To trochę połączenie realizmu i fantasy, daje nan ciekawą mieszankę "fantasy realistyczne". Struktura narracyjna jest złożona, jednak dobrze się czyta. Bohaterowie dobrze stworzeni, autor lubi obnażać przed czytelnikiem ich ludzką naturę.
To trochę połączenie realizmu i fantasy, daje nan ciekawą mieszankę "fantasy realistyczne". Struktura narracyjna jest złożona, jednak dobrze się czyta. Bohaterowie dobrze stworzeni, autor lubi obnażać przed czytelnikiem ich ludzką naturę.
Z tak dużymi antologiami zawsze jest problem, żeby ocenić je w sposób naprawdę uczciwy. Zawsze bowiem trafiają się opowiadania wybitne, przeciętne i takie, o których najlepiej jak najszybciej zapomnieć. W tym przypadku jest jednak ten plus, że po podsumowaniu wszystkich tekstów wybranych przez Gardnera Dozoisa całość wypada całkiem przyzwoicie, a w większości opowiadań wyraźnie czuć motyw przewodni magii.
Do najlepszych utworów zaliczyłbym (idąc po kolei): „Powrót świni” K.J. Parkera, „Prace społeczne” Megan Lindholm, „Przyjaciół Masquelayne’a Niezrównanego” Matthew Hughesa, „Pieśń ognia” Rachel Pollack, „Laskę w kamieniu” Gartha Nixa, „Twórcę wdów” Laviego Tidhara, „Noc w Oberży przy Stawie” George’a R.R. Martina, „Rozkwit” Kate Elliott oraz „Winę i odkupienie domu czarnoksiężnika Malkurila” Scotta Lyncha. Moimi ulubionymi pozostają chyba „Laska w kamieniu” oraz „Wina i odkupienie domu czarnoksiężnika Malkurila”. Nieco rozczarowało mnie natomiast opowiadanie George’a R.R. Martina – było dobre, ale spodziewałem się czegoś więcej.
Reszta tekstów to raczej solidne średniaki, choć niektóre czytało się z przyjemnością. Najniżej natomiast oceniam „Krzemień i zwierciadło” Johna Crowleya oraz „Diabelskie cokolwiek” Andy’ego Duncana – te dwa teksty czytało mi się wyjątkowo ciężko.
Z tak dużymi antologiami zawsze jest problem, żeby ocenić je w sposób naprawdę uczciwy. Zawsze bowiem trafiają się opowiadania wybitne, przeciętne i takie, o których najlepiej jak najszybciej zapomnieć. W tym przypadku jest jednak ten plus, że po podsumowaniu wszystkich tekstów wybranych przez Gardnera Dozoisa całość wypada całkiem przyzwoicie, a w większości opowiadań...
Ocena tylko z uwagi na opowiadanie pana Martin. Z uwagi jednak na dorobek obu odnośnie kultury kryptowej jednemu źyczę - Niec mu ziemia lekką będzie a drugiemu Sto lat. Offcourse in the right direction.
Ocena tylko z uwagi na opowiadanie pana Martin. Z uwagi jednak na dorobek obu odnośnie kultury kryptowej jednemu źyczę - Niec mu ziemia lekką będzie a drugiemu Sto lat. Offcourse in the right direction.
TA KŚIĄŻKA JEST BOSKA zakochałem się w niej opowiadania w niej zawarte są bardziej wciągająca od niektórych książek. Gorąco polecam każdemu fanu fantastyki-horrorów-science fiction itp.
TA KŚIĄŻKA JEST BOSKA zakochałem się w niej opowiadania w niej zawarte są bardziej wciągająca od niektórych książek. Gorąco polecam każdemu fanu fantastyki-horrorów-science fiction itp.
Jak chyba w większości takich zbiorów znalazłam bardzo fajne opowiadania, takie do przeczytania i takie które ominęłam.
W zbiór wchodzą opowiadania raczej z działu fantastyki. Mamy gobliny, magię, czarodziejów i inne magiczne stwory i wydarzenia. Znajduje się tu też opowiadanie George’a R.R. Martina - fani pisarza mogą szczególnie zainteresować się tym fragmentem 😊
Jak chyba w większości takich zbiorów znalazłam bardzo fajne opowiadania, takie do przeczytania i takie które ominęłam.
W zbiór wchodzą opowiadania raczej z działu fantastyki. Mamy gobliny, magię, czarodziejów i inne magiczne stwory i wydarzenia. Znajduje się tu też opowiadanie George’a R.R. Martina - fani pisarza mogą szczególnie zainteresować się tym fragmentem 😊
Dawno nie trafiłam na tak równy, trzymający poziom zbiór opowiadań. Tutaj wszystkie teksty są przynajmniej dobre. Naprawdę każdy zasługuje na uwagę, a to, że któryś mi się mnie podobał spowodowane jest nie tym, że jest zły, tylko osobistymi preferencjami. KSIĘGA MAGII skupia w sobie świetną fantastykę, której motywem przewodnim jest - magia, czarownice, wiedźmy, czarnoksiężnicy i magowie. Świetna sprawa! Tak bardzo spodobał mi się ten tom, że już niedługo będę pisać o tomie I tej serii, czyli KSIĘDZE MIECZY. Nie wiem, czy aż tak przypadnie mi do gustu, jak ten, głównie dlatego, że tutaj autorzy skupiają się w swych krótkich formach na bohaterstwie w stylu króla Artura (zgaduję), a ja zdecydowanie wolę magię. Lecz! jestem właściwie pewna, że KSIĘGA MIECZY mnie nie zawiedzie, choćby biorąc pod uwagę styl i światy wykreowanie.
KSIĘGA MAGII składa się z siedemnastu opowiadań współczesnych autorów i każde z tych opowiadań jest inne, w niczym niepodobne do poprzedniego. Zadziwiło i zachwyciło mnie to bogactwo fantazji. Tak, np. "Prace społeczne" (Megan Lindholm) prezentują historię osadzoną w "naszym" świecie, w której bohaterowie zmagają się z tajemniczą staruszką - no dobra, po prostu wiedźmą - która zjada zabawki. Rewelacyjnie mi się to czytało, choć sam pomysł był prosty i może nie jakiś głęboki, ale wykonany w taki sposób, że tekst daje przyjemność. Jednym z moich ulubieńców jest opowiadanie pt. "Przyjaciele Masquelayn'a Niezrównanego" (Matthew Hughes). Świat przedstawiony z miejsca wciąga, narracja jest płynna, a morał - co to za mocne zakończenie! Rewelacja! Interesującą opowieścią jest też "Biografia terroru podskakującego chłopca" (Ysabeau S. Wilce), która to została napisana żartobliwie i w dziwaczny sposób, który bardzo mi się podobał. Nie mogę nie wspomnieć o opowiadaniu premierowym George'a R.R. Martina "Noc w Oberży przy Stawie". Ja nie jestem fanką stylu tego autora, ale klimat tej historii bardzo mi odpowiadał - warto!
Wielce wam polecam KSIĘGĘ MAGII. Długo ją sobie podczytywałam i teraz szkoda mi, że to koniec... ale nie! Wcale nie koniec! Mam przecież KSIĘGĘ MIECZY! Uff... Moim zdaniem to pozycja obowiązkowa dla fanów gatunku. Gardner Dozois wybrał nam rewelacyjne teksty do czytania o każdej porze roku i o każdej porze dnia. Polecam.
magia dobra i niedobra - opowiadania znakomite
8/10
tom II
Wydawnictwo Zysk i S-ka
Dawno nie trafiłam na tak równy, trzymający poziom zbiór opowiadań. Tutaj wszystkie teksty są przynajmniej dobre. Naprawdę każdy zasługuje na uwagę, a to, że któryś mi się mnie podobał spowodowane jest nie tym, że jest zły, tylko osobistymi preferencjami. KSIĘGA MAGII skupia w sobie świetną fantastykę, której motywem przewodnim jest - magia, czarownice, wiedźmy,...
Rzadko takie książki trafiają do czytelników – mianowicie opowiadania fantasy. Opowiadanie jest na pewno wyzwaniem dla autora. W takiej formie zawrzeć maksimum treści, tak, by zaciekawić, zatrzymać przy lekturze. Opowiadanie nie jest dla każdego. Mam tu na myśli właśnie i autora, i czytelnika. Nie każdy z nas przecież przepada za taką formą, prostszą akcją, jednowątkową fabułą. Wciągamy się w pewną historię, przyzwyczajamy do bohaterów – a tymczasem trzeba już, niestety, kończyć.
W „Księdze magii” znajdziecie 17 utworów bardziej i mniej znanych autorów. Dziś wpadł mi artykuł o Stanisławie Lemie. Ponoć fantasy nudziło go nie miłosiernie, „Władca pierścieni” absolutnie nie porwał. Nie każdy przepada za taką dorosłą literaturą z magią za rogiem, czarownikami i czarownicami, dziwacznymi postaciami, którym autorzy nadają dziwaczne nazwy, talizmanami i czarodziejskimi mocami. Niektóre z opowiadań przypadły mi do gustu, inne mniej, jeszcze inne – w ogóle. Ciekawa byłam, jak spisali się mistrzowie gatunku: jak choćby R.R. Martin czy Megan Lindholm, której książki zna wielu pod pseudonimem Robin Hobb. To historie, które mnie osobiście kojarzą się z dzieciństwem: latająca kareta, czarodziejskie księgi, zaklęcia do otwierania zamków, tajemne mikstury przygotowane z mleka i mchu. Z jednej strony czarodziejskie krainy, których próżno szukać na mapie – z drugiej miejsca znane każdemu: Islandia czy Kopenhaga. Takie, po których hasają demony, sylfy, trolle i trollice, gadające kamienie. Spodobały mi się szczególnie dwa opowiadania: Jednym z nich to „Ogranicznik”. Pewnie dlatego, że rozgrywał się we współczesności. Tak, tak to fantasy w dzisiejszych czasach. Bo gdy czytamy o autostradzie niedaleko Hollywood aż trudno uwierzyć, że w tym miejscu czarodzieje mogą konkurować ze sobą o spuściznę po wielkim i niebezpiecznym magu. I choć „spadkowe” wojenki raczej kojarzą nam się światem ludzi, tu również każdy uważa na słowa i czyny – gdyż od tego zależy przyszłość czarodziejów. Kto z nich znajdzie czarodziejska księgę? Dodam, że zakończenie jest zaskakujące.
Po lekturze kultowej serii „Gra o tron” byłam oczywiście ciekawa opowiadania R.R. Martina. W jego „Nocy w oberży przy stawie” nie brak tajemniczych postaci, które po prostu trzeba sobie wyobrazić: deodandy, Tkw-człowiek, Chimwazle. Każda z postaci ma coś na sumieniu, każda ma jakiś cel i każda z nich walczy o przetrwanie, bo świat stał się miejscem bardzo niebezpiecznym.
Książka na pewno dla miłośników gatunku ( bo przecież jak Lem – nie każdy go lubi😊
Rzadko takie książki trafiają do czytelników – mianowicie opowiadania fantasy. Opowiadanie jest na pewno wyzwaniem dla autora. W takiej formie zawrzeć maksimum treści, tak, by zaciekawić, zatrzymać przy lekturze. Opowiadanie nie jest dla każdego. Mam tu na myśli właśnie i autora, i czytelnika. Nie każdy z nas przecież przepada za taką formą, prostszą akcją, jednowątkową...
Męczyłam się trochę z tą książką, którą jednak ze względu na różnorodność chciałam przeczytać od deski do deski.
Czytając ten zbiór opowiadań, zdałam sobie sprawę, że....ja po prostu nie jestem fanką opowiadań, a bynajmniej opowiadań fantasy. Bardzo przeszkadzało mi to, że gdy już wkręcałam się w dane opowiadanie - zaraz się ono kończyło, natomiast niestety w większości przypadków czułam się mocno nieusatysfakcjonowana przedstawionym światem, ba! czułam, że właśnie nie mogę się w ten świat wkręcić, jest on wyrwany z kontekstu. Znaczna większość twórców stworzyła swoje opowiadania w taki sposób, że czytelnik czuje jakby został wrzucony w sam środek wydarzeń nie wiedząc o co chodzi, jakie prawa panują w danym świecie, jakie reguły, kto jest kim. Niemiłosiernie mi to przeszkadzało.
Dlatego moimi ulubionymi opowiadaniami były:
"Przyjaciele Masquelayne'a Niezrównanego" - rewelacyjne poczucie humoru i sama historia o próżnym czarodzieju
"Prace społeczne" - świetne urban fantasy
"Czarnoksiężnik Loft" - pradawna islandzka legenda, którą czytało się z zapartym tchem
Były to opowiadania, które spełniły moim zdaniem rolę opowiadań - na parunastu stronach dało się poznać świat przedstawiony, bohaterów i nie pogubić się w historii.
Opowiadania, które były według mnie ok to:
"Pieśń Ognia", "Wizyta Komety" oraz "Noc w Oberży Przy Stawie" G.R.R Martina, choć w tym opowiadaniu męczyły mnie mocno wymyślne imiona postaci.
Reszta niestety bardzo mnie zawiodła, czytałam je na siłę licząc na to, że coś się zmieni.
Mimo wszystko dla tych kilku opowiadań na pewno warto ją przeczytać, choć jest to prawie 700 stronnicowe tomisko i chyba lepiej dozować sobie te opowiastki co jakiś czas niż traktować książkę jako książkę do przeczytania "na już" jak ja to zrobiłam. Być może jako dodatek do innych czytanych lektur będzie miłą odskocznią od rzeczywistości.
Męczyłam się trochę z tą książką, którą jednak ze względu na różnorodność chciałam przeczytać od deski do deski.
Czytając ten zbiór opowiadań, zdałam sobie sprawę, że....ja po prostu nie jestem fanką opowiadań, a bynajmniej opowiadań fantasy. Bardzo przeszkadzało mi to, że gdy już wkręcałam się w dane opowiadanie - zaraz się ono kończyło, natomiast niestety w większości...
Po przeczytaniu „Księgi Magii” autorstwa Gardnera Dozoisa, którego mamy już „Księgę Mieczy” w Polsce, musiałam sprawdzić oryginalny tytuł tej pozycji. Oczywiście tytuł angielski odpowiada polskiemu tłumaczeniu, także to nie moje zwidy, tylko całkowita prawda, że to „Księga Magii”.
Tylko... gdzie ta magia?
Książka Gardnera Dozoisa to zbiór siedemnastu opowiadań najlepszych pisarzy fantasy, w tym laureatów światowych nagród literackich. Lektura zapowiada wejście w świat pełen magii, zwiedzanie fantastycznych krain i poznanie kolejnych wiedźm, czarodziejów i innych magicznych istot, których w fantastycznym bestiariuszu cała masa.
Fani fantastyki na pewno kojarzą mniej (na pewno mniej?) znane nazwiska, jak John Crowley, Kate Elliot, Tim Powers czy Liz Williams.
W tej antologii znajdziemy również opowiadanie George'a R.R. Martina - „Noc w Oberży przy Stawie”, które dla fanów autora na pewno jest obowiązkiem do nadrobienia.
Każde z tych opowiadań ma własny klimat, w który trzeba się wciągnąć, a tutaj nierzadko miałam z tym problem. Najbardziej podobały mi się trzy opowiadania - „Laska w Kamieniu” Gartha Nixa, którego znam i lubię z jego tetralogii „Abhorsen”; „Wizja komety” Liz Williams oraz „Wina i odkupienie domu czarnoksiężnika Malkurila” Scotta Lyncha. To w tych trzech opowiadaniach poczułam klimat i magię, której niestety w innych mi zwyczajnie brakowało.
A skoro podjęłam temat magii. Mam problem z tym tytułem. „Księga Magii” samej magii ma tyle, co kot napłakał. Jeden dżinn, bądź stwór w opowiadaniu nie czyni go magicznym. Właśnie ten brak magii uważam za największy minus całej książki, aczkolwiek podejrzewam, że gdyby miała ona inny tytuł, zupełnie różny od słowa „magia” to osobiście bym się do jej braku nie przyczepiła.
Opowiadania w „Księdze Magii” są równe. Nie mogę napisać, że któreś z nich było jakościowo gorsze, czy lepsze, bo każde z nich jest bardzo dobrze napisane. To, że nie wszystkie spełniają magiczne kryteria to inna sprawa. Jeżeli zaś chodzi o opowiadanie Martina, cóż... nie należę do fanów autora, dlatego też żadnych peanów na temat jego twórczości ode mnie nie usłyszycie.
„Księga Magii” to prawie siedemset stron dobrych opowiadań, które gdzieniegdzie posiadają elementy magii. Jest to pozycja, którą na pewno warto czytać partiami, a nie „na raz”, jak ja to zrobiłam. Fani fantastyki i konkretnych autorów znajdą tutaj ciekawą lekturę, która na pewno umili im zimowe wieczory. Niemniej jednak dalej uważam, że w „Księdze Magii”, magii jest bardzo mało i to jej największy minus.
Po przeczytaniu „Księgi Magii” autorstwa Gardnera Dozoisa, którego mamy już „Księgę Mieczy” w Polsce, musiałam sprawdzić oryginalny tytuł tej pozycji. Oczywiście tytuł angielski odpowiada polskiemu tłumaczeniu, także to nie moje zwidy, tylko całkowita prawda, że to...
Żałuję, że nie miałam okazji zapoznać się z "Księgą mieczy", zdecydowanie do nadrobienia, w końcu moje ulubione klimaty. Natomiast z przyjemnością wkroczyłam w strony "Księgi magii", przedłużyłam świąteczny nastrój wypoczynku i relaksu, wypełniony szczególnym czarem. Różnorodność opowiadań przemówiła na korzyść publikacji. W zasadzie każde dostarczyło ciekawych wrażeń, czymś innym ujęło, przekonało, że wyobraźnia naprawdę nie zna granic, nie wolno narzucać jej ograniczeń. Niektóre utwory mocno wchodziły w świat fantasy, podkreślając wyjątkowość i atrakcyjność, inne delikatnie drażniły tajemniczym nierzeczywistym klimatem, pozostałe subtelnie nawiązywały do zjawisk nadprzyrodzonych. Pośrednie i bezpośrednie odniesienia wzbudziły zainteresowanie, fascynację i niecierpliwość poznawania. Zachęcając do spotkania z książką przytaczam tytuły ulubieńców.
Największym uznaniem obdarzyłam "Noc w Oberży przy Stawie" George R.R. Martina, nie ukrywam słabości do twórczości autora, nawet w krótkiej formie literackiej potrafi wykreować barwny i szczegółowy świat, nadać bohaterem potężnej iskry życia, zaskoczyć przebiegiem zdarzeń, skłonić do zastanowienia. Wysokie oceny zdobyły również "Pieśń ognia" Rachel Pollack, z przenikającymi się światami, "Czarnoksiężnik Loft" Eleanor Arnason, z dawnym islandzkim blaskiem i trollami, "Wizyta komety" Liz Williams, z refleksją o odwiecznym życiu gwiazd, "Diabelskie cokolwiek" Andy Duncana, ze szczyptą dobrego humoru, "Wina i odkupienie domu czarnoksiężnika Malkurila" Scotta Lyncha, z istnieniem przedmiotu po istnieniu człowieka, "Powrót świni" K.J. Parker, z potężnymi magami, którzy nie pozbyli się ludzkich ułomności. Pozostałe opowiadania także potrafiły roztoczyć urok nad czytelnikiem, z pewnością znajdą gorących sympatyków. W trakcie lektury zaznaczyłam wiele cytatów, które skłoniły do udania się w świat refleksji. Nie widzę sensu przytaczania wszystkich, sami natrafcie na nie w publikacji, pozostawię z końcowym "Często się okazuje, że to, czego się obawialiśmy, wcale nie było takie złe, i równie często zdarza się, że coś, na co się cieszyliśmy, kończy się rozczarowaniem." Spotkanie z "Księgą magii" z pewnością nie jest rozczarowaniem, a wręcz przeciwnie, fascynującą przygodą z wieloma przystankami na kreatywne rozwijanie myśli.
bookendorfina.pl
"Magia jest starsza od sztuki."
Żałuję, że nie miałam okazji zapoznać się z "Księgą mieczy", zdecydowanie do nadrobienia, w końcu moje ulubione klimaty. Natomiast z przyjemnością wkroczyłam w strony "Księgi magii", przedłużyłam świąteczny nastrój wypoczynku i relaksu, wypełniony szczególnym czarem. Różnorodność opowiadań przemówiła na korzyść publikacji. W zasadzie każde...
Zbiór siedemnastu opowiadań o magii, czarodziejach, czarownicach, dżinach...
Każdy w tej książce znajdzie coś dla siebie. Opowiadania są różne, jedne bardzo ciekawe i fajne, inne mniej. Książka bardzo mi się podoba, urzekło mnie parę opowiadań.
"Pieśń Ognia" to opowiadanie, które spodobało mi się najbardziej. Opowiada o dżinnach, które mogą wyginąć i tylko Jack Shade może je uratować. Zawsze lubiłam bajki o lampie i jej mieszkańcu, tu dostaniemy dżinny żyjące poza lampami, ale mają nad sobą kogoś kto nimi rządzi.
Każdy fan magii i czarownic znajdzie tu coś dla siebie. Warto sięgnąć po " Księgę Magii" by choć na chwilę zanurzyć się w wyjątkowym świecie. Lektura w sam raz na zimowe pochmurne dni.
Zbiór siedemnastu opowiadań o magii, czarodziejach, czarownicach, dżinach...
Każdy w tej książce znajdzie coś dla siebie. Opowiadania są różne, jedne bardzo ciekawe i fajne, inne mniej. Książka bardzo mi się podoba, urzekło mnie parę opowiadań.
"Pieśń Ognia" to opowiadanie, które spodobało mi się najbardziej. Opowiada o dżinnach, które mogą wyginąć i tylko Jack Shade może...
Otwórz drzwi, przejdź przez próg i zawitaj w pełnym magii świecie ! Świecie pełnym czarodziejów, tych dobrych jak i złych, nieziemskich stworzeń, magicznych i niebezpiecznych przedmiotów, zatrać się w nim i przeżyj najwspanialszą przygodę.
Do świata skrzącego magią zaprasza wszystkich miłośników fantastyki wydawnictwo Zysk i S-ka obdarzając nas, czytelników, tą pokaźną antologią pod tytułem "Księga magii".
W zbiorze tym znajdziemy wiele opowiadań z uniwersum fantasy. Siedemnastu autorów dzieli się z nami swoją zaskakującą i bogatą wyobraźnią. Taka ilość opowiadań zapewni uśmiech na Twarzy każdego fana fantastyki. I każdy z nich na pewno znajdzie tu coś dla siebie, bowiem jest z czego wybierać.
Trudno w recenzji opisać wszystkie opowiadania, dlatego ja podzielę się z Wami tymi, które podbiły moje serce. Ale wszystkie bez różnicy są intrygujące, napisane bardzo dobrym językiem, porządnym stylem, niosą ze sobą ważne przesłania, które zostaną nam w głowie.
Mi do gustu przypadły najbardziej opowiadania "Prace społeczne" Megan Lindholm, w którym zmierzymy się ze zjadaczką zabawek i odnajdziemy odniesienia do Czarnoksiężnika z Krainy Oz; "Przyjaciele Masquelayne'a Niezrównanego" Matthew Hughes'a, gdzie spotkamy czarodzieja, który na własnej skórze przekona się, że chciwość i próżność nie popłaca, a przyjaciół jednakowoż warto posiadać; "Pieśń ognia" Rachel Pollack, w której wspólnie z Wędrowcem Jackiem Shade'm uratujemy od wyginięcia dżinnów i poznamy tajemniczych kallistochów, a także "Czarnoksiężnik Loft" Eleanor Arnason, gdzie poznamy historię Lofta, który przez kradzież i praktykowanie zakazanej magii wpakuje się w niemałe kłopoty, zostanie dłużnikiem samego diabła, a także na swej drodze napotka trolle, a nawet elfy !
Spośród tych siedemnastu opowieści naprawdę trudno wybrać te najlepsze, bo każde z nich ma w sobie coś wyjątkowego i na swój sposób zachwyca. Dla mnie najważniejsze jest to, że każde opowiadanie z tej antologii ma ważne przesłanie, jak baśnie i bajki, które kocham do dziś. Nie lada gratką dla fanów pióra G.R.R. Martina będzie informacja, że w zbiorze tym znajdą jego premierowe opowiadanie "Noc w Oberży przy Stawie".
Dzięki tej antologii poznałam autora Tima Powers'a, twórcę powieści "Na nieznanych wodach", na podstawie której nakręcono czwarty film z mojej ukochanej serii Piraci z Karaibów. Muszę koniecznie przeczytać tę powieść ! A także dzięki temu zbiorowi powróciłam do tego niesamowitego, zapierającego dech w piersiach świata magii, w którym dawno mnie nie było.
Na uwagę zasługuje na pewno wydanie antologii. Wydawnictwu Zysk i S-ka należą się wielkie brawa, bowiem wydanie to jest przepiękne. Twarda oprawa i te kolory ! No sami spójrzcie, czyż nie zachwyca i nie zachęca do sięgnięcia po nią? :)
Podsumowując, polecam z całego serca. Sięgnijcie po "Księgę magii" i zabłądźcie w tych niezwykłych światach. Niezapomniane przygody - gwarantowane !
Za egzemplarz do recenzji dziękuję wydawnictwo Zysk i S -ka.
Otwórz drzwi, przejdź przez próg i zawitaj w pełnym magii świecie ! Świecie pełnym czarodziejów, tych dobrych jak i złych, nieziemskich stworzeń, magicznych i niebezpiecznych przedmiotów, zatrać się w nim i przeżyj najwspanialszą przygodę.
Do świata skrzącego magią zaprasza wszystkich miłośników fantastyki wydawnictwo Zysk i S-ka obdarzając nas, czytelników, tą pokaźną...
Sięgając po drugą (po "Księdze Mieczy") antologię nigdy dotąd niepublikowanych opowiadań sławnych fantastycznych pisarzy, miałem pewność co do tego, że środek mnie nie zawiedzie. To długi nienużący spacer po wielkim ogrodzie sław, do którego prowadzi epicka grafika na okładce.
Na wstępie, kilka słów kieruje do nas sam autor, przybliżając nam to i owo na temat historii magii. Jak powstała? Gdzie powstała? Jak na przestrzeni lat ewoluowała? I przede wszystkim, czy można ją zamknąć w granicach jakiejkolwiek definicji? To, że machając drewnianą starannie wyciosaną różdżką, po wypowiedzeniu szeregu zaklęć nic się nie dzieje, nie oznacza przecież, że magia (np. świąt) nie istnieje. To kwestia odpowiedniego spojrzenia. Tak samo jak przeczytanie wszystkich tomów o przygodach ulubionego czarodzieja z błyskawicą na czole, nie otworzy dla nas specjalnego kręgu piekieł, którego sam Wirgiliusz obawiałby się pokazać Dantemu. Zastanawiające jest jednak i ciekawe jak ludzka interpretacja zjawisk bliskich magicznym zmieniała się na przestrzeni tysięcy lat. Choć o tym przeczytamy we wstępie, nie to stanowi rdzeń tej książki. "Księga Magii" to jak już wspomniałem wcześniej, ogród sław. Laureatów takich nagród jak: World Fantasy, Jamesa Tiptree, Andre Norton, Arthura C. Clarke’a, Philipa K. Dicka, Nebula. Pisarzy, których dzieła nie schodzą z list światowych bestsellerów. Autorów, których powieści ekranizowano (jak w przypadku Tima Powersa i jego „Na nieznanych wodach”, którą kojarzyć można z czwartą częścią przygód kapitana Jacka Sparrowa).
„Księga Magii” to zbiór siedemnastu opowiadań ludzi, którzy niewątpliwie mają fach w ręku. Jednak nie każde uzewnętrznienie zakamarków ich fantastycznych umysłów na papierze musi się podobać. Znajdziemy tu historie osadzone w świecie urban fantasy, ale również w średniowiecznych magicznych krainach. Kilku autorów przemieszało fantastykę z science – fiction, a niektórzy wrzucili jej do swoich opowiadań zaledwie krztynę. Autor starał się w antologii uwzględnić cały świat magii, w związku z czym nie zabrakło tu m.in. białych sprawiedliwych czarodziejów, jak i tych starających się zapanować nad czarnymi mocami. Trolli nawiedzających osiemnastowieczną Islandię. Wojen i waśni niepokojących Irlandię w erze wiktoriańskiej. Zła, które czai się w nowojorskich ciemnych uliczkach. Pojedynków najpotężniejszych postaci z całego wszechświata. Akcji toczących się w świecie naszym i nie naszym, prawdziwym i odrealnionym.
Sporo tu opowiadań dziwnych, mniej tych niezrozumiałych i jeszcze mniej tych zwyczajnie kiepskich. Na wysoką ocenę zasługują trzy, które zdecydowanie mnie kupiły całokształtem. I nie mam tu na myśli premierowej „Nocy w Oberży przy stawie” – choć stary poczciwy Martin tu również intryguje. Moje top tej antologii to: opowiadanie pt. „Przyjaciele Masquelayne’a Niezrównanego” autorstwa Matthew Hughesa, w którym głównym bohaterem jest taumaturg Masquelayne – charakteryzujący się uznawaniem za swój, każdego przedmiotu, który wzbudzi jego pożądanie. „Diabelskie cokolwiek” autorstwa Andy Duncan, w którym w iluzję podobną do dnia świstaka zamknięty został sam zięć Diabła oraz „Wina i odkupienie domu czarnoksiężnika Malkurila”, Scotta Lyncha o… pewnym specyficznym rodzaju inteligentnego domu i koboldach w nim pracujących.
Warto się zapoznać z całą zawartością tej antologii. W każdym z opowiadań magię przedstawiono w oryginalny niepowtarzalny sposób. Fani fantastyki spróbują sobie troszkę wariacji na temat tego gatunku, a osoby, których przyciągnęła jedynie okładka wyrobią zdanie na temat twórczości pisarzy tworzących „Księgę Magii” i zdecydują po co sięgnąć warto, a po co niekoniecznie.
OGRÓD SŁAW FANTASTYCZNYCH
Sięgając po drugą (po "Księdze Mieczy") antologię nigdy dotąd niepublikowanych opowiadań sławnych fantastycznych pisarzy, miałem pewność co do tego, że środek mnie nie zawiedzie. To długi nienużący spacer po wielkim ogrodzie sław, do którego prowadzi epicka grafika na okładce.
Na wstępie, kilka słów kieruje do nas sam autor, przybliżając nam to i...
Całkiem fajne.
Nie przeczytałam 3ech opowiadań.
Później w tym wszystkim.. może jedno było nudne.
Ale całość czytało się bardzo dobrze.
Mam mało czasu więc taka forma mi odpowiadała. 1-2 opowiadania dziennie.
Całkiem fajne.
Nie przeczytałam 3ech opowiadań.
Później w tym wszystkim.. może jedno było nudne.
Ale całość czytało się bardzo dobrze.
Mam mało czasu więc taka forma mi odpowiadała. 1-2 opowiadania dziennie.
Nie czytałam jeszcze antologii, która zawierałaby same teksty z gatunku fantasy. Na szczęście zawsze można to zmienić i takie antologie się także ukazują! Ciekawiło mnie to, czy tak jak w czytanych przeze mnie zbiorach opowiadań obyczajowych będzie wspólny motyw, czy dostanę totalny miszmasz. I mogę Wam powiedzieć, że siedemnastu autorów sprostało zadaniu, przeniosłam się w świat pełen magii. Dostałam siedemnaście opowieści od średniowiecza, po te współczesne i choć było tutaj kilka tekstów, które mnie nie przekonały, to całościowo zbiór oceniam bardzo dobrze. „Księgę magii” zaczyna obszerny wstęp Gardnera Dozoisa, który wprowadza nas temat postrzegania fantasy na przełomie wieków. A historie z bohaterami dysponującymi magią, mądrością i często zakazaną wiedzą stworzyli: George R.R. Martin, Garth Nix, John Crowley, Tim Powers, Scott Lynch, Rachel Pollack, K.J. Parker, Kate Elliott, Andy Duncan, Elizabeth Bear, Lavie Tidhar, Matthew Hughes, Liz Williams, Megan Lindholm, Eleanor Arnason, Ysabeau S. Wilce oraz Greg Van Eekhout.
Ta książka to bardzo dobry pomysł na zapoznanie się z twórczością dotąd nieznanych nam autorów piszących w gatunku fantasy. Przyznam się, że tylko kilka nazwisk wymienionych twórców miałam przyjemność poznać, więc taką możliwość sprawdzenia danego autora oceniam na bardzo duży plus. Autorzy wykreowali bohaterów, którzy rzucają magiczne zaklęcia, niekiedy przywołują tajemnicze stwory i co najważniejsze, żyją w światach przesiąkniętych magią. Czy wszystkie siedemnaście teksów podobało mi się tak, że chciałam rzucić wszystko i natychmiast kupić książkę właśnie tego autora? Niestety nie i tak to już bywa z antologiami i opowiadaniami, że każdy z czytelników znajdzie w zbiorze to jedno czy dwa najlepsze, a reszta będzie po prostu tylko dobrą opowieścią. Znalazłam tutaj trzy opowiadania, które znacząco wyróżniały się na tle pozostałych, miały w sobie to coś, co spowodowało, że nie chciało mi się wracać na ziemię, do szarej rzeczywistości. Pozostałe były dobre, ale niekiedy miałam wrażenie, że autorom brakowało na nie pomysłu i stąd niezrozumiała i ciągnąca się treść. Może to ja też nie zrozumiałam ich przekazu albo autorowi zabrakło umiejętności, by przykuć moją uwagę. Na tych opowiadaniach nie będę się jednak skupiać, lecz wspomnę o najlepszych. Nie mogło być inaczej i tym autorem, który mnie nie rozczarował był George R.R. Martin. Przeniesiemy się do oberży przy stawie i spędzimy w niej noc, lecz kto z niej wyjdzie żyw? Kto ulegnie sztuczkom Vance’a? Przekonajcie się sami! Zauroczyła mnie także Eleanor Arnason „Czarnoksiężnik Loft”, która przeniosła mnie do bajecznej Islandii. A co tam spotkałam? Mieszające się chrześcijaństwo z pogaństwem, biskupów, elfy, trolle oraz czarodziejów. Jeden z magów miał pecha i został złapany przez trolicie, a co z tego wyszło? Ostatni tekst należy do Megan Lindholm „Prace społeczne”, która stworzyła tutaj klimat w stylu Stephena Kinga – mamy do czynienia ze złą wiedźmą zjadającą zabawki! Strzeżcie się 😃
Podsumowując: na początku każdego opowiadania otrzymamy krótką biografię twórcy, książka mogłaby być wzbogacona o choćby mapki z poszczególnych światów. „Księga magii” to dobry pomysł, by poznać warsztat nieznanych autorów i spędzić z ich twórczością czas.
Nie czytałam jeszcze antologii, która zawierałaby same teksty z gatunku fantasy. Na szczęście zawsze można to zmienić i takie antologie się także ukazują! Ciekawiło mnie to, czy tak jak w czytanych przeze mnie zbiorach opowiadań obyczajowych będzie wspólny motyw, czy dostanę totalny miszmasz. I mogę Wam powiedzieć, że siedemnastu autorów sprostało zadaniu, przeniosłam się w...
Większość opowiadań jest porządnie napisana, zawierając przy tym sporą dawkę magii. Można uznać, że nie zapadają one w pamięć przez ich ilość, a także dlatego, że zawierają klasyczne, wielokrotnie przerabiane, wątki.
Z siedemnastu opowiadań, nie dokończyłam dwóch, mianowicie: "Krzemień i zwierciadło" oraz "Diabelskie cokolwiek". Gdy je czytałam, stopniowo traciłam zainteresowanie, stąd moja decyzja o porzuceniu ich. Nie trafiły w moje gusta, choć wciąż posiadały potencjał.
Zdecydowanym faworytem jest dla mnie opowiadanie "Wina i odkupienie domu czarnoksiężnika Malkurila" Scotta Lyncha. Jest ono najdłuższe i dzięki temu autor miał możliwość lepszego rozbudowania świata zamieszkanego m.in. przez przeurocze koboldy. Lynch wykreował atmosferę magiczną, ale również makabryczną. Opowiadał on o tym, jak ślepe dążenie do samozadowolenia może okazać się tragiczne w skutkach.
Niestety, opowieści ucierpiały odrobinę w związku z tym, że jest to antologia. Magia, niezwykle obszerna tematycznie, musiała zostać w pewien sposób wciśnięta w schemat. Można powiedzieć, że podcięto jej skrzydła, gdyż by w pełni docenić jej potencjał, potrzeba wielu stronic. Autorom nie można zaprzeczyć, że zrobili wszystko, co w ich mocy, by jak najlepiej przywołać ją do życia.
Myślę, że każdy znajdzie choć jedną historię dla siebie. Nawet, jeśli powierzchownie wydają się do siebie podobne, każda ma wyjątkowy klimat, czasem zagadkowy, czasem łamiący serce.
Polecałabym podzielić tę książkę na części. Czytając ją na raz, traci się poczucie unikatowości poszczególnych opowiadań. Warto więc robić między nimi przerwy.
Większość opowiadań jest porządnie napisana, zawierając przy tym sporą dawkę magii. Można uznać, że nie zapadają one w pamięć przez ich ilość, a także dlatego, że zawierają klasyczne, wielokrotnie przerabiane, wątki.
Z siedemnastu opowiadań, nie dokończyłam dwóch, mianowicie: "Krzemień i zwierciadło" oraz...
👉Rzadko kiedy sięgam po książki fantasy, ale jestem jedną z większych fanek George'a R.R. Martina. 🧙♂🧝♀Cykl gry o tron pochłonęłam w mgnieniu oka, tak samo serial. Z tego względu wszystko co jest związane z George Martinem jest warte przeczytania.📖
@zysk_wydawnictwo
👉Właśnie dlatego sięgnęłam po "Księge Magii", który jest zbiorem niepublikowanych opowiadań. Tym razem opowiadania skupiają się wokół wiedźm, czarodziejów i mrocznych obrzędów. 👻🧟♂🧙♀🧙
👉Książka to zbiór 17 opowiadań różnych pisarzy z dziedziny fantasy- nie ukrywam najbardziej zależało mi na przeczytaniu opowiadania George'a Martina. Nie zawiodłam się- uwielbiam jego styl pisania.
👉Pozostałe opowiadania jak dla mnie bez szału, może dlatego, że nie jestem dużą fanką fantasy, tylko samego Geogre'a Martina. Miłośnicy tego gatunku z pewnością będą zadowoleni!
❗Ocena całości 6/10 - samo opowiadanie George'a Martina oczywiście 10/10. 👏
Recenzja na IG: czytomanka
👉Rzadko kiedy sięgam po książki fantasy, ale jestem jedną z większych fanek George'a R.R. Martina. 🧙♂🧝♀Cykl gry o tron pochłonęłam w mgnieniu oka, tak samo serial. Z tego względu wszystko co jest związane z George Martinem jest warte przeczytania.📖
@zysk_wydawnictwo
👉Właśnie dlatego sięgnęłam po "Księge Magii", który jest zbiorem...
To trochę połączenie realizmu i fantasy, daje nan ciekawą mieszankę "fantasy realistyczne". Struktura narracyjna jest złożona, jednak dobrze się czyta. Bohaterowie dobrze stworzeni, autor lubi obnażać przed czytelnikiem ich ludzką naturę.
To trochę połączenie realizmu i fantasy, daje nan ciekawą mieszankę "fantasy realistyczne". Struktura narracyjna jest złożona, jednak dobrze się czyta. Bohaterowie dobrze stworzeni, autor lubi obnażać przed czytelnikiem ich ludzką naturę.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toEpicka!
Epicka!
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTylko cztery opowiadania przypadły mi do gustu reszty nie byłem wstanie przeczytać, ale i tak było warto wypożyczyć.
Tylko cztery opowiadania przypadły mi do gustu reszty nie byłem wstanie przeczytać, ale i tak było warto wypożyczyć.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZ tak dużymi antologiami zawsze jest problem, żeby ocenić je w sposób naprawdę uczciwy. Zawsze bowiem trafiają się opowiadania wybitne, przeciętne i takie, o których najlepiej jak najszybciej zapomnieć. W tym przypadku jest jednak ten plus, że po podsumowaniu wszystkich tekstów wybranych przez Gardnera Dozoisa całość wypada całkiem przyzwoicie, a w większości opowiadań wyraźnie czuć motyw przewodni magii.
Do najlepszych utworów zaliczyłbym (idąc po kolei): „Powrót świni” K.J. Parkera, „Prace społeczne” Megan Lindholm, „Przyjaciół Masquelayne’a Niezrównanego” Matthew Hughesa, „Pieśń ognia” Rachel Pollack, „Laskę w kamieniu” Gartha Nixa, „Twórcę wdów” Laviego Tidhara, „Noc w Oberży przy Stawie” George’a R.R. Martina, „Rozkwit” Kate Elliott oraz „Winę i odkupienie domu czarnoksiężnika Malkurila” Scotta Lyncha. Moimi ulubionymi pozostają chyba „Laska w kamieniu” oraz „Wina i odkupienie domu czarnoksiężnika Malkurila”. Nieco rozczarowało mnie natomiast opowiadanie George’a R.R. Martina – było dobre, ale spodziewałem się czegoś więcej.
Reszta tekstów to raczej solidne średniaki, choć niektóre czytało się z przyjemnością. Najniżej natomiast oceniam „Krzemień i zwierciadło” Johna Crowleya oraz „Diabelskie cokolwiek” Andy’ego Duncana – te dwa teksty czytało mi się wyjątkowo ciężko.
Z tak dużymi antologiami zawsze jest problem, żeby ocenić je w sposób naprawdę uczciwy. Zawsze bowiem trafiają się opowiadania wybitne, przeciętne i takie, o których najlepiej jak najszybciej zapomnieć. W tym przypadku jest jednak ten plus, że po podsumowaniu wszystkich tekstów wybranych przez Gardnera Dozoisa całość wypada całkiem przyzwoicie, a w większości opowiadań...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOcena tylko z uwagi na opowiadanie pana Martin. Z uwagi jednak na dorobek obu odnośnie kultury kryptowej jednemu źyczę - Niec mu ziemia lekką będzie a drugiemu Sto lat. Offcourse in the right direction.
Ocena tylko z uwagi na opowiadanie pana Martin. Z uwagi jednak na dorobek obu odnośnie kultury kryptowej jednemu źyczę - Niec mu ziemia lekką będzie a drugiemu Sto lat. Offcourse in the right direction.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTA KŚIĄŻKA JEST BOSKA zakochałem się w niej opowiadania w niej zawarte są bardziej wciągająca od niektórych książek. Gorąco polecam każdemu fanu fantastyki-horrorów-science fiction itp.
TA KŚIĄŻKA JEST BOSKA zakochałem się w niej opowiadania w niej zawarte są bardziej wciągająca od niektórych książek. Gorąco polecam każdemu fanu fantastyki-horrorów-science fiction itp.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJak chyba w większości takich zbiorów znalazłam bardzo fajne opowiadania, takie do przeczytania i takie które ominęłam.
W zbiór wchodzą opowiadania raczej z działu fantastyki. Mamy gobliny, magię, czarodziejów i inne magiczne stwory i wydarzenia. Znajduje się tu też opowiadanie George’a R.R. Martina - fani pisarza mogą szczególnie zainteresować się tym fragmentem 😊
Jak chyba w większości takich zbiorów znalazłam bardzo fajne opowiadania, takie do przeczytania i takie które ominęłam.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toW zbiór wchodzą opowiadania raczej z działu fantastyki. Mamy gobliny, magię, czarodziejów i inne magiczne stwory i wydarzenia. Znajduje się tu też opowiadanie George’a R.R. Martina - fani pisarza mogą szczególnie zainteresować się tym fragmentem 😊
Dawno nie trafiłam na tak równy, trzymający poziom zbiór opowiadań. Tutaj wszystkie teksty są przynajmniej dobre. Naprawdę każdy zasługuje na uwagę, a to, że któryś mi się mnie podobał spowodowane jest nie tym, że jest zły, tylko osobistymi preferencjami. KSIĘGA MAGII skupia w sobie świetną fantastykę, której motywem przewodnim jest - magia, czarownice, wiedźmy, czarnoksiężnicy i magowie. Świetna sprawa! Tak bardzo spodobał mi się ten tom, że już niedługo będę pisać o tomie I tej serii, czyli KSIĘDZE MIECZY. Nie wiem, czy aż tak przypadnie mi do gustu, jak ten, głównie dlatego, że tutaj autorzy skupiają się w swych krótkich formach na bohaterstwie w stylu króla Artura (zgaduję), a ja zdecydowanie wolę magię. Lecz! jestem właściwie pewna, że KSIĘGA MIECZY mnie nie zawiedzie, choćby biorąc pod uwagę styl i światy wykreowanie.
KSIĘGA MAGII składa się z siedemnastu opowiadań współczesnych autorów i każde z tych opowiadań jest inne, w niczym niepodobne do poprzedniego. Zadziwiło i zachwyciło mnie to bogactwo fantazji. Tak, np. "Prace społeczne" (Megan Lindholm) prezentują historię osadzoną w "naszym" świecie, w której bohaterowie zmagają się z tajemniczą staruszką - no dobra, po prostu wiedźmą - która zjada zabawki. Rewelacyjnie mi się to czytało, choć sam pomysł był prosty i może nie jakiś głęboki, ale wykonany w taki sposób, że tekst daje przyjemność. Jednym z moich ulubieńców jest opowiadanie pt. "Przyjaciele Masquelayn'a Niezrównanego" (Matthew Hughes). Świat przedstawiony z miejsca wciąga, narracja jest płynna, a morał - co to za mocne zakończenie! Rewelacja! Interesującą opowieścią jest też "Biografia terroru podskakującego chłopca" (Ysabeau S. Wilce), która to została napisana żartobliwie i w dziwaczny sposób, który bardzo mi się podobał. Nie mogę nie wspomnieć o opowiadaniu premierowym George'a R.R. Martina "Noc w Oberży przy Stawie". Ja nie jestem fanką stylu tego autora, ale klimat tej historii bardzo mi odpowiadał - warto!
Wielce wam polecam KSIĘGĘ MAGII. Długo ją sobie podczytywałam i teraz szkoda mi, że to koniec... ale nie! Wcale nie koniec! Mam przecież KSIĘGĘ MIECZY! Uff... Moim zdaniem to pozycja obowiązkowa dla fanów gatunku. Gardner Dozois wybrał nam rewelacyjne teksty do czytania o każdej porze roku i o każdej porze dnia. Polecam.
magia dobra i niedobra - opowiadania znakomite
8/10
tom II
Wydawnictwo Zysk i S-ka
Dawno nie trafiłam na tak równy, trzymający poziom zbiór opowiadań. Tutaj wszystkie teksty są przynajmniej dobre. Naprawdę każdy zasługuje na uwagę, a to, że któryś mi się mnie podobał spowodowane jest nie tym, że jest zły, tylko osobistymi preferencjami. KSIĘGA MAGII skupia w sobie świetną fantastykę, której motywem przewodnim jest - magia, czarownice, wiedźmy,...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toRzadko takie książki trafiają do czytelników – mianowicie opowiadania fantasy. Opowiadanie jest na pewno wyzwaniem dla autora. W takiej formie zawrzeć maksimum treści, tak, by zaciekawić, zatrzymać przy lekturze. Opowiadanie nie jest dla każdego. Mam tu na myśli właśnie i autora, i czytelnika. Nie każdy z nas przecież przepada za taką formą, prostszą akcją, jednowątkową fabułą. Wciągamy się w pewną historię, przyzwyczajamy do bohaterów – a tymczasem trzeba już, niestety, kończyć.
W „Księdze magii” znajdziecie 17 utworów bardziej i mniej znanych autorów. Dziś wpadł mi artykuł o Stanisławie Lemie. Ponoć fantasy nudziło go nie miłosiernie, „Władca pierścieni” absolutnie nie porwał. Nie każdy przepada za taką dorosłą literaturą z magią za rogiem, czarownikami i czarownicami, dziwacznymi postaciami, którym autorzy nadają dziwaczne nazwy, talizmanami i czarodziejskimi mocami. Niektóre z opowiadań przypadły mi do gustu, inne mniej, jeszcze inne – w ogóle. Ciekawa byłam, jak spisali się mistrzowie gatunku: jak choćby R.R. Martin czy Megan Lindholm, której książki zna wielu pod pseudonimem Robin Hobb. To historie, które mnie osobiście kojarzą się z dzieciństwem: latająca kareta, czarodziejskie księgi, zaklęcia do otwierania zamków, tajemne mikstury przygotowane z mleka i mchu. Z jednej strony czarodziejskie krainy, których próżno szukać na mapie – z drugiej miejsca znane każdemu: Islandia czy Kopenhaga. Takie, po których hasają demony, sylfy, trolle i trollice, gadające kamienie. Spodobały mi się szczególnie dwa opowiadania: Jednym z nich to „Ogranicznik”. Pewnie dlatego, że rozgrywał się we współczesności. Tak, tak to fantasy w dzisiejszych czasach. Bo gdy czytamy o autostradzie niedaleko Hollywood aż trudno uwierzyć, że w tym miejscu czarodzieje mogą konkurować ze sobą o spuściznę po wielkim i niebezpiecznym magu. I choć „spadkowe” wojenki raczej kojarzą nam się światem ludzi, tu również każdy uważa na słowa i czyny – gdyż od tego zależy przyszłość czarodziejów. Kto z nich znajdzie czarodziejska księgę? Dodam, że zakończenie jest zaskakujące.
Po lekturze kultowej serii „Gra o tron” byłam oczywiście ciekawa opowiadania R.R. Martina. W jego „Nocy w oberży przy stawie” nie brak tajemniczych postaci, które po prostu trzeba sobie wyobrazić: deodandy, Tkw-człowiek, Chimwazle. Każda z postaci ma coś na sumieniu, każda ma jakiś cel i każda z nich walczy o przetrwanie, bo świat stał się miejscem bardzo niebezpiecznym.
Książka na pewno dla miłośników gatunku ( bo przecież jak Lem – nie każdy go lubi😊
Rzadko takie książki trafiają do czytelników – mianowicie opowiadania fantasy. Opowiadanie jest na pewno wyzwaniem dla autora. W takiej formie zawrzeć maksimum treści, tak, by zaciekawić, zatrzymać przy lekturze. Opowiadanie nie jest dla każdego. Mam tu na myśli właśnie i autora, i czytelnika. Nie każdy z nas przecież przepada za taką formą, prostszą akcją, jednowątkową...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMęczyłam się trochę z tą książką, którą jednak ze względu na różnorodność chciałam przeczytać od deski do deski.
Czytając ten zbiór opowiadań, zdałam sobie sprawę, że....ja po prostu nie jestem fanką opowiadań, a bynajmniej opowiadań fantasy. Bardzo przeszkadzało mi to, że gdy już wkręcałam się w dane opowiadanie - zaraz się ono kończyło, natomiast niestety w większości przypadków czułam się mocno nieusatysfakcjonowana przedstawionym światem, ba! czułam, że właśnie nie mogę się w ten świat wkręcić, jest on wyrwany z kontekstu. Znaczna większość twórców stworzyła swoje opowiadania w taki sposób, że czytelnik czuje jakby został wrzucony w sam środek wydarzeń nie wiedząc o co chodzi, jakie prawa panują w danym świecie, jakie reguły, kto jest kim. Niemiłosiernie mi to przeszkadzało.
Dlatego moimi ulubionymi opowiadaniami były:
"Przyjaciele Masquelayne'a Niezrównanego" - rewelacyjne poczucie humoru i sama historia o próżnym czarodzieju
"Prace społeczne" - świetne urban fantasy
"Czarnoksiężnik Loft" - pradawna islandzka legenda, którą czytało się z zapartym tchem
Były to opowiadania, które spełniły moim zdaniem rolę opowiadań - na parunastu stronach dało się poznać świat przedstawiony, bohaterów i nie pogubić się w historii.
Opowiadania, które były według mnie ok to:
"Pieśń Ognia", "Wizyta Komety" oraz "Noc w Oberży Przy Stawie" G.R.R Martina, choć w tym opowiadaniu męczyły mnie mocno wymyślne imiona postaci.
Reszta niestety bardzo mnie zawiodła, czytałam je na siłę licząc na to, że coś się zmieni.
Mimo wszystko dla tych kilku opowiadań na pewno warto ją przeczytać, choć jest to prawie 700 stronnicowe tomisko i chyba lepiej dozować sobie te opowiastki co jakiś czas niż traktować książkę jako książkę do przeczytania "na już" jak ja to zrobiłam. Być może jako dodatek do innych czytanych lektur będzie miłą odskocznią od rzeczywistości.
Męczyłam się trochę z tą książką, którą jednak ze względu na różnorodność chciałam przeczytać od deski do deski.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCzytając ten zbiór opowiadań, zdałam sobie sprawę, że....ja po prostu nie jestem fanką opowiadań, a bynajmniej opowiadań fantasy. Bardzo przeszkadzało mi to, że gdy już wkręcałam się w dane opowiadanie - zaraz się ono kończyło, natomiast niestety w większości...
https://podrugiejstronieokladki6.blogspot.com/2020/12/ksiega-magii-gardner-dozois.html
Ale na pewno magii?
Po przeczytaniu „Księgi Magii” autorstwa Gardnera Dozoisa, którego mamy już „Księgę Mieczy” w Polsce, musiałam sprawdzić oryginalny tytuł tej pozycji. Oczywiście tytuł angielski odpowiada polskiemu tłumaczeniu, także to nie moje zwidy, tylko całkowita prawda, że to „Księga Magii”.
Tylko... gdzie ta magia?
Książka Gardnera Dozoisa to zbiór siedemnastu opowiadań najlepszych pisarzy fantasy, w tym laureatów światowych nagród literackich. Lektura zapowiada wejście w świat pełen magii, zwiedzanie fantastycznych krain i poznanie kolejnych wiedźm, czarodziejów i innych magicznych istot, których w fantastycznym bestiariuszu cała masa.
Fani fantastyki na pewno kojarzą mniej (na pewno mniej?) znane nazwiska, jak John Crowley, Kate Elliot, Tim Powers czy Liz Williams.
W tej antologii znajdziemy również opowiadanie George'a R.R. Martina - „Noc w Oberży przy Stawie”, które dla fanów autora na pewno jest obowiązkiem do nadrobienia.
Każde z tych opowiadań ma własny klimat, w który trzeba się wciągnąć, a tutaj nierzadko miałam z tym problem. Najbardziej podobały mi się trzy opowiadania - „Laska w Kamieniu” Gartha Nixa, którego znam i lubię z jego tetralogii „Abhorsen”; „Wizja komety” Liz Williams oraz „Wina i odkupienie domu czarnoksiężnika Malkurila” Scotta Lyncha. To w tych trzech opowiadaniach poczułam klimat i magię, której niestety w innych mi zwyczajnie brakowało.
A skoro podjęłam temat magii. Mam problem z tym tytułem. „Księga Magii” samej magii ma tyle, co kot napłakał. Jeden dżinn, bądź stwór w opowiadaniu nie czyni go magicznym. Właśnie ten brak magii uważam za największy minus całej książki, aczkolwiek podejrzewam, że gdyby miała ona inny tytuł, zupełnie różny od słowa „magia” to osobiście bym się do jej braku nie przyczepiła.
Opowiadania w „Księdze Magii” są równe. Nie mogę napisać, że któreś z nich było jakościowo gorsze, czy lepsze, bo każde z nich jest bardzo dobrze napisane. To, że nie wszystkie spełniają magiczne kryteria to inna sprawa. Jeżeli zaś chodzi o opowiadanie Martina, cóż... nie należę do fanów autora, dlatego też żadnych peanów na temat jego twórczości ode mnie nie usłyszycie.
„Księga Magii” to prawie siedemset stron dobrych opowiadań, które gdzieniegdzie posiadają elementy magii. Jest to pozycja, którą na pewno warto czytać partiami, a nie „na raz”, jak ja to zrobiłam. Fani fantastyki i konkretnych autorów znajdą tutaj ciekawą lekturę, która na pewno umili im zimowe wieczory. Niemniej jednak dalej uważam, że w „Księdze Magii”, magii jest bardzo mało i to jej największy minus.
https://podrugiejstronieokladki6.blogspot.com/2020/12/ksiega-magii-gardner-dozois.html
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAle na pewno magii?
Po przeczytaniu „Księgi Magii” autorstwa Gardnera Dozoisa, którego mamy już „Księgę Mieczy” w Polsce, musiałam sprawdzić oryginalny tytuł tej pozycji. Oczywiście tytuł angielski odpowiada polskiemu tłumaczeniu, także to nie moje zwidy, tylko całkowita prawda, że to...
"Magia jest starsza od sztuki."
Żałuję, że nie miałam okazji zapoznać się z "Księgą mieczy", zdecydowanie do nadrobienia, w końcu moje ulubione klimaty. Natomiast z przyjemnością wkroczyłam w strony "Księgi magii", przedłużyłam świąteczny nastrój wypoczynku i relaksu, wypełniony szczególnym czarem. Różnorodność opowiadań przemówiła na korzyść publikacji. W zasadzie każde dostarczyło ciekawych wrażeń, czymś innym ujęło, przekonało, że wyobraźnia naprawdę nie zna granic, nie wolno narzucać jej ograniczeń. Niektóre utwory mocno wchodziły w świat fantasy, podkreślając wyjątkowość i atrakcyjność, inne delikatnie drażniły tajemniczym nierzeczywistym klimatem, pozostałe subtelnie nawiązywały do zjawisk nadprzyrodzonych. Pośrednie i bezpośrednie odniesienia wzbudziły zainteresowanie, fascynację i niecierpliwość poznawania. Zachęcając do spotkania z książką przytaczam tytuły ulubieńców.
Największym uznaniem obdarzyłam "Noc w Oberży przy Stawie" George R.R. Martina, nie ukrywam słabości do twórczości autora, nawet w krótkiej formie literackiej potrafi wykreować barwny i szczegółowy świat, nadać bohaterem potężnej iskry życia, zaskoczyć przebiegiem zdarzeń, skłonić do zastanowienia. Wysokie oceny zdobyły również "Pieśń ognia" Rachel Pollack, z przenikającymi się światami, "Czarnoksiężnik Loft" Eleanor Arnason, z dawnym islandzkim blaskiem i trollami, "Wizyta komety" Liz Williams, z refleksją o odwiecznym życiu gwiazd, "Diabelskie cokolwiek" Andy Duncana, ze szczyptą dobrego humoru, "Wina i odkupienie domu czarnoksiężnika Malkurila" Scotta Lyncha, z istnieniem przedmiotu po istnieniu człowieka, "Powrót świni" K.J. Parker, z potężnymi magami, którzy nie pozbyli się ludzkich ułomności. Pozostałe opowiadania także potrafiły roztoczyć urok nad czytelnikiem, z pewnością znajdą gorących sympatyków. W trakcie lektury zaznaczyłam wiele cytatów, które skłoniły do udania się w świat refleksji. Nie widzę sensu przytaczania wszystkich, sami natrafcie na nie w publikacji, pozostawię z końcowym "Często się okazuje, że to, czego się obawialiśmy, wcale nie było takie złe, i równie często zdarza się, że coś, na co się cieszyliśmy, kończy się rozczarowaniem." Spotkanie z "Księgą magii" z pewnością nie jest rozczarowaniem, a wręcz przeciwnie, fascynującą przygodą z wieloma przystankami na kreatywne rozwijanie myśli.
bookendorfina.pl
"Magia jest starsza od sztuki."
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toŻałuję, że nie miałam okazji zapoznać się z "Księgą mieczy", zdecydowanie do nadrobienia, w końcu moje ulubione klimaty. Natomiast z przyjemnością wkroczyłam w strony "Księgi magii", przedłużyłam świąteczny nastrój wypoczynku i relaksu, wypełniony szczególnym czarem. Różnorodność opowiadań przemówiła na korzyść publikacji. W zasadzie każde...
Zbiór siedemnastu opowiadań o magii, czarodziejach, czarownicach, dżinach...
Każdy w tej książce znajdzie coś dla siebie. Opowiadania są różne, jedne bardzo ciekawe i fajne, inne mniej. Książka bardzo mi się podoba, urzekło mnie parę opowiadań.
"Pieśń Ognia" to opowiadanie, które spodobało mi się najbardziej. Opowiada o dżinnach, które mogą wyginąć i tylko Jack Shade może je uratować. Zawsze lubiłam bajki o lampie i jej mieszkańcu, tu dostaniemy dżinny żyjące poza lampami, ale mają nad sobą kogoś kto nimi rządzi.
Każdy fan magii i czarownic znajdzie tu coś dla siebie. Warto sięgnąć po " Księgę Magii" by choć na chwilę zanurzyć się w wyjątkowym świecie. Lektura w sam raz na zimowe pochmurne dni.
Zbiór siedemnastu opowiadań o magii, czarodziejach, czarownicach, dżinach...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKażdy w tej książce znajdzie coś dla siebie. Opowiadania są różne, jedne bardzo ciekawe i fajne, inne mniej. Książka bardzo mi się podoba, urzekło mnie parę opowiadań.
"Pieśń Ognia" to opowiadanie, które spodobało mi się najbardziej. Opowiada o dżinnach, które mogą wyginąć i tylko Jack Shade może...
Polecam!
Polecam!
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOtwórz drzwi, przejdź przez próg i zawitaj w pełnym magii świecie ! Świecie pełnym czarodziejów, tych dobrych jak i złych, nieziemskich stworzeń, magicznych i niebezpiecznych przedmiotów, zatrać się w nim i przeżyj najwspanialszą przygodę.
Do świata skrzącego magią zaprasza wszystkich miłośników fantastyki wydawnictwo Zysk i S-ka obdarzając nas, czytelników, tą pokaźną antologią pod tytułem "Księga magii".
W zbiorze tym znajdziemy wiele opowiadań z uniwersum fantasy. Siedemnastu autorów dzieli się z nami swoją zaskakującą i bogatą wyobraźnią. Taka ilość opowiadań zapewni uśmiech na Twarzy każdego fana fantastyki. I każdy z nich na pewno znajdzie tu coś dla siebie, bowiem jest z czego wybierać.
Trudno w recenzji opisać wszystkie opowiadania, dlatego ja podzielę się z Wami tymi, które podbiły moje serce. Ale wszystkie bez różnicy są intrygujące, napisane bardzo dobrym językiem, porządnym stylem, niosą ze sobą ważne przesłania, które zostaną nam w głowie.
Mi do gustu przypadły najbardziej opowiadania "Prace społeczne" Megan Lindholm, w którym zmierzymy się ze zjadaczką zabawek i odnajdziemy odniesienia do Czarnoksiężnika z Krainy Oz; "Przyjaciele Masquelayne'a Niezrównanego" Matthew Hughes'a, gdzie spotkamy czarodzieja, który na własnej skórze przekona się, że chciwość i próżność nie popłaca, a przyjaciół jednakowoż warto posiadać; "Pieśń ognia" Rachel Pollack, w której wspólnie z Wędrowcem Jackiem Shade'm uratujemy od wyginięcia dżinnów i poznamy tajemniczych kallistochów, a także "Czarnoksiężnik Loft" Eleanor Arnason, gdzie poznamy historię Lofta, który przez kradzież i praktykowanie zakazanej magii wpakuje się w niemałe kłopoty, zostanie dłużnikiem samego diabła, a także na swej drodze napotka trolle, a nawet elfy !
Spośród tych siedemnastu opowieści naprawdę trudno wybrać te najlepsze, bo każde z nich ma w sobie coś wyjątkowego i na swój sposób zachwyca. Dla mnie najważniejsze jest to, że każde opowiadanie z tej antologii ma ważne przesłanie, jak baśnie i bajki, które kocham do dziś. Nie lada gratką dla fanów pióra G.R.R. Martina będzie informacja, że w zbiorze tym znajdą jego premierowe opowiadanie "Noc w Oberży przy Stawie".
Dzięki tej antologii poznałam autora Tima Powers'a, twórcę powieści "Na nieznanych wodach", na podstawie której nakręcono czwarty film z mojej ukochanej serii Piraci z Karaibów. Muszę koniecznie przeczytać tę powieść ! A także dzięki temu zbiorowi powróciłam do tego niesamowitego, zapierającego dech w piersiach świata magii, w którym dawno mnie nie było.
Na uwagę zasługuje na pewno wydanie antologii. Wydawnictwu Zysk i S-ka należą się wielkie brawa, bowiem wydanie to jest przepiękne. Twarda oprawa i te kolory ! No sami spójrzcie, czyż nie zachwyca i nie zachęca do sięgnięcia po nią? :)
Podsumowując, polecam z całego serca. Sięgnijcie po "Księgę magii" i zabłądźcie w tych niezwykłych światach. Niezapomniane przygody - gwarantowane !
Za egzemplarz do recenzji dziękuję wydawnictwo Zysk i S -ka.
Otwórz drzwi, przejdź przez próg i zawitaj w pełnym magii świecie ! Świecie pełnym czarodziejów, tych dobrych jak i złych, nieziemskich stworzeń, magicznych i niebezpiecznych przedmiotów, zatrać się w nim i przeżyj najwspanialszą przygodę.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDo świata skrzącego magią zaprasza wszystkich miłośników fantastyki wydawnictwo Zysk i S-ka obdarzając nas, czytelników, tą pokaźną...
OGRÓD SŁAW FANTASTYCZNYCH
Sięgając po drugą (po "Księdze Mieczy") antologię nigdy dotąd niepublikowanych opowiadań sławnych fantastycznych pisarzy, miałem pewność co do tego, że środek mnie nie zawiedzie. To długi nienużący spacer po wielkim ogrodzie sław, do którego prowadzi epicka grafika na okładce.
Na wstępie, kilka słów kieruje do nas sam autor, przybliżając nam to i owo na temat historii magii. Jak powstała? Gdzie powstała? Jak na przestrzeni lat ewoluowała? I przede wszystkim, czy można ją zamknąć w granicach jakiejkolwiek definicji? To, że machając drewnianą starannie wyciosaną różdżką, po wypowiedzeniu szeregu zaklęć nic się nie dzieje, nie oznacza przecież, że magia (np. świąt) nie istnieje. To kwestia odpowiedniego spojrzenia. Tak samo jak przeczytanie wszystkich tomów o przygodach ulubionego czarodzieja z błyskawicą na czole, nie otworzy dla nas specjalnego kręgu piekieł, którego sam Wirgiliusz obawiałby się pokazać Dantemu. Zastanawiające jest jednak i ciekawe jak ludzka interpretacja zjawisk bliskich magicznym zmieniała się na przestrzeni tysięcy lat. Choć o tym przeczytamy we wstępie, nie to stanowi rdzeń tej książki. "Księga Magii" to jak już wspomniałem wcześniej, ogród sław. Laureatów takich nagród jak: World Fantasy, Jamesa Tiptree, Andre Norton, Arthura C. Clarke’a, Philipa K. Dicka, Nebula. Pisarzy, których dzieła nie schodzą z list światowych bestsellerów. Autorów, których powieści ekranizowano (jak w przypadku Tima Powersa i jego „Na nieznanych wodach”, którą kojarzyć można z czwartą częścią przygód kapitana Jacka Sparrowa).
„Księga Magii” to zbiór siedemnastu opowiadań ludzi, którzy niewątpliwie mają fach w ręku. Jednak nie każde uzewnętrznienie zakamarków ich fantastycznych umysłów na papierze musi się podobać. Znajdziemy tu historie osadzone w świecie urban fantasy, ale również w średniowiecznych magicznych krainach. Kilku autorów przemieszało fantastykę z science – fiction, a niektórzy wrzucili jej do swoich opowiadań zaledwie krztynę. Autor starał się w antologii uwzględnić cały świat magii, w związku z czym nie zabrakło tu m.in. białych sprawiedliwych czarodziejów, jak i tych starających się zapanować nad czarnymi mocami. Trolli nawiedzających osiemnastowieczną Islandię. Wojen i waśni niepokojących Irlandię w erze wiktoriańskiej. Zła, które czai się w nowojorskich ciemnych uliczkach. Pojedynków najpotężniejszych postaci z całego wszechświata. Akcji toczących się w świecie naszym i nie naszym, prawdziwym i odrealnionym.
Sporo tu opowiadań dziwnych, mniej tych niezrozumiałych i jeszcze mniej tych zwyczajnie kiepskich. Na wysoką ocenę zasługują trzy, które zdecydowanie mnie kupiły całokształtem. I nie mam tu na myśli premierowej „Nocy w Oberży przy stawie” – choć stary poczciwy Martin tu również intryguje. Moje top tej antologii to: opowiadanie pt. „Przyjaciele Masquelayne’a Niezrównanego” autorstwa Matthew Hughesa, w którym głównym bohaterem jest taumaturg Masquelayne – charakteryzujący się uznawaniem za swój, każdego przedmiotu, który wzbudzi jego pożądanie. „Diabelskie cokolwiek” autorstwa Andy Duncan, w którym w iluzję podobną do dnia świstaka zamknięty został sam zięć Diabła oraz „Wina i odkupienie domu czarnoksiężnika Malkurila”, Scotta Lyncha o… pewnym specyficznym rodzaju inteligentnego domu i koboldach w nim pracujących.
Warto się zapoznać z całą zawartością tej antologii. W każdym z opowiadań magię przedstawiono w oryginalny niepowtarzalny sposób. Fani fantastyki spróbują sobie troszkę wariacji na temat tego gatunku, a osoby, których przyciągnęła jedynie okładka wyrobią zdanie na temat twórczości pisarzy tworzących „Księgę Magii” i zdecydują po co sięgnąć warto, a po co niekoniecznie.
OGRÓD SŁAW FANTASTYCZNYCH
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSięgając po drugą (po "Księdze Mieczy") antologię nigdy dotąd niepublikowanych opowiadań sławnych fantastycznych pisarzy, miałem pewność co do tego, że środek mnie nie zawiedzie. To długi nienużący spacer po wielkim ogrodzie sław, do którego prowadzi epicka grafika na okładce.
Na wstępie, kilka słów kieruje do nas sam autor, przybliżając nam to i...
Całkiem fajne.
Nie przeczytałam 3ech opowiadań.
Później w tym wszystkim.. może jedno było nudne.
Ale całość czytało się bardzo dobrze.
Mam mało czasu więc taka forma mi odpowiadała. 1-2 opowiadania dziennie.
Całkiem fajne.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie przeczytałam 3ech opowiadań.
Później w tym wszystkim.. może jedno było nudne.
Ale całość czytało się bardzo dobrze.
Mam mało czasu więc taka forma mi odpowiadała. 1-2 opowiadania dziennie.
Nie czytałam jeszcze antologii, która zawierałaby same teksty z gatunku fantasy. Na szczęście zawsze można to zmienić i takie antologie się także ukazują! Ciekawiło mnie to, czy tak jak w czytanych przeze mnie zbiorach opowiadań obyczajowych będzie wspólny motyw, czy dostanę totalny miszmasz. I mogę Wam powiedzieć, że siedemnastu autorów sprostało zadaniu, przeniosłam się w świat pełen magii. Dostałam siedemnaście opowieści od średniowiecza, po te współczesne i choć było tutaj kilka tekstów, które mnie nie przekonały, to całościowo zbiór oceniam bardzo dobrze. „Księgę magii” zaczyna obszerny wstęp Gardnera Dozoisa, który wprowadza nas temat postrzegania fantasy na przełomie wieków. A historie z bohaterami dysponującymi magią, mądrością i często zakazaną wiedzą stworzyli: George R.R. Martin, Garth Nix, John Crowley, Tim Powers, Scott Lynch, Rachel Pollack, K.J. Parker, Kate Elliott, Andy Duncan, Elizabeth Bear, Lavie Tidhar, Matthew Hughes, Liz Williams, Megan Lindholm, Eleanor Arnason, Ysabeau S. Wilce oraz Greg Van Eekhout.
Ta książka to bardzo dobry pomysł na zapoznanie się z twórczością dotąd nieznanych nam autorów piszących w gatunku fantasy. Przyznam się, że tylko kilka nazwisk wymienionych twórców miałam przyjemność poznać, więc taką możliwość sprawdzenia danego autora oceniam na bardzo duży plus. Autorzy wykreowali bohaterów, którzy rzucają magiczne zaklęcia, niekiedy przywołują tajemnicze stwory i co najważniejsze, żyją w światach przesiąkniętych magią. Czy wszystkie siedemnaście teksów podobało mi się tak, że chciałam rzucić wszystko i natychmiast kupić książkę właśnie tego autora? Niestety nie i tak to już bywa z antologiami i opowiadaniami, że każdy z czytelników znajdzie w zbiorze to jedno czy dwa najlepsze, a reszta będzie po prostu tylko dobrą opowieścią. Znalazłam tutaj trzy opowiadania, które znacząco wyróżniały się na tle pozostałych, miały w sobie to coś, co spowodowało, że nie chciało mi się wracać na ziemię, do szarej rzeczywistości. Pozostałe były dobre, ale niekiedy miałam wrażenie, że autorom brakowało na nie pomysłu i stąd niezrozumiała i ciągnąca się treść. Może to ja też nie zrozumiałam ich przekazu albo autorowi zabrakło umiejętności, by przykuć moją uwagę. Na tych opowiadaniach nie będę się jednak skupiać, lecz wspomnę o najlepszych. Nie mogło być inaczej i tym autorem, który mnie nie rozczarował był George R.R. Martin. Przeniesiemy się do oberży przy stawie i spędzimy w niej noc, lecz kto z niej wyjdzie żyw? Kto ulegnie sztuczkom Vance’a? Przekonajcie się sami! Zauroczyła mnie także Eleanor Arnason „Czarnoksiężnik Loft”, która przeniosła mnie do bajecznej Islandii. A co tam spotkałam? Mieszające się chrześcijaństwo z pogaństwem, biskupów, elfy, trolle oraz czarodziejów. Jeden z magów miał pecha i został złapany przez trolicie, a co z tego wyszło? Ostatni tekst należy do Megan Lindholm „Prace społeczne”, która stworzyła tutaj klimat w stylu Stephena Kinga – mamy do czynienia ze złą wiedźmą zjadającą zabawki! Strzeżcie się 😃
Podsumowując: na początku każdego opowiadania otrzymamy krótką biografię twórcy, książka mogłaby być wzbogacona o choćby mapki z poszczególnych światów. „Księga magii” to dobry pomysł, by poznać warsztat nieznanych autorów i spędzić z ich twórczością czas.
Nie czytałam jeszcze antologii, która zawierałaby same teksty z gatunku fantasy. Na szczęście zawsze można to zmienić i takie antologie się także ukazują! Ciekawiło mnie to, czy tak jak w czytanych przeze mnie zbiorach opowiadań obyczajowych będzie wspólny motyw, czy dostanę totalny miszmasz. I mogę Wam powiedzieć, że siedemnastu autorów sprostało zadaniu, przeniosłam się w...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo tohttps://www.cutelittlereviews.pl/2020/12/ksiega-magii-recenzja.html
Większość opowiadań jest porządnie napisana, zawierając przy tym sporą dawkę magii. Można uznać, że nie zapadają one w pamięć przez ich ilość, a także dlatego, że zawierają klasyczne, wielokrotnie przerabiane, wątki.
Z siedemnastu opowiadań, nie dokończyłam dwóch, mianowicie: "Krzemień i zwierciadło" oraz "Diabelskie cokolwiek". Gdy je czytałam, stopniowo traciłam zainteresowanie, stąd moja decyzja o porzuceniu ich. Nie trafiły w moje gusta, choć wciąż posiadały potencjał.
Zdecydowanym faworytem jest dla mnie opowiadanie "Wina i odkupienie domu czarnoksiężnika Malkurila" Scotta Lyncha. Jest ono najdłuższe i dzięki temu autor miał możliwość lepszego rozbudowania świata zamieszkanego m.in. przez przeurocze koboldy. Lynch wykreował atmosferę magiczną, ale również makabryczną. Opowiadał on o tym, jak ślepe dążenie do samozadowolenia może okazać się tragiczne w skutkach.
Niestety, opowieści ucierpiały odrobinę w związku z tym, że jest to antologia. Magia, niezwykle obszerna tematycznie, musiała zostać w pewien sposób wciśnięta w schemat. Można powiedzieć, że podcięto jej skrzydła, gdyż by w pełni docenić jej potencjał, potrzeba wielu stronic. Autorom nie można zaprzeczyć, że zrobili wszystko, co w ich mocy, by jak najlepiej przywołać ją do życia.
Myślę, że każdy znajdzie choć jedną historię dla siebie. Nawet, jeśli powierzchownie wydają się do siebie podobne, każda ma wyjątkowy klimat, czasem zagadkowy, czasem łamiący serce.
Polecałabym podzielić tę książkę na części. Czytając ją na raz, traci się poczucie unikatowości poszczególnych opowiadań. Warto więc robić między nimi przerwy.
https://www.cutelittlereviews.pl/2020/12/ksiega-magii-recenzja.html
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWiększość opowiadań jest porządnie napisana, zawierając przy tym sporą dawkę magii. Można uznać, że nie zapadają one w pamięć przez ich ilość, a także dlatego, że zawierają klasyczne, wielokrotnie przerabiane, wątki.
Z siedemnastu opowiadań, nie dokończyłam dwóch, mianowicie: "Krzemień i zwierciadło" oraz...
Recenzja na IG: czytomanka
👉Rzadko kiedy sięgam po książki fantasy, ale jestem jedną z większych fanek George'a R.R. Martina. 🧙♂🧝♀Cykl gry o tron pochłonęłam w mgnieniu oka, tak samo serial. Z tego względu wszystko co jest związane z George Martinem jest warte przeczytania.📖
@zysk_wydawnictwo
👉Właśnie dlatego sięgnęłam po "Księge Magii", który jest zbiorem niepublikowanych opowiadań. Tym razem opowiadania skupiają się wokół wiedźm, czarodziejów i mrocznych obrzędów. 👻🧟♂🧙♀🧙
👉Książka to zbiór 17 opowiadań różnych pisarzy z dziedziny fantasy- nie ukrywam najbardziej zależało mi na przeczytaniu opowiadania George'a Martina. Nie zawiodłam się- uwielbiam jego styl pisania.
👉Pozostałe opowiadania jak dla mnie bez szału, może dlatego, że nie jestem dużą fanką fantasy, tylko samego Geogre'a Martina. Miłośnicy tego gatunku z pewnością będą zadowoleni!
❗Ocena całości 6/10 - samo opowiadanie George'a Martina oczywiście 10/10. 👏
Recenzja na IG: czytomanka
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to👉Rzadko kiedy sięgam po książki fantasy, ale jestem jedną z większych fanek George'a R.R. Martina. 🧙♂🧝♀Cykl gry o tron pochłonęłam w mgnieniu oka, tak samo serial. Z tego względu wszystko co jest związane z George Martinem jest warte przeczytania.📖
@zysk_wydawnictwo
👉Właśnie dlatego sięgnęłam po "Księge Magii", który jest zbiorem...