Mroczne tajemnice Wrocławia. Zbrodnie, które wstrząsnęły miastem

Okładka książki Mroczne tajemnice Wrocławia. Zbrodnie, które wstrząsnęły miastem
Aneta OrmańczykInessa Demarczyk Wydawnictwo: Pascal reportaż
320 str. 5 godz. 20 min.
Kategoria:
reportaż
Format:
papier
Data wydania:
2025-11-05
Data 1. wyd. pol.:
2025-11-05
Liczba stron:
320
Czas czytania
5 godz. 20 min.
Język:
polski
ISBN:
9788383176307
Średnia ocen

                7,7 7,7 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Mroczne tajemnice Wrocławia. Zbrodnie, które wstrząsnęły miastem w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Mroczne tajemnice Wrocławia. Zbrodnie, które wstrząsnęły miastem



książek na półce przeczytane 667 napisanych opinii 301

Oceny książki Mroczne tajemnice Wrocławia. Zbrodnie, które wstrząsnęły miastem

Średnia ocen
7,7 / 10
65 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
1390
1106

Na półkach: ,

W moim odczuciu potencjał tej książki nie został w pełni wykorzystany. Dobór spraw kryminalnych bardzo dobry, wszystkie prezentowane historie były niesamowicie ciekawe , ale sposób ich przedstawienia mnie nie do końca się podobał. Autorki Inessa Demarczyk i Aneta Ormańczyk nie poprzestały na opowiedzeniu historii kryminalnych, pokusiły się również o własne interpretacje zdarzeń, snuły przypuszczenia i stawiały hipotezy. Wolę bezstronne relacje , bez sugestii autora , skoro się czegoś na pewno nie wie, po co dywagować? Druga rzecz,która raziła mnie w ,, Mrocznych tajemnicach Wrocławia'' to nadużywanie słowa ,, przypuszczalnie ''. Rozumiem, można nie mieć dokładnych informacji na jakiś temat, ale w literaturze faktu nie na miejsca na ,, może '', ,, przypuszczalnie '', ,, domniemane'', operuje się faktami .A jeszcze był taki fragment, w którym autorki swoją opinię o rodzinie zabitej dziewczyny wyraziły na podstawie zdjęć zamieszczonych na Facebooku?! No to raczej nie jest bardzo wiarygodne źródło, do sieci można wrzucić wszystko, nie zawsze zgodnie z rzeczywistością. Książkę ratuje fakt, że sprawy są ciekawe, ale co do reszty mam zastrzeżenia.

W moim odczuciu potencjał tej książki nie został w pełni wykorzystany. Dobór spraw kryminalnych bardzo dobry, wszystkie prezentowane historie były niesamowicie ciekawe , ale sposób ich przedstawienia mnie nie do końca się podobał. Autorki Inessa Demarczyk i Aneta Ormańczyk nie poprzestały na opowiedzeniu historii kryminalnych, pokusiły się również o własne interpretacje...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

162 użytkowników ma tytuł Mroczne tajemnice Wrocławia. Zbrodnie, które wstrząsnęły miastem na półkach głównych
  • 87
  • 69
  • 6
33 użytkowników ma tytuł Mroczne tajemnice Wrocławia. Zbrodnie, które wstrząsnęły miastem na półkach dodatkowych
  • 18
  • 5
  • 2
  • 2
  • 2
  • 2
  • 2

Inne książki autora

Okładka książki Frutkowskiego rozmowy, kurna, co nie? Aneta Ormańczyk, Inessa Ormańczyk
Ocena 10,0
Frutkowskiego rozmowy, kurna, co nie? Aneta Ormańczyk, Inessa Ormańczyk

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Transakcja Piotr Gajdziński
Transakcja
Piotr Gajdziński
,,Transakcja" to kolejny thriller polityczny z dziennikarzem Rafałem Terleckim. Tym razem do Terleckiego zwraca się zarówno wojsko jak i minister koordynator służb specjalnych z nietypową propozycją. Ma prześwietlić radzieckiego żołnierza służącego w Polsce w latach 90-tych, tuż przed tym jak wojsko radzieckie opuściło nasz kraj. Zadanie od początku intryguje dziennikarza bo ma możliwość stworzyć mocny materiał o działaniu służb wywiadowczych oraz dowiedzieć się o tym co dzieje się współcześnie. Od początku zdaje sobie też sprawę, że nie będzie to rutynowe dziennikarskie śledztwo. Komuś bardzo przeszkadza, że Terlecki bada powiązania sięgające czasów transformacji. A cena tajemnic jest wysoka. Przyznam, że ,,Transakcja" nie ma aż tak sensacyjnej fabuły jak inne tomy ale przykuwa uwagę czymś innym. Piotr Gajdziński umiejętnie buduje intrygę wykorzystując obecną sytuację geopolityczną i pokazując, że za oficjalnym przekazem kryje się coś więcej. Jego Polska to plansza, na której prowadzona jest śmiertelna gra między służbami wywiadowczymi, gdzie może kryć się straszliwa broń ukryta w latach 90tych i tylko czekająca na swój moment a szpiedzy i agenci umieszczeni są tuż za rogiem. Gajdziński gra na współczesnych lękach i obawach, pokazuje mroczny, niebezpieczny świat oraz to że układy wcale nie są niezmienne. Jednak mimo mrocznego przekazu ,,Transakcja" to nadal świetny thriller. Może trochę spowolniony w porównaniu do wcześniejszych tomów, ale nadal wciągający i niejednoznaczny w wymowie. Trudno określić gdzie przebiega granica pomiędzy fikcją literacką a prawdą historyczną przez co staje się bardziej niepokojący i zastanawiający. To z pewnością thriller na miarę współczesności.
deana - awatar deana
oceniła na 7 1 miesiąc temu
Łamacz kości Barbara Baraldi
Łamacz kości
Barbara Baraldi
Barbara Baraldi z powodzeniem łączy w swojej powieści zalety kryminału i thrillera psychologicznego. Dzisiaj zapraszam do lektury recenzji książki „Łamacz kości”, która ukazała się w 2025 roku nakładem Wydawnictwa Letra. To kolejna część serii z Aurorą Scalviati. Część pełna zbrodni, ciekawych i wyraźnie zarysowanych bohaterów oraz zagadek kryminalnych. Rozpoczynamy literacko okres wiosenny. Chętnie czytam powieści kryminalne oraz thriller, więc z zaciekawieniem zaczęłam czytać książkę pod tytułem „Łamacz kości”. Już sam tytuł zwiastuje brutalną zbrodnię i sprawcę. Przyciąga uwagę czytelnika. Ważną rolę odgrywa też tutaj przeszłość, która często staje się źródłem, początkiem, który niekiedy trzeba odkryć. Motyw trudnych wydarzeń z przeszłości często wykorzystywany jest podczas budowania opowieści w kryminałach i thrillerach. Ta przeszłość odciska piętno w wieloraki sposób na każdym z bohaterów historii. Na zaangażowanej w śledztwo Aurorze Scalviati, na jej współpracownikach. Przeszłość jest też tropem w prowadzonym dochodzeniu. Przeszłość zbudowała także sprawcę brutalnych zbrodni. Przeszłość, która niegdyś była teraźniejszością, często kształtuje człowieka. Zdarzenia, które są lekcjami, dobrymi wspomnieniami czy traumami mają wpływ na to, jaki jest człowiek. Jest to motyw uniwersalny, który bardzo łatwo wykorzystać w powieści. Motyw, który pisarz może dowolnie kształtować w każdym jego aspekcie. O tym też mogli się przekonać czytelnicy książki „Łamacz kości” Barbary Baraldi. Jednocześnie autorka sprawiła, że powieść trudno odłożyć. Trudno oderwać się od lektury. Dlaczego? Zaczynamy od zdarzeń właśnie z przeszłości. W 1988 roku czteroletni chłopiec Tito Ferretti jest świadkiem zbrodni. Jest świadkiem śmierci swojej matki i jej kochanka. Podejrzany nazywany jest Potworem, który od miesięcy terroryzuje Turyn. Śledztwo prowadził wtedy zastępca prokuratora Francesco Scalviati. Sprawa zakończyła się sukcesem wymiaru sprawiedliwości. Trzydzieści cztery lata później Tito zostaje znaleziony martwy. Jednocześnie jest trzecią ofiarą wyeliminowaną przez sprawcę działającego według określonego schematu. Pojawia się pytanie: czy sprawa ma związek z Potworem? Przywołałam przed chwilą tylko jeden z wątków związanych bezpośrednio z przeszłością. Czytelnicy książek, których bohaterką jest Aurora Scalviati z pewnością zdają sobie sprawę, że i ona dźwiga bagaż związany z tym, co było. Bagaż, który ma wpływ na bieg zdarzeń zawarty w powieści. Ma wpływ także na jej relacje ze współpracownikami. Stara sprawa nie daje o sobie zapomnieć. I właśnie bohaterka powraca do Turynu, aby pomóc we wspomnianym śledztwie. W książce bardzo rozwinięte są wątki nie tylko związane ze śledztwem, ale również obyczajowe. Trudno czytać Łamacza kości bez znajomości poprzednich książek Barbary Baraldi. Jednak uważam, że wyraźny rys życia bohaterów jest bardzo interesującym zabiegiem. Żaden z nich nie jest do szpiku kości idealny, Można się do nich przyzwyczaić, a przy tym trudno się z nimi rozstać. Śledztwa nie można nazwać łatwym. Pisarka podsuwa swoim bohaterom i czytelnikowi wiele tropów, a rozwiązanie nie jest podane na tacy. To niewątpliwie stanowi zaletę Łamacza kości. To właśnie utrzymuje uwagę czytelnika przy powieści. Buduje napięcie połączone ze świadomością o tym, że czas ucieka, a sprawca może zabić kolejną osobę. Pojawiają się nowe wątki. Jednym z nich jest porwanie dwunastoletniej dziewczynki. Ponownie też zaglądamy do przeszłości jednego z bohaterów, który współpracuje z profilerką (Reno). W historii wykorzystany został też motyw religii i cudów, co było jednym z elementów, który mnie zaskoczył, a przy tym odegrał ważną rolę w śledztwie. Nie chcę zdradzać więcej, aby nie psuć Wam lektury. Finał opowieści także mnie zaskoczył, a szczególnie tożsamość sprawcy. Książkę czytało mi się płynnie i szybko. Rozdziały były krótkie, co było jednym z czynników, który sprawił, że czytanie nabierało tempa. Polecam lekturę książki „Łamacz kości” Barbary Baraldi. Namawiam, byście sprawdzili, w czyjej przeszłości kryje się rozwiązanie sprawy zabójstw. Może i Was finał powieści zaskoczy?
EdisAnonima EdytaRauhut - awatar EdisAnonima EdytaRauhut
ocenił na 8 14 dni temu
Tarocista Jakub Rutka
Tarocista
Jakub Rutka
Poprzeczka po "Domie Zła" została postawiona wysoko - "Tarocista" jest po prostu dobry, ale nie tak dobry. "Tarocista" jest drugą po "Domie Zła" książką, w której spotykamy podcastera Jacka Gadowskiego próbującego rozwiązać zagadkę z mordercą w tle. Natomiast w porównaniu do pierwszego tomu mam wrażenie, że tutaj wkładu Jacka jest zdecydowanie mniej chociaż wciąż to on odnajduje najbardziej istotne dla śledztwa tropy. W odniesieniu do pierwszej części tutaj już akcja jest dużo szybsza, nie budziła we mnie takiego napięcia, ponieważ cały czas coś się działo, natomiast sama nie wiem dlaczego to już nie były te emocje co wcześniej. Zdecydowanie więcej mamy tu akcji poprowadzonej z punktu widzienia policji a mniej klimatu wywołanego samym wątkiem podcastu, który w "Domie Zła" był kluczowy. Pomysł powiązania zbrodni z tarotem jest świetny i osobiście bardzo lubię tego typu połączenia, jednak mam wrażenie, że trochę już ten temat został oklepany w przeróżnych horrorach (w szczególności w filmach) i ciężko mnie w tego typu fabule oraz pomysłach na jej wykonanie zadowolić. W "Tarociście" ten wątek został wrzucony dość zgrabnie, ale naprawdę sama nie wiem czego mi brakowało, ale czegoś na pewno. Nie wiem także czy to wina "Domu Zła" i poznania sposobu działania autora do szukania winy w najbardziej niespodziewanym czy po prostu historia jest tutaj bardziej przewidywalna ale dość szybko zaczęłam się domyślać rozwiązania akcji i poznania sprawcy. Same szczegóły co i dlaczego nie były możliwe do przewidzenia i faktycznie zaskoczyły, natomiast kto za wszystko odpowiada już tak. Czekam na kolejne książki Pana Rutki, ponieważ z chęcią poznam dalsze losy Jacka Gadowkskiego i świty z policji.
Oliwia K-W - awatar Oliwia K-W
ocenił na 6 1 dzień temu
Mara Małgorzata Domagalik
Mara
Małgorzata Domagalik
„Mara” Małgorzaty Domagalik to nie tylko powieść obyczajowa – to precyzyjnie skonstruowany seans emocjonalny, w którym słowo staje się obrazem, a obraz niemal fizycznym doznaniem. Autorka, niczym wytrawna reżyserka, operuje w tej historii nie tylko fabułą, ale przede wszystkim temperaturą i fakturą. Prowadzi nas przez chłodne, surowe krajobrazy Finlandii i mroczne zaułki Berlina, aż po warszawskie wnętrza, które stają się scenografią dla zmysłowej gry trojga kochanków. Kamera narracji ustawiona jest tu tak blisko skóry, że czytelnik niemal czuje jej napięcie, zapach i drżenie, co czyni tę lekturę doświadczeniem niemal intymnym. Wyjątkowość „Mary” polega na jej wielowymiarowości. Domagalik nie ogranicza się do tradycyjnego tekstu, lecz wzbogaca go o warstwę dźwiękową ukrytą pod kodami QR. Dzięki temu zabiegowi, odgłosy tła czy sugestywne dźwięki, jak chociażby klapsy, stają się integralną częścią opowieści, dopowiadając to, czego nie zdołały uchwycić słowa. To proza, która angażuje wszystkie zmysły, budując napięcie tam, gdzie rozum zazwyczaj kapituluje przed instynktem. W strukturze powieści pulsują inspiracje najwyższej próby. Odnajdziemy tu duszny, niemal klaustrofobiczny erotyzm znany z dzieł Marguerite Duras, gdzie różnica wieku i pikanteria detalu budują atmosferę zakazanego owocu. Autorka bawi się konwencją „Niebezpiecznych związków”, wplatając w relacje bohaterów walkę o dominację i grę pozorów. Główna bohaterka, skryta w swoim trenczu z postawionym kołnierzem, przypomina postać z mrocznych dramatów Adriana Lyne’a czy Romana Polańskiego. Jej wybory są aktami odwagi, a finałowy taniec – niczym w „Gorzkich godach” – brutalnie obnaża emocjonalne mechanizmy i wywraca dotychczasową logikę wydarzeń do góry nogami. Dla tytułowej Mary ciało nie jest jedynie narzędziem przyjemności, lecz skomplikowaną mapą poznawczą. Poprzez fizyczność kobieta bada granice własnej wolności i odrębności. Mężczyźni w jej życiu pełnią rolę luster, w których Mara przegląda się z okrutną niekiedy szczerością, odkrywając w sobie sprzeczne potrzeby: od głębokiego pragnienia bliskości, po lęk przed utratą niezależności. Namiętność w ujęciu Domagalik zawsze nosi w sobie skazę, pewien nieuchronny brak, który pcha bohaterkę ku poszukiwaniom miłości wykraczającej poza schematy. Ostatecznie „Mara” to przejmująca analiza samotności, którą autorka redefiniuje jako przestrzeń autonomii. To historia o tym, że rozmowa może być równie erotyczna co dotyk, a milczenie staje się najbardziej przenikliwym dialogiem. Małgorzata Domagalik stworzyła opowieść o kobiecie, która analizując okruchy własnej przeszłości, ma odwagę odsłonić zarówno skórę, jak i duszę, nie idąc przy tym na żadne kompromisy z otaczającym ją światem.
Czytadła_Czekadełka - awatar Czytadła_Czekadełka
oceniła na 8 2 miesiące temu
Posmak Daria Lavelle
Posmak
Daria Lavelle
Co by było, gdyby ktoś dał Wam jakąkolwiek szansę by jeszcze raz zobaczyć, spotkać, porozmawiać z kimś kto odszedł. Najszczęśliwszy chyba jest ten, kto prócz poczucia straty i nieutulonego żalu, nie ma wrażenia, że nie zdążył…. Powiedzieć że kocha, poprosić o wybaczenie, czy po prostu nacieszyć się obecnością danej osoby, bo przecież mamy czas, jeszcze się spotkamy. „Posmak” to historia człowieka, który ma nietypowy kontakt z duchami. Po prostu czuje smaki, które dany duch ze sobą niesie. Może to być danie ulubione, ostatnie którego skosztował, kojarzące się z dzieciństwem, robione w nietypowy sposób tylko przez niego, a może tylko związane z jakimś wspomnieniem. Konstantin Duchovny to nie jest „wybraniec” czy „medium”, lecz ktoś, kto od początku rozumie swój dar. Smaki po prostu go nawiedzają, czuje w ustach potrawy, których nigdy nie jadł, a które okazują się wiadomościami od zmarłych. Jedzenie jest intymnym językiem, związanym z konkretną osobą. Gdy do Konstantina trafia ktoś, kto pragnie porozumieć się ze zmarłym, a on odtworzy danie idealnie, duch może pojawić się na krótką chwilę, na tyle, ile trwa posiłek. Co dziwne, Konstantin przynajmniej początkowo nie jest wybitnym kucharzem, to totalny amator, który w jakiś sposób stara się poradzić z tym co mu jest dane. Jego wejście w świat nowojorskiej gastronomii to zderzenie z brutalną rzeczywistością kuchni, presją i ego szefów. Ale chętnych na skorzystanie z jego umiejętności nie brakuje. Możliwość, by jeszcze raz usiąść do stołu z kimś, kogo już nie ma, brzmi jak spełnienie marzenia i jednocześnie jak przepis na złamane serce. Każde takie spotkanie ma w sobie napięcie, bo wiadomo, że czas jest ograniczony. Nie ma miejsca na odkładanie trudnych słów, trzeba mówić je teraz. Pojednania, niedopowiedziane żale, czasem zwykłe „tęskniłem”. Ale „Posmak” ma także drugą warstwę, która – przynajmniej dla mnie – była może nie tyle niepotrzebna, co już za mocno poszła w fantastykę. Wiele osób twierdzi, że igranie ze światem duchów nie jest bezpieczne. Także tu okazuje się, że pozornie niewinny „posiłek” z osobą za którą tak się tęskni nie zostanie bez konsekwencji. Duchy, które „przyszły” na obiad, nie mogą wrócić. Walka Konstantina i jego przyjaciół o przywrócenie porządku to już dla mnie oddzielna historia, z gatunku, którego wielbicielką nie jestem. Dla mnie jest to głównie opowieść o żałobie. O tym, że często potrzebujemy nie tyle cudu, co rozmowy, nawet jeśli jest spóźniona. To historia o relacjach, podana w oryginalnej formie, a po lekturze trudno nie pomyśleć o tym, z kim samemu chciałoby się usiąść do jeszcze jednego posiłku.
Jagoda Barszczewska - awatar Jagoda Barszczewska
oceniła na 8 9 dni temu
Autobusy pełne pustych miejsc Zuzanna Gajewska
Autobusy pełne pustych miejsc
Zuzanna Gajewska
📖🎧 „Autobusy pełne pustych miejsc” Zuzanna Gajewska Czy kiedykolwiek zastanawialiście się w trakcie podróży autobusem, kim jest osoba stojąca obok albo siedząca naprzeciwko? Jaki ciężar nosi w sobie? Helena niedawno straciła najbliższą przyjaciółkę i często podróżując autobusem, w obcych ludziach szuka choć namiastki jej obecności. Eryk to przystojny wdowiec, który regularnie odwiedza grób żony. Blanka – dziewczynka w stroju jednorożca – kursuje między szkołą, domem a hospicjum. Jest też Mila, która we wtorki i czwartki chodzi na cmentarz, zakładając swoje piękne kapelusze. Każde z nich jest inne, każde nosi w sobie coś innego. Co ich łączy? „Autobusy pełne pustych miejsc” to książka, która w łagodny sposób pozwala nam poznać i zrozumieć różne etapy żałoby. Opowiada o stracie, o tym, jak się z nią pogodzić, ale też – jak się na nią przygotować. Autorka pokazuje bohaterów, którzy mają własne sposoby radzenia sobie z tym, co przynosi los. To historia o smutku, ale opowiedziana lekko, z dużą wrażliwością. To książka, która ściska gardło, by za chwilę rozśmieszyć do łez. Jest jak życie – raz pełne koloru, brokatu i jednorożców, a za chwilę sadza tego jednorożca w holu hospicjum i każe myśleć o tym, kiedy najbliższa osoba odejdzie. Polecam. Wrażliwi – przygotujcie chusteczki. Moja ocena: 8,5/10 #bookreview #autobusypelnepustychmiejsc #zuzannagajewska #wydawnictwoproszynskiiska
zaczytana_mom_of_3 - awatar zaczytana_mom_of_3
ocenił na 8 1 miesiąc temu
RAK. Teraz gramy po mojemu Nadia Szagdaj
RAK. Teraz gramy po mojemu
Nadia Szagdaj Grzegorz Filarowski
Trzeci tom serii autorstwa Nadii Szagdaj i Grzegorza Filarowskiego to kolejny emocjonalny nokaut, który tylko potwierdza, jak niezwykle dopracowany i wciągający jest cały cykl. „Rak. Teraz gramy po mojemu” to prawdziwy rollercoaster emocji. Na maksa intensywny, niepokojący i absolutnie nieodkładalny. To jedna z tych książek, które pochłaniają czytelnika bez reszty, nie dając chwili wytchnienia. Tym razem cofamy się do początków historii Iwo Raka, bohatera, który od pierwszych stron budzi niepokój i fascynację jednocześnie. Autorzy odsłaniają przed nami mechanizmy, które doprowadziły do jego przemiany, pokazując, jak rodzi się manipulacja, jak stopniowo budowana jest kontrola nad drugą osobą i jak cienka bywa granica między pozornym urokiem a niebezpieczeństwem. To prequel, który nadaje całej serii jeszcze głębszego znaczenia. Pozwala nam zrozumieć nie tylko „co”, ale przede wszystkim „dlaczego”. Fabuła skupia się na relacjach, które z pozoru wydają się zwyczajne, a z czasem przeradzają się w coś mrocznego i destrukcyjnego. Autorzy niezwykle sugestywnie pokazują, jak działa manipulacja psychiczna. Bardzo subtelna, niemal niewidoczna na początku, a z czasem coraz bardziej wyniszczająca. To właśnie ten aspekt sprawia, że książka jest tak poruszająca. Nie ma tu miejsca na przesadę czy sztuczność. Wszystko wydaje się boleśnie realne i prawdziwe. Największą siłą tej części jest emocjonalna intensywność. Czytelnik niemal fizycznie odczuwa napięcie, frustrację i bezsilność bohaterów. To historia, która angażuje w 100%. Nie tylko na poziomie fabularnym, ale też emocjonalnym. Uwielbiam tę serię właśnie za to, jak umiejętnie balansuje między thrillerem a psychologicznym studium postaci. „Teraz gramy po mojemu” to nie tylko opowieść o konkretnych wydarzeniach, ale też swoisty przewodnik po mechanizmach manipulacji i toksycznych relacji, podany w formie wciągającej fabuły. Czytelnik nie tylko śledzi historię, ale też zaczyna analizować zachowania bohaterów, dostrzegać sygnały ostrzegawcze i wyciągać własne wnioski. Nie sposób nie docenić również stylu autorów, surowego, bezpośredniego, a jednocześnie niezwykle sugestywnego. Każda scena ma znaczenie, każde zdanie buduje napięcie. Nie ma tu zbędnych ozdobników. Jest konkret, emocje i prawda, która momentami potrafi być niewygodna. To książka szokująca, momentami trudna, ale jednocześnie niesamowicie wciągająca. Zostaje w głowie na długo po przeczytaniu ostatniej strony i zmusza do refleksji. Jeśli ktoś zna poprzednie tomy, ten z pewnością doceni, jak wiele wnosi ta część do całej historii. A jeśli dopiero zaczyna swoją przygodę z serią… będzie trudno o bardziej intensyjne wejście w ten świat. „Rak. Teraz gramy po mojemu” to kolejny dowód na to, że ta seria trzyma niesamowicie wysoki poziom – i zdecydowanie nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa.
_book_scarf_ - awatar _book_scarf_
ocenił na 10 21 dni temu
Skaza Konrad Modrzejewski
Skaza
Konrad Modrzejewski
Thriller „Skaza” autorstwa Konrada Modrzejewskiego to mroczna, momentami bezkompromisowa opowieść o przemocy, władzy i przeszłości, która nie pozwala o sobie zapomnieć. Deszczowa Warszawa, ukrzyżowane i nadpalone ciało młodego mężczyzny, żółta kartka z chłodną wiadomością — to otwarcie jest sugestywne, niemal filmowe. Autor od pierwszych stron buduje atmosferę zagrożenia i moralnego rozkładu. To mocny początek, który obiecuje thriller zarówno brutalny, jak i psychologicznie pogłębiony. Centralną postacią jest komisarz Artur Wardziński — śledczy z doświadczeniem, ale też z wyraźnym wewnętrznym ciężarem. Nie jest to bohater „krystaliczny”. To człowiek zmęczony, momentami cyniczny, funkcjonujący na granicy zawodowej obsesji. Jego zaangażowanie w sprawę szybko przestaje być wyłącznie służbowe. Im głębiej wchodzi w śledztwo, tym bardziej staje się ono osobiste — jakby dotykało również jego własnych, nie do końca przepracowanych ran. Wątek prowadzenia śledztwa jest jednym z kluczowych elementów konstrukcji powieści — i jednocześnie jednym z bardziej problematycznych. Początkowe etapy dochodzenia są wiarygodne: oględziny miejsca zbrodni, analiza symboliki, pierwsze tropy prowadzące w stronę środowisk uprzywilejowanych. Autor pokazuje policyjną rutynę — raporty, przesłuchania, presję przełożonych, napięcia w zespole. Te fragmenty nadają historii realizmu i osadzają ją w konkretnych procedurach. Jednak im dalej rozwija się intryga, tym bardziej logika śledztwa zaczyna ustępować dramaturgii. Niektóre przełomy fabularne opierają się na zbyt wygodnych zbiegach okoliczności. Wardziński bywa nadmiernie intuicyjny — jego „przeczucia” prowadzą do właściwych tropów szybciej, niż wynikałoby to z twardych dowodów. W thrillerze policyjnym precyzja proceduralna jest fundamentem napięcia; tutaj chwilami odnosi się wrażenie, że autor skraca drogę do kluczowych odkryć, by utrzymać tempo akcji. Zabrakło również głębszego wykorzystania pracy zespołowej. Choć pojawiają się współpracownicy komisarza, ich rola pozostaje ograniczona. A ich działania i zachowania nie zawsze są logiczne czy pasujące do sprawowanej przez nich funkcji. Śledztwo w dużej mierze koncentruje się na jednostkowej determinacji Wardzińskiego, co wzmacnia jego portret jako samotnego wilka, ale osłabia realizm operacyjny. W rzeczywistości sprawy o takiej skali — obejmujące wpływowe środowiska, przemoc rytualną, powiązania finansowe — wymagałyby rozbudowanej koordynacji i wielowątkowej analizy. Tutaj wiele elementów zostaje rozwiązanych w sposób zbyt linearny. Najciekawiej wypada moment, gdy śledztwo zaczyna odsłaniać powiązania między brutalnymi zbrodniami a światem „patointeligencji” i ludzi funkcjonujących ponad prawem. To wtedy książka nabiera społecznego ciężaru. Modrzejewski pokazuje mechanizmy tuszowania spraw, naciski polityczne i medialne manipulacje. W tych fragmentach widać ambicję stworzenia thrillera systemowego — opowieści nie tylko o jednostkowym mordercy, ale o strukturach, które umożliwiają przemoc. Szkoda, że ten potencjał nie został w pełni rozwinięty; niektóre wątki urywają się zbyt szybko, jakby zabrakło miejsca na ich konsekwentne domknięcie. Psychologicznie powieść także jest nierówna. Motyw „skazy” jako traumy i dziedziczonej krzywdy jest interesujący, ale momentami zbyt dosłownie eksponowany. Autor wyraźnie prowadzi czytelnika ku interpretacji, zamiast pozwolić mu ją współtworzyć. Symbolika — ogień, krzyż, deszcz — bywa powtarzana do tego stopnia, że traci część swojej subtelności. Język jest sprawny, dynamiczny, szczególnie w scenach akcji. Opisy miejsc zbrodni są sugestywne i działają na wyobraźnię. Warszawa staje się tłem ciężkim, przytłaczającym, niemal organicznie powiązanym z fabułą. Jednak dialogi, zwłaszcza w konfrontacjach z przedstawicielami elit, bywają zbyt deklaratywne. Postaci czasem mówią bardziej w imieniu tezy niż w zgodzie ze swoją psychologią. Finał przynosi rozwiązanie zagadki, ale pozostawia lekki niedosyt. Intryga zostaje wyjaśniona, jednak emocjonalne konsekwencje — zarówno dla komisarza, jak i dla ofiar — nie są w pełni przepracowane. Brakuje mocniejszego wybrzmienia refleksji o tym, czym naprawdę jest tytułowa „skaza”: czy to piętno jednostki, czy raczej systemowa choroba całego środowiska. „Skaza” to thriller z wyraźnym potencjałem i ambicją. Najlepiej działa w warstwie klimatu i społecznego kontekstu. Słabiej — w precyzji konstrukcyjnej i konsekwencji psychologicznej. Mimo niedociągnięć to książka, która potrafi wciągnąć i zostawić czytelnika z niepokojem. A w literaturze gatunkowej to wartość, której nie sposób zignorować.
ewelina_read - awatar ewelina_read
ocenił na 6 19 dni temu
Miejsce w sercu Natalia A. Bieniek
Miejsce w sercu
Natalia A. Bieniek
„Miejsce w sercu” Natalii Bieniek to opowieść o żałobie, która nie kończy się wraz z pogrzebem. O miłości, którą idealizujemy po stracie. I o prawdzie, która potrafi zaboleć bardziej niż sama śmierć. Monika od dwóch lat żyje obok wspomnień. Obok nieruszonych rzeczy męża. Obok ciszy, w której łatwiej trwać niż cokolwiek zmieniać. I nagle okazuje się, że Adam miał tajemnice. Kobietę. Dziecko. Drugie życie, o którym ona nie miała pojęcia. Peonie zostawiane na grobie stają się początkiem prywatnego śledztwa, ale tak naprawdę są początkiem konfrontacji z czymś znacznie trudniejszym niż zazdrość. Ze zdradą, której nie można już wykrzyczeć w twarz. Najmocniej poruszył mnie właśnie ten wątek. Bo czy można wybaczyć komuś, kto już nie żyje? Czy warto rozdrapywać przeszłość, skoro nie ma już kogo zapytać o prawdę? A może bez tej prawdy nie da się naprawdę zamknąć żałoby? Monika drąży. Spotyka kochankę. Patrzy w oczy dziecku swojego męża. Mówi prawdę jego matce. I w tym wszystkim szuka nie tyle winnego, ile spokoju dla siebie. W tle są inne kobiety. Teresa, teściowa pełna żalu i pretensji, momentami męcząca i trudna. Ada, skupiona na własnym ślubie i swoim szczęściu. Marysia, zagubiona nastolatka po stracie mamy, krucha i zbuntowana jednocześnie. Cztery różne kobiety, cztery sposoby radzenia sobie z samotnością i potrzebą bycia zauważoną. Nie każda relacja jest tu ciepła. Nie każda daje ukojenie. I to akurat wybrzmiało dla mnie wiarygodnie. To obyczajówka czytana szybko, momentami przewidywalna, bez wielkich fabularnych zaskoczeń. Nie zostawiła mnie z fajerwerkami emocji, ale zostawiła z jednym spokojnym pytaniem. Czy prawda jest nam potrzebna do zamknięcia żałoby, nawet jeśli może zburzyć wspomnienie miłości? Ciepło gorzka historia o stracie, zdradzie i o tym, że czas sam w sobie nie leczy ran. Czasem trzeba jeszcze odwagi, by zajrzeć pod powierzchnię i pozwolić sobie w końcu odciąć przeszłość
WybornaCzytelniczka - awatar WybornaCzytelniczka
oceniła na 6 30 dni temu
Usypianka Karolina Głogowska
Usypianka
Karolina Głogowska
Czy mieliście tak, że druga część serii wciągnęła Was bardziej niż pierwsza? „Usypianka” autorstwa Karoliny Głogowskiej to kontynuacja „Szeptanki”, czyli książki, która była moją pierwszą współpracą recenzencką, więc mam do niej ogromny sentyment 💛 Tym bardziej z ciekawością sięgnęłam po drugi tom… no i przyznam szczerze, że bawiłam się tutaj przednio☺️ Wracamy do dobrze znanych bohaterek: Heli, Matyldy, Busi i Lólki- czterech pokoleń kobiet, które ponownie spotykamy w Kotewiu. Jest stary dom odziedziczony przez matkę, skrzypiące podłogi, wiekowe meble i… tajemnice, które zdają się wsiąkać w ściany. Czuć tu wyraźnie obecność przeszłości, takiej trochę niepokojącej, trochę mrocznej. Hela znów doświadcza swoich charakterystycznych „snów na jawie”, które stały się już znakiem rozpoznawczym tej serii. Ten motyw nadal mnie intryguje i dodaje historii takiej specyficznej, nieoczywistej aury. Ogromnym plusem jest dla mnie klimat: wieś, natura, lokalne wierzenia, zioła i folklor, które autorka wplata w fabułę. Do tego dochodzi przeplatanie teraźniejszości z historią przedwojenną i wojenną - a wiecie, że ja takie zabiegi uwielbiam 💚 Najbardziej zaciekawił mnie wątek matki Heli, która pod wpływem pobytu w tym domu zaczyna się zmieniać… i to właśnie ten element trzymał mnie najmocniej przy tej historii. To książka, której nie da się łatwo zaszufladkować- trochę obyczajowa, trochę z nutą grozy, momentami nawet z humorem. Akcja nie pędzi, ale wszystko jest budowane stopniowo, aż w końcu elementy układanki zaczynają wskakiwać na swoje miejsce. Po skończeniu miałam taką refleksję, że to historia, którą bardziej się czuje niż czyta. Spokojna, ale podszyta czymś niepokojącym, co zostaje z czytelnikiem na dłużej.
czytam_czy_tu - awatar czytam_czy_tu
ocenił na 7 9 dni temu
Adela Ewa Popławska
Adela
Ewa Popławska
„Adela” to kolejna powieść, w której Autorka zabiera nas w podróż w czasie. Już wiemy, że Ewa Popławska upodobała sobie Gdańsk, w którym mieszka i zgłębia jego historię. Tym razem trafiamy do czasów przed II wojną światową, gdy Gdańsk był wolnym miastem, w którym obok siebie we względnej zgodzie żyli Polacy, Niemcy i Żydzi, a wśród nich – tytułowa bohaterka. Rodzinie Adeli niegdyś dobrze się powodziło. Ojciec miał solidną pracę, która pozwalała na względnie dostatnie życie Adeli, jej matce i młodszej siostrze. Niestety, gdy mężczyzna umiera, sytuacja rodziny znacznie się pogarsza. Czasy są wymagające, zimy srogie, a o pracę – zwłaszcza gdy jest się młodą kobietą – jest bardzo trudno. W ten sposób Adela trafia na Adama Jabłońskiego, mężczyznę na pozór dystyngowanego, ale z szemraną przeszłością i żądnego zemsty na człowieku, który odebrał mu sens życia. To nie jest słodka i piękna miłość. Dla Adeli spotkania z Jabłońskim, za które mężczyzna dobrze płaci, to sposób na przetrwanie, przynajmniej do czasu. Ewa Popławska przyzwyczaiła nas do tego, że nie pisze ckliwych historii miłosnych osadzonych w brutalnych czasach, lecz pokazuje te czasy z pełną bezwzględnością – także w kontekście relacji międzyludzkich. Dowodzi, że dobro nie zawsze zwycięża, a miłość ma trudne i niejednoznaczne oblicze. „Adela” oprócz nieszablonowej historii to także kolejna lekcja historii. Przemierzając wraz z główną bohaterką ulice Wolnego Miasta Gdańska, naprawdę mamy poczucie, że tam jesteśmy. Widzimy dawne budynki, czujemy zapach ciasnych uliczek i mróz szczypiący w policzki. To powieść dla osób ceniących rzetelnie ukazane realia miejsca i czasu akcji, które są niemniej ważne niż sama fabuła. Ewie łączenie tych dwóch elementów wychodzi świetnie.
Ann83 - awatar Ann83
ocenił na 8 13 dni temu
PLAN Błogosławiony Dariusz Gieroń
PLAN Błogosławiony
Dariusz Gieroń
Już sam tytuł i opis zapowiadają historię inną niż wszystkie – i rzeczywiście, „Plan Błogosławiony” to debiut, który potrafi zaskoczyć. Dariusz Gieroń serwuje czytelnikom mieszankę kryminału, sensacji, thrillera psychologicznego i czarnego humoru, tworząc opowieść, która wciąga od pierwszych stron i nie pozwala nam się oderwać. Fabuła książki koncentruje się wokół księdza Janusza – człowieka o dobrym sercu, który pragnie stworzyć ośrodek dla potrzebującej młodzieży. Kiedy legalne metody zdobycia funduszy zawodzą, w jego głowie rodzi się ryzykowny i moralnie wątpliwy plan: porwanie dla okupu. Sytuacja jednak szybko wymyka się spod kontroli, zwłaszcza gdy do gry wkracza Kosin – były kontrterrorysta o bezkompromisowym podejściu do sprawiedliwości. Od tego momentu zaczyna się niebezpieczna gra, w której granica między dobrem a złem staje się coraz bardziej rozmyta. Jednym z największych atutów powieści są bohaterowie. Nie ma tu postaci jednoznacznych – każdy zmaga się z własnymi słabościami i dylematami. Ksiądz Janusz nie jest pomnikową figurą, lecz człowiekiem rozdartych wartości, a jego decyzje budzą jednocześnie zrozumienie i niepokój. Z kolei Kosin to postać wyrazista, brutalna, ale fascynująca co czyni go idealnym przeciwnikiem dla głównego bohatera. Książka wyróżnia się dynamiczną akcją i lekkim, obrazowym stylem. Narracja jest płynna, dialogi naturalne, a czarny humor pojawia się w najmniej spodziewanych momentach, skutecznie równoważąc napięcie. To sprawia, że powieść czyta się szybko i z dużym zaangażowaniem. Nie jest to jednak książka bez wad. Niektóre wątki poboczne – szczególnie te zahaczające o motywy fantastyczne czy słowiańskie – sprawiają wrażenie niedokończonych i nie do końca wpisują się w główny nurt fabuły. Momentami można też odczuć brak spójności lub niedosyt w rozwinięciu niektórych elementów. Mimo tych drobnych niedociągnięć „Plan Błogosławiony” pozostaje bardzo udanym debiutem. To historia, która nie tylko dostarcza rozrywki, ale też skłania do refleksji nad moralnością i pytaniem: czy cal uświęca środki To książka dla tych, którzy lubią nieoczywiste thrillery, wyrazistych bohaterów i historie, które zostają w głowie na długo.
Kasia Ziółkowska - awatar Kasia Ziółkowska
oceniła na 7 22 dni temu
Merry Murdle. 25 zabójczo świątecznych zagadek logicznych G.T. Karber
Merry Murdle. 25 zabójczo świątecznych zagadek logicznych
G.T. Karber
„Merry Murdle” to jedna z tych książek, które trudno porównać z czymkolwiek innym na mojej półce. Niby świąteczna, niby kryminalna, ale tak naprawdę to bardziej wyzwanie niż klasyczna opowieść. Zamiast typowej fabuły dostajemy zestaw 25 logicznych zagadek połączonych historią o nagłym zniknięciu Świętego Mikołaja. Detektyw Logico prowadzi śledztwo, a my — chcąc czy nie — stajemy się jego pomocnikami. To książka, przy której nie da się usiąść „na chwilę”. Każda łamigłówka działa jak otwarcie kolejnego okienka w kalendarzu adwentowym: niby to tylko jedna strona, a jednak wciąga tak, że zanim się zorientujesz… jesteś dwie zagadki dalej. Podoba mi się, że autor traktuje czytelnika poważnie — nie ma tu rozwiązań podanych na tacy, nie ma uproszczeń „pod święta”. Zamiast tego jest czysta przyjemność dedukcji: tropy, poszlaki, ukryte wskazówki, a czasem bardzo sprytne pułapki. To taki świąteczny escape room, tylko w formie książki. Nie wszystkim spodoba się ta forma. Jeśli ktoś szuka klasycznej powieści z emocjami, relacjami i dużą dawką akcji — tutaj tego nie znajdzie. Ale jeśli lubisz poczuć satysfakcję z własnych małych odkryć, lubisz kombinować i masz w sobie choć odrobinę detektywistycznej żyłki, Merry Murdle sprawi Ci dużo frajdy. Dla mnie to idealna grudniowa rozrywka: wprowadza w klimat świąt, ale nie w ten przesłodzony sposób. Jest zabawnie, trochę mrocznie, bardzo logicznie — i wystarczająco wciągająco, by codziennie wrócić po kolejną zagadkę.
beatadg8 - awatar beatadg8
ocenił na 6 2 miesiące temu
Poza podejrzeniem Daniel Silva
Poza podejrzeniem
Daniel Silva
Powieść szpiegowska z mocnym wątkiem kryminalnym - tak czy nie? Lubicie wątek poszukiwania skarbów i vibe "Kodu Leonarda da Vinci"? Dziś mam dla Was post o książce, w której sztuka gra pierwsze skrzypce. Śmierć młodej kobiety jest punktem wyjścia dla wydarzeń, które rzucą cień na Watykanskie zbiory muzealne. O pomoc w ustaleniu tożsamości ofiary poproszony zostaje znany konserwator sztuki Gabriel Allon, jego zadaniem jest sporządzenie portretu sądowego kobiety. Gdy rysunek powoli nabiera kształtu, Gabriel uświadamia sobie, że spotkał tą kobietę w kawiarni Campo dei Frari. Penelope Radcliff była utalentowaną konserwatorką sztuki, jej śmierć staje się podejrzana biorąc pod uwagę fakt, że obraz który ostatnio był przedmiotej jej pracy - zniknął! Co odkryła Penelope? Pełna zwrotów akcja, dynamiczna podróż w głąb świata miłośników sztuki, odkrywców, kolekcjonerów i handlarzy precjozami. "Poza podejrzeniem" to rasowy kryminał, w którym zdzieranie są maski moralności, a chciwość pisze scenariusz, w którym ten kto wie za dużo, musi zamilknąć na zawsze. Jeśli lubicie klimaty poszukiwaczy skarbów, odkrywania tajemnic zaginionych obrazów, handlarzy sztuką i akcję, w której każdy niuans ma znaczenie, to ta książka Was nie zawiedzie! Miłego dnia! 🌱 Współpraca recenzencka @harpercollinspolska #powieśćsensacyjna #dziełasztuki #leonardodavinci #danielsilva #pozapodejrzeniem
Ksiazkiuwielbiam - awatar Ksiazkiuwielbiam
ocenił na 7 19 dni temu
Ocalona Sylwia Winnik
Ocalona
Sylwia Winnik
"Dopiero dziś znów zrozumiała, że jeśli człowiek nie odetnie się od tego, co było i na co nie ma wpływu, nie może pójść dalej." „Ocalona” to kolejna niezwykła podróż literacka, którą zaserwowała nam Sylwia Winnik, a ja nie mogłam przejść obok tej pozycji obojętnie. Moja przygoda z twórczością tej autorki rozpoczęła się od głośnej publikacji „Dziewczęta z Auschwitz” i muszę przyznać, że była to jedna z pierwszych powieści, jakie w ogóle przyszło mi recenzować w mojej wieloletniej przygodzie z książkami. Od tamtego momentu każdą kolejną premierę spod pióra pani Sylwii darzę niezwykłym, głębokim sentymentem, mimo że poruszają one z reguły tematykę niezwykle trudną, bolesną i wymagającą od czytelnika ogromnego ładunku emocjonalnego. W przypadku najnowszej powieści nie było inaczej, choć autorka zdecydowała się tutaj na nieco inną konstrukcję, prowadząc opowieść dwutorowo. Z jednej strony towarzyszymy małej Letycji, którą poznajemy jeszcze w beztroskich czasach przedwojennych, siedzącą z ojcem w legendarnej pijalni czekolady Wedla, by za chwilę wraz z nią przejść przez piekło obozu zagłady. Z drugiej strony poznajemy Gretę, współczesną młodą kobietę, która zmaga się z własnymi demonami, żałobą po matce i skomplikowaną relacją z ojcem, a której losy w niesamowity sposób splatają się z historią Letycji właśnie za sprawą tego samego, magicznego miejsca w Warszawie. To właśnie ten przypadkowy splot okoliczności sprawia, że między dwiema kobietami z różnych pokoleń rodzi się więź tak silna, że pozwala starszej bohaterce po raz pierwszy wyjawić prawdę o swoim życiu. Letycja otwiera przed Gretą, a tym samym przed nami, szuflady pełne bolesnych wspomnień z Auschwitz, ale też z okresu powojennej odbudowy stolicy, która podnosiła się z gruzów niczym feniks z popiołów. W tych opowieściach najmocniej wybrzmiewa jednak wątek miłości – uczucia, które narodziło się w miejscu, gdzie śmierć była codziennością, i które przez całe dekady pozostawało jedynie niemożliwym do spełnienia marzeniem ukrytym głęboko w sercu. Czytając tę książkę, nieustannie miałam wrażenie, że każda strona przesiąknięta jest mądrością i niezwykłą wrażliwością, co zmusiło mnie do robienia licznych notatek i zapisywania masy sentencji, które zostaną ze mną na bardzo długo. Sylwia Winnik ma niezwykły dar dobierania słów w taki sposób, że trafiają one prosto w najczulsze struny ludzkiej duszy, budząc empatię i zrozumienie dla losów bohaterek. Muszę szczerze wyznać, że podczas lektury wylałam masę łez, bo nie sposób pozostać obojętnym na tak sugestywne opisy tęsknoty, nadziei i czekania, które wydawało się nie mieć końca. Powieść ta jest przede wszystkim poruszającym świadectwem kobiecej siły, która potrafi odmienić życie nawet w najbardziej beznadziejnych okolicznościach. Autorka w mistrzowski sposób ukazała dynamikę relacji między Gretą a Letycją, pokazując, jak wzajemne wsparcie i rodząca się przyjaźń mogą stać się lekiem na traumy z przeszłości i współczesne zagubienie. To historia o ludzkich słabościach, ale i o niesamowitym hartu ducha, który pozwala przetrwać najciemniejsze noce w oczekiwaniu na świt, który w końcu musi nadejść. Wątek powojennej Warszawy został nakreślony z ogromną dbałością o szczegóły, co dla mnie, jako czytelnika ceniącego rzetelność historyczną, było dodatkowym atutem tej lektury. Obrazy miasta, które mimo ran próbuje wrócić do życia, stanowią idealne tło dla wewnętrznej przemiany bohaterek, które również muszą zbudować swój świat na nowo, wyciągając wnioski z tego, co bezpowrotnie utracone. To przypomnienie, że to, o czym warto pamiętać, to nie tylko ból, ale przede wszystkim chwile bliskości i drobne gesty, które nadają sens naszemu istnieniu. Refleksja nad losem Letycji każe nam się zastanowić nad tym, jak wiele historii drzemie w napotkanych przez nas ludziach i jak rzadko mamy odwagę lub czas, by ich wysłuchać. Greta staje się w tej opowieści naszym głosem – głosem pokolenia, które potrzebuje korzeni i prawdy, by móc ruszyć dalej ze swoim życiem. Dzięki ich spotkaniu dostajemy lekcję o tym, że czasami jeden stolik w kawiarni i filiżanka czekolady mogą stać się początkiem uzdrowienia duszy i pogodzenia się z nieuchronnym przemijaniem. Z całego serca polecam tę lekturę każdemu, kto szuka w literaturze czegoś więcej niż tylko rozrywki, kto nie boi się trudnych pytań i głębokich wzruszeń. Choć tematyka jest ciężka, to jednak nadzieja, która przebija przez karty książki, sprawia, że po jej zakończeniu czujemy pewnego rodzaju ukojenie. Sylwia Winnik po raz kolejny udowodniła, że potrafi pisać o sprawach ostatecznych z ogromną klasą i szacunkiem do swoich bohaterów, tworząc dzieło, które na długo zapada w pamięć i serce.
ksiazkowyzaulek - awatar ksiazkowyzaulek
ocenił na 9 1 miesiąc temu
Drżenie serc Angelika Ślusarczyk
Drżenie serc
Angelika Ślusarczyk
Książka "Drżenie serc" była moim pierwszym spotkaniem z twórczością autorki. Stylistyka i język jakim posługuje się pisarka jest bardzo lekki, prosty i przyjemny w odbiorze co sprawia, że książkę czyta się w ekspresowym tempie. Mi zapoznanie się z losami Lilki zajęło jedno popołudnie. W książce znajdziemy rozdziały oznaczone jako: teraz i kiedyś, co pozwala na lepszy wygląd w życie głównej bohaterki. Fabuła została w interesujący, życiowy sposób nakreślona i dobrze poprowadzona. Natomiast bohaterowie zostali w wielowymiarowy oraz autentyczny sposób wykreowani. To postaci, które mają swoje demony, a także wady i zalety, borykają się z różnymi mniejszymi bądź większymi problemami, zdarza się im popełniać błędy dlatego tak łatwo się z nimi utożsamić w niektórych przypadkach podzielając podobne troski i dylematy moralne. Jestem pewna, że z powodzeniem moglibyśmy spotkać ich w rzeczywistosci. Historia została przedstawiona z perspektywy Lilki, co pozwoliło mi lepiej ją poznać, dowiedzieć się co czuje, myśli, z czym zmaga się każdego dnia, a tym samym mogłam lepiej zrozumieć jej postępowanie oraz decyzję. Kobieta od samego początku zaskarbiła sobie moją sympatię, dlatego z ciężkim sercem czytałam te fragmenty kiedy doświadczała strasznych rzeczy ze strony osoby, która obiecała jej szacunek, bezpieczeństwo i miłość. Bardzo jej współczułam i kibicowałam jednocześnie, bo naprawdę zasługiwała na szczęście. Wielokrotnie miałam ochotę wejść do tej książki żeby ją przytulić, wesprzeć i zapewnić, że jeszcze będzie dobrze.. Istotną rolę w tej historii oczywiście odrywają pozostałe postaci, które wprowadzają sporo zamieszania do życia Lilki dostarczając zarówno jej samej jak i Czytelnikowi wielu skrajnych emocji i wrażeń. Mowa o jej mężu - Kubie, przyjaciółce czy Michale i Krystianie, których również spotkała na swojej drodze. To co jest istotne w tej historii to wątek przyjaźni, Lilka w każdym momencie mogła liczyć na swoją przyjaciółkę Magdę, a później także na Michała.. Autorka w świetny sposób kreśli portrety psychologiczne wszystkich postaci, do tego nie boi się poruszać trudnych, życiowych tematów, które mogą spotkać każdego z nas czy naszych bliskich. Mowa manipulacjach, tłamszeniu drugiego człowieka, znęcaniu fizycznym i psychicznym czy zawiedzionym zaufaniu. Kiedy już myślałam, że nic więcej nie jest w stanie mnie zaskoczyć w tej historii, że nic nie jest w stanie zaburzyć szczęścia bohaterów Angelika postanowiła mocno namieszać w ich życiu, doświadczyć na każdym możliwym poziomie. Przyznaję, że takiego obrotu sprawy to ja się kompletnie nie spodziewałam.. a w szczególności takiego zakończenia! Autorka na przykładzie swoich bohaterów pokazuje, że wszystko dzieje się po coś, nic nie jest dziełem przypadku, a ludzie pojawiający się na naszej drodze znajdują się na niej nie bez przyczyny. W końcu każde spotkanie ma znaczenie, wnosi coś cennego i ważnego do naszej mozaiki życiowej. Pisarka ukazuje jak trudno jest odbudować swoje życie po traumatycznych przeżyciach, jak trudno jest ponownie zaufać, ponownie otworzyć swoje serce, ale również wybaczyć. Ta książka ma również ważny przekaz: pamiętajcie, że nigdy nie jest za późno żeby poprosić o pomoc. "Drżenie serc" to emocjonująca, poruszająca i bolesna historia, która pokazuje jak nieprzewidywalne i przewrotne jest życie. Miło spędziłam czas z tą książką i chętnie w przyszłości sięgnę po kolejną historię spod pióra autorki. Polecam!
kochamksiazki1991 - awatar kochamksiazki1991
ocenił na 8 10 dni temu
Kapsuła Wojciech Wójcik
Kapsuła
Wojciech Wójcik
Z pewnością każdy z nas ma swoich ulubionych autorów, po ich książki sięgamy bez większego zastanowienia. Ja też mam kilku. Wśród nich jest Wojciech Wójcik. Dlatego też nie mogłam się doczekać momentu, aż jego "Kapsuła" trafi w moje ręce. Jego książki są charakterystyczne już z samej objętości, chociaż okładki przyciągają również do siebie. Zagadkowy tytuł skojarzył mi się od razu z wydarzeniami z przeszłości. Przeszłość zawsze ma wpływ na teraźniejszość i chociaż czasami wiele tajemnic jest ukrywanych głęboko, to jednak najczęściej wychodzą na jaw w najmniej sprzyjających i nieoczekiwanych okolicznościach. Legionowo to dla mnie również powrót do przeszłości, mam wiele wspomnień ze szkolnych lat. A właśnie w szkole w Legionowie autor umiejscowił fabułę tej powieści. Wszyscy bohaterzy książki realistyczni, tylko jak dla mnie, Justyna - bibliotekarka jest osobą dość specyficzną, nie dało mi się jej polubić. Justyna zajmuje się organizacją obchodów czterdziestej rocznicy szkoły. Tak naprawdę, to została do tego zmuszona. "Ta kapsuła czasu była felerna. Czułam to od samego początku, ale swoje podenerwowanie kładłam na karb stresu. Nie lubię publicznych wystąpień, jednak w tym wypadku niewiele mogłam zrobić. Polecenie dyrektora to rzecz święta. Także dla nauczyciela takiego jak ja, czyli szkolnej bibliotekarki." Może niektórym wydaje się, że taka organizacja rocznicowych uroczystości to nic trudnego, ale gdy robi się to jeszcze pod przymusem, nic nie przychodzi łatwo. Przypadkiem bibliotekarka dowiedziała się o szkolnej kapsule czasu, która została zakopana kilkadziesiąt lat temu. To może być gwóźdź całej imprezy. Zamknięte wspomnienia w kapsule czasu to jak przesłanie z przeszłości... To musiało chwycić? Przynajmniej w teorii. Tym bardziej, że wszyscy lubimy lubimy wracać do wspomnień, a nawet wzruszamy się i ronimy przy nich przysłowiową łezkę. A takie wydarzenia sprzed lat, pokryte kurzem i zapomniane mogą być miłym akcentem na takiej imprezie. Jeden z nauczycieli, który pomaga Justynie w prezentacji ocalałych pamiątek, organizuje projektor, na którym będą wyświetlane stare zdjęcia. Wszystko początkowo idzie bardzo dobrze, ale nieoczekiwanie na jednym ze slajdów jest... naga dziewczyna a właściwie kobieta. Uroczystość zostaje przerwana a Justyna wezwana na dywanik... "Nie wiedziałam jeszcze, że dywanik u szefa to pikuś. Prawdziwe problemy, to najpoważniejsze z poważnych, miały dopiero nadejść. Czaiły się tuż za rogiem." Tylko to nie ona przygotowywała zdjęcia do pokazu. Kto więc to zrobił? Kto podmienił zdjęcia? Justyna podejrzewa uczniów, którzy mieli pomagać w tej prezentacji. Zaczyna prowadzić małe dochodzenie. Gdy w pożarze na terenie szkoły ginie nauczyciel pomagający jej w organizacji imprezy a uczennica przygotowująca slajdy do wyświetlenia zniknęła i nie ma o niej żadnej informacji, wszystko powoli zaczyna wymykać się prostym wytłumaczeniom. Kto i dlaczego zepsuł szkolną uroczystość? Kim była naga kobieta ze zdjęcia? Dlaczego zginął nauczyciel zajmujący się przygotowaniami do tej uroczystości? Gdzie zniknęła sumienna uczennica? Jakie tajemnice ukrywają się w przeszłości? Opowieść wciągnęła mnie tak bardzo, że mimo sporej objętości, książkę przeczytałam w dwa wieczory. Zagadka ciekawa, sporo wątków przeplatających się wzajemnie oraz szkolna atmosfera sprzyjała lekkiej i szybkiej lekturze. Polecam.
Myszka - awatar Myszka
oceniła na 8 3 dni temu

Cytaty z książki Mroczne tajemnice Wrocławia. Zbrodnie, które wstrząsnęły miastem

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Mroczne tajemnice Wrocławia. Zbrodnie, które wstrząsnęły miastem