Punisher Max, tom 11

Okładka książki Punisher Max, tom 11
Garth EnnisJacen Burrows Wydawnictwo: Egmont Polska Cykl: Punisher Max (tom 11) Seria: Marvel Classic komiksy
272 str. 4 godz. 32 min.
Kategoria:
komiksy
Format:
papier
Cykl:
Punisher Max (tom 11)
Seria:
Marvel Classic
Data wydania:
2025-08-27
Data 1. wyd. pol.:
2025-08-27
Liczba stron:
272
Czas czytania
4 godz. 32 min.
Język:
polski
ISBN:
9788328175402
Tłumacz:
Marek Starosta
Średnia ocen

                8,0 8,0 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Punisher Max, tom 11 w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Punisher Max, tom 11

Średnia ocen
8,0 / 10
24 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
261
92

Na półkach:

To było dobre. Dostajemy dwie historie, każda składa się z sześciu zeszytów. Komiks głównie opiera się na opowieściach powiązanych z wojskiem lub wojakami których zna lub poznaje Frank. Dostajemy perspektywę wojny w Afganistanie i już dobrze znaną perspektywę wojny w Wietnamie. Komiks przeczytany w dwa dni. Polecam

To było dobre. Dostajemy dwie historie, każda składa się z sześciu zeszytów. Komiks głównie opiera się na opowieściach powiązanych z wojskiem lub wojakami których zna lub poznaje Frank. Dostajemy perspektywę wojny w Afganistanie i już dobrze znaną perspektywę wojny w Wietnamie. Komiks przeczytany w dwa dni. Polecam

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

39 użytkowników ma tytuł Punisher Max, tom 11 na półkach głównych
  • 28
  • 10
  • 1
25 użytkowników ma tytuł Punisher Max, tom 11 na półkach dodatkowych
  • 9
  • 8
  • 3
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Okładka książki Fury Max - Tom 2 Garth Ennis, Goran Parlov
Ocena 7,4
Fury Max - Tom 2 Garth Ennis, Goran Parlov
Okładka książki Darkness tom 1 Joe Benitez, Keu Cha, Garth Ennis, Brian Haberlin, Scott Lobdell, Whilce Portacio, Marc Silvestri, Michael Turner
Ocena 7,1
Darkness tom 1 Joe Benitez, Keu Cha, Garth Ennis, Brian Haberlin, Scott Lobdell, Whilce Portacio, Marc Silvestri, Michael Turner
Okładka książki Darkness tom 2 Joe Benitez, Keu Cha, Garth Ennis, Brian Haberlin, Scott Lobdell, Whilce Portacio, Marc Silvestri, Michael Turner
Ocena 7,1
Darkness tom 2 Joe Benitez, Keu Cha, Garth Ennis, Brian Haberlin, Scott Lobdell, Whilce Portacio, Marc Silvestri, Michael Turner
Okładka książki Fury Max - Tom 1 Garth Ennis, Darick Robertson
Ocena 7,1
Fury Max - Tom 1 Garth Ennis, Darick Robertson
Okładka książki Rogue Trooper. Blighty Valley Garth Ennis, Patrick Goddard
Ocena 5,3
Rogue Trooper. Blighty Valley Garth Ennis, Patrick Goddard
Okładka książki Marvel Zombies: Czerń, biel i krew Allen Ashley, Garth Ennis, Alex Segura, Gail Simone, Rachael Stott, praca zbiorowa
Ocena 7,1
Marvel Zombies: Czerń, biel i krew Allen Ashley, Garth Ennis, Alex Segura, Gail Simone, Rachael Stott, praca zbiorowa
Okładka książki Sędzia Dredd - Kompletne Akta 19 Garth Ennis, Brett Ewins, Carlos Ezquerra, Mark Millar, Grant Morrison, Dermot Power, John Smith, Ron Smith, Greg Staples, John Wagner
Ocena 8,0
Sędzia Dredd - Kompletne Akta 19 Garth Ennis, Brett Ewins, Carlos Ezquerra, Mark Millar, Grant Morrison, Dermot Power, John Smith, Ron Smith, Greg Staples, John Wagner
Garth Ennis
Garth Ennis
Garth Ennis (ur. 16 stycznia 1970) - irlandzki twórca komiksów, najlepiej znany ze swych prac dla wydawnictwa DC / Vertigo gdzie tworzył serię Kaznodzieja. Uznanie przyniosła mu też praca nad serią Punisher, oraz takimi komiksami jak Hellblazer, autorski Hitman, Judge Dredd, The Authority i wiele innych. Jego prace odznaczają się czarnym humorem, przerysowaną przemocą, sprzeciwem wobec zorganizowanej religii, obrazoburczością i eksploracją wątków o zabarwieniu homoseksualnym.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Superman. Świat Marek Oleksicki
Superman. Świat
Marek Oleksicki Dan Jurgens Sylvain Runberg Lee Weeks Felix "Flix" Görmann Bartosz Sztybor Jorge Jimenez Agustin Alessio Alejandro Sanchez Fabio Celoni Stepan Kopriva Michal Suchánek Ethem Onur Bilgiç Marco Nucci Stevan Subic Satoshi Miyagawa Kai Kitagou DR. EJOB GAIUS E.N. EJOB Jefferson Costa Coeurtys Minko José Manuel Robledo Marcial Toledano Vargas Rana Daggubati Bernardo Fernández
POPKULTUROWY KOCIOŁEK: Superman: Świat składa się z 15 krótkich, zamkniętych historii, z których każda rozgrywa się w innym kraju. To kreatywny eksperyment, który pozwala lokalnym twórcom interpretować ikonę DC w kontekście ich kultury i tradycji. Od Hiszpanii po Polskę, od Japonii po Brazylię — Superman odwiedza globalne metropolie i prowincje, mierząc się z lokalnymi wyzwaniami. Takie podejście to doskonały sposób, by zbudować różnorodną i pełną niuansów mozaikę. Wśród piętnastu opowieści wyróżnia się kilka wyjątkowych. Hiszpańska historia Jorge Jiméneza, będąca jednocześnie jego debiutem jako scenarzysty i rysownika, to przykład ciepła i głębi. Superman traci moce na sześć godzin i musi radzić sobie jak zwykły człowiek, co podkreśla jego człowieczeństwo. W polskiej historii autorstwa Bartosza Sztybora i Marka Oleksickiego, Superman staje twarzą w twarz ze słowiańską tradycją i zagadkową serią morderstw inspirowanych topieniem Marzanny. Ta mroczna opowieść łączy lokalny folklor z superbohaterską akcją, a stonowana kolorystyka podkreśla klimat Warszawy. Trzecią wyróżniającą się opowieścią jest francuska historia z lekkim, romantycznym tonem i autoironią, która dodaje świeżości całemu albumowi. Niestety, w zbiorze nie zabrakło opowieści, które znacząco odstają jakością i sprawiają wrażenie niedopracowanych. Jedną z nich jest serbska historia z udziałem Lobo, która jawi się jako chaotyczna i pozbawiona klarownej logiki narracyjnej. Brak tutaj jakiegokolwiek głębszego kontekstu czy emocjonalnego napięcia, które mogłoby nadać opowieści większą wagę. Z kolei czeska historia próbuje zabłysnąć futurystycznym tłem, jednak całkowicie pomija lokalny koloryt i charakter, przez co bardziej przypomina wizualne ćwiczenie artystyczne niż prawdziwą fabułę z wyrazistymi postaciami i przekonującą historią. Największe rozczarowanie stanowi jednak część japońska – zamiast nowej, oryginalnej opowieści, otrzymujemy ponowny przedruk rozdziału mangi, który już wcześniej ukazał się w Polsce. Ten zabieg nie tylko pozbawia album świeżości, ale i zabiera miejsce, które mogło zostać wykorzystane na zupełnie nowy, interesujący głos z innego kraju.... https://popkulturowykociolek.pl/recenzja-komiksu-superman-swiat/
PopKulturowy - awatar PopKulturowy
ocenił na 7 9 miesięcy temu
Diabelskie rządy Marco Checchetto
Diabelskie rządy
Marco Checchetto Chip Zdarsky
Liked by mistercadaver and 121 others „Diabelskie rządy” to bezpośrednia kontynuacja trzytomowego Daredevila pisanego przez Chipa Zdarsky’ego - runu bardzo przyzwoitego, nowoczesnego, klimatycznego, porównywanego nieśmiało do dokonań Bendisa i Brubakera. Nie był to ten poziom, ale nie było też wstydu, lektura to gładka, przyjemna, żonglująca znanymi patentami, ale niepozbawiona też własnego charakteru. Same „Diabelskie rządy” w zasadzie dzielnie ten sam poziom utrzymują. Fabularnie mamy tu burmistrza Fiska, czyli dawnego Kingpina, który zakazuje działań superbohaterskich w Nowym Jorku, co spotyka się z oporem ze strony tychże bohaterów. Brzmi to jak coś, co mogło się okazać wielką rozpierduchą i bezsensowną napierdalanką, ale pan Zdarsky po raz kolejny uniknął oczywistych pułapek. Komiks to bardziej pajęczyna przeplatających się ze sobą, ale na swój sposób kameralnych wątków, pełnych dramatów i emocji. Naprawdę dużo tutaj człowieka, a losy Nowego Jorku to stawka zadowalająco wysoka, ale jednocześnie lokalna i niewydumana. Brak tu co prawda typowych dla serii wątków prawniczych (które bardzo lubię), ale na ich miejsce niejako wskoczyły wątki polityczne, również bardzo zgrabne i „uziemiające” nieco tę superbohaterską, nadprzyrodzoną jednak estetykę. Nie jest to lektura która mnie totalnie porywa, ale cholera, czyta się to świetnie. Komiks opiera się na bardzo wyrazistych relacjach między postaciami, nie przesadza ze skalą, satysfakcjonuje. Za egzemplarz dziękuję ślicznie Wydawnictwu! Po więcej recenzji zapraszam na Instagram: @traczytanko
Krzysztof Traczyk - awatar Krzysztof Traczyk
ocenił na 7 6 miesięcy temu
Ghost Rider: Danny Ketch Jimmy Palmiotti
Ghost Rider: Danny Ketch
Jimmy Palmiotti Ron Wagner Javier Saltares Howard Mackie Mark Texeira Larry Stroman Roy Thomas Mark McKenna Dann Thomas Chris Marrinan
Kiedy TM-Semic wydawał w Polsce pierwsze zeszyty z przygodami superbohaterów, światło dzienne ujrzały przede wszystkim perypetie najbardziej znanych z nich. Batman i Superman z DC, Spider-Man i X-meni z Marvela – to chyba były te serie, na których kolejne odcinki co miesiąc czekało się z wypiekami na twarzy i leciało się do kiosku, kiedy tylko sprzedawca ustawiał je na półkach. Mniej rozpoznawalne postaci albo występowały gościnnie, albo pojawiały się na kartach wydań specjalnych (takich jak „Mega Marvel”). Dzisiaj trykociarskich zeszytówek już nie ma, mamy za to coś innego, ogromne integrale, a ich lektura jest doskonałą okazją do zaprezentowania perypetii tych bohaterów, którzy kilka dekad temu nie dostali wystarczająco wiele czasu ekranowego. Jednym z nich jest Ghost Rider. Ghost Rider, ucieleśnienie zemsty, zyskuje nowego „nosiciela”. Piekielnym jeźdźcem zostaje Danny Ketch, który w obliczu rodzinnej tragedii niespodziewanie otrzymuje tajemnicze i niepokojące moce. Młody mężczyzna staje się swego rodzaju naczyniem dla pragnącej sprawiedliwości istoty, której najważniejszą misją jest wywarcie pomsty na każdym, kto przeleje niewinną krew. Na swojej drodze spotkają wielu niebezpiecznych przeciwników, na czele z Deathwatchem, Kingpinem i Blackoutem. Postać Ghost Ridera z założenia jest nadprzyrodzona, ale jego przygody najlepiej sprawdzają się w wersji możliwie najbardziej przyziemnej. W omawianym albumie takie historie znajdziemy, zwłaszcza w jego pierwszej części. Na kartach tych zeszytów na pierwszy plan wychodzi mrok. Brutalność i bezwzględność Ghost Ridera w stosunku do złoczyńców krzywdzących niewinnych bardzo tu pasuje – ognisty jeździec z piekła rodem jest całkowicie oddany swojej misji, a tą jest zemsta. Twórcy konsekwentnie kreują taki wizerunek, co początkowo robi wrażenie… …ale z czasem staje się nieco irytujące, bo podkreślanie tego faktu odbywa się w każdym kolejnym zeszycie i to nie tylko we wstępniakach – sam bohater nieustannie uzewnętrznia się w dość patetyczny sposób i mówi z emfazą o swojej misji. Podejrzewam, że to wszystko wyglądało lepiej w czasach, kiedy nowe zeszyty serii ukazywały się z miesięcznym odstępem, bowiem wydanie zbiorcze wyraźnie uwypukla ten natłok werbalnego zadęcia. Jeśli porównać rzecz do współczesnych tytułów, narzuca się tu Mordimer Madderdin – to dokładnie ten sam mechanizm. O ile jednak u Piekary wyczuwam pewną ironię (subtelną czy nie to już inna sprawa), o tyle „Ghost Rider” pisany jest całkowicie na serio. W ciekawy sposób udało się twórcom pokazać ewolucję symbiozy Danny’ego Ketcha z Ghost Riderem. Początkowo chłopak ma spore opory i obawy przed przemianą w piekielnego mściciela, jednak w miarę nabierania doświadczenia w walce z przestępczością nikną one pod narastającym uczuciem potęgi. Ketch angażuje się we wspólną misję i staje się nie tylko coraz odważniejszy, ale i znacznie bardziej nonszalancki. Scenarzyści dobrze portretują te zmiany na przestrzeni kolejnych zeszytów, pokazują też, jak „nosiciel” Ghost Ridera musi uczyć się współpracy i pokory – dzięki temu wątek nabiera wiarygodności. Jak na komiks rodem z lat dziewięćdziesiątych przystało, „Ghost Ridera” po brzegi wypełnia akcja. Ale czy jest ona angażująca? W znacznej mierze tak, choć w kilku miejscach trzeba przymknąć oko na pewną powtarzalność motywów lub inne mankamenty, na przykład prawie całkowity brak życia prywatnego pana Ketcha lub fakt, że złoczyńcy wyskakują przed Ghost Riderem niczym króliki z kapelusza magika, a niebezpieczeństwo nigdy nie znika. No ale w końcu komiks superbohaterski to nieustająca eskalacja zagrożenia, więc jeśli ostatecznie przymknie się na powyższe rzeczy oko, będziemy bawić się w zasadzie całkiem dobrze. Intensywność tego integrala jest bowiem naprawdę imponująca. Osobną sprawą jest, że chyba bardziej docenią go ci czytelnicy, którzy pamiętają czasy TM-Semic – mamy tu podobną narrację, mamy wewnętrzne myśli bohaterów zapisywane w „chmurkach”, mamy odbicie problemów społecznych tamtego świata, zatem to po prostu wycieczka w komiksową przeszłość. Na szczęście utrzymana w całkiem urokliwym stylu. Ilustracje zdobiące „Ghost Ridera” są produktem swoich czasów. Często bywają odrobinę przesadzone (choć to poniekąd wymóg akcyjnego charakteru serii), ale zarazem nie są tak przerysowane, jak mogłyby być, a w latach dziewięćdziesiątych było to częstą przypadłością superbohaterszczyzny. Wiecie – mięśnie mające swoje mięśnie i tego typu sprawy. Główna seria rysowana jest w sposób dość mroczny, bardziej kolorowo i kiczowato robi się w zeszytach zawierających gościnne występy Doktora Strange’a. Na szczęście jest ich stosunkowo niewiele i szybko wracamy do dobrze tu pasujących ilustracji o poważniejszym charakterze. Pierwszy zbiorczy album „Ghost Ridera” zawiera dwadzieścia zeszytów serii (plus jednego „Doktora Strange’a”). Ta potężna cegła stanowi bardzo interesujące spojrzenie na jedną z inkarnacji tytułowego (anty)bohatera i choć w kilku miejscach czuć, że to już komiks lekko nadgryziony zębem czasu, to czyta się go zaskakująco dobrze. Nie wiem, jak odbiorą go młodzi fani trykotów, ale dla tych nieco starszych będzie to sympatyczna, sentymentalna przejażdżka. Jestem na „tak” i już czekam na część drugą. Recenzja do przeczytania także na moim blogu - https://zlapany.blogspot.com/2024/02/ghost-rider-danny-ketch-recenzja.html oraz na łamach serwisu Szortal - https://www.facebook.com/Szortal/posts/pfbid02Aeo2PKev4ZGZK1uGtQRKtDJ3LdEhqRTjEcswumunwy3Ka17X5KmXJHU4JHmBWTBWl
Marek Adamkiewicz - awatar Marek Adamkiewicz
ocenił na 7 2 lata temu
Amazing Spider-Man. Tom 5 Joseph Michael Straczynski
Amazing Spider-Man. Tom 5
Joseph Michael Straczynski Joe Quesada Ron Garney Tyler Kirkham
Był sobie Krzyś. Krzyś za dzieciątka oglądał kreskówki o Spider-Manie. Któż nie oglądał. Potem filmy. I te pierwsze, i te kolejne (najlepsze), i te najnowsze. (Tak. Krzyś do dziś uważa, że Andrew Garfield był najlepszym Spider-Manem) Coś Krzysia tknęło kilka lat temu i postanowił nadrobić swoje kulturowe kalectwo objawiające się w nieznajomości komiksów. Postanowił poznać te ważne. Te dobre. Ale też te, z których wyrosły postaci, które kiedyś pokochał na ekranie. I w zasadzie odkąd Krzyś sięgnął po pierwszy komiks, szukał „swojego” komiksowego Spider-Mana. A łatwo nie było. Komiksy superbohaterskie są, cóż, zazwyczaj dość takie sobie. Ale nie poddał się ów Krzyś, dzięki czemu doczekał się wydania na naszym rynku pełnego runu Pajęczaka ze scenariuszem Straczynskiego - uznawanego bezwzględnie za jeden z najlepszych. I rad był Krzyś z jego lektury. Bardzo. Najbardziej bodaj charakterystycznymi elementami tego runu są dwie rzeczy. Po pierwsze, dużo tu gmerania w mitologii i historii Pająka. Dodawania tej postaci tła mistycznego, wprowadzania kontrowersyjnych modyfikacji w życiorysach postaci pobocznych, zaburzania statusu quo. Ale cholera, nie po to czytamy kolejne komiksy, żeby dostawać cały czas to samo. Po drugie (co jest dla mnie znacznie bardziej prominentne), seria buduje wszystko wokół relacji Petera, cioci May i Mary Jane. Relacje w tym gronie są burzliwe, żywe, zmienne, intensywne i momentami przeogromnie poruszające. I o to mi chodziło. Tego mi było trzeba. Dzieją się superbohaterskie rzeczy, często srodze wydumane, ale emocjonalny trzon historii jest silny, angażujący, wiarygodny i potraktowany z ogromnym sercem. W dodatku Peter jest tu postacią dającą się lubić, dowcipną, ale też zmienną, pokazującą swoje lęki, ciemne strony i słabości. Powiedzieć że dobrze się to czyta to jak nic nie powiedzieć. Serię się pochłania, lektura jest gładka jak pupcia niemowlęcia, a i wzruszyłem się kilka dobrych razy. Serio. Ale tak, finał korzysta z jednego z najbardziej znienawidzonych przeze mnie zabiegów fabularnych - podobno tak wymusił wydawca. Ale przymykam na to oko, przymykam, co mi ta seria dała, to nikt mi tego nie odbierze. Polecam. Po więcej opinii zapraszam na Instagram: @traczytanko
Krzysztof Traczyk - awatar Krzysztof Traczyk
ocenił na 7 3 miesiące temu
DCeased. Wojna Nieumarłych Bogów Tom Taylor
DCeased. Wojna Nieumarłych Bogów
Tom Taylor Trevor Hairsine Neil Edwards
DCeased zaczęło się naprawdę mocno. Pierwszy tom był świeży, brutalny i emocjonalny – pokazał, że motyw zombie w uniwersum superbohaterów może robić wrażenie. Niestety kolejne odsłony nie utrzymały tego poziomu i trudno było pozbyć się wrażenia, że seria trochę straciła impet. Jak na tym tle wypada najnowszy tom serii? Nie najgorzej. Tym razem skala wydarzeń wyraźnie rośnie, bo Równanie Antyżycia nie jest już tylko problemem Ziemi. Zaraza rozlewa się po całej galaktyce, a bohaterowie DC ruszają w kosmos, by stawić czoła kolejnym, coraz potężniejszym przeciwnikom. Konstrukcja fabuły przypomina trochę schemat: pokonujemy wielkie zagrożenie, po czym natychmiast pojawia się jeszcze większe. I tak aż do momentu, gdy wszystko eskaluje do bitew o skali niemal abstrakcyjnej. Trudno nie poczuć tu klimatu Annihilacji od Marvela, ktoś chyba pozazdrościł 😉 Wizualnie jest solidnie. To typowy, nowoczesny styl DC – dynamiczny, czytelny i efektowny. Wszystko wygląda tak, jak powinno, choć jednocześnie trudno mówić o czymś naprawdę wyjątkowym. Przy takim temacie można było pokusić się o większą brutalność i bardziej bezkompromisowe sceny. Przyjemny komiks superhero. Daleko mu do genialnego początku serii, ale wypada lepiej niż jej słabsze środkowe części i można spędzić z nim naprawdę przyjemny wieczór. Komiks możesz zobaczyć na moim Instagramie: Lukkegeek https://www.instagram.com/p/DVLPzljjODD/?igsh=MTB5eW9od2UzeWdhYQ==
LukkeGeek - awatar LukkeGeek
ocenił na 6 1 miesiąc temu
Deadpool zabija Uniwersum Marvela Dalibor Talajic
Deadpool zabija Uniwersum Marvela
Dalibor Talajic Cullen Bunn
Cullen Bunn to scenarzysta, którego fani Marvela mogą kojarzyć m.in. z serii Venom, X-Men czy Magneto. Z kolei Dalibor Talajić, chorwacki rysownik, pracował wcześniej przy Punisherze czy Hit-Monkey. Obaj panowie postanowili połączyć siły i przygotować coś, co idealnie wpisuje się w absurdalną, a zarazem krwawą konwencję – Deadpool zabija uniwersum Marvela. Komiks od samego początku nie udaje dzieła głębokiego. Choć pojawiają się tu momenty, w których Deadpool stara się filozofować nad swoim miejscem w świecie i sensem istnienia, to jednak fundamentem pozostaje czysta jatka. I faktycznie – dostajemy ją w ilościach hurtowych. Deadpool wkracza do akcji i zaczyna systematycznie eliminować ikony Marvela, od Fantastycznej Czwórki przez Avengersów po X-Menów, a całość nabiera klimatu horroru gore. Niektóre kadry – zbliżenia na twarze w agonii – przywodzą na myśl niepokojące obrazy znane z kultowych animacji Pink Floyd: The Wall. Na plus można zaliczyć dynamikę fabuły – akcja pędzi na złamanie karku. Z drugiej strony, bywa to też minusem, bo przeskoki między kolejnymi wątkami są tak szybkie, że momentami czytelnik ma wrażenie, jakby próbował nadążyć za szaleńcem uciekającym w chaosie. Ciekawym zaskoczeniem jest to, że mamy tu mniej typowego deadpoolowego „śmieszkowania”. Humor oczywiście się pojawia, ale ton całości jest bardziej mroczny, a przez to inny niż w standardowych seriach o Wade’zie Wilsonie. Podsumowując: Deadpool zabija uniwersum Marvela to niezłe, mile czytadło – brutalne, dynamiczne, z pomysłem, ale bez większych ambicji literackich. Komiks spełnia obietnicę zawartą w tytule i daje satysfakcję fanom krwawych, szalonych historii. Do tego genialnie bawi się konwencją, zwłaszcza w ostatnim zeszycie! :)
CzytamDymki - awatar CzytamDymki
ocenił na 6 6 miesięcy temu

Cytaty z książki Punisher Max, tom 11

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Punisher Max, tom 11