Planeta do kontaktu

Okładka książki Planeta do kontaktu
Jewgienij Gulakowski Wydawnictwo: Stalker Books Seria: Klasycy Radzieckiej SF fantasy, science fiction
134 str. 2 godz. 14 min.
Kategoria:
fantasy, science fiction
Format:
papier
Seria:
Klasycy Radzieckiej SF
Tytuł oryginału:
Планета для контакта
Data wydania:
2020-09-01
Data 1. wyd. pol.:
1979-01-01
Liczba stron:
134
Czas czytania
2 godz. 14 min.
Język:
polski
ISBN:
9788375903393
Tłumacz:
Tadeusz Gosk
Średnia ocen

                5,8 5,8 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Planeta do kontaktu w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Planeta do kontaktu

Średnia ocen
5,8 / 10
40 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
125
52

Na półkach:

Klasyczna sf problemowa, która właściwie powinna być lekko skrócona i zostać wydana jako opowiadanie - wtedy czytelnicy nie narzekaliby, że za krótka. Aktualni pisarze pewnie zrobiliby z tego minimum 5 tomową epopeję. Ta książka w wydaniu Stalkera ma 130 stron.
Początek bardzo kojarzy się z "Edenem" Lema. Nie tylko z powodu "rozbijają się na nieznanej planecie" ale przede wszystkim z prawie brakiem imion postaci i używanie w zamian określeń: Cybernetyk, Fizyk, Doktor, Praktykant, Nawigator.
Bardzo szybko jednak książka idzie w odwrotnym kierunku, mamy wprawdzie dylemat z "trudno być bogiem", ale na odwrót. To ludzkość jest mniej rozwiniętą cywilizacją i to inna rasa poddaje jej wysłanników próbie "czy można im pomóc". Z bardzo mocnym naciskiem, że ta pomoc może nieść za sobą nie tylko zalety ale również o wiele większe zagrożenia.
Mimo krótkiej formy, trafia się co najmniej kilka tematów/pomysłów:
- promieniowanie ... jestem ciekawy czy faktycznie można wytworzyć tak działające (nie chcę spojlerować)
- rozwiązywanie problemów przez skupianie się na efekcie jaki chcemy uzyskać, a nie na sposobie dojścia do niego
- testowanie rozwoju/humanizmu ludzi w celu "zmierzenia" ich rozwoju
- planeta która jest "niespójna" - wygląda jakby nadawała się do życia i nawet jakby ono na niej było, ale go nie ma
- i rozważania o tym co ludzkość mogłaby otrzymać i jak mogłaby to spożytkować
Jest trochę filozofowania, ale bez głębszego wchodzenia w tematy.
I to nie jest fantastyka eksploracyjna. Nie ma znaczenia inna cywilizacja, a nawet sama planeta. To są tylko środki do wskazania i rozważania "problemów".
Dlatego też wydaje mi się, że lepiej historia broniłaby się jako opowiadanie, w których takie uproszczenia są często stosowane.
Ale mimo tego, to dalej stare podejście w sfach, w których autor "chce coś powiedzieć".

Klasyczna sf problemowa, która właściwie powinna być lekko skrócona i zostać wydana jako opowiadanie - wtedy czytelnicy nie narzekaliby, że za krótka. Aktualni pisarze pewnie zrobiliby z tego minimum 5 tomową epopeję. Ta książka w wydaniu Stalkera ma 130 stron.
Początek bardzo kojarzy się z "Edenem" Lema. Nie tylko z powodu "rozbijają się na nieznanej planecie" ale przede...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

89 użytkowników ma tytuł Planeta do kontaktu na półkach głównych
  • 58
  • 31
49 użytkowników ma tytuł Planeta do kontaktu na półkach dodatkowych
  • 34
  • 5
  • 4
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Jewgienij Gulakowski
Jewgienij Gulakowski
W 1958 roku ukończył VI Kazański Uniwersytet Państwowy imienia Uljanowa (Lenin). Ukończył też Wydział Geologiczny Uniwersytetu w Kiszyniowie. Pracował jako kierownik geologicznej jednostki badawczej w północno-wschodnim Kazachstanie. W 1968 roku ukończył wyższy kurs pisania scenariuszy. W 2004 roku zdobył za swoją powieść nagrodę "Лунная Радуга", która to uprawnia do pierwszego turystycznego lotu w kosmos promem o tej samej nazwie. Autor kilku cykli fantastyczno naukowych między innymi "Сезон туманов" i "Прометей". Napisał też kilka powieści oraz scenariuszy filmowych.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Fenomen Kosmosu Czesław Chruszczewski
Fenomen Kosmosu
Czesław Chruszczewski
Autor przedstawia nam zjednoczone społeczeństwo globalne, w którym nikt przed nikim nie musi paranoicznie pilnować wielkich tajemnic. Każda grupa społeczna i indywidualna jednostka ma prawo wyrazić swoje niejasności, opinie i usprawnienia. Nie ma potrzeby planowania intryg, oszustw, matactw. Okazuje się, że wszędobylski monitoring całej populacji może być pomocny w ogólnym rozwoju ludzkości, jeśli użyty jest z dobrymi intencjami, w centralnie planowanej gospodarce planetarnej, nastawionej na uważną i pomysłotwórczą eksplorację Kosmosu. Refleksje zawarte w tym utworze wyraźnie wychodzą poza zwykły rozwój technologiczny cywilizacji ludzkiej i jej sumę doświadczeń metodą naukową. Przekaz nacechowany jest próbami transcendencji humanizmu i transhumanizmu, bez wchodzenia w kolizję z etyką uniwersalną. Miejscami książka może wydać się nieco chaotyczna lub poetycka. Pisarz w tych fragmentach stara się przebić przez zasłonę banalnej sfery materialnej w kierunku subtelniejszej sfery nieograniczonej przestrzeni, a następnie do mniej oczywistych strumieni świadomości sensorycznych i uniwersalnych (niezwiązanych z określonymi formami życia). Wszystko to po to, aby lepiej zrozumieć rzeczywistość oraz istotę czynu ku wyższym wartościom, ponad nadmierną gadaninę i zgiełk bodźców fizycznych (które często potrafią skutecznie odciągnąć od głębszej analizy sytuacji). Witajcie w Kosmosie, gdzie teoria jest tylko po to, aby służyć konstruktywnej praktyce postępu indywidualnego i kolektywnego istot rozumno-etycznych.
konstruktywnie - awatar konstruktywnie
ocenił na 8 6 lat temu
Operacja wieczność Bohdan Petecki
Operacja wieczność
Bohdan Petecki
Kilka miesięcy temu wydawnictwo Solaris zaczęło wydawać cykl Archiwum Polskiej Fantastyki. W ramach tej serii pojawiły się nazwiska Peteckiego. Borunia, Żwikiewicza, Białczyńskiego, czy Zajdela. Nie da się ukryć, że było dla mnie sporym zaskoczeniem istnienie innych niż Lem rodzimych twórców s-f epoki PRL. W związku z tym zainteresowałem się tematem i w antykwariatach wyszukałem kilka pozycji m.in. Peteckiego, oczywiście po okazyjnych cenach. "Operacja wieczność" jest właśnie jedną z tych antykwarycznych pozycji, a przy tym pierwszą moją literacką przygodą z twórczością Bohdana Peteckiego. No i mam mieszane uczucia. Niewątpliwie największą zaletę tekstu jest, że praktycznie w ogóle się nie zestarzał. Wizja przyszłości jest nadal aktualna i wciągająca (pantomaty!), a drobny anachronizm w postaci nazywania klonowania "kopiowaniem" można wybaczyć, jeżeli weźmie się pod uwagę, że ideą przewodnią powieści Peteckiego jest nieśmiertelność, a samo kopiowanie ma być środkiem do osiągnięcia tego celu. Zresztą jednym z dwóch głównych wątków "Operacji wieczność" są rozważania autora nad koncepcją tego, co zostaje z osobowości człowieka po takim "skopiowaniu" (główny bohater swoim postępowaniem doprowadza do sytuacji, gdzie współistnieje on-oryginał i on-kopia, a następnie obserwujemy interakcje zachodzące między bohaterem w dwóch wersjach). Oprócz tego mamy tutaj porządny dreszczowiec (akcja wewnątrz pantomatu), dramat osobisty, czy też konflikt nowe-stare w oparciu o świat przed i po operacji wieczność. Tak więc na 130 stronach bardzo dużo się dzieje, Petecki porusza ciekawie wiele fundamentalnych wątków, które do dzisiaj pozostają świeże. Niestety "Operacja wieczność" jest pozycją ciężką w odbiorze. Banalny tytuł zwodzi, bo powieść wymaga stałej koncentracji, żeby się nie zgubić w przekazie autora. Język Peteckiego, dialogi, wszystko podawane jest w didaskaliach, czytelnik stale musi się domyślać sensu tego, co czyta. Wątki się przeplatają, Petecki nie ułatwia sprawy gmatwając swoim stylem przekaz. Nie da się ukryć, że zaważyło to na ogólnej ocenie z mojej strony, chociaż czytając "Operację wieczność" w tramwajach i autobusach nie miałem zbyt dobrych warunków do koncentracji. Być może gdybym czytał książkę w zaciszu domowego kominka, to miałbym łatwiej, a i ocenę wystawiłbym wyższą. W każdym bądź razie "Operacja wieczność" to porządna, klasyczna s-f, która zachęciła mnie do przeczytania kolejnych powieści Peteckiego, na półce już czekają "Strefy zerowe" oraz "Tylko cisza".
Mamerkus - awatar Mamerkus
ocenił na 6 11 lat temu
Druga planeta słońca Ogg Péter Lengyel
Druga planeta słońca Ogg
Péter Lengyel
W moich poszukiwaniach literackich, no i dobrej literatury science fiction przy okazji również znalazłem na półce w bibliotece książkę Petera Lengyela zatytułowana „Druga planeta od słońca Ogg” i jest to niezwykle oryginalna pozycja z jednej strony analogiczna jest koncepcja, która pojawia się w „Powrocie z gwiazd" Stanisława Lema, tyle, że w książce węgierskiego pisarza mamy powrót astronautów po 600 latach, oczywiście było to któreś pokolenie w kosmosie, główny bohater Eelianin Igo Vandar urodził się na statku kosmicznym, część załogi była zahibernowana i wybudzana była co jakiś czas, a część tak jak Igo właśnie całe życie podróżowali w kosmosie. A jak już trafili na ojczystą planetę, musieli się uczyć na nowo, począwszy od mowy, po tym jak funkcjonować w codziennych, rutynowych czynnościach. Ekspedycja wyruszała w roku 6100, kiedy to cywilizacja tej planety była u szczytu rozwoju i gospodarkę stać było na wysyłanie drogich ekspedycji ,żeby wyjaśnić: co za licho siedzi w tym kosmosie? Dwóch rzeczy się dowiedzieli, że istnieją jacyś Obcy, który robią rozróby w kosmosie urządzają jakieś wojny światów, żeby zagarnąć dobra planet, a tubylców wycinają w pień, albo wykorzystują jako niewolników. Ale dowiedzieli się jeszcze czegoś ciekawszego, że istnieją jacyś inni ludzie zwani homo sapiens z planety Ziemia. Co prawda na tą chwilę, 500 r. p. n. e. pożytku z nich nie ma wielkiego, ale dobrze zinterpretowali zagadnienie, że ta cywilizacja ma duży potencjał. Czyżby Eelianie zachowywali się jak Proteanie, albo Żniwiarze z „Mass Effecta”. Jedni i drudzy robili lustracje inteligentnych istot galaktyki. Pierwsi działali w dobrych intencjach, szukając sojuszników, żeby uporać się z zagrożeniem jaki robią Żniwiarze, a drudzy, żeby niszczyć na swojej drodze co się da, przy okazji pasożytniczo wykorzystywać potencjał jaki dają cywilizacje. Są dowody w uniwersum Mass Effecta, że Ziemia była przez wieki obserwowana i wnioski były wyciągane. No ale wracając, do tej książeczki, 2500 lat później Ziemianie peregrynując kosmos trafili na Eeli i znaleźli tam inny gatunek człowieka. Mogło dojść do jakiejś wojny pierwszego kontaktu, ale jednak obie, braterskie cywilizacje przekonały się do siebie, no i do tego, że potrzebują siebie, bo jest duże zagrożenie ze strony Obcych z kosmosu i trzeba walczyć w kosmicznej wojnie ramię w ramię, "za wolność naszą i waszą". Potem akcja nabrała rozpędu. Silniki rakiet zostały odpalone i wszelki sprzęt wojskowy jest przygotowany do kosmicznej walki. Oczywiście mamy mnóstwo spekulacji socjologiczno – filozoficznych co się dzieje na Eeli w roku 6700, przypominam 2500 lat temu. Poznajemy szczegółowo funkcjonowanie społeczności tej planety . No i jak zwykle w literaturze science fiction, jest mnóstwo ekologicznych postulatów, że trzeba dbać o planetę. Pod kątem filozoficznym oczywiście są moralne koncepcje jak to wszystko działa. Ale również motywy kosmiczne, że z logicznego punktu widzenia, że jeżeli istnieje jedna społeczność istot inteligentnych w kosmosie to musi istnieć takich bytów dużo więcej. Pytania są tego typu, czy cywilizacje jeśli już wpadną na siebie będą za wszelką cenę rywalizować czy znajdą sposoby na pokojową koegzystencję? Ciekawe motywy były w grach i książkach Drew Karpyshyna „Mass Effect” , klasyk to „Wojna światów” Herberta Georga Wellsa”, no i przede wszystkim „Odyseja Kosmiczna 2001”, i kolejne części, Arthura Charlesa Clarka i wiele innych pozycji książkowych, które można wymieniać praktycznie w nieskończoność. Oryginalne u Lengyela na pewno jest to, że w kosmosie ludzie nie muszą pochodzić tylko z Ziemi i nie chodzi wcale o motywy kolonizacyjne, o czym wspomina wiele książek z gatunku sf, ale ta ewolucja może przebiegać niemal identycznie na innej planecie niż na naszej Ziemi. Książkę na pewno warto przeczytać. Polecam
Krzysztof Baliński - awatar Krzysztof Baliński
ocenił na 8 4 lata temu

Cytaty z książki Planeta do kontaktu

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Planeta do kontaktu