rozwiń zwiń

Oh! My Goddess. Tom 5

Okładka książki Oh! My Goddess. Tom 5
Kōsuke Fujishima Wydawnictwo: J.P. Fantastica Cykl: Oh! My Goddess (tom 5) komiksy
174 str. 2 godz. 54 min.
Kategoria:
komiksy
Format:
papier
Cykl:
Oh! My Goddess (tom 5)
Tytuł oryginału:
Aa Megami-sama
Data wydania:
2000-10-01
Data 1. wyd. pol.:
2000-10-01
Liczba stron:
174
Czas czytania
2 godz. 54 min.
Język:
polski
ISBN:
8387877840
Tłumacz:
Rafał Rzepka
Średnia ocen

                6,7 6,7 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Oh! My Goddess. Tom 5 w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Oh! My Goddess. Tom 5

Średnia ocen
6,7 / 10
43 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
2335
1611

Na półkach: ,

Dotychczasowe tomy serii „Oh! My Goddess” były bardzo komediowe. Jednakże w tomie piątym postanowiono uderzyć w trochę poważniejsze tony. Czy wyjdzie to serii na dobre?

Tom otwiera „Kaprys Belldandy”, w której to Urd przyrządza eliksir miłości, a Marller atakuje siedzibę bohaterów. Dzięki połączeniu dwóch bardzo typowych wątków historia jest przewidywalna, ale zabawna.

W kolejnych dwóch rozdziałach debiutuje nowa bogini – Skuld. Jest odpowiedzialna za wyszukiwanie błędów systemu i ich usuwanie. Można tutaj dowiedzieć się więcej o tym jak funkcjonują siły nadprzyrodzone w świecie przedstawionym i jak bardzo jest to powiązane z… IT. Z kolei Skuld jest tutaj kreowana na szaloną wynalazczynię, która jest lekko oderwana od rzeczywistości.

Ostatnie trzy rozdziały to już ciągła opowieść. Zaczyna się bardzo niewinnie – Urd traci swoje boskie moce i postanawia żyć jak zwykły człowiek. Jednakże zostaje tu też odkryta prawdziwa natura Urd. Początkowo byłem trochę rozczarowany schematycznym prologiem, ale wraz z rozwojem akcji wszystko zaczęło bardzo eskalować. W finale byłem naprawdę pod wrażeniem rozmachu wydarzeń.
Pod względem graficznym największe wrażenie robią pomysłowo zaprojektowane kostiumy bogiń. Z kolei ludzkie postacie to dosyć typowy styl mangowy.

W tomie znajdują się też krótkie historyjki z Urd w roli głównej. Niektóre są całkiem zabawne, a jedna z nich nawet rozbudowuje świat przedstawiony.

Jestem pozytywnie zaskoczony tym w jaką stronę poszedł ten tom. Mam nadzieję, że kolejne odsłony pociągną wątek z finału i nie sprowadzą go do żartu.

Dotychczasowe tomy serii „Oh! My Goddess” były bardzo komediowe. Jednakże w tomie piątym postanowiono uderzyć w trochę poważniejsze tony. Czy wyjdzie to serii na dobre?

Tom otwiera „Kaprys Belldandy”, w której to Urd przyrządza eliksir miłości, a Marller atakuje siedzibę bohaterów. Dzięki połączeniu dwóch bardzo typowych wątków historia jest przewidywalna, ale zabawna.

W...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

89 użytkowników ma tytuł Oh! My Goddess. Tom 5 na półkach głównych
  • 79
  • 10
63 użytkowników ma tytuł Oh! My Goddess. Tom 5 na półkach dodatkowych
  • 28
  • 16
  • 9
  • 3
  • 3
  • 2
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Oh! My Goddess. Tom 5

Inne książki autora

Kōsuke Fujishima
Kōsuke Fujishima
Kōsuke Fujishima ()w Tokio) – rysownik japońskich mang. Przyciągnął uwagę publiczności po raz pierwszy jako redaktor magazynu Puff. Później został pomocnikiem Tatsuya Egawa przy mandze Be Free!. W 1986 r. zaczął swoją pierwszą oryginalną mangę – You're Under Arrest, a kolejną była Oh! My Goddess.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Usagi Yojimbo: Ostrze bogów Stan Sakai
Usagi Yojimbo: Ostrze bogów
Stan Sakai
Każdy swoją drogę z mangą rozpoczyna w inny sposób, który pozostanie dla niego kultowy. Część z nas wkroczyła w ten uzależniający świat od Dragon Balla lub Czarodziejki z Księżyca, następne pokolenia wskoczyły do Demon Slayera, Ataku Tytanów i Jujutsu Kaisen, jednak my Millenialsi w księgarniach mieliśmy Usagiego. Niestety wydawane w naszym kraju były dopiero od siódmego tomu, jednak to tak naprawdę zeszyty 11 i 12, czyli Pory Roku i omawiane Ostrze Bogów stały się legendarne. To ten komiks, jako trzeci łącznie, stawia na spójną fabułę a nie jak to regularnie bywa na krótkie opowiadania w formie antologii. To w pewnym sensie podsumowanie najważniejszych wątków i postaci w historii zbiorczej, tak samo jak dawniej był nim Spisek Ryczącego Smoka, który ostatecznie ustanowi nowe otwarcie dla pewnych kluczowych postaci i zakończy długo ciągnięte wątki. Jednak zanim dojdziemy do takich konkluzji czeka nas fantastyczna historia okraszona czterema prologami, które wprost doskonale wyrwane z Kojików i shintoizmu zostały przeniesione na papier komiksu. Mit o stworzeniu świata i zakończonej miłości kami u bram Yomi, odnalezienie świętego miecza w ciele spitego sake Smoka, utworzenie legendy Ostrza Traw oraz historyczna bitwa w cieśninie Shimonoseki pomiędzy zwolennikami Shoguna i ostatniego Cesarza przed erą Tokugawów. Szacunek do folkloru i precyzji religijnej tutaj oszałamia. Oczywiście całe to zawiązanie fabuły prowadzi do wielkiego spisku przeciw władcy Edo i odnalezieniu świętego miecza, który dostaje się przez przypadek w ręce Usagiego. Tylko on może utrzymać stabilność władzy w kraju i zapobiec nadchodzącej wojnie. W intrygę zostaną zamieszane wszystkie najważniejsze postacie serii: szukający nagród Gen łowca, kapłan Sanshobo, pani Tomoe, wędrująca po świecie Inazuma, Kotetsu – dowódca spisku 7-miu wraz ze swoją wiedźmą Ryoko i co najważniejsze, prawdziwe Ostrze Bogów czyli Jei szukający zemsty na Usagim. I to właśnie Pożeracz Traw – Kutsanagi, święte ostrze Cesarza poświęcone bogini słońca Amaterasu zderzy ze sobą ponownie wszystkie te osoby niczym w wybornej greckiej tragedii. Tom 12-sty to wybitna fuzja historii Japonii, shintoizmu, kojików i chanbar. Zderzenia Gena z Inazumą, Usagiego z najemnikami Kotetsu i najważniejszy finałowy pojedynek z Jei’em to obłędny pokaz choreografii na papierze. Ostateczny pojedynek dwóch największych wrogów emanuje brutalnością, nienawiścią a także i grozą, a jej rozwiązanie pozostawia w nas zarówno smutek, że to koniec jak i obietnicę groźniejszej kontynuacji wraz z nie do końca rozwiązanym wątkiem. Zresztą strefa mistycyzmu wykracza tu poza wysłannika bogów wdzierając się do czarodziejskich sztuczek i pierzastej śmierci Ryoko, ucieczki przeklętych dusz czy skazanych na wieczność bushi cesarza zaklętych w kraby. To po prostu arcydzieło mangi, które docenią miłośnicy kina samurajskiego, serii o Usagim Yojimbo i fani japońskiej grozy. Jednak historia pokazuje nam, że laicy rozpoczynający swoją przygodę od tego właśnie tomu, pomimo ogromnego braku wiedzy, również pokochają ten zwierzęcy świat i rozpalą w sobie iskrę do twórczości Stana Sakai.
antyseba - awatar antyseba
oceniła na 10 7 miesięcy temu
Oh! My Goddess. Tom 6 Kōsuke Fujishima
Oh! My Goddess. Tom 6
Kōsuke Fujishima
Poprzedni tom poszedł w zaskakująco dramatycznym i spektakularnym kierunku. Zastanawiałem się więc w jakim kierunku pójdzie ta seria. Czy wróci na dawne tory? Pierwsze trzy rozdziały stanowią dokończenie historii z poprzedniego tomu – zła Urd realizuje swój plan zagłady świata, a bohaterowie usiłują ją powstrzymać. Historia w idealnych proporcjach łączy ze sobą epickie starcia z humorem – dzięki czemu całość nie jest aż tak przytłaczająca. Następna opowieść czyli „Konfrontacja robotów” stanowi chwilę oddechu po wydarzeniach na wielką skalę. Tutaj głównym wątkiem jest spotkanie Skuld z Chichiro. Oczywiście pomiędzy obiema bohaterkami dochodzi do rywalizacji, która prowadzi do walki skonstruowanych przez nie robotów. Niestety nie jest to zbyt zapadającą w pamięć opowieść. Kolejny rozdział to „Sprawdzian Keiichiego” opowiada o problemach w funkcjonowaniu bogiń w świecie ludzi – ma to wpływ na ich cechy psychiczne, jak i fizyczne. Tutaj jest całkiem pomysłowo i zabawnie. Konsekwencją poprzedniego rozdziału jest „Wielka przygoda Urd”. Urd zostaje tu odmłodzona do wieku dziecięcego i zaprzyjaźnia się z pewnym chłopcem. Bardzo ciepła i wzruszająca historia pokazująca inną stronę bohaterki. Podobnie jak w poprzednim tomie tutaj też pod względem graficznym zapadają w pamięć kostiumy bohaterek, a także zaskakująco epickie sceny akcji. Seria wraca na dawne tory, ale nabrała też drugiego oddechu. Byłem bardziej zainteresowany problemami bohaterów i liczę, że dalsze tomy podtrzymają tę tendencję.
Grzegorz_S - awatar Grzegorz_S
ocenił na 7 11 miesięcy temu
Plastic Little Satoshi Urushihara
Plastic Little
Satoshi Urushihara
PLASTIKOWA KRUSZYNKA Chociaż sama ta manga to nic niezwykłego, prosta, pretekstowa robota służąca ukazaniu erotyki – ale jakiemu ukazani, bo Urushihara rysować potrafił i to jak – jej polskie wydanie, które na rynku pojawiło się równo ćwierć wieku temu, było pewnym wydarzeniem. Eksperymentem w zasadzie, by wydać mangę jak najlepiej i najbliżej oryginałowi. Czy to był tytuł zasługujący na takie wyróżnienie? Nie, wydawca miał wtedy bardziej zasługujące na taką edycję tytuły, ale z drugiej strony rozumiem po części ten zamysł: szukano czegoś do przetestowania, jakiejś jednotomówki, ale jednocześnie kultowej i czymś się wyróżniającej (tu graficznie, a zwłaszcza wykonaniem… oczu), do tego nadającej się do w miarę taniego wydania, a „Plastic Little” te założenia spełniało. I tak to się zaczęło, projekt się przyjął, dzięki czemu potem dostaliśmy chociażby „The Ghost in the Shell”, a sam komiks, no cóż, przeciętniak, ale za to bardzo ładnie narysowany. „Plastic Little” traktuje o załodze statku Chacha-Maru, jednostki zajmującej się polowaniem na rzadkie okazy zwierząt żyjących w tzw. chmuromorzu. Główną bohaterką jest nastoletnia Tiito, dziewczyna, która kapitanem statku została po tym, jak straciła ojca, który też zajmował się tym samym. No i z załogą, która jest dla niej jak rodzina – w tym z zakochanym w niej Nicholu, chłopaku romantycznym, ale mającym pecha ciągle natrafiać na Tiitę, kiedy ta ma to i owo na wierzchu, co dla niego kończy się solidną utratą krwi – ima się różnych wyzwań, czasem mniej, a czasem bardziej niebezpiecznych dla wszystkich. https://ksiazkarniablog.blogspot.com/2025/12/plastic-little-satoshi-urushihara.html
Wkp - awatar Wkp
ocenił na 6 4 miesiące temu
Dr. Slump tom 1 Akira Toriyama
Dr. Slump tom 1
Akira Toriyama
Akira Toriyama znany jest przede wszystkim z mangi „Dragon Ball”. Jednakże parę lat wcześniej tworzył serię „Dr. Slump”. Serię tę znałem głównie z seriali animowanych, a także… gościnnego występu w „Dragon Ball”, więc z ciekawością sięgnąłem po oryginał. Tytułowy Dr. Slump to naukowiec, który w polskiej wersji nazywa się doktor Spadkowski. Tworzy robota o wyglądzie małej dziewczynki, którego postanawia posłać do szkoły. Oczywiście prowadzi to do wielu nieporozumień. Na ten tom składają się powiązane ze sobą historyjki. Pierwsze dwie opowieści skupiają się na genezie Aralki i jej pierwszych dniach w szkole. Bardzo sprawnie udaje się tu wprowadzić najważniejszych bohaterów, a także zarysować świat przedstawiony. Następnie fabuła skupia się na nowym wynalazku doktora Spadkowskiego czyli rentgenowskich okularach. Jest to bardzo obiecujący temat do żartów, ale historia kończy się zanim motyw zostanie naprawdę rozwinięty. Z kolei historia „Doktorek Potworek” przedstawia maniaka wielkich potworów i jego spotkanie z Aralką. Jest to bardzo sympatyczny motyw, ale z tego co pamiętam w animowanej wersji o wiele lepiej go rozbudowano. W historii „Co tu wybrać?” Aralka musi się zdecydować na uczestnictwo kółku zainteresowań. Tutaj też minusem jest mała objętości tomu, bo tylko jeden klub zostaje bardziej szczegółowo pokazany, a reszta bardzo pobieżnie. Tom zamyka opowieść „Mój przyjaciel Michu!”. Tutaj już przewijają się trochę poważniejsze motywy jak opieka nad zwierzętami i kłusownictwo. Ogólnie jednak jest dosyć zabawnie. Myślałem, że humor się tu gorzej zestarzeje. Jest tu parę dowcipów o podtekście erotycznym czy jeden żart klozetowy, ale więcej jest slapsticku czy żartów słownych. Poza tym autor bawi się formą żartując z własnego stylu graficznego. Jeśli już mowa o rysunkach, to jest to przede wszystkim przesadzony kreskówkowy styl z postaciami o wielkich głowach. Czasami jednak zostaje wykorzystany styl realistyczny, który ma stanowić kontrast dla reszty świata przedstawionego. Postacie zazwyczaj wyglądają bardzo różnorodnie za wyjątkiem kobiet, które są zdecydowanie zbyt podobne do siebie. Doceniam jednak zaskakującą czytelność wszystkich kadrów, co niestety nie jest standardem w mangach. Ten tom okazał się całkiem przyjemną niespodzianką. W paru momentach szczerze się uśmiechnąłem. Należy jednak pamiętać, że fabuły są bardzo błahe.
Grzegorz_S - awatar Grzegorz_S
ocenił na 7 3 lata temu
Cowboy Bebop tom 1 Hajime Yatate
Cowboy Bebop tom 1
Hajime Yatate Yutaka Nanten
Ostatnio zastanawiałem się jaki sens ma wydawanie mang opartych na anime. Pierwsza i najtrafniejsza odpowiedź jaka przyszła mi na myśl, to pieniądze. Z jednej strony ucieszą się wszyscy fani, z drugiej strony twórca i wydawca zarobią nieco grosza. Niestety jednak takie adaptacje zazwyczaj nie wnoszą nic nowego do tematu, a przykładów jest sporo. Od każdej reguły są jednak wyjątki, choć i te nie unikną błędów. Doskonałym tego przykładem jest manga „Cowboy Bebop”. Powstała w wyniku popularności kultowego już anime, po tym jak wszystkie 26 odcinków zostało transmitowanych. Nie jest to jednak adaptacja animacji, a jej uzupełnienie, kolejna porcja przygód bohaterów, których wiele z nas zdążyło pokochać. Podobnie jak w anime, śledzimy losy załogi statku kosmicznego o nazwie „Bebop”, a jest to załoga bardzo charakterystyczna. W jej skład wchodzą Spike Spiegel, wiecznie palący papierosa i z głową w chmurach, Jet Black, kapitan statku, głos rozsądku, a często także kucharz, Faye Valentine, przebiegła i często samolubna, ale zawsze wraca na pokład oraz Ed, nastoletnia hackerka, którą najbardziej zdaje się interesować jedzenie i jej kompan, pies Ein, w którego przypadku należy powiedzieć, że pozory mylą. I tom mangi, to 5 historii rozpisanych na ponad 170 stronach. Opowiadania nie wiążą się ze sobą i ciężko umieścić je w jakimś konkretnym przedziale czasowym w odniesieniu do anime, ale najwierniejszym fanom z pewnością się to uda, gdyż nieraz wspominane są pewne fakty znane tylko z serialu. Jeśli nigdy nie mieliście do czynienia z anime, to rozpoczęcie swojej przygody od lektury mangi nie jest najlepszym pomysłem. Co prawda załoga statku Bebop funkcjonuje w zasadzie na tych samych zasadach co w przypadku serialu, to autorowi nie udaje się jednak w pełni oddać jego specyficznego i wciągającego klimatu. Z animacji dowiecie się jak członkowie załogi na nią trafili i jak kształtował się relacje między nimi. W mandze z kolei oglądamy już którąś akcję z rzędu i pewne elementy zostały pominięte jako coś oczywistego dla fanów franchise’u. Na nogi nie powalają także ilustracje i grafika. Pan Yutaka Nanten w zgrabny sposób wyjaśnia na samym końcu jak w ogóle doszło do powstania tego projektu i jak sam zaznacza, był fanem serialu, ale nigdy nie miał talentu do rysowania wszelkiego rodzaju nowych technologii i elementów pochodzących z przyszłości, a takowe się tu pojawiają. Niektóre postacie wydają się być wygładzone i uproszczone, pozbawione charakteru, który w anime wprost bił z ich twarzy. Autor postarał się jednak aby jego słabsze strony mogły schować się za mocniejszymi, a są to przede wszystkim ilustracje skupiające się na pojedynczych postaciach, a nie na skumulowanej masie ludzkiej. Co się tyczy pięciu historii zawartych w tomie, to zawierają one charakterystyczny humor, sceny pościgów i pojedynków, a także zwroty akcji z których zasłynął „Cowboy Bebop”. Spike idzie do więzienia by wyciągnąć stamtąd transwestytę/mężczyznę po operacji zmiany płci, cała trójka łowców nagród zostaje poszukiwana, a Faye rusza na misję przeznaczoną jedynie dla płci pięknej. Na kartach mangi czeka na was jednak o wiele więcej przygód. Podsumowując, pierwszy tom „Cowboy Bebop”, to absolutnie przyzwoity egzemplarz, który ponownie zaprasza nas do świata tak doskonale wykreowanego przez Shin’ichiro Watanabe i Studio Sunrise 2. Jest tu w zasadzie to wszystko co mogliśmy obejrzeć w kultowym anime, jedynie muzykę musicie jakoś odtworzyć we własnej wyobraźni. Nie oczekujcie tu jednak przełomowych historii i niesamowitych odkryć dotyczących naszych bohaterów. Wszystko co najlepsze można zobaczyć w serialu, a swoją drogą nie zawsze należy zaczynać z wysokiego C. Pozycja obowiązkowa dla każdego miłośnika Spike’a i spółki.
Marek Wasiński - awatar Marek Wasiński
ocenił na 7 4 lata temu
Dr. Slump tom 8 Akira Toriyama
Dr. Slump tom 8
Akira Toriyama
W ósmym tomie serii pojawiają się dosyć nietypowe jak na tę serię motywy. Pośród nich są: trzyczęściowa historia, odcinek świąteczny, a także większy udział autora. Jak wypadają te nowe pomysły? Tom otwiera trzyodcinkowa opowieść "Super specjalna spadkowska odyseja kosmiczna", w której bohaterowie ruszają na wycieczkę w kosmos. Miejscami jest bardzo zabawnie i rozciągnięcie na trzy odcinki służy historii, bo na wszystko jest czas i miejsce. Moim zdaniem przydałby się jednak też czwarty odcinek, bo zakończenie jest otwarte. Niestety trochę za dużo tu humoru toaletowego, który mnie zniesmaczył. Z kolei "Super okejkorandka speszial" opowiada o randce Aralki z lokalnym łobuzem. Spodziewałem się, że zostanie tu pokazana nieznana strona Aralki. Jednakże tak naprawdę całość sprowadza się do typowych dla serii gagów. Przy historii "Tażan, król dżungli" miałem uczucie deja vu. Tutaj Aralka spotyka tytułowego bohatera, który jest parodią Tarzana. Historia bardzo przypomina opowiść "Bohaterski Kwaskoman" z tomu 6. Chyba nawet autor był tego świadomy, bo Tażan zostaje zestawiony z Kwaskomanem. Tutaj też zostają wyśmiane pewne cechy króla dżungli i również bohater w pewnym momencie usiłuje zmierzyć się z Aralką. Następna opowieść czyli "Świrnięty Mikołaj" osadzona jest okresie Bożego Narodzenia. Doktor Spadkowski postanawia przebrać się za świętego Mikołaja i w nocy rozdać mieszkankom Pingwinówka... swoje autografy. Nie spodziewałem się historii bożonarodzeniowej w komiksie z innego kręgu kulturowego. Niestety nie ma tutaj nawet próby oddanie ducha świąt, tylko jest to seria powtarzalnych gagów. Tom kończy historia rocznicowa "Kopnąć ci puszkę?!". Pojawia się tutaj sam autor mangi, który ogłasza konkurs dla postaci - jeśli uda im się wygrać w specyficznej grze w chowanego, to narysuje dla nich dowolną rzecz. Pomysł jest naprawdę bardzo obiecujący i sama zabawa jest zaskakująco emocjonująca. Szkoda, że sam finał okazuje się lekkim oszustwem. Odnoszę wrażenie, że w tym tomie rysunki są bardziej dopracowane niż do tej pory. Szkoda, że nie ma tu żadnych nowych fantastycznych stworzeń, w których autor mógłby się wykazać. Dodatki w tym tomie to ponownie dane osobowe postaci. Przy okazji zostaje ponownie załączona biografia Pamelki z przeprosinami za błąd z poprzedniego tomu. Humor w tym tomie nie do końca do mnie przemawiał. Nie podobało mi się też powtarzanie pewnych schematów. Duży plus jednak za pewne próby nowych rozwiązań.
Grzegorz_S - awatar Grzegorz_S
ocenił na 6 2 lata temu
.hack//Bransoleta Zmierzchu tom 1 Tatsuya Hamazaki
.hack//Bransoleta Zmierzchu tom 1
Tatsuya Hamazaki
Kiedyś wirtualna rzeczywistość była tylko marzeniem. Dziś gry w systemie VR, to normalność. Wychodzi coraz więcej tytułów na tę platformę, ale ja chciałbym skupić się na przeszłości, bowiem kiedyś marzenie można było urzeczywistnić choćby w formie komiksu. Najlepszym tego przykładem niech będzie „.Hack// Bransoleta Zmierzchu”. Słyszeliście kiedyś o .hack? Ja do niedawna nie miałem pojęcia co, to jest. Poszperałem jednak w Internecie i spieszę wam z wyjaśnieniem. .hack to japońska multimedialna franczyza, na którą składają się gry, anime, nowele i mangi. Wszystko kręci się tu wokół rozwoju technologicznego i tajemniczych wydarzeń związanych z grą „The World”. Wróćmy jednak do samej mangi. W Polsce ukazała się ona w 2005 r. dzięki wydawnictwu J.P.F. Opowiada losy rodzeństwa, które otrzymują możliwość zagrania we wspomniane wcześniej „The World” przy użyciu limitowanych postaci. Szybko okazuje się jednak, że nie jest to zwyczajna gra.I tom rozpoczyna się prologiem, który wprowadza nas w akcję. Po jego przeczytaniu znajdziecie krótki opis głównych postaci, z którymi zabierzecie się na niesamowitą przygodę. Co ciekawe, osoby które grają w „The World” poznajemy tylko w ich wirtualnej wersji, a przynajmniej w I tomie. Już na początku wprowadza to dużą dozę tajemniczości. Główni bohaterowie, to czternastoletni bliźniacy – Shugo i Rena. To właśnie Rena namawia swojego brata do wzięcia udziału w grze, która jak się niedługo okaże, niesamowicie ich wciągnie. A chce ona tylko porobić coś ze swoim bratem, od którego najwidoczniej nieco się oddaliła. Przenieśmy się zatem do wirtualnego świata. Większość napotkanych w pierwszych rozdziałach awatarów, ma w sobie coś naprawdę słodkiego. Pomimo faktu, że rozgrywka jest w wielu miejscach tajemnicza, odpowiedzialna za warstwę graficzną Rei Izumi zachowuje w tym świecie dużo komedii. Stąd duże buźki i oczy przybierające różne wzory w zależności od sytuacji (czasem jest to wielki wytrzeszcz, innym razem utrata przytomności), a mniejsze przywiązanie do otoczenia. Zachowany zostaje dystans, a czytelnik zdaje sobie sprawę, że ma się tu po prostu dobrze bawić. .Hack prezentuje nam całą plejadę bohaterów, a raczej bohaterek, bo tych jest w pierwszym tomie co nie miara. Każdy czternastolatek mógłby się w nich zakochać, a co najmniej zauroczyć. Potrafią one zadbać o siebie, wykorzystać swoje mocne strony, a ostatecznie i tak robią to wszystko w grze, a nie realnym świecie. Jako pierwsza pojawia się Mireillka, która przez większość czasu poluje na rzadkie itemy, a później dołącza do niej jej przyjaciółka Oka, która potrafi zmieniać się w wilka. Wystarczy dodać jeszcze Hotaru, która jest prawdziwą samarytanką i mamy galerię bardzo ciekawych i różnych heroin, Nad przebiegiem gry czuwa jeden z pracowników firmy, która ją stworzyła, a robi to w wirtualnym świecie pod pseudonimem Balmung. Jego asystent stara się by ograniczał on swoje wizyty w „The World” jednak bezskutecznie. Przeciwnicy bywają śmiesznie słabi albo straszliwie potężni i jak w prawdziwej grze, pojawiają się znikąd. W sześciu rozdziałach znajdziemy ich naprawdę sporo. Każda przygoda, to nowy rywal, czy to w postaci golema, czy stracha na wróble, czy innego awatara. Bohaterowie zdają sobie sprawę ze swoich słabości, przez co błyskawicznie można ich polubić. Dobre wrażenie robi również tłumaczenie. Postacie mówią językiem młodzieżowym, potocznym i zostało to dobrze uchwycone, jednocześnie podkreślając pewien dystans, który ta historia ma do siebie w wielu momentach. Nie ma tu żadnych językowych lapsusów, jak to często ma miejsce w przypadku tytułów skierowanych do starszych czytelników. „.Hack” szybko wciągnęło mnie do swojego świata. Przygoda bohaterów w wirtualnym świecie nie posunęła się może zbyt daleko, ale pojawiające się tu i ówdzie sekrety „The World” oraz barwne charaktery każdej z postaci powodują, że ta manga jest w stanie sprawić wielką przyjemność każdemu, bez względu na wiek i płeć.
Marek Wasiński - awatar Marek Wasiński
ocenił na 6 4 lata temu
Magiczni Wojownicy - Slayers t. 2 Shoko Yoshinaka
Magiczni Wojownicy - Slayers t. 2
Shoko Yoshinaka
Pierwszy tom „Magiczny wojowników” był tak naprawdę zbiorem historyjek, które łączyła dwójka głównych bohaterów. Drugi tom prezentuje już pewną większą ciągłość fabularną, która będzie kontynuowana w następnym tomie. Czy potrafi wciągnąć czytelnika? Tom otwiera krótka opowieść o poszukiwaniu ksiąg niedostępnych w bibliotece. Jest to historia o włamaniu z pewnym dosyć oczywistym zwrotem akcji w finale. Warto jednak zapoznać się z tą opowieścią, bo przedstawione tam zostają zasady rządzące światem przedstawionym. Następnie zaczyna się główna fabuła tomu. Lina i Gourry są ścigani przez tajemniczego Zelgadisa, któremu zależy na jednym z przedmiotów, który trafił w ręce bohaterów. Problem w tym, że nie wiedzą o który przedmiot chodzi. Pod względem fabuły jest to głównie seria starć z Zelgadisem i jego podwładnymi. Część walk okazuje się zaskakująco pomysłowa jak chociażby spotkanie z Dilgearem czy z Nunsą. Trochę mniej emocjonujące są pojedynki z Zelgadisem, ale on jest tutaj kreowany bardziej na rozważnego stratega. Mam mieszane uczucia co do postaci wprowadzonej w końcowej części tomu. Stanowi trochę deus ex machinę i wydaje się nie mieć charakteru. Z drugiej jednak strony wiem jak zostanie potem rozwinięta i zdaję sobie sprawę, że celowo jest tak przedstawiana. W dalszym ciągu nie do końca przemawiał do mnie humoru. Na szczęście mniej tu jest dowcipów z biustu Liny. Szkoda, że zostały one zastąpione męczącym przekręcaniem imienia „Zelgadis”. Za to całkiem zabawne są interakcje między dwójką bohaterów. Rysunki są dosyć nierówne. Różne spokojne sceny są narysowane bardzo dokładnie i na twarzach bohaterów dobrze udaje się przedstawić ich uczucia. Niestety sceny akcji są bardzo chaotyczne i ciężko zorientować się co się dzieje. W ramach ciekawostki warto wspomnieć, że pod koniec tego tomu pojawia się oświadczenie wydawnictwa. Dotyczy ono jednego z odcinków programu „Uwaga” dotyczącego „Dragon Balla” i wyemitowanego na kanale TVN. Była to bardzo niesławna sprawa, ale tutaj podoba mi się jak dojrzale wydawnictwo podeszło do sprawy broniąc swojego dobrego imienia. Fabuła tego tomu przypomina już bardziej to co można było znać z serialu animowanego. Przez to mi osobiście czytałem się to z przyjemnością. Dla czytelników jednakże bez sentymentu do kreskówki może to być tylko kolejna historia o pogoni za artefaktem.
Grzegorz_S - awatar Grzegorz_S
ocenił na 6 3 lata temu
Król wilków Kentarō Miura
Król wilków
Kentarō Miura Buronson
Początek XIII wieku, wielkie podboje imperium mongolskiego, potężny i niezwyciężony Czyngis-chan. Trzy elementy, które mogłoby świadczyć o ciekawej historii i pewnej edukacyjnej wartości dodanej danego dzieła. Niestety nie w tym przypadku, to co początkowo wydaje się intrygujące, szybko okazuje się prostą wydmuszką. Fikcja literacka, w której prawda historyczna stanowi malutki wycinek całości. Pewne zamieszczone tutaj fakty mogą stanowić malutką iskierkę rozpalającą ogień ciekawości niektórych czytelników, zachęcając ich do szukania innych materiałów na temat panowania Czyngis-chan, jednak w głównej mierze chodzi tutaj o prostą i niewymagającą rozrywkę. Fabuła, której autorem jest Buronson, jest prosta, momentami wręcz infantylna, z pewnymi lukami logicznymi i kilkoma mniejszymi lub większymi absurdami. Poziom historii pozostawia bardzo wiele do życzenia, szczególnie jeśli weźmiemy pod uwagę inne dzieła twórcy. Autor nigdy nie słynął z niebywale rozbudowanych dzieł, w których można się zagłębić i doszukiwać ukrytych treści, jednak starał się on wprowadzać do swoich tytułów pewną dozę wielowymiarowości. W tym przypadku najwyraźniej stwierdził on, że od czasu do czasu trzeba zaoferować rynkowi coś prostego, niezbyt wymagającego, co załapie się do segmentu „przeczytać, dobrze się bawić i zapomnieć”. W tej materii manga sprawdza się doskonale i pomimo wyraźnych braków scenariuszowych, czyta się ją zaskakująco bardzo przyjemnie i niebywale szybko. Pochłonięcie ponad 400 stron komiksu, nie trwa nazbyt długo, co jest pokłosiem dość oszczędnego operowania słowem pisanym. Ilość zamieszczonego w dziele tekstu jest bardzo mała, a główny nacisk położony jest na rysunki. Warstwa artystyczna dzieła, za którą odpowiedzialny jest Kentarō Miura, to jeden z głównych powodów wydania części zasobów swoje portfela i powiększania swojej domowej biblioteczki. Cała recenzja na PopKulturowy Kociołek https://gameplay.pl/news.asp?ID=119183
PopKulturowy - awatar PopKulturowy
ocenił na 6 6 lat temu

Cytaty z książki Oh! My Goddess. Tom 5

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Oh! My Goddess. Tom 5