rozwiń zwiń

Kuka Muka i skrzat Nieład

Okładka książki Kuka Muka i skrzat Nieład
Lina Żutaute Wydawnictwo: Wydawnictwo Adamada literatura dziecięca
36 str. 36 min.
Kategoria:
literatura dziecięca
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Kakė Makė ir Netvarkos Nykšukas
Data wydania:
2016-08-22
Data 1. wyd. pol.:
2016-08-22
Liczba stron:
36
Czas czytania
36 min.
Język:
polski
ISBN:
9788374207751
Tłumacz:
Małgorzata Gierałtowska
Średnia ocen

                7,6 7,6 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Kuka Muka i skrzat Nieład w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Kuka Muka i skrzat Nieład

Średnia ocen
7,6 / 10
18 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
1983
1629

Na półkach:

http://www.nieperfekcyjnie.pl/2016/09/kuka-muka-i-skrzat-niead-kuka-muka-i.html

Na naszym rynku wydawniczym nieustannie pojawiają się kolejne świetne książki przeznaczone dla dzieci, które warto posiadać w domowej biblioteczce. Ja sukcesywnie zaopatruję swoje synka w różnorodne lektury, które na razie czytam jemu, aby za jakiś czas mógł sam sięgnąć po te najbardziej interesujące. Jestem niemal przekonana, że niejednokrotnie zdecyduje się na wszelkie historie wydawane przez wydawnictwo Adamada, które zdecydowanie nie zawodzi.

"Kuka Muka i skrzat Nieład" przedstawia historię Kornelii, nazywanej przez wszystkich Kuką Muką, która nie lubi sprzątać. Pewnego dnia babcia przekonuje ją, że jeśli dziewczynka nie odłoży wszystkiego na miejsce, to nocą przyjdzie skrzat Nieład i zabierze wszystko, co nie leży tam, gdzie powinno. Kuka Muka nie wierząc w to, zamiata wszystko pod łóżko, nie biorąc na poważnie gróźb babci. Jak wielkie okazuje się jej zdziwienie, gdy osobiście poznaje wspomnianego skrzata...

Ta krótka historia idealnie nadaje się dla maluchów nieprzepadających za sprzątaniem po sobie. Co prawda, nie każde dziecko uwierzy w istnienie skrzata zabierającego zabawki, jednak zalążek strachu może się pojawić, zachęcając do sprzątania. Osobiście może nie przekonywałabym swojego syna do istnienia owego stworka, ale przetłumaczyła, iż wszelkie przedmioty rzucone w kąt mają tendencję do znikania oraz gubienia się, dlatego warto odkładać je na swoje miejsce.

Świetną atrakcją okazują się dwa zadania zawarte w książce, które dzieci mogą wykonywać wraz z Kuką Muką - labirynt oraz dopasowywanie przeróżnych przedmiotów do miejsc, w jakich powinny się znaleźć. Dzięki temu poznawana historia nie tylko bawi, ale dodatkowo uczy. Niemniej moją uwagę zwrócił pewien mankament - w książce dwukrotnie mama strofuje tytułową bohaterkę, mówiąc "dziewczynki tak się nie zachowują" oraz "dziewczynki powinny być porządne". Strasznie nie lubię takiego podziału - dziewczyny mają grzecznie i posłusznie siedzieć w kąciku, a chłopcy mogą rozrabiać oraz bałaganić, bo im tak wypada. Błagam, nie wrzucajmy swoich dzieci w takie schematy... Zarówno córki, jak i synowie powinni mieć takie same prawa oraz obowiązki.

Wydawnictwo Adamada jak zawsze idealnie zadbało o stronę wizualną swoich książek - twarda oprawa, porządne strony, kolorowe ilustracje przyciągające uwagę, duża czcionka ułatwiająca samodzielne czytanie, jak również odpowiednio dobrana ilość tekstu, która nie zanudzi, ale zaintryguje każdego młodego czytelnika. Sama oprawa graficzna jest bardzo oryginalna - bogactwo barw zachwyca, z kolei ludzkie twarze nie do końca przypadły mi do gustu, jednak możliwe, iż znajdą swoich fanów.

Na pewno niejednokrotnie będę powracała do przygód Kuki Muki, ponieważ te niedługie opowieści przekazują całkiem wartościową treść, szczególnie w przypadku dzieci charakteryzujących się bałaganiarstwem, a także zamykaniem uszu na prośby i nakazy. Dobrze jest przypominać sobie te historie na gorąco, czyli wtedy gdy dziecko właśnie przejawiło niepożądany objaw, aby nie zapomniało, jakie skutki mogą nastąpić, kiedy nie będzie stosowało się do określonych reguł.

http://www.nieperfekcyjnie.pl/2016/09/kuka-muka-i-skrzat-niead-kuka-muka-i.html

Na naszym rynku wydawniczym nieustannie pojawiają się kolejne świetne książki przeznaczone dla dzieci, które warto posiadać w domowej biblioteczce. Ja sukcesywnie zaopatruję swoje synka w różnorodne lektury, które na razie czytam jemu, aby za jakiś czas mógł sam sięgnąć po te najbardziej...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

24 użytkowników ma tytuł Kuka Muka i skrzat Nieład na półkach głównych
  • 23
  • 1
12 użytkowników ma tytuł Kuka Muka i skrzat Nieład na półkach dodatkowych
  • 3
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Lina Żutaute
Lina Żutaute
Litewska ilustratorka książek dla dzieci i pisarka. Najbardziej znana z książek o niegrzecznej dziewczynce Kakė Makė. Studiowała w Szkole Artystycznej dla Dzieci w Szawlach i na Wydziale Sztuk Pięknych na Uniwersytecie Siauliai . Przez jakiś czas pracowała jako projektant. Obecnie jest niezależną ilustratorką i pisarką. Jej pierwsza książka ukazała się w 2010 roku, a Międzynarodowe Stowarzyszenie Literatury dla Dzieci i Młodzieży (IBBY) uznało ją za najlepszą książkę dla młodych czytelników w roku 2012. W 2013 roku L.Zutaute została nagrodzona Literacką Nagrodą Dziecięcą za twórczą pracę dla dzieci. Jej książka "Ferdinand and Pou" znajduje się na liście honorowej IBBY. Prace Liny Žutautė zostały przetłumaczone na język rosyjski , łotewski , estoński, duński , koreański i wiele innych języków.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Wczoraj, dzisiaj, jutro Grzegorz Kasdepke
Wczoraj, dzisiaj, jutro
Grzegorz Kasdepke
"Dlaczego Jutro wciąż się spóźnia? (...) Wczoraj musi przepadać jak kamień w wodę, a Dzisiaj zostawiać po sobie tak wielki bałagan?" Z niecierpliwością czekam na każdą książkę Pana Grzegorza; nie ukrywam od lat, że należy On do grona moich ulubionych autorów, zwłaszcza jeśli chodzi o rodzimy rynek. Wbić się w niszę, jaką jest literatura dziecięca to naprawdę trudna sztuka, a pozostać w tym klimacie na piedestale, to już nie lada wyczyn. Panu Grzegorzowi się to udaje, nie dość, że nie osiada na laurach, to wręcz przeciwnie - wciąż podnosi poprzeczkę. Przekazać najmłodszym wiedzę z zakresu emocji, codzienności; by wytłumaczyć im niektóre aspekty życia - to wyzwanie, ale jeśli mamy pod ręką tak wspaniałego pisarza, który służy pomocą w każdym temacie - rozmowa z dzieckiem nie będzie już tak trudna ;). W najnowszej książce mojego ulubionego autora "Wczoraj, dzisiaj, jutro" skupiamy się na czasie; na przeszłości z Wczoraj, teraźniejszości z Dzisiaj i przyszłości z Jutrem. Mała dziewczynka nie chce posprzątać bałaganu w pokoju i zastanawia się, kto jest za to odpowiedzialny; w konkluzji dochodzi do wniosków, iż to właśnie czas jest winien jej niedopatrzeniu. Czemu Wczoraj nie chce uprzątnąć tego co po sobie zostawia, gdy nagle pojawia się Dzisiaj i jest już za późno, dlaczego tak wolno przychodzi Jutro, które dźwiga na plecach to, co należało zrobić Wczoraj i Przedwczoraj? Grom filozoficznych rozmyślań o mocy upływającego czasu, przedstawionych w przystępnej formie. Dla małych nieporządnickich, którzy zrozumieją sens sprzątania, oraz dla rodziców, którzy mogą uświadomić sobie jak prędko biegnie dzień za dniem. "Przez okno gramoliło się właśnie Dzisiaj. Drabinę ze słońca oparło o parapet". Wspaniała historia pokazuje wartość codzienności dziecka dzielonej z rodzicami; nauka samodzielności, rozumienie trudnych pojęć takich jak Wczoraj, Dziś i Jutro; że teraźniejszość to zawsze Dziś, przeszłość to nigdy Jutro, a przyszłość to niestety już nie Wczoraj. Gdy czasem zastanawiasz się co i jak wytłumaczyć najmłodszym - masz na to gotowy przepis, w ciekawej formie. Książka została opatrzona ilustracjami Diany Karpowicz - oszczędna kolorystyka: żółty, czerwony, fioletowy, biały i czarny - nie wprowadzają oczopląsowego zamieszania; jest przejrzyście, estetycznie i klarownie. Jeśli mam być szczera, to chyba pierwsza ksiązka, która kradnie serce ilustracjami, tak od razu, jaką czytałam - mogę tylko pozazdrościć autorce kreski takiego talentu. Połączenie wartościowej treści z pięknymi obrazami - istna uczta dla każdego wymagającego Czytelnika, zarówno tego najmłodszego, jak i starszego, który temu najmłodszemu ma coś do przekazania. Całość to ciekawa przygoda, dobrze wydana i dopracowana: tak jak wspominałam już kiedyś, jestem książkową sroką - uwielbiam, gdy Wydawnictwo staje na głowie, by publikacja była piękna, dobrze oprawiona; i tu to mamy, jak chociażby matowy, sztywny papier, idealny dla dziecięcych rączek, by zaraz go nie pomiąć ;). Reasumując: Panie Grzegorzu, wielki ukłon w Pana stronę, zresztą Pan wie, że jestem Pana fanką i jestem dumna, iż takie książkowe perełki mam na swojej półce, z racji wykonywanego przeze mnie zawodu, jak i faktu, iż już w przyszłości będę wiedzieć, co i jak przekazywać swoim dzieciom. Polecam tę książkę (jak i każdą inną Pana Kasdepke) każdemu. Mogę o niej powiedzieć naprawdę bardzo mało. Wspaniała. Świetna. Mistrzowska. Całość recenzji na: http://wirtualnaksiazka.blogspot.com/2016/10/wczoraj-dzisiaj-jutro-grzegorz-kasdepke.html
Aśka Rysiewicz - awatar Aśka Rysiewicz
ocenił na 8 9 lat temu
Jakie to szczęście, że cię znalazłem Guido Van Genechten
Jakie to szczęście, że cię znalazłem
Guido Van Genechten
Są takie książki, które od razu, na pierwszy rzut oka nam się podobają. Wystarczy zerknąć i już wiemy, że ta będzie fajna. Ja tak miałam z tym oto opowiadaniem. Przeglądając ofertę wydawnictwa Adamada podobały mi się chyba wszystkie, ale ta jedna wyjątkowo przykuła moją uwagę. Sama nie wiem dlaczego. Po prostu czułam, że jest dla nas stworzona. Dlatego bardzo, ale to bardzo się cieszę, że trafiła ona do nas i miałam okazję przekonać się czy i tym razem przeczucie mnie nie zawiodło. Czy rzeczywiście jest tak fajna jak mi się wydawało? Już Wam piszę. Bohaterem tego króciutkiego opowiadania jest Kicek. Młody i bardzo rozbrykany zajączek, który codziennie spędzał dokładnie tak samo dzień. O świcie siadał i wpatrywał się w dal, a potem... kicał to tu to tam. Nie wiedział nawet sam dlaczego, co go do tego skłaniało. Po prostu czuł, że musi to robić, stale musi się ruszać i brykać. Zazwyczaj podążał za swoim noskiem. To on prowadził go w te wszystkie niezwykłe miejsca, wskazywał drogę do jego ulubionych przysmaków. gdy tylko Kicek zgłodniał. A gdy już wreszcie jego brzuszek był pełniutki zajączek odpoczywał pod jodłą, by po drzemce móc znów wrócić do swojego kicania. I tak ten słodki szarak spędzał cały dzień. Aż pewnego razu... nosek naszego Kicka nie zaprowadził go do grządki z pysznymi słodkimi marchewkami, lecz do miejsca, gdzie spotkał kogoś bardzo interesującego :) Ale ciii... I tak za dużo już Wam zdradziłam... ;) To bardzo króciutkie opowiadanie jest naprawdę przesłodkie. To taka malutka historyjka o miłości dwóch uroczych zwierzaczków. Wiem, że szaleję teraz z tymi zdrobnieniami, ale myśląc o tej książce czuję, że wszystko w niej jest takie słodziutkie, puszyste, przyjemnie, cieplutkie itp. Może dlatego, że autor wybrał sobie na swoich głównych bohaterów takie urocze zwierzaczki. A może dlatego, że to opowiadanie jest takie... romantyczne? Sama nie wiem. Podoba mi się jednak to, że całość utrzymana jest w takim ciepłym, przyjemnym nastroju. Że wszystko jest tu takie spokojne i błogie... Że tak cudownie czyta się tę historyjkę, a po skończeniu cieplej się robi w serduszku. Podoba mi się także szata graficzna tej lektury. Jest tu cała masa ślicznych ilustracji tego samego pana, który stworzył tę całą historię. Fajne jest to, że grafika ta jest na calutkich stronach. Nie jest tak, że obrazek jest umieszczony na kawałku strony a dalej jest tekst, tylko tutaj w zasadzie 100% całej lektury to ilustracje. A tekstu jest bardzo niewiele. Na pewno dla początkującego czytelnika to nie jest dobra wiadomość. Dziecko, które dopiero rozpoczyna przygodę z literaturą potrzebuje książeczki z dużą i czytelną czcionką. Tutaj niestety czytelna ona jest, ale grafika może nieco rozpraszać uwagę malucha. Ale jak dla takiego brzdąca jak moja Natalka, która jedynie siedzi mi na kolanach i przysłuchuje się takiej historii, duże ilustracje są w sam raz. Moje dziecko kocha takie właśnie publikacje i najczęściej właśnie po takie sięgamy. Istotna jest tu także wielkość tejże książki. Bo tak naprawdę zawsze mam kłopot, czy taki duży gabaryt zaliczyć do zalet czy wad danej publikacji. Z jednej strony to jest fajne. U mnie na przykład zarówno młodsza jak i starsza uwielbiają takie wielkie książki. Natalka ma kilka swoich ulubionych książeczek i zdecydowana większość jest właśnie taka ogromna. Z drugiej jednak strony złości mnie, że nie mam gdzie ich trzymać. Zazwyczaj regały i półeczki są zdecydowanie płytsze. Dlatego wciąż mam ten dylemat. Ale sama gdy tylko widzę takie duże lektury dla moich dziewczyn uśmiecham się od ucha do ucha. No nie oszukujmy się, fajne są! Dokładnie taka sama książka w mniejszym wydaniu nie robi na nas już takiego wrażenia. A jak cudownie z taką wielgachną książeczką wygląda taki mały smyk. Zawsze mi się to podobało... :) Ogólnie jestem zachwycona. Bardzo, ale to bardzo podoba mi się ta lektura. Zarówno z wyglądu jak i treści. Historia jak już wcześniej wspomniałam jest naprawdę śliczna, a ilustracje cudowne. Trzeba przyznać, że wydawnictwo Adamada bardzo się stara, by ich książki wyglądały doskonale. Są solidnie wykonane z dbałością o każdy najdrobniejszy szczegół. I choćbym nie wiem jak bardzo się starła - nie znajdę w nich żadnych minusów. Ja jestem zakochana i naprawdę ani odrobinkę nie przesadzam. Podoba mi się, nawet bardzo! Zatem z czystym sumieniem ją Wam polecam :)
Książeczki synka-i-córeczki - awatar Książeczki synka-i-córeczki
ocenił na 10 9 lat temu
Króliczki!!! Kevan Atteberry
Króliczki!!!
Kevan Atteberry
Na naszym rynku wydawniczym jest wiele ciekawych książek dla dzieci, wspaniale wydanych, z pouczającą treścią, omawiające zagadnienia naukowe. Mamy naprawdę wiele możliwości do wyboru. Jednak zauważyłam, że strefa komiksów dla młodszych dzieci jest jakby trochę kulawa, a przecież właśnie taka forma jest najlepszą zachętą, wręcz zaproszeniem do fantastycznego świata książek. Nikomu chyba nie muszę mówić jak wielkie dobrodziejstwa niesie ze sobą czytanie od najmłodszych lat, nawet drobinką w brzuchu. Wspólne wieczorne dobranocki (i nie mam tu na myśli filmów animowanych) wyciszają przed snem, wzbogacają słownictwo i rozwijają wyobraźnię, a przede wszystkim zacieśniają więzi rodzinne. Gdy jesteśmy zmęczeni po całym dniu, właśnie takie krótkie treści jakie mają w zanadrzu komiksy są najlepszym rozwiązaniem. Dodatkowo dzieci, które jeszcze nie potrafią samodzielnie czytać, mogą same wymyślać historie na podstawie zamieszczonych ilustracji. Zapewni im to wyśmienitą zabawę (a nam da chwilę wytchnienia ;)). Wydawnictwo CzyTam wychodzi na przeciw oczekiwaniom wymagających rodziców i ma w swoim katalogu świetną książkę. "Króliczki!!!" - Kevana Atteberryto nie tylko przepięknie zilustrowany komiks dla mikroludków, ale przede wszystkim bardzo wartościowe przesłanie o potrzebie posiadania przyjaciela, szukaniu kontaktu z innymi oraz nie ocenianiu po pozorach lecz po uczynkach. Otóż mamy tutaj bardzo urokliwego potworka, który z uśmiechem w sercu spaceruje po lesie, witając się z ze wszystkimi - nie ważne czy to jest motylek, czy głaz. A gdy na swej drodze spotyka króliczki wręcz szaleje na ich widok. Czy uszaste stworzenia podzielają ten sam entuzjazm co potworek? Tego dowiedzcie się sami. Książka " Króliczki" to świetna lektura dla przedszkolaków. W bardzo prosty sposób pokazuje, że nie taki straszny potworek jak go malują, choć w przypadku ilustracji znajdujących się w lekturze ciężko jest się go wystraszyć. Historia ta daje nam możliwość omówienia bardzo ważnego tematu jakim jest akceptacja i nieocenianie. Małym dzieciom ciężko jest odnieść się odpowiednio do postaw innych ludzi, a w dodatku jeszcze nie doświadczony umysł łatwo można zmanipulować. Bardzo ważne jest nasze podejście do wielu rzeczy, albowiem to my dajemy przykład. Nauka akceptacji jest bardzo istotna. Tłumaczenie pociechom, że wygląd nie jest wyznacznikiem dobrych zachowań to kluczowa kwestia w świadomym rodzicielstwie. Nie każdy "potworek" jest zły, tak jak nie każdy "aniołek" jest dobry. Gdy już sięgniemy po tą lekturę, zwróćmy uwagę na ilustracje. Kreska jest bardzo łagodna i płynna, kolory nie są przesycone, przejaskrawione, rysunki są duże i czytelne, a przede wszystkim bardzo zabawne. Zapewne wzbudzą wiele pozytywnych emocji u niejednego odbiorcy. Serdecznie polecam "Króliczki!!!". (współpraca barterowa)
Lunares_leporem - awatar Lunares_leporem
ocenił na 8 3 lata temu
O dzieciach, które kochają książki Peter Carnavas
O dzieciach, które kochają książki
Peter Carnavas
Przecudna minimalistyczna opowieść o niesamowitym potencjale, jaki może nieść za sobą książka. Głównym bohaterem jest wieloosobowy zespół - czteroosobowa rodzina. W skład ,której wchodzi mama, tata, synek Antek i córeczka Lusia. Jest też kolejny członek tej rodzinnej załogi pręgowany kotek oraz kurka i kogucik ,który pełni rolę budzika domowego. Rodzina jest biedna, nie posiada nawet zwykłego mieszkania ,że nie wspomnę o telewizorze czy samochodzie. Mieszkają w przyczepie samochodowej z kilkoma uszkodzonymi meblami, a jedynym środkiem lokomocji jest dla nich rower z przyczepką ,własnej roboty. Jedyną rzeczą ,którą mają na własność ,są hurtowe wprost ilości książek. Piętrzą się one, aż niemalże pod sam sufit miejsca zamieszkania. Służą już nie tylko do czytania ale np. do podtrzymania stolika w pionie, gdy ten ostatni ma jedną ułamaną nogę. Rodzina uwielbia czytanie i wolny czas spędza siedząc na stosie książek ,zatapiając się w lekturze. Przychodzi dzień, że książki wypełniają już całą przyczepę po sufit i trzeba samemu się ewakuować ,albo pozbyć się książek. Książki opuszczają dom rodzinny Antka i Lusi ,odwiezione na małej przyczepce rowerowej, pewnie kilkukrotnym kursem, do punktu skupu. Co się dzieje po opustoszeniu ich ,,mieszkania''? Czy wszystko jest jak zwykle? Opróżniona przestrzeń nie robi nic dobrego dla tej kochającej się rodziny. Powoli wszyscy zaczynają się od siebie oddalać. Co się zdarzy ,jak Lusia przyniesie pierwszą książkę z biblioteki do pustego domu? Czy rodzina wróci do siebie sprzed czasów ,,książkowego kataklizmu''? Czy jeszcze można wszystko naprawić? Przeczytajcie kochani tą cudowną opowiastkę ,korzystając z niemniej prześlicznych ilustracji. Książeczka stanowi bowiem także picture book. Piękne opowiadanie jest rozkoszą dla duszy , niosącym przesłanie ,że nie trzeba dużo posiadać ,aby rodzina mogła się kochać wzajemnie i rozumieć oraz to ,że książki scalają rodzinę. Myślę, że autorowi chodziło jeszcze o to ,że nie tylko same książki czytane przez wszystkich oddzielnie, ale wielkie wspólne czytanie robi wiele dobrego. I takiej rodziny nie jest w stanie nic rozdzielić, żadne przeciwności. Tak krótka, ale poruszająca książka pozostanie w pamięci na długo, długo...
Anka - awatar Anka
oceniła na 10 3 lata temu
Bajka o tym, jak błędny rycerz nie uratował królewny, a smok przeszedł na wegetarianizm Jola Richter-Magnuszewska
Bajka o tym, jak błędny rycerz nie uratował królewny, a smok przeszedł na wegetarianizm
Jola Richter-Magnuszewska Łukasz Olszacki
W książce Olszackiego przenosimy się w pełen uroku i barw świat zaczarowanej Bajkonii. Tu absolutnie wszystko jest możliwe i tu w chwili obecnej bardzo źle się dzieje. Smok porywa królewską córkę Nieradkę i żąda od króla Bożydara bardzo specyficznego okupu. Gustaw uwolni uwiezioną na szczycie góry królewnę za sto ton landrynek cytrynowych, zapewnienie ubezpieczenia medycznego i za zorganizowanie wczasów za granicą. Niestety król za nic w świecie nie chce oddać mu ukochanych landrynek!!! Czy istnieje zatem jakieś inne wyjście z tej beznadziejnej sytuacji? Bożydar ma zamiar znaleźć śmiałka, który za połowę królestwa i rzecz jasna rękę Nieradki uwolni jego córkę z rąk nieobliczalnego smoczyska. Cóż tu jednak począć, gdy jedyny rycerz z kart tej książki niejaki Mścisław zwyczajnie „daje nogę”, a znikąd pojawia się wredny chochlik drukarski, który tak manipuluje tekstem, że głowa pęka??? W końcu giermek Hipolit postania wziąć sprawy w swoje ręce i przejmuje rolę głównego bohatera tejże opowieści. Ale czy uda mu się pokonać uciążliwego chochlika, udobruchać smoka Gustawa, by uwolnił znudzoną do granic możliwości Nieradkę i ocalić landrynkowe królestwo Bajkonii? Doczytajcie proszę sami. Książka jest niezwykle zabawna, pouczająca, inteligentna, zwariowana, napisana z dużym pomysłem. Inna niż wszystkie dotąd wydane historie o groźnych smokach, dzielnych rycerzach i bezbronnych księżniczkach 😉 Szalenie polecam. Dobra zabawa gwarantowana.
Iska - awatar Iska
oceniła na 8 2 lata temu
Poczytam ci, mamo. Elementarz matematyczny Beata Ostrowicka
Poczytam ci, mamo. Elementarz matematyczny
Beata Ostrowicka
Już nie raz wspominałam Wam, że mój starszak ma problemy z czytaniem, nauka idzie mu strasznie opornie i już teraz widzę, że język polski z pewnością nie będzie jego ulubionym przedmiotem. Za to wiem co z pewnością polubi, zresztą już lubi ;) Chodzi oczywiście o matematykę. Nikodem świetnie sobie z nią radzi, lubi liczyć, lubi robić zadania matematyczne, lubi uczyć się nowych rzeczy z tym tematem związanych i szybko mu to idzie. Dlatego też nie mogłam przejść obojętnie obok takiej książki! Musiałam ją mieć :) Elementarz matematyczny wydawnictwa Nasza Księgarnia to coś, co mam nadzieję, choć odrobinę sprawi, że Nikodem zacznie siadać do czytania z większym entuzjazmem niż dotychczas... Narazie robimy ku tej książce podchody ;) Tak naprawdę mój starszak nie ma kiedy czytać samodzielnie książek... Do szkoły chodzi na 11 i 12, lekcje kończy po 15 i po 16. Codziennie ma do czytania czytanki szkolne, które musi umieć czytać na kolejny dzień więc jego samodzielne czytanie ogranicza się praktycznie wyłącznie do dwóch lub trzech przeczytań danej czytanki... Męczy mnie to już, wyobraźcie więc sobie jak musi to męczyć moje dziecko... Po szkole obiad, czytanka, chwila zabawy, mycie, czytanka, kolacja i spać. Rano śniadanie, czytanka, chwila zabawy i do szkoły i tak w kółko. Nie mam serca wciskać pomiędzy to jeszcze dodatkowych książek więc Nikodem samodzielnie czyta naprawdę niewiele :( Mam nadzieję, że w wakacje trochę nadgonimy i że w przyszły rok szkolny będzie chodził do szkoły na rano i jednak trochę więcej czasu będzie na wszystko, bo narazie z dnia to ma naprawdę niewiele... Ale żeby nie było, że recenzję Wam w ciemno piszę, bo przecież sama napisałam, że książki tej dziecko moje nie przeczytało. Ja ją przeczytałam sama i dlatego mogę Wam co nieco o niej opowiedzieć :) Jakiś czas temu miałam okazję zaprezentować Wam już jeden "Elementarz" wydawnictwa Nasza Księgarnia. Dzisiejszy "Elementarz matematyczny" to wspaniała kontynuacja tego pierwszego. Oba są z cudnej serii "Poczytam ci mamo". Bohaterowie książki są tacy sami, a nawet jest ich jeszcze więcej ;) Zasadnicza różnica jest taka, że tamta książka była do nauki czytania, ta dzisiejsza jest idealna do zrozumienia i nauczenia się podstawowych rzeczy z matematyki choć wszystko to opisane jest w formie krótkich historyjek więc jak na elementarz przystało czytania także tutaj nie zabraknie ;) Antek, Lenka, Julek, Krzyś i Ada to piątka przyjaciół. W książce tej znajdziemy niedługie opowiadania opisujące różne wydarzenia z życia tych dzieciaków. Przeczytamy na przykład o tym jak Antek uczył swojego malutkiego brata Leonka liczyć i jak kuzyn Lenki mu w tym przeszkadza. Albo o tym jak Lenka szukała swojego zaginionego kotka Itka. I o tym jak piesek Ady znajdzie się w kalendarzu. To wszystko i jeszcze więcej znajdziemy w pierwszej części książki poświęconej liczbom od 0-9. Dalsza część książki to oczywiście znowu opowiadania z naszymi dziecięcymi bohaterami w rolach głównych. Tylko tutaj są już inne matematyczne zagadnienia wplątane w tekst :) Zbiory, mierzenie, figury geometryczne, jednostki długości, ważenie, dodawanie i odejmowanie, jednostki miary, orientacja przestrzenna, jednostki masy, odczytywanie temperatury, ułamki, kalendarz, jednostki objętości, liczby rzymskie, pieniądze, czas, mnożenie, liczby, pozycja cyfry - to wszystko w formie ciekawych historyjek z życia Lenki, Antka, Julka, Krzysia i Ady ;) Całość jest naprawdę ciekawa, naprawdę bardzo pomysłowa i naprawdę ogromnie mi się podoba. Choć tekstu jest tutaj sporo to książkę tą czyta się szybko. Jej treść jest bez wątpienia niezwykle pomocna w zrozumieniu wielu matematycznym zagadnień. Znajdziemy nawet trochę przykładów na to jak najłatwiej zrozumieć te wszystkie matematyczne cuda, które na pierwszy rzut oka wydawać by się mogły nie do ogarnięcia przez małą dziecięcą główkę. A jednak po przeczytaniu tych opowiadań okazuje się, że to wcale nie jest tak straszne i skomplikowane jak na pierwszy rzut oka mogłoby się wydawać ;) Na koniec napiszę Wam tylko jeszcze, że zarówno treść jak i wygląd tej książki niesamowicie mi się podoba i z czystym sumieniem polecam ją i dla młodszych i dla starszych dzieciaków, bo znajdziemy w niej wszystko, od nauki podstawowych cyfr do mnożenia i ułamków ;)
Książeczki synka-i-córeczki - awatar Książeczki synka-i-córeczki
ocenił na 9 9 lat temu

Cytaty z książki Kuka Muka i skrzat Nieład

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Kuka Muka i skrzat Nieład