Pierre i Raimundo - Cztery pory roku

Okładka książki Pierre i Raimundo - Cztery pory roku
Bartosz Brzeziński Wydawnictwo: Bucketbook Cykl: Pierre i Raimundo (tom 1) literatura młodzieżowa
448 str. 7 godz. 28 min.
Kategoria:
literatura młodzieżowa
Format:
papier
Cykl:
Pierre i Raimundo (tom 1)
Data wydania:
2019-06-28
Data 1. wyd. pol.:
2019-06-28
Liczba stron:
448
Czas czytania
7 godz. 28 min.
Język:
polski
ISBN:
9788394899561
Średnia ocen

                7,8 7,8 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Pierre i Raimundo - Cztery pory roku w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Pierre i Raimundo - Cztery pory roku



książek na półce przeczytane 1129 napisanych opinii 382

Oceny książki Pierre i Raimundo - Cztery pory roku

Średnia ocen
7,8 / 10
57 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
218
123

Na półkach: , ,

Przyznaję, że mam słabość do książek Bartosza Brzezińskiego. Możecie mówić, co chcecie, ale dla mnie jego powieści to czołówka polskich młodzieżówek z działu LGBT. Po pierwsze - autor nie ucieka od trudnych tematów i nie certoli się. Po drugie - jeśli ma być seks, to jest seks, a nie mizianie się ślepkami. Po trzecie - opisuje polskie realia, a nie pobożne życzenia o tolerancji, jak ma to miejsce w amerykańskich YA. Tak więc było tylko kwestią czasu zapoznanie się z dwiema jego kolejnymi powieściami – a dokładniej z dylogią "Pierre i Raimundo" (pierwszy tom nosi tytuł "Cztery pory roku", a drugi "Symfonia losu").

Nie będę tutaj wnikał, dlaczego autor wybrał takie a nie inne imiona (sam to doskonale tłumaczy we wstępie części pierwszej). W każdym razie to właśnie wokół tej dwójki toczy się akcja książek. Trzeba jednak przyznać, że na tym nie koniec, bo pojawia się również cały szereg innych postaci, takich jak Leon, Mikołaj, Milena, Sebastian, Ola, Oskar, Amanda czy Alicja – i w zasadzie wszystkie mają swoje pięć minut, a niektóre są mocno (i bardzo dobrze) napisane i rozbudowane. Tu muszę zauważyć, że Brzeziński świetnie sobie radzi z postaciami pobocznymi, nie olewając ich i nie traktując tylko jako środek do celu (co zdarza się wielu autorom). Cóż, jak dla mnie spory plus.

Generalnie cała historia opisuje rodzące się, a później trwające (z pewnymi perturbacjami) uczucie pomiędzy tytułową dwójką bohaterów. W pierwszej części obaj są maturzystami, a w drugiej studentami pierwszego roku – i ma to swoje konsekwencje. Są wzloty i upadki, dramaty i radości, ale nie brakuje też mocniejszych scen, w tym rówież łóżkowych (napisanych jednak i wplecionych w fabułę w taki sposób, by nie przytłaczały i nie dominowały). Mamy także tematy trudne, takie jak homofobia, przemoc, depresja czy agresja – rzecz jasna w polskim wydaniu, o czym już wcześniej wspomniałem. A na to wszystko nakładają się historie pozostałych bohaterów, co razem tworzy bardzo spójny, ciekawy i... niesamowicie żywy świat, w którym czytelnikowi bardzo łatwo jest się zatracić. Zresztą to samo odnalazłem w innych książkach tego autora, więc wiem, że to jego styl, a nie przypadek – i to kolejny plus (przynajmniej dla mnie).

Oczywiście nie mam zamiaru opisywać fabuły. Powiem tylko, że po raz kolejny Brzeziński udowodnił, że posiada spory talent do budowania zajmujących i barwnych historii, które pozostają w czytelniku na długo, w dodatku okraszonych niezłym piórem. Co prawda, w tym przypadku przydałaby się lepsza redakcja, a na pewno pilniejsza korekta, ale okazyjnie nie będę się tego czepiał (tak, właśnie ja!). Za to zdecydowanie mogę Wam tę dylogię polecić, bo naprawdę na to zasługuje.

No dobra, jeśli mam już być stuprocentowo szczery, to przyznam, że "Skok do gwiazd" i "Prosto w słońce" tego autora podobały mi się odrobinę bardziej, ale być może dlatego, że historia Pierre'a i Raimundo (o ile dobrze zrozumiałem) powstała znacznie wcześniej i tylko została nieco poprawiona przed wydaniem. Nie zmienia to jednak faktu, że opowieść czytałem z prawdziwą przyjemnością i mam nadzieję, że tak samo będzie z Wami. I jedyne, czego żałuję, to fakt, że autor nie wydaje swoich książek częściej...

Przyznaję, że mam słabość do książek Bartosza Brzezińskiego. Możecie mówić, co chcecie, ale dla mnie jego powieści to czołówka polskich młodzieżówek z działu LGBT. Po pierwsze - autor nie ucieka od trudnych tematów i nie certoli się. Po drugie - jeśli ma być seks, to jest seks, a nie mizianie się ślepkami. Po trzecie - opisuje polskie realia, a nie pobożne życzenia o...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

149 użytkowników ma tytuł Pierre i Raimundo - Cztery pory roku na półkach głównych
  • 83
  • 66
32 użytkowników ma tytuł Pierre i Raimundo - Cztery pory roku na półkach dodatkowych
  • 20
  • 4
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Okładka książki Tęczowa Bartosz Brzeziński, Jacek Fleiszfreser, Kamila Goszczyńska, Agata Kasiak, Sil Ky, Mateusz Rogalski, Alex Sand, Michał Widomski, Kamil Zinczuk
Ocena 6,3
Tęczowa Bartosz Brzeziński, Jacek Fleiszfreser, Kamila Goszczyńska, Agata Kasiak, Sil Ky, Mateusz Rogalski, Alex Sand, Michał Widomski, Kamil Zinczuk
Bartosz Brzeziński
Bartosz Brzeziński
Jestem Bartek, znany w Internecie także jako Silver. Za pisanie zabrałem się w 2009 roku i od tego czasu staram się doskonalić własny styl i warsztat pisarski. Lubuję się w fantastyce oraz mitologii słowiańskiej, które przeplatam z romansem, choć i samym romansem nie pogardzę. Wierzę, że miłość można przedstawić w książkach na niezliczone sposoby! Uwielbiam tworzyć bohaterów, ich historie i zależności między innymi postaciami. Staram się, aby każde z moich opowiadań lub książek miało morał, niosło naukę i skłaniało do przemyśleń. W każdym z opowiadań znajdziecie reprezentację LGBTQ+, którą to społeczność wspieram! W większości tekstów (a już na pewno w serii Szepty i Wilczy Gryz) ukryłem kilka symboli, nawiązań i sekretów, byś Ty, Drogi Czytelniku, miał z czytania dodatkową frajdę! Prywatnie mam kota Oliwiera, zasłuchuję się we Florence + the Machine, wiernie wracam do Harry’ego Pottera i gram na konsolach.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Wszyscy kochamy Mikołaja cz. 1 Witold Jabłoński
Wszyscy kochamy Mikołaja cz. 1
Witold Jabłoński
Witold Jabłoński jest znanym i bardzo płodnym autorem, który ma na koncie ponad 40 książek, głównie w konwencji fantasy w klimatach słowiańskich, ale nie tylko. Moim zdaniem jest też autorem trochę nierównym. Na przykład "Dary Bogów" niespecjalnie mi podeszły (choć bardzo lubię taką tematykę), ale za to książka "Kochanek Czerwonej Gwiazdy" zrobiła na mnie bardzo dobre wrażenie (zresztą, opisywałem ją tutaj). W każdym razie autor próbuje też swoich sił w literaturze młodzieżowej (specjalnie nie używam tu określenia Young Adult), a jednym z przykładów jest dwutomowa pozycja "Wszyscy kochamy Mikołaja". Książki należy rozpatrywać jako całość, bo choć mamy dwie części, jest to jedna historia (podobnie jak w przypadku serii "Zawieszeni" Niny Włodarczyk). I przyznam się, że bardzo długo zabierałem się do sięgnięcia po tę opowieść. Odstraszały mnie głównie opinie, które gdzieś tam wpadły mi w ręce, a te są różne i często skrajne. W końcu jednak trzeba było przekonać się samemu. No i co? Cóż... Nie jest źle, ale też wiele opinii okazało się trafionych. Głównym bohaterem powieści jest nastoletni Bartek, uczeń prywatnego liceum dla bogatych (i zblazowanych) dzieciaków – choć sam raczej groszem nie śmierdzi. Natomiast fabuła opiera się głównie o relacje między wspomnianym Bartkiem a tytułowym Mikołajem (i tu mamy pierwszy zgrzyt, bo jakoś nie bardzo potrafiłem zrozumieć, czemu taki a nie inny tytuł i kto go tak bardzo kocha), ale też Bartkiem a bliźniakami Rufusem i Lukrecją, dziećmi milionera i właściciela firmy farmaceutycznej (głównie oczywiście chodzi o Rufusa). Nie bardzo chcę w to wchodzić, bo musiałbym zdradzić zbyt wiele fabuły, ale dość powiedzieć, że ta druga znajomość sprowadza na chłopaka problemy, zwłaszcza że Ru i Lu (jak każą się nazywać), wychowani w blasku chwały i pieniędzy, niezbyt przejmują się losem innych i potrafią dążyć do celu po trupach, a tak naprawdę to... nie wiadomo, kim są. Tak, wiem, trochę zamieszałem, ale też fabuła książek jest nieco poplątana. No i właśnie – o ile część pierwsza jest nawet w porządku (pomijając tradycyjnie zbyt poetycki język autora, pełny sporej ilości porównań i nawiązań do innych książek, mitologii, historii itd.), to już drugi tom to dość spore zamieszanie. Autor wrzucił tutaj nagle wątek kryminalno-sensacyjny, dziwne zwroty akcji oraz dużo nieprawdopodobnych i niezbyt realistycznych sytuacji – z finałem na czele. Niestety, nie mogłem też pozbyć się wrażenia, że zarówno Bartka, jak i otaczających go ludzi, cechuje pewna infantylność, która mocno mi przeszkadzała. Również wybory głównego bohatera były dość dziwne, choć tutaj jednak aż tak mocno się nie czepiam. Podsumowując, książkę czyta się szybko i lekko, ale mam wrażenie, że została nie do końca przemyślana. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że dzieciaki z bogatych domów mogą być specyficzne, a także to, że dzięki kasie rodziców wiele rzeczy uchodzi im na sucho, jednak... Cóż, tutaj też brak mi realizmu. Dotyczy to także szkoły, do której wszyscy uczęszczają, a która nagle okazuje się ostoją tolerancji i przypomina bardziej jakąś zachodnią, meganowoczesną placówkę niż polską budę (nawet elitarną). No nie, nie jest tak. Nie w tym kraju. Mimo to polecam Wam zapoznanie się z tą opowieścią i wyrobienie sobie własnego zdania. Zwłaszcza że Bartka dość łatwo da się polubić i z ciekawością śledzi się jego losy.
Dorian - awatar Dorian
ocenił na 6 8 miesięcy temu
Romeo i Julian Agata Suchocka
Romeo i Julian
Agata Suchocka
Bardzo lekka opowieść. Audiobooka słuchało się bardzo przyjemnie, także za sprawą dobrego lektora. Po pierwsze bardzo duży plus za dość rozbudowaną postać głównego bohatera. Świetnie, że przedstawiono najpierw jego historię i środowisko, dzięki czemu łatwo jest się wczuć w emocje Romka. Z doświadczenia też mogę powiedzieć, że proces zdrowienia i rehabilitacji bardzo wiarygodny (trwa kilka lat, nie dwa tygodnie). Romka da się lubić. W trakcie trwania akcji książki przechodzi sporą przemianę. Porzuca poczucie obowiązku i zaczyna żyć według własnego uznania. Nie za bardzo za to polubiłam Julka. Jak dla mnie za dużo było wygadywania typu "wy tam w miescie", "wy miastowi" itp. jakby to że np. "u nas na wsi pies ma być na dworze" robiło z niego kogoś lepszego. Fajnie jednak że pomógł Romkowi przejść przez kryzys. Bardzo podobało mi się też, że w końcu w jakiejś książce rodzina (szczególnie, że to rodzina tego mieszkającego na prowincji) nie jest toksycznym zbiorem patologii, a orientacja Julka nie ma znaczenia. Bardzo to odświeżające. Jeśli chodzi o całą powieść to dla mnie trochę za szybko leci akcja. Zauroczyć się, jasne.... ciężko mi uwierzyć natomiast, że idzie się zakochać w ciągu tygodnia. Zakończenie bardzo mi się podobało. Cieszę się, że autorka dała do zrozumienia, że chłopcy przetrwali próbę czasu i postanowili kontynuować związek.
Kpopiara - awatar Kpopiara
oceniła na 7 20 dni temu
Nissai 3-5  Silencio
Nissai 3-5
Silencio
Jestem ogromną fanką pióra Silencio a „Nissai” jest kolejną pozycją, która to potwierdza. Dworcowe zależności i polityka często mnie przytłacza swoim skomplikowaniem, ale tutaj wszystko jest w punkt. Mamy nieodłączny pałacowy klimat i sprawowanie władzy, jednak wszystko przedstawione jest w bardzo zrozumiały, nieprzekombinowany sposób. Nie miałam żadnego problemu w zorientowaniu się w zależnościach występujących między sąsiednimi terenami ani wewnętrznymi systemami państwa. Dzięki opisom i dialogom rozumiałam zapadające decyzje, ich motywacje i słuszność z perspektywy konkretnych osób i dobra królestwa. jedyne, nad czym nie do końca panowałam, to upływ czasu, bo wielomiesięczne przeskoki musiałabym sobie zapisywać, a tego nie robiłam. Ale nie martwcie się, że jest nudno. Historia buduje ład, spokój i nadzieję, by w najmniej oczekiwanym momencie zrzucić emocjonalną bombę na bohaterów i czytelnika, po której każdy musi się jakoś pozbierać. Silencio pozornie drobnymi scenami potrafi wywoływać intensywne emocje i tutaj nie było inaczej. Nieraz wystarczało jedno zdanie żebym czytała ze wstrzymanym oddechem, napięciem lub łzami w oczach. Dlatego spodziewajcie się niespodziewanego i uważajcie komu ufacie, bo w Deoren każdy ma swoje interesy, pragnienia i poczucie honoru. Uwielbiam „Nissaia” też za rozwój bohaterów. Są autentyczni, zgodni z tym, w co wierzą, ale przy tym zmieniają się pod wpływem relacji i wydarzeń, dostosowując do nich. Jednocześnie nie robią tego automatycznie, ale nieraz miotają się między tym, co znają i powinni a chcą oraz tego konsekwencjami. Ewoluują w naturalny sposób, który czytelnik widzi i docenia na przestrzeni wszystkich tomów. Relacje są prawdziwe, nierzadko trudne i budowane na skomplikowanym podłożu, przez co są jeszcze bardziej namacalne. Jednak tym, co najbardziej mnie zaskoczyło jest to, jak bardzo przywiązałam się do niektórych bohaterów drugoplanowych. To tylko pokazuje jak dobrze są zbudowani, mając własne charaktery i będąc istotnymi czynnikami w całej historii a nie tylko tłem. Zresztą nie bez powodu to właśnie z drugoplanową postacią związałam się najmocniej i czekałam na każdą scenę, w której występuje, mimo że te potrafiły łamać mi serce. Jeśli więc szukacie książek w dworcowych klimatach, które nie przytłoczą Was bardzo skomplikowaną polityką, ale jednocześnie wydarzeniami ciągle będą przy sobie trzymać a przy tym posiadają autentycznych bohaterów i niełatwe relacje, to „Nissai” powinien spełnić wszystkie oczekiwania.
quero_book - awatar quero_book
ocenił na 9 2 miesiące temu
Ziggy, Stardust i ja James Brandon
Ziggy, Stardust i ja
James Brandon
Dziwna była ta książka... I powiem szczerze, że mam problem z jej oceną. Z jednej strony była ciekawa, ale z drugiej – chaotyczna i ocierająca się o szaleństwo. To też ma swoje wytłumaczenie – a mianowicie główny bohater, jego przemyślenia i zachowania – jednak najłatwiejsza w odbiorze nie była. Jeśli ktoś myśli, że to kolejna infantylna młodzieżówka spod szyldu YA, to grubo się przejedzie. Przede wszystkim dlatego, że powieść dotyka bardzo poważnych problemów, takich jak rasizm, śmierć w rodzinie, odrzucenie, przemoc i oczywiście homofobia. Nie wszystko zostało równo potraktowane i niektóre rzeczy można było inaczej (w sensie – lepiej) rozwinąć, ale źle nie jest. Sama historia rozgrywa się w Ameryce w roku 1973, a był to szczególnie ważny rok dla społeczności LGBT, bo właśnie wtedy Amerykańskie Towarzystwo Psychiatryczne wykreśliło homoseksualizm z listy zaburzeń. Wcześniej za takie zachowania można było trafić do psychiatryka lub więzienia, a wiele osób doświadczyło tortur (inaczej nie da się tego nazwać) podczas tzw. "terapii leczących z homoseksualizmu". Tak, dokładnie tych terapii, podczas których były stosowane elektrowstrząsy... I właśnie coś takiego dotyka Jonathana, czyli głównego bohatera. Chłopak jest siedemnastolatkiem mieszkającym z dość patologicznym ojcem (matka zmarła podczas porodu), który przechodzi właśnie jedną ze wspomnianych wcześniej terapii. Powodem jest fakt, że kilka lat wcześniej został przyłapany na pocałunku z innym chłopakiem. A ponieważ w oczach społeczeństwa takie zachowania były wówczas traktowane na równi ze zbrodnią (co sam też sobie wmówił), jedynym rozwiązaniem była terapia, która miała go "naprawić" i na powrót uczynić "normalnym". Oczywiście Jonathan okłamuje sam siebie, choć początkowo "idzie dobrze". Do czasu, aż spotyka nowego ucznia – Indianina Weba. I w tym momencie sprawy zaczynają się komplikować... Rzecz jasna, nie zamierzam wchodzić w fabułę, więc tutaj muszę się zatrzymać. Dodam tylko, że kwestia walki o siebie i zrozumienie niektórych spraw to tak naprawdę tylko jeden z motywów przewodnich książki. Drugim, równie ważnym, jest problem rasizmu i nienawiści białych ludzi do rdzennych Amerykanów (reprezentowanych przez Weba i jego rodzinę). I nie powiem – chwilami robi się naprawdę paskudnie, a książka uderza w bardzo mocne, trudne i ponure tony. Jak to się skończy? To już musicie ocenić sami, choć mnie końcówka odrobinę rozczarowała (powiedzmy, że zabrakło mi jednego, ostatniego, podsumowującego rozdziału). Na pewno nie jest to powieść, wobec której można przejść całkiem obojętnie. Nie pozwalają na to ani tematyka, ani wydarzenia opisywane przez autora. Dodatkowo takim pewnym smaczkiem jest kwestia podejścia społeczności indiańskiej do homoseksualizmu – i tu muszę przyznać, że dowiedziałem się czegoś nowego. Na ile jest to prawdziwe? Nie mam pojęcia, ale autor wyjaśnia to później w posłowiu (warto przeczytać). W każdym razie książkę Wam polecam, choć zalecam ostrożność.
Dorian - awatar Dorian
ocenił na 6 12 dni temu
Boisko Ada Młynarczyk
Boisko
Ada Młynarczyk
W ostatnim czasie pojawia się coraz więcej powieści z zakresu literatury LGBT, których fabuła kręci się wokół sportu (albo przynajmniej o sport zahacza). Nie wiem, skąd wziął się ten trend, ale mamy już na przykład siatkówkę, koszykówkę, hokeja (no przecież!)... A teraz do tej "gejosportowej" ("sportogejowej"?) rodzinki dołącza książka Ady Młynarczyk "Boisko". Książka jest typową młodzieżówką, a jej bohaterowie – licealiści – grają w szkolnej drużynie piłki ręcznej. Co ciekawe, więcej tu tej piłki niż hokeja w opisywanej ostatnio przeze mnie powieści "Enforcer", ale nie na tyle, by czytelnik czuł się przytłoczony lub by sport tłamsił istotę rzeczy (czyli główny wątek). I tu muszę pogratulować autorce, bo wydaje się, że znalazła złoty środek. Jeśli chodzi o fabułę, to głównymi bohaterami są Dominik i Sebastian, którzy kiedyś rozstali się w dość nieprzyjemniej atmosferze, a teraz przypadkowo spotykają się znowu w innej szkole. I to jest oczywiście najważniejszy wątek (choć pobocznie przemyka też inny, związany z Hanią, przyjaciółką Dominika). No i co mogę na ten temat powiedzieć? Cóż... Przed chwilą napisałem, że to typowa młodzieżówka i tak to właśnie wygląda, nawet bardzo. Książkę czyta się szybko, przyjemnie i bezstresowo, ale fabuła jest bardzo prosta i (niestety) mocno przewidywalna. W zasadzie nie ma tu fajerwerków i zaskoczeń, mimo że jest parę rzeczy, które mogłyby mocno namieszać i sprawić, że powieść byłaby po prostu znacznie ciekawsza (jak choćby fakt, że Dominik wyszedł już z szafy, a Sebastian jeszcze nie, albo motyw homofobii, który tak naprawdę pojawia się tylko na końcu i jest zaledwie "liźnięty"). Wielka szkoda, że autorka nie zdecydowała się na rozbudowanie niektórych wydarzeń lub nawet samych bohaterów, bo nastoletnie "dramy", które mamy okazję śledzić, są średnio przekonujące, a chwilami dość żenujące. Żeby nie było – nie uważam, że książka jest zła lub nudna! W żadnym wypadku! Po prostu... czegoś tu zabrakło (ech, i znowu odsyłam do Bartka Brzezińskiego lub Ady Szymańskiej...). Wracając do bohaterów... Z jednej strony są dość dobrze napisani, ale z drugiej – tu też mi czegoś brakowało. Natomiast (i muszę to powiedzić) za nic nie potrafiłem polubić Dominika. Jego zachowania, przemyślenia, wybory itd. chwilami są tak dziwne i irytujące, że w paru miejscach zastanawiałem się: "No ileż można?!". OK, wiem, że to nastolatek. Wiem, że ta postać miała odstawiać "dramy". Ale ja na miejscu Sebastiana dawno bym go... No dobra, może nie będę kończył. Dość powiedzieć, że za same próby zmuszania Sebastiana do pewnych rzeczy, przy jednoczesnym braku zrozumienia jego sytuacji, kolo powinien dostać czerwoną kartkę. Generalnie Dominik jest egoistą, wokół którego wszyscy muszą chodzić na paluszkach, a to jest niesamowicie denerwujące. Podsumowując, książkę oceniam na 6.0, co nie znaczy, że jest jakaś nie tego. Nie, jest OK. Nawet pomijając Dominika...
Dorian - awatar Dorian
ocenił na 6 2 miesiące temu

Cytaty z książki Pierre i Raimundo - Cztery pory roku

Więcej
Bartosz Brzeziński Pierre i Raimundo - Cztery pory roku Zobacz więcej
Więcej