rozwiń zwiń

Przerwane życie: Pamiętnik Etty Hillesum 1941-1943

Okładka książki Przerwane życie:  Pamiętnik Etty Hillesum 1941-1943 autorstwa Etty Hillesum
Etty Hillesum Wydawnictwo: WAM biografia, autobiografia, pamiętnik
248 str. 4 godz. 8 min.
Kategoria:
biografia, autobiografia, pamiętnik
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Het verstoorde leven
Data wydania:
2007-10-01
Data 1. wyd. pol.:
2007-10-01
Liczba stron:
248
Czas czytania
4 godz. 8 min.
Język:
polski
ISBN:
978-83-7097-710-8
Tłumacz:
Iwona Piotrowska
Od czasu pierwszej publikacji pamiętnik holenderskiej żydówki Etty Hillesum, ukazujący jej wewnętrzną drogę, budzenie się wolnej od obciążeń religijności, duchowe dojrzewanie na tle osobistych przeżyć i sytuacji zagrożonego eksterminacją narodu żydowskiego, spotka się z żywym odzewem na całym świecie. Książkę wydano w czternastu krajach, krąg jej czytelników stale rośnie, a osoba autorki wywołuje niesłabnące zainteresowanie. Dla wielu Etty Hillesum staje się jednym z najbardziej znaczących zjawisk duchowych i literackich tego stulecia.
Średnia ocen
8,0 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Przerwane życie: Pamiętnik Etty Hillesum 1941-1943 w ulubionej księgarni i Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Przerwane życie: Pamiętnik Etty Hillesum 1941-1943



952 453

Oceny książki Przerwane życie: Pamiętnik Etty Hillesum 1941-1943

Średnia ocen
8,0 / 10
43 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
262
169

Na półkach: ,

Zdecydowanie warto przeczytać. Wiele mamy w Polsce lektur z literatury wojennej, które szokują i opowiadają ten nieludzki czas historii, ale pamiętniki Etty to coś zupełnie innego. 27-letnia dziewczyna zaczyna pisać pamiętnik w 1941 roku jako element psychoterapii, którą przechodzi i rzeczywiście wydaje się mieć początkowo wrażliwość Ani z Zielonego Wzgórza, ale poprzez następny rok przechodzi tak niewyobrażalną zmianę i rozwój życia duchowego, że aż trudno sobie to wyobrazić.

Wielokrotnie swoją postawą przywodzi na myśl mistrzów życia duchowego, świętych. Pomimo całego zła jakie wokół siebie dostrzega od początku jest świadoma, że nie może ono budzić w ludziach nienawiści, bo dopiero to jest koniec człowieka. Silna, kochająca, pełna Boga i przekonana o sensie i pięknie każdego życia.

Jest jeden wątek z którym bardzo trudno mi się pogodzić, ale chodzi o coś co wydarzyło się przed jej duchową dojrzałością. W końcu nikt nie jest idealny. Zwróciłabym też uwagę na to, że to książka bardziej dla dorosłych.

Zdecydowanie warto przeczytać. Wiele mamy w Polsce lektur z literatury wojennej, które szokują i opowiadają ten nieludzki czas historii, ale pamiętniki Etty to coś zupełnie innego. 27-letnia dziewczyna zaczyna pisać pamiętnik w 1941 roku jako element psychoterapii, którą przechodzi i rzeczywiście wydaje się mieć początkowo wrażliwość Ani z Zielonego Wzgórza, ale poprzez...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

180 użytkowników ma tytuł Przerwane życie: Pamiętnik Etty Hillesum 1941-1943 na półkach głównych
  • 124
  • 50
  • 6
16 użytkowników ma tytuł Przerwane życie: Pamiętnik Etty Hillesum 1941-1943 na półkach dodatkowych
  • 9
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Przerwane życie: Pamiętnik Etty Hillesum 1941-1943

Inne książki autora

Etty Hillesum
Etty Hillesum
Urodzona 15 stycznia 1914 roku w Middelburgu (Holandia), Etty Hillesum, miała 27 lat, kiedy w czerwcu 1942 roku, gdy mnożyły się zwiastuny eksterminacji wspólnoty żydowskiej zamieszkującej Holandię, pisała w swym pokoiku w Amsterdamie: „Gromadzę duchowe bogactwo w ciągłym przeświadczeniu, że nie robię tego tylko dla siebie. Chciałabym zostać takim małym dziejopisem, który opowie o losie i fragmencie historii, jakiej nikt wcześniej nie słyszał”. Od 9 marca 1941 roku ta młoda Żydówka, całkowicie zasymilowana w społeczeństwie holenderskim, wychowana poza wszelkimi wpływami oraz wszelką praktyką religii judaistycznej, mająca kontakty ze środowiskiem socjalistycznym i wolnomyślicielskim Amsterdamu, zaczęła doświadczać czegoś, co 31 grudnia tego samego roku, wieczorem, wyraziła w następujących słowach: „Prawie wpół do dziewiątej wieczorem. Ostatni dzień roku, który okazał się w moim życiu najbardziej szczodry, udany i najszczęśliwszy w porównaniu z wszystkimi minionymi. Gdybym miała jednym słowem wyjaśnić, dlaczego właśnie ten rok [...], to słowo musiałoby brzmieć: ogromna świadomość, a co za tym idzie – dysponowanie głębokimi siłami, które we mnie drzemią”. To zyskanie świadomości wydało jej się tak ważne i decydujące, że zaczęła z niego zdawać sprawę na piśmie, prowadząc dziennik, w którym odtwarza duchową drogę, jaką przebyła od 9 marca 1941 roku do 7 września 1943, dnia jej dobrowolnej deportacji do Oświęcimia. Według informacji Czerwonego Krzyża, zmarła tam dwa i pół miesiąca później, 30 listopada 1943 roku. Dzieło i osoba Etty Hillesum dla wielu staje się dziś jednym z najbardziej znaczących zjawisk duchowych i literackich z połowy tego stulecia.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Nietoperz w świątyni. Biografia Jerzego Nowosielskiego Krystyna Czerni
Nietoperz w świątyni. Biografia Jerzego Nowosielskiego
Krystyna Czerni
Lektura tej książki to właściwie ukoronowanie mojej fascynacji osobą Nowosielskiego. Malarza, filozofa, też trochę teologa, ikonopisa i osoby o fascynującej, ale też pogmatwanej i tragicznej (trochę na własne życzenie) biografii. To chyba zasługa też Nowosielskiego (jako teologa prawosławnego), że w zasadzie na przemian ( jedna niedziela cerkiew, następna kościół parafialny) uczęszczam na msze katolickie i te celebrowane w obrządku prawosławnym. To dzięki Nowosielskiemu w zasadzie po raz pierwszy odwiedziłem Łódź, gdzie w ubiegłym roku w tamtejszym muzeum odbyła się wystawa prac (tych wcześniejszych) Jerzego Nowosielskiego. W tym roku (przed chwilą powitałem miesiąc czerwiec)ścienny kalendarz to ten wydany przez wydawnictwo Bosz z ikonami Jerzego Nowosielskiego. A biografia Nowosielskiego, którą otwiera cytat Różewicza (polecam korespondencję słynnego poety i niemniej słynnego malarza)? Znakomita. Nie jest to laurka, ale widać, że jej autorką była osoba która była zafascynowana Nowosielskim. Zafascynowana i zaintrygowana jego wyborami życiowymi, które doprowadziły go na szczyty artystycznej sławy, ale nieopuszczająca swojego mistrza, kiedy pod koniec życia na rynku w Krakowie za parę groszy brakujących na kolejną flaszkę obdarowywał turystów jakimiś swoimi rysunkami, szkicami, czy robionymi w pięć minut portretami, będących dzisiaj utrapieniem tych, którzy chcą skatalogować dorobek malarski Nowosielskiego. Wrażenie robi też kończący książkę rozdział poświęcony kobietom Nowosielskiego, chociaż Krystyna Czerni uważa, że Nowosielski właściwie nie był kobieciarzem. Kobiety pełniły w życiu Nowosielskiego rolę Muz. Jako ciekawostkę muszę wspomnieć o okresie łódzkim w życiu Nowosielskiego, kiedy współpracował z tamtejszymi teatrami lalkowymi. Proszę sobie wyobrazić plakat (jest zdjęcie tego plakatu) bajki "Krzesiwo" Hanny Januszewskiej do którego scenografię wykonał Nowosielski, a muzykę skomponował... Krzysztof Penderecki. Autorka podaje też, że z tamtejszymi tatrami lalkowymi współpracował też... Tadeusz Kantor. To były czasy. Bardzo, bardzo polecam.
werblista - awatar werblista
oceniła na 9 10 miesięcy temu
Listy Rainer Maria Rilke
Listy
Rainer Maria Rilke Lou Andreas-Salomé
Ona mu przesyłała słowa pocieszenia i dodawała odwagi w walce pasji tworzenia z destrukcją niemocy. On ją próbował zarazić mistycznym spojrzeniem na otaczający ich świat. Oboje wzajemnie się gubili i na nowo odnajdywali. Skazani na wieczność, w takim samym stopniu odczuwali jej specyficzny chłód. Jednak on dodatkowo już za życia osiągnął wielkość, którą Lou Andreas-Salomé rozgłaszała po kres swoich dni. Natomiast ona do końca życia Rainera Marii Rilkego wzbudzała w nim podziw i szacunek, za swoją kobiecą intuicję i urok wyszeptanych już na łąkach Schmargendorfu słów. W poszukiwaniu najdoskonalszych form trafiłem na listy, będące spowiedzią lub czymś na kształt rekonwalescencji w okresach nawracającej choroby duszy. Szedłem po śladach wewnętrznych przemian aby poznać związek z zupełnie innej sfery, zawiązany w celu kroczenia wespół z nauką i sztuką, powołany do opisywania piękna rzeczywistości. Jakakolwiek by ona nie była, podczas wstępowania na wyżyny literackich sukcesów, jak i zstępowania do piekieł fizycznego bólu. Wspaniale jest wzajemnie się wspierać w przeżywaniu życia. W poszukiwaniu własnej tożsamości mieć punkt oparcia, odzyskiwać wiarę we własne siły i znajdować bodźce niezbędne do dalszego istnienia. Miałem okazję śledzić pospieszną wędrówkę po świecie dwóch niespokojnych dusz. Dla mnie to tryb przyspieszony, w kilkanaście dni pokonałem to, co dwojgu kochających się artystom zajęło kilkadziesiąt lat. Widziałem rysy na znajomości, odczuwałem prośby Rilkego o czas na samotność, wyobrażałem sobie twardy charakter Lou, której odwaga musiała wtedy imponować niejednej kobiecie. Ich korespondencja może stanowić studium poetyckiego rozwoju Rilkego. Może też być odbierana jako próba otwarcia się na wszystkie niepokojące go lęki i działanie zmierzające do nadania im kształtów, sprzyjających dalszemu tworzeniu. Listy te są naznaczone śladami po gwałtownych erupcjach osobistych wyrzutów i jednocześnie noszące piętno paraliżu woli. Można by pośród nich wyznaczyć granicę, od słynnych dowodów tęsknoty austriackiego poety: "Zagaś mi oczy, Twój obraz nie zgaśnie, Uszy mi zasłoń, usłyszę Cię zawsze, Bez nóg za Tobą pójdę nad przepaście, Bez ust zaklinać będę imię najłaskawsze". aż po opadnięcie towarzyszących zauroczeniu zasłon: "Błogosławieństwem byłaś, wzniosłym ideałem, I stałaś się przepaścią, co mnie pochłonęła". Lou Andreas-Salomé zabarwiała pełen samotnej wędrówki żywot Rilkego. Przytłoczenie zamieniała w uskrzydlenie a jej pomoc odnosiła skutek w postaci powstania największych dzieł austriackiego poety. Pisał do niej gdy szukał równowagi, kiedy zapytując o drogę wszystkich innych wiedział, że ona tylko może dla niego stanowić najczulszy drogowskaz. Prześwietlenie uczuciem dwojga subtelnych osobowości dało mi wiarę w istnienie czegoś lepszego. Przychodzą takie chwile, kiedy przy systematycznym obniżaniu się poziomu akceptacji dla jakości trwania, nadwrażliwość pewnych twórców pomaga odnaleźć ledwo dostrzegalny płomień nadziei i rozpalić go w oczekiwaniu na lepsze czasy. Właśnie to odnalazłem w intelektualnej przygodzie, podczas której bunt przeciw oficjalnej moralności spotkał się z melodią słowa i wysubtelnionymi formami językowymi. Analizując wewnętrzne stany Rilkego wyczuwałem jak bardzo mu była potrzebna samotność. Tak jak Lou była jego bramą do Rosji Tołstoja, tak cisza i cień murów Château de Muzot okazały się kodem do tajnego szyfru, dzięki któremu osiągnął sławę. Wtedy właśnie dotknięcie Niewyrażalnego stało się możliwe a ja mogę po stu latach czerpać garściami ze źródła wzruszenia.
czytający - awatar czytający
ocenił na 8 4 lata temu
„Innego końca świata nie będzie”. Z Barbarą Skargą rozmawiają Katarzyna Janowska i Piotr Mucharski Barbara Skarga
„Innego końca świata nie będzie”. Z Barbarą Skargą rozmawiają Katarzyna Janowska i Piotr Mucharski
Barbara Skarga Katarzyna Janowska Piotr Mucharski
"Innego końca świata nie będzie", to rozmowy z Barbarą Skargą, filozofką, profesorem Polskiej Akademii Nauk oraz członkinią Polskiej Akademii Umiejętności i Towarzystwa Naukowego Warszawskiego. Rozmowy dotyczą wielu aspektów: filozofia, sens, przyjaźń, miłość w całym tego słowa znaczeniu. Po prostu życie, bez wszelakiego ubarwiania. Dobre momenty, jak i te złe, na które nie zawsze człowiek ma wpływ. Jak podkreśla autorka, cierpiętnictwo jest jej obce, nie użala się nad tym, czym życie ją zaskakiwało w sposób negatywny. Mała Barbara przez trzy lata mieszkała u rodziny Żeromskich, w ich willi w Konstancinie. Córka Stefana Żeromskiego, Monika, opiekowała się Barbarą i jej siostrą, chociaż była tylko kilka lat starsza od nich. Autorka referuje też, o sytuacji Polski międzywojennej. Między innymi o marszałku Piłsudskim, który razem z jej matką trzymał do chrztu kuzyna Pani Barbary, Ziuka. Niestety prowadzący wywiad, publicystka Katarzyna Janowska i redaktor Piotr Mucharski, potrafią zadawać pytania nad wyraz naiwne, infantylne. Na szczęście Pani Barbara zauważa to i zwraca uwagę odpowiednim komentarzem. Bo jakże można zapytać: "Z tego się wychodzi osłabionym nie tylko fizycznie?" mając na myśli łagier i zesłanie. Nie no! psychicznie pełen luzik! Gdyby to była forma stwierdzająca, uznałabym, że osoby te, mają jakieś pojęcie na temat tego, o czym mowa. Barbara Skarga opowiada interesująco, ma się ją ochotę ją czytać. Odsłania wiele wątków historycznych Polski, ale też i pobliskiej Białorusi czy Rosji. Pani Barbara po śmierci ojca, wyprowadziła się do Chocieńczyc, należącej wtedy do Polski (obecnie Białoruś), a w późniejszym czasie do Wilna. Nie jest to książka, którą czyta się jednym tchem. Dużo informacji powoduje, że czasami umysł musi odpocząć. Jednak jako świadectwo czasów minionych, godna jest uwagi.
pasjonatka - awatar pasjonatka
oceniła na 7 3 lata temu
Między panem a plebanem Adam Michnik
Między panem a plebanem
Adam Michnik Józef Tischner Jacek Żakowski
"Między panem a plebanem" to zapis fascynującej rozmowy, jaką w połowie lat 90. przeprowadził Jacek Żakowski (w świetnej formie!) z Adamem Michnikiem i Józefem Tischnerem. Książka stanowi pewnego rodzaju appendix do głośnej publikacji Michnika "Kościół, lewica, dialog" z 1977 r. Jest próbą, tym razem już w wolnej Polsce, skonfrontowania i jednocześnie zbliżenia dwóch odmiennych perspektyw: laickiej i katolickiej. Redaktor Michnik był wówczas u szczytu powodzenia. Otaczała go aura niezłomnego dysydenta, a jako szef "Gazety Wyborczej" – najbardziej opiniotwórczego medium w kraju – miał ogromny wpływ na życie społeczno-polityczne. Natomiast ksiądz Tischner jawił się jako oryginalny myśliciel i duchowny, może nawet autorytet moralny (był autorem słynnej "Etyki Solidarności" z 1981 r.), a na dodatek: bliski znajomy papieża. Tych dwóch nietuzinkowych intelektualistów opowiada nam o PRL-u (zwłaszcza: o Październiku 56, Marcu 68 i Sierpniu 80), a także o transformacji i początkach III RP – w sposób zupełnie wyjątkowy. Występują jako świadkowie historii i zarazem jej interpretatorzy, przepuszczając wygłaszane poglądy przez własne biografie. Opowiadają żywo, wielowątkowo, z godną podziwu erudycją. Ksiądz Tischner wychodzi od religii i filozofii (fenomenologia, personalizm), aby dojść do refleksji politycznej. Adam Michnik odwrotnie: zaczyna od sporu politycznego, który od wczesnej młodości był jego żywiołem, by dotrzeć do punktu metafizycznego: namysłu nad ludzką kondycją w kontekście wyższego ładu. Michnik swą gawędziarską frazą porywa i zaraża – tak że jego myśl staje się niezwykle atrakcyjna. Lektura tekstu pozwala zrozumieć tę złożoną osobowość – komunisty, który zanegował komunizm i moralisty przebaczającego "w imieniu tych, których zdradzono o świcie" (nieprzypadkowo nawiązuję do Herberta, który się na Michniku zawiódł). "W tym, co pisałem, starałem się raczej rozumieć niż oskarżać. A jednocześnie nigdy nie pozwalałem sobie na luksus wyrozumiałości wobec siebie. Właśnie dlatego, że chciałem być tolerancyjny wobec przeszłości innych ludzi, nie chciałem być tolerancyjny wobec siebie" – wyjaśnia, dość pokrętnie, pan Adam. A w innym miejscu z urzekającą szczerością wyznaje, że łatwo mu było buntować się przeciw komunistom, ponieważ się ich nie bał. Zaś nie bał się dlatego, że sam był jednym z nich, więc nie wierzył, że mogą mu zrobić krzywdę. Rzeczywiście: krytyka systemu z wnętrza systemu jest zawsze groźniejsza dla sankcjonującej go władzy. Wyznawcom doktryny najbardziej zagrażają heretycy, a nie obojętni niewierzący. Żeby zrozumieć Adama Michnika, trzeba pochylić się nad jego doświadczeniem Marca 68. Dużo o tym w wywiadzie przeczytamy. Ten moment był traumą, która pozostała w redaktorze na zawsze i sprawiła, że w wolnej Polsce demonizował i piętnował nie postkomunistów, a wszystkie ruchy prawicowe, które sięgały do retoryki narodowej. Fobia na punkcie endecji i polskiego antysemityzmu, która w czasach III RP stawała się u Michnika wręcz groteskowa, ma swoje źródło właśnie w Marcu. Czytając "Między panem a plebanem", skłonny jestem z tym człowiekiem sympatyzować. A z drugiej strony wiem, ile szkód wyrządziła porządnym ludziom „Gazeta Wyborcza” i pamiętam rolę redaktora w układaniu się z nomenklaturą – tę żenującą fraternizację w Magdalence czy w domu generała. Kiedy jednak dzisiaj widzę chłystków z tak zwanej prawicy, biegających za Michnikiem z mikrofonem i pokrzykujących: „Przeproś za brata!” – robi mi się niedobrze. Natura ludzka ma wiele twarzy, podobnie jak rzeczywistość społeczna, w której się przejawia. Kaczmarski to celnie wyraził: „Jestem egzemplarz człowieka, a to znaczy – diabli, czyśćcowy i boski”. Radykalne oceny nieczęsto są prawdziwe. Co nie oznacza, że można tolerować świństwa. A jeśli chodzi o księdza Tischnera? Ciepły i mądry dystans (zwłaszcza do siebie samego i swego środowiska), łagodnie ironiczny dowcip oraz szlachetna refleksja – cechują większość jego wypowiedzi. 1) „Żeby być naprawdę wolnym, człowiek musi sam siebie wyzwolić” (s. 175). 2) „Każdy z nas musi być dla siebie Kolumbem” (s. 178). 3) „Tomiści usiłowali budować mosty tam, gdzie drugiego brzegu nie było. Dziś okazuje się, że ich mosty wiszą w powietrzu” (s. 200/201). 4) "W najgłębszej chrześcijańskiej tradycji grzech nie był pojmowany jako przekroczenie, ale jako zbłądzenie, czasem jako splamienie siebie, jako przyduszenie ciężarem, który nie pozwala ulecieć – a najczęściej jako zagubienie" (s. 367). 5) „Nie spotkałem w moim życiu nikogo, kto by stracił wiarę po przeczytaniu Marksa i Lenina, natomiast spotkałem wielu, którzy ją stracili po spotkaniu ze swoim proboszczem” (s. 562). Tischner chętnie przywołuje anegdoty. Na przykład wspomina, jak po lekcji o powstaniu świata zapytał dzieci, które ze stworzeń najbardziej się Panu Bogu udało. Rączkę podniosła rozkoszna złotowłosa dziewczynka i odpowiedziała: „No, chyba ja”. Niemało z tego obszernego tekstu (prawie 700 stron) dowiemy się o polskich losach i sporach, a także o ważnych postaciach drugiej połowy XX wieku (m.in. Karolu Wojtyle, Stefanie Wyszyńskim, Lechu Wałęsie, Tadeuszu Mazowieckim, Leszku Kołakowskim). Niejedno nas zaskoczy i zafrapuje. "Między panem a plebanem" to znakomita lekcja historii. Ciekawsza i bardziej pouczająca od wielu akademickich publikacji. Szkoda, że dzisiaj nieco już zapomniana...
Wojtek Kusiński - awatar Wojtek Kusiński
ocenił na 7 1 miesiąc temu
Piękno Roger Scruton
Piękno
Roger Scruton
Piękno oddziałuje na czlowieka, może przynosić ukojenie lub wytrącać z równowagi, może być święte i bluźniercze, może cieszyć, pociągać, inspirować, mrozić krew w żyłach. Można zadać sobie pytanie, czy piękno może być amoralne? Czy moda decyduje o tym kto ma być nagrodzony? Piękno jest realną i uniwersalną wartością, zakorzenione w rozumnej naturze. Poczucie piękna odgrywa ważną rolę w kształtowaniu ludzkiego świata. Gdzie jest piękno? W konkretnych przedmiotach, abstrakcyjnych ideach, w wytworach przyrody, w dziełach sztuki, w rzechach, zwierzętach, ludziach, w obiektach, właściwościach i działaniach. Piękno jest wartością ostateczną. Piękno jest prawdziwe i dobre. „Dobro i prawda, (…) nie konkurują ze sobą, a poszukiwanie jednego z nich daje się zawsze pogodzić z respektem dla tego drugiego.” „W przypadku planowania urbanistycznego celem jest w pierwszym rzędzie poczucie dopasowania, a nie sytuacja, w której coś się wyróżnia. Kiedy chcesz się wyróżniać, powinieneś być godzien uwagi, której się domagasz, tak jak to czyni kościół Longheny.” „Piękno nie jest źródłem bezinteresownej przyjemności, lecz przedmiotem uniwersalnego zainteresowania – tego, jakie znajdujemy w pięknie, i zainteresowania przyjemnością, jakiej ono dostarcza.” „Jeśli wszystko może być sztuką, jaki jest zatem cel i wartość w zabieganiu o miano sztuki?” Jak autor zauważa, że istnieje różnica pomiędzy artystycznym traktowaniem przedmiotu a jedynie poszukiwaniem efektu. „Sztuka odpowiada na zagadkę istnienia: wyjaśnia, dlaczego istniejemy, napełniając nasze życie poczuciem zgodności. W najwyższej formie piękna życie staje się swoim własnym uzasadnieniem, odkupionym dzięki logice, która łączy początki i końce rzeczy (…). W tym tkwi prawdziwa podstawa wartości sztuki, ponieważ właśnie sztuka, i tylko ona, może nam to podarować.” Ta książka jest napisana z perspektywy filozoficznej na temat piękna, to nie jest historia. Zawiera wiele otwartych pytań i zachęca do zbadania tematu głębiej. Bardzo inspirująca książka.
lenonek - awatar lenonek
ocenił na 8 3 miesiące temu
Bezmiar sławy. Powieść z życia Camille'a Pissarra Irving Stone
Bezmiar sławy. Powieść z życia Camille'a Pissarra
Irving Stone
Ta książka to prawdziwa uczta dla wielbicieli malarstwa. Dla każdego innego czytelnika może być, jak sądzę, nudnawa i męcząca. Nieciekawe życie wielkiego impresjonisty jakim niewątpliwie był Camille Pissarro (bieda, długi, bieda, długi, bieda, długi plus ciągle przeprowadzki, znowu bieda i długi...) podane w zbeletryzowanej formie okazuje się nie tylko strawne, ale wręcz wciągające. Czytelnik, uczestnicząc w wirze życia malarzy-biedaków, którzy ciągle walczą o uznanie i przetrwanie, przechadza się razem z nimi po przebudowywanym przez Napoleona III Paryżu, czuje się tak, jak gdyby również tam był. Wielkie (dziś) nazwiska (Corot, Delacroix, Ingres, Coubert, Cezanne, Monet, Whistler, Sisley,Renoir,Zola, von Gogh, Gauguin i wiele innych) pojawiają się na kartach powieści wcale nie przelotnie. Ich losy śledzimy często równolegle z losami głównego bohatera. Dodatkowo autor zamieścił mnóstwo wiadomości o wydarzeniach z malarstwem zupełnie niezwiązanych, z dziedzin takich jak medycyna, literatura, historia, polityka i militaria, co dodatkowo wzbogaca obraz tamtych lat. Ciekawe są również obficie cytowane opinie krytyków na temat nowego kierunku w malarstwie – rzadko pozytywne, zazwyczaj ironiczne, prześmiewcze lub wręcz miażdżące. Główny bohater, co tu dużo mówić, wzbudza (w każdym razie we mnie) uczucia ambiwalentne. Z jednej strony sympatię dla kogoś, kto dąży do celu uparcie i bez wytchnienia, z drugiej kogoś, kto skazuje rodzinę na wieczną biedę (wręcz nędzę) i tułaczkę. Najpaskudniejszą postacią, wyjątkowo denerwującą, okazuje się , nie wiadomo dlaczego bezkrytycznie przez malarza kochana, matka. Toż to nasza, wypisz-wymaluj, jakże znajoma, Pani Dulska z obrzydliwej powieści Gabrieli Zapolskiej. Obszerne opisy jej zachowania wobec syna czytałam naprawdę ze wstrętem, a równocześnie z refleksją, że jednak kołtuństwo to rzecz powszechna wszędzie... Zaletą i jednocześnie wadą książki są makaronizmy. Dla wielbicieli języka francuskiego ciekawe (wynotowałam sobie wiele wcześniej nieznanych przysłów i idiomów), dla zwykłego czytelnika - prawdopodobnie denerwujące. “Bezmiar sławy” to książka z nielicznej grupy tych, które czytałam ze smartfonem w ręku. Wyszukiwanie wymienianych artystów, a przede wszystkim ich dzieł w Internecie wydłuża co prawda czas czytania, daje jednak ogromną przyjemność z równoczesnego poznawania nieznanych czasem obrazów (największą radość sprawiają oczywiście te , które się widziało “na żywo”). Niestety, nie wszystkie można odszukać, a niektóre okazują się mieć odmiennie brzmiące tytuły co utrudnia ich odnalezienie. Jednak zdecydowanie warto. Jak dla mnie – fantastyczna, bardzo wartościowa książka. Jedyna poważna wada to jej wydanie w jednym tomie. Dlaczego, u diaska, w obrzydliwym PRL-u można było tak opasłe pozycje wydawać w dwóch lub trzech, a obecnie wydawcy upierają się przy jednym? Drętwiejące ręce, trudności z wygodnym otworzeniem książki – to cena, którą trzeba za jej czytanie zapłacić ...
Katarzyna - awatar Katarzyna
oceniła na 9 4 miesiące temu

Cytaty z książki Przerwane życie: Pamiętnik Etty Hillesum 1941-1943

Więcej

Niekiedy wykonywanie prozaicznych czynności kosztuje mnie tyle wytężonego wysiłku, że niemal brakuje mi sił na cokolwiek innego: wstawanie, mycie się, gimnastyka, zakładanie rajstop (bez dziur), nakrywanie do stołu, jednym słowem – stałe „odnajdywanie się” w codziennym życiu. Kiedy po prostu wstaję punktualnie, podobnie jak każdy obywatel, towarzyszy mi uczucie dumy, że dokonałam Bóg wie jakiego cudu. Mimo to zachowanie zewnętrznej dyscypliny pozostaje dla mnie najważniejsze tak długo, póki duchowa nie jest w normie. Gdy rankiem zdarza mi się spać godzinę dłużej, nie oznacza to, że się „wyspałam”, znaczy natomiast niemożność sprostania życiu oraz zastój.

Niekiedy wykonywanie prozaicznych czynności kosztuje mnie tyle wytężonego wysiłku, że niemal brakuje mi sił na cokolwiek innego: wstawanie, ...

Rozwiń
Etty Hillesum Przerwane życie: Pamiętnik Etty Hillesum 1941-1943 Zobacz więcej

A ja wierzę w Boga, nawet jeżeli wkrótce w Polsce zeżrą mnie wszy.

A ja wierzę w Boga, nawet jeżeli wkrótce w Polsce zeżrą mnie wszy.

Etty Hillesum Przerwane życie: Pamiętnik Etty Hillesum 1941-1943 Zobacz więcej

Jesteśmy w "domu", siedząc pod gołym niebem, w każdym zakątku kuli ziemskiej, jeśli tylko nosimy wszystko w sobie.

Jesteśmy w "domu", siedząc pod gołym niebem, w każdym zakątku kuli ziemskiej, jeśli tylko nosimy wszystko w sobie.

Etty Hillesum Przerwane życie: Pamiętnik Etty Hillesum 1941-1943 Zobacz więcej
Więcej