Książkę czyta się świetnie, jest napisana zwięźle i udokumentowana licznymi fotografiami. Dla czytelników, którzy choćby częściowo na tym szlaku byli, może być ona trochę rozczarowująca, ponieważ trekking często prowadzony jest nie głównymi graniami, ale drogami trawersującymi lub dolinami, co ze względu na porę roku jest jak najbardziej usprawiedliwione. Myślę, że dla czytelnika bardzo satysfakcjonujący jest kierunek drogi Bratysława-Orszowa, dzięki czemu napięcie z odkrywaniem nieznanych pasm rośnie, a nie maleje jak mogło by być przy odwróconym kierunku drogi. Czekam na kolejną książkę! :)
Książkę czyta się świetnie, jest napisana zwięźle i udokumentowana licznymi fotografiami. Dla czytelników, którzy choćby częściowo na tym szlaku byli, może być ona trochę rozczarowująca, ponieważ trekking często prowadzony jest nie głównymi graniami, ale drogami trawersującymi lub dolinami, co ze względu na porę roku jest jak najbardziej usprawiedliwione. Myślę, że dla...
Książkę przeczytałam z dużym zainteresowaniem, bo opowiada o górskiej wyprawie, czyli temacie, który uwielbiam i jest mi bliski.
Choć sama nie marzę o tak wymagającej ekspedycji. Autorka bardzo sugestywnie pokazuje jej realia. Nie brakuje opisów zmęczenia, niewygody i trudów, które momentami wydają się nawet dominować nad samą przygodą.
Mimo to książka zrobiła na mnie dobre wrażenie. Lubię góry, więc taka tematyka zawsze mnie przyciąga.
Byłam na spotkaniu autorskim, uczestnicy wyprawy są szczerzy i sympatyczni, a ich historia inspiruje oraz poszerza horyzonty.
Książkę przeczytałam z dużym zainteresowaniem, bo opowiada o górskiej wyprawie, czyli temacie, który uwielbiam i jest mi bliski.
Choć sama nie marzę o tak wymagającej ekspedycji. Autorka bardzo sugestywnie pokazuje jej realia. Nie brakuje opisów zmęczenia, niewygody i trudów, które momentami wydają się nawet dominować nad samą przygodą.
Są takie książki, które nie przyciągają sensacją, nie epatują dramatem, nie próbują udowadniać, że ich bohaterowie są niezniszczalni. Zamiast tego – po prostu opowiadają o drodze. O drodze prawdziwej, w której każdy krok kosztuje wysiłek, ale też przynosi spokój. Taka właśnie jest książka „Łuk Karpat zimą” Weroniki Łukaszewskiej i Sławomira Sanockiego.
To historia o wędrówce przez Karpaty – góry dzikie, rozległe i wymagające. Ale też opowieść o dwojgu ludziach, którzy postanowili stawić czoła nie tylko śniegowi i mrozowi, ale również własnym słabościom, wątpliwościom i milczeniu, które towarzyszy długim dniom marszu. Zimowy Łuk Karpat to nie tylko przestrzeń geograficzna. To także wewnętrzny pejzaż człowieka.
Od pierwszych stron czuć, że to książka pisana z doświadczenia, nie z marzenia. Autorzy nie idealizują gór ani siebie. Piszą o zmęczeniu, o przemoczonej odzieży, o chwilach zwątpienia, kiedy wiatr ścina oddech, a kolejne kilometry wydają się nie mieć końca. Ale jednocześnie między wierszami czuć coś, co trudno nazwać – jakąś niezwykłą wolność, prostotę, zachwyt. To właśnie w tych momentach, gdy wszystko boli, a świat ogranicza się do paru kroków w śniegu, pojawia się coś prawdziwego.
Narracja prowadzona jest dwugłosem – Weroniki i Sławomira. To ogromny atut książki. Ich perspektywy różnią się, ale razem tworzą pełen obraz tej wyprawy. Ona patrzy sercem – wrażliwa na detale, światło, ludzi spotkanych po drodze. On – spokojny, rzeczowy, uważny na rytm dnia, na pogodę, na logistykę. Razem tworzą coś w rodzaju rozmowy z górami, w której każde zdanie jest echem drugiego. Widać w tym partnerstwo, zaufanie, a czasem – drobne pęknięcia, które tylko dodają całości autentyczności.
Ogromne wrażenie robią fotografie. Nie są tylko dokumentacją wyprawy. To osobne opowieści – o ciszy, o świetle, o bieli, która potrafi być zarówno przyjazna, jak i bezlitosna. Zatrzymują uwagę tak samo jak słowa. Widać, że to książka robiona z pasją, z dbałością o każdy szczegół, z potrzebą zatrzymania ulotnych chwil.
Ale „Łuk Karpat zimą” to nie tylko książka o górach. To również medytacja o czasie, o bliskości i o tym, jak niewiele człowiek potrzebuje, by poczuć, że żyje naprawdę. W świecie, który coraz głośniej i szybciej biegnie do przodu, ta opowieść jest jak głęboki oddech. Przypomina, że prawdziwe podróże zaczynają się wtedy, gdy milknie telefon, a zostaje tylko krok, śnieg i oddech drugiego człowieka obok.
Nie znajdziemy tu fajerwerków, dramatycznych zwrotów akcji ani przesadnych emocji. Jest za to coś o wiele cenniejszego – spokój i prawda. Po zamknięciu książki długo jeszcze zostaje w głowie obraz dwójki ludzi idących przez białe góry, z małymi plecakami i ogromnym zaufaniem do drogi.
Dla mnie „Łuk Karpat zimą” to książka o odwadze – ale nie tej, którą mierzy się w kilometrach. To odwaga bycia w ciszy. Odwaga, by słuchać siebie i drugiego człowieka. I wreszcie – odwaga, by zwolnić i zobaczyć, że to, co najważniejsze, często dzieje się między jednym krokiem a drugim.
Są takie książki, które nie przyciągają sensacją, nie epatują dramatem, nie próbują udowadniać, że ich bohaterowie są niezniszczalni. Zamiast tego – po prostu opowiadają o drodze. O drodze prawdziwej, w której każdy krok kosztuje wysiłek, ale też przynosi spokój. Taka właśnie jest książka „Łuk Karpat zimą” Weroniki Łukaszewskiej i Sławomira Sanockiego.
Sam kiedyś marzyłem o przejściu Łuku Karpat, ale latem. Nawet do głowy mi nie przyszło, że można przejść długodystansowy odcinek górski zimą.!! . Szacunek dla Sławomira i Weroniki
Pięknie wydana książka . Papier świetny, zdjęcia bajkowe klimatyczne. Szybko i wciągająco się nią czyta.Każda strona wygląda jak album fotograficzny.
Autorzy wrzucili także mnóstwo praktycznych porad. Jak sobie radzić z hipotermią, co robić z psami pasterskimi.
Zaparzcie termos gorącej herbaty i sięgnijcie po książę ,, Łukiem Karpat Zimą.,,
Sam kiedyś marzyłem o przejściu Łuku Karpat, ale latem. Nawet do głowy mi nie przyszło, że można przejść długodystansowy odcinek górski zimą.!! . Szacunek dla Sławomira i Weroniki
Pięknie wydana książka . Papier świetny, zdjęcia bajkowe klimatyczne. Szybko i wciągająco się nią czyta.Każda strona wygląda jak album fotograficzny.
Autorzy wrzucili także mnóstwo praktycznych...
Bardzo dawno nie natrafiłem na tak dobrze napisany opis wyprawy/wyzwania/podróży. Kupiłem książkę, bo kilkanaście lat temu miałem okazję spotkać autorkę. Niedawno przeczytałem kilka podobnych tematycznie książek i były dość koszmarnie napisane, więc odkładałem Łuk Karpat na później.
A tu ogromne pozytywne zaskoczenie. Nie mogłem się oderwać, a z każdą kolejną przeczytaną stroną, coraz bardziej chciałem ruszyć w góry.
Miłość do gór i natury przekazana w niesamowicie naturalny sposób, a jednak bez ukrywania 'ciemnej strony mocy' - zimna, wilgoci, wiatru, trudności terenu, niebezpieczeństwa ze strony dzikich (i nie tylko) zwierząt.
Polecam absolutnie każdemu miłośnikowi gór.
Bardzo dawno nie natrafiłem na tak dobrze napisany opis wyprawy/wyzwania/podróży. Kupiłem książkę, bo kilkanaście lat temu miałem okazję spotkać autorkę. Niedawno przeczytałem kilka podobnych tematycznie książek i były dość koszmarnie napisane, więc odkładałem Łuk Karpat na później.
A tu ogromne pozytywne zaskoczenie. Nie mogłem się oderwać, a z każdą kolejną przeczytaną...
Książa ta jest zarówno pod względem treści jak i oprawy graficznej (przepiękne zdjęcia!) godna polecenia! Przygoda, pasja zwiedzania, treking, miłość do gór daje się tutaj odczuć na każdej karcie książki. Stanowi ona również drogowskaz, aby nigdy nie rezygnować z marzeń, aby mimo wielu przeciwności, niedogodności w podróżowaniu a nawet niebezpiecznych momentów nie rezygnować z wytyczonego celu. Jak widać można ten cel osiągnąć. Książkę czyta się jednym tchem i nie ma się jej dosyć.
Książa ta jest zarówno pod względem treści jak i oprawy graficznej (przepiękne zdjęcia!) godna polecenia! Przygoda, pasja zwiedzania, treking, miłość do gór daje się tutaj odczuć na każdej karcie książki. Stanowi ona również drogowskaz, aby nigdy nie rezygnować z marzeń, aby mimo wielu przeciwności, niedogodności w podróżowaniu a nawet niebezpiecznych momentów nie...
Książka pokazująca ile determinacji i samozaparcia trzeba mieć żeby pokonać tyle kilometrów w zimnie. Opisująca bardzo realistycznie przeżycia i przygody na szlaku. Polecam
Książka pokazująca ile determinacji i samozaparcia trzeba mieć żeby pokonać tyle kilometrów w zimnie. Opisująca bardzo realistycznie przeżycia i przygody na szlaku. Polecam
Książkę czyta się świetnie, jest napisana zwięźle i udokumentowana licznymi fotografiami. Dla czytelników, którzy choćby częściowo na tym szlaku byli, może być ona trochę rozczarowująca, ponieważ trekking często prowadzony jest nie głównymi graniami, ale drogami trawersującymi lub dolinami, co ze względu na porę roku jest jak najbardziej usprawiedliwione. Myślę, że dla czytelnika bardzo satysfakcjonujący jest kierunek drogi Bratysława-Orszowa, dzięki czemu napięcie z odkrywaniem nieznanych pasm rośnie, a nie maleje jak mogło by być przy odwróconym kierunku drogi. Czekam na kolejną książkę! :)
Książkę czyta się świetnie, jest napisana zwięźle i udokumentowana licznymi fotografiami. Dla czytelników, którzy choćby częściowo na tym szlaku byli, może być ona trochę rozczarowująca, ponieważ trekking często prowadzony jest nie głównymi graniami, ale drogami trawersującymi lub dolinami, co ze względu na porę roku jest jak najbardziej usprawiedliwione. Myślę, że dla...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążkę przeczytałam z dużym zainteresowaniem, bo opowiada o górskiej wyprawie, czyli temacie, który uwielbiam i jest mi bliski.
Choć sama nie marzę o tak wymagającej ekspedycji. Autorka bardzo sugestywnie pokazuje jej realia. Nie brakuje opisów zmęczenia, niewygody i trudów, które momentami wydają się nawet dominować nad samą przygodą.
Mimo to książka zrobiła na mnie dobre wrażenie. Lubię góry, więc taka tematyka zawsze mnie przyciąga.
Byłam na spotkaniu autorskim, uczestnicy wyprawy są szczerzy i sympatyczni, a ich historia inspiruje oraz poszerza horyzonty.
Książkę przeczytałam z dużym zainteresowaniem, bo opowiada o górskiej wyprawie, czyli temacie, który uwielbiam i jest mi bliski.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toChoć sama nie marzę o tak wymagającej ekspedycji. Autorka bardzo sugestywnie pokazuje jej realia. Nie brakuje opisów zmęczenia, niewygody i trudów, które momentami wydają się nawet dominować nad samą przygodą.
Mimo to książka zrobiła na mnie...
Są takie książki, które nie przyciągają sensacją, nie epatują dramatem, nie próbują udowadniać, że ich bohaterowie są niezniszczalni. Zamiast tego – po prostu opowiadają o drodze. O drodze prawdziwej, w której każdy krok kosztuje wysiłek, ale też przynosi spokój. Taka właśnie jest książka „Łuk Karpat zimą” Weroniki Łukaszewskiej i Sławomira Sanockiego.
To historia o wędrówce przez Karpaty – góry dzikie, rozległe i wymagające. Ale też opowieść o dwojgu ludziach, którzy postanowili stawić czoła nie tylko śniegowi i mrozowi, ale również własnym słabościom, wątpliwościom i milczeniu, które towarzyszy długim dniom marszu. Zimowy Łuk Karpat to nie tylko przestrzeń geograficzna. To także wewnętrzny pejzaż człowieka.
Od pierwszych stron czuć, że to książka pisana z doświadczenia, nie z marzenia. Autorzy nie idealizują gór ani siebie. Piszą o zmęczeniu, o przemoczonej odzieży, o chwilach zwątpienia, kiedy wiatr ścina oddech, a kolejne kilometry wydają się nie mieć końca. Ale jednocześnie między wierszami czuć coś, co trudno nazwać – jakąś niezwykłą wolność, prostotę, zachwyt. To właśnie w tych momentach, gdy wszystko boli, a świat ogranicza się do paru kroków w śniegu, pojawia się coś prawdziwego.
Narracja prowadzona jest dwugłosem – Weroniki i Sławomira. To ogromny atut książki. Ich perspektywy różnią się, ale razem tworzą pełen obraz tej wyprawy. Ona patrzy sercem – wrażliwa na detale, światło, ludzi spotkanych po drodze. On – spokojny, rzeczowy, uważny na rytm dnia, na pogodę, na logistykę. Razem tworzą coś w rodzaju rozmowy z górami, w której każde zdanie jest echem drugiego. Widać w tym partnerstwo, zaufanie, a czasem – drobne pęknięcia, które tylko dodają całości autentyczności.
Ogromne wrażenie robią fotografie. Nie są tylko dokumentacją wyprawy. To osobne opowieści – o ciszy, o świetle, o bieli, która potrafi być zarówno przyjazna, jak i bezlitosna. Zatrzymują uwagę tak samo jak słowa. Widać, że to książka robiona z pasją, z dbałością o każdy szczegół, z potrzebą zatrzymania ulotnych chwil.
Ale „Łuk Karpat zimą” to nie tylko książka o górach. To również medytacja o czasie, o bliskości i o tym, jak niewiele człowiek potrzebuje, by poczuć, że żyje naprawdę. W świecie, który coraz głośniej i szybciej biegnie do przodu, ta opowieść jest jak głęboki oddech. Przypomina, że prawdziwe podróże zaczynają się wtedy, gdy milknie telefon, a zostaje tylko krok, śnieg i oddech drugiego człowieka obok.
Nie znajdziemy tu fajerwerków, dramatycznych zwrotów akcji ani przesadnych emocji. Jest za to coś o wiele cenniejszego – spokój i prawda. Po zamknięciu książki długo jeszcze zostaje w głowie obraz dwójki ludzi idących przez białe góry, z małymi plecakami i ogromnym zaufaniem do drogi.
Dla mnie „Łuk Karpat zimą” to książka o odwadze – ale nie tej, którą mierzy się w kilometrach. To odwaga bycia w ciszy. Odwaga, by słuchać siebie i drugiego człowieka. I wreszcie – odwaga, by zwolnić i zobaczyć, że to, co najważniejsze, często dzieje się między jednym krokiem a drugim.
Są takie książki, które nie przyciągają sensacją, nie epatują dramatem, nie próbują udowadniać, że ich bohaterowie są niezniszczalni. Zamiast tego – po prostu opowiadają o drodze. O drodze prawdziwej, w której każdy krok kosztuje wysiłek, ale też przynosi spokój. Taka właśnie jest książka „Łuk Karpat zimą” Weroniki Łukaszewskiej i Sławomira Sanockiego.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTo historia o...
Sam kiedyś marzyłem o przejściu Łuku Karpat, ale latem. Nawet do głowy mi nie przyszło, że można przejść długodystansowy odcinek górski zimą.!! . Szacunek dla Sławomira i Weroniki
Pięknie wydana książka . Papier świetny, zdjęcia bajkowe klimatyczne. Szybko i wciągająco się nią czyta.Każda strona wygląda jak album fotograficzny.
Autorzy wrzucili także mnóstwo praktycznych porad. Jak sobie radzić z hipotermią, co robić z psami pasterskimi.
Zaparzcie termos gorącej herbaty i sięgnijcie po książę ,, Łukiem Karpat Zimą.,,
Sam kiedyś marzyłem o przejściu Łuku Karpat, ale latem. Nawet do głowy mi nie przyszło, że można przejść długodystansowy odcinek górski zimą.!! . Szacunek dla Sławomira i Weroniki
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPięknie wydana książka . Papier świetny, zdjęcia bajkowe klimatyczne. Szybko i wciągająco się nią czyta.Każda strona wygląda jak album fotograficzny.
Autorzy wrzucili także mnóstwo praktycznych...
Bardzo dawno nie natrafiłem na tak dobrze napisany opis wyprawy/wyzwania/podróży. Kupiłem książkę, bo kilkanaście lat temu miałem okazję spotkać autorkę. Niedawno przeczytałem kilka podobnych tematycznie książek i były dość koszmarnie napisane, więc odkładałem Łuk Karpat na później.
A tu ogromne pozytywne zaskoczenie. Nie mogłem się oderwać, a z każdą kolejną przeczytaną stroną, coraz bardziej chciałem ruszyć w góry.
Miłość do gór i natury przekazana w niesamowicie naturalny sposób, a jednak bez ukrywania 'ciemnej strony mocy' - zimna, wilgoci, wiatru, trudności terenu, niebezpieczeństwa ze strony dzikich (i nie tylko) zwierząt.
Polecam absolutnie każdemu miłośnikowi gór.
Bardzo dawno nie natrafiłem na tak dobrze napisany opis wyprawy/wyzwania/podróży. Kupiłem książkę, bo kilkanaście lat temu miałem okazję spotkać autorkę. Niedawno przeczytałem kilka podobnych tematycznie książek i były dość koszmarnie napisane, więc odkładałem Łuk Karpat na później.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toA tu ogromne pozytywne zaskoczenie. Nie mogłem się oderwać, a z każdą kolejną przeczytaną...
Pozycja obowiązkowa dla każdego miłośnika gór i kolekcjonera literatury o tej tematyce ;) dzięki.
Pozycja obowiązkowa dla każdego miłośnika gór i kolekcjonera literatury o tej tematyce ;) dzięki.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiąża ta jest zarówno pod względem treści jak i oprawy graficznej (przepiękne zdjęcia!) godna polecenia! Przygoda, pasja zwiedzania, treking, miłość do gór daje się tutaj odczuć na każdej karcie książki. Stanowi ona również drogowskaz, aby nigdy nie rezygnować z marzeń, aby mimo wielu przeciwności, niedogodności w podróżowaniu a nawet niebezpiecznych momentów nie rezygnować z wytyczonego celu. Jak widać można ten cel osiągnąć. Książkę czyta się jednym tchem i nie ma się jej dosyć.
Książa ta jest zarówno pod względem treści jak i oprawy graficznej (przepiękne zdjęcia!) godna polecenia! Przygoda, pasja zwiedzania, treking, miłość do gór daje się tutaj odczuć na każdej karcie książki. Stanowi ona również drogowskaz, aby nigdy nie rezygnować z marzeń, aby mimo wielu przeciwności, niedogodności w podróżowaniu a nawet niebezpiecznych momentów nie...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka pokazująca ile determinacji i samozaparcia trzeba mieć żeby pokonać tyle kilometrów w zimnie. Opisująca bardzo realistycznie przeżycia i przygody na szlaku. Polecam
Książka pokazująca ile determinacji i samozaparcia trzeba mieć żeby pokonać tyle kilometrów w zimnie. Opisująca bardzo realistycznie przeżycia i przygody na szlaku. Polecam
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJa nie czytałam - ja wędrowałam z Wami...💚
Ja nie czytałam - ja wędrowałam z Wami...💚
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to