Nie umiem odpowiedzieć na pytanie, czy mi się ta książka podobała. Chwilami bardzo, chwilami w ogóle. Czyli standard, jeśli chodzi o humor brytyjski.
Co nie zmienia faktu, że sam fenomen Philomeny Cunk mnie fascynuje.
Specyficzna. Warta przeczytania.
Nie umiem odpowiedzieć na pytanie, czy mi się ta książka podobała. Chwilami bardzo, chwilami w ogóle. Czyli standard, jeśli chodzi o humor brytyjski.
Co nie zmienia faktu, że sam fenomen Philomeny Cunk mnie fascynuje.
W końcu się udało to skończyć. Kompletnie nie trafia do mnie ten rodzaj humoru, jest to po prostu głupie, nieśmieszne i pełne błędów (już w pewnym momencie nie byłam pewna, czy błąd ma być żartem, czy może faktycznie to błąd).<br/>Jedna wielka strata czasu, o wiele bardziej wolę czytać o Pieprznych Łąkach u Marcina Mortki.
W końcu się udało to skończyć. Kompletnie nie trafia do mnie ten rodzaj humoru, jest to po prostu głupie, nieśmieszne i pełne błędów (już w pewnym momencie nie byłam pewna, czy błąd ma być żartem, czy może faktycznie to błąd).<br/>Jedna wielka strata czasu, o wiele bardziej wolę czytać o Pieprznych Łąkach u Marcina Mortki.
Podczas czytania miałem wrażenie, że to nie to samo poczucie humoru co w "The World According to Cunk". Rzuciłem okiem na autorów i wygląda na to, że autorami są: Joel Morris, J.A. Hazeley i inni.
Jak zwykle znajomość realiów życia w Wielkiej Brytanii się przydaje, ale niektóre żarty są uniwersalne. Np. w przypadku żartowania z życia w jakimś mieście można wybrać prawie dowolne miasto średniej wielkości i żart do kogoś trafi.
Podczas czytania miałem wrażenie, że to nie to samo poczucie humoru co w "The World According to Cunk". Rzuciłem okiem na autorów i wygląda na to, że autorami są: Joel Morris, J.A. Hazeley i inni.
Jak zwykle znajomość realiów życia w Wielkiej Brytanii się przydaje, ale niektóre żarty są uniwersalne. Np. w przypadku żartowania z życia w jakimś mieście można wybrać prawie...
myślałam, że to książka pełna ciekawostek, po przeczytaniu czegoś się dowiem, niestety - to pełna sarkazmu książka bez żadnego przesłania - może taki był cel autorki i komuś się spodoba
myślałam, że to książka pełna ciekawostek, po przeczytaniu czegoś się dowiem, niestety - to pełna sarkazmu książka bez żadnego przesłania - może taki był cel autorki i komuś się spodoba
Świat przedstawiony w tej książce to rzeczywistość widziana przez liberalne okulary – przestrzeń, w której rzekomo można powiedzieć wszystko... o ile mieści się to w granicach poprawności politycznej i dominujących narracji zachodniego liberalizmu.
Autorka, znana brytyjska komiczka, stara się przekonać czytelnika, że angielski humor to wynik głębokiej, niemal psychotechnicznej diagnozy społecznej. Na szczęście, nie do końca tak jest. Choć rozumiem ten styl żartu i miejscami konstrukcja zdań jest celna, to jednak nie dorównuje ostrości i trafności klasycznej, polskiej riposty. W tym kontekście nasuwa się – zupełnie słusznie – powiedzenie: „Cudze chwalicie, swego nie znacie”.
Książka pełna jest powierzchownych, często banalnych gagów, które przeplatają się z ironicznymi i krytycznymi komentarzami na temat chrześcijaństwa. Niestety, autorce zabrakło konsekwencji (lub odwagi), by w podobnym tonie odnieść się do innych religii – co sprawia, że całość sprawia wrażenie wybiórczej prowokacji, a nie równej, satyrycznej refleksji.
To zestawienie prowadzi do dość przykrej konkluzji: sukces tej książki może wynikać bardziej z dopasowania do ideologicznego klimatu rynku wydawniczego niż z jej rzeczywistej wartości literackiej czy humorystycznej.
Nie znaczy to jednak, że lektura jest całkowicie pozbawiona sensu. Dla odbiorców oswojonych z brytyjskim stand-upem lub szukających lekkiej, aczkolwiek tendencyjnej rozrywki, może to być książka na jedno popołudnie. Jednak dla kogoś oczekującego inteligentnej satyry, pluralizmu światopoglądowego i prawdziwej ostrości dowcipu – może okazać się rozczarowaniem.
Świat przedstawiony w tej książce to rzeczywistość widziana przez liberalne okulary – przestrzeń, w której rzekomo można powiedzieć wszystko... o ile mieści się to w granicach poprawności politycznej i dominujących narracji zachodniego liberalizmu.
Autorka, znana brytyjska komiczka, stara się przekonać czytelnika, że angielski humor to wynik głębokiej, niemal...
Sięgnąłem po tę encyklopedię z sentymentu do prześwietnego Cunk on Earth, które kapitalnie parodiowało dokumenty naukowe. I niestety w tym wypadku to książka była gorsza.
Ogólnie nie jest źle, wiele z definicji zawartych w książce czytało się bardzo sympatycznie, niektóre faktycznie bawiły, ale... w internecie jest tyle głupot i ignorancji, że sam głupawy opis w oderwaniu od intonacji oraz mimiki nie bawi aż tak bardzo.
Najprzyjemniej, o dziwo, czytało się te najdłuższe definicje, w których komizm wynikał raczej ze stylizacji na strumień świadomości, zamiast ignorancji.
Mam też wrażenie, że nad książką pracowało kilku różnych ghostwriterów ponieważ niektóre definicje są ze sobą sprzeczne i wyraźnie nie wynika to z pracy tłumaczy.
Sięgnąłem po tę encyklopedię z sentymentu do prześwietnego Cunk on Earth, które kapitalnie parodiowało dokumenty naukowe. I niestety w tym wypadku to książka była gorsza.
Ogólnie nie jest źle, wiele z definicji zawartych w książce czytało się bardzo sympatycznie, niektóre faktycznie bawiły, ale... w internecie jest tyle głupot i ignorancji, że sam głupawy opis w oderwaniu...
Ciężko to jakkolwiek porównać do programu TV - jest on absurdalny, ale śmieszny. Książki nie da się czytać, wywołuje nie śmiech, a politowanie. Nie wiem, czy jest to spowodowane złym przekładem, czy też brakiem głównej zalety programu - aktorki.
Ciężko to jakkolwiek porównać do programu TV - jest on absurdalny, ale śmieszny. Książki nie da się czytać, wywołuje nie śmiech, a politowanie. Nie wiem, czy jest to spowodowane złym przekładem, czy też brakiem głównej zalety programu - aktorki.
Czytana razem z mężem, ale on ją porzucił, bo stwierdził, że początkowo było to śmieszne, a potem zrobiło się zwyczajnie absurdalne. Zgadzam się z nim, ale i tak skończyłam ją solo, bo chciałam wyłapać te śmieszne momenty.
Kochamy Philomenę Cunk, jej show na Netflixie jest naprawdę prześmieszne. Jej poczucie humoru bardzo nam pasuje, oraz niesamowita gra aktorska, to na pewno bardzo trudne, być tak śmiertelnie poważnym, kiedy mówi się o takich śmiesznych/absurdalnych/abstrakcyjnych sprawach. Książka jest wyłącznie dla fanów Philomeny z ekranu, nie sądzę, żeby ktoś, kto nie zna tej postaci był zadowolony z treści. Brytyjskie poczucie humoru samo w sobie jest czarne i specyficzne, a Cunk to jest next level. Zasadniczo ja tej książki w ogóle nie polecam, szkoda czasu.
Faktycznie, bywa śmiesznie i jest sporo momentów, w których śmiałam się na głos, ale czy warto dla tych momentów przedzierać się przez te wszystkie strony? Nie wydaje mi się. Jasne, to się czyta w głowie głosem autorki, wtedy wszystko wchodzi śmieszniej, ale mimo wszystko - masa nawiązań do brytyjskiej historii tudzież celebrytów znanych tylko w UK. Dla kogoś, kto nie ma pojęcia kto to co to, będzie to zwyczajnie nieśmieszne, a wręcz niezrozumiałe. To jest encyklopedia, dosłownie, czyli hasła ułożone alfabetycznie, które komiczka wyjaśnia "po swojemu". Kilka z nich jest tak dobrych, przenikliwych i inteligentnych, że zasługują na Nobla, ale cała masa jest umiarkowanie śmieszna, lub wcale. To się lepiej ogląda niż czyta, zdecydowanie. Pozostaję fanką Philomeny, mąż także, ma ona świetny styl, swój własny i niepodrabialny, ale jej potencjalnych przyszłych książek czytać nie będziemy.
Z ciekawostek, to widać, jaka ona jest mądra, oczytana, naprawdę, tylko zyskała w moich oczach, czekam na jakieś nowe show na Netflixie.
Wyzwanie czytelnicze LC listopad 2024: Przeczytam książkę z pomarańczową okładką [lub z pomarańczowymi elementami] (4)
Czytana razem z mężem, ale on ją porzucił, bo stwierdził, że początkowo było to śmieszne, a potem zrobiło się zwyczajnie absurdalne. Zgadzam się z nim, ale i tak skończyłam ją solo, bo chciałam wyłapać te śmieszne momenty.
Kochamy Philomenę Cunk, jej show na Netflixie jest naprawdę prześmieszne. Jej poczucie humoru bardzo nam pasuje, oraz niesamowita gra aktorska, to na...
Jeśli ktoś oglądał serial na Netflixie i lubi taki humor - ubawi się. Książkę czyta się pewnie trochę gorzej niż ogląda serial, ale ta sama absurdalna narracja ma tu miejsce. Natomiast można odczuć, że z założenia odbiorcy mieli być z Anglii, bo niektóre pojęcia są dla nas obce. Ogólnie trochę długo ją męczyłam, niestety często tak mam z książkami, które nie mają fabuły. Czy była to zupełna strata czasu? Pewnie nie, ale bądźmy szczerzy - dla poszerzenia swojej wiedzy ta pozycja się nie nadaje ;)
Jeśli ktoś oglądał serial na Netflixie i lubi taki humor - ubawi się. Książkę czyta się pewnie trochę gorzej niż ogląda serial, ale ta sama absurdalna narracja ma tu miejsce. Natomiast można odczuć, że z założenia odbiorcy mieli być z Anglii, bo niektóre pojęcia są dla nas obce. Ogólnie trochę długo ją męczyłam, niestety często tak mam z książkami, które nie mają fabuły....
Mimo że są tu zabawne fragmenty, to jednak szybko nudzi i zniechęca do dalszego czytania z powodu braku tu jakiejkolwiek historii. Serial znacznie lepiej się sprawdza.
Mimo że są tu zabawne fragmenty, to jednak szybko nudzi i zniechęca do dalszego czytania z powodu braku tu jakiejkolwiek historii. Serial znacznie lepiej się sprawdza.
Kategoria: odmóżdżacz.
W sam raz na czytanie z doskoku w zbiorkomie, dla zabicia czasu i przetrwanie podróży nie klimatyzowanym autobusem w środku upalnego dnia... Albo do poczytania na urlopie w Egipcie, oczywiście "ol eksjuzmi", nad basenem z modżajto w ręku. Ot, czysty, niewymagający relaks i reset.
Specyficzny brytyjski humor, spora dawka ironii i sarkazmu.
Kategoria: odmóżdżacz.
W sam raz na czytanie z doskoku w zbiorkomie, dla zabicia czasu i przetrwanie podróży nie klimatyzowanym autobusem w środku upalnego dnia... Albo do poczytania na urlopie w Egipcie, oczywiście "ol eksjuzmi", nad basenem z modżajto w ręku. Ot, czysty, niewymagający relaks i reset.
Specyficzny brytyjski humor, spora dawka ironii i sarkazmu.
Niestety Philomena Cunk bez twarzy i gry Diane Morgan wiele traci. Na dodatek jej wywody na papierze, w odróżnieniu od programów telewizyjnych, są pozbawione reakcji wszystkich rozmówców, a to one też są siłą tych programów.
Niestety Philomena Cunk bez twarzy i gry Diane Morgan wiele traci. Na dodatek jej wywody na papierze, w odróżnieniu od programów telewizyjnych, są pozbawione reakcji wszystkich rozmówców, a to one też są siłą tych programów.
Książka jest niezła, ale w małych dawkach. Czytając większe fragmenty na raz robi się monotonnie. Mam też wrażenie, że brytyjski humor traci na tłumaczeniu.
Książka jest niezła, ale w małych dawkach. Czytając większe fragmenty na raz robi się monotonnie. Mam też wrażenie, że brytyjski humor traci na tłumaczeniu.
"Cunk o wszystkim. Encyklopedia Philomennica" Philomeny Cunk jest unikalną pozycją, która łączy w sobie satyrę, humor, i spojrzenie na świat przez pryzmat absurdalnej, ale uroczej ignorancji. Książka, będąca swoistą parodią encyklopedii, przedstawia szereg haseł, od A do Z, każde z nich przekręcając i przedstawiając w nieoczywisty sposób.
Autorstwo Philomeny Cunk, postaci wykreowanej przez Diane Morgan, znanej z brytyjskiego programu telewizyjnego Charlie Brooker’s Weekly Wipe, nadaje książce charakterystycznego tonu. Jej styl, pełen niewinnych pomyłek i zabawnych nieporozumień, wzbudza uśmiech, choć czasem wymaga znajomości brytyjskiej kultury i humoru.
Niektórzy recenzenci podkreślają, że książka może wydawać się zbyt długa dla tego typu humoru, a żarty stają się przewidywalne. Jednak inni doceniają jej lekkość i zdolność do rozbawienia, wskazując na nią jako na idealny "odmóżdżacz".
"Cunk o wszystkim" bawi swoją naiwnością i prostotą, jednocześnie oferując kreatywny i często absurdalny sposób patrzenia na świat. Jej struktura, przypominająca stand-upową rutynę, może lepiej sprawdzać się w mniejszych dawkach niż jako lektura na jedno posiedzenie.
To książka, która najbardziej docenią fani Philomeny Cunk i brytyjskiego humoru. Idealna dla czytelników szukających czegoś lekkiego i nietypowego, czegoś, co pozwoli na chwilę zapomnieć o codziennych problemach. Jednakże dla osób niezaznajomionych z brytyjską popkulturą, niektóre żarty mogą okazać się niezrozumiałe.
"Cunk o wszystkim" to książka pełna humoru, satyry i absurdalnych spostrzeżeń, idealna do relaksu i odpoczynku od poważniejszych tematów, ale wymagająca pewnego stopnia zrozumienia "brytyjskości".
"Cunk o wszystkim. Encyklopedia Philomennica" Philomeny Cunk jest unikalną pozycją, która łączy w sobie satyrę, humor, i spojrzenie na świat przez pryzmat absurdalnej, ale uroczej ignorancji. Książka, będąca swoistą parodią encyklopedii, przedstawia szereg haseł, od A do Z, każde z nich przekręcając i przedstawiając w nieoczywisty sposób.
Jest to książka napisana przez postać fikcyjną. Philomenę wymyśliła brytyjska komiczka Diane Morgan. Cunk opowiada o wszystkim i o niczym, przypominając przemądrzałego dzieciaka przemawiającego na tematy, o których gdzieś tam słyszał. Coś jej dzwoni, ale nie wie, w którym kościele. To humor jak z zeszytów szkolnych, tyle że angielski. Prawdopodobnie podoba się Brytyjczykom. Philomena leci hasłami według kolejności alfabetycznej, totalnie myląc pojęcia. Freud miałby pole do popisu, czytając jej wypociny. Cunk nie lubi Freuda, bo chciał bzyknąć własną matkę. Nie przepada też za Donaldem Trumpem, ale to akurat można zrozumieć. Szczególnie podobał mi się rozdział o różnicach między językiem angielskim w wersji brytyjskiej i amerykańskiej.
Programy z udziałem Philomeny Cunk są parodią dokumentów i programów edukacyjnych, bo kto ich nie lubi? Efekt humorystyczny powstaje przez zderzenie poważnego tonu wypowiedzi z kompletnie niedorzecznymi treściami i błędami. W podobnym stylu napisana jest książka. Ostrzeżenie dla wrażliwych na punkcie religijnym: Philomena szarga świętości, nie spodoba wam się.
Podsumowując, "Cunk o wszystkim" to trafiona lektura dla tych, którzy lubią angielski humor i potrafią docenić absurdalność sytuacji. Philomena Cunk, z jej nonsensownymi przemyśleniami i błędami, oferuje coś więcej niż zwykłą parodię – jest to swoista refleksja nad tym, jak absurdalne może być nasze postrzeganie świata, gdy opieramy się na półprawdach i niezrozumieniu. To książka, która bawi, zaskakuje i sprawia, że zaczynamy się zastanawiać, jak wiele sami tak naprawdę wiemy.
Jest to książka napisana przez postać fikcyjną. Philomenę wymyśliła brytyjska komiczka Diane Morgan. Cunk opowiada o wszystkim i o niczym, przypominając przemądrzałego dzieciaka przemawiającego na tematy, o których gdzieś tam słyszał. Coś jej dzwoni, ale nie wie, w którym kościele. To humor jak z zeszytów szkolnych, tyle że angielski. Prawdopodobnie podoba się Brytyjczykom....
Świetna pozycja dla osób, które rozumieją Brytyjski humor. Jeśli znacie Philomenę, czytając, będziecie słyszeć jej głos w głowie. Dla mnie bezprecedensowa, odważna i z humorem. I nareszcie osoba, która nie boi się stwierdzenia, że lot na Księżyc odbył się na Ziemi ;)
Świetna pozycja dla osób, które rozumieją Brytyjski humor. Jeśli znacie Philomenę, czytając, będziecie słyszeć jej głos w głowie. Dla mnie bezprecedensowa, odważna i z humorem. I nareszcie osoba, która nie boi się stwierdzenia, że lot na Księżyc odbył się na Ziemi ;)
Świetna książka. Cunk myśli nieszablonowo i absurdalnie, dlatego jest to tak dobre. Z góry ostrzegam, trzeba od czasu do czasu zrobić sobie przerwę od czytania, gdyż książka nie nadaje się na ciągłe czytanie.
Świetna książka. Cunk myśli nieszablonowo i absurdalnie, dlatego jest to tak dobre. Z góry ostrzegam, trzeba od czasu do czasu zrobić sobie przerwę od czytania, gdyż książka nie nadaje się na ciągłe czytanie.
Książka dobra, ale jednak spodziewałam się czegoś więcej.
Książka dobra, ale jednak spodziewałam się czegoś więcej.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie umiem odpowiedzieć na pytanie, czy mi się ta książka podobała. Chwilami bardzo, chwilami w ogóle. Czyli standard, jeśli chodzi o humor brytyjski.
Co nie zmienia faktu, że sam fenomen Philomeny Cunk mnie fascynuje.
Specyficzna. Warta przeczytania.
Nie umiem odpowiedzieć na pytanie, czy mi się ta książka podobała. Chwilami bardzo, chwilami w ogóle. Czyli standard, jeśli chodzi o humor brytyjski.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCo nie zmienia faktu, że sam fenomen Philomeny Cunk mnie fascynuje.
Specyficzna. Warta przeczytania.
W końcu się udało to skończyć. Kompletnie nie trafia do mnie ten rodzaj humoru, jest to po prostu głupie, nieśmieszne i pełne błędów (już w pewnym momencie nie byłam pewna, czy błąd ma być żartem, czy może faktycznie to błąd).<br/>Jedna wielka strata czasu, o wiele bardziej wolę czytać o Pieprznych Łąkach u Marcina Mortki.
W końcu się udało to skończyć. Kompletnie nie trafia do mnie ten rodzaj humoru, jest to po prostu głupie, nieśmieszne i pełne błędów (już w pewnym momencie nie byłam pewna, czy błąd ma być żartem, czy może faktycznie to błąd).<br/>Jedna wielka strata czasu, o wiele bardziej wolę czytać o Pieprznych Łąkach u Marcina Mortki.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPodczas czytania miałem wrażenie, że to nie to samo poczucie humoru co w "The World According to Cunk". Rzuciłem okiem na autorów i wygląda na to, że autorami są: Joel Morris, J.A. Hazeley i inni.
Jak zwykle znajomość realiów życia w Wielkiej Brytanii się przydaje, ale niektóre żarty są uniwersalne. Np. w przypadku żartowania z życia w jakimś mieście można wybrać prawie dowolne miasto średniej wielkości i żart do kogoś trafi.
Podczas czytania miałem wrażenie, że to nie to samo poczucie humoru co w "The World According to Cunk". Rzuciłem okiem na autorów i wygląda na to, że autorami są: Joel Morris, J.A. Hazeley i inni.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJak zwykle znajomość realiów życia w Wielkiej Brytanii się przydaje, ale niektóre żarty są uniwersalne. Np. w przypadku żartowania z życia w jakimś mieście można wybrać prawie...
myślałam, że to książka pełna ciekawostek, po przeczytaniu czegoś się dowiem, niestety - to pełna sarkazmu książka bez żadnego przesłania - może taki był cel autorki i komuś się spodoba
myślałam, że to książka pełna ciekawostek, po przeczytaniu czegoś się dowiem, niestety - to pełna sarkazmu książka bez żadnego przesłania - może taki był cel autorki i komuś się spodoba
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMomentami autorka stara się być zbyt śmieszna. Lepiej wychodzi jej mówienie i performens niż literatura.
Momentami autorka stara się być zbyt śmieszna. Lepiej wychodzi jej mówienie i performens niż literatura.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toksiążka na tyle specyficzna, że nie umiem jej ocenić!
śmieszna, dająca mi dużo odpoczynku od codzienności. polecam zdecydowanie na odmóżdżenie!
książka na tyle specyficzna, że nie umiem jej ocenić!
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo tośmieszna, dająca mi dużo odpoczynku od codzienności. polecam zdecydowanie na odmóżdżenie!
Absurdalnie cudowna!
Absurdalnie cudowna!
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toŚwiat przedstawiony w tej książce to rzeczywistość widziana przez liberalne okulary – przestrzeń, w której rzekomo można powiedzieć wszystko... o ile mieści się to w granicach poprawności politycznej i dominujących narracji zachodniego liberalizmu.
Autorka, znana brytyjska komiczka, stara się przekonać czytelnika, że angielski humor to wynik głębokiej, niemal psychotechnicznej diagnozy społecznej. Na szczęście, nie do końca tak jest. Choć rozumiem ten styl żartu i miejscami konstrukcja zdań jest celna, to jednak nie dorównuje ostrości i trafności klasycznej, polskiej riposty. W tym kontekście nasuwa się – zupełnie słusznie – powiedzenie: „Cudze chwalicie, swego nie znacie”.
Książka pełna jest powierzchownych, często banalnych gagów, które przeplatają się z ironicznymi i krytycznymi komentarzami na temat chrześcijaństwa. Niestety, autorce zabrakło konsekwencji (lub odwagi), by w podobnym tonie odnieść się do innych religii – co sprawia, że całość sprawia wrażenie wybiórczej prowokacji, a nie równej, satyrycznej refleksji.
To zestawienie prowadzi do dość przykrej konkluzji: sukces tej książki może wynikać bardziej z dopasowania do ideologicznego klimatu rynku wydawniczego niż z jej rzeczywistej wartości literackiej czy humorystycznej.
Nie znaczy to jednak, że lektura jest całkowicie pozbawiona sensu. Dla odbiorców oswojonych z brytyjskim stand-upem lub szukających lekkiej, aczkolwiek tendencyjnej rozrywki, może to być książka na jedno popołudnie. Jednak dla kogoś oczekującego inteligentnej satyry, pluralizmu światopoglądowego i prawdziwej ostrości dowcipu – może okazać się rozczarowaniem.
Świat przedstawiony w tej książce to rzeczywistość widziana przez liberalne okulary – przestrzeń, w której rzekomo można powiedzieć wszystko... o ile mieści się to w granicach poprawności politycznej i dominujących narracji zachodniego liberalizmu.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAutorka, znana brytyjska komiczka, stara się przekonać czytelnika, że angielski humor to wynik głębokiej, niemal...
Sięgnąłem po tę encyklopedię z sentymentu do prześwietnego Cunk on Earth, które kapitalnie parodiowało dokumenty naukowe. I niestety w tym wypadku to książka była gorsza.
Ogólnie nie jest źle, wiele z definicji zawartych w książce czytało się bardzo sympatycznie, niektóre faktycznie bawiły, ale... w internecie jest tyle głupot i ignorancji, że sam głupawy opis w oderwaniu od intonacji oraz mimiki nie bawi aż tak bardzo.
Najprzyjemniej, o dziwo, czytało się te najdłuższe definicje, w których komizm wynikał raczej ze stylizacji na strumień świadomości, zamiast ignorancji.
Mam też wrażenie, że nad książką pracowało kilku różnych ghostwriterów ponieważ niektóre definicje są ze sobą sprzeczne i wyraźnie nie wynika to z pracy tłumaczy.
Sięgnąłem po tę encyklopedię z sentymentu do prześwietnego Cunk on Earth, które kapitalnie parodiowało dokumenty naukowe. I niestety w tym wypadku to książka była gorsza.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOgólnie nie jest źle, wiele z definicji zawartych w książce czytało się bardzo sympatycznie, niektóre faktycznie bawiły, ale... w internecie jest tyle głupot i ignorancji, że sam głupawy opis w oderwaniu...
Ciężko to jakkolwiek porównać do programu TV - jest on absurdalny, ale śmieszny. Książki nie da się czytać, wywołuje nie śmiech, a politowanie. Nie wiem, czy jest to spowodowane złym przekładem, czy też brakiem głównej zalety programu - aktorki.
Ciężko to jakkolwiek porównać do programu TV - jest on absurdalny, ale śmieszny. Książki nie da się czytać, wywołuje nie śmiech, a politowanie. Nie wiem, czy jest to spowodowane złym przekładem, czy też brakiem głównej zalety programu - aktorki.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCzytana razem z mężem, ale on ją porzucił, bo stwierdził, że początkowo było to śmieszne, a potem zrobiło się zwyczajnie absurdalne. Zgadzam się z nim, ale i tak skończyłam ją solo, bo chciałam wyłapać te śmieszne momenty.
Kochamy Philomenę Cunk, jej show na Netflixie jest naprawdę prześmieszne. Jej poczucie humoru bardzo nam pasuje, oraz niesamowita gra aktorska, to na pewno bardzo trudne, być tak śmiertelnie poważnym, kiedy mówi się o takich śmiesznych/absurdalnych/abstrakcyjnych sprawach. Książka jest wyłącznie dla fanów Philomeny z ekranu, nie sądzę, żeby ktoś, kto nie zna tej postaci był zadowolony z treści. Brytyjskie poczucie humoru samo w sobie jest czarne i specyficzne, a Cunk to jest next level. Zasadniczo ja tej książki w ogóle nie polecam, szkoda czasu.
Faktycznie, bywa śmiesznie i jest sporo momentów, w których śmiałam się na głos, ale czy warto dla tych momentów przedzierać się przez te wszystkie strony? Nie wydaje mi się. Jasne, to się czyta w głowie głosem autorki, wtedy wszystko wchodzi śmieszniej, ale mimo wszystko - masa nawiązań do brytyjskiej historii tudzież celebrytów znanych tylko w UK. Dla kogoś, kto nie ma pojęcia kto to co to, będzie to zwyczajnie nieśmieszne, a wręcz niezrozumiałe. To jest encyklopedia, dosłownie, czyli hasła ułożone alfabetycznie, które komiczka wyjaśnia "po swojemu". Kilka z nich jest tak dobrych, przenikliwych i inteligentnych, że zasługują na Nobla, ale cała masa jest umiarkowanie śmieszna, lub wcale. To się lepiej ogląda niż czyta, zdecydowanie. Pozostaję fanką Philomeny, mąż także, ma ona świetny styl, swój własny i niepodrabialny, ale jej potencjalnych przyszłych książek czytać nie będziemy.
Z ciekawostek, to widać, jaka ona jest mądra, oczytana, naprawdę, tylko zyskała w moich oczach, czekam na jakieś nowe show na Netflixie.
Wyzwanie czytelnicze LC listopad 2024: Przeczytam książkę z pomarańczową okładką [lub z pomarańczowymi elementami] (4)
Czytana razem z mężem, ale on ją porzucił, bo stwierdził, że początkowo było to śmieszne, a potem zrobiło się zwyczajnie absurdalne. Zgadzam się z nim, ale i tak skończyłam ją solo, bo chciałam wyłapać te śmieszne momenty.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKochamy Philomenę Cunk, jej show na Netflixie jest naprawdę prześmieszne. Jej poczucie humoru bardzo nam pasuje, oraz niesamowita gra aktorska, to na...
Jeśli ktoś oglądał serial na Netflixie i lubi taki humor - ubawi się. Książkę czyta się pewnie trochę gorzej niż ogląda serial, ale ta sama absurdalna narracja ma tu miejsce. Natomiast można odczuć, że z założenia odbiorcy mieli być z Anglii, bo niektóre pojęcia są dla nas obce. Ogólnie trochę długo ją męczyłam, niestety często tak mam z książkami, które nie mają fabuły. Czy była to zupełna strata czasu? Pewnie nie, ale bądźmy szczerzy - dla poszerzenia swojej wiedzy ta pozycja się nie nadaje ;)
Jeśli ktoś oglądał serial na Netflixie i lubi taki humor - ubawi się. Książkę czyta się pewnie trochę gorzej niż ogląda serial, ale ta sama absurdalna narracja ma tu miejsce. Natomiast można odczuć, że z założenia odbiorcy mieli być z Anglii, bo niektóre pojęcia są dla nas obce. Ogólnie trochę długo ją męczyłam, niestety często tak mam z książkami, które nie mają fabuły....
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to3.5/5 ⭐
3.5/5 ⭐
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSerial lepszy
Serial lepszy
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMimo że są tu zabawne fragmenty, to jednak szybko nudzi i zniechęca do dalszego czytania z powodu braku tu jakiejkolwiek historii. Serial znacznie lepiej się sprawdza.
Mimo że są tu zabawne fragmenty, to jednak szybko nudzi i zniechęca do dalszego czytania z powodu braku tu jakiejkolwiek historii. Serial znacznie lepiej się sprawdza.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTreść okej, zabawna, ale tłumaczenie bardzo nieprofesjonalne, na przykład angielskie Games of Thrones ma polski tytuł Gra o tron, a nie o trony
Treść okej, zabawna, ale tłumaczenie bardzo nieprofesjonalne, na przykład angielskie Games of Thrones ma polski tytuł Gra o tron, a nie o trony
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMożna się pośmiać, ale na Nobla z literatury bym nie liczyl 🤷♂️
Można się pośmiać, ale na Nobla z literatury bym nie liczyl 🤷♂️
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKategoria: odmóżdżacz.
W sam raz na czytanie z doskoku w zbiorkomie, dla zabicia czasu i przetrwanie podróży nie klimatyzowanym autobusem w środku upalnego dnia... Albo do poczytania na urlopie w Egipcie, oczywiście "ol eksjuzmi", nad basenem z modżajto w ręku. Ot, czysty, niewymagający relaks i reset.
Specyficzny brytyjski humor, spora dawka ironii i sarkazmu.
Kategoria: odmóżdżacz.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toW sam raz na czytanie z doskoku w zbiorkomie, dla zabicia czasu i przetrwanie podróży nie klimatyzowanym autobusem w środku upalnego dnia... Albo do poczytania na urlopie w Egipcie, oczywiście "ol eksjuzmi", nad basenem z modżajto w ręku. Ot, czysty, niewymagający relaks i reset.
Specyficzny brytyjski humor, spora dawka ironii i sarkazmu.
polecam dla fanów serialu
polecam dla fanów serialu
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNiestety Philomena Cunk bez twarzy i gry Diane Morgan wiele traci. Na dodatek jej wywody na papierze, w odróżnieniu od programów telewizyjnych, są pozbawione reakcji wszystkich rozmówców, a to one też są siłą tych programów.
Niestety Philomena Cunk bez twarzy i gry Diane Morgan wiele traci. Na dodatek jej wywody na papierze, w odróżnieniu od programów telewizyjnych, są pozbawione reakcji wszystkich rozmówców, a to one też są siłą tych programów.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka jest niezła, ale w małych dawkach. Czytając większe fragmenty na raz robi się monotonnie. Mam też wrażenie, że brytyjski humor traci na tłumaczeniu.
Książka jest niezła, ale w małych dawkach. Czytając większe fragmenty na raz robi się monotonnie. Mam też wrażenie, że brytyjski humor traci na tłumaczeniu.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toŚmieszna książka. Na zabicie czasu i poprawę humoru ;)
Śmieszna książka. Na zabicie czasu i poprawę humoru ;)
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Cunk o wszystkim. Encyklopedia Philomennica" Philomeny Cunk jest unikalną pozycją, która łączy w sobie satyrę, humor, i spojrzenie na świat przez pryzmat absurdalnej, ale uroczej ignorancji. Książka, będąca swoistą parodią encyklopedii, przedstawia szereg haseł, od A do Z, każde z nich przekręcając i przedstawiając w nieoczywisty sposób.
Autorstwo Philomeny Cunk, postaci wykreowanej przez Diane Morgan, znanej z brytyjskiego programu telewizyjnego Charlie Brooker’s Weekly Wipe, nadaje książce charakterystycznego tonu. Jej styl, pełen niewinnych pomyłek i zabawnych nieporozumień, wzbudza uśmiech, choć czasem wymaga znajomości brytyjskiej kultury i humoru.
Niektórzy recenzenci podkreślają, że książka może wydawać się zbyt długa dla tego typu humoru, a żarty stają się przewidywalne. Jednak inni doceniają jej lekkość i zdolność do rozbawienia, wskazując na nią jako na idealny "odmóżdżacz".
"Cunk o wszystkim" bawi swoją naiwnością i prostotą, jednocześnie oferując kreatywny i często absurdalny sposób patrzenia na świat. Jej struktura, przypominająca stand-upową rutynę, może lepiej sprawdzać się w mniejszych dawkach niż jako lektura na jedno posiedzenie.
To książka, która najbardziej docenią fani Philomeny Cunk i brytyjskiego humoru. Idealna dla czytelników szukających czegoś lekkiego i nietypowego, czegoś, co pozwoli na chwilę zapomnieć o codziennych problemach. Jednakże dla osób niezaznajomionych z brytyjską popkulturą, niektóre żarty mogą okazać się niezrozumiałe.
"Cunk o wszystkim" to książka pełna humoru, satyry i absurdalnych spostrzeżeń, idealna do relaksu i odpoczynku od poważniejszych tematów, ale wymagająca pewnego stopnia zrozumienia "brytyjskości".
"Cunk o wszystkim. Encyklopedia Philomennica" Philomeny Cunk jest unikalną pozycją, która łączy w sobie satyrę, humor, i spojrzenie na świat przez pryzmat absurdalnej, ale uroczej ignorancji. Książka, będąca swoistą parodią encyklopedii, przedstawia szereg haseł, od A do Z, każde z nich przekręcając i przedstawiając w nieoczywisty sposób.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAutorstwo Philomeny Cunk, postaci...
Jest to książka napisana przez postać fikcyjną. Philomenę wymyśliła brytyjska komiczka Diane Morgan. Cunk opowiada o wszystkim i o niczym, przypominając przemądrzałego dzieciaka przemawiającego na tematy, o których gdzieś tam słyszał. Coś jej dzwoni, ale nie wie, w którym kościele. To humor jak z zeszytów szkolnych, tyle że angielski. Prawdopodobnie podoba się Brytyjczykom. Philomena leci hasłami według kolejności alfabetycznej, totalnie myląc pojęcia. Freud miałby pole do popisu, czytając jej wypociny. Cunk nie lubi Freuda, bo chciał bzyknąć własną matkę. Nie przepada też za Donaldem Trumpem, ale to akurat można zrozumieć. Szczególnie podobał mi się rozdział o różnicach między językiem angielskim w wersji brytyjskiej i amerykańskiej.
Programy z udziałem Philomeny Cunk są parodią dokumentów i programów edukacyjnych, bo kto ich nie lubi? Efekt humorystyczny powstaje przez zderzenie poważnego tonu wypowiedzi z kompletnie niedorzecznymi treściami i błędami. W podobnym stylu napisana jest książka. Ostrzeżenie dla wrażliwych na punkcie religijnym: Philomena szarga świętości, nie spodoba wam się.
Podsumowując, "Cunk o wszystkim" to trafiona lektura dla tych, którzy lubią angielski humor i potrafią docenić absurdalność sytuacji. Philomena Cunk, z jej nonsensownymi przemyśleniami i błędami, oferuje coś więcej niż zwykłą parodię – jest to swoista refleksja nad tym, jak absurdalne może być nasze postrzeganie świata, gdy opieramy się na półprawdach i niezrozumieniu. To książka, która bawi, zaskakuje i sprawia, że zaczynamy się zastanawiać, jak wiele sami tak naprawdę wiemy.
Jest to książka napisana przez postać fikcyjną. Philomenę wymyśliła brytyjska komiczka Diane Morgan. Cunk opowiada o wszystkim i o niczym, przypominając przemądrzałego dzieciaka przemawiającego na tematy, o których gdzieś tam słyszał. Coś jej dzwoni, ale nie wie, w którym kościele. To humor jak z zeszytów szkolnych, tyle że angielski. Prawdopodobnie podoba się Brytyjczykom....
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toŚwietna pozycja dla osób, które rozumieją Brytyjski humor. Jeśli znacie Philomenę, czytając, będziecie słyszeć jej głos w głowie. Dla mnie bezprecedensowa, odważna i z humorem. I nareszcie osoba, która nie boi się stwierdzenia, że lot na Księżyc odbył się na Ziemi ;)
Świetna pozycja dla osób, które rozumieją Brytyjski humor. Jeśli znacie Philomenę, czytając, będziecie słyszeć jej głos w głowie. Dla mnie bezprecedensowa, odważna i z humorem. I nareszcie osoba, która nie boi się stwierdzenia, że lot na Księżyc odbył się na Ziemi ;)
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toŚwietna książka. Cunk myśli nieszablonowo i absurdalnie, dlatego jest to tak dobre. Z góry ostrzegam, trzeba od czasu do czasu zrobić sobie przerwę od czytania, gdyż książka nie nadaje się na ciągłe czytanie.
Świetna książka. Cunk myśli nieszablonowo i absurdalnie, dlatego jest to tak dobre. Z góry ostrzegam, trzeba od czasu do czasu zrobić sobie przerwę od czytania, gdyż książka nie nadaje się na ciągłe czytanie.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka wiele traci na tłumaczeniu, oryginał powinien być o wiele lepszy.
Książka wiele traci na tłumaczeniu, oryginał powinien być o wiele lepszy.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBrak mi słów, żeby opisać, na ilu poziomach to było złe.
Brak mi słów, żeby opisać, na ilu poziomach to było złe.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMożna przeczytać (ale nie trzeba) - głównie dla kilku perełek.
Można przeczytać (ale nie trzeba) - głównie dla kilku perełek.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to