Czasami zdarzy się opowieść czytana w tak niezwykłych okolicznościach, że macie gdzieś fakt, że fabuła trochę przegadana, że coś nie pykło, że za bardzo to czy tamto. Po prostu daję dziesiątkę, bo "Przejście" kojarzy mi się niesłychanie intensywnie. Jestem bezwzględnie... nieracjonalna w ocenie 🤣
Sentymentalizm w najczystszej postaci.
Czasami zdarzy się opowieść czytana w tak niezwykłych okolicznościach, że macie gdzieś fakt, że fabuła trochę przegadana, że coś nie pykło, że za bardzo to czy tamto. Po prostu daję dziesiątkę, bo "Przejście" kojarzy mi się niesłychanie intensywnie. Jestem bezwzględnie... nieracjonalna w ocenie 🤣
Sentymentalizm w najczystszej postaci.
Tym razem mam wrażenie, że ta część jest mocno przegadana. Nie zrobiła na mnie takiego wrażenia jak wcześniejsze. Jest bardzo wiele kadrów, w których najważniejsze jest to co się mówi a nie co zawierają. Raptem kilka kadrów można uznać za doskonałe (np. panorama Nowego Yorku z wysokości). Nie ma tej andreasowskiej gry planszami i kadrami. Jest historia wrednej baby z wywiadu i dociekliwego generała. Mam wrażenie, że Andreas stara się podgonić fabułę, docisnąć kolanem wyjaśnienia, pokazać organizację, o nieokreślonych celach... ale jeszzce działającą. I wszystko zgodnie z planem. Tom nie podaje nam ciekawych smaczków, przestał być wyzwaniem i oferuje po prostu fabułę i rysunek. To nie to do czego przyzwyczaił nas autor w poprzednich tomach. Nie ma poczucia niesamowitości. Jest kryminał służb specjalnych. A my unosimy się jak doczepione baloniki do sterowca, który zmierza gdzieś tam... Jeden kadr świetnie oddaje to co czułem przy tym tomie. Mapa z zaznaczonym celem... a obok pudełko z masa podobnych map i podobnych krzyżyków celów. Andreas próbuje uśpić naszą czujność?
Po namyśle podbijam jedną gwiazdkę. Ten tom jest niezwykły pod jednym względem.
Tym razem mam wrażenie, że ta część jest mocno przegadana. Nie zrobiła na mnie takiego wrażenia jak wcześniejsze. Jest bardzo wiele kadrów, w których najważniejsze jest to co się mówi a nie co zawierają. Raptem kilka kadrów można uznać za doskonałe (np. panorama Nowego Yorku z wysokości). Nie ma tej andreasowskiej gry planszami i kadrami. Jest historia wrednej baby z...
Czasami zdarzy się opowieść czytana w tak niezwykłych okolicznościach, że macie gdzieś fakt, że fabuła trochę przegadana, że coś nie pykło, że za bardzo to czy tamto. Po prostu daję dziesiątkę, bo "Przejście" kojarzy mi się niesłychanie intensywnie. Jestem bezwzględnie... nieracjonalna w ocenie 🤣
Sentymentalizm w najczystszej postaci.
Czasami zdarzy się opowieść czytana w tak niezwykłych okolicznościach, że macie gdzieś fakt, że fabuła trochę przegadana, że coś nie pykło, że za bardzo to czy tamto. Po prostu daję dziesiątkę, bo "Przejście" kojarzy mi się niesłychanie intensywnie. Jestem bezwzględnie... nieracjonalna w ocenie 🤣
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSentymentalizm w najczystszej postaci.
Tym razem mam wrażenie, że ta część jest mocno przegadana. Nie zrobiła na mnie takiego wrażenia jak wcześniejsze. Jest bardzo wiele kadrów, w których najważniejsze jest to co się mówi a nie co zawierają. Raptem kilka kadrów można uznać za doskonałe (np. panorama Nowego Yorku z wysokości). Nie ma tej andreasowskiej gry planszami i kadrami. Jest historia wrednej baby z wywiadu i dociekliwego generała. Mam wrażenie, że Andreas stara się podgonić fabułę, docisnąć kolanem wyjaśnienia, pokazać organizację, o nieokreślonych celach... ale jeszzce działającą. I wszystko zgodnie z planem. Tom nie podaje nam ciekawych smaczków, przestał być wyzwaniem i oferuje po prostu fabułę i rysunek. To nie to do czego przyzwyczaił nas autor w poprzednich tomach. Nie ma poczucia niesamowitości. Jest kryminał służb specjalnych. A my unosimy się jak doczepione baloniki do sterowca, który zmierza gdzieś tam... Jeden kadr świetnie oddaje to co czułem przy tym tomie. Mapa z zaznaczonym celem... a obok pudełko z masa podobnych map i podobnych krzyżyków celów. Andreas próbuje uśpić naszą czujność?
Po namyśle podbijam jedną gwiazdkę. Ten tom jest niezwykły pod jednym względem.
Tym razem mam wrażenie, że ta część jest mocno przegadana. Nie zrobiła na mnie takiego wrażenia jak wcześniejsze. Jest bardzo wiele kadrów, w których najważniejsze jest to co się mówi a nie co zawierają. Raptem kilka kadrów można uznać za doskonałe (np. panorama Nowego Yorku z wysokości). Nie ma tej andreasowskiej gry planszami i kadrami. Jest historia wrednej baby z...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to