Proszę nikogo nie winić

Okładka książki Proszę nikogo nie winić
Zygmunt Zeydler-Zborowski Wydawnictwo: LTW Seria: Kryminał LTW kryminał, sensacja, thriller
158 str. 2 godz. 38 min.
Kategoria:
kryminał, sensacja, thriller
Format:
papier
Seria:
Kryminał LTW
Data wydania:
2013-03-12
Data 1. wyd. pol.:
2013-03-12
Liczba stron:
158
Czas czytania
2 godz. 38 min.
Język:
polski
ISBN:
9788375652697
Średnia ocen

                5,8 5,8 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Proszę nikogo nie winić w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Proszę nikogo nie winić

Średnia ocen
5,8 / 10
38 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
3663
712

Na półkach: ,

Pan Bugajski skutecznie postanawia rozstać się życiem. Jest trzecim, który podjął nieodwołaną decyzję i to w dość krótkim czasie. Sprawa, choć smutna, dziwić nie powinna, ale tak nie jest. Każdy z mężczyzn, choć wiekiem słuszni mentalnie był nadal „radosnym młodzieniaszkiem”. Każdy z nich pozostawił identyczny list pożegnalny, ale i każdy z nich – przed śmiercią – pozbył się wszystkich swoich, niemałych, oszczędności. Te okoliczności zmuszają oficerów Kosińskiego i Mareckiego do zbadania sprawy. Obaj muszą się też zająć rozpracowaniem szajki handlarzy narkotyków. W tym wypadku nadmiar obowiązków na swoje dobry strony, bo okazuje się, że sprawa narkotyków i samobójców zaczyna się ze sobą łączyć w zaskakujący sposób...
Pomysłowości autorowi nikt odmówić nie może, fabuła - choć pokrętna, nadal jest logiczna i wiarygodna. Jedyne co zawodzi to duet Kosiński/Marecki – wyjątkowo bezpłciowi i schematyczni ci milicjanci. Nadto są momenty, w których autor buduje napięcie w bardzo wymuszony sposób: trzy samobójstwa obcych osób, o identycznym schemacie postępowania nie przeszkadza śledczym wątpić czy mają ze sobą związek. Oczywiście ledwie przez chwilę, ale to mocno grubymi nićmi szyte. Tak samo jak „pomijanie” istnienia Edka. Ale to – w zasadzie – czepialskie detale.
„Tajemniczy turysta” to ultrakrótkie opowiadanie z kapitanem Downarem. Legenda lwowskiej szkoły kasiarzy przylatuje z Londynu do Warszawy. Chwilę później zostaje okradziony sklep jubilerski, a sam kasiarz umiera. Jedyne co musi zrobić Downar to połączyć kropki, przy okazji dając „klapsa” młodemu ambitnemu porucznikowi, któremu wydaje się, że wszystko już wie.
„Turysta...” to laurka dla Downara, ale i „holmes'owska” prowokacja. Downar, niczym Holmes właśnie, przeprowadza wywód logiczny. Tutaj ikoniczny rodzaj popiołu z fajki zastępuje ślad papryki na zębach. To znów nie do końca zarzut, problem w tym, że Holmes'a kopiować nie ma potrzeby, bo to zawsze pomysł karkołomny.

Pan Bugajski skutecznie postanawia rozstać się życiem. Jest trzecim, który podjął nieodwołaną decyzję i to w dość krótkim czasie. Sprawa, choć smutna, dziwić nie powinna, ale tak nie jest. Każdy z mężczyzn, choć wiekiem słuszni mentalnie był nadal „radosnym młodzieniaszkiem”. Każdy z nich pozostawił identyczny list pożegnalny, ale i każdy z nich – przed śmiercią – pozbył...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

65 użytkowników ma tytuł Proszę nikogo nie winić na półkach głównych
  • 49
  • 16
17 użytkowników ma tytuł Proszę nikogo nie winić na półkach dodatkowych
  • 6
  • 3
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Zygmunt Zeydler-Zborowski
Zygmunt Zeydler-Zborowski
Polski pisarz. Absolwent UW (polonistyka). W czasie II wojny światowej zarabiał na życie śpiewając w kawiarniach. Po wojnie oprócz pracy urzędniczej zaczął pisać powieści kryminalne. Pracował w Teatrze TV w Telewizji Polskiej, współpracował m.in. z ekipą tworzącą "Kobrę". Stworzył postać majora MO Stefana Downara, który był głównym bohaterem kilku jego książek. Jego powieść pt. "Bardzo dobry fachowiec" posłużyła za scenariusz do 21. odcinka serii "07 zgłoś się" (1987, reż. Krzysztof Szmagier, w rolach głównych: Bronisław Cieślak, Marcin Troński i Jerzy Rogalski). Żył 89 lat. Wybrane książki autora: ""Dziewczyna w męskiej koszulce" (Iskry, 1973), Dżem z czarnych porzeczek" (Iskry, 1974), "W kręgu podejrzenia" (Czytelnik, 1975), "Bardzo dobry fachowiec" (KAW, 1976), "Almiritis piją słoną wodę" (Czytelnik, 1976), "Major Downar przechodzi na emeryturę" (Iskry, 1984).
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Siedem papierosów Maracho Jerzy Edigey
Siedem papierosów Maracho
Jerzy Edigey
Jaki kraj takie przestępstwa, chciałoby się powiedzieć. Agata Christie napisała doskonała powieść „Morderstwo w Orient Expressie” a u nas ani expresu ani nawet morderstwa. Bo któżby tam chciał mordować w pociągu dalekobieżnym z Warszawy do Szczecina. W Polsce Ludowej by uzyskać korzyść materialną i dorobić się w niecny sposób nie trzeba można się było posłużyć znacznie prostszymi metodami. Poza tym za mordowanie można było trafić na stryczek więc kradzieże wydawały się znacznie bardziej bezpieczne w razie wpadki. Akcja tej mikropowieści rozgrywa się na początku lat 80-tych. W przedziale pierwszej klasy do Szczecina podróżuje szóstka pasażerów. A skoro to czas wakacyjny to raczej śmiało można założyć że to osoby jadące tam żeby wypocząć i żeby nad morzem, gdzieś w Międzyzdrojach czy innym kurorcie przepuścić trochę uciułanej gotówki. Jeśli się jest złodziejem łatwo się domyślić, że podróżni pierwszej klasy to ludzie mogący wieźć portfele pełne pieniędzy. Teraz tylko trzeba wymyślić jak ich tej gotówki pozbawić. Sześcioro pasażerów rozmawia o wszystkim i niczym, ktoś zamawia u kelnerki roznoszącej towary spożywcze piwo, kto inny kawę, jeszcze ktoś paczkę papierosów „Maracho”. To jakieś nowe, zagraniczne papierosy, więc pan który je kupił częstuje pozostała piątkę, bo jak tu nie poczęstować, skoro to nowość, a wszyscy palący. Po chwili cała szóstka smacznie ustąpi. Po jakimś czasie do przedziału wchodzi konduktorka. Widząc pasażerów w dziwnych pozycjach, pogrążonych w głębokim śmie, orientuje się że zaszło tu coś niecodziennego. Potrzebuje więc pomocy. Na szczęcie kilka przedziałów dalej jedzie milicjant. Budzi go a ten od razu staje na wysokości zadania. Młody porucznik Marian Balerski służący w dworcowym komisariacie na stacji Szczecin Główny wie że to nie przelewki i musi sprawę potraktować poważnie jak na prawdziwego funkcjonariusza przystało. Udaje mu się ocucić pasażerów którzy po odzyskaniu przytomności czują się tak jakby wracali z czterodniowego wiejskiego wesela. No i oczywiście jest jeszcze coś. Zniknęły wszystkie pieniądze i do tego jeszcze kosztowności, w których jedna z pań chciała w Międzyzdrojach zadawać szyku. Ktoś musiał im podać jakiś narkotyk, stwierdza autorytatywnie porucznik. I mało brakowało, a mielibyśmy nasze własne, rodzime bo popełnione w Polsce Ludowej morderstwo w Szczecin expressie pomnożone przez sześć więc od razu przebilibyśmy zgniły zachód. No ale widać los chciał inaczej i pewnie dlatego mało kto pamięta o naszej zbrodni w pociągu a o tym z Orient expressu słyszał cały świat. Milicyjny Poirot – Marian Balerski bierze się ostro do pracy, bo czas goni, pociąg ma tylko godzinę spóźnienia i w końcu dojedzie do Szczecina. Trzeba więc w tym krótkim czasie ustalić kto okradł tych ludzi. Czy to robota pasażera, czy może kogoś z obsługi? A co z tytułowymi papierosami „Maracho”? Czy one odegrały w tym przestępstwie jakąś rolę? Nie dowiecie się jeśli nie sięgniecie po tę mikropowieść. Ja przesłuchałem ją w interpretacji Roberta Michalaka którego głos przeniósł mnie do kołyszącego się, głośnego pociągu lat osiemdziesiątych, w którym smród tanich papierosów mieszał się z odorem niedomytych ciał, wyziewami przetrawionego alkoholu i ekskluzywnym zapachem old spice’a. Siedem papierosów Maracho, to jak zawsze u Edigeya dobrze skrojona opowieść, którą czyta się płynnie i gładko, bez zbędnych mielizn i dłużyzn. Akcja może nie tak wartka jak pospieszny z Warszawy do Szczecina, ale snująca się powoli jak dymek z papierosa „Maracho” w kolejowym przedziale pierwszej klasy. Tylko nie potrafię sobie przypomnieć co to były za papierosy. Wtedy już jako nastolatek popalałem trochę za co nawet dorobiłem się nagany dyrektora liceum i wówczas wydawało mi się że znam wszystkie dostępne na rynku fajki. Tych za diabła nie pamiętam. A może ich wcale nie było i marka została wymyślna na potrzeby książki? W każdym razie nawet jeśli nie istniały, to podobno smakowały całkiem nieźle i jak twierdził jeden palacz, bohater tej opowieści, były najzdrowsze ze wszystkich, bo tylko po nic nie miał chrypki.
Ryszard Ćwirlej - awatar Ryszard Ćwirlej
ocenił na 7 7 miesięcy temu
Nawet umarli kłamią Zygmunt Zeydler-Zborowski
Nawet umarli kłamią
Zygmunt Zeydler-Zborowski
Franek Kociuba w akcji. Młody milicjant, który w powieści "Czerwona nitka" pomógł majorowi Downarowi w rozwiązaniu skomplikowanej zagadki kryminalnej, zaczyna pracę w Warszawie. Skończył właśnie szkołę oficerską, i zaczyna układać sobie życie w stolicy. Narzeczona została na wsi, ale jak w tej Warszawie się już Franuś zaaklimatyzuje to ją ścignie do siebie i wtedy przyjdzie czas na ślub i perspektywiczną rodzinę socjalistyczną, bo wiadomo że dla dobrego milicjanta znajdzie się mieszkanie. Ale na razie niepewny swoich śledczych umiejętności Kociuba jest na skraju depresji bo nowe środowisko i trudne zadania, czyli przytłacza go skomplikowana rzeczywistość. Na szczęście kryminał sam się o niego upomina i nie daje mu wpaść w rozpacz. Właścicielka mieszkania w którym wynajmuje pokój ma córkę. A ta córka ma narzeczonego... Franek nie powiedział że pracuje w milicji i pewnie dlatego młodzi zapraszają go na wspólną imprezę. No i zaczyna się historia w której młodzież bananowa dobrze się bawi i wydaje pieniądze lekką ręka, a tymczasem w kraju wcale nie jest tak dobrze żeby żyć ponad stan. Więc tam gdzie ludziom żyje się zbyt łatwo musi pojawić się przestępstwo. Na szczęście Milicja Obywatelska w postaci podporucznika Kociuby ma na wszystko oko. A na podporucznika Franka Kociubę ma oko major Downar, więc nie ma obawy, żeby młody i zdolny oficer popełnił jakiś błąd. Jak zwykle u Zeydlera Zborowskiego ciekawa opowieść osadzona w realiach późnego Gomułki, odkrywająca świat który już dawno odszedł nie pozostawiając po sobie śladów, za wyjątkiem tych zapisanych na kartach powieści.
Ryszard Ćwirlej - awatar Ryszard Ćwirlej
ocenił na 7 2 lata temu
Bez atu Barbara Gordon
Bez atu
Barbara Gordon
Ta mini-powieść Barbary Gordon jest jak stara pocztówka z wakacji o wyblakłych kolorach, jednak w jakiś niewytłumaczalny sposób przyciągająca tym co zastygło na starym zdjęciu. A tam jezioro, las żaglówka i ludze, którzy swoją młodość przeżyli tak dawno temu, że wydaje się to wręcz niemożliwe żeby mogło się kiedyś wydarzyć. Jezioro Kierskie w Kiekrzu pod Poznaniem, w latach siedemdziesiątych to kurort całą gębą, a dziś jak ta kartka, trochę bez blasku i wabiącego magnetyzmu. Nawet ośrodek wypoczynkowy dla milicji, jeden z najlepszych w kraju zamknięty na cztery spusty i zrujnowany… Ale książka rozgrywa się w czasach świetności kierskiego kurortu. Akurat w Poznaniu odbywają się Międzynarodowe Targi, targowe towarzystwo bawi się w kierskich domach wypoczynkowych głośno i radośnie do białego rana, a dźwięki piosenek Krzysztofa Krawczyka płyną po tafli jeziora i odbijają się od ściany lasu. O świcie w jednym z ośrodków FWP sprzątaczka natrafia na zwłoki jednego z gości. Szybko okazuje się, że ktoś wyeliminował go z zabawy za pomocą zastrzyku ze strychniny. Wezwani na miejsce zdarzenia milicjanci biorą się do roboty. A wśród nich pewna młoda, dobrze zapowiadająca się milicjantka, która musi nie tylko radzić sobie ze śledztwem ale także ze starszymi kolegami, którzy traktują ją jak osobliwe zjawisko ,próbujące wniknąć, jak ta strychnina, w zdrową tkankę męskiego, milicyjnego organizmu. Ale ona im wszystkim jeszcze udowodni… Co udowodni? A, no przeczytajcie i się przekonajcie. Tylko to nie będzie takie proste. Trzeba poszukać na jakiejś aukcji internetowej, bo ta powieść to biały kruk z lat siedemdziesiątych.
Ryszard Ćwirlej - awatar Ryszard Ćwirlej
ocenił na 7 7 miesięcy temu
Czarny koń zabija nocą Jacek Roy
Czarny koń zabija nocą
Jacek Roy
W świnoujskim pensjonacie "Rybitwa" ma miejsce tajemnicze morderstwo kobiety. Zostaje ona uduszona szalikiem, gdy śpi obok męża. Dokładnie rok później w tej samej willi zbiera się dokładnie ta sama ekipa, co zeszłego lata i dochodzi do kolejnego zamachu. W czasie śledztwa wychodzi na jaw organizacja turnieju szachowego oraz jego stawka, która jest zdecydowanie wyższa niż butelka koniaku. O co naprawdę toczy się gra? Jakie powiązania łączą jej uczestników? Nie jest to typowy dla czasów PRL-u kryminał, gdyż dochodzenie prowadzą nie milicjanci, a naukowiec bawiący się w detektywa oraz działający na rzecz ówczesnych organów ścigania, o wdzięcznym imieniu Arystoteles. Nie ma tutaj również zamiennego dla tamtego okresu wychwalania pracy MO. Narracja została poprowadzona dwutorowo: pierwszoosobowo - z perspektywy majora nadzorującego śledztwo oraz trzecioosobowo, kiedy mamy już do czynienia z działaniami wyżej wspomnianego Arta Baxa. Autor przedstawia dość ciekawą intrygę, w której krew nie leje się strumieniami, a akcja nie pędzi na łeb na szyję. Powoli, tak jak po nitce do kłębka, docieramy do rozwiązania zagadki i poznania osoby zabójcy. Bohaterowie tworzą nietuzinkowy zlepek postaci, które zostały dość dobrze zarysowane. Zakończenie zaskakuje i powinno w pełni usatysfakcjonować czytelnika. Widać, że pisarz jest ogromnym miłośnikiem szachów oraz wiele o nich wie. Poświęca tej grze sporo miejsca w fabułę, a robi to w interesujący i nienużący sposób. Porównuje szachy do wojny pełnej podstępów, pułapek czy bezpardonowych bitew, ukazując tym samym ich trudność, ale też i piękno. To znakomita propozycja nie tylko dla miłośników kryminałów rodem z PRL-u czy szachowych rozgrywek. Z pewnością wielbiciele cosy crime i ciekawie uplecionych intryga znajdą w niej coś dla siebie.
ewelina_read - awatar ewelina_read
ocenił na 7 11 miesięcy temu
Upiorny dom Stanisław Antoni Wotowski
Upiorny dom
Stanisław Antoni Wotowski
Upiorny dom to gotycka powieść kryminalno-sensacyjna, w której Stanisław Wotowski splata elementy klasycznego dreszczowca z wątkami detektywistycznymi i okultystycznymi. Akcja rozgrywa się w kresowym majątku Podbereże, gdzie tajemnicze zjawiska w starym pałacu budzą strach wśród mieszkańców. Główny bohater, detektyw Den, zostaje wezwany przez swojego dawnego przyjaciela Freda Podbereskiego, by rozwikłać zagadkę niepokojących wydarzeń. Już od pierwszych stron powieści czytelnik zostaje wciągnięty w atmosferę grozy. Fred opowiada Denowi o dziwnych dźwiękach, widmach pojawiających się nocą i serii niepokojących incydentów, które mają miejsce w opuszczonych komnatach pałacu. Najbardziej przerażającym świadectwem tych wydarzeń jest historia Wandy, siostry Freda, która pewnej nocy została zaatakowana przez niewidzialną istotę – czuła na szyi lodowate palce, jakby ktoś próbował ją udusić, a na jej skórze pojawiły się ślady tajemniczego uścisku. Den, sceptyczny wobec teorii o zjawiskach nadprzyrodzonych, postanawia sam sprawdzić, co dzieje się w posiadłości. Nocą zaczyna swoje własne dochodzenie i staje się świadkiem niesamowitych wydarzeń. W zamkniętym pokoju rozlegają się kroki, drzwi otwierają się same, a w ciemności pojawiają się złowrogie, hipnotyzujące oczy. Tajemnicza zjawa zdaje się mieć własne intencje – wypowiada złowieszcze słowa: „Poznasz ty mnie!”. Mimo prób racjonalnego wyjaśnienia, detektyw zaczyna się zastanawiać, czy rzeczywiście ma do czynienia z siłami nieczystymi. Wraz z postępem śledztwa Den odkrywa, że tajemnica pałacu może mieć związek z jego przeszłością i dawnymi wydarzeniami, które odcisnęły się piętnem na historii rodziny Podbereskich. Trop prowadzi do starego zapomnianego spisku, zaginionych dokumentów i prawdopodobnego morderstwa, które nigdy nie zostało wyjaśnione. Czy upiorny dom faktycznie jest nawiedzony? A może ktoś wykorzystuje atmosferę grozy, by osiągnąć własne cele?
Hobbyksiazka - awatar Hobbyksiazka
oceniła na 9 1 rok temu
Alibi Adam Nasielski
Alibi
Adam Nasielski
Książka "Alibi" Adama Nasielskiego to przedwojenny kryminał, który należy do cyklu „Wielkie gry Bernarda Żbika” i osadzony jest w realiach międzywojennej Polski. Akcja powieści obraca się wokół klasycznej zagadki kryminalnej: morderstwa dokonanego w zamkniętym gronie osób, w atmosferze narastającego napięcia i tajemnicy. Fabuła rozpoczyna się podczas spotkania towarzyskiego w warszawskim mieszkaniu Alberta Godlewskiego, który niespodziewanie oznajmia, że otrzymał anonimowy list grożący mu śmiercią. Wśród gości znajduje się Jerzy Klin, słynny kryminolog i detektyw-amator, który z początku lekceważy ostrzeżenie jako nieprawdopodobne. Sytuacja zmienia się dramatycznie, gdy gospodarz nagle umiera. Wszystko wskazuje na to, że został zamordowany, a zabójca nadal znajduje się wśród zgromadzonych. Śledztwo rozpoczyna się natychmiast, a Klin przeprowadza dochodzenie, badając tropy i analizując psychologię obecnych osób. Pojawiają się liczne zwroty akcji, podejrzenia i napięte konfrontacje między uczestnikami wieczoru. Atmosfera klaustrofobii i rosnącego niepokoju podkreśla poczucie, że każdy z obecnych może być zabójcą. Nasielski buduje historię w stylu klasycznych kryminałów detektywistycznych, inspirowanych twórczością Conan Doyle’a czy Agathy Christie, gdzie logika, dedukcja i drobiazgowa analiza dowodów odgrywają kluczową rolę w rozwiązaniu zagadki. Jerzy Klin prowadzi śledztwo z metodyczną precyzją, a w finale wychodzą na jaw ukryte motywy, które rzucają nowe światło na wydarzenia. To klasyczny kryminał, który wciąga czytelnika w misternie skonstruowaną intrygę i trzyma w napięciu aż do samego końca.
Hobbyksiazka - awatar Hobbyksiazka
oceniła na 8 1 rok temu
Urlop z mordercą Zofia Kaczorowska
Urlop z mordercą
Zofia Kaczorowska
Jest to ciekawa i urocza na swój sposób powieść sensacyjna, którą czytałam po raz pierwszy w 1989 roku. Język i styl, wyjątkowo strawne. Akcja wartka, rozgrywająca się na kilku płaszczyznach. Główna bohaterka - Idalia Czerska - jest już nie najmłodsza, pracuje w firmie produkującej podzespoły elektroniczne i ma przeszłość. Od Powstania Warszawskiego mija 25 lat. Rzecz zaczyna się prozaicznie. Stopniowo dowiadujemy się jednak o dziwnych zbiegach okoliczności i dochodzimy do przełomu – tj. śmierci Marzeny Trudzik. Dalej następuje szereg absurdalnych przypadków. Dochodzi także do prób mobbingu, do rozmaitych reperkusji oraz nagłego awansu głównej bohaterki. Dodatkowo ciekawie przedstawiono relacje interpersonalne w pracy oraz stosunki Idy z jej córką Moniką. Dość naturalnie ukazana jest tu także osoba jej byłego męża Wiktora Monczarowskiego, a także irytującej ciotki. Jak się okaże, pożyczone poncho od zaginionej pani Teresy nie będzie bez znaczenia w sprawie, i tajemnicza postać magistra Kozłowskiego także. Dalsze przypadki będą jeszcze bardziej zaskakujące… Powieść jest na pewno dużo lepsza niż średnia treść tekstów książek Joanny Chmielewskiej. Całość w niezamierzony sposób ma luźne powiązanie z tym, co miało miejsce w firmie RAWAR, a potem RADWAR, ale także w zakładach Cemi, Lamina, Cerad, Telpod, Tonsil, Polfer, Tewa i CEMAT oraz w Centrum CNPME, no może bez pirotechniki i akcji antyterrorystów. Nadal polecam!
xymena_araszkiewicz - awatar xymena_araszkiewicz
ocenił na 8 3 lata temu

Cytaty z książki Proszę nikogo nie winić

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Proszę nikogo nie winić