rozwiń zwiń
Wróć na stronę książki

Oceny książki Wiosna w Ciechocinku

Średnia ocen
7,9 / 10
56 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE


avatar
698
697

Na półkach:

Odwiedzaliście kiedyś miejscowość Ciechocinek?

Mieszkam dość blisko i czasem lubię wybrać się tam na spacer, przejść się alejkami, gdzie znajdują się tężnie.

Dziś chciałabym opowiedzieć Wam o książce Wiosna w Ciechocinku autorstwa Aneta Krasińska(Wydawnictwo Skarpa Warszawska).

To poruszająca, życiowa historia o trudach codzienności samotnej matki po rozwodzie, która zmaga się zarówno z wyzwaniami dnia codziennego, jak i problemami nastoletniej córki. Całość dopełniają piękne opisy Ciechocinka, dzięki którym czułam się, jakbym była tam razem z Iloną.

Książka napisana jest w dwóch płaszczyznach czasowych – teraźniejszości i przeszłości. W teraźniejszości śledzimy losy Ilony i jej córki, ich wyjazd do sanatorium oraz próbę odkrycia tożsamości postaci ze starego zdjęcia. Z kolei przeszłość przenosi nas do czasów sprzed i w trakcie II wojny światowej, gdzie poznajemy historię trzech przyjaciółek żyjących w niezwykle trudnych realiach.

Autorka porusza wiele ważnych tematów, takich jak samotne macierzyństwo, problemy wychowawcze, brak wsparcia ze strony byłego partnera czy poszukiwanie własnej drogi w życiu. Równocześnie ukazuje losy ludzi, którzy walczyli o naszą wolność – przypominając, jak ważne jest, by o nich pamiętać. Historia przyjaciółek to zapewne tylko jedna z wielu, które zasługują na to, by ujrzeć światło dzienne.

Książka jest drugim tomem cyklu „Cztery pory roku”, jednak poszczególne części nie są ze sobą bezpośrednio powiązane – każda opowiada odrębną historię.

Serdecznie polecam Wam tę lekturę, a sama z niecierpliwością czekam na kolejną część!

Odwiedzaliście kiedyś miejscowość Ciechocinek?

Mieszkam dość blisko i czasem lubię wybrać się tam na spacer, przejść się alejkami, gdzie znajdują się tężnie.

Dziś chciałabym opowiedzieć Wam o książce Wiosna w Ciechocinku autorstwa Aneta Krasińska(Wydawnictwo Skarpa Warszawska).

To poruszająca, życiowa historia o trudach codzienności samotnej matki po rozwodzie, która...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
679
673

Na półkach:

Ilona Kepińska po rozwodzie samotnie wychowuje nastoletnią córkę. Jej były mąż nieszczególnie interesuje się losem nastolatki. Niestety dziewczyna źle znosi rozstanie rodziców, przez co staje się niezdyscyplinowaną i konfliktową osobą. Ilona stara się zapanować nad córką, ale nie jest to łatwe zadanie. Gdy pewnego dnia kobieta dostaje skierowanie na leczenie do sanatorium w Ciechocinku początkowo planuje zrezygnować z wyjazdu. Jednak zirytowana zachowaniem latorośli postanawia skorzystać z wyjazdu. Tam nieoczekiwanie wpada jej w ręce przedwojenna fotografia trzech młodych kobiet. Ilona postanawia dowiedzieć się o nich nieco więcej…
Chyba nigdy nie znudzą mi się książki, w których współczesne pokolenie szuka okruchów historii przeszłych pokoleń. Taka jest ta książka… Główna bohaterka przypadkiem odnalazła stare, przedwojenne zdjęcie i rozpoczyna śledztwo dotyczące uwiecznionych na nim dziewcząt. Śledztwo, które mnie wciągnęło. Śledztwo, które wcale nie było łatwego jakby się mogło wydawać na pierwszy rzut oka. Jednak pomogło ona Ilonie skupić się na czymś innym a nie tylko na własnych problemach. A tych jej nie brakowało… Wiosna w Ciechocinku to książka z nutą tajemnic z przeszłości. Opowiada o sile przyjaźni. Opowiada o trudnych czasach, które pokazują prawdziwe oblicze człowieka. To książka mówiąca o troskach samotnego macierzyństwa i problemach z nastoletnimi dziećmi. Wiosna w Ciechocinku to lektura, która wzrusza i uczy. To historia, która pozostanie na dłużej z tym, kto zdecyduje się po nią sięgnąć.

Ilona Kepińska po rozwodzie samotnie wychowuje nastoletnią córkę. Jej były mąż nieszczególnie interesuje się losem nastolatki. Niestety dziewczyna źle znosi rozstanie rodziców, przez co staje się niezdyscyplinowaną i konfliktową osobą. Ilona stara się zapanować nad córką, ale nie jest to łatwe zadanie. Gdy pewnego dnia kobieta dostaje skierowanie na leczenie do sanatorium w...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
503
503

Na półkach:

Zimą przeczytałem „Zimę w Nałęczowie” Aneta Krasińska - autorka powieści chwytających za serce którą dostałem w prezencie pod choinkę. To był pierwszy tom cyklu „Cztery pory roku”... brzmi jak Vivaldi. Najbardziej lubię – i nie będę tu oryginalny – „Wiosnę”. Trudno mi powiedzieć, jakie będą kolejne części literackiego utworu Anety Krasińskiej, ale „Wiosna” przypadła mi bardziej do gustu niż „Zima”. Chociaż wolę tajemniczy Nałęczów niż zatłoczony Ciechocinek.
Ale ad rem. Autorka przyzwyczaiła swoich czytelników, że jej cykle są kontynuacją losów głównych bohaterów rozciągającą się w czasie, pokazującą ich losy na przestrzeni lat, w różnych sytuacjach życiowych, a także na tle zmieniających się historycznych wydarzeń. A tu zaskoczenie! Każda z dwóch opowieści jest oddzielną historią. Oddzielna kobieta, która ma problemy rodzinne i to świeże, wyjeżdża do miejscowości uzdrowiskowej (ta z „Wiosny” na leczenie, ta z „Zimy” na złapanie dystansu do domu koleżanki). Obie przedłużają swój pobyt, by wyjaśnić tajemnicę, która pojawiła się zupełnie niespodziewanie. To powoduje, że powieść snuje się na dwóch płaszczyznach czasowych przeplatających się. I co by nie powiedzieć – według tego samego scenariusza historia rozplątywana jest przez kobietę wraz z mężczyzną, którego poznaje w czasie pobytu w uzdrowisku. Czyżby też miało pojawić się uczucie? Sami przeczytajcie!
W pierwszej części Lidka odnajduje przypadkowo w domu koleżanki skrytkę z przepiękną broszką, a w drugiej Ilona, która zmuszona przeczytaniem książek zabranych z domu idzie do miejscowej biblioteki. Nie znajduje lektur ze swojej ulubionej tematyki, zostaje namówiona przez bibliotekarkę do klasyki. I o zgrozo wzięła „Nad Niemnem”. Dlaczego o zgrozo? Bo nie przebrnąłem przez opisy płotu na siedmiu stronach czy łąki na kolejnych i nie przeczytałem uczniem będąc tej lektury obowiązkowej. Zauważyłem, że autorce też nie było po drodze, bo jej bohaterka z dużą rezerwą podeszła do tej książki, przytaczając te same argumenty co ja. Ale w miarę czytania zaczęła coraz bardziej się przekonywać, więc chyba i ja muszę sięgnąć po książkę Pani Elizy, tylko kiedy!
W trakcie lektury z książki wypada zdjęcie trzech młodych dziewczyn z sierpnia 1939 roku. Rozpoczyna się odkrywanie ich losów, a nie jest to łatwa sprawa... tym bardziej że zaczyna się wojna, a każda z dziewczyn jest innej narodowości: Polka, Żydówka i Niemka. Już więcej nic nie powiem...
Obie panie z obu części zaczynają się coraz lepiej czuć w miejscu, gdzie przebywają, ale mają wyrzuty sumienia: Lidia, bo pracuje w korpo i martwi się o pracę, a Ilona ma dorastającą córkę z rosnącymi problemami.
Zapytacie pewnie, czy to się nie nudzi po dwóch tomach, ten schemat znaczy się. Nie, bo następna opowieść będzie w innym miejscu, z inną kobietą, innymi problemami i inną historią. A co najważniejsze – obie książki jednak nie kończą się schematycznie.
Autorka w książce zbliża się do wielu moich poglądów, ale rozłożyła mnie na przysłowiowe łopatki w „Zimie”, gdzie opisuje, jak robi się groch z kapustą – danie obowiązkowe w moim domu na Wigilię. Babcia robiła, mama robiła, a teraz, kiedy ich zabrakło, robię ja...
Jak wspomniałem, u Vivaldiego "Lata" już tak nie cenię jak „Wiosny”. Ciekawe, jak to będzie u Krasińskiej. „Wiosna” najlepsza, ale „Lato” może zaskoczyć opowieścią. No i miejscem. Ciekawe, gdzie teraz pojedziemy? Ja na lato wybrałbym się do Krynicy Morskiej, a na jesień do Inowrocławia lub Lądka-Zdroju.

Zimą przeczytałem „Zimę w Nałęczowie” Aneta Krasińska - autorka powieści chwytających za serce którą dostałem w prezencie pod choinkę. To był pierwszy tom cyklu „Cztery pory roku”... brzmi jak Vivaldi. Najbardziej lubię – i nie będę tu oryginalny – „Wiosnę”. Trudno mi powiedzieć, jakie będą kolejne części literackiego utworu Anety Krasińskiej, ale „Wiosna” przypadła mi...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to