Kalendarz i klepsydra
- Kategoria:
- literatura piękna
- Format:
- e-book
- Data wydania:
- 2023-04-07
- Data 1. wyd. pol.:
- 1982-04-01
- Liczba stron:
- 296
- Czas czytania
- 4 godz. 56 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788367769006
Literatura z najwyższej półki. Jedna z najlepszych książek słynnego autora.
Zbiór esejów, recenzji, coś na kształt dziennika, proza o cechach dokumentacyjnych i fikcyjnych. Dla lubiących tego typu lekturę książka bezcenna, dla innych godna polecenia. Bohaterem literackim „Kalendarza i klepsydry” jest sam Konwicki i jego doświadczenia, poglądy, wspomnienia i obserwacje. We wstępie autor wyjaśnia, że nie chce pisać do szuflady i obiecuje „lekturę żywą i pełną niespodzianek”. Wśród szeregu opowieści znajdujemy tu wiele wspomnień o kocie Iwanie. Narrator pisze także o polszczyźnie, stylu, składni i błędzie, który jest „być może maleńką furteczką w przyszłość języka”. Wprowadza czytelnika w świat Stanisława Dygata, Gustawa Holoubka, czy swojego uwielbienia dla Antoniego Słonimskiego i czułości do Ukrainy. Możemy spodziewać się też wzmianek o przyrodzie. O drzewach czytamy, że to słonie wśród roślin. Wrażenie z podróży z Chin określa słowem współczucie. Pisze o onanistach, grafomanii. I wszystko to, i dużo więcej, płynnie przeplata ze sobą na blisko pięciuset stronach i tak jak obiecywał wcześniej – zaskakuje i budzi ciekawość. [Dorota Olearczyk, pik.krakow.pl]
„Kalendarz i klepsydra” to starannie zaplanowany projekt literackiej autokreacji, podobny w tym do „Dziennika” Gombrowicza. Konwicki pisze o sobie również wtedy, kiedy pisze o innych. Jego porte parole to narcyz i egocentryk przywdziewający wszystkie maski z komedii dell’arte. Nieustannie analizuje się i krytykuje, skąpo i z wyraźną niechęcią odwracając uwagę od swojej osoby. Nawet gdy rozmawia z Bogiem, to mówi sam do siebie, ale zawsze tak, by czytelnik usłyszał każde słowo. Do takiej taktyki pasuje także styl „Kalendarza”, nierzadko barokowy, patetyczny i pełen przepychu. To właśnie sprawia, że miejscami proza ta zmienia się w niby-poemat, w którym metafora goni metaforę, rozwijając się niczym fuga. Należy jednak pamiętać, żeby nie brać tego wszystkiego zbyt poważnie. Konwicki pomyślał bowiem swoją sylwę jako eksperyment z formą ironiczną, jako samonakręcający się mechanizm nieustannie generujący szyderstwo i sarkazm. Ale bez zbytniego okrucieństwa. Ironia Konwickiego jest intelektualnie wyrafinowana, wręcz „angielska” – uderza celnie i mocno, ale pacjenta nie uśmierca. „Kalendarz i klepsydra” to pierwszy „łże-dziennik” w dorobku Konwickiego. Potem powstały jeszcze m.in. „Wschody i zachody księżyca”, „Nowy Świat i okolice” oraz „Pamflet na siebie”. Z czasem pisarz zaczął stopniowo porzucać pisanie powieści na rzecz tej właśnie formy. [Jakub Nikodem, culture.pl]
Jeden z najbardziej znanych i zarazem najwybitniejszych pod względem formy utworów Tadeusza Konwickiego, nazwany przez samego pisarza „łże-dziennikiem”. „Kalendarz i klepsydra” to przykład najdoskonalszej żonglerki konwencjami i gatunkami literackimi, takimi jak dziennikowe zapiski, pamiętnik, esej, anegdota, a nawet fikcyjna miniopowieść. Różnorodna forma literackiej narracji w pełni odpowiadała treści książki – jest to zbiór wspomnień, relacji z podróży, refleksji na temat rzeczywistości, portretów przyjaciół, zarówno tych zmarłych (przejmujące wspomnienie Wilhelma Macha), jak i tych wówczas żyjących (m.in. Stanisława Dygata, Gustawa Holoubka). Autor przygląda się z bliska współczesnej literaturze, powraca wspomnieniami na Wileńszczyznę, zabawia się anegdotami z życia towarzyskiego. Balansuje momentami na granicy niedyskrecji i uroczej ploteczki. Podejmuje też kwestie trudne – rozlicza się ze swojej fascynacji komunizmem, która ukształtowała jego utwory z początku lat 50. „Kalendarz i klepsydra” to książka zabawna, przewrotna, wzruszająca i prowokacyjna – z jednej strony pełna lekkości i humoru, z drugiej refleksyjna i poważna. Stała się głośna dzięki ironicznym portretom postaci powojennej Warszawy, m.in. Leopolda Tyrmanda czy Romana Bratnego, ale w momencie wydania interpretowano ją głównie jako aluzyjny obraz współczesności. [Agora, 2010]
Nota: przytoczone powyżej opinie są cytowane we fragmentach i zostały poddane redakcji.
Kup Kalendarz i klepsydra w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oceny książki Kalendarz i klepsydra
Poznaj innych czytelników
955 użytkowników ma tytuł Kalendarz i klepsydra na półkach głównych- Chcę przeczytać 475
- Przeczytane 463
- Teraz czytam 17
- Posiadam 148
- Ulubione 32
- Literatura polska 15
- Chcę w prezencie 5
- 2014 4
- 2021 4
- 100 książek wg Empiku 4
Opinia
„Szatą królewską i torbą żebraczą” jest w tej historii polskość.
„Na dalekiej i zapomnianej w czasach nowożytnych Wileńszczyźnie” urodził się Tadeusz Konwicki, prozaik, scenarzysta i reżyser, autor napisanej przepięknym językiem poetyckiej ballady „Bohiń”, człowiek skromny, lękający się obcych miast, ludzi, samolotów, „komplementów z tworzyw sztucznych” i groźnego spojrzenia Iwana, kota o „oczach koloru wiosennej rzęsy z wiejskiego stawu”.
„Grzeszny drobnomieszczanin guberni warszawskiej”, jak sam o sobie pisze, w archaicznym z dzisiejszego punktu widzenia dzienniku „Kalendarz i klepsydra” wspomina rok 1974, jest to podróż wielu uroków, „przez zagajniki niespełnień, przez lasy rozczarowań, przez puszcze bolesnych przeczuć”.
„Zawsze czułem się tutaj, w nowej ojczyźnie - Warszawie, jakoś trochę cudzoziemcem. Czułem się cudzoziemcem w zakresie myśli, upodobań, miar estetycznych i duchowych sympatii.”
Wraz z autorem poruszamy się labiryntem myśli nieustannie zmieniających kierunek i prędkość, jest to fantastyczny zbiór autonomicznych miniatur literackich, „silva rerum” białoruskich przepowiedni i litewskich zaklęć, Tadeusz Konwicki pisze o sobie i o nas, ale przede wszystkim o tym, co przynosi nurt życia, tym, co najpiękniejsze jest to, że snując długą i żmudną opowieść o sprawach powszednich, pragnie dodać czytelnikowi otuchy, naturalnej i bardzo ludzkiej.
Z sympatią i podziwem wracam do tak wspaniałych pisarzy.
„Szatą królewską i torbą żebraczą” jest w tej historii polskość.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„Na dalekiej i zapomnianej w czasach nowożytnych Wileńszczyźnie” urodził się Tadeusz Konwicki, prozaik, scenarzysta i reżyser, autor napisanej przepięknym językiem poetyckiej ballady „Bohiń”, człowiek skromny, lękający się obcych miast, ludzi, samolotów, „komplementów z tworzyw sztucznych” i groźnego...