Bardzo dobrze się czyta. Fantasy z niewielką ilością magii, choć mam wrażenie, że to może być raczej science-fantasy. Większość akcji dzieje się jednak w bardzo brudnym i realistycznym średniowieczu. Brak tu egzaltowanych bohaterów, nikt się w cudowny sposób nie uratuje, kto nie jest silny i nie ma władzy - ginie. Ciekawe wątki średniowiecznej medycyny, fundamentalizmu religijnego, spisków i szpiegostwa. Sama intryga jest ciekawie poprowadzona, ale pozostaje kilka nierozwiązanych wątków. Mogłaby powstać część druga.
Bardzo dobrze się czyta. Fantasy z niewielką ilością magii, choć mam wrażenie, że to może być raczej science-fantasy. Większość akcji dzieje się jednak w bardzo brudnym i realistycznym średniowieczu. Brak tu egzaltowanych bohaterów, nikt się w cudowny sposób nie uratuje, kto nie jest silny i nie ma władzy - ginie. Ciekawe wątki średniowiecznej medycyny, fundamentalizmu...
Pamiętam, że gdy pierwszy raz zobaczyłam okładkę powieści Imię Boga Michała Dąbrowskiego, to powiedziałam „WOW”. Nie skusiłam się jednak od razu na lekturę powieści, bo jej opis nie wywołał takiego samego efektu jak okładka. Teraz jednak w ramach wyzwania #polskafantastykafajnajest postanowiłam dać szansę książce, którą czyta sprawnie Jacek Dragun.
Nadszedł czas spełnić wolę Boga. Nadszedł czas wypełnić przeznaczenie.
W Aazh, stolicy rozciągającego się na pół kontynentu Cesarstwa, toczy się niebezpieczna gra pomiędzy różnymi siłami władającymi miastem. Cesarz, potężne Kolegium Kościoła, tajemniczy szpiedzy i gildie złodziei prowadzą swoją walkę zarówno w pałacowych korytarzach i okazałych świątyniach, jak i w mrocznych i ciasnych tunelach Podmiasta.
Ethon i Lheiam, młodzi adepci sztuki medycznej, przeprowadzają zakazane badania pod okiem ich mistrza i jego tajemniczych mocodawców. W trakcie swoich eksperymentów napotykają coś, co może wstrząsnąć miastem i całym krajem. Niespodziewanie znajdą się w samym środku niebezpiecznych intryg.
Na dwoje babka… ;)
Przyznaję, że po odsłuchaniu tej powieści miałam „ciężki orzech do zgryzienia”.
Autor, chcąc urozmaicić akcję, nasycił ją tak wieloma zbędnymi detalami, że chociaż ciekawe jest „podróżowanie palcem po mapie”, to jednak przy tym nadmiernym obciążeniu i podkreślaniu obrzydliwości tła, w którym bohaterowie mieszkają, zapomina o najważniejszym. Mianowicie o tym, o co w tej całej intrydze chodzi, kto stoi za rozległym spiskiem i jaki jest cel tego wszystkiego.
Bohaterowie, o których wyglądzie wiemy mniej niż o samym mieście, niestety również nie pomagają. Są jednostronni, płytcy i nieco męczący. Dlatego nie udało mi się nawiązać z nimi więzi i nie czułam sympatii wobec nich, gdy wpadali w tarapaty. Byli po prostu obecni, a gdyby ich w ogóle nie było, to nic by się, według mnie, nie zmieniło.
Pomysłowo w powieści przedstawiono nietolerancję i indoktrynację religijną. Miasto, w którym rozgrywa się akcja, zostało fantastycznie wykreowane, choć czasami pojawił się problem z jedną linią czasową. Udało się skutecznie oddać ducha miasta i jego klimat. Ciemność i duszność doskonale współgrają z wydarzeniami na scenie. A dzieje się wiele, gdyż w imperium toczy się brutalna walka o władzę, w której uczestniczą nie tylko Kościół i Cesarz, ale również szpiedzy i złodzieje. Każdy próbuje zdobyć kawałek tego pełnego nowych możliwości „tortu”.
Patrząc na całe zamieszanie i cudowne plastyczne tło, to mogę napisać, że było całkiem fajnie i pomysłowo. Gdyby tylko fabuła trochę się spinała…
Pamiętam, że gdy pierwszy raz zobaczyłam okładkę powieści Imię Boga Michała Dąbrowskiego, to powiedziałam „WOW”. Nie skusiłam się jednak od razu na lekturę powieści, bo jej opis nie wywołał takiego samego efektu jak okładka. Teraz jednak w ramach wyzwania #polskafantastykafajnajest postanowiłam dać szansę książce, którą czyta sprawnie Jacek Dragun.
Biorąc pod uwagę że to debiut książka jest niesamowita. Z początku może nie być wiadome kto jest kim, jednak szybko zostaje to wyjaśnione, a lektura wciąga od samego początku. Nie dajcie się zrazić narzekaniem o chaosie. Bohaterowie są ciekawi i aż nie chce mi się wierzyć że to tylko jeden tom, liczę kiedyś na kontynuację.
Biorąc pod uwagę że to debiut książka jest niesamowita. Z początku może nie być wiadome kto jest kim, jednak szybko zostaje to wyjaśnione, a lektura wciąga od samego początku. Nie dajcie się zrazić narzekaniem o chaosie. Bohaterowie są ciekawi i aż nie chce mi się wierzyć że to tylko jeden tom, liczę kiedyś na kontynuację.
Nie mogłam się oderwać ale to też dlatego, że tematy medyczne, nawet kilka wieków wstecz, są mi bardzo bliskie. Lektura po prostu pokazuje jak ciężko być dobrym lekarzem, dobrym człowiekiem pośród ludzi, którzy nie wierzą w Ciebie i drwią z Twej chęci i dobroci.
Nie mogłam się oderwać ale to też dlatego, że tematy medyczne, nawet kilka wieków wstecz, są mi bardzo bliskie. Lektura po prostu pokazuje jak ciężko być dobrym lekarzem, dobrym człowiekiem pośród ludzi, którzy nie wierzą w Ciebie i drwią z Twej chęci i dobroci.
Trudno uwierzyć, że "Imię Boga" jest debiutancką książka M. Dąbrowskiego. To bardzo dopracowana, łącząca w sobie wiele gatunków literackich, wciągająca powieść. Zaczyna się trochę jak dobry skandynawski kryminał. W zapadłej wiosce na niewidomą staruszkę napada psychopata. Po takim mocnym początku nie da się tej książki porzucić w kąt. Jest tu mnóstwo tajemnic, bogactwo postaci, a każda wyrazistą i intrygująca. Lekarze posługujący się medycyną humoralną, przestępcy, szpiedzy, duchowni gotowi zabić dla władzy i wszyscy ci mieszczanie, dla których kobieta bez czepca i szczelnie okrytego ciała to dziwka. Czytając "Imię boga" zastanawiałam się często czy jednak nie było czegoś wcześniej, jakiejś książki czy opowiadania wprowadzajacego w swiat bohaterów. Chciałam tyle wiedzieć, skąd się wzięli główni bohaterowie, komu służą, przed kim uciekają, kim są Ci źli, co to za dziwne podziemia, itd.. To nie jest powieść, w której podaję się wszystko czytelnikowi na tacy. Każdą informację trzeba wyłowić, czekać cierpliwie aż zrozumie się trochę ten inny świat. A i tak kończysz książkę nie wiedząc wszystego. Nie przeszkadzało mi to wcale. Dzięki temu jeszcze bardziej chcę przeczytać następną część i poznać lepiej głównych bohaterów i świat w którym żyją.
Trudno uwierzyć, że "Imię Boga" jest debiutancką książka M. Dąbrowskiego. To bardzo dopracowana, łącząca w sobie wiele gatunków literackich, wciągająca powieść. Zaczyna się trochę jak dobry skandynawski kryminał. W zapadłej wiosce na niewidomą staruszkę napada psychopata. Po takim mocnym początku nie da się tej książki porzucić w kąt. Jest tu mnóstwo tajemnic, bogactwo...
Miałem ostatnio szczęście do książek z Wydawnictwa Zysk, bo okazuje się, że wydaje ono naprawdę porządną polską fantastykę, a zupełnie nie kojarzyłem go od tej strony. "Imię Boga" jest świetnym przykładem na to, jak powinno się pisać książki!
Gdybym miał ją luźno porównać do innego tytułu, to bez mrugnięcia okiem krzyknął bym, że do "Władcy Pierścieni". Jak dla mnie mega komplement i w pełni trafiony :D Książka Michała Dąbrowskiego nie jest co prawda dziełem "epickim", z jakimś rozmachem niezwykłych wydarzeń i powalającym bestiariusze, ale to co ten człowiek wyczynia z budową świata prosi się o owacje na stojąco. Dawno już nie spotkałem się z tak rozbudowanym i szczegółowo przedstawionym uniwersum. Ile tu drobnych ciekawostek z rozmaitych krain, różnic kulturowych, wierzeń, no majstersztyk! Świat "Imienia Boga" żyje jak mało który a przez to jego bohaterowie są jeszcze bardziej realni.
"Imię Boga" to dość ponura książka, ale bez przesadnego epatowania mrokiem. Cała jej aura jest ciężka, ale przemoc nie leje się tu woda z rozwalonego kranu. Wszystko jest tu wysmakowane i wciągające. Co mogę więcej napisać - czekam na kolejne książki Michała Dąbrowskiego, bo ma szansę być kolejnym wielkim nazwiskiem w polskiej fantastyce, albo w każdym innym gatunku, o ile podejdzie do niego z takim samym zaangażowaniem. Tacy autorzy trafiają się naprawdę rzadko, tak samo jak takie książki jak "Imię Boga" ;)
Z tego też powodu trochę nie rozumiem, skąd wzięły się te niższe oceny, ale domyślam się tylko, że dały je osoby, które szukają prostszych rozrywkowych pozycji, a ona taką nie jest - żeby ją naprawdę docenić trzeba się wczytać u dać się wchłonąć temu światu i wszystkim jego różnicom. Wtedy można będzie się naprawdę dobrze bawić :D
To jeszcze raz zapytam: kiedy kolejne książki, panie Dąbrowski Michale? Bo po tej pierwszej już mogę powiedzieć, że jestem pańskim wiernym fanem! :D
Miałem ostatnio szczęście do książek z Wydawnictwa Zysk, bo okazuje się, że wydaje ono naprawdę porządną polską fantastykę, a zupełnie nie kojarzyłem go od tej strony. "Imię Boga" jest świetnym przykładem na to, jak powinno się pisać książki!
Gdybym miał ją luźno porównać do innego tytułu, to bez mrugnięcia okiem krzyknął bym, że do "Władcy Pierścieni". Jak dla mnie mega...
Jeśli podoba wam się twórczość Agnieszki Hałas, i chcielibyście więcej dark fantasy po polsku, to „Imię Boga” może być dobrym wyborem. Dąbrowski napisał ciekawą powieść, którą właśnie do dark fantasy bym zaliczyła – i, podobnie jak powieści Hałas, tak i powieść Dąbrowskiego nie epatuje przemocą, nie zalewa opisami tortur ani przemocy seksualnej – bez tego wszystkiego skutecznie buduje świat, który nie nie jest przyjazny dla jego mieszkańców. Ta nieprzyjazność dotyczy też bohaterów, ale autor nie zwala im na głowy nadmiaru nieszczęść, nie każe ich za ich akcje – dotyczy to też żeńskiej bohaterki, która napisana jest dobrze, jako osoba, a nie jako obiekt fantazji i frustracji autora. I oboje bohaterowie są sympatyczni – i Ethon, lekarz, którego podstawową motywacją jest niesienie pomocy i rozwój medycyny, i Lori, trochę najemniczka, trochę detektywka, która z pełną świadomością łamie konwencje obcej dla niej kultury. Może relacja między nimi byłaby nieco lepsza, gdyby pozostała przyjacielską, bo romantyczno-seksualnej chemii między nimi nie widzę, ale i tak jest to relacja dwójki ludzi, którzy się nawzajem szanują i którzy ze sobą rozmawiają (na tyle, na ile pozwala im tempo fabuły).
Jest intryga kryminalna i jest worldbuilding… Ten ostatni mógłby być bardziej rozwinięty, bo jest potencjał. Ot, kwestia tytułowego Imienia Boga, która ma znaczenie w finale, ale mam niedosyt. Są elementy takie, jak to, że autor pamięta, że w fantasylandzie mogą żyć ludzie o kolorze skóry innym niż biała (Lori jest ciemnoskóra!), że różne kultury mogą mieć różną obyczajowość. Są cudowne smaczki językowe, jak Lori szukająca właściwych słów, jak wzmianka o języku o odmiennym pojmowaniu „ja” i własności… Chciałabym takich rzeczy więcej, nie powiem. Ale nie narzekam. Są też rzeczy społeczne… No powiedzmy że wątek religijny jest bardzo na czasie i o ile widziałam wiele światów fantasy (powieściowych i nie tylko), w których fantastyczny monoteizm jawnie wzorowany na (mniej lub bardziej opresyjnym) chrześcijaństwie odgrywał wielką rolę, o tyle jakoś nie spodziewam się, żeby motyw duchowieństwa walczącego o przejęcie władzy i używanie religii to prowokowania zamieszek (a właściwie: masakry) ujął w ten sposób ktoś z kultury mniej przesyconej katolicyzmem niż Polska. Tego jest trochę za mało, by pokusić się o stwierdzenie, że autor napisał komentarz społeczny, a jednak, świadomie lub nie, pewne bardzo polsko-katolickie rzeczy przesiąkły, w sposób który mi się podoba, który wywołał dreszcz.
To jest fajna książka. To nie jest chyba rzecz, którą chcę w tym roku nominować do Zajdla i chciałabym na pewno więcej worldbuildingu w wykonaniu autora, ale to się dobrze czytało.
Jeśli podoba wam się twórczość Agnieszki Hałas, i chcielibyście więcej dark fantasy po polsku, to „Imię Boga” może być dobrym wyborem. Dąbrowski napisał ciekawą powieść, którą właśnie do dark fantasy bym zaliczyła – i, podobnie jak powieści Hałas, tak i powieść Dąbrowskiego nie epatuje przemocą, nie zalewa opisami tortur ani przemocy seksualnej – bez tego wszystkiego...
Ciężko przejść obojętnie obok tak cudownej okładki, opis był również zachęcający więc zdecydowałam się na zakup ...... i szczerze? żałuję, niestety totalne rozczarowanie. Mimo tego iż język autora jest bardzo dobry i plastyczny fabularnie kompletnie leży, nie umiem się do tej pory połapać o co może chodzić i tak jak jedna z bohaterek zastanawiam się kto za tym wszystkim może stać bo nie mam nawet zarysu. Akcja jest tak przekombinowana że aż boli, do bohaterów jakoś nie potrafiłam się przekonać może nieco do Lori, i ten wiecznie podkreślany bród, smród, zgnilizna, rzygowiny i inne fekalia na każdym kroku tfuuuu, za dużo tego po prostu. Potrafię zrozumieć że tło ma być przesiąknięte całym możliwym obrzydlistwem ale nie musi aż tak kuć w oczy niemal na każdej stronie. Chciałabym czuć się zaintrygowana i chcieć poznać rozwikłanie nieziemskiego spisku ale tak pogmatwanej fabularnie powieści dawno nie czytałam i dwa razy zastanowię się się nad tym czy dać szansę kontynuacji.
Ciężko przejść obojętnie obok tak cudownej okładki, opis był również zachęcający więc zdecydowałam się na zakup ...... i szczerze? żałuję, niestety totalne rozczarowanie. Mimo tego iż język autora jest bardzo dobry i plastyczny fabularnie kompletnie leży, nie umiem się do tej pory połapać o co może chodzić i tak jak jedna z bohaterek zastanawiam się kto za tym wszystkim...
Zastanawiałam się, co mam o tej książce napisać. Niezbyt często zdarza mi się, żeby nie znaleźć słów, mieć kompletną pustkę w głowie. Zadawałam sobie pytanie, czy ja na pewno czytałam tę samą książkę, co osoby, które wychwalały ją pod niebiosa, dając najwyższą ilość punktów? Ja nie znalazłam w niej nic, zupełnie nic. Przeczytałam do końca tylko dlatego, że zobowiązałam się do tego otrzymując książkę z Klubu Recenzenta. Gdybym miała Wam teraz powiedzieć o czym traktuje ta książka, to nawet z tym miałabym problem. Nie wiem… po prostu nic z jej treści do mnie nie trafiło, nic nie zostało zakodowane, wszystko natomiast zostało zapomniane z chwilą przeczytania ostatniego zdania. Poczułam jedynie ulgę, że to już koniec, że nie muszę się dłużej męczyć, i że nie wydałam na nią swoich ciężko zarobionych pieniędzy.
Jak już wspomniałam, nic z treści nie zostało w mojej głowie. Wrzucę Wam więc opis wydawnictwa:
„Nadszedł czas spełnić wolę Boga. Nadszedł czas wypełnić przeznaczenie.
W Aazh, stolicy rozciągającego się na pół kontynentu Cesarstwa, toczy się niebezpieczna gra pomiędzy różnymi siłami władającymi miastem. Cesarz, potężne Kolegium Kościoła, tajemniczy szpiedzy i gildie złodziei prowadzą swoją walkę zarówno w pałacowych korytarzach i okazałych świątyniach, jak i w mrocznych i ciasnych tunelach Podmiasta.
Ethon i Lheiam, młodzi adepci sztuki medycznej, przeprowadzają zakazane badania pod okiem ich mistrza i jego tajemniczych mocodawców. W trakcie swoich eksperymentów napotykają coś, co może wstrząsnąć miastem i całym krajem. Niespodziewanie znajdą się w samym środku niebezpiecznych intryg.”
Bohaterowie tak płascy i płytcy, że nie ma szansy do któregokolwiek się przywiązać czy polubić. Dialogi, konwersacje przez większość czasu zupełnie niezrozumiałe, jakby wyrwane z kontekstu. Do tego dziwna maniera autora do niedokańczania wypowiedzi bohaterów. Zdania kończą się wielokropkami, urwane w połowie, tak jakby sam autor nie miał pojęcia, co jego bohater chciał powiedzieć. Jeśli Pan Michał tego nie wiedział, to jak na Boga czytelnik ma się domyśleć?! A dodać należy, że książka liczy sobie około 700 stron, dużo czasu na kompletne znudzenie i zniechęcenie czytelnika. Trudno powiedzieć, w jakich czasach dzieje się akcja, Częste przeskoki w czasie powodują chaos w głowie, ilość dziwnych bohaterów nie ułatwia lektury, często trzeba się zastanowić kim dana osoba jest, czy była już wcześniej wspomniana? A może znowu wzięła się znikąd, bo akurat autor miał taką fantazję?
Ktoś w swojej opinii o tej książce napisał, że odnalazłaby się świetnie jako komiks. Zgadzam się z tym w stu procentach. W takiej formie byłaby znakomita.
Nie zdarza mi się zbyt często skrytykować książkę od początku do końca, nie znajdując nawet maleńkiego plusa. W tym przypadku niestety nie znajduję żadnego pozytywu, choć wiem, że jakieś muszę być, skoro jest tylu zachwyconych czytelników. Wygląda więc na to, że ja po prostu guzik wiem o książkach 😊 Nie staram się zresztą odgrywać roli guru książkowego, ja po prostu wiem, co podoba się MNIE. A „Imię Boga” MNIE się nie podoba. O tym czy spodoba się Wam musicie przekonać się sami.
Książkę otrzymałam z Klubu Recenzenta serwisu nakanapie.pl
Zastanawiałam się, co mam o tej książce napisać. Niezbyt często zdarza mi się, żeby nie znaleźć słów, mieć kompletną pustkę w głowie. Zadawałam sobie pytanie, czy ja na pewno czytałam tę samą książkę, co osoby, które wychwalały ją pod niebiosa, dając najwyższą ilość punktów? Ja nie znalazłam w niej nic, zupełnie nic. Przeczytałam do końca tylko dlatego, że zobowiązałam się...
Dlaczego? To pytanie z pozoru banalne, bywają jednak momenty, w których nie wiadomo jak na nie odpowiedzieć. Nie liczy się w jakim czasie żyjesz, co robisz i kim jesteś. Dlaczego? – jedno słowo, które rozpocznie szereg zdarzeń w książce Imię Boga od Michała Dąbrowskiego!
Link do pełnej recenzji: http://wielokropek.com/2020/04/imie-boga-recenzja/
Link do bloga: https://wielokropek.com/
Link do instagrama: https://www.instagram.com/wielo_kropek/
Link do facebooka: https://www.facebook.com/wkropek/
Dlaczego? To pytanie z pozoru banalne, bywają jednak momenty, w których nie wiadomo jak na nie odpowiedzieć. Nie liczy się w jakim czasie żyjesz, co robisz i kim jesteś. Dlaczego? – jedno słowo, które rozpocznie szereg zdarzeń w książce Imię Boga od Michała Dąbrowskiego!
Link do pełnej recenzji: http://wielokropek.com/2020/04/imie-boga-recenzja/
Mam mieszane uczucia co do tej książki. Dobrze mi się ją czytało, jednak do czasu, kiedy to się zgubiłem i nie miałem pojęcia co się właśnie dzieje. Autor trochę zagmatwał tutaj i zmarnował potencjał.
Mam mieszane uczucia co do tej książki. Dobrze mi się ją czytało, jednak do czasu, kiedy to się zgubiłem i nie miałem pojęcia co się właśnie dzieje. Autor trochę zagmatwał tutaj i zmarnował potencjał.
Pomysł na fabułę jest interesujący. Aczkolwiek - mam problem z książkami tego typu. Należało by je czytać dwa razy - mniej więcej do 1/3 książki czytelnik nie ma pojęcia co się dzieje, kim są bohaterowie, o czym rozmawiają (zwłaszcza ten aspekt jest problemem). Większość konwersacji mi wpadła jednym uchem, a wypadła drugim, bo kompletnie brak im kontekstu. Wydaje mi się, że autor trochę za bardzo wszystko skomplikował i szalenie łatwo jest się pogubić albo po prostu nie odczytać intencji i czegoś nie zrozumieć.
Po skończeniu pierwszego tomu tak naprawdę nie wiadomo praktycznie nic. Autor zostawił nas z pewnym zarysem, z którego póki co czytelnik niewiele może sobie złożyć w całość. Podejrzewać można wszystko – od boga, po kosmitów albo maszyny stworzone ręką człowieka. Co, podsumowując, nie dało mi żadnej satysfakcji z czytania, bo zostałam z toną pytań i odpowiedzi na horyzoncie brak.
Bohaterowie są. Nie przywiązałam się do nich za specjalnie. Nie są źle skonstruowani, ale chyba zbyt płytcy, żeby dbać o ich los.
Aspekt, który mi się podobał, to pokazanie, co fanatyzm religijny robi z ludźmi i jak wypełnianie rzekomych rozkazów boga, prowadzi do zamętu, okrucieństwa i upadku. A spełnianie woli jest tylko pretekstem do posiadania władzy.
A, no i okładka jest absolutnie przepiękna.
Pomysł na fabułę jest interesujący. Aczkolwiek - mam problem z książkami tego typu. Należało by je czytać dwa razy - mniej więcej do 1/3 książki czytelnik nie ma pojęcia co się dzieje, kim są bohaterowie, o czym rozmawiają (zwłaszcza ten aspekt jest problemem). Większość konwersacji mi wpadła jednym uchem, a wypadła drugim, bo kompletnie brak im kontekstu. Wydaje mi się, że...
„Imię Boga” Michała Dąbrowskiego, czyli debiut jak cię mogę!
„Dwóch mężczyzn siedziało na moście, rozciągniętym nad przepaścią wypełnionym pulsującym ogniem, pijąc wino i karmiąc latającego kota macą. Obok nich przebiegła ciemnoskóra dziewczyna; ktoś ją ścigał, postać w czarnym płaszczu z mieczem utkanym ze słów w dłoni. Wbiegli do świątyni z tysiącem strzaskanych kolumn, do komnaty, w której z sufitu zwisał olbrzymi gad ze skrzydłami. Pomieszczenia pełnego książek, które otwierały się, jedna po drugiej, a na stronice z białych kotar bryzgała krew, szumiąc jak rwąca rzeka. Był znów z nimi, z tymi dwoma, wokół nich rój milionów much, które nuciły jakąś piosenkę. […] Chłopiec kulony w kącie, jego oczy roziskrzone błękitnym płomieniem, ciemnoskóra dziewczyna klęcząca nad nim z wyrazem troski i przerażenia na twarzy. Jeden z mężczyzn pochylony nad pulpitem przy pełgającym świetle świecy, przyglądający się rozszerzonymi źrenicami czemuś w szklanym słoju, czemuś, co wyglądało jak olbrzymi sum pożerający młodą dziewczynę”.
No dobrze, wystarczy! Przecież nie mogę opowiedzieć całej fabuły „Imienia Boga”, bo byłby to straszliwy spoiler! Nie żartuję. Wizja, którą czytelnik poznaje w otwarciu powieści Dąbrowskiego, w Prologu, jest staranie rozpisanym, acz na tym etapie niełatwym do zrozumienia scenopisem książki.
Muszę przyznać, że kiedy skończyłam czytać, wróciłam do początku i raz jeszcze, z prawdziwą przyjemnością przeczytałam Prolog, układając sobie powieść Dąbrowskiego w głowie
Bo nie jest to prościutka książczyna
Po pierwsze - to ponad 11 godzin czytania. Duża rzecz, rozbudowana. Po drugie - akcja jest skomplikowana i wielowątkowa. Intrygi się przeplatają, bohaterowie pojawiają się i znikają. Nie da się „łyknąć” „Imienia Boga” ot tak, na szybciocha. Za dużo się traci. Po trzecie - wchodzimy nowy świat, wykreowany w głowie autora i musimy go poznać. Polityka, religia i zwyczaje, fauna i flora, historia - zanurzamy się w starannie nakreślona obcość i z każdą stroną czynimy ten świat naszym.
Brzmię, jakby mi się podobało? Bo podobało się, to prawda i chętnie sięgnę po kolejne części.
A o czym to jest? O władzy. W stolicy Cesarstwa, Aazh, toczy się walka brytanów pod dywanem. Chwiejna równowaga Kościoła i Cesarstwa kruszy się, a jej fundamenty są podmywane przez siły, których nie widać, których nie widzimy. Niepokoje związane z przekazaniem władzy religijnej mają potężne reperkusje, a w środku polityczno-religijnego tornada znajduje się grupa szpiegów, chora dziewczyna i dwójka młodych lekarzy. W zasadzie to jeden lekarz, ale więcej nie powiem, co to byłby spoiler. Lekarze są o krok od odkrycia czegoś, co odkryte być nie powinno, bo nie zgadza się z tym, co głosi kościół.
Poznajemy i wysokie kręgi władzy i podbrzusze miasta, a raczej jego podziemia.
Docieramy do miejsca, w którym wiemy, dlaczego ludzie tak podobni do nas mieszkają w miejscu tak niepodobnym do Ziemi.
Jest trochę twarzoobijania, jest wątek miłosny, jest trochę mistycyzmu.
Dąbrowski bardzo konsekwentnie rysuje świat przedstawiony. Z detalami. Widać, że przemyślał wszystko, nic nie wisi narracyjnie, wszystko się spina. Muszę przyznać, że świat przedstawiony powieści jest ciekawszy niż jej bohaterowie. I - co dziwne - nie jest to wskazanie czegoś, co w książce mi się nie podoba, nie. To najnormalniej w świecie komplement dla kreacji rzeczywistości w powieści.
Wszyscy w Aazh zdają się walczyć ze wszystkimi o władzę. Każdy chce mieć tyle, ile zdoła wyrwać. Manipulacja, przemoc, fanatyzm religijny, ludzie przestawiani jak pionki na szachownicy dziejów. Przyjaciele, wrogowie, sojusznicy, rodzina? Pojęcia stają się płynne, gdy stawka jest wysoka. Co się dzieje, gdy doda się do tego miksu młodych idealistów, którzy chcą pomagać i ratować życie?
Nie powiem. „Imię Boga” Michała Dąbrowskiego najlepiej odpowie na to pytanie. To kawał dobrej fantastyki. Warto po nią sięgnąć.
Więcej na www.veryurbanfantasy.pl
"Książkę otrzymałam z Klubu Recenzenta serwisu nakanapie.pl"
„Imię Boga” Michała Dąbrowskiego, czyli debiut jak cię mogę!
„Dwóch mężczyzn siedziało na moście, rozciągniętym nad przepaścią wypełnionym pulsującym ogniem, pijąc wino i karmiąc latającego kota macą. Obok nich przebiegła ciemnoskóra dziewczyna; ktoś ją ścigał, postać w czarnym płaszczu z mieczem utkanym ze słów w dłoni. Wbiegli do świątyni z tysiącem strzaskanych kolumn,...
Rewelacyjne otwarcie cyklu. Bo że to cykl, nie mam wątpliwości: zbyt wiele informacji o konstrukcji/historii/ontologii powieściowego świata pozostaje nieujawnionych. Autor wie o wiele więcej, niż mówi, a to, co przekazuje, skutecznie pobudza czytelniczą ciekawość. Informacje są spójne i widać, że przemyślane - każdy kawałek układanki gładko wpasowuje się na miejsce, choć czytelnik cały czas ma świadomość, że dopasowuje fragmenty, a na złożenie całości musi poczekać.
Postaci wiarygodne pod względem psychologicznym, akcja wartka, dobre dialogi, żaden przemądrzały narrator nie narzuca się z objaśnieniami spraw, których objaśniać nie trzeba.
Z niecierpliwością czekam na kontynuację.
Rewelacyjne otwarcie cyklu. Bo że to cykl, nie mam wątpliwości: zbyt wiele informacji o konstrukcji/historii/ontologii powieściowego świata pozostaje nieujawnionych. Autor wie o wiele więcej, niż mówi, a to, co przekazuje, skutecznie pobudza czytelniczą ciekawość. Informacje są spójne i widać, że przemyślane - każdy kawałek układanki gładko wpasowuje się na miejsce, choć...
Aazh to miejsce jedyne w swoim rodzaju, rozciągające się na pół kontynentu Cesarstwa. To właśnie tam - w miejscu wypełnionym żołnierzami, lekarzami i kapłanami - rozgrywa się gra między siłami władającymi miasta. Ethon i Lheiam, młodzi adepti sztuki medycznej, nawet nie mają pojęcia jak niebezpieczną grę rozpoczęli, gdy niespodziewanie znajdują się w samym środku niebezpiecznych intryg.
Ulalala... ależ odczuwam problem przy pisaniu tej recenzji, jak to zawsze mam w zwyczaju, kiedy z jednej strony uważam książkę za ciekawą i oryginalną, a z drugiej uważam, że posiada liczne problemy natury czysto technicznej. Bo widzicie - Imię Boga jest oryginalne, ale niewciągające; posiada licznych, oryginalnych bohaterów, którzy niestety nie interesują zbytnio czytelnika; akcja opleciona została pasmem tajemnic, intryg i niebezpieczeństw, ale niestety została przedstawiona w taki sposób, że czytelnika to w ogóle nie interesuje... albo po prostu mnie nie zainteresowało, bo ileż to stron/czasu można dać na kredyt zaufania.
Imię Boga to gruba powieść licząca prawie 700 stron, zatem już na starcie czytelnik powinien wiedzieć, że autor pozwala sobie na dłuższy wstęp, niż w przypadku krótszych powieści (co jest logiczne). Powieść podzielona została na dwie części i - co ważne - zakończona słowami "koniec części drugiej". Także, drogi czytelnik, przygotuj wygodne buty, bo czeka cię długa podróż...
W tej historii osadzonej w pseudo-starożytnym (?) świecie dzieje się dużo i to bardzo dużo. Co warte podkreślenia świat przedstawiony ma idealne podłoże do stworzenia uniwersum. Autor zadbał tutaj o wszystko: o reguły rządzące tym światem, o zawody, o charakterystyczne przyśpiewki, o modlitwy itp itd. Problem polega tylko na tym, że niestety informacji jest tutaj co niemiara, przez co łatwo jest w się w nich pogubić. Osobiście trudno było mi się odnaleźć w fabule. Przeskoki wydarzeń niestety są dość chaotyczne, a przejścia między poszczególnymi wydarzeniami były częste, a przy tym mało płynne. Zanim czytelnik odnajdzie się w świecie przedstawionym mija dużooo stron, a i mimo to nierzadko potrafi się zgubić. To niestety irytuje i zniechęca. Odniosłam wrażenie, że autor chciał "aż za bardzo", przez co zapomniał o równowadze w przekazywaniu informacji.
A co się dzieje, gdy nie potrafimy wejść w świat przedstawiony w 100%? Ano nie interesują nas bohaterowie. Tutaj musze napomknięć, że bardzo chciałam zrozumieć te postacie i ich zachowania, starałam się nawet ich polubić, pomimo lekko komiskowego przedstawienia (szczególnie myślę tutaj o Lori). Niestety zanim zrozumiałam, kto jest tutaj kim, minęły strony, a przez to i ja poczułam się zniechęcona. Generalnie od samego początku miałam wrażenie, że ta powieść powinna zostać wydana w postaci komiksu - i to na korzyść tej historii.
Za co należą się brawo, to za język! Mimo że konstruowanie świata powieści lekko kulało, tak nie była to wina stylu autora, lecz po prostu błędu tworzenia książki. Język Michała Dąbrowskiego jest zrozumiały, bogaty w różne przenośnie (a nawet we własny język!). Przez tę książkę można by płynąć, gdyby tylko na tyle nas zainteresowała.
A może nie wiem? Może to mnie się nie spodobało wystarczająco Imię Boga, bo liczyłam... na coś więcej? Może przez moje początkowe skojarzenie z Grą o Tron liczyłam na zachwyt a dostałam tylko przeciętną historią? Nie powiem, żebym się szczególnie męczyła podczas lektury (mimo że zdarzyły mi się ze znużenia przeskoki w stronach), ale po jej zakończeniu nie poczułam kompletnie nic. Ale to ja! Może ktos inny, z innym nastawieniem, odkryje w Imieniu Boga coś lepszego? W związku z tym powiem - czytajcie, a znajdziecie!
Aazh to miejsce jedyne w swoim rodzaju, rozciągające się na pół kontynentu Cesarstwa. To właśnie tam - w miejscu wypełnionym żołnierzami, lekarzami i kapłanami - rozgrywa się gra między siłami władającymi miasta. Ethon i Lheiam, młodzi adepti sztuki medycznej, nawet nie mają pojęcia jak niebezpieczną grę rozpoczęli, gdy niespodziewanie znajdują się w samym środku...
Od długiego już czasu bez uprzedzeń sięgam po debiuty, niezależnie od gatunku. Uważam, że nawet Tolkien, Sapkowski czy King byli kiedyś debiutantami, więc każdemu trzeba dać szansę. Biorą wtedy też poprawkę na to, że to pierwsza książka, a jej autor nie ma jeszcze doświadczenia wypracowanego ilością napisanych książek.
Dlatego też, gdy zobaczyłam w dziale fantastyka w księgarni internetowej „Imię Boga” Michała Dąbrowskiego, przeczytałam opis fabuły, a dodatkowo mignęły mi przed oczami pozytywne opinie, nie wahałam się przed zakupem.
Akcja powieści rozgrywa się w mieście Aazh, stolicy Cesarstwa, a je głównym bohaterem jest młody lekarz Ethon. Nie minie dużo czasu, a dołączy do niego jako główna postać kobieca Lori.
Krok po kroku autor wciąga czytelnika w wykreowany przez siebie świat i zawiłą intrygę, w które udział biorą: sam Cesarz, dzierżące ogromną władzę Kolegium Kościoła, gildie złodziei i całkowicie niechcący nasz bohater Ethon. Jeśli do tego dołączą się szpiedzy, zrobi się naprawdę ciekawie.
Jeśli sądzicie, że od pierwszych rozdziałów dowiecie się co, kto i dlaczego, to jesteście w ogromnym błędzie. W tej powieści poszczególne puzzle tej układanki wpadają na swoje miejsce się powoli, odkrywamy je razem z bohaterami, jesteśmy tak jak oni zaskakiwani kolejnymi wydarzeniami i odkryciami, które z upływem czasu zaczyna się układać w przerażający obraz czynów, do których niektórzy nie zawahają się posunąć w imię realizacji swoich celów.
Fabuła jest bardzo spójna i fascynująca. Płyniemy przez nią wartkim strumieniem, zanurzamy się w nią i ani przez chwilę nie mamy ochoty wyjść na brzeg i odsapnąć. Pomimo sporej objętości, książkę czyta się płynnie, a to dzięki plastycznemu i obrazowemu językowi i bardzo dobremu stylowi. Na każdej stronie czuć klimat Aazh, jego mroczne tajemnice i złudny blask. Czytając ma się wrażenie, że już się wszystko wie, że się odgadło zamiary bohaterów i rozwikłało tajemnice, a już na kolejnych stronach okazuje się, że autor znów zagrał mi na nosie i w rzeczywistości jest inaczej niż sądziłam.
Jeśli chodzi o kreację bohaterów, to nisko się Michałowi Dąbrowskiemu kłaniam. Niezależnie czy to postać grająca główne skrzypce, czy drugoplanowa, każda jest ukazana wiarygodnie, to bohaterowie z krwi i kości, wyraziści, niejednoznaczni, nieszablonowi. Nie da się ich jednoznacznie określić jako „ci są w 100% pozytywni, a ci to zło wcielone”. To znaczy oczywiście, że jest tu podział na tych dobrych i złych. Ale nawet bohaterowie pozytywni nie są kryształowi. Autor świetnie poradził sobie z kreacją zarówno postaci męskich jak i kobiecych. To dla mnie kolejny plus i pokaz umiejętności autora i jestem pozytywnie zaskoczona.
Nie należę do fanów książek opartych tylko na intrygach i trochę obawiałam się, że tu będzie ich nadmiar, ale nic bardziej mylnego. Mamy tu spiski, intrygi właśnie, tajemnice w którą wplątane jest więcej frakcji niż się człowiekowi wydawało, jest też nienachalny i subtelny wątek miłosny, sporo elementów przygodowych i szczypta magii. Ta ostatnia pod koniec powieści zacznie odgrywać zdecydowanie ważną rolę.
Wszystko to jest zmieszane ze sobą w bardzo dobrze dobranych proporcjach, więc nie mam absolutnie żadnych zastrzeżeń i chcę więcej.
Czy „Imię Boga” ma jakieś wady? Wg mnie jedną – za szybko się kończy, a kontynuacji jeszcze nie ma.
Dałam się wciągnąć w świat stworzony przez autora i to była świetna przygoda. Powieść jest debiutem, ale gdybym o tym nie wiedziała, to byłabym pewna, że to książka autora ze sporym dorobkiem. Gdyby każdy debiut był taki, to świat czytelniczy byłby idealny.
A na koniec tylko dodam, że w powieści są piękne mapki.
Polecam.
Moje Czytanie, czyli czytelniczy miszmasz
Od długiego już czasu bez uprzedzeń sięgam po debiuty, niezależnie od gatunku. Uważam, że nawet Tolkien, Sapkowski czy King byli kiedyś debiutantami, więc każdemu trzeba dać szansę. Biorą wtedy też poprawkę na to, że to pierwsza książka, a jej autor nie ma jeszcze doświadczenia wypracowanego ilością napisanych książek.
Dlatego też, gdy zobaczyłam w dziale fantastyka w...
Rewelacyjny debiut naszego polskiego autora.
Powieść fantasy, science fiction na wysokim poziomie.Niebanalny pomysł, mega ciekawa fabuła, oryginalny styl i zrozumiały język. Świetne dialogi.
Wszystko jest tutaj bardzo przemyślane, a bohaterowie tacy z krwi i kości :)
Mroczny świat pełen intryg, gdzie dzieją się rzeczy złe i niedopuszczalne.
Niezwykle plastycznie ukazane zostały ulice miasta Aazh i zwyczajna codzienność tocząca się na nich.
Zaskakujące zakończenie, które było dla mnie zupełnie nieprzewidywalne. Uwielbiam takie książki.
Oto mamy miasto białego marmuru, miasto Aazh.
To właśnie tutaj dzieje się wszystko. Od wielu wielu lat rozgrywa się odwieczna walka o władzę.
Mamy Kolegium Kościoła, Cesarza, Radę Miejska i Senat. Mamy też miasto pełne szpiegów i złodziei, którzy chętnie i dobrze pracują dla kogoś kto dobrze zapłaci.
Są też dwaj adepci sztuki medycznej, którzy prowadzą w ukryciu zakazane badania. Kieruje nimi mistrz nad, którym stoi ktoś znacznie ważniejszy i tajemniczy.
Dla kogo pracują Ethon i Lheiam ? i co chcą odkryć ?
Wiadomo, że to co odkryją będzie bardzo niebezpieczne i nie powinno wyjść na światło dzienne. To może zmienić wszystko.
Przyznam,że te 688 stron wciągnęło, a właściwie wchłonęło mnie w swój świat z tak wielką siła, że nie odłożyłam książki, póki nie przeczytałam jej do końca. Tak, czytałam ciągiem kilka godzin, aż zobaczyłam ostatnią kropkę. Wiem, że będzie kolejna część za którą już czekam.
Wiele płaszczyzn i wiele wątków, wszystko jest ważne i stanowi intrygującą całość opowieści.
Nie mogę tego nie napisać - GENIALNA OKŁADKA, a właściwie to co na niej jest :) plus mapki :)
Idealna książka na intrygujący i mroczny wieczór (a może i noc) z dobrą książką.
Piękny cytat :
"Wszystko zaczyna się od jednej zmiany w tym, co niezmienne ..."
"IMIĘ BOGA" MICHAŁ DĄBROWSKI
WOW, ależ to była PETARDA !
Rewelacyjny debiut naszego polskiego autora.
Powieść fantasy, science fiction na wysokim poziomie.Niebanalny pomysł, mega ciekawa fabuła, oryginalny styl i zrozumiały język. Świetne dialogi.
Wszystko jest tutaj bardzo przemyślane, a bohaterowie tacy z krwi i kości :)
Uwielbiam naszą rodzimą literaturę, ogólnie mam wrażenie, że jesteśmy narodem marud, które często żyją jak powiedzenie przykazało: Cudze chwalicie, swojego nie znacie. Michał Dąbrowski już wiem, że trafi na półkę tych których lubię czytać, śledzić ich losy wydawnicze. Niewiele starszy ode mnie pisarz, urodzony w Bagdadzie, zawładną moją wyobraźnią oraz książkowym sercem dzięki pozycji zatytułowanej Imię Boga.
Moment w którym książka trafiła w moje ręce, przekonał mnie, że to będzie piękna podróż, w którą będę chciała często się przenosić. Wyrazista okładka ( krwista czerwień włosów) oraz przepięknie wyrysowana po jej wewnętrznej stronie, mapa miasta Aazh, w którym przyjdzie nam żyć w najbliższym czasie, były niczym dźwięki słodkiej muzyki dla moich zmysłów czytelniczych.
Zapraszam Was na przygodę wraz z Michałem Dąbrowskim. Książka swoją premierę miała 24 marca br, więc jest naprawdę jeszcze cieplutka, a ja ogromnie się cieszę, że znów ktoś utrafił w mój gust. Autor stworzył świat, oparty o bogatość opisów, jego różnorodność, wielobarwność. Aazh, stolica Cesarstwa jest pełna ludzi, głośna, w zakamarkach której prowadzone są szemrane interesy, a na ulicach kaznodzieje próbują nawrócić ludność, aby Ci uwierzyli w jedynego Boga. Gwar wśród handlarzy, przebija oferty, która lepsza, a my przenosimy się do karczmy, gdzie poznajemy naszych bohaterów: Ethona i Lheiama. Mężczyźni pochłonięci życiem codziennym, starają się znaleźć odpowiedź na chorobę, zwaną krwawnicą, gdy jednemu z nich wydaje się, że trafił na trop w mieście robi się niebezpiecznie, na skutek przyjazdu szpiegów z Tireanu. Kiedy na jeden metr kwadratowy przypada o wiele za dużo osób, które pragną czegoś dla siebie – uwierzcie mi, że może zrobić się zbyt tłoczno, żeby powiedzieć niebezpiecznie. Wydarzenia, które występują kolejno po sobie, wyrastając niczym grzyby po deszczu, pociągają za sobą konsekwencje, które musicie poznać osobiście.
Książkę czytamy perspektywy wielu osób, dzięki czemu możemy bardziej wejść w ich wnętrze, poznać bliżej, zrozumieć ich prywatne życie w otaczającym ich świecie. Lekkie pióro, lekko przenosi nas przez prawie 700 stron, na których każdy dąży do osiągnięcia swojego celu. Czy warto sięgnąć po debiut Michała Dąbrowskiego? Jeżeli jesteście fanami gier typu Wiedźmin bądź Assassin's Creed, to klimat oraz bogatość opisów, która pobudzi Waszą wyobraźnię zapewne tutaj zakiełkuję. Nie powiem, że to książka dla wszystkich, gdyż nie każdy lubi tego typu klimaty, chociaż uważam, że żal przejść ciszy obok lektury, nie zwracając na nią totalnie uwagi.
Uwielbiam naszą rodzimą literaturę, ogólnie mam wrażenie, że jesteśmy narodem marud, które często żyją jak powiedzenie przykazało: Cudze chwalicie, swojego nie znacie. Michał Dąbrowski już wiem, że trafi na półkę tych których lubię czytać, śledzić ich losy wydawnicze. Niewiele...
Książka, która przyciągnęła mnie swoja okładką, a przekonała swoją historią. Świetny debiut.
Dostałam mroczny świat, który prosi się o ratunek. Wciągającą historię, która chciałam jak najszybciej poznać.
Jedyny minus to bohaterowie, którzy byli tacy nijacy, a szkoda. Jednak historia się pięknie broni.
Czekam na dalsze losy z niecierpliwością. Polecam ;)
Książka, która przyciągnęła mnie swoja okładką, a przekonała swoją historią. Świetny debiut.
Dostałam mroczny świat, który prosi się o ratunek. Wciągającą historię, która chciałam jak najszybciej poznać.
Jedyny minus to bohaterowie, którzy byli tacy nijacy, a szkoda. Jednak historia się pięknie broni.
Czekam na dalsze losy z niecierpliwością. Polecam ;)
Pełna recenzja znajduje się tu: https://glodnawyobraznia.blogspot.com/2020/04/niepoznawalna-tajemnica-imie-boga.html
"Imię Boga" czyli warty zainteresowania debiut fantasy Michała Dąbrowskiego charakteryzuje się porywającą, przygodową fabułą, prowadzącą w kierunku najgłębiej skrywanych, mistycznych tajemnic świata, które odkrywamy wraz z grupą łebskich, dających się lubić bohaterów. Z pewnością przypadnie do gustu wszystkim miłośnikom George'a R.R. Martina i Aleksandra Dumasa, a ja zapisuję ją sobie w pamięci jako kandydata do mojego osobistego tytułu debiutu roku. Miłego czytania!
Pełna recenzja znajduje się tu: https://glodnawyobraznia.blogspot.com/2020/04/niepoznawalna-tajemnica-imie-boga.html
"Imię Boga" czyli warty zainteresowania debiut fantasy Michała Dąbrowskiego charakteryzuje się porywającą, przygodową fabułą, prowadzącą w kierunku najgłębiej skrywanych, mistycznych tajemnic świata, które odkrywamy wraz z grupą łebskich, dających się lubić...
"Imię boga" to debiut powieściowy Michała Dąbrowskiego, w który trudno uwierzyć, biorąc pod uwagę rzemiosło, którym posługuje się autor. To wyjątkowo dojrzała i dobra proza. Wszystko wydaje się w niej dopracowane w każdym szczególe. Pierwszorzędne dialogi i opisy świata, w który wkraczamy. Fabuła toczy się ustalonym przez autora rytmem. Nie zwalnia i nie przyspiesza. Czytelnika nie dopadnie więc ani pełna suspensu akcja, ani nuda. Dużo w niej konsekwencji i przemyślanych działań. Również bohaterowie skrojeni są na miarę mistrza" i choć powieść liczy sobie prawie siedemset stron, nie sposób znaleźć w niej treści zbędne.
Nie jest to jednak powieść bliska twórczości, żadnego z ulubionych pisarzy Michała Dąbrowskiego, do których zalicza się m.in.: Andrzeja Sapkowskiego, Philipa Dicka, czy George'a Martina. Choć z drugiej strony, gdyby takową była pewnie bym po nią nie sięgnęła. (Ale co ja wiem o fantastyce.) "Imie boga" jest powieścią, która tworzy "nowy świat", obcy bardziej z nazwy niż naszych wyobrażeń. W mieście Aazh rozciągającego się na pół kontynentu Cesarstwa toczy się odwieczna walka o władzę. Z jednej strony stoi Kolegium Kościoła, z drugiej sam Cesarz, a pomiędzy nimi jeszcze Rada Miejsca i Senat. Swoją walkę prowadzą również szpiedzy i złodzieje. Śród nich są jeszcze dwaj młodzi adepci sztuki medycznej prowadzący w ukryciu zakazane badania. Mają swoich sprzymierzeńców, ale i wrogów. To, co odkryją, okaże się z czasem wyjątkowo niebezpieczne nie tylko dla nich samych.
"Oni występują przeciw Bożym prawom! Oni walczą z Bożą wolą! Oni przypisują sobie prawo do decydowania o życiu i śmierci! [...] A to tylko Bogu dane prawo!"
Wszystkie wydarzenia rozgrywające się we wspomnianym już wcześniej mieście toczą się zarówno na jego ulicach, w pałacowych korytarzach, świątyniach oraz miejscach mrocznych i dla wielu niedostępnych — w ciasnych tunelach Podmiata. To nadaje powieści dość mrocznego klimatu i tajemnicy graniczącej wręcz ze strachem. W wyobraźni czytelnika mogą kształtować się średniowieczne obrazy pełne walki i przelewu krwi w imię przeznaczenia, w "Imię Boga".
Ciekawym zabiegiem, choć wcale nie oryginalnym jest pokazanie świata Aazh z perspektywy kilku postaci. Jednym z nich jest Ethon — młody lekarz, któremu przyszło stanąć pomiędzy prawdą a życiem. Drugą z nich jest Tireański szpieg o wdzięcznym imieniu Lori — kobieta zmysłowa i odważna oraz zakapturzony jegomość — wysłannik kościoła, którego rola w powieści ma specjalne znaczenie. Wszytko, byłoby więc idealnie, gdyby nie jeden, mały fakt. Powieść nie szczególnie przypadła mi do gustu. Choć szczerze mówiąc, nie jestem co do tego przekonana tak na sto procent. Dlaczego? Bo wciąż o niej myślę, wciąż ją analizuję i próbuję przetrawić na swój sposób. Początkowo trudno było też spamiętać wszystkie postacie, których imiona i nazwiska były zupełnie obce w brzmieniu. Zawiłość intrygi również zrobiła swoje. Ciekawość zawsze jednak brała u mnie górę i gdybym miała pod ręką kolejną jej część, to z pewnością czytałabym dalej. Czyż to nie paradoks?
"Imię boga" to debiut powieściowy Michała Dąbrowskiego, w który trudno uwierzyć, biorąc pod uwagę rzemiosło, którym posługuje się autor. To wyjątkowo dojrzała i dobra proza. Wszystko wydaje się w niej dopracowane w każdym szczególe. Pierwszorzędne dialogi i opisy świata, w który wkraczamy. Fabuła toczy się ustalonym przez autora rytmem. Nie zwalnia i nie przyspiesza....
Nie wiedziałam, czego się spodziewać po tak obszernej książce, na dodatek po debiucie nieznanego mi autora. Nie było do czego porównać, nie było gdzie zasięgnąć języka, ale debiuty swego czasu czytywałam namiętnie, do tego piękna okładka przyciągała wzrok. A tytuł… Dość tajemniczy i mało kojarzący się z fantastyką. Trochę w ciemno, ale nie bez ciekawości sięgnęłam. I powiem Wam, że nie żałuję.
Imię Boga to książka trudna. Trudna klimatem, bo mroczna i brutalna, trudna też przez naprawdę długi start. Akcja bierze rozbieg przez dobre sto stron, chociaż całość liczy prawie siedemset, to nadal uważam, że to sporo. To nie przez język, ten jest zdecydowanie dojrzały i literacki, ale przez chęć przedstawienia wszystkiego, nawet najdrobniejszego szczegółu, niepozostawienia miejsca dla niedopowiedzeń i niejasności świata. To się ceni, ale przez to akcja zdecydowanie traci na tempie.
Trochę sobie narzekam, bo prolog… Zaczarował mnie. Oczarował, zaintrygował do tego stopnia, że zachłysnąwszy się atmosferą w nim, ciągnęło mnie do czytania teraz, już, natychmiast. Jakie było moje zdziwienie, gdy okazało się, że rozdział pierwszy to zupełnie inna para kozaczków.
Chyba jednak mniej pasujących.
Zmiana bohaterów, zmiana tempa, zmiana okoliczności. Czy to na pewno tak powinno być?
Trzy pozornie niezwiązane ze sobą sprawy, trzy punkty narracyjne (albo na upartego więcej), trzy zagadki.
Czy to połączy się w całość? Czy Autor splecie sieć powiązań umiejętnie, czy czytelnik zaplącze się w sznurkach jakże ogromnego świata i zgubi, nie wiedząc, którędy do domu?
A zgubić się nietrudno, bo wrzucani jesteśmy od razu na głęboką wodę, do miasta tak ogromnego, by pasowało do uniwersum Imienia Boga. Autor nie daje chwili na oswojenie, od razu znajdujemy się w samym centrum akcji, nie poznajemy świata z bohaterem, nikt nam go nie tłumaczy. Dla mnie największym problemem było właśnie połapanie się w tej zupełnie nowej rzeczywistości. No i bohaterowie…
Początkowo myliłam się koszmarnie. Imiona trudne, nowe… Wspominałam o kilku POV? Mamy z nimi do czynienia od razu, kilka stron i zmiana, znów parę kartek i zmiana… To zapewnia pewną dynamikę, ale trzeba się do tego przyzwyczaić.
A skoro przy dynamice jesteśmy, to mała uwaga. Sceny walki. Ich dynamika i plastyczność to jeden z tych elementów, który mnie zachwyca. Dosadne, niepozostawiające wątpliwości, ale i nie przeciągnięte w nieskończoność. Tak, na nich zdecydowanie nie było czasu na nudę.
W recenzjach przewija się, że bohaterami jest dwójka lekarzy. Prawda to, lecz nie cała. Książka ma więcej postaci, ba! całą plejadę rozmaitych charakterów. Moją ulubienicą jest Lori, zadziorna, niepokorna, nieoczywista kobieta, nieidealna, ale właśnie to czyni ją tak wartą uwagi ;)
Choć muszę tu mieć pretensję. O wyglądzie bohaterów wiemy mniej, niż o mieście, w którym dzieje się książka. Wiem o tunelach pod ulicami stosunkowo więcej niż o postaciach, z którymi przeżywałam przygodę.
Jest to dojrzałe ‘męskie’ fantasy. Zdecydowanie ma szansę zaspokoić koneserów gatunku i zwłaszcza tych lubiących pochylić się nad meandrami świata i drobiazgowym jego przedstawieniem. W książce znajdzie się też miejsce dla kryminału, zagadki, podążania za tropem i gubienia go. Znajdzie się w niej też mrok i zgnilizna, bo bohaterowie nie podążają eleganckimi korytarzami pałaców, a przynajmniej nie tylko, ale i brudnymi ulicami dzielnic biedoty.
Znajdzie się też miejsce dla medycznych eksperymentów, opisów tajemniczej choroby i śledztwa pełnego niebezpieczeństw.
To ponad sześćset stron powieści. Powieści mającej potencjał, z pomysłem na świat, lecz odrobinę chaotycznej. Są momenty, że mknie się strona za stroną, ale są też takie, że coś się wlecze. I to coś powodowało, że nie miałam problemów z odłożeniem książki na czas nieokreślony. W tak zwanym międzyczasie zaliczyłam dwa inne tytuły. A to już mówi samo za siebie ;)
Nie wiedziałam, czego się spodziewać po tak obszernej książce, na dodatek po debiucie nieznanego mi autora. Nie było do czego porównać, nie było gdzie zasięgnąć języka, ale debiuty swego czasu czytywałam namiętnie, do tego piękna okładka przyciągała wzrok. A tytuł… Dość tajemniczy i mało kojarzący się z fantastyką. Trochę w ciemno, ale nie bez ciekawości sięgnęłam. I...
Przyznam, że byłam bardzo ciekawa tej książki. Przyciągnął mnie do niej intrygujący tytuł i okładka, od której nie sposób oderwać wzroku. Oczywiście nie bez znaczenia pozostaje rekomendacja samej Elżbiety Cherezińskiej - "Wciągająca niczym pilot dobrego serialu: zapowiedź lektury, której nie porzuca się aż do ostatniej strony".
Sięgając po powieść spodziewajcie się dużej dawki fantastyki. Autor wykreował bowiem z dużym rozmachem zupełnie nowy świat. Szczególne miejsce zajmuje w nim miasto Aazh - stolica rozciągającego się na pół kontynentu Cesarstwa (orientację w terenie, na którym toczy się akcja powieści ułatwiają szczegółowe mapki, zamieszczone na okładkach książki). Wspomniane miasto stanowi scenę, na której toczą się zakulisowe walki o wpływy pomiędzy władzą świecką i duchową, reprezentowaną z jednej strony przez cesarza, z drugiej zaś - przez dążące do dominacji potężne Kolegium Kościoła. Każda z sił dysponuje własnymi "wojskami", za pomocą których próbuje zapanować nad dynamicznie rozwijającą się sytuacją (tak w samej stolicy, jak i w jej rozbudowanych podziemiach). Na kartach powieści spotkamy tajemniczych szpiegów (wśród których na uwagę zasługuje równie piękna, jak skuteczna w działaniu Lori), młodych medyków, dokonujących zakazanych eksperymentów medycznych (w celu zgłębienia genezy i sposobu leczenia choroby zwanej krwawnicą), świetnie zorganizowane szajki złodziejskie, postać intrygującego wizjonera, a także zwykłych obywateli reprezentujących różnorodność języków, kultur, obyczajów czy wierzeń. Ich losy w przedziwny sposób splatają się ze sobą, a owym wątkiem spajającym jest pozorna nieuchronność przeznaczenia. Czy aby na pewno nie można jednak zmienić przyszłości, czy wszystko już z góry jest zaplanowane? Lori i Ethon (młody medyk) nie mogą się z tym pogodzić i podejmują walkę o prawdę.
Początkowo właśnie wielowątkowość sprawiała, że gubiłam się w fabule, trudno było mi odnaleźć powiązania między wydarzeniami, ale to z kolei sprawiało, że byłam jeszcze bardziej zaintrygowana dalszą treścią. Z zapartym tchem śledziłam też rodzącą się relację uczuciową między głównymi bohaterami. Bardzo szybko się do nich przywiązałam i szczerze mówiąc - tęsknię za ciętym językiem, uporem i niezależnością Lori - szpiega z silną awersją do noszenia damskich fatałaszków. Mam nadzieję, że nie przyjdzie nam zbyt długo czekać na kontynuację akcji, przerwanej w tak ważnym momencie. Swoją drogą, jestem bardzo ciekawa, w jakim kierunku rozwinie się wątek magii i tajemniczych portali. Tak sobie myślę, że nie bez kozery byłoby powiedzenie, że "Imię Boga" to jakby połączenie "Gry o tron" i "Medicusa" - jak sądzicie? 🤔😉
Przyznam, że byłam bardzo ciekawa tej książki. Przyciągnął mnie do niej intrygujący tytuł i okładka, od której nie sposób oderwać wzroku. Oczywiście nie bez znaczenia pozostaje rekomendacja samej Elżbiety Cherezińskiej - "Wciągająca niczym pilot dobrego serialu: zapowiedź lektury, której nie porzuca się aż do ostatniej strony".
Sięgając po powieść spodziewajcie się dużej...
Miasto Aazh, miasto białego marmuru. Pełne tajemnic, sekretów, brudnych interesów.
Dwaj mieszkańcy miasteczka Ethon i Lheiam, przyjaciele, obaj są medykami. Razem z Thanilem prowadzą tajne badania nad chorobą o nazwie krwawnica. Kierują nimi tajemniczy przełożeni. Intryga Kolegium Kościoła kieruje badaniami i Thanilem.
Akcja powieści jest opowiedziana z perspektywy paru bohaterów. Debiut Michała Dąbrowskiego urzekł mnie okładką. W środku są piękne mapy. Ukazują świat znajdujący się w książce.
Niestety nie odnalazłam się w tej książce, czytało mi się ją bardzo ciężko. Sama historia w niej jest bardzo ciekawa, ma swój urok, pełna intryg, tajemnic, ciekawych miejsc. Autor nie pozwala nam na nudę. Jak dla mnie mnogość osób przewijających się przez karty książki nie pozwoliła mi na to by z którymś z nich nawiązać jakąś więź.
Książka ma ogromny potencjał, jest bardzo dobra pod względem stylistycznym, ale do mnie nie trafiła.
Wiem, że innym czytelnikom może przypaść do gustu, bo ile czytających ludzi tyle różnych opinii.
Miasto Aazh, miasto białego marmuru. Pełne tajemnic, sekretów, brudnych interesów.
Dwaj mieszkańcy miasteczka Ethon i Lheiam, przyjaciele, obaj są medykami. Razem z Thanilem prowadzą tajne badania nad chorobą o nazwie krwawnica. Kierują nimi tajemniczy przełożeni. Intryga Kolegium Kościoła kieruje badaniami i Thanilem.
Akcja powieści jest opowiedziana z perspektywy paru...
"Imię Boga" zwróciło swoją uwagę głównie okładką (jest świetna!). Ale pewność, że chcę to przeczytać nastąpiła po zapoznaniu się z opisem. W ostatnim czasie fantastyka ma się u mnie bardzo dobrze, po dłuższej przerwie jestem na fali i bardzo się z tego cieszę. Dodatkowo widzę, że polscy autorzy coraz lepiej radzą sobie na tym polu. Tak więc wzięłam, jaka byłam zaskoczona jej grubością!
Na pierwszym planie mamy dwóch medyków: ETHONA i LHEIAMA, którzy pracują nad nielegalnymi badaniami. Ich działaniami steruje mistrz, który realizuje cele dla kogoś o dużych wpływach. Na pierwszy rzut oka to dość typowe postacie, ale z czasem nabierają kolorów i pokazują swoje charaktery. W końcu wydaje się, że Ethon jest bliski zrealizowania planu: wynalezienia lekarstwa na krwawnicę. Dzień, w którym na stół trafia ciało młodej kobiety to dzień, który dużo zmienia. Ta dwójka wkracza w sieć intryg, spisków, tajemnic związanych z Kolegium Kościoła. W krótkim czasie poznajemy kolejne postacie, które namieszają w fabule.
Książka zdecydowanie zaskoczyła mnie swoją grubością. Minęło kilka dni, przez które z powodu lekkich obaw nie sięgnęłam po książkę. Ale w końcu zaczęłam czytać i okazało się, że to naprawdę dobrze "wchodzi". Pan Michał pisze w bardzo ciekawy, obrazowy sposób. Świat, w którym toczy się akcja jest stosunkowo podobny do naszego, więc jakoś łatwiej wchodzi nam się w te realia. Możemy skupić się na innych niuansach, niż wygląd środowiska. Choć książka jest małym grubaskiem, to nie znalazłam tutaj długich, przynudzających opisów. Wszystko to ma w sobie jakiś power, który napędza akcję i trzyma nas w nieustannej ciekawości.
Olbrzymi plus za mapki! Uwielbiam, gdy autor dba o takie detale w książkach fantastycznych. Zdarzyło mi się kilka razy z nich skorzystać, więc zdecydowanie był to dobry krok. "Imię Boga" to nie jest fantastyka na poziomie elfów, wampirów czy innych stworzeń magicznych. To fantastyka w lepszym, poważniejszym wymiarze. Znajdziecie tutaj wspomniane już Kolegium Kościoła, gildię złodziei, Cesarza oraz szpiegów. To wszystko łączą tajemnicze badania i wątki polityczno-religijne. Michałowi udało się stworzyć naprawdę zawiłą, rozbudowaną historię. Miasta kryją wiele sekretów, postacie mają rozbudowane tło psychologiczne, a zakończenie zdecydowanie zaskakuje. Byłam naprawdę zafascynowana tym, jak dopracowany jest ten debiut. Wątki łączą się niezwykle pomysłowo, a ja nie znalazłam tutaj nic, co nie przypadłoby mi do gustu. Co prawda całość czytałam w sumie 4 dni (porządki świąteczne), to nie odczułam jakoś mocno tej ilości stron. Historia zdecydowanie godna polecenia. Mam naprawdę wielką nadzieję na to, że przeczytam coś jeszcze od tego autora!
"Imię Boga" zwróciło swoją uwagę głównie okładką (jest świetna!). Ale pewność, że chcę to przeczytać nastąpiła po zapoznaniu się z opisem. W ostatnim czasie fantastyka ma się u mnie bardzo dobrze, po dłuższej przerwie jestem na fali i bardzo się z tego cieszę. Dodatkowo widzę, że polscy autorzy coraz lepiej radzą sobie na tym polu. Tak więc wzięłam, jaka byłam zaskoczona...
Jedyne moje zastrzeżenie do tej książki jest takie, że fabuła bardzo długo się rozkręca i momentami wieje nudą.
Jedyne moje zastrzeżenie do tej książki jest takie, że fabuła bardzo długo się rozkręca i momentami wieje nudą.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBardzo dobrze się czyta. Fantasy z niewielką ilością magii, choć mam wrażenie, że to może być raczej science-fantasy. Większość akcji dzieje się jednak w bardzo brudnym i realistycznym średniowieczu. Brak tu egzaltowanych bohaterów, nikt się w cudowny sposób nie uratuje, kto nie jest silny i nie ma władzy - ginie. Ciekawe wątki średniowiecznej medycyny, fundamentalizmu religijnego, spisków i szpiegostwa. Sama intryga jest ciekawie poprowadzona, ale pozostaje kilka nierozwiązanych wątków. Mogłaby powstać część druga.
Bardzo dobrze się czyta. Fantasy z niewielką ilością magii, choć mam wrażenie, że to może być raczej science-fantasy. Większość akcji dzieje się jednak w bardzo brudnym i realistycznym średniowieczu. Brak tu egzaltowanych bohaterów, nikt się w cudowny sposób nie uratuje, kto nie jest silny i nie ma władzy - ginie. Ciekawe wątki średniowiecznej medycyny, fundamentalizmu...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPamiętam, że gdy pierwszy raz zobaczyłam okładkę powieści Imię Boga Michała Dąbrowskiego, to powiedziałam „WOW”. Nie skusiłam się jednak od razu na lekturę powieści, bo jej opis nie wywołał takiego samego efektu jak okładka. Teraz jednak w ramach wyzwania #polskafantastykafajnajest postanowiłam dać szansę książce, którą czyta sprawnie Jacek Dragun.
Nadszedł czas spełnić wolę Boga. Nadszedł czas wypełnić przeznaczenie.
W Aazh, stolicy rozciągającego się na pół kontynentu Cesarstwa, toczy się niebezpieczna gra pomiędzy różnymi siłami władającymi miastem. Cesarz, potężne Kolegium Kościoła, tajemniczy szpiedzy i gildie złodziei prowadzą swoją walkę zarówno w pałacowych korytarzach i okazałych świątyniach, jak i w mrocznych i ciasnych tunelach Podmiasta.
Ethon i Lheiam, młodzi adepci sztuki medycznej, przeprowadzają zakazane badania pod okiem ich mistrza i jego tajemniczych mocodawców. W trakcie swoich eksperymentów napotykają coś, co może wstrząsnąć miastem i całym krajem. Niespodziewanie znajdą się w samym środku niebezpiecznych intryg.
Na dwoje babka… ;)
Przyznaję, że po odsłuchaniu tej powieści miałam „ciężki orzech do zgryzienia”.
Autor, chcąc urozmaicić akcję, nasycił ją tak wieloma zbędnymi detalami, że chociaż ciekawe jest „podróżowanie palcem po mapie”, to jednak przy tym nadmiernym obciążeniu i podkreślaniu obrzydliwości tła, w którym bohaterowie mieszkają, zapomina o najważniejszym. Mianowicie o tym, o co w tej całej intrydze chodzi, kto stoi za rozległym spiskiem i jaki jest cel tego wszystkiego.
Bohaterowie, o których wyglądzie wiemy mniej niż o samym mieście, niestety również nie pomagają. Są jednostronni, płytcy i nieco męczący. Dlatego nie udało mi się nawiązać z nimi więzi i nie czułam sympatii wobec nich, gdy wpadali w tarapaty. Byli po prostu obecni, a gdyby ich w ogóle nie było, to nic by się, według mnie, nie zmieniło.
Pomysłowo w powieści przedstawiono nietolerancję i indoktrynację religijną. Miasto, w którym rozgrywa się akcja, zostało fantastycznie wykreowane, choć czasami pojawił się problem z jedną linią czasową. Udało się skutecznie oddać ducha miasta i jego klimat. Ciemność i duszność doskonale współgrają z wydarzeniami na scenie. A dzieje się wiele, gdyż w imperium toczy się brutalna walka o władzę, w której uczestniczą nie tylko Kościół i Cesarz, ale również szpiedzy i złodzieje. Każdy próbuje zdobyć kawałek tego pełnego nowych możliwości „tortu”.
Patrząc na całe zamieszanie i cudowne plastyczne tło, to mogę napisać, że było całkiem fajnie i pomysłowo. Gdyby tylko fabuła trochę się spinała…
https://unserious.pl/2023/11/imie-boga-michal-dabrowski/
Pamiętam, że gdy pierwszy raz zobaczyłam okładkę powieści Imię Boga Michała Dąbrowskiego, to powiedziałam „WOW”. Nie skusiłam się jednak od razu na lekturę powieści, bo jej opis nie wywołał takiego samego efektu jak okładka. Teraz jednak w ramach wyzwania #polskafantastykafajnajest postanowiłam dać szansę książce, którą czyta sprawnie Jacek Dragun.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNadszedł czas spełnić...
Biorąc pod uwagę że to debiut książka jest niesamowita. Z początku może nie być wiadome kto jest kim, jednak szybko zostaje to wyjaśnione, a lektura wciąga od samego początku. Nie dajcie się zrazić narzekaniem o chaosie. Bohaterowie są ciekawi i aż nie chce mi się wierzyć że to tylko jeden tom, liczę kiedyś na kontynuację.
Biorąc pod uwagę że to debiut książka jest niesamowita. Z początku może nie być wiadome kto jest kim, jednak szybko zostaje to wyjaśnione, a lektura wciąga od samego początku. Nie dajcie się zrazić narzekaniem o chaosie. Bohaterowie są ciekawi i aż nie chce mi się wierzyć że to tylko jeden tom, liczę kiedyś na kontynuację.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie mogłam się oderwać ale to też dlatego, że tematy medyczne, nawet kilka wieków wstecz, są mi bardzo bliskie. Lektura po prostu pokazuje jak ciężko być dobrym lekarzem, dobrym człowiekiem pośród ludzi, którzy nie wierzą w Ciebie i drwią z Twej chęci i dobroci.
Nie mogłam się oderwać ale to też dlatego, że tematy medyczne, nawet kilka wieków wstecz, są mi bardzo bliskie. Lektura po prostu pokazuje jak ciężko być dobrym lekarzem, dobrym człowiekiem pośród ludzi, którzy nie wierzą w Ciebie i drwią z Twej chęci i dobroci.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTrudno uwierzyć, że "Imię Boga" jest debiutancką książka M. Dąbrowskiego. To bardzo dopracowana, łącząca w sobie wiele gatunków literackich, wciągająca powieść. Zaczyna się trochę jak dobry skandynawski kryminał. W zapadłej wiosce na niewidomą staruszkę napada psychopata. Po takim mocnym początku nie da się tej książki porzucić w kąt. Jest tu mnóstwo tajemnic, bogactwo postaci, a każda wyrazistą i intrygująca. Lekarze posługujący się medycyną humoralną, przestępcy, szpiedzy, duchowni gotowi zabić dla władzy i wszyscy ci mieszczanie, dla których kobieta bez czepca i szczelnie okrytego ciała to dziwka. Czytając "Imię boga" zastanawiałam się często czy jednak nie było czegoś wcześniej, jakiejś książki czy opowiadania wprowadzajacego w swiat bohaterów. Chciałam tyle wiedzieć, skąd się wzięli główni bohaterowie, komu służą, przed kim uciekają, kim są Ci źli, co to za dziwne podziemia, itd.. To nie jest powieść, w której podaję się wszystko czytelnikowi na tacy. Każdą informację trzeba wyłowić, czekać cierpliwie aż zrozumie się trochę ten inny świat. A i tak kończysz książkę nie wiedząc wszystego. Nie przeszkadzało mi to wcale. Dzięki temu jeszcze bardziej chcę przeczytać następną część i poznać lepiej głównych bohaterów i świat w którym żyją.
Trudno uwierzyć, że "Imię Boga" jest debiutancką książka M. Dąbrowskiego. To bardzo dopracowana, łącząca w sobie wiele gatunków literackich, wciągająca powieść. Zaczyna się trochę jak dobry skandynawski kryminał. W zapadłej wiosce na niewidomą staruszkę napada psychopata. Po takim mocnym początku nie da się tej książki porzucić w kąt. Jest tu mnóstwo tajemnic, bogactwo...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMiałem ostatnio szczęście do książek z Wydawnictwa Zysk, bo okazuje się, że wydaje ono naprawdę porządną polską fantastykę, a zupełnie nie kojarzyłem go od tej strony. "Imię Boga" jest świetnym przykładem na to, jak powinno się pisać książki!
Gdybym miał ją luźno porównać do innego tytułu, to bez mrugnięcia okiem krzyknął bym, że do "Władcy Pierścieni". Jak dla mnie mega komplement i w pełni trafiony :D Książka Michała Dąbrowskiego nie jest co prawda dziełem "epickim", z jakimś rozmachem niezwykłych wydarzeń i powalającym bestiariusze, ale to co ten człowiek wyczynia z budową świata prosi się o owacje na stojąco. Dawno już nie spotkałem się z tak rozbudowanym i szczegółowo przedstawionym uniwersum. Ile tu drobnych ciekawostek z rozmaitych krain, różnic kulturowych, wierzeń, no majstersztyk! Świat "Imienia Boga" żyje jak mało który a przez to jego bohaterowie są jeszcze bardziej realni.
"Imię Boga" to dość ponura książka, ale bez przesadnego epatowania mrokiem. Cała jej aura jest ciężka, ale przemoc nie leje się tu woda z rozwalonego kranu. Wszystko jest tu wysmakowane i wciągające. Co mogę więcej napisać - czekam na kolejne książki Michała Dąbrowskiego, bo ma szansę być kolejnym wielkim nazwiskiem w polskiej fantastyce, albo w każdym innym gatunku, o ile podejdzie do niego z takim samym zaangażowaniem. Tacy autorzy trafiają się naprawdę rzadko, tak samo jak takie książki jak "Imię Boga" ;)
Z tego też powodu trochę nie rozumiem, skąd wzięły się te niższe oceny, ale domyślam się tylko, że dały je osoby, które szukają prostszych rozrywkowych pozycji, a ona taką nie jest - żeby ją naprawdę docenić trzeba się wczytać u dać się wchłonąć temu światu i wszystkim jego różnicom. Wtedy można będzie się naprawdę dobrze bawić :D
To jeszcze raz zapytam: kiedy kolejne książki, panie Dąbrowski Michale? Bo po tej pierwszej już mogę powiedzieć, że jestem pańskim wiernym fanem! :D
Miałem ostatnio szczęście do książek z Wydawnictwa Zysk, bo okazuje się, że wydaje ono naprawdę porządną polską fantastykę, a zupełnie nie kojarzyłem go od tej strony. "Imię Boga" jest świetnym przykładem na to, jak powinno się pisać książki!
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toGdybym miał ją luźno porównać do innego tytułu, to bez mrugnięcia okiem krzyknął bym, że do "Władcy Pierścieni". Jak dla mnie mega...
Jeśli podoba wam się twórczość Agnieszki Hałas, i chcielibyście więcej dark fantasy po polsku, to „Imię Boga” może być dobrym wyborem. Dąbrowski napisał ciekawą powieść, którą właśnie do dark fantasy bym zaliczyła – i, podobnie jak powieści Hałas, tak i powieść Dąbrowskiego nie epatuje przemocą, nie zalewa opisami tortur ani przemocy seksualnej – bez tego wszystkiego skutecznie buduje świat, który nie nie jest przyjazny dla jego mieszkańców. Ta nieprzyjazność dotyczy też bohaterów, ale autor nie zwala im na głowy nadmiaru nieszczęść, nie każe ich za ich akcje – dotyczy to też żeńskiej bohaterki, która napisana jest dobrze, jako osoba, a nie jako obiekt fantazji i frustracji autora. I oboje bohaterowie są sympatyczni – i Ethon, lekarz, którego podstawową motywacją jest niesienie pomocy i rozwój medycyny, i Lori, trochę najemniczka, trochę detektywka, która z pełną świadomością łamie konwencje obcej dla niej kultury. Może relacja między nimi byłaby nieco lepsza, gdyby pozostała przyjacielską, bo romantyczno-seksualnej chemii między nimi nie widzę, ale i tak jest to relacja dwójki ludzi, którzy się nawzajem szanują i którzy ze sobą rozmawiają (na tyle, na ile pozwala im tempo fabuły).
Jest intryga kryminalna i jest worldbuilding… Ten ostatni mógłby być bardziej rozwinięty, bo jest potencjał. Ot, kwestia tytułowego Imienia Boga, która ma znaczenie w finale, ale mam niedosyt. Są elementy takie, jak to, że autor pamięta, że w fantasylandzie mogą żyć ludzie o kolorze skóry innym niż biała (Lori jest ciemnoskóra!), że różne kultury mogą mieć różną obyczajowość. Są cudowne smaczki językowe, jak Lori szukająca właściwych słów, jak wzmianka o języku o odmiennym pojmowaniu „ja” i własności… Chciałabym takich rzeczy więcej, nie powiem. Ale nie narzekam. Są też rzeczy społeczne… No powiedzmy że wątek religijny jest bardzo na czasie i o ile widziałam wiele światów fantasy (powieściowych i nie tylko), w których fantastyczny monoteizm jawnie wzorowany na (mniej lub bardziej opresyjnym) chrześcijaństwie odgrywał wielką rolę, o tyle jakoś nie spodziewam się, żeby motyw duchowieństwa walczącego o przejęcie władzy i używanie religii to prowokowania zamieszek (a właściwie: masakry) ujął w ten sposób ktoś z kultury mniej przesyconej katolicyzmem niż Polska. Tego jest trochę za mało, by pokusić się o stwierdzenie, że autor napisał komentarz społeczny, a jednak, świadomie lub nie, pewne bardzo polsko-katolickie rzeczy przesiąkły, w sposób który mi się podoba, który wywołał dreszcz.
To jest fajna książka. To nie jest chyba rzecz, którą chcę w tym roku nominować do Zajdla i chciałabym na pewno więcej worldbuildingu w wykonaniu autora, ale to się dobrze czytało.
Jeśli podoba wam się twórczość Agnieszki Hałas, i chcielibyście więcej dark fantasy po polsku, to „Imię Boga” może być dobrym wyborem. Dąbrowski napisał ciekawą powieść, którą właśnie do dark fantasy bym zaliczyła – i, podobnie jak powieści Hałas, tak i powieść Dąbrowskiego nie epatuje przemocą, nie zalewa opisami tortur ani przemocy seksualnej – bez tego wszystkiego...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCiężko przejść obojętnie obok tak cudownej okładki, opis był również zachęcający więc zdecydowałam się na zakup ...... i szczerze? żałuję, niestety totalne rozczarowanie. Mimo tego iż język autora jest bardzo dobry i plastyczny fabularnie kompletnie leży, nie umiem się do tej pory połapać o co może chodzić i tak jak jedna z bohaterek zastanawiam się kto za tym wszystkim może stać bo nie mam nawet zarysu. Akcja jest tak przekombinowana że aż boli, do bohaterów jakoś nie potrafiłam się przekonać może nieco do Lori, i ten wiecznie podkreślany bród, smród, zgnilizna, rzygowiny i inne fekalia na każdym kroku tfuuuu, za dużo tego po prostu. Potrafię zrozumieć że tło ma być przesiąknięte całym możliwym obrzydlistwem ale nie musi aż tak kuć w oczy niemal na każdej stronie. Chciałabym czuć się zaintrygowana i chcieć poznać rozwikłanie nieziemskiego spisku ale tak pogmatwanej fabularnie powieści dawno nie czytałam i dwa razy zastanowię się się nad tym czy dać szansę kontynuacji.
Ciężko przejść obojętnie obok tak cudownej okładki, opis był również zachęcający więc zdecydowałam się na zakup ...... i szczerze? żałuję, niestety totalne rozczarowanie. Mimo tego iż język autora jest bardzo dobry i plastyczny fabularnie kompletnie leży, nie umiem się do tej pory połapać o co może chodzić i tak jak jedna z bohaterek zastanawiam się kto za tym wszystkim...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZastanawiałam się, co mam o tej książce napisać. Niezbyt często zdarza mi się, żeby nie znaleźć słów, mieć kompletną pustkę w głowie. Zadawałam sobie pytanie, czy ja na pewno czytałam tę samą książkę, co osoby, które wychwalały ją pod niebiosa, dając najwyższą ilość punktów? Ja nie znalazłam w niej nic, zupełnie nic. Przeczytałam do końca tylko dlatego, że zobowiązałam się do tego otrzymując książkę z Klubu Recenzenta. Gdybym miała Wam teraz powiedzieć o czym traktuje ta książka, to nawet z tym miałabym problem. Nie wiem… po prostu nic z jej treści do mnie nie trafiło, nic nie zostało zakodowane, wszystko natomiast zostało zapomniane z chwilą przeczytania ostatniego zdania. Poczułam jedynie ulgę, że to już koniec, że nie muszę się dłużej męczyć, i że nie wydałam na nią swoich ciężko zarobionych pieniędzy.
Jak już wspomniałam, nic z treści nie zostało w mojej głowie. Wrzucę Wam więc opis wydawnictwa:
„Nadszedł czas spełnić wolę Boga. Nadszedł czas wypełnić przeznaczenie.
W Aazh, stolicy rozciągającego się na pół kontynentu Cesarstwa, toczy się niebezpieczna gra pomiędzy różnymi siłami władającymi miastem. Cesarz, potężne Kolegium Kościoła, tajemniczy szpiedzy i gildie złodziei prowadzą swoją walkę zarówno w pałacowych korytarzach i okazałych świątyniach, jak i w mrocznych i ciasnych tunelach Podmiasta.
Ethon i Lheiam, młodzi adepci sztuki medycznej, przeprowadzają zakazane badania pod okiem ich mistrza i jego tajemniczych mocodawców. W trakcie swoich eksperymentów napotykają coś, co może wstrząsnąć miastem i całym krajem. Niespodziewanie znajdą się w samym środku niebezpiecznych intryg.”
Bohaterowie tak płascy i płytcy, że nie ma szansy do któregokolwiek się przywiązać czy polubić. Dialogi, konwersacje przez większość czasu zupełnie niezrozumiałe, jakby wyrwane z kontekstu. Do tego dziwna maniera autora do niedokańczania wypowiedzi bohaterów. Zdania kończą się wielokropkami, urwane w połowie, tak jakby sam autor nie miał pojęcia, co jego bohater chciał powiedzieć. Jeśli Pan Michał tego nie wiedział, to jak na Boga czytelnik ma się domyśleć?! A dodać należy, że książka liczy sobie około 700 stron, dużo czasu na kompletne znudzenie i zniechęcenie czytelnika. Trudno powiedzieć, w jakich czasach dzieje się akcja, Częste przeskoki w czasie powodują chaos w głowie, ilość dziwnych bohaterów nie ułatwia lektury, często trzeba się zastanowić kim dana osoba jest, czy była już wcześniej wspomniana? A może znowu wzięła się znikąd, bo akurat autor miał taką fantazję?
Ktoś w swojej opinii o tej książce napisał, że odnalazłaby się świetnie jako komiks. Zgadzam się z tym w stu procentach. W takiej formie byłaby znakomita.
Nie zdarza mi się zbyt często skrytykować książkę od początku do końca, nie znajdując nawet maleńkiego plusa. W tym przypadku niestety nie znajduję żadnego pozytywu, choć wiem, że jakieś muszę być, skoro jest tylu zachwyconych czytelników. Wygląda więc na to, że ja po prostu guzik wiem o książkach 😊 Nie staram się zresztą odgrywać roli guru książkowego, ja po prostu wiem, co podoba się MNIE. A „Imię Boga” MNIE się nie podoba. O tym czy spodoba się Wam musicie przekonać się sami.
Książkę otrzymałam z Klubu Recenzenta serwisu nakanapie.pl
Zastanawiałam się, co mam o tej książce napisać. Niezbyt często zdarza mi się, żeby nie znaleźć słów, mieć kompletną pustkę w głowie. Zadawałam sobie pytanie, czy ja na pewno czytałam tę samą książkę, co osoby, które wychwalały ją pod niebiosa, dając najwyższą ilość punktów? Ja nie znalazłam w niej nic, zupełnie nic. Przeczytałam do końca tylko dlatego, że zobowiązałam się...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZ początku zapowiadało się całkiem nieźle, jednak im dalej tym bardziej męcząca stała się ta historia. Do mnie kompletnie nie przemawia.
Z początku zapowiadało się całkiem nieźle, jednak im dalej tym bardziej męcząca stała się ta historia. Do mnie kompletnie nie przemawia.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDlaczego? To pytanie z pozoru banalne, bywają jednak momenty, w których nie wiadomo jak na nie odpowiedzieć. Nie liczy się w jakim czasie żyjesz, co robisz i kim jesteś. Dlaczego? – jedno słowo, które rozpocznie szereg zdarzeń w książce Imię Boga od Michała Dąbrowskiego!
Link do pełnej recenzji: http://wielokropek.com/2020/04/imie-boga-recenzja/
Link do bloga: https://wielokropek.com/
Link do instagrama: https://www.instagram.com/wielo_kropek/
Link do facebooka: https://www.facebook.com/wkropek/
Dlaczego? To pytanie z pozoru banalne, bywają jednak momenty, w których nie wiadomo jak na nie odpowiedzieć. Nie liczy się w jakim czasie żyjesz, co robisz i kim jesteś. Dlaczego? – jedno słowo, które rozpocznie szereg zdarzeń w książce Imię Boga od Michała Dąbrowskiego!
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toLink do pełnej recenzji: http://wielokropek.com/2020/04/imie-boga-recenzja/
Link do bloga:...
Mam mieszane uczucia co do tej książki. Dobrze mi się ją czytało, jednak do czasu, kiedy to się zgubiłem i nie miałem pojęcia co się właśnie dzieje. Autor trochę zagmatwał tutaj i zmarnował potencjał.
Mam mieszane uczucia co do tej książki. Dobrze mi się ją czytało, jednak do czasu, kiedy to się zgubiłem i nie miałem pojęcia co się właśnie dzieje. Autor trochę zagmatwał tutaj i zmarnował potencjał.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPomysł na fabułę jest interesujący. Aczkolwiek - mam problem z książkami tego typu. Należało by je czytać dwa razy - mniej więcej do 1/3 książki czytelnik nie ma pojęcia co się dzieje, kim są bohaterowie, o czym rozmawiają (zwłaszcza ten aspekt jest problemem). Większość konwersacji mi wpadła jednym uchem, a wypadła drugim, bo kompletnie brak im kontekstu. Wydaje mi się, że autor trochę za bardzo wszystko skomplikował i szalenie łatwo jest się pogubić albo po prostu nie odczytać intencji i czegoś nie zrozumieć.
Po skończeniu pierwszego tomu tak naprawdę nie wiadomo praktycznie nic. Autor zostawił nas z pewnym zarysem, z którego póki co czytelnik niewiele może sobie złożyć w całość. Podejrzewać można wszystko – od boga, po kosmitów albo maszyny stworzone ręką człowieka. Co, podsumowując, nie dało mi żadnej satysfakcji z czytania, bo zostałam z toną pytań i odpowiedzi na horyzoncie brak.
Bohaterowie są. Nie przywiązałam się do nich za specjalnie. Nie są źle skonstruowani, ale chyba zbyt płytcy, żeby dbać o ich los.
Aspekt, który mi się podobał, to pokazanie, co fanatyzm religijny robi z ludźmi i jak wypełnianie rzekomych rozkazów boga, prowadzi do zamętu, okrucieństwa i upadku. A spełnianie woli jest tylko pretekstem do posiadania władzy.
A, no i okładka jest absolutnie przepiękna.
Pomysł na fabułę jest interesujący. Aczkolwiek - mam problem z książkami tego typu. Należało by je czytać dwa razy - mniej więcej do 1/3 książki czytelnik nie ma pojęcia co się dzieje, kim są bohaterowie, o czym rozmawiają (zwłaszcza ten aspekt jest problemem). Większość konwersacji mi wpadła jednym uchem, a wypadła drugim, bo kompletnie brak im kontekstu. Wydaje mi się, że...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„Imię Boga” Michała Dąbrowskiego, czyli debiut jak cię mogę!
„Dwóch mężczyzn siedziało na moście, rozciągniętym nad przepaścią wypełnionym pulsującym ogniem, pijąc wino i karmiąc latającego kota macą. Obok nich przebiegła ciemnoskóra dziewczyna; ktoś ją ścigał, postać w czarnym płaszczu z mieczem utkanym ze słów w dłoni. Wbiegli do świątyni z tysiącem strzaskanych kolumn, do komnaty, w której z sufitu zwisał olbrzymi gad ze skrzydłami. Pomieszczenia pełnego książek, które otwierały się, jedna po drugiej, a na stronice z białych kotar bryzgała krew, szumiąc jak rwąca rzeka. Był znów z nimi, z tymi dwoma, wokół nich rój milionów much, które nuciły jakąś piosenkę. […] Chłopiec kulony w kącie, jego oczy roziskrzone błękitnym płomieniem, ciemnoskóra dziewczyna klęcząca nad nim z wyrazem troski i przerażenia na twarzy. Jeden z mężczyzn pochylony nad pulpitem przy pełgającym świetle świecy, przyglądający się rozszerzonymi źrenicami czemuś w szklanym słoju, czemuś, co wyglądało jak olbrzymi sum pożerający młodą dziewczynę”.
No dobrze, wystarczy! Przecież nie mogę opowiedzieć całej fabuły „Imienia Boga”, bo byłby to straszliwy spoiler! Nie żartuję. Wizja, którą czytelnik poznaje w otwarciu powieści Dąbrowskiego, w Prologu, jest staranie rozpisanym, acz na tym etapie niełatwym do zrozumienia scenopisem książki.
Muszę przyznać, że kiedy skończyłam czytać, wróciłam do początku i raz jeszcze, z prawdziwą przyjemnością przeczytałam Prolog, układając sobie powieść Dąbrowskiego w głowie
Bo nie jest to prościutka książczyna
Po pierwsze - to ponad 11 godzin czytania. Duża rzecz, rozbudowana. Po drugie - akcja jest skomplikowana i wielowątkowa. Intrygi się przeplatają, bohaterowie pojawiają się i znikają. Nie da się „łyknąć” „Imienia Boga” ot tak, na szybciocha. Za dużo się traci. Po trzecie - wchodzimy nowy świat, wykreowany w głowie autora i musimy go poznać. Polityka, religia i zwyczaje, fauna i flora, historia - zanurzamy się w starannie nakreślona obcość i z każdą stroną czynimy ten świat naszym.
Brzmię, jakby mi się podobało? Bo podobało się, to prawda i chętnie sięgnę po kolejne części.
A o czym to jest? O władzy. W stolicy Cesarstwa, Aazh, toczy się walka brytanów pod dywanem. Chwiejna równowaga Kościoła i Cesarstwa kruszy się, a jej fundamenty są podmywane przez siły, których nie widać, których nie widzimy. Niepokoje związane z przekazaniem władzy religijnej mają potężne reperkusje, a w środku polityczno-religijnego tornada znajduje się grupa szpiegów, chora dziewczyna i dwójka młodych lekarzy. W zasadzie to jeden lekarz, ale więcej nie powiem, co to byłby spoiler. Lekarze są o krok od odkrycia czegoś, co odkryte być nie powinno, bo nie zgadza się z tym, co głosi kościół.
Poznajemy i wysokie kręgi władzy i podbrzusze miasta, a raczej jego podziemia.
Docieramy do miejsca, w którym wiemy, dlaczego ludzie tak podobni do nas mieszkają w miejscu tak niepodobnym do Ziemi.
Jest trochę twarzoobijania, jest wątek miłosny, jest trochę mistycyzmu.
Dąbrowski bardzo konsekwentnie rysuje świat przedstawiony. Z detalami. Widać, że przemyślał wszystko, nic nie wisi narracyjnie, wszystko się spina. Muszę przyznać, że świat przedstawiony powieści jest ciekawszy niż jej bohaterowie. I - co dziwne - nie jest to wskazanie czegoś, co w książce mi się nie podoba, nie. To najnormalniej w świecie komplement dla kreacji rzeczywistości w powieści.
Wszyscy w Aazh zdają się walczyć ze wszystkimi o władzę. Każdy chce mieć tyle, ile zdoła wyrwać. Manipulacja, przemoc, fanatyzm religijny, ludzie przestawiani jak pionki na szachownicy dziejów. Przyjaciele, wrogowie, sojusznicy, rodzina? Pojęcia stają się płynne, gdy stawka jest wysoka. Co się dzieje, gdy doda się do tego miksu młodych idealistów, którzy chcą pomagać i ratować życie?
Nie powiem. „Imię Boga” Michała Dąbrowskiego najlepiej odpowie na to pytanie. To kawał dobrej fantastyki. Warto po nią sięgnąć.
Więcej na www.veryurbanfantasy.pl
"Książkę otrzymałam z Klubu Recenzenta serwisu nakanapie.pl"
„Imię Boga” Michała Dąbrowskiego, czyli debiut jak cię mogę!
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„Dwóch mężczyzn siedziało na moście, rozciągniętym nad przepaścią wypełnionym pulsującym ogniem, pijąc wino i karmiąc latającego kota macą. Obok nich przebiegła ciemnoskóra dziewczyna; ktoś ją ścigał, postać w czarnym płaszczu z mieczem utkanym ze słów w dłoni. Wbiegli do świątyni z tysiącem strzaskanych kolumn,...
Akcja: bomba
Bohaterowie: woooow!
Książka: więcej takich!
Akcja: bomba
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBohaterowie: woooow!
Książka: więcej takich!
Rewelacyjne otwarcie cyklu. Bo że to cykl, nie mam wątpliwości: zbyt wiele informacji o konstrukcji/historii/ontologii powieściowego świata pozostaje nieujawnionych. Autor wie o wiele więcej, niż mówi, a to, co przekazuje, skutecznie pobudza czytelniczą ciekawość. Informacje są spójne i widać, że przemyślane - każdy kawałek układanki gładko wpasowuje się na miejsce, choć czytelnik cały czas ma świadomość, że dopasowuje fragmenty, a na złożenie całości musi poczekać.
Postaci wiarygodne pod względem psychologicznym, akcja wartka, dobre dialogi, żaden przemądrzały narrator nie narzuca się z objaśnieniami spraw, których objaśniać nie trzeba.
Z niecierpliwością czekam na kontynuację.
Rewelacyjne otwarcie cyklu. Bo że to cykl, nie mam wątpliwości: zbyt wiele informacji o konstrukcji/historii/ontologii powieściowego świata pozostaje nieujawnionych. Autor wie o wiele więcej, niż mówi, a to, co przekazuje, skutecznie pobudza czytelniczą ciekawość. Informacje są spójne i widać, że przemyślane - każdy kawałek układanki gładko wpasowuje się na miejsce, choć...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAazh to miejsce jedyne w swoim rodzaju, rozciągające się na pół kontynentu Cesarstwa. To właśnie tam - w miejscu wypełnionym żołnierzami, lekarzami i kapłanami - rozgrywa się gra między siłami władającymi miasta. Ethon i Lheiam, młodzi adepti sztuki medycznej, nawet nie mają pojęcia jak niebezpieczną grę rozpoczęli, gdy niespodziewanie znajdują się w samym środku niebezpiecznych intryg.
Ulalala... ależ odczuwam problem przy pisaniu tej recenzji, jak to zawsze mam w zwyczaju, kiedy z jednej strony uważam książkę za ciekawą i oryginalną, a z drugiej uważam, że posiada liczne problemy natury czysto technicznej. Bo widzicie - Imię Boga jest oryginalne, ale niewciągające; posiada licznych, oryginalnych bohaterów, którzy niestety nie interesują zbytnio czytelnika; akcja opleciona została pasmem tajemnic, intryg i niebezpieczeństw, ale niestety została przedstawiona w taki sposób, że czytelnika to w ogóle nie interesuje... albo po prostu mnie nie zainteresowało, bo ileż to stron/czasu można dać na kredyt zaufania.
Imię Boga to gruba powieść licząca prawie 700 stron, zatem już na starcie czytelnik powinien wiedzieć, że autor pozwala sobie na dłuższy wstęp, niż w przypadku krótszych powieści (co jest logiczne). Powieść podzielona została na dwie części i - co ważne - zakończona słowami "koniec części drugiej". Także, drogi czytelnik, przygotuj wygodne buty, bo czeka cię długa podróż...
W tej historii osadzonej w pseudo-starożytnym (?) świecie dzieje się dużo i to bardzo dużo. Co warte podkreślenia świat przedstawiony ma idealne podłoże do stworzenia uniwersum. Autor zadbał tutaj o wszystko: o reguły rządzące tym światem, o zawody, o charakterystyczne przyśpiewki, o modlitwy itp itd. Problem polega tylko na tym, że niestety informacji jest tutaj co niemiara, przez co łatwo jest w się w nich pogubić. Osobiście trudno było mi się odnaleźć w fabule. Przeskoki wydarzeń niestety są dość chaotyczne, a przejścia między poszczególnymi wydarzeniami były częste, a przy tym mało płynne. Zanim czytelnik odnajdzie się w świecie przedstawionym mija dużooo stron, a i mimo to nierzadko potrafi się zgubić. To niestety irytuje i zniechęca. Odniosłam wrażenie, że autor chciał "aż za bardzo", przez co zapomniał o równowadze w przekazywaniu informacji.
A co się dzieje, gdy nie potrafimy wejść w świat przedstawiony w 100%? Ano nie interesują nas bohaterowie. Tutaj musze napomknięć, że bardzo chciałam zrozumieć te postacie i ich zachowania, starałam się nawet ich polubić, pomimo lekko komiskowego przedstawienia (szczególnie myślę tutaj o Lori). Niestety zanim zrozumiałam, kto jest tutaj kim, minęły strony, a przez to i ja poczułam się zniechęcona. Generalnie od samego początku miałam wrażenie, że ta powieść powinna zostać wydana w postaci komiksu - i to na korzyść tej historii.
Za co należą się brawo, to za język! Mimo że konstruowanie świata powieści lekko kulało, tak nie była to wina stylu autora, lecz po prostu błędu tworzenia książki. Język Michała Dąbrowskiego jest zrozumiały, bogaty w różne przenośnie (a nawet we własny język!). Przez tę książkę można by płynąć, gdyby tylko na tyle nas zainteresowała.
A może nie wiem? Może to mnie się nie spodobało wystarczająco Imię Boga, bo liczyłam... na coś więcej? Może przez moje początkowe skojarzenie z Grą o Tron liczyłam na zachwyt a dostałam tylko przeciętną historią? Nie powiem, żebym się szczególnie męczyła podczas lektury (mimo że zdarzyły mi się ze znużenia przeskoki w stronach), ale po jej zakończeniu nie poczułam kompletnie nic. Ale to ja! Może ktos inny, z innym nastawieniem, odkryje w Imieniu Boga coś lepszego? W związku z tym powiem - czytajcie, a znajdziecie!
Aazh to miejsce jedyne w swoim rodzaju, rozciągające się na pół kontynentu Cesarstwa. To właśnie tam - w miejscu wypełnionym żołnierzami, lekarzami i kapłanami - rozgrywa się gra między siłami władającymi miasta. Ethon i Lheiam, młodzi adepti sztuki medycznej, nawet nie mają pojęcia jak niebezpieczną grę rozpoczęli, gdy niespodziewanie znajdują się w samym środku...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZła nie była ale zachwycać się nie ma czym. Plus należy się za pokazanie wsteczniactwa i nietolerancji, których przyczyną jest religia.
Zła nie była ale zachwycać się nie ma czym. Plus należy się za pokazanie wsteczniactwa i nietolerancji, których przyczyną jest religia.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZainteresowanych zapraszam do oficjalnej recenzji.
Zainteresowanych zapraszam do oficjalnej recenzji.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOd długiego już czasu bez uprzedzeń sięgam po debiuty, niezależnie od gatunku. Uważam, że nawet Tolkien, Sapkowski czy King byli kiedyś debiutantami, więc każdemu trzeba dać szansę. Biorą wtedy też poprawkę na to, że to pierwsza książka, a jej autor nie ma jeszcze doświadczenia wypracowanego ilością napisanych książek.
Dlatego też, gdy zobaczyłam w dziale fantastyka w księgarni internetowej „Imię Boga” Michała Dąbrowskiego, przeczytałam opis fabuły, a dodatkowo mignęły mi przed oczami pozytywne opinie, nie wahałam się przed zakupem.
Akcja powieści rozgrywa się w mieście Aazh, stolicy Cesarstwa, a je głównym bohaterem jest młody lekarz Ethon. Nie minie dużo czasu, a dołączy do niego jako główna postać kobieca Lori.
Krok po kroku autor wciąga czytelnika w wykreowany przez siebie świat i zawiłą intrygę, w które udział biorą: sam Cesarz, dzierżące ogromną władzę Kolegium Kościoła, gildie złodziei i całkowicie niechcący nasz bohater Ethon. Jeśli do tego dołączą się szpiedzy, zrobi się naprawdę ciekawie.
Jeśli sądzicie, że od pierwszych rozdziałów dowiecie się co, kto i dlaczego, to jesteście w ogromnym błędzie. W tej powieści poszczególne puzzle tej układanki wpadają na swoje miejsce się powoli, odkrywamy je razem z bohaterami, jesteśmy tak jak oni zaskakiwani kolejnymi wydarzeniami i odkryciami, które z upływem czasu zaczyna się układać w przerażający obraz czynów, do których niektórzy nie zawahają się posunąć w imię realizacji swoich celów.
Fabuła jest bardzo spójna i fascynująca. Płyniemy przez nią wartkim strumieniem, zanurzamy się w nią i ani przez chwilę nie mamy ochoty wyjść na brzeg i odsapnąć. Pomimo sporej objętości, książkę czyta się płynnie, a to dzięki plastycznemu i obrazowemu językowi i bardzo dobremu stylowi. Na każdej stronie czuć klimat Aazh, jego mroczne tajemnice i złudny blask. Czytając ma się wrażenie, że już się wszystko wie, że się odgadło zamiary bohaterów i rozwikłało tajemnice, a już na kolejnych stronach okazuje się, że autor znów zagrał mi na nosie i w rzeczywistości jest inaczej niż sądziłam.
Jeśli chodzi o kreację bohaterów, to nisko się Michałowi Dąbrowskiemu kłaniam. Niezależnie czy to postać grająca główne skrzypce, czy drugoplanowa, każda jest ukazana wiarygodnie, to bohaterowie z krwi i kości, wyraziści, niejednoznaczni, nieszablonowi. Nie da się ich jednoznacznie określić jako „ci są w 100% pozytywni, a ci to zło wcielone”. To znaczy oczywiście, że jest tu podział na tych dobrych i złych. Ale nawet bohaterowie pozytywni nie są kryształowi. Autor świetnie poradził sobie z kreacją zarówno postaci męskich jak i kobiecych. To dla mnie kolejny plus i pokaz umiejętności autora i jestem pozytywnie zaskoczona.
Nie należę do fanów książek opartych tylko na intrygach i trochę obawiałam się, że tu będzie ich nadmiar, ale nic bardziej mylnego. Mamy tu spiski, intrygi właśnie, tajemnice w którą wplątane jest więcej frakcji niż się człowiekowi wydawało, jest też nienachalny i subtelny wątek miłosny, sporo elementów przygodowych i szczypta magii. Ta ostatnia pod koniec powieści zacznie odgrywać zdecydowanie ważną rolę.
Wszystko to jest zmieszane ze sobą w bardzo dobrze dobranych proporcjach, więc nie mam absolutnie żadnych zastrzeżeń i chcę więcej.
Czy „Imię Boga” ma jakieś wady? Wg mnie jedną – za szybko się kończy, a kontynuacji jeszcze nie ma.
Dałam się wciągnąć w świat stworzony przez autora i to była świetna przygoda. Powieść jest debiutem, ale gdybym o tym nie wiedziała, to byłabym pewna, że to książka autora ze sporym dorobkiem. Gdyby każdy debiut był taki, to świat czytelniczy byłby idealny.
A na koniec tylko dodam, że w powieści są piękne mapki.
Polecam.
Moje Czytanie, czyli czytelniczy miszmasz
Od długiego już czasu bez uprzedzeń sięgam po debiuty, niezależnie od gatunku. Uważam, że nawet Tolkien, Sapkowski czy King byli kiedyś debiutantami, więc każdemu trzeba dać szansę. Biorą wtedy też poprawkę na to, że to pierwsza książka, a jej autor nie ma jeszcze doświadczenia wypracowanego ilością napisanych książek.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDlatego też, gdy zobaczyłam w dziale fantastyka w...
"IMIĘ BOGA" MICHAŁ DĄBROWSKI
WOW, ależ to była PETARDA !
Rewelacyjny debiut naszego polskiego autora.
Powieść fantasy, science fiction na wysokim poziomie.Niebanalny pomysł, mega ciekawa fabuła, oryginalny styl i zrozumiały język. Świetne dialogi.
Wszystko jest tutaj bardzo przemyślane, a bohaterowie tacy z krwi i kości :)
Mroczny świat pełen intryg, gdzie dzieją się rzeczy złe i niedopuszczalne.
Niezwykle plastycznie ukazane zostały ulice miasta Aazh i zwyczajna codzienność tocząca się na nich.
Zaskakujące zakończenie, które było dla mnie zupełnie nieprzewidywalne. Uwielbiam takie książki.
Oto mamy miasto białego marmuru, miasto Aazh.
To właśnie tutaj dzieje się wszystko. Od wielu wielu lat rozgrywa się odwieczna walka o władzę.
Mamy Kolegium Kościoła, Cesarza, Radę Miejska i Senat. Mamy też miasto pełne szpiegów i złodziei, którzy chętnie i dobrze pracują dla kogoś kto dobrze zapłaci.
Są też dwaj adepci sztuki medycznej, którzy prowadzą w ukryciu zakazane badania. Kieruje nimi mistrz nad, którym stoi ktoś znacznie ważniejszy i tajemniczy.
Dla kogo pracują Ethon i Lheiam ? i co chcą odkryć ?
Wiadomo, że to co odkryją będzie bardzo niebezpieczne i nie powinno wyjść na światło dzienne. To może zmienić wszystko.
Przyznam,że te 688 stron wciągnęło, a właściwie wchłonęło mnie w swój świat z tak wielką siła, że nie odłożyłam książki, póki nie przeczytałam jej do końca. Tak, czytałam ciągiem kilka godzin, aż zobaczyłam ostatnią kropkę. Wiem, że będzie kolejna część za którą już czekam.
Wiele płaszczyzn i wiele wątków, wszystko jest ważne i stanowi intrygującą całość opowieści.
Nie mogę tego nie napisać - GENIALNA OKŁADKA, a właściwie to co na niej jest :) plus mapki :)
Idealna książka na intrygujący i mroczny wieczór (a może i noc) z dobrą książką.
Piękny cytat :
"Wszystko zaczyna się od jednej zmiany w tym, co niezmienne ..."
"IMIĘ BOGA" MICHAŁ DĄBROWSKI
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWOW, ależ to była PETARDA !
Rewelacyjny debiut naszego polskiego autora.
Powieść fantasy, science fiction na wysokim poziomie.Niebanalny pomysł, mega ciekawa fabuła, oryginalny styl i zrozumiały język. Świetne dialogi.
Wszystko jest tutaj bardzo przemyślane, a bohaterowie tacy z krwi i kości :)
Mroczny świat pełen intryg, gdzie dzieją się...
Źródło: http://www.jejspojrzeniem.com.pl/2020/04/normal-0-21-false-false-false-pl-x-none.html
Uwielbiam naszą rodzimą literaturę, ogólnie mam wrażenie, że jesteśmy narodem marud, które często żyją jak powiedzenie przykazało: Cudze chwalicie, swojego nie znacie. Michał Dąbrowski już wiem, że trafi na półkę tych których lubię czytać, śledzić ich losy wydawnicze. Niewiele starszy ode mnie pisarz, urodzony w Bagdadzie, zawładną moją wyobraźnią oraz książkowym sercem dzięki pozycji zatytułowanej Imię Boga.
Moment w którym książka trafiła w moje ręce, przekonał mnie, że to będzie piękna podróż, w którą będę chciała często się przenosić. Wyrazista okładka ( krwista czerwień włosów) oraz przepięknie wyrysowana po jej wewnętrznej stronie, mapa miasta Aazh, w którym przyjdzie nam żyć w najbliższym czasie, były niczym dźwięki słodkiej muzyki dla moich zmysłów czytelniczych.
Zapraszam Was na przygodę wraz z Michałem Dąbrowskim. Książka swoją premierę miała 24 marca br, więc jest naprawdę jeszcze cieplutka, a ja ogromnie się cieszę, że znów ktoś utrafił w mój gust. Autor stworzył świat, oparty o bogatość opisów, jego różnorodność, wielobarwność. Aazh, stolica Cesarstwa jest pełna ludzi, głośna, w zakamarkach której prowadzone są szemrane interesy, a na ulicach kaznodzieje próbują nawrócić ludność, aby Ci uwierzyli w jedynego Boga. Gwar wśród handlarzy, przebija oferty, która lepsza, a my przenosimy się do karczmy, gdzie poznajemy naszych bohaterów: Ethona i Lheiama. Mężczyźni pochłonięci życiem codziennym, starają się znaleźć odpowiedź na chorobę, zwaną krwawnicą, gdy jednemu z nich wydaje się, że trafił na trop w mieście robi się niebezpiecznie, na skutek przyjazdu szpiegów z Tireanu. Kiedy na jeden metr kwadratowy przypada o wiele za dużo osób, które pragną czegoś dla siebie – uwierzcie mi, że może zrobić się zbyt tłoczno, żeby powiedzieć niebezpiecznie. Wydarzenia, które występują kolejno po sobie, wyrastając niczym grzyby po deszczu, pociągają za sobą konsekwencje, które musicie poznać osobiście.
Książkę czytamy perspektywy wielu osób, dzięki czemu możemy bardziej wejść w ich wnętrze, poznać bliżej, zrozumieć ich prywatne życie w otaczającym ich świecie. Lekkie pióro, lekko przenosi nas przez prawie 700 stron, na których każdy dąży do osiągnięcia swojego celu. Czy warto sięgnąć po debiut Michała Dąbrowskiego? Jeżeli jesteście fanami gier typu Wiedźmin bądź Assassin's Creed, to klimat oraz bogatość opisów, która pobudzi Waszą wyobraźnię zapewne tutaj zakiełkuję. Nie powiem, że to książka dla wszystkich, gdyż nie każdy lubi tego typu klimaty, chociaż uważam, że żal przejść ciszy obok lektury, nie zwracając na nią totalnie uwagi.
Źródło: http://www.jejspojrzeniem.com.pl/2020/04/normal-0-21-false-false-false-pl-x-none.html
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toUwielbiam naszą rodzimą literaturę, ogólnie mam wrażenie, że jesteśmy narodem marud, które często żyją jak powiedzenie przykazało: Cudze chwalicie, swojego nie znacie. Michał Dąbrowski już wiem, że trafi na półkę tych których lubię czytać, śledzić ich losy wydawnicze. Niewiele...
Książka, która przyciągnęła mnie swoja okładką, a przekonała swoją historią. Świetny debiut.
Dostałam mroczny świat, który prosi się o ratunek. Wciągającą historię, która chciałam jak najszybciej poznać.
Jedyny minus to bohaterowie, którzy byli tacy nijacy, a szkoda. Jednak historia się pięknie broni.
Czekam na dalsze losy z niecierpliwością. Polecam ;)
Książka, która przyciągnęła mnie swoja okładką, a przekonała swoją historią. Świetny debiut.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDostałam mroczny świat, który prosi się o ratunek. Wciągającą historię, która chciałam jak najszybciej poznać.
Jedyny minus to bohaterowie, którzy byli tacy nijacy, a szkoda. Jednak historia się pięknie broni.
Czekam na dalsze losy z niecierpliwością. Polecam ;)
Pełna recenzja znajduje się tu: https://glodnawyobraznia.blogspot.com/2020/04/niepoznawalna-tajemnica-imie-boga.html
"Imię Boga" czyli warty zainteresowania debiut fantasy Michała Dąbrowskiego charakteryzuje się porywającą, przygodową fabułą, prowadzącą w kierunku najgłębiej skrywanych, mistycznych tajemnic świata, które odkrywamy wraz z grupą łebskich, dających się lubić bohaterów. Z pewnością przypadnie do gustu wszystkim miłośnikom George'a R.R. Martina i Aleksandra Dumasa, a ja zapisuję ją sobie w pamięci jako kandydata do mojego osobistego tytułu debiutu roku. Miłego czytania!
Pełna recenzja znajduje się tu: https://glodnawyobraznia.blogspot.com/2020/04/niepoznawalna-tajemnica-imie-boga.html
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Imię Boga" czyli warty zainteresowania debiut fantasy Michała Dąbrowskiego charakteryzuje się porywającą, przygodową fabułą, prowadzącą w kierunku najgłębiej skrywanych, mistycznych tajemnic świata, które odkrywamy wraz z grupą łebskich, dających się lubić...
"Imię boga" to debiut powieściowy Michała Dąbrowskiego, w który trudno uwierzyć, biorąc pod uwagę rzemiosło, którym posługuje się autor. To wyjątkowo dojrzała i dobra proza. Wszystko wydaje się w niej dopracowane w każdym szczególe. Pierwszorzędne dialogi i opisy świata, w który wkraczamy. Fabuła toczy się ustalonym przez autora rytmem. Nie zwalnia i nie przyspiesza. Czytelnika nie dopadnie więc ani pełna suspensu akcja, ani nuda. Dużo w niej konsekwencji i przemyślanych działań. Również bohaterowie skrojeni są na miarę mistrza" i choć powieść liczy sobie prawie siedemset stron, nie sposób znaleźć w niej treści zbędne.
Nie jest to jednak powieść bliska twórczości, żadnego z ulubionych pisarzy Michała Dąbrowskiego, do których zalicza się m.in.: Andrzeja Sapkowskiego, Philipa Dicka, czy George'a Martina. Choć z drugiej strony, gdyby takową była pewnie bym po nią nie sięgnęła. (Ale co ja wiem o fantastyce.) "Imie boga" jest powieścią, która tworzy "nowy świat", obcy bardziej z nazwy niż naszych wyobrażeń. W mieście Aazh rozciągającego się na pół kontynentu Cesarstwa toczy się odwieczna walka o władzę. Z jednej strony stoi Kolegium Kościoła, z drugiej sam Cesarz, a pomiędzy nimi jeszcze Rada Miejsca i Senat. Swoją walkę prowadzą również szpiedzy i złodzieje. Śród nich są jeszcze dwaj młodzi adepci sztuki medycznej prowadzący w ukryciu zakazane badania. Mają swoich sprzymierzeńców, ale i wrogów. To, co odkryją, okaże się z czasem wyjątkowo niebezpieczne nie tylko dla nich samych.
"Oni występują przeciw Bożym prawom! Oni walczą z Bożą wolą! Oni przypisują sobie prawo do decydowania o życiu i śmierci! [...] A to tylko Bogu dane prawo!"
Wszystkie wydarzenia rozgrywające się we wspomnianym już wcześniej mieście toczą się zarówno na jego ulicach, w pałacowych korytarzach, świątyniach oraz miejscach mrocznych i dla wielu niedostępnych — w ciasnych tunelach Podmiata. To nadaje powieści dość mrocznego klimatu i tajemnicy graniczącej wręcz ze strachem. W wyobraźni czytelnika mogą kształtować się średniowieczne obrazy pełne walki i przelewu krwi w imię przeznaczenia, w "Imię Boga".
Ciekawym zabiegiem, choć wcale nie oryginalnym jest pokazanie świata Aazh z perspektywy kilku postaci. Jednym z nich jest Ethon — młody lekarz, któremu przyszło stanąć pomiędzy prawdą a życiem. Drugą z nich jest Tireański szpieg o wdzięcznym imieniu Lori — kobieta zmysłowa i odważna oraz zakapturzony jegomość — wysłannik kościoła, którego rola w powieści ma specjalne znaczenie. Wszytko, byłoby więc idealnie, gdyby nie jeden, mały fakt. Powieść nie szczególnie przypadła mi do gustu. Choć szczerze mówiąc, nie jestem co do tego przekonana tak na sto procent. Dlaczego? Bo wciąż o niej myślę, wciąż ją analizuję i próbuję przetrawić na swój sposób. Początkowo trudno było też spamiętać wszystkie postacie, których imiona i nazwiska były zupełnie obce w brzmieniu. Zawiłość intrygi również zrobiła swoje. Ciekawość zawsze jednak brała u mnie górę i gdybym miała pod ręką kolejną jej część, to z pewnością czytałabym dalej. Czyż to nie paradoks?
"Imię boga" to debiut powieściowy Michała Dąbrowskiego, w który trudno uwierzyć, biorąc pod uwagę rzemiosło, którym posługuje się autor. To wyjątkowo dojrzała i dobra proza. Wszystko wydaje się w niej dopracowane w każdym szczególe. Pierwszorzędne dialogi i opisy świata, w który wkraczamy. Fabuła toczy się ustalonym przez autora rytmem. Nie zwalnia i nie przyspiesza....
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie wiedziałam, czego się spodziewać po tak obszernej książce, na dodatek po debiucie nieznanego mi autora. Nie było do czego porównać, nie było gdzie zasięgnąć języka, ale debiuty swego czasu czytywałam namiętnie, do tego piękna okładka przyciągała wzrok. A tytuł… Dość tajemniczy i mało kojarzący się z fantastyką. Trochę w ciemno, ale nie bez ciekawości sięgnęłam. I powiem Wam, że nie żałuję.
Imię Boga to książka trudna. Trudna klimatem, bo mroczna i brutalna, trudna też przez naprawdę długi start. Akcja bierze rozbieg przez dobre sto stron, chociaż całość liczy prawie siedemset, to nadal uważam, że to sporo. To nie przez język, ten jest zdecydowanie dojrzały i literacki, ale przez chęć przedstawienia wszystkiego, nawet najdrobniejszego szczegółu, niepozostawienia miejsca dla niedopowiedzeń i niejasności świata. To się ceni, ale przez to akcja zdecydowanie traci na tempie.
Trochę sobie narzekam, bo prolog… Zaczarował mnie. Oczarował, zaintrygował do tego stopnia, że zachłysnąwszy się atmosferą w nim, ciągnęło mnie do czytania teraz, już, natychmiast. Jakie było moje zdziwienie, gdy okazało się, że rozdział pierwszy to zupełnie inna para kozaczków.
Chyba jednak mniej pasujących.
Zmiana bohaterów, zmiana tempa, zmiana okoliczności. Czy to na pewno tak powinno być?
Trzy pozornie niezwiązane ze sobą sprawy, trzy punkty narracyjne (albo na upartego więcej), trzy zagadki.
Czy to połączy się w całość? Czy Autor splecie sieć powiązań umiejętnie, czy czytelnik zaplącze się w sznurkach jakże ogromnego świata i zgubi, nie wiedząc, którędy do domu?
A zgubić się nietrudno, bo wrzucani jesteśmy od razu na głęboką wodę, do miasta tak ogromnego, by pasowało do uniwersum Imienia Boga. Autor nie daje chwili na oswojenie, od razu znajdujemy się w samym centrum akcji, nie poznajemy świata z bohaterem, nikt nam go nie tłumaczy. Dla mnie największym problemem było właśnie połapanie się w tej zupełnie nowej rzeczywistości. No i bohaterowie…
Początkowo myliłam się koszmarnie. Imiona trudne, nowe… Wspominałam o kilku POV? Mamy z nimi do czynienia od razu, kilka stron i zmiana, znów parę kartek i zmiana… To zapewnia pewną dynamikę, ale trzeba się do tego przyzwyczaić.
A skoro przy dynamice jesteśmy, to mała uwaga. Sceny walki. Ich dynamika i plastyczność to jeden z tych elementów, który mnie zachwyca. Dosadne, niepozostawiające wątpliwości, ale i nie przeciągnięte w nieskończoność. Tak, na nich zdecydowanie nie było czasu na nudę.
W recenzjach przewija się, że bohaterami jest dwójka lekarzy. Prawda to, lecz nie cała. Książka ma więcej postaci, ba! całą plejadę rozmaitych charakterów. Moją ulubienicą jest Lori, zadziorna, niepokorna, nieoczywista kobieta, nieidealna, ale właśnie to czyni ją tak wartą uwagi ;)
Choć muszę tu mieć pretensję. O wyglądzie bohaterów wiemy mniej, niż o mieście, w którym dzieje się książka. Wiem o tunelach pod ulicami stosunkowo więcej niż o postaciach, z którymi przeżywałam przygodę.
Jest to dojrzałe ‘męskie’ fantasy. Zdecydowanie ma szansę zaspokoić koneserów gatunku i zwłaszcza tych lubiących pochylić się nad meandrami świata i drobiazgowym jego przedstawieniem. W książce znajdzie się też miejsce dla kryminału, zagadki, podążania za tropem i gubienia go. Znajdzie się w niej też mrok i zgnilizna, bo bohaterowie nie podążają eleganckimi korytarzami pałaców, a przynajmniej nie tylko, ale i brudnymi ulicami dzielnic biedoty.
Znajdzie się też miejsce dla medycznych eksperymentów, opisów tajemniczej choroby i śledztwa pełnego niebezpieczeństw.
To ponad sześćset stron powieści. Powieści mającej potencjał, z pomysłem na świat, lecz odrobinę chaotycznej. Są momenty, że mknie się strona za stroną, ale są też takie, że coś się wlecze. I to coś powodowało, że nie miałam problemów z odłożeniem książki na czas nieokreślony. W tak zwanym międzyczasie zaliczyłam dwa inne tytuły. A to już mówi samo za siebie ;)
Nie wiedziałam, czego się spodziewać po tak obszernej książce, na dodatek po debiucie nieznanego mi autora. Nie było do czego porównać, nie było gdzie zasięgnąć języka, ale debiuty swego czasu czytywałam namiętnie, do tego piękna okładka przyciągała wzrok. A tytuł… Dość tajemniczy i mało kojarzący się z fantastyką. Trochę w ciemno, ale nie bez ciekawości sięgnęłam. I...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPrzyznam, że byłam bardzo ciekawa tej książki. Przyciągnął mnie do niej intrygujący tytuł i okładka, od której nie sposób oderwać wzroku. Oczywiście nie bez znaczenia pozostaje rekomendacja samej Elżbiety Cherezińskiej - "Wciągająca niczym pilot dobrego serialu: zapowiedź lektury, której nie porzuca się aż do ostatniej strony".
Sięgając po powieść spodziewajcie się dużej dawki fantastyki. Autor wykreował bowiem z dużym rozmachem zupełnie nowy świat. Szczególne miejsce zajmuje w nim miasto Aazh - stolica rozciągającego się na pół kontynentu Cesarstwa (orientację w terenie, na którym toczy się akcja powieści ułatwiają szczegółowe mapki, zamieszczone na okładkach książki). Wspomniane miasto stanowi scenę, na której toczą się zakulisowe walki o wpływy pomiędzy władzą świecką i duchową, reprezentowaną z jednej strony przez cesarza, z drugiej zaś - przez dążące do dominacji potężne Kolegium Kościoła. Każda z sił dysponuje własnymi "wojskami", za pomocą których próbuje zapanować nad dynamicznie rozwijającą się sytuacją (tak w samej stolicy, jak i w jej rozbudowanych podziemiach). Na kartach powieści spotkamy tajemniczych szpiegów (wśród których na uwagę zasługuje równie piękna, jak skuteczna w działaniu Lori), młodych medyków, dokonujących zakazanych eksperymentów medycznych (w celu zgłębienia genezy i sposobu leczenia choroby zwanej krwawnicą), świetnie zorganizowane szajki złodziejskie, postać intrygującego wizjonera, a także zwykłych obywateli reprezentujących różnorodność języków, kultur, obyczajów czy wierzeń. Ich losy w przedziwny sposób splatają się ze sobą, a owym wątkiem spajającym jest pozorna nieuchronność przeznaczenia. Czy aby na pewno nie można jednak zmienić przyszłości, czy wszystko już z góry jest zaplanowane? Lori i Ethon (młody medyk) nie mogą się z tym pogodzić i podejmują walkę o prawdę.
Początkowo właśnie wielowątkowość sprawiała, że gubiłam się w fabule, trudno było mi odnaleźć powiązania między wydarzeniami, ale to z kolei sprawiało, że byłam jeszcze bardziej zaintrygowana dalszą treścią. Z zapartym tchem śledziłam też rodzącą się relację uczuciową między głównymi bohaterami. Bardzo szybko się do nich przywiązałam i szczerze mówiąc - tęsknię za ciętym językiem, uporem i niezależnością Lori - szpiega z silną awersją do noszenia damskich fatałaszków. Mam nadzieję, że nie przyjdzie nam zbyt długo czekać na kontynuację akcji, przerwanej w tak ważnym momencie. Swoją drogą, jestem bardzo ciekawa, w jakim kierunku rozwinie się wątek magii i tajemniczych portali. Tak sobie myślę, że nie bez kozery byłoby powiedzenie, że "Imię Boga" to jakby połączenie "Gry o tron" i "Medicusa" - jak sądzicie? 🤔😉
Przyznam, że byłam bardzo ciekawa tej książki. Przyciągnął mnie do niej intrygujący tytuł i okładka, od której nie sposób oderwać wzroku. Oczywiście nie bez znaczenia pozostaje rekomendacja samej Elżbiety Cherezińskiej - "Wciągająca niczym pilot dobrego serialu: zapowiedź lektury, której nie porzuca się aż do ostatniej strony".
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSięgając po powieść spodziewajcie się dużej...
Miasto Aazh, miasto białego marmuru. Pełne tajemnic, sekretów, brudnych interesów.
Dwaj mieszkańcy miasteczka Ethon i Lheiam, przyjaciele, obaj są medykami. Razem z Thanilem prowadzą tajne badania nad chorobą o nazwie krwawnica. Kierują nimi tajemniczy przełożeni. Intryga Kolegium Kościoła kieruje badaniami i Thanilem.
Akcja powieści jest opowiedziana z perspektywy paru bohaterów. Debiut Michała Dąbrowskiego urzekł mnie okładką. W środku są piękne mapy. Ukazują świat znajdujący się w książce.
Niestety nie odnalazłam się w tej książce, czytało mi się ją bardzo ciężko. Sama historia w niej jest bardzo ciekawa, ma swój urok, pełna intryg, tajemnic, ciekawych miejsc. Autor nie pozwala nam na nudę. Jak dla mnie mnogość osób przewijających się przez karty książki nie pozwoliła mi na to by z którymś z nich nawiązać jakąś więź.
Książka ma ogromny potencjał, jest bardzo dobra pod względem stylistycznym, ale do mnie nie trafiła.
Wiem, że innym czytelnikom może przypaść do gustu, bo ile czytających ludzi tyle różnych opinii.
Miasto Aazh, miasto białego marmuru. Pełne tajemnic, sekretów, brudnych interesów.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDwaj mieszkańcy miasteczka Ethon i Lheiam, przyjaciele, obaj są medykami. Razem z Thanilem prowadzą tajne badania nad chorobą o nazwie krwawnica. Kierują nimi tajemniczy przełożeni. Intryga Kolegium Kościoła kieruje badaniami i Thanilem.
Akcja powieści jest opowiedziana z perspektywy paru...
"Imię Boga" zwróciło swoją uwagę głównie okładką (jest świetna!). Ale pewność, że chcę to przeczytać nastąpiła po zapoznaniu się z opisem. W ostatnim czasie fantastyka ma się u mnie bardzo dobrze, po dłuższej przerwie jestem na fali i bardzo się z tego cieszę. Dodatkowo widzę, że polscy autorzy coraz lepiej radzą sobie na tym polu. Tak więc wzięłam, jaka byłam zaskoczona jej grubością!
Na pierwszym planie mamy dwóch medyków: ETHONA i LHEIAMA, którzy pracują nad nielegalnymi badaniami. Ich działaniami steruje mistrz, który realizuje cele dla kogoś o dużych wpływach. Na pierwszy rzut oka to dość typowe postacie, ale z czasem nabierają kolorów i pokazują swoje charaktery. W końcu wydaje się, że Ethon jest bliski zrealizowania planu: wynalezienia lekarstwa na krwawnicę. Dzień, w którym na stół trafia ciało młodej kobiety to dzień, który dużo zmienia. Ta dwójka wkracza w sieć intryg, spisków, tajemnic związanych z Kolegium Kościoła. W krótkim czasie poznajemy kolejne postacie, które namieszają w fabule.
Książka zdecydowanie zaskoczyła mnie swoją grubością. Minęło kilka dni, przez które z powodu lekkich obaw nie sięgnęłam po książkę. Ale w końcu zaczęłam czytać i okazało się, że to naprawdę dobrze "wchodzi". Pan Michał pisze w bardzo ciekawy, obrazowy sposób. Świat, w którym toczy się akcja jest stosunkowo podobny do naszego, więc jakoś łatwiej wchodzi nam się w te realia. Możemy skupić się na innych niuansach, niż wygląd środowiska. Choć książka jest małym grubaskiem, to nie znalazłam tutaj długich, przynudzających opisów. Wszystko to ma w sobie jakiś power, który napędza akcję i trzyma nas w nieustannej ciekawości.
Olbrzymi plus za mapki! Uwielbiam, gdy autor dba o takie detale w książkach fantastycznych. Zdarzyło mi się kilka razy z nich skorzystać, więc zdecydowanie był to dobry krok. "Imię Boga" to nie jest fantastyka na poziomie elfów, wampirów czy innych stworzeń magicznych. To fantastyka w lepszym, poważniejszym wymiarze. Znajdziecie tutaj wspomniane już Kolegium Kościoła, gildię złodziei, Cesarza oraz szpiegów. To wszystko łączą tajemnicze badania i wątki polityczno-religijne. Michałowi udało się stworzyć naprawdę zawiłą, rozbudowaną historię. Miasta kryją wiele sekretów, postacie mają rozbudowane tło psychologiczne, a zakończenie zdecydowanie zaskakuje. Byłam naprawdę zafascynowana tym, jak dopracowany jest ten debiut. Wątki łączą się niezwykle pomysłowo, a ja nie znalazłam tutaj nic, co nie przypadłoby mi do gustu. Co prawda całość czytałam w sumie 4 dni (porządki świąteczne), to nie odczułam jakoś mocno tej ilości stron. Historia zdecydowanie godna polecenia. Mam naprawdę wielką nadzieję na to, że przeczytam coś jeszcze od tego autora!
"Imię Boga" zwróciło swoją uwagę głównie okładką (jest świetna!). Ale pewność, że chcę to przeczytać nastąpiła po zapoznaniu się z opisem. W ostatnim czasie fantastyka ma się u mnie bardzo dobrze, po dłuższej przerwie jestem na fali i bardzo się z tego cieszę. Dodatkowo widzę, że polscy autorzy coraz lepiej radzą sobie na tym polu. Tak więc wzięłam, jaka byłam zaskoczona...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to