Koziorożec 9. Przejście

Okładka książki Koziorożec 9. Przejście
Andreas Martens Wydawnictwo: Sideca Cykl: Koziorożec (tom 9) komiksy
48 str. 48 min.
Kategoria:
komiksy
Format:
papier
Cykl:
Koziorożec (tom 9)
Tytuł oryginału:
Capricorne: Le passage
Data wydania:
2013-12-01
Data 1. wyd. pol.:
2013-12-01
Liczba stron:
48
Czas czytania
48 min.
Język:
polski
ISBN:
9788393796793
Tłumacz:
Olga Zasępa-Bietti
Średnia ocen

                7,9 7,9 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Koziorożec 9. Przejście w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Koziorożec 9. Przejście

Średnia ocen
7,9 / 10
23 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
1693
731

Na półkach: , , , , ,

Czasami zdarzy się opowieść czytana w tak niezwykłych okolicznościach, że macie gdzieś fakt, że fabuła trochę przegadana, że coś nie pykło, że za bardzo to czy tamto. Po prostu daję dziesiątkę, bo "Przejście" kojarzy mi się niesłychanie intensywnie. Jestem bezwzględnie... nieracjonalna w ocenie 🤣
Sentymentalizm w najczystszej postaci.

Czasami zdarzy się opowieść czytana w tak niezwykłych okolicznościach, że macie gdzieś fakt, że fabuła trochę przegadana, że coś nie pykło, że za bardzo to czy tamto. Po prostu daję dziesiątkę, bo "Przejście" kojarzy mi się niesłychanie intensywnie. Jestem bezwzględnie... nieracjonalna w ocenie 🤣
Sentymentalizm w najczystszej postaci.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

53 użytkowników ma tytuł Koziorożec 9. Przejście na półkach głównych
  • 37
  • 16
47 użytkowników ma tytuł Koziorożec 9. Przejście na półkach dodatkowych
  • 23
  • 9
  • 7
  • 2
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Okładka książki RELAX Magazyn opowieści rysunkowych nr 45 Boris Bakliža, Łukasz Bogacz, Daniel Chmielewski, Djief, Roman Gajewski, Gir, Piotr Herla, Grzegorz Janusz, Tomasz Kontny, Jacques Lob, Andreas Martens, Bartosz Minkiewicz, Tomasz Niewiadomski, Daniel Odija, Yanick Paquette, Tomasz Piorunowski, Mark Russell, Antoni Serkowski, Liam Sharp, Wojciech Stefaniec, Marko Stojanović, Jakub Topor, Jean Van Hamme, Robert Waga, Bernie Wrightson
Ocena 6,4
RELAX Magazyn opowieści rysunkowych nr 45 Boris Bakliža, Łukasz Bogacz, Daniel Chmielewski, Djief, Roman Gajewski, Gir, Piotr Herla, Grzegorz Janusz, Tomasz Kontny, Jacques Lob, Andreas Martens, Bartosz Minkiewicz, Tomasz Niewiadomski, Daniel Odija, Yanick Paquette, Tomasz Piorunowski, Mark Russell, Antoni Serkowski, Liam Sharp, Wojciech Stefaniec, Marko Stojanović, Jakub Topor, Jean Van Hamme, Robert Waga, Bernie Wrightson
Okładka książki RELAX Magazyn opowieści rysunkowych nr 44 Philippe Druillet, André Franquin, Roman Gajewski, Jean Giraud (Moebius), Andreas Martens, Milorad Vicanovic Maza, Bartosz Minkiewicz, Oktawia Ogniew, Yanick Paquette, Mark Russell, Przemysław Soroka, Wojciech Stefaniec, Marko Stojanović, Piotr Szulc, Tudor Topa, Robert Waga, Bernie Wrightson
Ocena 6,8
RELAX Magazyn opowieści rysunkowych nr 44 Philippe Druillet, André Franquin, Roman Gajewski, Jean Giraud (Moebius), Andreas Martens, Milorad Vicanovic Maza, Bartosz Minkiewicz, Oktawia Ogniew, Yanick Paquette, Mark Russell, Przemysław Soroka, Wojciech Stefaniec, Marko Stojanović, Piotr Szulc, Tudor Topa, Robert Waga, Bernie Wrightson
Okładka książki RELAX Magazyn opowieści rysunkowych nr 43 Caza, Daniel Chmielewski, Przemysław Dedelis, Philippe Druillet, André Franquin, Janek Koza, Andreas Martens, Bartosz Minkiewicz, Daniel Odija, Yanick Paquette, Francois Riviere, Mark Russell, Debora Santos, Krzysztof Skiba, Kamil Śmiałkowski, Przemysław Soroka, Jimmy Stamp, Wojciech Stefaniec, Bernie Wrightson, Bartosz Zaskórski
Ocena 7,0
RELAX Magazyn opowieści rysunkowych nr 43 Caza, Daniel Chmielewski, Przemysław Dedelis, Philippe Druillet, André Franquin, Janek Koza, Andreas Martens, Bartosz Minkiewicz, Daniel Odija, Yanick Paquette, Francois Riviere, Mark Russell, Debora Santos, Krzysztof Skiba, Kamil Śmiałkowski, Przemysław Soroka, Jimmy Stamp, Wojciech Stefaniec, Bernie Wrightson, Bartosz Zaskórski
Okładka książki RELAX Magazyn opowieści rysunkowych nr 42 Anchel, Julian Bohdanowicz, Pascal Croci, Roman Gajewski, Marcin Lechna, Andreas Martens, Bartosz Minkiewicz, Tomasz Niewiadomski, Yanick Paquette, Francois Riviere, Craig Russell, Mark Russell, P. Craig Russell, Przemysław Soroka, Wojciech Stefaniec, Bernie Wrightson
Ocena 6,7
RELAX Magazyn opowieści rysunkowych nr 42 Anchel, Julian Bohdanowicz, Pascal Croci, Roman Gajewski, Marcin Lechna, Andreas Martens, Bartosz Minkiewicz, Tomasz Niewiadomski, Yanick Paquette, Francois Riviere, Craig Russell, Mark Russell, P. Craig Russell, Przemysław Soroka, Wojciech Stefaniec, Bernie Wrightson
Okładka książki RELAX Magazyn opowieści rysunkowych nr 41 Julian Bohdanowicz, Kurt Busiek, Paul Cauuet, Caza, Jagoda Czarnowska, Roman Gajewski, Gir, Jean Giraud (Moebius), Grzegorz Janusz, Wilfrid Lupano, Andreas Martens, Bartosz Minkiewicz, Tomasz Niewiadomski, Piotr Nowacki, Yanick Paquette, Gerald Parel, Francois Riviere, Mark Russell, Wojciech Stefaniec, Mateusz Wiśniewski, Jan Żarnowiecki, Bartosz Zaskórski
Ocena 6,7
RELAX Magazyn opowieści rysunkowych nr 41 Julian Bohdanowicz, Kurt Busiek, Paul Cauuet, Caza, Jagoda Czarnowska, Roman Gajewski, Gir, Jean Giraud (Moebius), Grzegorz Janusz, Wilfrid Lupano, Andreas Martens, Bartosz Minkiewicz, Tomasz Niewiadomski, Piotr Nowacki, Yanick Paquette, Gerald Parel, Francois Riviere, Mark Russell, Wojciech Stefaniec, Mateusz Wiśniewski, Jan Żarnowiecki, Bartosz Zaskórski
Okładka książki RELAX Magazyn opowieści rysunkowych nr 40 Paul Cauuet, Caza, Tibor Cs. Horváth, Péter Kuczka, Wilfrid Lupano, Andreas Martens, Achim Raven, Francois Riviere, Rafał Skarżycki
Ocena 7,0
RELAX Magazyn opowieści rysunkowych nr 40 Paul Cauuet, Caza, Tibor Cs. Horváth, Péter Kuczka, Wilfrid Lupano, Andreas Martens, Achim Raven, Francois Riviere, Rafał Skarżycki
Andreas Martens
Andreas Martens
Niemiecki twórca komiksów.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Final Incal oraz Po Incalu Alexandro Jodorowsky
Final Incal oraz Po Incalu
Alexandro Jodorowsky Jean Giraud (Moebius) Ladrönn
Dziwnie jest powrócić do świata Incala. Twórczość Jodorowsky'ego zawsze określam jako "kwaśną"... w sensie taką jakby została stworzona po LSD. I chyba Jodorowsky nie stronił od tego typu wzmacniaczy wyobraźni. A zatem znowu w świecie Incala i znowu w Alei Samobójców. To swoisty znak rozpoznawczy serii - główny bohater spada do jeziora kwasu... i nie ważne czy na prawdę czy tylko w swoich wizjach. To już standardowy motyw pętli. Chociaż Jodorowsky sięga po już ograne motywy zachodniego dualizmu, trójcy, żywe kontra nieożywione, bio kontra mecha, czarne kontra białe, światło przeciwko jasności... to te zgrane karty wciąż rozdaje w różnych konfiguracjach, wciąż jeszcze są atrakcyjne. Silnym wątkiem jest również przemiana oraz miłość. To szczególnie mi się podobało w tej historii - powraca wspaniała Luz de Garra i tylko moc jej miłości do John'a diFool'a jest w stanie uratować świat. Ktoś może powiedzieć, że to płaskie... być może. Jednak jak to u Jodorowsky'ego nic nie jest proste. Wszystkie motywy są wymieszane i przyprawione ohydą, obrzydliwością. A wszystko na zasadzie silnych kontrastów i dualizmu. Taki jest świat Incala... i w pewnym sensie to jest nasz świat, tylko wykoślawiony do granic możliwości w lustrze umysłu Jodorowsky'ego. Autorzy integrala zastosowali fajny pomysł. Bowiem Jodorowsky i Moebius zaczęli razem pracować nad "Po Incalu"... jednak Moebius musiał porzucić prace nad projektem. Jodorowsky znalazł innego rysownika - José Ladrönn i tak powstał "Final Incal". Czytając "Po Incalu" się nawet cieszę bo seria zyskała na zmianie rysownika. Wiem, wiem, Moebius to legenda... ale "Po Incalu" jest narysowane strasznie niechlujnie, na odwal w porównaniu z Incal'em. Grafiki Ladrönn'a nawiązują do Moebiusa ale mają własny feel... dobrze to się czytało i oglądało. Podsumowując: mogło by nie być "Final Incal' ale fajnie, że jest :)
Lis Gracki - awatar Lis Gracki
ocenił na 7 4 lata temu
Koziorożec 7. Błękitny smok Andreas Martens
Koziorożec 7. Błękitny smok
Andreas Martens
Tom siódmy dzieje się w tym samym czasie co tom szósty, dlatego warto wrócić do wcześniejszych symbolicznych scen... bo dopiero teraz (przynajmniej jedna z nich) nabiera sensu. Andreas serwuje nam prawdziwą jazdę bez trzymanki. Przez kilka tomów budował, składał z poszczególnych scen i wskazówek to co dzieje się teraz na naszych oczach. Dopiero teraz wskazówki - powtórzone - wydają się być jasne. Nawet okładka staje się o wiele bardziej zrozumiała. Warto też wrócić do finałowej sceny tomu 7 Rorka... bo (jak zwykle) Andreas zostawił nas z obrazami, ale czy wtedy można było zrozumieć co się właściwie stało? Wciąż wiele zagadek nie zostało wyjaśnionych. Autor wprowadza do gry nowe figury... pozostałe czekają na swoją kolej... i swoje powroty. Niesamowite jak wielotorowa jest fabuła Koziorożca. tego komiksu NIE DA się po prostu czytać z dużymi odstępami czasu. Poprzednie części wciąż muszą być w pamięci, muszą być blisko i pod ręką... aby do nich wrócić, sprawdzić i porównać. Nie wszystko jest zrozumiałe kiedy objawia się po raz pierwszy. Może ostatecznym celem jest spleść wszystkie tomy razem, by dopiero 21 stanowiło wyjaśnienie wszystkiego... hmmm... Dwadzieścia jeden? Czy ta liczba nie pojawia się już któryś raz? A karty przeznaczenia? Wciąż zostało pięć kart. Ten tom nie przyniósł rozwiązania żadnej z nich...
Lis Gracki - awatar Lis Gracki
ocenił na 10 4 lata temu
Stacja 16 Hermann Huppen
Stacja 16
Hermann Huppen
Grigorij Galicyn, pewien młody żołnierz, który dopiero przybył na Wyspę Północną, przymuszony przez starszych kolegów, daje pokaz swojej odwagi i głupoty. Kilka kadrów dalej widzimy go, jak siedzi przy radiostacji i nasłuchuje. Nagle odbiera pełne rozpaczy wołanie o pomoc, które zostało nadane z nieczynnej od wielu lat stacji meteorologicznej numer 16. Dowodzący jednostką postanawia wysłać do stacji misję zwiadowczą. Patrol pod dowództwem sierżanta Woronina ma sprawdzić, dlaczego i skąd pochodziło wezwanie S.O.S. Gdy wyruszają, panuje piękna pogoda, ale gdy zbliżają się do celu, zaczyna szaleć śnieżyca, która utrudnia lądowanie. Na miejscu okazuje się, że na stację składa się kilka zdewastowanych baraków, maszt radiowy, połamane i dziurawe ogrodzenie. Żołnierze podzielili się na dwie dwuosobowe grupy i systematycznie przeszukują puste, początkowo, budynki. Nie będę zdradzał suspensu, bo wierzę, że znajdą się osoby, które chętnie po ten album sięgną. Wspomnę jedynie, że w wyniku wolty scenarzysty historia zyskuje inny wymiar i zmienia się z obyczajówki o relacjach męsko-męskich na rasowy horror z elementami science fiction (skojarzenia z filmem Coś z 1982 roku, w reżyserii Johna Carpentera, są jak najbardziej na miejscu). W wielu recenzjach spotkałem się z zarzutem wobec tego albumu, że scenariusz jest zbyt przewidywalny, jednakże przy ocenie należy pamiętać, że bliżej Stacji 16 do kina klasy B, niż do autorskich produkcji Petera Greenawaya... - - - cały tekst można przeczytać tu: https://dybuk.wordpress.com/2014/08/06/stacja-16/
giera - awatar giera
oceniła na 6 11 lat temu
Gilles McCabe, część 1 Daniel Gizicki
Gilles McCabe, część 1
Daniel Gizicki Barbara Okrasa
Temat Kuby Rozpruwacza, który mordował w Londynie z końcem XIX wieku, jest obecnie mocno wyeksploatowany w kulturze masowej. W dużej mierze przyczyniły się do tego ówczesne media, napędzane brutalnością morderstw i tworząc legendę Rozpruwacza. Później posiadał on wielu naśladowców, jednak samego mordercy z Whitechapel nigdy nie złapano. Tak naprawdę po dziś dzień nie wiadomo kim był, a to pozwala twórcom tworzyć wymyślne historie związane z tą osobą. Gilles McCabe to kolejna próba przedstawienia Kuby Rozpruwacza współczesnemu czytelnikowi, ale w nieco odmienny sposób, choć z początku nic na to nie wskazuje. Akcja komiksu rozgrywa się 10 lat po słynnych morderstwach w Whitechapel, również w tej samej, owianej złą sławą, dzielnicy. Tytułowy detektyw prowadzi dochodzenie w sprawie kolejnej serii morderstw prostytutek i odkrywa, że wszystkie ofiary przeszły zabieg usunięcia ciąży. Oprócz tego ich ciała zostały pozbawione niektórych organów, usuniętych z chirurgiczną precyzją. Mimo że prasa już zaczyna węszyć powrót Kuby Rozpruwacza, a sami policjanci boją się mordercy, to McCabe nie daje wiary legendom. Woli opierać się na twardych dowodach i poszlakach, a te wiodą go do domu lekarza, który za darmo leczy ludzi z East End. Jak się szybko okazuje był to dobry strzał, jednak zagadka morderstw szybko okazuje się o wiele bardziej zdumiewająca. To co jest najciekawsze w całej fabule, to nie kolejna wizja Rozpruwacza, choć i ona jest interesująca, a postawa inspektora McCabe. Jest on stereotypowym bohaterem kryminałów - samotnik, bez rodziny, za często zaglądający do kieliszka i o nietuzinkowej wiedzy. Oczywiście kocha tytoń. Z drugiej strony posiada cechy, wyróżniające go na tle tej klasycznej papki. Potrafi samodzielnie myśleć, słucha swoich podkomendnych i nie wyciąga pochopnych wniosków. Nie wierzy też w legendy, a nawet najbardziej zawiłe, nieprawdopodobne i koszmarne historie analizuje ze stoickim spokojem. Innymi słowy Gilles McCabe wypada wiarygodnie, gdyż zachowuje się wiarygodnie. Ma swoje słabości i się ich nie wypiera, nie podąża ślepym trafem tylko wszystko analizuje, słucha każdego i zastawia pułapki szerząc plotki, które tłum może łatwo połknąć. Podobnie wypada jego podkomendny posterunkowy Jack O'leary, choć ta postać jest o wiele bardziej bezpośrednia. Od razu widać rozdźwięk społeczny pomiędzy posterunkowym a inspektorem, choćby w samej formie dobierania przez nich słów czy formułowania wypowiedzi. Mimo to nie ma między nimi tarć, jest wręcz przeciwnie. O'leary ma na swe usługi lokalną siatkę żebraków, którzy ściągają dla niego informacje z całego miasta, też nie stroni od kieliszka, ale wydaje się mieć silniejszą głowę oraz zawsze mówi to co myśli. Działa równie szybko, ale McCabe potrafi nad nim panować, dzięki czemu nie popełniają błędów, których nie dałoby się przekuć na korzyść. Zwieńczeniem całej fabuły jest zakończenie oraz, w pewnym sensie, postać samego mordercy. Jego pobudki nie są zdradzone w tym tomie, jednak na końcu czytelnik pozostaje z kilkoma naprawdę trudnymi łamigłówkami do rozwiązania i choć część odpowiedzi wydaje się oczywista to trudno jest to udowodnić. Taki zabieg pobudza ciekawość i chce się wiedzieć kim naprawdę jest zabójca. Komiks zawiera ciekawą kreskę, która jednak miejscami jest trochę chaotyczna. W całokształcie tworzy świetny klimat rasowego kryminału końca XIX wieku. Postacie są jakby skąpane we mgle, dymie i mroku ulic oraz przybytków East Endu, co tylko pogłębia szaro-biała kolorystyka. Miejscami znajdziemy też czerwień, świetnie potęgującą napięcie danej sytuacji. Z drugiej strony najlepiej wypadła okładka i gdyby cały album był utrzymany właśnie w takiej stylistyce, pozbawiony co niektórych "chaotycznie" narysowanych ołówkiem klatek to zapewne przykuwałby większą uwagę. Choć tutaj dużo zależy od samego gustu czytelnika. Jak na kolejną opowieść o Rozpruwaczu, która jest pracą dyplomową autorów, jestem naprawdę, mile zaskoczony. Mimo wielu standardowych zagrywek, mamy ciekawe zakończenie, zapadające w pamięć główne postacie, a wszystko to podane w przykuwającej oko kresce. Niby to samo, niby powtórka, a jednak czyta się to naprawdę przyjemnie. Chciałbym widzieć na rynku więcej takich "odgrzewanych kotletów", bo nowa przyprawa potrafi czynić cuda.
WPajęczejSieci - awatar WPajęczejSieci
ocenił na 8 3 lata temu

Cytaty z książki Koziorożec 9. Przejście

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Koziorożec 9. Przejście