rozwiń zwiń

Przekleństwa niewinności

Okładka książki Przekleństwa niewinności autorstwa Jeffrey Eugenides
Jeffrey Eugenides Wydawnictwo: Mova Ekranizacje: Przekleństwa niewinności (2001) literatura piękna
288 str. 4 godz. 48 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Tytuł oryginału:
The Virgin Suicides
Data wydania:
2025-09-10
Data 1. wyd. pol.:
2001-01-01
Data 1. wydania:
2002-10-01
Liczba stron:
288
Czas czytania
4 godz. 48 min.
Język:
polski
ISBN:
9788384171219
Tłumacz:
Aga Zano
Ekranizacje:
Przekleństwa niewinności (2001)
„Przekleństwa niewinności” to kultowa powieść Jeffreya Eugenidesa, teraz w nowym tłumaczeniu Agi Zano.

Akcja rozgrywa się w latach 70. XX wieku na amerykańskich przedmieściach, gdzie pięć niezwykłych sióstr staje się przedmiotem obsesyjnego zainteresowania grupy nastoletnich chłopców. W ciągu zaledwie roku każda z nich odbiera sobie życie. Po latach dawni sąsiedzi próbują zrozumieć dramatyczne wydarzenia, które rozegrały się w rodzinie zdominowanej przez rygorystyczne zasady moralne i religijne. Ich wspomnienia tworzą zbiorową narrację, pełną tęsknoty i prób wyjaśnienia tajemnicy tragicznego losu Cecilii, Therese, Bonnie, Lux i Mary.

Powieść, zekranizowana przez Sofię Coppolę i przetłumaczona na wiele języków, zyskała status klasyki literatury amerykańskiej. Michiko Kakutani nazwała ją „małą, lecz potężną operą w formie powieści”, podkreślając jej wyjątkowy klimat. „Przekleństwa niewinności” to poruszająca i poetycka opowieść o dorastaniu, młodzieńczej fascynacji, seksualności, lękach i śmierci. Po raz pierwszy wydana w 1993 roku, w Polsce znana także jako „Samobójczynie”, przyniosła Eugenidesowi miano jednego z najciekawszych głosów współczesnej literatury. Autor z niezwykłą wrażliwością i czarnym humorem oddaje złożoność emocji towarzyszących młodości.

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Przekleństwa niewinności w ulubionej księgarni i Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Przekleństwa niewinności



3109 464

Oceny książki Przekleństwa niewinności

Średnia ocen
7,2 / 10
2321 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
1773
766

Na półkach: ,

„Przekleństwa niewinności” Jeffreya Eugenidesa to książka, o której trudno opowiadać lekko – nawet jeśli mówi się o niej komuś „po prostu”. To historia smutna, duszna, zostawiająca czytelnika z jednym, uporczywym pytaniem: dlaczego?. I chyba właśnie to jest w niej najbardziej poruszające – że nie dostajemy jasnych odpowiedzi.

Powieść opowiadana jest z perspektywy grupy chłopców, którzy dorastając na amerykańskich przedmieściach lat 70., niemal obsesyjnie skupiają się na pięciu siostrach Lisbon. Dziewczyny są dla nich tajemnicą, mitem, czymś nie do końca realnym. Zbierają strzępy informacji, wspomnienia, przedmioty, próbując po latach zrozumieć tragedię, która rozegrała się za zamkniętymi drzwiami ich domu. Ta obsesja nie jest tu sensacją – raczej cichym, niepokojącym dowodem na to, jak bardzo nie potrafimy dotrzeć do drugiego człowieka.

Choć motyw samobójstw mocno przyciąga uwagę i nadaje historii ciężar, książka nie sprowadza się tylko do niego. To opowieść o dorastaniu, tłumionych emocjach, religijnym rygorze, samotności i niezrozumieniu. Jedyne, czego naprawdę można żałować, to brak bezpośredniego wglądu w myśli samych bohaterek – w to, co naprawdę działo się w ich świecie. Wszystko poznajemy z zewnątrz, przez cudze domysły i wspomnienia, co tylko wzmacnia poczucie bezradności.

To powieść cicha, poetycka, a jednocześnie bardzo intensywna emocjonalnie. Zostaje w głowie na długo i nie daje prostego zamknięcia. Może właśnie dlatego „Przekleństwa niewinności” wciąż są tak poruszające – bo pokazują, że nie każdą historię da się wytłumaczyć, nawet jeśli bardzo się staramy.

„Przekleństwa niewinności” Jeffreya Eugenidesa to książka, o której trudno opowiadać lekko – nawet jeśli mówi się o niej komuś „po prostu”. To historia smutna, duszna, zostawiająca czytelnika z jednym, uporczywym pytaniem: dlaczego?. I chyba właśnie to jest w niej najbardziej poruszające – że nie dostajemy jasnych odpowiedzi.

Powieść opowiadana jest z perspektywy grupy...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

6570 użytkowników ma tytuł Przekleństwa niewinności na półkach głównych
  • 3 456
  • 3 054
  • 60
1007 użytkowników ma tytuł Przekleństwa niewinności na półkach dodatkowych
  • 596
  • 194
  • 58
  • 50
  • 45
  • 32
  • 32

Tagi i tematy do książki Przekleństwa niewinności

Inne książki autora

Okładka książki Zadie Smith przedstawia. Poparzone dzieci Ameryki Judy Budnitz, Dave Eggers, Jeffrey Eugenides, Jonathan Safran Foer, David Foster Wallace, Myla Goldberg, Ken Kalfus, Jonathan Lethem, Zadie Smith
Ocena 6,0
Zadie Smith przedstawia. Poparzone dzieci Ameryki Judy Budnitz, Dave Eggers, Jeffrey Eugenides, Jonathan Safran Foer, David Foster Wallace, Myla Goldberg, Ken Kalfus, Jonathan Lethem, Zadie Smith
Jeffrey Eugenides
Jeffrey Eugenides
Amerykański pisarz grecko-irlandzkiego pochodzenia. Ukończył Brown University, gdzie zdobył tytuł magistra języka angielskiego oraz Creative Writing na Stanford University. Jego debiutancka powieść "Samobójczynie" (znana bardziej jako "Przekleństwa niewinności" - ang. "The Virgin Suicides") odniosła sukces wkrótce po ukazaniu się w 1993. Przetłumaczono ją na piętnaście języków oraz zekranizowano. Za powieść "Middlesex" otrzymał nagrodę Pulitzera. Różne prace Eugenidesa ukazały się w "The New Yorker", "The Paris Review", "The Yale Review", "Best American Short Stories", "The Gettysburg Review" oraz "Granta's Best of Young American Novelists". Jeffrey Eugenides jest członkiem prestiżowej Fundacji Guggenheima oraz National Endowment for the Arts, laureatem Whiting Writers Award, oraz Henry D. Vursell Memorial Award ustanowionej przez Amerykańską Akademię Sztuki i Literatury. Przez ostatnich kilka lat był nauczycielem akademickim Berliner Kunstlerprogramm of the DAAD oraz Amerykańskiej Akademii w Berlinie. Eugenides mieszka obecnie w Chicago ze swoją żoną i córką.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Serce to samotny myśliwy Carson McCullers
Serce to samotny myśliwy
Carson McCullers
Jak wygląda prawda o nas samych? Rodzimy się w samotności, żyjemy samotnie i umieramy sami. Pomimo tego, że wokół każdego z nas możemy znaleźć kochające i wspierające osoby, pomimo, że sami jesteśmy przekonani, że otacza nas wiele przychylnych nam ludzi, jeżeli głębiej się nad tym zastanowimy, okazuje się, że nasza samotność jest najzupełniej naturalnym i normalnym stanem. Nie ma w tym nic złego, że wybieramy życie w pojedynkę, nawet mając partnera/kę, dzieci czy ukochane zwierzęta. Zdrowy egoizm nie jest niczym złym. Dbanie o własny dobrostan też nie przekreśla nas jako istoty ludzkie. Najgorsze, co możemy zrobić to wisieć na kimś, być uzależnionym od innych, od ich komplementów, mniej lub bardziej trafionych porad czy pieniędzy. John Singer będąc obarczonym problemami innych, stając się ich niemym powiernikiem, pomimo, że sam się o to nie prosił, ani o przyznanie mu takiej dość uciążliwej roli, będąc mocno skonfundowany zaistniałą sytuacją, sam mierzy się z własnymi demonami. Nikt z odwiedzających go, nie proponuje mu, aby się wyżalił, nikt nawet nie pomyślał, żeby mu ulżyć w jego cierpieniu, bo go nie widział, albo nie chciał zauważyć skupiając się na sobie i swoich udrękach. Czy mamy prawo, aby tak oceniać bohaterów, jako samolubnych zapatrzonych w siebie egoistów? I tak i nie. Ludzi, których spotykamy na kartach tej jakże mocno zapadającej w serce powieści, trudno winić o ich krótkowzroczność, gdyż sami borykają się z wieloma dramatami i w pewien sposób są ograniczeni środowiskiem, prostym światem, z którego się wywodzą. Trudno im wyjrzeć dalej, niż poza czubek własnego nosa, bo sami są dość mocno poharatani przez życie. Urzekająca jest głęboka dojrzałość i przenikliwość młodej autorki, której ogromne pokłady empatii, zrozumienia, ale też sprzeciwu wobec niesprawiedliwości zostały mocno zaakcentowane w tej powieści. Brak tu jakiegoś pełnego domknięcia, ale to tylko silniej pobudza czytelnika do refleksji nad sobą i swoją egzystencją. Gorąco polecam
kasiaman55 - awatar kasiaman55
ocenił na 7 19 dni temu
Intryga małżeńska Jeffrey Eugenides
Intryga małżeńska
Jeffrey Eugenides
Właśnie skończyłam czytać. To było moje pierwsze zetknięcie z pupilem czytelników zza wielkiej wody, Jeffreyem Eugenidesem. I o ile ja jego fanką nie zostanę, o tyle zapamiętam jego powieść jako tę, przy której zdarzało mi się czuć nieodpartą pokusę, aby chwycić za zakreślacz i zacząć po niej mazać kolorem, choć zazwyczaj jestem zagorzałym przeciwnikiem traktowania książek w ten sposób. Krótko, rzecz traktuje o nim, o niej i o nim, oraz o skomplikowanej (albo banalnej, punkt widzenia zależy od punktu siedzenia) relacji, w której razem tkwią i nie do końca wiedzą, jak się w niej odnaleźć. Każde z nich próbuje poradzić sobie z tym inaczej, Mitchell odrzucony przez Madeleine szuka ratunku w religii i mistycyźmie, Madeleine ukojenie próbuje znaleźć w patologicznym przeświadczeniu, że jej miłość potrafi uzdrowić Leonarda, a ten, będąc w centrum tego osobliwego trójkąta rozdaje karty między jednym a drugim rzutem choroby maniakalno-depresyjnej, którą u niego zdiagnozowano. Leonard ma nad nimi przewagę, może na więcej sobie pozwolić, więcej zostanie mu wybaczone, bo ktoś, kto kiedyś przeczytał grube książki i zdał autoryzowany przez władzę egzamin, na kartce papieru poświadczył swoim podpisem, że Leonard jest chory psychicznie i jego mózg nie pracuje tak, jak pracować powinien. Kto jednak powinien mieć prawo do tego, aby określać, co jest normalne i pożądane, a jakie zachowania i uczucia powinniśmy eliminować? Czy smutek i agresja, dopóki wymierzane są wyłącznie w samego siebie, a nie zagrażają zdrowiu i życiu innych osób, są zawsze złe? Dlaczego za normalne uznajemy wyłącznie to, co jest typowe dla większości? Może wcale nie jesteśmy tak inteligentni i tolerancyjni za jakich chcielibyśmy uchodzić, skoro z lękiem i obrzydzeniem podchodzimy do tego, co inne i rzadko spotykane? Podobno każdy geniusz, który chodził po naszej planecie, był szaleńcem, u którego z łatwością można by było zdiagnozować jakąś chorobę psychiczną. Może to my – tzw. normalni – powinniśmy w końcu pogodzić się z naszą przeciętnością i dopuścić do siebie myśl, że istnieją jeszcze inne poziomy świadomości, w których nigdy nie będzie nam dane się poruszać? I to wcale nie oznacza, że one są złe. Są po prostu inne. Tekst pochodzi z mojego bloga: http://fochzprzytupem.wordpress.com/2014/04/27/wszyscy-potrzebujemy-pomocy-psychologa/
Przemek1994 - awatar Przemek1994
ocenił na 7 3 miesiące temu
Marzyciele Gilbert Adair
Marzyciele
Gilbert Adair
Historia trojga „niewinnych czarodziei” – rodzeństwa młodych Francuzów i amerykańskiego studenta szkoły filmowej – jest opowiedziana w sposób finezyjny, ale mało angażujący emocjonalnie. Gilbert Adair formuje swą narrację z długich, czasem niemal Proustowskich zdań, nasyconych poetyckimi metaforami i odniesieniami do rozmaitych tekstów kultury. Ma to być w założeniu proza subtelna i erudycyjna. Miejscami jednak autor ociera się o pretensjonalność czy wręcz literackie efekciarstwo. Mami nas estetycznymi błyskotkami, nie oferując ani przekonującej fabuły, ani wyrazistych bohaterów. Rzecz dzieje się głównie w Paryżu, w zapuszczonym domu poety-outsidera, który na pewien czas wybywa z żoną poza miasto. W stolicy zostają jego dorastające dzieci: Danielle i Guillaume. Wcześniej, jako bywalcy paryskiej Kinoteki, zaprzyjaźniają się z dzielącym ich pasję Amerykaninem Matthew. Kiedy z powodów politycznych kino zostaje zamknięte, odnajdują wspólny azyl w tajemniczym zaciszu powierzonego ich opiece mieszkania (a ściślej w przeznaczonym dla siebie skrzydle, zwanym quartier des enfants). Tam izolują się od świata, początkowo oddając się swym filmowym fascynacjom (sztuczki aktorskie, zabawy w skojarzenia), by stopniowo wciągnąć nieśmiałego Matthew w ryzykowną erotyczną grę, której czarowi wszyscy bez reszty ulegną. Uwikłani w miłosny trójkąt przyjaciele spędzający większość czasu w wielkiej wannie, ignorujący tabu, z marzycielską beztroską dokonujący kolejnych aktów transgresji… Wreszcie wyrwani z tego snu na jawie przez kamień zbijający szybę w oknie… kamień ulicznej rewolucji. Jest bowiem maj 1968 roku i fala lewicowych protestów przetacza się przez Europę… W swej końcowej fazie powieść z psychologicznej przekształca się w społecznie zaangażowaną i niebezpiecznie dryfuje w stronę tendencyjnego patosu. Intymny mikrokosmos trojga owładniętych perwersją nastolatków przenosi się w wymiar politycznego makrokosmosu, na którego sztandarach widnieją Marks, Che Guevarra czy Ho Szi Min. Sztandary wznoszą zaś takie persony jak Daniel Cohn-Bendit. Ten zabieg zupełnie nie przekonuje, niekorzystnie wpływa na odbiór całej książki. Pozostajemy z wrażeniem scenograficznego efekciarstwa, choć przyznajmy – częściowo zamierzonego – jako że Adair kreował swój tekst na utwór filmowy (co zresztą znalazło wyraz w adaptacji wyreżyserowanej przez Bertolucciego w 2003 r.). Opowieść ma pewien urok, nie można jej także odmówić walorów językowych. Jednak długimi fragmentami nuży. Brak w niej czegoś poruszającego, jakiegoś wewnętrznego ognia, który powinien przecież emanować z zachowania bohaterów. Trudno wczuć się w ich przeżycia i konflikty, trudno wreszcie sympatyzować z neomarksistowską rewolucją, pomyślaną jako puenta utworu. Wybrane cytaty 1) – Nigdy się nie zabiję – odpowiedział bez ogródek Matthew. – Wierzę (…) że jeśli człowiek odbiera sobie życie, idzie do piekła (…) – Człowiek odbiera sobie życie, bo rodzi się w piekle (Danielle). 2) Gdyby słowo amour nie rymowało się z toujours, być może nigdy nie odczuwalibyśmy potrzeby utożsamiania miłości z wiecznością (Danielle). 3) Zgnilizna, mój drogi Matthew, jest interesująca, tylko dopóki nie zerwiesz jej skorupy i nie przyjrzysz się uważnie temu, co tkwi pod spodem (Danielle). 4) Jego skrzydła były bezużyteczne niby skrzydła mewy uwięzionej w plamie rozlanej ropy (narrator o Matthew). 5) Śmierć czasami nokautuje człowieka, czasem zaś wygrywa z nim na punkty. Tak czy inaczej, pośmiertnie wznosi przeciwnikowi pomnik (narrator).
Wojtek Kusiński - awatar Wojtek Kusiński
ocenił na 6 3 lata temu
Strasznie głośno, niesamowicie blisko Jonathan Safran Foer
Strasznie głośno, niesamowicie blisko
Jonathan Safran Foer
Książka „Strasznie głośno, niesamowicie blisko” Jonathana Safrana Foera zmusza czytelnika do refleksji. Jak sobie poradzić ze śmiercią kogoś bliskiego? Czy da się dalej żyć? Oskar, nie mogąc pogodzić się ze śmiercią ukochanego taty, szuka odpowiedzi w swojej wyobraźni, wymyślając wynalazki, czyniące ludzi wrażliwszymi na uczucia innych, cofające czas, spotykając innych. Udaje mu się poznać wielu ludzi, którzy kryją własne traumy i różnymi sposobami, często dziwnymi i niezrozumiałymi, usiłują egzystować mimo bólu. Doświadczenie osobiste staje się doznaniem powszechnym. Oskarowi towarzyszą z oddali bliscy również dotknięci traumą śmierci, każdy ma swoją drogę życiową: pomagają, cierpią w milczeniu, ranią bliskich, uciekają od uczuć, zadają pytania, np.: Czy miłość ma sens, jeśli zawsze kończy się czyjąś śmiercią i niewyobrażalnym bólem? Dlaczego mało mówimy o uczuciach? Co to znaczy żyć? Dlaczego człowiek jest tak nieprawdopodobnie samotny? Co jest najważniejsze w życiu? Czym jest człowiek? Czymś czy niczym? W czym wyraża się osobowość człowieka? Dlaczego jest w nas "tyle nieodbytych rozmów"? Dlaczego ludzie nigdy nie potrafią powiedzieć w porę, co myślą? Nie bez przyczyny chłopiec ma na imię Oskar, a pojęcia "black", "klucz" i "dół" mu towarzyszą. Foer odwołuje się do kilku lektur, np. do "Hamleta" Szekspira i krótkiej historii czasu" Hawkinga, które pogłębiają rozważania autora. Zróżnicowanie stylistyczne, grafika, ascetyczne ilustracje uzupełniają treść książki, czyniąc z niej kompletną całość. Nie da się uciec od powagi rozważań, nie da wzruszyć ramionami, bo mnie to nie dotyczy. Autor trzyma nas mocno i zmusza do zatrzymania rozbieganych myśli i własnych pytań.
Anna - awatar Anna
oceniła na 8 8 miesięcy temu
Middlesex Jeffrey Eugenides
Middlesex
Jeffrey Eugenides
Ta książka mogłaby spokojnie być o 200 stron krótsza. Jakby tak wyciąć zbyt dłużące się dygresje i kompletnie nieistotne fragmenty (np. o pracy Desdemony dla tego pseudo-kościoła - co to w ogóle było, po co?), to czytałoby się lżej. Denerwuje mnie to, że było mnóstwo takich sytuacji - misternie budowanych wątków, co do najmniejszego detalu, żeby finalnie okazało się to zbędne, nieistotne lub umarło śmiercią naturalną. Dla mnie najlepszy fragment dotyczył romansu z Przedmiotem. Przypomniał mi się okres gimnazjum i - tu apel do rodziców - jeśli się wam wydaje, że 14/15-latek nie myśli o seksie lub niczego nie robi w tym kierunku, to jesteście bardzo naiwni. Czuję, że po tej lekturze ja i moi rówieśnicy jesteśmy z czasów swojej młodości totalnie rozgrzeszeni. Konstrukcję głównego bohatera uważam za całkiem udaną, widać, że książka powstała jeszcze przed czasami hiper-poprawności politycznej, co jest bardzo na plus. Trochę w tej perspektywie hermafrodyty nie pomaga język polski, który jednak rozróżnia rodzaje. Z tego tytułu ciężko było oswoić się z myślą, że Tessie od razu zaczęła mówić do córki per "on". Myślę, że ten Pulitzer wynika głównie z kontrowersyjnego tematu (jak na wczesne lata 2000). Stylistycznie przystępnie, ale jakoś mi się dłużyła cała lektura, nie miałam takiego uczucia, że nie mogę się oderwać. Wręcz przeciwnie, niekiedy się zmuszałam.
Karusia - awatar Karusia
oceniła na 7 15 dni temu
Betonowy ogród Ian McEwan
Betonowy ogród
Ian McEwan
Historia od początku intryguje i trzyma w napięciu. Już po przeczytaniu pierwszego rozdziału, gdzie wszystkie elementy istotne fabularnie zostają rozstawione jak pionki na szachownicy, wiemy, czego możemy się spodziewać i przypuszczamy, co się stanie. I ta świadomość jest niepokojąca, nie pozwala się oderwać od opowiadania, bo obiecuje coś niespotykanego i niecodziennego. Miejsce wydarzeń jest oderwane od rzeczywistości, odizolowane, jakby nie istniało naprawdę; widać tu nawiązanie do biblijnego Edenu, miejsca uznawanego za alegorię dzieciństwa, z którego wygnanie byłoby inicjacją wejścia w dorosłość. Z tą różnicą, że pierwsi ludzie w Edenie - dzieci w Cementowym Ogrodzie, musiały pochować swojego Boga - swoją matkę i teraz pozostawione same sobie, bez nadzoru, nie wiedzą, co mają robić, nie mają kierunku, celu poza utrzymaniem stanu obecnego. Do wygnania nigdy nie dochodzi. Mamy wgląd jedynie w myśli Jacka, 15-latka, który poddaje się swoim potrzebom i kaprysom, coraz bardziej odczuwając zobojętnienie i tęsknotę za matką, siłą wyznaczającą kierunek, dającą zrozumienie i ciepło. Naturalnie pojawia się w nim poszukiwanie wzoru postępowania, jakim jest postać z książki przygodowej i poddanie się woli kogoś, kto daje poczucie celowości spełniające się w zaimponowaniu starszej siostrze. Dzieci ani razu nie wspominają w opowieści o abstrakcyjnych pojęciach, takich jak bóg czy dobro i zło. Nie znają ich, jedyne do czego się odwołują to wstyd, który pojawia się w momencie, gdy najmłodszy chłopiec z rodzeństwa chce włożyć sukienkę. Jednak odrzucają go na rzecz tego, co uważają za zabawne. To jak dzieci radzą sobie z nową sytuacją, rozwija się naturalnie, nie jest zakłócane przez nikogo z zewnątrz. Autor chce, abyśmy zadali sobie pytanie: Co się dzieje, gdy w życiu dziecka zabraknie rodzica, opiekuna, mentora, który narzuca zasady? Czy to jak sobie będzie z tym radzić jest złe? A jeżeli jest to w jakim kontekście? Jeżeli w tym onirycznym świecie istnieje tylko to rodzeństwo i nikt więcej, to dlaczego mieliby żyć inaczej? Kto mówi, że mają żyć inaczej? Element z obcym pojawiającym się w połowie opowiadania, wchodzącym do ich domu, Derekiem jest przypomnieniem, że jednak nie żyją oni w próżni, że społeczne normy wciąż istnieją wokół nich i tylko w kontekście „społecznym” cała sytuacja uważana jest za niemoralną. To, co działo się w ich domu, było tylko ich sprawą, dopóki nie dowiedział się o tym ktoś z zewnątrz. Czy zatem o czynie niemoralnym mówimy tylko wtedy kiedy społeczeństwo tak osądzi? Zakończenie jest otwarte, ale płynie z niego odpowiedź: tak. Autor nie stawia tezy o istnieniu obiektywnej moralności, nie podejmuje kwestii trudniejszych dylematów moralnych, jak na przykład, w przytaczanym przez wielu badaczy literatury nawiązaniu, motywie Kompleksu Edypa; Edyp zabija własnego ojca, w Cementowym ogrodzie z kolei ojciec umiera z powodu choroby. Autor wybrał łagodniejszą wersję, szokującą, jednak nie tak skrajną. Gdyby Jack zabił ojca, nawet przypadkowo, a reszta opowieści pozostałby podobna, nadal zawieszona w próżni braku społecznego osądu i normowania, wszystko potoczyłoby się tak samo, rodzeństwo dostosowałoby się do zaistniałej sytuacji naturalnie i płynnie, po jakimś czasie wykształcając nowe zasady, nie osądzając, tylko akceptując to, co uznałoby za słuszne we własnym kręgu. Przez łagodniejsze przedstawienie sytuacji, wywarcie większego nacisku na opisy czułości i niewinności dzieci dostajemy obraz bardziej przystępny. Pomimo tego, że przez wielu opowiadanie uważane jest za kontrowersyjne, to mając świadomość tego do czego zdolny jest człowiek, wypada na bardzo ostrożne, niemal łagodne jak broszura edukacyjna dla purytan, aby swoją treścią nikogo za bardzo nie gorszyć, ani nie urazić. To debiut zapowiadający pisarza o wnikliwym spojrzeniu na ludzką naturę, napisany językiem wykształconego białego człowieka dla wykształconych białych ludzi z głęboko zakorzenionym chrześcijańskim poczuciem moralności, mający na celu delikatnie zmusić ich do refleksji nad własnymi osądami. Polecam dla tych, którzy nie lubią niczego dosadnie, ale szukają ładnie podanej prawdy ponad kulturowej.
AnnaSiberian - awatar AnnaSiberian
ocenił na 6 16 dni temu
Upiorny Jaś i biblia snów Sylvia Plath
Upiorny Jaś i biblia snów
Sylvia Plath
„Upiorny Jaś i biblia snów” i „Johnny Panika i Biblia Snów oraz inne opowiadania” Sylvii Plath („Joanny Panic and He Bible of Dreams”, tłumaczyli: kiedyś Tomasz Bieroń, Marek Obarski, Teresa Truszkowska, teraz: Aga Zano, wydane: kiedyś Zysk i S-ka Wydawnictwo 1995, teraz Marginesy 2024) 1. Dlaczego? Na spotkanie NKC opowiadania z nowego tłumaczenia, a że w lokalnej bibliotece było wydanie stare – to poczytałam oba. Wolę stare. Różnicę widać nawet w tłumaczeniu tytułowego opowiadania zbioru. W nowym wydaniu jest kilkanaście tekstów więcej, ale najważniejsze i najcenniejsze są te, które należą do tych kanonicznych i są w obu tomach. 2. I jak? Jak zawsze po spotkaniu klubu – podwyższam ocenę. O Sylvii Plath wszyscy wszystko wiedzą. „Szklany klosz” też jakoś ostatnio wrócił z uwagami, że nie taki dobry, że nie tak, że dziś inaczej by to napisać trzeba było. Nie sięgnę po tę powieść z dwóch powodów. Jeśli jest tak przejmująca, jak ją kiedyś odebrałam – boję się czytać. Jeśli jest słabsza niż pamiętam – wolę uniknąć rozczarowania. Czy opowiadania są dobre? Chyba lepsze, bardziej różnorodne niż powieść. Są nawet bardzo dobre. Szkoda, że nie wszystkie (malkontenctwo moje, zlituj się, ile lat miała pisarka w chwili śmierci?). Ale warto doczytać tom do końca, do tekstu finałowego (jest w tomie wydanym przez Marginesy), by zrozumieć, dlaczego jeden z profesorów Sylvii twierdził, że nigdy nie spotkał tak utalentowanego artysty. Zapamiętane: „Pięćdziesiąty dziewiąty niedźwiedź” (o, słodka Sadie o smukłej bezbronnej ? – sylwetce), „Mary Ventura i dziewiąte królestwo” (ciekawe tak, że warto poszukać ciekawych esejów dostępnych w prasie anglojęzycznej – dla mnie to spory wysiłek ,fajnie mają ci, którzy uczyli się języków obcych porządnie), „Lala Serdeńko i monterzy” (ale smaczny tekst), „Chłopiec z delfinem” (ziemno, dosłownie i w przenośni), „Skrzynka życzeń” (tragiczne, ironiczne, przerażające – czytała „wszystko, żeby tylko nie musieć się mierzyć z pustką zionącą w jej głowie”). 3. Dokąd mnie to prowadzi? Och, muszę przeczytać „Dżumę”, wczoraj byłaś zła na zielono” i opowiadania Thomasa Bernhardta. I jeszcze to coś Chambersa… (pamiętacie Carcosę?). Część do czwartku, część do poniedziałku. Czytanie to stres i wyścig. - - - - - - - - -
Kate Lost - awatar Kate Lost
ocenił na 8 8 miesięcy temu

Cytaty z książki Przekleństwa niewinności

Więcej

-Zasadniczo mamy tu do czynienia z marzycielką. Kimś pozbawionym kontaktu z rzeczywistością. Kiedy skoczyła prawdopodobnie sądziła, że wzbije się w powietrze.

-Zasadniczo mamy tu do czynienia z marzycielką. Kimś pozbawionym kontaktu z rzeczywistością. Kiedy skoczyła prawdopodobnie sądziła, że wzbij...

Rozwiń
Jeffrey Eugenides Przekleństwa niewinności Zobacz więcej

- Okno nadal było otwarte - mówił pan Lisbon. - Nie sądzę, żebyśmy w ogóle pamiętali, aby je zamknąć. Dopiero teraz zrozumiałem, że muszę zamknąć to okno, bo w przeciwnym razie zawsze już będzie z niego wyskakiwać.

- Okno nadal było otwarte - mówił pan Lisbon. - Nie sądzę, żebyśmy w ogóle pamiętali, aby je zamknąć. Dopiero teraz zrozumiałem, że muszę za...

Rozwiń
Jeffrey Eugenides Przekleństwa niewinności Zobacz więcej

Dzięki takim gestom - zwyczajnym, ludzkim, uczynnym, życzliwym - życie nie traciło sensu.

Dzięki takim gestom - zwyczajnym, ludzkim, uczynnym, życzliwym - życie nie traciło sensu.

Jeffrey Eugenides Przekleństwa niewinności Zobacz więcej
Więcej