Niebezpieczna propozycja
- Kategoria:
- literatura obyczajowa, romans
- Format:
- papier
- Data wydania:
- 2023-01-25
- Data 1. wyd. pol.:
- 2023-01-25
- Liczba stron:
- 464
- Czas czytania
- 7 godz. 44 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788382804508
W TEJ HISTORII NIC NIE JEST TYM, CZYM SIĘ WYDAJE.
Konstancja - kobieta potrafiąca wyczuć zapach zbliżającej się śmierci, tajemnicza Stew, Markiz - dziedzic rodu di Sant’Angelo, oraz Pilot, który wybiera się w swoją ostatnią podróż. Czwórka bohaterów połączonych mroczną tajemnicą próbuje stanąć twarzą w twarz z prawdą o człowieku, która nie zawsze bywa łatwa do przełknięcia.
CZY MOŻNA EKSPERYMENTOWAĆ Z UCZUCIAMI I BEZKARNIE PRZEKRACZAĆ WŁASNE GRANICE? A MOŻE MIŁOŚĆ WCALE NIE WYMAGA WYŁĄCZNOŚCI?
Kup Niebezpieczna propozycja w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Opinia społeczności
Niebezpieczna propozycja
Po tym tytule nie wiedziałam czego się spodziewać, ale samo nazwisko autora sugerowało, że będzie mrocznie. Nie myślałam, że będzie to obyczajówka, a precyzyjniej romans, a jeszcze precyzyjniej erotyk z wątkami paranormalnymi. Wyszła bajka i to dość infantylna. Książę na białym rumaku, tu Markiz Michele Filippo di Sant’Angelo, zawrócił w głowie stewardesie nazwanej Stew. Inny bohater określany "Pilotem" odlicza swoje trzy ostatnie podróże. Obiecane trzy ostatnie loty przed śmiercią. Fabuła prowadzona jest pierwszoosobowo przez Stew i Pilota. O ile perspektywę mężczyzny czytałam bez odruchu wymiotnego, o tyle Stew i Markiza nie mogłam przetrawić. Przeszkadzało mi absolutnie wszystko. Ona jest naiwną, głupią, niezdecydowaną osobowością. On... miał być tajemniczy i intrygujący, wyszedł irytujący i nieciekawy. Gdyby wątek ich romansu był poprowadzony od strony mężczyzny mógłby wyjść bardziej wiarygodnie, jednak narratorem była Stew. To z jej perspektywy poznajemy zamysł autora na tę postać, który chyba sam jej nie zrozumiał. Kobiety nie są aż tak przewrotne. Można myśleć "nie", a powiedzieć "tak", ale nie da się myśleć "nie" i pomyśleć "tak". To abstrakcja. Przekłamana perspektywa. Fałszywe wyobrażenie kobiecej natury. Markiz wzbudził we mnie tylko niechęć. To stalker. Płytki, bez wyrazu, smutny człowieczek. Rozdziały należące do Stew to takie krzywe zwierciadło kobiecej optyki, trywialne, banalne i niezrozumiałe. W narracji Pilota działo się trochę więcej. Tu wpleciony był wątek zdolności paranormalnych. Początkowo było tajemniczo, ale przez kolejne kilkadziesiąt stron coraz bardziej traciłam zainteresowanie. Było za dużo mało ciekawego seksu i podkontekstu seksualnego. Bohaterowie rozmawiają, a w międzyczasie macają, szczypią, podgryzają, uprawiają seks. Za dużo tego. Potem bohaterowie zaczęli zwiedzanie. I po raz kolejny - za dużo tego. Wciąż czekałam na ten plot twist zapowiedziany przez autora. Gdy już się doczekałam, nie mogłam uwierzyć w prostotę wydarzeń. W heroizm postaci, który w tak dużym stopniu jest odrealniony, a jednocześnie w ich perfidne zachowanie. Stew, Markiz, Pilot, Konstancja mieli w sobie właśnie te cechy. Niszczyli osoby, które okazywały im dobro i same, po okazaniu dobra, były niszczone. Po autorze spodziewałam się, że stworzy bardziej realne pod kątem psychologicznym postaci. Wróżka, zdolności paranormalne i osobowości bohaterów dały poczucie, że czytam fantasy. Autor chciał stworzyć książkę o śmierci, ale ja po przeczytaniu jej życzyłam śmierci wszystkim bohaterom. Chyba nie na takiej reakcji zależało pisarzowi. Jest to trzecia z rzędu powieść autora nieoparta na prawdziwych wydarzeniach, która zawiera w sobie znacznie mniej motywu danse macabre, a więcej obyczajówki i zjawisk paranormalnych. Sięgając po jego dzieła wiedziałam na co się piszę i właśnie tej makabreski szukałam. Wspomniane ostatnie trzy powieści - z książki na książkę coraz mniej mi się podobały. Na kolejną też się skuszę, ale mój czytelniczy entuzjazm względem pisarza opadł. Mam nadzieję, że nie uległ opiniom osób mu niesprzyjających i nie odszedł definitywnie od klimatu grozy, bestialstwa, krwawych jatek, w opisywaniu których był niezrównany.
Oceny książki Niebezpieczna propozycja
Poznaj innych czytelników
931 użytkowników ma tytuł Niebezpieczna propozycja na półkach głównych- Przeczytane 669
- Chcę przeczytać 249
- Teraz czytam 13
- Posiadam 68
- 2023 35
- Legimi 8
- 2024 6
- 2025 6
- Ebook 4
- Chcę w prezencie 3
Opinia
„W ogóle czy jest sens planować perspektywy? Życie to nie jest cholerny biznes. Jest czymś znacznie więcej. Możesz w nim plajtować nieskończenie wiele razy, a potem znów być na szczycie. W biznesie potrafią to tylko oszuści”.
Czy o tej powieści można tak pomyśleć? Że to jednak jakaś forma oszustwa…?
Do meritum, bo dzisiaj coś naprawdę innego i zaskakującego, mimo że od premiery minęła już dłuższa chwilka 😉
Ktoś, kto zna wcześniejsze książki Maxa Czornyja, może być tą pozycją zaskoczony, a nawet zdziwiony. Znany z doskonałych kryminałów i thrillerów, zaskoczył tym razem wszystkich.
Już sam fakt, że Autor zapowiada dużo erotyki, a na tylnej (sic!) okładce znajduje się oznaczenie „Tylko dla dorosłych”, przyciągnie niejednego, spragnionego mocnych wrażeń i literatury odbiorcę. Zbliżeń w każdej formie nie zabraknie, to fakt, ale…To książka naprawdę inna niż dotychczasowe pisarstwo, do którego Autor przyzwyczaił swoich czytelników. Romans z luźnymi wątkami erotycznymi i niespieszną fabułą do połączenia w głowie odbiorcy
Wszystko to jest jakieś refleksyjne, smutne i czarne. A może należy to zapisać Czornyjowi na plus, bo mimo że to w jakims sensie lekka powieść, mnie skłoniła do pewnych filozoficznych refleksji na temat związków i kondycji ludzkich postaw oraz umysłów…
Nie ma tutaj jednej historii będącej głównej rdzeniem książki; mamy raczej do czynienia z luźnym i poszarpanym strumieniem myśli głównych bohaterów. Strumieniem gęstym od znaczeń, mocnym, ze śmiercią w tle.
Autor wymknął się w tę stronę, może po pierwsze dlatego że z zawodu jest adwokatem i w jego literaturze zawsze wyczuwalna była pewna dokładność i usztywnienie (ale w dobrym tego słowa znaczeniu), a po drugie, jako odskocznia od kryminałów, do których nas przyzwyczaił. Ta zmiana w pisarstwie, swoista volta gatunkowa, wyszła moim zdaniem Maxowi Czornyjowi na dobre, pokazując jak wszechstronnym i niebojącym się żadnych tematów jest pisarzem.
Narratorami powieści są stewardesa Stew, w której zakochuje się prawdziwy markiz z rodu di Sant’Angelo i pilot Aleksy, któremu zostały do wykonania jeszcze trzy loty. W niedługich rozdziałach czytamy ich przemyślenia oraz opis obrazów rzeczywistości, odczytywanej oczywiście przez bohaterów w odmienny sposób. Całość osadzona jest dokładnie na czterech postaciach: wspomnianej Stew, Pilocie, tajemniczej Konstancji "potrafiącej wyczuć zapach śmierci" nie tylko u swojego ojca oraz Markizie Michele Filippo. Tylko gdzie to wszystko tak naprawdę się łączy, pardon - skończy?
Stew: „Zdawało mi się, że czuję jego zapach. Uśmiechnęłam się. Wcale nie muszę być taką stłamszoną, nędzną pindą – zapewniłam się w myślach .- Nie muszę być pieprzonym pędrakiem. Koniec z wiejską, zahukaną dzikuską. Rozpoczynamy nowe życie”.
„Ktoś powiedział, że niebo to odbicie nas samych. Miał wybujałą wyobraźnię albo pieprzył głupoty”.
Pilot: „Nie wiem, skąd w ludziach bierze się skłonność do snucia sentymentalnych wspomnień. Przy kieliszku wódki czterdziestolatkowi wspominają pierwszy wypity w życiu alkohol, trzydziestolatkowi tuż po ślubie myślą o swoim pierwszym razie, dwudziestolatkowi…Dwudziestolatkom często brakuje wspomnień…”
Markiz: „Wszystko jest kwestią perspektywy. Aby docenić urok [tego] miejsca, najlepiej się oddalić. Potrzebujemy perspektywy. Panoramy. Spójrz. To jest właściwa perspektywa”.
Wierni fani Autora mogą nie być przekonani, że ta chwilowa odskocznia literacka wyszła mu na dobre; ci spragnieni czegoś nowego i świeżego, docenią bogactwo postaci oraz mrocznych, psychologicznych wynurzeń. Warto poświęcić dwa wiosenne poranki lub wieczory, by wyrobić sobie opinię, a przy okazji miło spędzić czas z naprawdę przyzwoitą i oryginalną w wymowie książką. https://www.facebook.com/TatraLang
„W ogóle czy jest sens planować perspektywy? Życie to nie jest cholerny biznes. Jest czymś znacznie więcej. Możesz w nim plajtować nieskończenie wiele razy, a potem znów być na szczycie. W biznesie potrafią to tylko oszuści”.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCzy o tej powieści można tak pomyśleć? Że to jednak jakaś forma oszustwa…?
Do meritum, bo dzisiaj coś naprawdę innego i zaskakującego, mimo że od...