rozwiń zwiń

Grand Prix Monaco. Kulisy najsłynniejszego wyścigu F1 na świecie

Okładka książki Grand Prix Monaco. Kulisy najsłynniejszego wyścigu F1 na świecie
Malcolm Folley Wydawnictwo: Wydawnictwo ARENA sport
296 str. 4 godz. 56 min.
Kategoria:
sport
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Monaco: Inside F1's Greatest Race
Data wydania:
2019-05-06
Data 1. wyd. pol.:
2019-05-06
Liczba stron:
296
Czas czytania
4 godz. 56 min.
Język:
polski
ISBN:
9788366008168
Tłumacz:
Bartosz Sałbut
Średnia ocen

                7,2 7,2 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Grand Prix Monaco. Kulisy najsłynniejszego wyścigu F1 na świecie w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Grand Prix Monaco. Kulisy najsłynniejszego wyścigu F1 na świecie

Średnia ocen
7,2 / 10
58 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
73
19

Na półkach:

Monako jest krajem wielkich pieniędzy, pięknych widoków Lazurowego Wybrzeża, kasyn w których można stracić (lub zyskać) fortunę oraz najsłynniejszego na świecie wyścigu - czyli Grand Prix F1 Monako.

Jest to druga książka o F1 jaką przeczytałem w tym roku i mogę z pełnym przekonaniem napisać, że jest lepsza od poprzedniej, a sama tematyka zaczyna mnie bardzo mocno kręcić (bardziej niż bym przypuszczał jako niedzielny fan F1).

Książka skupia się na wydarzeniach, które miały swoją akcję właśnie w Monako, ale porusza też temat kilku najważniejszych wydarzeń w historii sportu - jest to fajnie przedstawione, jednak momentami brakuje mi jeszcze większego zaznaczenia chronologii wydarzeń.

Na plus ogromna ilość wypowiedzi osób, które faktycznie siedzą w temacie, lub same brały udział w wyścigach o GP Monako.

Dzięki książce w znakomity sposób możemy poznać same Monako oraz jego historię od końcówki lat 30, XX wieku, aż po czasy współczesne.

Monako jest krajem wielkich pieniędzy, pięknych widoków Lazurowego Wybrzeża, kasyn w których można stracić (lub zyskać) fortunę oraz najsłynniejszego na świecie wyścigu - czyli Grand Prix F1 Monako.

Jest to druga książka o F1 jaką przeczytałem w tym roku i mogę z pełnym przekonaniem napisać, że jest lepsza od poprzedniej, a sama tematyka zaczyna mnie bardzo mocno kręcić...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

149 użytkowników ma tytuł Grand Prix Monaco. Kulisy najsłynniejszego wyścigu F1 na świecie na półkach głównych
  • 74
  • 72
  • 3
35 użytkowników ma tytuł Grand Prix Monaco. Kulisy najsłynniejszego wyścigu F1 na świecie na półkach dodatkowych
  • 26
  • 3
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Naznaczony. Niki Lauda Maurice Hamilton
Naznaczony. Niki Lauda
Maurice Hamilton
Przed książką nie miałem o Panu Laudzie za specjalnego pojęcia. Coś tam kojarzyłem wypadek, spalenie skóry na twarzy itd. Nic szczególnego mi jednak to nazwisko nie mówiło (mimo, że w świecie F1 trochę się kręcę). Książka sprawiła jednak, że zadurzyłem się po dziurki w nosie w pragmatyzmie tego człowieka i jego podejściu do życia. Krótko, zwięźle i na temat, bez zbędnego owijania w bawełnę i kombinowania. Tak, to był jeden z tych ludzi, który mógł sobie na takie podejście do życia pozwolić. Tak, swoje podejście mógł też oprzeć o nieprzeciętny talent i nosa. Tak, miał lepiej, niż zdecydowana większość ludzi na Ziemi. Tylko, że w tej książce i w wypowiedziach Laudy (ogromny szacun za to, że w tej książce pojawiają się one właściwie co chwilę) ani przez moment nie da się odczuć, że bohater się jakkolwiek wywyższa. Wszystko jest poparte chłodną kalkulacją i analizą (a to, że jest ona szybka, a nie rozwleczona, jak roztopiony ser, to inna sprawa). Kolejne strony i rozdziały tej biografii ja dosłownie pochłaniałem. Kilkakrotnie w pracy łapałem się na myśli "byle tylko uszczknąć sobie trochę przerwy, żeby móc poczytać". Całą książkę skończyłem w tydzień (i przynajmniej połowę przeczytałem w trakcie kolejek w pracy) i poza ostatnim rozdziałem (stanowiącym klamrę całego życia, a więc opisującego rzeczywistość PO śmierci bohatera książki) uśmiech właściwie nie schodził mi z twarzy. Lauda to był naprawdę ktoś. Facet bez żadnych kompromisów, gierek, kombinacji, gardzący sztuczkami i gierkami. Takich ludzi w społeczeństwie nigdy za wiele nie było, ale czuje, że obecnie to jest gatunek już chyba zupełnie zapomniany. I co smutniejsze - w porównaniu do bezczelnego i zadufanego w sobie Senny właściwie w ogóle nie wspominany. A szkoda, bo był wielki nie tylko ze względu na to, co umiał robić w bolidzie. Formuła to była, patrząc całościowo na życie Laudy, tylko jakimś tam etapem, gdy się skończyła, Lauda nie dość, że nic nie stracił, to jeszcze sprawdził się w zupełnie innym świecie awioniki (a sprawdził się dzięki swojemu charakterowi i podejściu do świata). Książka bardzo zgrabnie i przystępnie pokazuje Austriaka takim, jakim był, autor zadał sobie wiele trudu i naprawdę się do tej książki przyłożył. Archiwalne wypowiedzi starego Ferrariego, jakieś urywki kolegów z toru czy zakurzone słowa samego Laudy sprawiały, że to nie było tylko jakieś tam odgrzewanie kotleta, tylko autentyczne doświadczenie. I nie sposób tu wspomnieć o tym, jaki Lauda miał dystans sam do siebie (wspaniały żart z szukaniem świńskiego ucha w zaroślach obok zakrętu, gdzie ćwierć wieku wcześniej prawie umarł, uśmiałem się tam do łez). Wśród sportowych biografii, to co najmniej jedna z najlepszych książek, jakie czytałem. PS. Błędy redakcyjne w nowym wydaniu znacznie zredukowano, ostało się ich może kilka łącznie (zapomniałem już dokładnej liczby). Jedynym minusem jest tutaj dość skromna ilość informacji o rodzinie Laudy (tj głównie o 1. żonie i dzieciach) - niby biografia, ale szczegółów tam brak. A z drugiej strony, może grzebanie w życiorysach wciąż żyjących ludzi Austriak uznał za niegrzeczne i niegodne jego poziomu (druga żona i bliźniaki są ledwo wspomniane, o romansie i nieślubnym dziecku nie ma ani wzmianki)?
NiepozornyKoparkowy - awatar NiepozornyKoparkowy
ocenił na 9 1 rok temu
Wieczny Ayrton Senna Richard Williams
Wieczny Ayrton Senna
Richard Williams
Tegoroczne testy przedsezonowe Formuły 1, na które składały się dwie opcje: po 3 dni badań i modyfikacji bolidów na torach w Barcelonie i Bahrajnie, w padoku F1 generalnie nie przyniosły znaczących, czy jakkolwiek na to patrząc ,,bardzo szerokich rezultatów". Drużyny mają obecnie setki, jak nie tysiące kilometrów w kołach, dziesiątki okrążeń na liczniku i liczne zmiany ustawień w maszynach, od tych wrażliwych, elektronicznych, aż po te najbardziej widoczne, zewnętrzne jak m.in. sekcje układu chłodzenia, modyfikacje struktur w okolicy podłogi pojazdu. My widzowie, liczni specjaliści, dziennikarze motoryzacyjni, możemy jedynie wysnuć pośrednie wnioski i zacząć sobie teraz ,,pogdybywać": kto zyska przewagę w pierwszych trzech wyścigach tegorocznego kalendarza F1. Czy da się to skutecznie ustalić? Możemy wszystko symulować i podnosić do określonego prawdopodobieństwa finiszowego rezultatu – dostaliśmy wyrównane potestowe wyniki, jest więc więcej znaków zapytania niżeli tych konkretnych informacji. 20 marca 2022 roku, po południu, o 16:00 czasu polskiego zaświeci się rządek zielonych świateł rozwieszonych wysoko nad torem na taśmie. W Bahrajnie rozniesie się echem – dosłownie i w przenośni – potężny ryk, przechodzący w wizg odrzutowca i dziwny gardłowy bulgot jednocześnie, co będzie oznaczało jedno: nie ma już żadnych tajemnic, padok F1 wrzuca wyższy bieg i rozpoczyna w 2022 roku swe zmagania. 23 urokliwe, rozbudowane, a niektóre niebezpieczne tory dla wyścigów klasy Formuły 1, od drugiej połowy marca do okolic początku grudnia anno domini 2022, będą oznaczały masę pracy zarówno w ,,garażu” teamów, jak i w sercu decyzyjnym drużyn. W nadchodzącym kalendarzu wyścigów F1, kierowcy i 10 ekip z padoku dostanie ogromne pole do popisu: polityka będzie musiała iść w parę z pomysłowością inżynierów i zaradnością ekonomiczną szefostwa. Taka ilość torów, ich zróżnicowana charakterystyka i samo położenie geograficzne pokaże tak naprawdę, kto ,,jak konkretny” posiada rozwinięty potencjał we wszystkich aspektach funkcjonowania Formuły 1. Obecnie ta klasa motosportu jest bardziej widowiskowa niż 20-30 lat temu, a przez niektórych widzów uważana jest nawet, co zaskakujące, za zbyt przewidywalną, ale jednocześnie bardzo szybko się zmieniającą… i chyba za szybko – umożliwiają to technologie przemysłu motorowego oraz czasy w których żyjemy, gdzie wymiana danych i nasze tempo życia sprzyjają pracom nad technologiami praktycznie w każdym przemyśle. W samych latach 90-tych, gdzie królowali McLaren i Williams z ,,przeszkadzającym” im tylko dwukrotnie Benettonem z fenomenalnym młodziutkim jeżdżącym bardzo ryzykownie, na granicy stylistycznego piękna, Michaelem Schumacherem, nie miała takiego tempa prowadzenia się, które obserwujemy obecnie. Z mojego punktu widzenia, była ona bardziej stonowana, ekskluzywna, szarmancka, nie uważana za stricte dyscyplinę sportową, ale za rozrywkę, ot typowo szybką jazdę, która da jej zawodnikom nieco adrenaliny, sławy, a co za tym idzie ,,finansowej satysfakcji”. Zasady i regulamin Formuły 1 był może wtedy zbyt luźny i prosty w porównaniu do dzisiejszego; było zdecydowanie mniej wyścigów w kalendarzu, presja wytaczała zupełnie inne działa na teamy, FIA i organizatorów wyścigów. Dostęp do wiedzy o tego rodzaju zawodach: i to wiedzy typowo książkowej, audiowizualnej (archiwa video, liczne urywki wywiadów, zestawienia danych momentów z danej ,,kategorii top” etc.), był wąski, ograniczony i niepewny. Kolumny sportowe w dziennikach gazetowych, telewizja i audycje radiowe – to były jedyne źródła rzetelności informacyjnej w padoku F1. Tak można było być tylko fanem, a nie miłośnikiem ,,przez duże m" z dozą odpowiedniej wiedzy, takim jak dzisiaj, który ma przed sobą aż przesyt źródeł wiedzy: biografii, encyklopedii sportowych, telewizji satelitarnych, mediów społecznościowych kierowców F1 i temu podobnych. Jest nawet i serial telewizyjny/streamingowy, od Netflixa, "Jazda o życie", który daje ,,jako tako” obraz najbardziej obecnego momentu (zależy od sezonu) tego ,,jak się ma” F1 obecnie. Nie trzeba nawet wychodzić z domu, ba!, z pokoju, żeby ,,wiedzieć wszystko” w tym względzie. Jest to frapujące, ale i motywujące – jeśli chcesz wiedzieć o Formule 1 więcej i więcej, to możesz, i to zrobisz. Środki finansowe, plan i chęci. Nic więcej nie trzeba. Czasami ma się ochotę – dzięki transmisjom typu materiały archiwalne z zawodów GP F1 z lat 80-tych czy 90-tych, zawierającym rozmaite urywki i momenty etc. – wrócić do tej ,,surowizny wyścigowej” sprzed kilku dekad, by doświadczyć jak nader ciężko mieli kierowcy wyścigowi Formuły 1. Bo przy kierowcach tych specyficznych czasów zatrzymajmy się na dłuższy czas. Chodzi o fenomen brazylijskiej kultury i świadomości narodowej tudzież całego dziedzictwa sportowego, Ayrtona Sennę. Ayrton był trzykrotnym mistrzem świata w F1. Jeden z najbardziej charyzmatycznych i naturalnych kierowców w dziejach; ta osobowość, ten styl jazdy, to zrozumienie bolidu, ba!, zjednoczenie się z nim! Prawdziwa poezja! Taki to był człowiek. ,,Poezja"... to zdecydowanie za mało; w tak małej ilości słów podałem jedynie informacje encyklopedyczne o Brazylijczyku. Żeby poznać tego wielkiego charakterem, czynami i wielkiego – na przestrzeni całej kariery zawodowej – w sporcie, trzeba zobaczyć go w akcji, sięgając po archiwa, książki czy kwestie dziennikarskie. Jedną z takich form ,,przesiąknięcia” wiedzą o Ayrtonie jest jedyna na rynku globalnym, tak naturalnie i inteligentnie opisująca tego kierowcę w wielu aspektach jego życia osobistego: przez dzieciństwo, karierę w sporcie aż po tragiczną śmierć w 1994 roku i dziedzictwo, które zostaje po nim do dziś i zostanie po wsze czasy, pozycja. "Wieczny Ayrton Senna" autorstwa Richarda Williamsa - publikacja literacka, którą z racji rzadkości w księgarniach i w obiegu fanów F1, każdy kibic tego sportu powinien mieć w swojej kolekcji. Bezwzględnie! Ostatnie wydarzenia w padoku Formuły 1, zdobyta wiedza o Ayrtonie (głównie z źródeł internetowych i telewizyjnych; także istotna w tej kwestii okazała się książka o GP Monako Malcolma Folleya), zmiany technologiczne w motosporcie, co samo w sobie wymusiło u mnie pragnienie zainteresowania się tym czym jest ,,regulamin techniczny F1” – wszystko to powoli, dość naturalnie nakłaniało mnie, aż w końcu postanowiłem to zrobić, ku sięgnięciu po pozycję Williamsa, którą niniejszym omawiam i recenzuję. Około 280 stron pięknej – bo nie brakuje jej książce emocji - i jak najbardziej wiarygodnej wiedzy w gatunku reportażu zakulisowego w obrębie sportu motorowego i wszystkiego, co ten sport angażuje i jak wpływa na ludzi. Zabrakło w ich ramach ogólnie spajającego płynnego wizualnie stylu (te akapity, zbyt dużo cytowanej treści upchanej do tekstu, nie aż tak odróżnionej; encyklopedyczność informacji aż nadto odróżniała się od autorskiego emocjonalnego pióra dziennikarza, jakby sam nie miał pewności co do ostatecznej wersji książki) Williams, jak to rasowy wyjadacz dziennikarski i człowiek, który wie co robi, czuje to, i jest do tego stworzony, uwydatnił nam tą część dziedzictwa Senny, którą myślałem, że znałem, ale tak naprawdę znałem na około 75%. Ten człowiek uświadomił mi, czego po cichu nie tak dawno się domyślałem, że skrywał on w sobie dość dużo ciekawego – trochę mroku, ogromnej radości z życia i pasji, którą się ma i się pielęgnuje, złości i przykładu bycia częścią fascynującej historii w padoku, o których dzisiaj nie aż tak możemy usłyszeć –zestawu cech osobowości i charakteru, kumulujących się na niecodzienny PR i ,,image” zawodowego kierowcy motosportu. Senna był tylko jeden, Senna będzie Senną; żadnego kierowcy obecnych zmagań w tej formie motosportu nie powinno się porównywać się do Brazylijczyka w tym rozumieniu, że Ayrton należał do innej kategorii sportowców, o innej formie i skali oceniania. Takich ludzi – wspomnienia o nich – najlepiej jest zabezpieczyć, zamknąć w szczelnej gablotce i podziwiać. Nikt z jego czasów ani obecnie nie panował tak naturalnie, z taką wykraczającą poza normalne widzenie percepcją, nad samochodem podczas deszczu. Nie sposób nawet i w tej recenzji tego aspektu opisać – to trzeba zobaczyć, najlepiej sięgając po oficjalne archiwa video kanału F1 na YouTube. 1 maja 1994 roku o 14: 17, na torze Imola, w bezpiecznym miejscu, wydawać by się mogło na dość suchym obszarze, z czystą i klarowną linią jazdy, bolid Senny uderza w ścianę – w okolicy zewnętrznej strony zakrętu Tamburello. Świat nie wie, że kierowca nie wyszedł z tego cało. Legendarny Argentyńczyk Juan Manuel Fangio przeczuwał to nieco inaczej, co niestety się sprawdziło: ,,Wiedziałem, że nie przeżył”. Z Brazylii momentalnie uchodzi cała pozytywna energia, kraj ogłasza żałobę narodową. Na pogrzebie ukochanego przez ów naród, symbolu nieposkromionej nadziei i walki z przeciwnościami losu, co dla tych ludzi, żyjących w skrajnościach (bardzo zamożni, i ci bardzo biedni zajmujący baraki z falistych blach i plastiku w fawelach), Ayrtona Senny, jak napisał sam autor biografii – za ten gest powinniśmy ogromnie go docenić - ,,(…)Pewna starsza kobieta miała przypięty do koszulki kawałek papieru z napisem ‘Senna obrigado’. Senna dziękujemy”. Można mieć pewne obiekcje, co do całości wizerunku, który przez 10 lat kariery w Formule 1 pielęgnował Brazylijczyk, ale przytoczone słowa powinniśmy powtarzać raz za razem, gdyż tak szczerego i wielkiego serca do rywalizacji w motosporcie także do zwykłych ludzi, których los interesował Sennę, prędko nie zobaczymy. Dziękujemy za wszystko, co nam dałeś! Podnieśmy prawą rękę w górę, naśladując triumfalny gest wykonywany przez Ayrtona: ,,Valeu Senna!” Żegnaj.
karpatkadobra - awatar karpatkadobra
oceniła na 8 4 lata temu
Mechanik. Kulisy padoku F1 i tajemnice rywalizacji Marc Priestley
Mechanik. Kulisy padoku F1 i tajemnice rywalizacji
Marc Priestley
W skrócie: ex mechanik papajarzy pieje peany na cześć byłego pracodawcy, rzucając od czasu do czasu niespodziewanym i podgnitym mięsem, które czytelnik raczej wolałby zakopać, niż zaznajamiać się z nim bliżej. Co dostaniemy w książce: -sprawozdanie z burzliwych sezonów 2000-2007, -wgląd w okres sponsoringu F1 przez koncerny tytoniowe, a co za tym idzie, marnowanie nieograniczonej forsy na naprawdę dziwne rzeczy, jak osuszanie toru pod testy przez helikopter (spoiler alert: nieskuteczne), -masochistyczną wręcz ilość opisów imprez i wybryków tak zwanych profesjonalistów, zachowujących się czasem jak stado dzików na polu buraków cukrowych - bez konsekwencji, -opis spygate czyli najsłynniejszej gównoburzy szpiegowskiej, po której McLaren zabulił rekordowe 100 milionów dolarów kary, -kulisy bratobójczej napierdalanki między Fernando Alonso i Lewisem Hamiltonem z, o dziwo, krytycznym spojrzeniem brytyjskiego autora na wybryki jak Hiszpana tak i Anglika (chociaż Fernando oberwało się więcej), -całkiem sympatyczną laurkę wystawioną Kimiemu Räikkönenowi, -opisy obrzydliwych pranków, po których można zacząć wątpić w brytyjskie poczucie tak zwanego humoru, jeśli można to nazwać humorem, a nie traumatyzowaniem ofiar, -ogólnie, sentymentalno-rozrywkowy opis świata, który już przeminął. Czego niedostaniemy: -głębszego spojrzenia na techniczny aspekt pracy mechaników. Niby coś tam jest, ale bardziej pokazane z tej rozrywkowej strony, która ma zszokować, wymusić efekt WOW, pokazać jak ciężko pracować w dużym stresie podczas wyścigu itd. Podsumowując, Brytyjczyk pracujący kiedyś dla brytyjskiego zespołu w brytyjskim sporcie, mimo lekkich zgrzytów tu i tam, pierdzi fiołkami wspominając stare dobre czasy, będąc obecnie komentatorem sportowym w brytyjskiej telewizji. Mi czegoś zabrakło. Fani F1, którzy siedzą dłużej w temacie, wszystko to już raczej wiedzą. Nowi fani może się zadowolą. Ludzie, którzy nie znają się na sporcie po lekturze raczej nie sięgną po więcej.
akane171 - awatar akane171
ocenił na 6 1 miesiąc temu
Rywalizacja totalna. Wojny za kulisami F1 Adam Parr
Rywalizacja totalna. Wojny za kulisami F1
Adam Parr Ross Brawn
Dziwi mnie, ile osób ocenia tę książkę niżej, z pewnym dystansem. Dla mnie to jedna z najlepszych pozycji, jakie kiedykolwiek powstały o Formule 1. Nie jest to jednak książka lekka czy rozrywkowa – i to chyba sprawia, że część czytelników się od niej odbija. Czytałam ją kilka lat temu i pamiętam, że momentami była trudna, wymagająca skupienia. Ale im więcej stron miałam za sobą, tym bardziej doceniałam, jak ogromną wartość wnosi. To nie jest opowieść o wyścigach i punktach – to książka o tym, co dzieje się za kulisami F1, o decyzjach, strategiach, napięciach, odpowiedzialności i przywództwie. Właśnie pod tym kątem jest absolutnie wyjątkowa. Niewiele książek sportowych daje aż tak szczegółowy i głęboki wgląd w funkcjonowanie zespołów, mechanizmy sukcesu (i porażki), oraz to, jak wielką rolę odgrywa myślenie strategiczne i zarządzanie w świecie wyścigów. Większość publikacji o F1 jest prostsza, lżejsza, bardziej skupiona na kierowcach czy sezonach. Tu dostajemy coś zupełnie innego – bardziej analitycznego, poważniejszego, ale też dzięki temu o wiele bardziej wartościowego. To książka, która może naprawdę poszerzyć perspektywę każdego fana F1. Nawet jeśli nie jest napisana w sposób łatwy i przystępny, zdecydowanie warto się z nią zmierzyć. Zostaje w głowie na długo i uczy patrzeć na ten sport w zupełnie inny sposób – bardziej świadomie, głębiej, z większym zrozumieniem dla tego, co naprawdę decyduje o zwycięstwach i porażkach.
malynka91 - awatar malynka91
ocenił na 8 10 miesięcy temu
Aniołowie o brudnych twarzach. Piłkarska historia Argentyny Jonathan Wilson
Aniołowie o brudnych twarzach. Piłkarska historia Argentyny
Jonathan Wilson
Pierwsze podejście miałem do tej książki tuż przed pandemią. Nie przerwałem wtedy lektury z powodu kiepskiej jakości książki czy też nudy, byłem wręcz zachwycony tą książką. Książkę jednak czytałem w trakcie codziennych przejazdów pociągiem, których jednak nagle zaprzestałem. Świat się wówczas zatrzymał. Tak samo zatrzymała się moja przygoda z tą lekturą. Wróciłem po kilku latach i tego nie żałuję. Ani tego, że zauważalną część książki przeczytałem drugi raz. Po treści widać ogromny nakład pracy autora w postaci prześledzenia tysięcy woluminów różnego rodzaju archiwów i przeprowadzenia setek rozmów z bohaterami nieco już zapomnianymi. Trudno się jakkolwiek przyczepić do autora w aspekcie przygotowań do pisania. Książka jest nieco nierówna, część rozdziałów zniewala. Odpowiednia dynamika, odniesienia do kultury i historii pojawiają się non stop. Inne rozdziały nieco się dłużą i trochę brakuje im rytmu. Może to zabieg niczym słynna "la pausa", z której słynęli argentyńscy piłkarze? Nie jestem przekonany, że istnieje jakiś drugi kraj, którego historię dałoby się tak dobrze opisać pisząc o futbolu czy o jakimkolwiek innym sporcie. Losy Argentyny i argentyńskiej piłki nożnej są jednak tak silnie ze sobą splecione, niczym partnerów w tangu, że w tym przypadku jest to możliwe. Co więcej, potrafi wręcz zachwycić.
Tomeczeg - awatar Tomeczeg
ocenił na 9 2 miesiące temu
Życie na maksa. Autobiografia. Jenson Button
Życie na maksa. Autobiografia.
Jenson Button
Przeczytana dawno temu, ale wciąż mam do niej ogromny sentyment. To jedna z najfajniejszych książek o F1, jakie trafiły na polski rynek – niekoniecznie najbardziej odkrywcza, nie najbardziej techniczna, ale za to kapitalnie wyważona. Jest w niej trochę sportu, trochę życia, trochę charakteru i dużo tej specyficznej brytyjskiej lekkości, która sprawia, że nawet jak temat robi się poważniejszy, to nie traci rytmu. Jenson to postać, która z perspektywy lat wydaje się o wiele ciekawsza, niż można było sądzić na podstawie tego, jak był pokazywany, gdy F1 leciała jeszcze na Polsacie. Ot, szybki gość, z uśmiechem, z modelkami – ale niekoniecznie ktoś, kogo chciało się poznawać głębiej. A tu się okazuje, że jest co odkrywać. I że ta cała lekkość, ten dystans, to nie był przypadek – tylko bardzo dobrze poukładana głowa i trochę przewrotne podejście do sportu, który dla wielu bywa całym światem. Czyta się to znakomicie. Jest przystępnie, jest wciągająco, a przy tym bez tej nadmiernej prostoty, która czasem potrafi zepsuć autobiografie. Jenson potrafi opowiedzieć o sobie z humorem, ale też nie unika tematów poważniejszych – a wszystko to ma sens, spójność i styl. Widać, że nie jest to książka pisana „bo trzeba” – tylko naprawdę przemyślana forma, w której da się poznać autora od wielu stron. Z dzisiejszej perspektywy to też trochę klasyka – jedna z pierwszych tak porządnych książek o F1 wydanych po polsku, która zrobiła świetne wrażenie i pokazała, że jest na to miejsce. I choć od premiery minęło już sporo czasu, wciąż można ją polecić z czystym sumieniem.
malynka91 - awatar malynka91
ocenił na 9 10 miesięcy temu

Cytaty z książki Grand Prix Monaco. Kulisy najsłynniejszego wyścigu F1 na świecie

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Grand Prix Monaco. Kulisy najsłynniejszego wyścigu F1 na świecie