Lato

Okładka książki Lato autorstwa Ali Smith
Ali Smith Wydawnictwo: W.A.B. Cykl: Pory roku (tom 4) literatura piękna
384 str. 6 godz. 24 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Cykl:
Pory roku (tom 4)
Tytuł oryginału:
Summer
Data wydania:
2021-07-14
Data 1. wyd. pol.:
2021-07-14
Data 1. wydania:
2020-08-06
Liczba stron:
384
Czas czytania
6 godz. 24 min.
Język:
polski
ISBN:
9788328089686
Tłumacz:
Jerzy Kozłowski
W teraźniejszości Sacha wie, że świat boryka się z problemami. Jej brat, Robert, stwarza problemy. Ich rodzice mają problemy. Tymczasem świat pogrążył się w kryzysie – a prawdziwy kryzys jeszcze się nawet nie zaczął. W przeszłości – cudowne lato. Inne rodzeństwo wie, że czasu jest coraz mniej.

Lato to opowieść o ludziach w przededniu zmiany. Są rodziną, ale uważają się za obcych. Gdzie zatem zaczyna się rodzina? I co łączy ludzi, którzy myślą, że nie łączy ich nic?

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Lato w ulubionej księgarni i Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oficjalne recenzje książki  Lato i



1955
14
299

Opinia społeczności książki  Lato i



Książki 1730 Opinie 381

Oceny książki Lato

Średnia ocen
7,2 / 10
195 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
547
439

Na półkach:

„Lato” to ostatnia część tetralogii, która najbardziej mi się podobała.

Książka skupia się na tematach związanych z czasem, tożsamością, relacjami międzyludzkimi i aktualnymi wydarzeniami społecznymi.

Fabuła koncentruje się na losach kilku postaci, w tym na historii rodziny oraz ich zmaganiach w obliczu pandemii i kryzysu społeczno-politycznego. Smith łączy różne wątki narracyjne, poruszając takie tematy jak miłość, straty, a także zmiany w społeczeństwie.

„Lato” to ostatnia część tetralogii, która najbardziej mi się podobała.

Książka skupia się na tematach związanych z czasem, tożsamością, relacjami międzyludzkimi i aktualnymi wydarzeniami społecznymi.

Fabuła koncentruje się na losach kilku postaci, w tym na historii rodziny oraz ich zmaganiach w obliczu pandemii i kryzysu społeczno-politycznego. Smith łączy różne wątki...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

723 użytkowników ma tytuł Lato na półkach głównych
  • 473
  • 243
  • 7
153 użytkowników ma tytuł Lato na półkach dodatkowych
  • 98
  • 14
  • 13
  • 10
  • 7
  • 6
  • 5

Inne książki autora

Okładka książki Edvard Munch: Trembling Earth Trine Otte Bak Nielsen, Jay A. Clarke, Jill Lloyd-Peppiatt, Ali Smith, Arne Johan Vetlesen
Ocena 0,0
Edvard Munch: Trembling Earth Trine Otte Bak Nielsen, Jay A. Clarke, Jill Lloyd-Peppiatt, Ali Smith, Arne Johan Vetlesen
Okładka książki Furies: Stories of the Wicked, Wild and Untamed Margaret Atwood, Susie Boyt, Eleanor Crewes, Emma Donoghue, Stella Duffy, Linda Grant, Claire Kohda, C.N. Lester, Caroline O'Donoghue, Chibundu Onunzo, Helen Oyeyemi, Rachel Seiffert, Kamila Shamsie, Ali Smith
Ocena 0,0
Furies: Stories of the Wicked, Wild and Untamed Margaret Atwood, Susie Boyt, Eleanor Crewes, Emma Donoghue, Stella Duffy, Linda Grant, Claire Kohda, C.N. Lester, Caroline O'Donoghue, Chibundu Onunzo, Helen Oyeyemi, Rachel Seiffert, Kamila Shamsie, Ali Smith
Ali Smith
Ali Smith
Ali Smith jest pisarką, urodzoną w 1962 roku w Inverness, Szkocji. Wychowała się w Inverness a obecnie mieszka w Cambridge. Studiowała na Uniwersytecie Aberdeen i następnie w Cambridge. Pracowała jako wykładowca na University of Strathclyde. A teraz pisze dla "The Guardian", "The Scotsman" oraz "Times Literary Supplement". W 2009 roku wydała opowiadania "Last" (opublikowane wcześniej w Manchester Review Online) do Oxfam, Ox-Tales, czterech zbiorów opowiadań UK napisanych przez 38 autorów. Jej historia została opublikowana w "Fire". Ali Smith współpracuje ze szkockim zespołem Trashcan Sinatras i napisała słowa do utworu o nazwie "Half Apple". Utwór został wydany 5 marca 2007r., w albumie "Ballads".
Zobacz stronę autora

Czytelnicy Lato przeczytali również

Między światem a mną Ta-Nehisi Coates
Między światem a mną
Ta-Nehisi Coates
„W Ameryce niszczenie czarnego ciała jest tradycją — dziedzictwem”. Książka Ta-Nehisi Coatesa „Między światem a mną” to nie tylko literatura faktu; to krzyk, modlitwa i brutalnie szczery list ojca do syna, który stał się jednym z najważniejszych tekstów o rasizmie w XXI wieku. Coates, okrzyknięty następcą Jamesa Baldwina, nie bawi się w eufemizmy. Nie pisze o „problemach społecznych” w sposób akademicki. Pisze o ciele — o fizycznym zagrożeniu, o lęku, który przenika kości, i o systemie, który został zbudowany na fundamencie wyzysku czarnoskórych Amerykanów. To lektura gęsta, bolesna i absolutnie niezbędna, by zrozumieć pęknięcia współczesnego świata. Struktura książki, oparta na formie listu do nastoletniego syna, Samori’ego, nadaje jej niezwykłą, niemal bolesną intymność. Coates nie próbuje pocieszać swojego dziecka fałszywymi obietnicami o „postrasowym społeczeństwie”. Zamiast tego przygotowuje go na rzeczywistość, w której jego ciało może zostać mu odebrane w każdej chwili — przez policję, przez system sprawiedliwości czy przez ślepy gniew ulicy. Autor wspomina śmierć swojego kolegi ze studiów, Prince’a Jonesa, zabitego przez policjanta, jako moment ostatecznego przebudzenia. To wydarzenie staje się w książce dowodem na to, że nawet wykształcenie i status materialny nie chronią „czarnego ciała” przed niszczycielską siłą amerykańskiego mitu. Jednym z najbardziej wstrząsających pojęć wprowadzonych przez Coatesa jest koncepcja „Snu” (The Dream). Dla autora „Sen” to iluzja białej klasy średniej — domy z białym płotkiem, grille w ogródku i poczucie bezpieczeństwa — która jest możliwa tylko dzięki ignorowaniu faktu, że została zbudowana na niewolnictwie i segregacji. Coates bezlitośnie obnaża ten mechanizm, pokazując, że ci, którzy „wierzą, że są biali”, żyją w stanie moralnego uśpienia, podczas gdy inni płacą za ten sen najwyższą cenę. Styl Coatesa jest hipnotyzujący. To proza poetycka, a jednocześnie precyzyjna jak cięcie skalpela. Autor nie prosi o empatię; on domaga się uznania faktów. Jego diagnozy są pesymistyczne, co dla wielu czytelników może być trudne do zaakceptowania. Nie znajdziemy tu taniego optymizmu Martina Luthera Kinga o „ziemi obiecanej”. Coates sugeruje raczej, że walka jest celem samym w sobie, a zachowanie godności i świadomości w niesprawiedliwym świecie jest najwyższym aktem oporu. Warsztatowo „Między światem a mną” to majstersztyk eseistyki. Autor sprawnie łączy osobiste wspomnienia z dorastania w Baltimore z głęboką analizą historyczną i socjologiczną. Pokazuje, jak architektura amerykańskich miast, system szkolnictwa i rynek pracy zostały zaprojektowane tak, by więzić czarne ciała w gettach strachu. To lekcja historii, której nie uczy się w szkołach, podana w formie, która nie pozwala czytelnikowi na odwrócenie wzroku. Podsumowując, książka Ta-Nehisi Coatesa to lektura obowiązkowa, która wykracza daleko poza granice Stanów Zjednoczonych. To uniwersalne studium władzy, wykluczenia i miłości rodzicielskiej w czasach pogardy. Choć traktuje o Ameryce, zmusza nas do refleksji nad każdym systemem opartym na hierarchii i dehumanizacji „innego”. Po przeczytaniu tej książki świat wydaje się miejscem trudniejszym, ale nasza świadomość staje się ostrzejsza. To literacki monument, który będzie rezonował w debacie publicznej przez dekady.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na 8 2 miesiące temu
Wiosna Ali Smith
Wiosna
Ali Smith
Powieść „Wiosna” to trzecia odsłona ambitnego Kwartetu Sezonowego szkockiej pisarki Ali Smith. Autorka, znana z eksperymentalnego stylu i niezwykłej wrażliwości na puls współczesności, po raz kolejny udowadnia, że literatura piękna może być najskuteczniejszym narzędziem do opisu chaosu dzisiejszego świata. Fabuła „Wiosny” jest, podobnie jak w poprzednich tomach, nieliniowa i oparta na przeplatających się wątkach kilku postaci, które pozornie nic nie łączy. Głównym bohaterem jest Richard Lease, starzejący się reżyser filmowy, który pogrążony jest w głębokiej żałobie po śmierci swojej wieloletniej przyjaciółki i współpracowniczki, Paddy. Richard, czując się wyobcowany w świecie zdominowanym przez powierzchowność i komercję, wyrusza w podróż na północ Szkocji, która ma być rodzajem ucieczki i pożegnania. Równolegle poznajemy losy Brittany Hall, młodej strażniczki pracującej w ośrodku detencyjnym dla uchodźców (IRC). Jej rzeczywistość to świat drutów kolczastych, biurokratycznej znieczulicy i odczłowieczania drugiego człowieka. Wszystko zmienia się, gdy na jej drodze staje Florence – dwunastoletnia dziewczynka o niemal nadprzyrodzonych zdolnościach retorycznych i empatii. Florence posiada przedziwną moc: potrafi sprawić, że ludzie otwierają zamknięte drzwi, zarówno te dosłowne, jak i metaforyczne w swoich umysłach. Dziewczynka skłania Brittany do wspólnej podróży, która ostatecznie przetnie się ze ścieżką Richarda na małej stacji kolejowej w Culloden. „Wiosna” Ali Smith to książka gęsta, wymagająca i niezwykle odważna. Autorka nie boi się poruszać najbardziej palących tematów politycznych – od Brexitu, przez kryzys migracyjny, aż po toksyczny wpływ mediów społecznościowych i algorytmów na naszą wolność. Smith zaczyna powieść od brutalnego, gniewnego monologu uosabiającego współczesny hejt i populizm, by następnie przejść do lirycznej, niemal baśniowej narracji o odrodzeniu. Tytułowa wiosna nie jest tu tylko porą roku, ale symbolem oporu. To siła, która przebija się przez zmarzniętą ziemię i beton, przypominając, że życie zawsze znajdzie drogę. Smith mistrzowsko operuje kontrastem między klaustrofobicznym opisem ośrodka dla uchodźców a rozległymi, mitycznymi krajobrazami Szkocji. Autorka stawia pytania o granice: te między państwami, ale i te między ludźmi. Czy w świecie, który buduje mury, stać nas jeszcze na bezinteresowną życzliwość? Warsztat Smith jest olśniewający. Pisarka bawi się słowami, wplata w tekst nawiązania do Szekspira (szczególnie do „Opowieści zimowej”), malarstwa Tacity Dean i historii kina. Jej proza pulsuje życiem; jest w niej miejsce na humor, ironię, ale też na głęboki, czysty smutek. Choć konstrukcja książki może początkowo dezorientować, finał przynosi poczucie harmonii i zrozumienia. „Wiosna” to powieść o odzyskiwaniu głosu przez tych, którzy zostali go pozbawieni. To manifest na rzecz prawdy w erze „fake newsów” i hołd dla ludzkiej wyobraźni, która jako jedyna potrafi przekroczyć mury więzień. Smith nie daje łatwych odpowiedzi, ale oferuje coś znacznie cenniejszego: nadzieję, że nawet w najmroczniejszą zimę, ziarno zmiany już kiełkuje pod powierzchnią. To lektura obowiązkowa dla każdego, kto chce zrozumieć ducha naszych czasów.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na 8 2 miesiące temu
Na rozdrożu Jonathan Franzen
Na rozdrożu
Jonathan Franzen
Opasła książka opowiada historię rodziny Hildebrandów, z których każdy członek znajduje się w przełomowym momencie swojego życia. Tutaj krótka pauza, zanim przejdę dalej. Książka jest dosłownie opasła. Mój egzemplarz liczył ponad 800 stron i jest to niestety spora słabość tej pozycji, ponieważ w wielu miejscach jakość prozy Franzena poprawiłoby jej istotne skrócenie. Zamiast tego mamy nurzące fragmenty rozważań, nie posuwające akcji dalej. Utrudnia też czytanie osadzenie rodziny Hildebrandtów w religijnym środowisku protestantów amerykańskich. Życie wszystkich bohaterów jest bardzo silnie związane z Kościołem i wiarą. Albo jest to ich zajęcie jako pastora, albo też tytułowe rozdroża kierują ich dalsze losy w stronę Boga lub od niego. Nie jest to kontekst, który byłby mi bliski.  Wszyscy bohaterowie - Russ, ojciec-pastor, trapiony przez pokusę pożądania, Marion - potulna i stłamszona przez życie żona, Clem - zbuntowany student, uciekający od ojca, nie mogący znaleźć swojej drogi, Becky - prymuska, która znajduje wiarę i miłość, Perry - manipulujący innymi i uciekający do narkotyków - wszyscy oni staną na kartach książki na rozdrożach i będą zmuszeni do dokonania bolesnych wyborów, które coś im zabiorą, ale też dadzą nową drogę w życiu. Odnajdą swoje szczęście zarówno w poświęceniu dla innych, jak i też w odcięciu się od rodziny.  Podsumowując - lektura ciekawa, choć zbyt rozwlekła.
Terwal - awatar Terwal
ocenił na 6 3 miesiące temu
Bratnia dusza David Diop
Bratnia dusza
David Diop
Zastanawiam się czy to nie masochizm? W krótkim czasie czytałam trzy książki o wojnie, każda o innej, każda straszna. A ta jest chyba najbardziej makabryczna. Tak to muszę nazwać. Skusiła mnie nagroda Bookera i niewielka objętość. W trakcie czytania zastanawiałam się, czy w ogóle powinno się pisać takie książki? Pierwszy rozdział już daje po głowie, tym bardziej, że Senegalczyk, Alfa Ndiaje – żołnierz francuski wielokrotnie wraca do swojej traumy związanej z umieraniem przyjaciela, bratniej duszy, Mademby Diopa. Potem jest jeszcze gorzej, bohater zachowuje się jakby oszalał. Staje się bezwzględnym mścicielem, okrutnym zabójcą wrogów, którego boją się jego towarzysze broni. „Żołnierze czekolady zaczęli szeptać, że jestem żołnierzem czarownikiem, dëmmem, pożeraczem dusz, a białasy w mundurach zaczęły im wierzyć” – s. 64. Brutalne obrazy z czasów I wojny światowej, z okopów zwanych tu „brzuchem ziemi” oraz terenów ziemi niczyjej nie mieszczą się w głowie. Żołnierze francuscy to mieszanka białych i czarnych z Afryki Zachodniej – „białasy i czarnuchy, jak mówi kapitan”. Giną jak zwierzęta wysyłane na rzeź, a sposoby dyscyplinowania żołnierzy przez oficera to następny horror. Książka jest napisana w pierwszej osobie, pięknym, klarownym, bogatym językiem, z elementami magii i wierzeń ludowych. Bohater rozmyśla nieustannie nad tym co się dzieje wokół, obserwuje i zgłębia istotę wojny. Wspomina swoją wioskę i życie rodzinne, tak różne od tego w czym tkwi. Jaki sens ma pokazywanie okrucieństwa? To istotny, kolejny manifest antywojenny. Obawiam się tylko, że nie trafi do tych, którzy powinni go przyswoić. Nie żałuję, że przeczytałam, chociaż koszmar wojny w pierwszej części książki jest bardzo trudny do zniesienia. Koniec, baśniowo-fantastyczny odbieram jako rodzaj powrotu do rodzimych korzeni, spokojnej rzeczywistości w porównaniu z tą europejską krwawą łaźnią. To wyjątkowo poruszająca lektura, nie do zapomnienia. Polecam. Cytaty: „Francja kapitana chce, żebyśmy byli dzikusami, kiedy ją to urządza.” – s. 18 „Kiedy wychodzę z brzucha ziemi, jestem z wyboru nieludzki, staję się odrobinę nieludzki.” – s. 20 „Tak, Bogiem a prawdą, zrozumiałem, że na polu bitwy potrzebują tylko tymczasowego szaleństwa. Oszalałych z wściekłości, oszalałych z bólu, furiatów, ale doraźnych. Nie szaleńców na stałe. Kiedy atak się kończy, trzeba schować swą wściekłość, swój ból i swoją furię.” – s. 47 „Tak właśnie wygląda wojna: kiedy Bóg nie nadąża za muzyką ludzi, gdy nie jest w stanie rozsupłać zbyt wielu splątanych nici. Bogiem a prawdą, nie można mieć Mu tego za złe. Kto wie, czy nie chciał ukarać rodziców małego nieprzyjacielskiego żołnierza każąc mu umrzeć na wojnie z mojej czarnej ręki? Kto wie, czy nie chciał ukarać jego dziadków, bo nie miał czasu ich skarcić poprzez ich własne dzieci? Kto wie? Bogiem a prawdą, może Bóg się spóźnił, wymierzając karę rodzinie małego nieprzyjacielskiego żołnierza. Ale możecie mi wierzyć, że ich surowo ukarał za pośrednictwem ich wnuczka czy syna.” – s. 62 „Dla kapitana życie to wojna. Kapitan kocha wojnę, jak można kochać kapryśną kobietę. Kapitan zaspokaja wszystkie kaprysy wojny. Obsypuje ją prezentami, spełnia jej zachcianki, nie licząc się z życiem żołnierzy. Kapitan jest pożeraczem dusz.” – s. 70 Po odesłaniu do ośrodka wypoczynkowego na tyłach: „…doktor François coraz skuteczniej oczyszczał wnętrze mojej głowy z brudów wojny.” – s. 117
Mikila - awatar Mikila
oceniła na 7 4 miesiące temu
Sielanki George Saunders
Sielanki
George Saunders
Dowcipna historia ludzkości? A może ekspozycja przemyśleń na temat człowieczeństwa? Saunders nie byłby Saundersem, gdyby nie rozkminiał człowieka w zabawny sposób, zamiast więc silić się na intelektualne pytanie, czym jest ta książka, lepiej od razu napisać: „kolejne opowiadania mistrza Saundersa o życiu”. Niby proste, ale nie do końca, bo nie są takie opowiadania, do jakich przyzwyczaił nas choćby Mark Twain, do którego Saundersa się porównuje. Twain pisał historie jasne, przejrzyste i nieskomplikowane, natomiast Saundersa ciągnie w stronę absurdu i hipnotycznej niedoskonałości, gdzie nic nie jest oczywiste, ale wszystko jest przesadną emfazą. Saunders miesza gatunki, mataczy czasem i przestrzenią, bawi się słowem, żongluje aluzją i przemyca w swoich opowiadaniach maksymy, morały, refleksje. Sześć opowiadań, w których dowcip rezonuje z przygnębiającymi sytuacjami, w jakich znaleźli się przegrani od urodzenia bohaterowie. Autor punktuje człowieka lewym prostym raz za razem, aby w nieoczekiwanym momencie wyprowadzić podbródkowy i posłać go na deski. Wytyka ludzkości konsumpcjonizm, bezmyślność, bezduszność oraz niezdolność do rozróżnienia, co w życiu jest najważniejsze. Jednak mimo to wszystko czytelnik cały czas się uśmiecha, cały czas dobrze się bawi. Saunders rzuca czytelnikom wyzwanie, aby zakwestionowali przaśność życia, aby utożsamili się z bohaterami i w ten sposób zrozumieli, co to jest godność i co nas niszczy, co zabiera nam prawdziwe szczęście, o jakie przecież całe życie walczymy. I w końcu stawia pytanie: Co to jest szczęście? „Sielanki” to zbiór fascynujących, a zarazem cynicznych opowieści, w których Autor skupia się na wadach swoich bohaterów, bez względu, czy jest nim tancerz erotyczny, podejrzany coach, para neandertalczyków czy niespokojne dziecko. I choć opowiadania osadzone są w uniwersum Ameryki spustoszonej przez kapitalizm, to z łatwością może się z nimi utożsamić zarówno czytelnik japoński, nigeryjski, niemiecki, angielski, włoski, jak i polski. Dzisiaj nie ma już różnicy, gdzie mieszkasz i czym się zajmujesz, jaki panuje w twoim kraju ustrój i w jakim mówisz języku, ile zarabiasz i jaki masz w życiu cel. Globalny konsumpcjonizm, globalne wariactwo w postaci chęci posiadania i wypruwania sobie flaków, aby dojść do celu oraz nienawiść jednych ludzi do drugich wchłania nas wszystkich bez wyjątku. A Saunders się z tego śmieje i wytyka placem. Genialna książka, jak zresztą wszystko, co napisał do tej pory Saunders. Mistrz krótkiej formy, ale w powieściach rodzi sobie świetnie, co udowodnił „Lincolnem z Bardo”. Facet ma swój unikalny styl, nie do podrobienia. Każda jego książka to dzieło sztuki. https://www.facebook.com/hultajliteracki/
Hultaj_Literacki - awatar Hultaj_Literacki
ocenił na 10 10 miesięcy temu
Przywiązania Vivian Gornick
Przywiązania
Vivian Gornick
Zaskakująco osobista książka, choć bynajmniej nie ekshibicjonistyczna, poświęcona głównie niełatwym relacjom z matką. No i z mężczyznami - w takiej kolejności, nie tylko chronologicznej… Zapewne będę w mniejszości, gdy napiszę, że mimo całej błyskotliwej narracji, mojej ulubionej przewrotnej ironii pełnej, bardziej jednak do mnie trafiła poprzednia rzecz Gornick, czyli “Kobieta osobna i miasto” - i to nie tylko dlatego że tam było więcej Nowego Jorku. Tu największą wartością są gorzkie-słodkie dyskusje narratorki z matką (niestety, dość toksyczną osobą), które niekiedy przekształcają się w całkiem niezłe awantury i wzajemne obrażania się. To bardzo dynamiczna relacja. “Nieraz przez kilka lat panuje między nami coś w rodzaju zmęczonego odprężenia. Potem wraca gniew jasny i gorący”. Inna rzecz, że obie strony mają nieco racji w tej odwiecznej sztafecie pokoleń kobiecych. “– Dlaczego nie znajdziesz sobie sympatycznego mężczyzny, z którym byłabyś szczęśliwa? - pyta mnie mama. – Prostego i dobrego, nie intelektualistę ani filozofa”. Matka to dla niej “wytrawny miejski piechur, (ale i łowczyni miejsc siedzących w metrze)”. Dla mnie nad wszystkim dominuje tu jednak pięknie plastyczny obraz żydowskiego życia w Bronxie sprzed kilkudziesięciu lat, z niezwykłymi typami ludzkimi, ekscentrykami, dziwakami, przemocowcami. Tę część uważam za najlepszą, ukazującą niełatwe bogactwo ówczesnej mieszanki rasowo-narodowościowo -kulturowej. “Bronx był mozaiką etnicznych księstewek najechanych przez obcy element: pięć kwartałów, gdzie dominowali a to Włosi, a to Irlandczycy, a to Żydzi, ale każdy rewir żydowski miał swoją mniejszość irlandzką, a włoski żydowską”. “W naszej kamienicy mieszkali sami Żydzi, nie licząc irlandzkiej rodziny na parterze, rosyjskiej na drugim piętrze i polskiego dozorcy. Rosjanie byli wysocy i milkliwi, wchodzili i wychodzili w aurze tajemnicy. Wszyscy Irlandczycy byli chudzi, mieli jasne włosy niebieskie oczy, wąskie usta i zamknięte twarze. Oni też przemykali wśród nas jak cienie. Podobnie dozorca i jego żona trzymali się na uboczu. Nigdy do nikogo nie odzywali się pierwsi. Oto główny, jak mi się zdaje, efekt bycia w mniejszości: człowiek cichnie”. A to jeszcze te czasy, i środowiska, gdy kobieta jest funkcją swojego mężczyzny i głównie pod tym kątem oceniana. “Matka jest prawdziwym więźniem swojego środowiska, swoich czasów, które zakazywały kobietom samorealizacji”. Córka jest już zupełnie innego pokolenia, dla którego najważniejsza jest samorealizacja. I to zarzewie nieusuwalnego konfliktu towarzyszy nam w zasadzie przez wszystkie lata, które razem z nimi przeżywamy. “Nie mam dobrej relacji z mamą, a niekiedy, w miarę jak powiększa się nasz życiowy bagaż, zdaje się ona jeszcze pogarszać. Tkwimy uwięzione w ciasnym tunelu bliskiej, intensywnej znajomości”. Fascynujący jest portret sąsiadki Nettie, która sama kształtuje swoje życie, co u kołtuńskich mieszkańców kamienicy wywołuje przewidywalne reakcje. “Jej krok był niespieszny i rozmyślny. Ruszała raz jednym, raz drugim udem, kołysząc biodrami. Dla każdego było jasne, że ta kobieta donikąd nie idzie, że chodzi dla chodzenia, by poczuć efekt, jaki wywiera na przechodniach. Jej chód stale przypominał o ciele ukrytym pod ubraniem. Mówił: +To ciało ma moc budzenia apetytów+. Nie było drugiej takiej jak ona”. “Zarówno mężczyźni, jak i kobiety patrzyli na nią chciwie. To było straszne. Emocje, jakie wzbudzała, stanowiły raczej karę niż nagrodę. Przerażało mnie to, jak ludzie na nią patrzą – mężczyźni okrutnie, kobiety gniewnie. Wydawało mi się, że grozi jej niebezpieczeństwo”. “Ona sama, rzecz jasna, nie znała strachu. Erotyczna perfidia tkwiła w niej głęboko nierozerwalnie. (..) Budzenie pożądania było jedynym znanym jej sposobem na poprawę własnego samopoczucia. Wiedziała, że kiedy kołysze biodrami, unosi leniwie powieki albo przeciąga zmysłowo dłonią po rudych włosach, w męskich lędźwiach budzi się nadzieja. Wiedziała tylko tyle i aż tyle”. Po latach Nettie pada ofiarą raka… – Ona gniła od środka – oznajmiła mama. – Przeżarło ją. Ci mężczyźni ją przeżarli. – Mamo, na litość boską! Naprawdę w to wierzysz? Uważasz że, można dostać raka od seksu? – A n a c o u m a r ł a, j a k n i e n a r a k a?”. Albo taka piękna rozmowa matki z córką: “– Co robią homoseksualiści? – To samo co ty, mamo. – To znaczy? – Bzykają się tak jak ty. – Ale jak oni to robią? Gdzie? – W tyłek. – To musi boleć. – Czasami tak. Zazwyczaj nie. – Czy oni się żenią? – pyta ze śmiechem. – Niektórzy. Większość nie. – Czy są samotni? – Tak samo jak my mamo”. “Pamiętasz Druckerową? Mówiła że gdyby nie papieros w trakcie stosunku z mężem, wyskoczyłaby z okna. A Zimmermanową, tą po drugiej stronie? Wydali ją za mąż, jak miała 16 lat, szczerze faceta nie znosiła(...) Mężczyźni z Europy. To były zwierzęta. Po prostu zwierzęta”. “Przez 25 lat nie mogłam się pozbyć wrażenia, że mama nic nie robi, tylko leży w półmroku na kanapie, trzyma rękę na czole i mamrocze: +Nie wytrzymam+. Co zresztą okazało się nieprawdą”. “Miało się wrażenie, że pracuje wyłącznie po to, by móc się pod wieczór oddać rozpaczy, wiernie jej oczekującej na końcu obowiązkowej przeprawy przez trudy dnia codziennego. W weekendy, rzecz jasna, depresja trwała nieprzerwanie”. Wiele zmienia nagła śmierć ojca Autorki. “Wdowieństwo otworzyło mamie drogę do wyższej formy istnienia.(...) Opłakiwanie taty stało się jej zawodem, jej tożsamością, jej maską społeczną”. “To mama była centralną postacią tego dramatu, reszta kręciła się na obrzeżach. Można powiedzieć że jej spektakularna strata pochłonęła nas wszystkich; z pełnoprawnych żałobników zmieniliśmy się w świadków cudzej żałoby (...) Śmierć taty stała się religią, źródłem obrządku i doktryny. Figura kobiety, która utraciła miłość swojego życia, stała się dla mamy nową ortodoksją, której przestrzegała z talmudyczną dokładnością”. BTW: Tym bardziej było to nienormalne, że po śmierci ojca musiała spać z matką przez rok w jednym łóżku…. “Wołała wtedy moje imię i krzyczała: +Sierota! Mój Boże, jesteś sierotą!+ Nikt nie miał odwagi jej przypomnieć że według tradycji żydowskiej sierotą zostawało się po śmierci matki; dziecko bez ojca było tylko półsierotą”. Niestety, matka miała poważne kompleksy wobec wykształconej córki. “Ilekroć zaczynałam zdanie, którego nie dało się skończyć bez trzykrotnego złożenia, w jej oczach pojawiały się iskry zwierzęcej chytrości. Te iskry wzniecały w niej gniew, który rozpalał się w szał.(..) +Mów do mnie po ludzku!+”. “Zawsze po cichu liczyła, że tym razem będzie inaczej że wreszcie usłyszy ode mnie historię przypominającą jej własną, taką, które ją pokrzepi, a nie wprawi w zdumienie i zakłopotanie”. Pokornie upraszam o wybaczenie, ale część o nieudanym małżeństwie Autorki to chyba najnudniejszy fragment książki. “Teoretycznie zgadzaliśmy się co do wszystkiego, lecz w codziennym życiu jakoś nigdy się nie zdarzało, abyśmy równocześnie pragnęli tej samej rzeczy”. Reszta narracji to opisywanie, czy raczej: analizowanie, relacji z kolejnymi facetami, co także nie wydało mi się porywające. Wyciszający koniec nieco elegijny, gdy “Mama nie wygląda ani młodo, ani staro; wydaje się co najwyżej pochłonięta grozą widoku. (...) - Całe życie przeleciało – mówi cicho. Mój ból jest tak wielki, że nie mam odwagi go poczuć.(...) Potem siedzimy w milczeniu, dwie kobiety niezaplątane w supeł rozmowy, lecz jedynie patrzące w półmrok bezpowrotnie mi utraconego życia”. “Bez końca włóczymy się razem po ulicach Nowego Jorku. (...) Nie przepadamy za sobą podczas tych spacerów, czasem się na siebie gniewamy, ale nasze włóczęgostwo trwa w najlepsze. (...) Nie znosi jedynie teraźniejszości; gdy tylko teraźniejsze staje się przeszłością, mama z miejsca się w niej zakochuje. Opowieść za każdym razem jest taka sama i jednocześnie inna, bo jestem coraz starsza i zawsze przychodzi mi do głowy pytanie, którego nigdy wcześniej nie zadałam”. “Nie zależy nam już tak bardzo jak dawniej na sprawiedliwości. Nasza animozja stała się mniej zajadła”.
Łukasz Starzewski - awatar Łukasz Starzewski
ocenił na 7 2 miesiące temu
Wodny tancerz Ta-Nehisi Coates
Wodny tancerz
Ta-Nehisi Coates
„Przez całe życie pragnąłem się wyzwolić. Nie było w tym nic nadzwyczajnego - marzyli o tym wszyscy Utrudzeni.” Niewola ciemnoskórych w XIX wieku w Stanach Zjednoczonych, oczami chłopca, który ma ponad przeciętną fotograficzną pamięć i tajemniczą moc zwaną Kondukcją. Urodzony w niewoli i marzący o tym, by przypomnieć sobie mamę, bo w tej jednej kwestii jego pamięć zawodzi. Niewolnictwo i tajemnicze moce? Jak do tak poważnego tematu można dodać realizm magiczny? Ta-nehisi Coates zrobił to brawurowo i stworzył historię, która dzięki temu zabiegowi jest jeszcze bardziej otwierająca. Czułam w niej jednocześnie moc tragedii niewolnictwa i sporej ilości nadziei w związku z tym co potrafi Hiram. Ciężko ująć mi w słowa ten stan, bo jest przez to lżejsza, a jednak po chwili uderza mocno. Może ma na to wpływ Kondukcja, która dzieje się przy wodzie i stąd takie przypływowe odczucia, bo akcja tej książki faluje i dojrzewa wraz z bohaterem. Fabuła ma spore podłoże historyczne i skupia się na działalności Podziemia, które pomagało w ucieczce niewolników. Wcześniej zdarzyło mi się o tym czytać w książce Colsona Whiteheada „Kolej Podziemna”. Przeczytałam ostatnio w poście @cynamonowa_bibliotekara, że są książki, które czyta rozumem i są takie, które czyta wrażeniem; bardzo mi się to spodobało, bo oddaje właśnie moje emocje co do tej książki z czytania ją wrażeniem. Wrażeniem jak można tak pisarsko zadebiutować i jak doskonale oddać to co autor chciał przekazać przez tłumacza Dariusza Żukowskiego. Wrażeniem użycia środków stylistycznych i elementów gatunkowych, które świetnie ze sobą koegzystują. Wrażeniem mocy niewoli, rozdzielenia, podłości, miłości, wiary i człowieczeństwa. Siłą jaka drzemie w opowiadaniu historii i szukaniu dobrych dróg dla siebie i innych, na zewnątrz, ale też w środku siebie.
LiniaDruku - awatar LiniaDruku
ocenił na 9 1 rok temu

Cytaty z książki Lato

Więcej

Lato.

Letnia opowieść.

Nie ma takiej sztuki, Grace.

Nie daj się omamić.

Najkrótsza i najbardziej nieuchwytna z pór roku, ta, której nie da się z niczego rozliczyć – bo nie da się jej w ogóle uchwycić, może tylko w kawałkach, fragmentach, chwilach, przebłyskach pamięci o tak zwanych lub wyobrażonych idealnych latach, latach, które nigdy nie istniały.

Lato.

Letnia opowieść.

Nie ma takiej sztuki, Grace.

Nie daj się omamić.

Najkrótsza i naj...

Rozwiń
Ali Smith Lato Zobacz więcej

Niezależnie od tego, czy rządzący jest mizoginicznym tyranem, fatalnym przywódcą, zacofanym i beznadziejnym, albo władcą, który mówi wszystkim, że jeśli go nie popierają, są zdrajcami...

Niezależnie od tego, czy rządzący jest mizoginicznym tyranem, fatalnym przywódcą, zacofanym i beznadziejnym, albo władcą, który mówi wszystk...

Rozwiń
Ali Smith Lato Zobacz więcej

Czego oni wszyscy chcieli od siebie nawzajem w tamtym głosowaniu, powiedzmy, tym, które podzieliło kraj, podzieliło jej rodzinę jak strunowym nożem do sera, przebijając się przez codzienność do goryczy, z którą nikt nie wiedział, co zrobić, głosowaniu, które tylu wykorzystywało do tego, by się nawzajem ranić, bez względu na to, jak oddali swój głos, głosowaniu, które teraz jest znienawidzone przez jedno z jej dzieci, a dla drugiego jest pewnego rodzaju przyzwoleniem na okropne zachowanie wobec innych, głosowaniu tak ważnym dla niej, ale tak już odległym dla młodej i inteligentnej dziewczyny, jaką jest Charlotte, że nazwała je „muchą na trupie”?

Czego oni wszyscy chcieli od siebie nawzajem w tamtym głosowaniu, powiedzmy, tym, które podzieliło kraj, podzieliło jej rodzinę jak strunowy...

Rozwiń
Ali Smith Lato Zobacz więcej
Więcej