Nienawidzę Baśniowa, tom 2: Fujowy żywot

Okładka książki Nienawidzę Baśniowa, tom 2: Fujowy żywot
Skottie Young Wydawnictwo: Non Stop Comics Cykl: Nienawidzę baśniowa (tom 2) komiksy
Kategoria:
komiksy
Format:
papier
Cykl:
Nienawidzę baśniowa (tom 2)
Tytuł oryginału:
I Hate Fairyland, Vol. 2: Fluff My Life
Data wydania:
2019-01-23
Data 1. wyd. pol.:
2019-01-23
Data 1. wydania:
2016-12-13
Język:
polski
ISBN:
9788381107730
Średnia ocen

                7,4 7,4 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Nienawidzę Baśniowa, tom 2: Fujowy żywot w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Nienawidzę Baśniowa, tom 2: Fujowy żywot

Średnia ocen
7,4 / 10
87 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
1391
1341

Na półkach:

Pierwszy tom tej serii bardzo przypadł mi do gustu, gdyż idealnie sprawdzał się w roli czarnej i na swój sposób wulgarnej, ostrej satyry. Rewelacyjne przerobienie przekleństw, brzmiące np. "W fuj" lub "Ciastolony (tu wstaw odpowiednią personę lub obiekt)", tona trupów, rzeź na każdym kroku i ostre utarczki z Królową Chmurią, władczynią Baśniowa. Niestety kolejne pięć tomów, zawarte w tym albumie to lekki spadek formy, przynajmniej dla mnie. Dalej jest.... w zasadzie to samo i to już troszkę przynudza.

Tak naprawdę ciężko jest tutaj coś napisać, bowiem, gdybym dał wam recenzję pierwszego tomu, to mielibyście prezentacje moich wrażeń i z tego. Gertrud na chwilę stałą się władczynią Baśniowa, ale w tej roli kompletnie się nie sprawdzała, więc ją ostatecznie odwołano. I tak nasza zielonowłosa rozrabiara wróciła do tego, czym zajmowała się wcześniej - szukania drogi powrotnej do domu. Wcześniej jej nie za bardzo szło, bo zmarnowała bite trzy dekady, aby ostatecznie pocałować klamkę przez swą głupotę. Teraz w sumie wcale nie jest lepiej.

Dochodzi nowa postać z jej świata. Młody chłopak imieniem Duncan, który trafił do Baśniowa w wygódce, do tego przebrany w kostium smoka. Niestety jego rola jest ograniczona prawie do minimum, a szkoda, bo już teraz mogła być ciekawie rozwinięta. Na pewno będzie to zrobione w następnych tomach, bowiem już teraz wiemy, że Duncan odciśnie spory ślad, tak dosłownie, na Baśniowie. Jednak poza tym robi niewiele, aby nie powiedzieć, ze totalnie nic. Naprawdę wielka szkoda.

Tymczasem resztę perypetii Gertrude i jej przydupasa Laringtona, bardzo łatwo przewidzieć. W praktyce jest to, co było już pokazane wiele razy - trupy, flaki i w fuj wpieniona dziewczynka, która najchętniej uciastoliłaby każdego kto się nawinie. Szkoda, że zniknęły w zasadzie jej moce, które dostała od Mrocznej Śmierciśmierć, choć wtedy pewnie narobiłaby po prostu więcej zniszczeń. Reasumując - jeśli komuś podobał się pierwszy album serii, to tutaj dostanie solidną repetę tego co już zna. Natomiast osoby którym "Nienawidzę Baśniowa" niezbyt podeszło, nie maja tutaj czego szukać. Sam na pewno dotrwam do końca, bo naprawdę chcę wiedzieć czy Gertrude wróci do swego świata i jeśli tak, to jakie będzie miało to konsekwencje. Niemniej nie liczę już na coś innego niż przesłodzone flaki i hektolitry syropu wiśniowego na ścianie.

Pierwszy tom tej serii bardzo przypadł mi do gustu, gdyż idealnie sprawdzał się w roli czarnej i na swój sposób wulgarnej, ostrej satyry. Rewelacyjne przerobienie przekleństw, brzmiące np. "W fuj" lub "Ciastolony (tu wstaw odpowiednią personę lub obiekt)", tona trupów, rzeź na każdym kroku i ostre utarczki z Królową Chmurią, władczynią Baśniowa. Niestety kolejne pięć tomów,...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

130 użytkowników ma tytuł Nienawidzę Baśniowa, tom 2: Fujowy żywot na półkach głównych
  • 105
  • 25
80 użytkowników ma tytuł Nienawidzę Baśniowa, tom 2: Fujowy żywot na półkach dodatkowych
  • 36
  • 18
  • 8
  • 5
  • 4
  • 3
  • 3
  • 3

Inne książki autora

Okładka książki Aint No Grave Jorge Corona, Skottie Young
Ocena 0,0
Aint No Grave Jorge Corona, Skottie Young
Okładka książki Nienawidzę Baśniowa, tom 6: Do ostatniej Gert Brett Bean, Skottie Young
Ocena 7,3
Nienawidzę Baśniowa, tom 6: Do ostatniej Gert Brett Bean, Skottie Young
Okładka książki Nienawidzę Baśniowa, tom 5: Gert w piekle Brett Bean, Skottie Young
Ocena 6,5
Nienawidzę Baśniowa, tom 5: Gert w piekle Brett Bean, Skottie Young
Okładka książki Venom Modern Era Epic Collection. Shiver Sean Galloway, Francisco Herrera, Lan Medina, Daniel Way, Skottie Young
Ocena 0,0
Venom Modern Era Epic Collection. Shiver Sean Galloway, Francisco Herrera, Lan Medina, Daniel Way, Skottie Young
Okładka książki Deadpool. Tajny agent Salva Espin, Christopher Hastings, Nic Klein, Skottie Young
Ocena 7,3
Deadpool. Tajny agent Salva Espin, Christopher Hastings, Nic Klein, Skottie Young
Okładka książki Deadpool. Weasel idzie do Piekła. Tom 3 Scott Hepburn, Nic Klein, Skottie Young
Ocena 6,9
Deadpool. Weasel idzie do Piekła. Tom 3 Scott Hepburn, Nic Klein, Skottie Young
Okładka książki Deadpool: Dobranoc Scott Hepburn, Nic Klein, Skottie Young
Ocena 7,5
Deadpool: Dobranoc Scott Hepburn, Nic Klein, Skottie Young

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Royal City. Tom 1: Krewni Jeff Lemire
Royal City. Tom 1: Krewni
Jeff Lemire
Royal City Tom 1 Krewni to komiks autorstwa Jeffa Lemire’a. Opowiada o rodzinie Pike’ów, która zmaga się z traumą i trudnymi wspomnieniami po tragicznej śmierci jednego z jej członków. Akcja rozgrywa się w tytułowym Royal City, małym miasteczku, w którym historia i losy rodziny splatają się w sposób niezwykle osobisty i emocjonalny. Komiks jest mieszanką dramatu psychologicznego i elementów nadprzyrodzonych. Lemire doskonale balansuje między realistycznymi relacjami między postaciami a bardziej metafizycznymi wątkami, które nadają historii głębi. Narracja jest subtelna, pełna nostalgii i melancholii, co sprawia, że jest to dzieło, które nie tylko wzbudza emocje, ale również zmusza do refleksji nad przeszłością, pamięcią i rodziną. Styl graficzny Lemire’a, choć jak zwykle jest dość surowy i prosty, doskonale pasuje do tonu historii. Rysunki są trochę niewyraźne, pełne kontrastów, co potęguje atmosferę smutku i niepokoju. Komiks często korzysta z symboliki, a jego złożona struktura opowieści sprawia, że nie wszystko jest od razu jasne, co wymaga od czytelnika zaangażowania i uwagi. Wielką siłą komiksu jest jego umiejętność budowania głębokich postaci. Każdy członek rodziny Pike’ów ma swoje własne tajemnice, które są odkrywane w miarę rozwoju fabuły. Historia ukazuje, jak różne emocje i niewypowiedziane słowa mogą ciążyć na ludziach przez całe życie. Jedynym minusem tomu jest zbyt szybkie tempo akcji na końcu oraz zbyt krótkie zakończenie. Polecam, najlepszy komiks Lemire’a jaki do tej pory czytałem. Komiks możesz zobaczyć na moim Instagramie: Lukkegeek https://www.instagram.com/p/DHvAZi_sKGH/?igsh=c3c3dHpiZjE0ZHd3
LukkeGeek - awatar LukkeGeek
ocenił na 8 11 miesięcy temu
Porcelana - 1. Dziewczynka Benjamin Read
Porcelana - 1. Dziewczynka
Benjamin Read Chris Wildgoose
Tym komiksem bardzo się zainteresowałem po przeczytaniu jego opisu. Oto mamy dziewczynkę, która należy do jednego z licznych gangów ulicznych i jako jedna włamuje się do domu pewnego bogatego jegomościa. O facecie krążą plotki, jakoby był czarnoksiężnikiem bo potrafi tchnąć życie w porcelanowe konstrukty. Dziecko zostaje jednak przyłapane i... tutaj akcja zaczyna się zmieniać, choć osoba oczytana w baśniach rejonów wschodnioeuropejskich raczej łatwo odgadnie, jak całość się potoczy. Czy to źle? Nie dla mnie, bowiem bawiłem się podczas lektury przednio. Nie jestem pewien, czy autorzy tego komiksu, czyli Benjamin Read (scenariusz) i Chris Wildgoose (rysunki), czerpali inspirację z baśni, ale czytając ich dzieło, jak żywe wyrosło mi przed oczami kilka baśni, które poznałem za szczeniaka. Co prawda tam nie było porcelany, a glina, ale i tak część wątków, czyli choćby sam proces ożywiania konstruktów, był bardzo, ale to bardzo podobny. No i akcja nie działa się w Anglii, tylko bodaj na Węgrzech albo w Rosji Carskiej, zaś głównymi bohaterami byli żydzi. Tak, między innymi chodzi o przypowieść o Golemie, ale to nie jedyna historia z konstruktem tego typu. Żałuję tylko, że moje książki leżą gdzieś w domku rodziców na wsi i nie mam teraz do nich dostępu, bo chętnie przytoczyłbym tutaj tytuły poszczególnych opowieści. Dla mnie to jednak ogromny atut, bowiem ułatwiło mi to wejście w świat tego komiksu. Komiks jest na tyle krótki, że wolałbym nie zdradzać za wiele elementów fabuły. Zresztą w pewnym momencie łatwo poskładać wszystkie podpowiedzi ukryte na poszczególnych kadrach i rozwiązać zagadkę "Porcelany". Część zresztą wskazówek mamy na okładce, zatem uważny czytelnik powinien mniej więcej w połowie posiadać niemal kompletne rozwiązanie. Czy to źle? Osobiście tego tak nie odebrałem, bo fabuła oraz rysunki wciągnęły mnie bez reszty. Do tego na końcu jest pięknie opracowany szkicownik, który bardzo dużo wnosi do wrażeń z lektury tego komiksu. Chętnie zatem poczekam na kolejny tom, bo jak wnioskuję taki powstał, gdyż komiks w oryginale wydano w 2013 roku. Jeśli kontynuacja przygód małej ulicznicy będzie na tym samym poziomie, to zapowiada się interesująca przygoda.
WPajęczejSieci - awatar WPajęczejSieci
ocenił na 7 3 lata temu
Neonomicon Alan Moore
Neonomicon
Alan Moore Jacen Burrows
Lubię prozę Lovecrafta, uwielbiam grę Bloodborne, szanuję dokonania Alana Moore’a. Z tego powodu sięgnąłem po komiks Neonomicon. Początek był bardzo wciągający. Duszna i ponura atmosfera, bohater rasista i homofob, obskurny hotel, a w tle zagadka kryminalna. Agent FBI poszukuje sprawcy piętnastu bestialskich morderstw. W wyniku śledztwa trafia do pewnego klubu, gdzie namierza dziwnego mężczyznę, który swoją twarz skrywa za chustą. Pierwsza historia była naprawdę klimatyczna i wciągająca. Niestety, w przypadku drugiej opowieści, gdzie bohaterami staje się para agentów, poziom znacząco spada. Wracają oni do sprawy, którą badał ich poprzednik, i szybko trafiają na pewne tropy. Docierają do miasteczka Salem, gdzie pod przykrywką udają się na rytualną orgię organizowaną przez tajne, okultystyczne stowarzyszenie. Niestety, ta historia jest wręcz obrzydliwa. Autentycznie z trudem dotrwałem do końca. Pod względem graficznym komiks prezentuje solidny poziom. Choć nie jestem wielkim fanem stylu Jacena Burrowsa, muszę przyznać, że dobrze poradził sobie z ilustrowaniem makabrycznych scen. Jego kreska skutecznie buduje mroczny i niepokojący klimat, co jest dużym atutem tej pozycji. Podsumowując, Neonomicon pozostawia mieszane uczucia. Pierwsza połowa komiksu była świetna i wciągająca, ale druga część znacząco obniżyła moją ocenę. To tytuł, który trudno polecić – chyba że ktoś jest wyjątkowo zafascynowany tematyką Lovecrafta i nie boi się kontrowersyjnych treści.
alcybiades - awatar alcybiades
ocenił na 6 2 miesiące temu
Vei, tom 1 Sara Elfgren
Vei, tom 1
Sara Elfgren Karl Johnsson
Bardzo lubię mitologię skandynawską. Swego czasu w ogóle mocno interesowałem się wszelkimi mitologiami ludów zamieszkujących Europę, a obecnie powoli powracam do tego zainteresowania. W dużej mierze dzięki komiksom, gdzie autorzy chętnie sięgają po tą tematykę. "Vei" jest jedną z tych serii, ale od nieco innej strony. W końcu na pierwszym planie nie mamy postaci z Midgard, czyli świata ludzi, a Jotunheim, mitycznego królestwa olbrzymów. Tytułową wojowniczką jest Vei, młoda kobieta mająca w sobie krew olbrzymów, będąca ran, czyli świętą wojowniczką, mająca walczyć w turnieju gdzie stawką jest panowanie nad Midgardem. Otóż dawno temu Asowie i Jotunowie się poróżnili, a gdy nastał kres wojny pozostał jeden spór - Kto ma władać światem ludzi. Rozwiązano go zatem w klasyczny sposób poprzez pojedynek, ale nie wszystko okazuje się być czarno-białe. Fabuła nie jest w żadnym stopniu skomplikowana, zaś jeśli ktoś siedzi w skandynawskich mitach, to szybko zacznie przewidywać fabułę. Tutaj pojawia się coś, czego troszeczkę brakowało mi w serii "Thorgal", mianowicie inne podejście wizualne do postaci Asów, czyli bóstw Asgardu, oraz olbrzymów. Tutaj miły akcent, że nie pomylono roli Frigg i Freji, co nieraz ma miejsce w popkulturze. Niemniej mimo kilku smaczków tego typu, komiks przedstawia raczej znane szerszej publice wątki z mitologii nordyckiej. Mamy zatem zmiennokształtnego Lokiego, który tutaj jest w pewnej części człowiekiem i bardzo przypomina swój odpowiednik z komiksów Marvel. Do tego klasyczny obraz Odyna, kilka powszechniej znanych stworzeń i walkirii. Niby nic szczególnego, ale i tak cieszy to oko, bo scenariusz jest po prostu napisany dobrze. Ciekawą postacią jest Dal, człowiek z Midgardu, który trafił do Jotunheim wraz z wyprawą, zainicjowaną przez swego pana. W zasadzie jako jedyny człowiek ma coś do powiedzenia w tej historii, bo reszta występuje epizodycznie i to w dosłownym tego słowa znaczeniu. Dal jest odważny, troszkę naiwny oraz nie zna niczego poza areną i walką o przetrwanie. Z jednej strony to bardzo klasyczna postać, z drugiej szybko wzbudziła moją sympatię. Zresztą podobnie działa on na Vei, z którą szybko zacieśnia znajomość. Jedyne co mi nieco przeszkadzało to rysunek. Nie jest on zły, ale nieraz postacie wyglądały zbyt słodko. Wręcz niczym wyjęte ze świata Barbie. Naprawdę lipnie się patrzy, jak rosły wiking, z masą blizn na ciele o twarzy wąsatego Kena i licu niczym porcelanowa laleczka, krwawo rozprawia się ze swoimi przeciwnikami. Jeszcze gorzej to wypadało w scenach gdzie twarz postaci wyginał grymas szaleństwa, śmiechu albo pogardy. Serio, aż mi się chciało śmiać, bo przywodziło to na myśl wszelkie parodie o wikingach. Gdy do tego dołoży się pojedyncze sceny negliżu (w pełnej krasie) i seksu, to efekt jest dość.... unikalny. Ostatecznie jednak jestem ciekaw jak potoczy się ta historia. Finał jest interesujący, scenariusz trzyma poziom, choć to nic odkrywczego, a rysunek da się przeżyć. Pierwszy tom "Vei" to dobry komiks. Może nie jakiś bardzo dobry, ale naprawdę niezły i miło spędziłem czas nad jego lekturą. Do tego naprawdę chcę wiedzieć, co będzie dalej i czy autor może choć troszkę mnie zaskoczy. Zatem jeśli ktoś lubi lekką, niewymagającą lekturę w klimatach mitologii nordyckiej, to wydaje mi się że ten tytuł będzie dobrą pozycją.
WPajęczejSieci - awatar WPajęczejSieci
ocenił na 6 3 lata temu
Jezioro ognia Matt Smith
Jezioro ognia
Matt Smith Nathan Fairbairn
Jezioro Ognia to prosta i szybka opowieść z wartką akcją i fajnym twistem. Głównym motywem jest tutaj walka ze złem, której centrum stanowi Szatan i demony. Akcja dzieje się we Francji w czasach wojen albigeńskich (1209-1229). Kościół katolicki walczy z herezją katarską w Langwedocji. Jak nie wiadomo o co chodzi, to oczywiście chodzi o kasę i to, że część Francuzów nie chciała gadać z papieżem. Dominikanie, wraz z rycerzami polują więc na heretyków. Ale to tylko tło do głównej historii. Bo dominikanie oraz rycerze nie wiedzą, że na prowincji czai się dużo większe zło aniżeli zło herezji. To zło z kosmosu. Tak, dobrze czytacie. Walka z kosmitami. W XII wiecznej Francji dochodzi do katastrofy statku obcych – kto był na tym statku? Tego do końca nie wiadomo. Wiadomo jednak, że uwolniły się istoty przypominające Xenomorfy ze znanej serii filmów Obcy. Ich głównym celem – jedzenie. Ich głównym pożywienie - ludzie. Bardziej w sumie to przypomina Tyranidy z Warhammera 40k. Zasadniczo wszystko w tej historii jest takie jakie być powinno. To niezobowiązująca rozrywka z historią w tle w której dzielni rycerze zwalczają zarówno zło w postaci obcych, jak i zło tkwiące w kościele w postaci grubego zakonnika. Jednocześnie dochodzi do wybaczenia heretyczce i próba jej uratowania. Wszystko kończy się absolutną jatką w dobrym stylu lat 80. Czy polecam? Oczywiście, to naprawdę fajna rozrywka na jeden strzał i jeden wieczór. Pewnie, niektóre wątki mogłyby być bardziej rozwinięte ale nie ma co drzeć szat. Nawet jak te szaty są dominikańskie.
StrongSilentType__ - awatar StrongSilentType__
ocenił na 7 17 dni temu
The Goon. Kolekcja tom 1 Eric Powell
The Goon. Kolekcja tom 1
Eric Powell
Tytułowy Zbir i jego kumpel Frankie nie mają łatwego życia. Od samego początku zmagają się z hordami zdechlaków, Kapłanem Zombie, zwanym też jako Kaznodzieja (nie, nie ten Kaznodzieja), przerośniętymi szczurami i całym zastępem ryboludzi. Na naszym rynku komiksowym Zbir również nie miał dotąd szczęścia. W latach 2004-2006 wydawnictwo Taurus Media próbowało przedstawić go naszym czytelnikom, ale gdzieś coś poszło nie tak i po trzech albumach, seria znikła. Realizowany (podobno) od wielu lat film, który ostatecznie miał się pojawić w 2018, również nie ujrzał światła dziennego. Dostaliśmy jedynie zwiastun i tyle. Niemniej "The Goon" w końcu doczekał się u nas ogromnego wydania zbiorczego, którego pierwszy tom liczy sobie niemal 500 stron. Drugi, zapowiedziany na ten miesiąc, nieco ponad 400, a w albumach mieści się spora liczba dodatków w postaci szkiców, okładek i materiałów od autora oraz amerykańskich recenzentów. Komiks w USA obrósł zresztą nie małym kultem i pozwolił jego autorowi, wieść spokojny żywot. Czy jednak i mnie kupił? W pewnym sensie tak, bo na pewno chce przeczytać całą serię, ale z drugiej strony przygody Zbira i jego kurduplowatego kumpla Frankiego mocno zalatują paździerzem. Seria jest bardzo specyficzna, obfituje w niezbyt wyrafinowany humor, co zresztą było zamierzone, oraz dość brutalna. Sam autor naśmiewa się z niej, przyznaje wprost, że pierwsze opowieści od strony graficznej było słabe, ale i scenariusz nie powalał na kolana. "The Goon" od samego początku nie był robiony jako dzieło ambitne, tylko ostra, wulgarna i bezpruderyjna satyra. To się udało, choć faktycznie pierwsze zeszyty strasznie się zestarzały i mnie osobiście dość mocno wynudziły. Jest to w zasadzie kalejdoskop mordobicia bez większego polotu, z szczątkowym scenariuszem. Później, gdy rozwija się akcja i zostaje wyjaśnionych parę spraw, całość nabiera jako takiego sensu. Niemniej to nadal jest mordobicie z Fatality w roli głównej. I owszem, znajdzie się ogrom amatorów tego typu komiksu, ale również tyle samo przeciwników. Osobiście jestem gdzieś pośrodku, bo lubię takie historyjki. Cholera, jestem wielkim fanem filmu "Krwawa uczta" (tylko część pierwsza, pozostałe to rynsztok), który oglądałem bodaj 21 razy, w tym większość na trzeźwo. Niemniej w "The Goon" miejscami zwyczajnie się nudziłem. W mojej opinii historie są strasznie nierówne. Jedne czytałem zanosząc się przy tym śmiechem, inne katowałem z recenzenckiego obowiązku. Musze jednak przyznać, ze mniej więcej od połowy tego albumu, zdecydowanie dominowały historyjki udane. BA! jedna nawet była z gościnnym występem Hellboya. Na polu rysunku również widać w tym albumie ogromny rozwój autora. Pierwsze rysunki są miejscami naprawdę mało ciekawe. Nie powiedziałbym, że siermiężne albo brzydkie, tylko zwyczajnie mało interesujące. Z czasem widać jednak powolną zmianę stylu i swoisty rozwój postaci. Do mnie to trafiło, bo od mniej więcej drugiej połowy tego albumu, rysunek bardzo mi podszedł. Mimo wszystko uważam, ze warto było poświęcić czas na lekturę tej ogromnej cegły. Jest to ogromny kawał amerykańskiego komiksu, do tego wielokrotnie nagradzanego. Wydanie zbiorcze pozwala nam poznać jego ewolucję i tak naprawdę zrozumieć, czemu "The Goon" odniósł sukces. Jak pisałem wcześniej - jest to wyjątkowo specyficzna lektura, zatem lepiej podejść do niej z stosowną dozą dystansu. Wydaje mi się, że warto w nią zainwestować, o ile interesujemy się komiksem amerykańskim.
WPajęczejSieci - awatar WPajęczejSieci
ocenił na 7 3 lata temu
Rat Queens tom 2: Dalekosiężne macki N’Rygotha Stjepan Šejić
Rat Queens tom 2: Dalekosiężne macki N’Rygotha
Stjepan Šejić Kurtis J Wiebe Roc Upchurch
Pierwszy tom „Rat Queens” przykuwał uwagę niestandardowymi bohaterkami jak na realia opowieści fantasy. Drugi raz jednak nie da się zaskoczyć tym samym. Co kolejna odsłona serii ma do zaoferowania? Miasto Palisada ponownie znajduje się w niebezpieczeństwo. Na niebie otwierają się portale, z których wychodzą mackowate stwory. Członkinie Rat Queens razem z innymi bohaterami stawiają im czoło. Na pierwszy rzut oka widać tutaj pewną powtórkę fabularną w stosunku do pierwszego tomu. Po części jest to uzasadnione, bo kontynuowana jest intryga z poprzedniej odsłony. Jednakże trochę za szybko zastosowano podobne zawiązanie akcji, przez co fabuła wydaje się wtórna. W dalszym ciągu jednak seria broni się postaciami. Violet i Hannah dostają nawet dwa osobne rozdziały poświęcone ich przeszłości, z których można się o nich więcej dowiedzieć. Wydarzenia z tego tomu mają wpływ na bohaterki i część z nich zaczyna inaczej postrzegać pewne sprawy, a także zostają ujawnione pewne tajemnicy. Nawet czarny charakter o dosyć typowej motywacji okazuje się w pewnym momencie dobrze napisaną postacią. Mam mieszane uczucia co do rysunków. Podobały mi się spokojne sceny obyczajowe, które potrafią dobrze oddać uczucia bohaterów Jednakże sceny akcji były dla mnie zbyt chaotyczne. Pierwszy tom wciągnął, drugi już trochę mnie zmęczył. Dalej jednak lubię postacie i mam nadzieję, że trzeci tom da im bardziej oryginalną fabułę.
Grzegorz_S - awatar Grzegorz_S
ocenił na 6 1 rok temu

Cytaty z książki Nienawidzę Baśniowa, tom 2: Fujowy żywot

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Nienawidzę Baśniowa, tom 2: Fujowy żywot