Rytuały, obrzędy, święta. Od czasów słowiańskich po wiek XX

Okładka książki Rytuały, obrzędy, święta. Od czasów słowiańskich po wiek XX
Leonard J. Pełka Wydawnictwo: Replika Seria: Wierzenia i zwyczaje popularnonaukowa
304 str. 5 godz. 4 min.
Kategoria:
popularnonaukowa
Format:
papier
Seria:
Wierzenia i zwyczaje
Data wydania:
2022-06-14
Data 1. wyd. pol.:
1989-01-01
Liczba stron:
304
Czas czytania
5 godz. 4 min.
Język:
polski
ISBN:
9788367295192
Średnia ocen

                6,2 6,2 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Rytuały, obrzędy, święta. Od czasów słowiańskich po wiek XX w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Rytuały, obrzędy, święta. Od czasów słowiańskich po wiek XX



książek na półce przeczytane 383 napisanych opinii 383

Oceny książki Rytuały, obrzędy, święta. Od czasów słowiańskich po wiek XX

Średnia ocen
6,2 / 10
110 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
547
228

Na półkach:

Czyta się ciężko ze względu na według mnie mało czytelną formę bloku tekstu. Brak tu odnośników, podzielników innych niż rozdziały. Przeszkadzał mi brak odniesienia do kontekstu historycznego - mamy np opis obrzędów, ale brakuje informacji w jakich datach tego typu rytuały miały miejsce. Mimo wszystko wiele ciekawych informacji.

Czyta się ciężko ze względu na według mnie mało czytelną formę bloku tekstu. Brak tu odnośników, podzielników innych niż rozdziały. Przeszkadzał mi brak odniesienia do kontekstu historycznego - mamy np opis obrzędów, ale brakuje informacji w jakich datach tego typu rytuały miały miejsce. Mimo wszystko wiele ciekawych informacji.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

588 użytkowników ma tytuł Rytuały, obrzędy, święta. Od czasów słowiańskich po wiek XX na półkach głównych
  • 434
  • 146
  • 8
129 użytkowników ma tytuł Rytuały, obrzędy, święta. Od czasów słowiańskich po wiek XX na półkach dodatkowych
  • 93
  • 13
  • 7
  • 5
  • 5
  • 3
  • 3

Tagi i tematy do książki Rytuały, obrzędy, święta. Od czasów słowiańskich po wiek XX

Inne książki autora

Okładka książki Przeszłość i tożsamość. Społeczno-kulturowe aspekty polskiego neopogaństwa Leonard J. Pełka, Zdzisław Słowiński, Maciej Strutyński, Ewa Szczecińska-Musielak, Piotr Wiench, Dorota Ziętek
Ocena 6,4
Przeszłość i tożsamość. Społeczno-kulturowe aspekty polskiego neopogaństwa Leonard J. Pełka, Zdzisław Słowiński, Maciej Strutyński, Ewa Szczecińska-Musielak, Piotr Wiench, Dorota Ziętek
Okładka książki Neopogaństwo w Polsce Grzegorz Antosik, Alicja Barcikowska, Krzysztof Biliński, Ignacy R. Danka, Mariusz Filip, Agnieszka Gajda, Igor D. Górewicz, Bogumił Grott, Jacek M. Majchrowski, Miłosz Papla, Zbigniew Pasek, Leonard J. Pełka, Scott Simpson, Zdzisław Słowiński, Maciej Strutyński, Tomasz Szczepański, Anna Zaczkowska, Dorota Ziętek
Ocena 6,6
Neopogaństwo w Polsce Grzegorz Antosik, Alicja Barcikowska, Krzysztof Biliński, Ignacy R. Danka, Mariusz Filip, Agnieszka Gajda, Igor D. Górewicz, Bogumił Grott, Jacek M. Majchrowski, Miłosz Papla, Zbigniew Pasek, Leonard J. Pełka, Scott Simpson, Zdzisław Słowiński, Maciej Strutyński, Tomasz Szczepański, Anna Zaczkowska, Dorota Ziętek
Okładka książki Czarownice. Funeralia Lednickie — spotkanie 2 Paweł Dąbrowski, Wojciech Dzieduszycki, Stanisław Firszt, Anna Grossman, Mirosław Hoffmann, Andrzej P. Kowalski, Jarosław Kozłowski, Andrzej Krzyszowski, Monika Krzyżanowska, Marian Kwapiński, Jerzy M. Łapo, Urszula Narożna-Szamałek, Ryszard Pawlicki, Leonard J. Pełka, Andrzej Sikorski, Piotr Sikorski, Tomasz Skorupka, Jacek Szczurowski, Paweł Szymański, Jacek Wrzesiński, Andrzej Marek Wyrwa
Ocena 7,7
Czarownice. Funeralia Lednickie — spotkanie 2 Paweł Dąbrowski, Wojciech Dzieduszycki, Stanisław Firszt, Anna Grossman, Mirosław Hoffmann, Andrzej P. Kowalski, Jarosław Kozłowski, Andrzej Krzyszowski, Monika Krzyżanowska, Marian Kwapiński, Jerzy M. Łapo, Urszula Narożna-Szamałek, Ryszard Pawlicki, Leonard J. Pełka, Andrzej Sikorski, Piotr Sikorski, Tomasz Skorupka, Jacek Szczurowski, Paweł Szymański, Jacek Wrzesiński, Andrzej Marek Wyrwa
Leonard J. Pełka
Leonard J. Pełka
Leonard Pełka (ur. 1929) – dr nauk humanistycznych, nauczyciel akademicki, członek Polskiego Towarzystwa Religioznawczego, Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego i Polskiego Towarzystwa Uniwersalistycznego. Współpracuje z pismami "Studia religioznawcze", "Nomos. Kwartalnik religioznawczy", "Lud", "Parerga. Międzynarodowe studia filozoficzne" i "Res Humana".
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Ludzie gościńca w XVII-XVIII wieku Bohdan Baranowski
Ludzie gościńca w XVII-XVIII wieku
Bohdan Baranowski
Minęło już trochę czasu od kiedy zaglądałam do książek pana Baranowskiego. Jak do tej pory znałam jego badania na temat demonologii ludowej czy procesów czarownic. Ta książka z kolei poruszyła przyziemną, ale nie mniej ciekawą tematykę. Jak wiadomo, mieliśmy w okresie Rzeczpospolitej Obojga Narodów (czy jak autor często określa: Rzeczypospolitej) kilka stanów społecznych. Szlachta, duchowieństwo, mieszczanie i chłopi to podział, którego każdy zna. Jednak nie oni byli przedmiotem zainteresowania pana Baranowskiego. Jego uwagę przykuły ludzie spoza tego sztywnego podziału, a była to całkiem liczna grupa przeróżnych indywiduów, którzy byli mniej albo bardziej związani z gościńcem. Czym był w ogóle gościniec? Był po prostu dawnym odpowiednikiem dróg. Gościniec posiadał liczne wytyczone szlaki, które łączyły ze sobą popularne w XVII czy XVIII wieku miejscowości. Często można spotkać po drodze przeróżne gospody, karczmy czy popularne w tamtym czasie młyny. Autor bardzo wyraźnie przedstawił XVII i XVIII-wieczną rzeczywistość. Nie czynił tego w tak brutalny sposób jak pan Janicki w swojej książce „Pańszczyzna”, ale można również w książce pana Baranowskiego zauważyć, że nie były to dla ludzi przyjazne czy bezpieczne warunki do życia. Nie było łatwo znaleźć sobie miejsce w tej dzikiej rzeczywistości, a już szczególnie ciężko mieli ci, którzy nie posiadali stałego miejsca zamieszkania, zajęcia czy jakiegoś majątku. Taką grupę określano jako ludzi luźnych. A kto należał do ludzi luźnych? Mamy przede wszystkim przeróżnych tymczasowych pracowników jak flisaków, traczy, rzemieślników, ludzi zajmujących się wypasem i transportem bydła, świń czy gęsi. Mogą też do nich należeć wędrujący po wioskach czy jarmarkach przeróżnego pochodzenia kramarze, którzy handlują prawdziwą albo mniej prawdziwą biżuterią, materiałami, lekarstwami, dewocjonaliami itp. Nie brakowało też różnej maści wędrownych artystów, którzy chcieli zarobić na swoim talencie. Do ludzi luźnych zaliczano też pielgrzymów, którzy cieszyli się dużym poważaniem wśród wierzącej ludności, żołnierzy, szpiegów i trudniącymi się przeróżnymi zajęciami cyganów. Na gościńcu można było też spotkać wielu zbiegłych z przeróżnych warstw społecznych oraz oczywiście żebraków, u których rozwinął się nawet specjalny żargon. Do grupy ludzi luźnych zaliczano też osoby z przestępczego półświatka, jak zawodowych szulerów, złodziei, grupy zbójników, morderców, prostytutki, handlarzy żywym towarem, którzy wciągnęli naiwnych albo do tatarskiej niewoli, albo do przymusowej służby wojskowej. Mogło się wydawać, że zdobycie jakikolwiek informacji o ludziach luźnych było trudnym przedsięwzięciem. Autor pozyskiwał swoje materiały z sądowych aktów, które prowadzono wtedy skrupulatnie w miastach. Z protokołów można się nie tylko dowiedzieć o przestępstwach, ale też o życiu danego oskarżonego czy świadka. Można się też dowiedzieć, co przywiodło ludzi na gościniec. Autor przybliżył nam też w tej książce samo działanie wymiaru sprawiedliwości, w którym nie było czasami zbyt wiele tej… sprawiedliwości. Sędziowie, o ile można ich tak nazwać, nie byli kompetentni i patrzyli często przez palce, gdy na ławie oskarżonych stawała osoba z wyższej warstwy społecznej. Z kolei kary za takie „przestępstwa” jak bigamię, zdradę małżeńską czy czarownictwo były nie do pozazdroszczenia. Zresztą nawet za najmniejsze przewinienia czy ślady podejrzenia można było przypłacić w Rzeczypospolitej swoim gardłem. Nakreślona w tej książce gościńcowa rzeczywistość nie była więc usłana różami. Wolność i swoboda nie dawała takiej radości, jak mogło się współczesnemu człowiekowi wydawać. Ludzie luźni byli wystawieni na własne ryzyko. Mogli łatwo paść ofiarą napaści, rewizji, oszustwa czy kapryśnej pogody. Gdy stawali się z kolei niezdolni do pracy, często lądowali w nędznych przytułkach i zostawali żebrakami. Tylko sprytni kombinatorzy potrafili odnaleźć się w tej marginalnej rzeczywistości.
Ann-chan - awatar Ann-chan
ocenił na 7 3 lata temu
Procesy czarownic w Polsce w XVII i XVIII wieku Bohdan Baranowski
Procesy czarownic w Polsce w XVII i XVIII wieku
Bohdan Baranowski
Książkę polecam, by uświadomić sobie jak głupie podążanie za większością może doprowadzić do tragedii wielu ludzi. Dowiemy się z niej, jak to się wszystko zaczęło, skąd ten strach przed czarownicami, kto i dlaczego został posądzony o czary, jak przebiegał proces i dlaczego oskarżone czarownice obciążały paraniem się czarami inne kobiety, gotując im ten sam los. A co najważniejsze, książka przedstawia nam jak bardzo było zacofane społeczeństwo w XVII i XVIII wieku. Nawet umysłowe elity były ociemniałe i nie potrafiły same pomyśleć, tylko ślepo kroczyły za głupią wizją społeczeństwa. Autor pokazuje nam jak bardzo bezpodstawne były oskarżenia o czary i jak bardzo ludzie w te oskarżenia wierzyli. Co kolwiek byś nie zrobił - jeb na stos. Nawet procesy sądowe nie miały najmniejszego sensu, bo nieważne jak one przebiegały, wyrok był tylko jeden. Czytając tę książkę nasunęła mi się refleksja, że pomimo upłytu setek lat, społeczeństwo nadal jest głupie i ociemniałe. Wtedy za zrobienie zwykłej herbaty posądzano o czary, teraz za kupienie gry ze świata Harego Pottera czyni z nas homofobów czy transfobów. Tępota ludzka się nie zmieniła, zmieniły się tylko czasy. Warto przeczytać by choć trochę ruszyć mózgiem, by nie wieszać psów na profeszorze języka polskiego, za to, że powiedział "pies zdechł", by nie zarzucać zwykłym ludziom antysemityzmu, homofobii, transfobii, rasizmu i innych wyssanych z dupy oszczerstw, które tak naprawdę zostały wymyślone przez ludzi, którzy o nie oskarżają. Tak samo jak czarownice zostały wymyślone przez społeczeństwo tamtych czasów, by móc bez konsekwencji spalić kogoś na stosie. Zaczynało się od tego samego, a skończyło się na straszliwej śmierci tysięcy niewinnych kobiet.
niemaniemena - awatar niemaniemena
oceniła na 8 3 miesiące temu
Wojownicy i wilkołaki Leszek Paweł Słupecki
Wojownicy i wilkołaki
Leszek Paweł Słupecki
We wstępie do niniejszej pozycji jej autor: ceniony mediewista, archeolog i historyk religii Leszek Paweł Słupecki zwraca uwagę na niezaprzeczalną atrakcyjność motywu likantropii, która wydaje się nie słabnąć na przestrzeni wieków. Przyznaję, że również ja od wczesnego dzieciństwa przejawiałem mocną fascynację wszelkimi mitologicznymi stworzeniami, ze szczególnym uwzględnieniem, a wręcz zamiłowaniem do wilkołaków. Sprowadzało się to nawet do pragnienia stania się jednym z nich, ale bez bolesnej i przymusowej przemiany podczas pełni księżyca i wiążącej się z nią utratą człowieczeństwa i samokontroli. Lata minęły, ale moje zainteresowanie tematem nie przeminęło. Czekałem tylko na odpowiedni moment, żeby zapoznać się z omawianą książką. Okazja nadarzyła się w lutym, kiedy w ramach zgłębiania tematu dowiedziałem się, że dla naszych słowiańskich przodków był to wilczy miesiąc, co wiąże się z faktem, że właśnie w jego połowie przypada jedyna w ciągu roku ruja u wilczych samic. Ponadto piętnastego dnia tego miesiąca Rzymianie i Rzymianki świętowali i świętowały Luperkalia. Była to uroczystość obchodzona na cześć wilczycy, która wykarmiła Romulusa i Remusa, a swoją nazwę wzięła od Luperkusa: wilczo-koźlego Boga, utożsamianego z Faunem, który chronił stada przed tymi drapieżnymi przodkami psów. Powracając do Słowian należy jeszcze zaznaczyć, że w strachu przed wilkami zamiast ich zwyczajowej nazwy stosowano zamienniki takie jak „luty” lub „luty zwierz”, aby zgodnie ze staropolskim przysłowiem nie wywołać ich przypadkiem z lasu. Książkę tak jak sobie postanowiłem udało mi się całą ukończyć w Luperkalia, mogę więc przystąpić do recenzji. „Wojownicy i Wilkołaki” to kompletne omówienie zjawiska "likantropii", z jakim mamy do czynienia w języku polskim, przy czym autor stosuje aparat badawczy przynależny do antropologii kulturowej. Dla mnie jest to największa zaleta tej książki, ponieważ nie mamy w niej do czynienia z popkulturowym streszczeniem najsłynniejszych horrorów o wilkołakach. Zamiast tego autor opisuje wszystkie zachowane przekazy na temat tych istot, jakimi dysponujemy, zaczynając od tych najstarszych, czyli tradycji antycznej. W następnej kolejności analizuje motyw likantropów w legendach średniowiecznych i sagach skandynawskich, po traktaty demonologiczne i zachowane podania z kultury ludowej. Bardzo ciekawy jest rozdział dotyczący pochodzenia terminu „wilkołak” oraz tego jak ten fascynujący potwór jest nazywany w różnych językach. Równie intrygujące jest omówienie innych kultur, które posiadają bardzo podobne przekazy na temat zmieniania się ludzi w drapieżne zwierzę, ale z racji zamieszkania na innej szerokości geograficznej, w której naturalnie nie żyją wilki zamiast likantropa mamy transformację w tygrysa, lamparta, lwa, hienę, kojota, a nawet aligatora. Najlepsza część książki to jej zakończenie, w której autor rekapituluje najważniejsze zachowane informacje na temat wilkołaków i na ich podstawie dostarcza najbardziej przekonującego wytłumaczenia powstania zjawiska likantropii, które wiąże z okresem rozpadu wspólnoty rodowo-plemiennej i powstaniem protopaństw, co prowadziło jednocześnie do tworzenia się tajemnych bractw młodych wojowników identyfikujących się z najbardziej rozpowszechnionymi drapieżnikami działającymi w watahach, czyli wilkami. To antropologiczne wyjaśnienie modelu likantropicznego, jego treści, sensu i znaczenia dla społeczeństw pierwotnych to dla mnie największa zaleta tej publikacji. Cały wywód układa się w logiczną i spójną całość, dzięki czemu lepiej rozumiem wszystkie elementy składowe wilkołaczego motywu i podobnie jak autor preferuję ten klucz interpretacyjny zamiast próby wytłumaczenia źródła wilkołactwa w chorobie psychicznej. Natomiast największa wada omawianej pozycji jest też paradoksalnie jedną z jej największych zalet, ponieważ w czasie lektury autor chcąc jak najbardziej wyczerpać temat przytacza tyle opisów dotyczących zjawiska likantropii, które są na tyle do siebie podobne, że w pewnym momencie czytanie staje się momentami nużące. Nie umniejsza jednak to wiele tej pracy, ponieważ większość książki jest napisana bardzo przystępnym stylem i w moim przypadku udało mi się ją przeczytać w ciągu jednego dnia. Podsumowując "Wojownicy i wilkołaki" to kompleksowa i naukowa analiza zjawiska likantropii. Ponadto jest to najlepsza pozycja na ten temat, z jaką do tej pory miałem styczność. Lektura obowiązkowa dla wszystkich miłośników tych fascynujących i przerażających stworów, w moim przypadku byłem bardzo usatysfakcjonowany tym, czego się dowiedziałem, ponieważ znacząco wzbogaciłem swoją wiedzę na ten temat. (Przeczytałem i posiadam Wydanie IV, Wydawnictwo Replika, Warszawa, 2023)
Mahtias TheMightyLibrarian - awatar Mahtias TheMightyLibrarian
ocenił na 8 1 miesiąc temu
Żywoty diabłów polskich. Legendy i podania Witold Bunikiewicz
Żywoty diabłów polskich. Legendy i podania
Witold Bunikiewicz
[...] Nikczemne to było zgromadzenie. Patrząc po pyskach, możnaby było umrzeć z przerażenia, kto jednak zdobył się na trochę odwagi, sądził rzecz inaczej. Djabły bowiem nie są takie straszne, jak je malują, a najobrzydliwsze monstra najmniej drzy noszą ludziom szkody, gorsze są te piękne, wabne i układne, ale takich nie wiele jest na polskiej ziemi. 𝐙 𝐂𝐘𝐊𝐋𝐔 𝐎𝐏𝐎𝐖𝐈𝐄Ś𝐂𝐈 𝐙 𝐃𝐑𝐄𝐒𝐙𝐂𝐙𝐘𝐊𝐈𝐄𝐌 ! 👻📚😱 No może z tym dreszczykiem trochę przesadziłam, ale "diabelska tematyka" wpisuje się w tę stylistykę. W każdym razie jak ci odetną dostęp do internetów, to czasami sięgasz po takie unikaty. Mamy tu do czynienia ze zbiorem przypowieści tudzież ludowych legend, pisanych dość archaicznym, ale zrozumiałym językiem. Zdaje się, że ten zestaw opowiadań/przypowieści, miał w czytającym wzbudzić pewien respekt przed "złym", no a za pomocą anegdot związanych z diabłami, występującymi tu w roli głównej, niejako dostarczyć czytającym garść informacji z nimi związanych. Najbardziej podobał mi się rozdział zatytułowany "Pokaranie Mefista", traktujący o "djable" Mefistofelesie pochodzenia niemieckiego, jak to z Polski został przepędzony 😁👍 W celach bardziej rozrywkowych, choć można też edukacyjnych warto zapoznać się z rodzajami, pochodzeniem oraz przeznaczeniem "diabelskiego rodzaju". Może okazać się ciekawym doświadczeniem czytelniczym. Dlatego 𝗣 𝗢 𝗟 𝗘 𝗖 𝗔 𝗠 ⵑ ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~ 𝐃𝐋𝐀 𝐂𝐈𝐄𝐊𝐀𝐖𝐒𝐊𝐈𝐂𝐇 : Miałam okazję czytać wersję z 1930 roku "ŻYWOTY POLSKICH DJABŁÓW" NAKŁADEM TOW. WYDAWNICZEGO „PIONIER" (Spółka z ogran. poręką) Warszawa. SPIS ROZDZIAŁÓW: GDZIE JEST PIEKŁO I KTÓRĘDY DO NIEGO IŚĆ NALEŻY? strona 5 W JAKI SPOSÓB BORUTA ZOSTAŁ WOJEWODA 25 SZELMOSTWO BORUTY strona 45 WESELE KARCZMARKI JAGUNI storna 63 PAN PUŁKOWNIK ROGALIŃSKI . strona 77 DJABLA PARAFJA strona 97 POKARANIE MEFISTA. strona 115 ŻAŁOSNY ŻYWOT DJABŁA HEJDASZA strona 137 OPOWIEŚĆ Ο NΙΕPRZYJEMNYM DJABIE ROKICIE. strona 157 HISTORJA ŻARŁOCZNEGO DJABŁA FUGASA. strona 185 DJABEŁ OPĘTANY strona 211 DJABLI KALENDARZ strona 229
꧁ᙏᗣᙃⱿꙆᗣ꧂ - awatar ꧁ᙏᗣᙃⱿꙆᗣ꧂
ocenił na 7 7 miesięcy temu
Hieroglify egipskie. Mowa bogów Andrzej Ćwiek
Hieroglify egipskie. Mowa bogów
Andrzej Ćwiek
"Cywilizacja egipska ma charakter unikatowy". Jedną z jej cech najbardziej charakterystycznych i rozpoznawalnych od razu są hieroglify. Ta książka wprowadza czytelnika w świat cywilizacji egipskiej i tytułowych hieroglifów. I robi to świetnie. Książka podzielona została na siedem numerowanych części i wieńczącą dzieło "Rekomendowaną literaturę". Część pierwsza (krótka, wstępna, trzystronicowa) ma tytuł "Hieroglify dla każdego?". Kolejne części mają następujące tytuły: "Cywilizacja starożytnego Egiptu" (z tej części pochodzi pierwsze zdanie tej opinii), "Pismo", "Krótki kurs hieroglifów", "Mały tezaurus hieroglificzny", "Przewodnik. Od Kairu do Abu Simbel, od najprostszych zapisów do kryptogramu", "Zakończenie" (krótkie, niczym część pierwsza także trzystronicowe). Książkę kończy "Rekomendowana literatura", która została podzielona na następujące kategorie: "Opracowania ogólne", "Historia badań", "Odczytywanie hieroglifów", "Język i pismo", "Podręczniki i słowniki", "Podstawowe prace o piśmie", "Tłumaczenia tekstów egipskich", "Zdecydowanie odradzane" oraz "Internet" (z adresami ciekawych stron internetowych). W książce znajduje się mnóstwo ciekawych, rozmaitych ilustracji, które są znakomicie dobrane i współgrają z tekstem. Pasjonująca książka, która prawie nie ma wad i od której czasem trudno mi było się oderwać. Poszerzyła moją wiedzę. Bardzo, bardzo interesująca.
Jarosław Wiśniewski - awatar Jarosław Wiśniewski
ocenił na 9 8 miesięcy temu
Duchy Nocy Kupały Oscar Wilde
Duchy Nocy Kupały
Oscar Wilde Zygmunt Krasiński Jan Barszczewski Anton Straszimirow Roman Zmorski Ellen Wood Jin Yong Theo Gift
Tym razem dzięki Wydawnictwu ZYSK i S-KA (klik) przeniosłam się do niemalże granicy światów, a wszystko za sprawą zbioru opowiadań "Duchy Nocy Kupały". Tytuł mnie zaintrygował, miałam nadzieję, na sporą dawkę słowiańszczyzny...i chociaż nie jestem miłośniczką opowiadań z dreszczykiem, ten zbiór mnie nie rozczarował. Opowiadania zebrane w tym zbiorze to bardzo ciekawy pomysł, proza XIXwiecznych autorów, w tym także naszych rodzimych, nie jest dla współczesnego czytelnika czymś łatwym do przejścia. Ówczesny język narracji jest nieco bardziej wymagający niż to, co czytamy obecnie. To taka perełka językowa. Może to być dla niektórych plus, dla innych niekoniecznie. Zależy, kto co lubi. Z kolei opowiadania??...cóż, miłym zaskoczeniem dla mnie były szczególnie te polskich autorów, trochę wstyd, ale nie znałam ich od tej strony! A te historie do złudzenia przypominały mi opowieści-gawędy mojego Dziadzia i Babci z podkarpackiej wsi, słuchałam ich jako dzieciak, wspomnienie to zakorzeniło się we mnie bardzo. Myślę, że czytanie tych opowiadań w chłodne jesienne wieczory, gdy za oknem wieje wiatr, szumią drzewa, a deszcz odbija się głośnym stukotem o parapety będzie miało swój dodatkowy wymiar... Piękne wydanie, zachwycająca okładka i opowiadania, które nie są czymś oczywistym, spodobają się tym, którzy mają ochotę na coś bardziej wymagającego. Klub Twórczych Mam
KTM - awatar KTM
ocenił na 6 1 rok temu

Cytaty z książki Rytuały, obrzędy, święta. Od czasów słowiańskich po wiek XX

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Rytuały, obrzędy, święta. Od czasów słowiańskich po wiek XX


Ciekawostki historyczne