Jest to raczej spokojny romans z uroczymi opisami przyrody. I to chyba na tyle z plusów :D
Główna bohaterka całkiem irytująca.
Dobrze, że nie była za długa.
Jest to raczej spokojny romans z uroczymi opisami przyrody. I to chyba na tyle z plusów :D
Główna bohaterka całkiem irytująca.
Dobrze, że nie była za długa.
Martyna po stracie pracy jest świadoma swojej kiepskiej sytuacji finansowej. Niemniej jednak postanawia wyjechać na wieś, tam wyremontować dom odzidziczony po dziadkach, następnie go sprzedać i zacząć życie od nowa. Niestety los postanowił się nieco z nią podroczyć i już pierwszego dnia sprawia, że kobieta zostaje zaatakowana przez nietoperza co wymusza na niej wizytę w przychodni gdzie spotyka swoją pierwszą, wielką miłość Huberta. Ich spotkanie przywróciło wspomnienia i dało szansę na odbudowanie relacji. Czy tych dwoje pozwolą aby serce dyktowało ich życiem.
Kochani przychodzę dziś do was z historią która otula jak ciepły i miękki koc. Już od samego początku wiadomo czego możemy się spodziewać lecz to kompletnie nie przeszkadza w czytaniu. Fabuła jest bardzo nastrojowa, romantyczna i poprowadzina w tak subtelny sposób iż z łatwością można się w tej książce zatracić. Martynę i Huberta kiedyś łączyła miłość, lecz ich drogi rozeszły się zostawiając w sercu kobiety ogromny ból. Teraz gdy po latach ta dwójka znów się spotyka, wspomnienia wracają i ich serca zaczynają bić zdecydowanie szybciej. Stopniowo wszystko co było skrywane wychodzi na jaw, a wątek romantyczny zostaje ubarwiony zagadkowym znaleziskiem i próbą włamania do domu Martyny. Naprawdę ta historia jest warta uwagi, nie tylko ze względu na piękną miłość, ale przedewszystkim za całokształt, za klimat, barwne postacie, emocje i szczęśliwe zakończenie. To historia gdzie smutek miesza się z radością, niepewność z miłością, gdzie główna bohaterka będzie musiała zrozumieć co dla niej jest najważniejsze, a Hubert z uporem będzie walczył o to na czym mu najbardziej zależy. Podsumowując to lekka, przyjemna i rozbudzająca ciekawość opowieść która dociera w najgłębsze odmęty burzy i której zakończenie wywołuje uśmiech na twarzy. Ja jestem tą książką zauroczona i polecam ją wam gorąco.
Moja ocena 9/10⭐️
Książkę miałam okazję przeczytać dzięki @wydawnictwo_zwierciadlo za co bardzo gorąco dziękuję.
♥️ RECENZJA ♥️
Agata Czykierda-Grabowska "Przez milion burz"
Martyna po stracie pracy jest świadoma swojej kiepskiej sytuacji finansowej. Niemniej jednak postanawia wyjechać na wieś, tam wyremontować dom odzidziczony po dziadkach, następnie go sprzedać i zacząć życie od nowa. Niestety los postanowił się nieco z nią podroczyć i już pierwszego dnia sprawia, że kobieta...
To nie jest najlepszy moment w życiu Martyny, traci pracę w korporacji i nie do końca wie co dalej. Na początku postanawia wyjechać na wieś do opuszczonego gospodarstwa dziadków, uprzątnąć je i sprzedać by zapewnić sobie jakieś finansowe zabezpieczenie dopóki nie znajdzie nowej pracy. Nie spodziewa się jednak kilku rzeczy: tego w jakim stanie jest dom i ogród, dzikich lokatorów i... spotkania dawnego znajomego.
Hubert pracuje w lokalnej przychodni, gdy spotyka Martynę powracają wspomnienia sprzed lat...
❗️MOJA OPINIA: Czy wy też macie wrażenie, że tegoroczna zima trwała całe lata? Książka Agaty Czykierdy- Graboskiej cała pachnie latem, świeżo skoszoną trawą i kwiatami, jak mi tego było trzeba!
Och jaka ta lektura jest przyjemna! Ależ jest ciepła.
Choć bohaterowie mają swoje problemy a ich życie nie jest usłane różami to z każdej strony tej historii aż tryska optymizm dzięki czemu czytałam ją z ogromną frajdą. Złapała mnie za serce i spowodowała, że wróciłam wspomnieniami do wakacji u dziadków, do pierwszych zauroczeń, beztroski, ale też pierwszych rozczarowań.
Wszystko nas kształtuje, te trudne momenty i burze również, ale warto pamiętać, że nawet po tych najciemniejszych, najtrudniejszych momentach wychodzi słońce i również o tym jest ta książka.
Jeśli w zimne dni, szukacie ciepła i uśmiechu to sięgnijcie po tę książkę i zanurzcie się w tej historii.
To nie jest najlepszy moment w życiu Martyny, traci pracę w korporacji i nie do końca wie co dalej. Na początku postanawia wyjechać na wieś do opuszczonego gospodarstwa dziadków, uprzątnąć je i sprzedać by zapewnić sobie jakieś finansowe zabezpieczenie dopóki nie znajdzie nowej pracy. Nie spodziewa się jednak kilku rzeczy: tego w jakim stanie jest dom i ogród, dzikich...
Osnuta melancholią powrotów do miejsc, gdzie czas, zdaje się płynąć inaczej.
Przesiąknięta wspomnieniami pierwszych uczuć - pięknych, lecz naznaczonych cieniem niedopowiedzeń.
Rozświetlona nadzieją, że nawet po najdłuższej rozłące, serce potrafi odnaleźć drogę do tego, co kiedyś było mu najbliższe.
„Przez milion burz” Agaty Czykierdy-Grabowskiej to opowieść miękka w swym tonie, lecz poruszająca najczulsze struny ludzkie wrażliwości. Nastrojowa. Podszyta delikatnym romantyzmem. Otulona nieuchwytną aurą tajemnicy.
Autorka z wyczuciem buduje świat utkany z emocji, wspomnień i niedopowiedzeń. W centrum wydarzeń, pojawia się bowiem intrygujący ślad przeszłości - stare sztućce, odnalezione w domu po dziadkach. Niepozorne, a jednak skrywające własną - nie do końca oczywistą - historię. To właśnie one budzą ciekawość, wprowadzają lekki dreszcz niepokoju i sprawiają, że codzienność bohaterów, zaczyna nabierać nowych, nieoczekiwanych odcieni.
Na tle tych wydarzeń, powraca uczucie sprzed lat - młodzieńcze, intensywne, pozostawione niegdyś w cieniu niedopowiedzianych słów i zranionych emocji. Dawny, letni romans - który miał być jedynie krótkim rozdziałem w życiu bohaterów - po latach znów zaczyna rozbrzmiewać w ich sercach. Pojawia się elektryzujące napięcie dawnych spojrzeń, tęsknota za bliskością i nieśmiała, lecz kusząca wizja wybaczenia. A wraz z nią, pytanie, czy warto ponownie zaufać - nawet, jeśli oznacza to przejście przez kolejne burze?
W tej historii melancholia przeplata się z ciepłem codzienności. Sielski krajobraz opuszczonego gospodarstwa, relacje z mieszkańcami niewielkiej społeczności oraz subtelne nuty humoru, tworzą atmosferę przytulności, która łagodnie równoważy emocjonalne zawirowania bohaterów. Jednocześnie Autorka nie unika tematów trudnych - straty, żałoby, lęku o przyszłość, ciężaru skrywanych przez lata prawd.
Powstała dzięki temu opowieść przepełniona blaskiem! Literacki portret miłości, która nie poddaje się upływowi czasu. Malowana słowem historia odwagi potrzebnej, by zmierzyć się z przeszłością. Emocjonalna narracja o nadziei ufającej, że nawet najbardziej kruche uczucia, mogą przetrwać najcięższe wichry losu.
Jeśli szukacie powieści nastrojowej, emocjonalnej i napisanej z prawdziwą czułością dla ludzkich doświadczeń - pozwólcie sobie na tę literacką podróż. Ta lektura potrafi poruszyć serce i zostać w myślach na długo po zamknięciu ostatniej strony…📚✨
Czytajcie!💙
Osnuta melancholią powrotów do miejsc, gdzie czas, zdaje się płynąć inaczej.
Przesiąknięta wspomnieniami pierwszych uczuć - pięknych, lecz naznaczonych cieniem niedopowiedzeń.
Rozświetlona nadzieją, że nawet po najdłuższej rozłące, serce potrafi odnaleźć drogę do tego, co kiedyś było mu najbliższe.
„Przez milion burz” Agaty Czykierdy-Grabowskiej to opowieść miękka w swym...
Martyna po stracie pracy, bardzo długo pozwala sobie na użalanie się nad sobą oraz odpoczynek. Jednak gdy tylko zorientowała się w jak kiepskiej jest sytuacji finansowej postanowiła zacząć szukać nowej pracy. Niestety jej przypuszczenia iż szybko uda jej się coś znaleźć spełzły na niczym. To właśnie wtedy podjęła decyzję o wyjeździe na wieś, do domu, który kobieta odziedziczyła po dziadkach. Na miejscu okazuje się jednak iż dom jest w znacznie gorszym stanie niż przypuszczała. Chce szybko uporać się z koniecznym remontem aby jak najkorzystniejszej sprzedać go i zacząć nowe ustabilizowane życie. Szybko okaże się iż plany swoją drogą a życie swoją. Już na początku pobytu Martyna zostaje zaatakowana przez nietoperza, co zmusza ją do udania się do pobliskiej przychodni, aby przyjąć szczepionkę. Jakież jest jej zdziwienie gdy na miejscu spotyka Huberta, swoją młodzieńczą, pierwszą miłość. Spotkanie to spowoduje powrót wspomnień oraz nieprzepracowanych emocji.
Czy Martynie uda się zrealizować wszystkie plany? Czy spotkanie Huberta zmieni coś w jej życiu? Jak odnajdzie się na wsi?
,,Przez milion burz” jest to książka, w której autorka pokazuje nam że życie rzadko idzie wyznaczonym przez nas torem. Czasami musimy dojść do takiego momentu w swoim życiu, gdzie już nic gorszego nas nie czeka. To właśnie ten moment może okazać się punktem zwrotnym dla nas. Jest to powieść obyczajowa z dość wyraźnym wątkiem romantycznym. Dzięki zabawnym momentom, lekkiemu oraz przyjemnemu stylowi pisania autorki książkę czyta się szybko oraz z przyjemnością. Książka ta pokazuje nam iż nie da się budować przyszłości, dopóki nie rozliczymy się z przeszłością, nie zawsze jest to łatwe jednak na końcu okazuje się iż warto było. Świetnie spędziłam czas czytając tą książkę i wam serdecznie polecam po nią sięgnąć. Bardzo dziękuję wydawnictwu za egzemplarz książki do recenzji.
#readingtime#book
Martyna po stracie pracy, bardzo długo pozwala sobie na użalanie się nad sobą oraz odpoczynek. Jednak gdy tylko zorientowała się w jak kiepskiej jest sytuacji finansowej postanowiła zacząć szukać nowej pracy. Niestety jej przypuszczenia iż szybko uda jej się coś znaleźć spełzły na niczym. To właśnie wtedy podjęła decyzję o wyjeździe na wieś, do domu, który kobieta...
Dziś przybywam do Was z recenzją bardzo przyjemnej powieści, która zdecydowanie wpisała się w moją strefę komfortu ❤️ Przed Wami "Przez milion burz".
Martyna traci pracę w korporacji. Nie wiedząc co ma ze sobą poczynić, wpada na pomysł wyjazdu na wieś do domu po dziadkach. Pomysł wydaje jej się genialny do momentu gdy dociera na miejsce. Tam bowiem okazuje się, że dom to ruina w naprawdę złym stanie. W dodatku już pierwszego dnia zostaje zaatakowana przez.... nietoperza. Cała w panice, w wizji wścieklizny 😆 udaje się do przychodni a tam spotyka pielęgniarza Huberta, osobę z którą przed laty łączyła ją pewna relacja, która zakończyła się w dziwny, nie do końca wyjaśniony sposób. W obojgu pomalutku znów zaczyna coś się rodzić, uczucie odżywa... Zwłaszcza, że Hubert pomaga kobiecie. Martyna odnajduje bowiem komplet srebrnych sztućców a dom zaczynają odwiedzać drobne złodziejaszki, czy te sprawy srebra i zlodzieji są ze sobą powiązane? Ano okaże się że, tak ale o tym musicie już sami przeczytać w książce, zwłaszcza, że przygód w niej co nie miara, a historia Martyny i Huberta to przepiękna, powolnie kiełkująca historia, która skradnie wiele serc.
Ciepła, niespieszna, nasączona miłością, dobrem, pięknem historia o uczuciu, które przetrwało milion burz, a i tak ma szansę się jeszcze odrodzić 🩷🌸🩷 Dla fanów obyczajówek polecam bardzo 🩷🌸🩷
Dziś przybywam do Was z recenzją bardzo przyjemnej powieści, która zdecydowanie wpisała się w moją strefę komfortu ❤️ Przed Wami "Przez milion burz".
Martyna traci pracę w korporacji. Nie wiedząc co ma ze sobą poczynić, wpada na pomysł wyjazdu na wieś do domu po dziadkach. Pomysł wydaje jej się genialny do momentu gdy dociera na miejsce. Tam bowiem okazuje się, że dom to...
Są książki, które czyta się szybko… i są takie, które czyta się sercem. 🤍
„Przez milion burz” @agataczykierdagrabowska okazało się dla mnie właśnie taką historią. To opowieść pełna emocji, trudnych momentów i życiowych zakrętów, które potrafią pojawić się wtedy, gdy najmniej się ich spodziewamy.
Autorka bardzo wrażliwie pokazuje bohaterów, którzy próbują odnaleźć się w chaosie własnych uczuć i wydarzeń, jakie przynosi życie.
Najbardziej urzekło mnie w tej książce to, jak bardzo jest prawdziwa. Bohaterowie nie są idealni, a ich historie pokazują, że każdy z nas przechodzi w życiu swoje „burze”. Czasem ciche i niewidoczne dla innych, a czasem takie, które przewracają wszystko do góry nogami.
To momentami wzruszająca, momentami bardzo kojąca opowieść o relacjach, emocjach i o tym, że nawet po najtrudniejszym czasie można powoli odnaleźć spokój.
Bo nawet po milionie burz może w końcu wyjść słońce. 🌤️📖
Są książki, które czyta się szybko… i są takie, które czyta się sercem. 🤍
„Przez milion burz” @agataczykierdagrabowska okazało się dla mnie właśnie taką historią. To opowieść pełna emocji, trudnych momentów i życiowych zakrętów, które potrafią pojawić się wtedy, gdy najmniej się ich spodziewamy.
Autorka bardzo wrażliwie pokazuje bohaterów, którzy próbują odnaleźć się w...
Czasem wystarczy jedna chwila, jedna nieuczciwa osoba lub splot wydarzeń, by stracić wszystko, nad czym pracowaliśmy latami. Kiedy świat głównej bohaterki książki „Przez milion burz” się zawalił, nie miała innego wyjścia, jak tylko zacząć działać. Sytuacja życiowa zmusiła ją do powrotu w miejsce, o którym już trochę zapomniała, do rodzinnej miejscowości pełnej wspomnień, w dodatku nie zawsze tych kolorowych. Powrót do starego gospodarstwa dziadków oznaczał nie tylko walkę z remontem podupadłego gospodarstwa, ale też ponowne spotkanie z Hubertem, jej dawną, wielką wakacyjną miłością.
„Przez milion burz” to lekka i nieskomplikowana opowieść. Dobrze sprawdza się w te wieczory, gdy szukamy w lekturze spokoju zamiast trudnych tematów. Mimo że fabuła jest dość przewidywalna, to bije od niej optymizm. To książka o drugich szansach i o tym, że niektóre uczucia zostają w nas na lata. Całość dopełnia przepiękne wydanie, które zadowoli każdą książkową srokę i będzie ozdobą domowej biblioteczki.
Podsumowując, spędziłam z tą lekturą kilka naprawdę miłych wieczorów. Jeśli szukacie czegoś, co Was otuli i pozwoli poczuć sielski klimat polskiej wsi, ta historia będzie strzałem w dziesiątkę. To idealny wybór na reset po trudnym dniu, bez zbędnego ciężaru, za to z dużą dawką nadziei na nowe jutro.
Czasem wystarczy jedna chwila, jedna nieuczciwa osoba lub splot wydarzeń, by stracić wszystko, nad czym pracowaliśmy latami. Kiedy świat głównej bohaterki książki „Przez milion burz” się zawalił, nie miała innego wyjścia, jak tylko zacząć działać. Sytuacja życiowa zmusiła ją do powrotu w miejsce, o którym już trochę zapomniała, do rodzinnej miejscowości pełnej wspomnień,...
Jakim cudem ta książka ma tak wysoką ocenę?? Ale się wynudziłam. Przez 3/4 książki marzyłam, żeby się skończyła. Akcja na sam koniec lekko przyspieszyła, ale znów epilog nie wniósł zupełnie nic do fabuły. W tej książce nie bylo absolutnie nic, co mnie ciągnęło, żeby się dowiedzieć co będzie dalej. A do tego jeszcze irytująca główna bohaterka, której zachowania są infantylne. Totalnie przewidywalny romans. Dobrze, że był audiobook, więc przynajmniej mogłam coś efektywnego porobić podczas słuchania.
IG: burzaczyta
Jakim cudem ta książka ma tak wysoką ocenę?? Ale się wynudziłam. Przez 3/4 książki marzyłam, żeby się skończyła. Akcja na sam koniec lekko przyspieszyła, ale znów epilog nie wniósł zupełnie nic do fabuły. W tej książce nie bylo absolutnie nic, co mnie ciągnęło, żeby się dowiedzieć co będzie dalej. A do tego jeszcze irytująca główna bohaterka, której zachowania są...
Przez milion burz autorstwa Agaty Czykierdy-Grabowskiej to jedna z tych historii, które spokojnie płyną przez kolejne strony, a jednak zostawiają po sobie mnóstwo emocji i refleksji. To opowieść o zmianach, powrotach do przeszłości i o tym, że czasami dopiero życiowy chaos prowadzi nas tam, gdzie naprawdę powinniśmy być.
Od dawna uważam, że Agata jest jedną z najbardziej niedocenianych polskich autorek. A szkoda. Bo jej historie mają w sobie coś niezwykle prawdziwego – emocje, które nie są przesadzone, relacje, które nie wydają się sztuczne i bohaterów, którzy mogliby mieszkać tuż obok nas.
Martyna po utracie pracy w korporacji podejmuje decyzję, która z jednej strony jest desperacka, a z drugiej – pełna nadziei. Wyjeżdża na wieś, do opuszczonego gospodarstwa swoich dziadków. Liczy na nowy początek, chwilę oddechu i przestrzeń, w której będzie mogła poukładać swoje życie na nowo. Rzeczywistość jednak szybko weryfikuje jej wyobrażenia – dom jest w znacznie gorszym stanie, niż przypuszczała, a samotność i ogrom pracy potrafią przytłoczyć.
Autorka z ogromną czułością pokazuje proces odbudowy – nie tylko starego domu, ale też samej siebie. Martyna sprząta, naprawia, odkrywa kolejne zakamarki przeszłości… a przy okazji trafia na rzeczy, które budzą więcej pytań niż odpowiedzi. Atak nietoperza, tajemniczy zestaw srebrnych sztućców czy próba włamania do domu sprawiają, że spokojna wieś zaczyna skrywać więcej sekretów, niż można by przypuszczać.
I wtedy na jej drodze ponownie pojawia się Hubert.
Mężczyzna, który od lat mieszka w tej samej okolicy i pracuje w lokalnej przychodni. Ich spotkanie przywołuje wspomnienia sprzed lat – letniego romansu, młodzieńczych emocji i uczuć, które nigdy do końca nie zostały zamknięte. Bardzo podobało mi się to, jak autorka poprowadziła ich relację. Bez przesady, bez taniego dramatyzmu. Za to z ogromną dojrzałością i subtelnością.
Między Martyną a Hubertem czuć coś niezwykle prawdziwego – niedopowiedzenia, delikatność, ostrożność ludzi, którzy już trochę w życiu przeszli i wiedzą, że uczucia potrafią być zarówno ratunkiem, jak i kolejną burzą.
Bo właśnie o tym jest ta historia – o życiu, które czasem potrafi przeprowadzić człowieka przez milion burz, zanim pozwoli mu odnaleźć spokój.
To książka ciepła, refleksyjna i bardzo emocjonalna. Taka, która przypomina, że nowe początki często rodzą się w najmniej oczekiwanym momencie, a przeszłość – nawet ta sprzed wielu lat – potrafi wrócić wtedy, gdy najbardziej jej potrzebujemy.
I właśnie dlatego tak lubię książki Agaty Czykierdy-Grabowskiej. Bo są spokojne, prawdziwe i niezwykle poruszające. Takie, które zostają z czytelnikiem jeszcze długo po zamknięciu ostatniej strony.
Przez milion burz autorstwa Agaty Czykierdy-Grabowskiej to jedna z tych historii, które spokojnie płyną przez kolejne strony, a jednak zostawiają po sobie mnóstwo emocji i refleksji. To opowieść o zmianach, powrotach do przeszłości i o tym, że czasami dopiero życiowy chaos prowadzi nas tam, gdzie naprawdę powinniśmy być.
Od dawna uważam, że Agata jest jedną z najbardziej...
Piękna okładka i pięknie zdobione brzegi zachęcają do sięgnięcia po powieść, która z pewnością oczaruje nie jedną czytelniczkę. Główną bohaterką jest Martyna, które po stracie pracy wyjeżdża na wieś do starego domu po dziadkach, który wymaga sporo pracy. Poczatki nie są łatwe o czym sama się przekona. Jeszcze nie wie, że ten wyjazd na wieś przyniesie jej wiecej dobrego niż jest w stanie sobie to wyobrazić, oraz spotkanie starego znajomego, który okaże się lekarstwem na wszystkie jej dolegliwości.
Przez milion burz jest powieścią ciepłą, przyjemną w czytaniu i lekką, w której można się zaczynać a przy okazji wraz z bohaterką rozwiązać wszystkie zagadki I tajemnice nie dające spać po nocach główniej bohatetce.
W powieści nic nie leci na łeb i na szyję, tylko płynie swoim tempem czarując czytelników.
Zachęcam do sięgnięcia i przeczytania powiesci, która z pewnością trafia do serca niejednej czytelniczce.
"Przez milion burz" @wydawnictwo_zwierciadlo
Piękna okładka i pięknie zdobione brzegi zachęcają do sięgnięcia po powieść, która z pewnością oczaruje nie jedną czytelniczkę. Główną bohaterką jest Martyna, które po stracie pracy wyjeżdża na wieś do starego domu po dziadkach, który wymaga sporo pracy. Poczatki nie są łatwe o czym sama się przekona. Jeszcze nie wie, że ten...
Hej Kochani 🥰
Ta książka utwierdza mnie w przekonaniu, że życie wie, kiedy dać człowiekowi kopa, aby w końcu odnalazł swoją własną drogę, aby zaczął zmieniać coś w swoim życiu. Czasami objawia się to np. utratą aktualnej pracy i zmianą miejsca zamieszkania. Taki impuls i stawianie wszystkiego na jedną kartę nie jest proste, ale jest szybkie. Zazwyczaj obarczone jest wieloma dodatkowymi problemami, ale to one pokazują nam często, jak bardzo pobłądziliśmy i jak bardzo potrzebujemy tych zmian.
,,Przez milion burz" Agaty Czykierda-Grabowskiej to pozycja, która pokazuje, jak ważne jest uporządkowanie swoich emocji, swojego życia, swojej przeszłości, aby móc budować je od nowa, na solidnych fundamentach w zgodzie ze sobą, wybaczając oraz godząc się z błędami młodości. Oprócz pięknej i mądrej historii obyczajowej widzimy przemianę głównej bohaterki, która dla mnie była głównym wątkiem, który chciałam obserwować od początku do końca i było mi to dane.
Martyna zatraciła się w cudzych oczekiwaniach i widzimy, jak powoli odnajduje swoją tożsamość. Ten proces w książce jest naprawdę pięknie i życiowo ukazany. Towarzyszy mu złość, irytacja, zagubienie, strach, ale te odczucia z czasem zmieniają się i uczą bohaterkę cierpliwości i radości z życia. Remont starego domu po dziadkach jest dla Martyny odgruzowywaniem swojego życia. Można tu właśnie ujrzeć taką symbolikę. Życie na wiosce zmienia jej charakter, wycisza, uczy odwagi. Martyna dzięki temu staje się silniejsza i staje się prawdziwą kobietą, która poradzi sobie ze wszystkim. Miasto było dla niej przekleństwem. Nauczyło ją, jak być zamkniętą w sobie, zestresowaną i cały czas zabieganą dziewczyną. Wioska uczy ją prawdziwego życia, oddychania pełną piersią i radości, której do tej pory nie zaznała.
Oprócz wątku przemiany Martyny, mamy tu także wątek miłosny. Nie jest on sielanką i tu duży plus. Autorka skupiła się na drugiej szansie i na emocjach z tym związanych. Dla bohaterów jest to niezbyt miła konfrontacja taki powrót do wspomnień po latach, zwłaszcza że kiedyś łączyło ich wszystko, a podzieliło milczenie. Ten wątek jest owiany wieloma niedopowiedzeniami, ale jest bardzo autentyczny.
Cała książka to piękna podróż przez ludzkie perypetie, emocje, przemyślenia. Autorka cudownie oddała klimat. Wieloma wydarzeniami dała do myślenia. Można było zatrzymać się na chwilę i skupić na sobie, na tym, co nas otacza i czy to rzeczywiście to, czego my tak naprawdę chcemy.
Książka jest w pięknej szacie graficznej z malowanymi brzegami.
Hej Kochani 🥰
Ta książka utwierdza mnie w przekonaniu, że życie wie, kiedy dać człowiekowi kopa, aby w końcu odnalazł swoją własną drogę, aby zaczął zmieniać coś w swoim życiu. Czasami objawia się to np. utratą aktualnej pracy i zmianą miejsca zamieszkania. Taki impuls i stawianie wszystkiego na jedną kartę nie jest proste, ale jest szybkie. Zazwyczaj obarczone jest wieloma...
I oto nadeszła kolejna burza w Twoim życiu. Po tylu latach, które poświęciłaś korporacji… Wyzbyłaś się dla niej osobistych podniet, przesiadywałaś w pracy do późnego wieczora i nabawiłaś się nerwicy, a potem zostałaś przeżuta, wyciśnięta jak cytryna i wyrzucona praktycznie bez słowa wyjaśnienia. Oficjalnie dlatego, że zlikwidowano Twój dział eventów, ale wiesz, że to skutek machinacji Twojego byłego partnera, z którym rozstałaś się w burzliwych okolicznościach. Ma duże wpływy w branży i wykorzystał je bez chwili wahania. Gorzko myślisz o tym, jakim jest niegodziwcem, ale cóż - zajęta głównie robotą, nie byłaś w stanie dostrzec tego wcześniej. Teraz wsiadasz do samochodu i ze zgrozą zastanawiasz się, co z Tobą będzie. W głowie masz pustkę, podobnie jak na koncie. Odłożyłaś trochę pieniędzy, jednak nie starczy ich na długo. Żyłaś chwilą i nie oszczędzałaś, przekonana, że masz pewne zatrudnienie a przełożeni bardzo Cię cenią. Teraz przekonałaś się, jak bardzo się pomyliłaś - byłaś tylko drobnym trybikiem w wielkiej machinie, który wymienia się bez żadnego żalu i zastanowienia nad jego losem. Dalej wszystko toczy się, jak to na ogół wygląda w takich przypadkach. Najpierw faza wyparcia - całe dni spędzane w piżamie, zamawiana chińszczyzna i zaległe odcinki seriali, oglądane jeden za drugim. Potem etap wzmożenia - całe tony CV rozsyłane do wszelkich możliwych pracodawców, oczywiście bez najmniejszego skutku - złą opinię masz już wyrobioną a rynek pracy przeżywa zapaść. Wreszcie czas depresji, opartej na uświadomieniu sobie, że w błyskawicznym tempie zmierzasz do roli finansowego pariasa, bez żadnych widoków na przyszłość, czemu w żaden sposób nie możesz zapobiec.
„Nigdy nie lubiłam się nad sobą użalać. Chciałam byś silna - jak moi rodzice, którzy zawsze dawali sobie radę. Przez lata parłam do przodu niczym taran, przebijając się w strukturach korporacji (…). To we mnie siedziało.”
W końcu jednak stajesz wobec twardej prawdy - na koncie zostało Ci środków jedynie na dwa tygodnie i to tylko w wypadku, gdy wprowadzisz radykalny plan oszczędnościowy. Zaczął się więc okres przyśpieszonego trzeźwienia i gorączkowego rozpatrywania wszelkich dostępnych planów ratunku. Trzeba przyznać, że nie ma ich zbyt wielu. Zaciągnięcie pożyczki od przyjaciół lub rodziców absolutnie odpada, gdyż nie wyobrażasz sobie takiego upokorzenia. Zresztą - w jaki sposób miałabyś oddać dług? Kredytu w banku również nie dostaniesz. A przecież już niedługo nie będziesz w stanie zapłacić czynszu za wynajmowane mieszkanie. Zostało więc Ci tylko jedno - zdecydować się na to, o czym myślałaś już dawno temu, jednak nigdy nie miałaś czasu się tym zająć. Ani ochoty - zbyt wiele wspomnień i sentymentów łączy Cię z tym miejscem. Chodzi o sprzedaż odziedziczonego po dziadkach domu na wsi. Tego samego, w którym spędziłaś najszczęśliwsze chwile dzieciństwa i młodości. W jakim po raz pierwszy nieprzytomnie się zakochałaś. Właśnie w nim pękło Ci serce, gdy wydało się, jak bardzo źle ulokowałaś swoje uczucia. Tak naprawdę, pomimo upływu kilkunastu lat, do teraz nie otrząsnęłaś się z tego zawodu. Traktowałaś mężczyzn z wielką dozą nieufności i zachowywałaś wobec nich dość oziębłą postawę, aby żaden już nigdy nie skrzywdził Cię w tak straszny sposób. Tak czy inaczej, stanęłaś wobec wyboru… bez wyboru - musisz upłynnić nieruchomość, jeśli masz mieć szansę na przetrwanie najbliższych kilku miesięcy. Być może za jakiś czas wyjedziesz do przyjaciółki, która kupiła niewielki dom w Hiszpanii. Tam odpoczniesz psychicznie i wpadniesz na koncept umożliwiający wydostanie się z obecnych tarapatów. Nie namyślasz się więc długo i pakujesz osobiste rzeczy do torby podróżnej. Potem wsiadasz do samochodu i zmierzasz w kierunku przeznaczenia. Wkrótce wjeżdżasz do niewielkiego miasteczka, z którym łączy Cię tak wiele wspomnień. Bardzo niewiele się w nim zmieniło, więc szybko rozpoznajesz znajome kąty, skąpane w kwietniowym słońcu. Zatrzymujesz się przed zaniedbaną furtką, wyjmujesz klucze i otwierasz niemiłosiernie skrzypiący zamek. Dalej rozciąga się istne dzikie pole - sięgająca Ci do piersi trawa i pełno śmieci, wśród których dominują butelki i reklamówki. Najwidoczniej opuszczone podwórko dziadków stało się miejscem wabiącym wszelakiej proweniencji amatorów dobrej zabawy. No cóż, będą musieli rozstać się z ulubionym grajdołkiem, gdyż zamierzasz przeprowadzić w nim niezbędne porządki. Nikt nie będzie chciał przecież kupić nieruchomości w tak opłakanym stanie. Z duszą na ramieniu wchodzisz do budynku. Obawiasz się, że zalęgły się w nim gryzonie, których szczerze nie cierpisz. Na szczęście, Twoje obawy okazują się nieuzasadnione. Czujesz ulgę, jak się okazuje, zdecydowanie przedwcześnie.
„Zatęskniłam za babcią i dziadkiem. Zapomniałam już, jak bardzo mi ich brakuje. Moje życie w ostatnich latach przypominało jakiś cholerny kołowrotek, w którym nie było miejsca na tęsknotę, żałobę ani żadne z uczuć, które trzeba po prostu przejść.”
Rozglądasz się z uwagą po wnętrzu i czujesz, jak serce ściska Ci się z tęsknoty. Wszystko wygląda tak, jak przed laty - jakby dziadkowie tylko na chwilę wyszli w sobie tylko znanych sprawach. W oknach wiszą te same firanki, zza których oglądałaś świat, meble się nie zmieniły, jedynie pokryły grubą warstwą kurzu. Zastygasz na dłuższą chwilę, wywołując w głowie prześwietlone slajdy przeszłości i poddając nastrojowi chwili. I właśnie wtedy dobiega Cię rumor ze strychu, po którym następują głośne stuki. Ogarnia Cię strach. Wyobraźnia wyświetla niezwykle sugestywny obraz tłustego szczura, wielkości dorodnego kota, który niechybnie rzuci Ci się do gardła. Chcąc ratować życie, rzucasz się do okna, które otwierasz w panicznym pośpiechu. Przed skokiem oglądasz się za siebie i czujesz, jak chwilę później kosmaty stwór uderza w Twoją twarz, drapiąc ją do krwi. Leżąc obolała na zewnątrz, uświadamiasz sobie, że padłaś ofiarą ataku krwiożerczego nietoperza. Na szczęście potwór już zniknął, więc w pośpiechu udajesz się do najbliższej przychodni. Przyjmuje Cię lekarka, która z politowaniem słucha żądań, aby niezwłocznie podać szczepionkę przeciw wściekliźnie. Próbuje Cię od tego odwieść, jednak gdy widzi, że nie zamierzasz ustępować, w końcu wyraża zgodę. Triumfując, zmierzasz do gabinetu zabiegowego. Kiedy wchodzisz do środka, dostrzegasz plecy pielęgniarza. Mężczyzna się odwraca… i rozpoznajesz w nim Huberta - swoją nastoletnią miłość. Taksujesz go wzrokiem i musisz przyznać, że choć bardzo się zmienił, to nadal jest niezwykle przystojny. Ujmujący uśmiech i niezwykłe, błyszczące oczy pozostałe takie same, jak przez wielu laty a parę mimicznych zmarszczek dodaje mu tylko uroku. Witacie się i chwilę rozmawiacie, po czym mężczyzna przystępuje do wykonania zabiegu. Cóż. Wbita w Twoją skórę igła sięgnie nie tylko żyły, ale samego serca, które wskutek zachodzących wypadków w końcu pozbędzie się pancerza, jakim otoczyłaś je w ciągu tylu lat. Przeszłość upomni się o swoje prawa, a pamięć, jak to często bywa, okaże się bardzo zwodnicza…
„Skinęłam głową, czując, że właśnie tego teraz chcę. Chcę zostać. Tej nocy nie chciałam być sama.”
„Przez milion burz” Agaty Czykierdy- Grabowskiej to romans z elementami powieści obyczajowej. Jego bohaterami są Martyna, młoda kobieta, która po utracie pracy w korporacji wyjeżdża na wieś, aby przygotować do sprzedaży dom dziadków oraz Hubert, pielęgniarz w miejscowej przychodzi. Przed wielu laty łączyła ich młodzieńcza miłość, zakończona w tragicznych okolicznościach. Obydwoje o niej nie zapomnieli, więc ponowne spotkanie budzi dawne uczucia. Co z tego wyniknie? To musisz już sprawdzić, sięgając po książkę, jakiej warstwa literacka przystaje do fabuły. Sporo w niej obrazowo ukazanych wspomnień czy opisów porywów serca, co definitywnie spodoba się fanom historii miłosnych. Narracja przetykana jest licznymi retrospekcjami i prowadzona z punktu widzenia obydwu postaci, co pozwala na zrozumienie ich drogi życiowej oraz przeżywanych rozterek. Sama fabuła jest łatwa do przewidzenia, więc jej rozwój nie zaskakuje odbiorcy. Nie uważam jednak tego za szczególną wadę - wszak każdy świadomy czytelnik, sięgając po taką lekturę, wie, czego się spodziewać i przyjmuje konwencję, jaką rządzi się ten gatunek. Wielbiciele polskich romansów o ciekawym tle obyczajowym z pewnością będą usatysfakcjonowani - tym bardziej, że przeszłość bohaterów kryje w sobie wielką tajemnicę. 7/10 - poprawna, przyjemna powieść na jeden wieczór, w trakcie jakiego marzy Ci się relaksująca i życiowa narracja.
„Ten nietoperz, który mnie ugryzł, musiał naprawdę zarazić mnie szaleństwem. Ale w przeciwieństwie do wścieklizny na to nie było żadnej szczepionki.”
instagram.com/thrillerly
I oto nadeszła kolejna burza w Twoim życiu. Po tylu latach, które poświęciłaś korporacji… Wyzbyłaś się dla niej osobistych podniet, przesiadywałaś w pracy do późnego wieczora i nabawiłaś się nerwicy, a potem zostałaś przeżuta, wyciśnięta jak cytryna i wyrzucona praktycznie bez słowa wyjaśnienia. Oficjalnie dlatego, że zlikwidowano Twój dział eventów, ale wiesz, że to skutek...
Czasami trafiam na książki, które czyta się dobrze i z przyjemnością, ale po zamknięciu ostatniej strony mam poczucie, że… to po prostu była poprawna historia. I właśnie takie odczucia mam po „Przez milion burz”.
Martyna po utracie pracy w korporacji postanawia wrócić do miejsca z dzieciństwa i zamieszkać w starym gospodarstwie po dziadkach. Szybko okazuje się jednak, że wizja spokojnego życia na wsi mocno rozmija się z rzeczywistością. Dom jest w znacznie gorszym stanie, niż przypuszczała, a kolejne wydarzenia tylko dokładają jej problemów. Atak nietoperza, odnalezienie kompletu srebrnych sztućców czy próba włamania do domu sprawiają, że zamiast spokojnego początku nowego etapu pojawia się coraz więcej znaków zapytania.
Na miejscu Martyna spotyka też Huberta, z którym kiedyś łączył ją wakacyjny romans. Ich ponowne spotkanie przywołuje wspomnienia sprzed lat i rodzi pytanie, czy to uczucie ma jeszcze szansę odżyć.
To spokojna historia obyczajowa z nutą tajemnicy i powrotów do przeszłości. Czytało mi się ją dobrze, ale jednocześnie nie była to książka, która szczególnie mnie porwała czy zostanie ze mną na dłużej.
Czasami trafiam na książki, które czyta się dobrze i z przyjemnością, ale po zamknięciu ostatniej strony mam poczucie, że… to po prostu była poprawna historia. I właśnie takie odczucia mam po „Przez milion burz”.
Martyna po utracie pracy w korporacji postanawia wrócić do miejsca z dzieciństwa i zamieszkać w starym gospodarstwie po dziadkach. Szybko okazuje się jednak, że...
Jakbym żył innym życiem. A właściwie, jakbym żył w innej rzeczywistości.
Tak się czułem wkraczając w literacki świat tej książki, a historia Martyny tylko mnie w tym przeświadczeniu utwierdziła.
----------
Zatopiony w lekturze zerkałem ukradkiem na księżyc zawieszony na niebie. Jego blask poświęcał drogę moim ulotnym myślom wywołanym wspomnieniami Martyny...
... do dawnych czasów
... do młodzieńczych marzeń
... do dawnych chwil, gdy snułem fantazyjne opowieści.
Autorka literkami swojej książki wybudziła mnie z marazmu codzienności przenosząc do literackiego świata, gdzie towarzyszyłem postaciom w niej osadzonym. To był dobry czas. To było ubogacające doświadczenie.
----------
Marta i Hubert.
Dwie osoby.
Dwa oddzielne byty.
Martyna traci pracę. Przygnieciona troskami postanawia wyjechać na wieś, do domu dziadków, który po ich śmierci odziedziczyła. Czuje, że wśród szumu drzew i ciszy pól odzyska spokój i równowagę.
Dom po dziadkach wita ją zapachem kurzu i skrzypieniem starych desek. Szybko okazuje się, że zamiast upragnionego spokoju Martynę doświadczają osobliwe i niepokojące zdarzenia. Jedno z nich doprowadza do spotkania z… Hubertem – miłością sprzed lat. Czy doprowadzi ono do czegoś ożywczego? A może stanie się kolejnym pasmem nieszczęść? Przeczytaj, a się przekonasz.
----------
Skrawek chodnika oświetlony samotnie stojącą latarnią wzbudzał we mnie wspomnienie nostalgii. Samotna lampa = samotny ja. Ona. Ja. My. Samotni. Mimo to potrzebni.
I tak też się czułem w tej czytelniczej podróży. Samotny pośród liter, zdań, całych fragmentów. Walczący z ciemnością i samotnością. Wierny towarzysz Martyny...
----------
Skrawki czasu...
Każda(y) z nas takie ma. I bohaterowie tej opowieści także takie mieli. Ich przeszłość była z nich utkana. Oczarowywali mnie tymi skrawkami. Otulał mnie ich cień. Przeprawiał przez morze młodzieńczych doznań i dorosłych przeżyć.
----------
Tutaj.
Teraz.
Po tę książkę sięgnąłem w momencie ogromnego zwątpienia, mimochodem, ot tak. A może nie? Może jakaś niewidzialna siła poprowadziła moją dłoń ku książce, by...
... złapać dystans i doświadczyć szansy na zmianę?
Ta opowieść stała się dla mnie przystanią - azylem, gdzie mogłem wyciszyć rozgoryczenie i żal. Miałem niezaspokojoną potrzebę bycia niewidzialny...
----------
Usiadłem sobie na schodach. Cichutko przycupnąłem w ciemnym kącie, by słuchać o czym rozmawiają ze sobą zdania tej opowieści. Zasłuchałem się bardzo... zapomniałem o bożym świecie, tak to pięknie autorka napisała.
Płynąłem lekko unosząc się nad literkami czytanej historii. Byłem w innym stanie świadomości. Zagłębiony w ich życiach...
Myśli mi się plątały jedne o drugie. Przedzierały się przez gąszcz niedopowiedzeń szukając wyjaśnień. Wiele ich było, tych myśli podczas lektury. I jeszcze więcej niedopowiedzeń...
----------
To opowieść dla tych z Was, którzy wierzycie, że nawet po największym życiowym „trzęsieniu ziemi” można odnaleźć bezpieczną przystań; dla tych z Was, którzy potrzebujecie historii otulającej jak ciepły koc w chłodny wieczór, a jednocześnie przypominającej, że zmiana bywa początkiem czegoś pięknego.
Sięgnij po tę książkę, jeśli pragniesz zanurzyć się w świecie emocji, gdzie każdy powrót ma sens, a każda burza może oczyścić niebo. To lektura, która zostaje w sercu na długo po przewróceniu ostatniej strony. Polecam!
Jakbym żył innym życiem. A właściwie, jakbym żył w innej rzeczywistości.
Tak się czułem wkraczając w literacki świat tej książki, a historia Martyny tylko mnie w tym przeświadczeniu utwierdziła.
----------
Zatopiony w lekturze zerkałem ukradkiem na księżyc zawieszony na niebie. Jego blask poświęcał drogę moim ulotnym myślom wywołanym wspomnieniami Martyny...
Tytuł: "Przez milion burz"
Autor: @agataczykierdagrabowska
Data premiery: 28.01.2026r.
Wydawnictwo: @wydawnictwo_zwierciadlo
Boicie sie burzy?
.
.
Książki Agaty Czykierdy-Grabowskiej są dla mnie jak ciepły otulający kocyk...za każdym razem czuję sie tak komfortowo czytając je, że nie chce ich kończyć, bo wiem że będę tęsknić za bohaterami... i tym razem było tak samo.
Hubert skradł moje serducho doszczętnie!❤️
Martyna początkowo była dla mnie zagadką... było mi jej żal, bo straciła pracę, musiała zająć sie domem dziadków...ale to wieczne użalanie jak ona to ma źle mnie wkurzało!
Dobrze jej Hubert raz powiedział, że nigdy nie wiadomo jakie cierpienie skrywa drugi człowiek... on sam zmagał się z problemami, a ona zarzucała mu, że jemu przecież jest tak dobrze...
.
No cóż. Wyszła autorce kreacja tych bohaterów. Naprawdę 💚
Co nie zmienia faktu, że Martyna mnie irytowała i chciałabym nieraz nagadać Hubertowi, żeby dał sobie z nią spokój, ale... miłość nie wybiera ❤️ a on kochał bezwarunkowo 🥰
.
Bardzo podobała mi się ta książka!
Potrzebowałam jej.
I cieszę się, że trafiłam na nią w tym momencie 💚
.
Polecam z całego serducha!
Oraz inne ksiazki Agaty Czykierdy-Grabowskiej💚
Tytuł: "Przez milion burz"
Autor: @agataczykierdagrabowska
Data premiery: 28.01.2026r.
Wydawnictwo: @wydawnictwo_zwierciadlo
Boicie sie burzy?
.
.
Książki Agaty Czykierdy-Grabowskiej są dla mnie jak ciepły otulający kocyk...za każdym razem czuję sie tak komfortowo czytając je, że nie chce ich kończyć, bo wiem że będę tęsknić za bohaterami... i tym razem było tak...
Martyna straciła pracę w korpo i postanawia wyjechać na wieś by odgruzować opuszczone gospodarstwo dziadków. Pracy ma masę ale potrzebuje też oczyścić głowę i zdystansować się od pewnych rzeczy. Już na początku atakuje ją nietoperz i kobieta jedzie do lekarza pewna, że przez zadrapania jakie jej zrobiło zwierzę, będzie miała wściekliznę. Spotyka tam starego znajomego, co powoduje że wszystkie wspomnienia sprzed lat powracają. Hubert, lato, romans...
✨
Miałam nadzieję na historię, która mnie niesamowicie porwie. Otrzymałam książkę, która jest komfortowa, bez szaleństw i zadziwiających zwrotów akcji. Jednak czytało się ją dobrze. Nie czułam niestety dreszczyku podczas lektury, na który liczyłam. Sama historia fajna, dość przewidywalna. Troszkę mało według mnie było chemii pomiędzy Martyną a Hubertem.
Co muszę przyznać to fakt, że historia napisana przez autorkę jest ciepła i sentymentalna. Miło czytało się o wspomnieniach bohaterów. Widać też próbę wplątania wątku lekko kryminalnego, jednak moim zdaniem był mało znaczący dla całości.
Autorka pokazuje tą książką, że rzeczywiście "stara miłość nie rdzewieje". Mimo upływu lat i bagażu doświadczeń, nasi bohaterowie na nowo rozbudzają śpiące od lat uczucia, które w nich cały czas były obecne.
Bez szału ale miło się czytało.
Martyna straciła pracę w korpo i postanawia wyjechać na wieś by odgruzować opuszczone gospodarstwo dziadków. Pracy ma masę ale potrzebuje też oczyścić głowę i zdystansować się od pewnych rzeczy. Już na początku atakuje ją nietoperz i kobieta jedzie do lekarza pewna, że przez zadrapania jakie jej zrobiło zwierzę, będzie miała wściekliznę. Spotyka tam starego znajomego, co...
📢 [Współpraca reklamowa z @wydawnictwozwierciadlo]
„Jeśli ona wciąż kocha burze, to może wciąż mnie pamięta.
A jeśli mnie pamięta, to ja dzięki niej w jakimś sensie żyję.
Ciężko było mi się odwrócić i odejść, a jednocześnie było lżej — bo wiedziałem, że ona wciąż kocha burze.”
„Przez milion burz” to książka, która mocno mnie wciągnęła, choć nie jestem pewna, czy zostanie ze mną na dłużej. Historia jest naprawdę ciekawa, ale momentami wydawała mi się trochę zbyt przewidywalna i płytka. Nic szczególnie mnie nie zaskoczyło, jednak książkę czyta się bardzo lekko i przyjemnie.
Bardzo urzekły mnie opisy polskiej wsi. Co prawda spodziewałam się bardziej bezludnej, małej miejscowości — trochę podobnej do tej, w której sama mieszkam — ale wiem, że wsie są różne. Ja po prostu wyobrażałam ją sobie jako miejsce bardzo odcięte od świata.
Ale przejdźmy do bohaterów. 🫢
Martyna — zagubiona kobieta pochłonięta wielkim światem, która musi zmierzyć się z przeciwnościami losu. Zostaje bez pracy, bez stabilizacji, a przede wszystkim — bardzo samotna. Wraca do wsi swojego dzieciństwa, do domu po dziadkach, który planuje sprzedać. Szybko okazuje się jednak, że uporządkowanie przeszłości i dawne uczucia do Huberta, którego spotyka w przychodni, wcale nie będzie takie proste.
Czy zmieni swoje życie dla miłości? Czy zostanie wierna swoim zasadom?
Hubert — wysportowany pielęgniarz o ogromnym sercu. Człowiek, który pomaga każdemu, kto tego potrzebuje. Lubiany, pogodny, na pierwszy rzut oka szczęśliwy — choć życie go nie oszczędzało. I to właśnie jego przeszłość zaskoczyła mnie w tej historii najbardziej. Kompletnie nie spodziewałam się jego tajemnic.
Podsumowując:
To bardzo przyjemna historia — taka, przez którą po prostu dobrze się płynie. Wszystko jest na swoim miejscu, ale nie jest to książka, do której czuję potrzebę wracać. Nie ma się do czego przyczepić, ale też nie porwała mnie aż tak mocno.
Jeśli lubisz spokojniejsze, emocjonalne historie z wyraźnymi bohaterami — ta książka może być dla Ciebie.
A Ty? Sięgnęłabyś po taką lekturę?
PS. To wydanie jest naprawdę przepiękne. 💚
IG: ksiazkowe_zielone_migdaly
✍️ Agata Czykierda-Grabowska
🏆 6/10
📚 „Przez milion burz”
👉 Wydawnictwo Zwierciadło
📢 [Współpraca reklamowa z @wydawnictwozwierciadlo]
„Jeśli ona wciąż kocha burze, to może wciąż mnie pamięta.
A jeśli mnie pamięta, to ja dzięki niej w jakimś sensie żyję.
Ciężko było mi się odwrócić i odejść, a jednocześnie było lżej — bo wiedziałem,...
Bardzo przyjemna i lekka książka o nowym początku, uporządkowaniu przeszłości i otwarciu się na powstrzymywane uczucia.
Czasami główna bohaterka irytowała mnie tym, w jaki sposób mówiła, ale to tylko kwestia moich upodobań. W tej książce jest pięknie pokazane, jak czasami robimy co innego niż byśmy w danej chwili chcieli zrobić. Jak boimy się czasem zrobić pierwszy krok i czekamy na znaki drugiej strony, żeby upewnić się czy też chce iść w naszym kierunku. Małe gesty mają dużą moc i tu je odnajdziemy.
Wydanie jest przepiękne, nie mogłam się na nią napatrzeć!
Idealna na weekend!
Bardzo przyjemna i lekka książka o nowym początku, uporządkowaniu przeszłości i otwarciu się na powstrzymywane uczucia.
Czasami główna bohaterka irytowała mnie tym, w jaki sposób mówiła, ale to tylko kwestia moich upodobań. W tej książce jest pięknie pokazane, jak czasami robimy co innego niż byśmy w danej chwili chcieli zrobić. Jak boimy się czasem zrobić pierwszy krok i...
Po burzy zawsze wychodzi słońce. W trudnych chwilach trzeba w to wierzyć i mieć nadzieję, że to prawda.
W życiu Martyny właśnie trwa burza, jednak póki, co słońce jest za chmurami. Kobieta po utracie pracy żyje z oszczędności, jednak te maleją w zastraszającym tempie. Postanawia wyjechać na wieś do opuszczonego gospodarstwa swoich dziadków, żeby przygotować je do sprzedaży. Jednak na miejscu okazuje się, że nie będzie to takie łatwe, jak myślała. Dom jest w znacznie gorszym stanie, niż myślała. Postanawia go najpierw posprzątać. Nic jednak nie idzie po myśli Martyny. Atak strasznego i groźnego nietoperza, znalezione srebrne sztuczce i spotkanie po latach ze znajomymi. To wszystko nie było w planach kobiety, a jednaka się zdarzyło…
Martyna wraca do domu, miejsca, które kojarzy się z najlepszymi chwilami dzieciństwa, z pierwszą młodzieńczą miłością. Dziś jest już trzydziestopięcioletnią kobietą, która nosi na swoich barkach ciężar życia.
Hubert od urodzenia mieszka w tej samej małej miejscowości. Pracuje w lokalnej przychodni. Jednym słowem prowadzi spokojne, wiejskie życie. Jednak jedno południe i niespodziewany pacjent w przychodni wywraca jego życie do góry nogami.
Tak, jak się spodziewałam, najnowsza książka Agaty Czykierdy-Grabowskiej „Przez milion burz” od samego początku otula swoją swojskością, czasami doprowadzając do śmiechu. Jest to idealna lektura na odstresowanie i zapomnienie o całym świecie.
Autorka w lekki i zabawny sposób wprowadza nas w świat Martyny. „Przez milion burz” jest powieścią o życiu, trudnych wyborach i pierwszej prawdziwej miłości, która pomimo wielu lat jest w stanie przetrwać wszystko, czas nie ma tu znaczenia. Historia Martyny i Huberta nie ocieka pożądaniem od pierwszych stron, jak to zazwyczaj dzieje się w romansach, tu wszystko dzieje się z wyczuciem. Agata Czykierda-Grabowska przeplata teraźniejszość z przeszłością, dzięki czemu możemy lepiej poznać losy bohaterów i ich rozterki. Do tego książka napisana jest z punktu widzenia Huberta i Martyny, przez co czujemy, jakie emocje targają bohaterami. To wszystko sprawia, że „Przez milion burz” jest powieścią bardziej wiarygodną, ale też subtelną i kojącą duszę.
W historię Martyny i Huberta autorka wplotła wątek kryminalny, który zapowiadał się bardzo ciekawie. Jednaka im dalej, tym trochę mi czegoś tam brakowało. Było zbyt powierzchowne, zbyt spłycone… za mało kryminalne. Po tym wątku spodziewałam się czegoś więcej, chociaż wiem, że to nie powieść kryminalna.
Resumując: „Przez milion burz” to powieść lekka i przyjemna, czasami bardzo zabawna. Prosty styl pisania autorki sprawia, że książkę czyta się szybko. Jest to idealna lektura na odstresowanie i zapomnienie o całym otaczającym nas świecie. Polecam, jeśli szkucie czegoś niewymagającego, a ciekawego.
Po burzy zawsze wychodzi słońce. W trudnych chwilach trzeba w to wierzyć i mieć nadzieję, że to prawda.
W życiu Martyny właśnie trwa burza, jednak póki, co słońce jest za chmurami. Kobieta po utracie pracy żyje z oszczędności, jednak te maleją w zastraszającym tempie. Postanawia wyjechać na wieś do opuszczonego gospodarstwa swoich dziadków, żeby przygotować je do...
"Przez milion burz" to piękna historia o tym, że prawdziwa miłość przetrwa nawet próbę czasu.
Martyna po tym jak jej świat się rozsypał postanawia wyjechać na wieś do gospodarstwa po dziadkach. Miejsca, w którym spędziła najpiękniejsze chwile młodości i z którym wiąże się wiele wspomnień.
Spotkanie po latach z Hubertem sprawiło, że to co wydawało się, że już wygasło wciąż się tli. Teraz tylko zależy od Martyny i Huberta czy będą chcieli, aby od nowa wzniecić ten ogień.
Ciepła, otulająca, zaskakującą, zabawna taka idealna na wieczór przy kominku. Wzbudzająca wspomnień czar ... pierwszy pocałunek, motyle w brzuchu, pierwsza miłość. Brzmi pięknie, prawda? Zachęcam serdecznie do lektury.
"Przez milion burz" to piękna historia o tym, że prawdziwa miłość przetrwa nawet próbę czasu.
Martyna po tym jak jej świat się rozsypał postanawia wyjechać na wieś do gospodarstwa po dziadkach. Miejsca, w którym spędziła najpiękniejsze chwile młodości i z którym wiąże się wiele wspomnień.
Spotkanie po latach z Hubertem sprawiło, że to co wydawało się, że już wygasło...
Przewidywalna i pisana "po szkolnemu", tj. pod linijkę. Bohaterowie nie wywolali u mnie żadnych uczuć prócz irytacji, ich historia jest banalna i przedstawiona juz miliardy razy przez innych.
Przewidywalna i pisana "po szkolnemu", tj. pod linijkę. Bohaterowie nie wywolali u mnie żadnych uczuć prócz irytacji, ich historia jest banalna i przedstawiona juz miliardy razy przez innych.
Czy macie ochotę poznać powieść o miłości i drugiej szansie?
Polecam zatem książkę "Przez milion burz" Agaty Czykierdy-Grabowskiej.
Główna bohaterka- Martyna , po utracie pracy w korporacji, wyjeżdża do opuszczonego gospodarstwa, które kiedyś należało do jej dziadków. Podczas wizyty w przychodni spotyka Huberta, z którym łączył ją kiedyś romans...
Ta książka jest ciepła, piękna i refleksyjna .
Wątki sprzed lat przeplatają się z teraźniejszością, możemy zatem lepiej zrozumieć postępowanie bohaterów.
Historia pełna jest emocji, głównie skupiona na relacjach.
Dla mnie była to świetna odskocznia od obowiązków dnia codziennego i fatalnej pogody deszczowej. Bo ta lektura potrafi ocieplić chłodny dzień.
Samo wydanie też zasługuje na uwagę. Cudowna okładka i barwione brzegi bardzo uatrakcyjniają tę książkę.
Dziękuję Wydawnictwu Zwierciadło za egzemplarz do recenzji.
Agata Czykierda-Grabowska Przez milion burz
Czy macie ochotę poznać powieść o miłości i drugiej szansie?
Polecam zatem książkę "Przez milion burz" Agaty Czykierdy-Grabowskiej.
Główna bohaterka- Martyna , po utracie pracy w korporacji, wyjeżdża do opuszczonego gospodarstwa, które kiedyś należało do jej dziadków. Podczas wizyty w przychodni spotyka Huberta, z którym łączył ją kiedyś romans...
" Nie ma ludzi niezawodnych. Każdy kiedyś cię zawiedzie. Boleśnie cię zawiedzie. Jedni niespodziewanie umrą, drudzy zdradzą, trzeci porzucą dla "innych możliwości". Nie można nikomu ufać."
Zgadzacie się z tym?
⛈️ Martyna po utracie intratnego stanowiska w korpo, wraca w rodzinne strony. Bez środków do życia i dalszych perspektyw, planuje ogarnąć dom po dziadkach i sprzedać go, żeby mieć na nowy start. Jej życiowe plany komplikuje pojawienie się Huberta, jej pierwszej miłości i faceta, który wiele lat temu boleśnie złamał jej serce.
⛈️ Czy można być samotnym wśród ludzi, czy tylko wracając do pustego domu? Nasi bohaterowie są samotni każdy na swój sposób, ale z podobnych powodów.
Czy można kochać kogoś tak bardzo, by porzucić go łamiąc mu serce po to, żeby oszczędzić mu kolejnych cierpień?
Czy prawdziwa miłość zdarza się tylko raz, i mimo upływu lat i kolejnych osób w naszym życiu wciąż gdzieś tam się tli?
⛈️ Autorka stworzyła bardzo ciepłą opowieść o życiu dwójki przyjaciół, dla których miłość była początkiem, i powodem końca. W których życiu przeszło milion burz, zanim zaświeciło słońce. Pokazała, że to za czym gonimy i czego pragniemy, wcale nie musi dawać nam szczęścia i czasem trzeba upaść i boleśnie się potłuc, by zrozumieć że czas się zatrzymać a podnosząc się, dostrzec to czego widzieć nie chcieliśmy. Każdy z nas potrzebuje czasem kopa, który uświadomi nam, że obrana przez nas droga już dawno nie jest tą którą powinniśmy iść. Powodu do zmian. Nowego startu. I nowych życiowych celów.
⛈️ "Milion burz" to książka na jeden wieczór. Idealny przerywnik po cięższej czy bardziej wymagającej lekturze. Książka, od której ciężko się oderwać, która odpręża i wprawia w pogodny nastrój. I choć fabuła i zakończenie przewidywalne, to i tak czytanie jest czystą przyjemnością. Polecam.
" Nie ma ludzi niezawodnych. Każdy kiedyś cię zawiedzie. Boleśnie cię zawiedzie. Jedni niespodziewanie umrą, drudzy zdradzą, trzeci porzucą dla "innych możliwości". Nie można nikomu ufać."
Zgadzacie się z tym?
⛈️ Martyna po utracie intratnego stanowiska w korpo, wraca w rodzinne strony. Bez środków do życia i dalszych perspektyw, planuje ogarnąć dom po dziadkach i...
Dawno nie miałam styczności z piórem autorki i dosyć miło się zaskoczyłam, kiedy spędzałam czas z historią Martyny i Huberta. Powroty w rodzinne strony jak wiemy, wiążą się z falą wspomnień, jednakże opisywane wspomnienia były ozdobione przede wszystkim prawdziwymi emocjami, a czytanie ich sprawiało niemałą satysfakcję, że możemy poznać bliżej bohaterów poprzez pryzmat ich przeszłości - uwielbiam takie zabiegi. Znajdziemy tutaj również dużą dawkę dobrego humoru oraz poznamy tajemnice tytułowych burz. Książkę zdecydowanie polecam wszystkim tym, którzy być może szukają czegoś lekkiego. A jeszcze nie mogę nie wspomnieć o tym jakże przepięknym wydaniu: nie tylko mowa tu o barwionych brzegach, ale także o wklejkach czy sama okładka zdobyła mój zachwyt.
Dawno nie miałam styczności z piórem autorki i dosyć miło się zaskoczyłam, kiedy spędzałam czas z historią Martyny i Huberta. Powroty w rodzinne strony jak wiemy, wiążą się z falą wspomnień, jednakże opisywane wspomnienia były ozdobione przede wszystkim prawdziwymi emocjami, a czytanie ich sprawiało niemałą satysfakcję, że możemy poznać bliżej bohaterów poprzez pryzmat ich...
Ciepła i lekka książka (mimo problemów bohaterów). Dobrze się ją czyta, chociaż główna bohaterka sprawia wrażenie trochę niezrównoważonej ;)
Autorka nie dopracowała detali. Raz między Martyną a jej bratem jest 8 lat różnicy, a potem, gdy Martyna przychodzi na jego grób (ma wtedy 35 lat) mówi, że jej brat byłby po 50-tce.
Ciepła i lekka książka (mimo problemów bohaterów). Dobrze się ją czyta, chociaż główna bohaterka sprawia wrażenie trochę niezrównoważonej ;)
Autorka nie dopracowała detali. Raz między Martyną a jej bratem jest 8 lat różnicy, a potem, gdy Martyna przychodzi na jego grób (ma wtedy 35 lat) mówi, że jej brat byłby po 50-tce.
"Przez milion burz" to historia Martyny, która przenosi się na wieś do domku po dziadkach, po utracie pracy w Warszawie. Podczas pobytu na wsi wracają wspomnienia do lat, gdy spędzała tam czas. Spotyka dawnego znajomego, Huberta. Autorka stopniowo odsłania przeszłość bohaterów.
Czy Martyna sprzeda dom czy zmieni plany pozostając na wsi?
Czy zagubiona Martyna znajdzie spokój w nowym otoczeniu?
Fabuła toczy się dwutorowo: obecnie i wspomnienia z lat młodości Martyny. Przeczytaj, to idealna historia na wieczorne czytanie. Ta ciepła opowieść z pewnością cię zainteresuje, autorka przekonuje, że po burzy w życiu można zaznać spokój i po trudnych chwilach odbudować swoje dawne relacje, a bliskość drugiej osoby wzmacnia.
Książka zachwyca barwionymi brzegami i wspaniałą okładką zaprasza do lektury.
"Przez milion burz" to historia Martyny, która przenosi się na wieś do domku po dziadkach, po utracie pracy w Warszawie. Podczas pobytu na wsi wracają wspomnienia do lat, gdy spędzała tam czas. Spotyka dawnego znajomego, Huberta. Autorka stopniowo odsłania przeszłość bohaterów.
Czy Martyna sprzeda dom czy zmieni plany pozostając na wsi?
Czy zagubiona Martyna znajdzie...
Jest to raczej spokojny romans z uroczymi opisami przyrody. I to chyba na tyle z plusów :D
Główna bohaterka całkiem irytująca.
Dobrze, że nie była za długa.
Jest to raczej spokojny romans z uroczymi opisami przyrody. I to chyba na tyle z plusów :D
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toGłówna bohaterka całkiem irytująca.
Dobrze, że nie była za długa.
♥️ RECENZJA ♥️
Agata Czykierda-Grabowska "Przez milion burz"
Martyna po stracie pracy jest świadoma swojej kiepskiej sytuacji finansowej. Niemniej jednak postanawia wyjechać na wieś, tam wyremontować dom odzidziczony po dziadkach, następnie go sprzedać i zacząć życie od nowa. Niestety los postanowił się nieco z nią podroczyć i już pierwszego dnia sprawia, że kobieta zostaje zaatakowana przez nietoperza co wymusza na niej wizytę w przychodni gdzie spotyka swoją pierwszą, wielką miłość Huberta. Ich spotkanie przywróciło wspomnienia i dało szansę na odbudowanie relacji. Czy tych dwoje pozwolą aby serce dyktowało ich życiem.
Kochani przychodzę dziś do was z historią która otula jak ciepły i miękki koc. Już od samego początku wiadomo czego możemy się spodziewać lecz to kompletnie nie przeszkadza w czytaniu. Fabuła jest bardzo nastrojowa, romantyczna i poprowadzina w tak subtelny sposób iż z łatwością można się w tej książce zatracić. Martynę i Huberta kiedyś łączyła miłość, lecz ich drogi rozeszły się zostawiając w sercu kobiety ogromny ból. Teraz gdy po latach ta dwójka znów się spotyka, wspomnienia wracają i ich serca zaczynają bić zdecydowanie szybciej. Stopniowo wszystko co było skrywane wychodzi na jaw, a wątek romantyczny zostaje ubarwiony zagadkowym znaleziskiem i próbą włamania do domu Martyny. Naprawdę ta historia jest warta uwagi, nie tylko ze względu na piękną miłość, ale przedewszystkim za całokształt, za klimat, barwne postacie, emocje i szczęśliwe zakończenie. To historia gdzie smutek miesza się z radością, niepewność z miłością, gdzie główna bohaterka będzie musiała zrozumieć co dla niej jest najważniejsze, a Hubert z uporem będzie walczył o to na czym mu najbardziej zależy. Podsumowując to lekka, przyjemna i rozbudzająca ciekawość opowieść która dociera w najgłębsze odmęty burzy i której zakończenie wywołuje uśmiech na twarzy. Ja jestem tą książką zauroczona i polecam ją wam gorąco.
Moja ocena 9/10⭐️
Książkę miałam okazję przeczytać dzięki @wydawnictwo_zwierciadlo za co bardzo gorąco dziękuję.
♥️ RECENZJA ♥️
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAgata Czykierda-Grabowska "Przez milion burz"
Martyna po stracie pracy jest świadoma swojej kiepskiej sytuacji finansowej. Niemniej jednak postanawia wyjechać na wieś, tam wyremontować dom odzidziczony po dziadkach, następnie go sprzedać i zacząć życie od nowa. Niestety los postanowił się nieco z nią podroczyć i już pierwszego dnia sprawia, że kobieta...
To nie jest najlepszy moment w życiu Martyny, traci pracę w korporacji i nie do końca wie co dalej. Na początku postanawia wyjechać na wieś do opuszczonego gospodarstwa dziadków, uprzątnąć je i sprzedać by zapewnić sobie jakieś finansowe zabezpieczenie dopóki nie znajdzie nowej pracy. Nie spodziewa się jednak kilku rzeczy: tego w jakim stanie jest dom i ogród, dzikich lokatorów i... spotkania dawnego znajomego.
Hubert pracuje w lokalnej przychodni, gdy spotyka Martynę powracają wspomnienia sprzed lat...
❗️MOJA OPINIA: Czy wy też macie wrażenie, że tegoroczna zima trwała całe lata? Książka Agaty Czykierdy- Graboskiej cała pachnie latem, świeżo skoszoną trawą i kwiatami, jak mi tego było trzeba!
Och jaka ta lektura jest przyjemna! Ależ jest ciepła.
Choć bohaterowie mają swoje problemy a ich życie nie jest usłane różami to z każdej strony tej historii aż tryska optymizm dzięki czemu czytałam ją z ogromną frajdą. Złapała mnie za serce i spowodowała, że wróciłam wspomnieniami do wakacji u dziadków, do pierwszych zauroczeń, beztroski, ale też pierwszych rozczarowań.
Wszystko nas kształtuje, te trudne momenty i burze również, ale warto pamiętać, że nawet po tych najciemniejszych, najtrudniejszych momentach wychodzi słońce i również o tym jest ta książka.
Jeśli w zimne dni, szukacie ciepła i uśmiechu to sięgnijcie po tę książkę i zanurzcie się w tej historii.
To nie jest najlepszy moment w życiu Martyny, traci pracę w korporacji i nie do końca wie co dalej. Na początku postanawia wyjechać na wieś do opuszczonego gospodarstwa dziadków, uprzątnąć je i sprzedać by zapewnić sobie jakieś finansowe zabezpieczenie dopóki nie znajdzie nowej pracy. Nie spodziewa się jednak kilku rzeczy: tego w jakim stanie jest dom i ogród, dzikich...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOsnuta melancholią powrotów do miejsc, gdzie czas, zdaje się płynąć inaczej.
Przesiąknięta wspomnieniami pierwszych uczuć - pięknych, lecz naznaczonych cieniem niedopowiedzeń.
Rozświetlona nadzieją, że nawet po najdłuższej rozłące, serce potrafi odnaleźć drogę do tego, co kiedyś było mu najbliższe.
„Przez milion burz” Agaty Czykierdy-Grabowskiej to opowieść miękka w swym tonie, lecz poruszająca najczulsze struny ludzkie wrażliwości. Nastrojowa. Podszyta delikatnym romantyzmem. Otulona nieuchwytną aurą tajemnicy.
Autorka z wyczuciem buduje świat utkany z emocji, wspomnień i niedopowiedzeń. W centrum wydarzeń, pojawia się bowiem intrygujący ślad przeszłości - stare sztućce, odnalezione w domu po dziadkach. Niepozorne, a jednak skrywające własną - nie do końca oczywistą - historię. To właśnie one budzą ciekawość, wprowadzają lekki dreszcz niepokoju i sprawiają, że codzienność bohaterów, zaczyna nabierać nowych, nieoczekiwanych odcieni.
Na tle tych wydarzeń, powraca uczucie sprzed lat - młodzieńcze, intensywne, pozostawione niegdyś w cieniu niedopowiedzianych słów i zranionych emocji. Dawny, letni romans - który miał być jedynie krótkim rozdziałem w życiu bohaterów - po latach znów zaczyna rozbrzmiewać w ich sercach. Pojawia się elektryzujące napięcie dawnych spojrzeń, tęsknota za bliskością i nieśmiała, lecz kusząca wizja wybaczenia. A wraz z nią, pytanie, czy warto ponownie zaufać - nawet, jeśli oznacza to przejście przez kolejne burze?
W tej historii melancholia przeplata się z ciepłem codzienności. Sielski krajobraz opuszczonego gospodarstwa, relacje z mieszkańcami niewielkiej społeczności oraz subtelne nuty humoru, tworzą atmosferę przytulności, która łagodnie równoważy emocjonalne zawirowania bohaterów. Jednocześnie Autorka nie unika tematów trudnych - straty, żałoby, lęku o przyszłość, ciężaru skrywanych przez lata prawd.
Powstała dzięki temu opowieść przepełniona blaskiem! Literacki portret miłości, która nie poddaje się upływowi czasu. Malowana słowem historia odwagi potrzebnej, by zmierzyć się z przeszłością. Emocjonalna narracja o nadziei ufającej, że nawet najbardziej kruche uczucia, mogą przetrwać najcięższe wichry losu.
Jeśli szukacie powieści nastrojowej, emocjonalnej i napisanej z prawdziwą czułością dla ludzkich doświadczeń - pozwólcie sobie na tę literacką podróż. Ta lektura potrafi poruszyć serce i zostać w myślach na długo po zamknięciu ostatniej strony…📚✨
Czytajcie!💙
Osnuta melancholią powrotów do miejsc, gdzie czas, zdaje się płynąć inaczej.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPrzesiąknięta wspomnieniami pierwszych uczuć - pięknych, lecz naznaczonych cieniem niedopowiedzeń.
Rozświetlona nadzieją, że nawet po najdłuższej rozłące, serce potrafi odnaleźć drogę do tego, co kiedyś było mu najbliższe.
„Przez milion burz” Agaty Czykierdy-Grabowskiej to opowieść miękka w swym...
Martyna po stracie pracy, bardzo długo pozwala sobie na użalanie się nad sobą oraz odpoczynek. Jednak gdy tylko zorientowała się w jak kiepskiej jest sytuacji finansowej postanowiła zacząć szukać nowej pracy. Niestety jej przypuszczenia iż szybko uda jej się coś znaleźć spełzły na niczym. To właśnie wtedy podjęła decyzję o wyjeździe na wieś, do domu, który kobieta odziedziczyła po dziadkach. Na miejscu okazuje się jednak iż dom jest w znacznie gorszym stanie niż przypuszczała. Chce szybko uporać się z koniecznym remontem aby jak najkorzystniejszej sprzedać go i zacząć nowe ustabilizowane życie. Szybko okaże się iż plany swoją drogą a życie swoją. Już na początku pobytu Martyna zostaje zaatakowana przez nietoperza, co zmusza ją do udania się do pobliskiej przychodni, aby przyjąć szczepionkę. Jakież jest jej zdziwienie gdy na miejscu spotyka Huberta, swoją młodzieńczą, pierwszą miłość. Spotkanie to spowoduje powrót wspomnień oraz nieprzepracowanych emocji.
Czy Martynie uda się zrealizować wszystkie plany? Czy spotkanie Huberta zmieni coś w jej życiu? Jak odnajdzie się na wsi?
,,Przez milion burz” jest to książka, w której autorka pokazuje nam że życie rzadko idzie wyznaczonym przez nas torem. Czasami musimy dojść do takiego momentu w swoim życiu, gdzie już nic gorszego nas nie czeka. To właśnie ten moment może okazać się punktem zwrotnym dla nas. Jest to powieść obyczajowa z dość wyraźnym wątkiem romantycznym. Dzięki zabawnym momentom, lekkiemu oraz przyjemnemu stylowi pisania autorki książkę czyta się szybko oraz z przyjemnością. Książka ta pokazuje nam iż nie da się budować przyszłości, dopóki nie rozliczymy się z przeszłością, nie zawsze jest to łatwe jednak na końcu okazuje się iż warto było. Świetnie spędziłam czas czytając tą książkę i wam serdecznie polecam po nią sięgnąć. Bardzo dziękuję wydawnictwu za egzemplarz książki do recenzji.
#readingtime#book
Martyna po stracie pracy, bardzo długo pozwala sobie na użalanie się nad sobą oraz odpoczynek. Jednak gdy tylko zorientowała się w jak kiepskiej jest sytuacji finansowej postanowiła zacząć szukać nowej pracy. Niestety jej przypuszczenia iż szybko uda jej się coś znaleźć spełzły na niczym. To właśnie wtedy podjęła decyzję o wyjeździe na wieś, do domu, który kobieta...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDziś przybywam do Was z recenzją bardzo przyjemnej powieści, która zdecydowanie wpisała się w moją strefę komfortu ❤️ Przed Wami "Przez milion burz".
Martyna traci pracę w korporacji. Nie wiedząc co ma ze sobą poczynić, wpada na pomysł wyjazdu na wieś do domu po dziadkach. Pomysł wydaje jej się genialny do momentu gdy dociera na miejsce. Tam bowiem okazuje się, że dom to ruina w naprawdę złym stanie. W dodatku już pierwszego dnia zostaje zaatakowana przez.... nietoperza. Cała w panice, w wizji wścieklizny 😆 udaje się do przychodni a tam spotyka pielęgniarza Huberta, osobę z którą przed laty łączyła ją pewna relacja, która zakończyła się w dziwny, nie do końca wyjaśniony sposób. W obojgu pomalutku znów zaczyna coś się rodzić, uczucie odżywa... Zwłaszcza, że Hubert pomaga kobiecie. Martyna odnajduje bowiem komplet srebrnych sztućców a dom zaczynają odwiedzać drobne złodziejaszki, czy te sprawy srebra i zlodzieji są ze sobą powiązane? Ano okaże się że, tak ale o tym musicie już sami przeczytać w książce, zwłaszcza, że przygód w niej co nie miara, a historia Martyny i Huberta to przepiękna, powolnie kiełkująca historia, która skradnie wiele serc.
Ciepła, niespieszna, nasączona miłością, dobrem, pięknem historia o uczuciu, które przetrwało milion burz, a i tak ma szansę się jeszcze odrodzić 🩷🌸🩷 Dla fanów obyczajówek polecam bardzo 🩷🌸🩷
Dziś przybywam do Was z recenzją bardzo przyjemnej powieści, która zdecydowanie wpisała się w moją strefę komfortu ❤️ Przed Wami "Przez milion burz".
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMartyna traci pracę w korporacji. Nie wiedząc co ma ze sobą poczynić, wpada na pomysł wyjazdu na wieś do domu po dziadkach. Pomysł wydaje jej się genialny do momentu gdy dociera na miejsce. Tam bowiem okazuje się, że dom to...
Są książki, które czyta się szybko… i są takie, które czyta się sercem. 🤍
„Przez milion burz” @agataczykierdagrabowska okazało się dla mnie właśnie taką historią. To opowieść pełna emocji, trudnych momentów i życiowych zakrętów, które potrafią pojawić się wtedy, gdy najmniej się ich spodziewamy.
Autorka bardzo wrażliwie pokazuje bohaterów, którzy próbują odnaleźć się w chaosie własnych uczuć i wydarzeń, jakie przynosi życie.
Najbardziej urzekło mnie w tej książce to, jak bardzo jest prawdziwa. Bohaterowie nie są idealni, a ich historie pokazują, że każdy z nas przechodzi w życiu swoje „burze”. Czasem ciche i niewidoczne dla innych, a czasem takie, które przewracają wszystko do góry nogami.
To momentami wzruszająca, momentami bardzo kojąca opowieść o relacjach, emocjach i o tym, że nawet po najtrudniejszym czasie można powoli odnaleźć spokój.
Bo nawet po milionie burz może w końcu wyjść słońce. 🌤️📖
Są książki, które czyta się szybko… i są takie, które czyta się sercem. 🤍
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„Przez milion burz” @agataczykierdagrabowska okazało się dla mnie właśnie taką historią. To opowieść pełna emocji, trudnych momentów i życiowych zakrętów, które potrafią pojawić się wtedy, gdy najmniej się ich spodziewamy.
Autorka bardzo wrażliwie pokazuje bohaterów, którzy próbują odnaleźć się w...
Czasem wystarczy jedna chwila, jedna nieuczciwa osoba lub splot wydarzeń, by stracić wszystko, nad czym pracowaliśmy latami. Kiedy świat głównej bohaterki książki „Przez milion burz” się zawalił, nie miała innego wyjścia, jak tylko zacząć działać. Sytuacja życiowa zmusiła ją do powrotu w miejsce, o którym już trochę zapomniała, do rodzinnej miejscowości pełnej wspomnień, w dodatku nie zawsze tych kolorowych. Powrót do starego gospodarstwa dziadków oznaczał nie tylko walkę z remontem podupadłego gospodarstwa, ale też ponowne spotkanie z Hubertem, jej dawną, wielką wakacyjną miłością.
„Przez milion burz” to lekka i nieskomplikowana opowieść. Dobrze sprawdza się w te wieczory, gdy szukamy w lekturze spokoju zamiast trudnych tematów. Mimo że fabuła jest dość przewidywalna, to bije od niej optymizm. To książka o drugich szansach i o tym, że niektóre uczucia zostają w nas na lata. Całość dopełnia przepiękne wydanie, które zadowoli każdą książkową srokę i będzie ozdobą domowej biblioteczki.
Podsumowując, spędziłam z tą lekturą kilka naprawdę miłych wieczorów. Jeśli szukacie czegoś, co Was otuli i pozwoli poczuć sielski klimat polskiej wsi, ta historia będzie strzałem w dziesiątkę. To idealny wybór na reset po trudnym dniu, bez zbędnego ciężaru, za to z dużą dawką nadziei na nowe jutro.
Czasem wystarczy jedna chwila, jedna nieuczciwa osoba lub splot wydarzeń, by stracić wszystko, nad czym pracowaliśmy latami. Kiedy świat głównej bohaterki książki „Przez milion burz” się zawalił, nie miała innego wyjścia, jak tylko zacząć działać. Sytuacja życiowa zmusiła ją do powrotu w miejsce, o którym już trochę zapomniała, do rodzinnej miejscowości pełnej wspomnień,...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJakim cudem ta książka ma tak wysoką ocenę?? Ale się wynudziłam. Przez 3/4 książki marzyłam, żeby się skończyła. Akcja na sam koniec lekko przyspieszyła, ale znów epilog nie wniósł zupełnie nic do fabuły. W tej książce nie bylo absolutnie nic, co mnie ciągnęło, żeby się dowiedzieć co będzie dalej. A do tego jeszcze irytująca główna bohaterka, której zachowania są infantylne. Totalnie przewidywalny romans. Dobrze, że był audiobook, więc przynajmniej mogłam coś efektywnego porobić podczas słuchania.
IG: burzaczyta
Jakim cudem ta książka ma tak wysoką ocenę?? Ale się wynudziłam. Przez 3/4 książki marzyłam, żeby się skończyła. Akcja na sam koniec lekko przyspieszyła, ale znów epilog nie wniósł zupełnie nic do fabuły. W tej książce nie bylo absolutnie nic, co mnie ciągnęło, żeby się dowiedzieć co będzie dalej. A do tego jeszcze irytująca główna bohaterka, której zachowania są...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPrzez milion burz autorstwa Agaty Czykierdy-Grabowskiej to jedna z tych historii, które spokojnie płyną przez kolejne strony, a jednak zostawiają po sobie mnóstwo emocji i refleksji. To opowieść o zmianach, powrotach do przeszłości i o tym, że czasami dopiero życiowy chaos prowadzi nas tam, gdzie naprawdę powinniśmy być.
Od dawna uważam, że Agata jest jedną z najbardziej niedocenianych polskich autorek. A szkoda. Bo jej historie mają w sobie coś niezwykle prawdziwego – emocje, które nie są przesadzone, relacje, które nie wydają się sztuczne i bohaterów, którzy mogliby mieszkać tuż obok nas.
Martyna po utracie pracy w korporacji podejmuje decyzję, która z jednej strony jest desperacka, a z drugiej – pełna nadziei. Wyjeżdża na wieś, do opuszczonego gospodarstwa swoich dziadków. Liczy na nowy początek, chwilę oddechu i przestrzeń, w której będzie mogła poukładać swoje życie na nowo. Rzeczywistość jednak szybko weryfikuje jej wyobrażenia – dom jest w znacznie gorszym stanie, niż przypuszczała, a samotność i ogrom pracy potrafią przytłoczyć.
Autorka z ogromną czułością pokazuje proces odbudowy – nie tylko starego domu, ale też samej siebie. Martyna sprząta, naprawia, odkrywa kolejne zakamarki przeszłości… a przy okazji trafia na rzeczy, które budzą więcej pytań niż odpowiedzi. Atak nietoperza, tajemniczy zestaw srebrnych sztućców czy próba włamania do domu sprawiają, że spokojna wieś zaczyna skrywać więcej sekretów, niż można by przypuszczać.
I wtedy na jej drodze ponownie pojawia się Hubert.
Mężczyzna, który od lat mieszka w tej samej okolicy i pracuje w lokalnej przychodni. Ich spotkanie przywołuje wspomnienia sprzed lat – letniego romansu, młodzieńczych emocji i uczuć, które nigdy do końca nie zostały zamknięte. Bardzo podobało mi się to, jak autorka poprowadziła ich relację. Bez przesady, bez taniego dramatyzmu. Za to z ogromną dojrzałością i subtelnością.
Między Martyną a Hubertem czuć coś niezwykle prawdziwego – niedopowiedzenia, delikatność, ostrożność ludzi, którzy już trochę w życiu przeszli i wiedzą, że uczucia potrafią być zarówno ratunkiem, jak i kolejną burzą.
Bo właśnie o tym jest ta historia – o życiu, które czasem potrafi przeprowadzić człowieka przez milion burz, zanim pozwoli mu odnaleźć spokój.
To książka ciepła, refleksyjna i bardzo emocjonalna. Taka, która przypomina, że nowe początki często rodzą się w najmniej oczekiwanym momencie, a przeszłość – nawet ta sprzed wielu lat – potrafi wrócić wtedy, gdy najbardziej jej potrzebujemy.
I właśnie dlatego tak lubię książki Agaty Czykierdy-Grabowskiej. Bo są spokojne, prawdziwe i niezwykle poruszające. Takie, które zostają z czytelnikiem jeszcze długo po zamknięciu ostatniej strony.
Przez milion burz autorstwa Agaty Czykierdy-Grabowskiej to jedna z tych historii, które spokojnie płyną przez kolejne strony, a jednak zostawiają po sobie mnóstwo emocji i refleksji. To opowieść o zmianach, powrotach do przeszłości i o tym, że czasami dopiero życiowy chaos prowadzi nas tam, gdzie naprawdę powinniśmy być.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOd dawna uważam, że Agata jest jedną z najbardziej...
"Przez milion burz" @wydawnictwo_zwierciadlo
Piękna okładka i pięknie zdobione brzegi zachęcają do sięgnięcia po powieść, która z pewnością oczaruje nie jedną czytelniczkę. Główną bohaterką jest Martyna, które po stracie pracy wyjeżdża na wieś do starego domu po dziadkach, który wymaga sporo pracy. Poczatki nie są łatwe o czym sama się przekona. Jeszcze nie wie, że ten wyjazd na wieś przyniesie jej wiecej dobrego niż jest w stanie sobie to wyobrazić, oraz spotkanie starego znajomego, który okaże się lekarstwem na wszystkie jej dolegliwości.
Przez milion burz jest powieścią ciepłą, przyjemną w czytaniu i lekką, w której można się zaczynać a przy okazji wraz z bohaterką rozwiązać wszystkie zagadki I tajemnice nie dające spać po nocach główniej bohatetce.
W powieści nic nie leci na łeb i na szyję, tylko płynie swoim tempem czarując czytelników.
Zachęcam do sięgnięcia i przeczytania powiesci, która z pewnością trafia do serca niejednej czytelniczce.
"Przez milion burz" @wydawnictwo_zwierciadlo
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPiękna okładka i pięknie zdobione brzegi zachęcają do sięgnięcia po powieść, która z pewnością oczaruje nie jedną czytelniczkę. Główną bohaterką jest Martyna, które po stracie pracy wyjeżdża na wieś do starego domu po dziadkach, który wymaga sporo pracy. Poczatki nie są łatwe o czym sama się przekona. Jeszcze nie wie, że ten...
Prócz ładnego wydania absolutnie nic mnie nie zachwyciło. Nudna, przewidywalna, nie wywołująca żadnych emocji. Szkoda czasu na taką książkę.
Prócz ładnego wydania absolutnie nic mnie nie zachwyciło. Nudna, przewidywalna, nie wywołująca żadnych emocji. Szkoda czasu na taką książkę.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toHej Kochani 🥰
Ta książka utwierdza mnie w przekonaniu, że życie wie, kiedy dać człowiekowi kopa, aby w końcu odnalazł swoją własną drogę, aby zaczął zmieniać coś w swoim życiu. Czasami objawia się to np. utratą aktualnej pracy i zmianą miejsca zamieszkania. Taki impuls i stawianie wszystkiego na jedną kartę nie jest proste, ale jest szybkie. Zazwyczaj obarczone jest wieloma dodatkowymi problemami, ale to one pokazują nam często, jak bardzo pobłądziliśmy i jak bardzo potrzebujemy tych zmian.
,,Przez milion burz" Agaty Czykierda-Grabowskiej to pozycja, która pokazuje, jak ważne jest uporządkowanie swoich emocji, swojego życia, swojej przeszłości, aby móc budować je od nowa, na solidnych fundamentach w zgodzie ze sobą, wybaczając oraz godząc się z błędami młodości. Oprócz pięknej i mądrej historii obyczajowej widzimy przemianę głównej bohaterki, która dla mnie była głównym wątkiem, który chciałam obserwować od początku do końca i było mi to dane.
Martyna zatraciła się w cudzych oczekiwaniach i widzimy, jak powoli odnajduje swoją tożsamość. Ten proces w książce jest naprawdę pięknie i życiowo ukazany. Towarzyszy mu złość, irytacja, zagubienie, strach, ale te odczucia z czasem zmieniają się i uczą bohaterkę cierpliwości i radości z życia. Remont starego domu po dziadkach jest dla Martyny odgruzowywaniem swojego życia. Można tu właśnie ujrzeć taką symbolikę. Życie na wiosce zmienia jej charakter, wycisza, uczy odwagi. Martyna dzięki temu staje się silniejsza i staje się prawdziwą kobietą, która poradzi sobie ze wszystkim. Miasto było dla niej przekleństwem. Nauczyło ją, jak być zamkniętą w sobie, zestresowaną i cały czas zabieganą dziewczyną. Wioska uczy ją prawdziwego życia, oddychania pełną piersią i radości, której do tej pory nie zaznała.
Oprócz wątku przemiany Martyny, mamy tu także wątek miłosny. Nie jest on sielanką i tu duży plus. Autorka skupiła się na drugiej szansie i na emocjach z tym związanych. Dla bohaterów jest to niezbyt miła konfrontacja taki powrót do wspomnień po latach, zwłaszcza że kiedyś łączyło ich wszystko, a podzieliło milczenie. Ten wątek jest owiany wieloma niedopowiedzeniami, ale jest bardzo autentyczny.
Cała książka to piękna podróż przez ludzkie perypetie, emocje, przemyślenia. Autorka cudownie oddała klimat. Wieloma wydarzeniami dała do myślenia. Można było zatrzymać się na chwilę i skupić na sobie, na tym, co nas otacza i czy to rzeczywiście to, czego my tak naprawdę chcemy.
Książka jest w pięknej szacie graficznej z malowanymi brzegami.
Hej Kochani 🥰
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTa książka utwierdza mnie w przekonaniu, że życie wie, kiedy dać człowiekowi kopa, aby w końcu odnalazł swoją własną drogę, aby zaczął zmieniać coś w swoim życiu. Czasami objawia się to np. utratą aktualnej pracy i zmianą miejsca zamieszkania. Taki impuls i stawianie wszystkiego na jedną kartę nie jest proste, ale jest szybkie. Zazwyczaj obarczone jest wieloma...
Przyjemna, ciepła i dość przewidywalna historia. Bardzo szybko i przyjemnie się ją czytało. Klimat książki i opisy przyrody urokliwe.
Przyjemna, ciepła i dość przewidywalna historia. Bardzo szybko i przyjemnie się ją czytało. Klimat książki i opisy przyrody urokliwe.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toI oto nadeszła kolejna burza w Twoim życiu. Po tylu latach, które poświęciłaś korporacji… Wyzbyłaś się dla niej osobistych podniet, przesiadywałaś w pracy do późnego wieczora i nabawiłaś się nerwicy, a potem zostałaś przeżuta, wyciśnięta jak cytryna i wyrzucona praktycznie bez słowa wyjaśnienia. Oficjalnie dlatego, że zlikwidowano Twój dział eventów, ale wiesz, że to skutek machinacji Twojego byłego partnera, z którym rozstałaś się w burzliwych okolicznościach. Ma duże wpływy w branży i wykorzystał je bez chwili wahania. Gorzko myślisz o tym, jakim jest niegodziwcem, ale cóż - zajęta głównie robotą, nie byłaś w stanie dostrzec tego wcześniej. Teraz wsiadasz do samochodu i ze zgrozą zastanawiasz się, co z Tobą będzie. W głowie masz pustkę, podobnie jak na koncie. Odłożyłaś trochę pieniędzy, jednak nie starczy ich na długo. Żyłaś chwilą i nie oszczędzałaś, przekonana, że masz pewne zatrudnienie a przełożeni bardzo Cię cenią. Teraz przekonałaś się, jak bardzo się pomyliłaś - byłaś tylko drobnym trybikiem w wielkiej machinie, który wymienia się bez żadnego żalu i zastanowienia nad jego losem. Dalej wszystko toczy się, jak to na ogół wygląda w takich przypadkach. Najpierw faza wyparcia - całe dni spędzane w piżamie, zamawiana chińszczyzna i zaległe odcinki seriali, oglądane jeden za drugim. Potem etap wzmożenia - całe tony CV rozsyłane do wszelkich możliwych pracodawców, oczywiście bez najmniejszego skutku - złą opinię masz już wyrobioną a rynek pracy przeżywa zapaść. Wreszcie czas depresji, opartej na uświadomieniu sobie, że w błyskawicznym tempie zmierzasz do roli finansowego pariasa, bez żadnych widoków na przyszłość, czemu w żaden sposób nie możesz zapobiec.
„Nigdy nie lubiłam się nad sobą użalać. Chciałam byś silna - jak moi rodzice, którzy zawsze dawali sobie radę. Przez lata parłam do przodu niczym taran, przebijając się w strukturach korporacji (…). To we mnie siedziało.”
W końcu jednak stajesz wobec twardej prawdy - na koncie zostało Ci środków jedynie na dwa tygodnie i to tylko w wypadku, gdy wprowadzisz radykalny plan oszczędnościowy. Zaczął się więc okres przyśpieszonego trzeźwienia i gorączkowego rozpatrywania wszelkich dostępnych planów ratunku. Trzeba przyznać, że nie ma ich zbyt wielu. Zaciągnięcie pożyczki od przyjaciół lub rodziców absolutnie odpada, gdyż nie wyobrażasz sobie takiego upokorzenia. Zresztą - w jaki sposób miałabyś oddać dług? Kredytu w banku również nie dostaniesz. A przecież już niedługo nie będziesz w stanie zapłacić czynszu za wynajmowane mieszkanie. Zostało więc Ci tylko jedno - zdecydować się na to, o czym myślałaś już dawno temu, jednak nigdy nie miałaś czasu się tym zająć. Ani ochoty - zbyt wiele wspomnień i sentymentów łączy Cię z tym miejscem. Chodzi o sprzedaż odziedziczonego po dziadkach domu na wsi. Tego samego, w którym spędziłaś najszczęśliwsze chwile dzieciństwa i młodości. W jakim po raz pierwszy nieprzytomnie się zakochałaś. Właśnie w nim pękło Ci serce, gdy wydało się, jak bardzo źle ulokowałaś swoje uczucia. Tak naprawdę, pomimo upływu kilkunastu lat, do teraz nie otrząsnęłaś się z tego zawodu. Traktowałaś mężczyzn z wielką dozą nieufności i zachowywałaś wobec nich dość oziębłą postawę, aby żaden już nigdy nie skrzywdził Cię w tak straszny sposób. Tak czy inaczej, stanęłaś wobec wyboru… bez wyboru - musisz upłynnić nieruchomość, jeśli masz mieć szansę na przetrwanie najbliższych kilku miesięcy. Być może za jakiś czas wyjedziesz do przyjaciółki, która kupiła niewielki dom w Hiszpanii. Tam odpoczniesz psychicznie i wpadniesz na koncept umożliwiający wydostanie się z obecnych tarapatów. Nie namyślasz się więc długo i pakujesz osobiste rzeczy do torby podróżnej. Potem wsiadasz do samochodu i zmierzasz w kierunku przeznaczenia. Wkrótce wjeżdżasz do niewielkiego miasteczka, z którym łączy Cię tak wiele wspomnień. Bardzo niewiele się w nim zmieniło, więc szybko rozpoznajesz znajome kąty, skąpane w kwietniowym słońcu. Zatrzymujesz się przed zaniedbaną furtką, wyjmujesz klucze i otwierasz niemiłosiernie skrzypiący zamek. Dalej rozciąga się istne dzikie pole - sięgająca Ci do piersi trawa i pełno śmieci, wśród których dominują butelki i reklamówki. Najwidoczniej opuszczone podwórko dziadków stało się miejscem wabiącym wszelakiej proweniencji amatorów dobrej zabawy. No cóż, będą musieli rozstać się z ulubionym grajdołkiem, gdyż zamierzasz przeprowadzić w nim niezbędne porządki. Nikt nie będzie chciał przecież kupić nieruchomości w tak opłakanym stanie. Z duszą na ramieniu wchodzisz do budynku. Obawiasz się, że zalęgły się w nim gryzonie, których szczerze nie cierpisz. Na szczęście, Twoje obawy okazują się nieuzasadnione. Czujesz ulgę, jak się okazuje, zdecydowanie przedwcześnie.
„Zatęskniłam za babcią i dziadkiem. Zapomniałam już, jak bardzo mi ich brakuje. Moje życie w ostatnich latach przypominało jakiś cholerny kołowrotek, w którym nie było miejsca na tęsknotę, żałobę ani żadne z uczuć, które trzeba po prostu przejść.”
Rozglądasz się z uwagą po wnętrzu i czujesz, jak serce ściska Ci się z tęsknoty. Wszystko wygląda tak, jak przed laty - jakby dziadkowie tylko na chwilę wyszli w sobie tylko znanych sprawach. W oknach wiszą te same firanki, zza których oglądałaś świat, meble się nie zmieniły, jedynie pokryły grubą warstwą kurzu. Zastygasz na dłuższą chwilę, wywołując w głowie prześwietlone slajdy przeszłości i poddając nastrojowi chwili. I właśnie wtedy dobiega Cię rumor ze strychu, po którym następują głośne stuki. Ogarnia Cię strach. Wyobraźnia wyświetla niezwykle sugestywny obraz tłustego szczura, wielkości dorodnego kota, który niechybnie rzuci Ci się do gardła. Chcąc ratować życie, rzucasz się do okna, które otwierasz w panicznym pośpiechu. Przed skokiem oglądasz się za siebie i czujesz, jak chwilę później kosmaty stwór uderza w Twoją twarz, drapiąc ją do krwi. Leżąc obolała na zewnątrz, uświadamiasz sobie, że padłaś ofiarą ataku krwiożerczego nietoperza. Na szczęście potwór już zniknął, więc w pośpiechu udajesz się do najbliższej przychodni. Przyjmuje Cię lekarka, która z politowaniem słucha żądań, aby niezwłocznie podać szczepionkę przeciw wściekliźnie. Próbuje Cię od tego odwieść, jednak gdy widzi, że nie zamierzasz ustępować, w końcu wyraża zgodę. Triumfując, zmierzasz do gabinetu zabiegowego. Kiedy wchodzisz do środka, dostrzegasz plecy pielęgniarza. Mężczyzna się odwraca… i rozpoznajesz w nim Huberta - swoją nastoletnią miłość. Taksujesz go wzrokiem i musisz przyznać, że choć bardzo się zmienił, to nadal jest niezwykle przystojny. Ujmujący uśmiech i niezwykłe, błyszczące oczy pozostałe takie same, jak przez wielu laty a parę mimicznych zmarszczek dodaje mu tylko uroku. Witacie się i chwilę rozmawiacie, po czym mężczyzna przystępuje do wykonania zabiegu. Cóż. Wbita w Twoją skórę igła sięgnie nie tylko żyły, ale samego serca, które wskutek zachodzących wypadków w końcu pozbędzie się pancerza, jakim otoczyłaś je w ciągu tylu lat. Przeszłość upomni się o swoje prawa, a pamięć, jak to często bywa, okaże się bardzo zwodnicza…
„Skinęłam głową, czując, że właśnie tego teraz chcę. Chcę zostać. Tej nocy nie chciałam być sama.”
„Przez milion burz” Agaty Czykierdy- Grabowskiej to romans z elementami powieści obyczajowej. Jego bohaterami są Martyna, młoda kobieta, która po utracie pracy w korporacji wyjeżdża na wieś, aby przygotować do sprzedaży dom dziadków oraz Hubert, pielęgniarz w miejscowej przychodzi. Przed wielu laty łączyła ich młodzieńcza miłość, zakończona w tragicznych okolicznościach. Obydwoje o niej nie zapomnieli, więc ponowne spotkanie budzi dawne uczucia. Co z tego wyniknie? To musisz już sprawdzić, sięgając po książkę, jakiej warstwa literacka przystaje do fabuły. Sporo w niej obrazowo ukazanych wspomnień czy opisów porywów serca, co definitywnie spodoba się fanom historii miłosnych. Narracja przetykana jest licznymi retrospekcjami i prowadzona z punktu widzenia obydwu postaci, co pozwala na zrozumienie ich drogi życiowej oraz przeżywanych rozterek. Sama fabuła jest łatwa do przewidzenia, więc jej rozwój nie zaskakuje odbiorcy. Nie uważam jednak tego za szczególną wadę - wszak każdy świadomy czytelnik, sięgając po taką lekturę, wie, czego się spodziewać i przyjmuje konwencję, jaką rządzi się ten gatunek. Wielbiciele polskich romansów o ciekawym tle obyczajowym z pewnością będą usatysfakcjonowani - tym bardziej, że przeszłość bohaterów kryje w sobie wielką tajemnicę. 7/10 - poprawna, przyjemna powieść na jeden wieczór, w trakcie jakiego marzy Ci się relaksująca i życiowa narracja.
„Ten nietoperz, który mnie ugryzł, musiał naprawdę zarazić mnie szaleństwem. Ale w przeciwieństwie do wścieklizny na to nie było żadnej szczepionki.”
instagram.com/thrillerly
I oto nadeszła kolejna burza w Twoim życiu. Po tylu latach, które poświęciłaś korporacji… Wyzbyłaś się dla niej osobistych podniet, przesiadywałaś w pracy do późnego wieczora i nabawiłaś się nerwicy, a potem zostałaś przeżuta, wyciśnięta jak cytryna i wyrzucona praktycznie bez słowa wyjaśnienia. Oficjalnie dlatego, że zlikwidowano Twój dział eventów, ale wiesz, że to skutek...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCzasami trafiam na książki, które czyta się dobrze i z przyjemnością, ale po zamknięciu ostatniej strony mam poczucie, że… to po prostu była poprawna historia. I właśnie takie odczucia mam po „Przez milion burz”.
Martyna po utracie pracy w korporacji postanawia wrócić do miejsca z dzieciństwa i zamieszkać w starym gospodarstwie po dziadkach. Szybko okazuje się jednak, że wizja spokojnego życia na wsi mocno rozmija się z rzeczywistością. Dom jest w znacznie gorszym stanie, niż przypuszczała, a kolejne wydarzenia tylko dokładają jej problemów. Atak nietoperza, odnalezienie kompletu srebrnych sztućców czy próba włamania do domu sprawiają, że zamiast spokojnego początku nowego etapu pojawia się coraz więcej znaków zapytania.
Na miejscu Martyna spotyka też Huberta, z którym kiedyś łączył ją wakacyjny romans. Ich ponowne spotkanie przywołuje wspomnienia sprzed lat i rodzi pytanie, czy to uczucie ma jeszcze szansę odżyć.
To spokojna historia obyczajowa z nutą tajemnicy i powrotów do przeszłości. Czytało mi się ją dobrze, ale jednocześnie nie była to książka, która szczególnie mnie porwała czy zostanie ze mną na dłużej.
Czasami trafiam na książki, które czyta się dobrze i z przyjemnością, ale po zamknięciu ostatniej strony mam poczucie, że… to po prostu była poprawna historia. I właśnie takie odczucia mam po „Przez milion burz”.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMartyna po utracie pracy w korporacji postanawia wrócić do miejsca z dzieciństwa i zamieszkać w starym gospodarstwie po dziadkach. Szybko okazuje się jednak, że...
Jakbym żył innym życiem. A właściwie, jakbym żył w innej rzeczywistości.
Tak się czułem wkraczając w literacki świat tej książki, a historia Martyny tylko mnie w tym przeświadczeniu utwierdziła.
----------
Zatopiony w lekturze zerkałem ukradkiem na księżyc zawieszony na niebie. Jego blask poświęcał drogę moim ulotnym myślom wywołanym wspomnieniami Martyny...
... do dawnych czasów
... do młodzieńczych marzeń
... do dawnych chwil, gdy snułem fantazyjne opowieści.
Autorka literkami swojej książki wybudziła mnie z marazmu codzienności przenosząc do literackiego świata, gdzie towarzyszyłem postaciom w niej osadzonym. To był dobry czas. To było ubogacające doświadczenie.
----------
Marta i Hubert.
Dwie osoby.
Dwa oddzielne byty.
Martyna traci pracę. Przygnieciona troskami postanawia wyjechać na wieś, do domu dziadków, który po ich śmierci odziedziczyła. Czuje, że wśród szumu drzew i ciszy pól odzyska spokój i równowagę.
Dom po dziadkach wita ją zapachem kurzu i skrzypieniem starych desek. Szybko okazuje się, że zamiast upragnionego spokoju Martynę doświadczają osobliwe i niepokojące zdarzenia. Jedno z nich doprowadza do spotkania z… Hubertem – miłością sprzed lat. Czy doprowadzi ono do czegoś ożywczego? A może stanie się kolejnym pasmem nieszczęść? Przeczytaj, a się przekonasz.
----------
Skrawek chodnika oświetlony samotnie stojącą latarnią wzbudzał we mnie wspomnienie nostalgii. Samotna lampa = samotny ja. Ona. Ja. My. Samotni. Mimo to potrzebni.
I tak też się czułem w tej czytelniczej podróży. Samotny pośród liter, zdań, całych fragmentów. Walczący z ciemnością i samotnością. Wierny towarzysz Martyny...
----------
Skrawki czasu...
Każda(y) z nas takie ma. I bohaterowie tej opowieści także takie mieli. Ich przeszłość była z nich utkana. Oczarowywali mnie tymi skrawkami. Otulał mnie ich cień. Przeprawiał przez morze młodzieńczych doznań i dorosłych przeżyć.
----------
Tutaj.
Teraz.
Po tę książkę sięgnąłem w momencie ogromnego zwątpienia, mimochodem, ot tak. A może nie? Może jakaś niewidzialna siła poprowadziła moją dłoń ku książce, by...
... złapać dystans i doświadczyć szansy na zmianę?
Ta opowieść stała się dla mnie przystanią - azylem, gdzie mogłem wyciszyć rozgoryczenie i żal. Miałem niezaspokojoną potrzebę bycia niewidzialny...
----------
Usiadłem sobie na schodach. Cichutko przycupnąłem w ciemnym kącie, by słuchać o czym rozmawiają ze sobą zdania tej opowieści. Zasłuchałem się bardzo... zapomniałem o bożym świecie, tak to pięknie autorka napisała.
Płynąłem lekko unosząc się nad literkami czytanej historii. Byłem w innym stanie świadomości. Zagłębiony w ich życiach...
Myśli mi się plątały jedne o drugie. Przedzierały się przez gąszcz niedopowiedzeń szukając wyjaśnień. Wiele ich było, tych myśli podczas lektury. I jeszcze więcej niedopowiedzeń...
----------
To opowieść dla tych z Was, którzy wierzycie, że nawet po największym życiowym „trzęsieniu ziemi” można odnaleźć bezpieczną przystań; dla tych z Was, którzy potrzebujecie historii otulającej jak ciepły koc w chłodny wieczór, a jednocześnie przypominającej, że zmiana bywa początkiem czegoś pięknego.
Sięgnij po tę książkę, jeśli pragniesz zanurzyć się w świecie emocji, gdzie każdy powrót ma sens, a każda burza może oczyścić niebo. To lektura, która zostaje w sercu na długo po przewróceniu ostatniej strony. Polecam!
Jakbym żył innym życiem. A właściwie, jakbym żył w innej rzeczywistości.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTak się czułem wkraczając w literacki świat tej książki, a historia Martyny tylko mnie w tym przeświadczeniu utwierdziła.
----------
Zatopiony w lekturze zerkałem ukradkiem na księżyc zawieszony na niebie. Jego blask poświęcał drogę moim ulotnym myślom wywołanym wspomnieniami Martyny...
... do...
Tytuł: "Przez milion burz"
Autor: @agataczykierdagrabowska
Data premiery: 28.01.2026r.
Wydawnictwo: @wydawnictwo_zwierciadlo
Boicie sie burzy?
.
.
Książki Agaty Czykierdy-Grabowskiej są dla mnie jak ciepły otulający kocyk...za każdym razem czuję sie tak komfortowo czytając je, że nie chce ich kończyć, bo wiem że będę tęsknić za bohaterami... i tym razem było tak samo.
Hubert skradł moje serducho doszczętnie!❤️
Martyna początkowo była dla mnie zagadką... było mi jej żal, bo straciła pracę, musiała zająć sie domem dziadków...ale to wieczne użalanie jak ona to ma źle mnie wkurzało!
Dobrze jej Hubert raz powiedział, że nigdy nie wiadomo jakie cierpienie skrywa drugi człowiek... on sam zmagał się z problemami, a ona zarzucała mu, że jemu przecież jest tak dobrze...
.
No cóż. Wyszła autorce kreacja tych bohaterów. Naprawdę 💚
Co nie zmienia faktu, że Martyna mnie irytowała i chciałabym nieraz nagadać Hubertowi, żeby dał sobie z nią spokój, ale... miłość nie wybiera ❤️ a on kochał bezwarunkowo 🥰
.
Bardzo podobała mi się ta książka!
Potrzebowałam jej.
I cieszę się, że trafiłam na nią w tym momencie 💚
.
Polecam z całego serducha!
Oraz inne ksiazki Agaty Czykierdy-Grabowskiej💚
Tytuł: "Przez milion burz"
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAutor: @agataczykierdagrabowska
Data premiery: 28.01.2026r.
Wydawnictwo: @wydawnictwo_zwierciadlo
Boicie sie burzy?
.
.
Książki Agaty Czykierdy-Grabowskiej są dla mnie jak ciepły otulający kocyk...za każdym razem czuję sie tak komfortowo czytając je, że nie chce ich kończyć, bo wiem że będę tęsknić za bohaterami... i tym razem było tak...
Martyna straciła pracę w korpo i postanawia wyjechać na wieś by odgruzować opuszczone gospodarstwo dziadków. Pracy ma masę ale potrzebuje też oczyścić głowę i zdystansować się od pewnych rzeczy. Już na początku atakuje ją nietoperz i kobieta jedzie do lekarza pewna, że przez zadrapania jakie jej zrobiło zwierzę, będzie miała wściekliznę. Spotyka tam starego znajomego, co powoduje że wszystkie wspomnienia sprzed lat powracają. Hubert, lato, romans...
✨
Miałam nadzieję na historię, która mnie niesamowicie porwie. Otrzymałam książkę, która jest komfortowa, bez szaleństw i zadziwiających zwrotów akcji. Jednak czytało się ją dobrze. Nie czułam niestety dreszczyku podczas lektury, na który liczyłam. Sama historia fajna, dość przewidywalna. Troszkę mało według mnie było chemii pomiędzy Martyną a Hubertem.
Co muszę przyznać to fakt, że historia napisana przez autorkę jest ciepła i sentymentalna. Miło czytało się o wspomnieniach bohaterów. Widać też próbę wplątania wątku lekko kryminalnego, jednak moim zdaniem był mało znaczący dla całości.
Autorka pokazuje tą książką, że rzeczywiście "stara miłość nie rdzewieje". Mimo upływu lat i bagażu doświadczeń, nasi bohaterowie na nowo rozbudzają śpiące od lat uczucia, które w nich cały czas były obecne.
Bez szału ale miło się czytało.
Martyna straciła pracę w korpo i postanawia wyjechać na wieś by odgruzować opuszczone gospodarstwo dziadków. Pracy ma masę ale potrzebuje też oczyścić głowę i zdystansować się od pewnych rzeczy. Już na początku atakuje ją nietoperz i kobieta jedzie do lekarza pewna, że przez zadrapania jakie jej zrobiło zwierzę, będzie miała wściekliznę. Spotyka tam starego znajomego, co...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toIG: ksiazkowe_zielone_migdaly
✍️ Agata Czykierda-Grabowska
🏆 6/10
📚 „Przez milion burz”
👉 Wydawnictwo Zwierciadło
📢 [Współpraca reklamowa z @wydawnictwozwierciadlo]
„Jeśli ona wciąż kocha burze, to może wciąż mnie pamięta.
A jeśli mnie pamięta, to ja dzięki niej w jakimś sensie żyję.
Ciężko było mi się odwrócić i odejść, a jednocześnie było lżej — bo wiedziałem, że ona wciąż kocha burze.”
„Przez milion burz” to książka, która mocno mnie wciągnęła, choć nie jestem pewna, czy zostanie ze mną na dłużej. Historia jest naprawdę ciekawa, ale momentami wydawała mi się trochę zbyt przewidywalna i płytka. Nic szczególnie mnie nie zaskoczyło, jednak książkę czyta się bardzo lekko i przyjemnie.
Bardzo urzekły mnie opisy polskiej wsi. Co prawda spodziewałam się bardziej bezludnej, małej miejscowości — trochę podobnej do tej, w której sama mieszkam — ale wiem, że wsie są różne. Ja po prostu wyobrażałam ją sobie jako miejsce bardzo odcięte od świata.
Ale przejdźmy do bohaterów. 🫢
Martyna — zagubiona kobieta pochłonięta wielkim światem, która musi zmierzyć się z przeciwnościami losu. Zostaje bez pracy, bez stabilizacji, a przede wszystkim — bardzo samotna. Wraca do wsi swojego dzieciństwa, do domu po dziadkach, który planuje sprzedać. Szybko okazuje się jednak, że uporządkowanie przeszłości i dawne uczucia do Huberta, którego spotyka w przychodni, wcale nie będzie takie proste.
Czy zmieni swoje życie dla miłości? Czy zostanie wierna swoim zasadom?
Hubert — wysportowany pielęgniarz o ogromnym sercu. Człowiek, który pomaga każdemu, kto tego potrzebuje. Lubiany, pogodny, na pierwszy rzut oka szczęśliwy — choć życie go nie oszczędzało. I to właśnie jego przeszłość zaskoczyła mnie w tej historii najbardziej. Kompletnie nie spodziewałam się jego tajemnic.
Podsumowując:
To bardzo przyjemna historia — taka, przez którą po prostu dobrze się płynie. Wszystko jest na swoim miejscu, ale nie jest to książka, do której czuję potrzebę wracać. Nie ma się do czego przyczepić, ale też nie porwała mnie aż tak mocno.
Jeśli lubisz spokojniejsze, emocjonalne historie z wyraźnymi bohaterami — ta książka może być dla Ciebie.
A Ty? Sięgnęłabyś po taką lekturę?
PS. To wydanie jest naprawdę przepiękne. 💚
IG: ksiazkowe_zielone_migdaly
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to✍️ Agata Czykierda-Grabowska
🏆 6/10
📚 „Przez milion burz”
👉 Wydawnictwo Zwierciadło
📢 [Współpraca reklamowa z @wydawnictwozwierciadlo]
„Jeśli ona wciąż kocha burze, to może wciąż mnie pamięta.
A jeśli mnie pamięta, to ja dzięki niej w jakimś sensie żyję.
Ciężko było mi się odwrócić i odejść, a jednocześnie było lżej — bo wiedziałem,...
Bardzo przyjemna i lekka książka o nowym początku, uporządkowaniu przeszłości i otwarciu się na powstrzymywane uczucia.
Czasami główna bohaterka irytowała mnie tym, w jaki sposób mówiła, ale to tylko kwestia moich upodobań. W tej książce jest pięknie pokazane, jak czasami robimy co innego niż byśmy w danej chwili chcieli zrobić. Jak boimy się czasem zrobić pierwszy krok i czekamy na znaki drugiej strony, żeby upewnić się czy też chce iść w naszym kierunku. Małe gesty mają dużą moc i tu je odnajdziemy.
Wydanie jest przepiękne, nie mogłam się na nią napatrzeć!
Idealna na weekend!
Bardzo przyjemna i lekka książka o nowym początku, uporządkowaniu przeszłości i otwarciu się na powstrzymywane uczucia.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCzasami główna bohaterka irytowała mnie tym, w jaki sposób mówiła, ale to tylko kwestia moich upodobań. W tej książce jest pięknie pokazane, jak czasami robimy co innego niż byśmy w danej chwili chcieli zrobić. Jak boimy się czasem zrobić pierwszy krok i...
Po burzy zawsze wychodzi słońce. W trudnych chwilach trzeba w to wierzyć i mieć nadzieję, że to prawda.
W życiu Martyny właśnie trwa burza, jednak póki, co słońce jest za chmurami. Kobieta po utracie pracy żyje z oszczędności, jednak te maleją w zastraszającym tempie. Postanawia wyjechać na wieś do opuszczonego gospodarstwa swoich dziadków, żeby przygotować je do sprzedaży. Jednak na miejscu okazuje się, że nie będzie to takie łatwe, jak myślała. Dom jest w znacznie gorszym stanie, niż myślała. Postanawia go najpierw posprzątać. Nic jednak nie idzie po myśli Martyny. Atak strasznego i groźnego nietoperza, znalezione srebrne sztuczce i spotkanie po latach ze znajomymi. To wszystko nie było w planach kobiety, a jednaka się zdarzyło…
Martyna wraca do domu, miejsca, które kojarzy się z najlepszymi chwilami dzieciństwa, z pierwszą młodzieńczą miłością. Dziś jest już trzydziestopięcioletnią kobietą, która nosi na swoich barkach ciężar życia.
Hubert od urodzenia mieszka w tej samej małej miejscowości. Pracuje w lokalnej przychodni. Jednym słowem prowadzi spokojne, wiejskie życie. Jednak jedno południe i niespodziewany pacjent w przychodni wywraca jego życie do góry nogami.
Tak, jak się spodziewałam, najnowsza książka Agaty Czykierdy-Grabowskiej „Przez milion burz” od samego początku otula swoją swojskością, czasami doprowadzając do śmiechu. Jest to idealna lektura na odstresowanie i zapomnienie o całym świecie.
Autorka w lekki i zabawny sposób wprowadza nas w świat Martyny. „Przez milion burz” jest powieścią o życiu, trudnych wyborach i pierwszej prawdziwej miłości, która pomimo wielu lat jest w stanie przetrwać wszystko, czas nie ma tu znaczenia. Historia Martyny i Huberta nie ocieka pożądaniem od pierwszych stron, jak to zazwyczaj dzieje się w romansach, tu wszystko dzieje się z wyczuciem. Agata Czykierda-Grabowska przeplata teraźniejszość z przeszłością, dzięki czemu możemy lepiej poznać losy bohaterów i ich rozterki. Do tego książka napisana jest z punktu widzenia Huberta i Martyny, przez co czujemy, jakie emocje targają bohaterami. To wszystko sprawia, że „Przez milion burz” jest powieścią bardziej wiarygodną, ale też subtelną i kojącą duszę.
W historię Martyny i Huberta autorka wplotła wątek kryminalny, który zapowiadał się bardzo ciekawie. Jednaka im dalej, tym trochę mi czegoś tam brakowało. Było zbyt powierzchowne, zbyt spłycone… za mało kryminalne. Po tym wątku spodziewałam się czegoś więcej, chociaż wiem, że to nie powieść kryminalna.
Resumując: „Przez milion burz” to powieść lekka i przyjemna, czasami bardzo zabawna. Prosty styl pisania autorki sprawia, że książkę czyta się szybko. Jest to idealna lektura na odstresowanie i zapomnienie o całym otaczającym nas świecie. Polecam, jeśli szkucie czegoś niewymagającego, a ciekawego.
Po burzy zawsze wychodzi słońce. W trudnych chwilach trzeba w to wierzyć i mieć nadzieję, że to prawda.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toW życiu Martyny właśnie trwa burza, jednak póki, co słońce jest za chmurami. Kobieta po utracie pracy żyje z oszczędności, jednak te maleją w zastraszającym tempie. Postanawia wyjechać na wieś do opuszczonego gospodarstwa swoich dziadków, żeby przygotować je do...
"Przez milion burz" to piękna historia o tym, że prawdziwa miłość przetrwa nawet próbę czasu.
Martyna po tym jak jej świat się rozsypał postanawia wyjechać na wieś do gospodarstwa po dziadkach. Miejsca, w którym spędziła najpiękniejsze chwile młodości i z którym wiąże się wiele wspomnień.
Spotkanie po latach z Hubertem sprawiło, że to co wydawało się, że już wygasło wciąż się tli. Teraz tylko zależy od Martyny i Huberta czy będą chcieli, aby od nowa wzniecić ten ogień.
Ciepła, otulająca, zaskakującą, zabawna taka idealna na wieczór przy kominku. Wzbudzająca wspomnień czar ... pierwszy pocałunek, motyle w brzuchu, pierwsza miłość. Brzmi pięknie, prawda? Zachęcam serdecznie do lektury.
"Przez milion burz" to piękna historia o tym, że prawdziwa miłość przetrwa nawet próbę czasu.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMartyna po tym jak jej świat się rozsypał postanawia wyjechać na wieś do gospodarstwa po dziadkach. Miejsca, w którym spędziła najpiękniejsze chwile młodości i z którym wiąże się wiele wspomnień.
Spotkanie po latach z Hubertem sprawiło, że to co wydawało się, że już wygasło...
Przewidywalna i pisana "po szkolnemu", tj. pod linijkę. Bohaterowie nie wywolali u mnie żadnych uczuć prócz irytacji, ich historia jest banalna i przedstawiona juz miliardy razy przez innych.
Przewidywalna i pisana "po szkolnemu", tj. pod linijkę. Bohaterowie nie wywolali u mnie żadnych uczuć prócz irytacji, ich historia jest banalna i przedstawiona juz miliardy razy przez innych.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCzy macie ochotę poznać powieść o miłości i drugiej szansie?
Polecam zatem książkę "Przez milion burz" Agaty Czykierdy-Grabowskiej.
Główna bohaterka- Martyna , po utracie pracy w korporacji, wyjeżdża do opuszczonego gospodarstwa, które kiedyś należało do jej dziadków. Podczas wizyty w przychodni spotyka Huberta, z którym łączył ją kiedyś romans...
Ta książka jest ciepła, piękna i refleksyjna .
Wątki sprzed lat przeplatają się z teraźniejszością, możemy zatem lepiej zrozumieć postępowanie bohaterów.
Historia pełna jest emocji, głównie skupiona na relacjach.
Dla mnie była to świetna odskocznia od obowiązków dnia codziennego i fatalnej pogody deszczowej. Bo ta lektura potrafi ocieplić chłodny dzień.
Samo wydanie też zasługuje na uwagę. Cudowna okładka i barwione brzegi bardzo uatrakcyjniają tę książkę.
Dziękuję Wydawnictwu Zwierciadło za egzemplarz do recenzji.
Agata Czykierda-Grabowska Przez milion burz
Czy macie ochotę poznać powieść o miłości i drugiej szansie?
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPolecam zatem książkę "Przez milion burz" Agaty Czykierdy-Grabowskiej.
Główna bohaterka- Martyna , po utracie pracy w korporacji, wyjeżdża do opuszczonego gospodarstwa, które kiedyś należało do jej dziadków. Podczas wizyty w przychodni spotyka Huberta, z którym łączył ją kiedyś romans...
Ta książka jest ciepła,...
" Nie ma ludzi niezawodnych. Każdy kiedyś cię zawiedzie. Boleśnie cię zawiedzie. Jedni niespodziewanie umrą, drudzy zdradzą, trzeci porzucą dla "innych możliwości". Nie można nikomu ufać."
Zgadzacie się z tym?
⛈️ Martyna po utracie intratnego stanowiska w korpo, wraca w rodzinne strony. Bez środków do życia i dalszych perspektyw, planuje ogarnąć dom po dziadkach i sprzedać go, żeby mieć na nowy start. Jej życiowe plany komplikuje pojawienie się Huberta, jej pierwszej miłości i faceta, który wiele lat temu boleśnie złamał jej serce.
⛈️ Czy można być samotnym wśród ludzi, czy tylko wracając do pustego domu? Nasi bohaterowie są samotni każdy na swój sposób, ale z podobnych powodów.
Czy można kochać kogoś tak bardzo, by porzucić go łamiąc mu serce po to, żeby oszczędzić mu kolejnych cierpień?
Czy prawdziwa miłość zdarza się tylko raz, i mimo upływu lat i kolejnych osób w naszym życiu wciąż gdzieś tam się tli?
⛈️ Autorka stworzyła bardzo ciepłą opowieść o życiu dwójki przyjaciół, dla których miłość była początkiem, i powodem końca. W których życiu przeszło milion burz, zanim zaświeciło słońce. Pokazała, że to za czym gonimy i czego pragniemy, wcale nie musi dawać nam szczęścia i czasem trzeba upaść i boleśnie się potłuc, by zrozumieć że czas się zatrzymać a podnosząc się, dostrzec to czego widzieć nie chcieliśmy. Każdy z nas potrzebuje czasem kopa, który uświadomi nam, że obrana przez nas droga już dawno nie jest tą którą powinniśmy iść. Powodu do zmian. Nowego startu. I nowych życiowych celów.
⛈️ "Milion burz" to książka na jeden wieczór. Idealny przerywnik po cięższej czy bardziej wymagającej lekturze. Książka, od której ciężko się oderwać, która odpręża i wprawia w pogodny nastrój. I choć fabuła i zakończenie przewidywalne, to i tak czytanie jest czystą przyjemnością. Polecam.
" Nie ma ludzi niezawodnych. Każdy kiedyś cię zawiedzie. Boleśnie cię zawiedzie. Jedni niespodziewanie umrą, drudzy zdradzą, trzeci porzucą dla "innych możliwości". Nie można nikomu ufać."
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZgadzacie się z tym?
⛈️ Martyna po utracie intratnego stanowiska w korpo, wraca w rodzinne strony. Bez środków do życia i dalszych perspektyw, planuje ogarnąć dom po dziadkach i...
Dawno nie miałam styczności z piórem autorki i dosyć miło się zaskoczyłam, kiedy spędzałam czas z historią Martyny i Huberta. Powroty w rodzinne strony jak wiemy, wiążą się z falą wspomnień, jednakże opisywane wspomnienia były ozdobione przede wszystkim prawdziwymi emocjami, a czytanie ich sprawiało niemałą satysfakcję, że możemy poznać bliżej bohaterów poprzez pryzmat ich przeszłości - uwielbiam takie zabiegi. Znajdziemy tutaj również dużą dawkę dobrego humoru oraz poznamy tajemnice tytułowych burz. Książkę zdecydowanie polecam wszystkim tym, którzy być może szukają czegoś lekkiego. A jeszcze nie mogę nie wspomnieć o tym jakże przepięknym wydaniu: nie tylko mowa tu o barwionych brzegach, ale także o wklejkach czy sama okładka zdobyła mój zachwyt.
Dawno nie miałam styczności z piórem autorki i dosyć miło się zaskoczyłam, kiedy spędzałam czas z historią Martyny i Huberta. Powroty w rodzinne strony jak wiemy, wiążą się z falą wspomnień, jednakże opisywane wspomnienia były ozdobione przede wszystkim prawdziwymi emocjami, a czytanie ich sprawiało niemałą satysfakcję, że możemy poznać bliżej bohaterów poprzez pryzmat ich...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toO taka sobie spokojna historyjka, czasami powiało nudą
O taka sobie spokojna historyjka, czasami powiało nudą
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCiepła i lekka książka (mimo problemów bohaterów). Dobrze się ją czyta, chociaż główna bohaterka sprawia wrażenie trochę niezrównoważonej ;)
Autorka nie dopracowała detali. Raz między Martyną a jej bratem jest 8 lat różnicy, a potem, gdy Martyna przychodzi na jego grób (ma wtedy 35 lat) mówi, że jej brat byłby po 50-tce.
Ciepła i lekka książka (mimo problemów bohaterów). Dobrze się ją czyta, chociaż główna bohaterka sprawia wrażenie trochę niezrównoważonej ;)
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAutorka nie dopracowała detali. Raz między Martyną a jej bratem jest 8 lat różnicy, a potem, gdy Martyna przychodzi na jego grób (ma wtedy 35 lat) mówi, że jej brat byłby po 50-tce.
"Przez milion burz" to historia Martyny, która przenosi się na wieś do domku po dziadkach, po utracie pracy w Warszawie. Podczas pobytu na wsi wracają wspomnienia do lat, gdy spędzała tam czas. Spotyka dawnego znajomego, Huberta. Autorka stopniowo odsłania przeszłość bohaterów.
Czy Martyna sprzeda dom czy zmieni plany pozostając na wsi?
Czy zagubiona Martyna znajdzie spokój w nowym otoczeniu?
Fabuła toczy się dwutorowo: obecnie i wspomnienia z lat młodości Martyny. Przeczytaj, to idealna historia na wieczorne czytanie. Ta ciepła opowieść z pewnością cię zainteresuje, autorka przekonuje, że po burzy w życiu można zaznać spokój i po trudnych chwilach odbudować swoje dawne relacje, a bliskość drugiej osoby wzmacnia.
Książka zachwyca barwionymi brzegami i wspaniałą okładką zaprasza do lektury.
"Przez milion burz" to historia Martyny, która przenosi się na wieś do domku po dziadkach, po utracie pracy w Warszawie. Podczas pobytu na wsi wracają wspomnienia do lat, gdy spędzała tam czas. Spotyka dawnego znajomego, Huberta. Autorka stopniowo odsłania przeszłość bohaterów.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCzy Martyna sprzeda dom czy zmieni plany pozostając na wsi?
Czy zagubiona Martyna znajdzie...