rozwiń zwiń
Wróć na stronę książki

Oceny książki Wojownik Altaii

Średnia ocen
6,4 / 10
67 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE


Sortuj:
avatar
657
308

Na półkach: ,

Wciągająca historia o barbarzyńcach walczących o przetrwanie swojego ludu. Fani koła czasu z pewnością znajdą w tej powieści mnóstwo nawiązań do tej serii. Nie jest to na lektura dla wrażliwych czytelników. Znajdziecie tu dużo brutalności, rozlewu krwi, ale również potyczek psychologicznych. Bohaterowie ciekawi, fabuła wciągająca. Cała historia ma w sobie potencjał sagi.

Wciągająca historia o barbarzyńcach walczących o przetrwanie swojego ludu. Fani koła czasu z pewnością znajdą w tej powieści mnóstwo nawiązań do tej serii. Nie jest to na lektura dla wrażliwych czytelników. Znajdziecie tu dużo brutalności, rozlewu krwi, ale również potyczek psychologicznych. Bohaterowie ciekawi, fabuła wciągająca. Cała historia ma w sobie potencjał sagi.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
687
257

Na półkach: ,

Są takie nazwiska w literaturze, których wstyd nie znać. Jak słyszy się hasło klasyka, to od razu ma się w głowie takich autorów, jak Dostojewski, Tołstoj, Austen, Dickens. A gdy pada hasło fantastyka? Cóż, grzechem byłoby nie wymienić gdzieś na samym początku Roberta Jordana i jego najbardziej znanego cyklu Koło Czasu. Dlatego też warto zerknąć na książkę, która zapoczątkowała jego karierę jako pisarza fantasy – Wojownika Altaii.

Wulfgar, wojownik z plemienia Altaii, którzy koczują na nieprzyjaznych, pustynnych Rozłogach, dociera pod mury Lanty. Miastem rządzą dwie królowe, siostry-bliźniaczki, które mimo wyraźnie pokojowego nastawienia mieszkańców Rozłogów, odwdzięczają się wrogością. Lord Altaii szybko orientuje się, że został wplątany w grubszą intrygę, snutą między władczyniami Lanty a konkurencyjnym plemieniem, zwanym Morassa.. Jego jedynym wsparciem w tym niebezpieczeństwie będzie Siostra Mądrości, Mayra, i Wędrowczyni z innego wymiaru, Elspeth. Czy Wulfgar uratuje swoje plemię, czy doprowadzi do jego ostatecznego upadku?

Ciąg dalszy: https://wiewiorkawokularach.blogspot.com/2022/05/wojownik-altaii-robert-jordan.html

Są takie nazwiska w literaturze, których wstyd nie znać. Jak słyszy się hasło klasyka, to od razu ma się w głowie takich autorów, jak Dostojewski, Tołstoj, Austen, Dickens. A gdy pada hasło fantastyka? Cóż, grzechem byłoby nie wymienić gdzieś na samym początku Roberta Jordana i jego najbardziej znanego cyklu Koło Czasu. Dlatego też warto zerknąć na książkę, która...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
290
18

Na półkach:

Brakowało mi takich howardowskich bohaterów, a Jordan na jakiś czas zapełnił lukę w moim sercu. Przyznać tylko trzeba, że nie jest to pozycja dla każdego, co widać po ocenach. Za to samo wydanie: perełka!

Brakowało mi takich howardowskich bohaterów, a Jordan na jakiś czas zapełnił lukę w moim sercu. Przyznać tylko trzeba, że nie jest to pozycja dla każdego, co widać po ocenach. Za to samo wydanie: perełka!

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
204
204

Na półkach: ,

Przyznam, że już dawno nie czytałem tak dobrego Fantasy.
Ja zaklasyfikowałbym nawet tę książkę do Heroic fantasy bo Robert Jordan (właśc. James Oliver Rigney, Jr.) jako kontynuator schedy po Robercie E. Howardzie pokazał się z najlepszej strony pisząc przecież dalsze przygody Conana.
A tutaj taki jego autorski heros w świecie fantasy.

Przyznam, że już dawno nie czytałem tak dobrego Fantasy.
Ja zaklasyfikowałbym nawet tę książkę do Heroic fantasy bo Robert Jordan (właśc. James Oliver Rigney, Jr.) jako kontynuator schedy po Robercie E. Howardzie pokazał się z najlepszej strony pisząc przecież dalsze przygody Conana.
A tutaj taki jego autorski heros w świecie fantasy.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1261
1153

Na półkach:

Dziś zawędrujemy na Rozłogi. Nieprzychylne miejsce, gdzie brak wody, a na ludzi polują zęboraki. Znajdziemy tam myśliwsko - koczownicze plemiona m.in. Altaii. W ich namiotach poznamy brutalnych kawalerów miecza (a raczej lancy) oraz uczone w sztuce magicznej Siostry Mądrości.

Fabuła
Głównym bohaterem powieści i tytułowym wojownikiem jest lord Wulfgar, przywódca plemienia. Martwi się on o losy swojego ludu. Życie na rozłogach jest coraz trudniejsze. Przyroda jest coraz bardziej nieprzyjazna, a do jego zmartwień dochodzą międzyplemienne spiski, dwie opętane rządzą władzy królowe, a także potężni Najwyżsi. Wulfgar jest - chyba - typem patrioty. Działa w interesie plemienia i ma na celu jego dobro. Czy posłucha rad Elspeth, Wędrowniczki z innego świata i Mayry, potężnej Siostry Mądrości? Czy jest panem własnej woli, a może marionetką? Czy jego działania uratują Altaii?

Gatunek i styl
"Wojownik Altaii" to niewątpliwie fantastyka o charakterze przygodowym, ale od siebie dodam, że ja widzę tę powieść w barwach retro. O co mi chodzi? Kojarzycie stare filmy fantasy o różnego rodzaju wojownikach, herosach. Te nasmarowane oliwką mięśnie, te ponętne, długowłose (i nogie) wiedźmy. W takie rejony zaprowadziła mnie moja wyobraźnia (tak, widziałam Wulfgara w skórzanych gatkach i przepasce na włosy jak pręży mięśnie, kiedy napina łuk) i to było bardzo miłe, sentymentalne spotkanie. Chyba wydawcy boją się takich, nieco tandetnych klimatów (tu pewnie zadecydowało znane nazwisko, a raczej przydomek), a szkoda, bo ma to swój urok.

Moja wrażenia
Jak na kryteria powieści fantasy jest w tej książce sporo do poprawienia. Przede wszystkim powieściowy świat. Czuć, że jest jest rozbudowany, ale, nie wiadomo z jakiego powodu, autor skąpi nam opisów. Poświęca czas na sceny, które nie wnoszą zbyt wiele do historii Wulfgara, a w tym czasie czytelnicy mogliby lepiej poznać Rozłogi.

Dialogi też mogłyby mieć więcej charakteru. Mamy barbarzyńskie plemiona, a rozmawiają ze sobą jak na herbatce u ciotki Mary. Halo, panowie jesteście wojownikami, rzućcie jakimś mięsem. W całej książce jest jedna postać, której "ja" udało się przedstawić. Mam na myśli królową Elanę. W jej zachowaniu i mowie czuć przekonanie o własnej wspaniałości, rozkapryszenie i bezwzględność.

Akcja jest dynamiczna. Robert Jordan co krok rzuca przed Wulfgara nowe wyzwania, problemy, zadania. Jest to największy plus tej powieści. Nie mogę powiedzieć, ze się przy niej nudziłam, chociaż jak spojrzę na nią całościowo, nie postrzegam fabuły jako spójnego planu, ale raczej jako zlepek pomysłów, zlepek przygód z (i tu UWAGA, UWAGA) bardzo ciekawym problemem postawionym na koniec. Czy zmiana jest potrzebna do przetrwania? Czy jest to pozytywne czy negatywne zjawisko? Czy kiedy lud ewoluuje zatraca część swojego charakteru, kultury?

Podsumowanie
Czy spotkanie z "Wojownikiem Altaii" było udane? Nie zaliczę go do grona książek wyjątkowych, ale będę dobrze wspominać. Powieść prosta, trochę drewniana, ale mnie wciągnęła. Jest przygoda, jest wojenka, jest magia i każdym z tych elementów można się nacieszyć.

Na koniec jeszcze wspomnę, że wiele osób podkreśla, iż można w niej znaleźć wiele elementów, które Robert Jordan rozwinął później w cyklu "Koło czasu". Czyżby to była rozgrzewka?

Dziś zawędrujemy na Rozłogi. Nieprzychylne miejsce, gdzie brak wody, a na ludzi polują zęboraki. Znajdziemy tam myśliwsko - koczownicze plemiona m.in. Altaii. W ich namiotach poznamy brutalnych kawalerów miecza (a raczej lancy) oraz uczone w sztuce magicznej Siostry Mądrości.

Fabuła
Głównym bohaterem powieści i tytułowym wojownikiem jest lord Wulfgar, przywódca plemienia....

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
2715
1411

Na półkach: , , , ,

Z „Wojownikiem Atalii” jest taki problem, że ta książka jest debiutem pisarza wydanym po kilkudziesięciu innych tytułach i ugruntowanej pozycji. Fani mogą poczuć się zawiedzeni poziomem opowieści albo zaciekawieni taką „nowością”, a przypadkowi czytelnicy... No właśnie, ja jestem taką przypadkową czytelniczką i trochę się namęczyłam czytając.

„Wojownik Altaii idzie tam, gdzie chce i kiedy chce. W rzeczy samej powiadają, że najczęściej pojawiamy się wtedy, gdy się nas najmniej spodziewają”

Główny bohater Wulfgar jest przywódcą barbarzyńskiego (uwierzmy na słowo) plemienia Altaii. W książce obserwujemy jego konflikt z bliźniaczymi królowymi (jedyne interesujące postacie według mnie) i samą wojnę.

Kiedy teraz o tym myślę, to faktycznie nie widać zbyt wielu dowodów na istnienie konfliktu pomiędzy plemionami, a szkoda. Autor mógł podać chociaż kilka przykładów, skracając trochę przydługie rozmowy o przeznaczeniu, które prowadzą donikąd.

Pojawia się magia w postaci szamanek, które dysponują magicznymi kamieniami, przewidują przyszłość, potrafią przejąć nad kimś kontrolę. Nie mogłam przestać kojarzyć tego z kastą damating od P.V. Bretta, tym bardziej, że bohaterowie tak samo posługują się egzotycznymi nazwami bóstw i zaklęć. Są jeszcze Wędrowniczki i zagadkowa nowa broń, która wymaga nieznanego nikomu prochu. Tutaj znowuż przypominał mi się Ziemiański z cyklem o Pomniku Achai. Jednym słowem te motywy już znałam i widziałam w lepszej formie.

W powieści czytelnik od razu rzucony jest na głęboką wodę, cały czas jest jakaś akcja, ale kurczę... wynudziłam się i w ogóle to podchodziłam do tej książki kilka razy, byleby tylko skończyć. Na pewno nie utknie mi w pamięci na dłużej.

Powieść ponoć powstała w kilka dni, to i tak jest coś godnego pochwały, bo jest przyzwoitym fantasy. Czuć, że to coś, od czego pisarz dopiero musiał się odbić, żeby zasłużyć sobie na większą popularność innymi tytułami. Dlatego polecam fanom Roberta Jordana i czytelnikom, którym nie szkoda czasu na średniaka. A nuż wyniknie z tego jakaś wielka miłość i sięgną po więcej pozycji tego autora?

Książkę otrzymałam z Klubu Recenzenta w serwisie nakanapie.pl

Z „Wojownikiem Atalii” jest taki problem, że ta książka jest debiutem pisarza wydanym po kilkudziesięciu innych tytułach i ugruntowanej pozycji. Fani mogą poczuć się zawiedzeni poziomem opowieści albo zaciekawieni taką „nowością”, a przypadkowi czytelnicy... No właśnie, ja jestem taką przypadkową czytelniczką i trochę się namęczyłam czytając.

„Wojownik Altaii idzie tam,...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
193
157

Na półkach: , ,

"Wojownik Altaii" był książką kupioną przeze mnie jako umilacz podróży pociągiem. Ot, znalazłem go na półce jednej z lokolnych księgarni nie szukając niczego konkretnego. Nie ukrywam więc, że do zakupu skłoniła mnie interesująca okładka (chyba każdy co najmniej raz w roku tak ma). Tak więc bez większych oczekiwań podczas pięciogodzinnej podróży nastał czas na lekturę.

Na początku byłem lekko skołowany. Jako miłośnik fantastyki przywykłem do musu szybkiego zapoznania się z (zazwyczaj) nowym światem, nazwami oraz wierzeniami. Nie wiem dlaczego (osobiście obarczam winą zmęczenie po długim i intensywnym dniu oraz godzinę wieczorną) przez pierwszy rozdział przebrnąłem bardzo ciężko. Nie wiedziałem momentami, który z bohaterów wymawia właśnie przeze mnie czytaną kwestię dialogową. Na szczęście, fabuła okazała się na tyle nieskomplikowana, że kolejne rozdziały łopatą wbijały mi coraz to nowsze nazwy oraz wydarzenia.

Prostota fabuły jest również moim największym rozczarowaniem. Bohaterowie są bowiem ciekawi, świat dosyć rozbudowany, istnieje magia jednak nie w takiej formie, do której przyzwyczaiła nas "klasyczna" fantastyka. I cały ten potencjał zostaje zawarty na nieco ponad 300 stronach dosyć sporej (jak na moje przyzwyczajenia) czcionki. Fabuła pędzi na łeb na szyję, w wielu miejscach jest bardzo uproszczana bądź spłycana. Przykładem niech będą chociażby dwie antagonistki, które z początku wydają się być ciekawe, jednak po kilku rozdziałach zaczęły mnie wręcz irytować.

Nie mogę jednak powiedzieć, że książka jest zła. Lekkość, z jaką się ją czyta jest jej zaletą. Język nie jest ciężki (chociaż przy kilku postaciach autor mógł dać większe wodze fantazji).

Podsumowując, "Wojownik Altaii" jest przyjemnym przerywnikiem pomiędzy dłuższymi sagami czy też zwykłym umilaczem czasu. Nie jest jednak czymś wybitnym, co zbudowałoby dookoła siebie jakiś fandom. Książka z serii "przeczytam, odłożę, a po jakimś czasie zapomnę".

"Wojownik Altaii" był książką kupioną przeze mnie jako umilacz podróży pociągiem. Ot, znalazłem go na półce jednej z lokolnych księgarni nie szukając niczego konkretnego. Nie ukrywam więc, że do zakupu skłoniła mnie interesująca okładka (chyba każdy co najmniej raz w roku tak ma). Tak więc bez większych oczekiwań podczas pięciogodzinnej podróży nastał czas na lekturę.

Na...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
253
240

Na półkach: , , , ,

W tym świecie najważniejsze jest przetrwanie. Rozłogi to niebezpieczny teren na którym przeżyją najsilniejsi. Czy lud Altaii należy do tej grupy? O tym przekonacie się czytając Wojownik Altaii od Roberta Jordana.

Link do pełnej recenzji: http://wielokropek.com/2020/04/wojownik-altaii-recenzja/

Link do bloga: https://wielokropek.com/
Link do instagrama: https://www.instagram.com/wielo_kropek/
Link do facebooka: https://www.facebook.com/wkropek/

W tym świecie najważniejsze jest przetrwanie. Rozłogi to niebezpieczny teren na którym przeżyją najsilniejsi. Czy lud Altaii należy do tej grupy? O tym przekonacie się czytając Wojownik Altaii od Roberta Jordana.

Link do pełnej recenzji: http://wielokropek.com/2020/04/wojownik-altaii-recenzja/

Link do bloga: https://wielokropek.com/
Link do instagrama:...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
211
207

Na półkach:

Tak, TEN Robert Jordan. Ten od Conana Barbarzyńcy. Yup. Dokładnie ten. No i autor cyklu „Koło czasu”. Wiecie już o kim mówię? Tak? No właśnie.

No i teraz zacznie się dla mnie niewielki kłopot, bo przecież „Słowacki wielkim poetą był”, prawda? Są tacy pisarze, o których twórczości nie wypada powiedzieć: nope, to mi się jakoś specjalnie nie podoba. Takim pisarzem jest Jordan i tak jest z „Wojownikiem Altai”. Nie byłam nim zachwycona, chyba dlatego, bo szukałam tego czegoś, co czułam za każdym razem, kiedy sięgałam choćby po Conana. Tego dreszczyku emocji, czekania, co stanie się na chwilę, co wyskoczy zza rogu i jak osiłek sobie z tym poradzi.
Z „Wojownikiem Altai” było inaczej, niestety. Dreszczyku nie było :(

Nie każda książka musi zachwycać, to prawda. Tym bardziej, że nie jest typowa.

„Wojownik Altaii idzie tam, gdzie chce i kiedy chce. W rzeczy samej powiadają, że najczęściej pojawiamy się wtedy, gdy się nas najmniej spodziewają”

Dokładnie tak było z książką. Pojawiła się niespodziewanie. Trzeba Wam bowiem wiedzieć, że jest to literacki pogrobowiec. Robert Jordan zmarł w 2007, a „Wojownika…”, zresztą jego debiutancką powieść (napisaną podobno w 13 dni), wydano w USA w 2019 roku. Nieźle, prawda?
Pomyślcie… to prawie dwa pokolenia czytelników po pierwszym Conanie! Jak zmienił się świat? Jak zmienili się odbiorcy? Czy to ma znaczenie? Dla innych - nie wiem. Dla mnie - ma.

Czytanie „Wojownika Altai” było jak oglądanie filmów z lat 80., filmów, w których wszystko błyszczy, łącznie z idealnie wydepilowaną klatą tytułowych osiłków, a przesada powinna być słowem kluczem.

Jordan traktuje także wiele rzeczy i wątków po łebkach. Dialogi są koturnowe, marne lub marnawe, w zasadzie nie istnieje w „Wojowniki” wiele rzeczy, które nie popychają akcji naprzód. Jak konspekt scenariusza do serialu fantasy.

Jednak jest „Wojownik Altaii” przyzwoitą lekturą, to fantasy bohaterskie, w którym dostaniecie bitwy, magię, sugestię seksu, zmagania sił dobra i zła, walkę o Wartości. Gdybym była młodsza 😂 polubiłabym tę książkę jak „Poszukiwaczy zaginionej Arki”.

O czym jest „Wojownik Altaii”?

Skorzystam z opisu przygotowanego przez Wydawnictwo Zysk i ska, które o wydanej przez siebie książce pisze następująco:
„Epicka opowieść o barbarzyńskim plemieniu Altaii, którego przywódca Wulfgar, żeby ocalić swój lud, musi walczyć z okrutnymi królowymi, prorokami demonicznych religii i złą magią. Może mu w tym pomóc radą Elspeth, przybysz z innego świata, ale najpierw Wulfgar musi nauczyć się zadawać właściwe pytania. Tylko co, jeśli wiedza, którą posiądzie Wulfgar zamiast uratować lud Altaii, go zniszczy?”

Mamy zatem epicką walkę koczowniczych Altaii z osiadłymi sąsiadami, którzy chcą zniszczyć wszystko, co nie jest nimi. Wulfgar nie dość, że nie może na to pozwolić, to jeszcze musi znaleźć sposób, by jego lud przetrwał kulturowo, by się nie zagubił, a jego wartości nie zniknęły. Nie będzie to proste.

Lubię Wulfgara

To taki bardziej myślący Conan. Oczywiście wszystkie niewiasty w książce albo chcą z nim być (w sensie biblijnym) albo nienawidzą go, prawdopodobnie dlatego, że nie mogą z nim być. Serio! Wszystkie baby na niego lecą!
Ale ma życie wewnętrzne, umie wychodzić poza schematy i machanie mieczem nie jest jedynym, co umie. Jest szlachetny. Ma w sobie mądrość, nie tylko zdolność przetrwania.

Polecam na wakacje, czyta się dobrze! Więcej o niej na www.veryurbanfantasy.pl

Książkę dostałam z Klubu Recenzenta nakanapie.pl

Tak, TEN Robert Jordan. Ten od Conana Barbarzyńcy. Yup. Dokładnie ten. No i autor cyklu „Koło czasu”. Wiecie już o kim mówię? Tak? No właśnie.

No i teraz zacznie się dla mnie niewielki kłopot, bo przecież „Słowacki wielkim poetą był”, prawda? Są tacy pisarze, o których twórczości nie wypada powiedzieć: nope, to mi się jakoś specjalnie nie podoba. Takim pisarzem jest...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
436
42

Na półkach:

Mój pierwszy kontakt z twórczością pana Roberta Jordana i muszę przyznać, że zaliczam go do udanych.
Dostaliśmy tutaj kawał ciekawego i interesującego fantasy, w którym dużo się dzieje i nie można narzekać na nudę.
To na pewno nie ostatnia książka Jordana, jaką przeczytam.

Mój pierwszy kontakt z twórczością pana Roberta Jordana i muszę przyznać, że zaliczam go do udanych.
Dostaliśmy tutaj kawał ciekawego i interesującego fantasy, w którym dużo się dzieje i nie można narzekać na nudę.
To na pewno nie ostatnia książka Jordana, jaką przeczytam.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
411
136

Na półkach:

Książkę otrzymałam z Klubu Recenzenta serwisu nakapanie.pl

Każdy, kto się urodził na Rozłogach, wie, że śmierć może człowieka spotkać w następnej godzinie.

Robert Jordan to amerykański pisarz fantasy, autor serii Koło czasu. Dorabiał także jako autor kolejnych książek o przygodach Conana, znanej postaci zarówno literackiej jak i filmowej stworzonej przez Roberta E. Howarda.

Książka Wojownik Altaii została wydana w 2019 roku (w Polsce 2020), kilkanaście lat po śmierci autora. Trzeba dodać, że powieść napisał dużo lat wcześnie (i to w trzynaście dni). W ręce czytelników książka została oddana po czterdziestu latach. Była to debiutancka książka Jordana, która przeczekała swoje, a autor dał o sobie znać innymi tytułami.

Książka opowiada o wojowniku Wulfgarze z Altaii, jest on interesującą postacią. Wódz jednej z gromad, mający poczucie humoru, honor i odwagę. To właśnie z jego perspektywy prowadzona jest narracja, więc dobrze możemy go poznać w trakcie powieści. Jest to ciekawa postać, którą lubi się coraz bardziej wraz z rozwojem akcji. Na uwagę zasługuję też postać Mayra, Siostra Mądrości służąca radą Wulfgarowi. Ciekawie wykreowana postać, silna kobieta, twardo stąpająca po ziemi.

Wojownik Altaii idzie tam, gdzie chce i kiedy chce. W rzeczy samej powiedzą, że najczęściej pojawiamy się wtedy, gdy się nas najmniej spodziewają.

Czytając wchodzimy w świat magii, walk i intryg. Poznajemy plemiona żyjące nieopodal miast, a także ludzi osiedlonych za bezpiecznymi murami. Razem z bohaterem przeżywamy ciężki czas zmiany i walki o przetrwanie całego plemienia Altaii. Magia przeplata się z walką wręcz, a na dodatek ciekawie się łączy. Akcja książki rozwija się stopniowo, co na początku lekko sceptycznie przyjęłam, ale wraz z rozwojem sytuacji dowiedziałam się, że była ona idealnie wyważona. Gdy już zacznie się intryga, zdrada, walka ciężko będzie się oderwać od akcji.

Jeśli jakiś Altaii postanawia umrzeć, to czy inny Altaii ma jakiś wybór? Chyba tylko może zabić jego zabójcę i umrzeć obok niego?

Muszę przyznać, że do książki przekonałam się po kilkudziesięciu stronach, to jak już to zrobiłam to wciągnęła ona mnie niesamowicie w swój świat. Dzieło Pana Jordana zasługuję na wysoką ocenę. Zachęcam do przeczytania książki osoby lubiące klimaty Conana, magii i walki.
https://myslidlawszystkich.blogspot.com/2020/05/wojownik-altaii-robert-jordan.html

Książkę otrzymałam z Klubu Recenzenta serwisu nakapanie.pl

Każdy, kto się urodził na Rozłogach, wie, że śmierć może człowieka spotkać w następnej godzinie.

Robert Jordan to amerykański pisarz fantasy, autor serii Koło czasu. Dorabiał także jako autor kolejnych książek o przygodach Conana, znanej postaci zarówno literackiej jak i filmowej stworzonej przez Roberta E....

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
346
344

Na półkach:

Robert Jordan polskim czytelnikom kojarzy się głównie z wielotomową, epicką serią fantasy Koło Czasu. Niedawno jednak nakładem wydawnictwa Zysk ukazała się debiutancka powieść Amerykanina.

Od razu wypada wspomnieć, że wedle informacji przedstawionych przez agentkę i późniejszą żonę Roberta Jordana, napisał on Wojownika Altaii w trzynaście dni! Wynik godny podziwu, zważywszy na fakt, że mowa o pełnoprawnej powieści liczącej blisko 360 stron. W dodatku to właśnie ten wyczyn pomógł pisarzowi w dostaniu angażu jako twórca nowych przygód Conana Barbarzyńcy w latach 80.

Po więcej wrażeń i aktualności z powieści Roberta Jordana zapraszam na Wypowiemsie.pl:
http://wypowiemsie.pl/recenzja-wojownik-altaii/

Powróćmy do przedmiotu recenzji. Wojownik Wulfgar przewodzi barbarzyńskiemu plemieniu Altaii. Okoliczne wody wysychają, nieopodal znajduje się wielkie miasto zarządzane przez dwie okrutne królowe, które nie darzą sympatią Altaii. Podwładni Wulfgara natrafiają na szlaku na wędrującą Elspeth. Kobieta okazuje się być kluczem do przetrwania pobratymców Wulfgara, lecz ten musi najpierw wydobyć z niej potrzebną wiedzę i jednocześnie powstrzymywać zagrożenie ze strony królowych.

Już w Wojowniku Altaii Robert Jordan zdradzał talent, który pozwolił mu napisać rozbudowane, iście epickie Koło Czasu. Nie ma tu wprawdzie aż tak długich i precyzyjnych opisów każdego ruchu postaci, co nużyło w przypadku Oka świata, ale i tak pisarz przejawia skłonność do obszernych didaskaliów i miarowego rozwijania opowieści. Trzeba przyznać, że autor szybko przechodzi do rzeczy i w przeciwieństwie do Koła Czasu właściwa fabuła zawiązuje się już po kilkunastu stronach. O dziwo jednak, mimo że nieustannie przebywamy w otoczeniu wojowniczego plemienia, samych walk nie ma tu znowuż tak wiele, przynajmniej nie w pierwszej części książki. Znacznie więcej miejsca poświęcono dialogom, w których Wulfgar wprawdzie nie błyszczy tak, jak z mieczem w dłoni, ale nie sposób odmówić Jordanowi umiejętności zaciekawienia czytelnika nawet w nieco dłuższej konwersacji.

Robert Jordan polskim czytelnikom kojarzy się głównie z wielotomową, epicką serią fantasy Koło Czasu. Niedawno jednak nakładem wydawnictwa Zysk ukazała się debiutancka powieść Amerykanina.

Od razu wypada wspomnieć, że wedle informacji przedstawionych przez agentkę i późniejszą żonę Roberta Jordana, napisał on Wojownika Altaii w trzynaście dni! Wynik godny podziwu,...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1627
1212

Na półkach:

https://podrugiejstronieokladki6.blogspot.com/2020/05/wojownik-altaii-robert-jordan.htm

Czyżbym tak szybko znalazła odkrycie roku 2020?


Robert Jordan i ja mijaliśmy się przez bardzo długi czas. Głównie dlatego, że nie miałam czasu, na czytanie grubaśnych tomów, które napisał w serii „Koło czasu”. „Wojownik Altaii” był pozycją, która w końcu skusiła mnie do sięgnięcia po tego autora, bo jest nieco krótsza, niż wspominana wyżej seria.
A jak zaczęłam... to przepadłam.

Lord Wulfgar jest wodzem jednej z gromad barbarzyńskiego plemienia Altaii. Plemię to para się koczowniczym trybem życia, przy okazji dokonując rabunków na innych, których spotkają na swojej drodze. Są prawdziwymi nomadami i nie usiedzą w jednym miejscu dłużej, niż moment, a ten moment to zazwyczaj targ, gdzie mogą sprzedać rzeczy, które posiadają na sprzedaż. Razem ze swoimi ludzmi Wulfgar pewnego dnia przybywa do Lanty, aby poinformować Bliźniacze Królowe, że chcą jedynie prowadzić handel i nie szukają żadnych afer, prowadzących do bójek.
Spotkanie w pałacu Królowych nie idzie jednak tak, jak Wulfgar by sobie tego życzył, a przez wizję jednej z akolitek, mężczyzna dowiaduje się, że będzie musiał stoczyć jedną z najważniejszych bitew w swoim życiu.
Jeżeli odniesie zwycięstwo zasiądzie na tronie Lanty, jako król.

„Wojownik Altaii” pochłonął mnie od pierwszej strony.
Już na samym początku zauważyłam, że Robert Jordan ma talent do składania słów w zdania, które zmieniają się w strony, które czyta się coraz szybciej i szybciej, a od książki nie można się oderwać do samego końca. I tak oto, skróciłam Wam opis, jak wyglądało moje czytanie „Wojownika Altaii”.
Nie jest to książka, typowo fantastyczna, chociaż magii i czarów w niej nie brakuje. Mamy tutaj przepięknie, plastycznie i niesamowicie dobrze wykonane wizualnie walki między bohaterami. Walki, które widziałam w głowie, jakbym sama była jedną z ludu Wulfgara. Dawno żadna książka nie działała tak na moją wyobraźnię.

W „Wojowniku Altaii” zakochałam się do tego stopnia, że kiedy ledwo skończyłam historię Wulfgara, od razu zamówiłam wszystkie trzy tomy „Koła Świata”. Trzeba będzie przeprosić się z grubymi książkami i w końcu usiąść do tego cyklu, aby zobaczyć, czy jest on tak samo dobry, jak ta pojedyncza pozycja.

Robert Jordan kupił mnie swoim piórem i pomysłem na historię. Pokazał, że nie potrzeba w książce opisów zbliżeń między bohaterami, aby chemia zaistniała, która mimo wszystko nie jest najważniejsza w całej historii. W dodatku opisy potyczek, o których już wspominałam są po prostu fantastyczne i wkręcają nas w ten świat jeszcze bardziej.
Wulfgar to bohater honorowy, który swoje plemię stawia na pierwszym miejscu i zawsze patrzy na jego dobro. To niesamowicie silny bohater, któremu nie brak odwagi.

Przed całą historią mamy krótkie posłowie, w którym możemy się dowiedzieć, że „Wojownik Altaii” został napisany w raptem trzynaście dni, a czekał na wydanie czterdzieści lat. Wiecie co?
Jak Jordan w trzynaście dni potrafi napisać TAKĄ książkę, to aż boję się, co dzieje się w „Kole Czasu”. Ale niedługo na pewno dam Wam o tym znać i chyba oficjalnie mogę stwierdzić, że Robert Jordan jest moim odkryciem 2020 roku.l

https://podrugiejstronieokladki6.blogspot.com/2020/05/wojownik-altaii-robert-jordan.htm

Czyżbym tak szybko znalazła odkrycie roku 2020?


Robert Jordan i ja mijaliśmy się przez bardzo długi czas. Głównie dlatego, że nie miałam czasu, na czytanie grubaśnych tomów, które napisał w serii „Koło czasu”. „Wojownik Altaii” był pozycją, która w końcu skusiła mnie do sięgnięcia po...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
476
328

Na półkach:

O Robercie Jordanie słyszałam dużo. Szczególnie interesowały mnie jego książki, gdyż po prostu lubię dobrą fantastykę. Tak się jednak stało, że jeszcze nie miałam okazji zapoznać się z żadną jego książką. Jak tylko zobaczyłam tą zapowiedź, to wiedziałam, że chcę to mieć, chcę to przeczytać. Czy moje przeczucia były dobre?

WULFGAR pochodzi z barbarzyńskiego plemienia Altaii, gdzie jest wodzem jednej z gromad. Jego społeczność znana jest z wędrowniczego trybu życia, rabunków i handlu (oczywiście sprytnie zdobytymi przedmiotami, a nawet osobami). Wszystko wydaje się być w porządku do czasu, kiedy zgodnie z tradycją odwiedza okoliczne, główne miasto Lantę, by zawiadomić jej władców o pokojowych zamiarach. Napięcie czuć od samego początku, a przebieg wizyty upewnia wojownika w tym, że nadciąga wojna. Okazuje się, że osobą, która będzie mogła pomóc Wulfgarowi zdobyć przewagę, jest tajemniczy przybysz z innego świata. To wszystko będzie mogło się udać tylko wtedy, gdy mężczyzna nauczy się zadawać dobre pytania oraz połączy wszystkie podpowiedzi w całość. Jedno jest pewne: dobro zacznie walczyć ze złem, a zakończenie nie będzie takie proste, jak się wydaje.

Zakochałam się już od pierwszych stron. Magia i fantastyczność u Robeta Jordana czuć już po pierwszej stronie. Język, jakim się posługuje, po prostu ma "to coś", co kusi, przyciąga i hipnotyzuje. Od razu wiedziałam, że nie będzie to książka ala fantastyczna, ale po prostu bardzo dobra fantastyka. Autor wie jak zainteresować czytelnika i jak trzymać go w oczekiwaniu na to, co wydarzy się dalej. Uwielbiam książki, w których akcja szybko wkracza do historii, a nie jesteśmy zanudzani zbyt długim wprowadzeniem w świat stworzony na potrzeby książki. Lubię poznawać detale i "smaczki" na bieżąco, więc tutaj był to ogromny, ogromny plus.

Książka jest pełna wartkich akcji, bitew, tajemnic, zaskoczeń i magii. Jordan stworzył historię wielowątkową, która pięknie łączy się w całość tak, że zakończenie jest naprawdę dopracowane. Powiedziałabym, że cała książka pędzi: najpierw burzliwy początek, następnie tajemnicze rozwiązanie wątków, szokujące środek oraz równie zaskakujący koniec. Przez kilkaset stron czekamy na wielką wojnę, którą faktycznie dostajemy: Jordan świetnie radzi sobie z opisem bitew, potyczek, koncepcji walki. Główny bohater jest wojownikiem z krwi i kości, który naprawdę daje się lubić. Wulfgar to mężczyzna silny, honorowy i zdecydowanie... męski. Otaczają go kobiety, które służą dobrą radą (ach... co by on miał bez tych kobiet!), ale mężczyzna nie traci dla nich głowy, w pierwszej kolejności dba o swoje społeczeństwo. W książce znajdziecie dobrze rozbudowany wątek magiczno-religijny, który wprowadza dużo zamieszania do tej historii. Całość jest wykonana z pomysłem i rozwagą, więc jak najbardziej czuć tutaj tę fantastykę wyższego poziomu. Aż trudno uwierzyć, że książka została napisana w zaledwie 13 dni, a czekała aż 40 lat na swoje wydanie (nieporozumienie z wydawnictwami). Książka naprawdę, naprawdę podbiła moje serducho i utwierdziła mnie w przekonaniu, że po prostu MUSZĘ sięgnąć po serię "Koło Czasu". Polecam!

O Robercie Jordanie słyszałam dużo. Szczególnie interesowały mnie jego książki, gdyż po prostu lubię dobrą fantastykę. Tak się jednak stało, że jeszcze nie miałam okazji zapoznać się z żadną jego książką. Jak tylko zobaczyłam tą zapowiedź, to wiedziałam, że chcę to mieć, chcę to przeczytać. Czy moje przeczucia były dobre?

WULFGAR pochodzi z barbarzyńskiego plemienia...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
4464
1806

Na półkach: , ,

Czy wiecie, że „Wojownik Altaii” został napisany w zaledwie trzynaście dni? Moim zdaniem to nie lada osiągnięcie! Debiutancka książka Roberta Jordana miała jednak pecha, gdyż na publikację czekała ponad czterdzieści lat. Wszystkiemu winne niedogadanie się z wydawnictwem, lecz na szczęście w odpowiednim czasie trafiła na tę książkę odpowiednia osoba i tak książka ujrzała światło dzienne. I bardzo dobrze, bo to naprawdę bardzo fajna książka i doskonała okazja, by przekonać się, jak wyglądała fantastyka lata temu, a jak pisze się teraz. To było moje pierwsze spotkanie z twórczością Jordana, który uznanie zdobył kultowym już cyklem „Koło Czasu” porównywanego do sagi Tolkiena. I myślę, że zaczęłam przygodę z twórczością tego pisarza od dobrej książki, fabuła była lekka i dosyć prosta, ale miała coś, co nie pozwoliło mi rozstać się z książką na chwilę, mianowicie charyzmatycznego bohatera Wulfgara, który niczym legendarny Conan będzie musiał walczyć ze złem, które zawładnęło światem.

Bardzo lubię, gdy w książkach od razu zaczyna się dziać, autor nie męczy czytelnika zbyt długim wprowadzeniem i niepotrzebnymi opisami. Tutaj tego nie ma i już na samym początku jesteśmy świadkami przybycia wojowników wywodzących się z koczowniczego plemienia Altaii do miasta Lanty. Wulfgar udaje się do pałacu, by jak nakazuje ich tradycja, zawiadomić władców odwiedzanych miast o pokojowych zamiarach wojowników. Lecz tutaj, zamiast otwartego powitania czekać będą kłopoty. Zatarg ze strażnikami i drwiny i zniewagi w sali tronowej to tylko mała namiastka tego, co czekać będzie na grupę wojowników. Wszystko wskazuje na to, że będzie wojna. Czy przywódca plemienia zdoła ocalić swój lud? Pomoc może uzyskać jedynie id przybysza z innego świata, Elspeth, lecz najpierw musi nauczyć zadawać się właściwe pytania. Czy to wystarczy, by uratować lud Altaii?

Intrygi i pałacowe knucia, tajemnicza przepowiednia, magia, którą potrafią władać tylko kobiety, przybysz z innego świata i on, niezwyciężony, męski i waleczny wojownik Wulfgar – to wszystko znajdziemy w debiutanckiej książce Roberta Jordana. Co jeszcze tutaj czeka na czytelnika? Magiczne istoty takie jak zęboraki, biegacze i wiele wiele innych oraz dla wielbicieli akcji – nie zabraknie tutaj opisów walk, a jak już jest wojna, będą i ofiary. Będzie ciekawie, dynamicznie, krwawo i magicznie. Spoiwem tej książki będzie oczywiście jej główny bohater, który prowadzi narrację i za pośrednictwem jego oczu będziemy śledzić wydarzenia. Napisałam, że Wulfgara porównuje się z Conanem, są ku temu oczywiście powody. Nie da się nie lubić tej postaci, choć w zasadzie to za wiele o nim nie wiemy. Wystarczyć musi nam jednak to, w jaki sposób się zachowuje, jak traktuje swój lud. To prosty człowiek, wojownik kierujący się zasadami, a dobro jego ludu jest dla niego najważniejsze. Choć wiedzie koczowniczy tryb życia – potrafi czytać i sprawia wrażenie obeznanego. Nie można zapomnieć też o tym, że jest świetnym wojownikiem, potrafi władać kilkoma rodzajami broni, a trening dał mu nie tylko wytrzymałość fizyczną, ale i wpłyną na odporność psychiczną, a ta mu się bardzo przyda.

O wykreowanym świecie za wiele także nie wiemy, dostajemy tylko informację, że zamieszkują w nim istoty magiczne, istnieją i plemiona koczownicze i cywilizowane miasta. Ten świat jest jednak przepełniony magią, którą mogą posługiwać się tylko kobiety. W dość prymitywny sposób nią władają, by rzucić czar lub przewidzieć przyszłość, muszą malować pentagramy, palić świece, a także za pomocą różnych substancji malować ciała. Niekiedy jest to przerażające! Wszystkie te elementy jednak ze sobą współgrają, a całą fabułę czyta się z zapartym tchem. I choć można by tu książkę rozbudować o opisy świata czy wzbogacić ją o informacje o naszym bohaterze, to trzeba pamiętać, że to książka debiutancka i napisana w trzynaście dni. Ja jestem na tak, tę przygodę z twórczością Jordana wspominać będę bardzo miło.

Czy wiecie, że „Wojownik Altaii” został napisany w zaledwie trzynaście dni? Moim zdaniem to nie lada osiągnięcie! Debiutancka książka Roberta Jordana miała jednak pecha, gdyż na publikację czekała ponad czterdzieści lat. Wszystkiemu winne niedogadanie się z wydawnictwem, lecz na szczęście w odpowiednim czasie trafiła na tę książkę odpowiednia osoba i tak książka ujrzała...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1277
1259

Na półkach: ,

Nie czytałam do tej pory żadnych książek Roberta Jordana, ale byłam bardzo ciekawa jego twórczości. Dlatego kiedy w zapowiedziach wydawnictwa zobaczyłam „Wojownika Altaii” nawet się nie zastanawiałam czy chcę to przeczytać. Muszę przyznać, że pierwsze spotkanie z panem Jordanem było udane. Od samego początku zostajemy wrzuceni w wir wydarzeń, fabuła jest intensywna i pełna akcji, dzięki czemu praktycznie od pierwszych do ostatnich stron trzyma nas w napięciu i skupia naszą uwagę. Sam pomysł na fabułę i przedstawienie tej historii dla mnie był świetny, niejednokrotnie wzbudziła we mnie mnóstwo emocji, niestety nie zawsze tych pozytywnych. Czyta się ją bardzo szybko, niesamowicie wciąga, dlatego, że tutaj nic tak naprawdę nie jest oczywiste. „Wojownik Altaii” zaskakuje, intryguje i niesamowicie pobudza wyobraźnię. Z pewnością w najbliższym czasie zamierzam sięgnąć po inne książki autora.

Nie czytałam do tej pory żadnych książek Roberta Jordana, ale byłam bardzo ciekawa jego twórczości. Dlatego kiedy w zapowiedziach wydawnictwa zobaczyłam „Wojownika Altaii” nawet się nie zastanawiałam czy chcę to przeczytać. Muszę przyznać, że pierwsze spotkanie z panem Jordanem było udane. Od samego początku zostajemy wrzuceni w wir wydarzeń, fabuła jest intensywna i pełna...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
488
133

Na półkach:

Recenzja wideo: https://youtu.be/HQCack4kx5w

Recenzja wideo: https://youtu.be/HQCack4kx5w

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to video - opinia

avatar
1065
712

Na półkach: , ,

Wojownik Altaii już od pierwszych stron potrafi zaciekawić i skupić uwagę czytelnika. Akcja jest dynamiczna i autor nie pozwala się nudzić. Mamy spiski, zasadzki, potyczki, wielkie bitwy i wiele więcej. Dużą rolę odgrywa w tym zastosowana narracja pierwszoosobowa, prowadzona z punktu widzenia Wulfgara. Pomimo że wiemy o nim stosunkowo niewiele, to nie sposób nie polubić tego wojownika. Jest to stosunkowo prosty, choć tajemniczy bohater, wyznający zasady swojego ludu - braterstwo oraz honor i kierująca się nimi we wszystkich sprawach. Wulfgar jest wojownikiem, który nie tylko potrafi znakomicie posługiwać się wieloma rodzajami broni, ale również jest bardzo wytrzymały fizycznie i psychicznie. Jest to efekt wielokrotnych walk o przetrwanie oraz morderczego treningu, jaki przechodzi każdy z mężczyzn z plemienia Altaii, który chce zasłużyć na piętno wojownika. Wymaga tego od mężczyzn życie na niegościnnych terenach, pełnych niezwykłych i groźnych istot. W obliczu nadchodzących wydarzeń i to może nie wystarczyć...

Świat opisywany przez Jordana jest ogromny i zamieszkały przez różne ludy i magiczne istoty - biegacze, zęboraki i wiele innych. W książce poznajemy raptem niewielki jego fragment i siłą rzeczy o pewnych kwestiach Jordan jedynie wspomina. Świat, w jakim przyszło żyć Wulfgarowi i jego plemieniu, jest przepełniony magią, która jest zarezerwowana wyłącznie dla kobiet - przewidują przyszłość i rzucają czary. Ma to wymiar bardzo pierwotny - obnażanie się, dzikie okrzyki, malowanie znaków na ciele, talizmany i wiele więcej. Doskonale współgra to z opisywanymi realiami świata i ludami, jakie go zamieszkują. Z jednej strony mamy, wydawałoby się cywilizowane miasta, choć nie ma ich zbyt wiele, a z drugiej strony barbarzyńskie plemiona jeźdźców, którzy napadają na karawany i żyją na niegościnnych terenach. Wszystkie te elementy tworzą razem ciekawą i interesującą całość.

W pewnych momentach można jednak dostrzec, że Wojownik Altaii jest debiutancką powieścią Roberta Jordana. Nie powoduje to bynajmniej, że książka jest kiepska, ale pewnie gdyby autor żył i miał zamiar ją wydać, to poprawiłby niektóre rzeczy. Robert Jordan dość często opowiada o czymś, zainteresuje czytelnika, ale później niewiele więcej dowiadujemy się na ten temat. Oczywiście, gdyby rozwinąć wszystko, wyszłaby książka porównywalna z tomami cyklu Koło Świata, a nie licząca niecałe 400 stron ile ma Wojownik Altaii. Niemniej jednak pewne kwestie warto byłoby rozszerzyć, jak chociażby kwestia wielu światów, które mogą się przenikać, a istoty je zamieszkujące przechodzić z jednego do drugiego. Warto jeszcze dodać, że w Wojowniku Altaii możemy również zobaczyć początki niektórych pomysłów autora, które rozwinie w cyklu Koło Czasu, jak chociażby to, że magią w Wojowniku Altaii posługują się wyłącznie kobiety.

Wojownik Altaii jest debiutancką powieścią Roberta Jordana, która ukazała się dopiero po wielu latach. Jest to dobra książka, przepełniona akcją i ciekawym światem, choć niepozbawiona błędów. Dzięki jej lekturze możemy zobaczyć początki pewnych pomysłów, które autor w pełni rozwinął w cyklu Koło Świata.

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Zysk i S-ka!

https://hrosskar.blogspot.com/2020/04/wojownik-altaii-robert-jordan.html

Wojownik Altaii już od pierwszych stron potrafi zaciekawić i skupić uwagę czytelnika. Akcja jest dynamiczna i autor nie pozwala się nudzić. Mamy spiski, zasadzki, potyczki, wielkie bitwy i wiele więcej. Dużą rolę odgrywa w tym zastosowana narracja pierwszoosobowa, prowadzona z punktu widzenia Wulfgara. Pomimo że wiemy o nim stosunkowo niewiele, to nie sposób nie polubić...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
8334
7038

Na półkach:

POMOC CZY ZAGŁADA

Robert Jordan dał się poznać głównie jako autor cyklu „Koło czasu”. Cyklu świetnego, ale jednocześnie którego sława sprawiła, że pozostałe dzieła artysty znalazły się w jego cieniu. Z drugiej jednak strony, jego nazwisko stało się tak rozpoznawalne, że wstyd byłoby go nie wykorzystywać. Dlatego też na rynku pojawiły się nie tylko kolejne tomy „Oka”, pisane już przez innego autora po śmierci Jordana, jak i dzieła nigdy dotąd nie wydane. I takim dziełem jest właśnie „Wojownik Altaii”, literacki debiut pisarza, który na publikację czekał ponad czterdzieści lat.

Poznajcie Wulfgara, wojownika i przywódca barbarzyńskiego plemienia Altaii. Jak na władcę przystało, musi zmagać się z najróżniejszymi problemami, od przedstawicieli dziwacznych religii, z którymi lepiej nie mieć do czynienia, przez zmagania z królowymi i ich okrutnymi zapędami, po wszelkie magiczne tarapaty. Czy poradzi sobie sam? Być może, jednak żadna pomoc nie zaszkodzi, ale czy pochodzący z innego świata Elspeth, który umie służyć radą, ale najpierw trzeba wiedzieć czego się chce, może pomóc Wulfgarowi czy wręcz przeciwnie?

Całość recenzji na moim blogu: https://ksiazkarniablog.blogspot.com/2020/04/wojownik-altaii-robert-jordan.html

POMOC CZY ZAGŁADA

Robert Jordan dał się poznać głównie jako autor cyklu „Koło czasu”. Cyklu świetnego, ale jednocześnie którego sława sprawiła, że pozostałe dzieła artysty znalazły się w jego cieniu. Z drugiej jednak strony, jego nazwisko stało się tak rozpoznawalne, że wstyd byłoby go nie wykorzystywać. Dlatego też na rynku pojawiły się nie tylko kolejne tomy „Oka”,...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
630
368

Na półkach: , ,

Wojownik Altaii to dobry powrót do klasycznego nurtu heroic fantasy. Jest to powieść, napisana jeszcze przed monumentalnym cyklem Koła Czasu. Jeżeli lubicie przygody Conana to jest to coś dla Was. Nieskomplikowana fabuła. Nieznający strachu, bezkompromisowy główny bohater. W tle magia. Pałacowe intrygi. Tajemnicza przepowiednia. Zastosowany zabieg przyniesienia jednej postaci z naszego świata do świata przedstawionego. I niestety to co teraz mocno razi, czyli dość przedmiotowe traktowanie kobiet. No cóż. Takie prawidła nurtu heroic fantasy.

Moim zdaniem powieść dobrze się zestarzała. Oczywiście, trzeba ją czytać, mając pełną świadomość, w jakim roku była pisana. Wspomniane przeze mnie wyżej brutalne i przedmiotowe traktowanie kobiet, brak większego rozwoju bohaterów, czy praktycznie szczątkowe informacje o świecie przedstawionym, mogą denerwować. Jednak w dużej mierze tak się pisało w tym odłamie gatunku fantasy. Albo się to akceptuje albo nie.

Same tłumaczenie oceniam na dobre. Powieść czyta się szybko. Ma ciekawie napisane dialogi. Ja polubiłem głównego bohatera. Męski aż do bólu, przypominał mi konwencję filmów akcji z lat 90, ubiegłego wieku. Trzeba przyjąć to z lekkim przymrużeniem oka i dać się porwać akcji.

Dla autora mam duży szacunek, bo szczerze, nie wiem ilu obecnie tworzących autorów fantasy, będzie można czytać po tylu latach od premiery, bez zgrzytania zębami. Oczywistą sprawą jest, że gatunek fantasy także ulega zmianie i rozwojowi. I bardzo dobrze. Jednak warto sięgać po takie powieści, by ten rozwój wyraźnie zobaczyć. Wiele motywów pozostało niezmiennych. I to tych, za które kocha się ten gatunek.

Polecam lekturę Wojownika Altaii, ale proszę wziąć pod uwagę to, ile lat ma ta powieść oraz konwencję gatunku, w jakim była pisana. Wtedy będziecie się bawić dobrze podczas lektury. Inaczej będziecie oceniać ją bardziej krytycznie.

Wojownik Altaii to dobry powrót do klasycznego nurtu heroic fantasy. Jest to powieść, napisana jeszcze przed monumentalnym cyklem Koła Czasu. Jeżeli lubicie przygody Conana to jest to coś dla Was. Nieskomplikowana fabuła. Nieznający strachu, bezkompromisowy główny bohater. W tle magia. Pałacowe intrygi. Tajemnicza przepowiednia. Zastosowany zabieg przyniesienia jednej...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
937
214

Na półkach: ,

https://zapomnianypokoj.blogspot.com/

Akcja powieści rozpoczyna sie w momencie kiedy grupa wojowników wywodzących się z koczowniczego plemienia Altaii, przybywa do olbrzymiego miasta - Lanty. Wielowiekowa tradycja nakazuje im stawienie się przed obliczem władczyń tego miasta oraz zapewnie ich o swoich pokojowych zamiarach. Jednak już od samego początku napotykają oni na trudności. Najpierw strażnicy nie chcą ich przepuścić przez bramę miejską a kiedy już udaje im się dostać na salę tronową stają się obiektem drwin i licznych zniewag. Wszystkie znaki wskazują na to, że planowana jest wojna i eksterminacja całego ludu Altaii.

Głównym bohaterem „Wojownika Altaii” jest Wulfgar. Mężczyzna ten jest przywódcą jednego z plemion Altaii i nosi tytuł lorda. O samym Wulfgarze nie wiemy zbyt wiele. Dostajemy tylko szczątkowe informacje a wiele faktów pozostaje ukrytych, jak chociażby to skąd barbarzyńca prowadzący koczowniczy tryb życia umie czytać i sprawia wrażenie obytego w świecie. Nie sposób nie zauważyć, że Wulfgar bardzo przypomina innego znanego bohatera - Conana. Tajemnicza przeszłość, kobiety lgnące do tego mężczyzny oraz niezwykły hart ducha i siła to tylko kilka cech wspólnych Wulfgara z howardowskim barbarzyńcą. Nie powinno nas to zresztą dziwić, Jordan ma na swoim koncie parę książek książek opisujących dalsze losy Cymeryjczyka.


Świat opisywany przez Jordana przepełniony jest magią. Dostęp do niej mają wyłącznie kobiety. Same czary i przepowiadanie przyszłości jest trochę przerażający (malowanie pentagramów i palenie świec) oraz bardzo pierwotny (gardłowe okrzyki oraz używanie różnych substancji do malowania znaków na ciałach).

Zdaję sobie doskonale sprawę, że „Wojownik Altaii” nie będzie podobał się każdemu. Przedmiotowe traktowanie kobiet z pewnością nie przysporzy tej książce fanek wśród czytelniczek. Natomiast każdy kto czytał książki Howarda doskonale wie w jakim klimacie były pisane i Jordan z pewnością chciał się w jakimś stopniu wzorować na Howardzie. „Wojownik Altaii” przypomina mi również Sagę Drenajów Gemmella a sam Wulfgar ma też parę cech wspólnych z Drussem, głównym bohaterem „Legendy”. Dlatego też czytając "Wojownika Altaii" Jordana miałem wrażenie jakbym odbywał sentymentalną podróż w czasie do chwil kiedy lata temu zaczytywałem się we wspomnianej Sadze oraz przemierzałem świat z Conanem.

„Wojownik Altaii” Roberta Jordana to niezła powieść oraz świetna okazja do zapoznania się z jedną z pierwszych powieści tego pisarza. Fani „Koła Czasu” z pewnością dostrzegą kilka szczegółów i pomysłów Jordana, które później rozwinęły się chociażby w „Oku Świata”. „Wojownik Altaii” to idealna powieść dla fanów twórczości Roberta Howarda lub Davida Gemmella.

https://zapomnianypokoj.blogspot.com/

Akcja powieści rozpoczyna sie w momencie kiedy grupa wojowników wywodzących się z koczowniczego plemienia Altaii, przybywa do olbrzymiego miasta - Lanty. Wielowiekowa tradycja nakazuje im stawienie się przed obliczem władczyń tego miasta oraz zapewnie ich o swoich pokojowych zamiarach. Jednak już od samego początku napotykają oni na...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to