka nie dzieli czytelników według płci ani nie stawia żadnych granic doświadczeniowych. To uniwersalne spojrzenie na ludzkie emocje i codzienność, które może poruszyć zarówno kobietę, jak i mężczyznę. Każdy może w niej odnaleźć fragment siebie – zarówno w momentach zwątpienia, jak i w chwilach radości. Dzięki temu „Głowa do góry, cycki do przodu!” staje się książką nie tylko osobistą, ale także uniwersalną w swoim przesłaniu: o szukaniu siły, nadziei i sensu w codziennym życiu, niezależnie od tego, kim jesteśmy. Moment, który zostaje z nami na długo Jedną z cech najlepszych książek jest to, że nie zostawiają Cię samego z ostatnią stroną. One zostają z Tobą. Myślami, emocjami, pytaniami, które nagle pojawiają się w najmniej spodziewanych momentach dnia. „Głowa do góry, cycki do przodu!” należy właśnie do takich lektur. Po zamknięciu książki nie czułam ulgi ani satysfakcji typowej po skończonej historii – czułam echo. Echo myśli o moim własnym życiu, o codziennych radościach i trudnościach, o małych zwycięstwach i chwilach zwątpienia, które każdy z nas zna. To nie jest książka, którą się po prostu czyta i odkłada na półkę. To książka, która wnika pod skórę, która zostawia ślad, subtelny, a jednocześnie nie do wymazania. Refleksja nad własnymi doświadczeniami – nad momentami, kiedy byliśmy silni, kiedy upadaliśmy, kiedy śmialiśmy się z całego serca, a kiedy płakaliśmy w samotności – powracała do mnie z taką mocą, że kilkukrotnie wracałam do fragmentów przeczytanych wcześniej, jakby chciałam je jeszcze raz przeżyć całym sobą. To nie jest powrót do treści dla samej treści. To powrót do emocji, które były w niej zawarte, do refleksji, które autorka tak subtelnie i umiejętnie wplata w narrację. Ta książka zostawia przestrzeń do własnych przemyśleń. Sprawia, że zaczynamy dostrzegać w codzienności drobne niuanse – uśmiech przypadkowego przechodnia, ciszę przed burzą, momenty bliskości, które wydają się ulotne, ale mają w sobie ogromną wartość. Dzięki temu lektura staje się doświadczeniem, które trwa znacznie dłużej niż czas spędzony na czytaniu. To echo emocji i myśli, które nosimy ze sobą i do którego wracamy, gdy chcemy poczuć, że nie jesteśmy sami w naszych odczuciach, w naszych lękach i radościach. Podsumowanie – książka, którą warto przeczytać „Głowa do góry, cycki do przodu!” to coś więcej niż powieść obyczajowa. To rozmowa o życiu takim, jakie jest naprawdę — bez filtrów, bez upiększeń, bez udawania, z pełnym wachlarzem emocji. To książka, która potrafi rozbawić do łez, poruszyć do głębi, a czasem nawet zaskoczyć swoją szczerością i głębią obserwacji. To opowieść o kobiecie, która jest taka jak my wszystkie — silna i słaba, śmiejąca się i płacząca, próbująca odnaleźć sens w chaosie codzienności, mierząca się z codziennymi trudnościami, lękami i nadziejami. Nie jest to książka oferująca łatwe recepty na szczęście ani gotowe rozwiązania problemów. To raczej historia o odwadze — o odwadze, by spojrzeć prawdzie w oczy, przyznać przed sobą samego: „Tak, może być ciężko, ale dam radę”, i iść dalej mimo niepewności. To właśnie ta szczerość i autentyczność sprawiają, że historia zostaje z czytelnikiem na długo po przeczytaniu ostatniego zdania. Bo choć bohaterka zmaga się ze swoimi demonami, jej codzienne wybory, radości i porażki stają się lustrem dla naszych własnych doświadczeń. Jeśli szukasz książki, która nie tylko opowiada historię, ale przemawia do serca, która wciąga jak dobra rozmowa przy kawie i sprawia, że zaczynasz patrzeć na swoje życie z większą uważnością, świadomością i odrobiną humoru — „Głowa do góry, cycki do przodu!” jest lekturą, której nie można pominąć. To książka, która zostawia ślad, inspiruje do refleksji i pozwala odkryć, że w codziennym chaosie życia można znaleźć momenty radości, siły i nadziei, nawet w najmniej spodziewanych chwilach.
Anna Szymczak - awatar Anna Szymczak
ocenił na 8 3 dni temu
Przez milion burz Agata Czykierda-Grabowska
Przez milion burz
Agata Czykierda-Grabowska
"Dyszeliśmy, przemoczeni do suchej nitki, podczas gdy wokół szalała burza. To była najbardziej niesamowita chwila w moim życiu." Burza to gwałtowne zjawisko atmosferyczne, które może pociągnąć za sobą szereg zniszczeń. Gdy już przeminie, świat jest zupełnie inny. Czysty, pachnący świeżością. "Przez milion burz" to najnowsza powieść Agaty Czykierdy-Grabowskiej, w której znajdujemy historię Martyny. Kobieta po latach wraca na wieś, do miejsca, w którym tak naprawdę była szczęśliwa, gdzie jej serce po raz pierwszy szybciej zabiło. Niestety to również tam poznała smak straty, znaczącej jej życie na długi okres. A wszystko zaczęło się od burzy i to właśnie jej obecność ostatecznie pozwoliła bohaterce nadać swojemu życiu sens. Powrót na wieś miał na celu przygotowanie na sprzedaż posiadłości otrzymanej przez Martynę w spadku po dziadkach. Niestety już na samym początku zaczynają się schody. Kobieta zostaje zaatakowana, w wyniku czego trafia do miejscowej przychodni, gdzie spotyka dawnego znajomego - Huberta. Jaki wpływ na jej życie będzie miało to wydarzenie? Czy kobieta otworzy drzwi do przeszłości, za którymi skrywają się najpiękniejsze, a zarazem najbardziej bolesne lata jej życia? Czas pokaże. "Przez milion burz" to historia, która rozgrywa się dwutorowo: poznajemy bieżące wydarzenia, ale jednocześnie też wracamy do wypadków mających miejsce w przeszłości, które w wyraźny sposób rzutują na relacje Martyny i Huberta. Obserwujemy rodzące się między bohaterami uczucie, które zdaje się kwitnąć wraz z rozwijającą się wiosną. Niestety trudno budować coś trwałego na niepewnych fundamentach, trudno iść do przodu, gdy za nami pozostają niewyjaśnione sprawy. Niełatwo o zaangażowanie w związek, jeśli nie wszystko zostało powiedziane. Czy bohaterom uda się pokonać dzielące ich przeciwności? A może przeszłość, to, co kiedyś wydarzyło się pomiędzy Martyną i Hubertem, okaże się nie do przeskoczenia? "Przez milion burz" to comfort book, którą przeczytałam z przyjemnością. Od samego początku spodziewałam się, jak będzie wyglądał finał tej historii, dlatego nie był on dla mnie zaskoczeniem. To nie jest opowieść, która targa naszymi emocjami, wszystko tutaj jest takie bezpieczne, spokojne. Najbardziej emocjonujący moment miał miejsce w przeszłości, a my tylko poznajemy echa tych wydarzeń. Niemniej, było to dla mnie miłe doświadczenie. Nie ukrywam jednak, że dużo lepiej czytało mi się fragmenty dotyczące nastoletniego okresu z życia bohaterów. Wręcz czułam te emocje wylewające się z papieru - to jest właśnie taka Agata Czykierda-Grabowska, jaką znam. Autorka "Przez milion burz" należy do grupy moich ulubionych pisarek. Ostatni tytuł nie zawiódł moich oczekiwań, jednak nie uplasował się też na samym szczycie wydanych przez nią powieści. Zdecydowanie bardziej przemawiają do mnie historie opowiedziane na kartach książek "Adam" oraz "Duch zimowej nocy". Moja ocena 8/10.
kasienkaj7 - awatar kasienkaj7
ocenił na 8 3 dni temu
Komnata sekretów Alek Rogoziński
Komnata sekretów
Alek Rogoziński
Paulina Marzec, dziennikarka portalu Znana Polska, na pogrzebie babci Anny Fojdel spotyka jej dawnego znajomego, który uważnie przygląda się żałobnikom. Paulina nie może się oprzeć wrażeniu „że ma on związek z jakąś tajemnicą zmarłej przodkini. A tajemnice to było coś, co Paulinę podniecało najbardziej.” Przeczucie nie myliło Pauliny, nieznajomy przedstawiający się jako Olgierd Łuczak, historyk sztuki, twierdzi, że pracował kiedyś z Anną i pragnie teraz przekazać tajemnicę Paulinie. Problem w tym, że zanim zdążył zdradzić sekret, ktoś wjechał w niego na pasach. Paulina zaczyna „drążyć” tajemnicę przeszłości babci, nawet nie zdając sobie sprawy, w jaką kabałę się wpakuję i jak wielu ludzi zrobi wszystko, aby być pierwszym w wyścigu do odkrycia jednej z największych zagadek II Wojny Światowej – czyli odkrycia, co stało się z Bursztynową Komnatą. Po drodze będzie musiała zmierzyć się z redakcyjnym kolegą, który chce ją wygryźć z wyścigu o stołek, francuską kustoszką, która oprócz oczywistej chęci odnalezienia skarbu, ma również ochotę dołożyć do swojej listy miłosnych podbojów narzeczonego Pauliny, ambitnego wiceministra, dla którego to polityczne złoto i trampolina mająca wynieść go na wyżyny, niemieckiego biznesmena, który ma prywatny interes, aby odnaleźć zaginiony skarb, a także rosyjskiego kolekcjonera sztuki. Skarbem zaczyna się interesować również „wielka diwa” Klaudia Hutniak. Komu i czy uda się znaleźć 8 cud świata? „Komnata sekretów” to kolejna komedia kryminalna w dorobku Alka Rogozińskiego, w której oprócz tak dobrze znanego i charakterystycznego dla Autora stylu przepełnionego humorem i sarkazmem, pojawia się wątek historyczny, w tym przypadku wątek zaginionej Bursztynowej Komnaty. Autor już na wstępie oświadcza, że wszystko jest wytworem jego wyobraźni i o miejscu ukrycia Bursztynowej Komnaty nic nie wie i oczywiście czyni to w swoim unikalnym stylu – czyli prosi o nieporywanie go w celu przesłuchania. No, cóż… ja się może nie znam, ale jak ktoś mówi, że nic nie wie, a potem pisze książkę na ponad 300 stron, to ja mam wątpliwości, czy to „nic” to naprawdę „nic”. :D Zwłaszcza że w powieści pojawiają się Mamerki, które przez łowców skarbów są wskazywane, jako jedno z miejsc ukrycia Komnaty. (Tak, wiem, tam już każda piędź ziemi została kilkukrotnie obrócona w poszukiwaniu ukrytych skarbów, a bursztynu, jak nie było, tak nie ma. Choć z drugiej strony, od 2025 roku w Mamerkach można oglądać replikę Bursztynowej Komnaty, z tą „wielką” różnicą, że zamiast prawdziwego bursztynu użyto syntetycznego. No, chyba, że to zmyłka? ;) Alek, ja nikomu nie powiem, a nagrodą się podzielimy :D ) Druga uwaga, już na wstępie recenzji, tym razem do Wydawcy, czyli wydawnictwa Filia – trochę falstart z tą powieścią, sezon na poszukiwanie Komnaty i/lub Złotego Pociągu rozpoczyna się w okolicach czerwca, a nie w marcu… W tej powieści oprócz oczywistego wątku kryminalnego – ktoś wpycha szanowanego historyka sztuki pod koła autobusu, pojawia się wspomniany wątek poszukiwania skarbu. Ci, którzy znają twórczość Alka wiedzą, że nie stroni od podnoszenia ważnych społecznie tematów. Tym razem pojawił się, wątek internetowego hejtu. Dla powieściowych hejterek „komenty” pod wiadomościami dotyczącymi celebrytów to „ratowanie nerwów” „Człowiek spuści parę w internecie i potem nie czuje już takiej potrzeby w realu.” Poczciwe babuszki nie zdają sobie sprawy, ze szkód jakie czynią, konkurując ze sobą w ilościach wrednych komentarzy. Choć te komentarze mogą się wydawać niegroźne, a niektóre nawet w specyficzny sposób zabawne, nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że mogły się pojawić pod prawdziwymi wiadomościami i były skierowane przeciwko prawdziwym ludziom. „Niegroźne” w mniemaniu staruszek hobby, ma przykre konsekwencje w realu. Powieść czyta się szybko, akcja pędzi od pierwszej strony. Bohaterowie, niektórzy już dobrze czytelnikom znani, inni nowi, jak zawsze wykreowani realistycznie. Dialogi w pełni naturalne, często nasączone humorem i sarkazmem. Jeśli lubicie audiobooki, to interpretacja Mikołaja Krawczyka jest świetna. Uwaga: nie słuchajcie w miejscach publicznych, chyba że nie macie nic przeciwko zdziwionym spojrzeniom, gdy zaczynacie parskać śmiechem (to samo tyczy się wersji „papierowej”). Powieść idealna na poprawienie humoru po ciężkim dniu/tygodniu. Kryminalna intryga, humor i celne obserwacje rzeczywistości, czego chcieć więcej? Serdecznie polecam!
Czytelniczka_Gosia - awatar Czytelniczka_Gosia
oceniła na 8 1 dzień temu
Niewinne serce Katarina Widholm
Niewinne serce
Katarina Widholm
Główna bohaterka to Betty, młoda dziewczyna, która odkrywa w sobie ogromną miłość do książek. Jednak ze względu na chłopskie pochodzenie, nie może kontynuować nauki. Musi podjąć pracę jako pomoc domowa u zamożnego doktora, tu każdy dzień przynosi nowe wyzwanie, ale dziewczyna stara się dzielnie stawiać temu czoło. Katarina Widholm w sposób prosty i przejrzysty przybliża czytelnikowi cząstkę historii Szwecji, końcówkę lat trzydziestych. Świat ogarnia niepokój, rozwija się nazizm, wojna wisi w powietrzu, a losy bohaterów zaczynają się komplikować. Wykorzystywanie służby, duże rozwarstwienie społeczne jest czymś normalnym i powszechnie akceptowanym. Służba dla zamożnych to często wybierana forma zarobku, przez kobiety z ubogich rodzin. Ich praca była niewidoczna, pełna poświęcenia i trudu, a ich status społeczny był niski. Biorąc książkę do ręki, myślałam, że to spokojna opowieść. Na pozór prosty styl fabuły, trafia w centrum samego serducha. Tu losy Betty z każdą stroną stawały mi się coraz bliższe i niesamowicie wciągające. Pięknie ujęty proces rozwijającej się miłości do książek, ale nie tylko, bo przypadkowo spotkany mężczyzna często zaprząta myśli dziewczyny. Gdy czytam takie historie, zawsze fascynuje mnie prawda życiowa. Jak wiele zależy od przypadku, jedno nieistotne wydarzenie potrafi zmienić wiele i nasze życie podąży w innym kierunku. „Saga o Betty. Niewinne serce” piękna historia o miłości, marzeniach, przyjaźni i poszukiwaniu własnego miejsca. Pomimo upływu lat wciąż aktualna. Tak kiedyś, jak i dziś wciąż musimy podejmować decyzje nie zawsze łatwe, a każdy dzień może nam przynieść radość, ale i rozczarowanie.
Ela_Monia - awatar Ela_Monia
oceniła na 8 9 godzin temu
Hejterka. Historia pewnej nienawiści Natasza Socha
Hejterka. Historia pewnej nienawiści
Natasza Socha
To książka, która w prosty, ale celny sposób rozkłada na czynniki pierwsze mechanizm rodzenia się hejtu. Bez moralizatorskiego tonu, za to z uważnością na emocje i konsekwencje. Poznajemy dwie uczennice szkoły średniej. Hela jest wrażliwa, cicha, obdarzona talentem plastycznym. Anka z kolei, początkowo udająca jej przyjaciółkę, mierzy się z rozwodem rodziców. Narastające w niej poczucie złości i niesprawiedliwości potrzebuje ujścia i znajduje je w najłatwiejszym celu: Heli. Autorka bardzo przekonująco pokazuje, jak z pozoru niewinne, początkowo drobne złośliwości ewoluują w spiralę nienawiści. Każdy kolejny cios daje Ance coraz większe poczucie kontroli i satysfakcji, podczas gdy Hela powoli osuwa się w psychiczny mrok. Co gorsza, za charyzmatyczną liderką podążają inni uczniowie, traktując hejt jak formę rozrywki i rywalizując w okrucieństwie. Działają bezrefleksyjnie, aż sytuacja wymyka się spod kontroli. Hela nie potrafi się bronić, jest zastraszona i osamotniona. Inaczej reaguje dorosły, nauczyciel, który również staje się ofiarą pomówień. Jego postawa stanowi ważny kontrapunkt i pokazuje, że odpowiedzialna reakcja jest możliwa, a konsekwencje takich działań mogą być nie tylko moralne, ale i prawne. Bohaterki zostały przedstawione realistycznie, choć z pewnym uproszczeniem, które działa na korzyść przekazu. To nie jest wielowarstwowa analiza psychologiczna, lecz raczej wyraźne studium mechanizmów społecznych. Na końcu książki autorka przytacza prawdziwe historie związane z hejtem, co dodatkowo wzmacnia wydźwięk powieści. „Hejterka” jest nie tylko opowieścią, ale też ostrzeżeniem. Pokazuje obie strony konfliktu z empatią, nie usprawiedliwiając krzywdy, ale próbując zrozumieć jej źródło. To książka, po którą warto sięgnąć.
Andarielka - awatar Andarielka
oceniła na 8 7 godzin temu
Martwe kwiaty Marta Reich
Martwe kwiaty
Marta Reich
💛 "Martwe kwiaty" autorstwa Marty Reich to historia inspirowana prawdziwymi wydarzeniami, która totalnie mnie zaskoczyła. Przyznam, że na początku obawiałam się, czy się w nią wciągnę. To moje pierwsze spotkanie z twórczością autorki i nie wiedziałam, czego się spodziewać. I wiecie co? Sztos 🔥 Już nie mogę się doczekać kolejnej książki ! 💛 Z Jeziorka Czerniakowskiego zostaje wyłowiona paczka z garnkiem, w którym znajduje się odcięta ludzka głowa. Okazuje się, że to Zofia Czajkowska, pracownica Telewizji Polskiej. Po pewnym czasie jej ciało zostaje odnalezione w walizce w przechowalni na Dworcu Centralnym. Na walizce leżały trzy zwiędłe kwiaty: tulipan, żonkil i frezja. 💛 Historia jest napisana w tak wciągający sposób, że trudno się od niej oderwać. Nawet gdy zaczęłam mieć własne przypuszczenia, czytałam dalej z ogromnym napięciem i ciekawością. To książka, którą się pochłania i przeżywa. 💛 Autorka prowadzi czytelnika przez śledztwo z niezwykłą precyzją i wyczuciem. W umiejętny sposób łączy fakty z fikcją, dzięki czemu historia staje się jeszcze bardziej realistyczna i wciągająca. Pokazuje, jak w człowieku mogą narastać emocje- ból, złość, frustracja, które ostatecznie prowadzą do tragedii. Momentami można poczuć się jak uczestnik śledztwa, co tylko potęguje zaangażowanie. 💛 To opowieść o tym, że nic nie jest tak oczywiste, jak się wydaje. Szokuje, budzi niedowierzanie i zostawia czytelnika w lekkim osłupieniu. Przyznam szczerze, że po skończeniu tej historii nie odczuwałam współczucia wobec ofiary. Dodatkowo sam wyrok również mnie zaskoczył. 💛 Polecam szczególnie tym, których fascynują zbrodnie i ludzka psychika- to, co dzieje się w głowie człowieka i co może doprowadzić go do najgorszego. Mnie takie historie jednocześnie przerażają i fascynują. Czytajcie ! ❤️
Migotka - awatar Migotka
oceniła na 10 1 dzień temu
Trzysta kilometrów miłości Agata Przybyłek
Trzysta kilometrów miłości
Agata Przybyłek
Laura, podczas wypoczynku w nadmorskim Grzybowie, gubi swój charakterystyczny różowy notatnik. Znajduje go Gabriel, mieszkaniec miejscowości, który po przeczytaniu osobistych zapisków dziewczyny jest tak zaintrygowany jej wrażliwością, że postanawia ją odnaleźć. Kiedy udaje mu się nawiązać kontakt, między dwojgiem młodych ludzi wybucha płomienne uczucie, które muszą pielęgnować na odległość tytułowych trzystu kilometrów. Sielanka nie trwa jednak długo, ponieważ życie Laury jest nierozerwalnie związane z ogromną odpowiedzialnością za rodzinę. Dziewczyna wspiera swoją siostrę w opiece nad niepełnosprawną siostrzenicą, Jagódką, której stan zdrowia jest bardzo niestabilny. Gdy dochodzi do tragicznego pogorszenia kondycji dziecka, Laura podejmuje bolesną decyzję o całkowitym poświęceniu się bliskim. Uznając, że nie może budować własnego szczęścia na fundamentach cudzego cierpienia, zrywa kontakt z Gabrielem, nie dając mu szansy na walkę o ich związek. Agata Przybyłek w niezwykle poruszający sposób opisała konflikt wewnętrzny kobiety, która kocha, ale czuje, że nie ma prawa do własnego szczęścia, dopóki jej bliscy cierpią. Wątek opieki nad niepełnosprawną siostrzenicą, Jagódką, jest opisany niezwykle emocjonalnie. Decyzja Laury o zerwaniu kontaktu z Gabrielem może budzić pewien rodzaj niesmaku, ale autorka konstruuje swoją bohaterkę tak konsekwentnie, że jej ból staje się naszym bólem. Choć lektura wyciśnie z Was sporo łez, ostatecznie przyniesie ukojenie i wiarę w to, że przeznaczenie, jeśli tylko mu pomożemy, zawsze znajdzie do nas drogę. Po raz kolejny autorka udowodniła, że potrafi pisać o emocjach tak, jakby każda strona była wyrwana z prawdziwego życia. „Trzysta kilometrów miłości” to jedna z dojrzalszych pozycji w dorobku Agaty Przybyłek. Autorka z dużą wrażliwością podeszła do tematu związków na odległość i poświęceń, jakich wymaga budowanie wspólnego życia. Z pewnością to obowiązkowa lektura dla każdej osoby, która kiedykolwiek rozważała przeprowadzkę dla partnera. To literackie ostrzeżenie i jednocześnie plaster na rany dla tych, którzy taką drogę już przeszli. To jedna z tych książek, które po przeczytaniu odkłada się na półkę w milczeniu, długo analizując decyzje bohaterów. Serdecznie polecam!
literacka_przystan - awatar literacka_przystan
ocenił na 8 8 dni temu
Dziewczyna z konspiracji Weronika Ilska
Dziewczyna z konspiracji
Weronika Ilska
Sięgając po "Dziewczyna z konspiracji" autorstwa Weroniki Ilskiej, wiedziałam, że to będzie historia trudna, ale nie spodziewałam się, że aż tak emocjonalna. To jedna z tych książek, które od pierwszych stron przypominają, że wojna to nie tylko daty i wydarzenia z podręczników, ale przede wszystkim ludzie, którym odebrano normalne życie, bezpieczeństwo i często wszystko, co było dla nich najważniejsze. Już sam tytuł zapowiada, że będziemy mieli do czynienia z historią o odwadze, tajemnicy i walce w cieniu wielkich wydarzeń. I rzeczywiście to opowieść o młodej kobiecie, która zostaje wciągnięta w rzeczywistość konspiracji, gdzie każdy dzień może być ostatnim, a zaufanie bywa największym ryzykiem. Autorka bardzo dobrze pokazuje, jak wygląda życie w świecie, w którym strach jest codziennością, a dorosłość przychodzi szybciej, niż powinna. Najbardziej poruszyło mnie to, jak mocno wybrzmiewa w tej książce temat straty. Wojna zabiera bohaterom to, co najważniejsze bliskich, marzenia, poczucie bezpieczeństwa, a czasem także wiarę, że jeszcze kiedyś będzie normalnie. I właśnie w tym wszystkim widać największą siłę tej historii. Bo mimo bólu i tragedii pojawia się też odwaga, solidarność i potrzeba walki o coś więcej niż tylko własne przetrwanie. Bardzo podobało mi się, że autorka skupiła się nie tylko na wydarzeniach, ale przede wszystkim na emocjach. Konspiracja nie jest tu tylko tłem do akcji, ale przestrzenią, w której bohaterowie muszą podejmować decyzje, na które nikt nie jest gotowy. Każdy wybór ma konsekwencje, a granica między słusznym a koniecznym często się zaciera. Styl książki jest bardzo przystępny, ale jednocześnie pełen napięcia. Czyta się szybko, bo chce się wiedzieć, co będzie dalej, ale jednocześnie wiele momentów zmusza do zatrzymania się i pomyślenia, jak wyglądało życie ludzi, którzy naprawdę musieli żyć w takich czasach. To nie jest tylko historia o wojnie to historia o człowieku postawionym w sytuacji, w której nie ma dobrych rozwiązań. Dla mnie "Dziewczyna z konspiracji" to opowieść o sile, która rodzi się w najtrudniejszych momentach. O tym, że nawet kiedy świat się rozpada, człowiek potrafi znaleźć w sobie odwagę, żeby walczyć o innych, o pamięć, o przyszłość. Po tej książce długo myślałam o tym, jak wiele zawdzięczamy ludziom, którzy musieli dorastać w czasach, w których nikt nie powinien dorastać. A Wy lubicie powieści wojenne skupione bardziej na emocjach i ludziach niż na samej historii? #DziewczynaZKonspiracji #WeronikaIlska #powieśćhistoryczna #wojna #konspiracja #historiazemocjami #książkadorozmowy #czytambopolskie #literaturawojenna #silnekobiety #bookstagrampl #pamięć
Notatnik_Recenzentki - awatar Notatnik_Recenzentki
ocenił na 10 24 dni temu
Szept w popiołach jutra Monika Cieluch
Szept w popiołach jutra
Monika Cieluch
Czy naprawdę można zacząć od nowa, kiedy przeszłość wciąż próbuje nas dogonić? „Szept w popiołach jutra” to historia bardzo emocjonalna i poruszająca, która pokazuje, jak ogromnej odwagi czasem wymaga podjęcie decyzji o zmianie swojego życia. Od pierwszych stron czułam, że to książka o nadziei, ale takiej wywalczonej, niełatwej i okupionej wieloma trudnymi doświadczeniami. Losy Inki zrobiły na mnie duże wrażenie. To bohaterka, która wiele przeszła i musiała zmierzyć się z sytuacjami, które zostawiają trwały ślad w psychice człowieka. Jej historia pokazuje, że nawet po bardzo bolesnych przeżyciach można próbować odbudować siebie kawałek po kawałku. Podczas czytania często towarzyszyło mi wzruszenie, ale też poczucie podziwu dla jej siły. Bardzo podobało mi się to, jak autorka pokazuje znaczenie relacji i wsparcia innych ludzi. Przyjaźń, życzliwość i obecność bliskich mają tutaj ogromną wartość i dodają całej historii ciepła. Motyw powrotu do miejsca związanego z przeszłością został przedstawiony w sposób bardzo naturalny i wiarygodny, a Monika Cieluch kolejny raz kupiła mnie swoim stylem pisania. Znam tę autorkę od jej debiutu i cieszę się, że dalej tworzy, bo jest w tym naprawdę dobra! Szept w popiołach jutra ta książka pełna emocji, ale nie przytłaczająca. Jest w niej dużo nadziei, refleksji i takiej spokojnej wiary w to, że nawet po trudnych momentach można odnaleźć własną drogę. Bardzo wartościowa i poruszająca lektura, która przypomina, jak ważna jest odwaga, by zawalczyć o siebie i swoje szczęście. #literaturaobyczajowa #emocje #czytambolubię #nadzieja #bookstagrampl
Książki_takie_jak_my - awatar Książki_takie_jak_my
ocenił na 8 11 godzin temu
Prostytutka Maciej Klimarczyk
Prostytutka
Maciej Klimarczyk
Wbrew mocnemu i przyciągającemu tytułowi, dr Maciej Klimarczyk nie serwuje nam szablonowej opowieści o kobiecie lekkich obyczajów czy taniego kryminału o przewidywalnej formule. Lektura dosłownie wbijała mnie w fotel – od pierwszej do ostatniej strony. Wcześniej Autor wydał już doskonale odebrane „Śpiewaczkę” oraz „Prokuratorkę”, ale teraz mamy do czynienia z czymś naprawdę wyjątkowym – rasowym kryminałem obyczajowym spod najlepszego pióra. Pomijam (uwaga, mały spoiler!) fakt, że zagadka zostaje rozwiązana dosłownie na ostatnich (jeśli nie ostatniej!) stronach, to czytelnik z jednej strony naprawdę zaprzyjaźnia się z bohaterami tej powieści, a z drugiej, z całą mocą ma prawo ich nie znosić, gardzić nimi, nie chcieć mieć do czynienia z takim środowiskiem. I nie, moi drodzy, nie chodzi o sam seks. Styl życia, nie zmuszający do porannego wstawania, by iść do znienawidzonej pracy. Beztroska. Wyższość. Władza, pieniądze, dobre samochody i ciuchy, wyjazdy w piękne miejsca, kawa na sojowym mleku, pachnące pliki świeżutkich banknotów, wielki świat i pozorny sznyt. To wszystko musi kusić i kusi, chociaż, co pokazuje życie książkowych bohaterów, kosztuje czasami więcej niż sama chciwość liczona w sumach rosnących w dłoni. Autor, co warto zaznaczyć, jest z wykształcenia psychiatrą oraz seksuologiem, i zapewne dlatego z niezwykłą wrażliwością prowadzi nas przez świat naznaczony samotnością, wykluczeniem i trudnymi wyborami. Odgaduje emocjonalne zawirowania bohaterów, „zagląda” w ich wnętrza, wskazuje na pragnienia i niepokoje. W swojej książce uchyla rąbka pracy lekarza terapeuty, a nawet pozwala zejść w niedostępne podziemia prosektorium, co dodaje książce licznych smaczków. Operuje medycznym słownictwem, ale wplata je w lekturę w na tyle umiejętny sposób, że czytelnik rozumie doskonale wszystko, o czym tutaj mowa. Główny bohater powieści, Patryk Maciaszek para się niezbyt chlubnym zajęciem. Ma dzięki temu na wszystko, czego tylko zapragnie. Wycieczki po klubach, przypadkowi znajomi, bogate, znudzone panie, szukające młodych chłopaków do towarzystwa, masaże w najdroższych hotelach i brane garściami leki. Piękne miejsca i wyćwiczone pozy. Gotowość do miłości na zawołanie i brak skrupułów. Ile tak można wytrzymać? Jaki jest koniec tej drogi? Czy jest? Czy można dostać jeszcze więcej i odczuwać mocniej…? „Miał plany, na razie bardzo odległe, ale miał, choć nikomu ich jeszcze nie zdradził”. Za sprawą spotkań ze swoją terapeutką Dorotą Drecką, Patryk zaczyna powoli uświadamiać sobie, że kręci się w kółko, że być może to nie ta ścieżka i czas zadać sobie najważniejsze z pytań: co będę robił i co dalej z moim życiem? Pieniądze jednak kuszą, więc bohater postanawia przed zakończeniem uprawiania swojego procederu wykorzystać jeszcze kilka niczego nieświadomych osób. Bogata okulistka i szukający chwilowego ukojenia ksiądz staną się jego pierwszymi celami… Maciaszek nie jest jedynie zwykłą postacią szablonowej powieści – staje się symbolem zagubienia w życiu, chęci zysku ponad wszystko, a w pewnym momencie już tylko walki o godność i desperackiej potrzeby bycia zauważonym oraz kochanym. Z kolei jego terapeutka mierzy się ze społecznym ostracyzmem, lękami o przyszłość i poczuciem winy za tragiczny los swojego pacjenta – jak wiele można wytrzymać, będąc opoką jedynie dla innych...? „Niedawno uświadomiła sobie, że płaci za to wysoką cenę. Ponieważ praca była dla niej najważniejsza, niepowodzenia na tym polu urastały ostatnio do rangi życiowych porażek. Gdyby był przy niej ktoś bliski, ktoś, z kim mogłaby jeść śniadania i zasypiać, a może nawet mieć dziecko – życie wyglądałoby inaczej”. Klimarczyk unika prostych ocen i moralizowania względem protagonistów, zamiast tego oddaje im głos, pozwalając swoje historie opowiedzieć w sposób szczery, niemal intymny, a każda z postaci ma tak barwne, ciekawe i odmienne życie, że z przyjemnością czyta się powieść, w której ten kalejdoskop wiruje przed oczami. I jeszcze jedna uwaga recenzencka: największą siłą tej powieści jest jej autentyczność, bo takie historie wbrew pozorom mogą i dzieją się gdzieś obok nas. Ludzkie dramaty, niepokoje, strachy i euforia, często chwilowa. Autor nie epatuje zbędnym dramatyzmem, a mimo to potrafi wzruszyć i wstrząsnąć czytelnika, nawet doprowadzając do pewnego rodzaju dyskomfortu psychicznego wobec rzeczywistości, którą często wolimy ignorować. „Prostytutka” to opowieść nie tylko o indywidualnościach, ale w jakimś sensie też o społeczeństwie – o jego hipokryzji, obojętności i łatwości w wydawaniu osądów oraz udawaniu, że czegoś nie ma, coś się nie wydarzyło, nawet gdy rzeczywistość temu przeczy. Dr Maciej Klimarczyk stawia trudne pytania, nie oferując prostych odpowiedzi. „Wychodzi” ze swoich zawodowych roli, jawiąc się tutaj jako świetny pisarz i obserwator ludzkich zachowań. Czy można jednoznacznie ocenić czyjeś wybory, nie znając jego historii? To pytanie będzie przewijać się niemal na każdej karcie tej książki. Książki która, uwierzcie, nikogo nie pozostawi obojętnym, stając się niejako "lustrem", w którym na pewnym etapie życia każdy z nas będzie musiał się przejrzeć – niczym podczas prawdziwej psychoterapii…Bo błądzić zdarza się lub zdarzy każdemu z nas… „Człowiek najpierw narobił świństw, a potem nie poradził sobie z ich ciężarem. Żadna w tym moja wina, zgodzisz się? ZAJRZYJ DO MNIE I CZYTAJ: https://www.facebook.com/TatraLang/
Mona - awatar Mona
oceniła na 8 10 dni temu
Nieudane doręczenie Żaneta Górecka
Nieudane doręczenie
Żaneta Górecka
🕸️🕸️ Recenzja 🕸️🕸️ Żaneta Górecka " Nieudane doręczenie " @zanka_g Wydawnictwo: Zwierciadło @wydawnictwo_zwierciadlo 🕸️🕸️🕸️🕸️🕸️🕸️🕸️🕸️🕸️🕸️🕸️🕸️🕸️ Debiut, który od pierwszych stron nie owija w bawełnę. W „Nieudanym doręczeniu” wszystko zaczyna się niewinnie, zwykłe doręczenie przesyłki, które nagle przeradza się w koszmar. Drzwi do domu, który miał być tylko przystankiem, odsłaniają brutalną prawdę i wprowadzają nas w historię pełną tajemnic i niedopowiedzeń. Morderstwo, zaginiony brat, ciało, które… może nie należy do właściwej osoby, śledztwo pełne zaskakujących zwrotów, znikające ciała z kostnicy i przecieki do mediów. To wszystko sprawia, że napięcie rośnie z każdą stroną, a czytelnik czuje, że ktoś sprytnie manipuluje wydarzeniami tuż obok policji. 🪓 Co znajdziesz w książce: 🔪Brutalne morderstwo w spokojnej dzielnicy 🔪Zaginiony brat ofiary i jego problemy z hazardem 🔪Śledztwo komisarzy Mai Lewandowskiej i Antoniego Szymańskiego 🔪Patolog Katarzyna Osiczko odkrywająca nieoczekiwane fakty 🔪Znikające ciała i tajemnicze zgony świadków 🔪Wycieki poufnych informacji do mediów 🔪Małe miasteczko pełne sekretów 🔪Rodzinne tajemnice i skomplikowane relacje 🔪Atmosfera napięcia i ciągłe zwroty akcji 🔪Nieoczywiste zakończenie z zaskakującymi odkryciami. Bohaterowie są żywi i autentyczni. Maja i Antoni tworzą dobrze zgrany duet nie idealny, nie przerysowany, po prostu ludzki. Katarzyna Osiczko wnosi chłodną, analityczną perspektywę, ale też czuć jej wrażliwość. Każdy z nich ma swoje sekrety i motywacje, co sprawia, że trudno komukolwiek w tej historii zaufać. Styl autorki jest dynamiczny i obrazowy miejsca, emocje, nawet pogoda, wszystko działa jak tło, które wciąga. Atmosfera małego miasteczka, gdzie każdy coś ukrywa, jest gęsta i lekko duszna, a napięcie narasta stopniowo, czasem przez drobne szczegóły, czasem przez nagłe zwroty akcji. Czytając, ma się wrażenie, że razem z bohaterami układa się puzzle wydaje się, że wszystko jest jasne, a tu nagle kolejny element zmienia perspektywę. Historia nie opiera się tylko na zbrodni, ważne są też relacje, przeszłość, uzależnienia i ludzkie błędy. Zakończenie daje satysfakcję i to uczucie „aha!”, kiedy wszystko wskakuje na swoje miejsce. Na debiut – naprawdę solidna robota. I tak, chce się wracać do tych bohaterów przy kolejnej sprawie.
moja_niele - awatar moja_niele
ocenił na 9 2 dni temu

Cytaty z książki Na babski rozum

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Na babski rozum