Nic nie trawi człowieka tak bardzo jak zemsta. A ta, która dojrzewa przez lata. Bywa silniejsza niż mogłoby się wydawać.
Historia, która mogłaby się wydarzyć, ale jest tylko fikcją literacką. Chce się ją czytać. Wręcz chłonąć strona po stronie. Akcja, która wciąga. Podoba mi się to napięcie. Równie co koniec bohaterów, w których zemsta została wymierzona. Wszyscy, którzy wiedzieli, a mogli zapobiec tragedii lub zrobić cokolwiek - nie zrobili zupełnie nic. Aż tu nagle, po latach sprawiedliwości stało się za dość.
Cierpka, wartka akcja. Wciąga mnie od pierwszej strony. W trakcie trzyma w napięciu. A na koniec pozostawia niedosyt i lekki niepokój. Podoba mi się!
Trochę zbędnych opisów, które nic nie wnoszą. Wtrącanie wątków z jednej, drugiej, a nawet trzeciej perspektywy. Szybko prowadzą do mojej irytacji i gubienia wątku. Mam wrażenie, że mimo, iż autorka chciała na koniec wyjśnić wszystkie wątki. To czegoś zdecydowanie zabrakło pod koniec.
Myślę, że sięgnę po pozostałe części.
Nic nie trawi człowieka tak bardzo jak zemsta. A ta, która dojrzewa przez lata. Bywa silniejsza niż mogłoby się wydawać.
Historia, która mogłaby się wydarzyć, ale jest tylko fikcją literacką. Chce się ją czytać. Wręcz chłonąć strona po stronie. Akcja, która wciąga. Podoba mi się to napięcie. Równie co koniec bohaterów, w których zemsta została wymierzona. Wszyscy, którzy...
„Zemsta jest okropnym uczuciem. Niszczy i burzy wszystko wokół, lecz rozsadza też od środka i sprawia, że w nas samych zostają tylko gruzy.”
„Prochy” Anny Kusiak to intrygujący kryminał, który od pierwszych stron przyciąga uwagę i nie pozwala się oderwać aż do finału. Autorka umiejętnie łączy elementy zagadki kryminalnej z dobrze nakreślonym tłem obyczajowym, tworząc historię pełną napięcia i zaskakujących zwrotów akcji. Bohaterowie są wiarygodni i wielowymiarowi, a ich relacje dodają powieści głębi. Styl Anny Kusiak jest lekki i przystępny, dzięki czemu książkę czyta się bardzo szybko i z przyjemnością. To idealna propozycja dla miłośników polskich kryminałów, którzy cenią sobie zarówno wartką akcję, jak i wyrazistych bohaterów.
„Zemsta jest okropnym uczuciem. Niszczy i burzy wszystko wokół, lecz rozsadza też od środka i sprawia, że w nas samych zostają tylko gruzy.”
„Prochy” Anny Kusiak to intrygujący kryminał, który od pierwszych stron przyciąga uwagę i nie pozwala się oderwać aż do finału. Autorka umiejętnie łączy elementy zagadki kryminalnej z dobrze nakreślonym tłem obyczajowym, tworząc...
Trzeci tom serii, "Prochy", to kolejna dawka emocji i tajemnic. Dobrosława Machniewicz staje przed nowym wyzwaniem, gdy w okolicy dochodzi do serii tajemniczych zgonów. Autorka zgrabnie prowadzi wielowątkową fabułę, wplatając w nią elementy lokalnego folkloru i wierzeń. Kusiak po raz kolejny udowadnia, że potrafi budować napięcie i zaskakiwać czytelnika. Powieść porusza również tematykę traumy i radzenia sobie z przeszłością, co dodaje jej głębi i emocjonalnego ładunku.
Trzeci tom serii, "Prochy", to kolejna dawka emocji i tajemnic. Dobrosława Machniewicz staje przed nowym wyzwaniem, gdy w okolicy dochodzi do serii tajemniczych zgonów. Autorka zgrabnie prowadzi wielowątkową fabułę, wplatając w nią elementy lokalnego folkloru i wierzeń. Kusiak po raz kolejny udowadnia, że potrafi budować napięcie i zaskakiwać czytelnika. Powieść porusza...
Książkę czytało się "ekspresowo" może dlatego że akcja działa się w moich okolicach. Fakt jest taki że warta była każdej minuty poświęconej na czytanie.
Książkę czytało się "ekspresowo" może dlatego że akcja działa się w moich okolicach. Fakt jest taki że warta była każdej minuty poświęconej na czytanie.
„Zemsta jest okropnym uczuciem. Niszczy i burzy wszystko wokół, lecz rozsadza też od środka i sprawia, że w nas samych zostają tylko gruzy.”
Wkroczyłam w przygodę z obawą, czy dobrze się odnajdę, skoro nie miałam okazji poznać poprzednich tomów serii. Szybko okazało się, że opuszczenie ich nie wpłynęło znacząco na radość poznawania. Nieco nawet przewrotnie, po udanej rozrywce kryminalnej, nabrałam większej chęci, aby nadrobić zaległości. Odpowiadało mi pióro Anny Kusiak, dostrzegłam mocny charakterystyczny rys rozpisywania przygody. Nie każdy fragment powieści trzymał wysoki poziom, wkradały się mniej intrygująco prowadzone zdarzenia. Nie przeszkadzało rozbudowanie relacji rodzinnych i przyjaźni, pojawiło się sporo ciekawych osób, musiałam uważnie kojarzyć imiona i scenki. Zbiegi okoliczności należały do nieco naciąganych, trochę mi to nie pasowało, jednak prawdopodobnie wynikało z braku możliwości przeżywania „Rzeki” i „Iskry”. Wyczekiwałam rozbudowania rytualnego aspektu powiązanego ze znalezieniem zwłok kobiety. Wydawało się, że wzmocniłoby fabułę od strony klimatu legend i historii. Tym niemniej, autorce udało się sporo przemycić do książki trochę wiedzy o Podkarpaciu, co chętnie śledziłam. Intryga urozmaicona trzema planami czasowymi, współczesnym, sprzed trzech lat i sprzed dwudziestu lat. Wszystkie naznaczone zbrodnią, mrokiem i cierpieniem.
To, co działo się w niewielkiej podkarpackiej wiosce, zaskakiwało nawet samych mieszkańców. Kusiak znakomicie oddała atmosferę panującą w Trzcinicy, małomiasteczkową mentalność, rozchodzenie się plotek lotem błyskawicy, znajomość sekretów sąsiadów. Detektyw Dobrosława powróciła do rodzimej wioski, aby poukładać emocje po dramatycznych zdarzeniach sprzed kwartału. Trafiła w środek kryminalnej intrygi. Postać polubiłam, chciałam, aby jeszcze bardziej była aktywna w budowaniu trzymającej w napięciu fabuły. Natomiast nie podeszła mi Ludmiła, nie uwierzyłam w kreację, postawę i zachowanie. Pozostałe kobiece sylwetki barwnie naznaczały bieg zdarzeń. A komisarz Marcin Czarnecki zachęcił do bliższego poznania. „Prochy” zaliczyłam do ciekawych propozycji czytelniczych, miały w sobie coś, co sprawiło, że entuzjastycznie przewracałam strony książki, ale jednocześnie pojawiło się kilka rys przeszkadzających w bardziej pozytywnym odbiorze. To prawda, że prędzej czy później prawda zawsze wyjdzie na jaw, ale nie zawsze w odpowiednim momencie i na czas. Czasem przykrywa ją tyle warstw tajemnic i kłamstw, że trudno je zdejmować, zwłaszcza jak obejmują długie cienie losów i mroczną naturę człowieka. Zajrzyjcie do niewielkiej i spokojnej podkarpackiej miejscowości, przekonajcie się, z czym powiązana była zbrodnia rytualna.
bookendorfina.pl
„Zemsta jest okropnym uczuciem. Niszczy i burzy wszystko wokół, lecz rozsadza też od środka i sprawia, że w nas samych zostają tylko gruzy.”
Wkroczyłam w przygodę z obawą, czy dobrze się odnajdę, skoro nie miałam okazji poznać poprzednich tomów serii. Szybko okazało się, że opuszczenie ich nie wpłynęło znacząco na radość poznawania. Nieco nawet przewrotnie, po udanej...
Dobrze czytało się kolejną część "Żywiołów Podkarpacia" choć poprzednie tomy podobały mi się bardziej. Czy będzie kolejne spotkanie z Dobrosławą i Marcinem?
Dobrze czytało się kolejną część "Żywiołów Podkarpacia" choć poprzednie tomy podobały mi się bardziej. Czy będzie kolejne spotkanie z Dobrosławą i Marcinem?
Detektyw Dobrosława wraca do korzeni. Udaje do miejscowości gdzie się wychowała, dzięki temu możemy przebywać blisko swojej siostry Ludmiły.. jednakże nie ma czasu na odpoczynek.. W miejscu wykopalisk zostają podrzucone zwłoki kobiety.. Kim jest zamordowana i dlaczego to właśnie ją zabito? Czy to zbieg okoliczności czy gdzieś kryje się drugie dno.. Kolejne kobiety giną, a wioska jest coraz bardziej przerażona.. Kim jest morderca i co z tym wszystkim ma wspólnego siostra Dobrosławy, Ludmiła ?
Detektyw Dobrosława wraca do korzeni. Udaje do miejscowości gdzie się wychowała, dzięki temu możemy przebywać blisko swojej siostry Ludmiły.. jednakże nie ma czasu na odpoczynek.. W miejscu wykopalisk zostają podrzucone zwłoki kobiety.. Kim jest zamordowana i dlaczego to właśnie ją zabito? Czy to zbieg okoliczności czy gdzieś kryje się drugie dno.. Kolejne kobiety giną, a...
W moim odczuciu trzecia część cyklu 'Żywioły Podkarpacia' jest częścią najsłabszą - co nie oznacza wcale że jest powieścią złą! Po prostu lekko odstaje jakościowo
od zacnych poprzedniczek. Biorąc pod uwagę mnogość bohaterek i ich koligacji rodzinnych, występujących zwłaszcza w retrospekcjach czasowych, było nieco chaotycznie. Drugi - jak dla mnie - mankament jest taki że główna bohaterka cyklu jest gdzieś schowana z tyłu, gra drugie skrzypce. Lubię tą postać i najzwyczajniej mi jej brakowało na pierwszym planie. Miarodajną oceną dla mnie byłoby sześć gwiazdek, ale jednak dam ich siedem, a zadecydowały o tym dwie rzeczy. Pierwsza - oszukała mnie autorka przy końcu, oj oszukała... Chodzi mi o osobę odpowiedzialną za zabójstwa i zaginięcia. Wielkie brawa, pani Anno! Druga rzecz - autorka nie bała się wprowadzić dramatu, wręcz tragedii przy końcu powieści, a więc nie zrobiła czegoś na miarę ckliwego zakończenia typu "...i żyli długo i szczęśliwie"; kolejne brawa. Czyli - wspomniane siedem gwiazdek.
W moim odczuciu trzecia część cyklu 'Żywioły Podkarpacia' jest częścią najsłabszą - co nie oznacza wcale że jest powieścią złą! Po prostu lekko odstaje jakościowo
od zacnych poprzedniczek. Biorąc pod uwagę mnogość bohaterek i ich koligacji rodzinnych, występujących zwłaszcza w retrospekcjach czasowych, było nieco chaotycznie. Drugi - jak dla mnie - mankament jest taki że...
"Wyjeżdżając z miasta, Dobrosława myślała o staroście Walterze Gentzu i jego pragnieniu zrównania Jasła z ziemią. Zemsta jest okropnym uczuciem. Niszczy i burzy wszystko wokół, lecz rozsadza też od środka i sprawia, że w nas samych zostają tylko gruzy."
Czytanie kryminałów osadzonych w Polskiej rzeczywistości uderza mnie zawsze bardziej od historii zbrodni popełnionych w innych częściach świata. Jest to zapewne spowodowane tym, że znam naszą mentalność i chociaż ze smutkiem, to jednak jestem w stanie uwierzyć, że abstrahując od fantazji pisarskiej, motywy i same zbrodnie pewnie nie raz się faktycznie pokrywały. Nie bez powodu mówi się, że fikcja literacka tylko nieudolnie naśladuje rzeczywistość.
Najnowsza książka Anny Kusiak skupiła się na obnażeniu kilku sekretów małego miasteczka i powrocie do niewyjaśnionych spraw sprzed wielu lat. Detektywka Dobrosława Machniewicz, znana czytelnikom z “Rzeki” i “Iskry” czyli poprzednich części serii Żywioły Podkarpacia znowu trafia w środek wydarzeń od których najchętniej trzymałaby się jak najdalej. Gdyby tego było mało jej drogi ponownie krzyżują się z komisarzem Marcinem Czarneckim, dla którego zbiegi okoliczności nie istnieją, co może obojgu utrudnić współpracę. Z jednej strony nietypowe morderstwo, rytualnie ułożone ciało, z drugiej niechęć miejscowych do udzielania jakiejkolwiek pomocy od początku wydaje się podejrzane, ale wysokość stawki okaże się o wiele większa niż Machniewicz i Czarnecki się spodziewają.
"Wszyscy bohaterowie tej opowieści byli dysfunkcyjni, wszyscy byli na swój sposób ułomni, i jedyne, co mogła zrobić, to bardzo im współczuć."
Gdy przeczytam książkę, która bardzo mi się spodoba, więc chcę polecać ją innym, zderzam się z wyzwaniem napisania recenzji w taki sposób, żeby nie nakręcić zbyt dużych oczekiwań, bo mogę zrobić czymś takim danemu tytułowi wilczą przysługę. A jednak gdy zaczynam zastanawiać się nad każdym zdaniem dziesięć minut kończy się na tym, że albo jakaś recenzja pojawia się miesiąc po czasie, albo nigdy nie trafia do publikacji, bo na samą myśl zaczynam się tylko frustrować. Słowem - efekt odwrotny od zamierzonego. Pozostaje mi się więc uczciwie pozachwycać, z nadzieją, że jeśli ktoś przeczyta “Prochy” z mojego polecenia, to spędzi z tą książką satysfakcjonująco czytelniczo czas.
Ciekawie napisana postać to dla mnie taka, której kibicuję, ale nie zgadzam się z nią w 100%. Jeśli przez całą lekturę bohater mnie do siebie nie przekona, bo rozumiem proces przechodzenia przemiany z pogubionego do odnalezionego “lepszego ja”, to marne szanse, że nawet najlepsza fabuła dostanie ode mnie ocenę wyższą niż pięć na dziesięć. Wystarczy mi wykrzaczonych moralnie ludzi oglądanych przez ekran telefonu czy telewizora, o ludziach w dalszym czy bliższym otoczeniu nie wspominając. Nie muszę się męczyć z takimi też w książkach. Mam proste potrzeby, chciałabym czytając dopingować komuś w działaniach. Czy będzie to odnalezienie miłości, ukrytego skarbu, odzyskanie królestwa czy znalezienie mordercy - pełna dowolność. Czy znalazłam taką w “Prochach”? Tak, niespodziewanie dla mnie, był to Czarnecki, który w tej części dostał więcej głębi. Jakaś jego walka z samym sobą, wejście w cień, czego nie przewidziałam, i przemyślenia obrazujące trudność podjętych decyzji sprawiły, że czekałam do czego się posunie i jak sam sobie życie utrudni. Smaczkiem dla mnie były jego próby rozszyfrowania myśli innych osób, których nie mógł zapytać wprost. Dla mnie taka sytuacja to niedorzeczność i całkowita strata czasu na niepotrzebne rozmyślenia, które może ukrócić jedna rozmowa, ale na szczęście w moich rękach nie leży życie tylu osób, co w przypadku komisarza policji, który jest tuż tuż przed emeryturą.
Chociaż zaczęłam od postaci, to prawdziwą perłą w popiołach (aż prosi się o grę słowną :) ) jest fabuła. A żeby być bardziej precyzyjną powiedziałabym, że motywy działania każdej z bardziej istotnych bohaterów. To jak nasze mniejsze czy większe decyzje, albo ich brak, może wpływać na cudze życie, a my nie mamy o tym pojęcia, tak tu wybrzmiało, że w czasie czytania kilkukrotnie miałam uczucie wewnętrznego konfliktu, bo jednocześnie rozumiałam złość, a z drugiej miałam poczucie, że nie tłumaczy ona niczego. Jak we wszystkich filmach o superbohaterach ratujących świat - walcząc o ludzkość skasują przy okazji pół miasta, a nie ma o tym później ani pół słowa. Jeśli ścigając jednego złodzieja zabijesz w pościgu dziesięć osób, to nie dostaniesz medalu. W tej książce moralność wywraca się na drugą stronę w podobny sposób. Myślę, że to może się trochę kłócić z chęcią kibicowania bohaterom, o której pisałam na początku, ale jednocześnie pasuje idealnie, bo kryminały mają swoją specyfikę, w której świat jest szary na tak wiele sposobów.
Oczywiście to wszystko nie wybrzmiałoby, gdyby “Prochy” nie były wystarczająco dobrze przemyślane, zaplanowane i napisane. Redakcyjnie coś tam wyłapałam, ale nie było to bardzo uciążliwe, raczej dziwiłam się, że nikt nie wyłapał, że gdzieś jest źle odmienione słowo, albo powtórzenie. Jednak kilka przypadków na ponad trzysta stronicową książkę jest do wytrzymania. A może piszę tak dlatego, że wiem że może być o wieele gorzej.
Dla osób poszukujących dobrej serii kryminalnej, dla osób spragnionych ciekawej i wciągającej książki, dla osób, które twierdzą, że polskie autorki nie dowożą historii, żeby dreszcz szedł po plecach - polecam.
"Czy wyświadczenie przysługi światu i społeczeństwu wymazuje popełniony czyn i oczyszcza ze zbrodni?"
https://czytado.blogspot.com/
"Wyjeżdżając z miasta, Dobrosława myślała o staroście Walterze Gentzu i jego pragnieniu zrównania Jasła z ziemią. Zemsta jest okropnym uczuciem. Niszczy i burzy wszystko wokół, lecz rozsadza też od środka i sprawia, że w nas samych zostają tylko gruzy."
Czytanie kryminałów osadzonych w Polskiej rzeczywistości uderza mnie zawsze bardziej od historii zbrodni popełnionych...
"Prochy" to trzeci i niestety ostatni tom serii, czego bardzo żałuję, bo polubiłam detektywkę Dobrosławę 🙂
Zarówno w poprzednich częściach, jak i tu, przyjdzie nam towarzyszyć Dobrosławie przy rozwiązaniu sprawy o morderstwo. Jednak tym razem sprawa okaże się dość osobista...
Akcja dzieje się w Trzcinicy, czyli w rodzinnym miasteczku pani detektyw. W tak małej społeczności praktycznie wszyscy się znają, więc nic dziwnego, że odnaleziona martwa kobieta jest znana zarówno Dobrosławie, jak i jej starszej siostrze Ludmile.
Bardzo dobrze poprowadzona akcja, ciekawa fabułą i dwie linie czasowe czyli wszystko co lubię w kryminałach.
Chęć zemsty bywa potężna i tak właśnie było tym razem. Nikt w miasteczku nie spodziewał się, że po tylu latach przyjdzie im wrócić do wydarzeń sprzed kilkunastu lat. Kto by pomyślał, że skrywane tajemnice w końcu ujrzą światło dzienne...
"Prochy" śmiało można czytać bez znajomości poprzednich tomów
"Prochy" to trzeci i niestety ostatni tom serii, czego bardzo żałuję, bo polubiłam detektywkę Dobrosławę 🙂
Zarówno w poprzednich częściach, jak i tu, przyjdzie nam towarzyszyć Dobrosławie przy rozwiązaniu sprawy o morderstwo. Jednak tym razem sprawa okaże się dość osobista...
Akcja dzieje się w Trzcinicy, czyli w rodzinnym miasteczku pani detektyw. W tak małej społeczności...
„Prochy” Kusiak to finałowa część trylogii Żywioły Podkarpacia. Wraz z prywatną detektyw Dobrosławą próbujemy rozwikłać tajemnicę sprzed lat, której skutki zaczynają dotykać najbliższych naszej bohaterki. Śledztwo jest równolegle prowadzone przez znanego nam komisarza Czarneckiego. Komisarz najpierw próbuje wytłumaczyć co się wydarzyło 10 lat wcześniej i jak ma się to do obecnej zbrodni. Wszystko sprowadza się do Dobrosławy Machniewicz, a zwłaszcza do jej siostry. Czy Pani Detektyw zdoła doprowadzić sprawę do końca, czy rodzinne powiązania sprawią, że emocjonalnie pęknie?
Podczas czytania tej książki wyczuwa się nieufność, żal, ból czy smutek. Ta powieść pogrążona jest w złych emocjach. Zazdrość, później zemsta. Autorka nie bała się sięgnąć po takie tematy jak handel ludźmi, przemoc domowa czy prostytucja. A to wszystko owiane jeszcze nutką mistycyzmu, tajemniczego słowiańskiego rytuału. Namiastka, ale jakże znacząca dla całej sprawy.
W oczach kręci się łza, że to już koniec. Zżyłam się z Dobrosławą. To w końcu pierwsza taka kobieca postać, która sprawiła, że ją polubiłam. Kobieta dojrzała emocjonalnie, z ciekawym umysłem i intuicją. Do tego taka trochę introwertyczka - no cała ja!
Sam cykl świetnie napisany. Przemyślany. Nie pisany w pośpiechu. Na każdy tom czekałam i to czekanie bardzo się opłaciło. Dostałam świetną serię, która stała się moją ulubioną. Świetne sprawy, dobre postaci, genialna główna bohaterka. Musisz poznać ten cykl!
„Prochy” Kusiak to finałowa część trylogii Żywioły Podkarpacia. Wraz z prywatną detektyw Dobrosławą próbujemy rozwikłać tajemnicę sprzed lat, której skutki zaczynają dotykać najbliższych naszej bohaterki. Śledztwo jest równolegle prowadzone przez znanego nam komisarza Czarneckiego. Komisarz najpierw próbuje wytłumaczyć co się wydarzyło 10 lat wcześniej i jak ma się to do...
Lubię powracać do bohaterów serii, których darzę sympatią. Nie inaczej było w przypadku cyklu "Żywioły Podkarpacia" Anny Kusiak i trzeciego już tomu pt. "Prochy".
Niewielka, spokojna podkarpacka miejscowość i zbrodnia rytualna? Policjantka Dobrochna, która po prywatnych przejściach wróciła w rodzinne strony, nie może dać temu wiary. O pomoc w odkryciu sprawcy prosi ją siostra zamordowanej kobiety.
Rzec by się chciało "wsi spokojna, wsi wesoła" i tak właśnie myślą o swojej wiosce mieszkańcy Trzcinicy. Ten pozorny spokój burzy jednak wieść o rytualnym ponoć morderstwie, ale to nie pierwsza zbrodnia, która sparaliżowała miejscową ludność, przed dwudziestu laty zamordowano tu dwie młode dziewczyny, a sprawcy nigdy nie ujęto. Czy między obiema sprawami istnieje jakiekolwiek powiązanie?
Znajdziemy tu ciekawą zagadkę kryminalną, policyjne dochodzenie, specyfikę małych miejscowości, mocne tło obyczajowe i świetnie skonstruowanych bohaterów.
Lubię powracać do bohaterów serii, których darzę sympatią. Nie inaczej było w przypadku cyklu "Żywioły Podkarpacia" Anny Kusiak i trzeciego już tomu pt. "Prochy".
Niewielka, spokojna podkarpacka miejscowość i zbrodnia rytualna? Policjantka Dobrochna, która po prywatnych przejściach wróciła w rodzinne strony, nie może dać temu wiary. O pomoc w odkryciu sprawcy...
„… każdy najmniejszy element, każdy drobny szczegół sprawiał, że przeszłość wracała do niej ze zdwojoną siłą… Przez moment poczuła, że chce się jej płakać…”
Zacznę dość ostro. Czy słowa, że „przypadki nie istniały tylko twarde fakty” są niemal prorocze? Prędzej czy później prawda zawsze wyjdzie na jaw. Przed Wami trzeci tom serii kryminalnej Żywioły Podkarpacia. Detektyw Dobrosława Machniewicz zaszywa się w rodzinnym domu w Trzcinicy. Pragnie nabrać dystansu do wydarzeń, do których doszło w jej życiu. Nie jest jej dane odpocząć.
Zemsta stanowi dla niektórych piękny i odwieczny motyw. Tylko, żeby miał sens, zemsta musiała mieć gdzieś swoje korzenie. Tak też jest i w tym przypadku.
Autorką książki jest Anna Kusiak. Miłośniczka kultury beskidzkiej, zielarstwa, mitologii słowiańskiej i plastyczka. Wiernie odzwierciedla koloryt lokalnych miejsc. Z lekkością też ukazuje skomplikowane relacje międzyludzkie. Pisarka pochodzi z Gorlic, mieszka na pograniczu Beskidu Niskiego i Pogórza Jasielskiego.
Parę dni po przyjeździe Dobrosławy w pobliżu skansenu archeologicznego zostają znalezione zwłoki. Zamordowano młodą dziewczynę, a ułożenie jej ciała wskazuje na mord rytualny. Piętrzą się pytania: dlaczego morderca ułożył kobietę w taki sposób? Czy rzeczywiście zabójstwo stanowi część jakiegoś obrzędu? Z jakiego powodu morderca zadał sobie tyle trudu, żeby zaaranżować miejsce zbrodni?
Śledztwo trafia w ręce komisarza Marcina Czarneckiego z Komendy Wojewódzkiej. Tropy prowadzą go do sprawy sprzed dwudziestu lat, w którą zamieszana była siostra Dobrosławy – Ludmiła. Dobrosława pali, jest w domu. Po śmierci Karola nie potrafiła odnaleźć się w Rzeszowie. Dosłownie każde spojrzenie za okno przypomina o tym, co się stało. Musi opuścić wszystko, co stare. Nowe miasto, to nowe możliwości. Gdzie mogła się schować ze swoimi uczuciami jak nie w domu? Już raz to zresztą przerabiała.
Agnieszka Świątkowska podczas spaceru z psem znajduje ludzką rękę. Kobieta w jednej chwili zamiera i staje w bezruchu. Ciało to zwłoki kobiety – Karoliny Karaś, która była całkowicie naga. Nagie ciało – musimy to podkreślić zostało porzucone pośród szczerego pola. Zamknięte oczy, rozpuszczone włosy i blada twarz. Czy każdy z Nas wygląda tak samo? Może to zwykła dramaturgia?
Trzcinica, to niewielka, spokojna podkarpacka miejscowość. Na pewno? Matka Karoliny bardzo pije i bije dziewczynę. Nie jest żadną tajemnicą, że w małych miejscowościach wiadomości rozchodzą się lotem błyskawicy. Każdy każdego zna. Nie ma zbyt dużo miejsca na prywatność. Poznamy kilka postaci i śmiało mogę powiedzieć, że każda z nich na swój sposób jest interesująca. Nie zwracamy uwagi tylko na wygląd, ale i charakter. Np. najstarsza Bogusława, średnia Ludmiła i najmłodsza Dobrosława. „Siedemnastoletnia, prawie dorosła siostra była dla trzynastolatki jak wyrocznia: wiedziała, co modne, a co obciach, czego słuchać, co mówić, a przede wszystkim: o co chodzi w tych całych relacjach damsko – męskich, co to petting, a co seks, o wiele dokładniej, niż opisywali to w dziewczyńskich gazetkach…”.
Dwadzieścia lat spokoju, a tu nagle… Niepokój rodziców też był duży. To zero włóczenia się po wsi, zero znajomych. Karolina była dorosła, ale zadawała się z szemranym towarzystwem. Ktoś musiał mieć jakiś żal. Miał pewien problem. Lalka Barbie przy zwłokach … Co oznacza?
Kiedy dziecko odpowiada za błędy rodziców jest źle. Nie może być tylko lekarstwem na rozpadający się związek. Kobieta się rozpija. Ojciec odchodzi. „Taka matka, to prawie, jakby jej nie było… Czasem nawet lepiej, żeby jej nie było…”.
Rytuał, to np. ułożenie ciała. Inaczej układani się mężczyźni, inaczej kobiety. Zmarłych układano w kierunku wschodzącego słońca, co miało znaczenie religijne i mogło oznaczać wiarę w nieśmiertelność.
Co wspólnego ma to zabójstwo ze zbrodnią z lat dziewięćdziesiątych i atakami nożownika z Podkarpacia? W poszukiwaniu odpowiedzi detektyw Machniewicz i komisarz Czarnecki ponownie łączą siły. Są zdeterminowani, by dotrzeć do prawdy. Czy uda im się zrozumieć mordercę? Być może finał powieści jest zaskakujący, ale nie będę odkrywać Wam wszystkich kart.
Gorąco polecam
Katarzyna Żarska
http://zarska18.blogspot.com/
Wydawnictwo Kobiece
Premiera: 08.11.2023 r.
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Projekt okładki: Łukasz Werpachowski
Wydanie I
Liczba stron: 304
(nowość wydawnicza) w mojej biblioteczce
Prochy. Żywioły Podkarpacia. Tom 3
„… każdy najmniejszy element, każdy drobny szczegół sprawiał, że przeszłość wracała do niej ze zdwojoną siłą… Przez moment poczuła, że chce się jej płakać…”
Zacznę dość ostro. Czy słowa, że „przypadki nie istniały tylko twarde fakty” są niemal prorocze? Prędzej czy później prawda zawsze wyjdzie na jaw. Przed Wami trzeci tom serii...
To już ostatnia część z detektywką Dobrosławą i komisarzem Czarneckim, która również dotknie bardzo osobiście samą bohaterkę. Czytelnik zostanie wciągnięty w mroczną historię starych podkarpackich legend, morderstw rytualnych , ale też przemocy domowej, handlu ludźmi i tajemnic z przeszłości.
Jaki związek z obecnymi morderstwami ma zbrodnia sprzed dwudziestu lat?
Jakie tajemnice skrywają góry i dawne grodzisko?
Jakie sekrety stają się przekleństwem, które może doprowadzić do zbrodni?
Autorka zręcznie splata wątki i poszlaki, utrzymując napięcie i zaskakując zwrotami akcji. Nie brakuje też wątków psychologicznych i społecznych, które nadają głębi i realizmu powieści. Książka jest napisana lekkim i płynnym językiem, który sprawia, że czyta się ją bardzo szybko i przyjemnie. Jest to kryminał, który nie tylko bawi, ale też skłania do refleksji nad sprawiedliwością, prawdą i winą
To już ostatnia część z detektywką Dobrosławą i komisarzem Czarneckim, która również dotknie bardzo osobiście samą bohaterkę. Czytelnik zostanie wciągnięty w mroczną historię starych podkarpackich legend, morderstw rytualnych , ale też przemocy domowej, handlu ludźmi i tajemnic z przeszłości.
Jaki związek z obecnymi morderstwami ma zbrodnia sprzed dwudziestu lat?
Jakie...
Prędzej czy później prawda wychodzi na jaw. Wielu ma nadzieję, niekiedy graniczącą z pewnością, że nie ujrzy ona światła dziennego. Jednak jak zawsze to kwestia czasu i splotu okoliczności, a jedno i drugie jak zawsze, da o sobie znać w najmniej spodziewanym momencie.
Dom rodzinny dla Dobrosławy miał być azylem, gdzie w końcu zazna spokoju i będzie mogła wszystko przemyśleć. Jedno i drugie jest odsunąć w czasie aż nazbyt szybko. W skansenie archeologicznym zostaje znalezione ciało kobiety. Na pierwszy rzut oka można by uznać, że to zabójstwo rytualne, no i otoczenie. Wszystko pasuje, lecz Marcin Czarnecki jest doświadczonym policjantem, nie opiera się jedynie na pierwszym wrażeniu, dla niego liczą się dowody, a te dość jednoznacznie wskazują kierunek dochodzenia. Komuś zależało na zmyleniu tropów, ale czy to się udało? Dobrosława jest dobrym detektywem, tak samo jak i Czarnecki, jednak w tym przypadku nic nie jest proste. Każdy kolejny ślad stawia pod znakiem zapytania to, co już wiedzą, natomiast domysły prowadzą ich w dość osobiste rejony. Co jest kluczem do tej sprawy i gdzie on znajduje się? Odnalezienie go to pierwszy krok, drugim jest odnalezienie odpowiednich drzwi, lecz czy są gotowi by otworzyć drzwi i skon frotowym się z tym, co za nimi kryje się?
Najpierw kilka stron, potem jakoś tak szybko zaczyna się drugi rozdział, a trzeci już jest pod hasłem „jeszcze tylko jeden” i nawet człowiek się nie obejrzy kiedy nagle następuje koniec. Tak właśnie jest z książką Anny Kusiak „Prochy”. Jeśli szukacie wciągającego kryminału, to zacznijcie lekturę tej historii, gdzie nic nie jest oczywiste, a cała reszta spowita jest w mgle tajemnic i przeszłości. Pisarka tak zbudowała jej kanwę, że na każdym kroku odczuwany jest niepokój, narastający nieustannie i wciąż przypominający o jaką stawkę toczy się rozgrywka. Nic nie dzieje się bez przyczyny, ale co nią jest oraz jaka prawda jest ukryta za nią? Ktoś zna odpowiedź, lecz nie tak łatwo wrócić do tego, co było i stawić czoła niewygodnym pytaniom. Anna Kusiak doskonale łączy plany czasowe z sylwetkami bohaterów z śledztwem, w którym kiedy widzimy światełko w tunelu wcale nie możemy być pewni czy faktycznie skieruje nas do w kierunku rozwiązania morderczej zagadki. Jako czytelnicy podążamy za postaciami, ich przeszłością i zaskakującą teraźniejszością oraz śladem krwawych niewiadomych. Finał „Prochów” przynosi wyjaśnienia, lecz nie są one w żadnym wypadku proste, jest w nich cień sekretów, dawnych i tych nowszych…
Prędzej czy później prawda wychodzi na jaw. Wielu ma nadzieję, niekiedy graniczącą z pewnością, że nie ujrzy ona światła dziennego. Jednak jak zawsze to kwestia czasu i splotu okoliczności, a jedno i drugie jak zawsze, da o sobie znać w najmniej spodziewanym momencie.
Dom rodzinny dla Dobrosławy miał być azylem, gdzie w końcu zazna spokoju i będzie mogła wszystko...
Czytając musicie zapiąć pasy, gdyż akcja tutaj pędzi na łeb i szyję. Historia intryguje od pierwszych stron i trzyma w napięciu aż do ostatnich. Teraźniejszość jest przeplatana wydarzeniami z przeszłości. Szybko okazuje się, że zbrodnie nie są przypadkowe, a komuś przyjdzie zapłacić za grzechy przeszłości...
Autorka utrzymuje zainteresowanie czytelnika na jak najwyższym poziomie, odkrywając stopniowo głęboko skrywane sekrety. Zaskakuje nieoczekiwanymi zwrotami akcji i ciekawym zakończeniem.
"Prochy" są kolejną częścią cyklu Żywiołów Podkarpacia. Choć książki można czytać oddzielnie, zachęcam po poznania wcześniejszych tomów.
Czytając musicie zapiąć pasy, gdyż akcja tutaj pędzi na łeb i szyję. Historia intryguje od pierwszych stron i trzyma w napięciu aż do ostatnich. Teraźniejszość jest przeplatana wydarzeniami z przeszłości. Szybko okazuje się, że zbrodnie nie są przypadkowe, a komuś przyjdzie zapłacić za grzechy przeszłości...
Autorka utrzymuje zainteresowanie czytelnika na jak najwyższym...
Bardzo ciekawa propozycja na historię do krymianału.
Ciekawsza tym bardziej, że mogłaby lsie wydarzyć ub nawet wydarzyła sie już gdzieś na świecie.
Wdawałoby sie, że handel ludźmi to temat oklepany a jednak tutaj mamy do czynienia z wydarzeniami które nie sa oczywiste - a to wyzwala emocje :)
Bardzo ciekawa propozycja na historię do krymianału.
Ciekawsza tym bardziej, że mogłaby lsie wydarzyć ub nawet wydarzyła sie już gdzieś na świecie.
Wdawałoby sie, że handel ludźmi to temat oklepany a jednak tutaj mamy do czynienia z wydarzeniami które nie sa oczywiste - a to wyzwala emocje :)
To trzeci tom cyklu Żywioły Podkarpacia i może was to zaskoczy, ale jest jeszcze lepiej niż w poprzednich częściach i od razu powiem, że da się czytać osobno, ale serio warto w kolejności 😀🫶
Jak zasiadłam do tej książki, to nawet nie wiem kiedy mi zleciał cały ten czas.
Świetny pomysł na fabułę, tempo akcji wymiata, co tu się dzieje, a do tego nasi bohaterowie, no cud malina.
Mamy też wątki z przeszłości, które jak to zwykle bywa namieszają najbardziej, ale czy nie o to chodzi 😀 Świetny kryminał, taki z polotem, klimatem i akcją do ostatniej strony.
Dla mnie petarda 🧨 gorąco polecam ♥️♥️♥️
To trzeci tom cyklu Żywioły Podkarpacia i może was to zaskoczy, ale jest jeszcze lepiej niż w poprzednich częściach i od razu powiem, że da się czytać osobno, ale serio warto w kolejności 😀🫶
Jak zasiadłam do tej książki, to nawet nie wiem kiedy mi zleciał cały ten czas.
Świetny pomysł na fabułę, tempo akcji wymiata, co tu się dzieje, a do tego nasi bohaterowie, no cud...
"Prochy" to po "Iskrze" i "Rzece", kolejna, i chyba ostatnia, część serii o detektywce Dobrosławie. I w moim odczuciu to chyba najlepsza część serii, chociaż, aktywnego udziału Dobrosławy w tej sprawie było niewiele.
W tym tomie oprócz zagadki kryminalnej dowiadujemy się również kilku faktów z przeszłości Dobrosławy. Wątki się łączą, tajemnicze śmierci wydają się mieć dużo wspólnego, ale "grzebanie" w przeszłości zawsze niesie konsekwencje.
Podobał mi się pomysł na fabułę, konsekwentne przedstawienie, a i rozwiązanie jest spójne i bardzo udane. Na pewno jest tu dużo dramatu, emocji, skrzywdzonych postaci, ale to wszystko dodaje takiego ciężkiego klimatu tej powieści.
Podsumowując, to dobry kryminał, z tych z elementami obyczajowymi, bez opisów brutalności i lejącej się krwi. Ciekawy, wciągający i mocno angażujący.
"Prochy" to po "Iskrze" i "Rzece", kolejna, i chyba ostatnia, część serii o detektywce Dobrosławie. I w moim odczuciu to chyba najlepsza część serii, chociaż, aktywnego udziału Dobrosławy w tej sprawie było niewiele.
W tym tomie oprócz zagadki kryminalnej dowiadujemy się również kilku faktów z przeszłości Dobrosławy. Wątki się łączą, tajemnicze śmierci wydają się mieć...
To już trzeci tom cyklu: Żywioły Podkarpacia i myślę, że jest jeszcze lepszy od poprzedniego tomu (pierwszego niestety nie znam). Głowna bohaterka- Dobrosława Machniewicz, mieszkanka Podkarpacia, jest detektywką, która zawsze wplątuje się w bardzo skomplikowane sprawy. Niestety tym razem śledztwo dotyczy jej własnej siostry. Jak się ono zakończy, koniecznie trzeba sprawdzić.
Książka wciąga od pierwszych stron, nie można się od niej oderwać. Książka do końca trzyma w napięciu. I zawsze u tej autorki, jest coś wstrząsającego.Bohaterzy są ciekawie przedstawieni, mają swoje wady i zalety oraz mnóstwo tajemnic. Bardzo lubię komisarza Czarneckiego, a on lubi Dobrosławę i trochę się jej boi. Ciekawe, co wyjdzie z ich relacji.
Okładka współgra z pozostałymi z serii, przyciąga wzrok i jest tajemnicza, podoba mi się.
Anna Kusiak to młoda obiecująca autorka, debiutowała niedawno, bo w 2021 roku książką: Cień Judasza. Znakomicie uchwyciła koloryt Podkarpacia, świetnie wychodzi jej opisywanie relacji międzyludzkich, dlatego te książki są tak ciekawe. W ogóle lubię pisarzy, którzy z taką miłością opisują swoje tereny.
Życzę Pani Annie sukcesów pisarskich, bo rozsławia województwo podkarpackie i oczywiście czekam na kolejny tom.
To już trzeci tom cyklu: Żywioły Podkarpacia i myślę, że jest jeszcze lepszy od poprzedniego tomu (pierwszego niestety nie znam). Głowna bohaterka- Dobrosława Machniewicz, mieszkanka Podkarpacia, jest detektywką, która zawsze wplątuje się w bardzo skomplikowane sprawy. Niestety tym razem śledztwo dotyczy jej własnej siostry. Jak się ono zakończy, koniecznie trzeba...
Kolejne morderstwo i skomplikowana zagadka do rozwiązania. Detektyw Dobrosława rusza do akcji, mimo, że miała nadzieję na odpoczynek w małej podkarpackiej wiosce.
Czy było to rytualne morderstwo?
Czy zwłoki zostały tylko podrzucone, aby tak wyglądało?
Bardzo wciągająca powieść, idealna na prezent, jak i na wieczór z książką. Zdecydowanie nie będzie to stracony wieczór.
Kolejne morderstwo i skomplikowana zagadka do rozwiązania. Detektyw Dobrosława rusza do akcji, mimo, że miała nadzieję na odpoczynek w małej podkarpackiej wiosce.
Czy było to rytualne morderstwo?
Czy zwłoki zostały tylko podrzucone, aby tak wyglądało?
Bardzo wciągająca powieść, idealna na prezent, jak i na wieczór z książką. Zdecydowanie nie będzie to stracony wieczór.
Książka świetna, wciąga od pierwszych stron i trzyma w napięciu aż po sam koniec historii. Czyta się wspaniale i z dreszczykiem. Morderstwo w pobliżu skansenu archeologicznego. Prywatna pani detektyw Dobrosława przyjeżdża w rodzinne strony do Trzcinicy. Chce odpocząć i zapomnieć o pewnych wydarzeniach w jej życiu. Ale czy ma szansę na odpoczynek, otóż nie bo w okolicy dochodzi do morderstwa kobiety. Dziwny okręg, wypalony a w nim zmarła kobieta. O co tu chodzi? Pojawia się też komisarz Marcin i to on będzie prowadzić tę sprawę. Nie za bardzo przepadają za sobą ale czy uda im się połączyć siły i doprowadzić sprawę do rozwiązania. A to wcale proste nie będzie. Bo to mała miejscowość i są tu sekrety mieszkańców. Do tego problemy rodzinne pani detektyw też nie ułatwiają niczego. Co wydarzyło się kiedyś, czemu pewne osoby milczą. Dawne morderstwo sprzed lat i obecne czy one mają coś wspólnego ze sobą? To nie będzie łatwe odkrycie. Marcin i Dobrosława mają swoje przypuszczenia. Praca tych dwójki jest intensywna i ciekawie poprowadzona. Do tego ktoś porywa dzieci bliźniaki. Po co i kto to zrobił? Tempo śledztwa świetnie. Autorka pisze lekko i mimo że trudna lektura czyta się wspaniale. Przeszłość i teraźniejszość. Wiele spraw ujrzy światło dzienne. Może ktoś zacznie mówić. Trudne tematy poruszone. Sama historia trzyma mocno w napięciu. Akcja szybka. No i wspomnienia w tej historii mają duże znaczenie. A prawda jak to się mówi zawsze wyjdzie na jaw. Świetna książka którą polecam. Cykl ŻYWIOłY PODKARPACIA to rewelacyjna historie. To idealna lektura na wieczory.
Książka świetna, wciąga od pierwszych stron i trzyma w napięciu aż po sam koniec historii. Czyta się wspaniale i z dreszczykiem. Morderstwo w pobliżu skansenu archeologicznego. Prywatna pani detektyw Dobrosława przyjeżdża w rodzinne strony do Trzcinicy. Chce odpocząć i zapomnieć o pewnych wydarzeniach w jej życiu. Ale czy ma szansę na odpoczynek, otóż nie bo w okolicy...
Prochy to trzeci tom serii Żywioły Podkarpacia Anny Kusiak, jeśli jednak nie czytaliście poprzednich części, to bez obaw możecie przeczytać tylko tę. Co prawda są tam pewne nawiązania do nich, ale główny wątek jest tak dobrze napisany, że aż wystarczający do pełnej satysfakcji z lektury.
Prochy to świetnie napisany kryminał, którego fabuła wciąga już od pierwszych stron. Historia ta rozpoczyna się z przytupem, a potem jest już tylko coraz mocniej i mroczniej.
Nieopodal skansenu w Trzcinicy zostają odnalezione zwłoki nagiej kobiety. Ich umiejscowienie w wypalonym okręgu wskazuje na mord rytualny. Śledztwo prowadzi znany z poprzednich tomów Marcin Czarnecki. W tym samym czasie w rodzinne strony powraca detektyw Dobrosława Machniewicz. Oboje zaczynają drążyć temat zabójstwa kobiety.
Niespodziewanie tragedia ta okazuje się w jakiś sposób łączyć z siostrą Dobrosławy Ludmiłą i dawnymi wydarzeniami z miasteczka.
Czy Marcinowi i Dobrochnie uda się znaleźć zabójcę nim zginie ktoś jeszcze?
Sięgając po Prochy nie spodziewałam się, że będzie to aż tak intrygująca lektura. Podobało mi się w niej wszystko. Od bohaterów, poprzez tajemniczą fabułę, aż po iście mroczny klimacik, który spowija całą tę historię.
Co interesujące, temat tej książki opiera się na tym, że wszystkie popełnione czyny, a także brak reakcji niosą za sobą konsekwencje, czasami nawet po latach. Jej drugim głównym motywem jest zemsta i jej niszczycielskie rozmiary. Oba motywy połączone ze skomplikowanymi psychikami bohaterów tworzą naprawdę przejmującą, smutną, ale jednocześnie mega ciekawą powieść.
Prochy to trzeci tom serii Żywioły Podkarpacia Anny Kusiak, jeśli jednak nie czytaliście poprzednich części, to bez obaw możecie przeczytać tylko tę. Co prawda są tam pewne nawiązania do nich, ale główny wątek jest tak dobrze napisany, że aż wystarczający do pełnej satysfakcji z lektury.
Prochy to świetnie napisany kryminał, którego fabuła wciąga już od pierwszych stron....
Anna Kusiak powraca w trzecim tomie swojej ekscytującej kryminalnej serii a Żywioły Podkarpacia po raz kolejny wyciągają swoje ramiona, aby porwać czytelnika w sam środek nieprzewidywalnej przygody. Jesteście gotowi? Podejmiecie wyzwanie?
Polecam, naprawdę warto! Pod warunkiem, że zaczniecie czytać z zachowaniem chronologii. Co prawda zagadka za każdym razem jest inna, ale nieoceniony klimat oraz subtelne połączenia między książkami stanowią spójną całość wartą bliższego poznania. W dodatku autorka rewelacyjnie żongluje emocjami, bawi się napięciem, wprowadza nas w ślepe zaułki, kusi rozwiązaniem zagadki, by za moment całkowicie zmienić bieg wydarzeń. Przeszłość łączy się z teraźniejszością a ofiary domagają się sprawiedliwości nad czym skrupulatnie czuwają detektyw Dobrosława Machniewicz i komisarz Marcin Czarnecki.
Dobrosława marzyła o odpoczynku, ale w jej zawodzie nie istnieje takie pojęcie. W pobliżu skansenu archeologicznego zostają odnalezione zwłoki i wszystko wskazuje na mord rytualny. Im więcej czasu upływa tym mocniej sprawa się komplikuje, mnożą się pytania a przez palce uciekają odpowiedzi. Bohaterowie ścigają się z mordercą, który wydaje się doskonale bawić a to co wisi w powietrzu to ewidentnie strach przed kolejną zbrodnią. Czy uda się pojmać sprawcę nim ten ponownie zaatakuje?
Fabuła bogata jest w motywy, nieszablonowa i poprowadzona w naprawdę ciekawy sposób. Ulicami Trzcinicy, niewielkiej podkarpackiej wioski, śledzimy tych, którzy wiedzą więcej niż chcą powiedzieć. Dużo się dzieje, akcja jest dynamiczna a postacie uwielbiają pakować się w kłopoty, więc niebezpieczeństwo nieustannie czuć na plecach. Zabójstwo łączy się z tajemniczą zbrodnią sprzed lat a my próbujemy prześcignąć się z prowadzącymi śledztwo, aby spróbować samemu przewidzieć finał, co wydaje się niemożliwe.
I taka jest właśnie ta książka! Wciągająca, pomysłowa i naprawdę dobrze przemyślana. Autorka z tomu na tom wydaje się wypadać co raz lepiej a "Prochy" uwydatniają nie tylko sam motyw przewodni w postaci próby pochwycenia złoczyńcy, ale i mocno koncentrują się na życiu prywatnym głównych bohaterów. Liczne motywy, spora dawka emocji a także walka z własnymi demonami przekładają się na pobudzającą wyobraźnię kryminalne wyzwanie. Oto propozycja idealna na leniwe popołudnie, do poczytania przy gorącej herbacie.
Anna Kusiak powraca w trzecim tomie swojej ekscytującej kryminalnej serii a Żywioły Podkarpacia po raz kolejny wyciągają swoje ramiona, aby porwać czytelnika w sam środek nieprzewidywalnej przygody. Jesteście gotowi? Podejmiecie wyzwanie?
Polecam, naprawdę warto! Pod warunkiem, że zaczniecie czytać z zachowaniem chronologii. Co prawda zagadka za każdym razem jest inna,...
Prochy Anny Kusiak to trzecia część Żywiołów Podkarpacia" i zdecydowanie najbardziej mroczna. Dobrosława wraca w rodzinne strony licząc na chwilę wytchnienia. W Trzcinicy dochodzi do morderstwa kobiety. Dobrosławie z chwili wytchnienia nie zostaje nic, bo życie i te morderstwo zweryfikowało jej plany. Dziewczyna nie wie, że oprócz tej zbrodni musi zmierzyć się z tragicznym wydarzeniami sprzed 20 laty. Co najgorsze jej bliscy będą w to zamieszani.
Prochy pokazują jak ciche zgadzanie się na zło wokół powoduje narodziny zemsty, która z każdym dniem eskaluje. Dobrosława i Czarnecki wdepnęli w prawdziwe bagno. Tropy które zdają się prowadzić do rozwikłania sprawy zabierają ich do nie jednej ślepej uliczki. Nie dość że skomplikowane śledztwo to jeszcze ich relacja też nie jest do końca jasna.
Akcja jest porywająca, a smaczku dodają retrospekcje Mściciela wymierzającego sprawiedliwość po swojemu, omamionego zemstą i poczuciem niesprawiedliwości.
Kusiak bardzo zgrabnie zakończyła tą trylogię. Pozostaje pytanie czy Dobrosławę i Czarnieckiego jeszcze kiedyś spotkamy....
Prochy Anny Kusiak to trzecia część Żywiołów Podkarpacia" i zdecydowanie najbardziej mroczna. Dobrosława wraca w rodzinne strony licząc na chwilę wytchnienia. W Trzcinicy dochodzi do morderstwa kobiety. Dobrosławie z chwili wytchnienia nie zostaje nic, bo życie i te morderstwo zweryfikowało jej plany. Dziewczyna nie wie, że oprócz tej zbrodni musi zmierzyć się z tragicznym...
"Zemsta jest okropnym uczuciem. Niszczy i burzy wszystko wokół, lecz rozsadza też od środka i sprawia, że w nas samych zostają tylko gruzy."
🪨🪨
Po tragicznych wydarzeniach w Rzeszowie, detektywka Dobrosława Machniewicz, wraca w rodzinne strony. Jeżeli liczyła na chwilę spokoju, to niestety życie szybko pokrzyżowało jej plany. W Trzcinicy dochodzi do morderstwa kobiety, które będzie zaledwie zarzewiem tego, co jeszcze czeka na naszą bohaterkę.
Dobrosława, oprócz aktualnej zbrodni, będzie musiała się zmierzyć z równie dramatycznymi zdarzeniami sprzed lat, z którymi, być może, powiązani będą jej najbliżsi.
" Prochy", to zdecydowanie najmocniejsza i najmroczniejsza część serii "Żywioły Podkarpacia". Fabuła z każdym rozdziałem odkrywa kolejne tropy, które krok po kroku prowadzą do dramatycznego finału. Dzieje się tutaj dużo zarówno pod względem samej intrygi, jak i w kwestii kreacji bohaterów. Tym razem szczególną uwagę zwróciłam na to, jak została poprowadzona postać komisarza Michała Czarneckiego, na którego do tej pory niezbyt zwracałam uwagę.
Gdybym się miała do czegoś przyczepić, to jedynie na zbyt długą przerwę pomiędzy drugim a trzecim tomem.
Idealne zamknięcie bardzo dobrej serii.
"Zemsta jest okropnym uczuciem. Niszczy i burzy wszystko wokół, lecz rozsadza też od środka i sprawia, że w nas samych zostają tylko gruzy."
🪨🪨
Po tragicznych wydarzeniach w Rzeszowie, detektywka Dobrosława Machniewicz, wraca w rodzinne strony. Jeżeli liczyła na chwilę spokoju, to niestety życie szybko pokrzyżowało jej plany. W Trzcinicy dochodzi do morderstwa...
Każdy z nas potrzebuje chwili wytchnienia od problemów dnia codziennego. Nie inaczej sprawa się ma w przypadku prywatnej detektyw Dobrosławy Machniewicz. Opuszcza Rzeszów i wyprowadza się do rodzinnej miejscowości, Trzcinicy. Tam, w otoczeniu rodziny, liczy na złapanie oddechu po ostatnich trudnych sprawach.
Czy to możliwe, że kobieta przyciąga do siebie mroczne historie?
Odkryte w pobliżu skansenu archeologicznego kobiece zwłoki nie dają Dobrosławie spokoju. Co prawda obiecała sobie brak zaangażowania w jakiekolwiek śledztwa, a jednak ta sprawa wybitnie przyciąga jej uwagę. Szczególnie, że w czasach, gdy była jeszcze małą dziewczynką, Trzcinicą wstrząsnęła tragedia - śmierć młodej dziewczyny i zaginięcie jej siostry. Jaki związek może mieć sprawa sprzed lat z tą obecną? Nie tylko chęć poznania prawdy motywuje Dobrosławę do podjęcia prywatnych poszukiwań - wpływ na to ma również dziwne zachowanie jej siostry, Ludmiły. To jej przyjaciółka wówczas zaginęła.
Śledztwo otrzymuje komisarz Marcin Czarnecki z Komendy Wojewódzkiej. Mężczyzna również stara się uporać ze swoimi problemami, a otrzymana sprawa nie należy do najprostszych. Szczególnie, że w jej toku bohater otrzymuje różnorodne poszlaki, prowadzące w zupełnie odmiennych kierunkach.
Tylko prawda może wyzwolić tych, którzy ukrywają tę tajemnicę od lat. Czy się odważą? Czy sprawca, który dopuścił się zbrodni na młodej kobiecie ma związek ze sprawą sprzed lat? A może winny jest zupełnie z nią niezwiązany?
Nie mogę wyprzeć się faktu, iż najnowszy thriller pani Kusiak zaintrygował mnie szczególnie dlatego, że główna bohaterka zamieszkiwała w Rzeszowie. I tego, że całość ogólnie dzieje się na podkarpaciu, czyli - jakby nie było - w moim regionie. Oczywiście nie tylko to przeważyło szalę - Prochy po samym opisie od wydawcy wydawały się pozycją bardzo interesującą.
Czasami, widząc posty na Facebook'u informujące o zaginięciu danej osoby, zastanawiam się, co muszą przeżywać jego bliscy. Codzienność otoczona niepokojem o jej zdrowie i życie. Niepewność, co tak naprawdę się wydarzyło - ktoś ją/jego porwał, zabił, doszło do wypadku, a może ta osoba po prostu miała dość i uciekła? Nie wyobrażam sobie tego bólu i całej tej gromady pozostałych emocji. I mam nadzieję, że nigdy nie będę musiała przechodzić przez coś podobnego. Z tego względu też przyciągnęła mnie do siebie ta lektura. Podwójna tragedia sprzed lat, tajemnica, która być może może zostać rozwiązana. Dać ukojenie bliskim.
Autorka skupia uwagę Czytelnika nie tylko na osobie Dobrosławy i prowadzonego przez nią prywatnego śledztwa, lecz również na komisarzu Czarneckim i jego historii, która wciąż go dręczy. Mimo że teoretycznie obie sprawy nie są ze sobą powiązane, to i tak nie dało się tu wyczuć żadnego zgrzytu. Rzekłabym nawet, że goniące komisarza demony również nadały całej historii pewnego... smaczku.
Co jak co, ale na nudę na pewno nie możemy narzekać; w końcu dla Czytelnika nie ma nic lepszego niż tajemnice sprzed lat. A te bolą, jątrzą się niczym nigdy niezagojona rana. Po początkowym powolnym wchodzeniu w całą historię cała akcja rusza z kopyta. Szczerze powiedziawszy, po raz pierwszy od dawna nie mogłam obstawić winnego, a gdy dostałam go na tacy, jakoś nie mogłam uwierzyć w jego winę, choć wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazywały właśnie na tę osobę. Pani Kusiak skrzętnie splątała pajęczynę niedopowiedzeń oraz tajemnic, tak, byśmy nie mogli zbyt łatwo dojść do rozwiązania. A to się chwali.
Czy polecam? Oczywiście. Myślę, że cała seria Żywioły Podkarpacia jest warta uwagi.
Każdy z nas potrzebuje chwili wytchnienia od problemów dnia codziennego. Nie inaczej sprawa się ma w przypadku prywatnej detektyw Dobrosławy Machniewicz. Opuszcza Rzeszów i wyprowadza się do rodzinnej miejscowości, Trzcinicy. Tam, w otoczeniu rodziny, liczy na złapanie oddechu po ostatnich trudnych sprawach.
Czy to możliwe, że kobieta przyciąga do siebie mroczne...
„Prochy” to trzecia książka Anny Kusiak z detektyw Dobrosławą Machniewicz w roli głównej. Podobnie jak poprzednie czyta się ją z zaciekawieniem. Morderstwo w pobliżu skansenu archeologicznego budzi uśpione demony z przeszłości. Pojawiają się pytania... Czy ma ono charakter rytualny? Czy nawiązuje do zbrodni i zaginięcia sprzed lat? Smaczku śledztwu dodaje uwikłanie w sprawę rodziny detektyw Dobrosławy. Lubię takie klimaty... Jednak mam pewne ale... Nużące chwilami stawało się nawiązywanie do przeszłości komisarza Czarneckiego. Jego dylematy moralne.
Mimo wszystko książkę warto przeczytać. Zakończenie jest zaskakujące.
„Prochy” to trzecia książka Anny Kusiak z detektyw Dobrosławą Machniewicz w roli głównej. Podobnie jak poprzednie czyta się ją z zaciekawieniem. Morderstwo w pobliżu skansenu archeologicznego budzi uśpione demony z przeszłości. Pojawiają się pytania... Czy ma ono charakter rytualny? Czy nawiązuje do zbrodni i zaginięcia sprzed lat? Smaczku śledztwu dodaje uwikłanie w sprawę...
Nic nie trawi człowieka tak bardzo jak zemsta. A ta, która dojrzewa przez lata. Bywa silniejsza niż mogłoby się wydawać.
Historia, która mogłaby się wydarzyć, ale jest tylko fikcją literacką. Chce się ją czytać. Wręcz chłonąć strona po stronie. Akcja, która wciąga. Podoba mi się to napięcie. Równie co koniec bohaterów, w których zemsta została wymierzona. Wszyscy, którzy wiedzieli, a mogli zapobiec tragedii lub zrobić cokolwiek - nie zrobili zupełnie nic. Aż tu nagle, po latach sprawiedliwości stało się za dość.
Cierpka, wartka akcja. Wciąga mnie od pierwszej strony. W trakcie trzyma w napięciu. A na koniec pozostawia niedosyt i lekki niepokój. Podoba mi się!
Trochę zbędnych opisów, które nic nie wnoszą. Wtrącanie wątków z jednej, drugiej, a nawet trzeciej perspektywy. Szybko prowadzą do mojej irytacji i gubienia wątku. Mam wrażenie, że mimo, iż autorka chciała na koniec wyjśnić wszystkie wątki. To czegoś zdecydowanie zabrakło pod koniec.
Myślę, że sięgnę po pozostałe części.
Nic nie trawi człowieka tak bardzo jak zemsta. A ta, która dojrzewa przez lata. Bywa silniejsza niż mogłoby się wydawać.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toHistoria, która mogłaby się wydarzyć, ale jest tylko fikcją literacką. Chce się ją czytać. Wręcz chłonąć strona po stronie. Akcja, która wciąga. Podoba mi się to napięcie. Równie co koniec bohaterów, w których zemsta została wymierzona. Wszyscy, którzy...
„Zemsta jest okropnym uczuciem. Niszczy i burzy wszystko wokół, lecz rozsadza też od środka i sprawia, że w nas samych zostają tylko gruzy.”
„Prochy” Anny Kusiak to intrygujący kryminał, który od pierwszych stron przyciąga uwagę i nie pozwala się oderwać aż do finału. Autorka umiejętnie łączy elementy zagadki kryminalnej z dobrze nakreślonym tłem obyczajowym, tworząc historię pełną napięcia i zaskakujących zwrotów akcji. Bohaterowie są wiarygodni i wielowymiarowi, a ich relacje dodają powieści głębi. Styl Anny Kusiak jest lekki i przystępny, dzięki czemu książkę czyta się bardzo szybko i z przyjemnością. To idealna propozycja dla miłośników polskich kryminałów, którzy cenią sobie zarówno wartką akcję, jak i wyrazistych bohaterów.
„Zemsta jest okropnym uczuciem. Niszczy i burzy wszystko wokół, lecz rozsadza też od środka i sprawia, że w nas samych zostają tylko gruzy.”
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„Prochy” Anny Kusiak to intrygujący kryminał, który od pierwszych stron przyciąga uwagę i nie pozwala się oderwać aż do finału. Autorka umiejętnie łączy elementy zagadki kryminalnej z dobrze nakreślonym tłem obyczajowym, tworząc...
Dobrze i szybko się czyta. Nietypowe zakończenie.
Dobrze i szybko się czyta. Nietypowe zakończenie.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTrzeci tom serii, "Prochy", to kolejna dawka emocji i tajemnic. Dobrosława Machniewicz staje przed nowym wyzwaniem, gdy w okolicy dochodzi do serii tajemniczych zgonów. Autorka zgrabnie prowadzi wielowątkową fabułę, wplatając w nią elementy lokalnego folkloru i wierzeń. Kusiak po raz kolejny udowadnia, że potrafi budować napięcie i zaskakiwać czytelnika. Powieść porusza również tematykę traumy i radzenia sobie z przeszłością, co dodaje jej głębi i emocjonalnego ładunku.
Trzeci tom serii, "Prochy", to kolejna dawka emocji i tajemnic. Dobrosława Machniewicz staje przed nowym wyzwaniem, gdy w okolicy dochodzi do serii tajemniczych zgonów. Autorka zgrabnie prowadzi wielowątkową fabułę, wplatając w nią elementy lokalnego folkloru i wierzeń. Kusiak po raz kolejny udowadnia, że potrafi budować napięcie i zaskakiwać czytelnika. Powieść porusza...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążkę czytało się "ekspresowo" może dlatego że akcja działa się w moich okolicach. Fakt jest taki że warta była każdej minuty poświęconej na czytanie.
Książkę czytało się "ekspresowo" może dlatego że akcja działa się w moich okolicach. Fakt jest taki że warta była każdej minuty poświęconej na czytanie.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„Zemsta jest okropnym uczuciem. Niszczy i burzy wszystko wokół, lecz rozsadza też od środka i sprawia, że w nas samych zostają tylko gruzy.”
Wkroczyłam w przygodę z obawą, czy dobrze się odnajdę, skoro nie miałam okazji poznać poprzednich tomów serii. Szybko okazało się, że opuszczenie ich nie wpłynęło znacząco na radość poznawania. Nieco nawet przewrotnie, po udanej rozrywce kryminalnej, nabrałam większej chęci, aby nadrobić zaległości. Odpowiadało mi pióro Anny Kusiak, dostrzegłam mocny charakterystyczny rys rozpisywania przygody. Nie każdy fragment powieści trzymał wysoki poziom, wkradały się mniej intrygująco prowadzone zdarzenia. Nie przeszkadzało rozbudowanie relacji rodzinnych i przyjaźni, pojawiło się sporo ciekawych osób, musiałam uważnie kojarzyć imiona i scenki. Zbiegi okoliczności należały do nieco naciąganych, trochę mi to nie pasowało, jednak prawdopodobnie wynikało z braku możliwości przeżywania „Rzeki” i „Iskry”. Wyczekiwałam rozbudowania rytualnego aspektu powiązanego ze znalezieniem zwłok kobiety. Wydawało się, że wzmocniłoby fabułę od strony klimatu legend i historii. Tym niemniej, autorce udało się sporo przemycić do książki trochę wiedzy o Podkarpaciu, co chętnie śledziłam. Intryga urozmaicona trzema planami czasowymi, współczesnym, sprzed trzech lat i sprzed dwudziestu lat. Wszystkie naznaczone zbrodnią, mrokiem i cierpieniem.
To, co działo się w niewielkiej podkarpackiej wiosce, zaskakiwało nawet samych mieszkańców. Kusiak znakomicie oddała atmosferę panującą w Trzcinicy, małomiasteczkową mentalność, rozchodzenie się plotek lotem błyskawicy, znajomość sekretów sąsiadów. Detektyw Dobrosława powróciła do rodzimej wioski, aby poukładać emocje po dramatycznych zdarzeniach sprzed kwartału. Trafiła w środek kryminalnej intrygi. Postać polubiłam, chciałam, aby jeszcze bardziej była aktywna w budowaniu trzymającej w napięciu fabuły. Natomiast nie podeszła mi Ludmiła, nie uwierzyłam w kreację, postawę i zachowanie. Pozostałe kobiece sylwetki barwnie naznaczały bieg zdarzeń. A komisarz Marcin Czarnecki zachęcił do bliższego poznania. „Prochy” zaliczyłam do ciekawych propozycji czytelniczych, miały w sobie coś, co sprawiło, że entuzjastycznie przewracałam strony książki, ale jednocześnie pojawiło się kilka rys przeszkadzających w bardziej pozytywnym odbiorze. To prawda, że prędzej czy później prawda zawsze wyjdzie na jaw, ale nie zawsze w odpowiednim momencie i na czas. Czasem przykrywa ją tyle warstw tajemnic i kłamstw, że trudno je zdejmować, zwłaszcza jak obejmują długie cienie losów i mroczną naturę człowieka. Zajrzyjcie do niewielkiej i spokojnej podkarpackiej miejscowości, przekonajcie się, z czym powiązana była zbrodnia rytualna.
bookendorfina.pl
„Zemsta jest okropnym uczuciem. Niszczy i burzy wszystko wokół, lecz rozsadza też od środka i sprawia, że w nas samych zostają tylko gruzy.”
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWkroczyłam w przygodę z obawą, czy dobrze się odnajdę, skoro nie miałam okazji poznać poprzednich tomów serii. Szybko okazało się, że opuszczenie ich nie wpłynęło znacząco na radość poznawania. Nieco nawet przewrotnie, po udanej...
Dobrze czytało się kolejną część "Żywiołów Podkarpacia" choć poprzednie tomy podobały mi się bardziej. Czy będzie kolejne spotkanie z Dobrosławą i Marcinem?
Dobrze czytało się kolejną część "Żywiołów Podkarpacia" choć poprzednie tomy podobały mi się bardziej. Czy będzie kolejne spotkanie z Dobrosławą i Marcinem?
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDetektyw Dobrosława wraca do korzeni. Udaje do miejscowości gdzie się wychowała, dzięki temu możemy przebywać blisko swojej siostry Ludmiły.. jednakże nie ma czasu na odpoczynek.. W miejscu wykopalisk zostają podrzucone zwłoki kobiety.. Kim jest zamordowana i dlaczego to właśnie ją zabito? Czy to zbieg okoliczności czy gdzieś kryje się drugie dno.. Kolejne kobiety giną, a wioska jest coraz bardziej przerażona.. Kim jest morderca i co z tym wszystkim ma wspólnego siostra Dobrosławy, Ludmiła ?
Detektyw Dobrosława wraca do korzeni. Udaje do miejscowości gdzie się wychowała, dzięki temu możemy przebywać blisko swojej siostry Ludmiły.. jednakże nie ma czasu na odpoczynek.. W miejscu wykopalisk zostają podrzucone zwłoki kobiety.. Kim jest zamordowana i dlaczego to właśnie ją zabito? Czy to zbieg okoliczności czy gdzieś kryje się drugie dno.. Kolejne kobiety giną, a...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toW moim odczuciu trzecia część cyklu 'Żywioły Podkarpacia' jest częścią najsłabszą - co nie oznacza wcale że jest powieścią złą! Po prostu lekko odstaje jakościowo
od zacnych poprzedniczek. Biorąc pod uwagę mnogość bohaterek i ich koligacji rodzinnych, występujących zwłaszcza w retrospekcjach czasowych, było nieco chaotycznie. Drugi - jak dla mnie - mankament jest taki że główna bohaterka cyklu jest gdzieś schowana z tyłu, gra drugie skrzypce. Lubię tą postać i najzwyczajniej mi jej brakowało na pierwszym planie. Miarodajną oceną dla mnie byłoby sześć gwiazdek, ale jednak dam ich siedem, a zadecydowały o tym dwie rzeczy. Pierwsza - oszukała mnie autorka przy końcu, oj oszukała... Chodzi mi o osobę odpowiedzialną za zabójstwa i zaginięcia. Wielkie brawa, pani Anno! Druga rzecz - autorka nie bała się wprowadzić dramatu, wręcz tragedii przy końcu powieści, a więc nie zrobiła czegoś na miarę ckliwego zakończenia typu "...i żyli długo i szczęśliwie"; kolejne brawa. Czyli - wspomniane siedem gwiazdek.
W moim odczuciu trzecia część cyklu 'Żywioły Podkarpacia' jest częścią najsłabszą - co nie oznacza wcale że jest powieścią złą! Po prostu lekko odstaje jakościowo
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo tood zacnych poprzedniczek. Biorąc pod uwagę mnogość bohaterek i ich koligacji rodzinnych, występujących zwłaszcza w retrospekcjach czasowych, było nieco chaotycznie. Drugi - jak dla mnie - mankament jest taki że...
Dobra powieść.Koniec zaskakuje, bo wydaje się oczywisty, tymczasem... Autorka kolejny raz przykuła moją uwagę niepodzielnie.
Dobra powieść.Koniec zaskakuje, bo wydaje się oczywisty, tymczasem... Autorka kolejny raz przykuła moją uwagę niepodzielnie.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Wyjeżdżając z miasta, Dobrosława myślała o staroście Walterze Gentzu i jego pragnieniu zrównania Jasła z ziemią. Zemsta jest okropnym uczuciem. Niszczy i burzy wszystko wokół, lecz rozsadza też od środka i sprawia, że w nas samych zostają tylko gruzy."
Czytanie kryminałów osadzonych w Polskiej rzeczywistości uderza mnie zawsze bardziej od historii zbrodni popełnionych w innych częściach świata. Jest to zapewne spowodowane tym, że znam naszą mentalność i chociaż ze smutkiem, to jednak jestem w stanie uwierzyć, że abstrahując od fantazji pisarskiej, motywy i same zbrodnie pewnie nie raz się faktycznie pokrywały. Nie bez powodu mówi się, że fikcja literacka tylko nieudolnie naśladuje rzeczywistość.
Najnowsza książka Anny Kusiak skupiła się na obnażeniu kilku sekretów małego miasteczka i powrocie do niewyjaśnionych spraw sprzed wielu lat. Detektywka Dobrosława Machniewicz, znana czytelnikom z “Rzeki” i “Iskry” czyli poprzednich części serii Żywioły Podkarpacia znowu trafia w środek wydarzeń od których najchętniej trzymałaby się jak najdalej. Gdyby tego było mało jej drogi ponownie krzyżują się z komisarzem Marcinem Czarneckim, dla którego zbiegi okoliczności nie istnieją, co może obojgu utrudnić współpracę. Z jednej strony nietypowe morderstwo, rytualnie ułożone ciało, z drugiej niechęć miejscowych do udzielania jakiejkolwiek pomocy od początku wydaje się podejrzane, ale wysokość stawki okaże się o wiele większa niż Machniewicz i Czarnecki się spodziewają.
"Wszyscy bohaterowie tej opowieści byli dysfunkcyjni, wszyscy byli na swój sposób ułomni, i jedyne, co mogła zrobić, to bardzo im współczuć."
Gdy przeczytam książkę, która bardzo mi się spodoba, więc chcę polecać ją innym, zderzam się z wyzwaniem napisania recenzji w taki sposób, żeby nie nakręcić zbyt dużych oczekiwań, bo mogę zrobić czymś takim danemu tytułowi wilczą przysługę. A jednak gdy zaczynam zastanawiać się nad każdym zdaniem dziesięć minut kończy się na tym, że albo jakaś recenzja pojawia się miesiąc po czasie, albo nigdy nie trafia do publikacji, bo na samą myśl zaczynam się tylko frustrować. Słowem - efekt odwrotny od zamierzonego. Pozostaje mi się więc uczciwie pozachwycać, z nadzieją, że jeśli ktoś przeczyta “Prochy” z mojego polecenia, to spędzi z tą książką satysfakcjonująco czytelniczo czas.
Ciekawie napisana postać to dla mnie taka, której kibicuję, ale nie zgadzam się z nią w 100%. Jeśli przez całą lekturę bohater mnie do siebie nie przekona, bo rozumiem proces przechodzenia przemiany z pogubionego do odnalezionego “lepszego ja”, to marne szanse, że nawet najlepsza fabuła dostanie ode mnie ocenę wyższą niż pięć na dziesięć. Wystarczy mi wykrzaczonych moralnie ludzi oglądanych przez ekran telefonu czy telewizora, o ludziach w dalszym czy bliższym otoczeniu nie wspominając. Nie muszę się męczyć z takimi też w książkach. Mam proste potrzeby, chciałabym czytając dopingować komuś w działaniach. Czy będzie to odnalezienie miłości, ukrytego skarbu, odzyskanie królestwa czy znalezienie mordercy - pełna dowolność. Czy znalazłam taką w “Prochach”? Tak, niespodziewanie dla mnie, był to Czarnecki, który w tej części dostał więcej głębi. Jakaś jego walka z samym sobą, wejście w cień, czego nie przewidziałam, i przemyślenia obrazujące trudność podjętych decyzji sprawiły, że czekałam do czego się posunie i jak sam sobie życie utrudni. Smaczkiem dla mnie były jego próby rozszyfrowania myśli innych osób, których nie mógł zapytać wprost. Dla mnie taka sytuacja to niedorzeczność i całkowita strata czasu na niepotrzebne rozmyślenia, które może ukrócić jedna rozmowa, ale na szczęście w moich rękach nie leży życie tylu osób, co w przypadku komisarza policji, który jest tuż tuż przed emeryturą.
Chociaż zaczęłam od postaci, to prawdziwą perłą w popiołach (aż prosi się o grę słowną :) ) jest fabuła. A żeby być bardziej precyzyjną powiedziałabym, że motywy działania każdej z bardziej istotnych bohaterów. To jak nasze mniejsze czy większe decyzje, albo ich brak, może wpływać na cudze życie, a my nie mamy o tym pojęcia, tak tu wybrzmiało, że w czasie czytania kilkukrotnie miałam uczucie wewnętrznego konfliktu, bo jednocześnie rozumiałam złość, a z drugiej miałam poczucie, że nie tłumaczy ona niczego. Jak we wszystkich filmach o superbohaterach ratujących świat - walcząc o ludzkość skasują przy okazji pół miasta, a nie ma o tym później ani pół słowa. Jeśli ścigając jednego złodzieja zabijesz w pościgu dziesięć osób, to nie dostaniesz medalu. W tej książce moralność wywraca się na drugą stronę w podobny sposób. Myślę, że to może się trochę kłócić z chęcią kibicowania bohaterom, o której pisałam na początku, ale jednocześnie pasuje idealnie, bo kryminały mają swoją specyfikę, w której świat jest szary na tak wiele sposobów.
Oczywiście to wszystko nie wybrzmiałoby, gdyby “Prochy” nie były wystarczająco dobrze przemyślane, zaplanowane i napisane. Redakcyjnie coś tam wyłapałam, ale nie było to bardzo uciążliwe, raczej dziwiłam się, że nikt nie wyłapał, że gdzieś jest źle odmienione słowo, albo powtórzenie. Jednak kilka przypadków na ponad trzysta stronicową książkę jest do wytrzymania. A może piszę tak dlatego, że wiem że może być o wieele gorzej.
Dla osób poszukujących dobrej serii kryminalnej, dla osób spragnionych ciekawej i wciągającej książki, dla osób, które twierdzą, że polskie autorki nie dowożą historii, żeby dreszcz szedł po plecach - polecam.
"Czy wyświadczenie przysługi światu i społeczeństwu wymazuje popełniony czyn i oczyszcza ze zbrodni?"
https://czytado.blogspot.com/
"Wyjeżdżając z miasta, Dobrosława myślała o staroście Walterze Gentzu i jego pragnieniu zrównania Jasła z ziemią. Zemsta jest okropnym uczuciem. Niszczy i burzy wszystko wokół, lecz rozsadza też od środka i sprawia, że w nas samych zostają tylko gruzy."
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCzytanie kryminałów osadzonych w Polskiej rzeczywistości uderza mnie zawsze bardziej od historii zbrodni popełnionych...
"Prochy" to trzeci i niestety ostatni tom serii, czego bardzo żałuję, bo polubiłam detektywkę Dobrosławę 🙂
Zarówno w poprzednich częściach, jak i tu, przyjdzie nam towarzyszyć Dobrosławie przy rozwiązaniu sprawy o morderstwo. Jednak tym razem sprawa okaże się dość osobista...
Akcja dzieje się w Trzcinicy, czyli w rodzinnym miasteczku pani detektyw. W tak małej społeczności praktycznie wszyscy się znają, więc nic dziwnego, że odnaleziona martwa kobieta jest znana zarówno Dobrosławie, jak i jej starszej siostrze Ludmile.
Bardzo dobrze poprowadzona akcja, ciekawa fabułą i dwie linie czasowe czyli wszystko co lubię w kryminałach.
Chęć zemsty bywa potężna i tak właśnie było tym razem. Nikt w miasteczku nie spodziewał się, że po tylu latach przyjdzie im wrócić do wydarzeń sprzed kilkunastu lat. Kto by pomyślał, że skrywane tajemnice w końcu ujrzą światło dzienne...
"Prochy" śmiało można czytać bez znajomości poprzednich tomów
"Prochy" to trzeci i niestety ostatni tom serii, czego bardzo żałuję, bo polubiłam detektywkę Dobrosławę 🙂
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZarówno w poprzednich częściach, jak i tu, przyjdzie nam towarzyszyć Dobrosławie przy rozwiązaniu sprawy o morderstwo. Jednak tym razem sprawa okaże się dość osobista...
Akcja dzieje się w Trzcinicy, czyli w rodzinnym miasteczku pani detektyw. W tak małej społeczności...
„Prochy” Kusiak to finałowa część trylogii Żywioły Podkarpacia. Wraz z prywatną detektyw Dobrosławą próbujemy rozwikłać tajemnicę sprzed lat, której skutki zaczynają dotykać najbliższych naszej bohaterki. Śledztwo jest równolegle prowadzone przez znanego nam komisarza Czarneckiego. Komisarz najpierw próbuje wytłumaczyć co się wydarzyło 10 lat wcześniej i jak ma się to do obecnej zbrodni. Wszystko sprowadza się do Dobrosławy Machniewicz, a zwłaszcza do jej siostry. Czy Pani Detektyw zdoła doprowadzić sprawę do końca, czy rodzinne powiązania sprawią, że emocjonalnie pęknie?
Podczas czytania tej książki wyczuwa się nieufność, żal, ból czy smutek. Ta powieść pogrążona jest w złych emocjach. Zazdrość, później zemsta. Autorka nie bała się sięgnąć po takie tematy jak handel ludźmi, przemoc domowa czy prostytucja. A to wszystko owiane jeszcze nutką mistycyzmu, tajemniczego słowiańskiego rytuału. Namiastka, ale jakże znacząca dla całej sprawy.
W oczach kręci się łza, że to już koniec. Zżyłam się z Dobrosławą. To w końcu pierwsza taka kobieca postać, która sprawiła, że ją polubiłam. Kobieta dojrzała emocjonalnie, z ciekawym umysłem i intuicją. Do tego taka trochę introwertyczka - no cała ja!
Sam cykl świetnie napisany. Przemyślany. Nie pisany w pośpiechu. Na każdy tom czekałam i to czekanie bardzo się opłaciło. Dostałam świetną serię, która stała się moją ulubioną. Świetne sprawy, dobre postaci, genialna główna bohaterka. Musisz poznać ten cykl!
„Prochy” Kusiak to finałowa część trylogii Żywioły Podkarpacia. Wraz z prywatną detektyw Dobrosławą próbujemy rozwikłać tajemnicę sprzed lat, której skutki zaczynają dotykać najbliższych naszej bohaterki. Śledztwo jest równolegle prowadzone przez znanego nam komisarza Czarneckiego. Komisarz najpierw próbuje wytłumaczyć co się wydarzyło 10 lat wcześniej i jak ma się to do...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toLubię powracać do bohaterów serii, których darzę sympatią. Nie inaczej było w przypadku cyklu "Żywioły Podkarpacia" Anny Kusiak i trzeciego już tomu pt. "Prochy".
Niewielka, spokojna podkarpacka miejscowość i zbrodnia rytualna? Policjantka Dobrochna, która po prywatnych przejściach wróciła w rodzinne strony, nie może dać temu wiary. O pomoc w odkryciu sprawcy prosi ją siostra zamordowanej kobiety.
Rzec by się chciało "wsi spokojna, wsi wesoła" i tak właśnie myślą o swojej wiosce mieszkańcy Trzcinicy. Ten pozorny spokój burzy jednak wieść o rytualnym ponoć morderstwie, ale to nie pierwsza zbrodnia, która sparaliżowała miejscową ludność, przed dwudziestu laty zamordowano tu dwie młode dziewczyny, a sprawcy nigdy nie ujęto. Czy między obiema sprawami istnieje jakiekolwiek powiązanie?
Znajdziemy tu ciekawą zagadkę kryminalną, policyjne dochodzenie, specyfikę małych miejscowości, mocne tło obyczajowe i świetnie skonstruowanych bohaterów.
Lubię powracać do bohaterów serii, których darzę sympatią. Nie inaczej było w przypadku cyklu "Żywioły Podkarpacia" Anny Kusiak i trzeciego już tomu pt. "Prochy".
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNiewielka, spokojna podkarpacka miejscowość i zbrodnia rytualna? Policjantka Dobrochna, która po prywatnych przejściach wróciła w rodzinne strony, nie może dać temu wiary. O pomoc w odkryciu sprawcy...
Prochy. Żywioły Podkarpacia. Tom 3
„… każdy najmniejszy element, każdy drobny szczegół sprawiał, że przeszłość wracała do niej ze zdwojoną siłą… Przez moment poczuła, że chce się jej płakać…”
Zacznę dość ostro. Czy słowa, że „przypadki nie istniały tylko twarde fakty” są niemal prorocze? Prędzej czy później prawda zawsze wyjdzie na jaw. Przed Wami trzeci tom serii kryminalnej Żywioły Podkarpacia. Detektyw Dobrosława Machniewicz zaszywa się w rodzinnym domu w Trzcinicy. Pragnie nabrać dystansu do wydarzeń, do których doszło w jej życiu. Nie jest jej dane odpocząć.
Zemsta stanowi dla niektórych piękny i odwieczny motyw. Tylko, żeby miał sens, zemsta musiała mieć gdzieś swoje korzenie. Tak też jest i w tym przypadku.
Autorką książki jest Anna Kusiak. Miłośniczka kultury beskidzkiej, zielarstwa, mitologii słowiańskiej i plastyczka. Wiernie odzwierciedla koloryt lokalnych miejsc. Z lekkością też ukazuje skomplikowane relacje międzyludzkie. Pisarka pochodzi z Gorlic, mieszka na pograniczu Beskidu Niskiego i Pogórza Jasielskiego.
Parę dni po przyjeździe Dobrosławy w pobliżu skansenu archeologicznego zostają znalezione zwłoki. Zamordowano młodą dziewczynę, a ułożenie jej ciała wskazuje na mord rytualny. Piętrzą się pytania: dlaczego morderca ułożył kobietę w taki sposób? Czy rzeczywiście zabójstwo stanowi część jakiegoś obrzędu? Z jakiego powodu morderca zadał sobie tyle trudu, żeby zaaranżować miejsce zbrodni?
Śledztwo trafia w ręce komisarza Marcina Czarneckiego z Komendy Wojewódzkiej. Tropy prowadzą go do sprawy sprzed dwudziestu lat, w którą zamieszana była siostra Dobrosławy – Ludmiła. Dobrosława pali, jest w domu. Po śmierci Karola nie potrafiła odnaleźć się w Rzeszowie. Dosłownie każde spojrzenie za okno przypomina o tym, co się stało. Musi opuścić wszystko, co stare. Nowe miasto, to nowe możliwości. Gdzie mogła się schować ze swoimi uczuciami jak nie w domu? Już raz to zresztą przerabiała.
Agnieszka Świątkowska podczas spaceru z psem znajduje ludzką rękę. Kobieta w jednej chwili zamiera i staje w bezruchu. Ciało to zwłoki kobiety – Karoliny Karaś, która była całkowicie naga. Nagie ciało – musimy to podkreślić zostało porzucone pośród szczerego pola. Zamknięte oczy, rozpuszczone włosy i blada twarz. Czy każdy z Nas wygląda tak samo? Może to zwykła dramaturgia?
Trzcinica, to niewielka, spokojna podkarpacka miejscowość. Na pewno? Matka Karoliny bardzo pije i bije dziewczynę. Nie jest żadną tajemnicą, że w małych miejscowościach wiadomości rozchodzą się lotem błyskawicy. Każdy każdego zna. Nie ma zbyt dużo miejsca na prywatność. Poznamy kilka postaci i śmiało mogę powiedzieć, że każda z nich na swój sposób jest interesująca. Nie zwracamy uwagi tylko na wygląd, ale i charakter. Np. najstarsza Bogusława, średnia Ludmiła i najmłodsza Dobrosława. „Siedemnastoletnia, prawie dorosła siostra była dla trzynastolatki jak wyrocznia: wiedziała, co modne, a co obciach, czego słuchać, co mówić, a przede wszystkim: o co chodzi w tych całych relacjach damsko – męskich, co to petting, a co seks, o wiele dokładniej, niż opisywali to w dziewczyńskich gazetkach…”.
Dwadzieścia lat spokoju, a tu nagle… Niepokój rodziców też był duży. To zero włóczenia się po wsi, zero znajomych. Karolina była dorosła, ale zadawała się z szemranym towarzystwem. Ktoś musiał mieć jakiś żal. Miał pewien problem. Lalka Barbie przy zwłokach … Co oznacza?
Kiedy dziecko odpowiada za błędy rodziców jest źle. Nie może być tylko lekarstwem na rozpadający się związek. Kobieta się rozpija. Ojciec odchodzi. „Taka matka, to prawie, jakby jej nie było… Czasem nawet lepiej, żeby jej nie było…”.
Rytuał, to np. ułożenie ciała. Inaczej układani się mężczyźni, inaczej kobiety. Zmarłych układano w kierunku wschodzącego słońca, co miało znaczenie religijne i mogło oznaczać wiarę w nieśmiertelność.
Co wspólnego ma to zabójstwo ze zbrodnią z lat dziewięćdziesiątych i atakami nożownika z Podkarpacia? W poszukiwaniu odpowiedzi detektyw Machniewicz i komisarz Czarnecki ponownie łączą siły. Są zdeterminowani, by dotrzeć do prawdy. Czy uda im się zrozumieć mordercę? Być może finał powieści jest zaskakujący, ale nie będę odkrywać Wam wszystkich kart.
Gorąco polecam
Katarzyna Żarska
http://zarska18.blogspot.com/
Wydawnictwo Kobiece
Premiera: 08.11.2023 r.
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Projekt okładki: Łukasz Werpachowski
Wydanie I
Liczba stron: 304
(nowość wydawnicza) w mojej biblioteczce
Prochy. Żywioły Podkarpacia. Tom 3
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„… każdy najmniejszy element, każdy drobny szczegół sprawiał, że przeszłość wracała do niej ze zdwojoną siłą… Przez moment poczuła, że chce się jej płakać…”
Zacznę dość ostro. Czy słowa, że „przypadki nie istniały tylko twarde fakty” są niemal prorocze? Prędzej czy później prawda zawsze wyjdzie na jaw. Przed Wami trzeci tom serii...
To już ostatnia część z detektywką Dobrosławą i komisarzem Czarneckim, która również dotknie bardzo osobiście samą bohaterkę. Czytelnik zostanie wciągnięty w mroczną historię starych podkarpackich legend, morderstw rytualnych , ale też przemocy domowej, handlu ludźmi i tajemnic z przeszłości.
Jaki związek z obecnymi morderstwami ma zbrodnia sprzed dwudziestu lat?
Jakie tajemnice skrywają góry i dawne grodzisko?
Jakie sekrety stają się przekleństwem, które może doprowadzić do zbrodni?
Autorka zręcznie splata wątki i poszlaki, utrzymując napięcie i zaskakując zwrotami akcji. Nie brakuje też wątków psychologicznych i społecznych, które nadają głębi i realizmu powieści. Książka jest napisana lekkim i płynnym językiem, który sprawia, że czyta się ją bardzo szybko i przyjemnie. Jest to kryminał, który nie tylko bawi, ale też skłania do refleksji nad sprawiedliwością, prawdą i winą
To już ostatnia część z detektywką Dobrosławą i komisarzem Czarneckim, która również dotknie bardzo osobiście samą bohaterkę. Czytelnik zostanie wciągnięty w mroczną historię starych podkarpackich legend, morderstw rytualnych , ale też przemocy domowej, handlu ludźmi i tajemnic z przeszłości.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJaki związek z obecnymi morderstwami ma zbrodnia sprzed dwudziestu lat?
Jakie...
Prędzej czy później prawda wychodzi na jaw. Wielu ma nadzieję, niekiedy graniczącą z pewnością, że nie ujrzy ona światła dziennego. Jednak jak zawsze to kwestia czasu i splotu okoliczności, a jedno i drugie jak zawsze, da o sobie znać w najmniej spodziewanym momencie.
Dom rodzinny dla Dobrosławy miał być azylem, gdzie w końcu zazna spokoju i będzie mogła wszystko przemyśleć. Jedno i drugie jest odsunąć w czasie aż nazbyt szybko. W skansenie archeologicznym zostaje znalezione ciało kobiety. Na pierwszy rzut oka można by uznać, że to zabójstwo rytualne, no i otoczenie. Wszystko pasuje, lecz Marcin Czarnecki jest doświadczonym policjantem, nie opiera się jedynie na pierwszym wrażeniu, dla niego liczą się dowody, a te dość jednoznacznie wskazują kierunek dochodzenia. Komuś zależało na zmyleniu tropów, ale czy to się udało? Dobrosława jest dobrym detektywem, tak samo jak i Czarnecki, jednak w tym przypadku nic nie jest proste. Każdy kolejny ślad stawia pod znakiem zapytania to, co już wiedzą, natomiast domysły prowadzą ich w dość osobiste rejony. Co jest kluczem do tej sprawy i gdzie on znajduje się? Odnalezienie go to pierwszy krok, drugim jest odnalezienie odpowiednich drzwi, lecz czy są gotowi by otworzyć drzwi i skon frotowym się z tym, co za nimi kryje się?
Najpierw kilka stron, potem jakoś tak szybko zaczyna się drugi rozdział, a trzeci już jest pod hasłem „jeszcze tylko jeden” i nawet człowiek się nie obejrzy kiedy nagle następuje koniec. Tak właśnie jest z książką Anny Kusiak „Prochy”. Jeśli szukacie wciągającego kryminału, to zacznijcie lekturę tej historii, gdzie nic nie jest oczywiste, a cała reszta spowita jest w mgle tajemnic i przeszłości. Pisarka tak zbudowała jej kanwę, że na każdym kroku odczuwany jest niepokój, narastający nieustannie i wciąż przypominający o jaką stawkę toczy się rozgrywka. Nic nie dzieje się bez przyczyny, ale co nią jest oraz jaka prawda jest ukryta za nią? Ktoś zna odpowiedź, lecz nie tak łatwo wrócić do tego, co było i stawić czoła niewygodnym pytaniom. Anna Kusiak doskonale łączy plany czasowe z sylwetkami bohaterów z śledztwem, w którym kiedy widzimy światełko w tunelu wcale nie możemy być pewni czy faktycznie skieruje nas do w kierunku rozwiązania morderczej zagadki. Jako czytelnicy podążamy za postaciami, ich przeszłością i zaskakującą teraźniejszością oraz śladem krwawych niewiadomych. Finał „Prochów” przynosi wyjaśnienia, lecz nie są one w żadnym wypadku proste, jest w nich cień sekretów, dawnych i tych nowszych…
Prędzej czy później prawda wychodzi na jaw. Wielu ma nadzieję, niekiedy graniczącą z pewnością, że nie ujrzy ona światła dziennego. Jednak jak zawsze to kwestia czasu i splotu okoliczności, a jedno i drugie jak zawsze, da o sobie znać w najmniej spodziewanym momencie.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDom rodzinny dla Dobrosławy miał być azylem, gdzie w końcu zazna spokoju i będzie mogła wszystko...
Czytając musicie zapiąć pasy, gdyż akcja tutaj pędzi na łeb i szyję. Historia intryguje od pierwszych stron i trzyma w napięciu aż do ostatnich. Teraźniejszość jest przeplatana wydarzeniami z przeszłości. Szybko okazuje się, że zbrodnie nie są przypadkowe, a komuś przyjdzie zapłacić za grzechy przeszłości...
Autorka utrzymuje zainteresowanie czytelnika na jak najwyższym poziomie, odkrywając stopniowo głęboko skrywane sekrety. Zaskakuje nieoczekiwanymi zwrotami akcji i ciekawym zakończeniem.
"Prochy" są kolejną częścią cyklu Żywiołów Podkarpacia. Choć książki można czytać oddzielnie, zachęcam po poznania wcześniejszych tomów.
Czytając musicie zapiąć pasy, gdyż akcja tutaj pędzi na łeb i szyję. Historia intryguje od pierwszych stron i trzyma w napięciu aż do ostatnich. Teraźniejszość jest przeplatana wydarzeniami z przeszłości. Szybko okazuje się, że zbrodnie nie są przypadkowe, a komuś przyjdzie zapłacić za grzechy przeszłości...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAutorka utrzymuje zainteresowanie czytelnika na jak najwyższym...
Bardzo ciekawa propozycja na historię do krymianału.
Ciekawsza tym bardziej, że mogłaby lsie wydarzyć ub nawet wydarzyła sie już gdzieś na świecie.
Wdawałoby sie, że handel ludźmi to temat oklepany a jednak tutaj mamy do czynienia z wydarzeniami które nie sa oczywiste - a to wyzwala emocje :)
Bardzo ciekawa propozycja na historię do krymianału.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCiekawsza tym bardziej, że mogłaby lsie wydarzyć ub nawet wydarzyła sie już gdzieś na świecie.
Wdawałoby sie, że handel ludźmi to temat oklepany a jednak tutaj mamy do czynienia z wydarzeniami które nie sa oczywiste - a to wyzwala emocje :)
To trzeci tom cyklu Żywioły Podkarpacia i może was to zaskoczy, ale jest jeszcze lepiej niż w poprzednich częściach i od razu powiem, że da się czytać osobno, ale serio warto w kolejności 😀🫶
Jak zasiadłam do tej książki, to nawet nie wiem kiedy mi zleciał cały ten czas.
Świetny pomysł na fabułę, tempo akcji wymiata, co tu się dzieje, a do tego nasi bohaterowie, no cud malina.
Mamy też wątki z przeszłości, które jak to zwykle bywa namieszają najbardziej, ale czy nie o to chodzi 😀 Świetny kryminał, taki z polotem, klimatem i akcją do ostatniej strony.
Dla mnie petarda 🧨 gorąco polecam ♥️♥️♥️
To trzeci tom cyklu Żywioły Podkarpacia i może was to zaskoczy, ale jest jeszcze lepiej niż w poprzednich częściach i od razu powiem, że da się czytać osobno, ale serio warto w kolejności 😀🫶
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJak zasiadłam do tej książki, to nawet nie wiem kiedy mi zleciał cały ten czas.
Świetny pomysł na fabułę, tempo akcji wymiata, co tu się dzieje, a do tego nasi bohaterowie, no cud...
"Prochy" to po "Iskrze" i "Rzece", kolejna, i chyba ostatnia, część serii o detektywce Dobrosławie. I w moim odczuciu to chyba najlepsza część serii, chociaż, aktywnego udziału Dobrosławy w tej sprawie było niewiele.
W tym tomie oprócz zagadki kryminalnej dowiadujemy się również kilku faktów z przeszłości Dobrosławy. Wątki się łączą, tajemnicze śmierci wydają się mieć dużo wspólnego, ale "grzebanie" w przeszłości zawsze niesie konsekwencje.
Podobał mi się pomysł na fabułę, konsekwentne przedstawienie, a i rozwiązanie jest spójne i bardzo udane. Na pewno jest tu dużo dramatu, emocji, skrzywdzonych postaci, ale to wszystko dodaje takiego ciężkiego klimatu tej powieści.
Podsumowując, to dobry kryminał, z tych z elementami obyczajowymi, bez opisów brutalności i lejącej się krwi. Ciekawy, wciągający i mocno angażujący.
"Prochy" to po "Iskrze" i "Rzece", kolejna, i chyba ostatnia, część serii o detektywce Dobrosławie. I w moim odczuciu to chyba najlepsza część serii, chociaż, aktywnego udziału Dobrosławy w tej sprawie było niewiele.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toW tym tomie oprócz zagadki kryminalnej dowiadujemy się również kilku faktów z przeszłości Dobrosławy. Wątki się łączą, tajemnicze śmierci wydają się mieć...
To już trzeci tom cyklu: Żywioły Podkarpacia i myślę, że jest jeszcze lepszy od poprzedniego tomu (pierwszego niestety nie znam). Głowna bohaterka- Dobrosława Machniewicz, mieszkanka Podkarpacia, jest detektywką, która zawsze wplątuje się w bardzo skomplikowane sprawy. Niestety tym razem śledztwo dotyczy jej własnej siostry. Jak się ono zakończy, koniecznie trzeba sprawdzić.
Książka wciąga od pierwszych stron, nie można się od niej oderwać. Książka do końca trzyma w napięciu. I zawsze u tej autorki, jest coś wstrząsającego.Bohaterzy są ciekawie przedstawieni, mają swoje wady i zalety oraz mnóstwo tajemnic. Bardzo lubię komisarza Czarneckiego, a on lubi Dobrosławę i trochę się jej boi. Ciekawe, co wyjdzie z ich relacji.
Okładka współgra z pozostałymi z serii, przyciąga wzrok i jest tajemnicza, podoba mi się.
Anna Kusiak to młoda obiecująca autorka, debiutowała niedawno, bo w 2021 roku książką: Cień Judasza. Znakomicie uchwyciła koloryt Podkarpacia, świetnie wychodzi jej opisywanie relacji międzyludzkich, dlatego te książki są tak ciekawe. W ogóle lubię pisarzy, którzy z taką miłością opisują swoje tereny.
Życzę Pani Annie sukcesów pisarskich, bo rozsławia województwo podkarpackie i oczywiście czekam na kolejny tom.
To już trzeci tom cyklu: Żywioły Podkarpacia i myślę, że jest jeszcze lepszy od poprzedniego tomu (pierwszego niestety nie znam). Głowna bohaterka- Dobrosława Machniewicz, mieszkanka Podkarpacia, jest detektywką, która zawsze wplątuje się w bardzo skomplikowane sprawy. Niestety tym razem śledztwo dotyczy jej własnej siostry. Jak się ono zakończy, koniecznie trzeba...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKolejne morderstwo i skomplikowana zagadka do rozwiązania. Detektyw Dobrosława rusza do akcji, mimo, że miała nadzieję na odpoczynek w małej podkarpackiej wiosce.
Czy było to rytualne morderstwo?
Czy zwłoki zostały tylko podrzucone, aby tak wyglądało?
Bardzo wciągająca powieść, idealna na prezent, jak i na wieczór z książką. Zdecydowanie nie będzie to stracony wieczór.
Kolejne morderstwo i skomplikowana zagadka do rozwiązania. Detektyw Dobrosława rusza do akcji, mimo, że miała nadzieję na odpoczynek w małej podkarpackiej wiosce.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCzy było to rytualne morderstwo?
Czy zwłoki zostały tylko podrzucone, aby tak wyglądało?
Bardzo wciągająca powieść, idealna na prezent, jak i na wieczór z książką. Zdecydowanie nie będzie to stracony wieczór.
Książka świetna, wciąga od pierwszych stron i trzyma w napięciu aż po sam koniec historii. Czyta się wspaniale i z dreszczykiem. Morderstwo w pobliżu skansenu archeologicznego. Prywatna pani detektyw Dobrosława przyjeżdża w rodzinne strony do Trzcinicy. Chce odpocząć i zapomnieć o pewnych wydarzeniach w jej życiu. Ale czy ma szansę na odpoczynek, otóż nie bo w okolicy dochodzi do morderstwa kobiety. Dziwny okręg, wypalony a w nim zmarła kobieta. O co tu chodzi? Pojawia się też komisarz Marcin i to on będzie prowadzić tę sprawę. Nie za bardzo przepadają za sobą ale czy uda im się połączyć siły i doprowadzić sprawę do rozwiązania. A to wcale proste nie będzie. Bo to mała miejscowość i są tu sekrety mieszkańców. Do tego problemy rodzinne pani detektyw też nie ułatwiają niczego. Co wydarzyło się kiedyś, czemu pewne osoby milczą. Dawne morderstwo sprzed lat i obecne czy one mają coś wspólnego ze sobą? To nie będzie łatwe odkrycie. Marcin i Dobrosława mają swoje przypuszczenia. Praca tych dwójki jest intensywna i ciekawie poprowadzona. Do tego ktoś porywa dzieci bliźniaki. Po co i kto to zrobił? Tempo śledztwa świetnie. Autorka pisze lekko i mimo że trudna lektura czyta się wspaniale. Przeszłość i teraźniejszość. Wiele spraw ujrzy światło dzienne. Może ktoś zacznie mówić. Trudne tematy poruszone. Sama historia trzyma mocno w napięciu. Akcja szybka. No i wspomnienia w tej historii mają duże znaczenie. A prawda jak to się mówi zawsze wyjdzie na jaw. Świetna książka którą polecam. Cykl ŻYWIOłY PODKARPACIA to rewelacyjna historie. To idealna lektura na wieczory.
Książka świetna, wciąga od pierwszych stron i trzyma w napięciu aż po sam koniec historii. Czyta się wspaniale i z dreszczykiem. Morderstwo w pobliżu skansenu archeologicznego. Prywatna pani detektyw Dobrosława przyjeżdża w rodzinne strony do Trzcinicy. Chce odpocząć i zapomnieć o pewnych wydarzeniach w jej życiu. Ale czy ma szansę na odpoczynek, otóż nie bo w okolicy...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toProchy to trzeci tom serii Żywioły Podkarpacia Anny Kusiak, jeśli jednak nie czytaliście poprzednich części, to bez obaw możecie przeczytać tylko tę. Co prawda są tam pewne nawiązania do nich, ale główny wątek jest tak dobrze napisany, że aż wystarczający do pełnej satysfakcji z lektury.
Prochy to świetnie napisany kryminał, którego fabuła wciąga już od pierwszych stron. Historia ta rozpoczyna się z przytupem, a potem jest już tylko coraz mocniej i mroczniej.
Nieopodal skansenu w Trzcinicy zostają odnalezione zwłoki nagiej kobiety. Ich umiejscowienie w wypalonym okręgu wskazuje na mord rytualny. Śledztwo prowadzi znany z poprzednich tomów Marcin Czarnecki. W tym samym czasie w rodzinne strony powraca detektyw Dobrosława Machniewicz. Oboje zaczynają drążyć temat zabójstwa kobiety.
Niespodziewanie tragedia ta okazuje się w jakiś sposób łączyć z siostrą Dobrosławy Ludmiłą i dawnymi wydarzeniami z miasteczka.
Czy Marcinowi i Dobrochnie uda się znaleźć zabójcę nim zginie ktoś jeszcze?
Sięgając po Prochy nie spodziewałam się, że będzie to aż tak intrygująca lektura. Podobało mi się w niej wszystko. Od bohaterów, poprzez tajemniczą fabułę, aż po iście mroczny klimacik, który spowija całą tę historię.
Co interesujące, temat tej książki opiera się na tym, że wszystkie popełnione czyny, a także brak reakcji niosą za sobą konsekwencje, czasami nawet po latach. Jej drugim głównym motywem jest zemsta i jej niszczycielskie rozmiary. Oba motywy połączone ze skomplikowanymi psychikami bohaterów tworzą naprawdę przejmującą, smutną, ale jednocześnie mega ciekawą powieść.
Prochy to trzeci tom serii Żywioły Podkarpacia Anny Kusiak, jeśli jednak nie czytaliście poprzednich części, to bez obaw możecie przeczytać tylko tę. Co prawda są tam pewne nawiązania do nich, ale główny wątek jest tak dobrze napisany, że aż wystarczający do pełnej satysfakcji z lektury.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toProchy to świetnie napisany kryminał, którego fabuła wciąga już od pierwszych stron....
Anna Kusiak powraca w trzecim tomie swojej ekscytującej kryminalnej serii a Żywioły Podkarpacia po raz kolejny wyciągają swoje ramiona, aby porwać czytelnika w sam środek nieprzewidywalnej przygody. Jesteście gotowi? Podejmiecie wyzwanie?
Polecam, naprawdę warto! Pod warunkiem, że zaczniecie czytać z zachowaniem chronologii. Co prawda zagadka za każdym razem jest inna, ale nieoceniony klimat oraz subtelne połączenia między książkami stanowią spójną całość wartą bliższego poznania. W dodatku autorka rewelacyjnie żongluje emocjami, bawi się napięciem, wprowadza nas w ślepe zaułki, kusi rozwiązaniem zagadki, by za moment całkowicie zmienić bieg wydarzeń. Przeszłość łączy się z teraźniejszością a ofiary domagają się sprawiedliwości nad czym skrupulatnie czuwają detektyw Dobrosława Machniewicz i komisarz Marcin Czarnecki.
Dobrosława marzyła o odpoczynku, ale w jej zawodzie nie istnieje takie pojęcie. W pobliżu skansenu archeologicznego zostają odnalezione zwłoki i wszystko wskazuje na mord rytualny. Im więcej czasu upływa tym mocniej sprawa się komplikuje, mnożą się pytania a przez palce uciekają odpowiedzi. Bohaterowie ścigają się z mordercą, który wydaje się doskonale bawić a to co wisi w powietrzu to ewidentnie strach przed kolejną zbrodnią. Czy uda się pojmać sprawcę nim ten ponownie zaatakuje?
Fabuła bogata jest w motywy, nieszablonowa i poprowadzona w naprawdę ciekawy sposób. Ulicami Trzcinicy, niewielkiej podkarpackiej wioski, śledzimy tych, którzy wiedzą więcej niż chcą powiedzieć. Dużo się dzieje, akcja jest dynamiczna a postacie uwielbiają pakować się w kłopoty, więc niebezpieczeństwo nieustannie czuć na plecach. Zabójstwo łączy się z tajemniczą zbrodnią sprzed lat a my próbujemy prześcignąć się z prowadzącymi śledztwo, aby spróbować samemu przewidzieć finał, co wydaje się niemożliwe.
I taka jest właśnie ta książka! Wciągająca, pomysłowa i naprawdę dobrze przemyślana. Autorka z tomu na tom wydaje się wypadać co raz lepiej a "Prochy" uwydatniają nie tylko sam motyw przewodni w postaci próby pochwycenia złoczyńcy, ale i mocno koncentrują się na życiu prywatnym głównych bohaterów. Liczne motywy, spora dawka emocji a także walka z własnymi demonami przekładają się na pobudzającą wyobraźnię kryminalne wyzwanie. Oto propozycja idealna na leniwe popołudnie, do poczytania przy gorącej herbacie.
Anna Kusiak powraca w trzecim tomie swojej ekscytującej kryminalnej serii a Żywioły Podkarpacia po raz kolejny wyciągają swoje ramiona, aby porwać czytelnika w sam środek nieprzewidywalnej przygody. Jesteście gotowi? Podejmiecie wyzwanie?
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPolecam, naprawdę warto! Pod warunkiem, że zaczniecie czytać z zachowaniem chronologii. Co prawda zagadka za każdym razem jest inna,...
Prochy Anny Kusiak to trzecia część Żywiołów Podkarpacia" i zdecydowanie najbardziej mroczna. Dobrosława wraca w rodzinne strony licząc na chwilę wytchnienia. W Trzcinicy dochodzi do morderstwa kobiety. Dobrosławie z chwili wytchnienia nie zostaje nic, bo życie i te morderstwo zweryfikowało jej plany. Dziewczyna nie wie, że oprócz tej zbrodni musi zmierzyć się z tragicznym wydarzeniami sprzed 20 laty. Co najgorsze jej bliscy będą w to zamieszani.
Prochy pokazują jak ciche zgadzanie się na zło wokół powoduje narodziny zemsty, która z każdym dniem eskaluje. Dobrosława i Czarnecki wdepnęli w prawdziwe bagno. Tropy które zdają się prowadzić do rozwikłania sprawy zabierają ich do nie jednej ślepej uliczki. Nie dość że skomplikowane śledztwo to jeszcze ich relacja też nie jest do końca jasna.
Akcja jest porywająca, a smaczku dodają retrospekcje Mściciela wymierzającego sprawiedliwość po swojemu, omamionego zemstą i poczuciem niesprawiedliwości.
Kusiak bardzo zgrabnie zakończyła tą trylogię. Pozostaje pytanie czy Dobrosławę i Czarnieckiego jeszcze kiedyś spotkamy....
Prochy Anny Kusiak to trzecia część Żywiołów Podkarpacia" i zdecydowanie najbardziej mroczna. Dobrosława wraca w rodzinne strony licząc na chwilę wytchnienia. W Trzcinicy dochodzi do morderstwa kobiety. Dobrosławie z chwili wytchnienia nie zostaje nic, bo życie i te morderstwo zweryfikowało jej plany. Dziewczyna nie wie, że oprócz tej zbrodni musi zmierzyć się z tragicznym...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Zemsta jest okropnym uczuciem. Niszczy i burzy wszystko wokół, lecz rozsadza też od środka i sprawia, że w nas samych zostają tylko gruzy."
🪨🪨
Po tragicznych wydarzeniach w Rzeszowie, detektywka Dobrosława Machniewicz, wraca w rodzinne strony. Jeżeli liczyła na chwilę spokoju, to niestety życie szybko pokrzyżowało jej plany. W Trzcinicy dochodzi do morderstwa kobiety, które będzie zaledwie zarzewiem tego, co jeszcze czeka na naszą bohaterkę.
Dobrosława, oprócz aktualnej zbrodni, będzie musiała się zmierzyć z równie dramatycznymi zdarzeniami sprzed lat, z którymi, być może, powiązani będą jej najbliżsi.
" Prochy", to zdecydowanie najmocniejsza i najmroczniejsza część serii "Żywioły Podkarpacia". Fabuła z każdym rozdziałem odkrywa kolejne tropy, które krok po kroku prowadzą do dramatycznego finału. Dzieje się tutaj dużo zarówno pod względem samej intrygi, jak i w kwestii kreacji bohaterów. Tym razem szczególną uwagę zwróciłam na to, jak została poprowadzona postać komisarza Michała Czarneckiego, na którego do tej pory niezbyt zwracałam uwagę.
Gdybym się miała do czegoś przyczepić, to jedynie na zbyt długą przerwę pomiędzy drugim a trzecim tomem.
Idealne zamknięcie bardzo dobrej serii.
"Zemsta jest okropnym uczuciem. Niszczy i burzy wszystko wokół, lecz rozsadza też od środka i sprawia, że w nas samych zostają tylko gruzy."
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to🪨🪨
Po tragicznych wydarzeniach w Rzeszowie, detektywka Dobrosława Machniewicz, wraca w rodzinne strony. Jeżeli liczyła na chwilę spokoju, to niestety życie szybko pokrzyżowało jej plany. W Trzcinicy dochodzi do morderstwa...
Każdy z nas potrzebuje chwili wytchnienia od problemów dnia codziennego. Nie inaczej sprawa się ma w przypadku prywatnej detektyw Dobrosławy Machniewicz. Opuszcza Rzeszów i wyprowadza się do rodzinnej miejscowości, Trzcinicy. Tam, w otoczeniu rodziny, liczy na złapanie oddechu po ostatnich trudnych sprawach.
Czy to możliwe, że kobieta przyciąga do siebie mroczne historie?
Odkryte w pobliżu skansenu archeologicznego kobiece zwłoki nie dają Dobrosławie spokoju. Co prawda obiecała sobie brak zaangażowania w jakiekolwiek śledztwa, a jednak ta sprawa wybitnie przyciąga jej uwagę. Szczególnie, że w czasach, gdy była jeszcze małą dziewczynką, Trzcinicą wstrząsnęła tragedia - śmierć młodej dziewczyny i zaginięcie jej siostry. Jaki związek może mieć sprawa sprzed lat z tą obecną? Nie tylko chęć poznania prawdy motywuje Dobrosławę do podjęcia prywatnych poszukiwań - wpływ na to ma również dziwne zachowanie jej siostry, Ludmiły. To jej przyjaciółka wówczas zaginęła.
Śledztwo otrzymuje komisarz Marcin Czarnecki z Komendy Wojewódzkiej. Mężczyzna również stara się uporać ze swoimi problemami, a otrzymana sprawa nie należy do najprostszych. Szczególnie, że w jej toku bohater otrzymuje różnorodne poszlaki, prowadzące w zupełnie odmiennych kierunkach.
Tylko prawda może wyzwolić tych, którzy ukrywają tę tajemnicę od lat. Czy się odważą? Czy sprawca, który dopuścił się zbrodni na młodej kobiecie ma związek ze sprawą sprzed lat? A może winny jest zupełnie z nią niezwiązany?
Nie mogę wyprzeć się faktu, iż najnowszy thriller pani Kusiak zaintrygował mnie szczególnie dlatego, że główna bohaterka zamieszkiwała w Rzeszowie. I tego, że całość ogólnie dzieje się na podkarpaciu, czyli - jakby nie było - w moim regionie. Oczywiście nie tylko to przeważyło szalę - Prochy po samym opisie od wydawcy wydawały się pozycją bardzo interesującą.
Czasami, widząc posty na Facebook'u informujące o zaginięciu danej osoby, zastanawiam się, co muszą przeżywać jego bliscy. Codzienność otoczona niepokojem o jej zdrowie i życie. Niepewność, co tak naprawdę się wydarzyło - ktoś ją/jego porwał, zabił, doszło do wypadku, a może ta osoba po prostu miała dość i uciekła? Nie wyobrażam sobie tego bólu i całej tej gromady pozostałych emocji. I mam nadzieję, że nigdy nie będę musiała przechodzić przez coś podobnego. Z tego względu też przyciągnęła mnie do siebie ta lektura. Podwójna tragedia sprzed lat, tajemnica, która być może może zostać rozwiązana. Dać ukojenie bliskim.
Autorka skupia uwagę Czytelnika nie tylko na osobie Dobrosławy i prowadzonego przez nią prywatnego śledztwa, lecz również na komisarzu Czarneckim i jego historii, która wciąż go dręczy. Mimo że teoretycznie obie sprawy nie są ze sobą powiązane, to i tak nie dało się tu wyczuć żadnego zgrzytu. Rzekłabym nawet, że goniące komisarza demony również nadały całej historii pewnego... smaczku.
Co jak co, ale na nudę na pewno nie możemy narzekać; w końcu dla Czytelnika nie ma nic lepszego niż tajemnice sprzed lat. A te bolą, jątrzą się niczym nigdy niezagojona rana. Po początkowym powolnym wchodzeniu w całą historię cała akcja rusza z kopyta. Szczerze powiedziawszy, po raz pierwszy od dawna nie mogłam obstawić winnego, a gdy dostałam go na tacy, jakoś nie mogłam uwierzyć w jego winę, choć wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazywały właśnie na tę osobę. Pani Kusiak skrzętnie splątała pajęczynę niedopowiedzeń oraz tajemnic, tak, byśmy nie mogli zbyt łatwo dojść do rozwiązania. A to się chwali.
Czy polecam? Oczywiście. Myślę, że cała seria Żywioły Podkarpacia jest warta uwagi.
Każdy z nas potrzebuje chwili wytchnienia od problemów dnia codziennego. Nie inaczej sprawa się ma w przypadku prywatnej detektyw Dobrosławy Machniewicz. Opuszcza Rzeszów i wyprowadza się do rodzinnej miejscowości, Trzcinicy. Tam, w otoczeniu rodziny, liczy na złapanie oddechu po ostatnich trudnych sprawach.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCzy to możliwe, że kobieta przyciąga do siebie mroczne...
„Prochy” to trzecia książka Anny Kusiak z detektyw Dobrosławą Machniewicz w roli głównej. Podobnie jak poprzednie czyta się ją z zaciekawieniem. Morderstwo w pobliżu skansenu archeologicznego budzi uśpione demony z przeszłości. Pojawiają się pytania... Czy ma ono charakter rytualny? Czy nawiązuje do zbrodni i zaginięcia sprzed lat? Smaczku śledztwu dodaje uwikłanie w sprawę rodziny detektyw Dobrosławy. Lubię takie klimaty... Jednak mam pewne ale... Nużące chwilami stawało się nawiązywanie do przeszłości komisarza Czarneckiego. Jego dylematy moralne.
Mimo wszystko książkę warto przeczytać. Zakończenie jest zaskakujące.
„Prochy” to trzecia książka Anny Kusiak z detektyw Dobrosławą Machniewicz w roli głównej. Podobnie jak poprzednie czyta się ją z zaciekawieniem. Morderstwo w pobliżu skansenu archeologicznego budzi uśpione demony z przeszłości. Pojawiają się pytania... Czy ma ono charakter rytualny? Czy nawiązuje do zbrodni i zaginięcia sprzed lat? Smaczku śledztwu dodaje uwikłanie w sprawę...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to