Diabeł, którego znasz. Psychiatria sądowa bez tajemnic
Ok, przyznaję, że opis książki jest dużo bardziej sensacyjny niż treść ;) i rozumiem skąd głosy rozczarowania w stylu: "Nie ma tutaj głębokiej psychoanalizy przypadków ani ciekawych przypadków." - nie ma sensacyjek, to prawda. Nic dla fanów true crime ;) Ale moim zdaniem to jeszcze lepiej, ta książka jest po prostu głębsza. To może rozczarować, że autorka nie zajęła się najgłośniejszymi czy najbrutalniejszymi przypadkami, ale za to zajęła się ludźmi, którzy popełnili poważne przestępstwa (one są nadal poważne, tylko nie najpoważniejsze). Poza tym dość już chyba analiz tych najbardziej znanych przypadków, mnie już zaczynają nudzić ;) "Zarzut" z innej jeszcze opinii: "Autorka książki poświęca mało czasu ofiarom, " - to też prawda i to też dobrze, to nie jest książka o ofiarach, książka jest o pracy psychiatry ze sprawcami.
Kiedy zacząłem ją czytać, to co pisze autorka o swojej pracy, co można wywnioskować, to pomyślałem sobie: Tak! TAK! Są jednak ludzie, którzy myślą tak jak ja i na szczęście oni zajmują się pracą w zawodzie, w którym są na miejscu! - to takie miłe, ciepłe uczucie i myśl, że ten świat w dobrym kierunku zmierza ;) to przyjemne uczucie ;)
"Brutalne przestępstwo to za każdym razem tragedia dla ofiar i ich rodzin, ale także dla sprawców. Nie zamierzam przekonywać, że każde brutalne działanie należy usprawiedliwić, a więzienie i szpitale o zaostrzonym rygorze powinno się opróżnić. Mocno wierzę w sprawiedliwość oraz konieczność poniesienia konsekwencji w ramach humanitarnych struktur prawnych, a biorąc pod uwagę straszliwe rzeczy, które widziałam i o których słyszałam, nie mam wątpliwości, że pewna grupa wyjątkowo agresywnych przestępców powinna znaleźć się w ośrodkach o zaostrzonym rygorze. Jednocześnie rozumiem, dlaczego wiele osób czuje potrzebę potępienia sprawców przemocy: zemsta to podstawowy ludzki odruch, akt prymitywnej sprawiedliwości, który nie pozwala nam się uwolnić od strachu i gniewu, odbijając w sobie to samo okrucieństwo, które napełnia nas takim obrzydzeniem. Bywa to dla nas bolesne, ponieważ jak mówi pewne porzekadło, nienawidzić kogoś to jak wypić truciznę i czekać, aż to ten drugi od niej umrze. A jak zauważył Gandhi, miarą sprawiedliwego społeczeństwa jest to, że nawet najgorszych spośród nas traktujemy ze współczuciem."
(pdf.str. 15)
Najciekawsza (i też jakoś chyba najbardziej dramatyczna) była historia ojca skazanego za molestowanie swoich synów. Taka "dziwna" historia, bo właściwie nie wiadomo dlaczego to zrobił. Nie miał wcześniej takich ciągot, fantazji, sam nie był molestowany. I był to dramat, dla dzieci, dla całej rodziny, dla niego. I dramatycznie się też skończyła - (spojler?) popełnił samobójstwo. Ktoś mógłby powiedzieć, że słusznie, ale teraz jego syn nigdy już nie będzie miał okazji na konfrontację z ojcem (czego chciał) i zapytanie "dlaczego?". (cyt.: "Był przecież moim tatą, a potem wydarzyło się to wszystko i nagle z dnia na dzień zniknął… Wiem, że nie jest już moim tatą… ale kim jest teraz?"). To nie jest książka o ofiarach ale to jest przypadek, w którym pomoc sprawcy mogłaby przynieść ulgę też ofierze.
Inny cytat dotyczący tej historii:
"Mam świadomość, że niektórzy czytelnicy mogą doświadczać silnych negatywnych uczuć, wyobrażając sobie spotkanie Iana z synem. To zrozumiałe i ludzkie, że budzi się w nas słuszny gniew, kiedy ktoś krzywdzi dziecko, kiedy wykorzystuje jego niewinność i ufność. Jakim więc prawem pedofil śmie przedstawiać się jako osoba smutna i bezbronna? Jakim cudem znajduję w sobie współczucie dla takiego człowieka, proponuję mu, że go wysłucham i zrozumiem, zwłaszcza jeśli ofiary przemocy seksualnej często nie otrzymują takiego wsparcia? I co dobrego może to w ogóle przynieść? Takie pytania słyszę stale, a odpowiadam, że pozbawiając pomocy takich ludzi jak Ian, wcale nie poprawimy opieki świadczonej ofiarom. Mało tego, jeśli skazani nie otrzymają pomocy w wysiłkach resocjalizacyjnych ani szansy na poprawę, może to jeszcze pogorszyć sytuację przyszłych ofiar. Zresztą jako lekarka wiem, czego się spodziewać, kiedy siadam do pracy ze sprawcą przestępstwa seksualnego na nieletnim, tak samo jak pulmonolog doskonale wie, że gdy wejdzie na oddział, zaraz usłyszy czyjeś kaszlnięcie."
(pdf.str. 257)
Jeszcze kilka cytatów zaznaczyłem:
"Na podstawie ogromnej ilości książek, filmów, seriali i programów telewizyjnych łatwo odnieść wrażenie, że wielokrotne morderstwa to dość powszechne przestępstwa, do których dochodzi ciągle i wszędzie. Z danych wyłania się jednak inny obraz. Dowody wskazują na to, że seryjne morderstwa zdarzają się na całym świecie, z potwierdzonymi przypadkami z wszystkich kontynentów, ale nawet uwzględniając zaniżone szacunki, błędne lub celowo zafałszowane dane oraz te przypadki, które pozostają nieodnotowane, wiemy, że tego typu wielokrotne zabójstwa należą do rzadkości i zdają się zanikać. Podobnie jak w odniesieniu do większości form przemocy nie mogę podać ostatecznych statystyk dotyczących tych przestępstw; w tej dziedzinie nie ma nic pewnego poza niepewnością, a przyczyny tego są rozmaite, od niedoszacowania po różnice w normach klasyfikacji oraz metody gromadzenia danych występujące w zależności od czasu i miejsca. Wpisanie do wyszukiwarki internetowej zapytania o ogólnoświatową liczbę seryjnych morderstw przynosi ponad sześć milionów artykułów i wyników. Większość autorów zgadza się, że seryjni mordercy są w zdecydowanej większości mężczyznami i należą do gatunku wymierającego, bowiem w ostatnich latach ich liczba mocno spadła; odpowiada to globalnym statystykom przestępczości wszelkiego rodzaju, które pokazują, że w minionym ćwierćwieczu liczba aktów przemocy stopniowo się zmniejszała."
(pdf.str. 31-32)
"– Głowa jest odcięta – podjął na nowo. – Wkładam ją do jednej torby, a reszta ciała mieści się w drugiej, potem taszczę je obie po schodach, staram się nie robić zbyt dużego hałasu, uważam, żeby na nic nie wpaść ani ich nie upuścić.
Dopiero wtedy Tony podniósł na mnie wzrok, żeby zobaczyć, jaka jest moja reakcja. Pamiętam, że udało mi się zachować spokojny wyraz twarzy, skinęłam tylko w zamyśleniu głową – nie było to tak trudne, jak mogłoby się wydawać, ponieważ rozumiałam, że dla Tony’ego była to praktyczna część całej „roboty”.
Nauka kontrolowania emocjonalnych reakcji na to, co mówią pacjenci, stanowi absolutną podstawę przygotowania do zawodu lekarza. Freud porównał pracę terapeuty do operacji, a chyba nie mielibyśmy najlepszej opinii o chirurgu, który po rozcięciu brzucha pacjenta zbladłby i wybiegł z sali operacyjnej, krzycząc: „Co za straszliwy rak!”."
(pdf.str. 64)
- no jest to prawda :D
"Przypomina mi się mądra uwaga przypisywana dość często Carlowi Jungowi: „myślenie jest trudne, dlatego większość ludzi osądza”."
(pdf.str. 119)
"Należy zdać sobie sprawę, że większość morderstw jest związana ze szczególną relacją łączącą sprawcę z ofiarą, natomiast poza tą relacją zagrożenie jest minimalne. Wbrew nieodpowiedzialnym relacjom medialnym ludzie, którzy dopuścili się morderstwa, nie są na ogół niebezpieczni dla ogółu społeczeństwa."
(pdf.str. 162)
"Przedstawienie powyższych opowieści o cierpieniu i przemocy miało służyć temu, że jeśli następnym razem przeczytacie wiadomość albo obejrzycie film o jakimś „potworze w ludzkiej skórze”, podejdziecie do sprawy z całkiem nową świadomością, wiedząc, że wszystkich o wiele więcej łączy, niż dzieli."
(pdf.str. 412)
(czytana/słuchana: 14-16.12.2025)
5-/5 [8/10]
Opinia
63/52/2025
"Przyjaźń w czasach samotności. O znaczeniu i budowaniu więzi w dorosłym życiu" dr Marisa G. Franco Filia na Faktach #recenzja #współpracarecenzencka #współpracabarterowa #przyjaźń #więzi #filianafaktach
O przyjaźni
"Przyjaciel to ktoś, kto zna melodię twojego serca i potrafi ci ją przypomnieć, gdy sam zapomnisz słów." ~ C.S. Lewis.
Przyjaźń, przyjaciele, chyba każdy człowiek na ziemi rozumie, czuje, wie jak są ważni w życiu. I o przyjaźni właśnie opowiada nam doktor Franco w swojej publikacji.
Książka jest dość obszerna jak na tego rodzaju literaturę, ale dzięki temu jak autorka płynnie prowadzi nas przez dane zagadnienia, dzięki jej przystępnemu stylowi i braku naukowego nadęcia, dzięki historiom zwykłych ludzi przytaczanych przez nią podczas omawiania danej kwestii lektura tej publikacji jest przyjemnością i nie odstrasza czytelnika od siebie, a wręcz odwrotnie zachęca do dalszej lektury.
"Przyjaźń tępi kły życiowym zagrożeniom."
Autorka omawia tu jak przyjaźń zmienia nasze życie, jaki wpływ ma na nas, na nasze życie, dlaczego przyjaźń ma znaczenie, podkreśla, że sprawia, że dzięki niej jesteśmy empatyczni, czujemy się w pełni sobą, że przyjaźń nas uzupełnia, że dzięki przyjaciołom stajemy się bardziej przyjacielscy, porusza teorię przywiązania w przyjaźni i jej potęgę. Przeczytamy tu także o stylach przywiązania, mianowicie o bezpiecznym, niepewnym, unikowym. W drugiej części książki znajdziemy sposoby na znalezienie i utrzymanie przyjaciół. Druga część pokazuje nam, że w życiu potrzebne są nam także inne relacje, nie tylko miłość, że przyjaźń jest równie ważną relacją i że gdy relacja miłości się rozsypuje warto mieć przy sobie przyjaciół, którzy nas w takich chwilach wesprą i pomogą.
"Z perspektywy czasu żałował, że do chwili rozstania nie znalazł przyjaciół. Czuł się jak wrak i zamykał się w sobie na samą myśl o wychodzeniu do ludzi."
By łatwiej znaleźć przyjaciół należy zakładać, że ludzie nas lubią, że nastawieni są oni do nas pozytywnie. Trzeba umieć przejąć inicjatywę, podejść, przywitać się, zacząć rozmowę.
„Jakże śmiały staje się człowiek, gdy jest pewien, że jest kochany”, powiedział kiedyś Freud."
Autorka omawia temat wrażliwości, pokazywania swoich uczuć, bycia autentycznym w relacji, ale także by nie przesadzać i nie być zbyt wylewnym. Potrafić być otwartym, ale otwierać się tylko przed ludźmi, którzy na to zasługują.
"(...)wbrew przekonaniom panującym w naszej kulturze przyjaźń jest równie ważna jak inne związki."
Autorka omawia tu także zagadnienie gniewu, złości, konfliktu w przyjaźni. Wyróżnia terminy gniewu rozpaczy i nadziei, podkreśla, że czasem gniew może wzmocnić przyjaźń, gdy spokojnie omawiamy z przyjacielem to co nam przeszkadza, a nie tłumimy gdzieś w sobie nasze negatywne emocje, gdy jesteśmy otwarci nie tylko na swoje potrzeby, cele, ale dostrzegamy cele, potrzeby naszego przyjaciela, to łatwiej będzie nam być otwartym i dogadać się z nim w sprawach, które was dzielą, bądź przeszkadzają.
Poruszane jest tu również zagadnienie ofiarności w przyjaźni, która jest dobra, dopóty, dopóki nie prowadzi do zatracania siebie i przeradza się w ofiarność toksyczną. W ostatnim rozdziale dowiemy się natomiast jak okazywać uczucia, miłość, czułość w przyjaźni, że takie okazywanie uczuć jest ważne dla przyjaźni i że nie ma w tym nic złego, ani zdrożnego, i że nie wszystko sprowadza się do relacji romantycznej czy miłości seksualnej. Że prawdziwy przyjaciel powinien kochać cię takim, jakim jesteś.
"Przyjaźń w czasach samotności" to naprawdę warta uwagi publikacja i myślę, że dobrze jest ją przeczytać. W świecie, który nas dziś otacza, a przyjaźnie sprowadzają się coraz częściej tylko do posiadania znajomych na portalach społecznościowych będzie to dobre przebudzenie by zadbać o swoje prawdziwe, realne przyjaźnie, a także by potrafić zdobyć nowe, warte uwagi i poświęcenia.
"Spośród 106 czynników wpływających na depresję brak zaufanej osoby znajduje się na pierwszym miejscu. Samotność jest bardziej zgubna niż zła dieta czy brak ruchu i równie niszcząca jak palenie piętnastu papierosów dziennie. Przyjaźń dosłownie ratuje nam życie."
Polecam Wam lekturę tej książki. Bardzo ciekawa, dotykająca współczesnych problemów. Za egzemplarz do recenzji dziękuję wydawnictwu Filia na Faktach.
63/52/2025
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Przyjaźń w czasach samotności. O znaczeniu i budowaniu więzi w dorosłym życiu" dr Marisa G. Franco Filia na Faktach #recenzja #współpracarecenzencka #współpracabarterowa #przyjaźń #więzi #filianafaktach
O przyjaźni
"Przyjaciel to ktoś, kto zna melodię twojego serca i potrafi ci ją przypomnieć, gdy sam zapomnisz słów." ~ C.S. Lewis.
Przyjaźń, przyjaciele,...