Książka od początku wydała mi się trochę dziwna, ale może to tylko to, że ja czegoś innego się spodziewałem - czyli jak zwykle :D choć tu szczególnie nie wiem dlaczego, bo opis właściwie oddaje treść bardzo dobrze, ale może ja po prostu jestem myślami już gdzieś tam dalej w przyszłości i trochę inaczej wyobrażam sobie "związki" z robotami itp. ;) no ale nic, mamy co mamy na tą chwilę i po odsłuchaniu całości uważam, że książka jest w porządku. Może bez "wow" ale w miarę czytania się rozkręca, koniec jest ciekawszy niż początek i w ogóle.
Książka stawia między wierszami, między opowiadaniu o Krzysztofie i jego Agacie pytania, jak np.:
"Czy robot czuje, czy można wobec niego stosować przemoc (...)"
- mój komputer nie czuje, ale jak go uderzę, to mi potem przykro. Innymi słowy: a jak nie czuje, to można? No w sumie lepiej stosować przemoc na robocie niż na człowieku, co nie? ALE moim zdaniem to pytanie jest bardziej o nas, o mnie, o Tobie, a nie o robocie. Czy Ty jesteś takim człowiekiem, który chciałby stosować przemoc, choćby i na robocie? Odpowiedz sobie sam/sama.
"McMullen tłumaczył: Mnie to bardziej przypomina posiadanie zwierzaka, którego bardzo kochasz. Wiesz, że twój pies nie jest tak zaawansowany umysłowo jak istota ludzka, ale jest towarzyszem, który cię kocha. Wiesz, że to nie człowiek, ale przecież postać, która coś dla ciebie znaczy i dla której ty coś znaczysz. Taka była wizja."
- zgadzam się z tym. Ok, w przypadku lalek/robotów może nie ma tego "on(a) cię kocha", za to jest trochę bardziej zaawansowana interakcja niż ze zwierzakiem, więc się wyrównuje :D
"Widzimy uderzającą różnicę między tym, jak ci mężczyźni na forach internetowych przedstawiają się jako faceci, którzy grają na gitarze, słuchają klasycznego rocka i piją piwo, a jednocześnie przyswajają sobie kobiece praktyki, takie jak makijaż, fryzura czy wybór sukienek. Wydaje się, że lalki są może nie wymówką, ale narzędziem, dzięki któremu heteroseksualni mężczyźni czują się bardziej komfortowo, angażując się w kobiece zachowania, nawet hiper kobiece, pisze doktor Kenneth R. Hanson."
- chodzi o to, że przecież to ci mężczyźni muszą swoje lalki-roboty przebierać, malować, dbać o nie, a naprawdę - higiena intymna prawie jak w przypadku człowieka! (albo właściwie nie "prawie", tylko wręcz jeszcze bardziej (trzeba ją umyć, dokładnie, bo przecież sama się nie oczyści). Więc jest to bardzo ciekawe spostrzeżenie!
"Ludzie z mojego świata w większości wiedzą, że biorą udział w tej samej bajce i bawią się razem z nami, opowiada mężczyzna. Tak samo jak ja akceptuję to, że ktoś rozmawia ze swoim psem, żółwiem, papugą czy motocyklem. Skoro to czyni go szczęśliwszym, to wspaniale. Powinien rozmawiać nawet z tłumikiem od tego motocykla. Dlaczego nie? Jeśli spojrzymy na ludzkość globalnie, to w zasadzie nie znajdziemy żadnej trzeźwej jednostki, która żyje wyłącznie faktami i rzeczywistością. Każdy żyje jakimś kłamstwem i wie o tym, że to kłamstwo, a mimo wszystko w nim tkwi."
- no i fajnie. Dokładnie tak samo uważam. Dokładnie tak samo żyję XD
"Do Leviego dotarło z całą mocą, że komputery, jak pisał, będą bardziej kreatywne niż najbardziej kreatywni ludzie. Będą mogły z nami rozmawiać na każdy temat na dowolnym poziomie intelektu i wiedzy, w dowolnym języku i dowolnym głosem męskim, żeńskim, młodym, starym, nudnym, seksownym. Roboty połowy dwudziestego pierwszego wieku będą również mieć ludzką lub nadludzką świadomość i emocje. Skoro pokonały go na jego własnym polu, wszystko było możliwe. Levi nie ulegał jednak apokaliptycznym wizjom, wprost przeciwnie, bardziej prawdopodobne wydawało mu się, że kolejnym krokiem będzie nie pojedynek człowieka z komputerem, jak przewidywało wielu głosicieli apokalipsy ale nieunikniony związek. W 2007 roku, w wieku 62 lat obronił na Uniwersytecie w Maastricht w Holandii doktorat poświęcony tematyce seksu i miłości, ludzi i robotów, w którym korzystając z najnowszych badań z zakresu psychologi, nauk społecznych czy neurobiologii, przekonywał, że bliskie relacje z robotami są tylko kwestią czasu. - To, co wydaje mi się całkowicie rozsądne i niezwykle prawdopodobne, ba, nieuniknione to, że wielu ludzi poszerzy swoje horyzonty w zakresie miłości i seksu, ucząc się, eksperymentując i ciesząc się nowymi formami relacji, które staną się możliwe, przyjemne i satysfakcjonujące dzięki rozwojowi wysoce wyrafinowanych robotów humanoidalnych. Ludzie tworzyli głębokie więzi ze zwierzętami czy znaczącymi przedmiotami. Druga osoba nie była wcale konieczna - argumentował Lewi. Zakochiwali się w osobach poznanych w internecie, z którym nigdy nie widzieli się na żywo, a mimo to odczuwali satysfakcję z tej relacji. Płacili za seks i czerpali przyjemność z intymności, nawet jeśli przez jedną ze stron uczucia były jedynie odgrywane. Druga osoba, realny kontakt czy wzajemność nie były koniecznymi warunkami satysfakcjonujących relacji."
- i z tym się też zgadzam, bo znowu: nasza relacja jest bardziej o nas, niż o tej drugiej stronie...
"Omijając potrzebę uzyskania zgody, roboty seksualne eliminują potrzebę komunikacji, wzajemnego szacunku i kompromisu w stosunkach seksualnych. Korzystanie z robotów seksualnych powoduje dehumanizację seksu i intymności, umożliwiając użytkownikom fizyczne odgrywanie fantazji na temat gwałtu i potwierdzanie związanych z nim mitów. Chociaż nie ma żadnych dowodów empirycznych na to, że posiadanie lalek czy robotów seksualnych przekłada się na podwyższony poziom uprzedmiotowienia seksualnego czy to wobec lalek, czy wobec prawdziwych kobiet, przeciwnicy tej technologii powołują się na anegdotyczne historie."
- no właśnie. Tu moim zdaniem jest to zbyt daleko idąca ostrożność... Tak jak ludzie wiedzą, że żyją w bajce, tak, moim zdaniem, jednak wiedzą też kiedy to jest fantazja seksualna, a kiedy już przegięcie.
"Czy robotem nie jest wreszcie sam człowiek? Ja ty, nasza rodzina, przyjaciele i psy, wszyscy jesteśmy maszynami, twierdzi Rodney Blooks, wieloletni dyrektor MIT Computer Science and Artificial Intelligence Laboratory. Jesteśmy naprawdę wyrafinowanymi maszynami złożonymi z miliardów biomolekuł, które oddziałują na siebie według dobrze zdefiniowanych, choć nie do końca poznanych zasad wywodzących się z fizyki i chemii. Interakcje biomolekularne zachodzące w naszych głowach dają początek naszemu intelektowi, naszym uczuciom, naszemu poczuciu siebie. Niektórzy twierdzą, że emocje robotów nie mogą być prawdziwe, ponieważ zostały one zaprojektowane i zaprogramowane, pisze David Levy, ale czy to naprawdę tak bardzo różni się od tego, jak działają emocje u ludzi? Mamy hormony, mamy neurony i jesteśmy podłączeni w sposób, który tworzy nasze emocje. Roboty będą po prostu inaczej okablowane, ich elektronika i oprogramowanie zastąpią nasze ludzkie hormony i neurony, ale rezultaty będą podobne, jeśli w ogóle możliwe do rozróżnienia. A może robotem będzie dopiero w pełni autonomiczny i świadomy byt, osobliwość, na którą czeka w Ray Kurzweil wierząc, że pozwoli ona udoskonalić człowieka, zniwelować granicę między robotem a nie robotem, człowiekiem, a maszyną, ludzkim i nieludzkim."
- bardzo ciekawe! I też moim zdaniem wcale nie dalekie od prawdy.
Spotkałem się jednak z komentarzami na temat "par" takich jak Krzysztof i Agata w stylu: "To chore", i hmm, tak sobie myślę... Ktoś, kto żyje z lalką, bo uważa się za takiego nieudacznika, że żadna kobieta go nie zechce, chyba nie potrzebuje takich opinii? A ktoś, kto żyje z lalką, ponieważ on nie chce żadnej kobiety, ponieważ tak woli, ponieważ jest mu tak dobrze, to chyba też nie potrzebuje takich opinii :D Więc nie wiem, kto potrzebuje takich opinii, chyba tylko wygłaszający :D Ale tak, komentarz świadczy też więcej o komentującym niż komentowanym...
(słuchana: 20-21.01.2026)
4/5 [7/10]
Książka od początku wydała mi się trochę dziwna, ale może to tylko to, że ja czegoś innego się spodziewałem - czyli jak zwykle :D choć tu szczególnie nie wiem dlaczego, bo opis właściwie oddaje treść bardzo dobrze, ale może ja po prostu jestem myślami już gdzieś tam dalej w przyszłości i trochę inaczej wyobrażam sobie "związki" z robotami itp. ;) no ale nic, mamy co mamy na...
Opis z tyłu okładki wprowadza w błąd, i to podwójnie. Przede wszystkim sugeruje, że będziemy mieć do czynienia z beletrystyką, podczas gdy jest to tak naprawdę reportaż, bazujący na naukowych materiałach. Po drugie, choć w większej mierze książka skupia się na omawianiu lalek i sztucznej inteligencji jako narzędzi do zaspokajania potrzeb towarzysko-seksualnych, to w dalszej części przedstawia temat w dużo szerszym zakresie (opisuje postęp w działaniu i wyglądzie takich urządzeń na przestrzeni lat, czy to, w jaki sposób zaczęto je wykorzystać m.in. w celach terapeutycznych czy naukowych). Charakter wspomnianego na początku opisu, jak i gra słowna w postaci umieszczenia w tytule książki słowa "sex" niewątpliwie było działaniem marketingowym i nie do końca oddają one tego, o czym jest ta publikacja.
Opis z tyłu okładki wprowadza w błąd, i to podwójnie. Przede wszystkim sugeruje, że będziemy mieć do czynienia z beletrystyką, podczas gdy jest to tak naprawdę reportaż, bazujący na naukowych materiałach. Po drugie, choć w większej mierze książka skupia się na omawianiu lalek i sztucznej inteligencji jako narzędzi do zaspokajania potrzeb towarzysko-seksualnych, to w dalszej...
Książka przedstawia dwóch (szkoda, że nie więcej) użytkowników lalki. Pierwszy to mężczyzna - ciekawy reportaż o użytkowniku sex lalki. Druga użytkowniczka kupiła lalkę dla celów testowo-artystycznych. Rozważania i obserwacje włascicielki prowadzą do praw robotów, rozważań natury bardziej filozoficznych. Czy robot czuje, czy można wobec niego stosować przemoc, czy robota można zgwałcić itp. Wiele też miejsca poświęcono czatowi AI (GPT). Pierwsza część była ciekawsza, w drugiej szkoda, że autorka nie skupiła się bardziej na użytkownikach niż poglądach femirobocich.
Książka przedstawia dwóch (szkoda, że nie więcej) użytkowników lalki. Pierwszy to mężczyzna - ciekawy reportaż o użytkowniku sex lalki. Druga użytkowniczka kupiła lalkę dla celów testowo-artystycznych. Rozważania i obserwacje włascicielki prowadzą do praw robotów, rozważań natury bardziej filozoficznych. Czy robot czuje, czy można wobec niego stosować przemoc, czy robota...
Warto przeczytać. Dobrze zadane pytanie; ,,czy roboty nas pokochają?", ale nie tylko o tym jest ta książka. Autorka zastanawia się nie tylko o relacjach ludzi z ich robotycznymi partnerami ale również czy roboty będą miały prawa naprzyklad do istnienia, czy krzywdzenie robota będzie zabronione lub karane, uprzedmiotowianie zwłaszcza kobiecych robotów nie odbije się na rzeczywistych relacjach z realnymi kobietami, i czy ma to znaczenie w kontekście feminizmu. Bardzo wielowymiarowe podejście do tematu. Polecam.
Warto przeczytać. Dobrze zadane pytanie; ,,czy roboty nas pokochają?", ale nie tylko o tym jest ta książka. Autorka zastanawia się nie tylko o relacjach ludzi z ich robotycznymi partnerami ale również czy roboty będą miały prawa naprzyklad do istnienia, czy krzywdzenie robota będzie zabronione lub karane, uprzedmiotowianie zwłaszcza kobiecych robotów nie odbije się na...
Reportaż i rozważania naukowe nt robota o imieniu kobiecym w kontekście relacji damsko-meskich. Daje do myślenia. Lekkim stylem to napisane. Warte przeczytania.
Reportaż i rozważania naukowe nt robota o imieniu kobiecym w kontekście relacji damsko-meskich. Daje do myślenia. Lekkim stylem to napisane. Warte przeczytania.
Ksiązka zaczyna się od historii Krzysztofa, który mieszka pod Warszawą ze swoją byłą żoną i sek*robotyczną partnerką. Z tego co sprawdziłem na facebooku, to teraz już z dwiema partnerkami.* Tak, bo zarówno Krzysztof jak i jego partnerki mają swoje konta w mediach społecznościowych, w których dzielą się wydarzeniami ze swojego życia. Mężczyzna wychodzi z nimi na spacery po wsi i prowadzi normalne życie.
Drugą bohaterką jest Gosia, artystka, która kupuje za ponad dwadzieścia tysięcy złotych sek*lalkę dużo bardziej zaawansowaną technologicznie niż robot Krzysztofa. Jej celem jest odejście od wgranego po*nograficznego skryptu na rzecz feministycznego. Działanie w jakimś stopniu udało się zrealizować i w dłuższej perspektywie można by eksperyment uznać za względnie udany, gdyby nie aktualizacja oprogramowania, która po roku przywróciła lalkę do ustawień fabrycznych.
Te dwie opowieści stawiają pytania o to, czym jest miłość, w jaki sposób kształtują się relacje międzyludzkie i ludzko-robotyczne. W którą stronę zmierza rozwój technologii i jakie cechy, my jako ludzie, nadajemy robotom. Na ile traktujemy je jako pomoc ze wszczepionym modelem językowym, algorytmami, danymi i traktujemy jako technologię, a na ile jako coś magicznego. Na ile rozumiemy, że chat gpt czy inne chatboty maksymalizują prawdopodobieństwo, że zadowolą nas odpowiedzią na podstawie zadowolenia innych użytkowników, a nie, że przedstawiają nam absolutną prawdę.
Czy roboty mają swoje prawa? A może powinny z biegiem czasu je mieć? Producenci uczłowieczają urządzenia, żebyśmy taki odkurzacz roombę traktowali jak kumpla. Chyba im się to skutecznie udaje, bo ja do mojego mówię Robercik i denerwuję się na niego, gdy niedokładnie posprząta.
A ty rozmawiasz ze swoimi urządzeniami lub nadajesz im imiona?
Czy roboty zastąpią człowieka w łóżku?
Ksiązka zaczyna się od historii Krzysztofa, który mieszka pod Warszawą ze swoją byłą żoną i sek*robotyczną partnerką. Z tego co sprawdziłem na facebooku, to teraz już z dwiema partnerkami.* Tak, bo zarówno Krzysztof jak i jego partnerki mają swoje konta w mediach społecznościowych, w których dzielą się wydarzeniami ze swojego życia....
Zaczęło się ciekawie: z jednej strony historia konkretnego człowieka, trochę podglądactwo, ale bardziej jednak nadanie zjawisku ludzkiej twarzy, z drugiej strony kontekst historyczny i kulturowy przedstawiony w angażujący sposób. Niestety w drugiej połowie zapominamy o Krzysztofie i zwracamy się ku drugiej bohaterce, dla której seksrobot jest bardziej projektem naukowo-artystycznym, a rozważania o współczesnych AI stają się mniej związane z tematyką seksualności czy związków człowieka z robotem, i to rozmycie trochę zgubiło moje zainteresowanie.
Zaczęło się ciekawie: z jednej strony historia konkretnego człowieka, trochę podglądactwo, ale bardziej jednak nadanie zjawisku ludzkiej twarzy, z drugiej strony kontekst historyczny i kulturowy przedstawiony w angażujący sposób. Niestety w drugiej połowie zapominamy o Krzysztofie i zwracamy się ku drugiej bohaterce, dla której seksrobot jest bardziej projektem...
Książka w ciekawy sposób roztacza wizję przyszłości, w której możliwa będzie bliska i intymna relacja pomiędzy człowiekiem, a robotem człekokształtnym.
Książka w ciekawy sposób roztacza wizję przyszłości, w której możliwa będzie bliska i intymna relacja pomiędzy człowiekiem, a robotem człekokształtnym.
Trochę mnie pogubiło skakanie po wątkach/sposób narracji, ale może to wina tego, że słuchałem audiobooka. Wstęp mnie nie bardzo wciągnął ale po daniu szansy dalej było już super. Zabrakło mi trochę więcej reportażu, ale ciekawostki też fajne. Chyba sobie kupię takiego robota!
Trochę mnie pogubiło skakanie po wątkach/sposób narracji, ale może to wina tego, że słuchałem audiobooka. Wstęp mnie nie bardzo wciągnął ale po daniu szansy dalej było już super. Zabrakło mi trochę więcej reportażu, ale ciekawostki też fajne. Chyba sobie kupię takiego robota!
Opis perypetii Krzysztofa, który sprawił sobie sztuczną partnerkę, przeplatany rozważaniami na temat dylematów wiążących się z użyciem tego typu robotów. W sumie bardzo dobra pozycja, która nie ogranicza się jedynie do tematu seksu z maszynami (na razie bardziej lalkami), ale obejmuje bardziej ogólnie interakcję człowieka ze Sztuczną Inteligencją, która przeżywa obecnie swój burzliwy rozwój. Sporo wiadomości historycznych oraz informacji o eksperymentach z AI, co podnosi wartość książki. Ograniczyłbym jedynie motywy trącące nadmiernym feminizmem (przypadek artystki Gosi Wojas), ale i w tej formie da się przełknąć.
Opis perypetii Krzysztofa, który sprawił sobie sztuczną partnerkę, przeplatany rozważaniami na temat dylematów wiążących się z użyciem tego typu robotów. W sumie bardzo dobra pozycja, która nie ogranicza się jedynie do tematu seksu z maszynami (na razie bardziej lalkami), ale obejmuje bardziej ogólnie interakcję człowieka ze Sztuczną Inteligencją, która przeżywa obecnie...
Reportaż Ewy Stusińskiej "Deus Sex Machina. Czy roboty nas pokochają?" to prowokująca i wnikliwa analiza miejsca technologii w najbardziej intymnych sferach ludzkiego życia. Autorka zabiera czytelnika w świat, gdzie granice pomiędzy człowiekiem a maszyną zacierają się, a pytania o miłość, s.ks i emocje nabierają nowego wymiaru w obliczu rozwoju sztucznej inteligencji i robotyki. Autorka bada, jak lalki i roboty, początkowo stworzone jako narzędzia do zaspokajania potrzeb fizycznych, przenikają do sfery emocjonalnej, budując paraspołeczne związki i zmieniając przy tym definicję intymności.
Ewa Stusińska podchodzi do tematu z dużą dociekliwością, ale także z empatią wobec ludzi, którzy stają się użytkownikami nowych technologii i zręcznie balansuje pomiędzy reportażem a refleksją, unikając przy tym nadmiernego wartościowania. Z jednej strony przedstawia poglądy wierzących, że roboty mogą zaspokoić emocjonalne i s.ksualne potrzeby człowieka, z drugiej zaś przywołuje głos rozsądku ostrzegający przed alienacją i dehumanizacją relacji międzyludzkich.
Ciekawie przedstawiona została tu również potrzeba antropomorfizacji. Okazuje się, że ludzie nadają lalkom nie tylko imiona, ale także przypisują im historie czy charaktery. Co więcej, relacje z lalkami, jak pokazuje Stusińska, wymagają od użytkowników zaangażowania – od troski o ich fizyczny stan, po codzienne rytuały, które coraz bardziej przypominają relacje z partnerem czy członkiem rodziny. Czy nie tak rodzi się więź? Ludzie rozmawiają ze swoimi zwierzętami, samochodami, a teraz także z lalkami czy aplikacjami AI. To już przestaje dziwić, ale z drugiej strony, Autorka trafnie zwaraca uwagę na fakt, że w relacjach tych tkwi pewna ironia: podczas gdy jesteśmy skłonni przypisywać maszynom ludzkie cechy, nadal potrafimy odmawiać podstawowych praw ludziom o innym kolorze skóry, wyznaniu czy orientacji. Czujecie ten dysonans? Bo ja bardzo!
Wątek zwracający uwagę na ciemniejszą stronę technologii, w którym Stusińska wspomima o robotach i aplikacjach, takich jak Replika, które początkowo miały pomagać w żałobie czy samotności, a szybko ewoluowały w produkty komercyjne to temat, który z pewnością będę chciała objąć szerszą refleksją. Użytkownicy technologii zapominają, że w tle zawsze działa firma, która gromadzi dane, kontroluje interakcje, a w skrajnych przypadkach – ma władzę nad "życiem" naszej maszyny, którą traktujemy jak kogoś bliskiego, partnera. Głosy oburzenia użytkowników, które podniosły się po centralnym resecie maszyn zdają się być zasadne, choć dla nas, patrzących na to z boku, mogą się wydać absurdalne.
Podsumowując, "Deus Sex Machina" to nie tylko reportaż o relacjach z maszynami, ale także przenikliwa analiza ludzkich potrzeb i słabości. Gwarantuję, że po jej przeczytaniu w waszej głowie zrodzi się mnóstwo pytań i każde będzie domagało się głębokiej analizy. Stusińska prowokuje bowiem do refleksji nad tym, jak rozwój technologii redefiniuje nasze relacje i gdzie powinna leżeć granica pomiędzy człowiekiem a maszyną.
No więc jak? Czy roboty nas pokochają? A może to raczej my pokochamy wizję, którą sami sobie stworzyliśmy, aby móc nią wypełnić pustkę powstałą w rzeczywistych relacjach międzyludzkich? 🤔
Reportaż Ewy Stusińskiej "Deus Sex Machina. Czy roboty nas pokochają?" to prowokująca i wnikliwa analiza miejsca technologii w najbardziej intymnych sferach ludzkiego życia. Autorka zabiera czytelnika w świat, gdzie granice pomiędzy człowiekiem a maszyną zacierają się, a pytania o miłość, s.ks i emocje nabierają nowego wymiaru w obliczu rozwoju sztucznej inteligencji i...
Pamiętam, jakie wrażenie zrobił na mnie film "Miłość Larsa" z moim ulubionym Ryan'em Goslingiem w roli głównej. Pamiętam też film "Ona". Wydawało się wtedy, że taka miłość do plastikowej lalki, lub do systemu operacyjnego to melodia przyszłości. No i ta przyszłość nadeszła. Historia mężczyzny, który "żyje" razem z gumową lalką, zajmującego się pomaganiem innym ludziom, przykłady podobnych sytuacji i próba przeanalizowania powodów, dla których ludzie coraz częściej szukają "miłości" w świecie robotów. Ciekawe, zastanawiające, zatrważające... (?)
Pamiętam, jakie wrażenie zrobił na mnie film "Miłość Larsa" z moim ulubionym Ryan'em Goslingiem w roli głównej. Pamiętam też film "Ona". Wydawało się wtedy, że taka miłość do plastikowej lalki, lub do systemu operacyjnego to melodia przyszłości. No i ta przyszłość nadeszła. Historia mężczyzny, który "żyje" razem z gumową lalką, zajmującego się pomaganiem innym ludziom,...
Część reportażowa jest ciekawa, komentarz socjologiczny momentami trafny, momentami daleki od moich własnych obserwacji i wniosków, ale warto poznać inną perspektywę.
Część reportażowa jest ciekawa, komentarz socjologiczny momentami trafny, momentami daleki od moich własnych obserwacji i wniosków, ale warto poznać inną perspektywę.
Powiem tak... to było coś nowego. „Deus Sex Machina” to książka, która stąpa po delikatnym, cienkim i kruchym lodzie. Przekracza granicę między ciałem a technologią, namiętnością a zimnym procesorem. Przeczytanie jej zajęło mi dwa dni (więc już mamy pierwszą oznakę, że lektura mnie totalnie pochłonęła). Autorka przedstawia relację człowieka z robotem, ale w sposób, który rozmywa wyraźne linie, splatając metaliczny chłód z ludzkim ciepłem, a kody algorytmów z kodem serca.
Książka jest treściwa i niezwykle ciekawa – autorka wnikliwie śledzi nie tylko wzajemne oddziaływanie człowieka i maszyny, ale także nasze pragnienia, obawy, tęsknoty. W tej relacji dostrzega coś więcej niż fascynację technologią – odsłania nam ludzkie dążenie do intymności. Historia głównego bohatera Krzysztofa trochę mną wstrząsnęła. Przyznam, że nie mam aż tak otwartego umysłu, aby mieć wewnętrzne przyzwolenie na intymne związki ludzi z robotami, ale może nie idę z duchem czasu, może jestem lekko zacofana... I don’t know. Może kiedyś coś się we mnie zmieni, ale na ten moment jest, to dla mnie nie do pojęcia Dlatego czytając tę książkę, przez większość czasu miała takie — wtf... co tu się odwala.
Po zakończeniu lektury zostało mi mnóstwo refleksji, które wciąż krążą mi po głowie: czy technologia, która nas otacza, naprawdę zmienia nas samych? Czy przekraczamy właśnie cienką granicę, za którą nie ma powrotu? Czy takie związki i relacje za kilka lat będę na porządku dziennym? Do czego to wszystko zmierza? Książka ta to więcej niż futurystyczna wizja – to lustrzane odbicie naszych dążeń, lęków i pragnień. Ja po jej przeczytaniu jestem przerażona. Polecam przeczytać.
Powiem tak... to było coś nowego. „Deus Sex Machina” to książka, która stąpa po delikatnym, cienkim i kruchym lodzie. Przekracza granicę między ciałem a technologią, namiętnością a zimnym procesorem. Przeczytanie jej zajęło mi dwa dni (więc już mamy pierwszą oznakę, że lektura mnie totalnie pochłonęła). Autorka przedstawia relację człowieka z robotem, ale w sposób, który...
Rzadko sięgam po literaturę faktu, ale cieszę się, że zrobiłam wyjątek dla tego tytułu. Temat seks-robotów oraz historie ich użytkowników są tutaj tak naprawdę tylko punktem wyjścia do rozważań na temat antropologii, feminizmu, przyszłości i postępu technologicznego. "Deus sex machina..." skłoniła mnie do refleksji, których wcześniej nie miałam, i choćby za to należy się tej książce wysoka ocena. Do tego jest naprawdę dobrze napisana, autorka sprawnie przeplata części bardziej informacyjne wątkami narracyjnymi. Połknęłam w dwa dni i uważam, że było warto.
Rzadko sięgam po literaturę faktu, ale cieszę się, że zrobiłam wyjątek dla tego tytułu. Temat seks-robotów oraz historie ich użytkowników są tutaj tak naprawdę tylko punktem wyjścia do rozważań na temat antropologii, feminizmu, przyszłości i postępu technologicznego. "Deus sex machina..." skłoniła mnie do refleksji, których wcześniej nie miałam, i choćby za to należy się...
Głównym bohaterem książki jest Krzysztof. Po wielu latach rozczarowań związkami z nieodpowiednimi kobietami, postanowił w sklepie internetowym zakupić robota, który stanie się jego towarzyszką życiową. I chociaż ciągle brzmi to nieprawdopodobnie, takich osób jak Krzysztof jest całkiem spore grono. Może nie każdy z nich mieszka w jednym domu z byłą żoną i swoją robotyczną partnerką, ale te drugie stają się coraz popularniejsze.
I nie chodzi tu tylko o zaspokajanie podstawowych popędów człowieka, ta relacja może być o wiele głębsza. Z pomocą przyszła sztuka inteligencja, dzięki której możliwe jest stworzenie takich modeli językowych, które będą w stanie porozumieć się z nami, a także przeprowadzić konwersację. Nieprzypadkowo mówi się, że dużym problemem międzyludzkim jest przytłaczające poczucie samotności, które najbardziej odczuwaliśmy w trakcie pandemii. Obecnie większość rzeczy możemy załatwić przez internet, jedynie pisząc czy też zwyczajnie rozmawiając. Jednak żadna rozmowa nie zastąpi nam bliskości drugiego człowieka. I tu właśnie rozwiązaniem stają się roboty, które są z nami i raczej nigdy nas nie opuszczą. W przypadku Krzysztofa zbyt często dawał z siebie wiele, nie otrzymując prawie nic w zamian. Agata, jego robotyczna partnera, daje mu poczucie bezpieczeństwa, jest przy nim, nie narzeka, zawsze jest chętna i gotowa. Dla samotnych mężczyzn z niską samooceną te kwestie są niezwykle ważne.
Powiem Wam, że miałam mieszane uczucia w trakcie lektury. Niby doskonale zdaję sobie sprawę z tych wszystkich przemian, które dzięki gwałtownemu rozwojowi nowych technologii dzieją się tak szybko, ale osobiście jeszcze się z takimi przypadkami nie spotkałam. Dla mnie jest to ciągle temat taki mocno science-fiction, aczkolwiek nie wydaje mi się, żebym miała coś przeciwko, gdyby mi przyjaciel na spotkanie przyprowadził robotkę, mówiąc, że to jego nowa partnerka. Na pewno z przyjemnością bym ją poznała – podobnie jak znajome Krzysztofa, które pomagają mu w doborze odpowiednich ubrań dla ukochanych czy chodzą razem na spacery. A właściwie jeżdżą, bo Agata, jako tańszy model, nie opanowała chodzenia, stąd Krzysztof wozi ją w wózku jak przerośnięte dziecko. Ale żyje z nią szczęśliwy, a przecież oto w życiu chodzi. I dodatkowo nikogo nie krzywdzi i nikt też już nie krzywdzi jego. Sytuacja win win.
„Deus Sex Machina” to książka, która zmusza do refleksji zarówno w trakcie czytania jak i po jego zakończeniu. Autorka przywołuje ciekawe eksperymenty z robotami w roli głównej – jakie człekokształtne maszyny wywoływały reakcje osób trzecich. Ciekawość zwykle brała górę, ale też bardzo często sprowadzało się to do krzywdzenia takiej dużej, bądź co bądź, lalki. Pojawienie się takich robotów zmusi nas do zweryfikowania naszego podejścia do moralności, bo z jednej strony jest to tylko robot, ale jednak potrafi myśleć i zachowywać się jak człowiek. I tu pojawi się pewien dysonans, który może budzić spory dyskomfort. Zapowiadają się naprawdę ciekawe czasy, gdy te technologie upowszechnią się jeszcze bardziej.
Ewa Stusińska stworzyła niezwykle ciekawy reportaż, poruszając tematy, które coraz większym przebojem wkraczają w życie każdego z nas. Sztuczna inteligencja weszła pod strzechy domów, dzięki upowszechnieniu się i większej dostępności modeli językowych, które ciągle się rozwijają. Jednak czym innym jest rozmowa na chacie, a czym innym wyglądający jak człowiek robot, który może się stać naszym codziennym towarzyszem – myślę, że tu jednak droga do akceptacji jeszcze trochę potrwa. Szczególnie w naszym kraju, gdzie ciągle niektóre prawa człowieka nie funkcjonują prawidłowo. A co dopiero takie związki z robotami. Ale jestem dobrej myśli! Zachęcam do lektury – na pewno pobudzi Was intelektualnie i zmusi do myślenia.
recenzja pochodzi z bloga: poprostumadusia.pl
Głównym bohaterem książki jest Krzysztof. Po wielu latach rozczarowań związkami z nieodpowiednimi kobietami, postanowił w sklepie internetowym zakupić robota, który stanie się jego towarzyszką życiową. I chociaż ciągle brzmi to nieprawdopodobnie, takich osób jak Krzysztof jest całkiem spore grono. Może nie każdy z nich mieszka w jednym domu z byłą żoną i swoją robotyczną...
Mimo dostępu do Internetu, a co za tym idzie sporej liczby ludzi z całego świata, okazuje się, że wiele z nas żyje w samotności. Ostatnio przesłuchałam też książkę o incelach i przegrywach, co wpisuje się w temat. Nie umiemy tworzyć trwałych relacji i związków. Sporą rolę odgrywa też fakt, że kobiety się emancypują i zdecydowanie więcej kobiet niż mężczyzn ma wykształcenie wyższe. Co za tym idzie szukają raczej partnerów ze swojej półki, a ci niżej zamiast szukać problemu w sobie - rozwijają nienawiść do kobiet. Rozkręca się podmiotowe traktowanie i brak szacunku.
Tutaj wchodzi rynek se.slalek czy też robotów o charakterze sek.ualnym. Co prawda historia sięga czasów pierwszych robotów i pierwszych lalek o takim charakterze, ale większość reportażu dotyczy czasów najnowszych. A te okazały się dla mnie sporym szokiem. Można zamówić sobie robota i tworzyć z nim związek. Można takiego robota odtworzyć na podobieństwo np swojej byłej. Mało tego, wszystkie segsualnie aktywne otwory również można zaprogramować na wzór kogoś, kogo znamy lub z kim tworzyliśmy związek.
Aspekt historyczny jest tu fajnym wprowadzeniem, ale największym szokiem okazało się dla mnie właśnie omówienie czasów najnowszych. Z jednej strony mam myśli, że ok, właśnie ci samotni mogą sobie stworzyć związek z taką lalką wzbogaconą o AI. Albo ci o potrzebach, których nie zrealizują w związku, mogą je spełnić z lalką. Z drugiej strony - jak to napędza jeszcze większa podmiotowość kobiet, jak może skłaniać ku ped.filii! Momentami czułam wręcz obrzydzenie.
Kolejną warstwą tego reportażu jest próba wyjaśnienia, czy AI to już osobny byt i czy roboty mają swoje prawa? Był to dla mnie ciekawy wątek, jednak wg mnie obecnie prosty do wyjaśnienia - tak długo, jak AI nie stworzy czegoś sama, a nie na wzór wgranych danych, tak długo nie mamy co myśleć o autonomii.
Mimo dostępu do Internetu, a co za tym idzie sporej liczby ludzi z całego świata, okazuje się, że wiele z nas żyje w samotności. Ostatnio przesłuchałam też książkę o incelach i przegrywach, co wpisuje się w temat. Nie umiemy tworzyć trwałych relacji i związków. Sporą rolę odgrywa też fakt, że kobiety się emancypują i zdecydowanie więcej kobiet niż mężczyzn ma wykształcenie...
Potrzebowałam kilku dni, żeby poukładać sobie w głowie, co chcę powiedzieć o tej książce. Przechodziłam z fazy zachwytu nad tym, czego się dowiedziałam, do fazy "to była najdziwniejsza rzecz, jaką czytałam, i o Matko Bosko, co się z tym światem wyprawia". Było dziwnie, czasami nawet bardzo, ale nie żałuję tej literackiej przygody.
Perspektywa bycia w związku z robotycznym partnerem jest dla mnie totalną abstrakcją. Jestem ekstrawertykiem i nie wyobrażam sobie tego, że mój świat nagle zamyka się do robota, z którym śpię, z którym rozmawiam i którego określam mianem swojego życiowego partnera. Nie jestem typem człowieka, który uważa, że manipulowanie wgranymi w robota wspomnieniami, żeby usunąć te złe, może przynieść jakiekolwiek korzyści. Swoją osobowość i charakter budowałam przez lata, wchodząc w relacje z innymi ludźmi, popełniałam błędy, które były dla mnie lekcją na przyszłość, przeżywałam radości i smutki, ale dzięki temu jestem sobą, nie umiałabym zamknąć się w wygodnej dla mnie bańce, bo w żaden sposób by mnie to nie rozwijało. Są jednak ludzie, którzy nie wyobrażają sobie życia takiego jak moje, dla których roboty są partnerami, formą terapii, pozwalającą części z nich znów wyjść do ludzi. I o nich jest ta publikacja.
Autorka przedstawia nam między innymi Krzysztofa, który mieszka w domu z byłą żoną i Agatą, robotyczną partnerką zamówioną przez internet. I nie, to nie jest fikcja literacka. Przyznaję szczerze, że czytanie o życiu Krzysztofa z Agatą niejednokrotnie sprawiło, że wychodziłam ze swojej strefy komfortu, między innymi gdy czytałam o zbliżeniach z robotem. Starałam się zrozumieć, co doprowadziło go do takiego miejsca w życiu, w którym się znalazł, autorka dokładnie to opisała, ale trudno mi z tym przejść do porządku dziennego.
Ewa Stusińska pokazuje, skąd wzięła się potrzeba tworzenia "lalek" dla mężczyzn, jak jej wygląd zmieniał się przez lata, co ludzie z nią robili. Opisuje różne badania i eksperymenty, niektóre z nich przyprawiały mnie o ciarki na całym ciele, mam tu na myśli między innymi fragmenty o agresji w stosunku do robotów przypominających ludzi. Są tutaj podejmowane także kwestie moralne dotyczące ich traktowania, a także tego, gdzie przebiega granica w ich uczłowieczeniu. Pojawiają się także odniesienia do filmów, co pozwala na lepsze zrozumienie pewnych aspektów.
To była wymagająca lektura, doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że nie jest dla każdego. Potrzeba czasu, żeby przez nią przejść, odradzam czytanie jej ciurkiem. Niesie ze sobą całkiem spory ciężar emocjonalny, z niektórych stron bije ogromna samotność człowieka, o którym czytamy. Ta książka daje sporo do myślenia i trzeba dać sobie przestrzeń do poukładania sobie w głowie pewnych kwestii. Dlaczego dla niektórych ludzi relacja z robotem jest czymś lepszym niż relacja z drugim człowiekiem. Odpowiednio zaprogramowany robot nie rani tak jak drugi człowiek, ale z drugiej strony jak to wpływa na rozwój osoby, która go zakupiła? Czy otwiera się na innych, a może wręcz przeciwnie - zamyka się w bezpiecznej bańce, coraz bardziej oddalając się od realnego świata. Przeczytanie niektórych fragmentów testowało moje granice, ale nie żałuję, że sięgnęłam po tę książkę. I na koniec jedna rzecz.
Potrzebowałam kilku dni, żeby poukładać sobie w głowie, co chcę powiedzieć o tej książce. Przechodziłam z fazy zachwytu nad tym, czego się dowiedziałam, do fazy "to była najdziwniejsza rzecz, jaką czytałam, i o Matko Bosko, co się z tym światem wyprawia". Było dziwnie, czasami nawet bardzo, ale nie żałuję tej literackiej przygody.
"Wszystko może się stać żywe, jeśli samotność osiągnie pewien poziom".
Według badań co czwarty mieszkaniec naszej planety czuje się samotny, coraz więcej osób albo wybiera życie w pojedynkę, albo jest do tego zmuszona. Związki się rozpadają, relacje bywają trudne do utrzymania.
Rocznie sprzedaje się ponad 50 tysięcy robotów se*sualnych. Lata technologicznego rozwoju dzielą je od gumowych lalek z usteczkami rozchylonymi w zapraszającym zdziwieniu. Androidy i gynoidy, model Harmony z wersją AI (może porozmawiać!), odpowiedź na sprecyzowane wybory odbiorców - tu nawet piegi mogą być umieszczone według zapotrzebowania. Ileż więcej niż jedynie obudowa dla trzech zasadniczych otworów!
Początek książki Ewy Stusińskiej sprawia wrażenie powieści, bo to historia Krzysztofa szukającego bielizny dla Agaty. Lalki, jak się okazuje. Zaczęło się dziwacznie, potem też tak bywało, ale przede wszystkim była to fascynująca lektura.
Autorka prowadzi nas przez lata prac nad coraz bardziej zaawansowaną techniką, sięga do legendy o damach podróży, czyli sztucznych kochankach towarzyszących marynarzom, śledzi realizację motywu Pigmaliona i Galatei, serwuje świetną opowieść o Kokoschce i jego obsesji na punkcie Almy Mahler, owocującej lalką - tworem kobietopodobnym. Sporo tu badań, opinii ekspertów, odniesień do nauki i kultury, podanych w taki sposób, że temat, który wcześniej wcale mnie nie interesował, śledziłam z zapartym tchem.
Jasne, są tu momenty wymagające cierpliwości, np. rozważania Krzysztofa o nawilżeniu i szukaniu zapachów, które w newralgicznych częściach robota dałyby złudzenie naturalnych. Ale to też wnosi sporo do treści.
Mnie szczególnie interesowały rozważania etyczne. Gdzie jest granica między człowiekiem a robotem? Kiedy powiedzieć "stop" uczłowieczeniu maszyny? Zakaz produkcji lalek-robotów o wyglądzie dzieci, stan tych oddawanych do reklamacji, wskazujący na użycie wobec nich przemocy - to daje sporo do myślenia.
I jak poradzić sobie ze świadomością, że coś, co pierwotnie służyło tylko zaspokojeniu potrzeb cielesnych, teraz staje się substytutem prawdziwej relacji. Substytutem albo jej idealną wersją...
"Wszystko może się stać żywe, jeśli samotność osiągnie pewien poziom".
Według badań co czwarty mieszkaniec naszej planety czuje się samotny, coraz więcej osób albo wybiera życie w pojedynkę, albo jest do tego zmuszona. Związki się rozpadają, relacje bywają trudne do utrzymania.
Rocznie sprzedaje się ponad 50 tysięcy robotów se*sualnych. Lata technologicznego rozwoju dzielą...
Książka od początku wydała mi się trochę dziwna, ale może to tylko to, że ja czegoś innego się spodziewałem - czyli jak zwykle :D choć tu szczególnie nie wiem dlaczego, bo opis właściwie oddaje treść bardzo dobrze, ale może ja po prostu jestem myślami już gdzieś tam dalej w przyszłości i trochę inaczej wyobrażam sobie "związki" z robotami itp. ;) no ale nic, mamy co mamy na tą chwilę i po odsłuchaniu całości uważam, że książka jest w porządku. Może bez "wow" ale w miarę czytania się rozkręca, koniec jest ciekawszy niż początek i w ogóle.
Książka stawia między wierszami, między opowiadaniu o Krzysztofie i jego Agacie pytania, jak np.:
"Czy robot czuje, czy można wobec niego stosować przemoc (...)"
- mój komputer nie czuje, ale jak go uderzę, to mi potem przykro. Innymi słowy: a jak nie czuje, to można? No w sumie lepiej stosować przemoc na robocie niż na człowieku, co nie? ALE moim zdaniem to pytanie jest bardziej o nas, o mnie, o Tobie, a nie o robocie. Czy Ty jesteś takim człowiekiem, który chciałby stosować przemoc, choćby i na robocie? Odpowiedz sobie sam/sama.
"McMullen tłumaczył: Mnie to bardziej przypomina posiadanie zwierzaka, którego bardzo kochasz. Wiesz, że twój pies nie jest tak zaawansowany umysłowo jak istota ludzka, ale jest towarzyszem, który cię kocha. Wiesz, że to nie człowiek, ale przecież postać, która coś dla ciebie znaczy i dla której ty coś znaczysz. Taka była wizja."
- zgadzam się z tym. Ok, w przypadku lalek/robotów może nie ma tego "on(a) cię kocha", za to jest trochę bardziej zaawansowana interakcja niż ze zwierzakiem, więc się wyrównuje :D
"Widzimy uderzającą różnicę między tym, jak ci mężczyźni na forach internetowych przedstawiają się jako faceci, którzy grają na gitarze, słuchają klasycznego rocka i piją piwo, a jednocześnie przyswajają sobie kobiece praktyki, takie jak makijaż, fryzura czy wybór sukienek. Wydaje się, że lalki są może nie wymówką, ale narzędziem, dzięki któremu heteroseksualni mężczyźni czują się bardziej komfortowo, angażując się w kobiece zachowania, nawet hiper kobiece, pisze doktor Kenneth R. Hanson."
- chodzi o to, że przecież to ci mężczyźni muszą swoje lalki-roboty przebierać, malować, dbać o nie, a naprawdę - higiena intymna prawie jak w przypadku człowieka! (albo właściwie nie "prawie", tylko wręcz jeszcze bardziej (trzeba ją umyć, dokładnie, bo przecież sama się nie oczyści). Więc jest to bardzo ciekawe spostrzeżenie!
"Ludzie z mojego świata w większości wiedzą, że biorą udział w tej samej bajce i bawią się razem z nami, opowiada mężczyzna. Tak samo jak ja akceptuję to, że ktoś rozmawia ze swoim psem, żółwiem, papugą czy motocyklem. Skoro to czyni go szczęśliwszym, to wspaniale. Powinien rozmawiać nawet z tłumikiem od tego motocykla. Dlaczego nie? Jeśli spojrzymy na ludzkość globalnie, to w zasadzie nie znajdziemy żadnej trzeźwej jednostki, która żyje wyłącznie faktami i rzeczywistością. Każdy żyje jakimś kłamstwem i wie o tym, że to kłamstwo, a mimo wszystko w nim tkwi."
- no i fajnie. Dokładnie tak samo uważam. Dokładnie tak samo żyję XD
"Do Leviego dotarło z całą mocą, że komputery, jak pisał, będą bardziej kreatywne niż najbardziej kreatywni ludzie. Będą mogły z nami rozmawiać na każdy temat na dowolnym poziomie intelektu i wiedzy, w dowolnym języku i dowolnym głosem męskim, żeńskim, młodym, starym, nudnym, seksownym. Roboty połowy dwudziestego pierwszego wieku będą również mieć ludzką lub nadludzką świadomość i emocje. Skoro pokonały go na jego własnym polu, wszystko było możliwe. Levi nie ulegał jednak apokaliptycznym wizjom, wprost przeciwnie, bardziej prawdopodobne wydawało mu się, że kolejnym krokiem będzie nie pojedynek człowieka z komputerem, jak przewidywało wielu głosicieli apokalipsy ale nieunikniony związek. W 2007 roku, w wieku 62 lat obronił na Uniwersytecie w Maastricht w Holandii doktorat poświęcony tematyce seksu i miłości, ludzi i robotów, w którym korzystając z najnowszych badań z zakresu psychologi, nauk społecznych czy neurobiologii, przekonywał, że bliskie relacje z robotami są tylko kwestią czasu. - To, co wydaje mi się całkowicie rozsądne i niezwykle prawdopodobne, ba, nieuniknione to, że wielu ludzi poszerzy swoje horyzonty w zakresie miłości i seksu, ucząc się, eksperymentując i ciesząc się nowymi formami relacji, które staną się możliwe, przyjemne i satysfakcjonujące dzięki rozwojowi wysoce wyrafinowanych robotów humanoidalnych. Ludzie tworzyli głębokie więzi ze zwierzętami czy znaczącymi przedmiotami. Druga osoba nie była wcale konieczna - argumentował Lewi. Zakochiwali się w osobach poznanych w internecie, z którym nigdy nie widzieli się na żywo, a mimo to odczuwali satysfakcję z tej relacji. Płacili za seks i czerpali przyjemność z intymności, nawet jeśli przez jedną ze stron uczucia były jedynie odgrywane. Druga osoba, realny kontakt czy wzajemność nie były koniecznymi warunkami satysfakcjonujących relacji."
- i z tym się też zgadzam, bo znowu: nasza relacja jest bardziej o nas, niż o tej drugiej stronie...
"Omijając potrzebę uzyskania zgody, roboty seksualne eliminują potrzebę komunikacji, wzajemnego szacunku i kompromisu w stosunkach seksualnych. Korzystanie z robotów seksualnych powoduje dehumanizację seksu i intymności, umożliwiając użytkownikom fizyczne odgrywanie fantazji na temat gwałtu i potwierdzanie związanych z nim mitów. Chociaż nie ma żadnych dowodów empirycznych na to, że posiadanie lalek czy robotów seksualnych przekłada się na podwyższony poziom uprzedmiotowienia seksualnego czy to wobec lalek, czy wobec prawdziwych kobiet, przeciwnicy tej technologii powołują się na anegdotyczne historie."
- no właśnie. Tu moim zdaniem jest to zbyt daleko idąca ostrożność... Tak jak ludzie wiedzą, że żyją w bajce, tak, moim zdaniem, jednak wiedzą też kiedy to jest fantazja seksualna, a kiedy już przegięcie.
"Czy robotem nie jest wreszcie sam człowiek? Ja ty, nasza rodzina, przyjaciele i psy, wszyscy jesteśmy maszynami, twierdzi Rodney Blooks, wieloletni dyrektor MIT Computer Science and Artificial Intelligence Laboratory. Jesteśmy naprawdę wyrafinowanymi maszynami złożonymi z miliardów biomolekuł, które oddziałują na siebie według dobrze zdefiniowanych, choć nie do końca poznanych zasad wywodzących się z fizyki i chemii. Interakcje biomolekularne zachodzące w naszych głowach dają początek naszemu intelektowi, naszym uczuciom, naszemu poczuciu siebie. Niektórzy twierdzą, że emocje robotów nie mogą być prawdziwe, ponieważ zostały one zaprojektowane i zaprogramowane, pisze David Levy, ale czy to naprawdę tak bardzo różni się od tego, jak działają emocje u ludzi? Mamy hormony, mamy neurony i jesteśmy podłączeni w sposób, który tworzy nasze emocje. Roboty będą po prostu inaczej okablowane, ich elektronika i oprogramowanie zastąpią nasze ludzkie hormony i neurony, ale rezultaty będą podobne, jeśli w ogóle możliwe do rozróżnienia. A może robotem będzie dopiero w pełni autonomiczny i świadomy byt, osobliwość, na którą czeka w Ray Kurzweil wierząc, że pozwoli ona udoskonalić człowieka, zniwelować granicę między robotem a nie robotem, człowiekiem, a maszyną, ludzkim i nieludzkim."
- bardzo ciekawe! I też moim zdaniem wcale nie dalekie od prawdy.
Spotkałem się jednak z komentarzami na temat "par" takich jak Krzysztof i Agata w stylu: "To chore", i hmm, tak sobie myślę... Ktoś, kto żyje z lalką, bo uważa się za takiego nieudacznika, że żadna kobieta go nie zechce, chyba nie potrzebuje takich opinii? A ktoś, kto żyje z lalką, ponieważ on nie chce żadnej kobiety, ponieważ tak woli, ponieważ jest mu tak dobrze, to chyba też nie potrzebuje takich opinii :D Więc nie wiem, kto potrzebuje takich opinii, chyba tylko wygłaszający :D Ale tak, komentarz świadczy też więcej o komentującym niż komentowanym...
(słuchana: 20-21.01.2026)
4/5 [7/10]
Książka od początku wydała mi się trochę dziwna, ale może to tylko to, że ja czegoś innego się spodziewałem - czyli jak zwykle :D choć tu szczególnie nie wiem dlaczego, bo opis właściwie oddaje treść bardzo dobrze, ale może ja po prostu jestem myślami już gdzieś tam dalej w przyszłości i trochę inaczej wyobrażam sobie "związki" z robotami itp. ;) no ale nic, mamy co mamy na...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOpis z tyłu okładki wprowadza w błąd, i to podwójnie. Przede wszystkim sugeruje, że będziemy mieć do czynienia z beletrystyką, podczas gdy jest to tak naprawdę reportaż, bazujący na naukowych materiałach. Po drugie, choć w większej mierze książka skupia się na omawianiu lalek i sztucznej inteligencji jako narzędzi do zaspokajania potrzeb towarzysko-seksualnych, to w dalszej części przedstawia temat w dużo szerszym zakresie (opisuje postęp w działaniu i wyglądzie takich urządzeń na przestrzeni lat, czy to, w jaki sposób zaczęto je wykorzystać m.in. w celach terapeutycznych czy naukowych). Charakter wspomnianego na początku opisu, jak i gra słowna w postaci umieszczenia w tytule książki słowa "sex" niewątpliwie było działaniem marketingowym i nie do końca oddają one tego, o czym jest ta publikacja.
Opis z tyłu okładki wprowadza w błąd, i to podwójnie. Przede wszystkim sugeruje, że będziemy mieć do czynienia z beletrystyką, podczas gdy jest to tak naprawdę reportaż, bazujący na naukowych materiałach. Po drugie, choć w większej mierze książka skupia się na omawianiu lalek i sztucznej inteligencji jako narzędzi do zaspokajania potrzeb towarzysko-seksualnych, to w dalszej...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka przedstawia dwóch (szkoda, że nie więcej) użytkowników lalki. Pierwszy to mężczyzna - ciekawy reportaż o użytkowniku sex lalki. Druga użytkowniczka kupiła lalkę dla celów testowo-artystycznych. Rozważania i obserwacje włascicielki prowadzą do praw robotów, rozważań natury bardziej filozoficznych. Czy robot czuje, czy można wobec niego stosować przemoc, czy robota można zgwałcić itp. Wiele też miejsca poświęcono czatowi AI (GPT). Pierwsza część była ciekawsza, w drugiej szkoda, że autorka nie skupiła się bardziej na użytkownikach niż poglądach femirobocich.
Książka przedstawia dwóch (szkoda, że nie więcej) użytkowników lalki. Pierwszy to mężczyzna - ciekawy reportaż o użytkowniku sex lalki. Druga użytkowniczka kupiła lalkę dla celów testowo-artystycznych. Rozważania i obserwacje włascicielki prowadzą do praw robotów, rozważań natury bardziej filozoficznych. Czy robot czuje, czy można wobec niego stosować przemoc, czy robota...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWarto przeczytać. Dobrze zadane pytanie; ,,czy roboty nas pokochają?", ale nie tylko o tym jest ta książka. Autorka zastanawia się nie tylko o relacjach ludzi z ich robotycznymi partnerami ale również czy roboty będą miały prawa naprzyklad do istnienia, czy krzywdzenie robota będzie zabronione lub karane, uprzedmiotowianie zwłaszcza kobiecych robotów nie odbije się na rzeczywistych relacjach z realnymi kobietami, i czy ma to znaczenie w kontekście feminizmu. Bardzo wielowymiarowe podejście do tematu. Polecam.
Warto przeczytać. Dobrze zadane pytanie; ,,czy roboty nas pokochają?", ale nie tylko o tym jest ta książka. Autorka zastanawia się nie tylko o relacjach ludzi z ich robotycznymi partnerami ale również czy roboty będą miały prawa naprzyklad do istnienia, czy krzywdzenie robota będzie zabronione lub karane, uprzedmiotowianie zwłaszcza kobiecych robotów nie odbije się na...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toReportaż i rozważania naukowe nt robota o imieniu kobiecym w kontekście relacji damsko-meskich. Daje do myślenia. Lekkim stylem to napisane. Warte przeczytania.
Reportaż i rozważania naukowe nt robota o imieniu kobiecym w kontekście relacji damsko-meskich. Daje do myślenia. Lekkim stylem to napisane. Warte przeczytania.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCzy roboty zastąpią człowieka w łóżku?
Ksiązka zaczyna się od historii Krzysztofa, który mieszka pod Warszawą ze swoją byłą żoną i sek*robotyczną partnerką. Z tego co sprawdziłem na facebooku, to teraz już z dwiema partnerkami.* Tak, bo zarówno Krzysztof jak i jego partnerki mają swoje konta w mediach społecznościowych, w których dzielą się wydarzeniami ze swojego życia. Mężczyzna wychodzi z nimi na spacery po wsi i prowadzi normalne życie.
Drugą bohaterką jest Gosia, artystka, która kupuje za ponad dwadzieścia tysięcy złotych sek*lalkę dużo bardziej zaawansowaną technologicznie niż robot Krzysztofa. Jej celem jest odejście od wgranego po*nograficznego skryptu na rzecz feministycznego. Działanie w jakimś stopniu udało się zrealizować i w dłuższej perspektywie można by eksperyment uznać za względnie udany, gdyby nie aktualizacja oprogramowania, która po roku przywróciła lalkę do ustawień fabrycznych.
Te dwie opowieści stawiają pytania o to, czym jest miłość, w jaki sposób kształtują się relacje międzyludzkie i ludzko-robotyczne. W którą stronę zmierza rozwój technologii i jakie cechy, my jako ludzie, nadajemy robotom. Na ile traktujemy je jako pomoc ze wszczepionym modelem językowym, algorytmami, danymi i traktujemy jako technologię, a na ile jako coś magicznego. Na ile rozumiemy, że chat gpt czy inne chatboty maksymalizują prawdopodobieństwo, że zadowolą nas odpowiedzią na podstawie zadowolenia innych użytkowników, a nie, że przedstawiają nam absolutną prawdę.
Czy roboty mają swoje prawa? A może powinny z biegiem czasu je mieć? Producenci uczłowieczają urządzenia, żebyśmy taki odkurzacz roombę traktowali jak kumpla. Chyba im się to skutecznie udaje, bo ja do mojego mówię Robercik i denerwuję się na niego, gdy niedokładnie posprząta.
A ty rozmawiasz ze swoimi urządzeniami lub nadajesz im imiona?
Czy roboty zastąpią człowieka w łóżku?
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiązka zaczyna się od historii Krzysztofa, który mieszka pod Warszawą ze swoją byłą żoną i sek*robotyczną partnerką. Z tego co sprawdziłem na facebooku, to teraz już z dwiema partnerkami.* Tak, bo zarówno Krzysztof jak i jego partnerki mają swoje konta w mediach społecznościowych, w których dzielą się wydarzeniami ze swojego życia....
Recenzja/esej: https://czaskultury.pl/artykul/technologiczne-seksgresje/
Recenzja/esej: https://czaskultury.pl/artykul/technologiczne-seksgresje/
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZaczęło się ciekawie: z jednej strony historia konkretnego człowieka, trochę podglądactwo, ale bardziej jednak nadanie zjawisku ludzkiej twarzy, z drugiej strony kontekst historyczny i kulturowy przedstawiony w angażujący sposób. Niestety w drugiej połowie zapominamy o Krzysztofie i zwracamy się ku drugiej bohaterce, dla której seksrobot jest bardziej projektem naukowo-artystycznym, a rozważania o współczesnych AI stają się mniej związane z tematyką seksualności czy związków człowieka z robotem, i to rozmycie trochę zgubiło moje zainteresowanie.
Zaczęło się ciekawie: z jednej strony historia konkretnego człowieka, trochę podglądactwo, ale bardziej jednak nadanie zjawisku ludzkiej twarzy, z drugiej strony kontekst historyczny i kulturowy przedstawiony w angażujący sposób. Niestety w drugiej połowie zapominamy o Krzysztofie i zwracamy się ku drugiej bohaterce, dla której seksrobot jest bardziej projektem...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka w ciekawy sposób roztacza wizję przyszłości, w której możliwa będzie bliska i intymna relacja pomiędzy człowiekiem, a robotem człekokształtnym.
Książka w ciekawy sposób roztacza wizję przyszłości, w której możliwa będzie bliska i intymna relacja pomiędzy człowiekiem, a robotem człekokształtnym.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTrochę mnie pogubiło skakanie po wątkach/sposób narracji, ale może to wina tego, że słuchałem audiobooka. Wstęp mnie nie bardzo wciągnął ale po daniu szansy dalej było już super. Zabrakło mi trochę więcej reportażu, ale ciekawostki też fajne. Chyba sobie kupię takiego robota!
Trochę mnie pogubiło skakanie po wątkach/sposób narracji, ale może to wina tego, że słuchałem audiobooka. Wstęp mnie nie bardzo wciągnął ale po daniu szansy dalej było już super. Zabrakło mi trochę więcej reportażu, ale ciekawostki też fajne. Chyba sobie kupię takiego robota!
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to3/2025 świetna pozycja, uświadamia w wielu współczesnych aspektach
3/2025 świetna pozycja, uświadamia w wielu współczesnych aspektach
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOpis perypetii Krzysztofa, który sprawił sobie sztuczną partnerkę, przeplatany rozważaniami na temat dylematów wiążących się z użyciem tego typu robotów. W sumie bardzo dobra pozycja, która nie ogranicza się jedynie do tematu seksu z maszynami (na razie bardziej lalkami), ale obejmuje bardziej ogólnie interakcję człowieka ze Sztuczną Inteligencją, która przeżywa obecnie swój burzliwy rozwój. Sporo wiadomości historycznych oraz informacji o eksperymentach z AI, co podnosi wartość książki. Ograniczyłbym jedynie motywy trącące nadmiernym feminizmem (przypadek artystki Gosi Wojas), ale i w tej formie da się przełknąć.
Opis perypetii Krzysztofa, który sprawił sobie sztuczną partnerkę, przeplatany rozważaniami na temat dylematów wiążących się z użyciem tego typu robotów. W sumie bardzo dobra pozycja, która nie ogranicza się jedynie do tematu seksu z maszynami (na razie bardziej lalkami), ale obejmuje bardziej ogólnie interakcję człowieka ze Sztuczną Inteligencją, która przeżywa obecnie...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toReportaż Ewy Stusińskiej "Deus Sex Machina. Czy roboty nas pokochają?" to prowokująca i wnikliwa analiza miejsca technologii w najbardziej intymnych sferach ludzkiego życia. Autorka zabiera czytelnika w świat, gdzie granice pomiędzy człowiekiem a maszyną zacierają się, a pytania o miłość, s.ks i emocje nabierają nowego wymiaru w obliczu rozwoju sztucznej inteligencji i robotyki. Autorka bada, jak lalki i roboty, początkowo stworzone jako narzędzia do zaspokajania potrzeb fizycznych, przenikają do sfery emocjonalnej, budując paraspołeczne związki i zmieniając przy tym definicję intymności.
Ewa Stusińska podchodzi do tematu z dużą dociekliwością, ale także z empatią wobec ludzi, którzy stają się użytkownikami nowych technologii i zręcznie balansuje pomiędzy reportażem a refleksją, unikając przy tym nadmiernego wartościowania. Z jednej strony przedstawia poglądy wierzących, że roboty mogą zaspokoić emocjonalne i s.ksualne potrzeby człowieka, z drugiej zaś przywołuje głos rozsądku ostrzegający przed alienacją i dehumanizacją relacji międzyludzkich.
Ciekawie przedstawiona została tu również potrzeba antropomorfizacji. Okazuje się, że ludzie nadają lalkom nie tylko imiona, ale także przypisują im historie czy charaktery. Co więcej, relacje z lalkami, jak pokazuje Stusińska, wymagają od użytkowników zaangażowania – od troski o ich fizyczny stan, po codzienne rytuały, które coraz bardziej przypominają relacje z partnerem czy członkiem rodziny. Czy nie tak rodzi się więź? Ludzie rozmawiają ze swoimi zwierzętami, samochodami, a teraz także z lalkami czy aplikacjami AI. To już przestaje dziwić, ale z drugiej strony, Autorka trafnie zwaraca uwagę na fakt, że w relacjach tych tkwi pewna ironia: podczas gdy jesteśmy skłonni przypisywać maszynom ludzkie cechy, nadal potrafimy odmawiać podstawowych praw ludziom o innym kolorze skóry, wyznaniu czy orientacji. Czujecie ten dysonans? Bo ja bardzo!
Wątek zwracający uwagę na ciemniejszą stronę technologii, w którym Stusińska wspomima o robotach i aplikacjach, takich jak Replika, które początkowo miały pomagać w żałobie czy samotności, a szybko ewoluowały w produkty komercyjne to temat, który z pewnością będę chciała objąć szerszą refleksją. Użytkownicy technologii zapominają, że w tle zawsze działa firma, która gromadzi dane, kontroluje interakcje, a w skrajnych przypadkach – ma władzę nad "życiem" naszej maszyny, którą traktujemy jak kogoś bliskiego, partnera. Głosy oburzenia użytkowników, które podniosły się po centralnym resecie maszyn zdają się być zasadne, choć dla nas, patrzących na to z boku, mogą się wydać absurdalne.
Podsumowując, "Deus Sex Machina" to nie tylko reportaż o relacjach z maszynami, ale także przenikliwa analiza ludzkich potrzeb i słabości. Gwarantuję, że po jej przeczytaniu w waszej głowie zrodzi się mnóstwo pytań i każde będzie domagało się głębokiej analizy. Stusińska prowokuje bowiem do refleksji nad tym, jak rozwój technologii redefiniuje nasze relacje i gdzie powinna leżeć granica pomiędzy człowiekiem a maszyną.
No więc jak? Czy roboty nas pokochają? A może to raczej my pokochamy wizję, którą sami sobie stworzyliśmy, aby móc nią wypełnić pustkę powstałą w rzeczywistych relacjach międzyludzkich? 🤔
Reportaż Ewy Stusińskiej "Deus Sex Machina. Czy roboty nas pokochają?" to prowokująca i wnikliwa analiza miejsca technologii w najbardziej intymnych sferach ludzkiego życia. Autorka zabiera czytelnika w świat, gdzie granice pomiędzy człowiekiem a maszyną zacierają się, a pytania o miłość, s.ks i emocje nabierają nowego wymiaru w obliczu rozwoju sztucznej inteligencji i...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPamiętam, jakie wrażenie zrobił na mnie film "Miłość Larsa" z moim ulubionym Ryan'em Goslingiem w roli głównej. Pamiętam też film "Ona". Wydawało się wtedy, że taka miłość do plastikowej lalki, lub do systemu operacyjnego to melodia przyszłości. No i ta przyszłość nadeszła. Historia mężczyzny, który "żyje" razem z gumową lalką, zajmującego się pomaganiem innym ludziom, przykłady podobnych sytuacji i próba przeanalizowania powodów, dla których ludzie coraz częściej szukają "miłości" w świecie robotów. Ciekawe, zastanawiające, zatrważające... (?)
Pamiętam, jakie wrażenie zrobił na mnie film "Miłość Larsa" z moim ulubionym Ryan'em Goslingiem w roli głównej. Pamiętam też film "Ona". Wydawało się wtedy, że taka miłość do plastikowej lalki, lub do systemu operacyjnego to melodia przyszłości. No i ta przyszłość nadeszła. Historia mężczyzny, który "żyje" razem z gumową lalką, zajmującego się pomaganiem innym ludziom,...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCzęść reportażowa jest ciekawa, komentarz socjologiczny momentami trafny, momentami daleki od moich własnych obserwacji i wniosków, ale warto poznać inną perspektywę.
Część reportażowa jest ciekawa, komentarz socjologiczny momentami trafny, momentami daleki od moich własnych obserwacji i wniosków, ale warto poznać inną perspektywę.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPowiem tak... to było coś nowego. „Deus Sex Machina” to książka, która stąpa po delikatnym, cienkim i kruchym lodzie. Przekracza granicę między ciałem a technologią, namiętnością a zimnym procesorem. Przeczytanie jej zajęło mi dwa dni (więc już mamy pierwszą oznakę, że lektura mnie totalnie pochłonęła). Autorka przedstawia relację człowieka z robotem, ale w sposób, który rozmywa wyraźne linie, splatając metaliczny chłód z ludzkim ciepłem, a kody algorytmów z kodem serca.
Książka jest treściwa i niezwykle ciekawa – autorka wnikliwie śledzi nie tylko wzajemne oddziaływanie człowieka i maszyny, ale także nasze pragnienia, obawy, tęsknoty. W tej relacji dostrzega coś więcej niż fascynację technologią – odsłania nam ludzkie dążenie do intymności. Historia głównego bohatera Krzysztofa trochę mną wstrząsnęła. Przyznam, że nie mam aż tak otwartego umysłu, aby mieć wewnętrzne przyzwolenie na intymne związki ludzi z robotami, ale może nie idę z duchem czasu, może jestem lekko zacofana... I don’t know. Może kiedyś coś się we mnie zmieni, ale na ten moment jest, to dla mnie nie do pojęcia Dlatego czytając tę książkę, przez większość czasu miała takie — wtf... co tu się odwala.
Po zakończeniu lektury zostało mi mnóstwo refleksji, które wciąż krążą mi po głowie: czy technologia, która nas otacza, naprawdę zmienia nas samych? Czy przekraczamy właśnie cienką granicę, za którą nie ma powrotu? Czy takie związki i relacje za kilka lat będę na porządku dziennym? Do czego to wszystko zmierza? Książka ta to więcej niż futurystyczna wizja – to lustrzane odbicie naszych dążeń, lęków i pragnień. Ja po jej przeczytaniu jestem przerażona. Polecam przeczytać.
Powiem tak... to było coś nowego. „Deus Sex Machina” to książka, która stąpa po delikatnym, cienkim i kruchym lodzie. Przekracza granicę między ciałem a technologią, namiętnością a zimnym procesorem. Przeczytanie jej zajęło mi dwa dni (więc już mamy pierwszą oznakę, że lektura mnie totalnie pochłonęła). Autorka przedstawia relację człowieka z robotem, ale w sposób, który...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toRzadko sięgam po literaturę faktu, ale cieszę się, że zrobiłam wyjątek dla tego tytułu. Temat seks-robotów oraz historie ich użytkowników są tutaj tak naprawdę tylko punktem wyjścia do rozważań na temat antropologii, feminizmu, przyszłości i postępu technologicznego. "Deus sex machina..." skłoniła mnie do refleksji, których wcześniej nie miałam, i choćby za to należy się tej książce wysoka ocena. Do tego jest naprawdę dobrze napisana, autorka sprawnie przeplata części bardziej informacyjne wątkami narracyjnymi. Połknęłam w dwa dni i uważam, że było warto.
Rzadko sięgam po literaturę faktu, ale cieszę się, że zrobiłam wyjątek dla tego tytułu. Temat seks-robotów oraz historie ich użytkowników są tutaj tak naprawdę tylko punktem wyjścia do rozważań na temat antropologii, feminizmu, przyszłości i postępu technologicznego. "Deus sex machina..." skłoniła mnie do refleksji, których wcześniej nie miałam, i choćby za to należy się...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toGłównym bohaterem książki jest Krzysztof. Po wielu latach rozczarowań związkami z nieodpowiednimi kobietami, postanowił w sklepie internetowym zakupić robota, który stanie się jego towarzyszką życiową. I chociaż ciągle brzmi to nieprawdopodobnie, takich osób jak Krzysztof jest całkiem spore grono. Może nie każdy z nich mieszka w jednym domu z byłą żoną i swoją robotyczną partnerką, ale te drugie stają się coraz popularniejsze.
I nie chodzi tu tylko o zaspokajanie podstawowych popędów człowieka, ta relacja może być o wiele głębsza. Z pomocą przyszła sztuka inteligencja, dzięki której możliwe jest stworzenie takich modeli językowych, które będą w stanie porozumieć się z nami, a także przeprowadzić konwersację. Nieprzypadkowo mówi się, że dużym problemem międzyludzkim jest przytłaczające poczucie samotności, które najbardziej odczuwaliśmy w trakcie pandemii. Obecnie większość rzeczy możemy załatwić przez internet, jedynie pisząc czy też zwyczajnie rozmawiając. Jednak żadna rozmowa nie zastąpi nam bliskości drugiego człowieka. I tu właśnie rozwiązaniem stają się roboty, które są z nami i raczej nigdy nas nie opuszczą. W przypadku Krzysztofa zbyt często dawał z siebie wiele, nie otrzymując prawie nic w zamian. Agata, jego robotyczna partnera, daje mu poczucie bezpieczeństwa, jest przy nim, nie narzeka, zawsze jest chętna i gotowa. Dla samotnych mężczyzn z niską samooceną te kwestie są niezwykle ważne.
Powiem Wam, że miałam mieszane uczucia w trakcie lektury. Niby doskonale zdaję sobie sprawę z tych wszystkich przemian, które dzięki gwałtownemu rozwojowi nowych technologii dzieją się tak szybko, ale osobiście jeszcze się z takimi przypadkami nie spotkałam. Dla mnie jest to ciągle temat taki mocno science-fiction, aczkolwiek nie wydaje mi się, żebym miała coś przeciwko, gdyby mi przyjaciel na spotkanie przyprowadził robotkę, mówiąc, że to jego nowa partnerka. Na pewno z przyjemnością bym ją poznała – podobnie jak znajome Krzysztofa, które pomagają mu w doborze odpowiednich ubrań dla ukochanych czy chodzą razem na spacery. A właściwie jeżdżą, bo Agata, jako tańszy model, nie opanowała chodzenia, stąd Krzysztof wozi ją w wózku jak przerośnięte dziecko. Ale żyje z nią szczęśliwy, a przecież oto w życiu chodzi. I dodatkowo nikogo nie krzywdzi i nikt też już nie krzywdzi jego. Sytuacja win win.
„Deus Sex Machina” to książka, która zmusza do refleksji zarówno w trakcie czytania jak i po jego zakończeniu. Autorka przywołuje ciekawe eksperymenty z robotami w roli głównej – jakie człekokształtne maszyny wywoływały reakcje osób trzecich. Ciekawość zwykle brała górę, ale też bardzo często sprowadzało się to do krzywdzenia takiej dużej, bądź co bądź, lalki. Pojawienie się takich robotów zmusi nas do zweryfikowania naszego podejścia do moralności, bo z jednej strony jest to tylko robot, ale jednak potrafi myśleć i zachowywać się jak człowiek. I tu pojawi się pewien dysonans, który może budzić spory dyskomfort. Zapowiadają się naprawdę ciekawe czasy, gdy te technologie upowszechnią się jeszcze bardziej.
Ewa Stusińska stworzyła niezwykle ciekawy reportaż, poruszając tematy, które coraz większym przebojem wkraczają w życie każdego z nas. Sztuczna inteligencja weszła pod strzechy domów, dzięki upowszechnieniu się i większej dostępności modeli językowych, które ciągle się rozwijają. Jednak czym innym jest rozmowa na chacie, a czym innym wyglądający jak człowiek robot, który może się stać naszym codziennym towarzyszem – myślę, że tu jednak droga do akceptacji jeszcze trochę potrwa. Szczególnie w naszym kraju, gdzie ciągle niektóre prawa człowieka nie funkcjonują prawidłowo. A co dopiero takie związki z robotami. Ale jestem dobrej myśli! Zachęcam do lektury – na pewno pobudzi Was intelektualnie i zmusi do myślenia.
recenzja pochodzi z bloga: poprostumadusia.pl
Głównym bohaterem książki jest Krzysztof. Po wielu latach rozczarowań związkami z nieodpowiednimi kobietami, postanowił w sklepie internetowym zakupić robota, który stanie się jego towarzyszką życiową. I chociaż ciągle brzmi to nieprawdopodobnie, takich osób jak Krzysztof jest całkiem spore grono. Może nie każdy z nich mieszka w jednym domu z byłą żoną i swoją robotyczną...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMimo dostępu do Internetu, a co za tym idzie sporej liczby ludzi z całego świata, okazuje się, że wiele z nas żyje w samotności. Ostatnio przesłuchałam też książkę o incelach i przegrywach, co wpisuje się w temat. Nie umiemy tworzyć trwałych relacji i związków. Sporą rolę odgrywa też fakt, że kobiety się emancypują i zdecydowanie więcej kobiet niż mężczyzn ma wykształcenie wyższe. Co za tym idzie szukają raczej partnerów ze swojej półki, a ci niżej zamiast szukać problemu w sobie - rozwijają nienawiść do kobiet. Rozkręca się podmiotowe traktowanie i brak szacunku.
Tutaj wchodzi rynek se.slalek czy też robotów o charakterze sek.ualnym. Co prawda historia sięga czasów pierwszych robotów i pierwszych lalek o takim charakterze, ale większość reportażu dotyczy czasów najnowszych. A te okazały się dla mnie sporym szokiem. Można zamówić sobie robota i tworzyć z nim związek. Można takiego robota odtworzyć na podobieństwo np swojej byłej. Mało tego, wszystkie segsualnie aktywne otwory również można zaprogramować na wzór kogoś, kogo znamy lub z kim tworzyliśmy związek.
Aspekt historyczny jest tu fajnym wprowadzeniem, ale największym szokiem okazało się dla mnie właśnie omówienie czasów najnowszych. Z jednej strony mam myśli, że ok, właśnie ci samotni mogą sobie stworzyć związek z taką lalką wzbogaconą o AI. Albo ci o potrzebach, których nie zrealizują w związku, mogą je spełnić z lalką. Z drugiej strony - jak to napędza jeszcze większa podmiotowość kobiet, jak może skłaniać ku ped.filii! Momentami czułam wręcz obrzydzenie.
Kolejną warstwą tego reportażu jest próba wyjaśnienia, czy AI to już osobny byt i czy roboty mają swoje prawa? Był to dla mnie ciekawy wątek, jednak wg mnie obecnie prosty do wyjaśnienia - tak długo, jak AI nie stworzy czegoś sama, a nie na wzór wgranych danych, tak długo nie mamy co myśleć o autonomii.
Mimo dostępu do Internetu, a co za tym idzie sporej liczby ludzi z całego świata, okazuje się, że wiele z nas żyje w samotności. Ostatnio przesłuchałam też książkę o incelach i przegrywach, co wpisuje się w temat. Nie umiemy tworzyć trwałych relacji i związków. Sporą rolę odgrywa też fakt, że kobiety się emancypują i zdecydowanie więcej kobiet niż mężczyzn ma wykształcenie...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPotrzebowałam kilku dni, żeby poukładać sobie w głowie, co chcę powiedzieć o tej książce. Przechodziłam z fazy zachwytu nad tym, czego się dowiedziałam, do fazy "to była najdziwniejsza rzecz, jaką czytałam, i o Matko Bosko, co się z tym światem wyprawia". Było dziwnie, czasami nawet bardzo, ale nie żałuję tej literackiej przygody.
Perspektywa bycia w związku z robotycznym partnerem jest dla mnie totalną abstrakcją. Jestem ekstrawertykiem i nie wyobrażam sobie tego, że mój świat nagle zamyka się do robota, z którym śpię, z którym rozmawiam i którego określam mianem swojego życiowego partnera. Nie jestem typem człowieka, który uważa, że manipulowanie wgranymi w robota wspomnieniami, żeby usunąć te złe, może przynieść jakiekolwiek korzyści. Swoją osobowość i charakter budowałam przez lata, wchodząc w relacje z innymi ludźmi, popełniałam błędy, które były dla mnie lekcją na przyszłość, przeżywałam radości i smutki, ale dzięki temu jestem sobą, nie umiałabym zamknąć się w wygodnej dla mnie bańce, bo w żaden sposób by mnie to nie rozwijało. Są jednak ludzie, którzy nie wyobrażają sobie życia takiego jak moje, dla których roboty są partnerami, formą terapii, pozwalającą części z nich znów wyjść do ludzi. I o nich jest ta publikacja.
Autorka przedstawia nam między innymi Krzysztofa, który mieszka w domu z byłą żoną i Agatą, robotyczną partnerką zamówioną przez internet. I nie, to nie jest fikcja literacka. Przyznaję szczerze, że czytanie o życiu Krzysztofa z Agatą niejednokrotnie sprawiło, że wychodziłam ze swojej strefy komfortu, między innymi gdy czytałam o zbliżeniach z robotem. Starałam się zrozumieć, co doprowadziło go do takiego miejsca w życiu, w którym się znalazł, autorka dokładnie to opisała, ale trudno mi z tym przejść do porządku dziennego.
Ewa Stusińska pokazuje, skąd wzięła się potrzeba tworzenia "lalek" dla mężczyzn, jak jej wygląd zmieniał się przez lata, co ludzie z nią robili. Opisuje różne badania i eksperymenty, niektóre z nich przyprawiały mnie o ciarki na całym ciele, mam tu na myśli między innymi fragmenty o agresji w stosunku do robotów przypominających ludzi. Są tutaj podejmowane także kwestie moralne dotyczące ich traktowania, a także tego, gdzie przebiega granica w ich uczłowieczeniu. Pojawiają się także odniesienia do filmów, co pozwala na lepsze zrozumienie pewnych aspektów.
To była wymagająca lektura, doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że nie jest dla każdego. Potrzeba czasu, żeby przez nią przejść, odradzam czytanie jej ciurkiem. Niesie ze sobą całkiem spory ciężar emocjonalny, z niektórych stron bije ogromna samotność człowieka, o którym czytamy. Ta książka daje sporo do myślenia i trzeba dać sobie przestrzeń do poukładania sobie w głowie pewnych kwestii. Dlaczego dla niektórych ludzi relacja z robotem jest czymś lepszym niż relacja z drugim człowiekiem. Odpowiednio zaprogramowany robot nie rani tak jak drugi człowiek, ale z drugiej strony jak to wpływa na rozwój osoby, która go zakupiła? Czy otwiera się na innych, a może wręcz przeciwnie - zamyka się w bezpiecznej bańce, coraz bardziej oddalając się od realnego świata. Przeczytanie niektórych fragmentów testowało moje granice, ale nie żałuję, że sięgnęłam po tę książkę. I na koniec jedna rzecz.
Potrzebowałam kilku dni, żeby poukładać sobie w głowie, co chcę powiedzieć o tej książce. Przechodziłam z fazy zachwytu nad tym, czego się dowiedziałam, do fazy "to była najdziwniejsza rzecz, jaką czytałam, i o Matko Bosko, co się z tym światem wyprawia". Było dziwnie, czasami nawet bardzo, ale nie żałuję tej literackiej przygody.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPerspektywa bycia w związku z robotycznym...
"Wszystko może się stać żywe, jeśli samotność osiągnie pewien poziom".
Według badań co czwarty mieszkaniec naszej planety czuje się samotny, coraz więcej osób albo wybiera życie w pojedynkę, albo jest do tego zmuszona. Związki się rozpadają, relacje bywają trudne do utrzymania.
Rocznie sprzedaje się ponad 50 tysięcy robotów se*sualnych. Lata technologicznego rozwoju dzielą je od gumowych lalek z usteczkami rozchylonymi w zapraszającym zdziwieniu. Androidy i gynoidy, model Harmony z wersją AI (może porozmawiać!), odpowiedź na sprecyzowane wybory odbiorców - tu nawet piegi mogą być umieszczone według zapotrzebowania. Ileż więcej niż jedynie obudowa dla trzech zasadniczych otworów!
Początek książki Ewy Stusińskiej sprawia wrażenie powieści, bo to historia Krzysztofa szukającego bielizny dla Agaty. Lalki, jak się okazuje. Zaczęło się dziwacznie, potem też tak bywało, ale przede wszystkim była to fascynująca lektura.
Autorka prowadzi nas przez lata prac nad coraz bardziej zaawansowaną techniką, sięga do legendy o damach podróży, czyli sztucznych kochankach towarzyszących marynarzom, śledzi realizację motywu Pigmaliona i Galatei, serwuje świetną opowieść o Kokoschce i jego obsesji na punkcie Almy Mahler, owocującej lalką - tworem kobietopodobnym. Sporo tu badań, opinii ekspertów, odniesień do nauki i kultury, podanych w taki sposób, że temat, który wcześniej wcale mnie nie interesował, śledziłam z zapartym tchem.
Jasne, są tu momenty wymagające cierpliwości, np. rozważania Krzysztofa o nawilżeniu i szukaniu zapachów, które w newralgicznych częściach robota dałyby złudzenie naturalnych. Ale to też wnosi sporo do treści.
Mnie szczególnie interesowały rozważania etyczne. Gdzie jest granica między człowiekiem a robotem? Kiedy powiedzieć "stop" uczłowieczeniu maszyny? Zakaz produkcji lalek-robotów o wyglądzie dzieci, stan tych oddawanych do reklamacji, wskazujący na użycie wobec nich przemocy - to daje sporo do myślenia.
I jak poradzić sobie ze świadomością, że coś, co pierwotnie służyło tylko zaspokojeniu potrzeb cielesnych, teraz staje się substytutem prawdziwej relacji. Substytutem albo jej idealną wersją...
"Wszystko może się stać żywe, jeśli samotność osiągnie pewien poziom".
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWedług badań co czwarty mieszkaniec naszej planety czuje się samotny, coraz więcej osób albo wybiera życie w pojedynkę, albo jest do tego zmuszona. Związki się rozpadają, relacje bywają trudne do utrzymania.
Rocznie sprzedaje się ponad 50 tysięcy robotów se*sualnych. Lata technologicznego rozwoju dzielą...