Książka pomimo wielu szczegółów, napisana została w przystępny sposób. Autor przedstawia wiele niewygodnych faktów z historii ZSRR i zmusza do refleksji nad tym, jak potoczyły by się losy Europy, gdyby Hitler wstrzymałby się z wydaniem rozkazu ataku na ZSRR, a jego ruch wyprzedziłby Stalin.
Książka pomimo wielu szczegółów, napisana została w przystępny sposób. Autor przedstawia wiele niewygodnych faktów z historii ZSRR i zmusza do refleksji nad tym, jak potoczyły by się losy Europy, gdyby Hitler wstrzymałby się z wydaniem rozkazu ataku na ZSRR, a jego ruch wyprzedziłby Stalin.
Książkę czyta się bardzo dobrze, choć trudno zgodzić się z niektórymi tezami Suworowa. Hitler jako lodołamacz? Armia czerwona jako armia ofensywna? Nie jestem pewna faktów, które tutaj się podane. Daję sześć gwiazdek za to, że świetnie się czyta te pozycję, jest jak ciekawa powieść, niekiedy sensacyjna. Bałabym się jednak konfrontować ze soba wszystkie "fakty", na które powołuje się Suworow.
Książkę czyta się bardzo dobrze, choć trudno zgodzić się z niektórymi tezami Suworowa. Hitler jako lodołamacz? Armia czerwona jako armia ofensywna? Nie jestem pewna faktów, które tutaj się podane. Daję sześć gwiazdek za to, że świetnie się czyta te pozycję, jest jak ciekawa powieść, niekiedy sensacyjna. Bałabym się jednak konfrontować ze soba wszystkie "fakty", na...
Po przesłuchaniu "GRU" postanowiłem kontynuować przygodę z twórczością Suworowa. Tytułowy "Lodołamacz" to – według autora – Adolf Hitler, który "przełamuje lód" rewolucji bolszewickiej, torując drogę do ekspansji Związku Radzieckiego. Suworow stawia kontrowersyjną tezę: Stalin planował podbój Europy i rozszerzenie wpływów ZSRR, a do realizacji tego planu potrzebował jedynie pretekstu – którym, według niego, miała być agresja III Rzeszy.
Autor stara się tę tezę udowodnić, z różnym skutkiem. Podkreśla, że Armia Czerwona była wyposażona jak typowa armia ofensywna, a także że radziecka logistyka była zaprojektowana pod kątem ataku, nie obrony.
Moim zdaniem książka jest przeciętna. Czyta się ją (lub słucha) ciekawie – przypomina to nieco słuchanie poglądów Janusza Korwin-Mikkego: na pierwszy rzut oka wszystko wydaje się logiczne i spójne, ale gdy się nad tym głębiej zastanowić, trudno traktować to poważnie.
Po przesłuchaniu "GRU" postanowiłem kontynuować przygodę z twórczością Suworowa. Tytułowy "Lodołamacz" to – według autora – Adolf Hitler, który "przełamuje lód" rewolucji bolszewickiej, torując drogę do ekspansji Związku Radzieckiego. Suworow stawia kontrowersyjną tezę: Stalin planował podbój Europy i rozszerzenie wpływów ZSRR, a do realizacji tego planu potrzebował jedynie...
Książka lekko napisana, mimo to nadal dla hard userów IIWW. Dla osób średnio zainteresowanych jej tematyką (jak ja) nasycenie argumentacji Suworowa daje już w połowie książki rozeznanie, że druga połowa będzie po prostu kontynuacją tejże. Dla zainteresowany historią tego okresu super pozycja aby poweryfikować te wszystkie fakty. Dla całej reszty - można wziąć to na wiarę bądź nie. Mimo to jestem ciekawy polemiki z autorem i pogrzebię w tym temacie więcej
Książka lekko napisana, mimo to nadal dla hard userów IIWW. Dla osób średnio zainteresowanych jej tematyką (jak ja) nasycenie argumentacji Suworowa daje już w połowie książki rozeznanie, że druga połowa będzie po prostu kontynuacją tejże. Dla zainteresowany historią tego okresu super pozycja aby poweryfikować te wszystkie fakty. Dla całej reszty - można wziąć to na wiarę...
10 gwiazdek za poruszenie drażliwego tematu. Truizmem jest stwierdzenie, że historię piszą zwycięzcy, ( może za wyjątkiem Niemców i Żydów, bo chociaż przegrani, piszą ja sami ). Zawsze wydawało mi się, że robienie idioty ze Stalina jest dużą przesadą. Plany Sowietów marszu na zachód powstały już w czasie inwazji na Polskę. Dlaczego miały się zmienić? Jeśli nie były strategiczne, tylko ideologiczne. Trudno wyobrazić sobie, że Stalin nie chciałby wykorzystać takiej sytuacji. Zaangażowanie Hitlera na zachodzie, potencjalne ubytki w ludziach i sprzęcie. Na pewno po doświadczeniach I wojny światowej Stalin nie liczył na takie szybkie zwycięstwa Hitlera, napewno wiedział, że Hitler swojej przestrzeni życiowej chce szukać na wschodzie. Możliwe, że aby nie uprzedzić wcześniej Hitlera zwlekał z mobilizacją, co w konsekwencji doprowadziło do olbrzymich strat Rosjan w pierwszej fazie wojny. Czy Hitler dowiedział się o planach Stalina i nie do końca przygotowany zaatakował prewencyjnie i zrobił coś czego nie chciał - wojny na dwa fronty. Ciekawe pytanie. Robienie z siebie ofiary, do teraz wpisuje się w tradycję rosyjskiej mentalności i strategii, a rola poszkodowanego pasowała do powojennej rzeczywistości i do powojennych, zaborczych planów Stalina. Środowisko historyków jest, jak wiele innych, bardzo skostniałe. Naturalnie są wyjątki, obecnie w osobie prof. Andrzeja Nowaka, przy okazji napiszę coś o Jego książkach. Wyobrażam sobie co by się działo, gdyby niezliczone prace magisterskie, przewody doktorskie i tytuły profesorskie na całym świecie w jednej chwili zostały zakwestionowane. Pamiętam nagonkę na Jasienicę i na jego niestandardowe podejście do historii ( patrz; moja opinia na temat "Polska Piastów") Na temat, czy Hitler był zmuszony zaatakować akurat w czerwcu powstają już książki na zachodzie. Aby zobaczyć jak materia się broni przeczytaj opinię" Webster" do tej książki, bardzo ciekawa, bo napisana w klasycznym stylu Służb mającym na celu dyskredytację jakiejś osoby. Po czymś takim, myślę, że coś może być na rzeczy, tylko po co, komu i w jaki sposób miałoby komuś zależeć na pisaniu nowej historii? Przeczytaj, wyrób sobie swoje zdanie. Polecam również "Akwarium" tego autora.
10 gwiazdek za poruszenie drażliwego tematu. Truizmem jest stwierdzenie, że historię piszą zwycięzcy, ( może za wyjątkiem Niemców i Żydów, bo chociaż przegrani, piszą ja sami ). Zawsze wydawało mi się, że robienie idioty ze Stalina jest dużą przesadą. Plany Sowietów marszu na zachód powstały już w czasie inwazji na Polskę. Dlaczego miały się zmienić? Jeśli nie były...
Nie czytać tego, ta książka to kłamstwo historyczne. Historycy bez trudu rozbroili argumentacje Surowowa, która opiera się na wyimaginowanych dowodach takich jak spotkanie Biura politycznego 19 sierpnua 1939 roku, czy też poprzekręcane wypowiedzi Stalinowskich dygnitarzy. Pod żadnym pozorem tego NIE CZYTAĆ!
Nie czytać tego, ta książka to kłamstwo historyczne. Historycy bez trudu rozbroili argumentacje Surowowa, która opiera się na wyimaginowanych dowodach takich jak spotkanie Biura politycznego 19 sierpnua 1939 roku, czy też poprzekręcane wypowiedzi Stalinowskich dygnitarzy. Pod żadnym pozorem tego NIE CZYTAĆ!
Książka jest formą rozprawki w której autor stara się dać jak najwięcej argumentów na poparcie swojej tezy. Początkowo argumentacja przypadła mi do gustu i wciągnęła, lecz z czasem ksiazka staje się nużąca, dając tylko kolejne przyklady na poparcie swojej ( w mojej opinii) udowodnionej już tezy. Dla osób zainteresowanych 2 wś jest to pozycja obowiązkowa.
Książka jest formą rozprawki w której autor stara się dać jak najwięcej argumentów na poparcie swojej tezy. Początkowo argumentacja przypadła mi do gustu i wciągnęła, lecz z czasem ksiazka staje się nużąca, dając tylko kolejne przyklady na poparcie swojej ( w mojej opinii) udowodnionej już tezy. Dla osób zainteresowanych 2 wś jest to pozycja obowiązkowa.
Rok 1943. Milionowe armie obdartusów pod czerwonym sztandarem, którzy szumnie określają siebie mianem Armii Czerwonej, stoją u bram Lizbony. Warszawa splądrowana, podobnie Berlin, Paryż i Madryt. Opór pozbawiony jest wszelkiego sensu, nie ma znaczenia przy tak ogromnej przewadze materiałowej i ludzkiej Związku Radzieckiego. Wojska Stalina wciąż wzmacniane są przez „skarby” radzieckiej myśli techniczno-wojskowej. Surowców wszelkich wszędzie mnóstwo. Stany Zjednoczone żyją w strachu i zadają sobie pytanie – czy oddanie Stalinowi całej Europy i zachowanie neutralności zaspokoi jego wilczy apetyt?
A co pozostaje sowietom? Podbić Lizbonę, dokonać desantu na Wielką Brytanię, zapewnić sobie spokój w zachodniej części Europy i ruszać na wschód – Japonię, Chiny. Może nawet na Indie i Afrykę… Nie wybuchają powstanie w getcie warszawskim i powstanie w samej Warszawie, nie ma desantu we Włoszech ani we Francji, Stalingrad i inne miasta radzieckie rozkwitają bez większych zakłóceń, produkując czołgi i – może wreszcie – traktory i maszyny rolnicze. Wszak wolność i pokój nadchodzą wielkimi krokami.
Europa jest przyciśnięta butem Stalina. Intensywna komunizacja postępuje w zastraszającym tempie. Nie ma już żadnej nadziei. Radzieckie kierownictwo z dumą ogłasza „komunizm po wsze czasy”. Może kiedyś wybuchnie rewolucja, może dojdzie do zmasowanej rewolty ludu. Na razie jednak – cytując klasyka – „się nie zanosi”.
To tylko ciąg dalszy czarnej, ale niezwykle prawdopodobnej wizji z Lodołamacza Wiktora Suworowa. I wcale nie musi być przesadzony. Przy olbrzymich zapasach Związku Radzieckiego (które można było bez problemu uzupełniać żołnierzami i materiałami z zagarniętych już krajów) podbój całej Europy nie był wcale czystą fantazją. Może więc, czego Suworow nie mówi wprost, powinniśmy być wdzięczni Hitlerowi i niemieckim siłom zbrojnym za powstrzymanie rychłej czerwonej ekspansji? Odpowiedź brzmi – tak. Niemal wszystko inne można (i należy) mieć niemieckiemu dyktatorowi za złe, ale dokonał też w swoim życiu kilku rzeczy zasługujących na pochwałę (nie, nie jestem antysemitą i nie chodzi mi wcale o Holocaust, ale nawet w życiu takiego człowieka można znaleźć kilka pozytywów). Jedną z nich było właśnie zablokowanie nieuniknionego pochodu Armii Czerwonej w głąb kontynentu. Taki pochód to nie głupie gdybanie. Wystarczy spojrzeć na cyfry. Jeden front sowiecki miał pod swoimi skrzydłami więcej czołgów, niż cały Wehrmacht… Co warto dodać – przy praktycznie nieograniczonych możliwościach produkcyjnych radzieckiego przemysłu zbrojeniowego.
Armia Czerwona w triumfalnym pochodzie przez Europę – brzmi to dosyć mocno. Jednak Suworow na poparcie swojej tezy przytacza całą górę mocnych argumentów. Stwierdza: Związek Sowiecki był praktycznie przygotowany do wojny. Rozbudowywano potężne jednostki powietrzno-desantowe, przerzucano armie rozlokowane na Syberii tuż pod niemiecko-sowiecką granicę, opracowywano nowe typy uzbrojenia (czołg BT, samoloty i okręty desantowe), całkowicie nieużytecznego na terenach ZSRR. Stalin posunął się nawet do zwolnienia z łagrów ogromnej ilości więźniów (na czele z późniejszym marszałkiem Rokossowskim). Czy takie działania, pyta Suworow, służyć mają wojnie obronnej (bo taki mit po dzień dzisiejszy promowany jest w Rosji, to zły Hitler napadł na Związek Radziecki, usposobiony wyłącznie pokojowo…)? Nie, ponieważ wojny obronnej, defensywnej, nikt nie przewidział. Zgodnie z radziecką strategią, najlepszą obroną był atak. Wojska Stalina nie sposobiły się do długotrwałego bronienia własnych pozycji, tylko do podboju. Na skalę europejską.
Na potwierdzenie tezy o nieuchronnej i powstrzymanej w ostatniej chwili ekspansji ZSRR, Suworow przywołuje również słowa wysokich sowieckich dowódców. Z ich relacji wynika jasno, że Hitler uprzedził Stalina o około dwa tygodnie… Wojnę rozpoczętą przez Niemcy w 1941 należy określić mianem „prewencyjnej”. Co najśmieszniejsze, cała odpowiedzialność za rozpętanie II wojny światowej zrzucono wyłącznie na Niemców. A przecież radzieccy marszałkowie nawet nie ukrywali swoich zamiarów, szczególnie w pamiętnikach z czasów już powojennych. Ale wiadomo – zwycięzcy nikt nie będzie sądził.
Jednak nie próbujmy całej winy zwalać wyłącznie na Stalina i jemu podległych. Cały komunizm jest winny, począwszy od Lenina, którego triumfalny pochód powstrzymał w 1920 roku Józef Piłsudski. Nie chcę stawiać znaku równości między Piłsudskim i Hitlerem, ale warto zawsze pamiętać o konsekwencjach porażki. Piłsudski ją odniósł, nie finalizując dzieła i nie dobijając raczkującego Związku Radzieckiego. Hitler również ją odniósł, opóźniając jedynie o kilka lat ekspansję komunizmu w Europie środkowo-wschodniej, ale osłabiając również militarny potencjał Armii Czerwonej, która wszak miała iść naprzód, a nie się bronić.
„Na wschodzie trzymamy kciuki za Wehrmacht”? Według Lodołamacza – jak najbardziej. Bo łatwo przewidzieć fatalne skutki czerwonej rewolucji europejskiej…
Rok 1943. Milionowe armie obdartusów pod czerwonym sztandarem, którzy szumnie określają siebie mianem Armii Czerwonej, stoją u bram Lizbony. Warszawa splądrowana, podobnie Berlin, Paryż i Madryt. Opór pozbawiony jest wszelkiego sensu, nie ma znaczenia przy tak ogromnej przewadze materiałowej i ludzkiej Związku Radzieckiego. Wojska Stalina wciąż wzmacniane są przez „skarby”...
Niesamowicie szanuje Wiktora Suworowa. Odważny, mądry i niezłomny człowiek. Bohater. Po znakomitym 'Akwarium' nie takiej książki się spodziewałem. Liczyłem na coś szpiegowskiego :) 'Lodołamacz' po początkowym, wynikającym z mojej niewiedzy, zaskoczeniu okazał się baaardzo ciekawym dziełem.
Spotkałem się z opinią, że tego typu książka to 'podręcznik, a 'nie jestem już w szkole'. No cóż, kto chce głupim pozostać, temu droga wolna. A inni niech słuchają mądrych słów mądrego człowieka.
'Lodołamacz' to historyczna refleksja na temat wpływu radzieckiego imperium na wojnę. Brzmi naukowo, ale Suworow naprawdę opowiada o tym w prosty i zrozumiały dla każdego sposób. No chyba, że dla kogoś np. wikipedia albo programy Wołoszańskiego też są zbyt naukowe... Nie jestem jakimś wielkim fanem pana B.W., ale to dobry przykład. U Suworowa też wystarcza podstawowa wiedza z zakresu historii.
Może ktoś się pogubić w tej całej wojennej militarystyce. Jeśli tak, to mam dla niego radę: dywizja to dużo ludzi, korpus to w ch. ludzi, a armia to wielki ch. ludzi. Ja sobie to tak przekładam, polecam. Ułatwia odbiór :)
Kolejne uproszczenie dotyczy RaRoGów. To moje autorakie określenie. Radziecko- Rosyjskie Goebbelsy. To G. proszę sobie samemu przetłumaczyć, nie chciałem być wulgarny :) W ściemy RaRoGów mogą uwierzyć jedynie Rosjanie. A ja byłbym bardzo ciekaw polemiki z Suworowem stworzonej przez jakiegoś polskiego lub zachodniego historyka. Jego opinie mają sens i popiera je istną armią konkretów. Ale w kilku momentach budzi moje wątpliwości. Bardzo bym chciał Pana Wiktora o te momenty zapytać. Może zrobił to jakiś inteligentny historyk?
Deklaracja: uwielbiam Józka Stalina! Uważam go za geniusza, za kogoś najbliższego tytułowi 'władcy świata'. Jakby żył dzisiaj, to pewnie by pasjami grał w strategie typu 'Starcraft' albo 'Age of empires'. Albo byłby CEO jakiegoś korpo. Na własny użytek określałem książkę jako 'Wesołe przygody dobrego wujka Józka :) Od razu przypomniał mi się Littlefinger z sagi G.R.R. Martina. Skale inne, ale klasa działania podobna.
8 / 10. Świetna książka. Aż się mózg pali od myślenia! I mądra, jak na Suworowa przystało.
Wersję audio czyta Bartosz Głogowski. Aktor po PWST, ale realizujący się w nieistotnych serialach. Już kiedyś pisałem, że z takich gości są świetni lektorzy. Głogowski to kolejny przykład. Wręcz nie mogłem uwierzyć, że to nie jest żaden historyczny spec, profesjonalizm bił po uszach. Kapitalna robota!
Niesamowicie szanuje Wiktora Suworowa. Odważny, mądry i niezłomny człowiek. Bohater. Po znakomitym 'Akwarium' nie takiej książki się spodziewałem. Liczyłem na coś szpiegowskiego :) 'Lodołamacz' po początkowym, wynikającym z mojej niewiedzy, zaskoczeniu okazał się baaardzo ciekawym dziełem.
Spotkałem się z opinią, że tego typu książka to 'podręcznik, a 'nie jestem już w...
Świetnie przedstawione tezy z masą argumentów. Muszę przyznać, że w pewnych momentach książka zaczyna robić się nurząca jak już dostajemy enty argument, ale nie zmienia to faktu, że jest to pozycja godna polaczenia dla każdego zainteresowanego tematyka II wojny światowej.
Świetnie przedstawione tezy z masą argumentów. Muszę przyznać, że w pewnych momentach książka zaczyna robić się nurząca jak już dostajemy enty argument, ale nie zmienia to faktu, że jest to pozycja godna polaczenia dla każdego zainteresowanego tematyka II wojny światowej.
Wiktor Suworow w swojej książce rzuca nowe spojrzenie na historię II wojny światowej, a przede wszystkim atak Niemiec na ZSRR.
Tytułowy "Lodołamacz", to kryptonim jakim określano w radzieckich służbach na początku lat 30 Adolfa Hitlera. Miał on być "Lodołamaczem", który skruszy lód zachodnich demokracji i stworzy możliwość do zwycięstwa komunizmu, który zadałby cios od tyłu zajętym walką miedzy sobą przeciwnikom.
Wg. Suworowa Niemcy po prostu uprzedziły uderzenie Armii Czerwonej, które miało być szykowane na 6 lipca 1941 roku. Jako przykłady potwierdzające tę hipotezę podaje m.in.: czołgi, które były przystosowane do pokonywania dużych odległości po autostradach, których w Związku Radzieckim nie było, a co za tym idzie kompletnie się nie sprawdziły w wojnie defensywnej toczącej się w nieprzejezdnych bagnistych drogach. Innym bardzo ciekawym przykładem jest lotnictwo, które już w początkowej fazie wojny zostało zdruzgotane. Samoloty były skoncentrowane na lotniskach przy samej granicy i Niemcy strzelali do rzędów samolotów jak na strzelnicy. Bardzo ciekawym aspektem jest także kwestia rozminowywania i niszczenia umocnień wzdłuż granicy oraz budowy utwardzonych dróg i torów kolejowych. Czy wobec nadchodzącego ataku Niemiec rozbrajanie granicy miałoby sens? Absolutnie nie. Czy miałoby to sens w wojnie ofensywnej? Zdecydowanie tak.
Prawdy pewnie nigdy się nie dowiemy, ale teoria bardzo ciekawa i daje dużo do myślenia.
Autor, były oficer GRU (zaocznie skazany z śmierć za zdradę) jest bardzo krytyczny w stosunku do ZSRR, ale czyta się to bardzo przyjemnie. Odniosłem jednak wrażenie, że w swojej narracji Suworow trochę usprawiedliwia i wybiela Rzeszę i wręcz twierdzi, że Hitler swoim atakiem uratował świat przed komunizmem...
2/2023
Wiktor Suworow w swojej książce rzuca nowe spojrzenie na historię II wojny światowej, a przede wszystkim atak Niemiec na ZSRR.
Tytułowy "Lodołamacz", to kryptonim jakim określano w radzieckich służbach na początku lat 30 Adolfa Hitlera. Miał on być "Lodołamaczem", który skruszy lód zachodnich demokracji i stworzy możliwość do zwycięstwa komunizmu, który zadałby...
Moja ocena książki jest pozytywna. Autor zwrócił uwagę na ważny problem że udział ZSRR w II wojnie światowej był znacznie większy niż nam się wydawało. Nawet pod kątem aparatu naukowego książka wypada znakomicie (sporo przypisów i bibliografia). Fakt, że źródła z jakich korzystał są problematyczne. Jednak Suworow nie miał dostępu do wszystkich materiałów czego nigdy nie ukrywał. Główną wadą pracy jest jednak brak kontekstu prawniczego (a tego można byłoby oczekiwać od byłego dyplomaty). Niemniej opinia niejakiego Webstera to zwykłe wynurzenie mające wybielić Sowietów.
Moja ocena książki jest pozytywna. Autor zwrócił uwagę na ważny problem że udział ZSRR w II wojnie światowej był znacznie większy niż nam się wydawało. Nawet pod kątem aparatu naukowego książka wypada znakomicie (sporo przypisów i bibliografia). Fakt, że źródła z jakich korzystał są problematyczne. Jednak Suworow nie miał dostępu do wszystkich materiałów czego nigdy nie...
Klasyczny przykład historycznego hochsztaplerstwa. Słynna książka napisana pod rewizjonistyczną tezę. Nie jest to praca naukowa, tylko publicystyczna, a w zasadzie można ją określić jako żarliwy pamflet, mowę oskarżycielską wymierzoną w Stalina. Dyktator został odmalowany jako nadnaturalna istota, zdolna przewidywać wydarzenia na dwadzieścia lat wprzód. Dlatego, każdy krytyk tej przepełnionej fantazmatami twórczości, siłą rzeczy, musi wcielić się w niewdzięczną rolę adwokata diabła. Autor źródła zna wybiórczo i w dużej mierze konfabuluje. Jak przystało na byłego szpiega, a za takiego się podaje, Suworow skrzętnie dba o wizerunek człowieka mającego dostęp do tajnej wiedzy. Rozumie, że nie ten się liczy, kto posiada niedostępne innym informacje, ale ten, kto za takiego uchodzi. Ten przydatny trik znają nawet dzieci, kiedy się wzajemnie przedrzeźniają mówiąc – „A bo ja wiem coś czego nie wiesz ty”. Tym łatwym sposobem można zyskać nad kimś przewagę. Świetnie ilustruje to ten cytat ze wstępu do polskiego czytelnika: „Sowieckie archiwa już dawno zostały gruntownie wyczyszczone. To co zostało, jest praktycznie niedostępne dla historyków. Przypadek sprawił, że miałem szczęście przez krótki czas pracować w archiwach Ministerstwa Obrony ZSSR”.
Suworow jest prawdziwym spryciarzem, fachowcem swojego rzemiosła. Dobrze wie jak zmonetyzować czyjąś pasję do dziejów II wojny światowej, nienawiść do komunizmu i emocje związane z odkrywaniem tajemnic historii. Zna ludzi, wie czego chcą, manipuluje i uwodzi swoją pewnością siebie, a im mniej obeznany w temacie odbiorca, im mniej zdolności do krytycznego myślenia, ostrożności i sceptycyzmu, tym łatwiej będzie pobłądzić, bo Suworow prowadzi prosto na grzęzawiska, tak miłe dla naszego gustu i sentymentu. Inwazja, wojna prewencyjna, uderzenie preempcyjne? Plany wojenne. Czy dzielą się na agresywne i obronne, a może rację bytu ma tylko jedna wersja – uniwersalny plan wojny? Tyle pytań, tyle zagadnień, kto by tam dbał o precyzję pojęć i jakieś niuanse? Na pewno nie docelowa ofiara, niedzielny miłośnik mundurów i czołgów.
Nic dziwnego, że publikacje te są popularne zarówno w państwach byłego bloku wschodniego, gdzie po doświadczeniach związanych z totalitaryzmem - antykomunizm jest uważany za coś oczywistego i naturalnego, jak i na zachodzie, gdzie na skutek zimnowojennej propagandy utrwaliła się apokaliptyczna wizja czerwonej agresji, a w wielu kręgach panował strach i szpiegomania. Obie strony oskarżały się o zamiary agresji, a siebie przedstawiały jako jedynego gwaranta pokoju. Cały cykl szczególnym poważaniem cieszy się w Niemczech i Austrii. Głównie dlatego, że relatywizuje odpowiedzialność nazistów za rozpętanie wojny i pomaga w dalszym ciągu kreować mit rycerskiego Wehrmachtu ruszającego na wschód z nową wyprawą krzyżową. W całym cyklu jest masa kuriozalnych wypowiedzi, lekceważących to czym naprawdę była Operacja Barbarossa. W samej tylko Rosji sprzedano ponad 10 milionów egzemplarzy. Okazało się, że publikacja tego typu była strzałem w dziesiątkę. Nic dziwnego, że w szybkim tempie przybywało ludzi, którzy również chcieli czerpać z tego źródełka. Amatorzy i dyletanci tacy jak np. Mark Sołonin, ale i znalazły się w tym nurcie osoby po studiach historycznych, co niestety smuci.
Lubimy się bać i Władimir Bogdanowicz Riezun (prawdziwe nazwisko) dobrze o tym wie, zarówno wtedy gdy pisze o Specnazie, omnipotentnym GRU czy Armii Czerwonej jak i o przygotowaniach do wojny. Co bystrzejsi czytelnicy dostrzegają licznie występujące błędy i sprzeczności, ale często sami popadają w spiskowe myślenie. Robiąc ze zwykłego cwaniaka jakiegoś sterowanego przez służby zakamuflowanego propagatora rosyjskiej „potęgi”. budując tym samym aurę tajemniczości, która przydaje się w promocji i sprzedaży kolejnych tytułów.
Książka Suworowa, to świetny przykład tego jak należy operować faktami i pół-prawdami, a są one niezbędne, aby skutecznie przemycić pomiędzy nimi kompletne bzdury. Taką właśnie bzdurą, zbudowaną na pół-prawdzie jest chociażby jedno z głównych założeń tej książki. Nikt w środowisku historyków nie twierdzi, że Stalin zamierzał z Niemcami wiecznie koegzystować w pokoju, i tylko by ten pokój umacniać rozbudowywał swoją armię. Dzięki takiej podbudowie, opartej na fragmentarycznej wiedzy jest nam dużo łatwiej zawierzyć w sensacyjną hipotezę, która wydaje się tak świetnie współgrać z całością. Żeby trudniej było wykryć kłamstwa, potrawę należy okrasić zniekształconymi i wyrwanymi z kontekstu cytatami. Bredni jest oczywiście dużo więcej, wymienić tutaj można chociażby: Zaproponowany podział na broń ofensywną (czołgi, haubice) i broń defensywną (armaty ppanc), a chyba już wszyscy wiemy na przykładzie wojny na Ukrainie jakim absurdem jest rozróżniać broń na te dwie kategorie, szczególnie w przypadku starć dwóch industrialnych państw. Tak czołgi też świetnie nadają się do obrony, wszak trzeba przy ich pomocy przeprowadzać kontrofensywy, a mając duże terytorium potrzebna jest ich proporcjonalna ilość. Innym mitem jest rzekome ustawienie ofensywne sił RKKA i WWS, gdy tymczasem wszelkie źródła dowodzą, że były one uszykowane w rozciągnięty kordon, bez wyraźnych punktów ciężkości. Dobrym przykładem jest sowiecka 27 dywizja piechoty, rozciągnięta od Augustowa do Szczuczyna (jakieś 60 km), a naprzeciwko siebie miała 7 Dywizji niemieckich i całą Grupę Pancerną na skrzydle. Milion spadochroniarzy – wolne żarty, 5 korpusów rozsianych na linii długości 1 350 i jakieś 400 km od granicy, bez wymaganej ilości maszyn transportowych, wagony map, rozmówki rosyjsko-niemieckie, tony butów, Sowieci nie budowali fortyfikacji. Czołgi autostradowe o zmiennym zawieszeniu kołowym i gąsiennicowym. Czego to ma niby dowodzić? Taki panował wtedy trend, nawet Polska projektowała tego typu pojazdy. Tak można jeszcze dużo wymieniać. Oczywiście żadnych intencji niemieckich nie uświadczymy, tak jakby Hitler w ogóle nie planował wojny lecz został w nią wciągnięty i to na długo nim doszedł do władzy. Takich absurdów jest cała masa. O bzdurach w temacie dyplomacji nawet nie ma co się rozpisywać, to wyjaśnił klarownie Gabriel Gorodetsky w „Grand Delusion: Stalin and the German Invasion of Russia”. Pokazuje on ponad wszelką wątpliwość, że argumenty Suworowa są śmieszne. Przedstawia dowody na to, że Stalin, przynajmniej w bliskiej perspektywie, nie rozważał ataku na Niemcy i unikał jakiejkolwiek konfrontacji. W zagadnieniach czysto militarnych pomoże nam David Glantz i jego książka „Stumbling Colossus”. Ale najlepiej dekonstrukcję dzieła Suworowa zacząć od czegoś lżejszego, przydatny może być tutaj artykuł polskiego historyka wojskowości Mariana Zgórniaka „Wokół genezy "Fall Barbarossa" i problemu wojny prewencyjnej w 1941 r.”, albo tekst Jeana Lopeza i Lasha Otkhmezuri „Hitler jedynie wyprzedził atak Stalina”, to jeden z rozdziałów „Mitów II wojny światowej”, zarówno pierwsza jak i druga część tego zbioru tekstów, to dobry przykład tego jak powinna wyglądać dobra publicystyka historyczna, polecam.
Nie dałem tej pozycji 1/10, może i za bezczelność Suworowa należała się, ale książka ma swoje zalety. Takie jak, dobrze poprowadzona narracja i cóż, trzeba przyznać, że Suworow to całkiem zręczny pisarz, jego książki czyta się jak wciągającą powieść, ale nie ma się co temu dziwić skoro są utrzymywane w sensacyjnym tonie, całość psują liczne powtórzenia i rozwlekłe dygresje. Jako historyczny publicysta – to zwykły oszust. Jego pisarski styl jest smakowity, jednak trzeba pamiętać, że to tylko smaczna trucizna. Może i od niej nie umrzemy, ale damy się okpić i nabić w butelkę. Pojawienie się „Lodołamacza” miało też pewien pozytywny skutek, mianowicie taki, że wywołał on dyskusję w środowisku badaczy a jak wiadomo wymiana myśli i zderzenia poglądów bywają owocne i przyczyniają się do lepszego poznania i zrozumienia genezy II wojny światowej.
Można to wszystko skwitować: Ok, ale jakie to w ogóle ma znaczenie? Co za różnica czy ktoś wierzy, że Sowieci zostali wyprzedzeni przez Hitlera w swym ataku tylko o kilka tygodni? Przecież i tak wiadomo, że ZSRR, to było państwo zbrodnicze i tyle. Jak nie w 1941 r., to w 1942, albo 1943, w sumie to wszystko jedno. Racja, że tego typu bzdury mogą nie być jakoś szczególnie szkodliwe, ale jeśli ktoś daje się nabrać w tym temacie, będzie podatny także na oszustwa w innym miejscu, które już mają przełożenie na jakość naszego życia. Taka osoba chętniej będzie np. głosować na cwaniaków, populistów i innych mitotwórców, częściej padnie ofiarą dezinformacji i będzie dawać się zwodzić w ważnych społecznie tematach, np. takich jak globalne ocieplenie. Zdolność do krytycznej oceny rzeczywistości, to jedna z najważniejszych umiejętności jakie może nauczyć nas nauka, w tym, a może przede wszystkim - Historia.
Klasyczny przykład historycznego hochsztaplerstwa. Słynna książka napisana pod rewizjonistyczną tezę. Nie jest to praca naukowa, tylko publicystyczna, a w zasadzie można ją określić jako żarliwy pamflet, mowę oskarżycielską wymierzoną w Stalina. Dyktator został odmalowany jako nadnaturalna istota, zdolna przewidywać wydarzenia na dwadzieścia lat wprzód. Dlatego, każdy...
Przebiłem się przez pierwszy tom, spróbowałem kolejnego. Ja rozumiem że autor stara się jak może na wszystkie sposoby udowodnić postawioną przez siebie tezę. Na pewno jest to ciekawe. Nie był by też specjalnym zaskoczeniem dla nikogo dzisiaj fakt, że Hitler mógł zaatakować ZSRR niejako w formie uderzenia uprzedzającego. Ale., jakoś zarówno forma jak i treść mnie nie porwała, może jak ktoś fascynuje się historią. Dla mnie jako Polaka ważniejsze jest, że to ZSRR wbił nam nóż w plecy 17 września co było ukrywane przez dziesięciolecia.
Przebiłem się przez pierwszy tom, spróbowałem kolejnego. Ja rozumiem że autor stara się jak może na wszystkie sposoby udowodnić postawioną przez siebie tezę. Na pewno jest to ciekawe. Nie był by też specjalnym zaskoczeniem dla nikogo dzisiaj fakt, że Hitler mógł zaatakować ZSRR niejako w formie uderzenia uprzedzającego. Ale., jakoś zarówno forma jak i treść mnie nie...
Prawdopodobnie każdy z Was wie, że 24 lutego 2022 rozpoczęła się agresja Rosji na Ukrainę. Praktycznie tydzień później zacząłem czytać książkę Lodołamacz, której autorem jest pan Wiktor Suworow. Pisarz jest popularyzatorem teorii o wiodącej roli Związku Radzieckiego w rozpoczęciu II wojny światowej oraz prewencyjnego charakteru niemieckiego ataku na ZSRR 22 czerwca 1941 roku. Właśnie w książce Lodołamacz (ja czytałem wydanie z 1992 roku) przekazuje ogromną ilość dowodów na potwierdzenie tejże teorii.
Dzięki tej książce można zmienić punkt widzenia na temat II Wojny Światowej. Książka daje do myślenia i nie sposób przejść obojętnie obok przedstawionych dowodów. Tychże jest niezwykle dużo, co powoduje, że książkę czyta się niezmiernie trudno. Jednak jest to bardzo dobra książka. Tytuł ten pokazuje jak niewiele zmieniło się w propagandowej Rosji przez 80 lat. W Lodołamaczu można przeczytać, że Związek Radziecki wdarł się do Finlandii (i wielu innych miejsc) by nieść pomoc krzywdzonym na danym terenie mieszkańcom. Dokładnie w taki sam sposób usprawiedliwiana była agresję na Ukrainę.
Jak już wspomniałem ten tytuł czytało mi się ciężko. Książka ma 298 stron, na przeczytanie których potrzebowałem siedmiu dni oraz siedmiu posiedzeń. Wynik ten plasuje ją na 115 miejscu wśród 166 książek przeczytanych Na Tronie. Raz jeszcze chciałbym Wam ten tytuł polecić.
https://www.facebook.com/czytamnatronie
Prawdopodobnie każdy z Was wie, że 24 lutego 2022 rozpoczęła się agresja Rosji na Ukrainę. Praktycznie tydzień później zacząłem czytać książkę Lodołamacz, której autorem jest pan Wiktor Suworow. Pisarz jest popularyzatorem teorii o wiodącej roli Związku Radzieckiego w rozpoczęciu II wojny światowej oraz prewencyjnego charakteru niemieckiego ataku na ZSRR 22 czerwca 1941...
Suworow imponuje mnogością źródeł jakie wykorzystał do napisania tej książki historycznej. Klarownie i wyczerpująco nakreśla agresywne ambicje podbicia Europy przez Związek Radziecki od jego początków, czyli końca I wojny światowej. Do połowy książkę czyta się jak najlepszą powieść i śledzi fakty z różnych obszarów wiedzy takich jak polityka, ekonomia, strategia i taktyka wojskowa, skupiające się głównie po stronie ZSRR, ale dotykające również III Rzeszy, Japonii, Polski, Wielkiej Brytanii jak pozostałych Aliantów.
Książka, mniej więcej od połowy, jest już trudniejsza do strawienia jako, że autor na tym etapie w spójny sposób doprowadził już czytelnika do wniosków, na których mu zależało i od tego miejsca mamy głównie do czynienia z przytaczaniem bardzo wielu dowodów wspierających te wnioski. Myślę, że z perspektywy badania historii te wszystkie przykłady i przypisy są konieczne, natomiast z perspektywy czytelnika, historyka-amatora, kaliber jest dość ciężki i tylko dlatego nie nadaję maksymalnej oceny.
Suworow imponuje mnogością źródeł jakie wykorzystał do napisania tej książki historycznej. Klarownie i wyczerpująco nakreśla agresywne ambicje podbicia Europy przez Związek Radziecki od jego początków, czyli końca I wojny światowej. Do połowy książkę czyta się jak najlepszą powieść i śledzi fakty z różnych obszarów wiedzy takich jak polityka, ekonomia, strategia i taktyka...
Kompedium wiedzy odnośnie przygotwania i gotowości ZSRR do ataku na III Rzeszę. Ogromna liczba faktów otwiera oczy na skalę mobilizacji oraz cele imperialne Stalina. Czasami ilość informacji jest przytłaczająca, ale to cena, która trzeba ponieść w imię potwierdzenia tez stawianych przez autora.
Kompedium wiedzy odnośnie przygotwania i gotowości ZSRR do ataku na III Rzeszę. Ogromna liczba faktów otwiera oczy na skalę mobilizacji oraz cele imperialne Stalina. Czasami ilość informacji jest przytłaczająca, ale to cena, która trzeba ponieść w imię potwierdzenia tez stawianych przez autora.
Nikt, kto nie chce zaraz zaatakować sąsiada (nowego), nie buduje nowych lotnisk polowych w odległości kilku minut lotu do granicy państwa.
Nie rozlokowuje swych wojsk w tak bliskiej odległości od tejże granicy (nb. śmiertelnym błędem RP w 1939 r. było nieodpuszczenie sobie właśnie obrony granic i oparcie mocnej obrony na linii Narew, Wisła, San - wtedy być może nie byłoby taaakiego blitzkriegu).
Nie aresztuje też każdego, kto donosi o zgrupowaniach wojsk sąsiada na swojej granicy. Inni autorzy także na to wskazują: ale Suworow był pierwszy, pal licho że z GRU.....
Jego wspomnienia na pewno podkolorowane, ale to się czyta, a to najważniejsze
Nikt, kto nie chce zaraz zaatakować sąsiada (nowego), nie buduje nowych lotnisk polowych w odległości kilku minut lotu do granicy państwa.
Nie rozlokowuje swych wojsk w tak bliskiej odległości od tejże granicy (nb. śmiertelnym błędem RP w 1939 r. było nieodpuszczenie sobie właśnie obrony granic i oparcie mocnej obrony na linii Narew, Wisła, San - wtedy być może nie byłoby...
Książka otwiera serie o tym samym tytule. Głowna teza - atak na Niemcy i Rumunię, później cała Europa a może i świat. Czemu? Jak już wiele razy pisałem, komunizm mógł istnieć dopóki nie było żadnej innej alternatywy, np. kapitalizm. Ale to przesłanie całego cyklu, a nie jednej książki. Suworow przedstawia dowody na słuszność swojej tezy, np. użycie wojsk powietrznodesantowych, czołgi BT-7, czy wizytacja generałów na granicy oraz "zbija" możliwe kontrargumenty, np. teza - Stalin da się zaskoczyć, Churchill go ostrzegał. Suworow - GRU zdobyło i zbadało smar (jak inne) niemiecki oraz ceny bydła (zwłaszcza owiec). W interesie Churchilla było wciągnąć ZSRR do wojny po swojej stronie, U-Booty zatapiały w ilości hurtowej okręty na Atlantyku, prawie wszędzie Niemcy mieli przewagę lub wygrywali.
Książka otwiera serie o tym samym tytule. Głowna teza - atak na Niemcy i Rumunię, później cała Europa a może i świat. Czemu? Jak już wiele razy pisałem, komunizm mógł istnieć dopóki nie było żadnej innej alternatywy, np. kapitalizm. Ale to przesłanie całego cyklu, a nie jednej książki. Suworow przedstawia dowody na słuszność swojej tezy, np. użycie wojsk...
Autor opisuje przygotowania Związku Sowieckiego do napaści na Niemcy. Książka bazuje na dokumentach z politbiura komunistycznego, pamiętnikach sowieckich wojskowych, ówczesnej prasie, publikacjach historycznych oraz dorzuca własne przypuszczenia. Książka napisana ciekawym językiem.
Autor opisuje przygotowania Związku Sowieckiego do napaści na Niemcy. Książka bazuje na dokumentach z politbiura komunistycznego, pamiętnikach sowieckich wojskowych, ówczesnej prasie, publikacjach historycznych oraz dorzuca własne przypuszczenia. Książka napisana ciekawym językiem.
Ta książka rzeczywiście była lodołamaczem - lodołamaczem, który zburzył dotychczasową kłamliwą wersję historii, opowiadającą o głupim, łatwowiernym towarzyszu Stalinie, który bał się towarzysza Hitlera i robił wszystko, by nie sprowokować III Rzeszy do ataku na ZSRS. Tymczasem było dokładnie odwrotnie. Amator zawstydził zawodowych historyków. Stąd wysoka ocena i wybaczenie licznych błędów, uproszczeń i pochopnych wniosków, których nie brakuje. Dodatkowy plus za specyficzne, sardoniczne poczucie humoru.
Ta książka rzeczywiście była lodołamaczem - lodołamaczem, który zburzył dotychczasową kłamliwą wersję historii, opowiadającą o głupim, łatwowiernym towarzyszu Stalinie, który bał się towarzysza Hitlera i robił wszystko, by nie sprowokować III Rzeszy do ataku na ZSRS. Tymczasem było dokładnie odwrotnie. Amator zawstydził zawodowych historyków. Stąd wysoka ocena i wybaczenie...
Nie jestem fanem alternatywnych wersji historii a z taką właśnie tutaj mamy do czynienia. A raczej z co by było gdyby. Teoria jakoby Związek Radziecki chciał panować nad całą planetą już chyba specjalnie nikogo dzisiaj nie dziwi ani nie zaskakuje. Aspiracje Stalina były dość oczywiste ale jakby ktoś miał wątpliwości to ten cykl Suworowa z pewnością je rozwieje. Dodam, że lepiej tego nie czytać jeśli szuka się książki powiedzmy ,,na początek", żeby z grubsza poznać podstawy konfliktu. Później spotykamy ludzi którzy próbują nas przekonać jak to Hitler był tylko zwykłą marionetką w wielkim i cudownym planie Stalina...To zaraz już wiem, że ten czy tamten przedawkował ,,dzieła" Suworowa a od tego już tylko krok do historii WKPb popełnionej przez wodza. Podsumowując Suworow jest ok ale trzeba do jego prac podchodzić zdroworozsądkowo zamiast dostrzegać sierpy i młoty nawet na Marsie.
Nie jestem fanem alternatywnych wersji historii a z taką właśnie tutaj mamy do czynienia. A raczej z co by było gdyby. Teoria jakoby Związek Radziecki chciał panować nad całą planetą już chyba specjalnie nikogo dzisiaj nie dziwi ani nie zaskakuje. Aspiracje Stalina były dość oczywiste ale jakby ktoś miał wątpliwości to ten cykl Suworowa z pewnością je rozwieje. Dodam, że...
Autor w sposób monotonny przedstawia swój pogląd poniekąd może i słuszny na sprawę Stalina i II WŚ.
Za dużo krążenia wokół spraw oczywistych i brak mi było w tej książki spojrzenia z boku. Stąd nie do końca trafia przesłanie.
Autor w sposób monotonny przedstawia swój pogląd poniekąd może i słuszny na sprawę Stalina i II WŚ.
Za dużo krążenia wokół spraw oczywistych i brak mi było w tej książki spojrzenia z boku. Stąd nie do końca trafia przesłanie.
Owszem, bardzo istotny element II wojny światowej nadgryzany przez autora na wszelkie możliwe sposoby. Pozycja rewelacyjna - dla osób zanużonych po szyję w tematyce tego konfliktu. Dla osoby po prostu interesującej się historią - dłuuga, wymagająca lektura. Ale dla autora - szacunek. Kawał solidnej roboty. "
Owszem, bardzo istotny element II wojny światowej nadgryzany przez autora na wszelkie możliwe sposoby. Pozycja rewelacyjna - dla osób zanużonych po szyję w tematyce tego konfliktu. Dla osoby po prostu interesującej się historią - dłuuga, wymagająca lektura. Ale dla autora - szacunek. Kawał solidnej roboty. "
Książka pomimo wielu szczegółów, napisana została w przystępny sposób. Autor przedstawia wiele niewygodnych faktów z historii ZSRR i zmusza do refleksji nad tym, jak potoczyły by się losy Europy, gdyby Hitler wstrzymałby się z wydaniem rozkazu ataku na ZSRR, a jego ruch wyprzedziłby Stalin.
Książka pomimo wielu szczegółów, napisana została w przystępny sposób. Autor przedstawia wiele niewygodnych faktów z historii ZSRR i zmusza do refleksji nad tym, jak potoczyły by się losy Europy, gdyby Hitler wstrzymałby się z wydaniem rozkazu ataku na ZSRR, a jego ruch wyprzedziłby Stalin.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZnowu książka o tym że Stalin chciał zaatakować 3 rzeszę. Doskonale udokumentowane. Warto sprawdzić jak ciekawie i szczegółowo można pisać o historii.
Znowu książka o tym że Stalin chciał zaatakować 3 rzeszę. Doskonale udokumentowane. Warto sprawdzić jak ciekawie i szczegółowo można pisać o historii.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążkę czyta się bardzo dobrze, choć trudno zgodzić się z niektórymi tezami Suworowa. Hitler jako lodołamacz? Armia czerwona jako armia ofensywna? Nie jestem pewna faktów, które tutaj się podane. Daję sześć gwiazdek za to, że świetnie się czyta te pozycję, jest jak ciekawa powieść, niekiedy sensacyjna. Bałabym się jednak konfrontować ze soba wszystkie "fakty", na które powołuje się Suworow.
Książkę czyta się bardzo dobrze, choć trudno zgodzić się z niektórymi tezami Suworowa. Hitler jako lodołamacz? Armia czerwona jako armia ofensywna? Nie jestem pewna faktów, które tutaj się podane. Daję sześć gwiazdek za to, że świetnie się czyta te pozycję, jest jak ciekawa powieść, niekiedy sensacyjna. Bałabym się jednak konfrontować ze soba wszystkie "fakty", na...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPo przesłuchaniu "GRU" postanowiłem kontynuować przygodę z twórczością Suworowa. Tytułowy "Lodołamacz" to – według autora – Adolf Hitler, który "przełamuje lód" rewolucji bolszewickiej, torując drogę do ekspansji Związku Radzieckiego. Suworow stawia kontrowersyjną tezę: Stalin planował podbój Europy i rozszerzenie wpływów ZSRR, a do realizacji tego planu potrzebował jedynie pretekstu – którym, według niego, miała być agresja III Rzeszy.
Autor stara się tę tezę udowodnić, z różnym skutkiem. Podkreśla, że Armia Czerwona była wyposażona jak typowa armia ofensywna, a także że radziecka logistyka była zaprojektowana pod kątem ataku, nie obrony.
Moim zdaniem książka jest przeciętna. Czyta się ją (lub słucha) ciekawie – przypomina to nieco słuchanie poglądów Janusza Korwin-Mikkego: na pierwszy rzut oka wszystko wydaje się logiczne i spójne, ale gdy się nad tym głębiej zastanowić, trudno traktować to poważnie.
Po przesłuchaniu "GRU" postanowiłem kontynuować przygodę z twórczością Suworowa. Tytułowy "Lodołamacz" to – według autora – Adolf Hitler, który "przełamuje lód" rewolucji bolszewickiej, torując drogę do ekspansji Związku Radzieckiego. Suworow stawia kontrowersyjną tezę: Stalin planował podbój Europy i rozszerzenie wpływów ZSRR, a do realizacji tego planu potrzebował jedynie...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka lekko napisana, mimo to nadal dla hard userów IIWW. Dla osób średnio zainteresowanych jej tematyką (jak ja) nasycenie argumentacji Suworowa daje już w połowie książki rozeznanie, że druga połowa będzie po prostu kontynuacją tejże. Dla zainteresowany historią tego okresu super pozycja aby poweryfikować te wszystkie fakty. Dla całej reszty - można wziąć to na wiarę bądź nie. Mimo to jestem ciekawy polemiki z autorem i pogrzebię w tym temacie więcej
Książka lekko napisana, mimo to nadal dla hard userów IIWW. Dla osób średnio zainteresowanych jej tematyką (jak ja) nasycenie argumentacji Suworowa daje już w połowie książki rozeznanie, że druga połowa będzie po prostu kontynuacją tejże. Dla zainteresowany historią tego okresu super pozycja aby poweryfikować te wszystkie fakty. Dla całej reszty - można wziąć to na wiarę...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to10 gwiazdek za poruszenie drażliwego tematu. Truizmem jest stwierdzenie, że historię piszą zwycięzcy, ( może za wyjątkiem Niemców i Żydów, bo chociaż przegrani, piszą ja sami ). Zawsze wydawało mi się, że robienie idioty ze Stalina jest dużą przesadą. Plany Sowietów marszu na zachód powstały już w czasie inwazji na Polskę. Dlaczego miały się zmienić? Jeśli nie były strategiczne, tylko ideologiczne. Trudno wyobrazić sobie, że Stalin nie chciałby wykorzystać takiej sytuacji. Zaangażowanie Hitlera na zachodzie, potencjalne ubytki w ludziach i sprzęcie. Na pewno po doświadczeniach I wojny światowej Stalin nie liczył na takie szybkie zwycięstwa Hitlera, napewno wiedział, że Hitler swojej przestrzeni życiowej chce szukać na wschodzie. Możliwe, że aby nie uprzedzić wcześniej Hitlera zwlekał z mobilizacją, co w konsekwencji doprowadziło do olbrzymich strat Rosjan w pierwszej fazie wojny. Czy Hitler dowiedział się o planach Stalina i nie do końca przygotowany zaatakował prewencyjnie i zrobił coś czego nie chciał - wojny na dwa fronty. Ciekawe pytanie. Robienie z siebie ofiary, do teraz wpisuje się w tradycję rosyjskiej mentalności i strategii, a rola poszkodowanego pasowała do powojennej rzeczywistości i do powojennych, zaborczych planów Stalina. Środowisko historyków jest, jak wiele innych, bardzo skostniałe. Naturalnie są wyjątki, obecnie w osobie prof. Andrzeja Nowaka, przy okazji napiszę coś o Jego książkach. Wyobrażam sobie co by się działo, gdyby niezliczone prace magisterskie, przewody doktorskie i tytuły profesorskie na całym świecie w jednej chwili zostały zakwestionowane. Pamiętam nagonkę na Jasienicę i na jego niestandardowe podejście do historii ( patrz; moja opinia na temat "Polska Piastów") Na temat, czy Hitler był zmuszony zaatakować akurat w czerwcu powstają już książki na zachodzie. Aby zobaczyć jak materia się broni przeczytaj opinię" Webster" do tej książki, bardzo ciekawa, bo napisana w klasycznym stylu Służb mającym na celu dyskredytację jakiejś osoby. Po czymś takim, myślę, że coś może być na rzeczy, tylko po co, komu i w jaki sposób miałoby komuś zależeć na pisaniu nowej historii? Przeczytaj, wyrób sobie swoje zdanie. Polecam również "Akwarium" tego autora.
10 gwiazdek za poruszenie drażliwego tematu. Truizmem jest stwierdzenie, że historię piszą zwycięzcy, ( może za wyjątkiem Niemców i Żydów, bo chociaż przegrani, piszą ja sami ). Zawsze wydawało mi się, że robienie idioty ze Stalina jest dużą przesadą. Plany Sowietów marszu na zachód powstały już w czasie inwazji na Polskę. Dlaczego miały się zmienić? Jeśli nie były...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toChcecie to wierzcie ,chcecie nie wierzcie ,ale przeczytać można -nudzić się nie będziecie. :)
Chcecie to wierzcie ,chcecie nie wierzcie ,ale przeczytać można -nudzić się nie będziecie. :)
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie czytać tego, ta książka to kłamstwo historyczne. Historycy bez trudu rozbroili argumentacje Surowowa, która opiera się na wyimaginowanych dowodach takich jak spotkanie Biura politycznego 19 sierpnua 1939 roku, czy też poprzekręcane wypowiedzi Stalinowskich dygnitarzy. Pod żadnym pozorem tego NIE CZYTAĆ!
Nie czytać tego, ta książka to kłamstwo historyczne. Historycy bez trudu rozbroili argumentacje Surowowa, która opiera się na wyimaginowanych dowodach takich jak spotkanie Biura politycznego 19 sierpnua 1939 roku, czy też poprzekręcane wypowiedzi Stalinowskich dygnitarzy. Pod żadnym pozorem tego NIE CZYTAĆ!
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka jest formą rozprawki w której autor stara się dać jak najwięcej argumentów na poparcie swojej tezy. Początkowo argumentacja przypadła mi do gustu i wciągnęła, lecz z czasem ksiazka staje się nużąca, dając tylko kolejne przyklady na poparcie swojej ( w mojej opinii) udowodnionej już tezy. Dla osób zainteresowanych 2 wś jest to pozycja obowiązkowa.
Książka jest formą rozprawki w której autor stara się dać jak najwięcej argumentów na poparcie swojej tezy. Początkowo argumentacja przypadła mi do gustu i wciągnęła, lecz z czasem ksiazka staje się nużąca, dając tylko kolejne przyklady na poparcie swojej ( w mojej opinii) udowodnionej już tezy. Dla osób zainteresowanych 2 wś jest to pozycja obowiązkowa.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toRok 1943. Milionowe armie obdartusów pod czerwonym sztandarem, którzy szumnie określają siebie mianem Armii Czerwonej, stoją u bram Lizbony. Warszawa splądrowana, podobnie Berlin, Paryż i Madryt. Opór pozbawiony jest wszelkiego sensu, nie ma znaczenia przy tak ogromnej przewadze materiałowej i ludzkiej Związku Radzieckiego. Wojska Stalina wciąż wzmacniane są przez „skarby” radzieckiej myśli techniczno-wojskowej. Surowców wszelkich wszędzie mnóstwo. Stany Zjednoczone żyją w strachu i zadają sobie pytanie – czy oddanie Stalinowi całej Europy i zachowanie neutralności zaspokoi jego wilczy apetyt?
A co pozostaje sowietom? Podbić Lizbonę, dokonać desantu na Wielką Brytanię, zapewnić sobie spokój w zachodniej części Europy i ruszać na wschód – Japonię, Chiny. Może nawet na Indie i Afrykę… Nie wybuchają powstanie w getcie warszawskim i powstanie w samej Warszawie, nie ma desantu we Włoszech ani we Francji, Stalingrad i inne miasta radzieckie rozkwitają bez większych zakłóceń, produkując czołgi i – może wreszcie – traktory i maszyny rolnicze. Wszak wolność i pokój nadchodzą wielkimi krokami.
Europa jest przyciśnięta butem Stalina. Intensywna komunizacja postępuje w zastraszającym tempie. Nie ma już żadnej nadziei. Radzieckie kierownictwo z dumą ogłasza „komunizm po wsze czasy”. Może kiedyś wybuchnie rewolucja, może dojdzie do zmasowanej rewolty ludu. Na razie jednak – cytując klasyka – „się nie zanosi”.
To tylko ciąg dalszy czarnej, ale niezwykle prawdopodobnej wizji z Lodołamacza Wiktora Suworowa. I wcale nie musi być przesadzony. Przy olbrzymich zapasach Związku Radzieckiego (które można było bez problemu uzupełniać żołnierzami i materiałami z zagarniętych już krajów) podbój całej Europy nie był wcale czystą fantazją. Może więc, czego Suworow nie mówi wprost, powinniśmy być wdzięczni Hitlerowi i niemieckim siłom zbrojnym za powstrzymanie rychłej czerwonej ekspansji? Odpowiedź brzmi – tak. Niemal wszystko inne można (i należy) mieć niemieckiemu dyktatorowi za złe, ale dokonał też w swoim życiu kilku rzeczy zasługujących na pochwałę (nie, nie jestem antysemitą i nie chodzi mi wcale o Holocaust, ale nawet w życiu takiego człowieka można znaleźć kilka pozytywów). Jedną z nich było właśnie zablokowanie nieuniknionego pochodu Armii Czerwonej w głąb kontynentu. Taki pochód to nie głupie gdybanie. Wystarczy spojrzeć na cyfry. Jeden front sowiecki miał pod swoimi skrzydłami więcej czołgów, niż cały Wehrmacht… Co warto dodać – przy praktycznie nieograniczonych możliwościach produkcyjnych radzieckiego przemysłu zbrojeniowego.
Armia Czerwona w triumfalnym pochodzie przez Europę – brzmi to dosyć mocno. Jednak Suworow na poparcie swojej tezy przytacza całą górę mocnych argumentów. Stwierdza: Związek Sowiecki był praktycznie przygotowany do wojny. Rozbudowywano potężne jednostki powietrzno-desantowe, przerzucano armie rozlokowane na Syberii tuż pod niemiecko-sowiecką granicę, opracowywano nowe typy uzbrojenia (czołg BT, samoloty i okręty desantowe), całkowicie nieużytecznego na terenach ZSRR. Stalin posunął się nawet do zwolnienia z łagrów ogromnej ilości więźniów (na czele z późniejszym marszałkiem Rokossowskim). Czy takie działania, pyta Suworow, służyć mają wojnie obronnej (bo taki mit po dzień dzisiejszy promowany jest w Rosji, to zły Hitler napadł na Związek Radziecki, usposobiony wyłącznie pokojowo…)? Nie, ponieważ wojny obronnej, defensywnej, nikt nie przewidział. Zgodnie z radziecką strategią, najlepszą obroną był atak. Wojska Stalina nie sposobiły się do długotrwałego bronienia własnych pozycji, tylko do podboju. Na skalę europejską.
Na potwierdzenie tezy o nieuchronnej i powstrzymanej w ostatniej chwili ekspansji ZSRR, Suworow przywołuje również słowa wysokich sowieckich dowódców. Z ich relacji wynika jasno, że Hitler uprzedził Stalina o około dwa tygodnie… Wojnę rozpoczętą przez Niemcy w 1941 należy określić mianem „prewencyjnej”. Co najśmieszniejsze, cała odpowiedzialność za rozpętanie II wojny światowej zrzucono wyłącznie na Niemców. A przecież radzieccy marszałkowie nawet nie ukrywali swoich zamiarów, szczególnie w pamiętnikach z czasów już powojennych. Ale wiadomo – zwycięzcy nikt nie będzie sądził.
Jednak nie próbujmy całej winy zwalać wyłącznie na Stalina i jemu podległych. Cały komunizm jest winny, począwszy od Lenina, którego triumfalny pochód powstrzymał w 1920 roku Józef Piłsudski. Nie chcę stawiać znaku równości między Piłsudskim i Hitlerem, ale warto zawsze pamiętać o konsekwencjach porażki. Piłsudski ją odniósł, nie finalizując dzieła i nie dobijając raczkującego Związku Radzieckiego. Hitler również ją odniósł, opóźniając jedynie o kilka lat ekspansję komunizmu w Europie środkowo-wschodniej, ale osłabiając również militarny potencjał Armii Czerwonej, która wszak miała iść naprzód, a nie się bronić.
„Na wschodzie trzymamy kciuki za Wehrmacht”? Według Lodołamacza – jak najbardziej. Bo łatwo przewidzieć fatalne skutki czerwonej rewolucji europejskiej…
Rok 1943. Milionowe armie obdartusów pod czerwonym sztandarem, którzy szumnie określają siebie mianem Armii Czerwonej, stoją u bram Lizbony. Warszawa splądrowana, podobnie Berlin, Paryż i Madryt. Opór pozbawiony jest wszelkiego sensu, nie ma znaczenia przy tak ogromnej przewadze materiałowej i ludzkiej Związku Radzieckiego. Wojska Stalina wciąż wzmacniane są przez „skarby”...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNiesamowicie szanuje Wiktora Suworowa. Odważny, mądry i niezłomny człowiek. Bohater. Po znakomitym 'Akwarium' nie takiej książki się spodziewałem. Liczyłem na coś szpiegowskiego :) 'Lodołamacz' po początkowym, wynikającym z mojej niewiedzy, zaskoczeniu okazał się baaardzo ciekawym dziełem.
Spotkałem się z opinią, że tego typu książka to 'podręcznik, a 'nie jestem już w szkole'. No cóż, kto chce głupim pozostać, temu droga wolna. A inni niech słuchają mądrych słów mądrego człowieka.
'Lodołamacz' to historyczna refleksja na temat wpływu radzieckiego imperium na wojnę. Brzmi naukowo, ale Suworow naprawdę opowiada o tym w prosty i zrozumiały dla każdego sposób. No chyba, że dla kogoś np. wikipedia albo programy Wołoszańskiego też są zbyt naukowe... Nie jestem jakimś wielkim fanem pana B.W., ale to dobry przykład. U Suworowa też wystarcza podstawowa wiedza z zakresu historii.
Może ktoś się pogubić w tej całej wojennej militarystyce. Jeśli tak, to mam dla niego radę: dywizja to dużo ludzi, korpus to w ch. ludzi, a armia to wielki ch. ludzi. Ja sobie to tak przekładam, polecam. Ułatwia odbiór :)
Kolejne uproszczenie dotyczy RaRoGów. To moje autorakie określenie. Radziecko- Rosyjskie Goebbelsy. To G. proszę sobie samemu przetłumaczyć, nie chciałem być wulgarny :) W ściemy RaRoGów mogą uwierzyć jedynie Rosjanie. A ja byłbym bardzo ciekaw polemiki z Suworowem stworzonej przez jakiegoś polskiego lub zachodniego historyka. Jego opinie mają sens i popiera je istną armią konkretów. Ale w kilku momentach budzi moje wątpliwości. Bardzo bym chciał Pana Wiktora o te momenty zapytać. Może zrobił to jakiś inteligentny historyk?
Deklaracja: uwielbiam Józka Stalina! Uważam go za geniusza, za kogoś najbliższego tytułowi 'władcy świata'. Jakby żył dzisiaj, to pewnie by pasjami grał w strategie typu 'Starcraft' albo 'Age of empires'. Albo byłby CEO jakiegoś korpo. Na własny użytek określałem książkę jako 'Wesołe przygody dobrego wujka Józka :) Od razu przypomniał mi się Littlefinger z sagi G.R.R. Martina. Skale inne, ale klasa działania podobna.
8 / 10. Świetna książka. Aż się mózg pali od myślenia! I mądra, jak na Suworowa przystało.
Wersję audio czyta Bartosz Głogowski. Aktor po PWST, ale realizujący się w nieistotnych serialach. Już kiedyś pisałem, że z takich gości są świetni lektorzy. Głogowski to kolejny przykład. Wręcz nie mogłem uwierzyć, że to nie jest żaden historyczny spec, profesjonalizm bił po uszach. Kapitalna robota!
Niesamowicie szanuje Wiktora Suworowa. Odważny, mądry i niezłomny człowiek. Bohater. Po znakomitym 'Akwarium' nie takiej książki się spodziewałem. Liczyłem na coś szpiegowskiego :) 'Lodołamacz' po początkowym, wynikającym z mojej niewiedzy, zaskoczeniu okazał się baaardzo ciekawym dziełem.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSpotkałem się z opinią, że tego typu książka to 'podręcznik, a 'nie jestem już w...
Świetnie przedstawione tezy z masą argumentów. Muszę przyznać, że w pewnych momentach książka zaczyna robić się nurząca jak już dostajemy enty argument, ale nie zmienia to faktu, że jest to pozycja godna polaczenia dla każdego zainteresowanego tematyka II wojny światowej.
Świetnie przedstawione tezy z masą argumentów. Muszę przyznać, że w pewnych momentach książka zaczyna robić się nurząca jak już dostajemy enty argument, ale nie zmienia to faktu, że jest to pozycja godna polaczenia dla każdego zainteresowanego tematyka II wojny światowej.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKupiłem na targu staroci i przeczytałem kolejny raz. Wciąż jest to świetna historia.
Kupiłem na targu staroci i przeczytałem kolejny raz. Wciąż jest to świetna historia.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2/2023
Wiktor Suworow w swojej książce rzuca nowe spojrzenie na historię II wojny światowej, a przede wszystkim atak Niemiec na ZSRR.
Tytułowy "Lodołamacz", to kryptonim jakim określano w radzieckich służbach na początku lat 30 Adolfa Hitlera. Miał on być "Lodołamaczem", który skruszy lód zachodnich demokracji i stworzy możliwość do zwycięstwa komunizmu, który zadałby cios od tyłu zajętym walką miedzy sobą przeciwnikom.
Wg. Suworowa Niemcy po prostu uprzedziły uderzenie Armii Czerwonej, które miało być szykowane na 6 lipca 1941 roku. Jako przykłady potwierdzające tę hipotezę podaje m.in.: czołgi, które były przystosowane do pokonywania dużych odległości po autostradach, których w Związku Radzieckim nie było, a co za tym idzie kompletnie się nie sprawdziły w wojnie defensywnej toczącej się w nieprzejezdnych bagnistych drogach. Innym bardzo ciekawym przykładem jest lotnictwo, które już w początkowej fazie wojny zostało zdruzgotane. Samoloty były skoncentrowane na lotniskach przy samej granicy i Niemcy strzelali do rzędów samolotów jak na strzelnicy. Bardzo ciekawym aspektem jest także kwestia rozminowywania i niszczenia umocnień wzdłuż granicy oraz budowy utwardzonych dróg i torów kolejowych. Czy wobec nadchodzącego ataku Niemiec rozbrajanie granicy miałoby sens? Absolutnie nie. Czy miałoby to sens w wojnie ofensywnej? Zdecydowanie tak.
Prawdy pewnie nigdy się nie dowiemy, ale teoria bardzo ciekawa i daje dużo do myślenia.
Autor, były oficer GRU (zaocznie skazany z śmierć za zdradę) jest bardzo krytyczny w stosunku do ZSRR, ale czyta się to bardzo przyjemnie. Odniosłem jednak wrażenie, że w swojej narracji Suworow trochę usprawiedliwia i wybiela Rzeszę i wręcz twierdzi, że Hitler swoim atakiem uratował świat przed komunizmem...
2/2023
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWiktor Suworow w swojej książce rzuca nowe spojrzenie na historię II wojny światowej, a przede wszystkim atak Niemiec na ZSRR.
Tytułowy "Lodołamacz", to kryptonim jakim określano w radzieckich służbach na początku lat 30 Adolfa Hitlera. Miał on być "Lodołamaczem", który skruszy lód zachodnich demokracji i stworzy możliwość do zwycięstwa komunizmu, który zadałby...
Moja ocena książki jest pozytywna. Autor zwrócił uwagę na ważny problem że udział ZSRR w II wojnie światowej był znacznie większy niż nam się wydawało. Nawet pod kątem aparatu naukowego książka wypada znakomicie (sporo przypisów i bibliografia). Fakt, że źródła z jakich korzystał są problematyczne. Jednak Suworow nie miał dostępu do wszystkich materiałów czego nigdy nie ukrywał. Główną wadą pracy jest jednak brak kontekstu prawniczego (a tego można byłoby oczekiwać od byłego dyplomaty). Niemniej opinia niejakiego Webstera to zwykłe wynurzenie mające wybielić Sowietów.
Moja ocena książki jest pozytywna. Autor zwrócił uwagę na ważny problem że udział ZSRR w II wojnie światowej był znacznie większy niż nam się wydawało. Nawet pod kątem aparatu naukowego książka wypada znakomicie (sporo przypisów i bibliografia). Fakt, że źródła z jakich korzystał są problematyczne. Jednak Suworow nie miał dostępu do wszystkich materiałów czego nigdy nie...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKlasyczny przykład historycznego hochsztaplerstwa. Słynna książka napisana pod rewizjonistyczną tezę. Nie jest to praca naukowa, tylko publicystyczna, a w zasadzie można ją określić jako żarliwy pamflet, mowę oskarżycielską wymierzoną w Stalina. Dyktator został odmalowany jako nadnaturalna istota, zdolna przewidywać wydarzenia na dwadzieścia lat wprzód. Dlatego, każdy krytyk tej przepełnionej fantazmatami twórczości, siłą rzeczy, musi wcielić się w niewdzięczną rolę adwokata diabła. Autor źródła zna wybiórczo i w dużej mierze konfabuluje. Jak przystało na byłego szpiega, a za takiego się podaje, Suworow skrzętnie dba o wizerunek człowieka mającego dostęp do tajnej wiedzy. Rozumie, że nie ten się liczy, kto posiada niedostępne innym informacje, ale ten, kto za takiego uchodzi. Ten przydatny trik znają nawet dzieci, kiedy się wzajemnie przedrzeźniają mówiąc – „A bo ja wiem coś czego nie wiesz ty”. Tym łatwym sposobem można zyskać nad kimś przewagę. Świetnie ilustruje to ten cytat ze wstępu do polskiego czytelnika: „Sowieckie archiwa już dawno zostały gruntownie wyczyszczone. To co zostało, jest praktycznie niedostępne dla historyków. Przypadek sprawił, że miałem szczęście przez krótki czas pracować w archiwach Ministerstwa Obrony ZSSR”.
Suworow jest prawdziwym spryciarzem, fachowcem swojego rzemiosła. Dobrze wie jak zmonetyzować czyjąś pasję do dziejów II wojny światowej, nienawiść do komunizmu i emocje związane z odkrywaniem tajemnic historii. Zna ludzi, wie czego chcą, manipuluje i uwodzi swoją pewnością siebie, a im mniej obeznany w temacie odbiorca, im mniej zdolności do krytycznego myślenia, ostrożności i sceptycyzmu, tym łatwiej będzie pobłądzić, bo Suworow prowadzi prosto na grzęzawiska, tak miłe dla naszego gustu i sentymentu. Inwazja, wojna prewencyjna, uderzenie preempcyjne? Plany wojenne. Czy dzielą się na agresywne i obronne, a może rację bytu ma tylko jedna wersja – uniwersalny plan wojny? Tyle pytań, tyle zagadnień, kto by tam dbał o precyzję pojęć i jakieś niuanse? Na pewno nie docelowa ofiara, niedzielny miłośnik mundurów i czołgów.
Nic dziwnego, że publikacje te są popularne zarówno w państwach byłego bloku wschodniego, gdzie po doświadczeniach związanych z totalitaryzmem - antykomunizm jest uważany za coś oczywistego i naturalnego, jak i na zachodzie, gdzie na skutek zimnowojennej propagandy utrwaliła się apokaliptyczna wizja czerwonej agresji, a w wielu kręgach panował strach i szpiegomania. Obie strony oskarżały się o zamiary agresji, a siebie przedstawiały jako jedynego gwaranta pokoju. Cały cykl szczególnym poważaniem cieszy się w Niemczech i Austrii. Głównie dlatego, że relatywizuje odpowiedzialność nazistów za rozpętanie wojny i pomaga w dalszym ciągu kreować mit rycerskiego Wehrmachtu ruszającego na wschód z nową wyprawą krzyżową. W całym cyklu jest masa kuriozalnych wypowiedzi, lekceważących to czym naprawdę była Operacja Barbarossa. W samej tylko Rosji sprzedano ponad 10 milionów egzemplarzy. Okazało się, że publikacja tego typu była strzałem w dziesiątkę. Nic dziwnego, że w szybkim tempie przybywało ludzi, którzy również chcieli czerpać z tego źródełka. Amatorzy i dyletanci tacy jak np. Mark Sołonin, ale i znalazły się w tym nurcie osoby po studiach historycznych, co niestety smuci.
Lubimy się bać i Władimir Bogdanowicz Riezun (prawdziwe nazwisko) dobrze o tym wie, zarówno wtedy gdy pisze o Specnazie, omnipotentnym GRU czy Armii Czerwonej jak i o przygotowaniach do wojny. Co bystrzejsi czytelnicy dostrzegają licznie występujące błędy i sprzeczności, ale często sami popadają w spiskowe myślenie. Robiąc ze zwykłego cwaniaka jakiegoś sterowanego przez służby zakamuflowanego propagatora rosyjskiej „potęgi”. budując tym samym aurę tajemniczości, która przydaje się w promocji i sprzedaży kolejnych tytułów.
Książka Suworowa, to świetny przykład tego jak należy operować faktami i pół-prawdami, a są one niezbędne, aby skutecznie przemycić pomiędzy nimi kompletne bzdury. Taką właśnie bzdurą, zbudowaną na pół-prawdzie jest chociażby jedno z głównych założeń tej książki. Nikt w środowisku historyków nie twierdzi, że Stalin zamierzał z Niemcami wiecznie koegzystować w pokoju, i tylko by ten pokój umacniać rozbudowywał swoją armię. Dzięki takiej podbudowie, opartej na fragmentarycznej wiedzy jest nam dużo łatwiej zawierzyć w sensacyjną hipotezę, która wydaje się tak świetnie współgrać z całością. Żeby trudniej było wykryć kłamstwa, potrawę należy okrasić zniekształconymi i wyrwanymi z kontekstu cytatami. Bredni jest oczywiście dużo więcej, wymienić tutaj można chociażby: Zaproponowany podział na broń ofensywną (czołgi, haubice) i broń defensywną (armaty ppanc), a chyba już wszyscy wiemy na przykładzie wojny na Ukrainie jakim absurdem jest rozróżniać broń na te dwie kategorie, szczególnie w przypadku starć dwóch industrialnych państw. Tak czołgi też świetnie nadają się do obrony, wszak trzeba przy ich pomocy przeprowadzać kontrofensywy, a mając duże terytorium potrzebna jest ich proporcjonalna ilość. Innym mitem jest rzekome ustawienie ofensywne sił RKKA i WWS, gdy tymczasem wszelkie źródła dowodzą, że były one uszykowane w rozciągnięty kordon, bez wyraźnych punktów ciężkości. Dobrym przykładem jest sowiecka 27 dywizja piechoty, rozciągnięta od Augustowa do Szczuczyna (jakieś 60 km), a naprzeciwko siebie miała 7 Dywizji niemieckich i całą Grupę Pancerną na skrzydle. Milion spadochroniarzy – wolne żarty, 5 korpusów rozsianych na linii długości 1 350 i jakieś 400 km od granicy, bez wymaganej ilości maszyn transportowych, wagony map, rozmówki rosyjsko-niemieckie, tony butów, Sowieci nie budowali fortyfikacji. Czołgi autostradowe o zmiennym zawieszeniu kołowym i gąsiennicowym. Czego to ma niby dowodzić? Taki panował wtedy trend, nawet Polska projektowała tego typu pojazdy. Tak można jeszcze dużo wymieniać. Oczywiście żadnych intencji niemieckich nie uświadczymy, tak jakby Hitler w ogóle nie planował wojny lecz został w nią wciągnięty i to na długo nim doszedł do władzy. Takich absurdów jest cała masa. O bzdurach w temacie dyplomacji nawet nie ma co się rozpisywać, to wyjaśnił klarownie Gabriel Gorodetsky w „Grand Delusion: Stalin and the German Invasion of Russia”. Pokazuje on ponad wszelką wątpliwość, że argumenty Suworowa są śmieszne. Przedstawia dowody na to, że Stalin, przynajmniej w bliskiej perspektywie, nie rozważał ataku na Niemcy i unikał jakiejkolwiek konfrontacji. W zagadnieniach czysto militarnych pomoże nam David Glantz i jego książka „Stumbling Colossus”. Ale najlepiej dekonstrukcję dzieła Suworowa zacząć od czegoś lżejszego, przydatny może być tutaj artykuł polskiego historyka wojskowości Mariana Zgórniaka „Wokół genezy "Fall Barbarossa" i problemu wojny prewencyjnej w 1941 r.”, albo tekst Jeana Lopeza i Lasha Otkhmezuri „Hitler jedynie wyprzedził atak Stalina”, to jeden z rozdziałów „Mitów II wojny światowej”, zarówno pierwsza jak i druga część tego zbioru tekstów, to dobry przykład tego jak powinna wyglądać dobra publicystyka historyczna, polecam.
Nie dałem tej pozycji 1/10, może i za bezczelność Suworowa należała się, ale książka ma swoje zalety. Takie jak, dobrze poprowadzona narracja i cóż, trzeba przyznać, że Suworow to całkiem zręczny pisarz, jego książki czyta się jak wciągającą powieść, ale nie ma się co temu dziwić skoro są utrzymywane w sensacyjnym tonie, całość psują liczne powtórzenia i rozwlekłe dygresje. Jako historyczny publicysta – to zwykły oszust. Jego pisarski styl jest smakowity, jednak trzeba pamiętać, że to tylko smaczna trucizna. Może i od niej nie umrzemy, ale damy się okpić i nabić w butelkę. Pojawienie się „Lodołamacza” miało też pewien pozytywny skutek, mianowicie taki, że wywołał on dyskusję w środowisku badaczy a jak wiadomo wymiana myśli i zderzenia poglądów bywają owocne i przyczyniają się do lepszego poznania i zrozumienia genezy II wojny światowej.
Można to wszystko skwitować: Ok, ale jakie to w ogóle ma znaczenie? Co za różnica czy ktoś wierzy, że Sowieci zostali wyprzedzeni przez Hitlera w swym ataku tylko o kilka tygodni? Przecież i tak wiadomo, że ZSRR, to było państwo zbrodnicze i tyle. Jak nie w 1941 r., to w 1942, albo 1943, w sumie to wszystko jedno. Racja, że tego typu bzdury mogą nie być jakoś szczególnie szkodliwe, ale jeśli ktoś daje się nabrać w tym temacie, będzie podatny także na oszustwa w innym miejscu, które już mają przełożenie na jakość naszego życia. Taka osoba chętniej będzie np. głosować na cwaniaków, populistów i innych mitotwórców, częściej padnie ofiarą dezinformacji i będzie dawać się zwodzić w ważnych społecznie tematach, np. takich jak globalne ocieplenie. Zdolność do krytycznej oceny rzeczywistości, to jedna z najważniejszych umiejętności jakie może nauczyć nas nauka, w tym, a może przede wszystkim - Historia.
Klasyczny przykład historycznego hochsztaplerstwa. Słynna książka napisana pod rewizjonistyczną tezę. Nie jest to praca naukowa, tylko publicystyczna, a w zasadzie można ją określić jako żarliwy pamflet, mowę oskarżycielską wymierzoną w Stalina. Dyktator został odmalowany jako nadnaturalna istota, zdolna przewidywać wydarzenia na dwadzieścia lat wprzód. Dlatego, każdy...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNiezwykle ciekawa książka, w której autor udowadnia tezę o uprzedzającym ataku Hitlera na Stalina.
Niezwykle ciekawa książka, w której autor udowadnia tezę o uprzedzającym ataku Hitlera na Stalina.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWolę książki pana sołonina, są bardziej naturalne.
Wolę książki pana sołonina, są bardziej naturalne.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPrzebiłem się przez pierwszy tom, spróbowałem kolejnego. Ja rozumiem że autor stara się jak może na wszystkie sposoby udowodnić postawioną przez siebie tezę. Na pewno jest to ciekawe. Nie był by też specjalnym zaskoczeniem dla nikogo dzisiaj fakt, że Hitler mógł zaatakować ZSRR niejako w formie uderzenia uprzedzającego. Ale., jakoś zarówno forma jak i treść mnie nie porwała, może jak ktoś fascynuje się historią. Dla mnie jako Polaka ważniejsze jest, że to ZSRR wbił nam nóż w plecy 17 września co było ukrywane przez dziesięciolecia.
Przebiłem się przez pierwszy tom, spróbowałem kolejnego. Ja rozumiem że autor stara się jak może na wszystkie sposoby udowodnić postawioną przez siebie tezę. Na pewno jest to ciekawe. Nie był by też specjalnym zaskoczeniem dla nikogo dzisiaj fakt, że Hitler mógł zaatakować ZSRR niejako w formie uderzenia uprzedzającego. Ale., jakoś zarówno forma jak i treść mnie nie...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPrawdopodobnie każdy z Was wie, że 24 lutego 2022 rozpoczęła się agresja Rosji na Ukrainę. Praktycznie tydzień później zacząłem czytać książkę Lodołamacz, której autorem jest pan Wiktor Suworow. Pisarz jest popularyzatorem teorii o wiodącej roli Związku Radzieckiego w rozpoczęciu II wojny światowej oraz prewencyjnego charakteru niemieckiego ataku na ZSRR 22 czerwca 1941 roku. Właśnie w książce Lodołamacz (ja czytałem wydanie z 1992 roku) przekazuje ogromną ilość dowodów na potwierdzenie tejże teorii.
Dzięki tej książce można zmienić punkt widzenia na temat II Wojny Światowej. Książka daje do myślenia i nie sposób przejść obojętnie obok przedstawionych dowodów. Tychże jest niezwykle dużo, co powoduje, że książkę czyta się niezmiernie trudno. Jednak jest to bardzo dobra książka. Tytuł ten pokazuje jak niewiele zmieniło się w propagandowej Rosji przez 80 lat. W Lodołamaczu można przeczytać, że Związek Radziecki wdarł się do Finlandii (i wielu innych miejsc) by nieść pomoc krzywdzonym na danym terenie mieszkańcom. Dokładnie w taki sam sposób usprawiedliwiana była agresję na Ukrainę.
Jak już wspomniałem ten tytuł czytało mi się ciężko. Książka ma 298 stron, na przeczytanie których potrzebowałem siedmiu dni oraz siedmiu posiedzeń. Wynik ten plasuje ją na 115 miejscu wśród 166 książek przeczytanych Na Tronie. Raz jeszcze chciałbym Wam ten tytuł polecić.
https://www.facebook.com/czytamnatronie
Prawdopodobnie każdy z Was wie, że 24 lutego 2022 rozpoczęła się agresja Rosji na Ukrainę. Praktycznie tydzień później zacząłem czytać książkę Lodołamacz, której autorem jest pan Wiktor Suworow. Pisarz jest popularyzatorem teorii o wiodącej roli Związku Radzieckiego w rozpoczęciu II wojny światowej oraz prewencyjnego charakteru niemieckiego ataku na ZSRR 22 czerwca 1941...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSuper. Książka pokazuje zakłamanie w jakim żyjemy i przekonała mnie, że uczono mnie i cała nasza świadomość jest wykreowana wg koncepcji Stalina
Super. Książka pokazuje zakłamanie w jakim żyjemy i przekonała mnie, że uczono mnie i cała nasza świadomość jest wykreowana wg koncepcji Stalina
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSuworow imponuje mnogością źródeł jakie wykorzystał do napisania tej książki historycznej. Klarownie i wyczerpująco nakreśla agresywne ambicje podbicia Europy przez Związek Radziecki od jego początków, czyli końca I wojny światowej. Do połowy książkę czyta się jak najlepszą powieść i śledzi fakty z różnych obszarów wiedzy takich jak polityka, ekonomia, strategia i taktyka wojskowa, skupiające się głównie po stronie ZSRR, ale dotykające również III Rzeszy, Japonii, Polski, Wielkiej Brytanii jak pozostałych Aliantów.
Książka, mniej więcej od połowy, jest już trudniejsza do strawienia jako, że autor na tym etapie w spójny sposób doprowadził już czytelnika do wniosków, na których mu zależało i od tego miejsca mamy głównie do czynienia z przytaczaniem bardzo wielu dowodów wspierających te wnioski. Myślę, że z perspektywy badania historii te wszystkie przykłady i przypisy są konieczne, natomiast z perspektywy czytelnika, historyka-amatora, kaliber jest dość ciężki i tylko dlatego nie nadaję maksymalnej oceny.
Suworow imponuje mnogością źródeł jakie wykorzystał do napisania tej książki historycznej. Klarownie i wyczerpująco nakreśla agresywne ambicje podbicia Europy przez Związek Radziecki od jego początków, czyli końca I wojny światowej. Do połowy książkę czyta się jak najlepszą powieść i śledzi fakty z różnych obszarów wiedzy takich jak polityka, ekonomia, strategia i taktyka...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKompedium wiedzy odnośnie przygotwania i gotowości ZSRR do ataku na III Rzeszę. Ogromna liczba faktów otwiera oczy na skalę mobilizacji oraz cele imperialne Stalina. Czasami ilość informacji jest przytłaczająca, ale to cena, która trzeba ponieść w imię potwierdzenia tez stawianych przez autora.
Kompedium wiedzy odnośnie przygotwania i gotowości ZSRR do ataku na III Rzeszę. Ogromna liczba faktów otwiera oczy na skalę mobilizacji oraz cele imperialne Stalina. Czasami ilość informacji jest przytłaczająca, ale to cena, która trzeba ponieść w imię potwierdzenia tez stawianych przez autora.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNikt, kto nie chce zaraz zaatakować sąsiada (nowego), nie buduje nowych lotnisk polowych w odległości kilku minut lotu do granicy państwa.
Nie rozlokowuje swych wojsk w tak bliskiej odległości od tejże granicy (nb. śmiertelnym błędem RP w 1939 r. było nieodpuszczenie sobie właśnie obrony granic i oparcie mocnej obrony na linii Narew, Wisła, San - wtedy być może nie byłoby taaakiego blitzkriegu).
Nie aresztuje też każdego, kto donosi o zgrupowaniach wojsk sąsiada na swojej granicy. Inni autorzy także na to wskazują: ale Suworow był pierwszy, pal licho że z GRU.....
Jego wspomnienia na pewno podkolorowane, ale to się czyta, a to najważniejsze
Nikt, kto nie chce zaraz zaatakować sąsiada (nowego), nie buduje nowych lotnisk polowych w odległości kilku minut lotu do granicy państwa.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie rozlokowuje swych wojsk w tak bliskiej odległości od tejże granicy (nb. śmiertelnym błędem RP w 1939 r. było nieodpuszczenie sobie właśnie obrony granic i oparcie mocnej obrony na linii Narew, Wisła, San - wtedy być może nie byłoby...
Książka otwiera serie o tym samym tytule. Głowna teza - atak na Niemcy i Rumunię, później cała Europa a może i świat. Czemu? Jak już wiele razy pisałem, komunizm mógł istnieć dopóki nie było żadnej innej alternatywy, np. kapitalizm. Ale to przesłanie całego cyklu, a nie jednej książki. Suworow przedstawia dowody na słuszność swojej tezy, np. użycie wojsk powietrznodesantowych, czołgi BT-7, czy wizytacja generałów na granicy oraz "zbija" możliwe kontrargumenty, np. teza - Stalin da się zaskoczyć, Churchill go ostrzegał. Suworow - GRU zdobyło i zbadało smar (jak inne) niemiecki oraz ceny bydła (zwłaszcza owiec). W interesie Churchilla było wciągnąć ZSRR do wojny po swojej stronie, U-Booty zatapiały w ilości hurtowej okręty na Atlantyku, prawie wszędzie Niemcy mieli przewagę lub wygrywali.
Książka otwiera serie o tym samym tytule. Głowna teza - atak na Niemcy i Rumunię, później cała Europa a może i świat. Czemu? Jak już wiele razy pisałem, komunizm mógł istnieć dopóki nie było żadnej innej alternatywy, np. kapitalizm. Ale to przesłanie całego cyklu, a nie jednej książki. Suworow przedstawia dowody na słuszność swojej tezy, np. użycie wojsk...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAutor opisuje przygotowania Związku Sowieckiego do napaści na Niemcy. Książka bazuje na dokumentach z politbiura komunistycznego, pamiętnikach sowieckich wojskowych, ówczesnej prasie, publikacjach historycznych oraz dorzuca własne przypuszczenia. Książka napisana ciekawym językiem.
Autor opisuje przygotowania Związku Sowieckiego do napaści na Niemcy. Książka bazuje na dokumentach z politbiura komunistycznego, pamiętnikach sowieckich wojskowych, ówczesnej prasie, publikacjach historycznych oraz dorzuca własne przypuszczenia. Książka napisana ciekawym językiem.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTa książka rzeczywiście była lodołamaczem - lodołamaczem, który zburzył dotychczasową kłamliwą wersję historii, opowiadającą o głupim, łatwowiernym towarzyszu Stalinie, który bał się towarzysza Hitlera i robił wszystko, by nie sprowokować III Rzeszy do ataku na ZSRS. Tymczasem było dokładnie odwrotnie. Amator zawstydził zawodowych historyków. Stąd wysoka ocena i wybaczenie licznych błędów, uproszczeń i pochopnych wniosków, których nie brakuje. Dodatkowy plus za specyficzne, sardoniczne poczucie humoru.
Ta książka rzeczywiście była lodołamaczem - lodołamaczem, który zburzył dotychczasową kłamliwą wersję historii, opowiadającą o głupim, łatwowiernym towarzyszu Stalinie, który bał się towarzysza Hitlera i robił wszystko, by nie sprowokować III Rzeszy do ataku na ZSRS. Tymczasem było dokładnie odwrotnie. Amator zawstydził zawodowych historyków. Stąd wysoka ocena i wybaczenie...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie jestem fanem alternatywnych wersji historii a z taką właśnie tutaj mamy do czynienia. A raczej z co by było gdyby. Teoria jakoby Związek Radziecki chciał panować nad całą planetą już chyba specjalnie nikogo dzisiaj nie dziwi ani nie zaskakuje. Aspiracje Stalina były dość oczywiste ale jakby ktoś miał wątpliwości to ten cykl Suworowa z pewnością je rozwieje. Dodam, że lepiej tego nie czytać jeśli szuka się książki powiedzmy ,,na początek", żeby z grubsza poznać podstawy konfliktu. Później spotykamy ludzi którzy próbują nas przekonać jak to Hitler był tylko zwykłą marionetką w wielkim i cudownym planie Stalina...To zaraz już wiem, że ten czy tamten przedawkował ,,dzieła" Suworowa a od tego już tylko krok do historii WKPb popełnionej przez wodza. Podsumowując Suworow jest ok ale trzeba do jego prac podchodzić zdroworozsądkowo zamiast dostrzegać sierpy i młoty nawet na Marsie.
Nie jestem fanem alternatywnych wersji historii a z taką właśnie tutaj mamy do czynienia. A raczej z co by było gdyby. Teoria jakoby Związek Radziecki chciał panować nad całą planetą już chyba specjalnie nikogo dzisiaj nie dziwi ani nie zaskakuje. Aspiracje Stalina były dość oczywiste ale jakby ktoś miał wątpliwości to ten cykl Suworowa z pewnością je rozwieje. Dodam, że...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAutor w sposób monotonny przedstawia swój pogląd poniekąd może i słuszny na sprawę Stalina i II WŚ.
Za dużo krążenia wokół spraw oczywistych i brak mi było w tej książki spojrzenia z boku. Stąd nie do końca trafia przesłanie.
Autor w sposób monotonny przedstawia swój pogląd poniekąd może i słuszny na sprawę Stalina i II WŚ.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZa dużo krążenia wokół spraw oczywistych i brak mi było w tej książki spojrzenia z boku. Stąd nie do końca trafia przesłanie.
Owszem, bardzo istotny element II wojny światowej nadgryzany przez autora na wszelkie możliwe sposoby. Pozycja rewelacyjna - dla osób zanużonych po szyję w tematyce tego konfliktu. Dla osoby po prostu interesującej się historią - dłuuga, wymagająca lektura. Ale dla autora - szacunek. Kawał solidnej roboty. "
Owszem, bardzo istotny element II wojny światowej nadgryzany przez autora na wszelkie możliwe sposoby. Pozycja rewelacyjna - dla osób zanużonych po szyję w tematyce tego konfliktu. Dla osoby po prostu interesującej się historią - dłuuga, wymagająca lektura. Ale dla autora - szacunek. Kawał solidnej roboty. "
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to