The Henna Wars. Miłość pisana henną
Długo czekałam w kolejce bibliotecznej na tę książkę i warto było. Chciałam poznać perspektywę mniejszości, będącej unikalną kombinacją różnych cech, dość problematyczną w swojej istocie: główna bohaterka Niszat jest Azjatką mieszkającą w Irlandii, jej rodzice uciekli z Bangladeszu, ponieważ ich rodziny nie akceptowały tego związku (bo z miłości). Mają oni dwie córki i starsza z nastolatek jest główną bohaterką. Większość mieszkańców Bangladeszu to muzułmanie, pod tym względem ta rodzina się nie wyróżnia wśród innych Bengalczyków. Mamy więc kwestie tożsamości, różnorodności rasowej i etnicznej. Jest jednak coś jeszcze… Niszat jest lesbijką. A święte pisma muzułmanów (jak i zresztą chrześcijan / katolików) nie lubią homoseksualistów, eufemistycznie mówiąc.
I rodzice Niszat również nie są zadowoleni, gdy dokonuje ona przed matką coming outu - bo czuje, że powinna być wobec nich szczera, jeszcze nigdy z nikim nie była i nie wie, czy / kiedy będzie, ale nie chce ukrywać tej części swojej tożsamości przed własnymi rodzicami, mimo świadomości, że to dla nich może być problem (skoro wg wyznawanej przez nich religii to problem), chciałaby ona być widziana przez nich taka, jaka jest i akceptowana w całości. Postrzegają oni jednak jej seksualność w kategoriach wyboru i każą wybrać jej dobrze - chyba nie zdając sobie sprawy, że to wybór między sobą samą a nimi. Nie wykazują się oczekiwaną akceptacją.
Z jednej strony dziwi hipokryzja, przecież sami musieli zmagać się z niechęcią rodziny wobec ich wyboru do tego stopnia, że opuścili kraj. Powinni więc wiedzieć co nieco na temat walki o to, co jest dla kogoś ważne, dlaczego nie widzą tego u córki?
Z drugiej jednak strony - biorąc pod uwagę uwarunkowania kulturowe i religijne - to tak bardzo nie dziwi, zwłaszcza jeśli oni postrzegają to w kontekście wyboru i jedyna analogia, jaką wyciągają z podobieństwa obu sytuacji to jest właśnie kwestia wyboru - uciekając na „zepsuty moralnie Zachód“ przynoszą dodatkowy wstyd (oprócz tego, że to relacja z miłości, a nie swatana) swoim rodzinom w Bangladeszu - a teraz ich córka wychodząc z szafy przynosi wstyd im przed ich rodziną i całą społecznością bengalską / muzułmańską. Oni mimo wszystko dokonali wyboru i się go trzymają wraz z konsekwencjami (życie za granicą), ale odmawiają tego wyboru córce, próbują ją zmusić nie tyle do ponownego wejścia do szafy, o ile do wyrzeczenia się własnej tożsamości. Nie nazywam tego powrotem do szafy, gdyż oni nie akceptują jej i postrzegają część jej jako coś, co można wybrać, nieświadomie lub nie każą jej stać się (nie udawać, stać się) kimś, kim nie jest. Nie mówią jej - dobra, udawaj przed wszystkimi innymi, że jesteś hetero (co miałoby przynajmniej jakieś znamiona akceptacji i zrozumienia, że to nie wybór), oni mówią - wybierz bycie hetero. Dopiero w obliczu tego, że ktoś wyautował ich córkę (w katolickiej szkole, więc tam też nie jest akceptowana), chcieliby od niej przemilczenia, ukrywania własnej orientacji, co wskazuje na to, że nawet jeśli wciąż nie chcą, by wiedzieli, kim jest ich córka, wstydzą się tego, to chociaż rozumieją, że ona po prostu taka jest, kropka.
Nie mniej istotnym wątkiem jest kwestia rasy, kultury i zawłaszczania kultury. Jakie działania są docenieniem czyjejś kultury (cultural appreciation), a jakie jej zawłaszczeniem (cultural appropiation)? W ramach szkolnych zajęć z przedsiębiorczości wszyscy muszą (sami lub w grupach) założyć biznes i zwycięski biznes (to też konkurs i znaczny procent oceny końcowej z przedmiotu) otrzyma 1000 euro. Ogłoszenie konkursu zbiega się w czasie z weselem, na którym Niszat spotyka koleżankę z podstawówki Flavię i się w niej zakochuje. Zgodnie z tradycją Niszat (i inne muzułmanki / Bengalki) ma ręce pomalowane henną - tym razem jednak ten tatuaż to zaprojektowane przez nią samą wzory. Temat jest dość świeży (to jej pierwszy tatuaż, którego nie wykonuje w ramach ćwiczenia, tylko wychodzi z nim w przestrzeń publiczną) i w pamięci zbiorowej wszystkich uczestników wesela, wszyscym klasie zastanawiają się, jaki biznes otworzyć - i Flavia (ze swoją kuzynką Chyną, która dłużej chodzi do tej samej szkoły średniej, Flavia dołącza na ostatni rok) otwiera własne studio tatuażu henną. Dla Niszat to zawłaszczenie kulturowe, ponieważ ktoś spoza kultury, gdzie taki tatuaż jest tradycją, będzie zarabiał na jej kulturze. Dla uzdolnionej artystycznie Flavii tatuaże henną to po prostu sztuka, która powinna być dostępna dla wszystkich, a kwestie zawłaszczenia są dla niej abstrakcją. I Niszat dziwi to, dlaczego akurat Flavia jej to robi i nie rozumie perspektywy Niszat (że to zawłaszczenie), ponieważ Flavia również nie jest biała - jej mama jest Brazylijką i biała część rodziny uważa Flavię za gorszą, musi ona ciągle udowadniać, że też się dobrze uczy etc., rywalizuje z kuzynką Chyną. Więc kwestie rasowe i kulturowe nie powinny być jej obce.
Relacja romantyczna łącząca Niszat i Flavię budzi moje zastrzeżenia. Nie chodzi o ich orientacje (Flavia jest bi), ale o to, że wśród wielu różnych wątków, które jak najbardziej sprawiają autentyczne wrażenie (kwestie kulturowe, niekoncentrujące się wyłącznie na kolorze skóry, serdeczna, ale nieidealna relacja z młodszą siostrą, przyjaźnie, w których występują zgrzyty, dyskryminacja w szkole, żeby nazwać te najgłówniejsze) akurat wątek romantyczny wydaje się jakiś taki zbyt szybko rozwijający się, to nie wydaje się zbyt wiarygodne. Odniosłam wrażenie, że autorka nie dała bohaterkom czasu, by faktycznie zbudować relację pomiędzy nimi.
Reszty treści nie będę opisywać, mogłabym bliżej nakreślić te wątki (Niszat ma młodszą siostrę Priti i dwie przyjaciółki - Irlandkę Jess i Koreankę Chaewon, a relacja z przyjaciółkami też wymagałaby osobnego akapitu) lub dalszy rozwój wypadków, ale to naprawdę warto przeczytać samodzielnie.
W treści powieści występują liczne słowa w języku bengalskim oraz zdania w portugalskim. Nie są one tłumaczone, ale można domyślić się ich znaczenia (a przynajmniej części z nich) z kontekstu. Kto wie, ten wie, kto nie, ten może sobie wyszukać i się dowiedzieć - ale w zasadzie nie musi. A więc czytelnik biały wciąż pozostaje gościem, widząc wszystko z perspektywy bengalskiej nastolatki i to od niego zależy, czy zmniejszy dystans między sobą a językami / kulturami, podejmując aktywne działania, by się dowiedzieć, co to znaczy, czy tego nie zrobi i zachowa większe poczucie obcości wobec treści. Myślę, że w ten sposób autorka pozostaje w pewnym sensie wierna swojej kulturze, chociaż w sumie nie wiem, czy się nad tym głębiej zastanawiała, czy zakładała, że każdy wszystko zrozumie.
Powieść w umiejętny sposób porusza te ważne tematy, przedstawia perspektywę Innego bez tworzenia / wzmagania podziałów i prowokowania / umacniania wzajemnej niechęci, wrogości. Pokazuje punkt widzenia, ale nie narzuca go. Zgrabnie przedstawia, jak trudne i skomplikowane są relacje międzyludzkie, czy to w rodzinie, czy z przyjaciółmi, w mniejszym stopniu z resztą ludzi. Napisana jest dobrze, czyta się szybko, bohaterowie są sympatyczni, można zrozumieć ich punkty widzenia i im współczuć, nawet jeśli niekiedy irytują tym czy tamtym. Autorka nie stara się wmówić czytelnikowi, że dana kultura czy religia jest lepsza od innej, myślę, że takie wrażenie powstaje przez to, że bohaterka i częściowo niektórzy członkowie rodziny odnoszą się do własnej kultury czy po trosze religii obiektywnie, tj. z pewnym dystansem czy lekką krytyką, a więc nie są fanatyczni, pod tym względem wszystko jest wyważone i nic nie razi (co najwyżej głęboko wierzących może przykładowo razić, że muzułmanka powołująca się na swoją wiarę jako źródło informacji, że homoseksualizm jest chorobą, w zasadzie nie może sobie przypomnieć, kiedy sama praktykowała swoją religię i się modliła). Poza tym osoby o innym kolorze skóry (czy desi, tj. brązowi Azjaci z Indii, Bangladeszu, Pakistanu; czy czarnoskórzy, czy Koreańczycy) też popełniają błędy, bywają niesprawiedliwe względem znajomych, przyjaciół, ale potrafią się do tego przyznać - tak samo zresztą biali. Brak jasnego podziału na czarne i białe charaktery, są przedstawione różne odcienie szarości, dylematy, problemy i sposoby radzenia sobie w trudnych sytuacjach. Tak, największa antagonistka jest biała, ale są też pozytywne białe postaci.
Myślę, że taki sposób przedstawienia tematu - pokazując różne perspektywy, ale nie będąc nachalnym, nie zmuszając do niczego - w większym stopniu może się przyczynić do zrozumienia czy chęci zrozumienia Innego, zmniejszyć potencjalną niechęć etc. i za to wysoko cenię tę powieść. Moją ocenę może dodatkowo podbijać fakt, że ostatnio czytałam coś podobnego o tej tematyce (tj. rasizmu) i sposób realizacji był tam o wiele gorszy. A obie powieści są debiutami i obie autorki stanowiły kolorową mniejszość w bardzo białym otoczeniu (tam Szkocji, tu Irlandii).
Po przeczytaniu książki dowiedziałam się, że autorka jest queer i myślę, że to widać też w tej powieści, sprawia ona wrażenie przynajmniej po części autobiograficznej, poza tym brak tu stereotypowego przedstawienia postaci queer (np. jako wyłącznie cierpiących z powodu swojej orientacji). Autorka słyszała, że elementy jej tożsamości są sprzeczne, tj. bycie muzułmanką, niebiałą, kobietą i queer naraz, że nie mogą istnieć w tej samej osobie (myślę, że najbardziej chodzi tu o jej orientację i religię). Właśnie takie połączenie cech bohaterki wydało mi się na tyle nietypowe, że sprawiło, że chciałam o tym poczytać.
Pisze ona na tyle dobrze, że chętnie bym sięgnęła po inne jej książki (mogłabym je także czytać po angielsku, bez różnicy), ale już dotarcie do tej okazało się wyzwaniem, więc pozostaje mi liczyć na to, że jej popularność będzie rosła, co pozytywnie przełoży się na dostępność jej powieści.
Opinia
Lubię tego autora za przystępny język i dawke humoru przemieszana z sarkazmem. Świetnie pisze też historie z showbiznesem w tle. Podobnie jak Mister, mister.
Na minus naiwność głównego bohatera, zachowywał sie momentami jak nastolatek, miał niby 28 lat!
Liczyłam też na bardziej pouczające zakonczenie. Nie.lubie historii, w ktorych miłość wszystko wybacza. Adam wykorzystał Dominika jako narzedzie do wygrania talent show i przez niego dopuscił się oszustwa. Po za tym publicznie wyśmiewał sięz jego niepełnosprawności
A finalnie ten wielce zakochany. Zakończenie mocno na minus.
Lubię tego autora za przystępny język i dawke humoru przemieszana z sarkazmem. Świetnie pisze też historie z showbiznesem w tle. Podobnie jak Mister, mister.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNa minus naiwność głównego bohatera, zachowywał sie momentami jak nastolatek, miał niby 28 lat!
Liczyłam też na bardziej pouczające zakonczenie. Nie.lubie historii, w ktorych miłość wszystko wybacza. Adam wykorzystał...