Można powiedzieć, że Olivia Goldsmith, razem z Judith Krantz, niebezpośrednio odpowiada za moje zainteresowanie czytaniem – moja mama miała serię jej książek na półce, a ja jako dziecko wyciągałam je z półki i bawiłam się w bibliotekę 😉 Jak widać, moje zainteresowania czytelnicze poszły w innym kierunku, ale od dwóch lat staram się wyczytywać pozycje z mojej rodzinnej biblioteczki i tym razem padło na ,,Wielką mistyfikację” tejże pisarki.
Sylwia i Bob są małżeństwem od dwudziestu lat i z pozoru prowadzą ułożone, idealne życie. Gdy ich dzieci wyjeżdżają na studia, Sylwia liczy, że teraz z mężem będą mieli dla siebie więcej czasu i wskrzeszą dawny romantyzm i namiętność. Bob jednak coraz bardziej się od niej oddala i ignoruje jej próby zbliżenia się, aż w końcu okazuje się, że ma romans. Gdy Sylwia spotyka kochankę męża, ta okazuje się jej młodszym sobowtórem, co skłania ją do pewnego planu…
Od razu powiem, że jako całość ta książka mi się nie podoba, natomiast nie odmawiam jej, że te dwadzieścia parę lat temu mogła trafiać do kobiet. Styl jest przyjemny i płynny, humor w porządku, kilka razy się zaśmiałam, postacie nie budzą mojej sympatii, ale mają jasno nakreślone charaktery i dają się zapamiętać. Doceniam motyw rozdarcia między dwiema stronami miłości – spokojem i stabilizacją kontra pożądaniem i ekscytacją. Kochanka marzy o tym, aby w końcu ktoś potraktował ją poważnie i został z nią na stałe, a żona chce być adorowana i obsypywana prezentami. Pomiędzy nimi mężczyzna, któremu wygodnie jest w domu mieć ogarniętą towarzyszkę życia, która ugotuje i pocieszy, a ,,na mieście” szaloną dziewczynę do łóżka, więc trochę mamy tu problematykę syndromu Madonny i ladacznicy. Jest też pokazane, co się dzieje, gdy taka ekscytująca, szalona para musi się znosić na co dzień. Spodobało mi się też to, że Sylwia i Marla, kochanka Boba, nabrały do siebie szacunku, rozumiały siebie i że obie zostały oszukane. Miła odmiana po książkach, gdzie cała wina za zdradę jest zrzucana na tę złą rozpustnicę.
Ta książka zdecydowanie nie jest szkodliwa ani seksistowska. Nie zrzuca odpowiedzialności za zdradę na osobę zdradzoną, pokazuje, że to Bob miał problem i nie potrafił komunikować swoich oczekiwań, to on też musi udowadniać, że żałuje, Sylwia nie kaja się, że była złą żoną. Ale moim zdaniem słabo się zestarzała. Rozumiem, że aktualnie problemy bohaterki są mi obce, nie jestem czterdziestolatką z dwójką dzieci, ale myślę, że moja mama czytała ,,Wielką mistyfikację” mniej więcej w moim wieku, wiem też, że po Olivię Goldsmith sięgały i nastolatki i nie ma tu nic takiego, czego by nie zrozumiały. Jednak chyba z mojej perspektywy podejście do związków oraz kobiecości i męskości jest już przestarzałe – irytowały mnie slogany o tym, że na zdradę trzeba reagować w każdy sposób poza rozwodem, bo to przecież wstyd, oraz że mężczyźni są inni od kobiet i oni nie rozumieją, że je ranią. Sama fabuła jest mocno naciągana i ciężko mi uwierzyć, że absolutnie nikt nie zauważył różnicy między Sylwią i Marlą, a Bob sypiał z dwiema kobietami i nie potrafił dostrzec różnicy. Wątek wskakiwania do łóżka facetowi udając inną kobietę może nie do końca podpada pod molestowanie, ale w czasach, gdy dużo się mówi o świadomej zgodzie, zdecydowanie razi. Ciężko też tu kogoś polubić i komuś kibicować, a główną parę zdaje się łączyć jedynie ten nie do końca świadomy seks. Całość przypominała mi kliszową komedię romantyczną recenzowaną przez Sfilmowanych – ludzie ze sobą nie rozmawiają i nie mówią wprost, co ich boli, za to dużo sobie dopowiadają, udają kogoś innego, a na drugim planie mamy postać typowej wariatki.
Rozumiem, że świat się zmienia i to, co dla nas teraz jest normalne, za dwadzieścia lat może być nieakceptowalne, ale podczas czytania ,,Wielkiej mistyfikacji” autentycznie doceniłam, że Katarzyna Grochola i Małgorzata Kalicińska pozwoliły swoim bohaterkom po prostu się rozwieść i pójść swoją drogą. To chyba nie był dobry pomysł na początek znajomości z panią Goldsmith, bo nie cierpię motywu zdrady, więc kiedyś pewnie sięgnę po jeszcze inne jej powieści.
,, Ludzie, których kochamy, ranią nas.”
Można powiedzieć, że Olivia Goldsmith, razem z Judith Krantz, niebezpośrednio odpowiada za moje zainteresowanie czytaniem – moja mama miała serię jej książek na półce, a ja jako dziecko wyciągałam je z półki i bawiłam się w bibliotekę 😉 Jak widać, moje zainteresowania czytelnicze poszły w innym kierunku, ale od dwóch lat staram się wyczytywać pozycje z mojej rodzinnej...
Pozornie Sylwia ma wszystko, ale jej szczęście przypomina zamek na piasku. Wystarcza jedno zdarzenie, by uporządkowany, dający poczucie bezpieczeństwa, trochę nudny świat bohaterki legł w gruzach A wszystko przez zdradę osoby, która miała stanowić wsparcie, zapewnić poczucie bezpieczeństwa.
Do czego zdolna jest zdradzona, zraniona kobieta? Przekonajcie się sami, sięgając po „Wielką mistyfikację”.
Pozornie Sylwia ma wszystko, ale jej szczęście przypomina zamek na piasku. Wystarcza jedno zdarzenie, by uporządkowany, dający poczucie bezpieczeństwa, trochę nudny świat bohaterki legł w gruzach A wszystko przez zdradę osoby, która miała stanowić wsparcie, zapewnić poczucie bezpieczeństwa.
Do czego zdolna jest zdradzona, zraniona kobieta? Przekonajcie się sami, sięgając...
Na pierwszy rzut oka Sylwia ma bajkowe życie. Piękny dom, przystojny mąż, dużo pieniędzy i czasu na ich wydawanie. Niejedna kobieta zazdrościłaby jej tego wszystkiego. Jednak ona nie jest do końca szczęśliwa. Brakuje jej namiętności, porywów uczuć. Nie wie jak podsycić ogień w swoim związku. Ja pomyślałam sobie o niej w pierwszej chwili: "Kobieto, masz wszystko i wymyślasz głupoty. Zapisz się na jogę, zacznij robić swetry na drutach, bo masz za dużo czasu i w głowie ci się poprzewracało." Okazało się jednak, że niesprawiedliwie oceniłam bohaterkę. Szybko odkrywamy, że jej mąż ma romans. Początkowo Sylwia jest załamana.
Jednak szybko wpada na iście szatański pomysł. Nawiązuje kontakt z kochanką męża i ....
Dowiedzcie się sami :)
Zdrada nie jest powodem do śmiechu, ale mi zdarzyło się nie raz uśmiechnąć podczas czytania. Świadczy to o tym w jak sprytny sposób autorka podeszła do tematu.
"Wielka mistyfikacja" to naprawdę fajna babska lektura. Napisana lekko i z humorem. Świetna książka na zimowe wieczory, czy urlop. Idealna gdy chcemy po prostu wypocząć.
Na pierwszy rzut oka Sylwia ma bajkowe życie. Piękny dom, przystojny mąż, dużo pieniędzy i czasu na ich wydawanie. Niejedna kobieta zazdrościłaby jej tego wszystkiego. Jednak ona nie jest do końca szczęśliwa. Brakuje jej namiętności, porywów uczuć. Nie wie jak podsycić ogień w swoim związku. Ja pomyślałam sobie o niej w pierwszej chwili: "Kobieto, masz wszystko i wymyślasz...
Można powiedzieć, że Olivia Goldsmith, razem z Judith Krantz, niebezpośrednio odpowiada za moje zainteresowanie czytaniem – moja mama miała serię jej książek na półce, a ja jako dziecko wyciągałam je z półki i bawiłam się w bibliotekę 😉 Jak widać, moje zainteresowania czytelnicze poszły w innym kierunku, ale od dwóch lat staram się wyczytywać pozycje z mojej rodzinnej biblioteczki i tym razem padło na ,,Wielką mistyfikację” tejże pisarki.
Sylwia i Bob są małżeństwem od dwudziestu lat i z pozoru prowadzą ułożone, idealne życie. Gdy ich dzieci wyjeżdżają na studia, Sylwia liczy, że teraz z mężem będą mieli dla siebie więcej czasu i wskrzeszą dawny romantyzm i namiętność. Bob jednak coraz bardziej się od niej oddala i ignoruje jej próby zbliżenia się, aż w końcu okazuje się, że ma romans. Gdy Sylwia spotyka kochankę męża, ta okazuje się jej młodszym sobowtórem, co skłania ją do pewnego planu…
Od razu powiem, że jako całość ta książka mi się nie podoba, natomiast nie odmawiam jej, że te dwadzieścia parę lat temu mogła trafiać do kobiet. Styl jest przyjemny i płynny, humor w porządku, kilka razy się zaśmiałam, postacie nie budzą mojej sympatii, ale mają jasno nakreślone charaktery i dają się zapamiętać. Doceniam motyw rozdarcia między dwiema stronami miłości – spokojem i stabilizacją kontra pożądaniem i ekscytacją. Kochanka marzy o tym, aby w końcu ktoś potraktował ją poważnie i został z nią na stałe, a żona chce być adorowana i obsypywana prezentami. Pomiędzy nimi mężczyzna, któremu wygodnie jest w domu mieć ogarniętą towarzyszkę życia, która ugotuje i pocieszy, a ,,na mieście” szaloną dziewczynę do łóżka, więc trochę mamy tu problematykę syndromu Madonny i ladacznicy. Jest też pokazane, co się dzieje, gdy taka ekscytująca, szalona para musi się znosić na co dzień. Spodobało mi się też to, że Sylwia i Marla, kochanka Boba, nabrały do siebie szacunku, rozumiały siebie i że obie zostały oszukane. Miła odmiana po książkach, gdzie cała wina za zdradę jest zrzucana na tę złą rozpustnicę.
Ta książka zdecydowanie nie jest szkodliwa ani seksistowska. Nie zrzuca odpowiedzialności za zdradę na osobę zdradzoną, pokazuje, że to Bob miał problem i nie potrafił komunikować swoich oczekiwań, to on też musi udowadniać, że żałuje, Sylwia nie kaja się, że była złą żoną. Ale moim zdaniem słabo się zestarzała. Rozumiem, że aktualnie problemy bohaterki są mi obce, nie jestem czterdziestolatką z dwójką dzieci, ale myślę, że moja mama czytała ,,Wielką mistyfikację” mniej więcej w moim wieku, wiem też, że po Olivię Goldsmith sięgały i nastolatki i nie ma tu nic takiego, czego by nie zrozumiały. Jednak chyba z mojej perspektywy podejście do związków oraz kobiecości i męskości jest już przestarzałe – irytowały mnie slogany o tym, że na zdradę trzeba reagować w każdy sposób poza rozwodem, bo to przecież wstyd, oraz że mężczyźni są inni od kobiet i oni nie rozumieją, że je ranią. Sama fabuła jest mocno naciągana i ciężko mi uwierzyć, że absolutnie nikt nie zauważył różnicy między Sylwią i Marlą, a Bob sypiał z dwiema kobietami i nie potrafił dostrzec różnicy. Wątek wskakiwania do łóżka facetowi udając inną kobietę może nie do końca podpada pod molestowanie, ale w czasach, gdy dużo się mówi o świadomej zgodzie, zdecydowanie razi. Ciężko też tu kogoś polubić i komuś kibicować, a główną parę zdaje się łączyć jedynie ten nie do końca świadomy seks. Całość przypominała mi kliszową komedię romantyczną recenzowaną przez Sfilmowanych – ludzie ze sobą nie rozmawiają i nie mówią wprost, co ich boli, za to dużo sobie dopowiadają, udają kogoś innego, a na drugim planie mamy postać typowej wariatki.
Rozumiem, że świat się zmienia i to, co dla nas teraz jest normalne, za dwadzieścia lat może być nieakceptowalne, ale podczas czytania ,,Wielkiej mistyfikacji” autentycznie doceniłam, że Katarzyna Grochola i Małgorzata Kalicińska pozwoliły swoim bohaterkom po prostu się rozwieść i pójść swoją drogą. To chyba nie był dobry pomysł na początek znajomości z panią Goldsmith, bo nie cierpię motywu zdrady, więc kiedyś pewnie sięgnę po jeszcze inne jej powieści.
,, Ludzie, których kochamy, ranią nas.”
Można powiedzieć, że Olivia Goldsmith, razem z Judith Krantz, niebezpośrednio odpowiada za moje zainteresowanie czytaniem – moja mama miała serię jej książek na półce, a ja jako dziecko wyciągałam je z półki i bawiłam się w bibliotekę 😉 Jak widać, moje zainteresowania czytelnicze poszły w innym kierunku, ale od dwóch lat staram się wyczytywać pozycje z mojej rodzinnej...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCharakterystyczna dla Goldsmith babska sztama.
Charakterystyczna dla Goldsmith babska sztama.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPozornie Sylwia ma wszystko, ale jej szczęście przypomina zamek na piasku. Wystarcza jedno zdarzenie, by uporządkowany, dający poczucie bezpieczeństwa, trochę nudny świat bohaterki legł w gruzach A wszystko przez zdradę osoby, która miała stanowić wsparcie, zapewnić poczucie bezpieczeństwa.
Do czego zdolna jest zdradzona, zraniona kobieta? Przekonajcie się sami, sięgając po „Wielką mistyfikację”.
Pozornie Sylwia ma wszystko, ale jej szczęście przypomina zamek na piasku. Wystarcza jedno zdarzenie, by uporządkowany, dający poczucie bezpieczeństwa, trochę nudny świat bohaterki legł w gruzach A wszystko przez zdradę osoby, która miała stanowić wsparcie, zapewnić poczucie bezpieczeństwa.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDo czego zdolna jest zdradzona, zraniona kobieta? Przekonajcie się sami, sięgając...
Na pierwszy rzut oka Sylwia ma bajkowe życie. Piękny dom, przystojny mąż, dużo pieniędzy i czasu na ich wydawanie. Niejedna kobieta zazdrościłaby jej tego wszystkiego. Jednak ona nie jest do końca szczęśliwa. Brakuje jej namiętności, porywów uczuć. Nie wie jak podsycić ogień w swoim związku. Ja pomyślałam sobie o niej w pierwszej chwili: "Kobieto, masz wszystko i wymyślasz głupoty. Zapisz się na jogę, zacznij robić swetry na drutach, bo masz za dużo czasu i w głowie ci się poprzewracało." Okazało się jednak, że niesprawiedliwie oceniłam bohaterkę. Szybko odkrywamy, że jej mąż ma romans. Początkowo Sylwia jest załamana.
Jednak szybko wpada na iście szatański pomysł. Nawiązuje kontakt z kochanką męża i ....
Dowiedzcie się sami :)
Zdrada nie jest powodem do śmiechu, ale mi zdarzyło się nie raz uśmiechnąć podczas czytania. Świadczy to o tym w jak sprytny sposób autorka podeszła do tematu.
"Wielka mistyfikacja" to naprawdę fajna babska lektura. Napisana lekko i z humorem. Świetna książka na zimowe wieczory, czy urlop. Idealna gdy chcemy po prostu wypocząć.
Na pierwszy rzut oka Sylwia ma bajkowe życie. Piękny dom, przystojny mąż, dużo pieniędzy i czasu na ich wydawanie. Niejedna kobieta zazdrościłaby jej tego wszystkiego. Jednak ona nie jest do końca szczęśliwa. Brakuje jej namiętności, porywów uczuć. Nie wie jak podsycić ogień w swoim związku. Ja pomyślałam sobie o niej w pierwszej chwili: "Kobieto, masz wszystko i wymyślasz...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPoczątek książki nie był zbyt ciekawy, ale potem akcja się rozwinęła i było całkiem ciekawie.
Początek książki nie był zbyt ciekawy, ale potem akcja się rozwinęła i było całkiem ciekawie.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to