Krótka historia Stowarzyszenia Nieurodziwych Dziewuch i inne opowiadania

Okładka książki Krótka historia Stowarzyszenia Nieurodziwych Dziewuch i inne opowiadania autora Helen Oyeyemi, 9788323344308
Logo Lubimyczytac Patronat
Logo Lubimyczytac Patronat
Okładka książki Krótka historia Stowarzyszenia Nieurodziwych Dziewuch i inne opowiadania
Helen Oyeyemi Wydawnictwo: Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego Seria: Seria z Żurawiem literatura piękna
272 str. 4 godz. 32 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Seria:
Seria z Żurawiem
Tytuł oryginału:
What Is Not Yours Is Not Yours
Data wydania:
2018-04-17
Data 1. wyd. pol.:
2018-04-17
Data 1. wydania:
2016-03-08
Liczba stron:
272
Czas czytania
4 godz. 32 min.
Język:
polski
ISBN:
9788323344308
Tłumacz:
Magdalena Rabsztyn
Średnia ocen

                6,1 6,1 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Krótka historia Stowarzyszenia Nieurodziwych Dziewuch i inne opowiadania w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Krótka historia Stowarzyszenia Nieurodziwych Dziewuch i inne opowiadania

Średnia ocen
6,1 / 10
77 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
1098
868

Na półkach: ,

Sięgnęłam po tę książkę zaintrygowana tytułem.
Jest to dość ciekawy zbiór opowiadań, wśród których każdy z czytelników zwróci uwagę na inne.
Moją uwagę przyciągnęły opowiadania: tytułowe - "Krótka historia Stowarzyszenia Nieurodziwych Dziewuch", "książki i róże" oraz "obecność". Każde z nich jest w nieco innym stylu, przekazuje odmienne treści. Jednak, wszystkie bawią i uczą w pewien ponadczasowy sposób.
Seria z Żurawiem ma swój specyficzny i niezmienny urok, który trzeba odkryć i się do niego przekonać.

Sięgnęłam po tę książkę zaintrygowana tytułem.
Jest to dość ciekawy zbiór opowiadań, wśród których każdy z czytelników zwróci uwagę na inne.
Moją uwagę przyciągnęły opowiadania: tytułowe - "Krótka historia Stowarzyszenia Nieurodziwych Dziewuch", "książki i róże" oraz "obecność". Każde z nich jest w nieco innym stylu, przekazuje odmienne treści. Jednak, wszystkie bawią i...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

548 użytkowników ma tytuł Krótka historia Stowarzyszenia Nieurodziwych Dziewuch i inne opowiadania na półkach głównych
  • 458
  • 90
66 użytkowników ma tytuł Krótka historia Stowarzyszenia Nieurodziwych Dziewuch i inne opowiadania na półkach dodatkowych
  • 28
  • 10
  • 7
  • 6
  • 5
  • 4
  • 3
  • 3

Tagi i tematy do książki Krótka historia Stowarzyszenia Nieurodziwych Dziewuch i inne opowiadania

Inne książki autora

Okładka książki Furies: Stories of the Wicked, Wild and Untamed Margaret Atwood, Susie Boyt, Eleanor Crewes, Emma Donoghue, Stella Duffy, Linda Grant, Claire Kohda, C.N. Lester, Caroline O'Donoghue, Chibundu Onunzo, Helen Oyeyemi, Rachel Seiffert, Kamila Shamsie, Ali Smith
Ocena 0,0
Furies: Stories of the Wicked, Wild and Untamed Margaret Atwood, Susie Boyt, Eleanor Crewes, Emma Donoghue, Stella Duffy, Linda Grant, Claire Kohda, C.N. Lester, Caroline O'Donoghue, Chibundu Onunzo, Helen Oyeyemi, Rachel Seiffert, Kamila Shamsie, Ali Smith
Okładka książki The BBC National Short Story Award 2017 Will Eaves, Jenni Fagan, Cynan Jones, Benjamin Markovits, Helen Oyeyemi, Joanna Trollope
Ocena 5,0
The BBC National Short Story Award 2017 Will Eaves, Jenni Fagan, Cynan Jones, Benjamin Markovits, Helen Oyeyemi, Joanna Trollope
Helen Oyeyemi
Helen Oyeyemi
Nigeryjska pisarka anglojęzyczna zamieszkała w Wielkiej Brytanii. W wieku czterech lat, przeniosła się wraz z rodzicami do Anglii. Swoją debiutancką powieść, "Mała Ikar", napisała pod koniec szkoły średniej w ciągu siedmiu tygodni. Prawa do książki zakupiło znane brytyjskie wydawnictwo Bloomsbury, a kilka miesięcy później aż siedemnastu wydawców zagranicznych. W roku 2005 Oyeyemi została nominowana do British Book Award. Oyeyemi w 2006 roku ukończyła politologię w Corpus Christi College w Cambridge. Tam też, dwie z jej sztuk teatralnych "Juniper's Whitening" i "Victimese", zostały wystawione przez studentów, co zaowocowało publikacją w wydawnictwie Methuen. Druga książka Oyeyemi "The Opposite House" ukazała się w Wielkiej Brytanii 7 maja 2007 roku nakładem wydawnictwa Bloomsbury. Autorka odwiedziła Polskę w dniach 18-22 maja 2007 roku w ramach programu Faces & Places – New British Writing. Pisarka spotkała się z czytelnikami w Lublinie, Warszawie, Toruniu i Łodzi, promując powieść "Mała Ikar".
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Golden Hill Francis Spufford
Golden Hill
Francis Spufford
BRYTYJCZYK W NOWYM JORKU Richard Smith po kilkutygodniowej, wyczerpującej podróży przybywa do Nowego Jorku. Młody londyńczyk jest właścicielem weksla, który ma zamiar spieniężyć – w tym celu udaje się do kantoru przy ulicy Golden Hill. Podczas kilkumiesięcznego oczekiwania na realizację weksla Smith staje się tematem prawie wszystkich miejskich plotek – rozkochuje w sobie piękne Amerykanki, wdaje się w niejedną awanturę, od czasu do czasu ryzykuje własnym życiem. Ale czy właśnie nie na tym polega jego urok? Spufford w bardzo zdawkowy sposób przedstawia swojego bohatera – do ostatniej strony otacza go atmosferą tajemnicy i niepewności, żeby na końcu wprawić czytelnika w osłupienie! Nowy Jork – drugi bohater „Golden Hill„. Zaskakujące, prawda? Autor w mistrzowski sposób nadaje temu niespełna siedmiotysięcznemu miastu duszę. Podczas pochłaniania kolejnych stron wręcz czułam zapach tych małych, ciasnych uliczek – pełnych domowych piekarni, szwalni, rozmaitych targów. Wszędzie musi istnieć balans – w 1746 roku Nowy Jork jest był pełen ponurych, śmierdzących i podejrzanych zakamarków, do których lepiej się nie zapuszczać (oczywiście nie dotyczy to Richarda!). To była uczta! Udało mi się poznać mieszkańców, ich zwyczaje, problemy i ogromne ambicje. Nowy Jork – dzisiejsze Złote Jabłko – był kiedyś małym miastem portowym, które w kilkadziesiąt lat przeistoczyło się w tętniącą życiem metropolię. PODSUMOWANIE „Golden Hill” nie jest powieścią dla każdego. Odstraszać może językowe i groteskowe nawiązanie do dawno minionej epoki, które aż kipi na każdej stronie. Tę książkę się kocha lub nienawidzi. Do tego wniosku można dojść już po przeczytaniu pierwszego zdania. Brzmi nierealnie? Czytam sporo, nawet dużo – nigdy nie widziałam zdania tak bardzo wielokrotnie (wielokrotnie wielokrotnie!) złożonego. Nie dość, że jest to pierwsze zdanie powieści, to autor dał absolutnego czadu i rozpisał się na ponad pół (!) strony. Przyznaję, dopiero przy piątym podejściu wiedziałam mniej więcej o co chodzi. Styl jest mocno nachalny, w pierwszej chwili może odstraszać! Mnie się bardzo spodobał, jednak dla niektórych będzie on denerwujący.Chwilami było ciężko, ale udało się! Książkę połknęłam, rozkoszowałam się każdą stroną i z żalem odłożyłam ją na półkę. Do XVIII wieku raczej się nie przeniosę! No może poza chwilami, w których będę wracać do „Golden Hill” : ) Po cichu liczę, że za jakiś czas pojawi się kolejna powieść Francisa Spufforda!!
pierwszyrozdzial - awatar pierwszyrozdzial
ocenił na 9 5 lat temu
Kroniki kota podróżnika Hiro Arikawa
Kroniki kota podróżnika
Hiro Arikawa
Lubicie koty? Ja kocham miłością bezgraniczną. Książkę „Kroniki kota podróżnika” miałam na uwadze dużo wcześniej. Wreszcie przyszedł czas, że po nią sięgnęłam. O czym jest ta pozycja? Najkrócej mówiąc o relacji między człowiekiem a kotem. Mężczyzna o imieniu Satoru znajduje kota, którego ktoś potrącił samochodem. Zwierzę przeraźliwie miauczy. Widać, że jest głodne, przestraszone i potrzebuje bliskości choć początkowo zachowuje dystans. Satoru decyduje się, że przygarnie kociaka. Była to bardzo nietypowa książka ze względu na swoją formę. Narracja jest poprowadzona z dwóch perspektyw – ludzkiej i kociej. I ta druga podobała mi się najbardziej. Dzięki niej możemy się dowiedzieć co myślą koty. Uważny czytelnik doskonale zauważy, że człowieczy świat jest zupełnie inny od tego, w którym żyją nasze kochane mruczki. Trzeba mieć w sobie sporo empatii i wrażliwości, żeby zrozumieć futrzastą logikę. Hiro Arikawa porusza w swojej pozycji wiele tematów, takich jak samotność, relacje międzyludzkie, które nierzadko bywają skomplikowane. Mówi też o śmierci. Gdyby miała określić jakoś tę powieść, to powiedziałabym, że jest ona metaforą. Nie każdy ją zrozumie. Autorka bowiem o wielu rzeczach nie mówi wprost. Ona wręcz prowokuje czytelnika do myślenia. Jeśli więc nie boicie się takich lektur, to gorąco Wam ją polecam. Jestem pewna, że znajdziecie tu fragmenty, które zostaną z Wami na dłużej. A może pod jej wpływem zdecydujecie się na przygarnięcie któregoś z naszych braci mniejszych? Gwarantuję, że będą Wam za to dozgonnie wdzięczni.
Magou_od_książek - awatar Magou_od_książek
ocenił na 6 4 miesiące temu
Spadek Vigdis Hjorth
Spadek
Vigdis Hjorth
Odcięta gałąź „Napis nad moim losem na ziemi: „Spętana dzieciństwem”. Ponad pięćdziesiąt lat, a nadal poddana strachowi przed rodzicielskim autorytetem, którego boją się dzieci” [1]. Bergljot - bohaterka powieści „Spadek”, norweskiej autorki Vigdis Hjorth, ma ponad 50 lat. Jest pisarką - zajmuje się krytyką teatralną. Ma już za sobą - a przynajmniej tak można by uznać - dzieciństwo, młodość, małżeństwo, macierzyństwo. Jej dość zamożni rodzice zestarzeli się, więc postanowili zapisać majątek czwórce swoich dzieci: starszym – synowi Bardowi, córce Bergljot i ich młodszym siostrom Astrid i Asie. Wbrew składanym wcześniej zapewnieniom podzielenia majątku na równe części, testatorzy postąpili inaczej, co z kolei, jak to zazwyczaj bywa w takich wypadkach, wywołało rodzinny spór. Historia jakich wiele - niesmaczna, jak każdy konflikt krewnych o pieniądze. Testament powstał, mimo towarzyszących całemu procesowi sprzeciwów, a los zrządził, że spadkobiercy nie musieli długo czekać na jego oficjalne otwarcie. Z powodu tragicznego w konsekwencjach upadku ze schodów, umarł 85-letni ojciec bohaterki i jej rodzeństwa, pozostawiając po sobie wspomniany wyżej spadek, żonę, dzieci, wnuki i coś, co w tych okolicznościach po raz kolejny dało o sobie znać - ukrywaną, a raczej nieprzyjmowaną do wiadomości, przemilczaną przez lata historię z przeszłości - tajemnicę. Tajemnica, to może nie jest w tym wypadku odpowiednie określenie – używam go jednak, z uwagi na chęć ukrycia szczegółów. To krótki zarys fabuły powieści, która zaraz po ukazaniu się w 2016 r. w Norwegii (polska premiera w Wydawnictwie Literackim miała miejsce w 2018 r.), wywołała wiele kontrowersji i przyczyniła się do publicznej debaty na temat przedstawionych w niej wydarzeń oraz występujących, jak podejrzewano, wątków autobiograficznych. Czy są jeszcze jakieś rodzinne sprawy i problemy, których literatura nie poruszyła, a które mogłyby zostać przedstawione w sposób nowatorski? Okazuje się, że tak. Pierwszoosobowa narracja Bergljot, zarówno ta prowadzona w czasie teraźniejszym, jak retrospektywna, jej forma imitująca autentyczne przemyślenia z ich naturalnym chaosem, powtórzeniami, zwrotami, odwoływaniem się do snów, pozwala czytelnikowi nie tylko poznać kulisy całej sprawy, ale nieomal dotknąć i osobiście doświadczyć trudnych emocji bohaterki - osoby, która w imię uwolnienia się z rodzinnych, a opresyjnych dla siebie układów, zdecydowała się na zerwanie kontaktów z rodzicami i rodzeństwem. Bergljot jest inteligentna, odniosła zawodowy sukces i bardzo lubi swoją pracę. Ma dobry, ciepły kontakt z dorosłymi dziećmi, partnera i przyjaciół wspierających ją, znajduje się, jak to ładnie określa andragogika, u progu późnej dorosłości, przeszła terapię, a mimo to nadal pozostaje pod presją wydarzeń z dzieciństwa. Wciąż nie może uwolnić się od roli bezbronnego dziecka autorytarnych rodziców i na nowo przeżywa swój dramat niewysłuchanej ofiary, odrzuconej córki i siostry. Zerwanie kontaktów nie zapewniło jej, o czym mamy się przekonać, spokoju, którego tak bardzo szukała, a śmierć ojca niczego nie rozwiązała, a przeciwnie, wymogła na niej zmierzenie się po raz kolejny - nie otrzymujemy odpowiedzi, czy ostateczny - z problemem jej życia, który tak naprawdę był problemem całej rodziny. Wszyscy jej członkowie są w jakiś sposób uwikłani w sytuację, która już w przeszłości wymagała i dalej zmusza ich do zajęcia stanowiska w sprawie – do określenia się. Konsekwencje przyjęcia wobec bohaterki zdecydowanej i jednoznacznej postawy dotkną z pewnością każdą z występujących postaci – i to jest sednem. Z tego wszyscy uczestnicy dramatu, jak się wydaje, zdają sobie sprawę. Bergljot, której perspektywę widzenia problemu czytelnik poznaje najlepiej, doskonale rozumie motywy postępowania uczestników rodzinnego sporu, w ponadprzeciętny sposób umie ocenić rolę jaką odegrała w jej życiu postawa ojca i matki, a jednak nie potrafi unieść konsekwencji swojego wyboru – wyboru drogi odcięcia się od rodziców. Tak głęboko tkwi w niej społecznie nakazana konieczność okazywania im szacunku, szczególnie kiedy stają się starzy i niedołężni, że poczucie krzywdy wciąż walczy w niej, z poczuciem obowiązku. Postać neurotycznej, nieszczęśliwej, uciekającej czasami w alkohol Bergljot, pokazuje jak bardzo zakorzenione są w naszej psychice zarówno potrzeba bezwarunkowej rodzicielskiej miłości i szczera chęć wypełnienia roli opiekuna starych rodziców, ale równie silnie naturalna potrzeba szacunku dla siebie, poszukiwania zadośćuczynienia, akceptacji, zrozumienia i uznania przez otoczenie, a przynajmniej wysłuchania „naszej” prawdy. Czy można wyrzec się tych wartości w imię spokoju swoich krewnych, w imię utrzymywania powierzchownych kontaktów rodzinnych i zewnętrznych pozorów tak zwanej "normalności"? Czy może tak właśnie trzeba – bo minęły lata, są jeszcze dzieci i wnuki, spragnione kontaktów z dziadkami? Czy wreszcie w rodzinie wszystko da się zapomnieć, odciąć, unieważnić? I w jakich okolicznościach? Co zrobić z takim odkryciem: że hipokryzja i strach, chęć osłonięcia się przed osądem społecznym może, jak się okazuje, być głównym motywem działania rodziców? Tych rodziców, o których chcielibyśmy przecież zawsze myśleć, że nas kochają i chcą wyłącznie naszego dobra. Czytelnik sam musi zdecydować, jak odnaleźć się w tym poszarpanym przez emocje świecie Bergljot i jej rodziny, w którym prawie wszyscy czują się nieszczęśliwi - ofiara i sprawca, współwinni i niewinni, i ci którzy w imię kompromisów nie potrafili opowiedzieć się po właściwej stronie. To niepokojąca i poruszająca proza, ale pomimo bolesnej prawdy w niej zawartej trudno było mi się od niej oderwać, Utkwiła mi w pamięci szczególnie jedna scena: bohaterka od kilku dni leży w szpitalnym pokoju razem ze starszą kobietą, której nikt nie odwiedza. Za szpitalnymi oknami rozciąga się szeroka panorama nieba. Pewnego wieczoru, kiedy jeszcze nie śpią, na ciemniejącym po burzy horyzoncie ukazuje się im dobrze widoczna, spektakularna tęcza. Obie są tak samo zachwycone i podekscytowane tym zjawiskiem, a Bergljot zauważa, że może rodzina nie jest jednak najważniejsza i żadna wizyta krewnych nie dałaby samotnej starszej pani takich emocjonujących, dobrych przeżyć. To kontrowersyjna, ale jakże w niektórych przypadkach prawdziwa, refleksja. Smutna – ważna lektura. Tak jak pastelowa grafika na okładce książki, która przedstawia delikatnie zarysowane kontury domu i drzewo na pierwszym planie. Z początku niczego nie zauważamy: dom, drzewo, krajobraz, dopiero po chwili, a może nawet dopiero podczas lektury, kiedy sięgamy po książkę po raz kolejny i uważniej przyglądamy się rysunkowi, widzimy, że drzewo nie ma liści, a jedna z jego najgrubszych gałęzi jest odcięta. Recenzja ukazała się wcześniej na innym portalu czytelniczym. [1] Vigdis Hjorth, „Spadek”, przeł. Elżbieta Ptaszyńska-Sadowska, Wydawnictwo Literackie, 2018 r., s. 58.
Iksja - awatar Iksja
oceniła na 8 8 dni temu
Psikus Domenico Starnone
Psikus
Domenico Starnone
„Psikus” jest moją pierwszą przeczytaną książką włoskiego pisarza Domenico Starnone. Muszę przyznać, że powieść czekała na półce dość długo żebym zapoznała się z jej treścią, bowiem prawie pięć lat, nie mniej jednak uważam, że na każdą książkę jest odpowiedni czas. Jest to dzieło z gatunku literatura piękna, finalista nagrody National Book Award w kategorii literatura w przekładzie w 2018 roku. Książka wydana jest w twardej oprawie, a zdjęcie na okładce może nie jest zbyt malownicze, gdyż przedstawia rozlane mleko i kawę, jednakże przywodzi na myśl połączenie pokoleń. I w tym przypadku nie jest to bezpodstawne skojarzenie. Głównym bohaterem powieści jest mieszkający w Mediolanie siedemdziesięcioletni Daniele Mallarico sławny ilustrator i pracoholik, dla którego kariera zawodowa jest całym życiem. Na prośbę córki, przyjeżdża do rodzinnego Neapolu, żeby opiekować się przez kilka dni czteroletnim wnukiem Mario. Ten zasadniczo krótki czas spędzony w domu z dzieciństwa w towarzystwie żywiołowego dziecka nie tylko przywołuje duchy z przeszłości ale stawia przed Daniele pytanie czym jest prawdziwy sens życia. Czy udało się bohaterowi znaleźć odpowiedź oraz na czym polegał tytułowy psikus – zainteresowanych odsyłam do kart powieści. Uważam, że jest to naprawdę ciekawa książka z niebanalną fabułą sprawnie poprowadzoną przez Autora. Generalnie akcja powieści toczy się w kilku pokojach włoskiego mieszkania. Narratorem powieści jest główny bohater, co pozwala zrozumieć cechy charakterystyczne i spojrzenie z perspektywy seniora. Bohaterowie są świetnie wykreowani, dziadek Daniele i wnuk Mario zostali dobrze opisani zarówno w różnicach charakterów jak i z łączącym ich talentem do rysunku. Lekkie pióro Autora, powoduje że książkę czyta się szybko i płynnie. Opisana historia pokazuje istotę relacji pomiędzy członkami bliskiej rodziny oraz jak ważne jest wychowanie dzieci i poświęcanie im czasu. Książka jest przede wszystkim o przemijaniu młodości, kariery zawodowej i życia. W mojej ocenie jest to historia z przesłaniem mówiącym żeby spojrzeć na siebie i zastanowić się czy w biegu codziennego życia nie umyka nam coś naprawdę ważnego. Polecam tę powieść każdemu, kto lubi nietuzinkową fabułę i jej łagodny przebieg. Można przy tej pozycji odpocząć i przyjemnie spędzić czas. Mnie osobiście przypadła ta książka do gustu i chętnie przeczytam pozostałe dzieła Autora wydane w Polsce. Polecam serdecznie.
Katarzyna - awatar Katarzyna
oceniła na 8 1 rok temu

Cytaty z książki Krótka historia Stowarzyszenia Nieurodziwych Dziewuch i inne opowiadania

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Krótka historia Stowarzyszenia Nieurodziwych Dziewuch i inne opowiadania