Książka spowodowała u mnie zapaść czytelniczą. Po dwóch i pół miesiąca dotarłem lekko za połowę, a od czterech tygodni nie przeczytałem ani strony. Nie potrafię zmusić się do sięgnięcia po ten tom. Postanowiłem dać sobie spokój i nie kończyć lektury.
Rzecz jest fantastyczna jedynie pozornie. Cały ten Ambergris mógłby się rozgrywać w dowolnym mieście Ameryki z kampusem, a szare kapelusze to dowolna wyodrębniona społeczność - Indianie, Żydzi, mormoni, czarni, geje, cokolwiek w tym rodzaju - której możemy przypisać jakieś mity i konflikt z mainstreamowym społeczeństwem. Jeśli odrzucimy ten na siłę dodany anturaż fantastyczny, to zostaje nam typowa drętwa obyczajówka. Główni bohaterowie to rodzeństwo. Ona prowadzi galerię sztuki, chla na umór i daje dupy na lewo i prawo. On jest historykiem, który próbuje przeforsować niepopularne tezy dotyczące historii owej wyodrębnionej społeczności i spotyka się w związku z tym z ostracyzmem. Dodatkowo jest wykładowcą na miejscowej uczelni i rucha studentki, co nie poprawia jego notowań. W międzyczasie zanurza się w ową wyodrębnioną społeczność i zostaje narkomanem. Niby próbuje z tym walczyć ale nie za bardzo, bardziej zajmuje go fochanie się na świat, że ten go nie rozumie. I tyle mniej więcej. Opowiedziane jest to monotonnie, bez bigla, kręcąc się nieustannie wokół tych samych wewnętrznych wydumek, raczej antypatycznych, rozpapranych bohaterów. Owe rozmyślania to głównie użalanie się nad sobą - świat to łajno a tu perły rzucane. Główną cechą obojga bohaterów jest egotyzm.
Rzecz jest napisana dość ładnym językiem i to ją jakoś ratuje. Ale to wszystko co można dobrego powiedzieć o tej powieści.
3/10
Książka spowodowała u mnie zapaść czytelniczą. Po dwóch i pół miesiąca dotarłem lekko za połowę, a od czterech tygodni nie przeczytałem ani strony. Nie potrafię zmusić się do sięgnięcia po ten tom. Postanowiłem dać sobie spokój i nie kończyć lektury.
Rzecz jest fantastyczna jedynie pozornie. Cały ten Ambergris mógłby się rozgrywać w dowolnym mieście Ameryki z kampusem, a...
Shriek: Posłowie można czytać jako fantastykę, można jako powieść psychologiczną (ale po cóż to rozdzielać?). Dla mnie to nr 1 współczesnej SF. Tak, nie Simmons, nie bełkoczący Watts, a VanderMeer.
Shriek: Posłowie można czytać jako fantastykę, można jako powieść psychologiczną (ale po cóż to rozdzielać?). Dla mnie to nr 1 współczesnej SF. Tak, nie Simmons, nie bełkoczący Watts, a VanderMeer.
Powalająca wyobraźnia autora z kunsztownym, zapierającym dech w piersiach językiem zakończyła się dla mnie najlepszym doświadczenie z literaturą new weird. POLECAM! Czytajcie pierwszą część, uwypukla każdą postać i miejsce przewijające się na kartach Shriek: Posłowie.
Powalająca wyobraźnia autora z kunsztownym, zapierającym dech w piersiach językiem zakończyła się dla mnie najlepszym doświadczenie z literaturą new weird. POLECAM! Czytajcie pierwszą część, uwypukla każdą postać i miejsce przewijające się na kartach Shriek: Posłowie.
Ambergris to potężne miasto, w którego zakamarkach czai się śmiertelnie groźna rasa Szarych Kapeluszy. Artystka, Janice Shriek, pisze posłowie do książki swojego młodszego brata, Duncana. Mężczyzna spędził lata na badaniu podziemi miasta, a jego siostra opowiada, jak jego życie wyglądało z jej perspektywy.
„Shriek: Posłowie” jest powieścią, która przeleżała u mnie swoje. Zakupiłam ją na pierwszym roku studiów, w jakimś dyskoncie, chcąc poznać jakieś książki z „Uczty Wyobraźni” Maga. Dopiero po fakcie zorientowałam się, że to drugi tom z serii i odłożyłam czytanie na później. I „później” stało się „teraz”: w końcu kolejna książka Jeffa VanderMeera jest już za mną.
Szczerze przyznam jednak, że sama nie do końca wiem, co o tej powieści myślę. VanderMeer to człowiek o bardzo dobrych pomysłach i wyćwiczonym warsztacie, co w tej książce widać. Mało który autor byłby w stanie poprowadzić tego typu powieść tak, aby czytelnik nie gubił się w treści. Z jednej strony dostajemy tu bowiem narrację pierwszoosobową Janice Shirek. Z drugiej jednak w nawiasach wypowiada się jej brat, Duncan, komentując słowa swojej siostry. Wielu innych autorów mogłoby nie udźwignąć takiej narracji, a temu autorowi ta wychodzi bardzo płynnie. Na dodatek sama relacja rodzeństwa jest chyba jednym z najciekawszych elementów „Shrieku”.
Przy tym jednak moje zainteresowanie historią mogłabym określić mianem średniego. Opis z tyłu okładki obiecuje czytelnikowi wielkie tajemnice i skandale, a ja tego w treści książki szczególnie nie odczuwam. Ta książka VanderMeera z jednej strony osadza akcję w fikcyjnym mieście, ale z drugiej skupia się na kwestiach bardzo przyziemnych i obyczajowych. Opowiada o skupionym na swojej pracy historyku, problemach rodzinnych, romansach i świecie wydawniczym, a sprawy związane ze światem przedstawionym spycha w tło. Muszę jednak oddać, że dzięki temu to „tło” ma w sobie coś ciekawego i mrocznego, ale to było za mało, abym bezustannie czuła się skupiona na lekturze.
Ponadto VanderMeer przyzwyczaił mnie do dzieł raczej krótkich. Konkretnych i przepełnionych treścią. W trakcie lektury „Shrieku” miałam jednak wrażenie, że całość jest niepotrzebnie wydłużona, a odczucie, że pomijając dziesięć stron nie stracę niczego z treści wcale nie jest szczególnie dobre. Być może miałam takie wrażenie przez nieznajomość poprzedniej części z serii. Z tego, co mi wiadomo (choć mogę się tu mylić) tamta część to zupełnie inna historia, osadzona w tym samym mieście. Może jednak gdybym poznawała serię po kolei byłabym bardziej przywiązana do samego Ambergris, co zwiększyłoby moje zainteresowanie opisami VanderMeera. Ale kto wie. W tej chwili „Miasto szaleńców i świętych” nie jest najlepiej dostępne i pewnie prędko nie zweryfikuje tej wiedzy. Nie jestem więc w stanie w pełni ocenić tej książki.
Jeff VanderMeer jest autorem, który nie trafi do wszystkich – to nie ulega wątpliwości. Ja spotkania z tym tytułem nie żałuję, choć nie sądzę, bym do niego wróciła: przynajmniej nie mam poczucia, że zalega na mojej półce. Twórczość tego pana warto sprawdzić, choć chyba niekoniecznie od tej konkretnie pozycji. Naprawdę wydaje mi się, że wydłużenie książki do czterystu zapisanych drobnym druczkiem stron nie wyszło tej historii na dobre. Jak na razie odnoszę wrażenie, że VanderMeer najlepiej radzi sobie w formie stosunkowo krótkiej, będącej gdzieś na pograniczu opowiadania i powieści.
Ambergris to potężne miasto, w którego zakamarkach czai się śmiertelnie groźna rasa Szarych Kapeluszy. Artystka, Janice Shriek, pisze posłowie do książki swojego młodszego brata, Duncana. Mężczyzna spędził lata na badaniu podziemi miasta, a jego siostra opowiada, jak jego życie wyglądało z jej perspektywy.
„Shriek: Posłowie” jest powieścią, która przeleżała u mnie swoje....
Mój stosunek do tej książki jest ambiwalentny. Z jednej strony bardzo ciekawa forma, ciekawie skonstruowany świat i wielowątkowa fabuła - z drugiej nadmierne ściany tekstu, spowalniające akcje i sprawiające, że chwilami po prostu brnąłem dalej.
Niemniej - książka w pamięci raczej pozostanie (w pozytywnym sensie).
Mój stosunek do tej książki jest ambiwalentny. Z jednej strony bardzo ciekawa forma, ciekawie skonstruowany świat i wielowątkowa fabuła - z drugiej nadmierne ściany tekstu, spowalniające akcje i sprawiające, że chwilami po prostu brnąłem dalej.
Niemniej - książka w pamięci raczej pozostanie (w pozytywnym sensie).
Oniryczna i nostalgiczna. Książka, która jest posłowiem do dzieła powstałego w świecie Ambergris. Janice Shriek opowiada historię swoją i swojego brata, który dostrzega pewne zagrożenia, o których nikt nie chce mówić. Smutne, interesujące, ujawniające kolejne szczegóły mrocznego miasta. Widać wiele rozwiązań, które zostały później rozwinięte w trylogii "Southern Reach". VanderMeer świetnie się czuje jako gawędziarz i opowiada jakże niespiesznym tempem. Muszę przyznać, że zżyłem się z miastem i bohaterami, i trochę szkoda mi ich opuszczać. Rewelacyjna uczta!
Oniryczna i nostalgiczna. Książka, która jest posłowiem do dzieła powstałego w świecie Ambergris. Janice Shriek opowiada historię swoją i swojego brata, który dostrzega pewne zagrożenia, o których nikt nie chce mówić. Smutne, interesujące, ujawniające kolejne szczegóły mrocznego miasta. Widać wiele rozwiązań, które zostały później rozwinięte w trylogii "Southern...
Zacząłem czytać pierwszą część tej trylogii. Dwójkę, czyli Shrieka ominąłem i przeskoczyłem do trzeciej. Po paru latach zatęskniłem za tym światem i zacząłem czytać. Dwójka jest słabsza od trójki, ale też trzyma klimat. Trójka zostawiła na mojej wyobraźni ślad aż do teraz, Shriek mniej. Najlepiej jak wiadomo całość czytać po kolei ;) Jednak warto było wrócić. Szkoda, że to już koniec.
Zacząłem czytać pierwszą część tej trylogii. Dwójkę, czyli Shrieka ominąłem i przeskoczyłem do trzeciej. Po paru latach zatęskniłem za tym światem i zacząłem czytać. Dwójka jest słabsza od trójki, ale też trzyma klimat. Trójka zostawiła na mojej wyobraźni ślad aż do teraz, Shriek mniej. Najlepiej jak wiadomo całość czytać po kolei ;) Jednak warto było wrócić. Szkoda, że to...
"Shriek: Posłowie" to drugi tom trylogii Ambergris. Pozwolę sobie wspomnieć także o poprzedniku - "Mieście szaleńców i świętych" z założeniem, że czytelnik zapoznał się z cyklem chronologicznie. Jeśli tak nie było - opinia może zawierać spoilery (może się okazać, że ich uniknę, ponieważ, jak zawsze, piszę bez jakiegoś konkretnego planu, spisując luźne spostrzeżenia na temat lektury). Ta koncepcja wydała mi się najodpowiedniejsza, ponieważ ta część zawiera naprawdę mnóstwo nawiązań do poprzednika, nawet sam tytuł "Shriek: Posłowie" nawiązuje do jednego z tekstów, wchodzących w skład "Miasta...".
Uniwersum Ambergris jest niesamowicie dopracowane i bardzo dobrze przemyślane. Miasto ma konkretną historię, z którą czytelnik może zapoznać się dość dokładnie w pierwszym tomie. "Miasto szaleńców i świętych" stanowi (dość dokładne) wprowadzenie w różne aspekty Ambergris. Czyta się to koszmarnie, jak podręcznik, czasami nawet gorzej (pomijając nieco lżejsze fragmenty napisane w formie opowiadań i listów), ale warto się przemęczyć - znajomość tej pozycji przydaje "Posłowiu" głębi, pozwala zanurzyć się w lekturze i zapomnieć, że akcja toczy się w nieistniejącym świecie - i to jest chyba największy atut tej książki. W mojej przygodzie z literaturą fantastyczną, zwiedziłam wiele wspaniałych światów, ale po raz pierwszy spotykam się z uniwersum tak dokładnie i rozmyślnie zaplanowanym, że lektura książki osadzonym w nim nie różni się od lektury powieści realistycznych - po zmęczeniu opasłego "Miasta...", miałam tak dokładny wgląd w świat przedstawiony, że zamiast skupiać się na nim samym, zgłębiałam mechanizmy psychiczne bohaterów, jak w powieści psychologicznej.
Czytelnik, po zakończeniu pierwszego tomu, zaczynając drugi, zostaje postawiony w pozycji szarego obywatela (choć, w kontekście tej akurat książki, sformułowanie "szary obywatel" może się wydać co najmniej niewłaściwe - tak się składa, że główni antagoniści tudzież obiekt fascynacji jednego z dwójki głównych bohaterów, określa się mianem szarych kapeluszy), znającego plotki, szerzące się w mieście, najbardziej kluczowe ambergriańskie teksty i orientującego się w najważniejszych osobistościach. "Posłowie" wzbogaca o kontekst osobisty. Oczami Janice i Duncana Shriek, poznaje postaci wspomniane wcześniej jako ludzi, co, z kolei, umożliwia postawienie się w sytuacji znajomego obydwu narratorów. Warsztat VanderMeera (swoją drogą: bardzo dobry), tylko pomaga w odnalezieniu empatii dla każdego z bohaterów. Z uwagi na specyfikę tekstu, styl raczej nie trafi w gusta miłośników prostego (choć i tak jest trzysta razy bardziej przystępny niż w "Mieście..."), zwięzłego języka, jest on natomiast idealny dla fanów Lovecrafta, "Viriconium" Harrisona (zdarzyło mi się nawet nazwać Ambergris "tym lepszym Viriconium") i Uczty Wyobraźni jako takiej (czytelnikowi, który przebrnął przez, na przykład dylogię "Księga Wszystkich Godzin" Ambergris niestraszne!). Wkrótce wyruszam na spotkanie z ostatnią częścią cyklu - "Finchem". Nie byłabym sobą, gdybym nie przeczytała opinii pozostałych użytkowników na temat tej książki. Podobno mają się w nich znaleźć odpowiedzi na dręczące mnie (i zapewne pozostałych czytelników) pytania i rozwiązanie wielu tajemnic miasta. Dlatego opinia o świecie przedstawionym może ulec zmianie.
Jedyne niedociągnięcia (spoilerowate, ale warto to wiedzieć, nawet jeśli się książki jeszcze nie czytało, bo nie są to ważne szczegóły, ale wnikliwemu czytelnikowi wadzą), jakie znalazłam w "Posłowiu" nie są winą autora, lecz tłumacza, którego podejrzewam o zupełne zignorowanie pierwszego tomu - zostały mi w pamięci dwa błędy (chociaż zapewne było ich jeszcze parę) w płci postaci. Po pierwsze - Martin Lake nie miał kochanki, lecz kochanka. Po drugie - Raffe była kobietą.
Generalnie, uważam, że to jedna z lepszych pozycji w gatunku, przez popełnienie której, VanderMeer zaczął mi się wydawać współczesnym Lovecraftem. Fani Samotnika z Providence powinni być zachwyceni.
UWAGA SUBIEKTYWIZM I SPOILERY:
Czytałam "Shriek: Posłowie" w dość przykrych okolicznościach, niedawno zmarła bliska mi osoba. Nie wspominałabym o tym fakcie, gdyby nie to, że w tekście znalazły się opisy uczuć bohaterów, bardzo przypominające to, co działo się w mojej głowie. Opisy stanów psychicznych Janice, gdy próbowała popełnić samobójstwo, czy też pogrzebu Bonmota wciąż żyją mi w głowie, przypominają nieco metaforę kondycji ludzkiej w momencie straty. Miało to wpływ katarktyczny, a książka, która jest w stanie doprowadzić do osobistego katharsis, w moim odczuciu, zasługuje na polecenie znacznie bardziej niż pozycja po prostu "dobra".
"Shriek: Posłowie" to drugi tom trylogii Ambergris. Pozwolę sobie wspomnieć także o poprzedniku - "Mieście szaleńców i świętych" z założeniem, że czytelnik zapoznał się z cyklem chronologicznie. Jeśli tak nie było - opinia może zawierać spoilery (może się okazać, że ich uniknę, ponieważ, jak zawsze, piszę bez jakiegoś konkretnego planu, spisując luźne spostrzeżenia na temat...
Może nie powinnam zaczynać od tej książki, skoro to tom 2 ale cóż tam.
Nie porywa, ale może nie musi. Akcja toczy się raczej wolno, dając czas na "zwiedzanie" miasta i bohaterów. Wtręty Duncana dodają bardzo dużo smaku, wiedzy o sytuacji i o interakcjach w rodzeństwie. Dla mnie to trochę jak opowieść snuta przez przyjaciela. Fabuła nie ma wiele akcji, ale jest pasjonująca bo jest blisko. Kreacja świata jest przednia, on po prostu jest, niezależnie od mojego zdania o nim. Także może nie najłatwiejsza w czytaniu lektura, ale polecam
Może nie powinnam zaczynać od tej książki, skoro to tom 2 ale cóż tam.
Nie porywa, ale może nie musi. Akcja toczy się raczej wolno, dając czas na "zwiedzanie" miasta i bohaterów. Wtręty Duncana dodają bardzo dużo smaku, wiedzy o sytuacji i o interakcjach w rodzeństwie. Dla mnie to trochę jak opowieść snuta przez przyjaciela. Fabuła nie ma wiele akcji, ale jest pasjonująca...
Mimo tego, że jest to drugi tom trylogii o Ambergris (mieście-państwie w którym dzieje się akcja książki), ja zaczynałam przygodę z nim od "Fincha", który jest ostatnim tomem. Niestety "Shriek: Posłowie" był dla mnie pożegnaniem z Ambergris, które zakończyło się nadal trwającym kacem książkowym.
Książka to posłowie napisane przez Janice Shriek do "Hoegbottońskiego przewodnika po wczesnej historii miasta Ambergris" napisanego przed Duncana Shrieka (sam przewodnik znajduje się pierwszej części trylogii "Mieście szaleńców i świętych"). Z początku rzeczywiście wydaje się, że będzie to posłowie, jednak z czasem zaczyna się ono rozrastać i przekształcać w biografię rodzeństwa Shrieków.
Konstrukcja powieści jest w mojej opinii genialna, ponieważ czytelnik czuje, że Ambergris jest rzeczywiste, a w rękach trzyma historię prawdziwego człowieka. Książka ma dwójkę narratorów; Janice, która napisała całość oraz Duncana, który wprowadził korektę i dodatkowo wypowiada się w nawiasach; opisuje wydarzenie za swojego punktu widzenia, wtrąca ciekawostki lub komentuje postępowanie Janice. Dodatkowo książka opatrzona jest komentarzem ambergiańskiego wydawcy.
Ze względu na konwencję jaką przyjął VanderMeer (lub Janice) wydarzenia w książce nie są przedstawione chronologicznie. Janice na początku zarysowuje kilka ważniejszych wydarzeń, które potem omawia w dalszej części książki lub na samym końcu. Jak dla mnie jest to kolejny przemyślany zabieg autora, który wzbudza w czytelniku ciekawość odkrywając po kolei części układanki. Jednak jeśli kogoś lektura nie zainteresuje od początku to raczej jej nie skończy. Dodatkowo zdecydowanie warto wcześniej sięgnąć po poprzedni tom, ponieważ dużo łatwiej jest zrozumieć tło powieści i relacje między bohaterami.
9/10 Jeff VanderMeer kolejny raz bardzo realistycznie przedstawia dopracowany świat Ambergris i tworzy podwaliny pod kolejny tom cyklu coraz bardziej pokazując świat Szarych Kapeluszy.
Mimo tego, że jest to drugi tom trylogii o Ambergris (mieście-państwie w którym dzieje się akcja książki), ja zaczynałam przygodę z nim od "Fincha", który jest ostatnim tomem. Niestety "Shriek: Posłowie" był dla mnie pożegnaniem z Ambergris, które zakończyło się nadal trwającym kacem książkowym.
Książka to posłowie napisane przez Janice Shriek do "Hoegbottońskiego...
Monumentalne dzieło Vandermeera to new-weird jak ta lala, fantastyka najwyższego sortu. Absolutne objawienie tego miesiąca, unikatowa, wspaniała epopeja odmiennych stylów literackich i ultra interesującego świata przedstawionego. Jeden z najbardziej niezwykłych projektów, z jakimi dane mi było do tej pory się zetknąć. Na ok. 1500 stronach trzech powieści Jeff Vandermeer tworzy fantasmagoryczno-realistyczną wizję miasta, które stopniowo poddawane jest wewnętrznej inwazji, powierzchownie toczone jest rakiem anarchii i szaleństwa, patrząc dogłębnie jest to jednak efekt klasycznego najazdu obcych. Ale czy aby na pewno? Rzeczywistość przenika się z iluzją, wszechobecne spory i grzyby sprawiają wrażenie, że Ambergris to miraż zbiorowej halucynacji pacjentów psychiatryka. Oszałamiająca rozmachem, przesycona zgnilizną i dekadencją wizja miasta upadku i anarchii, gdzie to, co spaja jest zbudowane z wilgoci i miękkiej materii. Trylogia o Ambergris jest wyzwaniem dla czytelnika, ale na tyle przystępnym i zwyczajnie ciekawym, że wystarczy samozaparcie, by przebrnąć przez całość do ostatecznego poznania istoty szarych kapeluszy. Bo to właśnie szare kapelusze są elementem który dosłownie i w przenośni spaja miasto i trylogię o Ambergris w jedną całość.
"Shriek: Posłowie" - kanwą opowieści są przenikające się losy Janice Shriek, jej brata Duncana Shrieka oraz jego protegowanej Mary Gabon, opowiedziane mocno subiektywnie przez tą pierwszą, skomentowane w didaskaliach przez tego drugiego, w zamierzeniu posłowie do "Hoegbottońskiego przewodnika po wczesnej historii miasta Ambergris" autorstwa właśnie Duncana Shrieka, w rzeczywistości pamiętnik rodzinny, stanowiący także istotne i właściwe wprowadzenie do genezy szarych kapeluszy, dopowiedzianej potem w "Finchu". Forma pamiętnika oraz subiektywizm Janice Shriek sprawiają, że "Shriek: Posłowie" czyta się dosyć ciężko momentami, niemniej to tutaj znajduje się najlepszy wątek całej trylogii, a więc opis wydarzeń podczas jednego z Festiwali Słodkowodnej Kałamarnicy. To, co się dzieje na tych kilkunastu stronach dosłownie wgniata w fotel i powoduje opad szczęki. Najsłabszy jest motyw romansu Shrieka z Mary Gabon, trochę za dużo tutaj maślanki i różowych okularów. Oprócz tego oczywiście także tutaj Vandermeer nie bawi się w ciuciubabkę i nie ułatwia czytelnikowi życia z ogromną łatwością tworząc "Shrieka" Posłowie" jako pełnokrwisty pamiętnik pod względem stylu i konceptu.
Monumentalne dzieło Vandermeera to new-weird jak ta lala, fantastyka najwyższego sortu. Absolutne objawienie tego miesiąca, unikatowa, wspaniała epopeja odmiennych stylów literackich i ultra interesującego świata przedstawionego. Jeden z najbardziej niezwykłych projektów, z jakimi dane mi było do tej pory się zetknąć. Na ok. 1500 stronach trzech powieści Jeff Vandermeer...
Powieść, która ze względu na swoją fabularną otoczkę klasyfikowana jest jako fantastyka. Tak naprawdę jednak Szare Kapelusze i wszystko, co się z nimi wiąże, jest tylko scenografią. Bardzo atrakcyjną, to przyznaję, ale jednak "tylko" nią. "Shriek: Posłowie" czytałem raczej jako dramat obyczajowy, opowieść o obsesjach i życiowych decyzjach, które coraz bardziej zawężają nasze możliwości, aż w końcu znajdujemy się w punkcie docelowym, z którego nie ma już odwrotu. A przynajmniej tak się wydaje. Dwutorowa narracja pokazuje bowiem, jak bardzo oszukujemy siebie, w jak wielkim stopniu pozostajemy niewolnikami własnych fałszywych przekonań. Jeff Vandermeer stworzył wciągającą fabułę. Ale jego narracja wywoływała u mnie skrajne reakcje. Chwilami spijałem słowa całkowicie zafascynowany. Były jednak i takie momenty, kiedy irytowały mnie zbyt nudne w moich oczach opisy. Niemniej jednak jest to autor, na którego będę w przyszłości zwracał baczniejszą uwagę.
Powieść, która ze względu na swoją fabularną otoczkę klasyfikowana jest jako fantastyka. Tak naprawdę jednak Szare Kapelusze i wszystko, co się z nimi wiąże, jest tylko scenografią. Bardzo atrakcyjną, to przyznaję, ale jednak "tylko" nią. "Shriek: Posłowie" czytałem raczej jako dramat obyczajowy, opowieść o obsesjach i życiowych decyzjach, które coraz bardziej zawężają...
Kontynuacja doskonałej i jednocześnie najbardziej noatorskiej i najbardziej nietypowej książki jaką w zyciu czytałem - "Miasta szaleńców i świętych". Troche się jej obawiałem, lękałem się, że nie sporosta moim oczekiwaniom, co spowoduję, że kolejny autor dołączy do grona jedengo z wielu pisarzy z jakimi się zetknąłem.
Dodam, że pomimo tych wygórowanych oczekiwań i obaw książka przerosła moje najśmielsze oczekiwania. Zniszczyła mnie, zabiła, powaliła na kolana i utwierdziła ostatecznie w przekonaniu, że w końcu znalazłem autora, którego moge postawić na równi z Jackiem Dukajem, co dotychczas wydawało mi się niemozliwe. Dzieki Vandermeerowi new weird stało się moim ulubionym pogatunkiem fantastyki.
Klimat jaki stworzył Vandrmeer w tej i poprzedniej pozycji są tak unikalne, że próżno szukać czegoś podobnego.
Owszem nie są to ksiązki dla każdego z uwagi na specyficzny styl autora, jednak dla ludzi, którzy szukają w literaturze ciągle czegoś nowego - tak jak ja - ksiązka będzie wprost idealna. Ja pochłonałem ją w kilka dni, dosłownie zyjąc Ambergrirs, jakby to było rzeczywiste miasto, a nie wytwór wyobraźni autora. Wprost brakuję mi słów do opisania co się ze mną działo podczs czytania tej powieści.
Jeśli zatem szukacie czegoś nowego i niezwykłego, czegoś innego, czegoś strasznego i przerażającego, czegoś co zniszczy was atmosferą i klimatem, czegoś co na nowo zdefiniuję fantastykę, sięgajcie po tę pozycję.
Mistrzostwo świata!!!
Kontynuacja doskonałej i jednocześnie najbardziej noatorskiej i najbardziej nietypowej książki jaką w zyciu czytałem - "Miasta szaleńców i świętych". Troche się jej obawiałem, lękałem się, że nie sporosta moim oczekiwaniom, co spowoduję, że kolejny autor dołączy do grona jedengo z wielu pisarzy z jakimi się zetknąłem.
Dodam, że pomimo tych wygórowanych oczekiwań i obaw...
Janice Shriek, już u schyłku swego życia, pisze posłowie do dzieła napisanego przez jej młodszego brata Duncana. Jego treść powoli rozrasta się do epopei rodzinnej, będącej również fragmentem historii Ambergris oraz jego tajemnic. Duncan nie był zwyczajnym człowiekiem, tak jak Ambergris nie jest zwyczajnym miastem. W jego podziemiach żyje zepchnięta na margines nacja określana mianem "szare kapelusze", która kiedyś rządziła tym miejscem. Historycy do dziś spierają się o zjawisko zwane "Ciszą", bardziej możliwe, że boją się odkryć prawdę. Mało kto odważył się zejść do podziemi, ale Samuelowi Tonsure'owi udało się przetrwać i swoje doświadczenia spisać w formie dziennika. Zafascynowany dziełem Duncan Shriek, młody i pełen pasji historyk zanurza się w świat szarych kapeluszy, aby odkryć kim są i do czego zmierzają. Pojawia się również kobieta, Mary Sabon, kolejny krok ku całkowitemu upadkowi. Od lat konkurujące ze sobą wydawnictwa: Dom Hoegbottoma oraz Dom Frankwrithe'a i Lewdena przeszły na inny poziom zwalczania - jaki czytelnikowi nie przyszedłby do głowy, w każdym razie nieprędko.
Jeff VanderMeer wykreował naprawdę intrygujące miasto otoczone grzybami i dziwnymi rasami. Czasem zwyczajne, innym razem opisy przenoszą czytelnika w oniryczny wymiar upstrzony mgłą i feerią barw. Chwilami staje się brudne i surowe, odbija się w nim echo wyrzutów sumienia z przeszłości i skarga pokrzywdzonych. W jednej chwili chcesz tam być by po kilku stronach uciec jak najdalej się da. Ambergris wsiąka w umysł, wbija haki w ludzką świadomość i popycha do dziwnych zachowań. Chociaż "Shriek: Posłowie" jest kroniką życia Janice, byłej bywalczyni salonów i właścicielki świetnie prosperującej galerii, to jednak miasto i jego oddziaływanie grają pierwsze skrzypce.
Budowa powieści z początku przypomina zlepek chaotycznie prezentowanych historii. Jednak każda z nich prowadzi do kolejnej, zazębia się z inną i jeszcze rozjaśnia sens zupełnie innej. Do tego ciekawym i ubarwiającym zagraniem są dopiski Duncana do posłowia Janice. Pozwala to poznać stosunek do wydarzeń z dwóch stron oraz wziąć poprawkę na nieomylność analiz autorki. VanderMeer zdecydowanie lubi stawiać przed czytelnikami wyzwania poprzez wielowątkowość doprowadzoną do formy skołtunionego kłębka i za to jestem gotowa składać mu podziękowania. Poza ciekawą historią otrzymałam niezłe ćwiczenie koncentracji. Na minus muszę zaliczyć pojawiające się dłużyzny. Ponieważ to moje pierwsze spotkanie z Jeffem, nie wiem czy rozwlekłe egzystencjalne monologi Janice były efektem zamierzonym czy zwyczajnie nieudanym.
Podsumowując, "Shriek: Posłowie" to kawał świetnej literatury. Stworzony przez niego świat, którego centrum i sensem jest przyciągające i zarazem złowieszcze Ambergris, znalazł swoje miejsce w moim sercu. Sami bohaterowie wywołują skrajne uczucia. Raz miałam ochotę pocieszyć, raz wysłać do podziemi na spotkanie z szarymi kapeluszami. A wojna wydawnictw zupełnie mnie zaskoczyła formą - co innego sobie wyobrażałam. Jeśli chcecie wybrać się do tego miasta, sięgnijcie najpierw po "Miasto szaleńców i świętych", a zaczynając jak ja, również odnajdziecie się w historii Janice i Duncana oraz ludzi, których spotkali na swojej drodze.
Janice Shriek, już u schyłku swego życia, pisze posłowie do dzieła napisanego przez jej młodszego brata Duncana. Jego treść powoli rozrasta się do epopei rodzinnej, będącej również fragmentem historii Ambergris oraz jego tajemnic. Duncan nie był zwyczajnym człowiekiem, tak jak Ambergris nie jest zwyczajnym miastem. W jego podziemiach żyje zepchnięta na margines nacja...
Cholernie obawiałem się tej książki, bowiem przyzwyczaiłem się, do tego, że Jeff VanderMeer, podobnie, jak M. John Harrison, lubuje się w "dręczeniu" czytelnika na wiele rozlicznych sposobów: od prowadzenia fabuły niezwykle splątanymi ścieżkami - którymi podążając, nie wolno w żadnym wypadku pozwolić sobie na rozproszenie uwagi, należy zachować pełną koncentrację i czujność - poprzez kreację bohaterów, których motywacje są niejasne, losy zagmatwane a czyny irracjonalne, aż do doprowadzania do kompletnego "skołowacenia" w końcówce, w której nie wiemy, co jest prawdą a co tylko imaginacją tychże postaci.
A jednak udało się autorowi całkowicie zawładnąć wyobraźnią - "Shriek: Posłowie" jest doskonałym uzupełnieniem "Miasta szaleńców i świętych" a jednocześnie jestem pewien, że ponownie sięgnięcie po pierwszą z książek z cyklu o Ambergis, całkowicie zmieniłoby jej odbiór, nadałoby nowy sens i głębię temu, co zostało tam wcześniej spisane.
Ponadto książka jest - oczywiście - bardziej spójna (w przeciwieństwie do "Miasta szaleńców i świętych" mamy tu do czynienia z bardziej tradycyjną formą opowieści, która mimo zaburzeń chronologii i narracji w często polemicznym dwugłosie, ma swój wstęp, swoje rozwinięcie i zakończenie), bardziej wciągająca fabularnie (zwłaszcza w drugiej połowie) i "okraszona" licznymi nawiązaniami do "Miasta..." (znani bohaterowie pojawiają się w dalszym, lub bliższym tle, znane wydarzenia poznajemy z nowej, często zaskakującej perspektywy). Wszystko to sprawiło, że po raz kolejny dałem się porwać VanderMeerowi w tą oniryczną podróż do Ambergis. Chociaż, trzeba dodać, do najłatwiejszych ta wycieczka nie należała.
I jeszcze drobna uwaga: uważam, że "Shriek: Posłowie", można czytać bez znajomości "Miasta szaleńców i świętych", a kto wie, czy nawet nie lepszym zabiegiem byłoby zacząć właśnie od drugiej książki? Tego jednak, niestety, już się nie dowiem...
Cholernie obawiałem się tej książki, bowiem przyzwyczaiłem się, do tego, że Jeff VanderMeer, podobnie, jak M. John Harrison, lubuje się w "dręczeniu" czytelnika na wiele rozlicznych sposobów: od prowadzenia fabuły niezwykle splątanymi ścieżkami - którymi podążając, nie wolno w żadnym wypadku pozwolić sobie na rozproszenie uwagi, należy zachować pełną koncentrację i czujność...
Jeff VanderMeer należy do grona pisarzy obdarzonych zdumiewającą wyobraźnią, których powieści zalicza się do stosunkowo niedawno powstałego nurtu fantastyki - New Weird. „Shriek: Posłowie” to druga książka, z trzech wydanych do dnia dzisiejszego, opowiadająca o fikcyjnym mieście Ambergris. Łączy w sobie elementy biografii, barwnej powieści historycznej i pamiętnika. Nowatorskim pomysłem jest zamieszczenie na ostatnich stronach utworu nieoficjalnej ścieżki dźwiękowej wybranej osobiście przez Jeffa VanderMeera. Bez zarzutu oddaje ona klimat książki.
Czytając „Shriek: Posłowie” odnosi się wrażenie, że nie jest to książka atrakcyjna dla przeciętnego czytelnika. Trudno się w nią wgryźć, a bez znajomości „Miasta Szaleńców i Świętych” staje się to wręcz niemożliwe. Nie ułatwia sprawy dość jednostajna fabuła i statyczne przedstawianie wydarzeń. Niektóre z nich miały ogromną szansę porwać odbiorcę, ale niestety nie udało im się stać czymś więcej niż elementami pomagającymi utrzymać koncentrację. Jedynie czytelnik spragniony powieści ambitnej, przy której niezbędne jest skupienie, nie dozna rozczarowania. Książka VanderMeera to prawdziwe czytelnicze wyzwanie, które bez wątpienia warto podjąć.
Wyjątkowy klimat przenika każdą stronę książki i to właśnie dzięki niemu jest ona tak unikatowa. Tworzy go przede wszystkim wizja fascynującego miasta nazywanego Ambergris. Wywołuje psychodeliczne odczucia zmieniające się w niepokój, a czasem nawet przerażenie. Rzeczywistość miesza się w nim z ułudą. Miasto wraz z każdą kolejną wizytą odsłania przed czytelnikiem inne oblicze (maskę?). Dogłębne poznanie go jest rzeczą niewykonalną. Choć w niniejszej powieści pełni zaledwie rolę tła, wzbudza równie silne emocje jak w „Mieście Szaleńców i Świętych”. Dzięki szarym kapeluszom, rdzennym mieszkańcom Ambergris, wizja zyskuje na tajemniczości. Wiem, że „Finch” ma wyjawić ich największy sekret i trochę tego żałuję.
Kolejnym wartym uwagi aspektem prozy VanderMeera jest stylizowanie tekstów. Wydaje się to być naturalne, ale w rzeczywistości niewielu pisarzy stosuje ten zabieg. W „Shriek: Posłowie” odnosi się on do całej struktury powieści. Jest niechronologiczna, panuje w niej chaos. Można być pewnym, że właśnie tak wyglądałoby posłowie napisane przez Janice Shriek. Patrząc na to z innego punktu widzenia, dochodzi się do wniosku, że autor ma kłopoty ze stworzeniem spójnego, uporządkowanego tekstu. Znając jednak inne książki VanderMeera, wiem, że to pierwsza teza jest właściwa, a każdy element został przemyślany i powstał w konkretnym celu. Zabieg stylizowania odnajdujemy także w zderzeniu wypowiedzi autorstwa Duncana i Janice - rodzeństwa i jednocześnie głównych bohaterów. Subiektywna narracja siostry jest nierzadko ironicznie komentowana przez jej brata. Czytelnik poznaje dwa punkty widzenia niektórych sytuacji i wydawać by się mogło, że czyta o różnych wydarzeniach, gdy tymczasem mowa jest o jednym i tym samym.
Gdybym nie znała wcześniej Uczty Wyobraźni, to sięgnęłabym po „Shriek: Posłowie” choćby ze względu na cudowną okładkę. Wszystkie w serii są oryginalne i inspirujące, ale ta wyjątkowo przypadła mi do gustu. Książkę oczywiście polecam, ale trzeba się nastawić, że nie jest to lekka lektura do autobusu. Dobrze też byłoby zapoznać się wcześniej z „Miastem Szaleńców i Świętych”.
Jeff VanderMeer należy do grona pisarzy obdarzonych zdumiewającą wyobraźnią, których powieści zalicza się do stosunkowo niedawno powstałego nurtu fantastyki - New Weird. „Shriek: Posłowie” to druga książka, z trzech wydanych do dnia dzisiejszego, opowiadająca o fikcyjnym mieście Ambergris. Łączy w sobie elementy biografii, barwnej powieści historycznej i pamiętnika....
Podobała mi się cała trylogia. Takie niby współczesne SF, a równocześnie ze sznytem klasyków. Fajnie prowadzona akcja i ciekawy świat.
Podobała mi się cała trylogia. Takie niby współczesne SF, a równocześnie ze sznytem klasyków. Fajnie prowadzona akcja i ciekawy świat.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka spowodowała u mnie zapaść czytelniczą. Po dwóch i pół miesiąca dotarłem lekko za połowę, a od czterech tygodni nie przeczytałem ani strony. Nie potrafię zmusić się do sięgnięcia po ten tom. Postanowiłem dać sobie spokój i nie kończyć lektury.
Rzecz jest fantastyczna jedynie pozornie. Cały ten Ambergris mógłby się rozgrywać w dowolnym mieście Ameryki z kampusem, a szare kapelusze to dowolna wyodrębniona społeczność - Indianie, Żydzi, mormoni, czarni, geje, cokolwiek w tym rodzaju - której możemy przypisać jakieś mity i konflikt z mainstreamowym społeczeństwem. Jeśli odrzucimy ten na siłę dodany anturaż fantastyczny, to zostaje nam typowa drętwa obyczajówka. Główni bohaterowie to rodzeństwo. Ona prowadzi galerię sztuki, chla na umór i daje dupy na lewo i prawo. On jest historykiem, który próbuje przeforsować niepopularne tezy dotyczące historii owej wyodrębnionej społeczności i spotyka się w związku z tym z ostracyzmem. Dodatkowo jest wykładowcą na miejscowej uczelni i rucha studentki, co nie poprawia jego notowań. W międzyczasie zanurza się w ową wyodrębnioną społeczność i zostaje narkomanem. Niby próbuje z tym walczyć ale nie za bardzo, bardziej zajmuje go fochanie się na świat, że ten go nie rozumie. I tyle mniej więcej. Opowiedziane jest to monotonnie, bez bigla, kręcąc się nieustannie wokół tych samych wewnętrznych wydumek, raczej antypatycznych, rozpapranych bohaterów. Owe rozmyślania to głównie użalanie się nad sobą - świat to łajno a tu perły rzucane. Główną cechą obojga bohaterów jest egotyzm.
Rzecz jest napisana dość ładnym językiem i to ją jakoś ratuje. Ale to wszystko co można dobrego powiedzieć o tej powieści.
3/10
Książka spowodowała u mnie zapaść czytelniczą. Po dwóch i pół miesiąca dotarłem lekko za połowę, a od czterech tygodni nie przeczytałem ani strony. Nie potrafię zmusić się do sięgnięcia po ten tom. Postanowiłem dać sobie spokój i nie kończyć lektury.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toRzecz jest fantastyczna jedynie pozornie. Cały ten Ambergris mógłby się rozgrywać w dowolnym mieście Ameryki z kampusem, a...
Shriek: Posłowie można czytać jako fantastykę, można jako powieść psychologiczną (ale po cóż to rozdzielać?). Dla mnie to nr 1 współczesnej SF. Tak, nie Simmons, nie bełkoczący Watts, a VanderMeer.
WIĘCEJ:
https://seczytam.blogspot.com/2020/04/jeff-vandermeer-shriek-posowie.html
Shriek: Posłowie można czytać jako fantastykę, można jako powieść psychologiczną (ale po cóż to rozdzielać?). Dla mnie to nr 1 współczesnej SF. Tak, nie Simmons, nie bełkoczący Watts, a VanderMeer.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWIĘCEJ:
https://seczytam.blogspot.com/2020/04/jeff-vandermeer-shriek-posowie.html
Powalająca wyobraźnia autora z kunsztownym, zapierającym dech w piersiach językiem zakończyła się dla mnie najlepszym doświadczenie z literaturą new weird. POLECAM! Czytajcie pierwszą część, uwypukla każdą postać i miejsce przewijające się na kartach Shriek: Posłowie.
Powalająca wyobraźnia autora z kunsztownym, zapierającym dech w piersiach językiem zakończyła się dla mnie najlepszym doświadczenie z literaturą new weird. POLECAM! Czytajcie pierwszą część, uwypukla każdą postać i miejsce przewijające się na kartach Shriek: Posłowie.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAmbergris to potężne miasto, w którego zakamarkach czai się śmiertelnie groźna rasa Szarych Kapeluszy. Artystka, Janice Shriek, pisze posłowie do książki swojego młodszego brata, Duncana. Mężczyzna spędził lata na badaniu podziemi miasta, a jego siostra opowiada, jak jego życie wyglądało z jej perspektywy.
„Shriek: Posłowie” jest powieścią, która przeleżała u mnie swoje. Zakupiłam ją na pierwszym roku studiów, w jakimś dyskoncie, chcąc poznać jakieś książki z „Uczty Wyobraźni” Maga. Dopiero po fakcie zorientowałam się, że to drugi tom z serii i odłożyłam czytanie na później. I „później” stało się „teraz”: w końcu kolejna książka Jeffa VanderMeera jest już za mną.
Szczerze przyznam jednak, że sama nie do końca wiem, co o tej powieści myślę. VanderMeer to człowiek o bardzo dobrych pomysłach i wyćwiczonym warsztacie, co w tej książce widać. Mało który autor byłby w stanie poprowadzić tego typu powieść tak, aby czytelnik nie gubił się w treści. Z jednej strony dostajemy tu bowiem narrację pierwszoosobową Janice Shirek. Z drugiej jednak w nawiasach wypowiada się jej brat, Duncan, komentując słowa swojej siostry. Wielu innych autorów mogłoby nie udźwignąć takiej narracji, a temu autorowi ta wychodzi bardzo płynnie. Na dodatek sama relacja rodzeństwa jest chyba jednym z najciekawszych elementów „Shrieku”.
Przy tym jednak moje zainteresowanie historią mogłabym określić mianem średniego. Opis z tyłu okładki obiecuje czytelnikowi wielkie tajemnice i skandale, a ja tego w treści książki szczególnie nie odczuwam. Ta książka VanderMeera z jednej strony osadza akcję w fikcyjnym mieście, ale z drugiej skupia się na kwestiach bardzo przyziemnych i obyczajowych. Opowiada o skupionym na swojej pracy historyku, problemach rodzinnych, romansach i świecie wydawniczym, a sprawy związane ze światem przedstawionym spycha w tło. Muszę jednak oddać, że dzięki temu to „tło” ma w sobie coś ciekawego i mrocznego, ale to było za mało, abym bezustannie czuła się skupiona na lekturze.
Ponadto VanderMeer przyzwyczaił mnie do dzieł raczej krótkich. Konkretnych i przepełnionych treścią. W trakcie lektury „Shrieku” miałam jednak wrażenie, że całość jest niepotrzebnie wydłużona, a odczucie, że pomijając dziesięć stron nie stracę niczego z treści wcale nie jest szczególnie dobre. Być może miałam takie wrażenie przez nieznajomość poprzedniej części z serii. Z tego, co mi wiadomo (choć mogę się tu mylić) tamta część to zupełnie inna historia, osadzona w tym samym mieście. Może jednak gdybym poznawała serię po kolei byłabym bardziej przywiązana do samego Ambergris, co zwiększyłoby moje zainteresowanie opisami VanderMeera. Ale kto wie. W tej chwili „Miasto szaleńców i świętych” nie jest najlepiej dostępne i pewnie prędko nie zweryfikuje tej wiedzy. Nie jestem więc w stanie w pełni ocenić tej książki.
Jeff VanderMeer jest autorem, który nie trafi do wszystkich – to nie ulega wątpliwości. Ja spotkania z tym tytułem nie żałuję, choć nie sądzę, bym do niego wróciła: przynajmniej nie mam poczucia, że zalega na mojej półce. Twórczość tego pana warto sprawdzić, choć chyba niekoniecznie od tej konkretnie pozycji. Naprawdę wydaje mi się, że wydłużenie książki do czterystu zapisanych drobnym druczkiem stron nie wyszło tej historii na dobre. Jak na razie odnoszę wrażenie, że VanderMeer najlepiej radzi sobie w formie stosunkowo krótkiej, będącej gdzieś na pograniczu opowiadania i powieści.
Ambergris to potężne miasto, w którego zakamarkach czai się śmiertelnie groźna rasa Szarych Kapeluszy. Artystka, Janice Shriek, pisze posłowie do książki swojego młodszego brata, Duncana. Mężczyzna spędził lata na badaniu podziemi miasta, a jego siostra opowiada, jak jego życie wyglądało z jej perspektywy.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„Shriek: Posłowie” jest powieścią, która przeleżała u mnie swoje....
Mój stosunek do tej książki jest ambiwalentny. Z jednej strony bardzo ciekawa forma, ciekawie skonstruowany świat i wielowątkowa fabuła - z drugiej nadmierne ściany tekstu, spowalniające akcje i sprawiające, że chwilami po prostu brnąłem dalej.
Niemniej - książka w pamięci raczej pozostanie (w pozytywnym sensie).
Mój stosunek do tej książki jest ambiwalentny. Z jednej strony bardzo ciekawa forma, ciekawie skonstruowany świat i wielowątkowa fabuła - z drugiej nadmierne ściany tekstu, spowalniające akcje i sprawiające, że chwilami po prostu brnąłem dalej.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNiemniej - książka w pamięci raczej pozostanie (w pozytywnym sensie).
Oniryczna i nostalgiczna. Książka, która jest posłowiem do dzieła powstałego w świecie Ambergris. Janice Shriek opowiada historię swoją i swojego brata, który dostrzega pewne zagrożenia, o których nikt nie chce mówić. Smutne, interesujące, ujawniające kolejne szczegóły mrocznego miasta. Widać wiele rozwiązań, które zostały później rozwinięte w trylogii "Southern Reach". VanderMeer świetnie się czuje jako gawędziarz i opowiada jakże niespiesznym tempem. Muszę przyznać, że zżyłem się z miastem i bohaterami, i trochę szkoda mi ich opuszczać. Rewelacyjna uczta!
Oniryczna i nostalgiczna. Książka, która jest posłowiem do dzieła powstałego w świecie Ambergris. Janice Shriek opowiada historię swoją i swojego brata, który dostrzega pewne zagrożenia, o których nikt nie chce mówić. Smutne, interesujące, ujawniające kolejne szczegóły mrocznego miasta. Widać wiele rozwiązań, które zostały później rozwinięte w trylogii "Southern...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNajnormalniejsza część "trylogii" Ambergris. Dobra, ładna powieść, pisana z perspektywy jednej z prominentnych obywatelek miasta, Janice Shriek.
Najnormalniejsza część "trylogii" Ambergris. Dobra, ładna powieść, pisana z perspektywy jednej z prominentnych obywatelek miasta, Janice Shriek.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZacząłem czytać pierwszą część tej trylogii. Dwójkę, czyli Shrieka ominąłem i przeskoczyłem do trzeciej. Po paru latach zatęskniłem za tym światem i zacząłem czytać. Dwójka jest słabsza od trójki, ale też trzyma klimat. Trójka zostawiła na mojej wyobraźni ślad aż do teraz, Shriek mniej. Najlepiej jak wiadomo całość czytać po kolei ;) Jednak warto było wrócić. Szkoda, że to już koniec.
Zacząłem czytać pierwszą część tej trylogii. Dwójkę, czyli Shrieka ominąłem i przeskoczyłem do trzeciej. Po paru latach zatęskniłem za tym światem i zacząłem czytać. Dwójka jest słabsza od trójki, ale też trzyma klimat. Trójka zostawiła na mojej wyobraźni ślad aż do teraz, Shriek mniej. Najlepiej jak wiadomo całość czytać po kolei ;) Jednak warto było wrócić. Szkoda, że to...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Shriek: Posłowie" to drugi tom trylogii Ambergris. Pozwolę sobie wspomnieć także o poprzedniku - "Mieście szaleńców i świętych" z założeniem, że czytelnik zapoznał się z cyklem chronologicznie. Jeśli tak nie było - opinia może zawierać spoilery (może się okazać, że ich uniknę, ponieważ, jak zawsze, piszę bez jakiegoś konkretnego planu, spisując luźne spostrzeżenia na temat lektury). Ta koncepcja wydała mi się najodpowiedniejsza, ponieważ ta część zawiera naprawdę mnóstwo nawiązań do poprzednika, nawet sam tytuł "Shriek: Posłowie" nawiązuje do jednego z tekstów, wchodzących w skład "Miasta...".
Uniwersum Ambergris jest niesamowicie dopracowane i bardzo dobrze przemyślane. Miasto ma konkretną historię, z którą czytelnik może zapoznać się dość dokładnie w pierwszym tomie. "Miasto szaleńców i świętych" stanowi (dość dokładne) wprowadzenie w różne aspekty Ambergris. Czyta się to koszmarnie, jak podręcznik, czasami nawet gorzej (pomijając nieco lżejsze fragmenty napisane w formie opowiadań i listów), ale warto się przemęczyć - znajomość tej pozycji przydaje "Posłowiu" głębi, pozwala zanurzyć się w lekturze i zapomnieć, że akcja toczy się w nieistniejącym świecie - i to jest chyba największy atut tej książki. W mojej przygodzie z literaturą fantastyczną, zwiedziłam wiele wspaniałych światów, ale po raz pierwszy spotykam się z uniwersum tak dokładnie i rozmyślnie zaplanowanym, że lektura książki osadzonym w nim nie różni się od lektury powieści realistycznych - po zmęczeniu opasłego "Miasta...", miałam tak dokładny wgląd w świat przedstawiony, że zamiast skupiać się na nim samym, zgłębiałam mechanizmy psychiczne bohaterów, jak w powieści psychologicznej.
Czytelnik, po zakończeniu pierwszego tomu, zaczynając drugi, zostaje postawiony w pozycji szarego obywatela (choć, w kontekście tej akurat książki, sformułowanie "szary obywatel" może się wydać co najmniej niewłaściwe - tak się składa, że główni antagoniści tudzież obiekt fascynacji jednego z dwójki głównych bohaterów, określa się mianem szarych kapeluszy), znającego plotki, szerzące się w mieście, najbardziej kluczowe ambergriańskie teksty i orientującego się w najważniejszych osobistościach. "Posłowie" wzbogaca o kontekst osobisty. Oczami Janice i Duncana Shriek, poznaje postaci wspomniane wcześniej jako ludzi, co, z kolei, umożliwia postawienie się w sytuacji znajomego obydwu narratorów. Warsztat VanderMeera (swoją drogą: bardzo dobry), tylko pomaga w odnalezieniu empatii dla każdego z bohaterów. Z uwagi na specyfikę tekstu, styl raczej nie trafi w gusta miłośników prostego (choć i tak jest trzysta razy bardziej przystępny niż w "Mieście..."), zwięzłego języka, jest on natomiast idealny dla fanów Lovecrafta, "Viriconium" Harrisona (zdarzyło mi się nawet nazwać Ambergris "tym lepszym Viriconium") i Uczty Wyobraźni jako takiej (czytelnikowi, który przebrnął przez, na przykład dylogię "Księga Wszystkich Godzin" Ambergris niestraszne!). Wkrótce wyruszam na spotkanie z ostatnią częścią cyklu - "Finchem". Nie byłabym sobą, gdybym nie przeczytała opinii pozostałych użytkowników na temat tej książki. Podobno mają się w nich znaleźć odpowiedzi na dręczące mnie (i zapewne pozostałych czytelników) pytania i rozwiązanie wielu tajemnic miasta. Dlatego opinia o świecie przedstawionym może ulec zmianie.
Jedyne niedociągnięcia (spoilerowate, ale warto to wiedzieć, nawet jeśli się książki jeszcze nie czytało, bo nie są to ważne szczegóły, ale wnikliwemu czytelnikowi wadzą), jakie znalazłam w "Posłowiu" nie są winą autora, lecz tłumacza, którego podejrzewam o zupełne zignorowanie pierwszego tomu - zostały mi w pamięci dwa błędy (chociaż zapewne było ich jeszcze parę) w płci postaci. Po pierwsze - Martin Lake nie miał kochanki, lecz kochanka. Po drugie - Raffe była kobietą.
Generalnie, uważam, że to jedna z lepszych pozycji w gatunku, przez popełnienie której, VanderMeer zaczął mi się wydawać współczesnym Lovecraftem. Fani Samotnika z Providence powinni być zachwyceni.
UWAGA SUBIEKTYWIZM I SPOILERY:
Czytałam "Shriek: Posłowie" w dość przykrych okolicznościach, niedawno zmarła bliska mi osoba. Nie wspominałabym o tym fakcie, gdyby nie to, że w tekście znalazły się opisy uczuć bohaterów, bardzo przypominające to, co działo się w mojej głowie. Opisy stanów psychicznych Janice, gdy próbowała popełnić samobójstwo, czy też pogrzebu Bonmota wciąż żyją mi w głowie, przypominają nieco metaforę kondycji ludzkiej w momencie straty. Miało to wpływ katarktyczny, a książka, która jest w stanie doprowadzić do osobistego katharsis, w moim odczuciu, zasługuje na polecenie znacznie bardziej niż pozycja po prostu "dobra".
"Shriek: Posłowie" to drugi tom trylogii Ambergris. Pozwolę sobie wspomnieć także o poprzedniku - "Mieście szaleńców i świętych" z założeniem, że czytelnik zapoznał się z cyklem chronologicznie. Jeśli tak nie było - opinia może zawierać spoilery (może się okazać, że ich uniknę, ponieważ, jak zawsze, piszę bez jakiegoś konkretnego planu, spisując luźne spostrzeżenia na temat...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMoże nie powinnam zaczynać od tej książki, skoro to tom 2 ale cóż tam.
Nie porywa, ale może nie musi. Akcja toczy się raczej wolno, dając czas na "zwiedzanie" miasta i bohaterów. Wtręty Duncana dodają bardzo dużo smaku, wiedzy o sytuacji i o interakcjach w rodzeństwie. Dla mnie to trochę jak opowieść snuta przez przyjaciela. Fabuła nie ma wiele akcji, ale jest pasjonująca bo jest blisko. Kreacja świata jest przednia, on po prostu jest, niezależnie od mojego zdania o nim. Także może nie najłatwiejsza w czytaniu lektura, ale polecam
Może nie powinnam zaczynać od tej książki, skoro to tom 2 ale cóż tam.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie porywa, ale może nie musi. Akcja toczy się raczej wolno, dając czas na "zwiedzanie" miasta i bohaterów. Wtręty Duncana dodają bardzo dużo smaku, wiedzy o sytuacji i o interakcjach w rodzeństwie. Dla mnie to trochę jak opowieść snuta przez przyjaciela. Fabuła nie ma wiele akcji, ale jest pasjonująca...
Mimo tego, że jest to drugi tom trylogii o Ambergris (mieście-państwie w którym dzieje się akcja książki), ja zaczynałam przygodę z nim od "Fincha", który jest ostatnim tomem. Niestety "Shriek: Posłowie" był dla mnie pożegnaniem z Ambergris, które zakończyło się nadal trwającym kacem książkowym.
Książka to posłowie napisane przez Janice Shriek do "Hoegbottońskiego przewodnika po wczesnej historii miasta Ambergris" napisanego przed Duncana Shrieka (sam przewodnik znajduje się pierwszej części trylogii "Mieście szaleńców i świętych"). Z początku rzeczywiście wydaje się, że będzie to posłowie, jednak z czasem zaczyna się ono rozrastać i przekształcać w biografię rodzeństwa Shrieków.
Konstrukcja powieści jest w mojej opinii genialna, ponieważ czytelnik czuje, że Ambergris jest rzeczywiste, a w rękach trzyma historię prawdziwego człowieka. Książka ma dwójkę narratorów; Janice, która napisała całość oraz Duncana, który wprowadził korektę i dodatkowo wypowiada się w nawiasach; opisuje wydarzenie za swojego punktu widzenia, wtrąca ciekawostki lub komentuje postępowanie Janice. Dodatkowo książka opatrzona jest komentarzem ambergiańskiego wydawcy.
Ze względu na konwencję jaką przyjął VanderMeer (lub Janice) wydarzenia w książce nie są przedstawione chronologicznie. Janice na początku zarysowuje kilka ważniejszych wydarzeń, które potem omawia w dalszej części książki lub na samym końcu. Jak dla mnie jest to kolejny przemyślany zabieg autora, który wzbudza w czytelniku ciekawość odkrywając po kolei części układanki. Jednak jeśli kogoś lektura nie zainteresuje od początku to raczej jej nie skończy. Dodatkowo zdecydowanie warto wcześniej sięgnąć po poprzedni tom, ponieważ dużo łatwiej jest zrozumieć tło powieści i relacje między bohaterami.
9/10 Jeff VanderMeer kolejny raz bardzo realistycznie przedstawia dopracowany świat Ambergris i tworzy podwaliny pod kolejny tom cyklu coraz bardziej pokazując świat Szarych Kapeluszy.
Mimo tego, że jest to drugi tom trylogii o Ambergris (mieście-państwie w którym dzieje się akcja książki), ja zaczynałam przygodę z nim od "Fincha", który jest ostatnim tomem. Niestety "Shriek: Posłowie" był dla mnie pożegnaniem z Ambergris, które zakończyło się nadal trwającym kacem książkowym.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka to posłowie napisane przez Janice Shriek do "Hoegbottońskiego...
Wielki elaborat o nudnym i depresyjnym oraz aspołecznym życiu rodziny Shrieków jest cudownym lekiem na bezsenność.
Więcej na: http://zgryzliwympiorem.blogspot.com/
Wielki elaborat o nudnym i depresyjnym oraz aspołecznym życiu rodziny Shrieków jest cudownym lekiem na bezsenność.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWięcej na: http://zgryzliwympiorem.blogspot.com/
Monumentalne dzieło Vandermeera to new-weird jak ta lala, fantastyka najwyższego sortu. Absolutne objawienie tego miesiąca, unikatowa, wspaniała epopeja odmiennych stylów literackich i ultra interesującego świata przedstawionego. Jeden z najbardziej niezwykłych projektów, z jakimi dane mi było do tej pory się zetknąć. Na ok. 1500 stronach trzech powieści Jeff Vandermeer tworzy fantasmagoryczno-realistyczną wizję miasta, które stopniowo poddawane jest wewnętrznej inwazji, powierzchownie toczone jest rakiem anarchii i szaleństwa, patrząc dogłębnie jest to jednak efekt klasycznego najazdu obcych. Ale czy aby na pewno? Rzeczywistość przenika się z iluzją, wszechobecne spory i grzyby sprawiają wrażenie, że Ambergris to miraż zbiorowej halucynacji pacjentów psychiatryka. Oszałamiająca rozmachem, przesycona zgnilizną i dekadencją wizja miasta upadku i anarchii, gdzie to, co spaja jest zbudowane z wilgoci i miękkiej materii. Trylogia o Ambergris jest wyzwaniem dla czytelnika, ale na tyle przystępnym i zwyczajnie ciekawym, że wystarczy samozaparcie, by przebrnąć przez całość do ostatecznego poznania istoty szarych kapeluszy. Bo to właśnie szare kapelusze są elementem który dosłownie i w przenośni spaja miasto i trylogię o Ambergris w jedną całość.
"Shriek: Posłowie" - kanwą opowieści są przenikające się losy Janice Shriek, jej brata Duncana Shrieka oraz jego protegowanej Mary Gabon, opowiedziane mocno subiektywnie przez tą pierwszą, skomentowane w didaskaliach przez tego drugiego, w zamierzeniu posłowie do "Hoegbottońskiego przewodnika po wczesnej historii miasta Ambergris" autorstwa właśnie Duncana Shrieka, w rzeczywistości pamiętnik rodzinny, stanowiący także istotne i właściwe wprowadzenie do genezy szarych kapeluszy, dopowiedzianej potem w "Finchu". Forma pamiętnika oraz subiektywizm Janice Shriek sprawiają, że "Shriek: Posłowie" czyta się dosyć ciężko momentami, niemniej to tutaj znajduje się najlepszy wątek całej trylogii, a więc opis wydarzeń podczas jednego z Festiwali Słodkowodnej Kałamarnicy. To, co się dzieje na tych kilkunastu stronach dosłownie wgniata w fotel i powoduje opad szczęki. Najsłabszy jest motyw romansu Shrieka z Mary Gabon, trochę za dużo tutaj maślanki i różowych okularów. Oprócz tego oczywiście także tutaj Vandermeer nie bawi się w ciuciubabkę i nie ułatwia czytelnikowi życia z ogromną łatwością tworząc "Shrieka" Posłowie" jako pełnokrwisty pamiętnik pod względem stylu i konceptu.
Monumentalne dzieło Vandermeera to new-weird jak ta lala, fantastyka najwyższego sortu. Absolutne objawienie tego miesiąca, unikatowa, wspaniała epopeja odmiennych stylów literackich i ultra interesującego świata przedstawionego. Jeden z najbardziej niezwykłych projektów, z jakimi dane mi było do tej pory się zetknąć. Na ok. 1500 stronach trzech powieści Jeff Vandermeer...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPowieść, która ze względu na swoją fabularną otoczkę klasyfikowana jest jako fantastyka. Tak naprawdę jednak Szare Kapelusze i wszystko, co się z nimi wiąże, jest tylko scenografią. Bardzo atrakcyjną, to przyznaję, ale jednak "tylko" nią. "Shriek: Posłowie" czytałem raczej jako dramat obyczajowy, opowieść o obsesjach i życiowych decyzjach, które coraz bardziej zawężają nasze możliwości, aż w końcu znajdujemy się w punkcie docelowym, z którego nie ma już odwrotu. A przynajmniej tak się wydaje. Dwutorowa narracja pokazuje bowiem, jak bardzo oszukujemy siebie, w jak wielkim stopniu pozostajemy niewolnikami własnych fałszywych przekonań. Jeff Vandermeer stworzył wciągającą fabułę. Ale jego narracja wywoływała u mnie skrajne reakcje. Chwilami spijałem słowa całkowicie zafascynowany. Były jednak i takie momenty, kiedy irytowały mnie zbyt nudne w moich oczach opisy. Niemniej jednak jest to autor, na którego będę w przyszłości zwracał baczniejszą uwagę.
Powieść, która ze względu na swoją fabularną otoczkę klasyfikowana jest jako fantastyka. Tak naprawdę jednak Szare Kapelusze i wszystko, co się z nimi wiąże, jest tylko scenografią. Bardzo atrakcyjną, to przyznaję, ale jednak "tylko" nią. "Shriek: Posłowie" czytałem raczej jako dramat obyczajowy, opowieść o obsesjach i życiowych decyzjach, które coraz bardziej zawężają...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKontynuacja doskonałej i jednocześnie najbardziej noatorskiej i najbardziej nietypowej książki jaką w zyciu czytałem - "Miasta szaleńców i świętych". Troche się jej obawiałem, lękałem się, że nie sporosta moim oczekiwaniom, co spowoduję, że kolejny autor dołączy do grona jedengo z wielu pisarzy z jakimi się zetknąłem.
Dodam, że pomimo tych wygórowanych oczekiwań i obaw książka przerosła moje najśmielsze oczekiwania. Zniszczyła mnie, zabiła, powaliła na kolana i utwierdziła ostatecznie w przekonaniu, że w końcu znalazłem autora, którego moge postawić na równi z Jackiem Dukajem, co dotychczas wydawało mi się niemozliwe. Dzieki Vandermeerowi new weird stało się moim ulubionym pogatunkiem fantastyki.
Klimat jaki stworzył Vandrmeer w tej i poprzedniej pozycji są tak unikalne, że próżno szukać czegoś podobnego.
Owszem nie są to ksiązki dla każdego z uwagi na specyficzny styl autora, jednak dla ludzi, którzy szukają w literaturze ciągle czegoś nowego - tak jak ja - ksiązka będzie wprost idealna. Ja pochłonałem ją w kilka dni, dosłownie zyjąc Ambergrirs, jakby to było rzeczywiste miasto, a nie wytwór wyobraźni autora. Wprost brakuję mi słów do opisania co się ze mną działo podczs czytania tej powieści.
Jeśli zatem szukacie czegoś nowego i niezwykłego, czegoś innego, czegoś strasznego i przerażającego, czegoś co zniszczy was atmosferą i klimatem, czegoś co na nowo zdefiniuję fantastykę, sięgajcie po tę pozycję.
Mistrzostwo świata!!!
Kontynuacja doskonałej i jednocześnie najbardziej noatorskiej i najbardziej nietypowej książki jaką w zyciu czytałem - "Miasta szaleńców i świętych". Troche się jej obawiałem, lękałem się, że nie sporosta moim oczekiwaniom, co spowoduję, że kolejny autor dołączy do grona jedengo z wielu pisarzy z jakimi się zetknąłem.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDodam, że pomimo tych wygórowanych oczekiwań i obaw...
Piękne, niesamowite... I zupełnie inne od ,,Podziemi Veniss".
Piękne, niesamowite... I zupełnie inne od ,,Podziemi Veniss".
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMroczna i niepokojąca ale także przejmująca opowieść o życiu i upadku.
Mroczna i niepokojąca ale także przejmująca opowieść o życiu i upadku.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJanice Shriek, już u schyłku swego życia, pisze posłowie do dzieła napisanego przez jej młodszego brata Duncana. Jego treść powoli rozrasta się do epopei rodzinnej, będącej również fragmentem historii Ambergris oraz jego tajemnic. Duncan nie był zwyczajnym człowiekiem, tak jak Ambergris nie jest zwyczajnym miastem. W jego podziemiach żyje zepchnięta na margines nacja określana mianem "szare kapelusze", która kiedyś rządziła tym miejscem. Historycy do dziś spierają się o zjawisko zwane "Ciszą", bardziej możliwe, że boją się odkryć prawdę. Mało kto odważył się zejść do podziemi, ale Samuelowi Tonsure'owi udało się przetrwać i swoje doświadczenia spisać w formie dziennika. Zafascynowany dziełem Duncan Shriek, młody i pełen pasji historyk zanurza się w świat szarych kapeluszy, aby odkryć kim są i do czego zmierzają. Pojawia się również kobieta, Mary Sabon, kolejny krok ku całkowitemu upadkowi. Od lat konkurujące ze sobą wydawnictwa: Dom Hoegbottoma oraz Dom Frankwrithe'a i Lewdena przeszły na inny poziom zwalczania - jaki czytelnikowi nie przyszedłby do głowy, w każdym razie nieprędko.
Jeff VanderMeer wykreował naprawdę intrygujące miasto otoczone grzybami i dziwnymi rasami. Czasem zwyczajne, innym razem opisy przenoszą czytelnika w oniryczny wymiar upstrzony mgłą i feerią barw. Chwilami staje się brudne i surowe, odbija się w nim echo wyrzutów sumienia z przeszłości i skarga pokrzywdzonych. W jednej chwili chcesz tam być by po kilku stronach uciec jak najdalej się da. Ambergris wsiąka w umysł, wbija haki w ludzką świadomość i popycha do dziwnych zachowań. Chociaż "Shriek: Posłowie" jest kroniką życia Janice, byłej bywalczyni salonów i właścicielki świetnie prosperującej galerii, to jednak miasto i jego oddziaływanie grają pierwsze skrzypce.
Budowa powieści z początku przypomina zlepek chaotycznie prezentowanych historii. Jednak każda z nich prowadzi do kolejnej, zazębia się z inną i jeszcze rozjaśnia sens zupełnie innej. Do tego ciekawym i ubarwiającym zagraniem są dopiski Duncana do posłowia Janice. Pozwala to poznać stosunek do wydarzeń z dwóch stron oraz wziąć poprawkę na nieomylność analiz autorki. VanderMeer zdecydowanie lubi stawiać przed czytelnikami wyzwania poprzez wielowątkowość doprowadzoną do formy skołtunionego kłębka i za to jestem gotowa składać mu podziękowania. Poza ciekawą historią otrzymałam niezłe ćwiczenie koncentracji. Na minus muszę zaliczyć pojawiające się dłużyzny. Ponieważ to moje pierwsze spotkanie z Jeffem, nie wiem czy rozwlekłe egzystencjalne monologi Janice były efektem zamierzonym czy zwyczajnie nieudanym.
Podsumowując, "Shriek: Posłowie" to kawał świetnej literatury. Stworzony przez niego świat, którego centrum i sensem jest przyciągające i zarazem złowieszcze Ambergris, znalazł swoje miejsce w moim sercu. Sami bohaterowie wywołują skrajne uczucia. Raz miałam ochotę pocieszyć, raz wysłać do podziemi na spotkanie z szarymi kapeluszami. A wojna wydawnictw zupełnie mnie zaskoczyła formą - co innego sobie wyobrażałam. Jeśli chcecie wybrać się do tego miasta, sięgnijcie najpierw po "Miasto szaleńców i świętych", a zaczynając jak ja, również odnajdziecie się w historii Janice i Duncana oraz ludzi, których spotkali na swojej drodze.
Janice Shriek, już u schyłku swego życia, pisze posłowie do dzieła napisanego przez jej młodszego brata Duncana. Jego treść powoli rozrasta się do epopei rodzinnej, będącej również fragmentem historii Ambergris oraz jego tajemnic. Duncan nie był zwyczajnym człowiekiem, tak jak Ambergris nie jest zwyczajnym miastem. W jego podziemiach żyje zepchnięta na margines nacja...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCholernie obawiałem się tej książki, bowiem przyzwyczaiłem się, do tego, że Jeff VanderMeer, podobnie, jak M. John Harrison, lubuje się w "dręczeniu" czytelnika na wiele rozlicznych sposobów: od prowadzenia fabuły niezwykle splątanymi ścieżkami - którymi podążając, nie wolno w żadnym wypadku pozwolić sobie na rozproszenie uwagi, należy zachować pełną koncentrację i czujność - poprzez kreację bohaterów, których motywacje są niejasne, losy zagmatwane a czyny irracjonalne, aż do doprowadzania do kompletnego "skołowacenia" w końcówce, w której nie wiemy, co jest prawdą a co tylko imaginacją tychże postaci.
A jednak udało się autorowi całkowicie zawładnąć wyobraźnią - "Shriek: Posłowie" jest doskonałym uzupełnieniem "Miasta szaleńców i świętych" a jednocześnie jestem pewien, że ponownie sięgnięcie po pierwszą z książek z cyklu o Ambergis, całkowicie zmieniłoby jej odbiór, nadałoby nowy sens i głębię temu, co zostało tam wcześniej spisane.
Ponadto książka jest - oczywiście - bardziej spójna (w przeciwieństwie do "Miasta szaleńców i świętych" mamy tu do czynienia z bardziej tradycyjną formą opowieści, która mimo zaburzeń chronologii i narracji w często polemicznym dwugłosie, ma swój wstęp, swoje rozwinięcie i zakończenie), bardziej wciągająca fabularnie (zwłaszcza w drugiej połowie) i "okraszona" licznymi nawiązaniami do "Miasta..." (znani bohaterowie pojawiają się w dalszym, lub bliższym tle, znane wydarzenia poznajemy z nowej, często zaskakującej perspektywy). Wszystko to sprawiło, że po raz kolejny dałem się porwać VanderMeerowi w tą oniryczną podróż do Ambergis. Chociaż, trzeba dodać, do najłatwiejszych ta wycieczka nie należała.
I jeszcze drobna uwaga: uważam, że "Shriek: Posłowie", można czytać bez znajomości "Miasta szaleńców i świętych", a kto wie, czy nawet nie lepszym zabiegiem byłoby zacząć właśnie od drugiej książki? Tego jednak, niestety, już się nie dowiem...
Cholernie obawiałem się tej książki, bowiem przyzwyczaiłem się, do tego, że Jeff VanderMeer, podobnie, jak M. John Harrison, lubuje się w "dręczeniu" czytelnika na wiele rozlicznych sposobów: od prowadzenia fabuły niezwykle splątanymi ścieżkami - którymi podążając, nie wolno w żadnym wypadku pozwolić sobie na rozproszenie uwagi, należy zachować pełną koncentrację i czujność...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJeff VanderMeer należy do grona pisarzy obdarzonych zdumiewającą wyobraźnią, których powieści zalicza się do stosunkowo niedawno powstałego nurtu fantastyki - New Weird. „Shriek: Posłowie” to druga książka, z trzech wydanych do dnia dzisiejszego, opowiadająca o fikcyjnym mieście Ambergris. Łączy w sobie elementy biografii, barwnej powieści historycznej i pamiętnika. Nowatorskim pomysłem jest zamieszczenie na ostatnich stronach utworu nieoficjalnej ścieżki dźwiękowej wybranej osobiście przez Jeffa VanderMeera. Bez zarzutu oddaje ona klimat książki.
Czytając „Shriek: Posłowie” odnosi się wrażenie, że nie jest to książka atrakcyjna dla przeciętnego czytelnika. Trudno się w nią wgryźć, a bez znajomości „Miasta Szaleńców i Świętych” staje się to wręcz niemożliwe. Nie ułatwia sprawy dość jednostajna fabuła i statyczne przedstawianie wydarzeń. Niektóre z nich miały ogromną szansę porwać odbiorcę, ale niestety nie udało im się stać czymś więcej niż elementami pomagającymi utrzymać koncentrację. Jedynie czytelnik spragniony powieści ambitnej, przy której niezbędne jest skupienie, nie dozna rozczarowania. Książka VanderMeera to prawdziwe czytelnicze wyzwanie, które bez wątpienia warto podjąć.
Wyjątkowy klimat przenika każdą stronę książki i to właśnie dzięki niemu jest ona tak unikatowa. Tworzy go przede wszystkim wizja fascynującego miasta nazywanego Ambergris. Wywołuje psychodeliczne odczucia zmieniające się w niepokój, a czasem nawet przerażenie. Rzeczywistość miesza się w nim z ułudą. Miasto wraz z każdą kolejną wizytą odsłania przed czytelnikiem inne oblicze (maskę?). Dogłębne poznanie go jest rzeczą niewykonalną. Choć w niniejszej powieści pełni zaledwie rolę tła, wzbudza równie silne emocje jak w „Mieście Szaleńców i Świętych”. Dzięki szarym kapeluszom, rdzennym mieszkańcom Ambergris, wizja zyskuje na tajemniczości. Wiem, że „Finch” ma wyjawić ich największy sekret i trochę tego żałuję.
Kolejnym wartym uwagi aspektem prozy VanderMeera jest stylizowanie tekstów. Wydaje się to być naturalne, ale w rzeczywistości niewielu pisarzy stosuje ten zabieg. W „Shriek: Posłowie” odnosi się on do całej struktury powieści. Jest niechronologiczna, panuje w niej chaos. Można być pewnym, że właśnie tak wyglądałoby posłowie napisane przez Janice Shriek. Patrząc na to z innego punktu widzenia, dochodzi się do wniosku, że autor ma kłopoty ze stworzeniem spójnego, uporządkowanego tekstu. Znając jednak inne książki VanderMeera, wiem, że to pierwsza teza jest właściwa, a każdy element został przemyślany i powstał w konkretnym celu. Zabieg stylizowania odnajdujemy także w zderzeniu wypowiedzi autorstwa Duncana i Janice - rodzeństwa i jednocześnie głównych bohaterów. Subiektywna narracja siostry jest nierzadko ironicznie komentowana przez jej brata. Czytelnik poznaje dwa punkty widzenia niektórych sytuacji i wydawać by się mogło, że czyta o różnych wydarzeniach, gdy tymczasem mowa jest o jednym i tym samym.
Gdybym nie znała wcześniej Uczty Wyobraźni, to sięgnęłabym po „Shriek: Posłowie” choćby ze względu na cudowną okładkę. Wszystkie w serii są oryginalne i inspirujące, ale ta wyjątkowo przypadła mi do gustu. Książkę oczywiście polecam, ale trzeba się nastawić, że nie jest to lekka lektura do autobusu. Dobrze też byłoby zapoznać się wcześniej z „Miastem Szaleńców i Świętych”.
Jeff VanderMeer należy do grona pisarzy obdarzonych zdumiewającą wyobraźnią, których powieści zalicza się do stosunkowo niedawno powstałego nurtu fantastyki - New Weird. „Shriek: Posłowie” to druga książka, z trzech wydanych do dnia dzisiejszego, opowiadająca o fikcyjnym mieście Ambergris. Łączy w sobie elementy biografii, barwnej powieści historycznej i pamiętnika....
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to