Nie zabiłam

Okładka książki Nie zabiłam
Klaudia Muniak Wydawnictwo: Czwarta Strona kryminał, sensacja, thriller
320 str. 5 godz. 20 min.
Kategoria:
kryminał, sensacja, thriller
Format:
papier
Data wydania:
2023-02-22
Data 1. wyd. pol.:
2023-02-22
Liczba stron:
320
Czas czytania
5 godz. 20 min.
Język:
polski
ISBN:
9788367551274

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Nie zabiłam w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Nie zabiłam

Średnia ocen
7,2 / 10
591 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
346
218

Na półkach:

„Najtrudniej jest odróżnić to, co prawdziwe, od tego, co wytworzył nasz umysł.”

Trzydziestoczteroletnia Sabina Gancarek nie miała łatwego dzieciństwa, a jej dorosłe życie wcale nie jest prostsze. Czuje się zagubiona wśród ludzi, nie ma rodziny ani pracy, a z depresją i lękiem walczy, przyjmując nowy, eksperymentalny lek pod ścisłą obserwacją lekarzy. Gdy brutalnie zamordowana zostaje kobieta, która wcześniej ją zwolniła, Sabina trafia na celownik policji. Czy terapia mogła obudzić w niej mroczną stronę? Gdzie była w noc zbrodni i gdzie będzie, gdy dojdzie do następnej?

W thrillerach medycznych najbardziej cenię połączenie naukowej rzetelności z psychologicznym napięciem oraz ten niepokój, który rodzi się z myśli, że za sterylnym światem medycyny mogą kryć się mroczne tajemnice. Klaudia Muniak jest jedną z nielicznych polskich autorek, które potrafią oddać ten klimat. Sama skończyłam biotechnologię, dlatego tematyka naukowa jest mi bliska, a szczególnie uwielbiam, gdy fikcja literacka sięga po realne procesy zachodzące w ciele i psychice człowieka.

Już pierwsze strony książki wprowadzały czytelnika w atmosferę niepokoju, ponieważ bohaterka obudziła się w szpitalu psychiatrycznym, nie pamiętając, co doprowadziło ją do tego miejsca. Ta niewiedza stała się głównym źródłem dramatyzmu o strategicznym znaczeniu. Akcja nie pędziła, a jednak emocje narastały z każdą kolejną sceną. Każdy fragment odzyskiwanej pamięci, chłodny gest lekarza czy niejasne wspomnienie coraz mocniej pogłębiały lęk. Autorka nie sięgała po tanie zwroty akcji, lecz powoli zagęszczała atmosferę, pozwalając nam odczuć bezsilność głównej postaci. W pewnym momencie historia stała się niemal klaustrofobiczna, jakby cały jej świat zamknął się w murach szpitala oraz w jej własnym, niepewnym umyśle. Napięcie narastało tak naturalnie, że kiedy przyszło zaskakujące zakończenie, byłam jednocześnie zdumiona, wstrząśnięta oraz naprawdę zadowolona, że wszystko nagle nabrało sensu.

Narracja pozwalała czytelnikowi wkroczyć w umysł Leny, a cała opowieść była poprowadzona w czasie teraźniejszym, ale zawierała fragmenty wspomnień, które nie zawsze można było uznać za wiarygodne. Główna bohaterka trafiła do szpitala psychiatrycznego po dramatycznych wydarzeniach, które totalnie odmieniły jej życie. Zmagała się z lukami w pamięci i poczuciem winy, a jednocześnie próbowała dowiedzieć się, co tak naprawdę się wydarzyło. Postacie drugoplanowe były wyraziste i dobrze skonstruowane, jednocześnie pomocne i podejrzane, budziły sympatię, ale zostawiały też cień wątpliwości. To wszystko sprawiało, że czytelnik przez całą książkę balansował pomiędzy zaufaniem a nieufnością w stosunku do nich, czując się dokładnie tak, jak główna bohaterka.

„Nie zabiłam” to opowieść o lęku przed utratą kontroli, o pamięci, która potrafi zawieść, i o samotności, gdy nawet własny umysł przestaje być oparciem. Autorka ukazała, jak cienka bywa granica między pomocą a manipulacją oraz jak łatwo odebrać człowiekowi wpływ na własne życie. To nie tylko thriller, ale też historia o władzy, zaufaniu i kruchości tożsamości. Najbardziej jednak poruszyło mnie to, jak boleśnie prawda potrafi się wymykać, gdy ktoś inny zaczyna ją definiować za drugiego człowieka.

„Nie zabiłam” wciąga od pierwszej strony realistyczną medycyną, psychologiczną głębią i dusznym napięciem. Polecam każdemu, kto lubi inteligentne thrillery pełne emocji oraz subtelnie utkanych tropów.

„Najtrudniej jest odróżnić to, co prawdziwe, od tego, co wytworzył nasz umysł.”

Trzydziestoczteroletnia Sabina Gancarek nie miała łatwego dzieciństwa, a jej dorosłe życie wcale nie jest prostsze. Czuje się zagubiona wśród ludzi, nie ma rodziny ani pracy, a z depresją i lękiem walczy, przyjmując nowy, eksperymentalny lek pod ścisłą obserwacją lekarzy. Gdy brutalnie...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

1108 użytkowników ma tytuł Nie zabiłam na półkach głównych
  • 679
  • 415
  • 14
166 użytkowników ma tytuł Nie zabiłam na półkach dodatkowych
  • 62
  • 46
  • 17
  • 13
  • 12
  • 9
  • 7

Inne książki autora

Klaudia Muniak
Klaudia Muniak
Klaudia Muniak (ur. 1987, pełne nazwisko Kloc-Muniak) - prekursorka thrillera medycznego na polskim rynku. Jest autorką świetnie przyjętych thrillerów psychologicznych, w których po mistrzowsku łączy kryminalne intrygi z wiedzą medyczną. Od 2022 roku pisze także powieści obyczajowe. Pochodząca z Podkarpacia absolwentka biotechnologii. Mieszka w Londynie, gdzie tuż po studiach podjęła pracę naukową i zajmowała się nanotechnologią. Obecnie szczęśliwa żona i mama, która wieczorami daje upust swojej wyobraźni.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Nasza prywatna gra Magdalena Zimniak
Nasza prywatna gra
Magdalena Zimniak
„Naszą prywatną grę” przesłuchałam w audiobooku. Zaintrygowana opisem postanowiłam zapoznać się z tą historią. I choć z początku wydawało mi się, że trafiłam na coś naprawdę super, tak końcowo książka wypada tylko dobrze – bez fajerwerków i zachwytów. Bohaterką książki jest Bianka, która pewnego dnia odwiedza swój rodzinny Nasielsk. Rozmawia ze starymi znajomymi, odwiedza grób matki, wieczorem prowadzi zajęcia w szkole językowej i… Nagle znika. Kobieta budzi się w piwnicy, a jej porywacz skryty jest za maską. Ojciec i mąż Bianki zawiadamiają policję. Próbują też działać na własną rękę. Od tej pory skrywane tajemnice powoli zaczynają wychodzić na wierzch. Historia rozkręca się powoli, aby później nabrać całkiem fajnego tempa. Mimo to jednak momentami wieje nudą. Natłok różnych bohaterów, niektórych tak podobnych do siebie, sprawiają, że postacie te niemalże się ze sobą zlewają. Nie ma też nikogo, kto by mocniej mnie w tej książce zainteresował. Nawet główna bohaterka nie wywołuje zbyt wielu emocji, a co za tym idzie, jej los był mi nieco obojętny. Autorce udało się stworzyć dość fajny klimat i jest on całkiem nieźle utrzymywany aż do finału. Plusem też jest sam pomysł na historię. Porwanie i rodzinna tajemnica to są schematy, które lubię. Momentami do fabuły wdziera się chaos. Jest też dość przewidywalnie. „Nasza prywatna gra” jest dla mnie książką po prostu dobrą, jednak nie taką, która zostanie w mojej pamięci na dłużej. Nie wyróżnia się niczym szczególnym na tle innych, podobnych do niej historii.
BookNaPółce - awatar BookNaPółce
ocenił na 6 10 miesięcy temu
Naprawiacz Piotr Kuźniak
Naprawiacz
Piotr Kuźniak
Thriller na bogato: psychopata z hollywoodzkim rozmachem, barbarzyńskie morderstwa kobiet (to zawsze są kobiety), diaboliczny scenariusz w tle i desperackie śledztwo. Dzieje się więcej niż w Jamesie Bondzie, tempo jest imponujące... tyle, że czegoś brakło. Moim zdaniem umiaru. A także większej dawki logiki i sensu. To jedna z tych opowieści, w których wydarzenia nie rozgrywają się według reguł prawdopodobieństwa, ale według wycyzelowanego scenariusza przypominającego amerykańskie blockbustery, pozbawionego natomiast wiarygodności. Antagonista to postać rodem z opowieści marvelowskich. Wie wszystko, widzi wszystko, kontroluje wszystko. Zawsze wszystkich ubiega, zawsze piętnaście kroków przed policją. Jego doba ma około stu godzin lekko licząc. Śledzi ofiary, ustala ich plan dnia, porywa je zawsze niewidziany, przeprowadza na nich wielogodzinne operacje, ciała - lub jeszcze żywe ofiary - podrzuca w różnych miejscach, na przykład w domu policjanta, a wszystko z całkowitym brakiem szacunku do istnienia czasoprzestrzeni. Nikt go nie widzi, on natomiast zawsze wie gdzie jest każdy z protagonistów powieści i jeszcze każdy z ich bliskich, więc rozgrywa ich sobie jak chce. Nie je. Nie śpi. Nie defekuje. Nie bzyka. Widzi przez ściany. Teleportuje się po całej Polsce. I na bieżąco czyta scenariusz. Po prostu nie sposób nie skojarzyć tego z amerykańską literaturą z lat 90tych. To ten poziom. Dla odmiany policja to towarzystwo wzajemnej adoracji. Ofiar przybywa, a śledztwo prowadzi dwójka detektywów i... dziennikarz. I jeszcze dwóch emerytowanych gliniarzy. I ciągle ćpający dzieciak. Nawet na chwilę nie pojawia się prokurator, a i przełożony protagonistów ma wszystko w pupie. Jest tak profesjonalnie, że nikt nawet nie próbuje namierzyć numeru, z którego Zły kontaktuje się regularnie z dziennikarzem, w zamian za to śledczy hackują co się da (jak na policję przystało). Czemu do śledztwa wciągani są głównie ludzie spoza policji? Czemu nikt tak naprawdę nie jest zainteresowany postępem w pościgu za zabójcą klasy Doktora No? Last but not least: co z tą burzą? Trwa koniec świata czy co? No i... czemu tyle tych papierosów? Jakby wyciąć fragmenty, w których ktoś pali, zapala, gasi lub bawi się papierosami, to książka byłaby zauważalnie lżejsza. Oceniam 6/10 bo pewne fragmenty mi się podobały, momentami byłem całkiem wciągnięty. Książka raczej dla wielbicieli komiksowych fabuł niż dla szukających naprawdę twardego, mocno ugruntowanego kryminału. Rozumiem, że to debiut autora i także z tego powodu oceniam wyżej niż zamierzałem - jak na pierwszą powieść to jest to dobra robota. Widać pracę. Nawet jeśli nie pasują mi jej efekty.
failsafedb - awatar failsafedb
ocenił na 6 21 dni temu
Najbliższa rodzina Kia Abdullah
Najbliższa rodzina
Kia Abdullah
Dramaty rodzinne to mój konik, a ta książka cechuje się niesamowitym tragizmem, wywołując w sercu człowieka nie małe poruszenie. Główna bohaterka Leila Seyd to istna definicja kobiety sukcesu, bizneswoman. Powodzenie w pracy nie przekłada się na jej życie rodzinne, jednak siostrzeniec rekompensuje jej te braki. Kobieta kocha chłopca całym sercem, któremu okazuje wyjątkowe zaangażowanie opiekuńcze. Pewnego dnia Leila zgadza się wyświadczyć przysługę szwagrowi, by odwieźć malucha do żłobka. Telefon informujący o braku Maxa w placówce mrozi krew w żyłach i zmienia całe jej życie, przenosząc je na salę rozpraw. Książka ujęła mnie swoją wielowymiarowością. Z jednej strony rozprawa sądowa, która wzbudza emocje irytacji, złości, niesprawiedliwości, bezradności. Z drugiej polaryzacja społeczeństwa wokół kwestii posiadania dzieci, napiętnowanie kobiet oddających się karierze, bezdzietnych - niezależnie od powodu takiego stanu rzeczy. Aż wreszcie ukazanie problemu nieustannego oceniania, wymuszania schematu powszechnie narzuconych zachowań. Czy rzeczywiście osoba użalająca się nad swoim losem cierpi bardziej, niż ta, która podejmuje trud, by ten los odwrócić? Czy dlatego, że ktoś podejmuje rękawice, cechując się pewną niezłomnością, to z automatu musi być osoba bezwględną, nieczułą, wyrachowaną? Książka, która porusza, dogłębnie dotyka wielu czułych emocji czytelnika, a przy tym szalenie zaskakuje. Kiedy myślisz, że jedyne co w tej książce na Ciebie czeka to podziękowania od autora, nagle pojawia się suspens. Jest to naprawdę mądra książka, skłaniająca do refleksji, choć na pierwszy rzut oka wydaje się, że to thriller, jak każdy inny. Moja ocena 10/10 ⭐️
strona_charlotte - awatar strona_charlotte
ocenił na 10 3 miesiące temu
Dzień gniewu Bartosz Szczygielski
Dzień gniewu
Bartosz Szczygielski
Kilka dni przed pierwszymi świętami wielkanocnymi po pandemii dochodzi do tragedii. W jednym z warszawskich centrów handlowych ktoś rozpędzonym samochodem wjeżdża do środka, taranując ludzi. Wiele osób zostaje rannych, a kilka ginie. Wśród ofiar śmiertelnych jest również sprawczyni zdarzenia, starsza kobieta prowadząca samochód. Media początkowo mówią o ataku terrorystycznym, później pojawiają się pytania, czy osobom starszym powinno się odbierać prawo jazdy. Jedną z poszkodowanych jest Lilianna. Dziewczyna trafia do szpitala w Pruszkowie z zanikiem pamięci, która nie wie, kim jest ani co się wydarzyło. Wierzy jednak, że jest córką sprawczyni tragedii, choć nikomu o tym nie mówi. Młodszy aspirant Krystian Batel, który tego dnia przebywa na urlopie, marzy o awansie, więc nic dziwnego, że pojawia się na miejscu zdarzenia. To on znajduje Liliannę i przekazuje ją ratownikom medycznym. Dziewczyna gubi fotografię, którą odnajduje policjant i to właśnie ten drobny szczegół zaczyna mieć znaczenie. Książka ma konstrukcję przeplataną: raz śledzimy losy Lilianny, innym razem zaglądamy do życia Krystiana. Dzień gniewu to psychologiczny thriller, który potrafi zaskoczyć i skłania do refleksji: jak my zachowalibyśmy się w podobnej sytuacji? Nie chcę zdradzać zbyt wiele, żeby nie spoilerować. Niestety momentami pojawiają się dość „dziecinne” rozwiązania fabularne oraz powolne tempo akcji, przez co tym razem książki Bartosza Szczygielskiego nie mogę ocenić na 10/10.
CPK - awatar CPK
ocenił na 6 2 miesiące temu
Za żywopłotem Maria Biernacka-Drabik
Za żywopłotem
Maria Biernacka-Drabik
Intryga szyta grubymi nićmi. Choć pomysł świetny, taki z życia wzięty. Za żywopłotem, to debiutancka powieść polonistki Marii Biernackiej-Drabik i dlatego chciałam zacząć od rzeczy pozytywnych, po dłuższym zastanowieniu doszłam do wniosku że jedyną pozytywną rzeczą w tej książce jest język. Ale od początku. W tak skonstruowanych powieściach jak Za żywopłotem pierwsze skrzypce i najważniejsze grają bohaterowie. Pani Maria stworzyła postacie papierowe, nieautentyczne, sztuczne. Kompletny brak rysu psychologicznego, co prawda autorka próbowała w małym stopniu ukazać głównego bohatera Miłosza, ale zrobiła to nieudolnie, pobieżnie stworzyła bohatera do którego sama nie mogła dotrzeć, nie umiała wejść w jego głowę, pokazać go jako człowieka a nie papierową postać. Podobnie rzecz się ma z innymi bohaterami. Posłużę się dla przykładu postacią pewnej kobiety. Z rozmysłem nie wyjawię jej imienia, bo poniekąd może naprowadzić na trop winnego. A spojlerować nie chce. Są "rzuty" z jej życia, teraźniejszości i przeszłości, które jak się finalnie okazuje nic do tej historii nie wniosły. Kompletnie zbędne strony. Dużo atrakcyjniej dla powieści byłyby wycinki z życia m0rdercy. Ale ok zostawmy już ten temat . Przejdźmy do fabuły. Jak pisałam na wstępie pomysł świetny, gorzej z realizacją. Cała akcja jest tak bardzo naciągana, momentami wręcz ciut żenująca . Ewidentnie autorka nie miała dobrego palnu zgrania pomysłu w wartką wciągającą akcję. Reasumując powieść mocno poprawna. Autorka z potencjałem ale jeszcze musi popracować nad warsztatem. Ewidentny brak rysów psychologicznych bohaterów psuje całą powieść 6🌟/10 @czytamy.i.oceniamy
Justyna - awatar Justyna
oceniła na 6 6 miesięcy temu
Otulina Klaudiusz Szymańczak
Otulina
Klaudiusz Szymańczak
„Otulina” Klaudiusza Szymańczaka to kryminał, który udowadnia, że nie trzeba epatować brutalnością, by zbudować duszną i niepokojącą historię. Groza rodzi się tu z atmosfery, niedopowiedzeń i miejsca akcji - Puszczy Kampinoskiej, pokazanej jako przestrzeń dzika, tajemnicza i obca. Fabuła rozpoczyna się pozornie niewinnie. Czworo licealistów wybiera się nocą do puszczy, jednak jedna z dziewczyn - Hania, znika. Jej ciało zostaje odnalezione wiele kilometrów dalej. Od początku wiadomo, że to nie był wypadek, a śmierć nastolatki uruchamia lawinę pytań, podejrzeń i sekretów. Każdy kolejny trop zamiast przybliżać rozwiązanie, jeszcze bardziej komplikuje śledztwo. Autor prowadzi dochodzenie w sposób daleki od schematów. Podejrzenia krążą między rówieśnikami Hani, jej rodziną i mieszkańcami Kampinosu. Szymańczak trafnie oddaje specyfikę małej, hermetycznej społeczności, w której milczenie, lojalność i strach przed ujawnieniem prawdy odgrywają kluczową rolę. Dużym atutem „Otuliny” jest warstwa psychologiczna i obyczajowa. To nie tylko kryminał o morderstwie, ale również opowieść o samotności, problemach psychicznych i zagubieniu młodych ludzi. Autor pisze o tych tematach z empatią, bez oceniania i taniej sensacji. Wątki dawnych wierzeń, działalności sekty oraz granicy między racjonalnością a lękiem dodatkowo zagęszczają klimat. Puszcza Kampinoska staje się niemal osobnym bohaterem powieści. Miejscem, które potęguje poczucie izolacji i zagrożenia. Styl autora jest spokojny, sugestywny, a dialogi naturalne. Brak drastycznych opisów działa na korzyść historii, bo napięcie budowane jest psychologią i atmosferą. „Otulina” to przemyślany, wielowarstwowy polski kryminał, który wciąga i zostawia czytelnika z niepokojącymi refleksjami. Idealna zarówno dla doświadczonych miłośników gatunku, jak i dla tych, którzy dopiero po niego sięgają.
bookreaders_pl - awatar bookreaders_pl
ocenił na 7 2 miesiące temu
Dobra żona Darby Kane
Dobra żona
Darby Kane
Znacie takie powiedzenie „Zabili go i uciekł”? Mnie kojarzy się z kiepskim filmem kryminalnym bądź sensacyjnym. Ale przywołuję je tutaj nie bez powodu, idealnie bowiem pasuje do tej książki ⤵︎ 𝐃𝐚𝐫𝐛𝐲 𝐊𝐚𝐧𝐞 𝑫𝒐𝒃𝒓𝒂 𝒁̇𝒐𝒏𝒂 Ocena: ★★★★☆ gatunek: kryminał/thriller tłumaczenie: Joanna Grabarek wracając do „zabili go i uciekł”, jak możecie się domyślać po ocenie Darby Kane przekuła je tutaj na absolutny atut swojej historii. Choć praktycznie od samego początku wiemy, kto stoi za nagłym zniknięciem powszechnie szanowanego i lubianego nauczyciela Aarona wiodącego idylliczne życie wraz ze swoją piękną i idealną żoną zupełnie nie psuje nam to zabawy, bo tutaj nic nie jest tym, czym się wydaje, ani nikt tym, za kogo się podaje. Zniknięcie samego Aarona to tylko wierzchołek góry lodowej, bo w okolicy dochodzi również do kilku zaginięć młodych kobiet, czy to się jakoś łączy? Policjantka prowadząca dochodzenie uważa, że nie, bo od początku ma swoj typ, co do zaginięcia Aarona czyli jego idealną i niewzruszoną żonę. Tym bardziej staje się ona podejrzana, gdy na wierzch zaczynają wychodzić małżeńskie brudy oraz szokująca i traumatyczna przeszłość obojga z nich. 𝐷𝑜𝑏𝑟𝑎 𝑍̇𝑜𝑛𝑎 to zdecydowanie przykład na to, że połączenie dwóch złamanych życiem ludzi nie stworzy silnej i budującej całości. Natomiast inteligentna gra w kotka i myszkę między podejrzaną, a policjantką dostarczy nie lada rozrywki, ale i doprowadzi do ujawnienia szokujących seryjnych przestępstw, które wstrząsną nie tylko lokalną społecznością, ale będą na paskach wszystkich krajowych telewizji. 𝐷𝑜𝑏𝑟𝑎 𝑍̇𝑜𝑛𝑎 to również przepis na to jak spieprzyć idealną zbrodnię i wyjść z tego obronną ręką. No cóż nie wszyscy jednak wyjdą z tego żywi.
czytamzkotem - awatar czytamzkotem
ocenił na 8 1 rok temu
Terytorium Agnieszka Pietrzyk
Terytorium
Agnieszka Pietrzyk
Rywalizacja „Nagle zamarł, bo na karku poczuł dotyk zimnego metalu. Lufa broni, to nie mogło być nic innego. Oddech mu przyśpieszył, krew pulsowała w skroniach. Swój karabinek miał przewieszony przez pierś. Nie zdoła go użyć. Gorączkowo myślał nad innym sposobem odparcia ataku. - Kapralu Derkacz, jesteś martwy”. Nie będę ukrywał, że byłem niezwykle ciekawy najnowszej powieści Agnieszki Pietrzyk pod tytułem „Terytorium”. Ukazała się ona nakładem wydawnictwa Czwarta Strona. Nie jest to moje pierwsze spotkanie z tą autorką, dobrze już znaną czytelnikom. Tym razem zaintrygował mnie już opis zamieszczony na okładce przez wydawcę. Zwykłe ćwiczenia terytorialsów zupełnie zmieniają charakter, gdy podczas nich ginie człowiek. Byłem bardzo zaintrygowany, w jaki sposób autorka opisze tę historię. Jak przedstawi żołnierzy Wojsk Obrony Terytorialnej? Dlaczego podczas rutynowych ćwiczeń dochodzi do tragedii? Po skończonej lekturze jestem usatysfakcjonowany. Tę książkę naprawdę bardzo dobrze się czyta. Agnieszka Pietrzyk umiejętnie buduje napięcie i tak gmatwa całą historię, że po prostu chcemy jak najszybciej poznać odpowiedź na pytanie, o co w tym wszystkim chodzi. Zakończenie zaś przechodzi nasze wyobrażenia. Ale po kolei. W lesie odbywają się ćwiczenia Wojsk Obrony Terytorialnej. Niestety, jeden z żołnierzy strzela w kierunku cywila i go zabija. Kim była ofiara? Czy znalazła się tam przypadkiem? Na miejscu szybko pojawia się lokalna policja. Jednak żołnierze absolutnie nie zamierzają ułatwiać zadania śledczym. Chcą za wszelką cenę chronić dobre imię swojej formacji. Liczą, że uda im się zmanipulować młodą panią prokurator. Policjanci szybko odkrywają, że jest świadek całego zajścia – tajemnicza kobieta. Obie formacje za wszelką cenę starają się ją przejąć. Nikt nie przypuszcza nawet, że właśnie rozpoczęła się sekwencja zdarzeń trudnych nie tylko do przewidzenia, ale i do zatrzymania. Agnieszka Pietrzyk napisała przerażający i mroczny thriller. Thriller, w którym trup ściele się gęsto. Jednak jest to tylko pretekst do ważnych pytań, jakie stawia autorka. Oczywiście można zadawać pytanie, czy taka historia mogła się wydarzyć naprawdę? W tym miejscu uczciwie wspomnę, że powieść ma pewne słabe strony. Przede wszystkim zupełnie niewykorzystana została postać pani prokurator, która pojawia się ledwie na początku książki i potem zupełnie znika nam z oczu. Tymczasem to prokuratura prowadzi przecież śledztwo, to prokuratura stawia zarzuty, wydawać by się mogło zatem, że prokurator będzie jednym z ważniejszych bohaterów. Tak się jednak nie dzieje. Jeszcze bardziej uwiera – początkowo niemal zupełny – brak Żandarmerii Wojskowej. Tymczasem trudno sobie wyobrazić, aby wojsko mogło nie wezwać żandarmerii, gdy ginie człowiek. Co więcej – nie robi tego wojsko, ale nie robi też tego ani policja ani prokurator. Szczerze powiedziawszy kwestia ta wydaje mi się najbardziej naciągana. Tak się bowiem składa, że – choć nie jestem żołnierzem – to jednak mam pewną orientację w wojskowych procedurach. Dlatego też poruszyłem kwestię Żandarmerii Wojskowej. Wszystko to jednak nie przekreśla tego, co napisałem wcześniej. „Terytorium” to powieść, którą czyta się naprawdę dobrze. Sam dosłownie przepadłem na kilka godzin i usilnie zastanawiałem się, jak się to wszystko ostatecznie skończy. Zakończenie zaś jest naprawdę mocne, rodem z amerykańskich filmów. Autorka nie pozostawia miejsca na niedomówienia czy snucie przypuszczeń. Maluje przy tym ciemny obraz obu formacji mundurowych. Zarówno żołnierze jak i policjanci to u Agnieszki Pietrzyk ludzie, którzy mają sporo za uszami. Mundur nierzadko wykorzystują do realizacji własnych celów. Czy istotnie stoją na straży bezpieczeństwa obywateli i państwa? Reasumując „Terytorium” to książka z gatunku tych, które trudno odłożyć dopóki nie poznamy zakończenia. To zaś może okazać się naprawdę mocne i wstrząsające. Zdecydowanie polecam. Wojciech Sobański
Wojtek - awatar Wojtek
ocenił na 8 10 miesięcy temu
Cień Kamila Bryksy
Cień
Kamila Bryksy
"Ktoś zaplanował, że zniszczy jej życie. Krok po kroku. Dzień po dniu." Tymi słowami rozpoczyna się historia Malwiny Sawickiej, kobiety, której życie niespodziewanie zamienia się w koszmar. Jest to propozycja dla czytelników lubiących, gdy fabuła powoli, ale nieubłaganie, zagęszcza się, wciągając bohatera – i czytelnika – w spiralę paranoi i strachu. Malwina, miłośniczka kawy i kolibrów, staje przed wyzwaniem poukładania życia na nowo po rozstaniu i w obliczu problemów finansowych. To stawia ją w pozycji podatnej na ciosy i czyni z niej idealną ofiarę. Jednak to, co się dzieje dalej, wykracza poza zwykłe pechowe zbiegi okoliczności. Rewizja policyjna, nagła zmiana postawy sąsiadów – te incydenty to dopiero początek skrupulatnego i wyrachowanego planu, którego celem jest doprowadzenie Malwiny do obłędu. Główną siłą książki wydaje się być narastające napięcie psychologiczne. W centrum intrygi stoi pytanie: Kim jest prześladowca? Ten, kto wie o Malwinie "niebezpiecznie dużo," działa niczym cień, jest niewidzialny, ale wszechobecny. Każde niewinne z pozoru wydarzenie jest trybikiem w maszynie destrukcji. Taka konstrukcja fabuły z pewnością trzyma w niepewności, zmuszając do ciągłego snucia domysłów i poddawania w wątpliwość wszystkiego, co dzieje się wokół głównej bohaterki. Malwina, próbując desperacko odzyskać kontrolę nad życiem, musi jednocześnie prowadzić prywatne śledztwo. Jej walka o prawdę i zdrowy rozsądek jest siłą napędową tej historii. Jeśli szukasz historii, która stawia na mroczną intrygę, narastającą paranoję i psychologiczne gierki, ta książka wydaje się strzałem w dziesiątkę. Jest to obietnica lektury, podczas której czytelnik poczuje się równie osaczony, co Malwina, i będzie chłonął każdą stronę w poszukiwaniu prawdy o osobie, która z zimną krwią zaplanowała czyjeś zniszczenie. To zdecydowanie ciekawa propozycja dla fanów gatunku, którzy cenią sobie dobrze skonstruowaną tajemnicę i emocjonującą walkę o przetrwanie psychiczne.
Angelika - awatar Angelika
oceniła na 8 6 miesięcy temu

Cytaty z książki Nie zabiłam

Więcej
Klaudia Muniak Nie zabiłam Zobacz więcej
Klaudia Muniak Nie zabiłam Zobacz więcej
Klaudia Muniak Nie zabiłam Zobacz więcej
Więcej