Rhezus, t.1, ks.2: Zielone oczy wyroczni

Okładka książki Rhezus, t.1, ks.2: Zielone oczy wyroczni
Róża Hajkuś Wydawnictwo: Fabryka Słów fantasy, science fiction
228 str. 3 godz. 48 min.
Kategoria:
fantasy, science fiction
Format:
papier
Data wydania:
2010-06-11
Data 1. wyd. pol.:
2010-06-11
Liczba stron:
228
Czas czytania
3 godz. 48 min.
Język:
polski
ISBN:
978-83-7574-139-1
Średnia ocen

                6,4 6,4 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Rhezus, t.1, ks.2: Zielone oczy wyroczni w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Rhezus, t.1, ks.2: Zielone oczy wyroczni

Średnia ocen
6,4 / 10
202 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
404
172

Na półkach: , , ,

Na pewno rozdrażnił mnie fakt, że Rhezus już nie był tą samą osobą, co w pierwszym tomie. Ze zmęczonego życiem wojownika zmienił się w beksę. Non stop jęczał i kaprysił, za co straciłam do niego resztki szacunku.

Nawet Okularnika autorka musiała mi zepsuć. Wiecznie optymistycznie nastawiony do życia egzorcysta zmienił się w narzekającego nudziarza. A jego słowotoki zaczynały działać mi na układ nerwowy.

Na pewno spotkanie Rhezusa z Agresją wywołały u mnie duże emocje i nie kryję tego, że bardzo się wzruszyłam. Również nie będę ukrywać swej pogłębiającej się nienawiści do Kasy, która rzekomo będąc zgwałcona nie miała oporów by kurwić się z obcym. Przyznam, że żałuję, że Rhezus jej nie zabił za konsekwencję jej czynu.

A tym bardziej jestem zaskoczona samym końcem. Przyznam, że autorka naprawdę dobrze to rozegrała. Zasiała pewne przeczucia, które nie miały żadnych podstaw już od pierwszego tomu, pielęgnowała je, po czym rozwinęła je na samym końcu w postaci zaskakującego zakończenia, po którym człowiek łapie się za głowę i mówi „o ja!!”. Niestety motywów tego wszystkiego nie poznajemy, co skłania nas do przeczytania trzeciego tomu. Po nudnawych przekomarzaniach i milionach opisów w końcu dostałam coś, na co długo czekałam. Zostałam mile zaskoczona.

Na pewno rozdrażnił mnie fakt, że Rhezus już nie był tą samą osobą, co w pierwszym tomie. Ze zmęczonego życiem wojownika zmienił się w beksę. Non stop jęczał i kaprysił, za co straciłam do niego resztki szacunku.

Nawet Okularnika autorka musiała mi zepsuć. Wiecznie optymistycznie nastawiony do życia egzorcysta zmienił się w narzekającego nudziarza. A jego słowotoki...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

418 użytkowników ma tytuł Rhezus, t.1, ks.2: Zielone oczy wyroczni na półkach głównych
  • 269
  • 145
  • 4
180 użytkowników ma tytuł Rhezus, t.1, ks.2: Zielone oczy wyroczni na półkach dodatkowych
  • 140
  • 10
  • 10
  • 8
  • 5
  • 4
  • 3

Inne książki autora

Róża Hajkuś
Róża Hajkuś
Lekarka, specjalistka pediatrii. Urodziła się w 1988 roku, gdy dzieci nie miały w domach Internetu, czyli według jej synów w prehistorii. Dzieciństwo spędziła w małym miasteczku na Podkarpaciu. Jej ulubionym zajęciem było pisanie historyjek i rysowanie komiksów, które ukrywała w plecionej skrzyni w swoim pokoju. Gdy w domu pojawił się komputer, który dzieliła z bratem, on grał w gry strategiczne, co Róża uważała za stratę czasu. Pisała więc dalej historyjki, co z kolei dla brata było marnotrawstwem nie tylko czasu, ale tym bardziej komputera. Dorastająca Róża postanowiła zdobyć pewny zawód, przydatny innym ludziom, dlatego po maturze wyjechała do Krakowa, by studiować na Uniwersytecie Jagiellońskim i zostać lekarką. Po uzyskaniu tytułu wróciła w rodzinne strony, ponieważ od początku chciała leczyć tam, gdzie sama dorastała. Potem wyszkoliła się na pediatrę, czyli lekarza od dzieci. Lek. Róża Hajkuś uważa, że to fantastyczna praca, bo można nosić kolorowe ubrania i rozdawać naklejki, ale przede wszystkim pomagać chorym dzieciom, by czuły się lepiej. W ciągu 35 lat życia Róży dużo się zmieniło i teraz z komputerów korzysta mnóstwo ludzi. Dlatego Róża publikuje treści dla rodziców małych pacjentów w Internecie, na blogu lekarzdladzieci.pl. Prowadzi też konto na Instagramie: @roza_hajkus. Wystąpiła na TEDx z tematem „Medycyna oparta na celebrytach”. Napisała również książkę „Budowa twojego ciała. Co jest czym i jak działa?”, aby dzieci mogły zrozumieć, jak funkcjonuje organizm człowieka, i polubiły swoje ciało jeszcze bardziej. Książka dostepna jest w Sensus w wersji drukowanej oraz ebook.  Róża – lekarz dla dzieci, obecnie mieszka z mężem i dziećmi na wsi, wśród pól, po których biegają sarny i bażanty. Gdy to czytasz, prawdopodobnie jest w pracy i bada maluchy albo siedzi z kawą przed komputerem i pisze kolejną książkę. O ile jej dwóch synów nie miało pomysłu, by robiła co innego. PS. Pleciona skrzynka, w której w dzieciństwie trzymała swoje pierwsze komiksy i historyjki, nadal stoi w jej pokoju.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Głową w mur Rafał W. Orkan
Głową w mur
Rafał W. Orkan
Technologiczny Zakon Braci Konstruktorów stoi na straży świętego imienia Maszynowego Boga. Podziemia świata skrywają tajemnice niewiele lepsze od tych najgorszych. Mieszkańcy się dostosowali - jedni są maszynowi, inni z rogami, a jeszcze inni niemal przeklęci lub zdeformowani. Jedni chcą uciec. Drudzy zrobią wszystko, by im to uniemożliwić. Czytanie tej książki było czystą przyjemnością. Kilka opowiadań, które z czasem łączą się w spójną całość, niesamowicie wciąga i wręcz zmusza, by sięgnąć po drugi tom. Wyraźnie widać inspiracje różnymi światami - coś z Warhammera, coś z Mad Maxa i kilka elementów przypominających miasto rodem z serialu Arcane. I co najważniejsze: to działa. Ten nieoczywisty miks tworzy świat, który naprawdę żyje… w przeciwieństwie do niektórych jego mieszkańców. Każda historia przesiąknięta jest brutalnością i beznadzieją. Nie ma tu wielu powodów do radości. Są za to momenty poruszające - takie, które uderzają jak scena z psem w Fullmetal Alchemist albo poświęcenie Goku w walce z Cellem. Ale spokojnie - znalazło się też miejsce na humor. I to w stylu, który momentami kojarzył mi się z Sapkowskim. W tym wszystkim pojawiają się też jednorożce. Albo w sumie nie. Rafał Orkan stworzył własne, niewielkie uniwersum, które pod koniec tomu zaczyna niekontrolowanie się rozrastać. I choć nie czytam zbyt wielu polskich autorów (co być może jest błędem), tutaj mam poczucie solidnie wykonanej roboty. Zdecydowanie sięgnę po kolejną część. ig: multiverse_hunter
Multiverse_Hunter - awatar Multiverse_Hunter
ocenił na 9 1 miesiąc temu
Rzecz o zbłąkanej duszy, tom 1 Siergiej Sadow
Rzecz o zbłąkanej duszy, tom 1
Siergiej Sadow
      Niesiona chęcią poznania twórczości nowych "pisarskich dusz", postanowiłam na weekend majowy wybrać kilku rosyjskich przedstawicieli tej branży.     Poszukując niecodziennych tematów natrafiłam na rosyjską wersję anielskiej fantastyki pt. "Rzecz o zabłąkanej duszy" Sergeja Aleksandrovič Didenko, piszącego pod pseudonimem Siergiej Sadow.     Jako wielbicielka tego gatunku nie mogłabym owej pozycji pominąć, a że trafiła w me ręce...     Mimo, iż jest to pozycja stricte młodzieżowa, zajęła zaszczytne miejsce na mojej uroczej kupce książek na "majowe początki".     A więc zacznijmy tę podróż w głąb treści.     Głównym bohaterem naszej historii jest diabeł, a może bardziej diabełek, gdyż ma jedynie 120 lat i nie zasłużył jeszcze na ogon więc to bardzo niewiele dla tego gatunku.     Rozpoczyna on swoją przygodę kończąc szkołę i nie mając załatwionych praktyk wakacyjnych. _ Jest pilnym uczniem, który mimo swojej mizernej postury "chłopca w wieku 12 lat", odznacza się sprytem i inteligencją, oraz jest piątym uczniem w szkole pod względem nauki. To jednak nie gwarantuje mu bezpiecznego przejścia do następnej klasy. Bez praktyk się po prostu nie da.     Jak to zwykle bywa na "poziomie wyrostków",  czy to w piekle, czy to na ziemi, muszą się ze sobą wiecznie spierać, poszturchiwać, tłuc itd. ""Kogucia waga" przygotowuje się do prawdziwego starcia z rzeczywistością", czy to w piekle, czy to na ziemi... A że nie wszyscy w tym wieku mają "jednakowy poziom rozumowania" więc bywa to iście bolesnym doświadczeniem dla co poniektórych.     Ezergil wybija się na tle swoich rówieśników jak i rodziny. Doskonale "odrobił lekcje" i wie, iż bezczelność, oraz siła fizyczna nie zawiodą go zbyt daleko, co nie znaczy, iż nie wdaje się w bójki i nie obrywa od diabelskich rówieśników. W tym wieku to nieuniknione. W myśl naszego bohatera: "... czasem nie da się inaczej, trzeba stanąć do walki, żeby nie zostać nazwanym tchórzem"...      Tymczasem poznajemy piekło po czasie reformacji przeprowadzonej przez wielkiego władcę Gorujana, który zawarł pokój ze "skrzydlatymi". Od tego czasu "skrzydlaci" mogą przebywać na terenie piekła, jak i "ogoniaści" mają prawo być w niebie. Mogą również zmieniać swoją profesję i zostać aniołami, choć to bardzo rzadkie, ale się zdarza.     W rodzinie naszego diablątka od pięciu pokoleń wszyscy byli porządnymi diabłami z piekła rodem.     Pokrętny los sprawił, iż brat ojca Ezergila, wujek Monterrey, został aniołem. Ten fakt powoduje, iż nie jest uwielbiany przez swoich bliskich, choć Ezergil za nim przepada.     Gdy na drodze młodego diabła staje anielski wujek spieszący się do ministerstwa kar w celu wyjaśnienia błędów biurokratycznych i zabiera  naszego diabełka ze sobą, rozpoczyna się ciąg nieoczekiwanych zdarzeń.     Ezergil czekając pod drzwiami administratora nudzi się i postanawia poszwendać się po korytarzach, aby pooglądać rysunki na drzwiach.     Podczas przechadzki przemyka obok niego dziwna, świetlista zjawa. Jest to dusza, która lśni zbyt mocnym blaskiem jak na duszę piekielną.     Gdy anioł diabelskiego pochodzenia wychodzi wzburzony z gabinetu administracji, po ujawnieniu faktu pojmania do piekła nie tej duszy co trzeba, Ezergil postanawia poinformować go o spotkaniu z zabłąkaną duszą. Po diabelskim administratorze ta wiadomość spływa jak po kaczce, za to wujek Monterrey nie pozwala tego faktu pominąć. Urzędnik piekła bez emocji przekazuje im informację, iż jest to zagubiona dusza, która nie może się określić i nie wie, czy chce iść do nieba, czy piekła, gdyż coś ją jeszcze trzyma na ziemi. Lakonicznie stwierdza, iż: "gdyby nie umowa ze "skrzydlatymi", to już dawno by ją rozwiali." Ostatnie zdanie zaowocowało podniesieniem ciśnienia u anielskiego przedstawiciela tak wysoko, iż huknął z cała mocą na urzędnika..., w porę się powstrzymując. Diabelskie podejście do sprawy czasem się bardzo przydaje nawet na ziemi..., gdyż administrator spokorniał natychmiast.     W tym momencie wujek Monterrey doznaje olśnienia. Znalazł sposób na uratowanie duszy, a także... miejsce odbycia praktyk dla swojego bratanka i to nie byle jakie. _ Ezergil jako praktykę dostaje zdanie. Ma odnaleźć zbłąkaną duszę w ministerstwie kar i sprawdzić kim jest, a także dlaczego się tu snuje.     Od tego momentu akcja nabiera tempa. A młody diabełek nawet nie wie jak długą i szaloną drogę ma przed sobą...     Czy Ezergilowi uda się zaliczyć praktykę wakacyjną? Czy pomoże zrozpaczonej duszy?    Ta książeczka odpowie na te i kilka innych pytań np: Czy inteligentnym diabłom zależy na pozyskaniu duszy bez względu na koszty?     Jak pomóc komuś kto jest w beznadziejnym położeniu?     Czy diabeł i anioł mogą razem trzymać sztamę?  Czy diabeł potrafi być szczery, oraz czy anioł może być nieokrzesany? A także czy diabeł może zakochać się w anielicy?     Czy człowiek, którego zawiedli wszyscy będzie potrafił komukolwiek zaufać?     Czy kat może stać się dobrym i bogobojnym człowiekiem?      Siergiej Sądow wziął na warsztat ciekawy i trudny temat, ukazując go nam od strony dziecka, zła i dobra.     * Ciekawe, iż dorosły człowiek pracujący z komputerami, potrafi pisać z pozycji dorastającego chłopca, którego życie nie rozpieszcza? _ Wystarczył jeden epizod w życiu autora związany z pracą z dziećmi, aby "w jego sercu otworzyło się właściwe okno... zrozumienia złamanej życiem duszy młodego człowieka” i przyznam, iż wczuwa się w nią w sposób bardzo dobry, choć infantylny. To bardzo wrażliwy człowiek.     Bardzo fajna historia, warta polecenia dla każdego dorastającego człowieka. _ Świat nie jest "różową bańką, w której wszystko podane jest na tacy, a na około sypie się kolorowy brokat..."., prawda? Często bywa piekłem na ziemi i tylko od naszej siły wewnętrznej zależy, czy damy mu się pokonać, czy będziemy walczyć lub szukać pomocy w odpowiednim miejscu, aby wyjść zwycięsko z tego beznadziejnego starcia. Nie zawsze się to udaje, ale jeśli nawet, to nie rezygnuj, nie poddawaj się, to najgorsze rozwiązanie.     Myślę, iż autor w swym życiu widział i przeżył dość dużo... i chciał nam w swym dziele ukazać ważną treść: Samo klepanie paciorków i wiara w Boga Ci nie pomoże. Nie o taką wiarę w naszej ciężkiej drodze życiowej chodzi. Żaden diabeł nigdy nie będzie w stanie cię opętać, ani żadne zło cię nie złamie, jeśli będziesz wierzył... w siebie i stawiał granicę złu, nawet kiedy już jest beznadziejnie, a wszyscy bliscy wokół się odwrócą. Warto walczyć o siebie... dla siebie!
Aguniolek - awatar Aguniolek
ocenił na 7 10 miesięcy temu
Taniec nad przepaścią Elena Malinowska
Taniec nad przepaścią
Elena Malinowska
Król Damian to największy skurwysyn jakiego napotkałam w swojej czytelniczej karierze. Bezwzględny, bystry oraz manipulujący drań, który dla swoich korzyści potrafi sprawić, że jeden z rodów ugnie się przed jego majestatem w nadziei, że przywróci im utracony status. Dopuścił się do intrygi tak głębokiej, że czytelnik zdał sobie sprawę o tym na końcu książki, gdy już wszystkie karty zostały odkryte. Wykorzystał do swych niecnych celów naiwną i pełną buty dziewczynę, która w przeciwieństwie do niego jest zwykłą szarą myszą zmagającą się ze stanami depresyjnymi. Nic ją nie cieszy, jest bezczelna i strasznie bierna. Król omamił ją swoim wdziękiem, a ona próbowała mu się oprzeć, walczyła z motylkami w brzuchu na jego widok. W końcu doszła do wniosku, że jedyne co ją cieszy na wyspie to właśnie widok tego skurwysyna. Brzmi jak romans? No i troszkę jest. Autorka nie skupiła się na Akademii, świecie przedstawionym, w ogóle systemie magii. Od czasu do czasu rzuciła jakąś ciekawostką lub istotną informacją, ale prędzej skupiła się na postaci głównej bohaterki oraz jej odczuciach. Początki prześladowania jej w wiosce, spotkanie wuja oraz nauka magii w akademii na wyspie, która była bardzo brutalna i bezwzględna. Wymagała od uczniów całkowitego posłuszeństwa i pokory. Wiele zrezygnowało, wiele z nich przypłaciło życiem lub depresją jak nasza bohaterka, która swoją bierną postawą doprowadzała mnie do furii. Książka ma otwarte zakończenie. Czy kiedykolwiek pojawi się kontynuacja? Szczerze wątpię. Szkoda, bo pomysł nawet ciekawy, postać tego skurwysyna intryguje i czytelnik domaga się dalszych części. Jeszcze tyle rzeczy zostało do wyjaśnienia i już pewnie nigdy się nie dowiemy.
ChanLee - awatar ChanLee
ocenił na 6 6 lat temu
Dziki Mesjasz Rafał W. Orkan
Dziki Mesjasz
Rafał W. Orkan
W Vakkerby pojawił się Dziki Mesjasz. Wokół niego krąży coraz więcej wyznawców, którzy ślepo podążają za jego słowami. Wkrótce świat, w którym żyją, ma ulec zupełnej przemianie. Wiele książek wydawanych przez Fabrykę Słów po prostu mi nie siada. Są „zbyt męskie”, często przy tym bardzo prostolinijne, skupiające się na mordobiciu i opierające się na prostych schematach. I nie żeby to zawsze było złe. Po prostu osobiście, jeśli mam sięgnąć po lekką lekturę to raczej nie w takiej tematyce. Ale „Dziki Mesjasz” jest pod tym względem trochę wyjątkowy. Choć owszem, to raczej typ męskiej literatury, ze sporą dawką mordobicia to po prostu widać, że Orkan potrafi pisać. Koncept autora na świat może nie jest najbardziej innowacyjny, ale bez wątpienia jest po prostu interesujący, zwłaszcza bądź co bądź w dość rozrywkowej fantastyce. Styl Orkana ma dobry ciężar i buduje dobry, dość mroczny klimat. Nie jest jednak idealnie. Mam wrażenie, zwłaszcza po lekturze dwóch tomów, że mimo wszystko widać brak pewnej wprawy Orkana w pisaniu. Bywa nieco chaotyczny. Widzę w tej historii też potencjał na coś więcej, niż ostatecznie wyszło. Wolałabym mimo wszystko, aby było tu nieco mniej rozrywkowo, a za to by autor skupił się nieco bardziej na tworzeniu świata czy bohaterów. W tej formie po prostu zbyt łatwo da się wyłapać np. postacie, stworzone tylko po to, by pokazać brutalność świata przedstawionego. Drugi tom to już po prostu powieść. Pierwszy był opowiadaniami, które stopniowo przeradzały się w jedną historię, tu zaś książka jest zdecydowanie bardziej jednolita. Autor miał też ciekawy koncept wyjściowy na fabułę: mimo wszystko nieczęsto czytam fantastykę o buntującej się sekcie. Doceniam też trochę zagranie na nosie takiemu czytelnikowi jak ja, który po tytułowym bohaterze wcale nie spodziewał się obrania właśnie takiego kierunku, jaki obrał pomiędzy tomami. Albo może po prostu byłam nieco naiwna… „Dziki Mesjasz” to solidna powieść rozrywkowa. Być może nie burzy trzeciej ściany, nie jest czymś zupełnie świeżym dla gatunku, ani nie jest perfekcyjna warsztatowo, ale naprawdę wyróżnia się na tle innych. I trochę szkoda, że na razie nowych powieści od Orkana ani widu, ani słychu…
Katrina - awatar Katrina
oceniła na 7 3 lata temu
Tae ekkejr! Eleonora Ratkiewicz
Tae ekkejr!
Eleonora Ratkiewicz
"Marna sprawa, to ratowanie elfów. Uratujesz, a potem raptem się okazuje, że masz wieczny cień, nieodłączne towarzystwo - jednym słowem: osobistego elfa." "Tae ekkejr!" to historia idealna na 5-cio godzinnego one shota! Są ludzie, elfy, krasnoludy - i to całkiem stereotypowe, nie w złym znaczeniu. No i właśnie człowiek - książę Lermett wyrusza z poselstwem do Doliny Elfów, jednak plany krzyżuje mu górska lawina, a w niej... o dziwo, jeszcze żywy elf. Lermett ocala Enneariego, a ten czuje, że ma wobec niego dług. Wkrótce okazuje się, że cele podróży tej dwójki są ze sobą ściśle powiązane, a my obserwujemy ich przygodę z rozwijająca się w tle przyjaźnią. Autorka sprawnie oddaje emocje i charaktery postaci, a początek znajomości księcia i elfa pełen jest bardzo nietrafnych (przy czym bardzo zabawnych :D) prób zrozumienia zwyczajów rasy tego drugiego - rozdziały dzielone są na bohaterów i ciekawie się przeplatają, dzięki czemu poznajemy ich myśli. Niekiedy akcja jest wartka, by zaraz zwolnić i dać im czas na lepsze poznanie siebie. Raz dialogi i wydarzenia są zabawne, a parę stron dalej opisane jest pogorzelisko, skatowane elfy czy głębokie rozterki postaci. Rzeczy ważne potrafią nagle przerodzić się w przydługie dygresje, które wydają się zbędne, jednak po chwili okazuje się, że były one kluczowe, by załapać inny wątek. Zazwyczaj. Raczej nie ma w tym nudy, ale da się odczuć zmiany tempa. Historia nie jest epicka, pompatyczna, tak naprawdę jest to jedna przygoda i nie na wielką skalę, choć zignorowana mogłaby dać tragiczne skutki. Książkę czytało się raz szybciej, raz wolniej, ale był w tym fun, nawet będąc poza docelową grupą (bo to definitywnie fantastyka dla młodzieży). Jestem w trakcie czytania drugiego tomu, a w nim gra się toczy już na znacznie większą skalę, ale ilość nowych postaci przytłacza! Jednak o tym innym razem :P Recenzja pochodzi z instagrama @ofeti_fetio - tam możesz przeczytać ją w całości i zobaczyć zdjęcia oraz cytaty z powieści! :)
ofeti_fetio - awatar ofeti_fetio
ocenił na 8 7 miesięcy temu
Heros powinien być jeden: Księga II Henry Lion Oldi
Heros powinien być jeden: Księga II
Henry Lion Oldi
„Ale po to jest on synem Zeusa, żeby, czy to człowiek, czy bóg, czy potwór – było mu wszystko jedno!” Bogowie szykują się do wojny. Oto bowiem z mroków Tartaru wyłaniają się Giganci, szykując rzeź olimpijczykom. Zbliża się gigantomachia… Bogowie jeszcze nie wiedzą, ale losy tej wojny zależeć będą od Śmieciarza Samotnika, Heraklesa, który jest równy bogom, a nawet więcej niż równy… Pierwszy tom skończył się, kiedy Herakles wyruszył na służbę do Myken, aby odkupić swoje winy powstałe w wyniku szaleństwa zsyłanego przez Tartar. Zacząć miał właśnie słynne dwanaście prac, które dadzą mu nieśmiertelność. A drugi tom rozpoczyna się już po zakończeniu owych prac. Bo nie one są tu najważniejsze. Owszem, dowiadujemy jak niektóre z nich przebiegały, po to byśmy byli świadomi, że głównym celem Heraklesa nie była nieśmiertelność. Głównym zadaniem była walka z Opętanymi, chcącymi sprowadzić na świat gigantów. Było zamykanie dromosów prowadzących na Flegry – przedsionek Tartaru. Było przekonanie Hellady do zaniechania składania ofiar z ludzi. Tak jak w pierwszym tomie jest Epicko. I to przez duże E. Wystarczy wspomnieć samą gigantomachię. Albo wyprawy Heraklesa na Troję czy Spartę. Bitwy, w których śmiertelni walczą z nieśmiertelnymi. Albo walkę na śmierć z jednym z bogów… Postać Iolaosa – Amfitriona, trzyma genialny poziom z pierwszej części. Ifikles i Alkides nabierają głębi. No i dochodzi Lichas, nieodłączny towarzysz Heraklesa, uratowany podczas jednej z dwunastu prac. Są herosi, bogowie, Tytani i potwory. Jest walka i śmierć. Krew i łzy. Jest szaleństwo i zemsta. Wina i …odkupienie? Jeszcze tylko jedna mała uwaga. Ale nie do autorów tylko do polskiego wydania. Drugi tom ma innego tłumacza i nie jest to dobre rozwiązanie. Kilka przydomków brzmi inaczej niż w pierwszym tomie. Kilka razy tłumacz myli postaci podczas dialogów (np. Ifitosa z Ifiklesem). Bardzo podoba mi się świat greckiej mitologii stworzony przez autorów. Bardzo podoba mi się zakończenie ich dzieła. Bardzo podoba mi się jak pobudzona została moja wyobraźnia. Bardzo podoba mi się ta książka. 10/10 „Wszystkie myśli dziesiętnika wyraźnie wystąpiły na purpurowiejące oblicze, nie tyle z powodu wyrazistości tego oblicza, ile z powodu małej liczebności owych myśli.” „…pocieszali się banalną prawdą ‘pieniądze szczęścia nie dają’, i czujnie się rozglądali, co i gdzie leży nie przymocowane.” „Czas… zawsze żyjemy w niesprzyjającym czasie, ponieważ udanych czasów nie ma.” „To zadziwiające, to niegodne boga, ale poczucie winy jest gorsze od każdego ze znanych mi przekleństw!” malynosorozec.blogspot.com
malynosorozec - awatar malynosorozec
ocenił na 10 12 lat temu

Cytaty z książki Rhezus, t.1, ks.2: Zielone oczy wyroczni

Więcej
Róża Hajkuś Rhezus, t.1, ks.2: Zielone oczy wyroczni Zobacz więcej
Więcej