rozwiń zwiń

Rok jednorożca

Okładka książki Rok jednorożca
Andre Norton Wydawnictwo: Amber Cykl: High Hallack (tom 2) Seria: Świat Czarownic fantasy, science fiction
238 str. 3 godz. 58 min.
Kategoria:
fantasy, science fiction
Format:
papier
Cykl:
High Hallack (tom 2)
Seria:
Świat Czarownic
Tytuł oryginału:
Year Of The Unicorn
Data wydania:
1993-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1993-01-01
Liczba stron:
238
Czas czytania
3 godz. 58 min.
Język:
polski
ISBN:
8370821332
Tłumacz:
Ewa Witecka
Średnia ocen

                6,6 6,6 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Rok jednorożca w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Rok jednorożca

Średnia ocen
6,6 / 10
227 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
295
203

Na półkach:

Z przyjemnością wróciłem po latach do tej pozycji i myślę, że za jakiś czas znowu po nią sięgnę ;-) Jest to naprawdę przyjemna historia, której akcja rozgrywa się między wydarzeniami z książki Gryf w chwale (czyli według pewnych zestawień tomem 7 cyklu High Hallack), a Gniazdem gryfa (tomem 8). Nie jest konieczna znajomość pozostałych książek z cyklu, ale w mojej opinii fajnie się ją czyta po serii Kryształowy Gryf.

Jedyne do czego mogę się przyczepić, to zakończenie, które według mnie jest zbyt szybkie i zbyt otwarte. Brakuje mi tu jakiegoś epilogu, ale to chyba dosyć charakterystyczne w twórczości Pani Norton.

Niemniej jednak książka jest warta lektury. Polecam!

Z przyjemnością wróciłem po latach do tej pozycji i myślę, że za jakiś czas znowu po nią sięgnę ;-) Jest to naprawdę przyjemna historia, której akcja rozgrywa się między wydarzeniami z książki Gryf w chwale (czyli według pewnych zestawień tomem 7 cyklu High Hallack), a Gniazdem gryfa (tomem 8). Nie jest konieczna znajomość pozostałych książek z cyklu, ale w mojej opinii...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

460 użytkowników ma tytuł Rok jednorożca na półkach głównych
  • 363
  • 94
  • 3
137 użytkowników ma tytuł Rok jednorożca na półkach dodatkowych
  • 88
  • 17
  • 16
  • 9
  • 3
  • 2
  • 2

Tagi i tematy do książki Rok jednorożca

Inne książki autora

Andre Norton
Andre Norton
Amerykańska pisarka, przedstawicielka literatury fantasy i science fiction. Zaczęła pisać w Collingwood High School w Cleveland, pod opieką i przewodnictwem nauczycielki literatury. Została redaktorem strony literackiej gazety szkolnej. Jeszcze w czasach szkolnych napisała swoją pierwszą książkę. Po ukończeniu szkoły średniej, kontynuowała naukę w Flora Stone Mather College of Western Reserve University. Chciała zostać nauczycielką historii. Zmuszona brakiem pieniędzy, podjęła pracę, a następnie studia wieczorowe (dziennikarstwo i literatura) w Cleveland College na wydziale dla dorosłych. W 1932 zatrudniła się w zespole bibliotek w Cleveland (Cleveland Library System). Przez 18 lat pracowała jako asystent bibliotekarza w dziecięcej sekcji Nottingham Branch Library w Cleveland. W latach 1940–1941 pracowała jako bibliotekarka w nadzwyczajnym wydziale katalogów Biblioteki Kongresowej. W listopadzie 1966 przeniosła się do Winter Park, na Florydzie, gdzie mieszkała do 1997. W 1998 w Murfreesboro niedaleko Nashville, w stanie Tennessee otworzyła „High Hallack” - bibliotekę dla pisarzy fantastyki. Tworzyła między innymi fantasy (tym jej najbardziej znana seria - Świat Czarownic), science-fiction oraz książki dla dzieci. Napisała ponad sto książek. Wśród nich są książki okultystyczne, przygodowe, detektywistyczne, historyczne i szpiegowskie, za które otrzymała liczne nagrody oraz wyróżnienia.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Kryształowy Gryf Andre Norton
Kryształowy Gryf
Andre Norton
Pamiętam jak czytałem tę książkę jeszcze w szkole średniej. Podobała mi się wtedy, ale mnie nie zachwyciła - za mało było akcji, wydarzenia rozgrywały się bardzo wolno i strasznie denerwowało mnie przeskakiwanie narracji między Joisan a Kerovanem. Teraz, po latach, bardziej doceniam twórczość Pani Norton. Nadal jednak trochę mi przeszkadzało przeskakiwanie akcji, zwłaszcza, że niektóre fragmenty były opowiadane podwójnie - raz z punktu widzenia Kerovana, a raz - Joisan. Może nie zawsze było to złe, ale irytujące było wtedy, gdy akcja urywała się w kulminującym momencie, by przeskoczyć do narracji drugiego bohatera, ale zaczynającej się od wydarzeń wcześniejszych. Na początku historia może się wydawać chaotyczna, zwłaszcza, że niektóre jej elementy stają się jasne dopiero w późniejszym czasie. Mimo wszystko książkę czyta się przyjemnie i nie jest trudna w odbiorze. Myślę, że nawet jeśli ktoś nie czytał innych książek z serii Świat Czarownic (jest to - według niektórych zestawień - 14 pozycja serii) nie będzie miał problemu ze zrozumieniem akcji, bo trylogia Gryfa tworzy spójną całość. Zdecydowanie polecam. Na koniec dodam jeszcze, że polska okładka wydania papierowego jest totalnie od czapy. Ma się zupełnie nijak do treści. Już lepiej było zachować okładkę z angielskiego wydania z roku 1972. Jakiś czas temu (2014) wydawnictwo Open Road Media wydało e-booka z o wiele lepszą okładką: https://www.barnesandnoble.com/w/the-crystal-gryphon-andre-norton/1003215180
mattie77 - awatar mattie77
ocenił na 8 4 miesiące temu
Sokola magia Andre Norton
Sokola magia
Andre Norton Sasha Miller
Wśród późniejszych ksiażek z uniwersum Świata Czarownic, pisanych głównie przez zupełnie inne autorki, ta zaskoczyła mnie nawet przyjemnie. Po pierwsze wreszcie ktoś opisuje dokładnie Alizon i to w sposób całkiem sensowny. Po drugie, wypadałoby nareszcie nieco ocieplić wizerunek Strazniczek, co tutaj się udaje. Historyjka jest przyjemna, choć brak w niej może heroizmu i patosu, który pojawiał się w innych częsciach. Niemniej może to i dobrze? Jak pokazuje przykład "Paktu Sokolników" nie zawsze doklejanie wątku ratowania świata wychodzi dobrze. Tutaj zaś mamy opowieść pełną niebezpieczeństw z jednej strony, ale z drugiej też pewnego ciepła i nadzieji. Można powiedzieć, że jest to historia o pewnym odrodzeniu się Czarownic po Wielkim Poruszeniu. Ujęcie jej z perspektywy dzieci to zabieg ciekawy, który pozwala także zbudować pewną narrcję, jakiej od dłuższego czasu brakowało mi w cyklu. Mam tutaj na myśli narrację dziewczynek które posiadają talent magiczny i chcą go rozwijać. Bowiem mam wrażenie, że od "Czarodziejki ze Świata Czarownic" dominuje zwykle stanowisko przeciwne: kobiet utalentowanych magicznie, które bronią się jak mogą przed rozwijaniem swego talentu w Przybytku Mądrości. Co było zawsze w mym odczuciu trochę mało wiarygodne. Opowieść tutaj przedstawiona w pewien sposób więc wyrównuje ten deficyt. Przy czym także nie stroni od elementów mrocznych, jak choćby przedstawienie okrócieństwa Alizończyków czy Kolderczyków. Pojawia się także element walki sił Światła i Ciemności, który jest dodany sensownie, nie narzuca się i ma swoje miejsce. Tak więc zdecydowanie jest to jedna z lepszych książek w cyku Wielkie Poruszenie.
Starscream - awatar Starscream
ocenił na 8 9 miesięcy temu
W hołdzie królowi Terry Pratchett
W hołdzie królowi
Terry Pratchett Robert Silverberg Andre Norton Emma Bull Patricia A. McKillip Mike Resnick Dennis L. McKiernan Stephen R. Donaldson Martin H. Greenberg Poul Anderson John Brunner Harry Turtledove Gregory Benford Peter S. Beagle Karen Anderson Charles de Lint Karen Haber Barry N. Malzberg Elizabeth Ann Scarborough Judith Tarr Jane Yolen
T. Pratchett, Trollowy most, [w: ] Praca zbiorowa, pod red. M. H. Greenberg, W hołdzie królowi Ciekawa książką jest ten zbiór opowiadań poświęcony Tolkienowi, zatytułowana jest "W hołdzie królowi". Opowiadań jest 20, wypowiadają się różni znani autorzy fantastyki, nie tylko fantasy. Jednym z nich jest Terry Pratchett i z tego co kojarzę twórczość tego autora to opowiadanie jest raczej wyjątkowe. Bo klimatem rzeczywiście jakoś tam pasuje do klimatu Tolkiena, bo tam są między innymi trolle. Pasuje też, może nawet bardziej do klimatu twórczości Sapkowskiego, bo jak wiemy trolli i całej armii dziwnych stworów w twórczości polskiego mistrza fantasy nie brakuje. Pod względem samych trolli gry Wiedźmin 2 i Wiedźmin 3 są niesamowite. W dwójce w parze trollowej była drama, bo facet troll znalazł czarodziejkę Triss, jak wyleciała z portalu, a jego samica, była okropnie zazdrosna. A trójka to już w ogóle cała masa genialnych questów z tymi sympatycznymi i wielkimi stworami, bywa, że groźnymi. Na porządku dziennym były teksty typu "takie duże bum i nie ma torfuna" są świetne. Albo jak Talar uczy trzy trolle Oga, Poga i Roga przeklinać, a te go przetrzymują, bo "my być wielkie pany i chcemy mieć buty jak człowieki", wzięło się to stąd, że przykrywką szpiegowską Talara był wóz z warsztatem szewskim i trafił na trollowe towarzystwo. Był też troll patriota, który służył w redańskim wojsku, wysyłał Geralta po farby, żeby namalować białoczerwonego redańskiego orła, który przypomina naszego, ale tego gracz/widz bez problemu się domyśla. To tak tytułem specyficznego, półżartobliwego wprowadzenia, bo o to też chodzi, żeby czasem wesoło było, przy okazji tego wirtualnego dyskursu o książkach. No ale zacznijmy, co tu się dzieje w tym opowiadaniu, które wybrałem do recenzji. Głównym bohaterem jest Cohen Barbarzyńca, właściwie nie ma konkretów kim on jest. Wiemy tylko, że jest awanturnikiem, charakternikiem, i jak napatoczą się jakieś potwory, to podobnie jak robią to wiedźmini w innym uniwersum, zabija je. Zapewne często bierze wynagrodzenie w jakiejś wartościowej walucie, za tego typu przysługi. Aż pewnego dnia w trakcie peregrynacji przez liczne fantastyczne krainy trafił na tytułowy trollowy most. Troll pilnujący mostu, był zachwycony, że taka wybitna osobistość się pojawiła, żeby go zgładzić. Kazał ściągnąć całą troll'ową rodzinę, żeby obejrzała tą batalię, której wynik był oczywisty do przewidzenia. No ale wydarzył się cud, troll otrzymał coś w rodzaju prawa łaski. Przeżył. No tutaj ten spojler jest konieczny, żeby wyjaśnić, co pojawiło się w głowie bohatera. Wynikło to w rozmowie z koniem, i tu mamy coś podobnego w Wiedźminie 3, a konkretnie w dodatku "Krew i wino". W polskim dubbingu Płotką był Wojciech Mann, znany dziennikarz radiowy i to zrobiło wrażenie jak się to oglądało. Nie ma wyjaśnienia jak to było z koniem Cohena, ale tak czy siak ten koń gadał ile wlezie. No ale wróćmy do tej pogaduszki z wiernym towarzyszem podróży Cohena, koniem. Obaj rozmawiali o tym, że świat się zmienia i duża w tym robota samego Cohena, że trolle, gobliny, z nim łatwego życia, nie miały, do tego stopnia że prawie wszystkie zostały uśmiercone. Cohen, mimo, że sam się do tego przyczynił, stwierdził, że ten świat się zmienił, stał się jakiś taki byle jaki. Pojawił się też motyw ekologiczny, bowiem było nie było potwory jako element ekosystemu świata fantastycznego broniły przyrodę przed nadmierną ekspansją ludzi, i co za tym idzie wyniszczenia przyrody. W prozie Sapkowskiego też było coś podobnego. Największy rwetes był o las Brokilon, bowiem driady nie dopuszczały okolicznych królów do tego, żeby zajmowali ich ziemie, a ludzie, którzy tam trafiali byli zabijani strzałami z łuku, bo driady były dobrze w tym wyszkolone. Upiekło się Geraltowi, został z poselstwem wpuszczony do lasu. Jak wiemy wiedźmin poznał tam Ciri i zaczęło się to całe zamieszenia z przeznaczeniem. Potwory, zarówno u Sapkowskiego, jak i Pratchetta były pożyteczne jak się okazuje, bo chroniły przyrodę przed niekorzystnymi zmianami klimatu. Szkoda, że tutaj w sensie dosłownym nie było mowy o jakiejś Ithlinie, no ale opowiadanie raczej jest krótkie i koncept autor miał cholernie intrygujący. No i dałem dowód na to, że jest ono cholernie treściwe. Czyta się je bardzo fajnie, daje do myślenia. Zaraz pojawiają się analogie do Tolkiena i Sapkowskiego. Bo przecież u Tolkiena też mamy drzewa entowe, z którymi czarodziej Saruman ma na pieńku. Czytelnik rozumiejąc te analogie literackie z pewnością docenia kunszt Pratchetta i innych twórców, którzy wzięli udział w projekcie jakim jest książka zatytułowana". W hołdzie królowi". Opowiadania są świetne, warto je przeczytać. Książka jest świetna.
Krzysztof Baliński - awatar Krzysztof Baliński
ocenił na 7 3 lata temu
Kawaler mieczy Michael Moorcock
Kawaler mieczy
Michael Moorcock
Moorcocka czytałam jako nastolatka dobrą dekadę temu. Pochłonęłam na raz cykl "Corum", historię Runestaffa oraz sagę o Elryku z Melnibone. Potem jednak pojawiły się na rynku nowe powieści fantasy i Moorcock siłą rzeczy poszedł w odstawkę. Ostatnio postanowiłam jednak odkurzyć moją biblioteczkę i odświeżyć sobie tego trochę zapomnianego obecnie autora. I bardzo słusznie! Moorcock stworzył świat przytłaczający swoim wiekiem; całe rasy rodzą się i umierają, a ich bogowie walczą między sobą o przywództwo na przestrzeni setek tysięcy lat. Historia tego świata jego niewyobrażalna, a ogrom wiedzy zapomnianej przez wieki - przytłaczający. W takim oto świecie Książę Corum, ostatni ze swej rasy, stanie do walki z ludźmi i z bogami, najpierw z żądzy zemsty, później zaś - w imię miłości. Historia, wydawałoby się, egzaltowana i patetyczna, prawda? A jednak Moorcock w swojej powieści nie tworzy bohaterów idealnych, nie stroni też od brutalności, rozlewu krwi, czy grozy mrocznej magii. Pomimo prostoty i naiwności fabuły jest też w niej drugie, głębsze dno; autor zadaje pytania o granice moralności, o to, czy cel uświęca środki, wreszcie czy zemsta usprawiedliwia popełnione po drodze zło. Jako nastolatka traktowałam książki Moorcocka jako sztampowe heroic fantasy; dziś z przyjemnością stwierdzam, że znajduję w nich coś więcej. Ku mojemu zaskoczeniu, po ponad dziesięciu latach przerwy, proza Moorcocka nadal potrafi mnie zainteresować, przykuć do kart powieści aż do samego końca. Udała się autorowi naprawdę trudna sztuka - sprawić, żeby jego książki nie zestarzały się wraz z upływem czasu. Owszem, jest jakaś pewna naiwność w jego historii, i pomimo wyraźnych prób sprawienia, żeby Corum był anty-bohaterem, jest to heros jak się patrzy: odważny, dumny, pełen poświęcenia, któremu kibicujemy przez całą jego podróż. Komy polecę lekturę "Kawalera mieczy"? W zasadzie wszystkim fanom fantastyki. Dla osób szukającej lekkiej, niezobowiązującej lektury, będzie pasować jak ulał. Ci, którzy szukają czegoś więcej, też nie powinni się zawieść - wystarczy czytać między wierszami. A że "Kawaler mieczy" to książka cieniutka jak na współczesne realia, zanim się obejrzycie, a już będziecie czytać posłowie (swoją drogą bardzo ciekawie napisane przez Radosława Kota, także serdecznie polecam!).
Jola - awatar Jola
oceniła na 7 10 lat temu
Cień Anioła Śmierci Karl Edward Wagner
Cień Anioła Śmierci
Karl Edward Wagner
Cykl o Kane'ie Wagnera nie jest nijak ambitną literaturą. To po prostu mroczne heroic fantasy, gdzie mamy naszego spoconego, umięśnionego bohatera postawionego naprzeciw kolejnych przeciwności. Kobiety są rzecz jasna piękne i bardzo szybko się w naszym antyherosie zakochują. Przeciwnicy oczywiście prędzej czy później zostają pokonani. Można toto czytać w dowolnej kolejności, poza postacią głównego bohatera książek tych nie łączy nic, a też bohater nie przechodzi żadnych przemian wewnętrznych. I jako tego typu literatura sprawdza się toto świetnie. W tym tomie dostajemy trzy opowiadania. Pierwsze jest dość przewidywalne, ale mimo to czyta się je przyjemnie. Drugie jest dużo lepsze. Gdyby powstało później i w naszym kraju pomyślałbym, że jest szyderstwem z cyklu inkwizytorskiego Piekary. Serio, antagonista Kane'a bardzo przypomina mi protagonistę tamtego cyklu, łącznie z patetycznym stylem wypowiedzi, brakiem szacunku do kobiet, przekonaniem o własnej wyższości i brakiem poszanowania życia postronnych. Słowem - wkurzał mnie równie, jak Mordimer, jego koniec był dla mnie bardzo satysfakcjonujący. Aż się chce powiedzieć "patrz pan, panie Piekara, tak się to robi". Trzecie jest gdzieś pośrodku między poziomem pierwszego i drugiego. Dostajemy coś na kształt zagadki kryminalnej, mamy odizolowaną grupę ludzi i mordercę. Trochę drażniło mnie, że żaden z bohaterów nie wziął pod uwagę faktycznego złoczyńcy przy wzajemnym oskarżaniu się, kto może tym mordercą być, gdzie postać ta trafiła przy pierwszym pojawieniu się na moją listę podejrzanych. Odwrotnie niż u Piekary - postacie kobiece poza tym, że są piękne, są jakieś. Autor jest w stanie wykreować świat patriarchalny, który kobietami gardzi, a w którym kobiety są więcej, niż obiektem seksualnym. Można? Można. Z minusów - mocno patetyczny styl wypowiedzi bohaterów drugoplanowych. Serio, przy którymś z kolei "orędziu do narodu" któregoś z kolei bohatera drugoplanowego robi się to męczące. Kane jako postać jest w sumie nijaki, ma w pogardzie wszystkich innych, jest najsilniejszy, najszybszy i w ogóle naj, ale rozwoju czy refleksji jakichkolwiek brak. On po prostu reaguje na wszystko dookoła. Poza tym - dobra, rozrywkowa pozycja.
Radek - awatar Radek
ocenił na 6 9 miesięcy temu
Mistrz Zagadek z Hed Patricia A. McKillip
Mistrz Zagadek z Hed
Patricia A. McKillip
„Mistrz zagadek z Hed” to książka, która ma w sobie sporo uroku i kilka naprawdę ciekawych pomysłów, ale niestety nie wszystko w równym stopniu działa tak, jak bym chciała. Sam koncept — połączenie fantasy z elementami zagadki logicznej i swoistą „detektywistyczną” konstrukcją fabuły — zapowiada się oryginalnie i intrygująco. Świat, w którym rozgrywa się akcja, jest barwny, czasem zabawny, a często podszyty ironią, dzięki czemu czyta się go łatwo i względnie przyjemnie. Największym atutem tej powieści jest niewątpliwie klimat i pomysłowe zadania, które bohaterowie muszą rozwiązywać. Momentami lektura przypomina łamanie łamigłówek razem z protagonistami, a obserwowanie, jak odkrywają kolejne wskazówki czy tropy, jest niewątpliwie satysfakcjonujące. Dobrze wypadają też krótkie, błyskotliwe dialogi i humor, którym autor operuje — czasem zabawny, czasem suchy, ale generalnie trafiający w przyjemny, lekki ton opowieści. Z drugiej strony książka ma wyraźne słabsze momenty. Cała zagadkowa konstrukcja jest miejscami zbyt przewidywalna, a tempo narracji nierówne — są fragmenty, które ciągną się nieco zbyt długo, podczas gdy inne rozwiązania czy zwroty akcji zdają się pojawiać zbyt szybko i bez głębszego uzasadnienia. To sprawia, że cała opowieść, choć na ogół sympatyczna, momentami traci impet i trudno się przez nią przebić bez lekkiego znużenia. Postacie są ciekawe, ale też trochę jednowymiarowe — mają swoje charakterystyczne cechy i momentami potrafią zabłysnąć, jednak nie zawsze rozwijają się w toku historii na tyle, by naprawdę głęboko zapadać w pamięć. Ich relacje bywają interesujące, ale brakuje im czasem tej prawdziwej iskry, która miałaby czytelnika mocniej zaangażować emocjonalnie. Podsumowując, „Mistrz zagadek z Hed” to powieść, którą czyta się sprawnie, z przyjemnością i z wyraźnym uśmiechem na twarzy, ale nie jest to lektura, która porwie mnie bez reszty czy zostanie w pamięci na długo. Ma swoje mocne strony — ciekawy pomysł, lekki styl i zabawne momenty — ale też kilka elementów, które mogłyby być lepiej dopracowane. Dlatego oceniam ją na 7/10 — dobra, sympatyczna książka, choć bez większego „wow”. Jeśli ktoś lubi łamigłówki w świecie fantasy, może się spodobać, ale spodziewałabym się raczej dobrego niż znakomitego doświadczenia. Jak bym miała polecić coś podobnego napolskim gruncie, to „Kwestia wyboru” MarMaxa Borowskiego jest świetnym fantasy o podobnej logicznej, jakby detektywistycznej konstrukcji i jest znacznie lepsza od tej powieści.
Samanta_Eko - awatar Samanta_Eko
ocenił na 7 1 miesiąc temu

Cytaty z książki Rok jednorożca

Więcej
Andre Norton Rok jednorożca Zobacz więcej
Andre Norton Rok jednorożca Zobacz więcej
Andre Norton Rok jednorożca Zobacz więcej
Więcej