Kapitan Brytania: Zakręcony świat

Okładka książki Kapitan Brytania: Zakręcony świat
Alan DavisAlan Moore Wydawnictwo: Hachette Polska Cykl: Wielka Kolekcja Komiksów Marvela (tom 128) Seria: Wielka Kolekcja Komiksów Marvela komiksy
200 str. 3 godz. 20 min.
Kategoria:
komiksy
Format:
papier
Cykl:
Wielka Kolekcja Komiksów Marvela (tom 128)
Seria:
Wielka Kolekcja Komiksów Marvela
Tytuł oryginału:
Captain Britain: A Crooked World
Data wydania:
2017-10-18
Data 1. wyd. pol.:
2017-10-18
Data 1. wydania:
2012-05-16
Liczba stron:
200
Czas czytania
3 godz. 20 min.
Język:
polski
ISBN:
9781906965730
Średnia ocen

                7,5 7,5 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Kapitan Brytania: Zakręcony świat w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Kapitan Brytania: Zakręcony świat

Średnia ocen
7,5 / 10
40 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
199
129

Na półkach:

Alan Moore wziął historię o bohaterze, który nikogo nie obchodzi i zrobił z tego Dzieło. Na uznanie dodatkowo zasługuje fakt, że zrobił to mając początkowo do dyspozycji 5 stron na każdy rozdział. Tak, pięć, bo Kapitan Brytania musiał się w tamtym czasie podzielić zeszytem z kilkoma innymi bohaterami. W albumie z Thorem tak wydawanym dostaliśmy zestaw banalnych historyjek. Tu dostaliśmy Dzieło przez duże D.

Zakręcony Świat to coś, co mógłbym uznać za wprawkę do genialnych Strażników. Jedna, świetnie napisana i narysowana scena, pachniała mocno Terminatorem. Sprawdziłem, ten komiks powstał rok przed tym, jak pierwszy film z Terminatorem trafił do kin, więc jeśli ktoś się kimś inspirował, to Cameron Moorem. Wspaniałe są też sceny pokazujące paniczny strach i poczucie zaszczucia jednej bohaterki drugoplanowej. Świetnie przedstawiony proces "rozumowania" sztucznej inteligencji. Bohaterowie drugoplanowi giną, a jest to tak napisane, że mamy poczucie straty nawet po tych bardziej irytujących. Przez drobne wątki drugoplanowe dostajemy poczucie, że ten świat faktycznie żyje, coś dzieje się obok głównego nurtu wydarzeń. Główny zły to jedna z najbardziej przerażających postaci świata Marvela.

Z rzeczy do których można się czepić - kilku członków Oddziału Specjalnego jest ewidentnie tłem, z imienia wymienieni są góra raz i mają góra dwie kwestie na krzyż. Wprowadzeni ewidentnie po to, by było więcej chaosu w jednej z bitew.

Graficznie jest świetnie. Rysunki Davisa świetnie pasują do narracji. Paleta kolorów wreszcie nie bije po oczach po druku na papierze kredowym.

Alan Moore wziął historię o bohaterze, który nikogo nie obchodzi i zrobił z tego Dzieło. Na uznanie dodatkowo zasługuje fakt, że zrobił to mając początkowo do dyspozycji 5 stron na każdy rozdział. Tak, pięć, bo Kapitan Brytania musiał się w tamtym czasie podzielić zeszytem z kilkoma innymi bohaterami. W albumie z Thorem tak wydawanym dostaliśmy zestaw banalnych historyjek....

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

91 użytkowników ma tytuł Kapitan Brytania: Zakręcony świat na półkach głównych
  • 58
  • 32
  • 1
45 użytkowników ma tytuł Kapitan Brytania: Zakręcony świat na półkach dodatkowych
  • 18
  • 13
  • 5
  • 5
  • 2
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Kapitan Brytania: Zakręcony świat

Inne książki autora

Okładka książki Prosto z piekła Eddie Campbell, Alan Moore
Ocena 8,5
Prosto z piekła Eddie Campbell, Alan Moore
Okładka książki Batman. Zabójczy żart. Człowiek, który się śmieje Brian Bolland, Ed Brubaker, Dough Mahnke, Alan Moore
Ocena 8,1
Batman. Zabójczy żart. Człowiek, który się śmieje Brian Bolland, Ed Brubaker, Dough Mahnke, Alan Moore
Okładka książki Batman - The Killing Joke and Other Stories Mike Barr, Alan Moore, Jim Starlin
Ocena 7,3
Batman - The Killing Joke and Other Stories Mike Barr, Alan Moore, Jim Starlin
Okładka książki Violator: The 1994 Collection Greg Capullo, Alan Moore, Bart Whitman Sears
Ocena 7,0
Violator: The 1994 Collection Greg Capullo, Alan Moore, Bart Whitman Sears
Okładka książki Vigilante: Samozwańczy Stróż Prawa Jim Baikie, Alan Moore, Don Newton, Chuck Patton, George Pérez, Keith Pollard, Marv Wolfman
Ocena 6,1
Vigilante: Samozwańczy Stróż Prawa Jim Baikie, Alan Moore, Don Newton, Chuck Patton, George Pérez, Keith Pollard, Marv Wolfman
Alan Moore
Alan Moore
Brytyjski scenarzysta komiksowy, pisarz, muzyk, rysownik, czarodziej i okultysta, znany przede wszystkim ze swoich komiksów, w tym "Strażników", "W jak Wendetta", "Ballada o Halo Jones", "Saga o potworze z bagien", "Batman: Zabójczy Żart" i "Prosto z piekła". Moore rozpoczął swoją karierę w brytyjskich undergroundowych fanzinach i na scenie alternatywnej w drugiej połowie lat siedemdziesiątych. Pisał m. in. dla "Doctor Who Magazine", a później dla "2000 AD" i "Warrior", gdzie odniósł sukcesy z seriami "Ballada o Halo Jones" i "Miracleman". Następnie rozpoczął pracę dla DC Comics, jako "pierwszy scenarzysta żyjący w Wielkiej Brytanii, który pracował nad dużymi projektami w Stanach". Pisał dla dużych postaci jak Batman i Superman, znacząco rozwinął Potwora z bagien i pisywał zupełnie oryginalne prace, jak "Strażnicy". Przez lata osiemdziesiąte Moore pomógł komiksowi zyskać większy szacunek i zmazać stygmat pustej rozrywki dla dzieci. Jego sukces utorował drogę dla wielu innych brytyjskich twórców jak Grant Morrison i Neil Gaiman, przyczynił się także do stworzenia znanego imprintu Vertigo. W późnych latach osiemdziesiątych i na początku nowej dekady Moore porzucił mainstream na rzecz niezależnej pracy nad eksperymentalnymi projektami jak opowiadający alternatywną historię Kuby Rozpruwacza "Prosto z piekła", a także swoją pierwszą powieść "Voice of the Fire". Pod koniec lat dziewięćdziesiątych powrócił do głównego nurtu, aby pisać dla Image Comics, gdzie znacząco rozwinął serię "Supreme", a później stworzył imprint "America's Best Comics" przez który wydał dzieła takie jak "Liga niezwykłych dżentelmenów" czy okultystyczna "Prometea". W 2016 roku wydał "Jerusalem", mająca 1266 stron eksperymentalną powieść o dziejach swojego rodzinnego miasta Northampton. Jest to jedna z najdłuższych książek, jakie napisano, a jej napisanie zajęło dekadę. Moore wielokrotnie wykorzystywał w swoich pracach motywy związane z jego innymi zainteresowaniami, przede wszystkim okultyzmu, magii i anarchizmu. Wiele z jego wczesnych prac rozpoczyna się zniszczeniem dawnego status quo, ujawnieniem bohaterowi, że jego dawne życie jest kłamstwem. Często wykorzystuje zasady teatru epickiego Bertolda Brechta (a także często nawiązuje do jego twórczości), a wiele z jego dzieł, szczególnie tych superbohaterskich, to metanarracje. Pomimo wielu obiekcji komiksy Moore stały się podstawą kilku ekranizacji, w tym Z piekła rodem" (2001), Liga niezwykłych dżentelmenów" (2003), "W jak Wendetta" (2005), "Watchmen. Strażnicy" (2009) oraz serial "Watchmen" (2019). Moore zawsze każe usuwać swoje nazwisko z napisów końcowych, odmawia współpracy i twierdzi, że nigdy nie ogląda filmów na podstawie swoich dzieł.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Uncanny X-Men: Czasy minionej przyszłości Chris Claremont
Uncanny X-Men: Czasy minionej przyszłości
Chris Claremont John Byrne John Romita Jr. Bob McLeod
By uniknąć rozczarowań należy pamiętać, że nie każdy album duetu Claremont / Byrne może być Sagą o Mrocznej Phoenix. Tytułowa historia nie jest też jedyną historią z tego albumu, dostajemy kilka zeszytów przed i kilka po. Jest bardzo dużo retrospektyw. Za dużo. Pierwszy rozdział to w zasadzie streszczenie wielu poprzednich zeszytów. Dla kogoś, kto ich nie czytał - dobry punkt wejścia. Dla kogoś, kto czytał - zbędny zapychacz. O ile pamiętam - wydestylowane, nowe sceny zostały przez TM-Semic dołączone do wydania Sagi o Mrocznej Phoenix i w takiej formie działało to lepiej. Następna historia, rzucająca trochę światła na przeszłość Nightcrawlera jest po prostu OK. Dużo się dzieje, możemy dowiedzieć się trochę o młodości Kurta - ale przegadane toto, standardowa średniawka z początku lat 80tych. Przy kolejnej historii mamy nawiązanie do pierwszej historii z Wolviem i jest dobrze. Lepiej, niż się spodziewałem. Nightrawler jest nieco irytujący i początkowo myślałem, że będzie padał po jednym strzale jak Angel we wcześniejszych zeszytach, ale im dalej tym lepiej. Potem dochodzimy do tytułowej historii tego albumu i to jest inna liga. Tutaj naprawdę widać, co ten duet autorów potrafi. Historia jest świetna, wspaniale wprowadza nowe postacie z poszanowaniem dla starej gwardii. Ostatnia historia to rozwinięcie wątku N'Garai z Sagi o Mrocznej Phoenix. Wątku tak w tamtej historii zbędnego, że polskie wydanie z lat 90'tych go wycięło w całości, moim zdaniem słusznie. Tu jest zaskakująco dobrze, mamy delikatną zrzynkę z "Obcego" i chrzest bojowy Kitty Pryde. Ogólnie to dobry album, ale po niektórych autorach spodziewamy się więcej. Same "Czasy Minionej Przyszłości" to świetna historia, ale chciałoby się więcej. Reszta to po prostu kolejne przygody X-Men, nie za wiele zmieniające status quo.
Radek - awatar Radek
ocenił na 6 11 miesięcy temu
Punisher: Punisher uderza dwa razy / Krąg krwi Dave Hunt
Punisher: Punisher uderza dwa razy / Krąg krwi
Dave Hunt Gerry Conway Tim Bradstreet Jo Duffy Ross Andru Mike Zeck Steven Grant Frank Giacoia John Beatty Mike Vosburg
CRY FOR BLOOD Punisher wraca do Marvela po długiej przerwie. Więc i ja wracam, do klasyki. I wiem, wiem, ten tom jakby nieco się zdezaktualizował, bo mamy przecież różne jego wydania, lepsze od tego, a to od Egmontu na dodatek dawało nam jeszcze całą masę innych historii z Punim, ale mam do niego pewien rodzaj sentymentu. Bo czekałem na tą historię po polsku, bo tu też jest coś, czego nie miały żadne inne wydania – debiut Czachy w „Amazing Spider-Manie”, który jednocześnie jest debiutem Jackala. No i bo dla mnie osobiście to jeden z lepszych, a na pewno bardziej trafionych tomów „SBM”. Bo z „SBM” już tak bywało, że dobór historii bywał niekiedy, co tu dużo mówić, strzałem w kolano. Ani najlepsze, ani reprezentacyjne dla danej postaci (choćby w tomach „FF” czy „Hulk” można było wybrać wiele lepszych, bardziej trafionych opowieści), ani nawet najsłynniejsze. A tu proszę, mamy pierwszą miniserię z Punisherem, rzecz kultową, trafioną, kompletną, docenioną („Wizard” zamieścił ją na swojej liście 100 najlepszych powieści graficznych w historii). I wiadomo, to nie ten poziom, co Pomściciel Ennisa czy nawet Aarona, ale naprawdę daje radę. Historie, jak to zazwyczaj w „SBM” bywa, są dwie. Zaczyna się od tego, jak wmanewrowany przez Jackala do pozbycia się Spider-Mana, Punisher staje do walki z Pajęczakiem. W „Kręgu krwi” zaś Frank trafia do więzienia. Złapali go, a może dał się złapać? Gdy zaczyna wymykać się z celi, jasnym staje się, że to nie on został zamknięty z innymi, a bandyci zamknięci zostali z nim. Czy mimo to ma jakąkolwiek szansę? https://ksiazkarniablog.blogspot.com/2025/05/punisher-punisher-uderza-dwa-razy-krag.html
Wkp - awatar Wkp
ocenił na 7 7 lat temu
Avengers kontra X-men. Część 3 Jeph Loeb
Avengers kontra X-men. Część 3
Jeph Loeb Brian Michael Bendis Mike Deodato Jr. Dan Slott Tom Raney Ramón Pérez Ed McGuinness Adam Kubert Olivier Coipel Ed Brubaker Matt Fraction Jason Aaron Kieron Gillen Katie Cook Stuart Immonen Jim Cheung Jonathan Hickman Kathryn Immonen Jim Mahfood Leinil Francis Yu Christopher Hastings Jacob Chabot
PHOENIX POWRACA Dwie grupy bohaterów znów stają ze sobą do boju, by pokazać, kto jest tu tym słusznym, i jedynym. Jak to było w przypadku „Wojny domowej” i tym podobnych opowieści, rację mają obie strony konfliktu, a zarazem nie ma jej żadna z nich. w przypadku „Avengers kontra X-Men” jednak wcale nie to jest głównym tematem. Liczy się bowiem przede wszystkim starcie na wielu frontach, które niczym w growych mordobiciach, stawia naprzeciw siebie najróżniejsze postacie. Na szczęście poza dynamiczną i widowiskową akcją całość jednocześnie odmienia losy X-Menów i staje się końcem pewnej ery Marvela, stajać się jednocześnie preludium do linii wydawniczej Marvel NOW! Po wypowiedzeniu przez Wandę zaklęcia w „Rodzie M”, mutanci znaleźli się na krawędzi zagłady. Na świat co prawda przyszła nowa mutantka Hope, która ma być mesjaszem całej rasy, nadal jednak to pieśń przyszłości, która kto wie czy nadejdzie. Gdy więc okazuje się bowiem, że z kosmosu nadciąga moc Phoenix, X-Men podejrzewają, że to Hope właśnie zostanie jej nową nosicielką, a co za tym idzie, ich nową nadzieją. I tu pojawia się problem. Avengers, pamiętając przeszłe wydarzenia, chcą zniszczyć moc zanim dotrze do celu, Cyclops natomiast zamierza wykorzystać ją do odrodzenia mutantów. Wie, że nie przybywa przypadkiem, że to ich szansa, a na dodatek uważa, że Hope w odróżnieniu od Jean będzie potrafiła sobie z nią poradzić, bo do czegoś takiego ją szkolono. Herosi nie mogą dojść do porozumienia, co wywołuje kolejną wojnę między nimi. Jakby tego było mało, Wolverine chce zabić młodą mutantkę zanim opęta ją Phoenix. A moc nieubłaganie zbliża się do Ziemi coraz bardziej, niszcząc po drodze kolejne światy… https://ksiazkarniablog.blogspot.com/2025/05/avengers-kontra-x-men-brian-michael.html
Wkp - awatar Wkp
ocenił na 7 8 lat temu
Deadpool: Początek końca / Królowie samobójców Mike Benson
Deadpool: Początek końca / Królowie samobójców
Mike Benson Carlo Barberi
Deadpoola znałem wcześniej jedynie z filmów. Zachęciły mnie jednak do sięgnięcia po więcej informacji dotyczącej tej postaci. Tu na ratunek przybył tom kolekcji Marlvela znaleziony w bibliotece. Pierwszą historię traktuję jedynie jako ciekawostkę. Pokazuje ono pojawienie się Deadoola na kartach komiksu. Jest ona mocno osadzona w tamtejszym uniwersum i ciężko wciągnąć się w nią bez znajomości wcześniejszych wydarzeń. Ot kilka efektownych starć. Jednak już tutaj Deadpool daję się poznać ze swoim oryginalnym stylem i mocno wypaczonym, sadystycznym poczuciem humoru. Prawdziwą perełką okazują się "Królowie samobójców" Może sama intryga zbytnio nie porywa, jednak daję okazje w pełni wykazać się naszemu bohaterowi. Pełno tu wulgarnych dowcipów, odniesień do popkultury i groteskowej przemocy. Największe wrażenie robi na mnie jednak antyhumor, kiedy Deadpool lub inny z bohaterów wypowiada koszmarnie nieśmieszną kwestię, będąc zarazem tego świadomym, co czyni ją autentycznie zabawną. Deadpool nie działa tu sam. W komiksie pojawia się jeszcze Spider Man - również rzucający świetnymi tekstami, Punisher - psychopatyczny niczym główny bohater i Daredevil - wpasowany tutaj chyba ze względu na czerwony kolor stroju. Choć fabularnie "Królowie samobójców" nie porywają, to komiks czyta się na raz. Ciężko oderwać się od tego festiwalu przemocy i dowcipów z tak charakterystycznymi bohaterami. Ja z pewnością po lekturze czuję się skuszony szukać kolejnych przygód Deadpoola.
Mariusz Czekej - awatar Mariusz Czekej
ocenił na 8 7 lat temu
Avengers kontra X-Men. Część 2 Brian Michael Bendis
Avengers kontra X-Men. Część 2
Brian Michael Bendis John Romita Jr. Adam Kubert Olivier Coipel Ed Brubaker Matt Fraction Jason Aaron Jonathan Hickman
PHOENIX POWRACA Dwie grupy bohaterów znów stają ze sobą do boju, by pokazać, kto jest tu tym słusznym, i jedynym. Jak to było w przypadku „Wojny domowej” i tym podobnych opowieści, rację mają obie strony konfliktu, a zarazem nie ma jej żadna z nich. w przypadku „Avengers kontra X-Men” jednak wcale nie to jest głównym tematem. Liczy się bowiem przede wszystkim starcie na wielu frontach, które niczym w growych mordobiciach, stawia naprzeciw siebie najróżniejsze postacie. Na szczęście poza dynamiczną i widowiskową akcją całość jednocześnie odmienia losy X-Menów i staje się końcem pewnej ery Marvela, stajać się jednocześnie preludium do linii wydawniczej Marvel NOW! Po wypowiedzeniu przez Wandę zaklęcia w „Rodzie M”, mutanci znaleźli się na krawędzi zagłady. Na świat co prawda przyszła nowa mutantka Hope, która ma być mesjaszem całej rasy, nadal jednak to pieśń przyszłości, która kto wie czy nadejdzie. Gdy więc okazuje się bowiem, że z kosmosu nadciąga moc Phoenix, X-Men podejrzewają, że to Hope właśnie zostanie jej nową nosicielką, a co za tym idzie, ich nową nadzieją. I tu pojawia się problem. Avengers, pamiętając przeszłe wydarzenia, chcą zniszczyć moc zanim dotrze do celu, Cyclops natomiast zamierza wykorzystać ją do odrodzenia mutantów. Wie, że nie przybywa przypadkiem, że to ich szansa, a na dodatek uważa, że Hope w odróżnieniu od Jean będzie potrafiła sobie z nią poradzić, bo do czegoś takiego ją szkolono. Herosi nie mogą dojść do porozumienia, co wywołuje kolejną wojnę między nimi. Jakby tego było mało, Wolverine chce zabić młodą mutantkę zanim opęta ją Phoenix. A moc nieubłaganie zbliża się do Ziemi coraz bardziej, niszcząc po drodze kolejne światy… https://ksiazkarniablog.blogspot.com/2025/05/avengers-kontra-x-men-brian-michael.html
Wkp - awatar Wkp
ocenił na 7 8 lat temu
Conan Barbarzyńca. Tom 1 - Czerwone ćwieki Barry Windsor-Smith
Conan Barbarzyńca. Tom 1 - Czerwone ćwieki
Barry Windsor-Smith Gil Kane Al Milgrom Neal Adams Roy Thomas Jim Starlin
Tom otwierający kolekcję komiksów Conana zawiera tytuły powstałe w latach 70-tych i na tle innych historii obrazkowych z tamtych czasów wypada bardzo dobrze. Oczywiście jest tu stosowany zabieg, wówczas zwyczajowy, zamieszczania tekstu, który pokrywał się z tym co widać na kadrach, taka forma narracji, która przy lepszych rysunkach, budujących dobrze kadry, wychodzi nużąco i zbędnie. Ale nie jest tego aż tak wiele. W którymś momencie przyzwyczaiłem się do tej specyfiki, a tekstu było też jakby mnie, a poza tym rysunki dawały radę. Nie dziwota, skoro za warstwę graficzną odpowiada w większości zamieszczonych tu numerów Barry Windsor Smith, ten sam który znany jest np. z "Weapon X". Całkiem dobrze wyglądają te rysunki, z realistycznie oddanym ruchem, świetnie oddaną anatomią postaci, co przy częstym "prezentowaniem" mięśni czy kobiecych wdzięków jest istotna, z dużą ilością szczegółów, z rozbudowanymi tłami. Ta kreska się nie zestarzała. Niestety w tym zakresie autor nie jest równy, niektóre opowieści mają postacie z dziwnymi, nie pasującymi do klimatu twarzami, nie zawsze jest tak dobrze i klimatycznie jak w otwierającej tom "Córce lodowego olbrzyma", ze scenariuszem na podstawie oryginalnego opowiadania Howarda. Same twarze najbardziej mi nie pasowały w "Mieszkańcu ciemności". Nie wszystkie z sześciu zamieszczonych tu opowieści ilustrował Smith, za kreskę odpowiada też Gil Kane czy Jim Starlin. Wszyscy jednak dobrze oddają klimat opowiadań o Conanie i pierwotnego, barwnego świata wykreowanego przez Howarda. Scenariuszowo jest przyzwoicie, bez fajerwerków. Roy Thomas, odpowiedzialny za wszystkie historie, zaadaptował na podstawie oryginalnej prozy Howarda, oprócz wspomnianej wyżej pierwszej historii, także tytułowe "Czerwone ćwieki", które jednak trochę zamęcza tekstem i nie udaje mu się oddać klimatu opowiadania, które wspominam o wiele lepiej. Pozostałe scenariusze nie odstają od tych adaptowanych, a w ostatnim scenarzysta pozwala sobie na dawkę humoru, zakorzenionego w silnie szowinistycznym klimacie tej męskiej jednoznacznie opowieści. Myślę jednak, że w przyjętej konwencji, w tej skrajnie heroic fantasy to nie powinno zgrzytać. Zresztą to tytuły sprzed władzy politycznej poprawności.
Tomasz_K - awatar Tomasz_K
ocenił na 6 1 rok temu
Loki Esad Ribić
Loki
Esad Ribić Robert Rodi
Loki Loki z 2004 roku to jest nietypowe dzieło w historii marvela. Z jednej strony jest to związane z jednym z najważniejszych antagonistów w historii tej marki, z drugiej nie doświadczymy tutaj żadnej superbohaterowości. Historia opiera się na tym że lokiemu finalnie udaje się zdobyć Asgard a jedynym zadaniem które zostaje mu do finalnego zwycięstwa jest zabicie thora. Jest ona przedstawiona tutaj w postaci brudnych i szkaradnych lecz realistycznych obrazów, co dobrze współgra z wątkami tu przedstawionymi. Mamy tu do czynienia z dużą ilością tła w rozmowach z biologiczną matką, przyszywanymi rodzicami czy też zwykłymi asgardczykami ukazujące co spowodowało że loki stał się tym kim jest i co doprowadziło się do ukształtowania umysłu złoczyńcy. Brak miłości w rodzinie, gnębienie i poniżanie doprowadziło do tego kim się stał, czego jest świadom. Bardzo dobrze kształtowanie morderców w ten sposób ukazują badania prowadzone przez fbi w latach 70. Jest tu też dużo odniesień do oryginalnej historii lokiego z mitologii. Począwszy od samego tematu, czyli lokiego zasiadającego na tron, który jest oparty na micie gdzie niektórzy po skazaniu lokiego, wierzyli że kiedyś obejmie on tron i rozpocznie Ragnarok będący wielką walką bogów. Mamy też wspomniane przygarnięcie lokiego, ścięcie włosów sif, spowodowane drwinami z jego wyglądu, wspólne braterstwo thora i lokiego i sposób zakończenia, jak i finalny los lokiego jakim było przypięcie do skały nad którym zawieszony jest jadowity wąż którego jad ma kąpać w jego twarz. Warto też podkreślić ze można w tej książce zobaczyć ludzką część lokiego, gdyż w związku z jego czasem miłą przeszłością z thorem podczas wcześniej wspomnianych przygód waha się go zabić co podkreśla genialne, realistyczne przedstawienie świata w tej produkcji. Uważam iż to dzieło genialnie ukazuje jak ludzie troszczą się o pamięć mitów w obecnym społeczeństwie, nie tylko tych greckich.
Asomi - awatar Asomi
ocenił na 8 3 lata temu
Nieśmiertelny Iron Fist - Tom 1 - Opowieść ostatniego Iron Fista Travel Foreman
Nieśmiertelny Iron Fist - Tom 1 - Opowieść ostatniego Iron Fista
Travel Foreman Tom Palmer Ed Brubaker Matt Fraction Sal Buscema Russ Heath David Aja John Severin Matt Hollingsworth Dean White Laura Martin Derek Fridolfs
POPKulturowy Kociołek: https://popkulturowykociolek.pl/niesmiertelny-iron-fist-tom-1-recenzja-komiksu/ Bohaterem albumu jest Daniel Rand. Sierota wychowana w zaginionym mieście K’un-Lun, gdzie poznał on tajniki kung-fu i przełamywał ograniczenia swojego ciała. Życie w odosobnieniu sprawiło jednak, że ma on ogromne trudności z odnalezieniem się w wielkomiejskich realiach. Młody wojownik zmaga się więc z wieloma problemami i niebezpieczeństwami. Wszystko to ma jednak na celu odnalezienie przez niego właściwej ścieżki życiowej. Zarys historii może brzmieć trochę sztampowo. Nie ma co ukrywać, że scenariusz komiksu pod pewnymi względami taki właśnie jest. Opiera się on w końcu na postaci wymyślonej w połowie lat 70-tych (kiedy to gusta odbiorców popkultury były zupełnie inne). Ed Brubaker nie powiela jednak bezmyślnie wszystkich schematów oryginału. Udaje mu się dobrze „zaktualizować” tego bohatera, jednocześnie zaprezentować jego historię w bardzo przejrzysty i przystępny sposób. Spora część pierwszego albumu (zawierającego materiały z Immortal Iron Fist #1-6 oraz Civil War: Choosing Sides #1) to treści, dzięki którym poznamy postać tytułowej „żelaznej pięści”. Komiks stanowi więc wprowadzenie do dalszego zagłębiania się w zaprezentowany świat. Podstawę rozrywki stanowi tu głównie mocna i satysfakcjonująca akcja. Widzimy poczynania Daniela i jego walkę z nowymi przeciwnikami. Dodatkowo pojawiają się tu również okazjonalnie bardziej znane postacie (Daredevil, Luke Cage, Misty Knight itp.). Fraction i Brubaker rozwijając mit zamaskowanego herosa, nie stawiają tylko i wyłącznie na mordobicie. Bohater zmaga się tu bowiem nie tylko z wrogami, ale również własnymi słabościami, niedoskonałościami i wewnętrznymi problemami, co nadaje historii pewnej głębi. Nie jest to jednak album, który mógłby nas zachwycić nadmierną złożonością całej opowieści. Nadal jest to bowiem przedstawiciel dosyć typowej superbohaterskiej popkultury...
PopKulturowy - awatar PopKulturowy
ocenił na 7 2 lata temu
Wolverine: Snikt! Tsutomu Nihei
Wolverine: Snikt!
Tsutomu Nihei
Za sprawą serii Blame! od J.P.Fantastica zakochałam się w twórczości Tsutomu Niheia. I choć styczność z produkcjami Marvela ograniczam praktycznie wyłącznie do ekranizacji, nie mogłam się powstrzymać przed zakupem drugiej po Sunstone komiksowej pozycji od wydawnictwa Waneko – czyli narysowanej przez Niheia historii jednego z najsłynniejszych bohaterów Marvela – Wolverina. Zapraszam do krótkiej wyprawy do świata przyszłości w tytule Wolverine. SNIKT!. Pewnego dnia Wolverin spotyka tajemniczą dziewczynę imieniem Fusa. Za sprawą jej dotyku zostaje przeniesiony w przyszłość, do Ziemi zdominowanej przez dziwne kreatury, z wyglądu przypominające maszyny, w rzeczywistości będące organizmami wyhodowanymi w laboratorium, bakteriami, które miały oczyścić planetę, jednak zamiast tego zbuntowały się przeciw swoim twórcom i obecnie niemalże doprowadziły do zagłady ludzkości. Pokonać je można wyłącznie za pomocą adamantium, co czyni z Wolverina idealnego kandydata do walki z nimi i uratowania niedobitków ludzkości, nieprawdaż? Fabuła jest liniowa i na próżno spodziewać się w niej zaskakujących zwrotów akcji. Wolverin zostaje rzucony w wir wydarzeń ograniczający się do walki z kolejnymi przeciwnikami, aż do pojawienia się “bossa”, którego rzecz jasna trzeba rozwalić ze słusznym rozmachem. Zadowoleni będąc więc wszyscy lubiący emocjonujące pojedynki, nawet jeżeli ich wynik jest z góry wiadomy. Co do bohaterów, to Wolverina zapewne nikomu nie trzeba przedstawiać. I jeżeli mam być szczera, to poza nim nie bardzo jest o kim pisać jeżeli chodzi o pojawiające się postacie. Nasz bohater trafia bowiem na niewielką grupę ocalały ludzi, wśród których wyróżniają się (aż!) cztery osoby – Fusa, odpowiedzialna za sprowadzenie Rosomaka do świata przyszłości, Pułkownik posiadający broń zdolną niszczyć nieprzyjazne istoty i bliźniaczki, z których jedna posiada zdolność telepatycznego namierzania zarówno ludzi jak i wrogów. Reszta to statyści mający za zadanie robić za tło lub ginąć w dramatycznych atakach. A i o wspomnianej czwórce wiele się nie dowiemy, to wyłącznie osoby mające spełnić określone zadanie. Tak więc, czy przy szczątkowej fabule i braku interesujących bohaterów (poza samym Wolverinem, on nadrabia za wszystkich) Woverine. SNIKT! może się podobać? Zdecydowanie tak. Zadowoleni będą wszyscy czytelnicy, których interesuje strona wizualna komiksu, a w szczególności miłośnicy kreski Niheia. Osobiście byłam zachwycona możliwością lektury pozycji zawierającej jego prace w dodatku w pełnym kolorze. Klimatyczne lokacje, emocjonujące pojedynki i nietypowi, aczkolwiek bardzo charakterystyczni dla tego autora wrogowie do pokonania – więcej nie było mi potrzeba do szczęścia. Za polskie wydanie odpowiada wydawnictwo Waneko. Komik ukazał się w powiększonym formacie zbliżonym do A4, w miękkiej oprawie, na papierze kredowym. Wszystko prezentuje się ładnie i schludnie, cieszy również dodatek w postaci krótkiej galerii na końcu komiksu, na którą składa się pięć dodatkowych ilustracji. Wolverine. SNIKT! to pozycja obowiązkowa dla dwóch grup osób: fanów samego Wolverina oraz miłośników twórczości Tsutomu Niheia. I choć lubię zarówno filmowe jak i komiksowe przygody Rosomaka, to dla mnie osobiście największa radością podczas lektury było oglądanie prac Niheia w pełnym kolorze. I choć była to krótka przygoda bez zaskakujących zwrotów akcji to z przyjemnością dołączam ten tytuł do swojej kolekcji. I Was również zachęcam do przekonania się jak prezentuje się jeden z najsławniejszych bohaterów Marvela widziany oczami japońskiego mangaki. https://koszzksiazkami.pl/wolverine-snikt-recenzja/
Kosz_z_Książkami - awatar Kosz_z_Książkami
ocenił na 6 8 lat temu
Uncanny X-Force - Tom 1 - Sposób na Apocalypse'a Rafael Albuquerque
Uncanny X-Force - Tom 1 - Sposób na Apocalypse'a
Rafael Albuquerque Esad Ribić Leonardo Manco Rick Remender Dean White Jerome Opeña Matt Wilson John Lucas Chris Sotomayor
Wielkim fanem X-Men ani całej tej zmutowanej bandy herosów i superzłoczyńców nigdy nie byłem, jednak kilku bohaterów zawsze lubiłem. Na ich czele był Logan i Deadpool (no, ten drugi to nie rasowy mutant), zatem ich wspólny występ w "Uncanny X-Force" szybko przykuł moją uwagę. Już wcześniej czytałem kilka komiksów, gdzie ta dwójka występowała razem, ale dopiero teraz natrafiłem na coś, co faktycznie mnie zainteresowało. "Sposób na Apocalypse'a" to komiks, który pod pewnymi względami zbliża się do Marvel Max. Jest brutalny, krew potrafi tutaj płynąć wartkim strumieniem, porusza, choć nie tak mocno, jak Max, problemy wątpliwie moralne, a bohaterowie nie są typowymi przedstawicielami swego gatunku, co to paradują w trykocie. No dobra, mają obcisłe ciuszki, ale działa to na zasadzie marki. Innymi słowy - Marvel, niekoniecznie dla nastolatków z mlekiem pod nosem. Pierwszy album "Uncanny X-Force" zawiera cztery historie, które są połączone z sobą dzięki postaci odradzającego się Apocalypse'a i jego ostatnich Czterech Jeźdźców. Mamy zatem swoisty wstęp w "Pierwszy dzień reszty twojego życia", gdzie poznajemy członków X-Force i powody założenia grupy, "Sposób na Apocalypse'a" będący niejako sednem tego albumu, mały wtręt w postaci "Reavers" i dość istotny odcinek "Nacja Deathloków", wieńczący wydarzenia z drugiej historii. Najciekawiej z całości wypada dla mnie druga historia, pełna moralnych dylematów, szczególnie w odniesieniu do głównego antagonisty. Nie spodziewałem się otrzymać czegoś takiego, dlatego tym bardziej miło mi się czytało ten rozdział. Jego finał natomiast naprawdę umie zaskoczyć, bo w życiu nie obstawiłbym takiego obrotu spraw. Jednak to, co dla mnie, z punktu widzenia osoby mniej obeznanej w uniwersum X-Men, było najważniejsze to pierwszym rozdział oraz rys fabularny zamieszczony przednim. W tym drugim wypadku mamy pokrótce opisane powstanie i funkcję X-Force, transformację drużyny oraz kto prowadził pierwszą grupę, a kto obecną. Do tego skrótowy, jednak bardzo treściwy opis każdej z głównych postaci, w tym Fantomexa, który dotąd był mi obcy (lub też miałem z nim styczność, ale kompletnie nie zapadł mi w pamięci). Mimo że hmm... biologiczne podłoże tego bohatera jest dla mnie wyjątkowo śmieszne (gość ma między innymi trzy mózgi, z których każdy może pracować samodzielnie) to jego postać w "Uncany X-Force" jest naprawdę świetnie napisana. Nie będę owijał w bawełnę - w moich oczach wyprzedził Wolverina i Deadpoola, których znam z wielu filmów oraz komiksów. Co prawda każdy z piątki herosów X-Force odgrywa ważną rolę w komiksie, ale to właśnie Fantomex zapisał się w nim najgłośniej za sprawą swych wyborów moralnych. Za to właśnie stał się dla mnie tak kluczową postacią i to z jego powodu, chcę koniecznie sięgnąć po kolejny album serii. Mimo poważnego wydźwięku fabularnego nie zabrakło tu sporej dawki humoru. Oczywiście głównym źródłem dowcipów (i sucharów) jest Deadpool, ale nieraz też zdarzają się komiczne sytuacje z innymi postaciami. Szczególnie w przypadku duetu Wolverine-Fantomex, którzy nieraz rzucą dobrym tekstem. Jeśli idzie o warstwę graficzną, to najmniej spodobała mi się ta w "Reavers". Ani kreska, ani kolory nie przykuły mej uwagi, a mówiąc wprost, wymęczyły. Zresztą był to najmniej ciekawy odcinek, co nie oznacza, że nudny. Wolałbym, aby nad całością pracował Jerome Opena (narysował drugi rozdział) lub Leonardo Manco (narysował pierwszy rozdział), a kolorami Dean White (kolorował drugi rozdział) albo Matthew Wilson (kolorował czwarty rozdział). Ich prace bowiem nadawały historii najwięcej klimatu, choć i inni, niewymienieni tutaj rysownicy, koloryści i inkerzy dobrze wykonali swoją pracę. Tyle tylko, że nią mnie nie kupili. Pierwszy tom "Uncanny X-Force" czytało mi się naprawdę przyjemnie i z wielką ochotą, co nie często się u mnie zdarza w tym gatunku, sięgnę po drugi album, jak już się ukaże. Bardzo miło spędziłem czas nad tym komiksem, dostałem o wiele więcej, niż się spodziewałem, a finał ostatniego rozdziału naprawdę napełnił mnie nadzieją na świetną kontynuację. Czas pokaże, co z tego wyjdzie, jednak wierzę, że Rick Remender, odpowiedzialny za scenariusz serii, nie spocznie na laurach.
WPajęczejSieci - awatar WPajęczejSieci
ocenił na 7 3 lata temu
Miracleman - Złota Era Neil Gaiman
Miracleman - Złota Era
Neil Gaiman Mark Buckingham
Długo się łasiłem aby przeczytać ,,Miracleman. Złota Era". Szukałem pretekstu, chęci aż w końcu znalazłem i zabrałem się za historię jednego z bardziej przełomowych bohaterów komiksowych. Gaiman poniekąd porzuca, ale także kontynuuje wątki podjęte przez Alana Morra w 3 księgach przygód Miraclemana. Porzuca, ponieważ w tych mikrofabułkach jest stosunków mało tytułowego herosa. Kontynuuje, ponieważ pokazuje zwykłych ludzi żyjących w utopijnym świecie rządzonym przez Miraclamena, który ma takie a nie inne doświadczenia życiowe. Jakbym miał jednym zdaniem opisać komiks to powiedziałbym, że jest to ,,Superman. Czerwony Syn" zrobiony dobrze, wręcz wyśmienicie. Całość składa się z niepowiązanych ze sobą mikrohistoryjek, które na końcu są spięte śliczną klamrą. Historyjki mają różną narrację, styl, bohaterów oraz wartość emocjonalną (jedne są bardziej przyziemne, drugie wręcz transcedencjalne). Gaiman w tym dziele pokazuje jak doskonale umie żonglować tematami oraz stylem (w tym dziele możemy spotkać androida Andiego Warhola oraz przeczytać dedykowaną bajkę na dobranoc). Efekt jest naprawdę doskonały. Sukurs fabule idzie także oszałamiające rysunki Marka Buckinghama. Jego kreska tak samo jak fabuła jest dziwna, oryginalna oraz nietuzinkowa (w szczególności widać to w historyjce o Warhole, która wgniata w fotel i nawiązuje do twórczości tego artysty). Gorąco polecam, choć komiks nie jest skierowany dla wszystkich. Jeśli cenisz Gaimana, nietuzinkową, filozoficzną wręcz fabułę albo jesteś ciekaw co się stało z Miraclemena to ten komiks jest zdecydowanie dla Was. Reszta czyta na własną odpowiedzialność, choć będziecie bardziej zadowoleni niż rozczarowani całością 😊
roman1408 - awatar roman1408
ocenił na 9 5 lat temu

Cytaty z książki Kapitan Brytania: Zakręcony świat

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Kapitan Brytania: Zakręcony świat