Deogratias. Opowieść o Rwandzie

Okładka książki Deogratias. Opowieść o Rwandzie
Jean-Philippe Stassen Wydawnictwo: Egmont Polska komiksy
80 str. 1 godz. 20 min.
Kategoria:
komiksy
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Déogratias
Data wydania:
2009-06-01
Data 1. wyd. pol.:
2009-06-01
Liczba stron:
80
Czas czytania
1 godz. 20 min.
Język:
polski
ISBN:
9788323725510
Tłumacz:
Krzysztof Uliszewski
Średnia ocen

                7,1 7,1 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Deogratias. Opowieść o Rwandzie w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Deogratias. Opowieść o Rwandzie

Średnia ocen
7,1 / 10
33 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
326
64

Na półkach: ,

Opowieść o konflikcie między rwandyjskimi ludami Hutu i Tutsi widziana oczami Deogratiasa, młodego człowieka, który nie umiejąc poradzić sobie z ludobójstwem, poddał się szaleństwu.
W opowieści przeplatają się dwa czasy akcji, ale są wyróżnione delikatną zmianą w grafice, więc czytelnik nie ma problemów z odnalezieniem się w której rzeczywistości się znajduje.
Bohaterowie nie są jednoznaczni i to jest chyba największe zaskoczenie tej książki. Różne punkty widzenia zmieniają nam odbiór postaci.
Bardzo doceniam scenariusz komiksu, jednak kreska rysownika nie spodobała mi się.

Opowieść o konflikcie między rwandyjskimi ludami Hutu i Tutsi widziana oczami Deogratiasa, młodego człowieka, który nie umiejąc poradzić sobie z ludobójstwem, poddał się szaleństwu.
W opowieści przeplatają się dwa czasy akcji, ale są wyróżnione delikatną zmianą w grafice, więc czytelnik nie ma problemów z odnalezieniem się w której rzeczywistości się znajduje.
Bohaterowie...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

55 użytkowników ma tytuł Deogratias. Opowieść o Rwandzie na półkach głównych
  • 41
  • 14
34 użytkowników ma tytuł Deogratias. Opowieść o Rwandzie na półkach dodatkowych
  • 13
  • 11
  • 5
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Okładka książki Bar Starego Francuza Denis Lapiere, Jean-Philippe Stassen
Ocena 7,0
Bar Starego Francuza Denis Lapiere, Jean-Philippe Stassen

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Daytripper. Dzień po dniu. Fábio Moon
Daytripper. Dzień po dniu.
Fábio Moon Gabriel Bá
Prawdę napisał jeden z tutejszych czytelników - trochę Paulo Coelho tutaj jest. A że autorzy są Brazylijczykami, to, jak to mówi Max Kolonko, się do siebie dodaje. Naczytały się chłopaki mistrza kiczowatych prawd wszelakich i to ich albumowi nie pomogło. Ten trop prowadzi do Coelho jak nitka do kłębka babcinej włóczki. Naprawdę wybitny komiks nie mówi nam wprost jakie życie jest i jak (według autora) powinniśmy postępować. Arcydzieło to pokazuje, a wnioski mamy wyciągać sami. A ten komiks na szczęście pokazuje nam wszystko bardzo ładnie na planszach i byłoby ok, ale jeszcze miejscami straszliwie męczy bułę narrator w ramkach. Niepotrzebnie. Znakomity jest pomysł z pokazywaniem śmierci głównego bohatera w każdym rozdziale (i w różnym wieku). I tak, już po pierwszym rozdziale łapiemy o co chodzi, czyli że wszystko się może zdarzyć, nie znamy dnia ani godziny i potem już tylko czekamy jak tym razem zakończy życie nasz bohater. Jest to naprawdę świetny zabieg, bo np. ginie w wieku 21 lat, a w następnym rozdziale ma 32 i widać jak potoczyłoby się jego życie, gdyby nie przypadkowa śmierć 11 lat wcześniej. I tak rozdział po rozdziale. Od strony komiksowej roboty jest to majstersztyk. Kompozycja plansz, mimika, cieniowanie, ruch i te sprawy na bardzo profesjonalnym poziomie. Przeczytałem praktycznie na jednym posiedzeniu, a album zawiera aż 10 amerykańskich zeszytów, czyli 250 stron. Jakby trochę zmniejszyć ilość niepotrzebnych paulocoelhonizmów, czyli mówiąc kolokwialnie, wywalić 30% wrzutek narratora, to Daytripper byłby znacznie lepszy. Plus za fajny pomysł, że główny bohater zarabia na życie pisaniem nekrologów do gazety i pod koniec każdego rozdziału, kiedy ziomek ginie, takie właśnie nekrologi pojawiają się na jego temat.
kendo777 - awatar kendo777
ocenił na 6 9 lat temu
Umowa z Bogiem. Trylogia: Życie na Dropsie Avenue Will Eisner
Umowa z Bogiem. Trylogia: Życie na Dropsie Avenue
Will Eisner
Rzuciłam się na ten komiks z wielkim apetytem czytacza, który poznaje dopiero wielkie dzieła. I zostałam wciągnięta... Komiks jest dość stary, bo z roku 1978 roku. Podzielony był na księgi. Polskie wydanie dostępne jest jako ponad pięćset stronicowa trylogia. Akcja komiksu toczy się przy Dropsie Avenue w Nowym Yorku. W pierwszej księdze (Umowa z Bogiem) mamy historię pobożnego Żyda, który po stracie córki łamie umowę z Bogiem. A uliczny śpiewak zaślepiony alkoholem traci swą życiową szansę. W Sile życiowej - księdze drugiej, Autor ukazuje nam krach z 1929 roku oraz Wielki Kryzys. Pojawia się także wzrost popularności lewicowych poglądów oraz narodziny hitleryzmu. Poruszona zostaje tematyka społeczna, w bardzo szerokim kontekście. W trzeciej księdze - Dropsie Avenue, mamy możliwość poznania kolejnych fal mieszkańców, którzy pojawiają się w NY. Różne narodowości, ale takie podobne losy. Komiks jest nieco... hmmm... archaiczny, ale z klimatem. Przepełniony jest czarno-białymi rysunkami. Mam wrażenie, że o różnej kresce - raz prostej, raz przypominającej szkice, a raz z dopracowanymi szczegółami. Publikacja nie jest typowym komiksem, wygląda bardziej jak powieść okraszona obrazem. Treść wiedzie tu prym, a rysunki są tylko dopełnieniem. Akcja toczy się w jednym konkretnym miejscu, które staje się wraz z mieszkańcami okolicy, bohaterem. Jestem zachwycona tym komiksem. Mamy przegląd historyczny życia w Nowym Yorku, kalejdoskop ludzkich twarzy. I głębokie mądre opowieści. Jedynym minusem może być wielkość publikacji. Komiks jest arcydziełem. Gdy go poznacie zrozumiecie dlaczego najważniejsza komiksowa nagroda nosi imię jego autora.
Apo - awatar Apo
ocenił na 8 1 rok temu
Za Imperium: Honor Bastien Vivès
Za Imperium: Honor
Bastien Vivès Merwan Chabane
Teoretycznie "Za Imperium", opowieść o oddziale legionistów wysłanych z misją podbijania nieznanych krain, to seria wpisująca się tematycznie w mainstreamowy nurt komiksu frankofońskiego. Jednak przeglądając przykładowe plansze od razu dostrzeżemy, że coś tu nie gra. Maniera graficzna, jaką posługuje się duet Merwan/Vivès sprawia wrażenie nieprzystającej do konwencji gatunkowych. Swobodny, niebanalny, momentami bardzo umowny rysunek (są tu pojedyncze kadry wyglądające jakby wyszły spod ręki Janka Kozy!) zdaje się wyrwany z autorskiej powieści graficznej. Styl ten nie został jednak użyty do opowiedzenia o osobistych problemach autora, historii bardzo dziwnej choroby czy tragedii emigranta. Na znakomicie zakomponowanych planszach przedstawione zostały pełne dynamiki sceny walk i codzienność rzymskich legionistów. Wszystko zostało pokryte spatynowanymi, bardzo oryginalnymi kolorami, za które odpowiada Sandra Desmazières. Nad odznaczającymi się czerwienią strojami legionistów rozpościera się niebo o przedziwnej barwie, które o zmierzchu rzuca na bohaterów zielonkawą poświatę. Zabiegi, jakim poddano plansze sprawiły, że wyglądają one na przybrudzone, wyblakłe, naznaczone czasem i rozmyte przez zacieki - jakby wystylizowano je na malunki, które można znaleźć na murach antycznych budowli. Do przeczytania całej recenzji zapraszam na Rękopis znaleziony w Arkham: http://rekopisznalezionywarkham.blogspot.com/2013/07/za-imperium-tom-1-honor-merwan-chabane.html
KrzysztofRyszard Wojciechowski - awatar KrzysztofRyszard Wojciechowski
ocenił na 7 12 lat temu
Życie nie jest takie złe, jeśli starcza ci sił  Seth
Życie nie jest takie złe, jeśli starcza ci sił
Seth
W fikcji osoby zafiksowane na punkcie komiksów zazwyczaj reprezentowane są przez wielbicieli komiksów superbohaterskich. Jednakże kanadyjski twórca Seth postanowił w swoim komiksie umieścić siebie jako głównego bohater jako osobę uwielbiającą stare komiksy gazetowe. Czy autorowi udaje się tutaj podzielić swoją pasją z czytelnikami? Główny bohater jest rysownikiem komiksowym, którego hobby jest kupowanie starych czasopism w poszukiwaniu komiksów. Pewnego dnia jedna z grafik szczególnie go fascynuje i postanawia odnaleźć jej autora, rysownika o pseudonimie „Kalo”. Jednakże bardzo ciężko znaleźć jakieś informacje o tym twórcy… Przede wszystkim udało się tu oddać fascynację głównego bohatera specyficznym rodzajem komiksów. Wiele elementów z życia codziennego porównuje do komiksów, a także w swojej narracji często się do nich odnosi. Na dodatek gotowy jest do największych poświęceń do realizacji swoich pasji. Wiele wspominanych przez autora tytułów nie jest w Polsce znanych i trochę żałowałem, że nie ma przykładowych kadrów pokazujących to, o czym mówi bohater. Sam protagonista nie jest zbyt sympatyczny. Pokazane jest wprawdzie, że potrafi być miły dla innych, a także ma przyjaciół czy kota, o którego dba. Jednakże ogólnie odnosi się do ludzi raczej chłodno, a kobiety porzuca bez specjalnych skrupułów. Na dodatek jest w stanie kogoś skreślić wyłącznie na podstawie zainteresowań. Wydaje się, że jedynie komiksy napędzają go w jego codziennej egzystencji. Fabuła jest oparta na prawdziwej historii, więc ciężko tu oczekiwać jakiś większych zwrotów akcji. Jednakże wydała się trochę zbyt prosta. Są tutaj przekazane pewne prawdy na temat życia, ale ogólnie czułem, że komiks zmierza donikąd i kończy się bardzo nagle bez satysfakcjonującego finału. Na dodatek akcja trochę się dłuży i tom można byłoby spokojnie skrócić. Rysunki Setha są bardzo proste, ale jednocześnie udaje mu się oddać bogactwo uczuć u swoich postaci. Trochę jednak żałuję, że nie nawiązał w żaden sposób do grafik komiksów, o których opowiada tom. W tym wydanie znalazło się też parę dodatków. Pierwszym z nich jest mała galeria autentycznych rysunków Kalo. Jest to bardzo dobry pomysł, bo same grafiki ładnie wyglądają. Niestety ich humor wydał mi się bardzo czerstwy, ale to w końcu rysunki sprzed kilkudziesięciu lat. Drugim dodatkiem jest mały glosariusz postaci i twórców komiksowych. Jest to całkiem przydatne, kiedy ktoś nie kojarzy, co ma na myśli bohater w danej scenie. Należy jednak pamiętać, że czasami autor bywa trochę złośliwy jak przy wyjaśnianiu czym jest Marvel Comics. Podsumowując, podobał mi się sam pomysł na pokazanie poszukiwań zapomnianego autora komiksów. Jednakże po lekturze nie za bardzo wiem do czego miało to prowadzić. Być może jednak się nie znam, bo tytuł ten wylądował na liście 100 najlepszych komiksów XX wieku magazynu „Comics Journal”.
Grzegorz_S - awatar Grzegorz_S
ocenił na 6 4 lata temu

Cytaty z książki Deogratias. Opowieść o Rwandzie

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Deogratias. Opowieść o Rwandzie