Przekleństwa niewinności

Okładka książki Przekleństwa niewinności
Jeffrey Eugenides Wydawnictwo: Sonia Draga literatura piękna
264 str. 4 godz. 24 min.
Kategoria:
literatura piękna
Tytuł oryginału:
The Virgin Suicides
Wydawnictwo:
Sonia Draga
Data wydania:
2019-03-20
Data 1. wyd. pol.:
2001-01-01
Data 1. wydania:
2002-10-01
Liczba stron:
264
Czas czytania
4 godz. 24 min.
Język:
polski
ISBN:
9788381106931
Tłumacz:
Witold Kurylak
Tagi:
samobójczynie literatura amerykańska nastolatki samobójstwo
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Poczekaj, szukamy dla Ciebie najlepszych ofert

Pozostałe księgarnie

Informacja

Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Reklama

Oficjalne recenzje i

Trudne dzieciństwo


Link do recenzji

1917 14 296

Oceny

Średnia ocen
7,2 / 10
1744 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
20
5

Na półkach:

"Kiełkowały w martwych godzinach nauki własnej , rozkwitały po drodze do wodotrysku z wodą do picia i były konsumowane w kabinie nad aulą, pośród niewygodnych lamp scenicznych i kabli. Spotkania chłopców z Lux miały charakter przelotny(...)"

Książka traktująca o bardzo trudnym temacie. Zbiorowe samobójstwo opisane z perspektywy zbiorowego narratora — sąsiadów samobójczyń, dorastających chłopaków zafascynowanych ich ciałami,

Książka jest piękna i na pierwszy rzut oka problematyczna. Coś jak z Lolitą. Według mnie autor jednak walczy ze wszystkim tym co opisuje. Seksualizacja młodych kobiet, opisana pięknym, literackim językiem służy stworzeniu paraboli dla patriarchalnego społeczeństwa. Bohaterki — podmiot zbiorowy — są klasyfikowane przez zbiorowego narratora, opisywane seksualnym językiem, okrywane fascynacją cielesności przypisywaną okresowi dojrzewania. Są pozbawione swojej podmiotowości, skryte za tajemnicą swojej śmierci, są możliwe do poznania jedynie przez przedmiotu i ułamki zdarzeń. Im samym odebrano głos, z rzadka jedynie podejmują jakąś akcję, przemykają się w dialogu. Właściwie większość książki to obserwowanie ich w zamknięciu. Mizoginia i seksualizacja kobiet odbiera szansę mężczyznom na ich poznanie, na traktowanie kobiet zarówno jako odrębne byty, niezależne od siebie. Ich doświadczenie nie jest istotne, istotna jest cierpienie, które dodaje im szczęścia. Nawet gdy w książce dochodzi do dialogu między narratorem a podmiotem, to jest to jakiś para-dialog, posługujący się muzyką, tworem kultury idealizującej miłość. Idealizowanie smutku, chudości, bladości, efemeryczności i cierpienia to coś co w literaturze o kobietach jest bardzo częste. Częste jest też nieuwzględnienie krytyki tego zjawiska. Tutaj niektórym może wydawać się ukryta, jest moim zdaniem jednak dobitna i wystarczająca aby autora nie cancelować.

Na uwagę zasługuje ten język. Mięsisty i płynący. Opisy i towarzyszące im rozważania chłopców, które mieszają perspektywy czasu i przestrzeni — raz wydaje się, że mówią jako młodzi, raz narracja zstępuje z odległego świata dorosłości — są bezbłędne. Dotykają duszy i nie pozostawiają żadnego wrażenie niedosytu.

`To co w książce mnie raziło to za to gramatyczna konstrukcja niektórych zdań. Być może to wina tłumaczenia, ale pierwsze zdanie w książce i jego wielokrotność złożenia niemal odrzuca. Ta trudna śledzenie gramatyka trochę jednak odejmuje stylowi.

Rzeczą za którą nie mogę przyznać książce oceny 7/10 jest konstrukcja linii fabularnej. Autor nie trzyma nikogo w niepewności. Nie ma ani jednego wątku, którego koniec nie byłby nam znany zawczasu. Mimo, że szybko przerzucałem kolejne strony to towarzyszyło temu jakieś rozczarowanie. Chciałbym poznać choć jedną tajemnicę, mniejszą niż tą (nie)znaną od pierwszych stron.

"Kiełkowały w martwych godzinach nauki własnej , rozkwitały po drodze do wodotrysku z wodą do picia i były konsumowane w kabinie nad aulą, pośród niewygodnych lamp scenicznych i kabli. Spotkania chłopców z Lux miały charakter przelotny(...)"

Książka traktująca o bardzo trudnym temacie. Zbiorowe samobójstwo opisane z perspektywy zbiorowego narratora — sąsiadów samobójczyń,...

więcej Pokaż mimo to

0
avatar
102
26

Na półkach:

Wspaniałe tłumaczenie książki i okropne tytułu. Sama nie wiem jak bym ją zatytułowała, ale ta pozycja zasuguje na coś lepszego. No i okładka, tandeta.

Fabularnie, to powieść w kanonie amerykańskiej prozy typu panorama z fabułą. Coś jak Cormac, Kessey albo nawet Bukowski. Świat odgrywa pierwszą rolę, ciężko zdiagnozować początek i koniec. W pewnym sensie amerykańska proza przypomina japońską i to jest dziwne. Ale to coś co w tych pisarskich kanonach bardzo lubię.

Wspaniałe tłumaczenie książki i okropne tytułu. Sama nie wiem jak bym ją zatytułowała, ale ta pozycja zasuguje na coś lepszego. No i okładka, tandeta.

Fabularnie, to powieść w kanonie amerykańskiej prozy typu panorama z fabułą. Coś jak Cormac, Kessey albo nawet Bukowski. Świat odgrywa pierwszą rolę, ciężko zdiagnozować początek i koniec. W pewnym sensie amerykańska proza...

więcej Pokaż mimo to

0
avatar
128
25

Na półkach: ,

Anielskie nimfy w otoczce czegoś diabolicznego oczami zafascynowanych nimi chłopaków. Bardzo sensytywna narracja.

Anielskie nimfy w otoczce czegoś diabolicznego oczami zafascynowanych nimi chłopaków. Bardzo sensytywna narracja.

Pokaż mimo to

2
Reklama
avatar
913
257

Na półkach: , ,

"(...) dwoje rodziców wypłukanych z barw, jak negatywy fotograficzne, a za nimi ich pięć lśniących córek, ubranych w suknie domowej roboty, całe w koronkach i krezach, wypchane ich owocującymi ciałami."

Aura małomiasteczkowości, idylliczny obrazek amerykańskich spełnionych rodzin. A co najważniejsze, młodzieńcze sny powoli przeobrażające się w jawę, pierwsze zauroczenia, nieśmiałe podloty, ukradkowe spojrzenia, szał hormonów, miłości na śmierć i życie; skraj słodkiego dzieciństwa i pierwsze widoki dorosłości; niewinne dzieciaki, których pierwsze fascynacje, miłosne nadzieje powoli wprowadzają w świat dorosłych i ich problemów. W tym kiełkującym świecie, pośrodku tej amerykańskiej sielanki, ciemna plama, zamierający upadający dom, a w nim uwięziona szykująca się do wzlotu młodość - przydeptana, ze związanymi skrzydłami, z tęsknotą wypatrująca szans na normalność. Siostry Lisbon jakby "zawieszone w swoim dorastaniu", samotne w swych nastoletnich potrzebach, pragnieniach. Rodzina Lisbon to zaprzeczenie tego przyjemnego amerykańskiego otoczenia; to tykająca bomba, która w pewnym momencie wybucha pokrywając prochem tę małą, zwartą społeczność. Od tego momentu każdy przygląda się z niepokojem tej dysfunkcyjnej rodzinie, nikt jednak głośno nie mówi o widocznych gołym okiem nieprawidłowościach. Dopiero po latach, pojawiają się bardziej wylewne komentarze; każdy ma swoje własne zdanie na temat tragicznych losów sióstr Lisbon. Jak to w niewielkiej społeczności bywa, aż roi się od różnych wersji zdarzeń, od spekulacji. Siostry Lisbon stają się niejako legendą; po latach stają się częścią bujnych opowieści, układanek, z których każda wydaje się nie do końca prawdziwa w swych założeniach. Owiane tajemnicą, znikają z tego świata jedna po drugiej, a ich motywy do końca pozostają jedną wielką zagadką.

Historię Lisbonek śledzimy oczami ich sąsiadów, dziś już dorosłych osób, które cofają się do swych młodzieńczych lat i dawnych emocji. Narrator występuje w formie zbiorowej, co jest ciekawym zabiegiem, ponieważ nie jesteśmy w stanie dokładnie poznać tożsamości poszczególnych chłopców i ich w tej historii jakoś wydzielić. Wiemy tylko, że wspólnie, od wielu lat wracają myślami do głośnej sprawy ich sąsiadek. Ich opowieść oparta jest o zebrane dowody, o rozmowy przeprowadzone z osobami z sąsiedztwa, o ich własne młodzieńcze obserwacje. Zawsze gdzieś z oddali, obsesyjnie przyglądali się życiu swoich ekscentrycznych rówieśniczek, osadzając je w roli uczestniczek ich codziennych marzeń i snów. Obraz, który dostajemy jest więc całkowicie subiektywny, przysłonięty młodzieńczą fascynacją i skłonnością do fantazji. Siostry Lisbon jawią się więc nam jako istoty odrobinę pozaziemskie, anielskie, eteryczne, zlane w jedność. Dopiero po latach, w odbiorze już dorosłych mężczyzn, ten wizerunek przybiera na ostrości, staje się o wiele bardziej realistyczny. Odsłaniają się prawdziwe problemy, samobójcze motywy przestają być decyzją anielskich, nieprzystosowanych do ziemskiego świata istot, ale wyborem młodych, nieszczęśliwych dziewczyn z krwi i kości, którym zabrakło jakiejkolwiek pomocy z zewnątrz. Chłopcy zaślepieni swą miłością, zatopieni w fantazjach na temat młodych sąsiadek, nie byli w stanie dostrzec faktycznych problemów, z którymi mogły się one borykać. W ich radosnym, pełnym buzujących hormonów świecie nie było miejsca na dziewczęce tragedie. Tajemniczość sióstr była fascynująca; stanowiła idealne pole do chłopięcych fantazji i marzeń. A w cieniu tych uniesień cały czas tkwiła bolesna prawda, ból istnienia, było ciche wołanie o pomoc, którego nikt niestety nie dosłyszał. W tym odrealnionym wizerunku, nie było miejsca na żywe, prawdziwe emocje.

Atmosfera od początku jest niezwykle niepokojąca w tej dziwnej senności, bezruchu. Klimat duszny, przypominający mi ten z "Pikniku pod wiszącą skałą". Niby wydźwięk jest zupełnie inny, ale czuć w powietrzu ten sam powiew dziewczęcej niewinności, lekkości, hipnotyzującej młodości; a wszystko puszczone jakby w zwolnionym tempie, nienaturalnie, bo bez tej przecież przynależnej młodości - żywotności. Po chwili nie słychać nawet nutki dziewczęcego śmiechu. Świat zamiera w ciszy, wstrzymuje oddech. I tak na tym wstrzymanym oddechu obserwujemy upadający świat rodziny, w której zabrakło czegoś bardzo ważnego.

Ten świat dziewcząt, widziany oczami dorastających chłopców, pozostaje do końca tajemniczy i niezgłębiony. I rozumiem poniekąd wybór autora by tak tę historię przedstawić. Bo odnosząc się do słów jednej z bohaterek ("Najwyraźniej, panie doktorze, nigdy pan nie był trzynastolatką."), nie sądzę by dobrym rozwiązaniem byłoby silić się na wielką znajomość świata dorastających dziewcząt. Autor wybrnął więc z tego perfekcyjnie, wybierając na narratora młodych chłopców, którym ten kobiecy świat jawi się tak samo fascynujący jak i całkowicie obcy, pełen sekretów i niewiadomych. Współcześnie, bez problemu możemy wskazać zagrożenia jakie potencjalnie rodzi takie oddzielanie tych dwóch światów od siebie; kiedy te światy próbując się połączyć trafiają na mur niezrozumienia. Analogicznie tak samo możemy potraktować dystans pomiędzy światem dorosłych a młodzieży, który w tej powieści chyba jeszcze mocniej nawet się zaznacza. Takich barier jest w "Przekleństwach niewinności" mnóstwo i niezaprzeczalnie to niezrozumienie czyiś potrzeb i brutalna próba narzucenia własnej wizji, prowadzi do dramatu. Każdy oczywiście może tę historię widzieć i definiować na swój własny sposób; każdy też na czym innym może się w tej historii skupić. Mnie osobiście przygnębiła i poruszyła ona strasznie, bo gdzieś podskórnie czuję te emocje zagubionych, osamotnionych i zatrzymanych w procesie rozkwitania dziewcząt.

Moja osobista refleksja jest taka, że w tym szczególnym okresie dojrzewania niezwykle ważna jest uwaga i delikatność. Ważna jest każda próba, chęć zrozumienia tego skomplikowanego świata burzliwych emocji młodych ludzi, którzy często sami z tymi silnymi odczuciami sobie nie radzą. To czas trudny, czas przejścia, czas składania własnej tożsamości na nowo, czas nierzadko sprzecznych ze sobą oczekiwań, ale też piękny czas wzrostu, pełnego nadziei i marzeń. To czas kiedy młodym ludziom należy zapewnić odpowiednią opiekę; kiedy trzeba stanąć obok nich ramię w ramię, próbując być przyjacielem, sprzymierzeńcem a nie wrogiem i przeciwnikiem. Tylko uczestnicząc z nim w tym świecie pełnym zawirowań, jesteśmy w stanie utrzymać jakąkolwiek kontrolę nad tym wyjątkowo w tym okresie wrażliwym wnętrzem. W okresie dorastania wszystko przybiera na sile; każdy problem może urosnąć do rangi nierozwiązywalnego; każda niespełniona miłość może oznaczać koniec perspektyw na dalsze życie; każda obelga, złe słowo może znacznie zaburzyć i tak wyjątkowo chwiejną samoocenę młodego człowieka.
Podsumowując więc to wszystko, nigdy nie należy odgradzać się od tego nastoletniego świata; nie należy go wyśmiewać za jego wyolbrzymienia i przesadę; nie należy karcić za wielkie marzenia, za naiwne pragnienia. Bo jeśli tylko przed tym światem się zamkniemy, może się okazać, że już nigdy nie będziemy mieli okazji wejść do niego z powrotem. Już nigdy nie zdobędziemy zaufania, już nigdy nie zostaniemy potraktowani jako pomocnicy, jako rodzice, nauczyciele idący w kierunku tego młodego człowieka z dobrą intencją, z dobrą radą.

Dla mnie "Przekleństwa niewinności" stanowią powrót do młodzieńczych lat, kiedy każda nawet najmniejsza troska potrafiła uderzyć ze zdwojoną siłą. To takie spojrzenie na siebie, na rówieśników z przed lat, którym nie raz osuwał się grunt z pod nóg. Dziś te nieprzespane noce, morza wylewanych w poduszkę łez wydają się lekko "przesadzone". Dziś te zdarzenia, które tak mocno wstrząsały, zdają się tylko nieznacznym przecinkiem w życiu, czymś, co z punktu dorosłego człowieka, jest nie warte wszelkich zmartwień. Zmienia się perspektywa. Ale właśnie w momencie tych powrotów warto przytulić dawną siebie, bliskich wówczas ludzi i ich młode, skołatane serca i spróbować choć w jakiejś części cofnąć się do tamtejszych emocji i również dziś je zrozumieć. Właśnie przez to, że jako dorośli nabieramy tej grubej (niezbędnej oczywiście!) skóry, często nie potrafimy zmienić perspektywy widzenia i wyłuskać odrobiny tej empatii dla problemów młodzieży, które bądź co bądź są zupełnie różne od naszych.

I czasem potrzeba głośnego, rozdzierającego krzyku by otrzeźwieć. By to swoje kamienne, do cna racjonalne serce zwrócić w nieco innym kierunku.

Opowieść niepokojąca, pełna niewiadomych; konfrontacja wielkich marzeń i przejaskrawionych fantazji, z bolesną przyziemnością młodzieńczych utrapień.
Spojrzenia rzucane z oddali na dom pełen tajemnic. Teorie na temat "dziewczyńskiej rzeczywistości", snute z rumieńcem na twarzy i szybko bijącym sercem. I tych pięć enigmatycznych postaci, których życie zostało rozpisane na miliony scenariuszy. Będące obiektem westchnień, plotek, szalonych fantazji. A cały paradoks w tym, że tak samo jak pobudzały do życia innych, tak w tym momencie same usychały, zapadały się w sobie. Będąc najważniejszym punktem codziennych opowieści niczym jaśniejące gwiazdy, w rzeczywistości uwięzione gasły jedna po drugiej. I gdy wydawało się, że wiedza na temat życia sióstr jest tak wielka, realnie była nikła, daleka od prawdy, zbyt bliska fantazji.

Zostanie we mnie na długo. By cokolwiek w niej odkryć, trzeba trochę spojrzeć wstecz, cofnąć się do lat młodości. Nie opuszczając tej dorosłej perspektywy, może być trudno ją zrozumieć i docenić.
Powrót do młodzieńczych emocji, marzeń, trosk - tylko w taki sposób mamy szansę tę powieść w pełni poczuć.

"(...) dwoje rodziców wypłukanych z barw, jak negatywy fotograficzne, a za nimi ich pięć lśniących córek, ubranych w suknie domowej roboty, całe w koronkach i krezach, wypchane ich owocującymi ciałami."

Aura małomiasteczkowości, idylliczny obrazek amerykańskich spełnionych rodzin. A co najważniejsze, młodzieńcze sny powoli przeobrażające się w jawę, pierwsze zauroczenia,...

więcej Pokaż mimo to

21
avatar
503
129

Na półkach:

Nie mogłam nigdzie wypożyczyć tej książki. Żadna biblioteka nie miała tej pozycji na stanie, a w jedynej dobrze zaopatrzonej jakiś ignorant nie oddawał od dwóch lat i pewnie nie odda... A szkoda. W końcu zakupiwszy czytnik do e booków rzuciłam się na książki jakie tylko mogłam i chciałam. Okazało się, że jest dostępna. Z ogromną przyjemnością przeczytałam. Dla mnie literatura na najwyższym poziomie. Arcydzieło. Czy jeszcze ktoś tak dziś pisze?

Nie mogłam nigdzie wypożyczyć tej książki. Żadna biblioteka nie miała tej pozycji na stanie, a w jedynej dobrze zaopatrzonej jakiś ignorant nie oddawał od dwóch lat i pewnie nie odda... A szkoda. W końcu zakupiwszy czytnik do e booków rzuciłam się na książki jakie tylko mogłam i chciałam. Okazało się, że jest dostępna. Z ogromną przyjemnością przeczytałam. Dla mnie...

więcej Pokaż mimo to

5
avatar
191
30

Na półkach: , ,

Za każdym razem powoduje wbicie w fotel.

Za każdym razem powoduje wbicie w fotel.

Pokaż mimo to

0
avatar
1715
424

Na półkach: ,

Strasznie przygnębiająca, nawet jak na mnie. To najsłabsza pozycja tego autora.

Strasznie przygnębiająca, nawet jak na mnie. To najsłabsza pozycja tego autora.

Pokaż mimo to

1
avatar
86
2

Na półkach:

Słodko-gorzka historia o złudzeniach i fantazjach o tej drugiej płci.

Słodko-gorzka historia o złudzeniach i fantazjach o tej drugiej płci.

Pokaż mimo to

1
avatar
25
2

Na półkach:

Pan nigdy nie był trzynastoletnią dziewczynką, panie doktorze.

Pan nigdy nie był trzynastoletnią dziewczynką, panie doktorze.

Pokaż mimo to

2
avatar
700
243

Na półkach: ,

Trochę zgadzam się z jednym z użytkowników Goodreads – „Przekleństwa niewinności” czyta się jak niekończące się preludium do powieści, która tak naprawdę nigdy się nie zaczyna. Ale ja akurat lubię takie książki.

Było w tej lekturze coś pociągającego, przez co nie mogłam się od niej oderwać. Powieść wypełniona jest intrygującymi elementami i zabiegami językowymi – już sama nieobiektywna narracja w tak rzadko spotykanej pierwszej osobie liczby mnogiej robi wrażenie. Zresztą fascynacja chłopców z sąsiedztwa siostrami Lisbon jest miejscami tak przejaskrawiona, że aż fantastyczna; jest to również fascynacja, która – paradoksalnie – zaślepia chłopców tak, iż przestają widzieć dziewczęta jako odrębne jednostki i nie dostrzegają ich rozpaczliwego wołania o pomoc w wydostaniu się z bezsensownej pułapki, jaką powoli staje się ich życie. Ciekawym kontrastem jest przedstawienie heterogenicznego sąsiedztwa i pozornie niemal identycznych sióstr Lisbon, zamkniętych w dusznej atmosferze rygorystycznych zakazów, a nawet pozbawionych prawa do prywatności i samoekspresji.

Nie każdemu się spodoba, ale ja polecam tę książkę każdemu, kto nie potrzebuje wartkiej akcji, za to gotów jest zagłębić się w fabułę, w której centrum stoi zagadkowy świat ludzkiego umysłu – zarówno jego marzeń, jak i koszmarów.

Trochę zgadzam się z jednym z użytkowników Goodreads – „Przekleństwa niewinności” czyta się jak niekończące się preludium do powieści, która tak naprawdę nigdy się nie zaczyna. Ale ja akurat lubię takie książki.

Było w tej lekturze coś pociągającego, przez co nie mogłam się od niej oderwać. Powieść wypełniona jest intrygującymi elementami i zabiegami językowymi – już sama...

więcej Pokaż mimo to

3

Cytaty

Więcej
Jeffrey Eugenides Przekleństwa niewinności Zobacz więcej
Jeffrey Eugenides Przekleństwa niewinności Zobacz więcej
Jeffrey Eugenides Przekleństwa niewinności Zobacz więcej
Więcej
Reklama
zgłoś błąd