Liga Niezwykłych Dżentelmenów: Czarne akta

Okładka książki Liga Niezwykłych Dżentelmenów: Czarne akta
Alan MooreKevin O'Neill Wydawnictwo: Egmont Polska Cykl: Liga Niezwykłych Dżentelmenów (tom 3) Seria: Mistrzowie Komiksu komiksy
192 str. 3 godz. 12 min.
Kategoria:
komiksy
Format:
papier
Cykl:
Liga Niezwykłych Dżentelmenów (tom 3)
Seria:
Mistrzowie Komiksu
Tytuł oryginału:
The League of Extraordinary Gentlemen: Black Dossier
Data wydania:
2013-10-07
Data 1. wyd. pol.:
2013-10-07
Data 1. wydania:
2008-11-04
Liczba stron:
192
Czas czytania
3 godz. 12 min.
Język:
polski
ISBN:
9788323761662
Tłumacz:
Paulina Braiter
Średnia ocen

                6,6 6,6 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Liga Niezwykłych Dżentelmenów: Czarne akta w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Liga Niezwykłych Dżentelmenów: Czarne akta

Średnia ocen
6,6 / 10
74 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
2694
2516

Na półkach:

PopKulturowy Kociołek:

Alan Moore od samego początku tworzenia przygód niezwykłych bohaterów lubił bawić się formą i często w ten sposób zaskakiwać czytelnika. W recenzowanym albumie postanowił on w pełni wykorzystać swój twórczy umysł, aby dostarczyć odbiorcy coś więcej niż tylko zwykły komiks. Czarne Akta są bowiem mieszanką widowiskowości, niesamowitości, emocjonalności, pomysłowości i wylewającego się z każdej strony humorystycznego kulturowego absurdu.

Album jest połączeniem tradycyjnego komiksu i niezwykłego, ale również nader ciekawego książkowego eposu. Trzonem komiksowej części historii są tytułowe Czarne Akta. Zbiór tajnych materiałów dotyczących Ligi i jej członków (która została już rozwiązana – akcja rozgrywa się w 1958 roku). Dokumenty te stanowią łakomy kąsek dla wszystkich agencji wywiadowczych. Jednocześnie są ogromnym zagrożeniem dla byłych bohaterów ratujących Anglię. Nic więc dziwnego, że dwójka z nich (Mina Murray i Allan Quatermain) postanawia zrobić wszystko, aby przejąć tę książkę. Jeśli ktoś czytał poprzednie tomy serii, z pewnością może być mocno zaskoczony odmłodzonym wyglądem tych postaci. Zapewniam jednak, że zostało to wyjaśnione w fabule (czy dobrze to już inna sprawa), niekoniecznie jednak na samym początku dzieła.

Wątek ten przerywany jest prezentacją (najczęściej w formie pisanej – ale nie tylko) zawartości wspomnianych akt. Dzięki czemu czytelnik ma okazję zapoznać się z historią samej Ligi i różnymi losami jej członków.

Taka forma dzieła ma swoje plusy i niestety również pewne minusy. Na pewno pozwala to odbiorcy na jeszcze intensywniejsze wsiąknięcie w niezwykły świat wykreowany przez autora. Przerywana akcja sprawia jednak, że historia jest mniej intensywna/widowiskowa niż poprzednich albumach. Nie umniejsza jednak to jej niesamowitości i umiejętności zapewnienia odbiorcy naprawdę dobrej dawki przemyślanej rozrywki.

Na pewno nie zmienia się za to nic w kwestii implementacji przez Moore’a w tytule całej masy kulturowo-polityczno-historycznych nawiązań. Robi on to oczywiście w formie pastiszu (niejednokrotnie dość absurdalnego), ale na pewno nie można mu odmówić tego, że potrafi on rozbawić czytelnika, a podawane treści są idealnie ze sobą spasowane.

https://popkulturowykociolek.pl/recenzja-komiksu-liga-niezwyklych-dzentelmenow-czarne-akta/

PopKulturowy Kociołek:

Alan Moore od samego początku tworzenia przygód niezwykłych bohaterów lubił bawić się formą i często w ten sposób zaskakiwać czytelnika. W recenzowanym albumie postanowił on w pełni wykorzystać swój twórczy umysł, aby dostarczyć odbiorcy coś więcej niż tylko zwykły komiks. Czarne Akta są bowiem mieszanką widowiskowości, niesamowitości,...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

169 użytkowników ma tytuł Liga Niezwykłych Dżentelmenów: Czarne akta na półkach głównych
  • 98
  • 71
86 użytkowników ma tytuł Liga Niezwykłych Dżentelmenów: Czarne akta na półkach dodatkowych
  • 41
  • 22
  • 9
  • 4
  • 3
  • 3
  • 2
  • 2

Inne książki autora

Okładka książki Prosto z piekła Eddie Campbell, Alan Moore
Ocena 8,5
Prosto z piekła Eddie Campbell, Alan Moore
Okładka książki Batman. Zabójczy żart. Człowiek, który się śmieje Brian Bolland, Ed Brubaker, Dough Mahnke, Alan Moore
Ocena 8,1
Batman. Zabójczy żart. Człowiek, który się śmieje Brian Bolland, Ed Brubaker, Dough Mahnke, Alan Moore
Okładka książki Batman - The Killing Joke and Other Stories Mike Barr, Alan Moore, Jim Starlin
Ocena 7,3
Batman - The Killing Joke and Other Stories Mike Barr, Alan Moore, Jim Starlin
Okładka książki Violator: The 1994 Collection Greg Capullo, Alan Moore, Bart Whitman Sears
Ocena 7,0
Violator: The 1994 Collection Greg Capullo, Alan Moore, Bart Whitman Sears
Okładka książki Vigilante: Samozwańczy Stróż Prawa Jim Baikie, Alan Moore, Don Newton, Chuck Patton, George Pérez, Keith Pollard, Marv Wolfman
Ocena 6,1
Vigilante: Samozwańczy Stróż Prawa Jim Baikie, Alan Moore, Don Newton, Chuck Patton, George Pérez, Keith Pollard, Marv Wolfman
Alan Moore
Alan Moore
Brytyjski scenarzysta komiksowy, pisarz, muzyk, rysownik, czarodziej i okultysta, znany przede wszystkim ze swoich komiksów, w tym "Strażników", "W jak Wendetta", "Ballada o Halo Jones", "Saga o potworze z bagien", "Batman: Zabójczy Żart" i "Prosto z piekła". Moore rozpoczął swoją karierę w brytyjskich undergroundowych fanzinach i na scenie alternatywnej w drugiej połowie lat siedemdziesiątych. Pisał m. in. dla "Doctor Who Magazine", a później dla "2000 AD" i "Warrior", gdzie odniósł sukcesy z seriami "Ballada o Halo Jones" i "Miracleman". Następnie rozpoczął pracę dla DC Comics, jako "pierwszy scenarzysta żyjący w Wielkiej Brytanii, który pracował nad dużymi projektami w Stanach". Pisał dla dużych postaci jak Batman i Superman, znacząco rozwinął Potwora z bagien i pisywał zupełnie oryginalne prace, jak "Strażnicy". Przez lata osiemdziesiąte Moore pomógł komiksowi zyskać większy szacunek i zmazać stygmat pustej rozrywki dla dzieci. Jego sukces utorował drogę dla wielu innych brytyjskich twórców jak Grant Morrison i Neil Gaiman, przyczynił się także do stworzenia znanego imprintu Vertigo. W późnych latach osiemdziesiątych i na początku nowej dekady Moore porzucił mainstream na rzecz niezależnej pracy nad eksperymentalnymi projektami jak opowiadający alternatywną historię Kuby Rozpruwacza "Prosto z piekła", a także swoją pierwszą powieść "Voice of the Fire". Pod koniec lat dziewięćdziesiątych powrócił do głównego nurtu, aby pisać dla Image Comics, gdzie znacząco rozwinął serię "Supreme", a później stworzył imprint "America's Best Comics" przez który wydał dzieła takie jak "Liga niezwykłych dżentelmenów" czy okultystyczna "Prometea". W 2016 roku wydał "Jerusalem", mająca 1266 stron eksperymentalną powieść o dziejach swojego rodzinnego miasta Northampton. Jest to jedna z najdłuższych książek, jakie napisano, a jej napisanie zajęło dekadę. Moore wielokrotnie wykorzystywał w swoich pracach motywy związane z jego innymi zainteresowaniami, przede wszystkim okultyzmu, magii i anarchizmu. Wiele z jego wczesnych prac rozpoczyna się zniszczeniem dawnego status quo, ujawnieniem bohaterowi, że jego dawne życie jest kłamstwem. Często wykorzystuje zasady teatru epickiego Bertolda Brechta (a także często nawiązuje do jego twórczości), a wiele z jego dzieł, szczególnie tych superbohaterskich, to metanarracje. Pomimo wielu obiekcji komiksy Moore stały się podstawą kilku ekranizacji, w tym Z piekła rodem" (2001), Liga niezwykłych dżentelmenów" (2003), "W jak Wendetta" (2005), "Watchmen. Strażnicy" (2009) oraz serial "Watchmen" (2019). Moore zawsze każe usuwać swoje nazwisko z napisów końcowych, odmawia współpracy i twierdzi, że nigdy nie ogląda filmów na podstawie swoich dzieł.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Prosto z piekła Alan Moore
Prosto z piekła
Alan Moore Eddie Campbell
Egzemplarz komiksu do recenzji otrzymałem od Timof comics w ramach współpracy barterowej. "Prosto z piekła" to dzieło wybitne. Alan Moore stworzył genialny scenariusz w oparciu o mnóstwo materiałów dotyczących Kuby Rozpruwacza. Jego historia wydaje się przez to równie prawdopodobna, co każda inna z lepiej uzasadnionych teorii. Mistrzowska jest także kreska Eddiego Campbella, która nie tylko oddaje ówczesne realia, ale i w sposób znakomity podkreśla nastrój opowieści. Równie genialny jest sam przekład – zachowanie żywego języka sprawiło, iż komiks jest jeszcze bliższy rzeczywistości. Osoby z niższych warstw społecznych więc „mówiom, robionc błendy”, podczas gdy usytuowani na wyższym szczeblu drabiny społecznej obywatele Londynu wysławiają się zgodnie z obowiązującymi zasadami leksykalnymi. Zastanawiacie się pewnie teraz, co z samym Kubą Rozpruwaczem? Oczywiście, nie zdradzę Wam, kto w "Prosto z piekła" został osadzony w jego roli. Co jednak mogę Wam zdradzić, to to, że postać ta została przez Moore’a bardzo dobrze sportretowana. Jej psychika, zachowania oraz motywy są wiarygodne – na tyle, na ile „wiarygodna” może być logika kierująca seryjnym mordercą. Równie dobrze zostały zaprezentowane wszelkie inne osoby dramatu. Każda z postaci, która choćby na chwilę pojawia się w kadrze, została odpowiednio nakreślona. Zarówno pod względem psychologicznym, jak i wizualnym. Na osobne omówienie zasługuje również naturalizm w wykonaniu Campbella. Jako że ofiarami Rozpruwacza w głównej mierze były panie lekkich obyczajów, w komiksie znajduje się kilka scen, których nie powstydziłby się Milo Manara: jest więc i negliż, jak i ujęcia cielesnych zbliżeń. Poza tym, oczywiście, przedstawione są także same zbrodnie. Bez żadnych upiększeń. "Prosto z piekła" jest pod tym względem niezwykle brutalnym komiksem. To nie jest zwykła historia o Kubie Rozpruwaczu. To komiksowe arcydzieło. Ale tylko dla osób dorosłych i o mocnych nerwach. Żeby nie było – ostrzegałem. Dłuższa recenzja na moim blogu - link: https://karols.pl/prosto-z-piekla-edycja-kolorowa/
Karol Skrzypek - awatar Karol Skrzypek
ocenił na 10 1 miesiąc temu
Fins de Siècle: Falangi Czarnego Porządku, Polowanie Enki Bilal
Fins de Siècle: Falangi Czarnego Porządku, Polowanie
Enki Bilal Pierre Christin
I see who you are, you are my enemy. My enemy, you are my enemy. Czytając ten komiks własnie słowa tej piosenki brzęczały mi ciągle w głowie. Klimatycznej, wpadającej w ucho i bardzo mrocznej. Bo własnie o tym traktują zawarte w tym albumie historie. Dwie, wydawać by się mogło, odrębne opowieści, mówiące o innych czasach, innych ludziach oraz innych wydarzeniach. A jednak mające ze sobą wiele wspólnego. Zarówno na tle politycznym, historycznym oraz fabularnym. Pierwsza opowieść nosząca tytuł "Falangi Czarnego Porządku", ciągle przywodziła mi na myśl film "Monachium". Tylko w nieco innym wydaniu, bo zamiast młodej grupy żółtodziobów, dostaliśmy ekipę sędziwych weteranów. Naprawdę sędziwych i pragnących rozprawić się po raz ostatni z demonami swej przeszłości. Ma to jednak swoje konsekwencje, bowiem młodość wybacza znacznie więcej błędów. Przeprawa przez ośnieżone góry nie jest raczej dobrym pomysłem, jeśli grupa składa się głównie z emerytów. Nawet zaprawionych w walce partyzanckiej i sztuce przetrwania. Historia w brutalny, a przy tym wręcz z stoicki, sposób obrazuje czym kończy się brawura. Z jednej strony chęć odwetu na ludziach, którzy w oczach społeczeństwa uchodzą za morderców bez kręgosłupa moralnego. Z drugiej mamy natomiast podobną bandę, tyle, że ona ułożyła sobie życie. Usprawiedliwiają swe czyny i popełnione zbrodnie walką o pokój czy wyższe ideały. Jednak czy różnią się czymś od swych prześladowców. Nie wysadzają budynków oraz restauracji pełnych ludzi, ale jednocześnie nie boją się przemocy i zabijania. Druga opowieść, zatytułowana "Polowanie", przenosi nas do Polski w czasach głębokiego PRL-u. Poznajemy ważną osobistość KGB oraz jego tłumacza, który wprowadza w swój fach młodego absolwenta jednej z moskiewskich uczelni. Całość ma spokojny, miejscami wręcz monotonny, styl, jednak jest to działanie zamierzone. Poznajemy różne oblicza podejścia do historii, jej przekazywania masom i tworzenia przyszłości. Tutaj młode ideały rozbijają się niczym fale o skały, będące ludźmi doskonale znającymi prawdę. Zarówno tą przemilczaną, jak i powszechnie uważaną przez reżim za jedyną słuszną wersję. Wszystko natomiast w scenerii ośnieżonego lasu i polowania na dziką zwierzynę. "Fins de Siecle" to komiks dający do myślenia. Nie chodzi tutaj o sens życia, tylko podejmowanych przez nas działań i związanych z nimi konsekwencji. Czy śmierć jednej osoby można usprawiedliwić ocaleniem setek innych? Czy zatajanie prawdy przed społeczeństwem naprawdę go chroni? Niby zadawano je już tysiące razy, a jednak odpowiedź na nie nadal umyka wielu osobom. Szczególnie młodym i podatnym na manipulację starych, którzy siłą rzeczy zdobyli doświadczenie. Często w bardzo bolesny sposób. RECENZJA OPUBLIKOWANA RÓWNIEŻ NA BLOGU W PAJĘCZEJ SIECI
WPajęczejSieci - awatar WPajęczejSieci
ocenił na 8 4 lata temu
Batman. Zabójczy żart. Człowiek, który się śmieje Alan Moore
Batman. Zabójczy żart. Człowiek, który się śmieje
Alan Moore Dough Mahnke Brian Bolland Ed Brubaker
[Recenzja dotyczy wydania z roku 2012, która należy do serii "Mistrzowie Komiksu"] Oto dzieło, które znajduje się w mojej ścisłej czołówce jeżeli chodzi o ranking najlepszych komiksów o Batmanie. Alan Moore uznawany jest (według mnie jak najbardziej słusznie) za jednego z najwybitniejszych scenarzystów opowieści obrazkowych i swój kunszt pisarski potwierdza w "Zabójczym Żarcie". Do tej opowieści wracam raz na kilka lat i nawet parokrotne przeczytanie nie ujmuje niczego z jej jakości. Moore napisał kompleksowe dzieło, które teraz doceniam nawet bardziej niż w momencie kiedy zapoznałem się z nim po raz pierwszy dekadę temu. Fabuła koncentruje się na jednym z nieskończonych starć toczonych pomiędzy Mrocznym Rycerzem, a jego nemezis, czyli Jokerem. Kolejny raz Klauni Książę Zbrodni ucieka z Azylu Arkham, aby urzeczywistnić wyjątkowo osobliwe przeświadczenie, które zrodziło się w jego chaotycznym i nieprzeniknionym umyśle szaleńca. Otóż według Arcywroga Batmana wystarczy tylko jeden wyjątkowo zły dzień, aby przeżyta trauma doprowadziła do obłędu każdą osobę, nawet tę najbardziej zrównoważoną i odporną psychicznie. W celu udowodnienia swojej tezy, że szaleństwo może dotknąć wszystkich, Joker tym razem przedsięweźmie wszelkie możliwe środki, żeby zniszczyć psychikę Komisarza Jamesa Gordona: najlepszego i najszlachetniejszego policjanta w Gotham City. W tym celu posłuży się jego córką Barbarą, która stanie się ofiarą wyjątkowo brutalnego ataku. Napaść na rodzinę Gordonów to tylko środek do celu jakim jest zastawienie kolejnej pułapki na Batmana, w którego poczytalność Joker nie wierzy i liczy na to, że w końcu próby obnażenia przed Zamaskowanym Krzyżowcem jego faktycznego stanu psychicznego zakończą się sukcesem. "Zabójczy Żart" to dzieło przełomowe, ponieważ było jednym z pierwszych tytułów powstałych w drugiej połowie lat 80 XX wieku, które zredefiniowały gatunek komiksów superbohaterskich wprowadzając do nich niespotykaną do tej pory fabularną jakość i głębię dzięki dojrzałemu przedstawianiu poruszanych wątków. Na uwagę w omawianym tytule zasługuje przede wszystkim postać Jokera, ponieważ to o nim tak naprawdę jest ta opowieść. Scenarzysta przedstawia genezę tego najsłynniejszego adwersarza Człowieka Nietoperza, ale oprócz świetnie poprowadzonej retrospekcji jego geniusz objawił się też w sugestii, że historia narodzin tego złoczyńcy ukazana w tym komiksie jest tylko jednym z wielu możliwych wariantów. Jeżeli chodzi o charakter i osobowość Błazeńskiego Księcia Zbrodni w niniejszej pozycji to jest to ta jego wersja, która najbardziej mi się spodobała i którą najbardziej cenię. Nemezis Batmana w interpretacji Alana Moore'a to człowiek złamany przez egzystencję w irracjonalnym świecie, pełnym okrucieństwa i braku głębszego sensu. Absurdalna rzeczywistość i rządzący nią ślepy los, które Jokerowi tak brutalnie objawiły się w chwili, kiedy doświadczył "najgorszego dnia w swoim życiu" sprawiły, że zamiast walczyć i buntować się przeciwko wszechobecnej niesprawiedliwości i stojącemu za nią złu wybrał najbardziej racjonalne rozwiązanie, jakie przyszło mu do głowy: mianowicie oszalał. W tym komiksie arcywróg Mrocznego Rycerza nie jest uosobieniem chaotycznego zła, psychopatycznym błaznem, seryjnym mordercą czy gangsterem o wyjątkowo zabójczym poczuciu humoru, tylko zrozpaczonym nihilistą, dla którego życie to chory żart. Jedynym remedium na potworność i bezsens egzystencji jest ucieczka w śmiech i obłęd, ponieważ walka jest z góry skazana na porażkę i podjęcie się jej również świadczy o pewnego rodzaju zaburzeniach psychicznych. Z tego też powodu Joker nieustępliwie próbuje udowodnić Batmanowi, że tak naprawdę obaj są szaleni, tylko każdy na swój swoisty sposób. Ten doskonale napisany konflikt światopoglądowy pomiędzy Mrocznym Rycerzem, a Błazeńskim Księciem Zbrodni doprowadzi do niezapomnianej konfrontacji w zrujnowanym wesołym miasteczku, po której nic już nie będzie takie jak dawniej. Na 46 stronach mamy do czynienia z ambitną, niejednoznaczną, klimatyczną a do tego niesamowicie wciągającą opowieścią pełną symbolicznych odniesień. Alan Moore wzorowo panuje nad materią fabularną, a każda scena jest perfekcyjnie powiązana ze swoją poprzedniczką i następczynią, dzięki czemu tworzą organiczną jedność. Na osobne uznanie zasługuje zakończenie komiksu, z jednej strony niesamowicie satysfakcjonujące, a z drugiej przez swoją niejednoznaczność umożliwia wielość interpretacji. Także warstwa graficzna, za którą odpowiada Brian Bolland swoją jakością dorównuje scenariuszowi. To jeden z najlepiej narysowanych komiksów, jaki przeczytałem, ilustracje są wręcz wybitne i zrobiły na mnie olbrzymie wrażenie. Doskonałe projekty postaci (fenomenalny wygląd Jokera), rozmach kompozycyjny i dynamiczne przedstawienie scen akcji, a także wzorowe ukazanie emocji na twarzach bohaterów i bohaterek składają się na perfekcyjną kreskę. Posiadam wersję "Zabójczego Żartu", w której rysownik własnoręcznie pomalował swoje plansze i osobiście dużo bardziej niż oryginalne kolory wykorzystane przez Johna Higginsa podoba mi się paleta barw wybrana przez Briana Bollanda, ponieważ dużo bardziej pasuje ona do klimatu całej opowieści i korzystnie wpływa na tę specyficzną atmosferę, jaką niniejsza pozycja może się poszczycić. Ten komiks pomimo genialnego scenariusza nie byłby aż tak udany, gdyby był narysowany przez inną osobę. Recenzowany tytuł to obowiązkowa pozycja dla fanów i fanek Batmana i/lub Jokera, a także wszystkich osób ceniących ambitne historie obrazkowe z pięknymi ilustracjami. Jest to komiks, który poleciłbym wszystkim nieprzekonanym do opowieści superbohaterskich. Jeszcze raz podkreślę, że Alanowi Moore'owi udało się napisać, a Brianowi Bollandowi narysować jedną z najlepszych powieści graficznych o Mrocznym Rycerzu, jakie powstały. Z pewnością jest to najlepsza historia, w której Joker jest ważną postacią i pełni w fabule istotną rolę. Jeżeli ktoś miałby w życiu przeczytać tylko jeden komiks o Batmanie, to powinien być to właśnie "Zabójczy Żart".
Mahtias TheMightyLibrarian - awatar Mahtias TheMightyLibrarian
ocenił na 10 1 miesiąc temu

Cytaty z książki Liga Niezwykłych Dżentelmenów: Czarne akta

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Liga Niezwykłych Dżentelmenów: Czarne akta