rozwiń zwiń
Wróć na stronę książki

Oceny książki Dotyk

Średnia ocen
7,2 / 10
293 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE


Sortuj:
avatar
1754
1109

Na półkach:

Jeśli ktoś zna książki Michaela Crummeya takie jak "Dostatek" czy "Rzeka złodziei", to jakby już przeczytał "Dotyk". Z tym, że Crummey jest chyba ociupinkę bardziej soczysty, mniej pastelowy. Ale to chodzi jedynie o odcienie.

Mamy tu pionierską Amerykę, a konkretnie Kanadę. Czytamy o tym jak powstawały osady, o ciężkim życiu i walce z przyrodą, przetrwaniu w trudnych warunkach, o motywacjach, radościach i tragediach. O samotnościach i społecznościach. Wszystko to na przestrzeni kilku pokoleń, śledząc losy kilku bohaterów. Konstrukcja postaci bardzo zgrabna, jest to w dużej mierze sedno powieści. Narracja klasyczna, z delikatnymi tajemnicami, okraszona magią rdzennego folku.

Czy to wybitna powieść? Nie, ale dobrze napisana, niegłupia, warta lektury.
7/10

Jeśli ktoś zna książki Michaela Crummeya takie jak "Dostatek" czy "Rzeka złodziei", to jakby już przeczytał "Dotyk". Z tym, że Crummey jest chyba ociupinkę bardziej soczysty, mniej pastelowy. Ale to chodzi jedynie o odcienie.

Mamy tu pionierską Amerykę, a konkretnie Kanadę. Czytamy o tym jak powstawały osady, o ciężkim życiu i walce z przyrodą, przetrwaniu w trudnych...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
449
338

Na półkach: , , , , , , ,

Niesamowita historia, bardzo mnie wciągnęła, trochę ostrożnie podchodziłam do opisów sił nadprzyrodzonych/istot fantastycznych. opowieść w sam raz na zimowe wieczory, świetnie mi się czytało. jeden minus: ciągłe pożary!!! no serio?! polecam gorąco!

Niesamowita historia, bardzo mnie wciągnęła, trochę ostrożnie podchodziłam do opisów sił nadprzyrodzonych/istot fantastycznych. opowieść w sam raz na zimowe wieczory, świetnie mi się czytało. jeden minus: ciągłe pożary!!! no serio?! polecam gorąco!

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
718
281

Na półkach:

Trudna do oceny książka, wzbudza ambiwalentne odczucia. Brak tu jakieś wrażliwości, mimo barwnych opisów, ma się wrażenie, że tekst jest suchy i zimny. Wyraźnie odczuwane analogie do Stu lat samotności, jednak w tym wypadku realizm magiczny jakoś nie przemawia.

Trudna do oceny książka, wzbudza ambiwalentne odczucia. Brak tu jakieś wrażliwości, mimo barwnych opisów, ma się wrażenie, że tekst jest suchy i zimny. Wyraźnie odczuwane analogie do Stu lat samotności, jednak w tym wypadku realizm magiczny jakoś nie przemawia.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
30
28

Na półkach:

Książka się dosyć dłużyła, brak chronologii a główny bohater jest cieniem swoich przodków, właściwie nie pełni żadnej roli w powieści. Jedynie przytaczane historie przez dziadka są ciekawe, wręcz przejmujące i dostarczają czytelnikowi atrakcji. Nutka metafizyki ma różne oblicza, na początku jest po prostu słaba jak złote karibu, a pod koniec została trochę dopracowana i ma jakiś ciąg przyczynowo-skutkowy, na zasadzie wina-kara. Ogólnie jak na książki o Kanadzie jakie czytałem dotychczas, bardziej w napięciu trzymały książki podróżnicze niż powieści gdzie można trochę popuścić wodze fantazji.

Książka się dosyć dłużyła, brak chronologii a główny bohater jest cieniem swoich przodków, właściwie nie pełni żadnej roli w powieści. Jedynie przytaczane historie przez dziadka są ciekawe, wręcz przejmujące i dostarczają czytelnikowi atrakcji. Nutka metafizyki ma różne oblicza, na początku jest po prostu słaba jak złote karibu, a pod koniec została trochę dopracowana i ma...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
366
118

Na półkach:

DOTYK LODU I OGNIA

Debiutancka powieść Alexi Zentnera, to bodaj najtrudniejsza do zdobycia pozycja z portfolio gdańskiej oficyny Wiatr od Morza. Trochę szkoda, bo to niezbyt obszerne dzieło doskonale wpasowuje się pomiędzy bardziej znane nazwiska kanadyjskiej literatury, jakie propaguje w swoim wydawnictwie Michał Alenowicz - mam na myśli oczywiście Alistaira MacLeoda i Michaela Crummeya.
Debiutując "Dotykiem" młodzy kolega po piórze był już dobrze po trzydziestce i być może charakterystyczny dla tego wieku brak młodzieńczej egzaltacji uchronił go przed entuzjastycznym przerostem formy nad treścią, będącym grzechem powszechnym wśród początkujących pisarzy. Wykorzystując twórczo formułę sagi rodzinnej przepuścił ją przez perspektywę wspomnieniowej gawędy, której narratorem jest przedstawiciel trzeciego pokolenia rodziny drwali z osady Sawgamet na zachodnich krańcach Kanady. Rodzinna historia jest więc pofragmentowana i pozszywana na nowo w opowieść w rytmie powracających wspomnień i skojarzeń 40-letniego pastora Stephena czuwającego przy konającej matce. Epizody z życia jego rodziców i dziadków, rozpięte od 70. XIX wieku po lata 40. ubiegłego stulecia, w tej formie bynajmniej nie stanowią już monolitu wspomnianej sagi rodzinnej, a raczej precyzyjnie skomponowany patchwork, z którego wyłania się obraz pokoleń ludzi twardszych niż życie. Kanadyjscy pionierzy w starciu z bezlitosną naturą i żywiołami jawią się jako ludzie niezłomnego hartu ducha, jakkolwiek ulegają różnym namiętnościom zarówno wewnątrz swojej społeczności jak i wobec czynników zewnętrznych - żywiołów czy nieproszonych gości. Zwłaszcza przyroda bezpardonowo ingeruje w życie ludzi, często i brutalnie kładąc mu kres, nierzadko także w młodym wieku, jak we wstrząsającym prologu na zamarzniętej rzece, nieodparcie kojarzącym się z pierwszym odcinkiem "Dekalogu" Krzysztofa Kieślowskiego. Zentner, zszywając narrację swojego bohatera, operuje właśnie takimi wyrazistymi epizodami, w których napięcie, tragizm i konsekwencje utrzymują ognistą temperaturę emocjonalną - jak w dramatycznym wątku pożaru - w kontrze do refleksyjnego tonu filozoficznej zadumy, harmonizującego się z lodowatym klimatem kanadyjskiej przyrody. Ta epizodyczna struktura pozwala na wydobycie z owej domyślnej struktury sagi jedynie najważniejszych, brzemiennych w skutki wydarzeń, bez poczucia braku ciągłości między nimi. W efekcie bogata opowieść rodzinna rozpina się na raptem 200 stronach bez zbędnego wodolejstwa, pozostawiając samą esencję.

O ile surowy obraz pionierskiego życia wiąże autora "Dotyku" ze starszym o pokolenie Alistairem MacLeodem, to umiejętne operowanie realizmem magicznym zbliża do Michaela Crummeya. U Zentnera jest to naturalny i niezbywalny składnik enturage'u w którym egzystują jego bohaterowie. Mieszkańców Sawgamet nie zaskakują zatem ingerencje qallupilluitów, topielców z rejonu Zatoki Hudsona wziętych wprost z mitologii Inutiów, rdzennych mieszkańców północnokanadyjskiej ziemi. W na wpół naturalistycznym, a na wpół mitologicznym świecie prozy Zentnera zarówno śmiertelna wina, jak zemsta z zaświatów albo miłość silniejsza od śmierci - zyskują nowy, namacalny wymiar. Jednocześnie umocowanie tych wątków w sugestywnie nakreślonej scenerii, w której wszechobecna biel śniegu nadaje wydarzeniom lekko odrealnionego i niebywale plastycznego charakteru, w której zadymka przesłania kontury postaci, a wysoki na trzydzieści stóp śnieg zakrywa po dachy osadę i ludzkie namiętności - wydobywa z tej historii jej nieoczekiwanie poetycki wymiar, wykraczający poza realistyczną prozę twardego życia. Wymiar, w którym rozdzielone dłonie ojca i córki, unieruchomione bezlitosnym lodem, mają porażający ładunek emocjonalny ale też symboliczny, niczym okrutna odwrotność powszechnie znanego fresku Michała Anioła.

Inaczej niż u Kena Keseya, który w zbliżonym środowisku oregońskich drwali, idąc tropem Tennessee Williamsa, analizował w "Czasami wielkiej chętce" skomplikowane ludzkie relacje i twardo trzymał się ziemi, Zentnera poza winą i karą interesuje także to, co w jego historii wyrasta ponad realizm. To, co z tytanicznych, choć przecież pełnych słabości postaci, takich jak dziadek naratora Jeannot, czyni postaci mimo wszystko większe niż życie, stale balansujące w ekstremalnych warunkach na cienkiej granicy między życiem a gwałtowną śmiercią i stratą, dla których każde wyjście za próg domu to bergmanowska gra w szachy ze śmiercią, a mimo to za ten próg nieustannie wychodzą z podniesionym czołem i drwalskim toporem na ramieniu. Im, a także ich kobietom i dzieciom, Zentner oddaje pełen żaru hołd, który - patrząc z polskiej perspektywy - bezbłędnie wpasowuje się w nadal niepełny i fragmentaryczny obraz kanadyjskiej literatury, jaki dociera do nas, zamieszkujących przeciwległy kraniec północnej półkuli. Oby więcej takich tytułów.

Ode mnie: 5,5 / 6
___
www.ZaOkladkiPlotem.pl : Rzetelne recenzje od 2011 r.

DOTYK LODU I OGNIA

Debiutancka powieść Alexi Zentnera, to bodaj najtrudniejsza do zdobycia pozycja z portfolio gdańskiej oficyny Wiatr od Morza. Trochę szkoda, bo to niezbyt obszerne dzieło doskonale wpasowuje się pomiędzy bardziej znane nazwiska kanadyjskiej literatury, jakie propaguje w swoim wydawnictwie Michał Alenowicz - mam na myśli oczywiście Alistaira MacLeoda i...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
775
480

Na półkach: ,

Fascynująca opowieść o wielopokoleniowej rodzinie żyjącej w samym sercu skutej lodem krainy.

"Z dziadkiem i ojcem jest łatwo. Oni byli, jak już mówiłem, niczym bogowie pośród lasów, byli niejako żywym folklorem. Czymś, w co zwłaszcza ja, jako duchowny, nie powinienem wierzyć."

Alexi Zentner już od pierwszych stron przenosi nas w czasie i przestrzeni, zabierając czytelników w podróż do surowej, zasypanej śniegiem osady, w której nikomu nie żyje się łatwo. Historię tego miejsca poznajemy z ust narratora, wnuka człowieka, który wiele lat temu jako pierwszy postawił stopę na brzegu rzeki, wyłowił z niej bryłkę złota i postanowił się nad nią osiedlić. Wybudował szałas, potem dom, a za jego sprawą powstało... miasto? Wieś? Osada. Wydaje mi się, że to słowo pasuje tu najbardziej. Poza podróżą w czasie i przestrzeni, autor zabiera nas również w podróż po ludzkich losach, przybliżając czytelnikom historię czteropokoleniowej rodziny. Narrator snuje opowieść o niej, przywołując początkowo historię swego ojca, potem również dziadka, opowiadając o swoim dzieciństwie, wielkich miłościach i wielkich tragediach. A wszystko to osnute jest mroźnym, zimowym klimatem, brutalnością rzeczywistości, w której przyszło żyć bohaterom i niesamowitym światem inuickich wierzeń i mitów.

Ta książka ma w sobie wszystko to, co w literaturze lubię. To snuta w niespiesznym tempie opowieść o rodzinie, sile człowieka i powtarzalności losu, okraszona realizmem magicznym i napisana przepięknym językiem, idealnie wpasowującym się w surowy klimat wykreowanego przez autora świata. To historia o miejscu, które fascynuje i pociąga, choć samemu nigdy nie chciałoby się tam żyć. Brutalna, miejscami dojmująco smutna, choć zarazem dająca nadzieję i pokazująca ludzką siłę w obliczu największych tragedii. Podszyta folklorem i opowieściami o mitycznych stworach, które kryją się w bezkresnych lasach i rwących rzekach.

"Nie jestem taki jak mój dziadek - nie mam takiej wiary , czy też takiej siły, żeby wskrzeszać umarłych - ale zacząłem wierzyć w to, w co matka uwierzyła wkrótce po tym, jak ojciec i Marie wpadli pod lód na rzece: że wspomnienia to inny sposób wskrzeszania umarłych."

"Dotyk" to książka, do której warto podejść nic o niej nie wiedząc. Tak właśnie zrobiłam, dlatego zachwycił mnie już pierwszy rozdział. Narracja może być momentami męcząca, jest to książka, która wymaga od czytelnika dużej uwagi ze względu na częste przeskoki między bohaterami i wątkami, ale wynagradza to skupienie z nawiązką, wciągając nas w opowieść o czasach, które przeminęły i przenosząc do miejsc, jakich już nie ma. Nie jest długa, więc nie zdąży czytaniem wymęczyć, a spędzony z nią czas można uznać za niezwykle satysfakcjonujący. Z każdym dniem, który mija odkąd ją skończyłam, wspominam ją coraz lepiej.

Fascynująca opowieść o wielopokoleniowej rodzinie żyjącej w samym sercu skutej lodem krainy.

"Z dziadkiem i ojcem jest łatwo. Oni byli, jak już mówiłem, niczym bogowie pośród lasów, byli niejako żywym folklorem. Czymś, w co zwłaszcza ja, jako duchowny, nie powinienem wierzyć."

Alexi Zentner już od pierwszych stron przenosi nas w czasie i przestrzeni, zabierając...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1427
162

Na półkach:

Czytając "Dotyk" dosłownie czuje się chłód. Siarczyste zimy sięgające lipca, zdradziecka rzeka zamarzająca szybciej niż ktokolwiek mógłby się spodziewać... Wszystko to przeplatane gorączką złota przełomu XIX i XX wieku. Niemal cały czas czułam jakiś niepokój, zwłaszcza że rzeczywistość mieszkała się ze zjawiskami paranormalnymi (powrót z zaświatów)... Nie była to lekka lektura, a na pewno tym razem nie relaksująca (wbrew temu na co miałam nadzieję)... Niemniej jednak - dziękuję koleżance za wypożyczenie ;)

Czytając "Dotyk" dosłownie czuje się chłód. Siarczyste zimy sięgające lipca, zdradziecka rzeka zamarzająca szybciej niż ktokolwiek mógłby się spodziewać... Wszystko to przeplatane gorączką złota przełomu XIX i XX wieku. Niemal cały czas czułam jakiś niepokój, zwłaszcza że rzeczywistość mieszkała się ze zjawiskami paranormalnymi (powrót z zaświatów)... Nie była to lekka...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
483
371

Na półkach: ,

Książka o trudnych początkach osadnictwa na ziemiach amerykańskich. Mało w niej lukru, dużo nieszczęścia i przeszłości, która lubi o sobie przypomnieć.

Książka o trudnych początkach osadnictwa na ziemiach amerykańskich. Mało w niej lukru, dużo nieszczęścia i przeszłości, która lubi o sobie przypomnieć.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
143
20

Na półkach: ,

Oj nie była to miłość od pierwszej strony, ani nawet od setnej... Na początku była jeszcze nadzieja, ale potem samo gorzkie rozczarowanie. Ze strony na stronę, coraz większe.
Spodziewałam się po tej książce czegoś całkowicie innego. Czego? Czegoś bardzo mrocznego, czegoś lekko przerażającego i fascynującego zarazem. A co dostałam? Papierowych, sztucznych bohaterów, do których nie sposób żywić jakiekolwiek uczucia. Byli mi obojętni przez całą fabułę. Zamiast przerażających istot, czyhających w dzikiej puszczy, dostałam jakieś stwory rodem z kreskówki Scooby Doo, które nic nie wnosiły do fabuły książki. Liczyłam chociaż na surowość Kanady i tego też nie dostałam, w taki stopniu jakim bym chciała.
W dodatku autor tak plącze i zmienia czas akcji, że momentami ciężko się połapać. Daję trzy gwiazdki za styl autora, który jakby nie patrzeć nie jest zły.

Oj nie była to miłość od pierwszej strony, ani nawet od setnej... Na początku była jeszcze nadzieja, ale potem samo gorzkie rozczarowanie. Ze strony na stronę, coraz większe.
Spodziewałam się po tej książce czegoś całkowicie innego. Czego? Czegoś bardzo mrocznego, czegoś lekko przerażającego i fascynującego zarazem. A co dostałam? Papierowych, sztucznych bohaterów, do...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
183
147

Na półkach:

Po opisie książki sądziłam, że będzie ona dla mnie bardzo smakowitym kąskiem. Pierwsze strony zaciekawiły mnie i oczarowały. Niestety im dalej, tym więcej zgrzytów zauważałam, a moja fascynacja topniała.
Największym minusem "Dotyku" jest chaotyczna fabuła. Historie poszczególnych bohaterów mieszają się ze sobą i czasami ciężko wywnioskować, o kim jest mowa w danym fragmencie. Postacie niby są przedstawione i opisane, ale nie wydają się realne. Dla mnie to tylko figurki z papieru. Czasami dialogi brzmiały drętwo, tak bez związku między sobą. Co do świata nadprzyrodzonego - jego idea zapowiadała się ciekawie, zacieranie się granic pomiędzy rzeczywistością a magią, tak delikatna jak tytułowy dotyk. A jednak motywy fantastyczne również zostały poprowadzone jakoś tak bez ładu i składu, bez większego sensu. Pojawiały się i znikały, i tyle. Właściwie dopiero pod koniec pojawiło się coś wartego uwagi. Żałuję, bo książka miała wielki potencjał, który nie został wykorzystany. Lektura mi się dłużyła i ucieszyłam się na widok ostatniej strony.

Po opisie książki sądziłam, że będzie ona dla mnie bardzo smakowitym kąskiem. Pierwsze strony zaciekawiły mnie i oczarowały. Niestety im dalej, tym więcej zgrzytów zauważałam, a moja fascynacja topniała.
Największym minusem "Dotyku" jest chaotyczna fabuła. Historie poszczególnych bohaterów mieszają się ze sobą i czasami ciężko wywnioskować, o kim jest mowa w danym...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
151
68

Na półkach: ,

Narratorem jest Stephen, który po wielu latach nieobecności powraca do Sawgamet, małego miasteczka zatopionego w mrocznym, kanadyjskim lesie. Miasteczka, które targane jest ekstremalnymi, północnymi zimami. W tym miejscu się urodził i wychował. Opowiada nam historię swojego życia, swojej rodziny, aż do młodości dziadka, który jako nastoletni chłopak samotnie przemierzał lasy w poszukiwaniu złota i pewnego dnia postanowił założyć osadę Sawgamet. Snuje opowieść o losach ludzi żyjących w tym zimnym, tajemniczym miejscu pełnym niewytłumaczalnych zjawisk, w którym kątem oka można dostrzec tajemnicze cienie. Opowiada też o dwoistej naturze dzikiej przyrody, która potrafi bardzo szczodrze obdarzyć swoich mieszkańców, a chwilę później wszystko im odebrać.

Jeśli spodziewacie się znaleźć tutaj horror i oczywistą grozę to niestety, tutaj ich nie znajdziecie. Mimo to na każdej stronie wieje niepokojem i tajemnicą, co niejednego czytelnika przyprawi o gęsią skórkę. Indiańskie legendy, gęsty, nieprzenikniony las i kilkumetrowe czapy śniegu, a to wszystko otoczone niewytłumaczalnymi zdarzeniami przytrafiającymi się mieszkańcom Sawgamet od pokoleń. Narracja może się wydawać pozornie pogmatwana. Bohater płynnie przeskakuje w czasie w swojej opowieści. Wszystko to sprawia, że historia ta staje się niemal oniryczna.

Pełna opinia na blogu, zapraszam: https://klaudynaczyta.pl/dotyk-alexi-zentner/

Narratorem jest Stephen, który po wielu latach nieobecności powraca do Sawgamet, małego miasteczka zatopionego w mrocznym, kanadyjskim lesie. Miasteczka, które targane jest ekstremalnymi, północnymi zimami. W tym miejscu się urodził i wychował. Opowiada nam historię swojego życia, swojej rodziny, aż do młodości dziadka, który jako nastoletni chłopak samotnie przemierzał...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
203
112

Na półkach: ,

Powieść "Dotyk" należy do tego gatunku, który trudno określić, ocenić czy skatalogować. Nie jest pozycją lekką. Można by nawet przypiąć jej łatkę dość osobliwej.

Autor uzyskał coś ciekawego i wielce oryginalnego. Na tych samych kartkach powieści przedstawił zarówno gorące jak i zimne, wysokie pobudki jak i prymitywne rozwiązania. Wielkie uczucia i namiętności bohaterów splatają się z lodowato surową rzeczywistością, która w brutalny sposób egzekwuje najprostsze prawa natury.

W to wszystko wkomponowane w jakże ciekawy i wymowny sposób lokalne wierzenia. Momentami lekturę czyta się z prawdziwym dreszczykiem.

Pozycja warta poświęcenia odrobiny czasu. Polecam.

Powieść "Dotyk" należy do tego gatunku, który trudno określić, ocenić czy skatalogować. Nie jest pozycją lekką. Można by nawet przypiąć jej łatkę dość osobliwej.

Autor uzyskał coś ciekawego i wielce oryginalnego. Na tych samych kartkach powieści przedstawił zarówno gorące jak i zimne, wysokie pobudki jak i prymitywne rozwiązania. Wielkie uczucia i namiętności bohaterów...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
249
28

Na półkach:

Opowieść o ciężkim życiu w cieniu kanadyjskiej puszczy, opowieść trochę baśniowa, magiczna. Życiem bohaterów rządzi puszcza, ciężkie zimy i tajemnicze stworzenia, codzienność jest trudna i brutalna... Książkę przeczytałam szybko, moim zdaniem świetnie nadaje się na samotne i chłodne wieczory, jeśli tylko czytelnik lubi lekko baśniowy klimat.

Opowieść o ciężkim życiu w cieniu kanadyjskiej puszczy, opowieść trochę baśniowa, magiczna. Życiem bohaterów rządzi puszcza, ciężkie zimy i tajemnicze stworzenia, codzienność jest trudna i brutalna... Książkę przeczytałam szybko, moim zdaniem świetnie nadaje się na samotne i chłodne wieczory, jeśli tylko czytelnik lubi lekko baśniowy klimat.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
87
12

Na półkach:

Książka jest ciekawa, wciąga. Jest nietypowa, ma również nietypową fabułę. Czasami szokuje dość brutalnym opisem sytuacji, wynikających z ciężkich warunków środowiskowych.

Książka jest ciekawa, wciąga. Jest nietypowa, ma również nietypową fabułę. Czasami szokuje dość brutalnym opisem sytuacji, wynikających z ciężkich warunków środowiskowych.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
150
26

Na półkach:

genialna lektura na zimę

genialna lektura na zimę

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1260
505

Na półkach: ,

W tej ksiazce jest wszystko, co kocham najbardziej. Wielopokoleniowa opowiesc, piekno surowej, dziewiczej natury i elementy magii. Bede do niej wracac.

W tej ksiazce jest wszystko, co kocham najbardziej. Wielopokoleniowa opowiesc, piekno surowej, dziewiczej natury i elementy magii. Bede do niej wracac.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
194
15

Na półkach:

Cudowna, taka na którą czekałam

Cudowna, taka na którą czekałam

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
737
71

Na półkach:

Mam ochotę napisać, że to ładna powieść, ale kiedy pomyślę o warstwie fabularnej, to w żadnym razie nie można jej nazwać ładną. Zatem: ładnie napisana. Co do treści… no cóż, sporo tam mocnych historii, niektóre zaskakujące, niektóre przytłaczające (jak zalegająca miesiącami kilkumertowa warstwa śniegu). To zestawienie miękkiego stylu z twardą treścią daje ciekawy i dosyć paradoksalny efekt – ma się serdecznie dość tej opowieści, a jednocześnie ciężko się do niej oderwać.

Mam ochotę napisać, że to ładna powieść, ale kiedy pomyślę o warstwie fabularnej, to w żadnym razie nie można jej nazwać ładną. Zatem: ładnie napisana. Co do treści… no cóż, sporo tam mocnych historii, niektóre zaskakujące, niektóre przytłaczające (jak zalegająca miesiącami kilkumertowa warstwa śniegu). To zestawienie miękkiego stylu z twardą treścią daje ciekawy i dosyć...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
832
518

Na półkach:

http://portafortunas.pl/recenzja-dotyk-alexi-zentner/

http://portafortunas.pl/recenzja-dotyk-alexi-zentner/

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
526
110

Na półkach: ,

Piękna, baśniowa, wzruszająca, opowiadana powoli historia o ludziach i przyrodzie. Opowieść oprószona śniegiem i skuta lodem. Warto przeczytać, chwilę zatrzymać się i zastanowić nad sobą, swoją historią, swoimi korzeniami. Wspomnienia to inny sposób wskrzeszenia umarłych.

Piękna, baśniowa, wzruszająca, opowiadana powoli historia o ludziach i przyrodzie. Opowieść oprószona śniegiem i skuta lodem. Warto przeczytać, chwilę zatrzymać się i zastanowić nad sobą, swoją historią, swoimi korzeniami. Wspomnienia to inny sposób wskrzeszenia umarłych.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
423
42

Na półkach:

warto! :)

warto! :)

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
654
44

Na półkach: , ,

Wow, cóż za książka! Klimat i magia. A przede wszystkim zimno, mróz, śnieg, surowa natura, świat duchów, ciężka praca, miłość oraz wspomnienia, które wskrzeszają umarłych. Czasy, które minęły, świat, który już nie wróci, zimy Kanady, o jakich czytało się i słyszało w dzieciństwie, świat nadprzyrodzony współistniejący z realnym.
Króciutka książeczka, a taki ogrom emocji i mądrości. Piękno w czystej postaci.

Wow, cóż za książka! Klimat i magia. A przede wszystkim zimno, mróz, śnieg, surowa natura, świat duchów, ciężka praca, miłość oraz wspomnienia, które wskrzeszają umarłych. Czasy, które minęły, świat, który już nie wróci, zimy Kanady, o jakich czytało się i słyszało w dzieciństwie, świat nadprzyrodzony współistniejący z realnym.
Króciutka książeczka, a taki ogrom emocji i...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
617
30

Na półkach: ,

-Nieodgadniona potęga lasu?
-Może być ciekawie...
-Nie sposób wytyczyć granicy między tym, co prawdziwe, a tym, co urojone?
-Niemożliwe, dam radę.

I ta okładka do złudzenia przypominająca tą z kryminału Link "Obserwator"...

Tak, tak... Zapowiadała się dobra zabawa. A ta zajęła mi dwa dni i okazała się przygodą z serii: Daleko jeszcze do końca?
Z początku byłam zachwycona scenerią odosobnionej osady, później akcja utrzymująca się na mniej więcej stałym niezbyt porywającym poziomie zaczęła męczyć. Nie rzuciłam książki w kąt, bo przecież może jeszcze się rozkręci... Z przykrością muszę rzec, że kompletnie nie przypadła mi do gustu: dziwaczne stworzenia (może komuś nazwy Qallupilluit, mahaha coś mówią, to może wyobrazić sobie tematykę).
Osobiście lektura trudna w odbiorze: nie wiem, czy to wina prezentowanego stylu przez Alexa Zentera czy już mojego zmęczenia przebrnięciem przez książkę, które jak na złość: im bliżej mety tym jeszcze wolniej ;)

Mam wrażenie, że autor bez przemyślenia zlepił ze sobą rzeczywistość i fantastykę, wierzenia pogańskie z chrześcijańskimi. Nie przeczę istnieniu duchów, zjawiskom paranormalnym dlatego nie mam nic przeciwko, jeśli autor wprowadzi któryś z tych elementów do opowieści (co może śmiesznie zabrzmieć) w granicach rozsądku.
Tu jest zdecydowane "nadużycie fantastyki", która w moim odczuciu pozostawia wrażenie kiczu. Ja nie mam wątpliwości w tym przypadku z oddzieleniem urojeń od realności.
Przekonałam się na własnej skórze, że nie warto było zadać się z "Dotykiem".

Nie podobała mi się, dlatego nie polecam.

-Nieodgadniona potęga lasu?
-Może być ciekawie...
-Nie sposób wytyczyć granicy między tym, co prawdziwe, a tym, co urojone?
-Niemożliwe, dam radę.

I ta okładka do złudzenia przypominająca tą z kryminału Link "Obserwator"...

Tak, tak... Zapowiadała się dobra zabawa. A ta zajęła mi dwa dni i okazała się przygodą z serii: Daleko jeszcze do końca?
Z początku byłam zachwycona...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
937
757

Na półkach: ,

Człowiek kontra natura, natura kontra człowiek. Prostolinijna opowieść o zawziętych zmaganiach człowieka z przytłaczającymi siłami przyrody, podszytymi ciągłym lękiem przed tym, co nieznane. Tymi słowami można określić powieść „Dotyk” Alexi Zentnera. Jednakże mimo swej małej objętości, książka niesie w sobie ogrom znaczeń, których odbiór zależny jest subiektywnych doznań czytelnika. Granica między tym co prawdziwe, a co urojone jest bardzo cienka, a realizm magiczny jest tak wpleciony w fabułę, że czytelnik nie kwestionuje prawdziwości niektórych zdarzeń. Jedna z tych powieści, która pozwala na wyciszenie wewnętrznego ducha.

Główny bohater i zarazem narrator opowieści, Stephen, próbuje połączyć w całość własne wspomnienia oraz historie usłyszane z ust krewnych i przyjaciół. Usiłuje zrozumieć kilka wydarzeń z przeszłości mieszkańców Sawgamet, które miały kluczowe znaczenie dla rozwoju miasta i ludzi, którzy się tu osiedlili. Powieść napisana jest w formie wspomnień, współczesność obejmuje zaledwie dobę z życia pastora, ustępując miejsca dziejom Jeannota, założyciela miasteczka, który po ponad 30 latach nieobecności powraca, by odszukać swoją żonę i odnaleźć spokój duszy w miejscowości, która wiele mu dała, hartując jego charakter, jak i wiele odebrała, pozostawiając trwałe blizny. Nieraz na kartach powieści pojawiają się niewytłumaczalne postacie, których istnienie można tłumaczyć jedynie śnieżnymi omamami oraz wyczerpaniem organizmu.

Książka ma ciekawą formę. Autor zrezygnował z chronologicznego układu wydarzeń. Poznajemy je przefiltrowane przez wspomnienia Stephena. Narrator wysłuchuje relacji innych bohaterów, by potem przekazać je nam z własnej perspektywy. „Dotyk" to głęboki ukłon w stronę tradycji przekazów ustnych przekazywanych niczym drogocenny spadek z pokolenia na pokolenie. To zgrabna powieść szkatułkowa, opatulająca czytelnika opowieścią. „Dotyk” daje poczucie przynależności, ciągłości, poczucie bezpieczeństwa. Nie mamy wyznaczonego celu, do którego zmierza książka. To w zasadzie jest najistotniejsze, nie oczekujemy żadnych przyszłych zdarzeń, po prostu dajemy ponieść się kolejnym słowom.

Zima w powieści to nie czas świąt, jazdy na sankach oraz lepienia bałwana – to okres panowania żywiołu, który zabierze ze sobą kilka ludzkich istnień i którego nic i nikt nie może powstrzymać. Troska o zapasy i opał na długie, wielomiesięczne wegetowanie w zasypanych i skutych lodem domach, rodząca się w bohaterach determinacja i desperackie liczenie dni do ujrzenia słonecznych promieni. Faktem jest, że aktualna pogoda za oknem (mróz oraz pełno śniegu) pozwoliła mi jeszcze bardziej zatracić się w powieści. W mroźnych lasach Sawgamet rodzą się historie pełne emocji i płynącego z nich żaru. Ludzie, żyjący w tym kanadyjskim miasteczku noszą w sobie siłę i namiętność, potrafią wiele znieść i jeszcze więcej poświecić, potrafią kochać, ale i nie obce są im zbrodnie. Bohaterowie powieści wierzą, że nic nie dzieje się bez przyczyny i nie pozostaje bez konsekwencji. Ukształtował ich mróz i właśnie na przekór zimnu rozpala się w nich ogień.

Mieszkańcy Sawgamet dzielą swą przestrzeń życiową z światem zjaw, zmór i potworów zamieszkujących wodne odmęty i leśne ostępy. Ten świeży powiew realizmu magicznego rodem z folkloru indiańskiego pozwala czytelnikowi na uwierzenie w prawdziwość niektórych zdarzeń, chociaż w racjonalnym rozumowaniu nie mogłyby one zaistnieć. Światem przedstawionym Zentnera rządzi dynamika, emocje i magia. Magia, która pozwala mieszkańcom zrozumieć niektóra sprawy i zdarzenia, która jest niezbędnym elementem ich trudnej egzystencji.

Powieść Kanadyjczyka to jednak przede wszystkim rzecz o miłości. O miłości szczerej, pięknej, prawdziwej i dosłownie silniejszej od śmierci. To ona pozwala ludziom przetrwać, czyni ich potężniejszymi od rozszalałych żywiołów czy nadprzyrodzonych stworzeń.

Tytuł powieści jest wielowymiarowy, przesiąknięty mnogością interpretacji odnoszących się do różnych sfer życia człowieka. Można go odczytywać dosłownie, jako zetknięcie się ciał kochanków pewnej mroźnej nocy. Odnosi się on również do nieudanej próby uratowania tonącej córki Marii przez ojca pastora – obu zabrakło zaledwie kilku centymetrów, by mogli przeżyć tąpnięcie zamarzniętej wody w rzece. Dotykiem jest również zetknięcie się z rodzinną tajemnicą i niedopowiedzeniami, jakie ciążyły na sercu Jeanotta przez wiele lat. Styczność z siłami natury, które wyznaczają rytm życia mieszkańców Sawgamet, oraz kontakt z granicą racjonalizmu i magicznych wierzeń mitologii indiańskiej – to wszystko można odnaleźć na kartach powieści Zentnera.

„Dotyk” to piękna opowieść o świecie, w którym rzeczywistość miesza się z magią, czyli takim, który istnieje wokół nas, jeśli tylko pozwolimy sobie to dostrzec. Bo historia każdego człowieka jest pełna duchów, legend, opowieści, w których nie wiadomo ile jest prawdy, a ile fantazji utkanych przez czas.

Człowiek kontra natura, natura kontra człowiek. Prostolinijna opowieść o zawziętych zmaganiach człowieka z przytłaczającymi siłami przyrody, podszytymi ciągłym lękiem przed tym, co nieznane. Tymi słowami można określić powieść „Dotyk” Alexi Zentnera. Jednakże mimo swej małej objętości, książka niesie w sobie ogrom znaczeń, których odbiór zależny jest subiektywnych doznań...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1191
327

Na półkach: , ,

Piękna opowieść o zmaganiach człowieka z przyrodą, o miłości i tym co sprowadza cywilizacje do miejsc tak bardzo niedostępnych i tak groźnych jak puszcza na kanadyjskiej ziemi. Złoto i pragnienie zdobycia bogactwa...niestety natura walczy z człowiekiem i na początku to nierówna walka. Ciężkie i długie zimy, wypadki przy wyrębie, i spławianiu bali,i przy zabawie...pękający lód. Pierwsi osadnicy mają zawsze najtrudniej, musi minąć kilka pokoleń by natura pogodziła się z człowiekiem.
Wiara w duchy tej ziemi i wiara w to, że pamięć o tych co odeszli to tak jakby ich ożywiać.
Nie jest to lekka lektura ale napisana tak by nie zapomnieć o treści.

Piękna opowieść o zmaganiach człowieka z przyrodą, o miłości i tym co sprowadza cywilizacje do miejsc tak bardzo niedostępnych i tak groźnych jak puszcza na kanadyjskiej ziemi. Złoto i pragnienie zdobycia bogactwa...niestety natura walczy z człowiekiem i na początku to nierówna walka. Ciężkie i długie zimy, wypadki przy wyrębie, i spławianiu bali,i przy zabawie...pękający...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
71
50

Na półkach: ,

„Wędrówką jedną życie jest człowieka…” E. Stachura

Trwa to wędrowanie poprzez kanadyjską puszczę, przy milczącej obecności duchów i zjaw, w poszukiwaniu miejsca, które ogrzeje nie tylko ciało, ale i duszę…

Młody chłopak, Jeannot, ogarnięty gorączką złota, zmaga się ze swoim przeznaczeniem, które prowadzi go nie do końca tam, gdzie sam zamierzył dotrzeć. Zakłada osadę, Sawgamet, w której osiedlają się coraz to nowi mieszkańcy, mający szczęśliwszą rękę do odnajdywania złotego kruszcu, od nieco zawiedzionego Jeannot. Jednak jego los ma się na stałe związać z tym otaczającym chatę lasem, z drzewami i śpiewem rzeki.

Wędrujemy wraz z młodzieńcem, mężczyzną, ojcem i dziadem poprzez lata wypełnione chwilami smutku, radości, spełnienia i rozczarowań. Ci, którzy są bohaterami historii stają się z czasem tymi, którzy odeszli, lecz nigdy do końca… Syn także staje się ojcem, a wnuk odkrywa tajemnice dziadka, poznając snującą się jak dym z fajki opowieść, w której jawa miesza się ze snami… Majaczą pod lodem dwie postacie, których dłonie dzieli ledwie jeden oddech, a złote karibu staje się niespełnioną obietnicą dla pary zakochanych.

Poznając niesamowitą historię, spisaną przez Alexiego Zentnera, czujemy chłodny wiatr na policzku, słyszymy skrzypienie śniegu pod butami, dostrzegamy między drzewami rozchichotanego mahaha.
„To, co nie jest dobrze opowiedziane, nie będzie zobaczone” - „Dotyk” widzimy niezwykle wyraziście, niczym krystaliczną wodę w leśnym potoku.

http://fileiholicy.blogspot.com

„Wędrówką jedną życie jest człowieka…” E. Stachura

Trwa to wędrowanie poprzez kanadyjską puszczę, przy milczącej obecności duchów i zjaw, w poszukiwaniu miejsca, które ogrzeje nie tylko ciało, ale i duszę…

Młody chłopak, Jeannot, ogarnięty gorączką złota, zmaga się ze swoim przeznaczeniem, które prowadzi go nie do końca tam, gdzie sam zamierzył dotrzeć. Zakłada osadę,...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
360
9

Na półkach: ,

Magiczny upływ czasu i bezlitosna przyroda.
Bardzo klimatyczna i jednocześnie energetyczna książka.

Magiczny upływ czasu i bezlitosna przyroda.
Bardzo klimatyczna i jednocześnie energetyczna książka.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1479
966

Na półkach: ,

... "Dotyk" to książka, którą śmiało można zaliczyć to tzw. realizmu magicznego... jeśli ktoś lubi tego typu prozę będzie zachwycony tą książką... świetnie napisana... dojrzała... prawdziwa... ukazująca wszystko, co ludzkie... "Niektórzy pisarze muszą pracować całe życie, żeby stworzyć powieść na miarę "Dotyku". Alexi Zentner zrobił to za pierwszym podejściem..." ...niesamowite...

... "Dotyk" to książka, którą śmiało można zaliczyć to tzw. realizmu magicznego... jeśli ktoś lubi tego typu prozę będzie zachwycony tą książką... świetnie napisana... dojrzała... prawdziwa... ukazująca wszystko, co ludzkie... "Niektórzy pisarze muszą pracować całe życie, żeby stworzyć powieść na miarę "Dotyku". Alexi Zentner zrobił to za pierwszym podejściem..."...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
202
109

Na półkach:

"Dotyk" wydarzył się w przestrzeni -pomiędzy-. Niektóre zdarzenia wbijają się, wczepiają w wyobraźnię dość trwale. Jest to książka dla wszystkich, którzy lubią klimat podobny jak w "Dziecku śniegu". Magia miesza się z rzeczywistością; czytelnik ma wrażenie, że się zagubił, następnie wydaje mu się to wszystko banalne. Nie ma akcji, jest raczej nieporywająco, raczej nietendencyjnie, raczej warto.

"Dotyk" wydarzył się w przestrzeni -pomiędzy-. Niektóre zdarzenia wbijają się, wczepiają w wyobraźnię dość trwale. Jest to książka dla wszystkich, którzy lubią klimat podobny jak w "Dziecku śniegu". Magia miesza się z rzeczywistością; czytelnik ma wrażenie, że się zagubił, następnie wydaje mu się to wszystko banalne. Nie ma akcji, jest raczej nieporywająco, raczej...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
551
99

Na półkach: , ,

N i e s a m o w i t a książka. To jakby połączenie dziczy i zimna północy Curwooda i niepokojącej puszczy, która żyje i włada z powieści Holdstocka. Wspaniałe, zniewalające połączenie nuty grozy i baśni obleczone w historie przodków. Te opowieści są namacalne. To dziedzictwo, które dosłownie c i ą ż y na potomkach, w swojej niepełności przekazu i natarczywości. Z niespełnienia, bo czasem wystarczy tak niewiele - ledwie „grubość ostrza(…)”.

Urzekające sacrum lasu i potęgi zimy oraz subtelna opowieść o przejmującej miłości, utracie, długu jaki trzeba spłacić i niekończącym się wyzwaniu jakim jest przetrwanie. Rozwiewając podejrzenia, to nie romans, miłość Zentnera jest jak „zamarznięta, rzeka i lód świecący spod spodu, jakby rzeka połknęła księżyc” - coś co jest, ale jednocześnie staje się nieuchwytne.


Książka obfituje w smaczki niedopowiedzeń, zmuszając czytelnika do domyślenia się historii i jednocześnie pozostawiając z niepewnością i niedosytem – jak najbardziej wskazanym, inaczej historie w pełni odkryte straciłyby swój urok.

Do „Dotyku” z pewnością jeszcze wrócę, bo historia tu przedstawiona pozostawiła we mnie znamię i nie mogę przestać o niej myśleć. Przyznam, że kończąc ją czytać drżały mi dłonie. Nie mogę zapomnieć o tych smutnych ale i cudownych opowieściach z Sawgamet. I mimo, że czuję pewien niedosyt, to w tym wszystkim najpiękniejsze jest to, że nie wszystko trzeba wytłumaczyć i poznać do końca - nie każdą opowieść trzeba pojąć - wystarczy ją czuć. Zentner napisał powieść, której niezwykłość polega na sentymentalności, która nim rozerwie serce z niewytłumaczalnej tęsknoty, sprawia jedynie, że na twarzy pojawia się lekki uśmiech. Cudowne katharsis.

N i e s a m o w i t a książka. To jakby połączenie dziczy i zimna północy Curwooda i niepokojącej puszczy, która żyje i włada z powieści Holdstocka. Wspaniałe, zniewalające połączenie nuty grozy i baśni obleczone w historie przodków. Te opowieści są namacalne. To dziedzictwo, które dosłownie c i ą ż y na potomkach, w swojej niepełności przekazu i natarczywości. Z...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to