Kim, do diabła, jest Anita

Okładka książki Kim, do diabła, jest Anita
Wanda Szymanowska Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie Białe Pióro literatura piękna
193 str. 3 godz. 13 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Data wydania:
2017-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2017-01-01
Liczba stron:
193
Czas czytania
3 godz. 13 min.
Język:
polski
ISBN:
9788364426742
Średnia ocen

                7,1 7,1 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Kim, do diabła, jest Anita w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Kim, do diabła, jest Anita



książek na półce przeczytane 641 napisanych opinii 218

Oceny książki Kim, do diabła, jest Anita

Średnia ocen
7,1 / 10
24 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
1173
1099

Na półkach:

Kim, do diabła, jest Anita? To osiemdziesięcioletnia kobieta, która tryska niesłychaną energią, siłą i ma głowę przepełnioną niesamowitymi pomysłami. Jej altruistyczna postawa, pewność siebie i umiejętność czerpania radości, nawet z drobiazgów, z pewnością może zawstydzić niejednego z nas.



Żyje bardzo skromnie, wręcz monotonnie, codziennie również opiekuje się mężem w śpiączce. Nie wyobraża sobie, iż mogłaby go oddać do hospicjum, woli sama z nieprawdopodobnym oddaniem wykonywać wszelkie potrzebne zabiegi. Kocha go całym sercem i w głębi duszy, wbrew wszelkim diagnozom, wierzy, że w końcu się obudzi. Kobieta nie zawsze zachowuje się grzecznie, choć jest święcie przekonana, że postępuje słusznie.



Cechuje ją też wścibstwo, ale jest tak serdeczną osobą, iż każdy przymyka oko na tę niegroźną wadę. Jest również niesłychanie sentymentalna, przetrzymuje wszelkie prezenty od męża i inne stare przedmioty, jakie mają dla niej wartość, mimo iż obecnie są już bezużyteczne.



"Ma grubo ponad osiemdziesiąt lat. Nie pamięta szczegółów jubileuszowego przyjęcia urodzinowego, chociaż pamięć ma bardzo dobrą. Czym się zajmuje? Głównie bezinteresownym udzielaniem światu dobra."





Anita to bez wątpienia postać tajemnicza, stopniowo zaczyna opowiadać o sobie, ale potrafi przerwać historię w najciekawszym momencie, pozostawiając swego rozmówcę, jak i czytelnika, w ogromnym niedosycie i osłupieniu. Poznajemy ją pomału, ale z każdą kolejną stroną coraz bardziej skrada nasze serce i wzbudza podziw.



To moje kolejne spotkanie z twórczością Wandy Szymanowskiej i po raz kolejny jestem zachwycona. Książki autorki czyta się niesłychanie lekko i przyjemnie, co nie znaczy absolutnie, iż jej powieści to zwykłe, banalne czytadła. Pisarka ponownie udowodniła, iż potrafi w niesłychanie przystępny i subtelny sposób przedstawić nam ważną, trudną tematykę. Nie boi się ona problematycznych zagadnień, pisze o konsekwencjach wojny, chorobie, rodzinnych problemach a nawet o śmierci.



"Kim, do diabła, jest Anita" tak jak pozostałe pozycje skłania do głębokich refleksji, wywołuje cały wulkan emocji, ale wszystko owiane jest fantastycznym humorem, co nadaje dziełu fascynującego, wyjątkowego klimatu.



Główna bohaterka jest niezwykła, pod wieloma względami powinna być dla nas wzorem do naśladowania. Udowadnia, iż starość nie jest wcale gorsza od młodości. To wyłącznie od naszego podejścia zależy, czy będziemy sprawni i szczęśliwi. Anita uczy nas, jak cieszyć się z drobiazgów, doceniać życie. Zachwyca również swoją bezinteresowną pomocą, jednak falę oburzenia wywołuje zachowanie innych, którzy to bezczelnie wykorzystują. Mamy tu dowód, iż osiemdziesięcioletnia kobieta może być bardziej żywiołowa i uczynna, niż młodzi ludzie, którzy zamiast tryskać energią, starannie hodują swoje lenistwo i czekają aż ktoś wypełni obowiązki za nich.



"Nigdy nikogo, ani niczego nie osądzaj na podstawie wyglądu!"



Wiele negatywnych emocji wywołała we mnie córka Anity, która okazała się jej całkowitym przeciwieństwem. To osoba zachłanna na pieniądze, próżna, stroniąca od jakiejkolwiek pracy. Nie interesuje się ani chorym ojcem, ani opiekującą się nim matką. Myśli tylko o sobie, a by osiągnąć swój cel jest w stanie nawet zaszkodzić rodzicom. To postać, której postępowanie szokuje i oburza czytelnika, a także skłania do zastanowienia się nad własną postawą.



"Czasem spotykasz człowieka pięknego jak tęczowa muszla. Myślisz, że znalazłeś skarb. Rozłupujesz powoli, żmudnie każdego dnia, by się dowiedzieć, że wewnątrz brakuje perły. Trochę sztucznie nabytej masy perłowej na wyściółce. I nic więcej. A taką miałeś nadzieję!"



Powieść pokazuje, iż wygląd czy dobra materialne nie mają wartości, liczy się to, jacy jesteśmy. Uświadamia także , iż starsi ludzie potrafią być równie zabawni czy energiczni jak młodzi, ale również potrzebują przyjaźni i troski, nikt nie powinien być samotny.



"Kim, do diabła, jest Anita" to niewątpliwie niesamowicie prawdziwa i życiowa, ale także lekka oraz przyjemna książka, która łamie stereotypy. Udowadnia, iż to nie wiek nas ogranicza, ale wyłącznie nasze podejście. Ta lektura to skarbnica złotych myśli, ukazanych w niesłychanie łagodny sposób. Trudna tematyka, niezwykła, zaskakująca, niekiedy wręcz szalona bohaterka i fantastyczny humor, bijący niemal z każdego zdania sprawi, iż pozycja pani Wandy skradnie wasze serca! Lekcje, jakie przekazuje nam autorka, przydadzą się każdemu. To powieść, która odmieni wasz światopogląd i przypomni, co tak naprawdę jest w życiu ważne! Gorąco polecam!



"Dbanie o siebie polega na czymś więcej niż na ładnym wyglądzie, moja droga. Dbać o siebie, to znaczy być dobrym przede wszystkim dla siebie."

Kim, do diabła, jest Anita? To osiemdziesięcioletnia kobieta, która tryska niesłychaną energią, siłą i ma głowę przepełnioną niesamowitymi pomysłami. Jej altruistyczna postawa, pewność siebie i umiejętność czerpania radości, nawet z drobiazgów, z pewnością może zawstydzić niejednego z nas.



Żyje bardzo skromnie, wręcz monotonnie, codziennie również opiekuje się mężem w...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

45 użytkowników ma tytuł Kim, do diabła, jest Anita na półkach głównych
  • 26
  • 18
  • 1
14 użytkowników ma tytuł Kim, do diabła, jest Anita na półkach dodatkowych
  • 6
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Okładka książki O, Matko! Michał Biarda, Monika Hołyk-Arora, Małgorzata Kasprzyk, Elżbieta Kosobucka, Marika Krajniewska, Aneta Krasińska, Agnieszka Krizel, Piotr Podgórski, Alicja Podgrodzka, Marlena Rytel, Wanda Szymanowska, Agnieszka Zakrzewska, Beata Zdziarska
Ocena 9,0
O, Matko! Michał Biarda, Monika Hołyk-Arora, Małgorzata Kasprzyk, Elżbieta Kosobucka, Marika Krajniewska, Aneta Krasińska, Agnieszka Krizel, Piotr Podgórski, Alicja Podgrodzka, Marlena Rytel, Wanda Szymanowska, Agnieszka Zakrzewska, Beata Zdziarska
Wanda Szymanowska
Wanda Szymanowska
Z zawodu filolożka polska, nauczycielka, wielbicielka literatury w każdej postaci. Uwielbia też egzotyczne podróże, muzykę, dobrą kuchnię i … szkołę, w której spędza większość czasu, ucząc języka polskiego, niemieckiego, muzyki. Kobieta pełna poczucia humoru, uśmiechu dla innych, kochająca literaturę i ludzi. Jej debiutancka powieść ,,Zielone kalosze” spotkała się z przychylnymi recenzjami i entuzjazmem czytelniczek.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Bez wytchnienia Michał Matuszak
Bez wytchnienia
Michał Matuszak
Słodko-gorzka przygoda... To było pierwsze o czym pomyślałam kończąc książkę. Nie spodziewałam się wielu rzeczy. Nie spodziewałam się tak skonstruowanych bohaterów - kiedy zobaczyłam że głównym bohaterem jest nastolatek, nie będę ukrywać, westchnęłam zniechęcona. Nie znoszę opowieści o niezwykłych nastolatkach którzy zmieniają zły świat dorosłych. A tu? Zaskoczenie. W bohaterach widziałam nastolatków, którzy nie bali się walczyć o Polskę w czasie wojny, którzy nie bali się stawić czoła wrogu. Nie są to naiwne, proste postacie, olukrowane niesamowitością. Nie. Zwykłe dzieciaki które mówią "dość" chorej rzeczywistości. Które mają plan, które się boją, które nie wiedzą czy wyjdzie, które próbują. Które mają swoje charaktery, ale mimo różnic chcą działać razem (np. relacja Adama z Joelem). Nie spodziewałam się zakończenia. Czuję... może niedosyt? A może satysfakcję? Jestem wściekła że losy Adasia i Ewy potoczyły się tak a nie inaczej (o tym za chwilę). Nie tego się spodziewałam. Zaskoczenie? Na pewno pozytywne z nutą goryczy :D Zwykle książki o nastolatkach (kolejny powód dla których ich nie lubię) wyglądają tak: jest źle, jest Iksiński zapatrzony w siebie i ten Iksiński z pomocą (albo bez) swoich niezwykłych przyjaciół ratuje świat, hura, wiwat, cud, miód, orzeszki. A tu? Do końca nie wiedziałam co się podziało. Co z Ewą? Kamilem? Z Dziadziem Włodziem? Wzruszyłam się na ostatniej stronie. Do tego wykreowanie tej rzeczywistości, szaro-burej... matko, czułam to w kościach. Zdecydowanie jest to pozycja po przeczytaniu której czułam kaca. Moralnego i tego po skończonej dobrej książce. Na pewno sięgnę po inne pozycje autora. Oby takich więcej na naszym polskim rynku! :)
Agnieszka - awatar Agnieszka
oceniła na 10 7 lat temu
Marta, która się odnalazła Caroline Wallace
Marta, która się odnalazła
Caroline Wallace
Porządkując domową biblioteczkę natknęłam się na książkę, która zalegała na niej dosyć długo i doznałam olśnienia. Książka poruszyła we mnie najczulsze struny, przeczołgała mnie emocjonalnie i pokazała jak brutalne oblicza potrafi mieć życie, z jakimi problemami przychodzi się ludziom w życiu zmierzyć, ale też dała nadzieję, że nawet po największym upadku można się podnieść. Miejscem akcji jest dworzec Lime Street w Liverpoolu, w który istnieje taki mały mikrokosmos, w którym funkcjonują bardzo osobliwi ludzie, tworząc dworcową wspólnotę, a nawet bym powiedziała rodzinę. Marta o przydomku Zguba mieszka z Matką, która ją przygarnęła po tym gdy jej biologiczna matka porzuciła ją na tym dworcu. Ta przybrana Matka znęca się nad dziewczyną fizycznie i psychicznie. Dziewczyna ma 16 lat a nigdy nie opuściła dworca, gdyż matka wmawia jej, że jeśli to zrobi to dworzec się zawali i wszyscy zginą. Gdy Matka umiera, dziewczyna musi się dokopać do swoich korzeni, znaleźć akt urodzenia, numer ubezpieczenia, bo inaczej zostanie wyrzucona z mieszkania znajdującego się nad Biurem Rzeczy Znalezionych, w którym pracuje. Marta znajduje oparcie w właścicielce dworcowej kawiarni - Elizabeth, która roztacza nad nią opiekuńcze skrzydła niczym anioł. Udaje jej się też "oswoić" bezdomnego Williama, żyjącego w podziemnych tunelach dworca. Do ekipy dołącza też George Harris, który nosi strój rzymskiego legionisty. Każda z tych osób ma za sobą tragedię życiową i o każdej z nich można powiedzieć, że należą do rodziny zagubionych dzieci dworca, tworząc osobliwą ekipę, która jednak wspiera się wzajemnie i ta przyjaźń jest tak czysta, kryształowa, że aż im tego zazdrościłam. W tym towarzystwie pojawia się też sprzątacz Stanley i pani pracująca w dworcowym kiosku - Jenny Jones. W tym dworcowym świecie toczy się jakby odrębne życie, które mnie zafascynowało. Ci ludzie wspólnie tworzą taką wspólnotę, której żadna siła nie zburzy. Nie są jednak zamkniętym klanem, bo dopuszczają do siebie ludzi z zewnątrz. Przez całą książkę nurtowało mnie pytanie czy Marta pozna swoją prawdziwą tożsamość, czy kiedykolwiek wyjdzie poza perony dworca i zobaczy Liverpool oraz nurtowało mnie pytanie kto wysyła jej książki z listami, w których twierdzi, że zna jej przeszłość i potrafi odpowiedzieć na nurtujące ją pytania. Pod koniec książki domyśliłam się kto jest nadawcą tych przesyłek. Odrębnym wątkiem, wplecionym w książkę była historia walizki zgubionej przez bliskiego przyjaciela Beatlesów - Mala Evansa, zawierającej rzekomo cenne pamiątki po zespole. Zaginęła też urna z prochami Evansa. Walizkę na pchlim targu kupił za grosze pewien Australijczyk o imieniu Max, który przyjeżdża do Liverpoolu licząc na to, że zarobi krocie na tych pamiątkach i odnajdzie tę urnę. Swoje kroki kieruje do Biura Rzeczy Znalezionych, w którym pracuje Marta. Facet sporo namiesza zarówno w życiu Marty jak i w tym małym dworcowym światku. Zdumiewające jest to z jaką pasją ludzie z dworca wykonywali swoją pracę. Zarówno jeśli chodzi o Martę i Biuro Rzeczy Znalezionych jak i Elizabeth i jej kawiarnię, w której wypiekała smakowite tarty, ciasta i parzyła pyszną kawusię. Jak ci ludzie dmuchali i chuchali na te swoje ukochane miejsca pracy, w jak fascynujący sposób autorka to przekazała. To nie tylko miłość do miejsca pracy i znajdujących się w nim rzeczy, ale głównie dbałość o ludzi, którzy tam przychodzą. Majstersztyk. Po przeczytaniu książki byłam tak poruszona, iż nie dałam rady zacząć czytać kolejnej powieści. Musiałam przetrawić treść, ochłonąć, ale wszystko to nadal mocno tkwi we mnie. Tak mi szkoda, że musiałam się rozstać z moimi dworcowymi przyjaciółmi, bo tak właśnie o nich myślę. Brakuje mi słów by wyrazić jak ciepłe uczucia wzbudziła we mnie ta lektura, jak wielkie wrażenie wywarła i powiem jedno: dla takich książek warto żyć. I nie jest to wcale młodzieżówka, jak niektórzy piszą, tylko lektura niezwykle dojrzała i sięgająca w głębokie rejony ludzkich uczuć i emocji. Dla mnie arcydzieło.
Agafitness - awatar Agafitness
ocenił na 10 2 lata temu
"Kółko się zakochuje" Zyta Kowalska
"Kółko się zakochuje"
Zyta Kowalska
"Kółko się zakochuje" to powieść pisana w formie pamiętnika, opowiadana przez Siostrę Przełożoną zgromadzenia przyjaciółek. Poznajemy tutaj Czikitę zwaną, w trakcie romansów z niewysokim ale jurnym Latynosem, Bonitą. Rudą- łamaczkę męskich serc oraz inicjatorkę romantycznych porywów wewnątrz Kółka. Madzię, która w poszukiwaniu Mężczyzny Idealnego wyprawia się, aż na drugą stronę globu. Pola to wieczna studentka, pracująca nad doktoratem oraz, co ważne, dziewica. Ania, nieszczęśliwa narzeczona zabójczo ufryzowanego Kuby. Oraz Zyta, Siostra Przełożona Kółka, rozdarta uczuciowo między członkiem Mensy a fanem motoryzacji. Kółko szuka odważnie męskiego ideału, zagłębiając się w meandry męskiej filozofii życia. Nierzadko potyka się na nieudanych randkach, oszukanych portalach randkowych, randkach w ciemno oraz na poradach rozsławionej wróżki. Na końcu jednak okazuje się, że mężczyzna idealny nie istnieje, za to kobieca przyjaźń przetrwa każdą burzę i zawieruchę. "Kółko się zakochuje" to zabawna, pozytywna i energiczna opowieść z całego roku przyjaciółek. Napawająca pozytywną energią i zamiłowaniem do wspólnego spędzania czasu kilku przyjaciółek. Dowiadujemy się z tej książki, że prawdziwej przyjaźni nie da się zastąpić niczym- nawet związkiem z facetem wprost stworzonym do bycia razem. Zyta Kowalska przedstawia nam silną relację, jaką jest kobieca przyjaźń. Powieść ta udowadnia, że kobiecej solidarności niestraszne są związki, małżeństwa, dzieci i zmieniające się sytuacje życiowe. Dla przyjaciółek zawsze znajdzie się czas. Książkę oceniam bardzo dobrze, przyjemnie się ją czyta. Format zeszytowy, 274 strony i miękka okładka stanowią przyjemne połączenie na słoneczne popołudnia. Dość krótkie rozdziały stanowią przyjemną formę, przez co w przerwie od pracy/szkoły czy innego obowiązku można śmiało sięgnąć po powieść i nie bać się przeciągającej akcji. Książka jest raczej luźnym zbiorem opowieści i ciągów zdarzeń, bez nadmiernej filozofii, co stanowi przyjemną rozrywkę. Samo opowiadanie nie jest jednak pozbawione sensu i morału. W gratisie dostajemy fantastyczną okładkę projektu Pauliny Radomskiej-Skierkowskiej, która od razu przyciąga wzrok i jest ozdobą półki z książkami. Myślę, że jeszcze nie raz wrócę do tej książki. Polecam dla kobiet w każdym wieku. Polecamy, zespół dobrerecenzje.pl
dobrerecenzje - awatar dobrerecenzje
ocenił na 10 8 lat temu
Lardżelka Wanda Szymanowska
Lardżelka
Wanda Szymanowska
Że ta książka ma tyle recenzji? No to i ja dodam swoje dwa grosze. Zetknęłam się z książką - i śmiech, i refleksja mnie nie ominęły. Choć nie miałam (jeszcze!) problemów z kilogramami. A jednak każda z nas, nawet chudzina, patrzy na siebie krytycznie, czasem zbyt krytycznie - tu noga niezbyt prosta, tu wałeczek wystaje, tu bioderka za dużo... i tp, itd. Zetknęłam się też z adaptacją - na podstawie powieści powstał monodram pt "Grubaska" i... powiem szczerze, że w teatrze śmiech był do rozpuku, a wzruszenie rozmazywało tusz z rzęs po policzkach - w życiu bym nie przypuszczała, że tak można tę książkę przeczytać i zagrać. Aż ciarki idą po plecach. W jednej z recenzji wyczytałam, że książka przesłodzona, bo: -"faceci padają do stóp" - no, zwłaszcza ten, co to na sylwestra Zosi nie zabrał i przygadywał, że ma pas szerokości balii do prania jego babci. A że chciał wrócić, gdy schudła? A mało to takich, co to człowieka (czyt.: kobietę) zdołują, porzucą, a potem wracają, gdy im się noga powinie? Samo życie. - "ludzie wokół przyjaźni" - a to źle? wystarczy włączyć tv, otworzyć internet, by posłuchać o tych, co pod innymi dołki kopią, ja wolę poczytać o tych pozytywnych i podających rękę, nie widzę przeciwskazań, w końcu po to są książki :) - "wszystko pięknie, wszystko różowo, nie ma jo-jo, nie ma nocnych załamań, nie ma krytyka wewnętrznego" - hmm, no jak nie ma jak jest: a zwycięstwo batonika w środku nocy czy pączka w cukierni pożartego z apetytem godnym tygrysa, a płacz i niewychodzenie z domu, a nawet spod koca, po kilka dni podczas załamania, a przesugestywny sen o golonce? A wspomnienie babci, która z miłości zapasła wnuczkę, bo sama doświadczyła głodu w czasie wojny i poprzysięgła sobie, że jej bliscy tego nie doświadczą póki żywa. Oj są tu i momenty zwątpienia. Ale fakt, nie jest to książka o porażkach. Jak sama autorka twierdzi napisała ją ku pokrzepieniu otłuszczonych serc. Daje nadzieję więc, że można pokonać swoje słabości. A że zbyt szybko, oj tam, oj tam - w końcu to powieść, więc odrobina fikcji literackiej nie zaszkodzi. Chyba sięgnę po nią ponownie, bo boczkom się jakoś w ten pandemiczny czas przytyło ;) Polecam gorąco i książkę (zwłaszcza w nowym wydaniu) i sztukę ( z rewelacyjną Izabelą Noszczyk w roli Zosi).
niezabudka - awatar niezabudka
oceniła na 8 5 lat temu
Zaraz wracam Anita Scharmach
Zaraz wracam
Anita Scharmach
Zaraz wracam to współczesna powieść obyczajowa, w której przeplatają się wątki dramatu, powieści psychologicznej, romansu i… powieści erotycznej. Marta przeżyła wielką tragedię. Jednego dnia musiała pożegnać ukochanego męża, który zginął w wypadku jadąc po prezent świąteczny dla niej, a kilkanaście minut po nim, musiała zmierzyć się z kolejnym dramatem, kiedy jej dwie córeczki również uległy wypadkowi. Troje najukochańszych osób opuściło ją tego samego dnia, w świątecznej atmosferze Bożego Narodzenia. Aby zapomnieć i pokonać ból, kobieta zadecydowała wyjechać za granicę. Rzucając się w wir pracy, pełna nienawiści do świata i losu, jaki ją spotkał, zaczęła zmieniać się w bezwzględną, bezduszną kobietę biznesu. Po dziesięciu latach, wydelegowano ją do pracy w Polsce. Wróciła. Kupiła piękne mieszkanie i postanowiła rozpocząć życie od nowa. Niestety, wspomnienia przeszłości zaczęły wracać jak bumerang, i chociaż najlepsza przyjaciółka Marty robiła co tylko mogła, przeszłość wracała, a z nią bolesne pełne wyrzutów echa. Ale czas goi rany i gdy w otoczeniu Marty pojawił się pewien mężczyzna, świat nabrał kolorów. Czy Marta potrafiła się ponownie zakochać? Jak ułożyły się jej w Polsce sprawy zawodowe? Czy odzyskała spokój i pogodziła się z przeszłością i z osobą odpowiedzialną poniekąd za śmierć jej dziewczynek? Po powrocie do kraju pomału zmieniała swój sposób bycia z oschłej i wrednej pani, pomału stawała sie kobietą. Udało sie jej udowodnic molestowanie szefa i zaraz po tym rozkreciła swój biznes. Kilka kolezanke z pracy zostało razem z nia. Poznany Artur wtargnął w jej życie a Blanka pomału dawała sie kochać. Zycie pomału sie ułozyło. Kochała i byla kochana, biznes sie rowijał, miała wspaniałe kolezanki. Pogodziła sie z rodzicami, choc to chyba bolało najbardziej...Jedno wiedziała...Nikt nie mógł używac słow...ZARAZ WRACAM...juz siegam po dalsze losy "Smaki życia". Jak ktos lubi literature obyczajowa, gdzie dramat przeplata sie z romansem szybko łykinie obie ksiażki...
Bea - awatar Bea
oceniła na 8 8 miesięcy temu
Dwoje Andrzej Kopacki
Dwoje
Andrzej Kopacki Anna Górecka
„Dwoje” to książka, którą nie należy po prostu czytać, ją trzeba powoli smakować. Trzeba ją poczuć, tak, jak smakuje się dobre wino, czy podziwia się piękny widok. Nie jest to z pewnością książka dla wszystkich. Raczej dla ludzi dojrzałych wiekowo lub emocjonalnie, wrażliwych. Młodemu czytelnikowi, może się wydać nudna lub nieciekawa. „Dwoje” to niezwykły debiut pary doświadczonych tłumaczy, który pracują razem od dwudziestu lat w jednej redakcji, siedząc biurko w biurko. Anna Górecka i Andrzej Kopacki podarowali nam historię pewnego mężczyzny i niezwykłej kobiety. Heliodor - cóż za pomysł na imię – ma 55 lat, jest aktorem i spotyka na swojej drodze Lunę, właścicielkę antykwariatu. Najpierw są po prostu znajomymi, a potem zaczyna między nimi piękna, miłosna gra. Książka jest podzielona na cztery pory roku, zaczyna się od zimy. Dodatkowo ma konstrukcję listów, które piszą Luna i Heliodor, dzięki temu śledzimy łączącą ich namiętność z perspektywy kobiety i mężczyzny. Co odróżnia tę książkę od innych, poza jej formą ? Język, który jest oryginalny, subtelny, inny od tego, do którego jesteśmy przyzwyczajeni we współczesnej literaturze. Sceny miłosne są opisane wręcz poetycko, ale to wszystko ma swój klimat. Opisy namiętności łączącej bohaterów są piękne i delikatne. Miłość, która się przydarza mężczyźnie po pięćdziesiątce ma swój niezwykły urok. Jest zatem nadzieja, że na prawdziwe uczucie nigdy nie jest za późno. „Dwoje” to nie jest zwykłe „love story”, to jest piękna historia miłosna. Ostatnia opisana pora roku to jesień. Są to listy między Maxem i Karen, nowymi bohaterami i autorami historii Luny i Heliodora. Ta nieoczekiwana zmiana w opowieści, może z jednej strony powodować dysonans w czytaniu książki, ale ktoś inny może uznać to za bardzo oryginalne rozwiązanie. Całość dopełnia świetna okładka Krzysztofa Rychtera. „Dwoje” to książka dla tych, którzy mają ochotę na coś innego, oryginalnego, pełnego namiętności. Warto wybrać się w tą niezwykłą podróż z Luną i Heliodorem.
IM8 - awatar IM8
ocenił na 8 5 lat temu
I tak dalej Wiktor Orzeł
I tak dalej
Wiktor Orzeł
Jeśli macie ochotę się przekonać, że życie nie zawsze jest usłane różami a czasem dosłownie gówniane to zapraszam do tej książki. Na początek zostaniemy uraczeni cytatem Kurta Vonneguta „Życie do gar gówna” z dopiskiem autora „Smacznego” i tak niestety czasem w życiu bywa… To prosta opowiastka o Karolu, którego porzuciła dziewczyna i stracił pracę… I zamiast się wziąć w garść to stacza się na dno. To mogłoby spotkać każdego z nas, tak tylko nam się wydaje, że jesteśmy silni i byśmy się pozbierali ale tak naprawdę nikt z nas nie wie jakby się jego los potoczył. Takie jednostki jak Karol można spotkać w każdym większym mieście… Podejrzewam, że każdy z nas chociaż jedną taką osobę kojarzy, bez pracy, wiecznie napita czy naćpana, wdająca się w bójki, sypiająca na ulicy... To trochę chaotyczna historia Karola, o tym jak pije, ćpa… i tak leci dzień za dniem, totalna beznadzieja… wdaje się w znajomości ze schizofrenikiem czy bezdomnymi. Momentami nie wiadomo czy to rzeczywistość czy haj bohatera… Obraz stopniowego upadku człowieka. Jego zgnilizna życia na tym ziemskim padole łez. Autor dał mi do myślenia jeśli chodzi o bezdomnych, ludzie traktują ich z pogardą jak zaśmierdłe powietrze a oni też mają uczucia… widząc bezdomnego na ulicy łatwo o stereotyp, nie znamy jego historii, niekoniecznie musi to być narkoman, równie to może być profesor historii, który kupił dzieciom mieszkanie na kredyt, stracił pracę w wyniku redukcji etatów, dzieci się odwróciły i pozostał sam z długami i wylądował na ulicy… nie życzę nikomu takiej historii ale to właściwie może spotkać każdego. Nie jest to jakaś wybitna historia ale warta uwagi, daje do myślenia nad sensem życia. Zakończenie pozostawiło mnie z otwartą buzią i pytaniem „Ale jak to?”.
katooola - awatar katooola
oceniła na 6 5 lat temu
Jak Feniks z popiołów M. Lulewicz
Jak Feniks z popiołów
M. Lulewicz
"Jak Feniks z popiołów to książka dwuwarstwowa. Jedna warstwa to świat medyczny: młoda lekarka Laura, główna bohaterka, inni lekarze i pacjenci szpitala, ich romanse, przyjaźnie, niechęci, tragedie i fascynacje. By pomóc czytelnikowi odkryć drugą warstwę i zmusić go do myślenia, Autorka nie waha się poruszać delikatnych tematów, stawiać bohaterów przed trudnymi wyborami czy wciąż zaskakiwać zwrotem akcji, często brutalnym. Po co? Oto jedna z lekcji: Proszę cieszyć się życiem i brać z niego garściami. Nie każdy mój pacjent ma tyle szczęścia, by dostać nowe życie. Odrodzić się niczym Feniks z popiołów. To wszystko zaś w atmosferze czasów międzywojnia i kina przedwojennego, przy akompaniamencie niezapomnianych piosenek. Iście niebanalne połączenie". Muszę na początku przyznać, że miałam ogromny problem z tą książką. Miałam kilka podejść do lektury. Obawiałam się nawet tego, że nie będę w stanie przez nią przejść. I nie, nie chodzi mi o to, że książka jest źle napisana. Po prostu nieziemsko irytowała mnie Laura i wszystko, co się wokół niej działo. A kiedy pojawił się Federico, zgrzytałam zębami. Nie przepadam za tego typu wątkami. Na szczęście z biegiem czasu udało mi się nawiązać z Laurą nić porozumienia. Zwłaszcza w drugiej części byłam w stanie spędzić z nią więcej czasu. To książka, która wymaga od czytelnika skupienia. W przeciwnym przypadku łatwo się pogubić w natłoku bohaterów i wątków. Tym bardziej, że autorka postawiła na nietypowe imiona i trudno je spamiętać. Czy Grecie Gulsen udało się udźwignąć wielowątkowość? W większości przypadków tak, chociaż zdarzyły się nieco wymuszone dialogi. Nie było ich zbyt wiele, więc nie musicie się obawiać tego, że zostaniecie zanudzeni. Urzekły mnie nawiązania do kina przedwojennego, to dodało całości klimatu i czytelnicy, którzy lubią tego typu zabiegi w literaturze, powinni być usatysfakcjonowani. A jeśli nie mają o tym pojęcia, to dowiedzą się czegoś nowego. Podejrzewam, że niektóre poglądy autorki mogą się dla czytelników wydawać kontrowersyjne, zwłaszcza jeśli chodzi o religię, lecz nie tylko. Nie chcę jednak Wam zbyt dużo zdradzać. Nie czytałam podobnej powieści i trudno mi ją zakwalifikować do jednego gatunku. Bo mamy tu i powieść obyczajową i romans. Wątki dramatyczne też się tu zdarzają. Jeśli lubicie takie mieszanki, możecie zmierzyć się z tą książką. Nie jest łatwa, ale zasługuje na uwagę.
Maja - awatar Maja
oceniła na 6 7 lat temu
Nie widując gwiazd Agata Piechota
Nie widując gwiazd
Agata Piechota
Akcja książki toczy się we Wrocławiu. Główną bohaterką jest Jagoda, która pracuje w korporacji. Singielka, mieszka w małym mieszkanku nieopodal apartamentu Idy – swojej najlepszej przyjaciółki od szkoły średniej. Ida prowadzi własny biznes, jest bardzo przebojową blondynką, ma szalone pomysły, nie lubi użalania się nad sobą i nie wierzy w miłość…czy komuś uda się zmienić jej patrzenie na sprawy sercowe?…Jagódkę poznajemy, gdy jest w tzw. opłakanym stanie, ciągle pije w weekendy i użala się nad sobą po rozstaniu ze swoim wieloletnim partnerem. Jej przyjaciółka oczywiście „zmusza” ją by w końcu z tym skończyła… „Daje się porwać ulotnej beztrosce tylko na moment, bo doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że czasy nigdy nie są dobre.” Po jej namowie wybiera się na urlop… i od tego momentu jej patrzenie na życie zmienia się?koniec rozpaczy trzeba iść do przodu! Na wyjeździe poznaje Igora przystojnego i pewnego siebie mężczyznę, a ich losy splatają się ponownie we Wrocławiu…gdzie tej samej nocy poznaje przystojnego barmana Michała! Czy z tych znajomości może wyjść coś więcej niż przyjaźń? Co się stanie, gdy na horyzoncie pojawi się były narzeczony, który znów zechce być aktualnym? „Czy masz wrażenie, że wszyscy spotkani przez ciebie mężczyźni swoim poziomem dojrzałości pretendują do miana mieszkańca kinderniespodzianki” Historia pełna wzlotów i upadków, zabawnych dialogów, ciekawych opisów . Czasem poznamy kogoś przypadkiem i staje się on nam bliższy, niż niejedna osoba znana nam od lat…a miłość nie musi być jak z filmów- zwalić z nóg od pierwszego wejrzenia, może rozwijać się powoli by stać się piękna i tą długo oczekiwaną ? Tak dobrze mi się czytało książkę, że spokojnie mogłaby zawierać jeszcze kilka wątków- nie obraziłabym się?, brakowało mi szerszego rozwinięcia kilku z nich! Aż tak spodobała mi się historia Jagody, że czekam z niecierpliwością na kolejne dzieła autorki! www.blonderka.pl
Blonderka - awatar Blonderka
oceniła na 9 8 lat temu
Zapamiętaj mnie Seweryn Hapka
Zapamiętaj mnie
Seweryn Hapka
------------------------------------------------------------------------------- http://www.martawsrodksiazek.pl/2017/12/zapamietaj-mnie-seweryn-hapka.html ------------------------------------------------------------------------------- Zbyt wiele zła przypada na jednego dobrego człowieka. Jak łatwo wpaść w pułapkę, jaką szykuje dla nas codzienność. Każdego dnia podejmować walkę z systemem, w którym najważniejszym elementem jest wspinanie się do góry po szczeblach kariery. To ile osiągniemy, jak wysoko zajdziemy, staje się miarą szczęścia. Tylko czy jest ono prawdziwe? Czy nasze życie pozwala nam na radość, miłość lub odpoczynek? Może już za późno, by wysiąść z pociągu, który bez ustanku gna ku końcowi? Will Roberts to jeden z wielu młodych ludzi zachłyśniętych możliwościami świata, machiny, jaką są korporacje. Jak każdy z nich przedkłada dobra materialne nad wartości, jakimi kierował się, zanim wchłonęła go machina ograbiająca z marzeń każdego. Jedynym elementem w jego życiu, który przypomina mu o dawnych ideałach jest siostra Evelyn. Jednak czy jest ona w stanie ukazać Willowi, jak marne życie ma teraz, jak niedaleko jest szczęście? Wystarczy wysiąść z pędzącego pociągu, zwolnić. No właśnie jednak czy to jest tak proste? Czy Willowi starczy sił i czasu, by odnaleźć zagubione szczęście? Była szczera... Jak małe dziecko roznoszące balony. Każdy balon wypełniała radością, który wszyscy zabierali do swych domów. Tam zapewne pękał - przygnieciony ciężarem codzienności. Seweryn Hapka zabiera nas w podróż w głąb nas samych. Przez historię Willa nakreśla pęd, jaki wymusza na nas dzisiejszy świat. Ukazuje, jak łatwo wsiąść w maszynę postępu i zatracić siebie, zgubić prostotę uczuć. Historia Willa pokazuje, że warto szukać momentu, w którym uda się przełamać marazm dnia codziennego. Dla głównego bohatera ważna była praca, dookoła potrafił dojrzeć tylko zło i narzekania. Tęsknił za siostrą, za poprzednim sobą jednak ciężko mu było wrócić do relacji sprzed wydarzeń, które zaprowadziły go na szczyt. Powieść ta, choć ma tylko 160 stron niesie w sobie sporo emocji. Czujemy wewnętrzne rozterki bohatera, szukamy siebie w jego obrazie. Staramy się znaleźć wytłumaczenie dla jego działań. Ta książka ma skłaniać do refleksji i ukazywać błędy, jakie czyhają na każdego z nas. Autor w ciekawy sposób prowadzi narracje, dzieląc powieść na opowieść Willa i jego zwroty do "Przyjaciela". Fabuła pędzi do przodu, nieraz przystając, by zaznaczyć ważny element. Lekkość i ciekawy, barwny język, jakim posługuje się autor, dają piękny obraz poszukiwania szczęścia, drogi, jaką musi przebyć każdy zagubiony, każdy pochłonięty życiem człowiek. Bohaterowie są bardzo plastyczni, każdy z nich zaznacza się w opowieści, nikt nie jest zbędny, każdy ma swoje zadanie. Całość skłania do refleksji, zostawia niepewność i strach. Każdy z nas boi się, że przegapi moment, w którym jego życie powinno się zmienić, stać się lepsze. Wszyscy zastanawiamy się nad sensem i konsekwencjami pewnych decyzji lub ich braku. Marzymy o byciu sobą sprzed lat, jednak nadal tkwimy w tym samym miejscu. Historia, jaką dostajemy spod pióra pana Hapki, pozwala nam wykonać krok do przodu, odnaleźć inną perspektywę i to wykorzystać w poszukiwaniu szczęścia. Każdy, kto ją przeczyta, może mieć inne przemyślenia, jednak historia jest warta uwagi, chwili zatrzymania się w dzisiejszym pędzie życia i refleksji.
Marta_wśród_książek Daft - awatar Marta_wśród_książek Daft
ocenił na 8 8 lat temu
Jutro będzie koniec świata Justyna Posłuszna
Jutro będzie koniec świata
Justyna Posłuszna
Statystyki mówią, że co dziesiąty młody Polak pracuje za granicą. Ale niektórzy wracają. Dlaczego? Odpowiedzią na to pytanie niech będzie książka, którą ostatnio przeczytałam pt. ”Jutro będzie koniec świata”. Głównym bohaterem tej powieści jest Paweł-młody chłopak, który przyjechał do Londynu za pracą. Nie planował się tutaj zadomowić, lecz sytuacja materialna go do tego zmusiła(jego dziewczyna była w ciąży). Z Polską więc wiele go łączyło, a wkrótce miało połączyć jeszcze więcej. Paweł zaczyna pracę u osiemdziesięcioletniego Henrego, który chce, aby chłopak mu sprzątał, nosił worki z piaskiem, coś majsterkował, gdyż staruszek cierpi na specyficzną chorobę po stracie brata. Henry prawie od zawsze był pod opieką rodziny. Młodszy brat Henrego przez lata pilnował finansów, rachunków i różnych szczegółów, którymi Henry nie lubił zaprzątać sobie głowy. Harold ożenił się z dużo od siebie młodszą Niną, która na oczach Henrego w dniu ślubu zdradziła Harolda z kelnerem. Na Henrym zrobiło to tak wielkie wrażenie, że postarał się, aby jego brat w testamencie nie zapisał nic swojej żonie. Paweł bardzo zżył się ze staruszkiem Anglikiem. Wspólnie razem mieli tę samą przypadłość. Co ich takiego łączyło? Wszak obaj nie mają pojęcia, że gdy ich wspólne ścieżki się przetną, wzajemna relacja wpłynie bardzo na ich losy. Odpowiedź znajdziecie w książce. Fajnie się ją czyta, jest momentami zabawna, wydaje się, że staruszek to dziwak i ma swoje fobie, lecz gdy poznacie go bliżej, to w sumie bardzo sympatyczny, starszy pan. Paweł też ma pewną traumę z dzieciństwa i dopiero w Londynie pod wpływem Henrego otwiera się na świat. W Londynie Paweł miał uczucie, że wszystko tam jest nieprawdziwe, od nadmuchanego, pełnego polepszaczy chleba, po śnieg, który w jednej chwili paraliżuje miasto, a za moment znika. Autorka w swej książce stworzyła dwa portrety psychologiczne, dwie osobowości tak bardzo różne od siebie, które potrafią się zbliżyć, wzajemnie polubić i zrozumieć. Książka ma 28 rozdziałów i 261 stron, czyta się ją dobrze, choć swoją fabułą przypomina mi Londyńczyków, młodych ludzi uciekających za granicę, bo jak twierdzą nie ma dla nich pracy w kraju. Przeczytajcie-fajna lektura na ciepłe dni-spokojna i lekka. Miłego czytania. Polecamy, zespół dobrerecenzje.pl
dobrerecenzje - awatar dobrerecenzje
ocenił na 10 8 lat temu

Cytaty z książki Kim, do diabła, jest Anita

Więcej
Wanda Szymanowska Kim, do diabła, jest Anita Zobacz więcej
Więcej