Piękna pani i brzydki pan

Okładka książki Piękna pani i brzydki pan
Magdalena Samozwaniec Wydawnictwo: W.A.B. Seria: Seria z drzewem reportaż
224 str. 3 godz. 44 min.
Kategoria:
reportaż
Format:
papier
Seria:
Seria z drzewem
Data wydania:
2013-02-20
Data 1. wyd. pol.:
2013-02-20
Liczba stron:
224
Czas czytania
3 godz. 44 min.
Język:
polski
ISBN:
9788377478233
Średnia ocen

                6,6 6,6 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Piękna pani i brzydki pan w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Piękna pani i brzydki pan

Średnia ocen
6,6 / 10
131 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
668
663

Na półkach:

Aż do tej pory myślałem, że z książek wydanych w Dwudziestoleciu niewiele zachowało swoją świeżość i aktualność. Schulz jest ponadczasowy, ale poza nim reszta trąci myszką. Ale okazało się, że Dwudziestolecie, w chwili kiedy już za momencik miało się skończyć wydało z siebie takie oto dzieło: zbiór felietonów jednej z dwu sławnych córek Wojciecha Kossaka.
W teorii felietony są chwilowe i starzeją się najszybciej ze wszystkich gatunków literackich ale Magdalena Samozwaniec dokonała cudu: napisała teksty, z których większość mogłaby zostać opublikowana i dziś jako aktualne, a wszystkie do dziś są niezwykle zabawne a przy tym bardzo mądre.

Nie wierzycie? To przeczytajcie tekst o ludziach, którzy "mają fioła" na punkcie robienia zdjęć w czasie podróży i wakacji, do tego stopnia, że kompletnie nic nie widzą i nic nie przeżywają. Coś nam to przypomina?

A o Polakach, którzy śmiecą będąc na wakacjach? Dopiero co czytałem felieton, który Marcin Meller napisał na identyczny temat kilka lat temu.

Ta książka to powinien być polski wzorzec poczucia humoru z Sevres pod Paryżem!

PS. Jako audiobook ma to jedną, drobną wadę: Pani Katarzyna Pakosinska jest rewelacyjną lektorką dla tej książki, niestety nie zna ani w ząb języka francuskiego co, niestety, razi... Ale znośnie!

Aż do tej pory myślałem, że z książek wydanych w Dwudziestoleciu niewiele zachowało swoją świeżość i aktualność. Schulz jest ponadczasowy, ale poza nim reszta trąci myszką. Ale okazało się, że Dwudziestolecie, w chwili kiedy już za momencik miało się skończyć wydało z siebie takie oto dzieło: zbiór felietonów jednej z dwu sławnych córek Wojciecha Kossaka.
W teorii felietony...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

342 użytkowników ma tytuł Piękna pani i brzydki pan na półkach głównych
  • 179
  • 157
  • 6
76 użytkowników ma tytuł Piękna pani i brzydki pan na półkach dodatkowych
  • 54
  • 5
  • 4
  • 4
  • 3
  • 3
  • 3

Tagi i tematy do książki Piękna pani i brzydki pan

Inne książki autora

Magdalena Samozwaniec
Magdalena Samozwaniec
Polska pisarka satyryczna, uważana przez jej współczesnych za jedną z najbardziej finezyjnych. Wnuczka Juliusza Kossaka, córka Wojciecha Kossaka, siostra Jerzego Kossaka oraz Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej, z którą tworzyła przez całe życie idealny, intelektualno-emocjonalny duet.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Urodził go
Urodził go "Niebieski Ptak"
Stefania Grodzieńska
Rewelacyjna lektura, wprost nie sposób się oderwać. Kiedy widzę, że książka to wspomnienia o kimś, myślę automatycznie, że to musi być jakaś straszna nuda. Nic bardziej mylnego! Fryderyk Jarosy to absolutnie niezwykła postać, pod wieloma względami. Jak pisze Grodzieńska, jego popularność w przedwojennej Polsce można porównać do popularności Klossa w latach 60 - był rozpoznawany wszędzie gdzie się pojawił. Miał wybitną charyzmę i urok, a do tego był Węgrem, który zakochał się Polsce. Niestety był też obywatelem Austrii, co sprawiło mu gigantyczne problemy. Wspomnienia o Jarosym przeplatane są opisem losów autorki najpierw z barwnym 20-leciem międzywojennym, a następnie przerażającą wojną w tle. Jednak pewne fakty autorka skrzętnie pomija - kompletnie nic nie wspomina o tym, że od jesieni 1940 do 1942 wraz z mężem byli zamknięci w getcie, gdzie Jurandot był dyrektorem artystycznym i literackim w Teatrze Femina, a Stefania w nim występowała. Udało im się uciec w sierpniu 1942 dzięki pomocy przyjaciół. Nic w ogóle nie wspomina o swoim i męża pochodzeniu żydowskim (z którym też w żaden sposób się nie identyfikowali). To wszystko można przeczytać w książce "Miasto skazanych" wydanej dopiero - jak sobie życzyła - po śmierci Grodzieńskiej. Czytający "Niebieskiego ptaka" bez trudu zorientują się, gdzie jest dziura we wspomnieniach (losy przed i po getcie są dokładnie opisane).
Mariisol - awatar Mariisol
ocenił na 10 1 rok temu
Kłania się PRL Stefania Grodzieńska
Kłania się PRL
Stefania Grodzieńska
Po „Kawałkach żeńskich, męskich i nijakich” jest to drugi zbiór felietonów Grodzieńskiej jaki przeczytałem i spodobał mi się jeszcze bardziej niż wspomniane „Kawałki”. Autorka rewelacyjnie sprawdza się w krótkich formach jak felietony i skecze, ma świetne poczucie humoru, błyskotliwy dowcip i świetne wyczucie komizmu sytuacyjnego. Jest też doskonałą obserwatorką, potrafi swoje spostrzeżenia i refleksje zamknąć w opisywanej sytuacji, nawet jeśli teoretycznie nic na to nie wskazuje. Niestety nie mam odniesienia jako takiego, Grodzieńska opisuje PRL, twór absolutnie mi nie znany jako, że urodziłem się pod koniec lat osiemdziesiątych. Tyle mojego co obejrzę w filmie albo podsłucham wśród rodziny, która wówczas żyła. I tu akurat wszyscy mówią z Grodzieńską wspólnym głosem (a może Grodzieńska z nimi?). Autorka wyśmiewa ale nie obraża, ma zdrowy dystans do otaczającej rzeczywistości ale zwłaszcza ma go do siebie. Nie popada w skrajności, nie szarżuje, nie popada w megalomanię, nie kombinuje. Nie sposób wymieniać tu felietonów, które mi się spodobały bo bym musiał wypisać prawie wszystkie. Ale znalazłem w tej książce kilka perełek, które ubawiły mnie do łez – „Na urlopie”, „Osobiste książki zażaleń”, „Sklep ze spekulacją”, „Lesio”, „W czterech zdaniach” czy cykl „Urzędowe”. Choćby dla nich warto było ten zbiór przeczytać, ale na szczęście to tylko wierzchołek góry lodowej tych wspaniałości jakie w książce popełniła autorka. Zdecydowanie polecam. Inteligentna rozrywka, idealna na poprawę nastroju.
Queequeg - awatar Queequeg
ocenił na 9 10 lat temu
Przyślę Panu list i klucz Maria Pruszkowska
Przyślę Panu list i klucz
Maria Pruszkowska
O tym, że mało jest w życiu rzeczy równie istotnych jak przeczytanie dobrej książki. Od czasu zaznajomienia się z Jeżycjadą mam (prawdopodobnie trochę irytujący) zwyczaj porównywania wszystkich literackich rodzin, zwłaszcza tych inteligenckich, do Borejków i nie wiem jak do tego dochodzi, ale bohaterowie Musierowicz zawsze w takich przypadkach wypadają jakoś niekorzystnie. A tutaj trzeba przyznać, że podobieństw jest sporo - mamy ojca, którego nie interesuje właściwie nic poza książkami (ale o dziwo tutaj wypada to uroczo, podczas gdy Ignacy B. w swoim oderwaniu od rzeczywistości głównie irytuje), mamy dwie córki podzielające jego pasję i przeżywające z tego powodu mnóstwo przezabawnych komplikacji, mamy matkę, która stoi trochę z boku tego całego zamieszania, ale nie udaje jej się do końca uchronić przed tym książkowym szaleństwem, a cała rodzina niemal nieustannie przerzuca się cytatami z literatury. Prezentowane są też różne podejścia do czytania, np. czy powracanie do znanych już książek nie jest stratą czasu, skoro wciąż powstają nowe, a wszystkiego przeczytać się nie da? Co ciekawe, z pewnych szczegółów da się wywnioskować, że tam gdzieś w międzyczasie musiały się toczyć obie wojny światowe, ale w ogóle nie da się tego wyczuć - pewnie dlatego, że ta rodzina właściwie do niczego (poza książkami i czytaniem) nie podchodzi szczególnie poważnie.
niedź - awatar niedź
ocenił na 8 7 miesięcy temu
Wyznania gorszycielki Irena Krzywicka
Wyznania gorszycielki
Irena Krzywicka
Irena Krzywicka (1899-1994) przyszła na świat w Jenisiejsku w rodzinie polskich Żydów, zesłanych na Syberię za działalność socjalistyczną. Ojciec zmarł na gruźlicę niedługo po powrocie do Polski, matka, zwana przez nią Maminkiem, była aż do swej śmierci jej najwierniejszą przyjaciółką. Oczytana i jak na kobietę świetnie wykształcona oraz ambitna z przytupem dołączyła Irena do międzywojennego środowiska literackiego. Jej najbardziej znane publikacje ukazywały się w Wiadomościach Literackich Mieczysława Grydzewskiego, jest też autorką kilku książek. Swą autobiografię zaczęła pisać we Francji w latach 1970-ych, po niemal całkowitej utracie wzroku nagrywała wspomnienia, a książkę do druku przygotowała Agata Tuszyńska. Pierwsze wydanie „Wyznań gorszycielki” ukazało się dwa lata przed śmiercią Krzywickiej, a jego pomysł Marian Hemar miał skomentować z typowym dla siebie sarkazmem: „Droga Irenka, nasze stare chodzące poboyowisko”*. Według dość zgodnych opinii gorszycielką została Krzywicka nie tyle z powodu rozwiązłości w życiu prywatnym - wierność małżeńska nie była w tym środowisku powszechnie obowiązującą normą - lecz z racji głoszonych publicznie przez nią i Boya poglądów oraz konkretnych inicjatyw. Inaczej jednak niż biografkę Boya**, czworokąt małżeński, Irena-Jerzy Krzywicki-Zofia Żeleńska-Boy, dość mocno Krzywicką uwierał. Przynajmniej tak wygląda to w jej wspomnieniach. Mimo fatalnej technicznej jakości wydania „Wyznań…”, na jakie trafiłam, nie mogłam się od lektury oderwać. Początkowa część książki, jakieś 40% tekstu, to ciekawy opis relacji rodzinnych, przymiarek do różnych dróg kariery oraz pierwszych prób zaistnienia w środowisku literatów. Jako atrakcyjna kobieta na brak zalotników nie narzekała. Spośród trzech zaprzyjaźnionych na męża wybrała początkującego prawnika, syna Ludwika Krzywickiego, uznanego twórcy polskiej socjologii. Boya spotkała, kiedy wydawało się, że po urodzeniu pierwszego syna, Piotrusia, jej małżeństwo z Jerzym już okrzepło. Ale atrakcyjności, także fizycznej, sławie i wspólnocie przekonań z dwadzieścia pięć lat starszym facetem nie potrafiła się oprzeć. Mimo że wówczas, w roku 1928, nie pod każdym względem pasował do definicji Boya, jaką wygłosił dziesięć lat wcześniej przypadkowo spotkany Jan Lechoń, a mianowicie że jest to „…melancholik, erotoman, pijak, karciarz … najbardziej czarujący, najinteligentniejszy człowiek na świecie”. Miłości do Ireny pozostał Boy wierny do śmierci, od alkoholu też już wtedy stronił. Owszem, była świadkiem jego stanów depresyjnych, załamania pod wpływem krytyki i ataków, z obu stron sceny polityczno-obyczajowej, za wprowadzenie w dyskurs publiczny i nieśmiałe próby instytucjonalnego usankcjonowania pewnych tematów tabu. Ich ostrze w pewnym sensie bardziej było bolesne dla niego niż dla niej. Jan Skiwski, na przykład, atakował go za propagowanie „życia ułatwionego”. Czy chodziło mu także o zdjęcie odium, a w każdym razie o zrezygnowanie z karalności za homoseksualizm? Krzywicka przyznaje, że ich próby wprowadzania antykoncepcji i bezpiecznych zabiegów aborcji nastąpiły w Polsce „… o trzydzieści lat za wcześnie”. Pierwsze ośrodki Świadomego Macierzyństwa nie cieszyły się popularnością i dość szybko zostały zlikwidowane. Tymczasem, gdy ona zaczęła być krytykowana także za swoje relacje sądowe, głównie za obronę Rity Gorgonowej, Boya atakowano już za wszystko. „A że tyle piszę? - żalił się Irenie - U nas nie lubią ludzi, którzy za dużo pracują”. Lata 1930-te to nowe fale antysemityzmu i faszyzacji Polski. O tym oczywiście wyznania Krzywickiej też wspominają. Ich największa wartość polega, moim zdaniem, na obleczeniu tych i innych zjawisk w konkrety, co wiąże się naturalnie z jej ocenami ludzi, na ogół trafnymi, a przy tym zawsze bardzo ciekawymi. Na przykład o dwóch byłych skamandrytach, Jarosławie Iwaszkiewiczu i Antonim Słonimskim pisze: Iwaszkiewicz „jako homo publicus był godny niechęci, jako człowiek prywatny był serdeczny i miły, odwrotnie niż Antoni - jako homo publicus - godny najwyższego szacunku, ale prywatnie egocentryk zupełnie niezdolny do wyjścia poza samego siebie”. A że Irenkę - jak mówi znane porzekadło - znała cała Warszawa, ze wzajemnością, tj. ona znała wszystkich, lektura jej wspomnień stanowi prawdziwą frajdę. Nawet jeśli nie do końca wiadomo, czy są one osadzone - jak w przytoczonym cytacie - jedynie w jej wrażeniach ze znajomości podczas pobytu w Warszawie i Podkowie Leśnej, czy sięgają również okresu powojennego. „Wyznania gorszycielki” kończą się po wojnie, kiedy to - nie ma co ukrywać, dzięki swej przedwojennej popularności - uzyskała Irena Krzywicka szanse na nowy początek. Co w ogóle miałby on znaczyć po stracie najważniejszych osób w jej życiu? No i czy lektura książki Agaty Tuszyńskiej pt. „Krzywicka. Długie życie gorszycielki” jest, mimo nie najlepszych ocen książki, wskazana? Ale przed natychmiastowym zabraniem się do niej powstrzymać się oczywiście nie potrafię. *Wszystkie cytaty pochodzą z wydania książki, do którego miałam dostęp. **Monika Śliwińska: Książę. Biografia Tadeusza Boya-Żeleńskiego.
Nina - awatar Nina
oceniła na 8 1 rok temu
Piórka Jan Izydor Sztaudynger
Piórka
Jan Izydor Sztaudynger
Miły czytelniku, upraszam cię wielce, Nie pij fraszek haustem – sącz je po kropelce. Wbrew prośbie autora połknąłem jego fraszki na raz, ekspresowo i trochę nieuważnie. Nie przeszkodziło mi to w docenieniu ich uroku. Te literackie drobiazgi wpisały się już na stałe w krajobraz polskiej literatury. Pierwsze nasze skojarzenie z fraszkami to oczywiście Jan Kochanowski, ale już drugie to właśnie Sztaudynger (notabene też Jan). Poeta, satyryk i tłumacz (urodzony i zmarły w Krakowie, ale związany również z Łodzią czy Zakopanem) zasłynął oczywiście z wydanych w 1954 r. "Piórek". Niniejszy wybór (dokonany przez córkę autora Annę) został poszerzony o teksty z późniejszych lat (pochodzące m.in. z "Kropel lirycznych", "Krakowskich piórek", "Piórek z gór"). Co wyróżnia epigramaty Sztaudyngera? Błyskotliwość, lekki dowcip i przenikliwa znajomość natury ludzkiej. Mają one wymiar uniwersalny, ale stanowią też trafny komentarz do polskiej rzeczywistości z pierwszych dekad po wojnie (zwłaszcza w aspekcie obyczajowym). Z obszernego zbioru wypisałem 40 fraszek, które szczególnie chciałbym zapamiętać. Część dotyczy stosunków damsko-męskich (w tych autor celował), inne mają charakter bardziej refleksyjny i dotykają tematu przemijania. Zabawne, oryginalne, mądre. Oparte na grze słów i pomysłowych skojarzeniach. Wciąż aktualne i warte cytowania – Fraszki Jana Sztaudyngera Piekło Piekło na człowieka W jego sercu czeka. Złe słowo Zastąpić umie bombę atomową. Rześki staruszek Na stare lata – Na młode lata… Bajka o cyniku Mistyk wystygł. Wynik: cynik! Rzadko Rzadko pełnia Marzenia spełnia. Marzenie i zdarzenie Kiedyż was pożenię?! Dojrzewanie i dojrzałość Trzeba dojrzeć Aby dojrzeć… Poezja Łapanie tęczy Do sieci pajęczej. Natura ludzka Więcej się stłucze niż sklei Za pomocą idei. Memento mori Memento mori między osłami Brzmi: Salami! Pierwsze pytanie Kiedy stworzył Bóg Adama, On zapytał się – A dama? Po zjedzeniu jabłka Adam ujrzawszy, że Ewa jest naga, Innego raju już się nie domaga. Rajska depesza Jabłek nie jadam. Zmądrzałem. Adam. Trudności z ocaleniem Jak ocalić takie jagnię, Które samo wilka pragnie? Męska stałość On był stały – Tylko one się zmieniały. Obwieszczenie Na buzi plakat – Że w sercu vacat. Plażowa rewelacja Najlepiej to widać na plaży, Że kobieta nie ma twarzy. Zmajoryzowany Gdzie rządzą żądze, Tam ja nie rządzę. O czterech szczeblach Jej drabina do kariery Ma cztery litery. Agnes Twoim imieniem się pieszczę, Gdyby tak tobą jeszcze? Nie z tobą Nie z tobą się żenię, Poślubiam me marzenie... Alea iacta est Rzekł ktoś rzucając chudą żonę: – Kości zostały rzucone! Dobra żona Żona mi odpowiada, Bo mi nie odpowiada. Sukcesy Nigdy mi nie odmówiły Te, które mi się śniły. Oda o młodości Młodość jest wyborną rzeczą, Tylko młodzi temu przeczą. Granice świata Zakreślany własnym nosem Mikrokosmos jest kosmosem. Rada Nie narzucaj światu Swojego formatu. Niczym Niczym się ludzie tak nie nudzą Jak szczęściem własnym i niedolą cudzą. Wynalazek Bóg mowę nam wymyślił Dla ukrywania myśli. Pozwól Pozwól nie tęsknić mi, Boże, Do tego, co być nie może. Dni Dni mnie oszukały, Znienacka w lata się zmieniały. Obliczanie lat Źle się oblicza wiek człowieka, Człowiek ma tyle lat, wiele go jeszcze czeka. Wzajemność My zabijamy czas, A on zabija nas. Czas Czas krok po kroku nam zmienia Gorycz pamięci – w słodycz zapomnienia. Spodziewana niespodzianka Nie zbudzę się pewnego ranka, Ot, spodziewana niespodzianka. Tranzyt Nie boję się nie niebytu, Boję się chwili tranzytu. Każdy ma Każdy ma całą śmierć, Choćby miał życia tylko ćwierć. Wieczność Wieczność przed nami i wieczność za nami, A dla nas chwila między wiecznościami. Trema Śmierci nie ma – Jest tylko przed nią trema. Testament mój Żyłem z wami, kochałem i cierpiałem z wami, Teraz żyjcie, kochajcie, cierpcie sobie sami.
Wojtek Kusiński - awatar Wojtek Kusiński
ocenił na 6 1 rok temu

Cytaty z książki Piękna pani i brzydki pan

Więcej
Magdalena Samozwaniec Piękna pani i brzydki pan Zobacz więcej
Magdalena Samozwaniec Piękna pani i brzydki pan Zobacz więcej
Magdalena Samozwaniec Piękna pani i brzydki pan Zobacz więcej
Więcej