Teoria i praktyka powrotów, czyli że jednak z tą rzeką to faktycznie dwa razy nie zawsze warto

Tomasz Pindel Tomasz Pindel
14.01.2013

Sytuacja człowieka czytającego porównywalna jest z próbą zapakowania sprzętu na dwumiesięczną wyprawę kajakowo-wspinaczkową drużyny harcerskiej do renault twingo. Wszystkiego się po prostu nie da.

Teoria i praktyka powrotów, czyli że jednak z tą rzeką to faktycznie dwa razy nie zawsze warto

Podaż nie tyle przekracza czasowe możliwości statystycznego śmiertelnika, ile je po prostu miażdży. Ciągle pojawią się nowe książki, które mizdrzą się do nas okładkami, szeleszczą zalotnie stroniczkami, prężą ku nam swe grzbiety, wabią blurbami, wodzą na pokuszenie pierwszymi zdaniami, budzą ciekawość, zaintrygowanie, a czasem od razu namiętność, co to domaga się spełnienia w akcie czytania. Samych nowości, mimo domniemanego kryzysu, jest tyle, że głowa boli. A przecież są jeszcze książki, cośmy je dawno kupili, i wciąż czekają na przeczytanie. Są biblioteki publiczne i biblioteczki znajomych. I są też książki, które już kiedyś czytaliśmy, ale mielibyśmy ochotę do nich wrócić.

Tęsknota za ponowną lekturą budzi się we mnie co jakiś czas, a właściwie to pewnie nigdy nie zasypia, ale przeważnie jestem stanowczy i po prostu nie pozwalam sobie na takie powroty. Jednak ostatnio uległem, w końcu był okres świąteczno-sylwestrowy, kiedy ludzie zasadniczo skupiają się na robieniu sobie dobrze, więc i ja uznałem, że co tam, też sobie pofolguję. I wyjąłem z półki Wszystkie opowieści kosmikomiczne Itala Calvino.

Tu mała deklaracja-kontekstualizacja. Opowieści kosmikomiczne mieszczą się w najwyższych kręgach mojego osobistego elitarnego klubu naj, ale tak naj-najulubieńszych lektur, to jakby członkowie domu panującego w monarchii, purpuraci w Watykanie, czy posiadacze platynowo-złoto-diamentowej karty kredytowej Banku Literatury. Uwielbiam tę książkę i zawsze, gdy o niej myślę, skacze mi tętno z emocji. Jednak – tu się odsłonię – czytałem tylko pierwszy zbiorek tych opowieści (w wydaniu Muzy) i od lat trzymałem w gotowości pełne wydanie z Amberu, gdzie są i te teksty zasadnicze, jak i kontynuacje. I tym postanowiłem się uraczyć na koniec roku.

Nie chcę się nad tym rozwodzić, bo wciąż na myśl o tym, co się stało, zaczyna mi latać szczęka, łzy nabiegają do oczy i mam ochotę ryknąć jak Charłamp, kiedy informował Kmiciców o zgonie małżonki M. Wołodyjowskiego, więc powiem krótko: wynudziłem się. O ile pierwsze, te znane już opowiadania wciąż działają, to te następne – jakoś w ogóle. Jednym słowem, zamiast triumfalnego spotkania po latach – gorycz i porażka.

A mogłem sobie na czas przypomnieć, co noblista peruwiański, Vargas Llosa, pisał o sięganiu po lektury z dzieciństwa: wprawdzie do Nędzników wrócił i było super, ale do Trzech muszkieterów ponownie podchodzić się nie odważył. Ech, trzebaż było skorzystać z doświadczeń starszych!

Przykre to zajście uzmysłowiło mi, jak słuszne są te oklepane frazesy, że tyle książek, ilu czytelników, że każdy z nas inaczej tę samą książkę czyta, że są w literaturze miejsca niedookreślone, który my sami sobą uzupełniamy. Wszystko to święta racja! Książki są przecież sobą oraz tym, czym byliśmy, jakeśmy je czytali, i jeśli po drodze się w nas coś pozmieniało – to się to może przy czytaniu drastycznie obnażyć.

Plus jednak jest taki, że – przynajmniej ja tak mam – ponowne odczytanie, jeśli bywa słabsze, dość szybko ustępuje, i w miejsce rozczarowania, powraca jednak pierwotny zachwyt. Mistrz i Małgorzata też aż tak nie rozwalał za drugim razem, jak za pierwszym, ale teraz, kiedy i od jednej i od drugiej lektury czas zleciał, pamiętam jednak bardziej ten cielęcy zachwyt licealny, niż chłodniejszą analizę po latach. Tak mam też z innymi: Carpentierem, Garcíą Márquezem, Cortázarem. I choć upłynęło raptem kilkanaście dni już czuję, jak mi ten nowo odczytany Calvino, ustępuje Calvinowi po raz pierwszy czytanemu. I to jest dobre.

Podobnych zaników pamięci wszystkim Państwu życzę!


komentarze [17]

Sortuj:
więcej
Niezalogowany
Aby napisać wiadomość zaloguj się
asymon - awatar
asymon 22.01.2013 21:35
Bibliotekarz

Wracam raczej do ulubionych książek niż autorów, i są to raczej krótkie rzeczy: "Sklepy cynamonowe", "Martwe dusze", Steinbecka raczej "Myszy i ludzie" niż "Na wschód od Edenu". Ostatnio do szacownego towarzystwa dołączył Cormac McCarthy, "Drogę" w oryginale po prostu pochłonąłem.

Mam też plan wrócić do paru lektur sprzed lat (Lem, Camus), ale bieżące skutecznie mnie...

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej
Paloma - awatar
Paloma 15.01.2013 16:43
Czytelniczka

wicher_Lab: Prawie każdą książkę przeczytałem dwa razy, bo po kilku takich powtórkach przekonałem się ile mi w pierwszym czytaniu umyka. Na przykład czepiam się jakiegoś wątku/myśli, a potem zaskakuje mnie rozwiązanie ostateczne, które było zasilane treściami przeze mnie zlekceważonymi. Tak mam teraz z Schulzem. Czytam drugi raz (od razu po skończeniu) i jakbym inną...

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej
 Trylogia nowojorska
polaris - awatar
polaris 15.01.2013 09:31
Czytelnik

Staram się oddawać swoje książki zaraz po przeczytaniu - żeby nie kusiły. Jeszcze tyle przede mną nieprzeczytanych ani razu!

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Bed - awatar
Bed 14.01.2013 22:37
Czytelniczka

Ja również większość książek przeczytałam dwa razy, albo i więcej. Martwią mnie tylko te, których nie mogłam powtórzyć z nudów a przedtem mnie zachwycały. Nie ma w tym żadnej reguły. Trudno powiedzieć czy to kwestia książki czy moja wina. :)

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Andrew Vysotsky - awatar
Andrew Vysotsky 14.01.2013 22:05
Bibliotekarz

Chyba każdy ma inaczej. Ja czytając staram się maksymalnie wczuć, uważać i myśleć. Po lekturze wiem czym ona była dla mnie osobiście. Potrafię określić, czy mnie bawiła i w jaki sposób, czy wprowadziła w konkretny nastrój i dlaczego, czy może zmusiła do myślenia, do wzruszenia, czy do jeszcze czego innego. Przez to wiem, czy warto jeszcze do niej wracać, a jeśli tak, to po...

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej
Megunia - awatar
Megunia 14.01.2013 21:26
Czytelnik

Największe powtórne rozczarowanie odbyłam z "podróży" z Hermanem Hesse. Pomyślałam wtedy, że tak bardzo się zestarzały te książki, które niemal "ustawiły" moje młodzieńcze życie, że chyba nie będę już wracać nigdy do żadnych innych. Myślę, że książki odnajdują nas we właściwych momentach życia, mówią co mają do powiedzenia i cześć pieśni. Trochę jak ludzie, którzy nigdy ot...

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej
jestemtu - awatar
jestemtu 14.01.2013 20:46
Czytelnik

Podaję rozwiązanie. Wystarczy czytać książki wymagające bądź banalne, lecz bez zrozumienia:D

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
wicher_Lab - awatar
wicher_Lab 14.01.2013 20:34
Czytelnik

Prawie każdą książkę przeczytałem dwa razy, bo po kilku takich powtórkach przekonałem się ile mi w pierwszym czytaniu umyka. Na przykład czepiam się jakiegoś wątku/myśli, a potem zaskakuje mnie rozwiązanie ostateczne, które było zasilane treściami przeze mnie zlekceważonymi. Tak mam teraz z Schulzem. Czytam drugi raz (od razu po skończeniu) i jakbym inną książkę trzymał w...

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej
Karolina Stefanczyk - awatar
Karolina 14.01.2013 20:13
Czytelniczka

Ja jestem z typu "wracających". Lubię sięgać jeszcze raz do tych samych pozycji, bo choć treść się nie zmienia to odczucia jak najbardziej :) Czasami nawet znajduję drugie dno, inne spojrzenie, zauważam to co za pierwszym razem przeoczyłam, poprostu odkrywam tę samą książkę raz jeszcze. Wg mnie to jest też świetny sposób na zaobserwowanie tego jak my sami się zmieniliśmy :)...

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej
GłowaKsiążek - awatar
GłowaKsiążek 14.01.2013 19:13
Czytelniczka

A ja czytam kilka razy, a później żałuję... Zwykle żałuję, że przeczytałam raz jeszcze, więc z tą rzeką, to widocznie prawda - nie da się dwa razy tak samo przeżyć tego samego.

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
avuca - awatar
avuca 14.01.2013 18:53
Moderator globalny

Ja mam pamięć słabą, ale do książek wracam bardzo rzadko. I tak nie wyrabiam się czasowo z "nowościami", a do tego lista kupionych i nieprzeczytanych książek porastających kurzem na półce stale się powiększa... Na powtórki po prostu brak mi czasu.

Ostatnio jednak zrobiłam wyjątek i przeczytałam powtórnie Annę Kareninę (żeby sobie odświeżyć przed filmem) i tej decyzji...

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej
Boogna - awatar
Boogna 14.01.2013 18:22
Czytelniczka

Ano, nie da się dwa razy tak samo - nigdy, bo zawsze okoliczności już inne i doświadczenia, odczucia też zupełnie nie takie jak kiedyś.

Ja nie wracam do książek prawie nigdy, bo zawsze mam za mało czasu na te jeszcze nieprzeczytane i trochę się boję, że czeka mnie rozczarowanie. Niestety pamięć mam bardzo dobrą ;(

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
godsmaczka - awatar
godsmaczka 14.01.2013 17:34
Czytelniczka

Jak gadaliśmy o Schmicie, to po jednej książkę, która ci się nie podobała, zraziłeś się na amen do całego dorobku autora - brzydko. Teraz czytam nagłówek i znów takie faux pas... "jednak z tą rzeką to faktycznie dwa razy nie zawsze warto" Jesli chodzi ci o myśl PANTA RHEI HERAKLITA Z EFEZU, to oznaczała ona, że rzeka płynie i nic nie zdarza się dwa razy, bo jak wejdziesz...

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej
Michał Tatuliński - awatar
Michał Tatuliński 14.01.2013 17:30
Moderator globalny

Wszystko płynie, nie da się dwa razy wejść do tej samej rzeki. Prawdę mówią te słowa, książka przeczytana po raz drugi nie będzie tą samą.
Ja jednak mimo wszystko lubię wracać do starych przyjaciół (książek) choć niekoniecznie przeczytam ponownie ulubione książki z dzieciństwa. Za to lubię książki z okresu młodzieńczego :-)

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
kryptonite - awatar
kryptonite 14.01.2013 15:08
Bibliotekarz | Oficjalny recenzent

W święta wróciłam do 'Pani Dalloway' i nadal mnie zachwyca... Tylko najgorsze są książki dla dzieci - nadal np. kocham Kubusia Puchatka, ale niektóre zachowania bohaterów i przygody wydają mi się po prostu głupie. Nawet przestałam się dziwić, że lubiłam Kłapouchego - jedyny realista;-) Jak widać, autor tekstu ma rację.

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Tomasz Pindel - awatar
Tomasz Pindel 14.01.2013 15:03
Autor/Redaktor

Zapraszamy do dyskusji.

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam