Jedenaście

Okładka książki Jedenaście autorstwa Marcin Świetlicki
Marcin Świetlicki Wydawnictwo: EMG Cykl: Mistrz (tom 3) Seria: Polska Kolekcja Kryminalna kryminał, sensacja, thriller
213 str. 3 godz. 33 min.
Kategoria:
kryminał, sensacja, thriller
Format:
papier
Cykl:
Mistrz (tom 3)
Seria:
Polska Kolekcja Kryminalna
Data wydania:
2008-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2008-01-01
Liczba stron:
213
Czas czytania
3 godz. 33 min.
Język:
polski
ISBN:
9788392558323
Inne
Przedmieście. 11 kilometrów od Krakowa. Przejeżdżający drogą pracownik telewizji widzi zakrwawionego człowieka.
Przedmieście. 11 kilometrów od Krakowa. Mistrz i dziewczyna w restauracji Stylowa próbują pojąć tajemnicę śmierci Doktora.
Przedmieście. 11 kilometrów od Krakowa. Jest światło w domu zabitego.

Marcin Świetlicki przedstawia ostatnią część przypadków mistrza. Do strony 160 jest to książka niemal metafizyczna. A później kryminał. Dwa w jednym za tę samą cenę.
Średnia ocen
7,2 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Jedenaście w ulubionej księgarni i Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Jedenaście



6 6

Oceny książki Jedenaście

Średnia ocen
7,2 / 10
638 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
22
19

Na półkach:

Książka składająca się z mistrzowskich opisów aury: ,,Na zewnątrz panowała gęsta mgła. Cały dzień wiatr, potem niewielki deszcz, teraz gęsta mgła. Pewnie potem nastąpi gradobicie. Albo śnieg spadnie.'' oraz mistrzowskich wypowiedzi dialogowych narratora:
,, - A napijesz się, Jolu z nami? Jak się napijesz, to trzy - Morales umiał rozmawiać z kobietami. I umiał liczyć.
- A jednego się napiję. A co mi tam! Taki dzień, że tylko się napić! Z dwoma takimi miłymi panami! - pani Jola umiała rozmawiać z mężczyznami. I również umiała liczyć.
Mistrz nie umiał rozmawiać z nikim.
Liczyć tym bardziej nie.''
Dodatkowo w książce jest sporo ,,niemal metafizycznych" treści (ale mniej, niż zapowiedziane 160 stron) i trochę kryminału w tle (bardzo mało). Jeżeli to jest przerost formy nad treścią, to jestem za takimi przerostami.

Książka składająca się z mistrzowskich opisów aury: ,,Na zewnątrz panowała gęsta mgła. Cały dzień wiatr, potem niewielki deszcz, teraz gęsta mgła. Pewnie potem nastąpi gradobicie. Albo śnieg spadnie.'' oraz mistrzowskich wypowiedzi dialogowych narratora:
,, - A napijesz się, Jolu z nami? Jak się napijesz, to trzy - Morales umiał rozmawiać z kobietami. I umiał liczyć.
- A...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

1418 użytkowników ma tytuł Jedenaście na półkach głównych
  • 908
  • 504
  • 6
260 użytkowników ma tytuł Jedenaście na półkach dodatkowych
  • 174
  • 51
  • 10
  • 8
  • 7
  • 5
  • 5

Tagi i tematy do książki Jedenaście

Inne książki autora

Okładka książki Rozmawiamy we wszystkich kierunkach Andrzej Barański, Tadeusz Cegielski, Jakub Koisz, Krzysztof Kopczyński, Mariusz Koryciński, Grzegorz Królikiewicz, Renata Lis, Paweł Maciejko, Janusz Majewski, Rafał Marszałek, Karolina Mendak, Tomasz Raczek, Radosław Romaniuk, Kamila Sokołowska, Marcin Świetlicki, Olga Tokarczuk, Andrzej Waśko, Andrzej Werner
Ocena 5,6
Rozmawiamy we wszystkich kierunkach Andrzej Barański, Tadeusz Cegielski, Jakub Koisz, Krzysztof Kopczyński, Mariusz Koryciński, Grzegorz Królikiewicz, Renata Lis, Paweł Maciejko, Janusz Majewski, Rafał Marszałek, Karolina Mendak, Tomasz Raczek, Radosław Romaniuk, Kamila Sokołowska, Marcin Świetlicki, Olga Tokarczuk, Andrzej Waśko, Andrzej Werner
Marcin Świetlicki
Marcin Świetlicki
Polski poeta, powieściopisarz, wokalista zespołu Świetliki.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy Jedenaście przeczytali również

Niezwykłe przygody Roberta Robura Mirosław Nahacz
Niezwykłe przygody Roberta Robura
Mirosław Nahacz
Dystopijno-psychodeliczny thrillero-kryminał? Gęsty, dobry język, ale męczący. Ogrom pracy, to na pewno. Od połowy książki traciłem coraz bardziej zaangażowanie w lekturę. Jest to coś innego niż jego wcześniejsza twórczość. Wcześniej ("Bocian i Lola") mamy rzeczywistość plastyczną, rozpadającą się, a tu natłok dookreślania jej opisami i ścisłe rzeźbienie fabuły, aż do przesady, bez chwili wytchnienia. To jest bardzo fabularne i bardzo filmowe. Tony dobrych, ale męczących, ścisłych opisów. Owszem, język jest świetny, ale jest go za dużo. A fabuła jest bardziej jak z thrillera. Prawie bez zwolnień tempa, aż do końcowej części. Do tego elementy sensacji/akcji. Trochę jak Dick na sterydach. Trzecia część trochę upuszcza ciśnienia, ale jest już za późno. Za dużo intrygi, sensacji i męczących opisów, by mi się spodobało jako całość. PS. O zakończeniu - ważne: wydaje się, że cała ta długa, męcząca intryga może być kamuflażem do wyrażenie zakończenia, które jest wg mnie o planach samobójczych autora. Jest to tak dosadnie wyrażone na tych 2, może 3 kartkach na ponad 500 całości, że nie sposób nie utożsamiać Robura, a przynajmniej tego końcowego fragmentu z Nahaczem. Dlatego mam wrażenie, może mylne, że miał plany na takie zakończenie życia, a ta książka jest pożegnaniem/wielkim literackim żartem, który na końcu uchyla rąbka tajemnicy. I tego nie sposób oceniać w kategorii gwiazdek, zwłaszcza jak ktoś lubi autora. Zaś sama książka to takie 7/10, przy czym jak komuś nie przeszkadza męcząca dla mnie jazda z intrygą opisywaną gęstymi, długim tekstem, to na pewno może być to dużo więcej. Koniec jest porażający, jeśli ktoś czuł jego pisanie. Jednak gdybym miał oceniać jego 4 książki, to "Bocian i Lola" jest najlepsza, potem reszta, a ostatnia formalnie jednak niżej. "Bombla" traktuję jako świetny eksperyment z monologów, być może częściowo opartych na nagrywaniu - o to "podejrzewam" Nahacza:) - a 84 jako długie opowiadanie/mikropowieść, więc ciężko je porównywać na równych zasadach z dwoma ostatnimi pozycjami. PS.2. Chyba się śpieszył z realizowaniem swojej decyzji - stąd może zgrzyt z Czarnym i również niedokończenie wydawania z Prószyńskim w normalny sposób. Nie oceniam jego decyzji, ale jest tak jasno widoczna w zakończeniu... Ciekawe, czy bliscy to czytali jak pisał.
Dzierzba - awatar Dzierzba
oceniła na 6 3 lata temu
Drwal Michał Witkowski
Drwal
Michał Witkowski
Od zawsze chciałam przeczytać jakąś książkę Michała Witkowskiego i gdy pojawiło się wznowienie „Drwala” to wiedziałam, że wreszcie przyszedł na niego czas. Siegnęłam po tę książkę z bardzo konkretnym nastawieniem: będę się dobrze bawić. Czy tak było? Ogólnie rzecz biorąc tak, choć opis mnie nieco zmylił. Nie sądziłam, że kryminał w wykonaniu Witkowskiego tak właśnie będzie wyglądał. Czy polecam tę książkę? Na pewno nie każdy się tam odnajdzie, bo to specyficzna powieść. Jeśli jednak lubicie czasem wyjść poza schemat i zanurzyć się w coś dziwnego, niepokornego i nie straszne są Wam wątki LGBT+ to zdecydowanie warto. I dodam tutaj, że nie jestem gejem (niektórzy czytelnicy sugerowali, że książka spodoba się tylko gejom). Ale do brzegu... Trochę mnie zdziwiło, że główny bohater to... pisarz Michał Witkowski (vel Michaśka) - być może przerysowany, na pewno irytujący, ale jednak miał coś w sobie ciekawego. Spakował walizkę i wyruszył w pewien listopadowy dzień z Warszawy do dziwacznej leśniczówki w Międzyzdrojach, zamieszkałej przez równie dziwnego Drwala, Roberta. Przyjechał tu pisać kryminał, a ostatecznie sam się wpakował w jakąś dziwną historię i jeszcze dziwniejsze relacje. Dałam się wciągnąć, bo gdzieś w tle majaczyła ciekawa historia: trup kobiety, tajemnice sprzed lat, dziwne układy i jeszcze dziwniejsi ludzie. No i Międzyzdroje po sezonie... Zdecydowanie działały na wyobraźnię. Nigdy tam nie byłam i może dlatego ta opowieść była dla mnie taka ciekawa. Podobało mi się, jak autor budował klimat. Te opustoszałe, szare, takie trochę „rozlazłe” listopadowe Międzyzdroje nie były już kurortem. Po tłumach niebylejakich turystów zostały tylko śmieci, zamknięte lokale i żule pod budką z piwem. No i Luj... Czułam ten dziwny niepokój. Niby nic strasznego się nie działo, ale z każdą stroną autor coraz bardziej tonął w swoich obsesjach, fascynacjach i… bardzo nieoczywistych relacjach. Leśniczówka, jej właściciel i cała przeszłość tego miejsca - wszystko było owiane niedopowiedzeniami. To, co na powierzchni wydawało się zwyczajne, miało drugie, znacznie mroczniejsze dno. Kończąc książkę poczułam jednak niedosyt, bo historia, która gdzieś tam się tliła nie dostała takiego finału, na jaki czekałam. A to napięcie, które budowało się przez większość książki, nie zostało wykorzystane do końca. Ale mimo wszystko dałam się wciągnąć w to „życie po sezonie”. Momentami uśmiechałam się pod nosem, chwilami przewracałam oczami, ale ogólnie patrząc czułam ten lekki niepokój, którego było jednak mniej niż oczekiwałam. Wiem jedno... gdy usłyszę gdzieś piosenkę „One Way Ticket” to od razu pomyślę o „Drwalu”. I będę czytać „Zbrodniarza i dziewczynę”, bo podobno pojawiają się tam niektóre postaci z „Drwala” właśnie. A chcę z nimi dłużej zostać.
Agnieszka_Sz - awatar Agnieszka_Sz
ocenił na 7 26 dni temu
Dwoje biednych Rumunów mówiących po polsku Dorota Masłowska
Dwoje biednych Rumunów mówiących po polsku
Dorota Masłowska
Noc, na parkingu dziwnie zachowujący się facet wpycha milczącą kobietę obcemu do samochodu, a po chwili się dosiada, grozi nożem i każe mu jechać. Brzmi strasznie? A gdy ta para to „Dwoje biednych Rumunów mówiących po polsku” (2006)? Lepiej, gorzej? W świecie przedstawionym Masłowskiej gorzej. To może nawet najważniejsza informacja z tego wszystkiego, tak jak pewnie byłoby w świecie rzeczywistym. A teraz reality-check. Dwoje Rumunów to w rzeczywistości dwoje naćpanych Polaków – Parcha i Dżina – wracających z imprezy, której lejtmotywem był: „Brud, smród i choroby”. Kto padł żartem kogo? Para nieznajomych, którą połączył potężny zjazd, napotyka nieprzyjemności ze strony ludzi uprzedzonych do Rumunów tak samo, jak oni. Nikt im nie chce pożyczyć telefonu w barze, a Kierowca z początku dramatu pragnie zemsty. Podwozi ich pijana kobieta, która ginie w wypadku. Po czym Parcha okrada jej torebkę. To nasi rodacy. Te wyolbrzymienia, ta ciągła akcja każe nam reagować fizycznie na bodźce. Pisała o tym Karolina Kowalczyk w „Dialogu”. Masłowska zmusza nas do obserwacji naszych reakcji na zdarzenia, bo nie ma czasu na maskowanie i przetwarzanie. Historia dramatu działa, bo wszyscy wierzą w to przedstawienie Rumunów – agresywnych, śmierdzących i bezczelnych. Na tyle, że para zachowuje się w ten sposób coraz bardziej, gdy Kierowca sam się tego po nich spodziewa. To samospełniające się proroctwo. Innym słowem, to stereotyp. Współcześnie już coraz bardziej zużyty. Chociaż język nienawiści nie działa sprawczo w dramacie, podtrzymuje status quo, podczas gdy wykluczenie dotyka Polaków przez Polaków – kat wyklucza kata. Kowalczyk zauważa jeszcze inne istotne podłoże sztuki – klasowe. Parcha to aktor, którego problemem jest samotność. Dżina jest alkoholiczką zaniedbującą swoje dziecko. Nie znajdują zrozumienia poza oczywistym faktem, że są nieszczęśliwi. Nawet gdy Dżina chce się wieszać, Parcha chce jej mansplainingować powód jej kłopotów. Kobieta prawdopodobnie nie musiała nawet przebierać się na tę imprezę, bo właśnie przepiła alimeny. Rumuńska tożsamość obojga postaci to metafora samotności i niezrozumienia. Język polski nie pomógł jednak w zjednoczeniu. https://www.instagram.com/metakonteksty/
Metakonteksty - awatar Metakonteksty
ocenił na 6 3 miesiące temu
Toksymia Małgorzata Rejmer
Toksymia
Małgorzata Rejmer
Przegladając recenzje przeczytałam: "Książka nie podobała mi się. Autorka zbyt drastycznie i realistycznie przedstawia codzienną, szarą rzeczywistość." Oraz: "Zbyt dosadna i przekombinowana Język autorki przenika do trzewi .Po lekturze czuję się zdołowana i brudna." I dokładnie taka jest ta książka, tylko że dla mnie te zarzuty stanowią o jej sile. Bohaterami jest 5 osób, mieszkających na warszawskim Grochowie, których historie autorka przeplata w tym tragikomicznym dramacie. I tak poznajemy: - Jana Niedzielę, który zapisuje swoje sny i podejmuje pracę jako twórca mów pogrzebowych, - Longina Wąsika, niespełnionego polonistę, który w wyniku pretensji żony zostaje tramwajarzem, - studentkę Annę Kowalską, którą prześladuje warszawski powstaniec, - nawiedzoną Lucynę Łut, która po śmierci męża przeżywa religijne uniesienia, - Adę Amek, opiekującą się ojcem chorym na depresję, który planuje samobójstwo. Rejmer pisze o ludziach, którzy bronią się przed bliskością i odgradzają od siebie zniechęceni strachem i uprzedzeniami. Pozwala nam zajrzeć do ich mieszkań, czasem brudnych, czasem ciemnych i pobyć w tej atmosferze dziwactw, beznadziei i frustracji. To specyficzna, ale interesująca proza i błyskotliwy debiut. Nie miałam jeszcze okazji czytać reportaży Małgorzaty Rejmer, ale jej sposób narracji i nieoczywistych, ironicznych skojarzeń bardzo do mnie trafia. Mam nadzieję, że autorka powróci jeszcze do pisania powieści.
hopsasa - awatar hopsasa
oceniła na 7 2 lata temu
Dwanaście Marcin Świetlicki
Dwanaście
Marcin Świetlicki
Marcin Świetlicki "Dwanaście" Pan Świetlicki, krakowski poeta i moje ostatnie odkrycie. Znany przede wszystkim z melorecytacji w swym zespole Świetliki oraz z innych projektów muzycznych. "Dwanaście" to jego indywidualny debiut prozatorski. W moim mniemaniu test z prozy zdał świetnie. "Dwanaście" gatunkowo kwalifikuje się w thrillerze dziejącym się w czasach nam współczesnych, a dokładniej w 2005r. W tle mamy śmierć papieża i wstawki polityczne. Główną osią jest tutaj osoba określana mianem "mistrza", jest to dawny gwiazdor programu dziecięcego. który "utył, spuchl, posiwiał" (kluczowe słowa ;)). Obecnie czas spędza na odurzaniu się alkoholem. Bezsprzeczny outsider i indywiduum, bowiem nie posiada nawet dowodu osobistego, komórki itp. Osobiście w jego kreacji podoba mi się fakt, iż mówi tylko tyle, ile potrzeba i tyleż samo od innych oczekuje. Jego postawa wobec zwykłej ludzkiej ciekawości jest niezwykle chwalebna ;). Pozostałymi ważnymi osobami w toku powieści stają się: Mango Głowacki, Patrycja Twardowska, redaktor Malinowska, ochroniarz Robert, Ćma koledzy z zespoły i inni. Recz dzieje się w hipnotyzującym Krakowie, który upaja samą swoją atmosferą. Mistrz wpada na trop zabójcy... W tle historia seryjnego mordercy z przeszłości- Karola Kota (notabene pojawia się w on w jednej z piosenek Świetlików). Przyznam szczerze, że ja się pogubiłam. Wnioski: wciąga, trzyma w napięciu, a co najważniejsze na koniec zaskakuje. Splot wątków jednak nie należy do najłatwiejszych do przetrawienia. Doskonała książka dla ludzi lubiących "tropienie" i dla główkujących, zagadka to bowiem przednia. Wszystkie przymioty thrilleru posiada. Cóż chcieć więcej? Może tylko tego, aby w miejscowej bibliotece jego książek i tomików poetyckich było więcej, bo ta ostała mi się jako jedyna na zakurzonej półce... Ocena: zasłużone 9/10. Tekst pierwotnie opublikowano na stronie w 2010 roku: https://www.photoblog.pl/poczytelnia/65918721/3.html
Pani Akne - awatar Pani Akne
ocenił na 9 1 rok temu
Gnój Wojciech Kuczok
Gnój
Wojciech Kuczok
„Ten dom miał dwa piętra. Ojciec starego K. wybudował go dla swojej rodziny… Przyszła wojna i posłanie zdarła, wymięła, trzeba było ścielić od nowa.( s. 9) (…) Przez długi czas kładłem się spać wcześnie. Siostra starego K. powtarzała zawsze, że tylko sen przed północą tak naprawdę regeneruje organizm, a matka przekonywała, że tylko to, co wyśnione przed północą , ma moc proroczą. Przez długi czas kładłem się spać wcześnie, bo potrzebowałem jakiejś wróżby… Ale przez sen też uciekałem. Uciekałem od tego domu. Uciekałem z pięściami w kieszeni, uciekałem z obrączkami na palcach, uciekałem z dziećmi na rękach uciekałem w butach ślubnych i w kaloszach, w śniegach i w kałużach, w łopianach i w potokach, z duszą na ramieniu, z sercem w gardle, z Bogiem w kanapkach, uciekałem z włosami postawionymi na wiatr, uciekałem się pod obronę wiatru… (s. 211) Wojciech Kuczok, Gnój. Antybiografia. Wyd. WA.B. Warszawa 2003.Wyd.I. Seria …archipelagi.. Autor na wstępie zapewnia, że zarówno przedstawione wydarzenia, jak i postacie są fikcyjne, a podobieństwo do faktów – przypadkowe. Czytelnik nie ma żadnych … Interesująco przedstawia się także Spis rzeczy: Przedtem. Wtedy. Potem. Czas w niezwykle oryginalny autorskim ujęciu. A co odsłania wnętrze antybiografii? Z opowieści warto zacytować: „…ojciec starego K. twierdził, że „przy każdym domu musi rosnąc rówieśne mu drzewo, żeby pamiętać o tym, że się dom starzeje”. (s.16) „ (Łodstow już, chłopie ta gorzoła, byda ci piwo przynosić”.( s.17) „ – Co za histeryk pieprzony. Cała matka. Parę klapsów dostaje i ryczy, jakby go zarzynali.” (s.68) Słowa: dom, rodzina, przemoc- to klucze do odczytania Gnoju. Kilka uwag po lekturze tekstu Wojciecha Kuczoka: a) autor- to mistrz epickiej opowieści; b) spektakl słowny, oddający życie rodziny starego K.- nie ma konkurencji; c) koloryt ŚLĄSKA, koloryt piekielnej RODZINY – uchwycony bez nadmiernego epatowania gwarą. Dobry tekst ma wartość literackiego złota. Powieść z Paszportem Polityki (2003) i Literacką Nagrodą Nike (2004). 10/10
zoe - awatar zoe
ocenił na 10 5 dni temu
Śmierć czeskiego psa Janusz Rudnicki
Śmierć czeskiego psa
Janusz Rudnicki
Czasem śmieszy. Czasem żenuje. Czasem mówi wiele o człowieku, Polaku w człowieku, Polaku. Nie nudzi. Kolejny to mój tom opowiadań pisarza, który z niepoprawności politycznej uczynił znak rozpoznawczy swoich tekstów. Narrator Rudnickiego - wolę bardziej pisać tak niż: Autor - często jedzie po bandzie i to bardzo ostro, także jeżeli chodzi o wokabularz - by ująć rzecz elegancko. Posługuje się on różnymi rejestrami języka z różnym skutkiem - najczęściej sukcesem. Narratorami czyni z reguły ludzi z różnymi deficytami, także jeżeli chodzi o znajomość literackiej odmiany języka polskiego - nb. coraz częstsza to nieumiejętność – ogólnych zasad kultury i jeszcze paru innych niemodnych już dzisiaj wartości. Wydaje mi się, że on sam nawet chce, aby utożsamiać go z narratorem, w jakimś odruchu przedziwnej przewrotności, a może i solidarności z takimi, którzy sami nigdy niczego nie napiszą, bo i nie umieją. Ewidentnie uwielbia wszelkie możliwe prowokacje. absurdalne porównania, a najbardziej - wszelkie sytuacje skrajne. Wydaje mi się nieco podobny do Mrożka, choć powiększony do sześcianu w tym, co pisze i jak... Z drugiej zaś strony Autor czasem nie udaje, że nie jest narratorem, co bynajmniej nie zmniejsza “nieprzyjmowalności” jego narracji… Ja tej pułapce nie ulegam, bo wiadomo że chodzi o pewną stylizację, a zdolność do jej rozszyfrowania też coraz bardziej zanika… W sumie z Rudnickim prosta sprawa: albo się go akceptuje, albo odrzuca. Mieszkając długo w Niemczech, Rudnicki chyba musiał mieć przymęcz, by pisać o Niemcach, zbytnio się nie ceregieląc. “Lepiej palić papierosy niż Żydów“ - mówi np. narrator do niemieckiego konduktora, gdy ten mu zwraca uwagę, że w pociągu się nie pali. Albo takie cytaty: “Książek on przeczytał chyba więcej, niż ich Niemcy spalili. Bilet tramwajowy kiedyś czytał, w te i wewte, w tramwaju, jak nie miał co czytać”. “A jak wy, Polacy, nazywacie nas, Niemców, kiedy chcecie nas obrazić? Bo, wie pan, my mówimy Polacken, a wy? My nie mamy jakiegoś specjalnego słowa, odpowiadam zniecierpliwiony, my mówimy Niemcy, po prostu Niemcy. To straszne, mówi po chwili, i milczy (...) Żal mi się go robi, klepię go po ramieniu i mówię, żeby się nie martwił, że przesadziłem, że tak, mamy określenia obraźliwe, Szwaby na przykład, albo Szkopy, odetchnął, kamień mu z serca spadł, przy pożegnaniu mało mnie nie wycałował“. “Katar sienny, przez pyłki, w Niemczech pyłki to Pollen, jak my, tylko jedno +l+ więcej, ostrzegają czasami w gazetach, Achtung die Pollen kommen!, i piszą, jak się przed nimi bronić“. Najwspanialszy jest chyba rozdział o Almie Mahler, niezwykłej kobiecie, związanej trochę i jednocześnie, i trochę po kolei, z takimi gwiazdami, jak Gustaw Mahler, Oskar Kokoschka, Walter Gropius i Franz Werfel... “Alma z powrotem do Wiednia, Gropius z powrotem na front, tam gdzie Kokoschka, ale wątpliwe jest, żeby to jeden z nich rzucił granatem, od którego ranny został Apollinaire“. “Alma wpuszcza do siebie mężczyznę, którego członek sterczy równolegle do jego prawego ramienia“ (bo sam jest członkiem NSDAP). Inne cytaty (naprawdę starałem się wybrać bardziej cenzuralne dla admina, dlatego z odrazą przytoczę np. taki: “Nawet przejezdni pedofile nie odchodzą stąd z pełnym workiem mosznowym”). “Na pewno już w życiu wymiotował, ale nigdy pieniędzmi“. “Miłość, ta szelma, zawsze nas do wiatru wystawi“. “Człowiek człowiekowi człowiekiem“. “To już wolę z dwojga złego być skazany na bluesa niż na bliźnich. Stać obok niego, bliźniego, ujdzie w tłumie, siedzieć obok to granica bólu, siedzieć naprzeciwko: ból“. “Im większa moja nienawiść do bliźniego, tym większa moja miłość własna. Z takimi jak ja pokoju nie będzie“. “Książki wychodzą na światło dzienne, kłaniają się sobie nawzajem i nikną w mroku“. “Życie polskiego patrioty to polonez na polu minowym“. “Kto powiedział, że historia się nie powtarza, hę? Powtarza? Ona się jąka“.
Łukasz Starzewski - awatar Łukasz Starzewski
ocenił na 6 9 miesięcy temu
Trzynaście Marcin Świetlicki
Trzynaście
Marcin Świetlicki
Mistrz jest zmęczonym życiem dawnym gwiazdorem kina dziecięcego, na szczęście nie jest już samotny. Suka wróciła. Mistrz mieszka w Krakowie, jest stary, „przytył, spuchł i posiwiał”. Całe dni spędza na piciu alkoholu w „Biurze”, pubie na ul. Świętego Jana. Pije, pije i rozmyśla o życiu. ⭐️ „Trzynaście” to mroczna historia zbrodni oraz poruszająca opowieść o miłości. Akcja rozgrywa się w trzynaście dni maja 2006 roku. Wciągnięty w podłą intrygę, Mistrz musi uciekać ze swojego ukochanego miasta. Za to, kim jest, spotyka go nieludzka kara: musi uciekać do Warszawy. Fascynująca jest narracja głównego bohatera. Autor pisze momentami poetycko, a jego proza bliska jest wierszowi, co pozwalało mi głęboko zanurzyć się w klimat tego pięknego miasta. Tło Krakowa jest niezwykle wplecione w fabułę i odgrywa kluczową rolę w tej historii. Potrafiłem przenieść się w czasie i wyobrazić sobie te bary, uliczki oraz nocne wędrówki głównego bohatera. Sam spacerując po Krakowie, lektura tej książki była dla mnie niezwykle emocjonująca. ⭐️Autor wplata również ironiczne komentarze dotyczące przemian społeczno-obyczajowych w Polsce. „Trzynaście” to nie jest typowy kryminał; akcja rozwija się powoli, a więcej jest tu refleksji i spacerów po mieście niż stricte kryminalnych. ⭐️„Trzynaście” to mieszanka przygody, kryminału i refleksji. Jeśli lubisz styl autora (poety-prozaika), interesuje Cię Kraków w literaturze i jego atmosfera, ta książka jest dla Ciebie. Ja jestem fanem typowych kryminałów, pełnych akcji, zagadek i napięcia. Jednak ta seria mnie porwała i skradła moje serce. Czasami warto się zatrzymać i kontemplować życie, a może lepiej – spacerować po Krakowie i rozmyślać o tej niezwykłej fabule. Bardzo polecam, Łukasz Po więcej książkowych polecajek zapraszam na mój Instagram/Bookstagram - lukasz_czyta
lukasz_czyta - awatar lukasz_czyta
oceniła na 9 5 miesięcy temu

Cytaty z książki Jedenaście

Więcej

Najprostsze wyjście – myślał mistrz – oszaleć. Przestać kontrolować sytuację. Położyć się na fali. Dać się ponieść. Stracić wszystko. Stracić resztki kręgosłupa, stracić wszystkie bezpieczniki. Zagłębić się w morzu alkoholu i już nie wrócić. Zamieszkać z potworami i aniołami. Wtedy już nie byłoby niczego, czego można by się bać. Wszystkie strachy związane są z tym światem. Z Polską. Z Ziemią. Wyzwolić się od tego. To byłoby bardzo wygodne.

Najprostsze wyjście – myślał mistrz – oszaleć. Przestać kontrolować sytuację. Położyć się na fali. Dać się ponieść. Stracić wszystko. Straci...

Rozwiń
Marcin Świetlicki Jedenaście Zobacz więcej

No, spotkał pan przecież w swoim życiu mnóstwo matołów.Takich, do których mówi się jasne i zrozumiałe rzeczy, a oni nic z tego nie rozumieją. Ja wiem, czytałam, że to jakaś tam sprawa koordynacji dwóch półkul w mózgu. Ale czemu aż tylu ma nieskoordynowane mózgi? Czemu tacy są? Obawiam się, że oni nie chcą sobie skoordynować tych półkul. Są dumni, że mają nieskoordynowane. A jeśli człowiek zażartuje, to się na śmierć obrażają.

No, spotkał pan przecież w swoim życiu mnóstwo matołów.Takich, do których mówi się jasne i zrozumiałe rzeczy, a oni nic z tego nie rozumieją...

Rozwiń
Marcin Świetlicki Jedenaście Zobacz więcej

A niczego tak doskonale nie potrafił pan Wiesław, jak zepsuć ludziom dobry nastrój. Nic nie przynosiło mu tyle satysfakcji.
Wszak był postmodernistą.

A niczego tak doskonale nie potrafił pan Wiesław, jak zepsuć ludziom dobry nastrój. Nic nie przynosiło mu tyle satysfakcji.
Wszak był ...

Rozwiń
Marcin Świetlicki Jedenaście Zobacz więcej
Więcej