W stronę tamtego lasu to po prostu piękna książka, ostatnia strona bardzo mną wstrząsnęła, ale nie będę spoilerował osobą której nie przeczytały. Książka się
inaczej zapowiadała a jednak.
Jedna z moich ulubionych książek które przyeczytałem w moim całym życiu, trochę ich jest. Moja opinia to 9/10 dlatego że koniec jest mega. Zamierzam czytać więcej książek z tego wydawnictwa.
W stronę tamtego lasu to po prostu piękna książka, ostatnia strona bardzo mną wstrząsnęła, ale nie będę spoilerował osobą której nie przeczytały. Książka się
inaczej zapowiadała a jednak.
Jedna z moich ulubionych książek które przyeczytałem w moim całym życiu, trochę ich jest. Moja opinia to 9/10 dlatego że koniec jest mega. Zamierzam czytać więcej książek z tego wydawnictwa.
Książka opowiada historię Sary, która spędza wakacje w Leśniczówce wujostwa jak za dziecięcych lat, by w spokoju zająć się pisaniem książki. Sama opowieść posiada prostą fabułę, w której nie znajdziemy zbytnio żadnych zwrotów akcji, jednak mimo to książkę czyta się niezwykle przyjemnie. A charakterystyka tej powieści, jej klimat i atmosfera zapiera dech w piersiach. Skrzypiący starym drewnem dom pełen tajemnic i jego mieszkańcy oraz położona na skraju lasu leśniczówka Bernarda i Ludmiły to ukojenie na zbolałe serce. Aż by się chciało samemu tu przyjechać i spędzić chociaż parę dni w tej ciszy i niezwykłych okolicznościach przyrody. Wyraziste postacie, zgrabne poczucie humoru, odrobina subtelnej melancholii i dreszczyku... to przepis na jesienny wieczór.
Książka opowiada historię Sary, która spędza wakacje w Leśniczówce wujostwa jak za dziecięcych lat, by w spokoju zająć się pisaniem książki. Sama opowieść posiada prostą fabułę, w której nie znajdziemy zbytnio żadnych zwrotów akcji, jednak mimo to książkę czyta się niezwykle przyjemnie. A charakterystyka tej powieści, jej klimat i atmosfera zapiera dech w piersiach....
Przez chwilę naprawdę myślałam, że będzie to "horror dla panienek z dobrych domów", że autorka postanowiła zaszaleć i napisać dla odmiany prawdziwą opowieść z dreszczykiem. Ja nie wiem jakim cudem coś takiego przyszło mi do głowy. W związku z powyższym rozczarowałam się tą książką niemiłosiernie i jest mi teraz przykro. Gdyby nie nerwica natręctw i beznadziejny, jak się jednak okazuje, pomysł zapoznania się z całą dostępną mi twórczością autorki, chyba bym sobie dalszą zabawę odpuściła. Pani Krystyno, jak pani mogła.
Głupio mi trochę, bo jako nastolatka uważałam autorkę za jedną ze swoich ulubionych, ale czas chyba mnie z tego wyleczył.
Taka stara, a taka naiwna.
Przez chwilę naprawdę myślałam, że będzie to "horror dla panienek z dobrych domów", że autorka postanowiła zaszaleć i napisać dla odmiany prawdziwą opowieść z dreszczykiem. Ja nie wiem jakim cudem coś takiego przyszło mi do głowy. W związku z powyższym rozczarowałam się tą książką niemiłosiernie i jest mi teraz przykro. Gdyby nie nerwica...
Dla mnie to pierwsza książka tej autorki. Można ją czytać nie tylko będąc młodzieżą, do której głównie jest skierowana. O wiele bardziej polubiłam niż Jeżycjadę.
Ja odebrałam leśniczówkę jako magiczne miejsce, w którym i ja chciałabym spędzać wakacje.
Dla mnie to pierwsza książka tej autorki. Można ją czytać nie tylko będąc młodzieżą, do której głównie jest skierowana. O wiele bardziej polubiłam niż Jeżycjadę.
Ja odebrałam leśniczówkę jako magiczne miejsce, w którym i ja chciałabym spędzać wakacje.
Po długiej przerwie, znowu Siesicka ! Niewielka objętościowo książka, jak kubek ciepłej herbaty, żółte światło lampy i przytulny koc na kolanach...
Bardziej niż sama historyjka, opowiedziana w książce, ujęła mnie jej, charakterystyczna dla Siesickiej, atmosfera. Skrzypiący starym drewnem, dom pełen tajemnic i jego mieszkańcy. Położona na skraju lasu leśniczówka Bernarda i Ludmiły daje schronienie psu "bylejakiej rasy", białej kotce Czarnuszce i młodej pisarce, siostrzenicy Sarze. Tu można dostać ciepły obiad, spędzić bezsenną noc nad laptopem oraz ... ukoić zbolałe serce.
W takich oklicznościach, żaden dramat ani horror niestraszny ...
Wyraziste postacie, zgrabne poczucie humoru, odrobina subtelnej melancholii ... to może być przepis na jesienny wieczór ;))
Po długiej przerwie, znowu Siesicka ! Niewielka objętościowo książka, jak kubek ciepłej herbaty, żółte światło lampy i przytulny koc na kolanach...
Bardziej niż sama historyjka, opowiedziana w książce, ujęła mnie jej, charakterystyczna dla Siesickiej, atmosfera. Skrzypiący starym drewnem, dom pełen tajemnic i jego mieszkańcy. Położona na skraju lasu leśniczówka...
Oczarowała mnie sceneria leśniczówki, zamarzyło mi się, żeby tam trafić. Jaka przepiękna była dojrzała już miłość Bernarda i Ludmiły. Postać Ludmiły bardzo mnie urzekła, taka wpatrzona w swojego męża, rozbrajało mnie jej powtarzanie, że Bernard jest taki dowcipny, może był to czasami histeryczny śmiech, skoro okazało się potem, że wynikać to mogło ze strachu o męża. Kontrastem do tej miłości dojrzałej jest jeszcze dosyć młoda i szalona miłość Sary oraz Janka. Sara oczywiście wolałaby kochać, kogoś z mniej ryzykownym zajęciem, wydaje jej się, że spokojniejsze życie niż przy boku kierowcy rajdowego wiodłaby przy boku gajowego, a tu nic bardziej mylnego, okazuje się to chociażby przy naprawianiu przerzutki w rowerze, czy podbitym oku jego żony, czy przy nocnej wizycie po papierosy. No cóż i tak Sara tylko gdybała, bo przecież wszyscy wiemy, że nie porzuciłaby Janka, bo bardzo go kochała, co pokazywał chociażby ten strach o niego. Dodać do tego książkę pisaną przez Sarę, w którą bardzo ingeruje Ludmiła oraz owianego tajemnicą "diabła" spotkanego na skrzyżowaniu i mamy kolejną wspaniałą książkę pani Siesickiej.
Oczarowała mnie sceneria leśniczówki, zamarzyło mi się, żeby tam trafić. Jaka przepiękna była dojrzała już miłość Bernarda i Ludmiły. Postać Ludmiły bardzo mnie urzekła, taka wpatrzona w swojego męża, rozbrajało mnie jej powtarzanie, że Bernard jest taki dowcipny, może był to czasami histeryczny śmiech, skoro okazało się potem, że wynikać to mogło ze strachu o męża....
W tej książce tak naprawdę nic się nie dzieje...
Nie ma zwrotów akcji, nie ma zapierających w piersi opisów przyrody, nie ma filozoficznych wywodów natury egzystencjalnej. Jest tylko (pokuszę się o użycie tego epitetu) nudnawa historia o Sarze, która "uciekła" od Ukochanego. I która pisze książkę, a raczej usiłuje pisać i nie ulec podszeptom cioci Ludmiły, która ma zgoła inną koncepcję odnośnie tej nienapisanej jeszcze książki.
Nic się nie dzieje... na na na na...
Jednak w tej prostocie i rzekomej nudzie ja odnajduję piękno, odnajduję cała masę cudownych słów i zwrotów ("Kochanie kogoś za wady to piękna odmiana uczucia") , ulotnych myśli, ukrytych prawd i recepty na szczęśliwe życie. Mam nadzieję, że nie tylko ja to widzę =)
W tej książce tak naprawdę nic się nie dzieje...
Nie ma zwrotów akcji, nie ma zapierających w piersi opisów przyrody, nie ma filozoficznych wywodów natury egzystencjalnej. Jest tylko (pokuszę się o użycie tego epitetu) nudnawa historia o Sarze, która "uciekła" od Ukochanego. I która pisze książkę, a raczej usiłuje pisać i nie ulec podszeptom cioci Ludmiły, która ma zgoła...
Z jakiegoś powodu irytowała mnie i Ludmiła, i Sara, i jakieś takie tajemnice nie tajemnice...Mam wrażenie, że autorka chciała coś powiedzieć, ale co, to nie powiedziała.
W dodatku wydanie Akapit Press roi się od literówek, dziwnych, nie związanych z kontekstem słów (chyba ktoś się posłużył autokorektą, zamiast redakcji).
I dlaczego, ni z gruszki, ni z pietruszki, nagle jakieś zdanie jest pisane kursywą?
Chyba nie warto
Z jakiegoś powodu irytowała mnie i Ludmiła, i Sara, i jakieś takie tajemnice nie tajemnice...Mam wrażenie, że autorka chciała coś powiedzieć, ale co, to nie powiedziała.
W dodatku wydanie Akapit Press roi się od literówek, dziwnych, nie związanych z kontekstem słów (chyba ktoś się posłużył autokorektą, zamiast redakcji).
I dlaczego, ni z gruszki, ni z pietruszki, nagle...
Krystyna Siesicka to autorka mojego dzieciństwa. Między innymi to dzięki niej pokochałam czytanie. Opowiadane przez nią historie urzekają swoją prostotą. Takie zdarzenia mogłyby przytrafić się każdemu, dlatego też łatwo było mi się utożsamić z bohaterami. Do tego książki pani Siesickiej są krótkie, dzięki czemu kilkulatka, którą byłam, mogła bez trudu skupić się na zwięzłej fabule. Do tego opowiadania pisarki są nośnikiem prostych prawd życiowych. Choć mogą wydawać się banalne, to jednak w banale tkwi odwieczna mądrość, którą posiadają tylko niektórzy. Myślę, że powieści pani Krystyny ukształtowały mnie jako osobę, a już na pewno wpłynęło poważnie na mój gust literacki.
„(…) kochanie kogoś za wady to piękna odmiana uczucia”. (Krystyna Siesicka)
„W stronę tamtego lasu” opowiada historię pisarki Sary, która przyjeżdża do leśniczówki wujostwa. Spędzała u nich sporo czasu, gdy była dzieckiem, a teraz, gdy dorosła, szuka tam ukojenia. Ucieka od zgiełku miasta do tej leśnej przystani. Musi przemyśleć swój związek z kierowcą rajdowym. W czasie rozmyślań planuje także napisać kolejną książkę. Ni z tego, ni z owego okazuje się, że książka zaczyna żyć własnym życiem, zaś Sara nie ma na nią wpływu.
„Fabuła jest banalna i nudna” – ktoś mało uważny mógłby ją tak podsumować. Bo przecież nic się nie dzieje, nie ma zwrotów akcji, jest tylko samo życie bez punktów kulminacyjnych. Codzienność snuje się i rozciąga, dzieli i dwoi, dłuży się i wlecze przed siebie. Taka prosta powszedniość, której doświadcza każdy. Można by pomyśleć – po co czytać o czymś, co mamy. A jednak ta powieść ma w sobie „to coś”. To coś magicznego pojawiającego się we wszystkich opowiadaniach Siesickiej. Z pozoru nieznaczące słowa niosą ze sobą prawdziwą mądrość. Pod płaszczykiem pospolitych wymian zdań kryją się dramaty, lęki, ale też spokój, który może przynieść tylko pełne pogodzenie się ze światem.
„W stronę tamtego lasu” posiada niesamowity nastrój, niespotykany u żadnego dotąd znanego mi pisarza. Książka ta była niepokojąca, choć oczywiście horror zapowiadany na obwolucie to za dużo powiedziane. Jest w niej dużo melancholii, bo pewne rzeczy się kończą, pewni ludzie odchodzą i nie sposób ich zatrzyma. W teorii to opowiadanie jest lekkie i pełne humoru, ale we mnie pozostawiło posmak przygnębienia i zadumy. Autorka ujmuje odwieczne prawdy życiowe prostymi słowami. I to jest piękne. Większość rzeczy, które są piękne, dla mnie są również smutne.
Postacie są wyraziste, niejednoznaczne, wielowymiarowe. Posiadają zalety, wady, każdy może oceniać je moralnie wedle własnej hierarchii wartości. Główna bohaterka momentami mnie irytowała. Zwłaszcza tym, że nie zawsze postępowała zgodnie ze swoimi przekonaniami, łatwo dawała się wodzić na manowce, a także pozwalała sobą manipulować. Postać ma wyraźny rys charakterologiczny, ale nie jest przerysowana. To zdecydowanie osoba, którą można spotkać na ulicy, podobnie jak reszta postaci. Wielcy filozofowie pracują teraz na stacjach benzynowych, a największe umysły naszego wieku rozlewają piwo w barach. Jeśli tylko bardzo się chce i ma się otwarty umysł można spotkać takiego pana leśniczego, który posiadł życiową mądrość. Jak pewien raper wykształciuch powiada:
”Mijam ich, jestem świadkiem naocznym
Jak nie Hegel w windzie to Platon w nocnym
Kant wiezie mnie taksówką, Nietzsche mieszka w każdym bloku
Świat jest pełen filozofów” (Łona)
To właśnie przekazuje nam „W stronę tamtego lasu”. Polecam osobom, których, jak mnie, urzeka piękno codzienności. Bez fajerwerków, a proste, nienachalne, dobrze znane. Fabuła nie porywa, wydaje się upleciona z kilku wydarzeń niepowiązanych ze sobą. Jak w życiu. Brak całej historii mocnej puenty. Ale za to to wspaniała historia nie na planie fabularnym, a na planie nastroju, emocjonalności. Opowieść ta wywołuje uczucie nostalgii i jakiejś niezdefiniowanej tęsknoty. Jeśli chcecie poznać historię bez zakończenia, bo życie nie posiada czegoś takiego jak spektakularny finał, to sięgnijcie po „W stronę tamtego lasu”.
Karolina Baran / Bookeriada.pl
Krystyna Siesicka to autorka mojego dzieciństwa. Między innymi to dzięki niej pokochałam czytanie. Opowiadane przez nią historie urzekają swoją prostotą. Takie zdarzenia mogłyby przytrafić się każdemu, dlatego też łatwo było mi się utożsamić z bohaterami. Do tego książki pani Siesickiej są krótkie, dzięki czemu kilkulatka, którą byłam, mogła bez trudu skupić się na zwięzłej...
Ciekawa książka.
Nie mogłam do końca przeczytać bo po prostu łzy ciekły mi po policzku.
Okładka jak widać wygląda strasznie ale nie zwracałam uwagi na to.
Zaciekawił mnie napis "horror dla panienek z dobrych domów" nie wiedziałam o co może chodzić w tej książce i nadal nie wiem.
Może coś było pod koniec ale już nie mogłam.
Książka jest o problemach zaczynającej pisarki o chłopaku o ksiązce o wujaszku o strachu.
Polecam przy herbacie ~Paulina
Ciekawa książka.
Nie mogłam do końca przeczytać bo po prostu łzy ciekły mi po policzku.
Okładka jak widać wygląda strasznie ale nie zwracałam uwagi na to.
Zaciekawił mnie napis "horror dla panienek z dobrych domów" nie wiedziałam o co może chodzić w tej książce i nadal nie wiem.
Może coś było pod koniec ale już nie mogłam.
Książka jest o problemach zaczynającej pisarki o...
Z początku myślałam że ta książka to zły wybór. W sumie to wydawała się być o niczym. Jednak po przeczytaniu jej w całości i po rozwinięciu akcji, nie żałuję że ją przeczytałam. Jest w niej zawarty morał i nie mozan się od niej oderwać! Z pewnością sięgnę po więcej książek tej autorki ;)
Z początku myślałam że ta książka to zły wybór. W sumie to wydawała się być o niczym. Jednak po przeczytaniu jej w całości i po rozwinięciu akcji, nie żałuję że ją przeczytałam. Jest w niej zawarty morał i nie mozan się od niej oderwać! Z pewnością sięgnę po więcej książek tej autorki ;)
Z noty wydawwcy dowiadujemy się, że "Główna bohaterka to młoda pisarka Sara, która przyjeżdża do leśniczówki ukochanego wuja Bernarda i jego żony, cioci Ludmiły, aby w zaciszu dokończyć pisaną książkę. Dziewczyna "ucieka" z Warszawy także dlatego, aby zastanowić się nad swym przyszłym losem u boku narzeczonego - Jana Krzysztofa, wspaniałego kierowcy rajdowego.
Nieoczekiwanie rozmyślania pisarki, zdarzenia i losy bohaterów jej książki zaczynają tworzyć całość, przeplata się fikcja literacka powieści Sary i fakty z życia jej i innych bohaterów. Puenta zaskoczy każdego! "
Dobrze powrócić do książkek autorstwa Siesickiej. Pamiętam, jak będąc nastolastką, zachwycałam się wraz z kolezanką "Jeziorem Osobliwości", a później zaczytywałyśmy się w inne pozycje tej autorki. Teraz już nie działają tak na mnie jak kiedyś, ale jednak w dalszym ciągu należną do przyjemnych lektur.. ;)
W pewnych momentach ciężko było się nie zaśmiać. Żarciki wuja Bernarda, niezastąpiona ciotka Ludmiła, niesamowity Jan Krzysztof, w którym kochają się wszystkie dziewczęta no i główna bohaterka, pisząca swoją kolejną powieść.. Wszystko razem tworzy pozytywną pyszną śmietankę. A zakończenie mnie naprawdę pozytywnie zaskoczyło i wywołało uśmiech na mojej twarzy. Ach ten niebieski kolor ;)
Z noty wydawwcy dowiadujemy się, że "Główna bohaterka to młoda pisarka Sara, która przyjeżdża do leśniczówki ukochanego wuja Bernarda i jego żony, cioci Ludmiły, aby w zaciszu dokończyć pisaną książkę. Dziewczyna "ucieka" z Warszawy także dlatego, aby zastanowić się nad swym przyszłym losem u boku narzeczonego - Jana Krzysztofa, wspaniałego kierowcy rajdowego....
NIENAWIDZĘ! Pierwsze słowo, jakie mi przyszło na myśl po przeczytaniu ostatniego zdania tej książki. Dlaczego Pani Siesicka musi być tak znakomitą manipulatorką? Pod przykrywką książeczki, praktycznie o niczym, zostawia ogromna wyrwę w sercu, której nie da się zwyczajnie wypełnić. To miała być leciutka książeczka, na jeden dzień, bez szczególnych rozmyśleń nad nią, tak jakby jej nie było. Miała tylko zająć czas. Ta natomiast wykorzystując moją bezbronność i naiwność, doprowadziła moje nerwy na skraj wytrzymałości. To pewnie przez to, że traktuję książki jako część życia, nie tylko odpoczynek. Tylko sobie wmawiam, że tak nie jest. Na końcu mam ochotę usiąść z bezsilności i się rozpłakać. Bo mimo żartobliwego nastroju przeplatanego ze smutnym , do końca nie wiadomo, jak to odebrać. Dlatego czuję się bezsilnie. To chyba najgorsze uczucie, jakie może zamieszkać w moim sercu po przeczytaniu książki. Można czuć się nieprzydatnym, nie mogąc uwierzyć, że ktoś zdołał napisać takie coś, ale to łączy się z frustracją. Tu jest tylko ta bezsilność. Co oznacza, że książka była dobra.
Jakże irytujące jest, gdy człowiek pisząc cokolwiek, co miało być fantazją, wytworem wyobraźni, staje się czymś, co się kiedyś wydarzyło. Co nie daje spokoju, coś co przypomina się, czegokolwiek byś nie robił. Równie irytujący jest moment, w którym okazuje się, że TWÓJ utwór piszesz pod gusta innych.
I nawet tego nie zauważasz. Wiele jest takich irytujących rzeczy. Np. to, że gdy patrzysz na coś, co w żadnym przypadku nie ma prawa kojarzyć się z jakąś osobą/sytuacją, a jednak tak jest. Irytujące jest to, że rozum nie zgadza się z sercem.
Kochasz, choć to niedorzeczne. Irytujące jest to, że Pani Krystyna pozostawiła zakończenie na pastwę naszej wyobraźni. Sami mamy dopowiedzieć, co było dalej. Ale ja się boję zostać sama ze swoją wyobraźnią. Jest zbyt nieobliczalna. Za dobrze wie, czego się najbardziej obawiam. A wiem, że jest wredniejsza ode mnie. I mści się na mnie bez litości.
NIENAWIDZĘ! Pierwsze słowo, jakie mi przyszło na myśl po przeczytaniu ostatniego zdania tej książki. Dlaczego Pani Siesicka musi być tak znakomitą manipulatorką? Pod przykrywką książeczki, praktycznie o niczym, zostawia ogromna wyrwę w sercu, której nie da się zwyczajnie wypełnić. To miała być leciutka książeczka, na jeden dzień, bez szczególnych rozmyśleń nad nią, tak...
Zawiodłam się. Sięgnęłam po nią jak po kolejne dzieło dla młodzieży mojej ulubionej autorki ale okazała się najsłabszą jej książką. Nudna, bez polotu.
Zawiodłam się. Sięgnęłam po nią jak po kolejne dzieło dla młodzieży mojej ulubionej autorki ale okazała się najsłabszą jej książką. Nudna, bez polotu.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toW stronę tamtego lasu to po prostu piękna książka, ostatnia strona bardzo mną wstrząsnęła, ale nie będę spoilerował osobą której nie przeczytały. Książka się
inaczej zapowiadała a jednak.
Jedna z moich ulubionych książek które przyeczytałem w moim całym życiu, trochę ich jest. Moja opinia to 9/10 dlatego że koniec jest mega. Zamierzam czytać więcej książek z tego wydawnictwa.
W stronę tamtego lasu to po prostu piękna książka, ostatnia strona bardzo mną wstrząsnęła, ale nie będę spoilerował osobą której nie przeczytały. Książka się
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toinaczej zapowiadała a jednak.
Jedna z moich ulubionych książek które przyeczytałem w moim całym życiu, trochę ich jest. Moja opinia to 9/10 dlatego że koniec jest mega. Zamierzam czytać więcej książek z tego wydawnictwa.
Książka opowiada historię Sary, która spędza wakacje w Leśniczówce wujostwa jak za dziecięcych lat, by w spokoju zająć się pisaniem książki. Sama opowieść posiada prostą fabułę, w której nie znajdziemy zbytnio żadnych zwrotów akcji, jednak mimo to książkę czyta się niezwykle przyjemnie. A charakterystyka tej powieści, jej klimat i atmosfera zapiera dech w piersiach. Skrzypiący starym drewnem dom pełen tajemnic i jego mieszkańcy oraz położona na skraju lasu leśniczówka Bernarda i Ludmiły to ukojenie na zbolałe serce. Aż by się chciało samemu tu przyjechać i spędzić chociaż parę dni w tej ciszy i niezwykłych okolicznościach przyrody. Wyraziste postacie, zgrabne poczucie humoru, odrobina subtelnej melancholii i dreszczyku... to przepis na jesienny wieczór.
Książka opowiada historię Sary, która spędza wakacje w Leśniczówce wujostwa jak za dziecięcych lat, by w spokoju zająć się pisaniem książki. Sama opowieść posiada prostą fabułę, w której nie znajdziemy zbytnio żadnych zwrotów akcji, jednak mimo to książkę czyta się niezwykle przyjemnie. A charakterystyka tej powieści, jej klimat i atmosfera zapiera dech w piersiach....
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTaka stara, a taka naiwna.
Przez chwilę naprawdę myślałam, że będzie to "horror dla panienek z dobrych domów", że autorka postanowiła zaszaleć i napisać dla odmiany prawdziwą opowieść z dreszczykiem. Ja nie wiem jakim cudem coś takiego przyszło mi do głowy. W związku z powyższym rozczarowałam się tą książką niemiłosiernie i jest mi teraz przykro. Gdyby nie nerwica natręctw i beznadziejny, jak się jednak okazuje, pomysł zapoznania się z całą dostępną mi twórczością autorki, chyba bym sobie dalszą zabawę odpuściła. Pani Krystyno, jak pani mogła.
Głupio mi trochę, bo jako nastolatka uważałam autorkę za jedną ze swoich ulubionych, ale czas chyba mnie z tego wyleczył.
Taka stara, a taka naiwna.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPrzez chwilę naprawdę myślałam, że będzie to "horror dla panienek z dobrych domów", że autorka postanowiła zaszaleć i napisać dla odmiany prawdziwą opowieść z dreszczykiem. Ja nie wiem jakim cudem coś takiego przyszło mi do głowy. W związku z powyższym rozczarowałam się tą książką niemiłosiernie i jest mi teraz przykro. Gdyby nie nerwica...
Dla mnie to pierwsza książka tej autorki. Można ją czytać nie tylko będąc młodzieżą, do której głównie jest skierowana. O wiele bardziej polubiłam niż Jeżycjadę.
Ja odebrałam leśniczówkę jako magiczne miejsce, w którym i ja chciałabym spędzać wakacje.
Dla mnie to pierwsza książka tej autorki. Można ją czytać nie tylko będąc młodzieżą, do której głównie jest skierowana. O wiele bardziej polubiłam niż Jeżycjadę.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJa odebrałam leśniczówkę jako magiczne miejsce, w którym i ja chciałabym spędzać wakacje.
Po długiej przerwie, znowu Siesicka ! Niewielka objętościowo książka, jak kubek ciepłej herbaty, żółte światło lampy i przytulny koc na kolanach...
Bardziej niż sama historyjka, opowiedziana w książce, ujęła mnie jej, charakterystyczna dla Siesickiej, atmosfera. Skrzypiący starym drewnem, dom pełen tajemnic i jego mieszkańcy. Położona na skraju lasu leśniczówka Bernarda i Ludmiły daje schronienie psu "bylejakiej rasy", białej kotce Czarnuszce i młodej pisarce, siostrzenicy Sarze. Tu można dostać ciepły obiad, spędzić bezsenną noc nad laptopem oraz ... ukoić zbolałe serce.
W takich oklicznościach, żaden dramat ani horror niestraszny ...
Wyraziste postacie, zgrabne poczucie humoru, odrobina subtelnej melancholii ... to może być przepis na jesienny wieczór ;))
Po długiej przerwie, znowu Siesicka ! Niewielka objętościowo książka, jak kubek ciepłej herbaty, żółte światło lampy i przytulny koc na kolanach...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBardziej niż sama historyjka, opowiedziana w książce, ujęła mnie jej, charakterystyczna dla Siesickiej, atmosfera. Skrzypiący starym drewnem, dom pełen tajemnic i jego mieszkańcy. Położona na skraju lasu leśniczówka...
Oczarowała mnie sceneria leśniczówki, zamarzyło mi się, żeby tam trafić. Jaka przepiękna była dojrzała już miłość Bernarda i Ludmiły. Postać Ludmiły bardzo mnie urzekła, taka wpatrzona w swojego męża, rozbrajało mnie jej powtarzanie, że Bernard jest taki dowcipny, może był to czasami histeryczny śmiech, skoro okazało się potem, że wynikać to mogło ze strachu o męża. Kontrastem do tej miłości dojrzałej jest jeszcze dosyć młoda i szalona miłość Sary oraz Janka. Sara oczywiście wolałaby kochać, kogoś z mniej ryzykownym zajęciem, wydaje jej się, że spokojniejsze życie niż przy boku kierowcy rajdowego wiodłaby przy boku gajowego, a tu nic bardziej mylnego, okazuje się to chociażby przy naprawianiu przerzutki w rowerze, czy podbitym oku jego żony, czy przy nocnej wizycie po papierosy. No cóż i tak Sara tylko gdybała, bo przecież wszyscy wiemy, że nie porzuciłaby Janka, bo bardzo go kochała, co pokazywał chociażby ten strach o niego. Dodać do tego książkę pisaną przez Sarę, w którą bardzo ingeruje Ludmiła oraz owianego tajemnicą "diabła" spotkanego na skrzyżowaniu i mamy kolejną wspaniałą książkę pani Siesickiej.
Oczarowała mnie sceneria leśniczówki, zamarzyło mi się, żeby tam trafić. Jaka przepiękna była dojrzała już miłość Bernarda i Ludmiły. Postać Ludmiły bardzo mnie urzekła, taka wpatrzona w swojego męża, rozbrajało mnie jej powtarzanie, że Bernard jest taki dowcipny, może był to czasami histeryczny śmiech, skoro okazało się potem, że wynikać to mogło ze strachu o męża....
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toW tej książce tak naprawdę nic się nie dzieje...
Nie ma zwrotów akcji, nie ma zapierających w piersi opisów przyrody, nie ma filozoficznych wywodów natury egzystencjalnej. Jest tylko (pokuszę się o użycie tego epitetu) nudnawa historia o Sarze, która "uciekła" od Ukochanego. I która pisze książkę, a raczej usiłuje pisać i nie ulec podszeptom cioci Ludmiły, która ma zgoła inną koncepcję odnośnie tej nienapisanej jeszcze książki.
Nic się nie dzieje... na na na na...
Jednak w tej prostocie i rzekomej nudzie ja odnajduję piękno, odnajduję cała masę cudownych słów i zwrotów ("Kochanie kogoś za wady to piękna odmiana uczucia") , ulotnych myśli, ukrytych prawd i recepty na szczęśliwe życie. Mam nadzieję, że nie tylko ja to widzę =)
W tej książce tak naprawdę nic się nie dzieje...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie ma zwrotów akcji, nie ma zapierających w piersi opisów przyrody, nie ma filozoficznych wywodów natury egzystencjalnej. Jest tylko (pokuszę się o użycie tego epitetu) nudnawa historia o Sarze, która "uciekła" od Ukochanego. I która pisze książkę, a raczej usiłuje pisać i nie ulec podszeptom cioci Ludmiły, która ma zgoła...
Z jakiegoś powodu irytowała mnie i Ludmiła, i Sara, i jakieś takie tajemnice nie tajemnice...Mam wrażenie, że autorka chciała coś powiedzieć, ale co, to nie powiedziała.
W dodatku wydanie Akapit Press roi się od literówek, dziwnych, nie związanych z kontekstem słów (chyba ktoś się posłużył autokorektą, zamiast redakcji).
I dlaczego, ni z gruszki, ni z pietruszki, nagle jakieś zdanie jest pisane kursywą?
Chyba nie warto
Z jakiegoś powodu irytowała mnie i Ludmiła, i Sara, i jakieś takie tajemnice nie tajemnice...Mam wrażenie, że autorka chciała coś powiedzieć, ale co, to nie powiedziała.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toW dodatku wydanie Akapit Press roi się od literówek, dziwnych, nie związanych z kontekstem słów (chyba ktoś się posłużył autokorektą, zamiast redakcji).
I dlaczego, ni z gruszki, ni z pietruszki, nagle...
Krystyna Siesicka to autorka mojego dzieciństwa. Między innymi to dzięki niej pokochałam czytanie. Opowiadane przez nią historie urzekają swoją prostotą. Takie zdarzenia mogłyby przytrafić się każdemu, dlatego też łatwo było mi się utożsamić z bohaterami. Do tego książki pani Siesickiej są krótkie, dzięki czemu kilkulatka, którą byłam, mogła bez trudu skupić się na zwięzłej fabule. Do tego opowiadania pisarki są nośnikiem prostych prawd życiowych. Choć mogą wydawać się banalne, to jednak w banale tkwi odwieczna mądrość, którą posiadają tylko niektórzy. Myślę, że powieści pani Krystyny ukształtowały mnie jako osobę, a już na pewno wpłynęło poważnie na mój gust literacki.
„(…) kochanie kogoś za wady to piękna odmiana uczucia”. (Krystyna Siesicka)
„W stronę tamtego lasu” opowiada historię pisarki Sary, która przyjeżdża do leśniczówki wujostwa. Spędzała u nich sporo czasu, gdy była dzieckiem, a teraz, gdy dorosła, szuka tam ukojenia. Ucieka od zgiełku miasta do tej leśnej przystani. Musi przemyśleć swój związek z kierowcą rajdowym. W czasie rozmyślań planuje także napisać kolejną książkę. Ni z tego, ni z owego okazuje się, że książka zaczyna żyć własnym życiem, zaś Sara nie ma na nią wpływu.
„Fabuła jest banalna i nudna” – ktoś mało uważny mógłby ją tak podsumować. Bo przecież nic się nie dzieje, nie ma zwrotów akcji, jest tylko samo życie bez punktów kulminacyjnych. Codzienność snuje się i rozciąga, dzieli i dwoi, dłuży się i wlecze przed siebie. Taka prosta powszedniość, której doświadcza każdy. Można by pomyśleć – po co czytać o czymś, co mamy. A jednak ta powieść ma w sobie „to coś”. To coś magicznego pojawiającego się we wszystkich opowiadaniach Siesickiej. Z pozoru nieznaczące słowa niosą ze sobą prawdziwą mądrość. Pod płaszczykiem pospolitych wymian zdań kryją się dramaty, lęki, ale też spokój, który może przynieść tylko pełne pogodzenie się ze światem.
„W stronę tamtego lasu” posiada niesamowity nastrój, niespotykany u żadnego dotąd znanego mi pisarza. Książka ta była niepokojąca, choć oczywiście horror zapowiadany na obwolucie to za dużo powiedziane. Jest w niej dużo melancholii, bo pewne rzeczy się kończą, pewni ludzie odchodzą i nie sposób ich zatrzyma. W teorii to opowiadanie jest lekkie i pełne humoru, ale we mnie pozostawiło posmak przygnębienia i zadumy. Autorka ujmuje odwieczne prawdy życiowe prostymi słowami. I to jest piękne. Większość rzeczy, które są piękne, dla mnie są również smutne.
Postacie są wyraziste, niejednoznaczne, wielowymiarowe. Posiadają zalety, wady, każdy może oceniać je moralnie wedle własnej hierarchii wartości. Główna bohaterka momentami mnie irytowała. Zwłaszcza tym, że nie zawsze postępowała zgodnie ze swoimi przekonaniami, łatwo dawała się wodzić na manowce, a także pozwalała sobą manipulować. Postać ma wyraźny rys charakterologiczny, ale nie jest przerysowana. To zdecydowanie osoba, którą można spotkać na ulicy, podobnie jak reszta postaci. Wielcy filozofowie pracują teraz na stacjach benzynowych, a największe umysły naszego wieku rozlewają piwo w barach. Jeśli tylko bardzo się chce i ma się otwarty umysł można spotkać takiego pana leśniczego, który posiadł życiową mądrość. Jak pewien raper wykształciuch powiada:
”Mijam ich, jestem świadkiem naocznym
Jak nie Hegel w windzie to Platon w nocnym
Kant wiezie mnie taksówką, Nietzsche mieszka w każdym bloku
Świat jest pełen filozofów” (Łona)
To właśnie przekazuje nam „W stronę tamtego lasu”. Polecam osobom, których, jak mnie, urzeka piękno codzienności. Bez fajerwerków, a proste, nienachalne, dobrze znane. Fabuła nie porywa, wydaje się upleciona z kilku wydarzeń niepowiązanych ze sobą. Jak w życiu. Brak całej historii mocnej puenty. Ale za to to wspaniała historia nie na planie fabularnym, a na planie nastroju, emocjonalności. Opowieść ta wywołuje uczucie nostalgii i jakiejś niezdefiniowanej tęsknoty. Jeśli chcecie poznać historię bez zakończenia, bo życie nie posiada czegoś takiego jak spektakularny finał, to sięgnijcie po „W stronę tamtego lasu”.
Karolina Baran / Bookeriada.pl
Krystyna Siesicka to autorka mojego dzieciństwa. Między innymi to dzięki niej pokochałam czytanie. Opowiadane przez nią historie urzekają swoją prostotą. Takie zdarzenia mogłyby przytrafić się każdemu, dlatego też łatwo było mi się utożsamić z bohaterami. Do tego książki pani Siesickiej są krótkie, dzięki czemu kilkulatka, którą byłam, mogła bez trudu skupić się na zwięzłej...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCiekawa książka.
Nie mogłam do końca przeczytać bo po prostu łzy ciekły mi po policzku.
Okładka jak widać wygląda strasznie ale nie zwracałam uwagi na to.
Zaciekawił mnie napis "horror dla panienek z dobrych domów" nie wiedziałam o co może chodzić w tej książce i nadal nie wiem.
Może coś było pod koniec ale już nie mogłam.
Książka jest o problemach zaczynającej pisarki o chłopaku o ksiązce o wujaszku o strachu.
Polecam przy herbacie ~Paulina
Ciekawa książka.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie mogłam do końca przeczytać bo po prostu łzy ciekły mi po policzku.
Okładka jak widać wygląda strasznie ale nie zwracałam uwagi na to.
Zaciekawił mnie napis "horror dla panienek z dobrych domów" nie wiedziałam o co może chodzić w tej książce i nadal nie wiem.
Może coś było pod koniec ale już nie mogłam.
Książka jest o problemach zaczynającej pisarki o...
Ponieważ krótka to przeczytałam do końca.Szkoda czasu.
Ponieważ krótka to przeczytałam do końca.Szkoda czasu.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZ początku myślałam że ta książka to zły wybór. W sumie to wydawała się być o niczym. Jednak po przeczytaniu jej w całości i po rozwinięciu akcji, nie żałuję że ją przeczytałam. Jest w niej zawarty morał i nie mozan się od niej oderwać! Z pewnością sięgnę po więcej książek tej autorki ;)
Z początku myślałam że ta książka to zły wybór. W sumie to wydawała się być o niczym. Jednak po przeczytaniu jej w całości i po rozwinięciu akcji, nie żałuję że ją przeczytałam. Jest w niej zawarty morał i nie mozan się od niej oderwać! Z pewnością sięgnę po więcej książek tej autorki ;)
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZatrzymuje dech w piersiach.Dobry horror dla nastolatek.
Zatrzymuje dech w piersiach.Dobry horror dla nastolatek.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka średnio mnie zainteresowała, ale przeczytałam do końca.
Książka średnio mnie zainteresowała, ale przeczytałam do końca.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZ noty wydawwcy dowiadujemy się, że "Główna bohaterka to młoda pisarka Sara, która przyjeżdża do leśniczówki ukochanego wuja Bernarda i jego żony, cioci Ludmiły, aby w zaciszu dokończyć pisaną książkę. Dziewczyna "ucieka" z Warszawy także dlatego, aby zastanowić się nad swym przyszłym losem u boku narzeczonego - Jana Krzysztofa, wspaniałego kierowcy rajdowego.
Nieoczekiwanie rozmyślania pisarki, zdarzenia i losy bohaterów jej książki zaczynają tworzyć całość, przeplata się fikcja literacka powieści Sary i fakty z życia jej i innych bohaterów. Puenta zaskoczy każdego! "
Dobrze powrócić do książkek autorstwa Siesickiej. Pamiętam, jak będąc nastolastką, zachwycałam się wraz z kolezanką "Jeziorem Osobliwości", a później zaczytywałyśmy się w inne pozycje tej autorki. Teraz już nie działają tak na mnie jak kiedyś, ale jednak w dalszym ciągu należną do przyjemnych lektur.. ;)
W pewnych momentach ciężko było się nie zaśmiać. Żarciki wuja Bernarda, niezastąpiona ciotka Ludmiła, niesamowity Jan Krzysztof, w którym kochają się wszystkie dziewczęta no i główna bohaterka, pisząca swoją kolejną powieść.. Wszystko razem tworzy pozytywną pyszną śmietankę. A zakończenie mnie naprawdę pozytywnie zaskoczyło i wywołało uśmiech na mojej twarzy. Ach ten niebieski kolor ;)
Z noty wydawwcy dowiadujemy się, że "Główna bohaterka to młoda pisarka Sara, która przyjeżdża do leśniczówki ukochanego wuja Bernarda i jego żony, cioci Ludmiły, aby w zaciszu dokończyć pisaną książkę. Dziewczyna "ucieka" z Warszawy także dlatego, aby zastanowić się nad swym przyszłym losem u boku narzeczonego - Jana Krzysztofa, wspaniałego kierowcy rajdowego....
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNIENAWIDZĘ! Pierwsze słowo, jakie mi przyszło na myśl po przeczytaniu ostatniego zdania tej książki. Dlaczego Pani Siesicka musi być tak znakomitą manipulatorką? Pod przykrywką książeczki, praktycznie o niczym, zostawia ogromna wyrwę w sercu, której nie da się zwyczajnie wypełnić. To miała być leciutka książeczka, na jeden dzień, bez szczególnych rozmyśleń nad nią, tak jakby jej nie było. Miała tylko zająć czas. Ta natomiast wykorzystując moją bezbronność i naiwność, doprowadziła moje nerwy na skraj wytrzymałości. To pewnie przez to, że traktuję książki jako część życia, nie tylko odpoczynek. Tylko sobie wmawiam, że tak nie jest. Na końcu mam ochotę usiąść z bezsilności i się rozpłakać. Bo mimo żartobliwego nastroju przeplatanego ze smutnym , do końca nie wiadomo, jak to odebrać. Dlatego czuję się bezsilnie. To chyba najgorsze uczucie, jakie może zamieszkać w moim sercu po przeczytaniu książki. Można czuć się nieprzydatnym, nie mogąc uwierzyć, że ktoś zdołał napisać takie coś, ale to łączy się z frustracją. Tu jest tylko ta bezsilność. Co oznacza, że książka była dobra.
Jakże irytujące jest, gdy człowiek pisząc cokolwiek, co miało być fantazją, wytworem wyobraźni, staje się czymś, co się kiedyś wydarzyło. Co nie daje spokoju, coś co przypomina się, czegokolwiek byś nie robił. Równie irytujący jest moment, w którym okazuje się, że TWÓJ utwór piszesz pod gusta innych.
I nawet tego nie zauważasz. Wiele jest takich irytujących rzeczy. Np. to, że gdy patrzysz na coś, co w żadnym przypadku nie ma prawa kojarzyć się z jakąś osobą/sytuacją, a jednak tak jest. Irytujące jest to, że rozum nie zgadza się z sercem.
Kochasz, choć to niedorzeczne. Irytujące jest to, że Pani Krystyna pozostawiła zakończenie na pastwę naszej wyobraźni. Sami mamy dopowiedzieć, co było dalej. Ale ja się boję zostać sama ze swoją wyobraźnią. Jest zbyt nieobliczalna. Za dobrze wie, czego się najbardziej obawiam. A wiem, że jest wredniejsza ode mnie. I mści się na mnie bez litości.
NIENAWIDZĘ! Pierwsze słowo, jakie mi przyszło na myśl po przeczytaniu ostatniego zdania tej książki. Dlaczego Pani Siesicka musi być tak znakomitą manipulatorką? Pod przykrywką książeczki, praktycznie o niczym, zostawia ogromna wyrwę w sercu, której nie da się zwyczajnie wypełnić. To miała być leciutka książeczka, na jeden dzień, bez szczególnych rozmyśleń nad nią, tak...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toInteresująca fabuła, a zakończenie mimo wszystko bardzo romantyczne - na przekór podtytułowi, że ta książka to horror.
Interesująca fabuła, a zakończenie mimo wszystko bardzo romantyczne - na przekór podtytułowi, że ta książka to horror.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Kochanie kogoś za wady to piekna odmiana uczucia."
"Kochanie kogoś za wady to piekna odmiana uczucia."
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to