Naruto: Prawdziwa historia Itachiego - 1 - Księga blasku.

Okładka książki Naruto: Prawdziwa historia Itachiego - 1 - Księga blasku.
Masashi KishimotoTakashi Yano Wydawnictwo: J.P. Fantastica komiksy
146 str. 2 godz. 26 min.
Kategoria:
komiksy
Format:
papier
Data wydania:
2019-08-30
Data 1. wyd. pol.:
2019-08-30
Data 1. wydania:
2016-11-01
Liczba stron:
146
Czas czytania
2 godz. 26 min.
Język:
polski
ISBN:
9788374717823
Tłumacz:
Michał Żmijewski
Średnia ocen

                8,1 8,1 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Naruto: Prawdziwa historia Itachiego - 1 - Księga blasku. w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Naruto: Prawdziwa historia Itachiego - 1 - Księga blasku.

Średnia ocen
8,1 / 10
69 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
198
42

Na półkach: , , ,

Bardzo mi się podobała nowelka, dowiedziałam się kilku nowych rzeczy (a może po prostu nie pamiętałam z anime?), fajnie było przeczytać jego historię, która w anime była przedstawiona trochę inaczej i porozrzucana w odcinkach.
Itachi stał się moją jedną z ulubionych postaci, za to co myślał i co sobą reprezentował, ale też za swoje dążenie do celu, determinację i ciężkie życie, które czasami łamało mi serce.
Polecam

Bardzo mi się podobała nowelka, dowiedziałam się kilku nowych rzeczy (a może po prostu nie pamiętałam z anime?), fajnie było przeczytać jego historię, która w anime była przedstawiona trochę inaczej i porozrzucana w odcinkach.
Itachi stał się moją jedną z ulubionych postaci, za to co myślał i co sobą reprezentował, ale też za swoje dążenie do celu, determinację i ciężkie...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

143 użytkowników ma tytuł Naruto: Prawdziwa historia Itachiego - 1 - Księga blasku. na półkach głównych
  • 87
  • 50
  • 6
63 użytkowników ma tytuł Naruto: Prawdziwa historia Itachiego - 1 - Księga blasku. na półkach dodatkowych
  • 45
  • 5
  • 4
  • 3
  • 2
  • 2
  • 2

Tagi i tematy do książki Naruto: Prawdziwa historia Itachiego - 1 - Księga blasku.

Inne książki autora

Okładka książki Boruto: Two Blue Vortex. Tom 03 Mikio Ikemoto, Masashi Kishimoto
Ocena 7,6
Boruto: Two Blue Vortex. Tom 03 Mikio Ikemoto, Masashi Kishimoto
Okładka książki Boruto: Two Blue Vortex. Tom 02 Mikio Ikemoto, Masashi Kishimoto
Ocena 7,8
Boruto: Two Blue Vortex. Tom 02 Mikio Ikemoto, Masashi Kishimoto
Okładka książki Boruto: Two Blue Vortex. Tom 01 Mikio Ikemoto, Masashi Kishimoto
Ocena 7,7
Boruto: Two Blue Vortex. Tom 01 Mikio Ikemoto, Masashi Kishimoto
Okładka książki Boruto #16 Mikio Ikemoto, Masashi Kishimoto, Ukyo Kodachi
Ocena 7,1
Boruto #16 Mikio Ikemoto, Masashi Kishimoto, Ukyo Kodachi
Okładka książki Boruto #15 Mikio Ikemoto, Masashi Kishimoto, Ukyo Kodachi
Ocena 7,5
Boruto #15 Mikio Ikemoto, Masashi Kishimoto, Ukyo Kodachi
Okładka książki Boruto #14 Mikio Ikemoto, Masashi Kishimoto, Ukyo Kodachi
Ocena 7,6
Boruto #14 Mikio Ikemoto, Masashi Kishimoto, Ukyo Kodachi
Okładka książki Boruto #13 Mikio Ikemoto, Masashi Kishimoto, Ukyo Kodachi
Ocena 7,6
Boruto #13 Mikio Ikemoto, Masashi Kishimoto, Ukyo Kodachi
Masashi Kishimoto
Masashi Kishimoto
Twórca popularnej mangi Naruto i współtwórca anime powstałego na jej podstawie. Masashi Kishimoto zadebiutował jako mangaka pracą Karakuri, która została wydana w 1996 przez wydawnictwo Shueisha. Za tę mangę otrzymał nagrodę Hop Step Award, przyznawaną raz w miesiącu przez magazyn Weekly Shonen Jump i przeznaczoną dla debiutantów. Kolejna manga autorstwa Kishimoto - Naruto jest publikowana przez Weekly Shonen Jump od 1999.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Naruto: Tajemna historia Gaary - Pustynny Miraż Masashi Kishimoto
Naruto: Tajemna historia Gaary - Pustynny Miraż
Masashi Kishimoto Ukyo Kodachi
Po pierwsze, jestem fanem Naruto, jego świata, jego przyjaciół, niekiedy nawet wrogów. To znakomita historia, która niesie za sobą wiele dobrych rzeczy, pozytywnych emocji, wartości i emocji. Dobra zarówno dla tych młodych jak i starszych. Gaara to postać która mocno wpisała się w świat Naruto, z mieszanymi uczuciami w zależności od momentu w historii. Ja przeszłam od wściekania się na okropnego chłopaka, do szacunku dla młodego mężczyzny dźwigającego na swoich barkach tak wiele. Pustynny miraż miał dopełnić obraz Kazekage. I w pewien sposób dopełnił. To całkiem sprawnie przemyślana opowieść o Osadzie Ukrytej w Piasku, jego mieszkańcach w szczególności o trójce rodzeństwa. Może nie jest to nic wielkiego, szczególnego i niesamowitego, ale sprawna historyjka czy może raczej opowiadanko, które pozwala nam wrócić do znanych i lubianych bohaterów. Trójka rodzeństwa po raz kolejny staje przed trudnym zadaniem. Czy uda im się rozwiązać zagadkę, zażegnać zbliżającej się katastrofie? Myślę, że sympatycy młodego Kazekage powinni przekonać się o tym sami. Zobaczyć też Gaarę w nietypowej dla siebie roli – mężczyzny u boku kobiety, która może zostać jego żoną. Nie jest to łatwe zadanie, szczególnie dla naszego bohatera. Nie byłabym jednak sobą gdybym nie napisała, że o ile treść przypadła mi do gustu, o tyle jej podanie, forma, tłumaczenie stanowiły spore wyzwanie. Pustynny miraż czytało mi się bardzo opornie, trudno i niekiedy ciężko. Nie ukrywam, że kilka razy miałam ochotę przerwać lekturę i pewnie gdyby nie bohaterowie, tak właśnie bym zrobiła. Polecam, mimo wszystko. Dla sympatyków świata Naruto to znakomita możliwość powrotu w miejsca znane, spotkania z lubianymi bohaterami.
katala - awatar katala
oceniła na 6 4 lata temu
Boruto #3 Masashi Kishimoto
Boruto #3
Masashi Kishimoto Ukyo Kodachi Mikio Ikemoto
Dwa pierwsze tomy cyklu za bardzo przypominały mi to, co oferowała seria „Naruto”. Spodziewałem się, że ten tom będzie jedynie kontynuacją walki z poprzedniego tomu. Znalazło się jednak jeszcze miejsce na inny wątek. Bohaterowie w dalszym ciągu walczą z Momoshiki, który stał się o wiele potężniejszy. Poza tym główny bohater będzie musiał zmierzyć się z gangiem „Borsuków”, a także podjąć się nietypowej misji. Walka z Momoshiki to głównie okazja do odzyskania utraconego honoru przez głównego bohatera. Pod tym względem rzeczywiście udaje się pokazać, że jest godnym bycia ninja. Wprawdzie jego technika walki za bardzo przypomina styl jego ojca, ale pojawiają się pewne modyfikacje. Podobało mi się, że również pozostałe postacie mogły się tu wykazać. Odnoszę jednak wrażenie, że za szybko zostali odsunięci na dalszy plan. Czarne charaktery wypadają tutaj dosyć średnio. Momoshiki poza swoją potęgą przez większość czasu jest dosyć nieciekawy, ale finał jego wątku jest bardzo obiecujący. Z kolei pewna niejednoznaczna moralnie postać została tutaj bardzo spłycona. Szkoda, bo można było tu pociągnąć zestawiając ze sobą technologię i tradycyjne sztuki walki. Druga połowa tomu to właściwie wstęp do nowego wątku. Zostają wprowadzone nowe postacie i zadania. Doceniam jednak, że dodano tu pewne sceny podkreślające cechy osobowości bohaterów. Ciekawym smaczkiem są za to karty kolekcjonerskie z.. wizerunkami bohaterów serii „Naruto”. Takie elementy wzbogacają świat przedstawiony, a jednocześnie sprawiają, że jest bliższy rzeczywistemu. Rysunki są bardzo dynamiczne, ale jednocześnie udaje się uniknąć chaosu. Tym razem jednak nie ma tutaj żadnych nowych ciekawych projektów. W tym tomie nie miałem takiego wrażenie powtórki z rozrywki, chociaż też za mało wprowadzono nowych elementów. Być może kolejny tom będzie bardziej pomysłowy.
Grzegorz_S - awatar Grzegorz_S
ocenił na 7 3 lata temu
Death Note: Another Note – Sprawa serii morderstw BB w Los Angeles Nishio Ishin
Death Note: Another Note – Sprawa serii morderstw BB w Los Angeles
Nishio Ishin
Książka jest bardzo ciekawa i wciągająca, czytało się ją dość szybko. Podoba mi się sposób poprowadzenia postaci Naomi, która była całkiem niezłą bohaterką w mandze i anime, ale niestety zbyt wiele czasu nie miała. Dlatego cieszę się, że jej postać została tutaj rozwinięta. Zachowanie Rue Ryuzakiego potrafiło mnie niejednokrotnie szczerze rozbawić. Podoba mi się też narracja Mello. Sama sprawa morderstw i przebieg śledzctwa był dość interesujący. Myślę też, że posiadanie oczu boga śmierci przez Beyond Birthdaya jest fajnym motywem. Zawiodła mnie jednak trochę sama jego motywacja. Moim zdaniem jest trochę za płytka. Chyba największym rozczarowaniem było dla mnie jednak, że Rue Ryuzaki okazał się być B a nie L'em. Rozumiem zamysł tego plot twistu, ale osobiście bym wolał, żeby ten dziwak pełzający jak karaluch, wychodzący spod łóżka i jedzący sam dżem ręką był L'em, bo, w przeciwieństwie do tego psychola, jego bardzo lubię i byłoby to dla mnie o wiele zabawniejsze. Nie styka mi też to, że Naomi nie domyśliła się, że spotkała L'a, skoro wyglądał tak samo jak B i przedstawił się jako Ryuzaki. Myślę, że jeśli była na tyle inteligentna, żeby rozwiązać tę zagadkę to tego też by się domyśliła. Największym minusem jest dla mnie właśnie zakończenie. No i to przeskakiwanie do Birthdaya i kolejnych wydarzeń z teraźniejszości lub przeszłości, nie jest moim zdaniem zawsze dobrze wprowadzone. Często jest trochę znikąd. Rozumiem, że to notatki Mello, ale nie pasuje mi to. Podsumowując jednak, bawiłem się bardzo dobrze.
wiktor - awatar wiktor
ocenił na 6 3 miesiące temu
Naruto: Siódmy Hokage i Księżyc Szkarłatnego Kwiatu. Masashi Kishimoto
Naruto: Siódmy Hokage i Księżyc Szkarłatnego Kwiatu.
Masashi Kishimoto
NARUTO I SPÓŁKA Kiedy nad Wisłą przestał pojawiać się „Dragon Ball” – i w wersji mangowej, i anime – długo szukałem aż w końcu znalazłem – „Naruto”. I przez lata cieszyłem się nią, pochłaniając kolejne tomy, aż do stycznia 2012, kiedy to kupiłem 52 część serii i… kolejne przestały pojawiać się w punktach prasowych mojej mieściny. Zamiast zamawiać kolejne tomiki, zdecydowałem się odpuścić sobie serię – i tak miałem na głowie sporo czytelniczych wydatków – i lata trwały, zanim obejrzałem najpierw filmy kinowe, a potem poznałem resztę porzuconej przeze mnie opowieści, za sprawą serii anime. Ale i tak wciąż ciągnęło mnie by jednak poznać wersję Kishimoto i w końcu, w styczniu 2022 roku, równo dziesięć lat po kupnie ostatniego tomiku, spiąłem się, uzupełniłem kolekcję o 21 brakujących części, zasiadłem do ponownego przeczytania całej, liczącej siedemdziesiąt trzy tomy serii i… Właśnie, jak „Naruto” wypadł po latach? I jak się bawiłem? Zanim odpowiem na te pytania, kilka słów o fabule, by sprawiedliwości stało się zadość. A zatem, Naruto Uzumaki to dzieciak, który marzy by zostać shinobi (ninja), a potem Hokage (przywódcą wioski), ale póki co niezbyt sobie radzi, ciągle się wygłupia, a co gorsza wszyscy go unikają. Wszystko przez sekret, jaki kryje. Przed laty wioskę zaatakował lisi demon, by ją ocalić, zapieczętowano go w Naruto właśnie, a chłopca zepchnięto na margines. Ale on się nie poddaje, pnie się powoli po szczeblach drabiny swoich marzeń i stara się pokazać, na co go stać. A okazji do tego będzie miał wiele. Tym bardziej, że w końcu czeka na niego wielka wojna, jaka ogarnie kraj… http://ksiazkarniablog.blogspot.com/2022/03/naruto-1-73-masashi-kishimoto.html
Wkp - awatar Wkp
ocenił na 7 4 lata temu
Naruto tom 72 - Naruto Uzumaki Masashi Kishimoto
Naruto tom 72 - Naruto Uzumaki
Masashi Kishimoto
Można powiedzieć, że "Naruto" jest serią (zarówno mangi, jak i anime) mojego życia, ponieważ poprzez długość czasu w jakim była wydawana, towarzyszyła mi od dzieciństwa do wczesnej dorosłości. Spośród wszystkich japońskich komiksów, ten jest mi najbliższy właśnie dlatego, że jest ze mną najdłużej (obok "One piece" do którego jednakowoż tak silnego przywiązania nie czuję)- w pewnym sensie razem z nim dorastałem. "Naruto" w swojej narracji, kreacji bohaterów oraz światotwórstwie jest stosunkowo proste i nie wybija się ponad większość znanych nam tzw. tasiemców, jednak w warstwie symbolicznej i psychologicznej stał na naprawdę wysokim poziomie, co trudno zauważyć z dwóch powodów: po pierwsze trudno to dostrzec przez liczne infantylne elementy fabularne (niektóre bardziej, niektóre mniej udane), a po drugie przez fakt, że cała seria jest bardzo nierówna- co nie powinno dziwić, biorąc pod uwagę fakt, że cykl ten był wydawany przez 15 lat! Jak wspomniałem, ta manga miała swoje dobre, nawet wspaniałe momenty, ale nie brakowało również tych gorszych, a nawet bardzo złych, łącznie z (niestety) końcowymi tomikami. Oceniając jednak "Naruto" jako całość i biorąc pod uwagę fakt, jak bardzo kultowym i wywierającym wpływ na popkulturę, uważam to dzieło za wspaniałe. Mam nadzieję, że nadejdą w Polsce czasy, kiedy manga stanie się pełnoprawnym dziełem kultury, nie ograniczającym się jedynie (w przekonaniu mainstreamu) do dziwnych i infantylnych komiksików, wokół których skupia się jedynie jakaś subkultura i ewentualnie dzieci.
Franciszek Hornowski - awatar Franciszek Hornowski
ocenił na 6 2 lata temu
Naruto: Tajemna historia Shikamaru - Chmury w mrocznej ciszy Masashi Kishimoto
Naruto: Tajemna historia Shikamaru - Chmury w mrocznej ciszy
Masashi Kishimoto Takashi Yano
Uniwersum Naruto znam o dzieciaka. Wtedy to naJetix pojawiło się animeNaruto,stworzone na podstawie mangi o tym samym tytule. Tylko u nas pokazało się raptem kilka odcinków i na tym skończył się repertuar. Potem bawiłam się tylko w ninja ze znajomymi na podwórku. *** Na długie lata zapomniałam o Naruto, chłopcu z blond czupryną, o którym mówiły przepowiednie. Do czasu aż na koniec liceum zainteresowałam się literaturą i kulturą japońską, a mój niegdyś ulubiony bohater na nowo znalazł miejsce. Najpierw zaczęłam grać w gry na przeglądarce skojarzone z serią, a później znalazłam miejsce, gdzie mogłam nadrobić kolejne odcinki, których nie znałam. Właściwie nadal nie znam, bo jest ich tyle, że głowa mała. Oczywiście główne wątki gdzieś przenikły, więc część zdarzeń znam. *** Mangi nie odważyłam się zebrać, bo przy ilości książek, to podwójna ilość, chyba pobili Margit Sandemo iSagę o ludziach lodu.A raczej na pewno. I tak po różnych poszukiwaniach wpadłam właśnie na nowelki związane z Naruto, a właściwie innymi bohaterami, z którymi Naruto pozostaje w relacji. *** Tak się jakoś zdarzyło, że przeczytałam historię Shikamaru, jednego z ulubionych bohaterów. A tak się składa, że to 2 tom, ale nie pogubiłam się jakoś bardzo. Bardzo przyjemnie czyta się serię nowelek i spogląda z boku na doświadczenia innych postaci. Chociaż na chwilę to one stają się głównymi charakterami. I można dojść do jakiś pobocznych wątków. Historia dobrze jest przetłumaczona na język polski, aczkolwiek mam pewien zarzut z tym związany. Tłumacze chyba bardzo dosłownie zrozumieli swoje zadanie... Postać Naruto pojawia się w nowelce epizodycznie, ale jest. I jest to bohater, który ma swoje charakterystyczne powiedzenie Dattebayo, dla znających, a wydaje mi się, że raczej takie osoby sięgną po nowelki, moim zdaniem nie trzeba tego zmieniać, ponieważ wiadomo o co chodzi. A w historyjce jest przetłumaczone jako tenteges. Co jest ekhem, trochę nie bardzo. Jednak to nie tylko to. Grupa Akatsuki również została przetłumaczona dosłownie jako Brzask, ja rozumiem, że jest to dosłowne znaczenie... Ale w Polskich wersjach te słowa i cechy charakterystyczne, nazwy grup, czy nazwy Jutsu wcale nie są tłumaczone, tylko zostały w japońskiej wersji, tylko zapisane alfabetem łacińskim. Czy to na stronach mówiących o serii, czy grach. Dlatego tak bardzo dziwi mnie ten zabieg, a nawet trochę mi przeszkadzał.
Paulina - awatar Paulina
oceniła na 7 1 rok temu
Sword Art Online 18 - Alicyzacja: Przetrwanie Reki Kawahara
Sword Art Online 18 - Alicyzacja: Przetrwanie
Reki Kawahara
Dość długo zabierałam się do napisania tej recenzji przez brak czasu, a także moje niezadowolenie związane z zakończeniem Alicyzacji. Rozumiem, mogłam znosić wiele podobnych zachowań wcześniej, gdy bohaterowie byli młodsi, ale najwyraźniej nic się nie zmienili przez ten czas. "Ach, Kirito - szepnęła w myślach Asuna. - Nawet nie potrafię sobie wyobrazić, jak bardzo cierpiałeś, jak bardzo rozpaczałeś. Ale wiem jedno. Twój drogi przyjaciel wciąż żyje w twoim sercu, tak jak we mnie żyje Yuki. Wspomnienia o nim na pewno dadzą ci siłę, by jeszcze raz złapać za miecz i stanąć do walki." To już drugi dzień ostatecznego testu obciążenia. Niby krótko, a w tym czasie tak wiele się zdarzyło, tylu wojowników już straciło życie na polu bitwy. Pozostali przy życiu żołnierze z Podziemia wspierani przez graczy z realnego świata, toczą kolejną, nierówną walkę, która przekracza ich możliwości. Kirito wpada w ręce starego wroga, który ani na chwilę o nim nie zapomniał. Czy w tak rozpaczliwej sytuacji, w jakiej wszyscy się znaleźli, Czarny Szermierz wreszcie się przebudzi, aby wszystko zmienić? Tutaj zarówno walka Asuny, jak i naszego czarnowłosego bohatera z ich najgorszym wrogiem była po prostu sucha i krótka, każda z nich! Po tak długim oczekiwaniu na tą chwilę, liczyłam na coś więcej, a tu taki zawód. Dodatkowo można się pogubić, który bohater w końcu żyje, a który już na zawsze opuścił Podziemie. Najbardziej w tym tomie irytował mnie fakt, że bohaterowie nic się nie zmienili mimo upływu lat. Gdy coś nie idzie po ich myśli, kiedy tylko przegrywają, co robią? Wpadają w płacz, bo tak najłatwiej. Niezależnie, jaka to była walka, ktoś musiał zapłakać, bo jak to tak, żeby zło wygrywało... Ten największy wróg naszych bohaterów, na którego występ tyle czekałam i zastanawiała mnie jego przeszłość, podobnie jak drugiego z oprawców, okazał się jeszcze większym zawodem. Niestety oni są największym minusem, bo ich pobudki wydają mi się po prostu śmieszne. Kolejnym irytującym faktem są wspominki przyjaciół Kirito i Asuny oraz mieszkańców Podziemia. Do tej pory mi to nie przeszkadzało, bo było ciekawą odskocznią, ale tutaj, w trakcie tej bitwy, w jej końcowej, najważniejsze fazie to najzwyczajniej mnie męczyło. Całość ogólnie wypada mało realnie, jest przewidywalnie, schematycznie, nudno. Bez problemu i większego wysiłku można się spodziewać, co nadejdzie. Oczywiście, gdy postaciom brakuje sił i wiary, musi się coś wydarzyć lub przybyć ktoś, kto już po raz enty powraca. Do tego nie mam pojęcia, czemu upatrzył sobie akurat tę dwójkę... Późniejsze zmiany, jakie zachodzą w Podziemiu właściwie nie są przedstawione, niewiele się wie, co do ostatniego prologu tam się działo. Na to trzeba poczekać do dwóch dodatkowych tomów 19-20. I ta końcówka nie sprawiła, że się wzruszyłam czy ucieszyłam. Była tak odrealniona, że jedynie poczułam zażenowanie. Podobał mi się natomiast element kolorowych stron zarówno na początku, jak i końcu tomiku. Wreszcie doczekałam się zaprezentowania wszystkich kluczowych postaci, nie tylko pod względem wizualnym, ale też krótkiej notki o nich. Obrazki w środku tomiku jak zawsze trochę zbyt ciemne, ale dało się je jakoś "odczytać". Posłowie nostalgiczne, Kawahara wspomina czemu tak właściwie powstało Sword Art Online oraz o procesie jego wydania. Co więcej mogę powiedzieć? Dobrnęłam do końca tego zawodu. Nie było tragedii ani szału. Po prostu tomik nijaki, może być, może nie być. Wiadomo, trzeba go przeczytać, żeby zakończyć swoją przygodę z tą historią. Kto wie, może komuś innemu bardziej przypadnie do gustu. Nie namawiam, nie odradzam. "Wygląda na to, że byłem szczęśliwym dzieckiem. Dlatego że z bijącym głośno sercem przemierzałem rozmaite światy, w prawej ręce ściskając ukochany miecz, a w lewej czekającą na zapełnienie mapę. I dlatego, że mogłem trwale wyryć w swojej pamięci całe mnóstwo wspomnień, lśniących jak różnobarwne klejnoty."
Lexy - awatar Lexy
ocenił na 6 6 lat temu
Sword Art Online 17 - Alicyzacja: Przebudzenie Reki Kawahara
Sword Art Online 17 - Alicyzacja: Przebudzenie
Reki Kawahara
Na odzew wroga nie trzeba było długo czekać. Pomimo ogromnego wsparcia, jakiego udzieliła walczącym Rycerzom, Asuna, nie jest ona sobie w stanie poradzić sama z ciągle rosnącą liczbą wroga. Co tym razem zrobi? A może jednak nie jest sama? Do Podziemia poza nią loguje się ktoś jeszcze... Przypadek niestety chce, że jedna z osób, które przybyły Asunie z pomocą, pojawia się daleko od nich. Postać, która staje jej na drodze jest zdziwiona i zarazem zawstydzona widokiem pięknej przybyszki. Przez nieprzyjemności, jakich niegdyś doświadczył nie jest on w stanie pojąć, jak ktoś taki może okazać wobec niego tyle sympatii... To również dość ciekawy bohater, który sporo w życiu przeszedł. "– Człowiek zabija człowieka... by uratować świnię? – wymamrotała Dee, kręcąc głową, jakby nie mogła w to uwierzyć. – Nie – odparła Leafa cicho. – Zabijam zło... żeby uratować człowieka." Niestety i tak już niewielkie siły świata ludzi zostają jeszcze podzielone, przez co ich szanse maleją. Najgorszy scenariusz z możliwych, tak uwielbiany przez twórców. Walce nie widać końca, a wróg wydaje się być bliski osiągnięcia celu. Gorzej już by nie może, prawda? Ale i to przecież nie może powstrzymać Rycerzy! "Nie wiem, co tobą kieruje, Vectorze. Ale wystarczy choć raz spojrzeć na Asunę, by przekonać się, że nie wszyscy mieszkańcy realnego świata są takimi potworami jak ty. Co oznacza, że jesteś po prostu człowiekiem złym do szpiku kości. Tak czy inaczej, zapłacisz za to. Poznasz ciężar życia Rycerza Integralności Eldriego, oraz wszystkich tych, którzy zginęli na polu bitwy. Powie ci o nim ten jeden cios!" Bohaterowie starają się odwrócić szalę zwycięstwa na swoją stronę, choć nie jest to łatwe zadanie. Dostarczają tym czytelnikowi krwawych walk, wiele niepokojów i smutku. Bez końca walczyć się nie da, każdy ma swoje granice wytrzymałości, a liczba wojowników Krainy Ciemności ciągle wzrasta. "Księżniczko... Nie potrafiłem dać ci wszystkiego, czego w głębi serca pragnęłaś. Nie umiałem obdarzyć cię prawdziwą ojcowską miłością. Widzisz, ja sam kompletnie nie pamiętam swoich rodziców. Ale jedną rzecz wiem na pewno. Rodzice są w stanie oddać życie, by chronić swoje dzieci..." Chociaż przy czytaniu tego tomu towarzyszy ogromny smutek, warto jest po niego sięgnąć.
Lexy - awatar Lexy
ocenił na 7 7 lat temu

Cytaty z książki Naruto: Prawdziwa historia Itachiego - 1 - Księga blasku.

Więcej
Masashi Kishimoto Naruto: Prawdziwa historia Itachiego - 1 - Księga blasku. Zobacz więcej
Więcej